Niepoprawnie o reformie Gowina do wysłuchania publicznego

Reklamy

Wypędzony nie tylko z uniwersytetu, ale i z Facebooka

Jozef Wieczorek

Uprzejmie informuję, że kto był moim znajomym na Facebook, to już kontaktu ze mną na FC nie może mieć,  bo zostałem zablokowany po umieszczeniu foto z wydarzenia

Marsz dla Życia i Rodziny w Krakowie

https://www.facebook.com/checkpoint/?next

‚ten post jest niezgodny z naszymi Standardami społeczności’

‚narusza nasze standardy dotyczące treści propagujących nienawiść.’

Jak widać nie nadaję się nie tylko do społeczności akademickiej promującej [ mowę miłości] Hartmana czy kupę Wojewódzkiego.

Jak wyklęty/wypędzony to na całego, ale ja takich standardów nie akceptuję

Skandal przy odsłonięciu pomnika Ryszarda Kuklińskiego

Obalić ustawę Gowina – i co ?

1.jpg

Obalić ustawę Gowina – i co ?

Ustawa 2.0 – zwana też Konstytucją dla nauki, dotycząca reformy nauki i szkolnictwa wyższego znajduje się w końcowej fazie dyskusji i to na szczeblu parlamentarnym, bo zapowiadanego przez ministra wysłuchania publicznego nie będzie.

Widocznie minister doszedł do wniosku, że kogo chciał wysłuchać to już wysłuchał, a innych nawet słuchać nie chce. Skutek jest taki, że mimo ponad 2-letnich konsultacji z tymi, z którymi chciał konsultować, w końcowej fazie mamy liczne strajki, protesty, krytyczne listy, tak etatowych ‚akademików’, jak i studentów, oraz związków zawodowych, którym ta ustawa sprawiła zawód.

Mnie także, choć zawód był spodziewany, bo mimo napisanych w tym czasie około setki tekstów na temat systemu akademickiego, rzecz jasna przekazywanych ministerstwu, rektorom, dyskusja z nimi nie została podjęta.

Do ustawy mam stosunek krytyczny, ale także na ogół nie podzielam argumentów krytycznych, bo nie dotyczą one- podobnie jak ustawa- fundamentów systemu akademickiego. Tłumaczyłem bezskutecznie, że jak się buduje dom, to trzeba poznać jego fundamenty, a nie zajmować się jedynie architekturą i wystrojem jego wnętrza. Jak dom postawimy na bagnie, czy na osuwisku, to wcześniej czy później ulegnie on destrukcji i tak może być ze wznoszonym gmachem systemu akademickiego.

W pracach nad ustawą nie wykorzystano potencjału intelektualnego polskiej diaspory akademickiej w dobrych ośrodkach naukowych całego świata, nie podejmowano problemu genezy obecnych kadr akademickich i przyczyn ich słabości, mimo imponującego wzrostu ilości osób wysoko utytułowanych i ogromnego wzrostu ilości wydawanych dyplomów w licznych szkołach z nazwy wyższych. Nie zdiagnozowano nawet chorób toczących polski system akademicki, stąd i zaproponowana metoda leczenia jest co najmniej wątpliwa.

Mimo, że w pracach nad reformą brali udział także medycy, za najważniejsze remedium na bolączki systemowe, uważa się pieniądze, które w tym systemie rzeczywiście nieduże, marnotrawione są w sposób skandaliczny, podobnie jak potencjał intelektualny Polaków, co jest jednak pomijane zgodnym milczeniem, tak przez stronę ministerialną, jak i opozycyjną.

Lewoskrętni studenci, jak i uczelniane komisje Solidarności, chcą obalić reformę Gowina. Studenci od kilku dni protestują, strajkują, domagając się chleba i róż ilustrując te domagania podobizną Róży Luxemburg, chyba po to, aby było wiadomo o co w tym wszystkim chodzi.

Walczą o prawo do języka polskiego, jakby kto im zabraniał posługiwać się językiem polskim ! Może im chodzi o sprawienie wrażenia, że zidentyfikowany przez nich i im podobnych, ‚reżim kaczystowski’, jest gorszy od zaborców/okupantów.

W gruncie rzeczy tacy studenci sprawiają wrażenie, że są analfabetami i ich postulaty winny prowadzić do zmian w rekrutacjach na studia – przynajmniej rozumienie słowa pisanego winno być wymagane.

Podobnie i w rekrutacji/awansowaniu kadr akademickich/profesorów. Ci nieraz imieniem i nazwiskiem nie potrafią się podpisać pod swoimi bredniami/ocenami lepszych od siebie, aby ich usuwać z uczelni, choć pod tym co inni ważnego w nauce/edukacji wyższej zrobili- podpisują się ochoczo, nagle zdolność pisania odzyskują.

Takie mamy kadry i takich mamy studentów, a gremia solidarnościowe walczą o to, aby ich nie dyskryminować przez zapowiedź lepszego finansowania naukowców z zagranicy ( także Polaków), aby takich analfabetów/hochsztaplerów zastąpili w polskim systemie akademickim.

Reforma Gowina ma wiele grzechów i to ciężkich, ale gdyby ją obalić i zastąpić postulatami studencko-solidarnościowymi to katastrofa by była jeszcze bardziej spektakularna.

Krytykuję reformę Gowina, ale jeszcze bardziej reformatorów studencko-solidarnościowych.

Mimo, że Gowin na moje teksty nie reagował, to jednak w projekcie ustawy DZIAŁ VII art.283, 284 wstawiono mediatora akademickiego, o co walczyłem od początku wieku na co mam dowody ( wystarczy ‚wygooglować’ – mediator akademicki).

To drobiazg ( jest ich jeszcze kilka), choć istotny i być może polepszy nieco sytuację akademików niszczonych przez mobberów, ale czy uratuje naukę i edukację wyższą w Polsce ?

Nie ma takiej nadziei – trzeba zbadać grunt akademicki i uformować należyte fundamenty, a dopiero potem wznosić gmach akademicki.

Wadliwa metodologia badania opinii publicznej o korzeniach komunistycznych

Prl nie upadL

Andrzej Krauze  trafnie to kreską ujął

Wadliwa metodologia badania opinii publicznej

o korzeniach komunistycznych

Przez ponad dwa lata trwały prace nad opracowaniem nowej ustawy o nauce i szkolnictwie wyższym zwanej ‚Konstytucją dla nauki’. Ustawa przeszła już różne konsultacje, badania opinii publicznej, z czego była zadowolona nawet Komisja Europejska rekomendująca innym przebieg prac nad ustawą jako wzorcowy.

I ten wzorzec przeszedł już także przez komisję sejmową, chociaż przed przejściem, posłowie – członkowie komisji najsilniejszego ugrupowania politycznego, suchej nitki na tej ustawie nie pozostawiali.

Ale tak jakoś szybko zdołała wyschnąć nawet ostatnia nitka. Doprawdy zdumiewające.

Ja jednak uważam, że metodologia badań opinii publicznej, a akademickiej w szczególności, była wadliwa, a co więcej nie doszło do wysłuchania publicznego w sejmie co minister nauki zapowiadał podczas Narodowego Kongresu Nauki w Krakowie. Wysłuchanie miało nastąpić w styczniu, no może w lutym, a tu zima się skończyła i wiosna się kończy i wysłuchania nie było a zapewne z powodu zbliżających się wakacji ogłoszono, że go nie będzie, bo kto w górach, czy na plażach nawet egzotycznych by tego chciał słuchać, tym bardziej, że ustawa jest wręcz egzotyczna, więc mogłoby to być niezdrowe, bo by egzotyki było za dużo.

Ustawa w dużej mierze oparta jest o wdrażany przez lata w życie system tytularny, w którym to tytuły i dyplomy odgrywają wiodącą rolę. Mimo, że taki system ciągnie naukę w Polsce w dół, a nawet wiedzie ku przepaści, to niemal nikogo to nie porusza.

Kiedyś za pomocą koralików i wisiorków zjednywano sobie kacyków różnych egzotycznych krajów, następnie je ujarzmiając. W miarę cywilizacyjnego rozwoju koraliki i wisiorki zastąpiono tytułami i dyplomami i też przez lata dawało się tym ujarzmiać ludzi zdawałoby się rozumnych i inteligentnych – i to nawet w systemie komunistycznym.

I teraz, po medialnym obaleniu komunizmu, oni sami – do tej pory ujarzmieni mentalnie i moralnie, z całymi zestawami dyplomów i tytułów, nieraz całkiem imponującymi, walczą jeno o to – aby było tak, jak było. I to ma być fundament zmian !

O innych fundamentach rozmów nie było. Kto alarmował, że to wszystko stoi na bagnie i trzeba go skutecznie osuszyć, aby gmach nauki – uniwersytetów w szczególności – stał na podłożu stabilnym, a najlepiej skalnym, pomijany był w konsultacjach/dyskusjach, w badaniach opinii publicznej.

Problemów fundamentalnych konstytucja nie porusza – nawet nie ma preambuły, więc nadal nie wiemy czym po reformie ma być nauka, czym ma być uniwersytet, czym mają być elity tam formowane.

Mówimy że elity u nas są kiepskie, mimo imponującego wzrostu populacji udyplomowionych, utytułowanych. Na wysoki poziom elit to się nie przekłada – wręcz przeciwnie. Im więcej dyplomów, im więcej profesorów, tym z nauką w Polsce – gorzej, tak jak z elitami, bo to się nawzajem przenika i nawzajem reprodukuje.

