Wołanie do Alma Mater: Akademicy opamiętajcie się, najwyższy czas !

Na opak

Wołanie do Alma Mater:

Akademicy opamiętajcie się, najwyższy czas !

Rektor Uniwersytetu Jagielońskiego, prof. Wojciech Nowak, w rozmowie z Gazetą Krakowską:”Jeśli ktoś myśli inaczej, to my niszczymy go, upokarzamy, nienawidzimy. Boję się myśleć, do czego to prowadzi. Na Boga, otrzeźwiejmy! [ Wołanie z Alma Mater: Politycy opamiętajcie się, najwyższy czas!-http://plus.gazetakrakowska.pl/magazyn/a/wolanie-z-alma-mater-politycy-opamietajcie-sie-najwyzszy-czas,11822831].

Niestety słowa te kierował zdaje się tylko do polityków w następstwie uchwały -apelu Senatu UJ [http://www.uj.edu.pl/wiadomosci/-/journal_content/56_INSTANCE_d82lKZvhit4m/10172/135381935], a nie do akademików, w tym senatorów, którzy tych co myśleli/myślą inaczej – niszczyli/niszczą, upokarzają, nienawidzą.

Ja Panu Rektorowi (i nie tylko rektorowi) przesyłam liczne teksty obrazujące ten stan rzeczy [https://blogjw.wordpress.com/], też listy otwarte [ np. https://blogjw.wordpress.com/2016/03/01/list-otwarty-wykletego/ ], aby z takiego postępowania akademicy zrezygnowali, aby się rozliczyli z taką nienawistną przeszłością i przeszli do odmiennej teraźniejszości opartej na wartościach, a nie na antywartościach. Nic z tego. Reakcji brak !

Kiedy zwracałem się do senatu w r. 2004 [ https://nfapat.wordpress.com/2008/08/23/jak-senat-uniwersytetu-jagiellonskiego-kieruje-sie-zasada-plus-ratio-quam-vis/] poszukując choć jednego sprawiedliwego, Senat podobno zareagował, ale wyniki reakcji przedłożył nie mnie, lecz rektorowi Uniwersytetu Warszawskiego, aby ten miał senatorską podkładkę do nienawistnego ataku na mnie w Gazecie Wyborczej [https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/] , aby mnie zniszczyć, upokorzyć z nienawiści.

Nie do końca się to udało, choć protestu/apelu/uchwały nawet tych akademików uważanych za szlachetnych, chrześcijańskich, patriotycznych nie było.

Tylko jeden profesor z Warszawy publicznie napisał, że tak traktować drugiego nie można ! Sąd ( w Warszawie) też nie chciał bronić haniebnie potraktowanego i oznajmił, że ja mam stronę internetową i mogę się sam obronić !

W gruncie rzeczy to było wielkie  uznanie dla mojej działalności i wiarygodności, bo np. nadredaktora Adama Michnika to sądy broniły, mimo że ma nie tylko stronę internetową (a nawet potężny portal), ale i gazetę. No cóż, widocznie sądy dochodziły do wniosku, że biedak ten sam się nie może obronić, bo w gruncie rzeczy kto by w to uwierzył co on tam w tej gazecie napisze. Co innego – ja !

Mając to na uwadze, przez kolejne kilkanaście lat bronię swoich poglądów, wartości, na swojej stronie i staram się dawać pozytywny przykład etatowym akademikom, a rektorom i senatorom w szczególności – ale bez większych skutków. Syzyfowa to praca, bo ci są niewzruszeni na gruncie swoich antywartości, opartych na nienawiści, niszczeniu inaczej myślących, upokarzaniu, a przynajmniej przemilczaniu.

Taki system został przez nich przyjęty, więc mimo że napisałem setki tekstów, ileś tam książek wydanych na papierze, czy w pdf., które rozsyłam bezpłatnie akademikom, a decydentom w pierwszej kolejności – ani odpowiedzi, ani polemiki, ani ataku, ani – Bóg zapłać !

Takich twardzieli mamy na stanowiskach akademickich. W swej nienawiści do odmiennie myślących są twardzi jak skala. A na czym, jak na czym, ale na skałach to się trochę znam !

Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego :„Apelujemy do wszystkich stron sporu politycznego o przywrócenie w Polsce cywilizowanej debaty” a ja to odbieram niemal jak plagiat moich apeli do Senatu o cywilizowane postępowanie, ocenianie, debatowanie ! Bez skutku.

Rektor mówi: „Naprawdę jest źle. Boję się myśleć, jak – jeśli się nie opamiętamy – ten kraj będzie wyglądał za 10, 20 lat. Debata polityczna nie polega już na przedstawianiu swoich racji, a na upokarzaniu rozmówcy.”

