Niezłomni – wyklęci przez rektorów

[tablica na ul. Senackiej 3 w Krakowie- zdj. Józef Wieczorek]

Niezłomni – wyklęci przez rektorów

W marcu obchodziliśmy po raz kolejny Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, coraz częściej zwanych Niezłomnymi, jako że niezłomnie walczyli o Niepodległą Polskę po jej opanowaniu przez komunistów i dlatego przez nich zostali wyklęci.

Podziemna armia powraca ! – jak dziś śpiewają bardowie, choć nadal jeszcze wielu bohaterów walk o Wolną Polskę określa się mianem bandytów, tak jak ich nazywali komuniści. Mimo medialnego obalenia komunizmu, nie do końca ten zniesławiający wolnych Polaków system się skończył. Tkwi przede wszystkim w mentalności, ale i w prawie, bo III RP zachowała ciągłość z komunistycznym PRLem .

Konieczność narodowej pamięci

W Katedrze Wawelskiej abp. Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, w pięknej homilii poświęconej obchodom Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych mówił: Naszą pamięcią, pamięcią matki Kościoła chcemy ogarnąć tych, którzy dla Boga, dla ojczyzny, dla Polski dali najwyższe świadectwo cierpienia, życia, śmierci i nadziei.’ i ‚oddanie Żołnierzom Niezłomnym należnej czci jest naszym ważnym zadaniem. To właśnie jest zadanie dla nas na dzisiaj i na przyszłość. Konieczność narodowej pamięci o Żołnierzach Wyklętych’. 

Z okazji Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych odbyła się pierwsza wspólna pielgrzymka Żołnierzy Niezłomnych na Jasną Górę, gdzie metropolita gdański w homilii mówił: „Przywracamy dziś pamięć bohaterów, którzy u schyłku II Wojny Światowej, a szczególnie po jej zakończeniu, zostali zdradzeni i skazani na wymazanie z pamięci, a także i fizyczny niebyt, dlatego wrzucano ich do dołów śmierci, zamazywano nazwiska.” wspominając także o ks. Władysławie Gurgaczu, duchowym opiekunie oddziału leśnych w Sądeckim, w 1949 roku skazanym na śmierć i rozstrzelanym. W ostatnim słowie podczas rozprawy sądowej ks. Gurgacz oświadczył: „Moje czyny były zgodne z tym o czym myślą miliony Polaków, tych Polaków, o których obecnym losie zdecydowały bagnety NKWD”

Niestety nie wszyscy chcą przywracać pamięć o Żołnierzach Niezłomnych, nadal dla zbyt wielu Polaków pozostają wyklęci.

Pamięć o Ks. Gurgaczu kultywują głównie świeccy, działając na rzecz beatyfikacji tego Niezłomnego Kapelana Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej, o czym świadczą filmy, coroczne msze św. na Hali Łabowskiej w Beskidzie Sądeckim gromadzące coraz większe tłumy, uroczystości w Jabłonicy Polskiej tam gdzie ks. Gurgacz się urodził, i w Krakowie – tam gdzie ks. Gurgacz został zamordowany i pochowany, ale bez chrześcijańskiego pogrzebu.

Dobrze, że abp. Głódź o nim przypomniał na Jasnej Górze w pięknym kontekście. Może inni duchowni też się włączą do krzewienia kultu ks. Gurgacza. Czekamy też na ekshumację i na uroczysty, katolicki, narodowy pochówek Niezłomnego dla Boga i Ojczyzny.

Inka” lepiej rozumiała

Niestety negatywne, haniebne, zgodne z propagandą komunistyczną opinie o żołnierzach niepodległościowego powstania antykomunistycznego, wypowiadają nieraz obecne elity – w tym profesorowie, np. prof. Senyszyn, która nazwa ich bandytami i jakoś nie spotyka się to z należytą reakcją pozostałych członków środowiska akademickiego. A prokurator zalicza takie wypowiedzi do elementów „swoiście pojmowanej strategi politycznej”. Joanna Senyszyn‏ napisała na twitterze (maj 2015) ‚Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie mojej wypowiedzi o źołnierzach wyklętych, bo trudno ścigać za mówienie prawdy, nawet trudnej”.

Niestety po długich latach komunizmu takie elity nam pozostały. Zresztą i przy instalacji systemu komunistycznego w Polsce elity akademickie nie zawsze zachowywały się jak trzeba.

Po latach można powiedzieć, że niepełnoletnia jeszcze wiejska dziewczyna Danuta Siedzikówna „Inka” – dziś wręcz kultowa postać podziemia niepodległościowego – lepiej rozumiała w jakiej Polsce przyjdzie nam żyć , niż wielu akademików.

Haniebna rezolucja rektorów

W Krakowie 11 sierpnia 1947 r. rozpoczął się proces działaczy organizacji Wolność i Niezawisłość [WiN] i mikołajczykowskiego PSL.