To, że metodologia badań opinii także na temat Konstytucji dla nauki była wadliwa nie może więc dziwić. Jakie elity, jacy akademicy – takie badania i ich wyniki.

Niewątpliwie ta metodologia badań jest zakorzeniona w nie do końca obalonym systemie komunistycznym.

Tak sobie przypominam, że w jeszcze w czasach PRLu, w czasach schyłkowego Gomułki pytano się przywódcę przewodniej siły narodu o braki w zaopatrzeniu w peerelowskich sklepach. Przywódca sam doświadczeń w tej materii nie miał, bo to jego zaopatrywano a on się o zaopatrzenie nie musiał starać. Powołał się na opinie swojej żony, która jak mówił nigdy mu się nie skarżyła, że ma jakiekolwiek trudności w zdobyciu potrzebnych artykułów.

Jasne jest, że przywódcy i utrwalacze systemu komunistycznego takich braków nie mieli, ale niedługo potem doszło do masakry na Wybrzeżu, bo ludziom jednak wiele brakowało do życia. Wadliwa metodologia badania opinii publicznej nie zapobiegła tragedii.

Na początku tzw. transformacji ustrojowej, na wzorcowym dla innych uczelni Uniwersytecie Jagiellońskim powołano komisję pod wodzą prof. Jerzego Wyrozumskiego, aby zbadała stan pokrzywdzenia uczelni w okresie PRLu. Komisja opracowała iście genialną metodologię badań, może wzorowaną na metodzie towarzysza Wiesława (Gomułki ) i prowadziła badania tylko wśród beneficjentów PRLu, pomijając tych, którzy w PRLu krzywd różnych doznali. Rzecz jasna owocem prac tej komisji było stwierdzenie, że tak naprawdę nikt w PRLu na UJ nie został pokrzywdzony. Wspaniały system – nieprawdaż ? I metodologia – również !

I ten zatruty owoc tych badań do tej pory zatruwa środowisko akademickie [i nie tylko] i niemal nikt nie zamierza go podważać. Chyba z obawy że smród były jeszcze większy.

Jak w dziejach UJ nie rozpoznano metodami naukowymi systemu komunistycznego, a nawet stanu wojennego, problem pokrzywdzonych sam zniknął z przestrzeni publicznej !

Chociaż uczelnia też znika z systemu światowego, mimo imponującego rozwoju nieruchomości akademickich i utytułowania, nie ma woli zmian metodologii badań gdy ich rezultaty przynoszą szkody w życiu publicznym.

Ostatnio, przy zdewastowanym pomniku Łupaszki w Parku Jordana byłem pouczany przez starszego jegomościa, że to był zbrodniarz a systemu komunistycznego nie było, więc winienem się uczyć historii – zapewne takiej jaką piszą utytułowani, a zatem uważani za wiarygodnych – historycy.

Także niedawno, na sesji Rady Królewskiego Miasta Krakowa radna jednej z dzielnic ( traf chciał, że tej, w której ja bytuję) oznajmiła, że krakowski Park Jordana to nie jest park dla normalnych ludzi a ona reprezentuje opinie mieszkańców dzielnicy Z jej badań opinii publicznej zostałem chyba a priori wykluczony, choć do parku chodzę, ale opinię mam odmienną i normalność także.

Niestety coraz bardziej formalnie wykształceni Polacy, chyba coraz bardziej bezkrytyczni, przyjmują to co im do wierzenia podają utytułowani i wdrażają w życie ich nieraz wadliwe metody badań.

Jeno margines społeczny, mniej wyedukowany, zachowuje jakąś trzeźwość spojrzenia i kojarzenia – ale czy to ma jeszcze znaczenie ?

Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego: Tom 12

Józef Wieczorek

Moje boje

Blogosłowie dysydenta akademickiego

Tom 12

Kraków A.D. 2018

okładka tom 12

Pobierz w pdf: Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego Tom 12 

♥ 

Kolejny tomik moich bojów o standardy polskiego systemu akademickiego. Rzecz jasna przemilczanych przez decydentów  i beneficjentów patologicznego systemu akademickiego,  stanowiącego kontynuację systemu wdrożonego w życie wraz z instalacją i utrwalaniem systemu komunistycznego.

To zarazem mój, niechciany głos w dyskusji nad ‚Konstytucją dla nauki’, który rzecz jasna publicznie nie zostanie wysłuchany, tym bardziej, że zapowiadanego wysłuchania publicznego przed wdrożeniem w życie ‚Konstytucji dla nauki’ nie będzie.

A więc,  w czasach dobrej zmiany  – w nauce  BEZ ZMIAN.

Konieczna rewaloryzacja krakowskich rad ! Na 100-lecie odzyskania Niepodległości.

t.jpg

Łąki kwietne w Parku Jordana, gdzie podobno

[ zdaniem wielu radnych ! i nie tylko]

z powodu pomników Wielkich Polaków XX wieku,

nie ma miejsca na zieleń,  dla ‚normalnych’ ludzi !

Konieczna rewaloryzacja krakowskich rad !

Bo nie zachowują się jak trzeba

Zapamiętajcie chorych z nienawiści do Niepodległości !

W Krakowie w 100-lecie odzyskania Niepodległości trwa walka z tymi, którzy chcą tę rocznicę godnie upamiętnić. W historycznym dla odzyskania przez Polskę Niepodległości Parku Jordana ma powstać sześć pomników/popiersi Ojców Polskiej Niepodległości. Znakomity projekt godnie zamykający budowę Galerii Wielkich Polaków XX wieku. Wydawałoby się, że zostanie przyjęty przez aklamację Radnych Królewskiego Miasta Krakowa. Nic podobnego. Projekt został przyjęty, ale sesja Rady Miasta 9 maja 2018 r. winna przejść do niechlubnej historii, podobnie jak ci, którzy przeciwstawiali się budowie tych pomników, wysuwając argumentacje ich i wielu mieszkańców Krakowa kompromitujące.

Zapis jest dostępny w internecie 09.05.18 r. – CI sesja Rady Miasta Krakowa https://www.bip.krakow.pl/?bip_id=1&mmi=12892

[wersja wideo – http://krakow.pl/archiwum_posiedzen_RMK/86 [cz. 3],

stenogram sesji https://www.bip.krakow.pl/zalaczniki/dokumenty/n/208486/karta ]

Umieszczenie W Parku Im. Dr H. Jordana popiersi upamiętniających Wybitnych Polaków, Ojców Polskiej Niepodległości, Wincentego Witosa, Romana Dmowskiego, Wojciecha Korfantego, Ignacego Daszyńskiego, Generała Józefa Hallera oraz Generała Kazimierza Sosnkowskiego, jako domknięcie Galerii Wielkich Polaków XX Wieku. Projekt Prezydenta Miasta Krakowa, druk 2840, s.68 – 89

Wyniki głosowania do zapamiętania:

https://www.bip.krakow.pl/?sub_dok_id=65246&info=punkt&PSS_ID=16021

UCHWAŁA PRZYJĘTA

Jak głosowali radni:

Kazimierz Chrzanowski...................Za
Michał Drewnicki.......................Za
Krzysztof  Durek........................Za
Aleksandra Dziedzic.....................Za
Grażyna Fijałkowska...................Przeciw
Jan Franczyk............................Za
Mirosław Gilarski......................Za
Adam Grelecki...........................Za
Andrzej Hawranek........................Przeciw
Józef Jałocha.........................Za
Małgorzata Jantos......................Przeciw
Dominik Jaśkowiec......................Przeciw
Adam Kalita.............................Za
Ryszard Kapuściński...................Za
Mariusz Kękuś.........................Za
Rafał Komarewicz.......................Przeciw
Jakub Kosek.............................Przeciw
Bolesław Kosior........................Za
Bogusław Kośmider.....................Przeciw
Wojciech Krzysztonek....................Przeciw
Teresa Kwiatkowska......................Przeciw
Teodozja Maliszewska....................Przeciw
Andrzej  Mazur..........................Za
Adam Migdał............................Wstrzymuje się
Aleksander Miszalski....................Przeciw
Katarzyna Pabian........................Przeciw
Marta Patena............................Przeciw
Włodzimierz  Pietrus...................Za
Sławomir Pietrzyk......................Za
Jerzy Popiel............................Przeciw
Edward Porębski........................Za
Anna Prokop-Staszecka...................Za
Stanisław Rachwał.....................Za
Jakub Seraczyn..........................Za
Łukasz Słoniowski.....................Za
Grzegorz  Stawowy.......................Przeciw
Anna Szybist............................Przeciw
Agata Tatara............................Za
Tomasz Urynowicz........................Za
Łukasz Wantuch.........................Przeciw
Dariusz Wicher..........................Za
Wojciech Wojtowicz......................Przeciw
Stanisław Zięba.......................Za
Stenogram sesji jest pouczający i pokazuje jakie argumentacje/wybiegi stosowali niektórzy radni [ głównie z PO] i aktywiści, aby Ojców Niepodległości w Parku nie było. Nie udało się  na szczęście [chwała radnym głosującym za pomnikami, głównie z PiS], ale  głosujący przeciwko pomnikom Ojców Niepodległości sami skompromitowali się wystarczająco, aby przejść do niechlubnej historii.  
Z choroby nienawiści do Niepodległości, do wszystkiego co jest z nią związane,  chyba się nie zdołają wyleczyć. Trzeba im pomóc i przenieść w stan nieszkodliwości dla Krakowa i Polski. 
Przytoczę fragmenty wypowiedzi tego bractwa, wraz z moimi komentarzami, apelując jednocześnie do krakowian o refleksyjne zapoznanie się z  całą relacją z sesji  i wyciągnięcie wniosków - dla dobra Krakowa.