Toż ja podobnie mówiłem, ale do władz UJ przed 30-35 laty. Przestrzegałem w połowie lat 80-tych, że deprawują młodzież akademicką, czego efekty i słuszność moich przestróg widać po latach.

Domagałem się przedstawiania racji,  a nie upokarzania – bez skutku do dnia dzisiejszego ! Żadnych racji najmądrzejsi z mądrych, najszlachetniejsi ze szlachetnych, do tej pory mi nie przedstawili.

Gdy domagałem się ujawnienia prawdy – zmienili status uczelni, aby nie było tam napisane, że uniwersytet to korporacja nauczanych i nauczających poszukujących razem prawdy. Chyba uznali, że wszystko będzie zatem O.K.

Prawdy nie muszą już szukać, tym bardziej, że w tym samym czasie uruchomili produkcję wina, a przecież – „In vino veritas”, [https://blogjw.wordpress.com/2013/04/26/in-vino-veritas-czyli-proba-odpowiedzi-na-pytanie-czy-wzrost-produkcji-wina-akademickiego-novum-bedzie-skutkowal-wzrostem-poziomu-polskich-uczelni/\] więc jak wina się napiją, to prawdę mają w sobie i nie muszą jej szukać !

Mają zresztą ekspertyzę swojego wybitnego profesora-prawnika, a przy tym obecnie KODomitę, że co, jak co, ale papiery skazujące myślących inaczej, jeszcze w czasach PRLu, na podstawie prawa roku 1983 ! mogą nadal trzymać w sejfach – czyli prawo stanu wojennego PRL jest ponad konstytucją III RP ! [ https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/pasja-akademicka-z-rzecznikiem-praw-obywatelskich-w-roli-pilata/].

A ‚ Senat UJ podjął ostatnio uchwałę, w której apeluje m.in. do polityków, by szanowali Konstytucję” ! Uchwały skierowanej do siebie, aby szanował Konstytucję Senat nie potrafił sformułować !

Mimo, że na UJ mamy Wydział Prawa, podobno najlepszych nauczycieli prawa, jakoś nie natrafiłem na apel/postulat/żądanie tych wybitnych prawników, aby określić w końcu jak szanować Konstytucję, a nie prawo stanu wojennego i z jaką konstytucją ma być zgodne np. prawo prasowe, gdzie figurują obie Konstytucje – ta III RP i ta z PRL ! [http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024]. Z którą to Konstytucją prawo ma być zgodne ? Co robili i za co brali pieniądze Trybunałowie Konstytucyjni z UJ ?

Rektor twierdzi całkiem zasadnie „…my przez te 27 lat transformacji wszystkie autorytety zdewaluowaliśmy. Każdy jest przekonany o własnej racji i nie chce nawet słuchać innych” choć nie podkreśla, że to się odnosi w pierwszej kolejności do akademików, przekonanych o własnej racji i nie chcących nawet słuchać innych – nie mówiąc o jakiejkolwiek formie dialogu. Dla takiej ignorancji, kto jak kto, ale gremia akademickie UJ mają wielkie „zasługi” i dają przykład innym.

Rektor mówi całkiem zasadnie ” Myśmy się wcale nie zmienili. Nasza polska głupota wcale się nie zmieniła.” Temu nie sposob zaprzeczyć, szczególnie jeśli się odniesie do władców UJ i ich miłośników. (czyli demokratycznej większości !).

No i całkiem zasadne postulaty rektora: „Młodzi powinni wziąć stery w swoje rece. Walczyć naprawdę, jeśli pani pyta o to, kto powinien naprawić naszą rzeczywistość, to ja wierzę, że młodzi ludzie. Niech zrobią rewolucj”.

Zdaje się pan rektor chce uchodzić za rewolucjonistę, ale chyba zapomniał, że tak postulujących przed laty i to po poleceniach MSW, wybitni poprzednicy obecnego rektora, z anonimowego oskarżenia o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką usuwali dożywotnio z UJ !

Młodzi pouczali starych, mentalnych i realnych komuchów ” “takie metody postępowania z pewnością nie wprowadzą godnie nauki polskiej w XXI wiek” https://jubileusz650uj.wordpress.com/2014/02/06/jubileusz-600-lecia-odnowienia-uj-z-perspektywy-wlasnej/

I co ? – nie mieli racji ?

A co pisał do senatu UJ dziekan BiNoZ Antoni Jackowski (wcześniej z Komisji Zakładowej „S” UJ) jeszcze w okresie transformacji [ https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/zaciemnienie-wedlug-ob-antoniego-jackowskiego/ ] ? – żeby na moje pisma nie reagować ! że ja podburzałem młodzież (do tego aby zrobiła rewolucję ? nie słuchała komuszej wierchuszki UJ, posłusznej wobec MSW ! ) bo co? bo uczyłem myślenia i to o zgrozo ! krytycznego i nonkonformizmu naukowego stanowiącego zagrożenie dla uniwersytetu !