‚Oskarżycielem był zastępca Naczelnego Prokuratora Wojskowego ppłk Stanisław Zarakowski. Grzmiał on pod adresem zgromadzonych na ławie oskarżonych pracowników nauki – wśród których byli m .in. znany biolog Eugeniusz Ralski, a także historycy Karol Buczek i Henryk Münch –dziś, gdy państwo chce ratować naukę polską i uniwersytety, nie będzie tolerować zdrajców, tych, którym daje chleb. Dla tych ludzi, którzy przedkładają szpiegostwo nad pracę[…], nie ma miejsca w społeczeństwie. [Przeciw czerwonej dyktaturze- red. Filip Musiał, Jarosław Szarek; Ośrodek Myśli Politycznej, Instytut Pamięci Narodowej, Kraków 2007].

Rektorzy krakowskich uczelni zamiast bronić swoich młodszych akademickich kolegów – solidarnie ich potępiali [!], tak, że prokurator miał mocne argumenty do ich skazywania ! Powoływał się na haniebną rezolucję rektorów !

Rezolucję podpisali m. in. F. Walter – Rektor UJ, Stanisław Skowron – Dziekan Wydziału Lekarskiego UJ, Walery Goetel – rektor Akademii Górniczej, Adam Krzyżanowski – rektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych .

Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego potępiał walkę zbrojną o przywrócenie niepodległości (posiedzenie senatu 6 II 1947 – zapis odezwy do Młodzieży Akademickiej zachowany w protokołach dostępnych w archiwum UJ, podpisany przez profesorów (dziekani. prodziekani, delegaci wydziałów) i rektora F. Waltera.

Odezwy Senatu nie podpisał jedynie dziekan prof. Stefan Schmidt, w trzy lata później pozbawiony katedry i usunięty z UJ ! [ „Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 18: 2002 R.Terlecki]

Przypomnijmy sylwetki wyklętych przez rektorów, aby zainspirować historyków do opracowania rzeczywistych historii uczelni oraz biogramów naukowców wyklętych przez rektorów pozostających w symbiotycznych związkach ze służbami komunistycznego państwa. Przypomnijmy i tych, którzy ich wyklinali.

Niezłomni – wyklęci przez rektorów

Sądzeni i skazani w procesie krakowskim naukowcy to Eugeniusz Ralski, Henryk Munch, Karol Buczek, Karol Starmach, którzy figurują na tablicy poświęconej pamięci tego procesu na budynku dawnego Sądu Rejonowego przy ul. Senackiej 3.

Eugeniusz Ralski od 1934 doktor nauk rolniczych, podczas wojny był współorganizatorem tajnego nauczania na Wydziale Rolniczym UJ w Krakowie [ funkcja kierownicza Delegatury Rządu na Kraj], zaangażowanym w działalność niepodległościową w Związku Walki Zbrojnej. W 1944 r. został aresztowany i uwięziony w obozie koncentracyjnym w Krakowie-Płaszowie.

Po wojnie współtworzył sieci wywiadowczo-propagandowe na terenie tzw. Obszaru Południowego w ramach organizacji NIE i WiN.

Od lutego 1945 pracował na stanowisku adiunkta w Katedrze Uprawy Roślin UJ, gdzie uzyskał tytuł doktora habilitowanego a następnie profesora nadzwyczajnego na Uniwersytecie Wrocławskim. W sierpniu 1946 r. UB aresztował go z powodu nieujawnienia działalności w AK i WiN. W procesie krakowskim skazany na karę śmierci, którą Bolesław Bierut zmienił w drodze łaski na dożywotnie więzienie. W obronie Eugeniusza Ralskiego występowali profesorowie z WSR we Wrocławiu – Aleksander Tychowski, Bolesław Świętochowski [b. żołnierz AK], Sebastian Bac.

Więziony w Krakowie, na Montelupich, we Wronkach, w więzieniu mokotowskim w Warszawie, na wolność wyszedł w 1956 r. Pozostałą część kary zawieszono mu początkowo na dwa lata, a następnie anulowano. Po 56 r. pracował naukowo i został profesorem zwyczajnym na WSR.

Henryk Münch studiował od r. 1924 historię i geografię na UJ uzyskując doktorat w 1932 r. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. W czasie okupacji chronił zbiory archiwalne przed zniszczeniem lub wywiezieniem do III Rzeszy. Od 1941 r. działał w ZWZ-AK pod pseudonimem “Mnich”, a po wojnie związał się z WiN. Aresztowany, zasiadł na ławie oskarżonych wspólnie z działaczami II Zarządu Głównego i został skazany na 15 lat więzienia. Zwolniony w 1956 r. pracował w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa jako kustosz i kierownik działu naukowego. Był członkiem Komisji Urbanistyki i Architektury Oddziału PAN w Krakowie. Prowadził zajęcia z urbanistyki na archeologii w UJ .

