A może by tak wrócić do wartości II RP ?

MD

[http://www.marekjandyzewski.pl/ ]

A może by tak wrócić do wartości II RP ?

Bez naprawy systemu akademickiego program gospodarczy Mateusza Morawieckiego nie ma wielkich szans na realizacje. Gospodarce ( i nie tylko) potrzebni są ludzie na poziomie, elita intelektualna, jednocześnie o mocnym kręgosłupie moralnym.

Nie bez przyczyny marszałek – senior, Kornel Morawiecki, apeluje do środowiska akademickiego o powrót do utraconych wartości. [https://blogjw.wordpress.com/2017/03/28/prawda-rzetelnosc-i-transparentnosc-utracone-wartosci-nauki-w-polsce/]

Szef resortu nauki i szkolnictwa wyższego, który w słowach przyznaje, że naprawa systemu akademickiego jest konieczna, przygotowuje Narodowy Kongres Nauki. [https://nkn.gov.pl/ ]

Poprzedzają go comiesięczne konferencje o tematyce:

  • umiędzynarodowienie nauki i szkolnictwa wyższego;

  • propozycje zmian w naukach humanistycznych i społecznych;
  • zintensyfikowanie współpracy pomiędzy nauką, gospodarką i administracją publiczną;
  • ścieżki kariery i rozwój młodej kadry akademickiej;
  • dostępność kształcenia na poziomie elitarnym w powiązaniu z wysokiej jakości badaniami;
  • ustrój i zarządzanie w szkolnictwie wyższym.

Ale tematyka o wartościach akademickich nie jest obecna.

Najstarsza polska uczelnia, wzorcowa dla innych, ma co prawda Akademicki Kodeks Wartości [https://wobjw.wordpress.com/2010/07/05/mobbing-a-a-k-a-d-e-m-i-c-k-i-k-o-d-e-k-s-w-a-r-t-o-s-c-i/ ;

O etycznych kanonach pracy nauczycieli akademickich i próbach ich kodyfikowania], ale z wartościami jest na bakier i uczelnią zarządza demokratycznie wybrany rektor, który wprost mówi – my oszukujemy studentów ( dla pieniędzy rzecz jasna) dając do zrozumienia, że na uczelniach misja uczenia została zastąpiona misją oszukiwania. [ https://blogjw.wordpress.com/2016/11/25/czy-rektor-uj-trafi-na-sciezke-dyscyplinarna/ ].

Korporacje nauczających i nauczanych poszukujące razem prawdy zastępowane są korporacjami oszukujących i oszukiwanych na drodze do uzyskiwania dyplomów i tytułów.

I jakby nikomu (niemal) to nie przeszkadzało Wręcz przeciwnie.

Jeśli w ramach naprawy systemu akademickiego nie zostanie naprawiony system wartości to żadna naprawa, także systemu gospodarczego, nie będzie skuteczna.

Uformowani na uczelniach oszuści co najwyżej mogą nas po raz kolejny ‚puścić w skarpetkach’.

Warto zwrócić uwagę na porównanie ze standardami II RP jakie przeprowadził b. rektor Marek Dyżewski, podnosząc ogromną degrengoladę moralną obecnego środowiska akademickiego.

Otóż w II RP oszuści tracili prawo do wykładania, takim się ręki nie podawało , obejmowano ostracyzmem.

Czyli dokładnie inaczej niż w III RP kontynuującej wzorce PRL, w której oszustów się nobilituje, wybiera demokratycznie na rektorów i inne decydenckie stanowiska akademickie a pozbawia prawa wykładania, obejmuje ostracyzmem tych co oszustwa ujawniali/ujawniają, przeciwko oszustwom protestują, rzeczywistej naprawy środowiska akademickiego się domagają. Tych traktuje się jako element niepożądany na uczelniach, stanowiący zakały środowiskowe bo naruszający patologiczne standardy środowiska zagrażający tym na etatach, sitwom akademickim i psujący ich dobre samopoczucie i samouwielbienie.

Środowisko akademickie oparte na antywartościach systemu komunistycznego, kontynuowanych w III RP,  samo się oczyszcza z elementu wartościowego, opartego na wartościach jakie uznawano w II RP.