Chyba w nagrodę ten pan został potem profesorem honorowym UJ, zapewne aby pokryć tym brak honoru, ale należy jednak wątpić że skutecznie, bo żadne profesury takich braków nie są w stanie pokryć.

Ja natomiast żadnym profesorem nie zostałem, co przewidywałem jeszcze w latach 80-tych po działaniach operacyjnych profesorii (i nie tylko) prowadzonych wobec mnie, mimo że na początku roku 80 -tego rada naukowa uznała mnie za całkiem samodzielnego pracownika nauki, a gdy po latach, w czasie gdy Pan Rektor – mój rówieśnik – bronił doktorat, to moi pierwsi wychowankowie pod moim negatywnym wpływem też kończyli swoje doktoraty.

Nienawistna selekcja kadr akademickich pod batutą PZPR-SB i ich posłusznych wykonawców takich eliminowała, a beneficjenci tej negatywnej selekcji dziś są decydentami i chcą robić za rewolucjonistów !

Rektor m.in. mówi ‚ Boję się myśleć…” zdradzając tym samym powody milczenia w sprawach wymagających myślenia.

Strach przed myśleniem paraliżuje zresztą liczne zastępy etatowych akademików UJ i nie tylko UJ – bezkrytyczną masę upadłościową po weryfikacjach kadr akademickich schyłku PRLu.

Rektor szczerze oszukuje Polaków twierdząc ” mam nadzieję, że pokazaliśmy, że dialog jest jeszcze możliwy. ” bo zadnego dialogu z inaczej myślącymi, poszukującymi prawdy nie chce prowadzić ! Zresztą tworzy korporację oszukujących i oszukiwanych [https://blogjw.wordpress.com/2016/10/22/nie-nadaje-sie-do-korporacji-oszukujacych-i-oszukiwanych/ https://blogjw.wordpress.com/2016/11/19/oszukiwanie-jest-chwalebne/] i nie czuje się zapewne do takiego dialogu zobowiązanym.

Na uchwałę Senatu UJ, na ulicznych manifestacjach powołują się wybitni akademiccy KODomici, w tym podwładni Rektora UJ, heroicznie walcząc z odmiennie myślącymi, wolnymi ludźmi, wolnymi mediami. [https://wkrakowie2017.wordpress.com/2017/01/26/demonstracja-studentow-i-iv-wieku-o-zmiane-nastrojow-w-polsce-krakow-25-01-2017/ https://blogjw.wordpress.com/2017/01/28/jak-to-sie-dzieje-ze-nie-wplywaja-negatywnie-na-mlodziez-akademicka/ ]

Pozostaje mi

Wołanie do Alma Mater:

Akademicy opamiętajcie się, najwyższy czas!

Ale niestety nie mam żadnych merytorycznych podstaw sądzić, że to wołanie zostanie wysłuchane i opamiętanie nastąpi .

Reklamy

Solidarność bezobjawowa

s-bezobjawowa

Solidarność bezobjawowa

Kilka dni temu byłem na prapremierze filmu dokumentalnego o tragicznej historii krakowskiego opozycjonisty Jacka Żaby. Tytuł filmu niezwykle trafny – „Skazany na niepamięć”. https://krakow.ipn.gov.pl/pl4/aktualnosci/38730,Pokaz-filmu-Skazany-na-niepamiec-Krakow-16-lutego-2017.html

Rzecz się działa w czasach Solidarności a Jacek Żaba był aktywnym działaczem tego ruchu. Więziony za działalność, w celi z recydywistami szykanowany, maltretowany psychicznie, zobowiązany do powrotu do wiezienia przed samym rozpoczęciem obrad okrągłego stołu, pozostawiony sam sobie wybrał skok z okna – skok w wolność.

Nawet najbliżsi współpracownicy nie wiedzieli kiedy go pochowano. Zapomniany także po śmierci, wręcz skazany na niepamięć. Jest symbolem osamotnienia wśród Solidarności, można rzec – bezobjawowej.

Jak to możliwe, ze nie uzyskał wsparcia od związkowców z którymi działał ? Jak to możliwe, że solidarnie o nim zapomniano ?

Dobrze, że ten przejmujący film powstał i zwrócił uwagę na dramat człowieka, ale i na dramat Solidarności, która miała nas uwolnić od zniewolenia właśnie przez solidarne działanie.

Ile takich przypadków skazania na niepamięć miało i ma miejsce. Może nie wszystkie skończyły się tak tragicznie, ale jeśli są, to są świadectwem Solidarności, ale w najlepszym przypadku – bezobjawowej.