Karol Buczek był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej. Studiował na UJ geografię i historię, doktorat uzyskał w 1928, habilitował się w 1936. Już w okresie międzywojennym był związany z ruchem ludowym. Podczas II wojny światowej działał w konspiracyjnym SL Roch. Po wojnie należał do Polskiego Stronnictwa Ludowego, w chwili aresztowania był redaktorem „Piasta” z nominacji Wincentego Witosa. Prokurator domagał się dla niego wyroku śmierci, sąd zasądził go na 15 lat więzienia. Zwolniono go w 1954 ze względu na gruźlicę. Po zawieszeniu kary został zastępcą profesora, a w lutym 1957 profesorem nadzwyczajnym w Instytucie Historii PAN. Jego nominację na profesora ‚belwederskiego’ w 1962 zablokował I sekretarz KC PZPR – Władysław Gomułka. Profesorem zwyczajnym został dopiero w 1972. Zrehabilitowany wyrokiem Sądu Najwyższego z 30 sierpnia 1989.

Karol Starmach w latach 1919-1920 brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Obronił doktorat, pracował naukowo jako botanik. Podczas okupacji niemieckiej aresztowany, był więziony w KL Sachsenhausen i Dachu. Po zwolnieniu organizował w Krakowie tajne nauczanie. Po wojnie pracował jako docent na UJ, był czynny w PSL, współpracował z E. Ralskim. W 1946 uwięziony i sądzony w procesie krakowskim, skazany na 5 lat. Więziono go we Wronkach i na Mokotowie w Warszawie. Na wolność wyszedł w 1950 r.. Od 1956 r. był profesorem UJ w Krakowie, a od 1969 członkiem PAN.

Kariera akademicka sądowego mordercy

Jednym z morderców sądowych lat stalinowskich był Julian Haraschin zwany krwawym Julkiem, który jako prokurator wojskowy wydał ok. 60 wyroków śmierci na niezłomnie walczących o Niepodległość. Ilu z nich mogło by tworzyć elity Wolnej Polski ?

Niestety elity PRLu w niemałym stopniu tworzyli mordercy sądowi.

Julian Haraschin po skończeniu kariery prokuratorskiej zaczął robić karierę akademicką na Wydziale Prawi Uniwersytetu Jagiellońskiego i to przy pomocy wybitnych naukowców. Nie tylko zdobywał tytuły naukowe, ale stworzył innowacyjne metody kończenia studiów i uzyskiwania dyplomów bez potrzeby trudzenia się studiowaniem. Gdyby nie wpadka na tle obyczajowym, może by został profesorem, a może i rektorem.

Był mordercą sądowym , jednak środowisko akademickie bynajmniej go nie usunęło ze swoich szeregów.

Jak to było możliwe, że wojskowy prokurator reżimu komunistycznego, który posyłał na śmierć polskich patriotów, robił następnie karierę ‚naukową’ na prestiżowym polskim uniwersytecie i do tej pory ten uniwersytet nie chce się z tej hańby rozliczyć ?

Najpełniej do tej pory tę rnroczną postać opisał nie historyk uczelni Juliana Haraschina – Uniwersytetu Jagiellońskiego , lecz publicysta, muzyk, Krystian Brodacki, w znakomitej książce Trzy twarze Juliana Haraschina.

Przez pryzmat tej twarzy widać i obecną twarz Uniwersytetu Jagiellońskiego, który nie chce znać ciemnych kart swojej najnowszej historii, nie tylko tej z okresu instalacji systemu komunistycznego, ale i z okresu jego konania. Eliminacja Niezłomnych zrobiła swoje.

Na UJ organizowane są spotkania na temat reinkarnacji, gender w fizyce, spotkania z Kubą Wojewódzkim – znanym z wkładania polskiej flagi w psie odchody, ale nie z wyklętymi, bo niezłomnymi świadkami historii.

Wygląda na to, że prawda przestała być już przedmiotem zainteresowania ludzi współczesnego uniwersytetu.

P.S.

Tekst opublikowany w Kurierze WNET nr. 4/2018

Reklamy

Perełka rektorska, czyli rzecz o nędzy akademickiej

nfa

Perełka rektorska, czyli rzecz o nędzy akademickiej

W sprawie reformy nauki i szkolnictwa wyższego , przedstawionej w tzw. „Konstytucji dla nauki” wypowiedział się w rozmowie z PAP sam szef konferencji rektorów prof. Szmidt. [Szef konferencji rektorów: Zmiany dotyczące uczelni idą w dobrą stronę Gazeta Prawna,24.01.2018, http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1099664,szef-konferencji-rektorow-o-zmianach-na-uczelniach.html]

I co powiedział ? Ano, że zmiany idą w dobrym kierunku, ino wynagrodzenia dla profesorów mają być zbyt małe. Na naukę i szkolnictwo wyższe ma być 1,8 proc. PKB , ale nie takie są marzenia rektora i innych profesorów, którzy swoimi marzeniami wyróżniają się spośród innych ludzi.