Radny – Grzegorz Stawowy tak argumentuje przeciw pomnikom: „ ... mieszkańcy już mówią dosyć, dosyć kolejnym pomnikom, kolejnym popiersiom dlatego, że tam po prostu tych popiersi jest już bardzo dużo i zwykli ludzie, tacy po prostu na ulicy zaczepiają, mnie się zdarzyło ostatnio dwa razy, że mieszkańcy mnie zaczepili po prostu na ulicy jak przechodziłem z prośbą, żeby Rada głosowała już przeciwko kolejnym pomnikom, ponieważ ta część Parku coraz mniej przypominam park, a coraz bardziej przypomina nekropolię. I po prostu zwykli mieszkańcy mają już tego dosyć, muszą tłumaczyć swoim dzieciom o co chodzi z tymi pomnikami… naprawdę to już zaczyna ludziom przeszkadzać. O ile na początku był taki moment, że to chodziło bardziej o upamiętnienie, o stworzenie pewnego miejsca, o tyle te miejsca stają się tak duże, że zaczynają dominować w tym parku. „

Radny nie podał ani liczby tych zwykłych mieszkańców i dlaczego te pomniki Wielkich Polaków im przeszkadzają, no i nie udokumentował jak wyliczył, że pomniki zajmujące ( razem z planowanymi ) 60 m2 powierzchni dominują w Parku o powierzchni przeszło 20 ha.

Z wypowiedzi radnego wynika, że np. ja jestem mieszkańcem niezwykłym, bo pomniki w Parku Jordana mi nie przeszkadzają – wręcz przeciwnie, jestem za budową pomników Ojców Niepodległości. Nikt mnie nigdy o zdanie w tej materii nie pytał mimo że o Parku napisałem i udokumentowałem wiele ( patrz niżej) Czy radny G. Stawowy [PO] nie utracił czasem kontaktu z rzeczywistością ?

Radny Wojciech Krzysztonek, poszedł w swych wywodach jeszcze dalej : „… te kolejne pomysły co do pomników, popiersi niestety chcąc nie chcąc tak naprawdę ośmieszają jubileusz, który obchodzimy w tym roku, wyjątkowy jubileusz, wyjątkowy jubileusz… zostawmy park, niech będzie zielony, zostawmy mieszkańcom, a pamięć historyczną kultywujmy tam gdzie jej miejsce, a więc w szkołach….”

Radny chyba nie zauważył, że sam się swą wypowiedzią ośmieszył i daje jedynie powód do postulatu, aby zasiadanie w Radzie i ośmieszanie siebie i mieszkańców Krakowa zostawił w spokoju. Może sam by lepiej się realizował w ławce szkolnej – miałby szansę czegoś się jeszcze nauczyć. Najwyższy już czas.

Ale dobrze by było, aby nie stawiał oporu rozumnej nauczycielce historii, która weźmie go do Parku Jordana realizując program lekcji historii zgodnej ze scenariuszem IPN, mając na uwadze, że historii trzeba się też uczyć w przestrzeni publicznej, a ta winna być uporządkowana, aby ludzie nie dostawali zamętu w głowach, co się mieszkańcom i także radnym wykształconym w PRLu i III RP nader często zdarza.

Radna – Małgorzata Jantos wcieliła się natomiast w rolę lekarki nawołując do leczenia pomnikozy, całkiem zaniedbując kwestię leczenia się z nienawiści do patriotyzmu.

Radny – Łukasz Wantuch oznajmia „ ja nie jestem przeciwnikiem nowych pomników w Parku Jordana, ja zawsze byłem przeciwnikiem finansowania jakiegokolwiek pomnika ze środków gminy Kraków. „Finansowanie pomników tak, ale nie z pieniędzy gminy Kraków „

Nie informując o tym co winien wiedzieć, że niemal wszystkie pomniki w Parku Jordana zostały sfinansowane z kieszeni polskich patriotów, a nie ze środków gminy Kraków.

Tak oszczędny w wydawaniu środków gminy Kraków na pomniki Ojców Niepodległości jakoś nie postulował aby np. aby radni Miasta Krakowa działali dla dobra Krakowa społecznie, bez finansowania się ze środków mieszkańców Krakowa, tak jak to robi cała rzesza społeczników.

Radna – Marta Patena atakuje nieskładnie Towarzystwo Parku im. dr Henryka Jordana „..pytanie teraz czy Stowarzyszenie jako Stowarzyszenie dobrze się nam wpisuje w miasto, czy nie koniecznie. ..” .” Zaś celem Stowarzyszenia są wymienione cele Stowarzyszenia i między innymi krzewienie idei dr Henryka Jordana w zakresie zdrowotno – wychowawczym dzieci i nie ma wśród celów budowa nowych pomników, nie ma, a zatem to nie jest cel tego Stowarzyszenia. Co się tyczy słuchania mieszkańców to tutaj jest Pani Radna z Zarządu Dzielnicy V, ja tylko pozwolę sobie wyprzedzająco powiedzieć, że rada dzielnicy podjęła dwie uchwały, których Pan Prezydent nie słuchał. A zatem nie tylko my mamy wątpliwości, których mieszkańców słuchać, ale Pan Prezydent też czy słuchać Stowarzyszenie, które się zwraca do niego czy respektować uchwały rady dzielnic V tak jak one są przedstawione „

Ja nie mam wątpliwości, że Towarzystwo Parku im dr Henryka Jordana dobrze się wpisuje w miasto, kontynuując zgodnie ze statutem idee założyciela Parku, także budowniczego w czasach zaborów licznych pomników wybitnych Polaków, co tak raziło okupantów, jak razi wielu radnych obecne budowanie nowych pomników Wielkich Polaków, w tym Ojców Polskiej Niepodległości. Czemu ci, nadal zniewoleni anty-Polacy, zamieszkują – w Królewskim i od dawna polskim Mieście Krakowie ? Nie wiadomo dlaczego ?

B. radna dzielnicy V domaga się słuchania i respektowania uchwał rady dzielnicy V, tak przez towarzystwo, jak i prezydenta miasta, tym samym uzurpując sobie niejako władzę totalną nad tymi podmiotami co z prawem zgodne nie jest. Co więcej, Rada Dzielnicy V nie chce słuchać mieszkańców swej dzielnicy, więc niby kogo ona reprezentuje ?

Rada Dzielnicy zbyt aktywnych mieszkańców ( przedkładających pomysły, dokumentacje tego co się dzieje w dzielnicy] po prostu lekceważy, a nawet ‚banuje’ [ blokuje w internecie – tak było w stosunku do mnie za czasów panowania ‚dynastii Klimowiczów” ! ]. Tym samym Rada Dzielnicy V źle się wpisuje w miasto ( używając języka Radnej Marty Pateny) i dobrze aby było to przedmiotem Rady Miasta jeszcze przed wyborami samorządowymi.

Radny – Andrzej Hawranek argumentuje: „ …. miejscem edukacji jest szkoła, nie park, nie plac zabaw, miejscem edukacji jest szkoła….” nie podając jednakże w jakiej szkole był edukowany, a to co mówił wskazuje, ze ta jego szkoła ( szkoły ?) nie była dobrym miejscem edukacji. Nie jest moim odkryciem, że w przestrzeni pozaszkolnej, w parkach, na placach zabaw, można się więcej nauczyć niż w ławce szkolnej, ucząc się od strony do strony z kiepskiego podręcznika, słuchając kiepskiego nauczyciela [-lki].

Z wypowiedzi wielu Radnych Miasta Krakowa można wysunąć wniosek, że przeszli przez kiepski system edukacji, a co gorsza teraz chcą, aby było tak jak było w niedawnych czasach. Radny Hawranek mówi : „….trzeba popatrzeć na to w jakiś sposób trochę szerszy, świat się zmienia..” ale sam chyba ma wąski zakres widzenia na zmieniający się – mimo wszystko- świat.

Radny Hawranek prorokuje dalej „…jeżeli coś się robi na siłę i wbrew społeczeństwu to prędzej czy później wahadło się przechyli radykalnie w drugą stronę i prędzej czy później, nic nie jest wieczne, i władza PiS też nie jest wieczna, i prędzej czy później wahadło się przechyli i wtedy tylko dlatego, że pomniki były stawiane za tej władzy, inna władza je będzie kazała burzyć. …” co brzmi jak groźba kolejnej okupacji.

Henryk Jordan budując swoje pomniki, jeszcze pod zaborami, nie był takim prorokiem, i nie przewidział, że kiedyś Krakowem będzie rządził Hans Frank i będzie chciał je zburzyć. Prosty kamieniarz Franciszek Łuczywo pomniki jednak uratował, więc może i podczas przewidywanej przez radnego kolejnej okupacji znajdzie się jakiś mniej wyedukowany człowiek i uchroni pomniki przed wyedukowaną dziczą ?

Pani Anna Jakubiak [ aktywistka] podniosła potrzebę konsultacji społecznych odnośnie Parku, argumentując „Zwracamy ponadto uwagę, że rada dzielnicy Krowodrzy w swojej uchwale jak i projektant parku zajęli negatywne stanowisko w sprawie stawiania nowych pomników w Parku Jordana.”