A może by tak naprawiając system akademicki III RP wrócić do wartości II RP ?

Jak do tej pory nie widać oznak takiego przeorientowania w polityce akademickiej. Beneficjenci systemu kłamstwa trzymają się mocno, dzielnie walcząc z tymi co by chcieli prawdy szukać.

Może by tak minister nauki i inni naprawiacze systemu akademickiego wzięli pod uwagę opinie b. rektora Marka Dyżewskiego,  skoro nie chcą wziąć pod uwagę moich, tożsamych opinii od lat prezentowanych w przestrzeni publicznej i przekazywanych, na ogół bezskutecznie-  ministrom i innym decydentom.

Podobno w sprawie naprawy systemu toczy się szeroka dyskusja ze środowiskiem akademickim, ale zdaje się jest ona zawężona do tych, którzy degrengolady moralnej nie chcą zauważyć, a nawet ją tworzą.

Prawda, rzetelność i transparentność – utracone wartości nauki w Polsce

prawda www

[źródło – http://pomazancowy.blogspot.com/2015/01/prawda-was-wyzwoli.html

♥ 

Prawda, rzetelność i transparentność

utracone wartości nauki w Polsce

Kornel Morawiecki na posiedzeniu Sejmu 22 marca 2017 r. [ Posiedzenie nr 38 w dniu 22-03-2017 (1. dzień obrad) http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/wypowiedz.xsp?posiedzenie=38&dzien=1&wyp=227&type=A&symbol=WYPOWIEDZ_POSLA&id=255 ] zwrócił się z apelem do posłów i naukowców, jako elity Polski, o poparcie dla idei ˝Nauki dla rozwoju˝.

Wyraził przy tym „głęboką nadzieję, że środowisko naukowe w trosce o dobro Polski uczyni wszystko, by krzewić ideę ˝Nauki dla rozwoju˝ przez działania na rzecz uczynienia wspólnoty akademickiej transparentną, uczciwą i kierującą się umiłowaniem prawdy”.

Nie ma jeszcze oznak aby ten apel trafił do środowiska akademickiego, ale można wątpić, czy po upływie kolejnych dni, czy tygodni, trafi do właściwych odbiorców.

Ja [https://blogjw.wordpress.com/] o transparentność, uczciwość i umiłowanie prawdy do środowiska akademickiego apeluję od lat, a nawet wieków, i jedynym skutkiem było wykluczenie/wyklęcie mnie z tego środowiska i to dożywotnio !

Rzecz jasna, głos Marszałka – Seniora Sejmu, to nie to samo co głos zwykłego obywatela, ale wątpliwość, czy zostanie usłyszany – pozostaje.

Marszałek postuluje „oparcie nauki na wartościach takich jak prawda, rzetelność i transparentność” i sam taki postulat wskazuje, że z tymi fundamentalnymi wartościami środowisko akademickie dawno się rozstało, co skutkuje niską pozycją nauki uprawianej w Polsce w nauce światowej i małego jej znaczenia w gospodarce Polski, nie mówiąc już o formowaniu elit na poziomie niezbędnym dla funkcjonowania dużego europejskiego państwa.

Można go uznać za bardzo ważny i zasadny głos w dyskusji nad naprawą nauki w Polsce przed Narodowym Kongresem Nauki [https://nkn.gov.pl/], ale faktem jest, że kolejne konferencje [https://nkn.gov.pl/#!/konferencje] przed tym kongresem nie przewidują podjęcia dyskusji nad tymi sprawami, moim zdaniem decydującymi dla możliwości naprawy systemu akademickiego.

W ujawnionych już propozycjach zmian ustaw akademickich nie widać zamiaru praktycznego wcielenia w życie takich wartości akademickich, które środowisko w ciągu ostatnich kilkudziesięciu już lat (w PRL-PRLbis) utraciło.

Marszałek zasadnie argumentuje „dążenie do prawdy to imperatyw każdego naukowca. Nie kariera, a pasja poznawcza jest motorem odkryć i wynalazków.”