Trudno żeby człowiekowi oglądającemu taki film, słuchającemu dyskusji po filmie, nie stawały przed oczyma sceny z własnego żywota. W szczególności sceny polowań z nagonką na podoficera – jak mawiano – Solidarności.

Młodemu Jackowi urabiano opinię niezrównoważonego psychicznie i może w wyniku przebytych szykan miał problemy z psychiką, ale ofiarom psychicznego niszczenia trzeba solidarnie pomóc, a nie izolować.

Niestety w tym okresie wojennym, którego w historii wybitni historycy UJ nie byli w stanie wykryć, (https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ) miałem również opinię niezrównoważonego i to zapisywano w protokołach rady naukowej, której już nie byłem członkiem, bo wystąpiłem w proteście przeciwko wprowadzaniu dyktatury towarzysza i łamania elementarnych zasad demokracji akademickiej.

Nikt nie był ze mną solidarny, choć wszyscy byli z Solidarności.

Gdzie była Solidarność, gdy mnie fałszywie oskarżano a to o wulgaryzmy (bo ‚mięsem’ nie rzucałem w kontraście do oskarżających),  a to o niechęć do prowadzenia zajęć, których prowadziłem więcej i lepiej od pobierających pensje profesorskie oskarżycieli. [https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/moj-jubileusz/]

Protest przeciwko haniebnym oskarżeniom uznano za objaw niezrównoważenia w kontraście do równowagi zachowywanej przez akademickich degeneratów.

I okno w pamięci też mi pozostało – no bo jakby niezrównoważony wyleciał przez okno to by nie było wiadomo – czy ktoś go wyrzucił, czy sam to zrobił i nie były to stwierdzenia funkcjonariuszy esbeckich, tylko akademickich. Jednak nie wybrałem skoku z okna do wolności – problem pozostał. 

Nie ma wątpliwości, że niektórzy akademicy pełnili obowiązki nie-esbeków postępując jednak podobnie, a może i sprawniej, skuteczniej i to bez utraty zaufania, wpisując się znakomicie w kontekst systemowy.

Esbecy pisali: postawa polityczna – wroga, a akademicy wrogów systemowych (rzecz jasna i ich – tworzących/utrwalających system – także) skazywali na wykluczenie z systemu etatowego/ środowiskowego/finansowanego.

Wobec takich poczynań znanych nieco w otoczeniu (nie tylko instytutowym) Solidarność solidarnie milczała, więc od połowy lat 80-tych wiedziałem, że mój los jest przesądzony – co też się stało.

Dyscyplinarnie usunąć się nie udało, ale w ramach politycznej weryfikacji kadr – całkiem nieźle. Protestu Solidarności nie było !

Czy aktywiści „S” czasem w tych tajnych komisjach weryfikacyjnych nie uczestniczyli ? – nie wiadomo.

Swoich pozamerytorycznych opinii członkowie tych tajnych -do dnia dzisiejszego- komisji nie musieli podpisywać nawet krzyżykiem i do dnia dzisiejszego pozostali nieznani, z solidarną aprobatą Solidarności akademickiej, która solidarna z towarzyszami i moimi katami walczyła zresztą abym czasem na uczelnię nie wrócił.

No cóż, na drodze do przekształcenia korporacji nauczających i nauczanych poszukujących razem prawdy w korporację oszukujących i oszukiwanych w pogodni za dyplomami i tytułami – byłbym przeszkodą.

Skoro Ministerstwo Spraw Wewnętrznych polecało aby niewygodnych/niepokornych usuwać z oskarżenia o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką, nie pozostawało nic innego jak posłusznie, solidarnie, te polecenia realizować i w III RP je utrzymywać – aresztując na lata (a nawet wieki) niewygodne papiery i pisując bredniki historyczne, aby metody oczyszczania uczelni i ofiary czystek pozostały w niepamięci.

Okres represji, wydalania z uczelni zagrażającym władcom kłamstwa,  nadworni historycy nazwali okresem stopniowej liberalizacji systemu i to się spotyka z solidarną akceptacją beneficjentów tego „liberalnego” systemu.

Nikt oprócz mnie – nie protestuje ! – w ramach obecnej polityki historycznej.

Ja z tego koszmaru wyszedłem sam, bez pomocy solidarności akademickiej, która była i jest z towarzyszami i KODomitami !

Poseł (po pozowanym zdjęciu z samym „Bolkiem”) i szef ówczesnej {r. 1990] „S’ UJ groził mi załatwieniem w Sejmie, jak się będę domagał dostępu do moim papierów, które kończyły się na początku roku 1980 ! – co to za data i co się działo w kolejnych latach najwięksi dziejopisarze UJ nie wiedzą i wiedzieć nie chcą do dnia dzisiejszego !