Nie zaznaczyła jednakże, że Rada Krowodrzy nie konsultowała swojej uchwały z mieszkańcami dzielnicy, którzy nie mieli prawa do wypowiedzenia się w tej ważnej dla nich kwestii. Pani Anna Jakubiak uczestniczka tzw. Konferencji prasowej w Parku Jordana zorganizowanej [https://blogjw.wordpress.com/2018/05/17/aktywisci-nienawistnicy-dziennikarze-propagandysci/] przed sesją Rady Miasta Krakowa, nawet nie zainteresowała się odmiennym stanowiskiem aktywnego mieszkańca Dzielnicy [ autora dostępnych w przestrzeni publicznej kilkuset reportaży, tekstów, rejestracji wideo dotyczących Parku Jordana), który nie miał prawa do wypowiedzenia się w tej ważnej dla nich kwestii.

Pani Natalia Nazim [aktywistka] informuje. „.. Razem z Anią Jakubiak zbierając podpisy pod listem w sprawie kompleksowej rewitalizacji parku przeprowadziłyśmy setki rozmów z mieszkańcami, setki, nie kilka i śmiemy twierdzić, że dla jego użytkowników to nie pomniki są najważniejsze, mieszkańcy potrzebują przede wszystkim zieleni w tym parku, miejsca do rekreacji….” nie podając czy te rozmowy zostały zarejestrowane i czy można je w przestrzeni publicznej wysłuchać/obejrzeć.

Jako b. częsty, niemal codzienny, użytkownik parku, dziwię się, że panie aktywistki mnie w swoich badaniach nie zauważyły, a kiedy na konferencji prasowej coś chciałem powiedzieć na temat parku, nie chciały znać moich opinii, zamieszczonych jednakże w przestrzeni publicznej na licznych stronach www.

Widać, że przyjęta błędna metodologia badań aktywistek doprowadziła je do fałszywych – nie można wykluczyć, że z góry założonych – wniosków.

Jak ktoś twierdzi, że pomniki o łącznej powierzchni ok. 60 m 2 zajmują znaczącą powierzchnię parku liczącej ponad 20 ha to chyba utracił kontakt z rzeczywistością.

Pomniki są zgrupowane w jednym sektorze parku i można nawet ich nie zauważyć, jeśli się preferuje zabawy w np. w sektorze Bajlandii. Od licznych dzieciaków i młodzieży aktywnej fizycznie, także w sektorze pomników, nigdy nie słyszałem, żadnych narzekań na brak przestrzeni – bo mają jej pod dostatkiem i to w pięknej scenerii.

Dalsza argumentacja aktywistki: „…. może jednak warto zapytać mieszkańców o to czy chcą by Park Jordana służył jako magazyn na kolejne pomniki, czy też ma to być miejsce, o którym marzył Henryk Jordan tworząc jeden z najbardziej innowacyjnych w Europie ogrodów gier i zabaw ruchowych dla dzieci i młodzieży. …..” świadczy jedynie o chęci dalszego manipulowania opinią publiczną, dokumentując zarazem swoją gruntowną niewiedzę o marzeniach i dokonaniach dr Henryka Jordana.

Wypowiedzi aktywistki raczej wyglądają na harce przedwyborcze „ ….niedobrze jest gdy polityka wkracza na tereny zieleni, które mają służyć rekreacji mieszkańcom. Dobór postaci często bywa przypadkowym, ponieważ nikt nie pytał mieszkańców kogo chcą uczcić w galerii Wielkich Polaków, nie ma Miłosza, nie ma Lema, ale są inne postacie, nikt mieszkańców o to nie zapytał…..”. zgodne z harcami aktywistów – radnych V dzielnicy, którzy nawet mnie nie pytali co bym chciał mieć w ‚kieszonkowym parku’ przed moim blokiem.

Zrobili co chcieli. Pełny woluntaryzm, jako model zarządzania dzielnicą a kolejna mówczyni Pani Anna Pojałowska – radna Dzielnicy V, tak się przedstawia „ Ja jestem członkiem zarządu dzielnicy V Krowodrza, reprezentuję mieszkańców…” i mocno: „ …należy słuchać głosu mieszkańców, głosu radnych bo jesteśmy najbliżej spraw mieszkańców i bardzo proszę słuchajcie tych głosów mieszkańców bo ja reprezentuję mieszkańców dzielnicy….”. – Myślę, że chyba się przejęzyczyła mówiąc : „my jesteśmy najbliżej mieszkańców „ bo winno być: my jesteśmy najdalej mieszkańców i ich opinie mamy gdzieś !

Radna proroczo zapowiada: „ wsłuchajmy się w głosy mieszkańców, bo oni rozliczą. Ta dzisiejsza decyzja będzie rozliczona przez mieszkańców w najbliższych wyborach samorządowych bo oni tego nie zapomną…” co powinno się stać, bo dokonania Rady V Dzielnicy finansowanej z budżetu miasta, także na kontakty z mieszkańcami [ z którymi kontaktów nie chcą mieć, ani ich opinii znać], na wydawanie gazetki dzielnicy, winny być rozliczone i to przed wyborami.

W gazetkach nie zauważyłem nawet dokumentacji tego co trzeba zmienić w Parku Jordana, natomiast umieszczano często zdjęcia radnych [ za czasów panowania dynastii Klimowiczów – chyba w każdej gazetce- zdj. przewodniczącego] nic nie wnoszące do problemów dzielnicy.

Wypowiedzią radnej o parku Jordana „…… ta część, w której stoją pomniki jest wyłączona z użytkowania dla normalnych ludzi przez większą część roku, tam się ciągle odbywają jakieś spotkania rocznicowe, upamiętniające itd., nie mogą normalnie mieszkańcy z tego parku korzystać….” winni zająć się prawnicy lub medycy, bo to nie spełnia norm normalnej wypowiedzi.

Jak można zrozumieć wypowiedź radnej- tacy jak ja użytkownicy parku i to części, w której stoją pomniki, uczestnicy ‚jakiś’ spotkań rocznicowych, upamiętniających itd.” to nie są normalni ludzie.

Niewątpliwie potrzebne są badania nad normalnością, radnych w szczególności, bo jak tak dalej pójdzie, to dzielnica V przestanie pełnić swoją funkcję, zostanie wyłączona z użytkowania, za chwilę w ogóle nie będzie można tam mieszkać.

Ja w każdym razie, jako mieszkaniec Krakowa, jako mieszkaniec Dzielnicy V, nie wyrażam zgody, aby z moich podatków Radni tej dzielnicy byli finansowani na swoją, szkodliwą dla Dzielnicy V, dla Krakowa- działalność.

Potrzebna jest rewaloryzacja Parku Jordana, ale potrzebna jest także, a może jeszcze bardziej, rewaloryzacja rad miasta Krakowa, aby Kraków mógł normalnie się rozwijać, z korzyścią nie tylko dla radnych, ale dla wszystkich mieszkańców. Radni mają służyć mieszkańcom Krakowa, a nie panować nad nimi. Obecny model nie może dalej funkcjonować.

Projekt rewaloryzacji Parku im. Dr Henryka Jordana – chluby Krakowa, jest realizowany, choć z opóźnieniem, ale projektu rewaloryzacji krakowskich rad jednak do tej pory nie ma, mimo że wielu radnych chluby Krakowowi nie przynosi – wręcz przeciwnie. Nie potrafią się zachować jak trzeba i może dlatego tak nienawidzą panteonu tych Polaków, którzy w najtrudniejszych dla Polski czasach zachowywali się jak trzeba.

W stulecie odzyskania Niepodległości, w Królewskim Mieście Krakowie, który także 100 lat temu odzyskał Wolność i tak wiele zrobił dla Niepodległości Polski, rady miejskie winny być zrewaloryzowane, aby nie przynosiły wstydu jego mieszkańcom.

Poniżej zamieszczam dokumentacje [ w sumie ok. 400 ] tego co się dzieje w Parku Jordana – zrealizowane pro publico bono z budżetu własnego, patriotycznego i proszę o porównanie z dokumentacjami Dzielnicy V Krakowa [http://www.dzielnica5.krakow.pl/] finansowanej z budżetu miasta, czyli przez mieszkańców płacących w Krakowie podatki, także uważanych przez radnych dzielnicy za nienormalnych, bo z przyjemnością korzystających z patriotycznego sektora Parku im. dr Henryka Jordana.

Dokumentacje te i niezależne opinie w najmniejszym nawet stopniu nie zainteresowały ani Dzielnicy V, ani aktywistek, ani dziennikarek w ramach ‚badań’ nad opiniami mieszkańców Krakowa na temat Parku Jordana.

Najwyższy czas aby w Krakowie było normalnie !