Rektor twierdzi, że to źle, bo marzenia kogo jak kogo, ale profesorów winny być zaspokajane przez pozostałą część społeczeństwa pozbawionego tytułów.

Przytacza opinię „ to żenujące, by profesor po wielu latach pracy ze swoją wiedzą, doświadczaniem i uznaniem środowiska zarabiał 50 proc. więcej niż jest średnie wynagrodzenie, czyli wynagrodzenie ludzi, którzy niczym się nie wyróżniają. „

Dla mnie ta wypowiedź jest żenująca, dokumentująca moralną zapaść niemałej części profesorii polskiej, wynoszącej się ponad innych obywateli, mimo mizerii tak moralnej, jak i intelektualnej, jaką prezentują.

Z badań NIKu [ https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-rozwoju-kadr-naukowych.html ] wynika, że mamy w ostatnich latach do czynienia ze spadkiem liczby młodych pracowników nauki i ze wzrostem liczby doktorów habilitowanych i profesorów, a wiemy, nie tylko z rankingów światowych, że poziom nauki spada, więc ta korelacja jednak coś mówi o tym czym wyróżniają się te gremia wysoko utytułowane.

Nader często wyróżniają się miernością w porównaniu z innymi ludźmi niezwykle pożytecznymi dla społeczeństwa, stąd w sposób uzasadniony na czele prestiżu zawodowego znajdują się obecnie strażacy,  a nie profesorowie, którzy swą działalnością sprawiają zawód polskiemu społeczeństwu. Pożytek społeczny z nich jest marny, a pożyteczni stanowią jedynie margines licznych rzecz utytułowanych.

Stąd mówienie i w prawie stanowienie z góry, że jak ktoś jest profesorem, to jest to pozytywnie wyróżniający się człowiek, któremu trzeba dużo płacić, bez względu na pożytki, czy szkody jakie powoduje – to gruba przesada.

Ja uważam, że pożytecznym profesorom winno się płacić i to dużo więcej niż obecnie, ale za pracę, za jej wyniki, a nie za tytuły, pozoranctwo naukowe i edukacyjne, tak znamienne dla obecnego systemu akademickiego. Gdyby szkodnikom nie płacono, dla pożytecznych profesorów na poziomie na podwyżki by starczyło !

A mamy pospolite niszczenie lepszych od siebie, wykluczanie z systemu, czyli negatywną selekcję kadr akademickich, która przetrwała, a nawet się rozwinęła od czasów PRLu. I takie poczynania są obficiej nawet opłacane, niż działania pożyteczne  [ tych często nawet się nie opłaca, a czasem karze].

Ja w latach 80-tych postulowałem szkodników akademickich, często z tytułem profesora ( i to znakomicie umocowanych politycznie) przenosić w stan nieszkodliwości, ale wtedy uznano, że to ja szkodnikom szkodzę i stanowię zagrożenie dla uniwersytetu ich opłacającego. I mnie wykluczono, bo do szkodzenia innym (szczególnie o niewłaściwej orientacji politycznej i etycznej) się nie nadawałem. Szkodziłem przewodniej sile narodu i ich milusińskim. I tak pozostało i w III RP.

Niedawno rektor najstarszej uczelni jasno się wypowiadał, że my oszukujemy studentów. [ https://blogjw.wordpress.com/2016/11/25/czy-rektor-uj-trafi-na-sciezke-dyscyplinarna/]

I co ? Wyróżniający się oszukiwaniem studentów ( i nie tylko) za to oszukiwanie mają jeszcze więcej zarabiać i to znacznie więcej od tych, którzy nie oszukują. Ci czasem nic nie zarabiają, bo ich wyklęto z oszukującego środowiska.

Zaniedbującym studentów płaci się co najmniej 2 x średnie krajowe o ile zajmują wysokie stanowiska pozaakademickie np. prezydentom miast [ https://blogjw.wordpress.com/2017/06/11/majchrowski-to-nie-wyjatek/

], a nie ma w ustawie nawet postulatu, aby płacić tym którzy studentów nie zaniedbują, a formują ich na poziomie. Tych zresztą jest chyba niewielu, bo takich rugowano z uczelni już w czasach komunistycznych, uważając ich za psujów młodzieży akademickiej, szczególnie jeśli intelektem i pojmowaniem istoty rzeczy wyróżniali się od twardogłowych profesorów, którzy umysł mieli tak lotny, że im się całkiem ulotnił.