Rzecz w tym, że pasjonatów z systemu akademickiego przez lata wykluczano, a dążenie do prawdy odrzucano jako przeszkodę w zastępowaniu korporacji nauczających i nauczanych poszukujących razem prawdy przez korporację oszukujących i oszukiwanych na drodze do uzyskania dyplomów i tytułów.

Zamiast eliminowania ‚ze środowiska osób, które naruszyły zasady etyczne w nauce lub dydaktyce’ eliminowano tych, którzy o przestrzeganie tych zasad walczyły, rzecz jasna rozumiejąc je całkiem inaczej niż decydenci akademiccy stojący na straży etyki komunistycznego państwa, która nadal obowiązuje w III RP – państwie na opak, które z systemem kłamstwa bynajmniej nie zerwało.

Tajni współpracownicy (częściowo ujawniani) i jawni współpracownicy (na ogól utajniani) systemu kłamstwa bynajmniej z systemu akademickiego nie zostali wykluczeni.

Przez całe lata III RP, podobnie jak w PRLu, nadal ‚pociągają sznurkami akademickimi’ (i nie tylko) formując nowych decydentów wg swoich antywartości akademickich, w których nie ma miejsca na prawdę, uczciwość, transparentność, i na tych, co o takie wartości walczą, zagrażając – solidarnemu wobec antywartości – środowisku.

W wywiadzie dla niezalezna.pl [Lustracja naukowców i sędziów jest konieczna – podkreśla Kornel Morawiecki http://niezalezna.pl/95927-lustracja-naukowcow-i-sedziow-jest-konieczna-podkresla-kornel-morawiecki] Kornel Morawiecki gorzko mówi „Niestety w Polsce są instytucje, gdzie niejawne zależności z czasów PRL-u są nadal żywe. To nie jest normalna sytuacja, ponieważ ci ludzie pilnują tylko swojego interesu. Nie widzą tego, że nauka jest konieczna i niezbędna dla rozwoju Polski.” i podnosi „ lustracja jest konieczna nie tylko w nauce, ale również wśród sędziów” co jest poglądem zasadnym i przeciwstawnym do opinii, że lustracja i dekomunizacja się zdezaktualizowały, czyli inaczej mówiąc – prawda się zdezaktualizowała. [https://blogjw.wordpress.com/2016/10/14/wybory-do-centralnej-komisji-do-spraw-stopnia-i-tytulu-bez-lustracji-i-dekomunizacji-systemu-akademickiego/ ].

I to jest problem środowiska akademickiego i nauki uprawianej w Polsce, w której bynajmniej nie chodzi o prawdę! A raczej o jej niepoznanie, szczególnie tej prawdy, która dotyczy samego środowiska – jego historii i teraźniejszości.

Co prawda ludzie nauki uformowani w katolickiej Polsce znają na ogół ewangeliczne słowa „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”, ale jednak niewygodnej prawdy nie chcą poznawać, wolą żyć w zniewoleniu.

Demokratyczna większość środowiska uniwersytetu wzorcowego dla innych uczelni wybiera rektora, który jawnie przyznaje – ‚oszukujemy’ , oraz ‚boję się myśleć’. [https://blogjw.wordpress.com/2017/03/21/misja-uczelni-jest-uczyc-ale-misjonarze-sa-wykleci/].

Widocznie taki rektor stanowi znakomitą polisę ubezpieczeniową dla braci akademickiej. Oszustom i niemyślącym z bojaźni nic w takiej uczelni nie grozi ! – raczej bać się winni ci, którzy są uczciwe i nie boją się myśleć, co jest imperatywem naukowców sensu stricto.

Niestety w polskim systemie akademickim transparentność, uczciwość i myślenie, szczególnie myślenie krytyczne, nie są akceptowane i nie widać oznak aby coś się w tej materii zmieniło.

Mimo to Marszałek wyraża głęboką nadzieję, że środowisko wróci do wartości. Ja niestety nie mam najmniejszej nawet nadziei, że to negatywnie wyselekcjonowane środowisko samo się nawróci na właściwą drogę.

Jak bardzo chciałbym się mylić !