Moja strona dedykowana niezłomnym Polakom na drodze do Niepodległości umieszczonych na pomnikach w Galerii Wielkich Polaków XX wieku w Parku im. dr Henryka Jordana:  Żołnierze Niezłomni w Parku Jordana w Krakowie. Pomniki „Żołnierzy Wyklętych” w systemie komunistycznym, uhonorowanych w Galerii Wielkich Polaków XX wieku https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/ ok. 160 fotoreportaży

Strona poświęcona niedźwiedziowi – Wojtkowi z Armii Andersa, najbardziej popularnemu wśród dzieciaków pomnikowi w Parku Jordana, czego ani ‚aktywiści’, ani Dzielnica V znieść nie mogą [ 35 fotoreportaży]  Wojtek z Armii Andersa w krakowskim Parku JordanaPomnik słynnego niedźwiedzia- towarzysza broni spod Monte Cassino https://pomnikwojtek.wordpress.com/

Wykaz fotoreportaży i tekstów z mojej foto-kroniki Krakowa [ ‚rozproszonych’ na kliku stronach www ] poświęconych Parkowi im. dr Henryka Jordana – ok. 250

Strony www

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2018-https://wkrakowie2018.wordpress.com

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2017-https://wkrakowie2017.wordpress.com/

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2016-https://wkrakowie2016.wordpress.com/

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2015-https://wkrakowie2015.wordpress.com/

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2014http://wkrakowie2014.wordpress.com/
http://wkrakowie2014cd.wordpress.com/;

Józef Wieczorek – W Krakowie (i nie tylko) w 2013 roku-http://wkrakowie2013.wordpress.com/

W Krakowie (i nie tylko) rok 2012/2013-http://wkrakowie2012cd.wordpress.com/

W Krakowie ( i nie tylko) w 2012 r.-http://wkrakowie2012.wordpress.com

W Krakowie (i nie tylko)-http://wkrakowie.wordpress.com/

W Krakowie i okolicach-http://krakjw.wordpress.com/

WYKAZ Fotoreportaży

Dewastacja pomnika „Łupaszki” – Zygmunta Szendzielarza w Parku Jordana [w czynie 1-majowym ?]

https://niezlomnym.wordpress.com/2018/04/30/dewastacja-pomnika-zygmunta-szendzielarza-ps-lupaszko-w-parku-jordana/

Briefing prasowy w sprawie rewitalizacji Parku Jordana

https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/05/07/briefing-prasowy-w-sprawie-rewitalizacji-parku-jordana/

Pamięci tej, która zachowała się jak trzeba

https://wkrakowie2017.wordpress.com/2017/08/28/pamieci-tej-ktora-zachowala-sie-jak-trzeba/

Kiedy dobra zmiana w Krakowie ? Kompromitujące status quo w Święto Flagi.

https://wkrakowie2017.wordpress.com/2017/05/02/kiedy-dobra-zmiana-w-krakowie-kompromitujace-status-quo-w-swieto-flagi/

Piknik KODu w Parku Jordana -Schizforeniczny nadzwyczaj

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/08/14/piknik-kodu-w-parku-jordana/

Światowe Dni Młodzieży w Parku JordanaPark Jordana Strefą Pojednania

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/07/28/swiatowe-dni-mlodziezy-w-parku-jordana/

Czy Kraków leży jeszcze w Polsce ? Maszt flagowy w Parku Jordana – tylko sezonowy ?

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/06/23/czy-krakow-lezy-jeszcze-w-polsce/

Henryk Sienkiewicz i Zofia Kossak-Szczucka w Galerii Wielkich Polaków XX wieku

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/06/09/henryk-sienkiewicz-i-zofia-kossak-szczucka-w-galerii-wielkich-polakow-xx-wieku/

Moce i niemoce włodarzy Krakowa

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/05/30/moce-i-niemoce-wlodarzy-krakowa/

Marsz dla Życia i Rodziny

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/05/29/marsz-dla-zycia-i-rodziny/

Ćwiczenia cielesne w Parku Jordana zmieniają rzeczywistość Krakowa

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/05/21/cwiczenia-cielesne-w-parku-jordana-zmieniaja-rzeczywistosc-krakowa/

Henryk Sienkiewicz i Zofia Kossak-Szczucka niebawem w Parku Jordana

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/05/15/henryk-sienkiewicz-i-zofia-kossak-szczucka-niebawem-w-parku-jordana/

Święto Flagi – kontrasty krakowskie

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/05/02/swieto-flagi-kontrasty-krakowskie/

Muzyka w Parku Jordana

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/04/30/muzyka-w-parku-jordana/

Krakowskie problemy – smog ustępuje, kurz następuje – krakowianie nadal wkurzeni

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/04/02/krakowskie-problemy-smog-ustepuje-kurz-nastepuje/

GieWu (i nie tylko) porażona polską flagą w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/10/06/giewu-i-nie-tylko-porazona-polska-flaga-w-parku-jordana/

1 września GieWu wznowiła agresję na Park Jordana – przygotowania do obrony terytorialnej

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/09/04/1-wrzesnia-giewu-wznowila-agresje-na-park-jordana/

Patriotyczny Park Jordana łączy młodych Polaków

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/08/09/patriotyczny-park-jordana-laczy-mlodych-polakow/

Mobbing gazetowy – „Gazeta Wyborcza” wobec prezesa Towarzystwa Parku im. dr H. Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/08/03/mobbing-gazetowy-gazeta-wyborcza-wobec-prezesa-towarzystwa-parku-im-dr-h-jordana/

Czerwona zaraza GW atakuje w rocznicę Powstania Warszawskiego

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/08/01/czerwona-zaraza-gw-atakuje-w-rocznice-powstania-warszawskiego/

Najdelikatniejsze muśnięcia Gazety Wyborczej zaprowadzającej ład i porządek w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/31/najdelikatniejsze-musniecia-gazety-wyborczej-zaprowadzajacej-lad-i-przadek-w-parku-jordana/

Tyłem do bohaterów i świętych – zgodnie z dyrektywą GW urządzającej Park Jordana wg swojej ideologii

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/29/tylem-do-bohaterow-i-swietych-zgodnie-z-dyrektywa-gw-urzadzajacej-park-jordana-wg-swojej-ideologii/

GW – krakowski wulkan nienawiści do wszystkiego co polskie i wielkie

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/29/gw-krakowski-wulkan-nienawisci-do-wszystkiego-co-polskie-i-wielkie/

Patriotyczny Park Jordana na celowniku Gazety Wyborczej !

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/25/patriotyczny-park-jordana-na-celowniku-gazety-wyborczej/

Konsul Generalny Francji Thierry Guichoux w Parku Jordana otworzył wystawę ‚Dziedzictwo miast francuskich’

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/14/konsul-generalny-francji-thierry-guichoux-w-parku-jordana-otworzyl-wystawe-dziedzictwo-miast-francuskich/

Galeria Wielkich Polaków XX Wieku w Parku Jordana na szlaku historii w Małopolsce

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/13/galeria-wielkich-polakow-xx-wieku-w-parku-jordana-na-szlaku-historii-w-malopolsce/

Nawałnica powaliła najstarsze drzewa w Parku Jordana, pomniki przetrwały

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/08/nawalnica-powalila-najstarsze-drzewa-w-parku-jordana-pomniki-przetrwaly/

85 rocznica urodzin płk. Ryszarda Kuklińskiego w Galerii Wielkich Polaków XX wieku w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/06/13/85-rocznica-urodzin-plk-ryszarda-kuklinskiego-w-galerii-wielkich-polakow-xx-wieku-w-parku-jordana/

Marsz dla Życia i Rodziny A.D. 2015 w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/31/marsz-dla-zycia-i-rodziny-a-d-2015-w-parku-jordana/

Czy włodarzom Królewskiego Miasta Krakowa nie jest wstyd ?

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/28/czy-wlodarzom-krolewskiego-miasta-krakowa-nie-jest-wstyd/

Krakowski Marsz Rotmistrza Pileckiego A.D. 2015 https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/23/krakowski-marsz-rotmistrza-pileckiego-a-d-2015/

Ćwiczenia cielesne w patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/19/cwiczenia-cielesne-w-patriotycznym-parku-jordana/

Prawdziwe święto w Parku Jordana – 17 maja 2015 R.

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/18/prawdziwe-swieto-w-parku-jordana-17-maja-2015-r/

Pomnik bp. Albina Małysiaka odsłonięty w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/17/pomnik-bp-albina-malysiaka-odsloniety-w-parku-jordana/

Przed odsłonięciem pomnika bp Albina Małysiaka w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/16/przed-odslonieciem-pomnika-bp-albina-malysiaka-w-parku-jordana/

W 100 rocznicę śmierci Henryk Sienkiewicz stanie w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/11/w-100-rocznice-smierci-henryk-sienkiewicz-stanie-w-parku-jordana/

Ułańskie migawki z krakowskiego 3 Maja 2015 r.

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/05/ulanskie-migawki-z-krakowskiego-3-maja-2015-r/

3 Maja w Krakowie – kontrasty: patriotyczny Park Jordana i Al. 3 Maja – czyli na granicy Polski patriotycznej i istniejącej tylko teoretycznie

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/03/3-maja-w-krakowie-kontrasty-patriotyczny-park-jordana-i-al-3-maja/

Biało-czerwony patriotyczny Park Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/02/bialo-czerwony-patriotyczny-park-jordana/

W Parku Jordana – bez miłosierdzia

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/04/12/w-parku-jordana-bez-milosierdzia/

Lekcja historii u Generała „Nila” w Parku Jordana w 120 rocznicę urodzin niezłomnego generała

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/03/20/lekcja-historii-u-generala-nila-w-parku-jordana-w-120-rocznice-urodzin-niezlomnego-generala/

Kto zorganizował piękne – główne uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Krakowie A.D. 2015 ?

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/03/05/kto-zorganizowal-piekne-glowne-uroczystosci-narodowego-dnia-pamieci-zolnierzy-wykletych-w-krakowie-a-d-2015/

Uroczyste odsłonięcie pomników Żołnierzy Wyklętych – Niezłomnych w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/03/03/uroczyste-odsloniecie-pomnikow-zolnierzy-wykletych-niezlomnych-w-parku-jordana/

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Krakowie A.D. 2015 – migawki

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/03/01/narodowy-dzien-pamieci-zolnierzy-wykletych-w-krakowie-a-d-2015-migawki/

11 rocznica śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego – Park Jordana 11 lutego 2015 r.