Szef rektorów odniósł się także do lustracji zawartej w ‚Konstytucji dla nauki’ brawurową wręcz argumentacją:

„Wydaje mi się, że to przesada powiedzenie z góry, że jak ktoś był współpracownikiem organów bezpieczeństwa, to już na pewno jest złym człowiekiem” – ocenił prof. Szmidt

Żeby to stwierdzenie omówić wyczerpująco musiałbym napisać książkę, a nie krótki tekst. Jeśli szef rektorów ją „zasponsoruje” ( choćby za nędzną profesorską pensję) to chętnie ją napiszę, choć i bez sponsoringu ileś już tomików napisałem i przecież do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) je przesyłam ( setki artykułów), ale merytorycznej dyskusji, ani obecny, ani wcześniejsi szefowie tej wyróżniającej się organizacji rektorskiej, nawet ci wyróżniający się funkcją kontaktu operacyjnego – nie podjęli. [https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/08/franciszek-ziejka-rektor-ktory-ma-dowod-na-niewinnosc-w-swoim-rekopisie-znalezionym-w-garazu/]

Z góry nie można powiedzieć, że to są źli ludzie, ale po analizie faktów złość człowieka – nie wyróżniającego się współpracą z organami bezpieczeństwa [ https://blogjw.wordpress.com/2017/12/30/a-jednak-sa-oznaki-dobrej-zmiany-pomyslnosci-w-nowym-roku/]- ma prawo ogarnąć.

Zachęcam do lektury i dyskusji nad tekstami z mojego archiwum lustracyjnego zamieszczonego w moim lustrze nauki https://lustronauki.wordpress.com/

Archiwum lustracyjne JW

a także na blogu akademickiego nonkonformisty https://blogjw.wordpress.com/

Z góry przecież nie można mówić zasadnie, że to są złe teksty, pisane przez złego człowieka, choć anonimowe gremia – z góry, bez podania faktów, merytorycznego uzasadnienia, tak moją działalność oceniały i nikt, nawet ministrowie[https://blogjw.wordpress.com/2016/09/08/list-otwarty-do-min-jaroslawa-gowina-w-sprawie-lustracji-srodowiska-akademickiego/] , autonomiczne kontakty operacyjne w randze szefów konferencji rektorów tego nie unieważnili, nawet nie zbadali, nawet nie miały/ nie mają zamiaru zbadać  [https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/ ] mimo wrastającego jednak uposażenia !

Jakich podwyżek panowie rektorzy/profesorowie się domagają dla poznania prawdy, której poznawanie winno być ich statutowym obowiązkiem ?

Zaznaczam dla jasności, że ci, którzy działają na rzecz poznania prawdy i te działania także rektorom/profesorom udostępniają nic na tym nie zarabiają (poza brutalnymi atakami rektorskimi) – https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/ więc chyba nie w zarobkach pies jest pogrzebany ?

Dobra zmiana w systemie akademickim musi rozbić stare układy

Nowi rektorzy ze starych układów. Konkursów na uczelniach nie ma

Dziennik Gazeta Prawna

tytuł

jw 1

jw2

Niepoprawny Magazyn Akademicki [6] – Przed wyborami rektorów

Przypisaniec rektorem ? Głos wolny w dyskusji przed wyborami rektorów

Założenie Szkoły Głównej [ wg Jana Matejki - z Wikpiedii] - matki dobrodziejki dzisiejszych (samo)przypisańców

 Założenie  Szkoły Głównej [wg Matejki, z Wikipedii]

 matki-dobrodziejki obecnych (samo)przypisańców 

Przypisaniec rektorem ?

Głos wolny wolność ubezpieczający

w dyskusji przed wyborami rektorów

Słownik PWN : przypisaniec «dawniej: chłop mieszkający w dobrach, mający dziedziczne prawo do uprawiania swej roli, ale niemogący swobodnie odejść z dóbr»

Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego

z Doroszewskiego

Z dokumentu lokacyjnego Miasta Krakowa nadanego przez Bolesława V Wstydliwego w dniu 5 VI 1257 r. we wsi Kopernia koło Pińczowa. [http://www.krakow.zaprasza.eu/historia/lokacja.php]

To także nam ci wójtowie przyrzekli, że żadnego przypisańca naszego lub kościoła, albo też czyjegokolwiek innego lub również wolnego Polaka, który mieszkał dotychczas na wsi, nie uczynią swoim współobywatelem, ażeby z tego powodu nie opustoszały włości rolnicze nasze lub biskupie czy też kanoników lub innych.

Sytuacja w naszych uczelniach nieco nawiązuje do sytuacji z wieku 13-ego, z tym, że obecni etatowi pracownicy uczelni, rekrutujący się z osób wygrywających ustawiane na nich konkursy [najlepiej spełniający warunki (pseudo)konkursów do ich poziomu intelektualnego dostosowane] sami się przypisują do uczelni – dobrodziejki i swoich dobrodziejów i do końca akademickiego żywota na takiej uczelni/u swoich dobrodziejów spędzają swój czas na ‚pieszczeniu’ zdobytego/ustawionego etatu.