Moje głosy  w tej materii:

Moje boje

Niepoprawny Magazyn Akademicki

 

Kara i nagroda w systemie etycznym UJ (i nie tylko UJ)

 

plakat

Kara i nagroda w systemie etycznym UJ ( i nie tylko UJ)

Dziś ( 26 czerwca 2014 r.) w Dzienniku Polskim kolejny odcinek dość mdłego serialu poświęconego prezydentowi Krakowa (Za nieobecności powinna być karaCzytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3485375,za-nieobecnosci-powinna-byc-kara,id,t.html ), który jednak pokazuje głównie degrengoladę moralną wzorcowej (szczególnie etycznie i kulturowo) najstarszej polskiej uczelni obchodzącej w tym roku kolejny – tym razem Wielki Jubileusz swego istnienia.(jubileusz650uj.wordpress.com).

W tekście czytamy opinię szefa Polskiej Komisji Akredytacyjnej Profesor, który nagminnie opuszcza zajęcia, daje fatalny przykład młodzieży” . Wydawałoby się, ze jest to oczywista oczywistość, opinia banalna, a jednak mogłaby ona stanowić podstawę do opisu rzeczywistości akademickiej w ujęciu etycznym i historycznym, co najmniej na gruby tom jeśli nie na książkowy ‚serial’ i to bynajmniej nie mdły.

Przyczynki do tego ‚serialu’ piszę od lat ( od nawet wieków )

[m.in.

Blog akademickiego nonkonformisty

https://blogjw.wordpress.com/

Sprawa Józefa Wieczorka(10)

http://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/

Witryna Obywatelska Józefa Wieczorka (archiwum) – http://wobjw.wordpress.com/.

.Drogi i bezdroża nauki w Polsce. Analiza zasadności wprowadzenia w Polsce zaleceń Europejskiej Karty Naukowca i Kodeksu postępowania przy rekrutacji naukowców (2008),

Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim (2009),

Etyka i patologie polskiego środowiska akademickiego (2010),

Patologie akademickie pod lupą NFA (2011) ,

Patologie akademickie po reformach (2012)

dostępnych także w internecie na stronie http://www.nfa.pl/]

i jakoś zainteresowania medialnego jak i akademickiego (z małymi wyjątkami) nie było, a w szczególności mediów i akademików krakowskich etatowo i uczuciowo związanych z niedoścignionym wzorcem jaki stanowi UJ.

Przypomnę po raz setny, a może i tysięczny, że ten wzorzec (UJ), nauczycieli, którzy prowadzili zajęcia rzetelnie, a właściwie ponad rzetelność, bo znacznie więcej niż mieli w obowiązkach, znacznie lepiej od etatowych profesorowych,  z oskarżenia o negatywny ( fatalny) przykład (wpływ) dla młodzieży – powyrzucano dożywotnio !

W efekcie tego na uczelni pozostali tacy, którzy obowiązki traktowali i traktują lekce, no i ci, którzy zapewne w obawie o podzielenie losu wyrzuconych unikają rzetelnej pracy akademickiej.

To nie jest żart, to nie jest kabaret, to naga, święta prawda o najstarszej polskiej uczelni, o polskim systemie akademickim (bo inne uczelnie na UJ się wzorują i tylko marzą, aby takie standardy osiągnąć.)

Od lat monitoruję samojeden patologie akademickie i mam prawo, a przede wszystkim obywatelski obowiązek o tym pisać i na rzecz ograniczenia patologii działać. Obowiązek taki mają co prawda wszyscy etatowi akademicy, ale ci tego obowiązku nie wykonują, być może z obawy, że podzielą mój los i koncentrują się na ‚pieszczeniu’ swoich etatów (nieraz wielu w patologicznym i im sprzyjającym systemie). Po prostu taki jest ich interes i za taką postawę są nagradzani/wyróżniani/awansowani/ i cieszą się powszechnym prestiżem społecznym niezależnie od opcji politycznej i etycznej.

W tekście DP mamy jedynie opinie decydentów i ich rzeczników, zdumionych tym (tj. prof. Majchrowskiego) rzekomo niezwykłym przypadkiem zaniedbywania obowiązków akademickich, gdy natomiast są to patologie na porządku dziennym. Mnie nikt nie pytał o opinie, chociaż przedstawiam je od lat (i czasem media się tym interesują, ale rzadziej uwzględniają – ciekawe dlaczego ?).