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/02/11/11-rocznica-smierci-plk-ryszarda-kuklinskiego/

Park Jordana winien być wizytówką Krakowa https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/10/04/park-jordana-winien-byc-wizytowka-krakowa/

W Parku Jordana w intencji kapłanów prześladowanych i pomordowanych w czasach komunistycznych

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/09/16/w-intencji-kaplanow-przesladowanych-i-pomordowanych-w-czasach-komunistycznych/

Koncert patriotyczny w Parku Jordana

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/09/05/koncert-patriotyczny-w-parku-jordana/

Krakowski Szwadron Ułanów im. Józefa Piłsudskiego w Parku Jordana podczas uroczystości ku czci gen. Elżbiety Zawackiej i ofiar II Wojny światowej

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/09/05/krakowski-szwadron-ulanow-im-jozef-pilsudskiego-w-parku-jordana-podczas-uroczystosci-ku-czci-gen-elzbiety-zawackiej-i-ofiar-ii-wojny-swiatowej/

Pamięci ofiar II wojny światowej w Parku Jordana

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/09/01/pamieci-ofiar-ii-wojny-swiatowej-w-parku-jordana/

W rocznicę zamordowania „Inki” krakowianie zachowali się jak trzeba

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/08/29/w-rocznice-zamordowania-inki-krakowianie-zachowali-sie-jak-trzeba/

Pomniki jordanowskie w nowej szacie

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/08/27/pomniki-jordanowskie-w-nowej-szacie/

Jak Dzielnica V Krakowa maszeruje po niepodległość

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/07/31/jak-dzielnica-v-krakowa-maszeruje-po-niepodleglosc/

Trwa renowacja pomników jordanowskich

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/06/13/trwa-renowacja-pomnikow-jordanowskich/

Pod pomnikiem rtm. Witolda Pileckiego 25 maja 2014 r.

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/26/pod-pomnikiem-rtm-witolda-pileckiego-25-maja-2014-r/

Marsz Rotmistrza w Krakowie – w Europejski Dzień Bohaterów Walki z Totalitaryzmem

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/25/marsz-rotmistrza-w-krakowie-w-europejski-dzien-bohaterow-walki-z-totalitaryzmem/

Obchody 70 rocznicy Bitwy o Monte Cassino w Parku Jordana

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/19/obchody-70-rocznicy-bitwy-o-monte-cassino-w-parku-jordana/

79 rocznica śmierci Marszałka Piłsudskiego oraz 44 rocznica śmierci gen. W. Andersa

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/12/79-rocznica-smierci-marszalka-pilsudskiego-oraz-44-rocznica-smierci-gen-w-andersa/

Rocznicowe kontrasty krakowskie – 12 maja 2014 r.

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/12/rocznicowe-kontrasty-krakowskie-12-maja-2014-r/

Krakowski Szwadron Ułanów im. Marszałka Piłsudskiego przed kolejną rocznicą śmierci swego Patrona

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/12/krakowski-szwadron-ulanow-im-marszalka-pilsudskiego-przed-kolejna-rocznica-smierci-swego-patrona/

Lekcja historii w Patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/05/lekcja-historii-w-patriotycznym-parku-jordana/

Polacy na medal w Patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/05/polacy-na-medal-w-patriotycznym-parku-jordana/

Święto 3 Maja w Patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/04/swieto-3-maja-w-patriotycznym-parku-jordana/

3 Majowe migawki z Krakowa A.D. 2014

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/03/3-majowe-migawki-z-krakowa-a-d-2014/

Święto Flagi – kontrasty krakowskie

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/02/swieto-flagi-kontrasty-krakowskie/

To biznes, a nie patriotyzm, zakłóca równowagę jordanowską w Krakowie

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/04/29/biznes-zakloca-rownowage-jordanowska-w-krakowie/

Przed kanonizacją Jana Pawła II

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/04/26/przed-kanonizacja-jana-pawla-ii/

Patriotyczny Maj A. D. 2014 w Patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/04/25/patriotyczny-maj-a-d-2014-w-patriotycznym-parku-jordana/

Strach przed patriotyzmem i edukacją ogarnął radnych Dzielnicy V w Krakowie ?

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/04/12/strach-przed-patriotyzmem-i-edukacja-ogarnal-radnych-dzielnicy-v-w-krakowie/

Monte Cassino w Parku Jordana !

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/04/01/monte-cassino-w-parku-jordana/

Ponowna profanacja pomnika płk. Kuklińskiego w Parku Jordana

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/03/07/ponowna-profanacja-pomnika-plk-kuklinskiego-w-parku-jordana/

Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” – główne uroczystości w Krakowie

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/03/01/narodowy-dzien-pamieci-zolnierzy-wykletych-glowne-uroczystosci-w-krakowie/

Jaka reakcja krakowian na Falun Gong ?

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/02/18/jaka-reakcja-krakowian-na-falun-gong/

Renowacja pomnika płk. Ryszarda Kuklińskiego w Galerii Wielkich Polaków XX wieku

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/02/15/renowacja-pomnika-plk-ryszarda-kuklinskiego-w-galerii-wielkich-polakow-xx-wieku/

Profanacja pomnika płk. Kuklińskiego w Galerii Wielkich Polaków XX wieku

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/02/14/profanacja-pomnika-plk-kuklinskiego-w-galerii-wielkich-polakow-xx-wieku/

Pamięci płk. Ryszarda Kuklińskiego w Galerii Wielkich Polaków XX wieku

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/02/13/pamieci-sp-plk-ryszarda-kuklinskiego-w-galerii-wielkich-polakow-xx-wieku/

Dziesiąta rocznica śmierci śp. płk. Ryszarda Kuklińskiego – uroczystości w Krakowie

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/02/11/dziesiata-rocznica-smierci-sp-plk-ryszarda-kuklinskiego-uroczystosci-w-krakowie/

Przed 10 rocznicą śmierci płk. Kuklińskiego

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/02/10/przed-10-rocznica-smierci-plk-kuklinskiego/

Płk. Ryszard Kukliński w Galerii Wielkich Polaków XX wieku

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/02/09/plk-ryszard-kuklinski-w-galerii-wielkich-polakow-xx-wieku/

Pozytywne skutki obywatelskiego patronatu medialnego dla inwestycji w Krakowie w 2014 r.

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/01/02/pozytywne-skutki-obywatelskiego-patronatu-medialnego-dla-inwestycji-w-krakowie-w-2014-r/

13 grudnia 2013 r. – pamięć o kapelanie Solidarności

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/13/13-grudnia-2013-r-pamiec-o-kapelanie-solidarnosci/

Kazimierz Cholewa o pomnikach z Parku Jordana dla Radia Kraków

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/12/kazimierz-cholewa-o-pomnikach-z-parku-jordana-dla-radia-krakow/

Stan pomników jordanowskich odzwierciedleniem stanu wychowania patriotycznego w królewskim mieście Krakowie

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/03/stan-pomnikow-jordanowskich-odzwierciedleniem-stanu-wychowania-patriotycznego-w-krolewskim-miescie-krakowie/

Alarmujący stan pomników w krakowskim Parku Jordana

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/01/alarmujacy-stan-pomnikow-w-krakowskim-parku-jordana/

Przed Świętem Niepodległości w Krakowie

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/11/08/przed-swietem-niepodleglosci-w-krakowie/

Pamiętaj o tych co nawet grobu nie mają !

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/10/31/pamietaj-o-tych-co-nawet-grobu-nie-maja/

W 46 rocznicę śmierci gen. Stanisława Sosabowskiego

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/09/25/w-46-rocznice-smierci-gen-stanislawa-sosabowskiego/

Koncert patriotyczny w Parku Jordana

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/09/09/koncert-patriotyczny-w-parku-jordana/

Zofia Pilecka – córka rtm. Witolda Pileckiego z ułanami ( i nie tylko) w patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/09/06/zofia-pilecka-corka-rtm-witolda-pileckiego-w-patriotycznym-parku-jordana/

Szwadron ułanów w hołdzie gen. Stanisławowi Sosabowskiemu w Parku Jordana

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/09/05/szwadron-ulanow-w-holdzie-gen-stanislawowi-sosabowskiemu/

Wojsko na uroczystości odsłonięcia pomnika gen.Stanisława Sosabowskiego

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/09/04/wojsko-na-uroczystosci-odsloniecia-pomnika-gen-stanislawa-sosabowskiego/

Migawki z uroczystości odsłonięcia pomnika gen.Stanisława Sosabowskiego

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/09/03/migawki-z-uroczystosci-odsloniecia-pomnika-gen-stanislawa-sosabowskiego/

Odsłonięcie pomnika gen.Stanisława Sosabowskiego. Hołd pamięci ofiar II wojny światowej w Parku Jordana

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/09/01/odsloniecie-pomnika-gen-stanislawa-sosabowskiego/

28 sierpnia 1946 r. została zamordowana ‚Inka’

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/08/28/28-sierpnia-1946-r-zostala-zamordowana-inka/

Bariery dla pogotowia nadal przed Parkiem Jordana

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/08/14/bariery-dla-pogotowia-nadal-przed-parkiem-jordana/

Park Jordana pod obywatelską lupą

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/08/03/park-jordana-pod-obywatelska-lupa/

Pożegnanie Generała

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2013/05/28/pozegnanie-generala/

Marsz dla Życia i Rodziny w Parku Jordana

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2013/05/28/marsz-dla-zycia-i-rodziny-w-parku-jordana/

Wielcy Polacy XX wieku po pierwszym ataku zimy

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2012/10/29/wielcy-polacy-xx-wieku-po-pierwszym-ataku-zimy/

W Galerii Wielkich Polaków XX wieku w Patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2012/10/03/w-galerii-wielkich-polakow-xx-wieku-w-patriotycznym-parku-jordana/

Dziennik Polski” nie zachował się jak trzeba – list do redaktora naczelnego

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2012/09/19/dziennik-polski-nie-zachowal-sie-jak-trzeba-list-do-redaktora-naczelnego/

W hołdzie ‚Ince’ – sanitariuszce z AK, która zachowała się jak trzeba

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2012/09/18/w-holdzie-ince-sanitariuszce-z-ak-ktora-zachowala-sie-jak-trzeba/

Patriotyczna uroczystość w rocznicę agresji sowieckiej na Polskę 17 września 1939 r.