Z takich to (samo)przypisańców na naszych uczelniach wyłania się rektorów na kolejne 4-letnie kadencje.

Etatowi akademicy nie mają zamiaru skorzystać z autonomii uczelni i wyłaniać rektorów z ludzi wolnych, obywateli mobilnych, którzy z niejednego akademickiego pieca chleb jedli, a nawet wypieki chleba organizowali, nie mówiąc o organizacji pracy badawczej i edukacyjnej, według standardów wolnego świata akademickiego.

ks. prof. Józef Tischner pisał :”Kiedy niewolnik spotyka człowieka wolnego, albo go za tę jego wolność znienawidzi, albo sam staje się wolny”.

Niewolnicy/przypisańcy akademiccy nie są zdolni do samowyzwolenia i akademików wolnych po prostu nienawidzą/nie chcą ich znać/nie chcą ich mieć, ani na stanowiskach rektorskich, ani nawet pospolitych – akademickich.

Tym samym tylko przypisaniec akademicki ma szanse na fotel rektorski, o czym kandydaci do takich foteli doskonale wiedzą i na przedwyborczych spotkaniach często argumentują, że są kandydatami najlepszymi, bo od studenta, a nawet od samego kursu przygotowawczego do egzaminów na uczelnię, swojej uczelni-dobrodziejki, nie opuścili i znają ją na wylot, więc kto by lepiej od nich mógł zarządzać uczelnią ? Kto jest godniejszy do obejmowania takiej funkcji ?

Jak taki przypisaniec na wcześniejszych etapach kariery akademickiej przypisał do uczelni także swoją towarzyszkę życia i swoją dziatwę – w ramach rzecz jasna ustawianych na nich konkursów/w ramach akademickiej polityki prorodzinnej, to taki kandydat daje najlepsze gwarancje, że pozostałym miłośnikom nepotyzmu na uczelniach krzywdy nie zrobi jak zostanie rektorem.

Szanse takiego kandydata są zatem wielkie i zwykle tacy rektorami zostają, choć skutkiem tego nasze uczelnie zostają w tyle za uczelniami rekrutującymi ludzi wolnych, przygotowanych do prowadzenia wolnych badań naukowych i formowania kolejnych pokoleń ludzi wolnych.

Dopóki rektorzy polskich uczelni będą się rekrutować z (samo)przypisańców, to nie ma żadnych szans, aby Polska była krajem rzeczywiście wolnym.

Pytania przedwyborcze – do zadawania kandydatom na rektorów

Uniwerrsytet Lania Wody

[Pytanie zasadnicze – Czy nasze uczelnie po kolejnych wyborach nadal pozostaną Uniwersytetami Lania Wody ? – zdj. Józef Wieczorek]

Pytania przedwyborcze – do zadawania kandydatom na rektorów

Gorączka przedwyborcza na uczelniach

W tym roku wybory do władz uczelnianych. Warto popytać nieco kandydatów na te stanowiska.

Uczelnie mają takich rektorów na jakie zasługują. W mijającej kadencji najlepszych rektorów to uczelnie nie miały. Znalazłem tylko jednego, o którym z przyjemnością napisałem dobrze.

Dobrze by było aby takich rektorów w nowej kadencji było wielu, szczególnie na uniwersytetach.

To od środowiska akademickiego zależy jacy oni będą. Ale środowisko po Wielkiej Czystce Akademickiej jeszcze w czasach PRL, jest słabe, co widać jasno po rektorach, których wybierają.

Potrzebna jest dobra zmiana rektorów, aby przerwać fatalne tendencje prowadzące do kryzysu uniwersytetu. Dla przykładu przygotowałem 10 pytań do kandydatów na rektorów.

  1. Czy nie uważa Pan/Pani, że lepiej byłoby wyłaniać rektorów na drodze otwartych, nieustawianych konkursów, niż na drodze wybierania z samych swoich, na ogół tych , którzy od studenta spędzają czas/robią karierę na tej samej uczelni ?

  1. Jak zamierza Pan/Pani rekrutować /awansować pracowników uczelni ? Czy drogą ustawianych na nich konkursów, według kryteriów dostosowanych do ich poziomu/osiągnięć, czy na drodze konkursów otwartych dla najlepszych wybieranych według kryteriów merytorycznych, opiniowanych zewnętrznie, także przez naukowców zagranicznych/polskich naukowców pracujących na dobrych zagranicznych uczelniach ?

  1. Czy i jak zamierza się Pan/Pani otworzyć na Polonię akademicką, na polskich pracowników dobrych zagranicznych uczelni ? Czy zaproponuje Pan/Pani im etat/zajęcia na uczelni ?

  1. Czy i jak zamierza się Pan/Pani otworzyć na ludzi o znacznym dorobku naukowym, edukacyjnym, osiągnięciach w biznesie, zarządzaniu, a funkcjonujących obecnie poza systemem akademickim ?