Z tekstu dowiadujemy się, że jedyną uczelnią, która nie odpowiedziała na pytanie redakcji DP był UJ.

Cóż w tym dziwnego? Na moje pytania UJ nie odpowiada,  albo odpowiada nierzetelnie (rżnie głupa, albo nawet nie musi) od lat a nawet wieków ( np. Sprawa Józefa Wieczorka(10) http://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/10 pytań do władz Uniwersytetu Jagiellońskiego na inaugurację nowego roku akademickiego poprzedzającego 650 rocznicę powstania najstarszej polskiej uczelni https://blogjw.wordpress.com/2013/09/27/10-pytan-do-wladz-uniwersytetu-jagiellonskiego/………) i prestiżu nie traci, więc robi tak aby ten prestiż utrzymać . Przecież wzorcowi nauczyciele UJ, ba nawet nobliści (‚podwórkowi’) od dawna nawołują aby ze mną nie dyskutować , na opinie, argumenty ( szczególnie merytoryczne) nie reagować i ten pogląd jest podzielany/w praktyce realizowany także przez opozycję, z małymi wyjątkami potwierdzającymi regułę.

Z opinii przekazanych do Dziennika Polskiego wyłania się piękny, nieskazitelny obraz polskich uczelni (innych od UJ, czyli chyba dysydenckich ?) zatrudniających pracowników, którzy solidnie uczą naszą młodzież realizując w praktyce misje swoich uczelni. 

DP nawet nie pyta co to ma wspólnego z prawdą,  bo gdyby tak było w Polsce to by było całkiem inaczej. Uczelnie formują elity a te są : niby-elity, pseudo-elity, łże-elity itp. więc skąd one się biorą skoro uformowali ich tacy piękni na uczelniach, no z oczywistym wyjątkiem prof. Majchrowskiego.

Nie mam wątpliwości, że Prezydent J. Majchrowski nie powinien pracować na UJ (ani na innej uczelni) , ale nie mam też wątpliwości, że nie jest jedynym, który waży sobie lekce dydaktykę i fatalnie wpływa na młodzież swoim przykładem.

Ale to jest sprawa systemowa i nie mam wątpliwości, że i po odejściu prof. J. Majchrowskiego z UJ ( nie wątpię jednak, że to nie nastąpi) na UJ ( i nie tylko) – gdzie na etatach (często wielu) jest multum profesorów lekce sobie traktujących dydaktykę – nic się nie zmieni.

Tu zanim skończę wtrącę mój osobisty przypadek i argumentacje władz UJ, że stanowię zagrożenie dla uczelni, a po moim odejściu ona kwitnie ! Nadano mi coś w rodzaju kategorii wcielonego diabła i to był merytoryczny i skuteczny argument, abym w czasach tzw. transformacji ustrojowej nie wrócił czasem na uczelnię, bo gdybym nadal uczył więcej i lepiej niż etatowi profesorowie, to byłby to koniec tej wzorcowej uczelni ! przynajmniej w obecnej postaci. I paradoksalnie trudno temu zaprzeczyć ! W końcu ja protestowałem samojeden np. przeciwko deprawacji młodzieży (jeszcze w latach 80-tych) która teraz rządzi!

No i nawet ślepy może zauważyć, że mimo mojego odejścia, na UJ, tak jak w Polsce, nie ma Kwitnącej (zielonej) Wyspy, a raczej jest Sahara, czy Antarktyda i to utworzona przez kwiat polskiego systemu akademickiego.

Ale o tym dzienniki nie piszą, uczeni się tym nie zajmują (wiedzą co robią !) formując natomiast cale rzesze im wyżej formalnie wykształconych, tym bardziej ogłupionych. I trzeba pamiętać, ze nie tylko przez GW, czy TVN, bo UJ ( i na nim się wzorujący) ma wielką w tej materii zasługę.

DP 26.06.2014

 

Przeczytaj ze zrozumieniem i refleksją także:

 

Majchrowski (i inni) – tak, Wieczorek (i jemu podobni) – nie

Sprawa prof. Jacka Majchrowskiego, prezydenta Krakowa i wykładowcy UJ – pod lupą medialną i moją

 

Kto ma dostarczyć Polakom klucz do rozwoju ?

