Lepiej trzymać się z dala od uczelni

Lepiej trzymać się z dala od uczelni

Od dwóch lat w domenie akademickiej dotkniętej pandemią dominuje praca zdalna, także studiowanie jest na ogół zdalne. Taki stan rzeczy rodzi obawy o poziom zarówno pracy naukowej, jak i dydaktycznej. Są jednak niewątpliwe plusy w postaci poprawy zdolności posługiwania się technikami komputerowymi.

Konieczność trzymania odpowiedniego dystansu zmniejsza możliwości zakażenia się wirusem, ale i molestowania, choć różne techniki mobbingowe mogą być stosowane także za pomocą internetu czy telefonu. Pandemia strachu i izolacja powodują ponadto różne problemy natury psychicznej.

Badania wykazują jednak, że zarówno pracownicy, jak i studenci dobrze czują się w separacji, pozytywnie oceniają metody zdalnego nauczania i nie tęsknią za powrotem na uczelnie. Widocznie doszli do wniosku, że lepiej się trzymać z dala od uczelni, gdzie prawdziwe życie akademickie od dawna było w zaniku.

Doświadczenia nauki zdalnej rodzić mogą pokusę tworzenia wirtualnych uczelni, których funkcjonowanie byłoby znacznie tańsze od uczelni tradycyjnych. Nie ma wątpliwości, że wspólnota akademicka rozumiana jako korporacja nauczanych i nauczających wspólnie poszukujących prawdy przeszła do historii.

Z takiego modelu uczelnie dawno już zrezygnowały, wiele lat przed covidem, a pandemia tylko taki stan rzeczy wyeksponowała. Badacze, analizujący wyniki ankietowania dotkniętego pandemią środowiska akademickiego, podkreślają rolę budowania więzi emocjonalnej między kadrą a studentami w życiu akademickim. Bez nośnika emocjonalnego wiedza trudniej trafi a (a czasem nie trafia) do studenta.

Niestety badacze nie analizują tych zagadnień w aspekcie czasowym, bez którego interpretacja badań jest ułomna. Wspólnotę akademicką rozpracowywano bowiem przez długie lata komunizmu, a okres postkomunistyczny jeszcze bardziej ją zdezintegrował. Pozostały mury, nawet najstarszych polskich uniwersytetów, ale lepiej się trzymać od nich z daleka. Duch wspólnoty akademickiej z nich się ulotnił.

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 19 stycznia 2022 r.

Czy na uczelniach był stan wojenny?

Czy na uczelniach był stan wojenny?

Ktoś pomyśli: co za głupie pytanie? Przecież generał Jaruzelski jasno ogłaszał rankiem 13 grudnia 1981 roku wprowadzenie stanu wojennego na terytorium całego kraju.

 A zatem uczelnie funkcjonujące w Polsce podlegać musiały rygorom tego stanu zarządzonego przez zorganizowaną grupę przestępczą o charakterze zbrojnym. Tak można sądzić, skoro z dekretu nie wynikało, aby uznano uczelnie za jakieś autonomiczne republiki, których stan wojenny nie dotyczy.

Sprawa chyba jasna, ale nie wygląda ona tak jasno, kiedy ktoś zapozna się z ofi cjalnymi, dostępnymi w internecie historiami uniwersytetów. Otóż trudno w nich znaleźć choćby wzmiankę o takim wydarzeniu, które jest uznawane za jedno z najtragiczniejszych w historii Polski XX wieku.

Co więcej, także w książkach pozostających do dnia dzisiejszego w obiegu edukacyjnym („Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego”) takie wydarzenie jak stan wojenny nie istnieje!

Na moje pytanie do władz UJ, jak to było możliwe, aby stan wojenny nie został wprowadzony na terytorium UJ, do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi. Widocznie było za trudne, a przynajmniej kłopotliwe.

Skoro jednak stan wojenny był, a uczelnie nie umieszczają go w historii, to znaczy, że historię fałszują! I co gorsza, przeciwko temu nie ma protestów środowiska akademickiego, nawet wybitnych historyków!

Gdy naszą historię zakłamują w Niemczech, we Francji czy w USA, mamy u nas uzasadnione oburzenie, a nawet procesy sądowe. Jakie jest uzasadnienie dla aprobaty zakłamywania historii Polski przeznaczonej przez polskie uczelnie do przyswojenia przez młode pokolenia Polaków?

Czy plany ministerstwa zorientowanego co do kiepskiego stanu znajomości najnowszej polskiej historii uwzględniają taki stan rzeczy? Czy takie zakłamane książki, ich autorzy i propagatorzy zostaną wyeliminowani z obiegu edukacyjnego? Moje udokumentowane starania w tej materii, ujawnione w przestrzeni publicznej, przekazywane decydentom akademickim i historykom, nie zakończyły się sukcesem.

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 8 grudnia 2021 r.

Uczelnie tajnego funkcjonowania

Uczelnie tajnego funkcjonowania

Polskie uczelnie publiczne funkcjonują dzięki finansowaniu z budżetu (kieszeni podatnika), ale podatnik nie ma zbyt wielu szans, aby się dowiedzieć, na co tak naprawdę uczelnie te jego pieniądze wydają i jaki jest w tym interes publiczny. 

Autonomiczne uczelnie mają skłonność do tajnego funkcjonowania. Utajniają nie tylko swoją historię, nie ujawniają, skąd się wzięły obecne kadry akademickie, a także jak są obecnie rekrutowane.

Dostęp do informacji o ustawianych konkursach na etaty jest blokowany, podobnie o projektach badawczych. Domagając się przez lata tych danych, sukcesu nie odniosłem, ale przecież obywateli w Polsce mamy więcej.

Próbę dotarcia do informacji na temat ideologizacji życia akademickiego na Uniwersytecie Jagiellońskim podjęło ostatnio kilka organizacji pozarządowych. Zadano władzom UJ kilkanaście logicznych i prostych pytań w sprawach bulwersujących dla części polskiego społeczeństwa. Na UJ utworzono Dział ds. Bezpieczeństwa i Równego Traktowania – Bezpieczni UJ, o niejasnych/nieznanych naukowych i finansowych podstawach funkcjonowania. Dział ten koncentruje się na problemach płci i seksualności, a jest raczej obojętny na dyskryminację/bezpieczeństwo osób o odmiennej – od obecnie preferowanej – orientacji moralnej i intelektualnej.

Pytania organizacji miały dużą wagę społeczną, wskazywały na przedkładanie ideologii nad naukę na UJ, wyrażały zatroskanie degradacją uniwersytetu – kiedyś chluby Polaków. Odpowiedzi jednak odmówiono, uzasadniając, że podniesione problemy nie są szczególnie istotne dla interesu publicznego.

I takie są standardowe odpowiedzi (o ile w ogóle są) na pytania obywateli, którzy widocznie nie wiedzą, jaki jest publiczny interes, bo ten autonomicznie – nie oglądając się na „pospólstwo”, widocznie niedouczone – wyznaczają władze uczelni i obywatelom nic do tego!

Ci, dla interesu publicznego, mają płacić jeno podatki, a uczelnie mają być jak najlepiej finansowane, oczywiście bez kontroli społecznej!

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 24 LISTOPADA 2021