  1. Czy i jak zamierza Pan/Pani zdekomunizować przestrzeń akademicką ? Tzn. co zamierza Pan/Pani zrobić z tajnymi i jawnymi współpracownikami systemu komunistycznego ? Co zamierza Pan/Pani zrobić z niejawnymi do tej pory (przez dziesiątki już lat) dokumentami świadczącymi o oczyszczaniu uczelni z elementu stanowiącego zagrożenie dla systemu komunistycznego, z upamiętnieniami komunistycznymi (tablice, pomniki, fałszywe historie uczelni/biografie, doktoraty hc. dla komunistów…..) ?

  1. Czy i jak zamierza Pan/Pani walczyć z pozoranctwem naukowym/edukacyjnym ? Z wieloetowością ?

  1. Czy i jak zamierza Pan/Pani zlikwidować ‚chów wsobny’ prowadzący do osłabienia intelektualnego i moralnego uczelni [zjawisko pajęczyny akademickiej] ?

  1. Czy i jak zamierza Pan/Pani walczyć z plagą nepotyzmu ? [argument za nepotyzmem – przykład Piotra i Marii Curie, nijak się ma do rzeczywistości ! Nepotyzm jest od lat – a Nobli brak]

  1. Czy i jak zamierza Pan/Pani walczyć z plagą plagiatów/lipnych dyplomów ? Czy zamierza Pan wprowadzić Darmowy program antyplagiatowy, czyli karanie plagiatofilii i nagradzanie plagiatofobii https://blogjw.wordpress.com/2009/05/26/na-froncie-walki-z-plagiatami-bez-zmian/

  1. Czy i jak zamierza Pan/Pani doprowadzić do bankructwa firmy piszące na zamówienie prace dyplomowe ? Proceder pisania prac dyplomowych na zlecenie trwa od lat , firmy się tym trudniące nieźle prosperują, utrzymują się na rynku bo popyt jest znaczny a reakcji na ten proceder nie ma. Czy zamierza Pan/Pani zatrudniać na uczelni, tych którzy potrafią formować absolwentow uczelni na poziomie.

Chciałbym napisać coś pozytywnego o rektorach

KRASP

Chciałbym napisać coś pozytywnego o rektorach

Polemiki nad zapaścią polskich uczelni, mimo ich ogromnego wzrostu, są coraz bardziej barwne. No cóż, na pierwszy rzut oka uczelnie kwitną – jest ich moc, żacy nadają koloryt miastom, w których rosną coraz to nowe nieruchomości akademickie. Stocznie upadły, wiele fabryk też, a uczelnie stały się największymi pracodawcami w wielu miastach, no i produkcja dyplomów, tytułów, idzie pełną parą. Powody do zadowolenia, radości wręcz, winny zatem być, a tu coraz większy smutek i szukanie winnego za stan polskiego szkolnictwa wyższego.

Ostatnio Pani Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego stwierdziła, że „Uniwersytet psuje się od rektora”. (http://wyborcza.pl/magazyn/1,143550,17368240,Uniwersytet_psuje_sie_od_rektora__Rozmowa_z_prof_.html).

No cóż, teza ta ma swoje podstawy – nie od dziś wiadomo, że ryba psuje się od głowy a głową uniwersytetu jest rektor. Rzecz w tym, że głową całego systemu nauki i edukacji wyższej w Polsce jest minister, więc teza, że ten system psuje się od ministra ma też swoje mocne uzasadnienie.

Zanim powstanie komisja do wykazania, która głowa jest bardziej zepsuta i ma bardziej negatywny wpływ na obecny stan polskich uczelni chciałbym przypomnieć, że rektorzy mieli szansę aby ten system zmienić. Niestety kilkanaście lat temu, zamiast samemu opracować solidne fundamenty systemu akademickiego, poszli do prezydenta – choć -nie -magistra, aby ich z tej roboty wybawił i zrobił przyjazną dla nich ustawę. Prezydent ustawę przygotował, rektorom zrobił dobrze, ale nauka jest w stanie – jak widać. Z głowami rektorów zatem zbyt dobrze nie jest.

Szef rektorów bardzo się jednak na Panią obruszył, popadł w smutek i zadumę

i stanowczo orzekł Nie ma alternatywy dla uniwersytetów! ‚ (https://forumakademickie.pl/aktualnosci/2015/2/11/2473/nie-ma-alternatywy-dla-uniwersytetow/)

Brawurowo zakwestionował samo stwierdzenie, że uniwersytet się psuje, postulując twórczo „I nie mówmy o psuciu (się) uniwersytetów! Raczej zróbmy wreszcie polski, ponad podziałami politycznymi, program rozwoju szkolnictwa wyższego i nauki ze stosownymi zobowiązaniami finansowymi każdego kolejnego rządu RP na rzecz jego realizacji.”