 

Kto ma dostarczyć Polakom klucz do rozwoju ?

Inicjator Kongresu Obywatelskiego – Jan Szomburg  – przed kolejnym kongresem, który odbędzie się 5 listopada 2011r. opublikował na łamach Rzeczpospolitej tekst (Czego potrzebują Polacy, Jan Szomburg, Rzeczpospolita  21-10-2011) w którym przedstawił do dyskusji listę kluczowych kompetencji dla rozwoju Polaków i Polski w XXI w. Listę rozpoczyna:

  1. Poczucie własnej godności, wartości i podmiotowości. Dojrzałość osobowa w sferze emocjonalnej, poznawczej, moralnej i społecznej

Bardzo pięknie. Ja też uważam, że dla rozwoju wszystkich Polaków, a ‚Polaków akademickich ‚ w szczególności, kluczowe jest poczucie własnej godności, wartości i podmiotowości oraz potrzebna jest dojrzałość osobowa w sferze emocjonalnej, poznawczej, moralnej i społecznej.

Świadomie podnoszę kategorię ‚Polaków akademickich ‚ bo kadry akademickie, mają za zadanie formowanie pozostałych Polaków, w tym kształcenia ich poczucia własnej godności, wartości i podmiotowości. Rzecz w tym, że temu zadaniu kadry akademickie nie są w stanie podołać. Uformowane na drodze negatywnej selekcji w PRLu, nieoczyszczone w okresie tzw. transformacji i reprodukujące sobie podobnych w III RP mają problemy z poczuciem własnej godności, wartości i podmiotowości, więc niby jak mają innych pozytywnie formować ?

Takie wartości jak: godność, poczucie własnej wartości i podmiotowość, wykluczały nader często ze środowiska akademickiego w okresie PRL i nie ma dowodów aby coś się w tej materii zmieniło w III RP. Mimo produkcji licznych zastępów socjologów/psychologów/prawników i pokrewnych jakoś trudno znaleźć wyniki badań nad genezą obecnych kadr akademickich, nad wartościami (czy ich brakiem) jakie dominują, jakie są preferowane, a jakie odrzucane w tej społeczności. Pozostają odczucia/doświadczenia/przemyślenia własne, siłą rzeczy subiektywne, ale opisujące ważny skrawek rzeczywistości.

Mam udokumentowane dowody, że poczucie godności, własnej wartości, podmiotowości to w środowisku akademickim – gwóźdź do trumny. Wiedziałem o tym mając kontakt z rzeczywistością PRLu , m.in. z rzeczywistością wzorcowego dla wszystkich innych środowisk akademickich Uniwersytetu Jagiellońskiego, uformowanego – jak i inne – w ramach symbiotycznych (współ-) działań: PZPR- SB- nomenklaturowe władze uczelni.

Ale jak w III RP ( r. 1994 !) znalazłem dokument w mojej przetrzebionej teczce personalnej (ale uzupełnianej w III RP, kiedy już nie byłem pracownikiem UJ !) , w którym dziekan (dawniej – członek komisji zakładowej NSZZ ‚S’ UJ) zarzuca mi posiadanie własnej wartości i zaleca Senatowi UJ, aby takiego jak ja nie traktował jak obywatela ( nie odpowiadał na pisma dotyczące wznowienia wykładów ! ) to moja wiedza zyskała mocne potwierdzenie.

Mimo upływu lat, informowania o tym gremiów akademickich te kluczowe kompetencje dla rozwoju Polaków za jakie należy uznać ‚Poczucie własnej godności, wartości i podmiotowości’ nadal są wykluczane, więc i rozwoju jak nie widać, tak nie widać .

W sferze poznawczej, moralnej i społecznej chyba nic od czasów PRL się nie zmieniło.

Środowiska akademickie, formujące ‚elity’, kolejne zastępy nauczycieli, nadal niedojrzałe emocjonalnie tkwią w niemocy poznawczej, w zapaści moralnej, w nicości społecznej.