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2012/09/17/patriotyczna-uroczystosc-w-rocznice-agresji-sowieckiej-na-polske-17-wrzesnia-1939-r/

Pomnik „Inki ” Danuty Siedzikówny odsłonięty w Patriotycznym Parku Jordana w Krakowie

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2012/09/16/pomnik-inki-danuty-siedzikowny-odsloniety-w-patriotycznym-parku-jordana-w-krakowie/

28 sierpnia 1946 r. została zamordowana „Inka” – Danuta Siedzikówna

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2012/08/28/28-sierpnia-1946-r-zostala-zamordowana-inka-danuta-siedzikowna/

Migawki z Patriotycznego Parku im. dr H. Jordana

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/31/migawki-z-patriotycznego-parku-im-dr-h-jordana/

Patriotyczni Niecieczanie w Patriotycznym Parku dr H. Jordana

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/30/patriotyczni-niecieczanie-w-patriotycznym-parku-dr-h-jordana/

Lekcja historii Jacka Pawłowicza (IPN) w Patriotycznym Parku dr H. Jordana

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/29/lekcja-historii-jacka-pawlowicza-ipn-w-patriotycznym-parku-dr-h-jordana/

Gen. Jerzy Biziewski i Jego żołnierze w Hołdzie Gen. Leopoldowi Okulickiemu i żołnierzom Polski Walczącej

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/29/gen-jerzy-biziewski-i-jego-zolnierze-w-holdzie-gen-leopoldowi-okulickiemu-i-zolnierzom-polski-walczacej/

Gen. Leopold Okulicki w Galerii Wiekich Polaków XX wieku

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/28/gen-leopold-okulicki-w-galerii-wiekich-polakow-xx-wieku/

Odsłonięcie pomnika Gen. Leopolda Okulickiego w patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/27/odsloniecie-pomnika-gen-leopolda-okulickiego-w-patriotycznym-parku-jordana/

Marsz Rotmistrza, 13 maja 2012 w Krakowie

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/13/marsz-rotmistrza-13-maja-2012-w-krakowie/

Akcja – Przywracamy lekcje historii do szkół – w Krakowie

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/02/akcja-przywracamy-lekcje-historii-do-szkol-w-krakowie/

Przed Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Patriotycznym Parku Jordana w Krakowie

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/02/29/przed-narodowym-dniem-pamieci-zolnierzy-wykletych-w-patriotycznym-parku-jordana-w-krakowie/

Ku czci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego w 8 rocznicę śmierci

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/02/11/ku-czci-pulkownika-ryszarda-kuklinskiego-w-8-rocznice-smierci/

Kolejny atak na pomnik płk.Kuklinskiego w Parku Jordana

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/02/11/kolejny-atak-na-pomnik-plk-kuklinskiego-w-parku-jordana/

Galeria Wielkich Polaków XX wieku w zimowej szacie

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/01/14/galeria-wielkich-polakow-xx-wieku-w-zimowej-szacie/

POKiN w Krakowie pyta: Czy Sejm uhonoruje pułkownika Kuklińskiego?

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/12/11/pokin-w-krakowie-pyta-czy-sejm-uhonoruje-pulkownika-kuklinskiego/

Patriotyczny Park Jordana w przeddzień Święta Niepodległości

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/11/10/patriotyczny-park-jordana-w-przeddzien-swieta-niepodleglosci/

Park Jordana – remedium na sen Polaka

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/10/03/park-jordana-remedium-na-sen-polaka/

Szkice jordanowskie Tadeusza Łukasiewicza

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/09/28/szkice-jordanowskie-tadeusza-lukasiewicza/

Odsłonięcie pomnika Andrzeja Małkowskiego w Parku Jordana

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/08/27/odsloniecie-pomnika-andrzeja-malkowskiego-w-parku-jordana/

Przed odsłonięciem pomnika Andrzeja Małkowskiego

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/08/27/przed-odslonieciem-pomnika-andrzeja-malkowskiego/

Harcerze z Parku Jordana w Krakowie

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/08/26/harcerze-z-parku-jordana-w-krakowie/

Ofiary Reżimów Totalitarnych w Parku Jordana

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/08/23/ofiary-stalinizmu-i-nazizmu-w-parku-jordana/

Wystawa zdjęć ze Szlaku Bojowego I Dywizji Pancernej gen. Maczka w Parku Jordana

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/06/08/wystawa-zdjec-ze-szlaku-bojowego-i-dywizji-pancernej-gen-maczka-w-parku-jordana/

Filmy z odsłonięcia pomnika gen. Stanisława Maczka w Parku Jordana w Krakowie

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/06/08/filmy-z-odsloniecia-pomnika-gen-stanislawa-maczka-w-parku-jordana-w-krakowie/

Migawki (drugie) z odsłonięcia pomnika gen. Stanisława Maczka w Parku Jordana w Krakowie

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/06/07/migawki-drugie-z-odsloniecia-pomnika-gen-stanislawa-maczka-w-parku-jordana-w-krakowie/

Migawki z odsłonięcia pomnika gen. Stanisława Maczka w Parku Jordana w Krakowie

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/06/06/migawki-z-odsloniecia-pomnika-gen-stanislawa-maczka-w-parku-jordana-w-krakowie/

Odsłonięcie pomnika gen. Stanisława Maczka w Parku Jordana w Krakowie

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/06/05/odsloniecie-pomnika-gen-stanislawa-maczka-w-parku-jordana-w-krakowie/

Przed odsłonięciem pomnika gen. Stanisława Maczka

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/06/04/przed-odslonieciem-pomnika-gen-stanislawa-maczka/

Migawki z uroczystości w Krakowie poświęconej pamięci rotmistrza Witolda Pileckiego

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/05/25/migawki-z-uroczystosci-w-krakowie-poswieconej-pamieci-rotmistrza-witolda-pileckiego/

18 maja 2011 w Parku Jordana

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/05/18/18-maja-2011-w-parku-jordana/

Gen. Fieldorf „Nil’ w Parku Jordana – 58 lat od wykonania przez władze komunistyczne wyroku śmierci

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/02/24/gen-fieldorf-nil-w-parku-jordana-58-lat-od-wykonania-przez-wladze-komunistyczne-wyroku-smierci/

7. rocznica śmierci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego – krakowianie pamiętają

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/02/11/7-rocznica-smierci-pulkownika-ryszarda-kuklinskiego-w-krakowie/

Rocznica 17 września 1939 r. w Parku Jordana

https://krakjw.wordpress.com/2010/09/17/17-wrzesnia-1939-r-w-parku-jordana/

Odsłonięcie pomnika Karoliny Lanckorońskiej

https://krakjw.wordpress.com/2010/05/02/odsloniecie-pomnika-karoliny-lanckoronskiej/

115. rocznica urodzin Gen. Emila Fieldorfa „Nila”

https://krakjw.wordpress.com/2010/03/17/115-rocznica-urodzin-gen-emila-fieldorfa-nila/

Odsłonięcie pomnika św. Maksymiliana Kolbe

https://krakjw.wordpress.com/2009/08/29/odsloniecie-pomnika-sw-maksymiliana-kolbe/

oraz na moim blogu https://blogjw.wordpress.com/:

Aktywiści – nienawistnicy, dziennikarze – propagandyści w 100-lecie odzyskania Niepodległości

https://blogjw.wordpress.com/2018/05/17/aktywisci-nienawistnicy-dziennikarze-propagandysci/

Konieczna ochrona środowiska akademickiego przed zanieczyszczeniami emitowanymi przez Gazetę Wyboczą

https://blogjw.wodpress.com/2015/07/28/konieczna-ochrona-srodowiska-akademickiego-przed-zanieczyszczeniami-emitowanymi-przez-gazete-wybocza/

Polska flaga na polskie drogi ! Postulat obywatelski na 100-lecie odzyskania Niepodległości

https://blogjw.wordpress.com/2018/05/11/polska-flaga-na-polskie-drogi-postulat-obywatelski-na-100-lecie-odzyskania-niepodleglosci/

Wolna Polska – na opak

https://blogjw.wordpress.com/2016/08/09/wolna-polska-na-opak/

Ince” trzeba postawić pomnik, a rektorom – szklany nocnik, aby zobaczyli co zrobili

https://blogjw.wordpress.com/2011/08/27/%E2%80%9Eince%E2%80%9D-trzeba-postawic-pomnik/ 

 

Aktywiści – nienawistnicy, dziennikarze – propagandyści w 100-lecie odzyskania Niepodległości

a

Aktywiści – nienawistnicy, dziennikarze – propagandyści

W 100-lecie odzyskania Niepodległości

zapaść społeczeństwa obywatelskiego i dziennikarstwa zależnego

Przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi w Krakowie atmosfera się zagęszcza, mimo ustąpienia smogu wraz z majowym ociepleniem. Jakoś tak, chyba pod wpływem Gazety Wyborczej, część krakowian zaczęła cierpieć na alergię – uczulenie na wszelkie przejawy patriotyzmu, który miał całkiem zaniknąć wraz wstąpieniem do UE. Całe szczęście tak się nie stało, ale aktywność pro-polska stała się obiektem ataków anty-polskich.