Dziś ten b. już poseł chodzi w kapeluszu na marszach KODu a ludziskom się poleca aby mu dziękowali za wolność ! https://blogjw.wordpress.com/2015/12/21/rozkodowanie-akademickiego-krakowa/ 

Ja wolności do wykładania i formowania kolejnych pokoleń naukowców – nie odzyskałem i nie mam komu dziękować. UJ miał kwitnąć dzięki wydaleniu mnie z uczelni, a jak się okazuje więdnie,[https://blogjw.wordpress.com/2017/01/27/trwaja-poszukiwania-kluczy-do-reformy-systemu-akademickiego/ ]   a zasłużonym dla takiej transformacji się dziękuje i umieszcza w alejach zasłużonych. https://blogjw.wordpress.com/2017/01/12/zasluzony-dla-wielkiej-czystki-akademickiej-spoczal-w-alei-zasluzonych/

Istna KODomia i stąd jasno pisałem, że na UJ – gorzej niż w Sodomie. https://blogjw.wordpress.com/2012/09/27/pod-uwage-rektora-i-senatu-uj/

Mimo intensywnych poszukiwań nie znalazłem ani jednego uczciwego ! Solidarności zaznałem tylko od kamieni, ale i tych mnie pozbawiono.

Mimo to działam na rzecz wydostania się mojej uczelni – dla której poświęciłem najlepsze moje lata – z haniebnej zapaści, stanowiąc samojeden opozycję wobec korporacji oszukujących, niszczących pamięć i ludzi.

Nie bez przyczyny niszczeni na uczelniach z całego kraju zwracają się do mnie o pomoc jako prekursora wiedzy o mobbingu akademickim https://nfamob.wordpress.com/ , bo niby do kogo w naszym systemie akademickim można się w takich sprawach zwrócić ? Postulowałem zmiany aby mnie odciążyć, bo w końcu to etatowcy i związkowcy winni być solidarni wobec niszczonych na etatach. Nic z tego !

Ostatnio prezydent podziwiał odznaczanych z czasów Solidarności, bo mogli być przecież wydaleni z uczelni z wilczym biletem, ale wobec tych co mogli być ale i zostali z wilczym biletem wydaleni jest milczenie. Są skazani na niepamięć.

Nikt się nie doliczył ilu wydalono, ilu zaopatrzono w wilcze bilety, które i w tzw. wolnej Polsce nie straciły swej ważności !

Nikt się nie może ich doliczyć, a zresztą chyba nawet liczenia nie rozpoczęto – w każdym razie na UJ nim zaczęto, już skończono. [https://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/]

Bo tak wygląda Solidarność bezobjawowa w wolnej Polsce, po obaleniu [?] komunizmu przed niemal 30 laty.

Józef Wieczorek

Ofiara zbrodni dokonanej na prawdzie przez nieznanych sprawców,

skazana solidarnie na niepamięć

P.S. Jeśli ktoś ma wiedzę o objawach solidarności wobec skazanych [z systemu akademickiego] na wygnanie i niepamięć to proszę o kontakt Chętnie opiszę – umieszczę na stronach,  aby inni mogli mieć przykład.

KOD to jest głupi pomysł

KOD blog.PNG

Moim zdaniem: by był KOD to jest głupi pomysł

 i na tym kończę swoją wypowiedź 

Materiał wyjściowy do tej wypowiedzi: 

Refleksje po 4 czerwca

1

Refleksje po 4 czerwca

Podobno 4 czerwca 1989 r. upadł komunizm, podobno 4 czerwca odzyskaliśmy wolność. Mimo, że od lat żyję jak człowiek wolny, nie związany z żadną partią, według swoich wartości, jestem w konsekwencji – ofiarą swojego nonkonformizmu ( jak mi objaśniano przed 4 czerwca i po 4 czerwca tych objaśnień nie zmieniono), zupełnie nieprzydatną do budowy systemu bolszewickiego, również w mutacji po 4 czerwca. Jak już pisałem [https://blogjw.wordpress.com/2016/05/30/bolszewizm-akademicki-i-nie-tylko-ma-sie-dobrze/] moim zdaniem bolszewizm po 4 czerwca ma się wcale dobrze, więc chyba go jednak nie obalono.

Obserwując marsz KODu 4 czerwca zauważyłem m. in. tych co się do mojego stabilnego – mimo 4 czerwca- losu/wykluczenia/wyklęcia przyczynili. Po 4 czerwca nie zrobili nic abym odzyskał wolność wykładania na uczelni (utraconą w wyniku działań PZPR-SB-nomenklaturowe władze uczelni) a co więcej, broniąc wolności jawnych i tajnych współpracowników do robienia karier na uczelniach, heroicznie wręcz walczyli abym tej wolności czasem nie odzyskał, bo ta by im zagrażała.