Więc kto ma dostarczyć Polakom klucz do rozwoju ?

Appendix:

ZACIEMNIENIE WEDŁUG OB. ANTONIEGO JACKOWSKIEGO

http://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/zaciemnienie-wedlug-ob-antoniego-jackowskiego/

..’Ob. A. Jackowski zarzuca mi posiadanie rozwiniętego poczucia własnej wartości (co za hańba!) Nie będę odrzucał tego zarzutu i udowadniał, że jestem kundlem, gdyż w swoim życiu się nie skundliłem, również w ciemnym okresie stanu wojennego, w przeciwieństwie do wielu „wybitnych uczonych”, „intelektualistów” czy „działaczy opozycji” ( w stosunku do prawdy), dla których skundlenie się stanowiło trampolinę do obejmowania kolejnych stołków. Mam pełną świadomość, że przedkładając poczucie własnej wartości nad kundlizm, pozbawiłem się szans na oficjalną karierę w skundlonej strukturze krakowskiej wszechnicy. Zawsze bym postąpił tak samo. Zarzut posiadania rozwiniętego poczucia własnej wartość jasno wskazuje co jest rozumiane jako największe zagrożenie dla całego uniwersytetu o co mnie oskarżał Ob. A. Koj (pełna analogia do okresu dyktatury ciemniaków). ….

Ile społeczeństwa Ików w społeczeństwie nauki polskiej

wioska-ikow-foto-colin-turnbull

Punkt wyjścia: Ikowie – ludzie gór Colin Turnbull, Warszawa 1980, PIW – (antropologiczne studium poświęcone ugandyjskiemu plemieniu Ików, Książka, obala mit istnienia pewnych norm obowiazujących całą ludzkość, pewnych wartości niejako człowiekowi wrodzonych).

Cechy społeczeństwa Ików

-„społeczność, która odrzuciła wszelkie normy i wartości, kpiąc z tego co przywykliśmy uważać za istotę społeczeństwa”.

„U Ików najlepsze co można zrobić to okraść kogoś, oszukać, zrobić bezinteresownie krzywdę”.

-„Ulubionym zajęciem silniejszych jest wyrywanie słabym lub chorym kęsów pokarmu”

-„… Ikowie orientują się, że funkcja kierownicza wraz z wiązaną z nią władzą daje pewne możliwości napełniania żołądka, tak jak gdzie indziej daje ona możliwości napełniania kieszeni”

-„Ikowie… nie bez racji patrzą bardzo podejrzliwie na każdego, kto pragnie sprawować lub sprawuje funkcję kierowniczą, zwłaszcza jeżeli jest zdolny i do tego się nadaje.”

Ikowie uważają, że ‚dobre jest wyłącznie to, co im przynosi korzyść, złe jest wszystko co pomaga przeżyć innym’.

-stała wrogość panuje i wewnątrz zagród: członkowie rodzin nienawidzą się nawzajem, nikt nikomu w niczym nie pomaga, nikt niczym z nikim się nie dzieli. Radość z cudzego nieszczęścia jest jedyną radością Ików.

Te cechy społeczeństwa Ików bezbłędnie zostały rozpoznane jako cechy społeczeństwa instytutu naukowego ćwierć wieku temu, przez dyrektora instytutu. (oczywiście trzeba to i owo zmienić .np. pokarm trzeba zastąpić np. grantem itp.) por. SPOŁECZEŃSTWO NAUKI POLSKIEJ A SPOŁECZEŃSTWO IKÓW ( w XX rocznicę wydarzeń) 

Mimo zmian ustrojowych w nauce polskiej chyba nic się nie zmieniło, bo te cechy ujawniają się w społeczności akademickiej na co dzień i przy różnych okazjach.

Ujawniły się w pełnej ‚krasie’ na Niezależnym Forum Akademickim, które jednak przeżyło inwazję akademickich członków plemienia Ików.

Ujawniają się na okoliczność lustracji środowiska akademickiego, jak to pokazuje lustro nauki.

Ujawniają się na okoliczność każdej próby ucywilizowania ‚plemion akademickich’ w ramach zakładanych reform.