Bardzo pięknie – zatem rektor wrzucił bieg wsteczny szukając utraconego przez rektorów czasu i szansy na budowę należytego systemu akademickiego. No cóż. lepiej późno niż wcale. Zobaczymy jak tę budowę będą rektorzy realizować. Póki co optymizmu nie ma.

Rektor uważa, że uniwersytet nie jest w stanie agonalnym, ale zauważa, że są w jego funkcjonowaniu nieprawidłowości.

Jako osoba, która od lat stara się monitorować nieprawidłowości w funkcjonowaniu systemu akademickiego i zgłasza je lekarzom systemu, aby za leczenie się zabrali, ośmieliłem się ostatnio zwrócić do szefa rektorów następującym listem:

prof. zw. dr hab. Wiesław Banyś

Uniwersytet Śląski

KRASP

Szanowny Panie Rektorze,

W tekście Nie ma alternatywy dla uniwersytetów!  https://forumakademickie.pl/aktualnosci/2015/2/11/2473/nie-ma-alternatywy-dla-uniwersytetow/ pisze Pan m. in.” Trzeba zdecydowanie je wszystkie eliminować, nie ma najmniejszej wątpliwości, tam, gdzie się to ewentualnie zdarza, „ustawianie” konkursów, blokowanie zatrudniania młodych ludzi, ograniczenia mobilności, „grzecznościowe” czy „koleżeńskie” recenzje, nierzetelność badawcza, plagiaty, mobbing, etc. Mogę Państwa zapewnić, że rektorzy, jeśli takie przypadki mają miejsce i rektorzy o nich wiedzą – to na takie nieprawidłowości zdecydowanie reagują.

Ponieważ od lat monitoruję patologie akademickie bardzo bym prosił o podanie źródeł gdzie mógłbym się zapoznać z reakcjami rektorów na wyliczone przez Pana nieprawidłowości. W sprawach patologii zgłaszają się do mnie naukowcy z różnych ośrodków i podanie im takiej informacji o pozytywnych, anty-patologicznych działaniach rektorów byłoby bardzo wskazane.

W szczególności byłbym wdzięczny za informacje o reakcjach na przejawy mobbingu, gdyż w tych sprawach mam wiele zgłoszeń, z czego wnioskuję, że naukowcy nie mają się do kogo zwracać w tych przypadkach, a ja nie jestem im wskazać drogi do pozytywnych rozwiązań.

Józef Wieczorek

Niezależne Forum Akademickie

Niestety jak do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi na mój list, co jest raczej standardem w moich kontaktach z rektorami.

Na listy obywateli zainteresowanych nieprawidłowościami akademickimi ministrowie na ogół reagują (fakt, rzadko tak jak by należało, ale jednak) , a rektorzy – nie !

Mimo najszczerszych chęci napisania czegoś pozytywnego o reakcjach rektorów na patologie akademickie nie mogę tego uczynić. Sami rektorzy nie dają mi żadnej szansy abym o ich pozytywnych uczynkach poinformował dość licznych czytelników mojej strefy wolnej myśli akademickiej – czyli NFA.

Moje liczne próby zainteresowania ich nieprawidłowościami w funkcjonowaniu ich uczelni zakończyły się niepowodzeniem. Nie mam zatem żadnych podstaw aby wierzyć w to co rektor pisze, a sam rektor żadnych faktów na potwierdzenie tego co pisze nie przytacza i nie chce mnie, ani moich akademickich ( i nie tylko) czytelników, o nich poinformować.

Jednak jest to argument, że uniwersytet jest w stanie agonalnym. Niemoc totalna.

Nie należy jednak sądzić, że w sporze minister-rektorzy jestem po stronie minister. Co to to nie.

Przypomnę, że poprzednią minister to ja obywatelsko zdymisjonowałem ( https://blogjw.wordpress.com/2013/11/15/spelniony-postulat-obywatelski-jest-jedno-wyjscie-podanie-sie-do-dymisji/), bo naukę reformowała pozornie i jak widać realnie – negatywnie. (https://blogjw.wordpress.com/2013/02/16/patologie-akademickie-po-reformach-jozef-wieczorek/)

Skoro uczelnie nie formują elit zdolnych do kierowania dużym europejskim krajem, to jest to szkodliwe dla kraju i trzeba zmienić radykalnie ten system, a jeśli rząd/minister tego nie robi/nie potrafi, to winien się podać do dymisji lub zostać przeniesiony przez obywateli w stan nieszkodliwości.

P.S.

Właśnie przed chwila otrzymałem List studentów w sprawie mobbingu na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, który upubliczniłem https://nfamob.wordpress.com/2015/02/16/list-studentow-w-sprawie-mobbingu-na-uniwersytecie-medycznym-w-poznaniu/ i czekam na zdecydowaną reakcję rektorów.

Mają jeszcze jedną szansę aby zachować się jak trzeba a ja miałbym szansę zrealizowania chęci napisania coś pozytywnego o rektorach