Nie bez przyczyny przed 4 czerwca uznano, że stanowię zagrożenie dla uczelni, a po 4 czerwca rozszerzono ten stan zagrożenia na całe środowisko akademickie Polski.

Z powodu mojej nonkonformistycznej działalności wolność beneficjentów 4 czerwca -do ulubionych patologii akademickich – stanęła pod dużym znakiem zapytania. Do tej pory ‚patolodzy’ akademiccy o zachowanie tej wolności muszą walczyć, a nawet prewencyjnie zapobiegać jej zagrożeniom – bo bez takiej wolności żyć nie potrafią

O wykluczanych z systemu przed 4 czerwca pisano jak najgorzej i to niezależnie od faktów ( a właściwie wbrew faktom), aby uwiarygodnić swoje poczynania na drodze do wolności. Po 4 czerwca zmiany nie było, a fakty aresztowano w ramach wolności i autonomii. Autorów pism/opinii nie ujawniono, nie bacząc na prawa autorskie, które w wolnym kraju winny być przecież respektowane.

O beneficjentach systemu, którzy z sukcesem przeszli 4 czerwca ( i dni wcześniejsze) i po 4 czerwca pisano natomiast w superlatywach.

W Alma Mater ( pismo UJ) można przeczytać [ www2.almamater.uj.edu.pl/113/06.p ] jawną opinię (poszanowanie autorstwa – zachowane) o jednej subtelnej humanistce, która zawsze znajdowała czas na donosy do SB (jak tego dowodzą materiały SB – https://lustronauki.wordpress.com/2016/06/05/ruta-nagucka/ – potępiane rzecz jasna przez beneficjentów systemu zła):

„człowiek prawy, sprawiedliwy, odznaczający się wielką uczciwością intelektualną w bezkompromisowym dążeniu do prawdy oraz etosem pracy naukowej”…’

odznaczała się imponującą wiedzą i przymiotami umysłu wybitnego profesora Uniwersytetu, a także prawdziwą mądrością, ludzką wrażliwością i głębią człowieczeństwa

.”….z wielkim zaangażowaniem i troską myślała o dobru Almae Matris ..”.

Opinię SB też miała znakomitą i trudno się temu dziwić. Grunt to uczciwość, etos pracy, głębia człowieczeństwa i dążenie do prawdy – rzecz jasna, tej przydatnej dla SB.

Na taką opinię, chyba żaden z tych co tajnymi, czy jawnymi współpracownikami systemu zła być nie chcieli – nie może liczyć.

Takich – przed 4, jak i po 4 czerwca – na uczelniach się nie toleruje, szczególnie gdy stanowili i nadal stanowią zagrożenie dla patologii akademickich, a tym bardziej dla posiadaczy znakomitych opinii uzyskiwanych w tym nihilistycznym systemie.

I zdaje się na tym polega wolność, równość, demokracja w ujęciu KODu, nie tylko akademickiego.

W reakcji na list otwarty akademików do min. Gowina

Lustracja

Obywatelski sprzeciw wobec

poziomu dyskusji naukowej w tradycji akademickiej PRL/III RP

w reakcji na list otwarty akademików do min. Gowina

Akademicy nader pasywni, jeśli chodzi o dyskusję nad koniecznymi reformami systemu akademickiego,nadal silnie zakorzenionego w systemie komunistycznym, wystosowali list otwarty do ministra MNiSW Jarosława Gowina po obejrzeniu w TVN Jego dyskusji z Moniką Olejnik. https://sites.google.com/site/slpnp2016/

list otwarty

W liście wyrażają swoje zaniepokojenie i podnoszą przykrość jaka ich spotkała po usłyszeniu słów Pana Ministra o związkach genealogicznych organizatorów demonstracji KODu.

Czemu minister ma się nie interesować tą dziedziną nauki – nie uzasadniają. Co więcej, jak rozumiem, wyrażają swój kategoryczny sprzeciw wobec wykorzystania osiągnięć tej nauki w debacie publicznej.

Podnoszą także, że tradycją akademicką jest odnoszenie się w dyskusji naukowej, światopoglądowej i politycznej do argumentów rozmówców.

Niestety nie było mi dane na przestrzeni lat, a nawet wieków, zapoznać się z tą tradycją – tak formułowaną. Poznałem całkiem odmienną tradycję, i to w różnych środowiskach akademickich, niemal całkowitego zaniku dyskusji naukowej, merytorycznego odnoszenia się do argumentów rozmówcy/prelegenta/autora pracy naukowej – publicystycznej a zastępowania debaty – chamskimi nieraz atakami personalnymi, naruszaniem godności osób o odmiennych poglądach, brakiem kultury i przede wszystkim przyzwoitości…..https://blogjw.wordpress.com/2014/09/22/bohaterowie-nie-zawsze-sa-odwazni/. Listu otwartego w sprawie tej tradycji jakoś nikt do nikogo nie sformułował, ani nie podpisał.