Przejawem ‚ikowatości’ jest powszechny mobbing akademicki, którego obrzędowość jakoś dziwnie przypomina nizej opisane obyczaje u Ików (jak za żonę podstawimy pracownika, a za bicie – szykany psychiczne, będzie chyba wszystko zrozumiałe) Nie bez przyczny mówi się i u nas, że jak się bardzo chce komuś dołożyć,  to i kij na pustyni się znajdzie

Zachowania plemion dzikich w obliczu zawieranych związków. Ikowie – ludzie gór” – Dlaczego?

Ikowie przywiązywali niezmierną uwagę do rzadko spotykanego postępowania ze swoimi żonami. Były one mianowicie regularnie i skrupulatnie bite. Odbywało się to, według z góry ustalonej procedury, przy czym pewien sposób bicia był równoznaczny z żądaniem legalnej separacji, a nawet rozwodu. Żona była bita za najróżniejsze przewinienia, często odwrotnie proporcjonalne do wymierzonej kary.
Istniały dwa sposoby bicia żon. Przy drobniejszych przewinieniach używano do tego celu cieńszego kija.

Żona miała prawo się bronić i jeśli udało jej się go złamać, to było to jednoznaczne z zakończeniem walki. Mogła także oddać mężowi razy, ale wtedy bił ją ponownie, tym razem inną techniką. To właśnie ten drugi sposób bicia stanowił wstęp do rozwodu.

Cały obrzęd rozpoczynał się głośnym wyliczaniem przez męża wszystkich wad swojej żony, następnie udawał się na poszukiwanie ciernistych gałązek, którymi mógł ją ponownie bić. Wszystko to daje żonie dość czasu na ucieczkę. Jeśli zostanie, schowawszy uprzednio swój dobytek w bezpiecznej odległości od wioski i zmusi męża do użycia ciernistej rózgi, to przynajmniej po części wina spada na niego. To drugi krok w kierunku rozwodu. Już małe zadrapanie odnawia więzy rodzinne, które ponownie łączą ją z rodzicami, a które anulują akt małżeństwa. Dom rodziców staje się wówczas znowu jej domem i może do niego wrócić. Z kolei ucieczka równoznaczna jest z możliwością pojednania się małżonków .

Analiza tej społeczności jest typowo prosta. Trudno jest zaobserwować jakiekolwiek przejawy życia rodzinnego takiego, jakie istnieją wszędzie na świecie. Brak śladów miłości, z jej gotowością do poświęceń, ze zrozumieniem, że do pełni człowieczeństwa potrzebni nam są jeszcze inni ludzie. Tak więc bez skrupułów możemy stwierdzić, że małżeństwo w tej społeczności właściwie nie istnieje. To jedna z pierwszych instytucji, które padły ofiarą zagłady grożącej plemieniu. W sytuacji, w jakiej znaleźli się Ikowie, nikogo nie stać na takie zbytki jak: miłość, zaufanie czy małżeństwo, a ów człowiek walczy jedynie o przetrwanie.”

A do czego może prowadzić widoczna u nas anomia (Społeczeństwo w stanie anomii nie potrafi wytworzyć spójnego systemu norm i wartości, który stanowiłby dla jednostek klarowne wytyczne działań.) pisze Jarosław Tomasiewicz  w tekście O kryzysie i potrzebie tożsamości narodowej

Colin Turnbull w swej książce – reportażu socjologicznym „Ikowie, ludzie gór” przedstawił wstrząsający obraz społeczności dotkniętej akulturacją i anomią. Obawiam się, że może to grozić Polakom. Być może w Europie Zachodniej zmierzch narodu nie doprowadzi do takich dramatycznych skutków, ale tam tożsamość narodową potrafi skutecznie zastąpić gęsta sieć samoorganizacji społecznej, tożsamości regionalne i subkulturowe, tożsamość europejska wreszcie. W Polsce unicestwienie narodu sprawiłoby, że jednostki znalazłyby się na społecznej pustyni.”

Jak widać coraz więcej osób dostrzega  niebezpieczeństwo  możliwości stoczenia się do poziomu Ików. Ja to dostrzegłem w mrokach stanu wojennego, który co prawda  formalnie się dawno skończył,  ale mroki pozostały.