List do ministra Gowina natomiast podpisało już ponad 500 osób ze środowiska akademickiego, w tym tak powszechnie znane osoby w debacie publicznej jak Magdalena Środa, czy Jan Woleński. Jan Woleński był uczestnikiem przynajmniej jednej demonstracji KODeków, którzy w niezbyt dużej odległości od pana profesora, okładali mnie w ramach kulturalnej debaty – unijną flagą. Mimo ujawnienia tych aktów w sferze publicznej RozKODowanie akademickiego Krakowa https://blogjw.wordpress.com/2015/12/21/rozkodowanie-akademickiego-krakowa/ nie zauważyłem ani sprzeciwu, ani zaniepokojenia, wobec takich obywatelskich starań KODeków o naprawę Polski.

Z prof. Janem Woleńskim toczyłem też przed laty debatę publiczną na forum internetowym Tygodnika Powszechnego i nie była to z jego strony debata merytoryczna.

Zakończyłem ją fraszką ks. Jana Twardowskiego, czym też zakończę tą krótką wypowiedź, kierując ją do wszystkich sygnatariuszy listu otwartego do min. Jarosława Gowina, bo jest ona  i kulturalna i merytoryczna, a przede wszystkich godna tego, aby się nad nią pochylić.

Sondaż Pewien socjolog dostał się do nieba i z przyzwyczajenia zawodowego zaczął tam robić sondaże. W niebie było najwięcej tych, którzy słuchali dziecięcych kazań. Ci którzy słuchali doktorów, profesorów – siedzieli w czyścu, a dwóch w piekle. Ks. Jan Twardowski – Niecodziennik

RozKODowanie akademickiego Krakowa

v

RozKODowanie akademickiego Krakowa

wysiłkiem dysydenta akademickiego

kierowanego przez KODeków na zsyłkę do Torunia

Nowoczesny ZBoWiD (przemianowany na KOD) opanował w sobotę 19 grudnia 2015 r. spory sektor Krakowskiego Rynku przy Wieży Ratuszowej

2.jpg

i to w samo południe, kiedy w Krakowie słucha się hejnału z Wieży Mariackiej. Tym razem trzeba było słuchać bojowników o komunistyczną demokrację, których były tysiące.

Mieli z sobą flagi polskie, ale nie śpiewali Hymnu Polskiego, choć organizatorzy nawoływali w przeddzień, aby trochę poduczyć się słów hymnu, bo trzeba będzie „robić” za Polaków, aby się uwiarygodnić. No cóż spełnienie tej dyrektywy okazało się widocznie za trudne, więc dali sobie z tym spokój.

Innym za to spokoju nie dali i darli się „Duda – to się nie uda” „Duda – to się nie uda” ogarnięci strachem przed reformami państwa i odcinaniem ich od wieloletnich profitów.

Rej wodził Marek Kondrat

e

– ten od profitów w Banku ING, no i wina. Jest w końcu członkiem Kapituły Wina [https://jubileusz650uj.wordpress.com/category/wino-uj/] kultowej krakowskiej uczelni, których profesorów/doktorów wśród KODeków nie brakowało.

Rzucał się w oczy dr Bronisław Maj owinięty flagą unijną,

r

współtwórca obrazoburczej dla Polaków Neomonachomachii, wystawianej we wrześniu pod tą samą Wieżą Ratuszową. [https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/10/09/antymonachomachia-skandaliczne-widowisko-na-rynku-w-krakowie/comment-page-1/, ].

Kultowy profesor Jan Hartman (ten z umorzonym postępowaniem dyscyplinarnym z kazirodztwem w tle) w oczy mi się nie rzucił [w końcu to ciemna gwiazda akademickiego Krakowa, osłaniana przez jasne gwiazdy], ale rzucił się w oczy innym, mimo że tłum był wielotysięczny.[https://blogjw.wordpress.com/2013/10/20/sprawa-prof-hartmana-w-kontekscie-osobistym/; https://blogjw.wordpress.com/2014/10/13/pochwala-glupoty-na-marginesie-sprawy-hartmana/ ]

Gdy przebiłem się do sektora opozycyjnego, u wylotu Szewskiej, dojrzałem sławę UJ – prof.Jana Woleńskiego  (z tej samej loży B’nai B’rith co Jan Hartman), który w KODowanym tłumie z radością pozował mi do zdjęcia tryumfalnie pokazując znak V !

x

No cóż, kiedyś go spłoszyłem w przestrzeni publicznej cytując fraszkę księdza Jana Twardowskiego ( Sondaż: Pewien socjolog dostał się do nieba i z przyzwyczajenia zawodowego zaczął tam robić sondaże. W niebie było najwięcej tych, którzy słuchali dziecięcych kazań. Ci którzy słuchali doktorów, profesorów – siedzieli w czyścu, a dwóch w piekle. Ks. Jan Twardowski – Niecodziennik ) więc chyba chciał odreagować, będąc po stronie większej mocy (tej, która słuchając profesorów nie obawia się pójść do piekła).

Obok atakowali mnie KODecy flagą unijną

Zdjęcie 4 (2015-12-20 07-17)

w obronie (rzekomo) prawa, łamiąc jednak prawo (moje kości nie zostały uszkodzone), tym bardziej, że zgody na użycie flagi unijnej do bicia inaczej myślących nie mieli.

Inni krzyczeli do naszego sektora opozycyjnego wobec KODu i całego systemu komunistycznego wraz z całą jego spuścizną Do Torunia ! Do Torunia !

 Zdjęcie 1 (2015-12-20 07-14)

[https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/12/20/akcja-kodekow-intelektualnegokulturalnego-krakowa-wobec-opozycji-antykomunistycznej-przed-wigilia-a-d-2015/]

Przygotowując, ani chybi, grunt pod wywózki na zesłanie, tym razem jednak nie na Sybir – śladami swoich, równie demokratycznych, poprzedników. Biletów na wyjazd nam nie dostarczyli – centusie skończone – mimo ( a może właśnie dlatego), że trzymają z bankami (tak jak ich winny przywódca).

Zza kordonu policyjnego zauważyłem też kapelusz, a potem całą postać Zdrady ideałów Solidarności, zawartą tak w czynach, jak i w nazwisku.

p

Profesorowi jestem jednak wdzięczny za nader wczesne poznanie natury III RP. W 1989 r. po objęciu szefostwa „Solidarności” UJ i zrobieniu sobie pozowanego zdjęcia z samym Bolkiem, wszedł do parlamentu i już zimą 1990 r. z rozbrajającą szczerością zapowiadał załatwienie mnie w sejmie, jeśli będę domagał się poznania teczek, które mogą zawierać prawdę na mój temat, a zarazem na temat Wielkiej Czystki Akademickiej [https://blogjw.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/] – tej prowadzącej do uformowania obecnych elit akademickich formujących sobie podobne elity polityczne, prawnicze, bankowe, medialne ….Takiej lekcji, i to za darmo, nie udzielił mi do tej pory – żaden profesor.

Niestety nie dostrzegłem sztandarowej postaci obrońców Trybunału Konstytucyjnego i „państwa prawa” – profesoradoktorahabilitowanegonaukipolskiej Andrzeja Zolla, tego który jako Rzecznik Praw Obywatelskich i zarazem podwładny rektora UJ (w teczkach ujawnionych – KO „Zebu”) stawiał „prawo” stanu wojennego nad Konstytucją III RP ! [ https://wobjw.wordpress.com/tag/pasja-akademicka/; https://wobjw.wordpress.com/tag/tajne-teczki-uj/] zapewne po to aby III RP była „państwem prawa” ! Ten RPO, wieloetatowość jednych (post-komunistów i im miłych), przy bezetatowości drugich (niemiłych post-komunistom) w III RP zapewne widział jako spełnienie sprawiedliwości dziejowej.

KOD w Krakowie starałem się rozKODować i utrwalić dla współczesnych oraz potomnych. RozKODowanie KODu w Krakowie -https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/12/19/rozkodowanie-kodu-w-krakowie/

Historia lubi się powtarzać. Bojownicy o wolność i demokrację (kiedyś z nadania Stalina) już nas ‚wyzwalali’ od prawa i sprawiedliwości i to skutecznie. Jako ‚demokraci’ wyzwalali nas od AK i WiN jako faszystów.

Ale ci ostatni z AK i WiN są przeciw demokracji Nowoczesnego ZBoWiDu (dla zmyłki zwanego KODem). Ten KOD jest jednak łatwy do odczytania. Trzeba walczyć, aby nas po raz kolejny nie wyzwolili, bo skończymy znowu w niewoli i to na długie lata.

Przy okazji zwracam uwagę na zasadną inicjatywę godną poparcia – Chcemy przeniesienia Trybunału do Piotrkowa Trybunalskiego.[https://www.facebook.com/TKdoPiotrkowa/ ] ” W związku ze zgłoszonym projektem zmiany ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, który pozwala przenieść siedzibę Trybunału Konstytucyjnego z Warszawy do innego miasta, domagamy się przeniesienia go do jedynego miasta, które jest dla niego odpowiednie!

Piotrków ma prawo być Trybunalski!”

z tego co wiem to tam Nowoczesny ZBoWiD nie funkcjonuje, więc jest szansa, aby ten organ tam funkcjonował jak należy