Jedną z ostoi polskości i to od czasów zaborów w Krakowie jest Park im. dr Henryka Jordana, którego istnienie i patriotyczny charakter znaczony jest m. in. licznymi pomnikami wielkich Polaków, co od niemal już 130 lat zawdzięczamy wielkiemu społecznikowi dr Jordanowi i co od kilkudziesięciu już lat kontynuuje Towarzystwo Parku im. dr Henryka Jordana kierowane obecnie przez p. Kazimierza Cholewę.

Idea jordanowska – połączenie ducha sportu, tężyzny fizycznej, zdrowia,wypoczynku, z duchem patriotycznym, przetrwała nawet okupację niemiecką, rządy Hansa Franka, który ducha patriotycznego chciał całkiem unicestwić likwidując pomniki zasłużonych Polaków.

Okupacja niemiecka się skończyła, podobno upadł też komunizm, ale walka z duchem patriotycznym, krzewionym przez dr Henryka Jordana i dalej przez Towarzystwo Parku Jego imienia się nie skończyła, a nawet okresowo przybiera na sile – pod sztandarami Gazety Wyborczej, niewątpliwego lidera kampanii anty-patriotycznej, anty-polskiej, zajmującej niestety niemałe obszary przestrzeni publicznej, rozciągającej się także na terytorium Parku Jordana – tam gdzie przed ponad 100 laty trwały przygotowania do walki o Niepodległość.

W tej kampanii chyba jako przedłużenie długich ramion GieWu bierze udział Rada Dzielnicy V Krakowa finansowana z budżetu miasta oraz aktywiści Stowarzyszenia Funkcja Miasto, całkiem nie zważający na funkcję jaką Park Jordana w Królewskim Mieście Krakowie odgrywał i winien nadal odgrywać.

Aktywiści funkcyjni, mimo że nieliczni, występują z listami otwartymi w sprawie Parku Jordana, w obronie mieszkańców Krakowa rzekomo pozbawionych prawa do wypowiedzenia się w ważnych kwestiach dotyczących parku.

Przed kolejną Radą Miasta Krakowa w dniu 7 maja aktywiści zorganizowali w Parku Jordana konferencję prasową, aby wobec mediów zaprezentować opinię o tym co się w Parku dzieje i co dziać się powinno zgodnie z wolą mieszkańców Krakowa.

Konferencja z udziałem kilku aktywistów występujących pod sztandarem: Park Jordana – Tak dla zieleni, nie dla pomników rejestrowana była przez kilka dziennikarek ‚firmowych’,

b.jpg

no i mnie,

dziennikarza obywatelskiego, mieszkańca Krakowa i Dzielnicy V, a przy tym miłośnika Parku Jordana , przez lata dokumentującego to co się w tym parku dzieje. 

m.in.

Żołnierze Niezłomni w Parku Jordana w Krakowie – Pomniki „Żołnierzy Wyklętych” w systemie komunistycznym, uhonorowanych w Galerii Wielkich Polaków XX wieku

https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/ 

Wojtek z Armii Andersa w krakowskim Parku Jordana.- Pomnik słynnego niedźwiedzia- towarzysza broni spod Monte Cassino –

https://pomnikwojtek.wordpress.com/

liczne fotoreportaże na stronach:

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2018

https://wkrakowie2018.wordpress.com

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2017
https://wkrakowie2017.wordpress.com/

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2016
https://wkrakowie2016.wordpress.com/

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2015
https://wkrakowie2015.wordpress.com/

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2014
http://wkrakowie2014.wordpress.com/
http://wkrakowie2014cd.wordpress.com/

Józef Wieczorek – W Krakowie (i nie tylko) w 2013 roku
http://wkrakowie2013.wordpress.com/

W Krakowie (i nie tylko) rok 2012/2013
http://wkrakowie2012cd.wordpress.com/

W Krakowie ( i nie tylko) w 2012 r.
http://wkrakowie2012.wordpress.com

W Krakowie (i nie tylko)
http://wkrakowie.wordpress.com/

W Krakowie i okolicach
http://krakjw.wordpress.com/   

Niezłomnym ku NiepodległościTym, którzy walczyli aby Polska była Polską

https://niezlomnym.wordpress.com/

Aktywiści wygłaszali rzeczy rozmaite, o strasznych skutkach budowy pomników w Parku Jordana, wykazując swoją głęboką niewiedzę, tak o historii parku, jak i stanie dzisiejszym.

Ja to rejestrowałem niezależnie, samowładnie, zarówno kamerą, jak i aparatem (nie bez protestów i to solidarnych), tak jak zwykle, z tym, że nie wytrzymałem i jako mieszkaniec Krakowa chciałem się wypowiedzieć w ważnych kwestiach dotyczących parku.

[ dokumentacja  https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/05/07/briefing-prasowy-w-sprawie-rewitalizacji-parku-jordana/ ]

Niestety tego prawa aktywiści mnie pozbawili, a dziennikarki, grające niejako w jednej drużynie, solidarnie to zaakceptowały, nie chciały znać innych faktów, innych opinii, choć temu co się dzieje w Parku poświęciłem dziesiątki fotoreportaży i tekstów ujawnionych w internecie.

Zapewne – zgodnie z ideą tej ustawki- inne zdanie o parku nie powinno być wypowiadane w przestrzeni publicznej i znane mieszkańcom Krakowa.

Rzecz jasna na moje pytanie co te aktywistki, prezentowane jako estetki zrobiły, gdy popiersia jordanowskie były nie białe, tylko strasznie brudne, ciemne, zielone, z poutrącanymi kończynami – odpowiedzi nie było. Pytanie było chyba zbyt trudne, a konferencja odbywająca się według reguł z czasów demokracji ludowej, nie przewidywała niezależnych, nie uzgodnionych z aktywistami, pytań i wypowiedzi.

Ja na taką dewastację jordanowskich pomników patrzeć nie mogłem, mnie to raziło estetycznie, więc udokumentowałem istniejący stan rzeczy ( z własnego budżetu obywatelskiego/patriotycznego),

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/01/alarmujacy-stan-pomnikow-w-krakowskim-parku-jordana/

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/03/stan-pomnikow-jordanowskich-odzwierciedleniem-stanu-wychowania-patriotycznego-w-krolewskim-miescie-krakowie/

skomentowałem ironicznie/sarkastycznie wywołując lawinę zdarzeń, które doprowadziły do szybkiej rewaloryzacji tych pomników

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/06/13/trwa-renowacja-pomnikow-jordanowskich/ 

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/08/27/pomniki-jordanowskie-w-nowej-szacie/

Aktywiści z budżetu obywatelskiego, ani Radni Dzielnicy V z budżetu miejskiego, w tej i nie tylko w tej sprawie – nic nie zrobili.

Rzekomi miłośnicy zabaw dziecięcych nie chcieli w parku pomnika niedźwiedzia -Wojtka, przy którym gromadzi się najwięcej radosnych dzieci, nie przeszkadzał im zniszczony skate-park, gdzie było najwięcej wypadków – mnie przeszkadzał (choć z niego nie korzystałem) i to dokumentowałem, zgłaszałem konieczność naprawy.

Aktywistom/radnym Dzielnicy V nie przeszkadzał brak swobodnego wjazdu do Parku (ustawienie barier do Parku było chyba największym osiągnięciem Dzielnicy V, z konsekwencjami nawet dla karetek pogotowia), nie przeszkadzają utrudnienia zatrzymywania się samochodów przy parku, nie przeszkadza rozjeżdżony dojazd do Bajlandii ( tylko dla właścicieli Bajlandii), ani brak szatni, czy natrysków dla dzieciaków ćwiczących na licznych boiskach sportowych.

Nie przeszkadzają ławki ustawione [ wg dyrektywy GieWu] na alejkach tak, że zawężają i to znacznie, powierzchnię użytkową (zabawową) alejek, ( tam, a nie na miejscu pomników dzieci uczą się jeździć na rolkach), nie przeszkadzają gokarty wjeżdżające, i to czasem z dużą szybkością, na aleję główną z rejonu Bajlandii, zagrażając małym dzieciom i osobom starszym – były wypadki ! 

Cała akcja aktywistów i zaprzyjaźnionych mediów jest skierowana przeciwko pomnikom ( tak jak głosi ich sztandarowy baner), które podobno ograniczają możliwości zabawy, choć na moich fotoreportażach z parku można zobaczyć, że jest całkiem inaczej .i nie spotkałem się ze skargami kogokolwiek z ćwiczących między pomnikami, aby coś z tymi pomnikami zrobić, bo im przeszkadzają. 

m.in.

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/08/03/park-jordana-pod-obywatelska-lupa/ 

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/08/14/bariery-dla-pogotowia-nadal-przed-parkiem-jordana/ 

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/29/tylem-do-bohaterow-i-swietych-zgodnie-z-dyrektywa-gw-urzadzajacej-park-jordana-wg-swojej-ideologii/

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/04/12/strach-przed-patriotyzmem-i-edukacja-ogarnal-radnych-dzielnicy-v-w-krakowie/

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/25/patriotyczny-park-jordana-na-celowniku-gazety-wyborczej/

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/29/gw-krakowski-wulkan-nienawisci-do-wszystkiego-co-polskie-i-wielkie/

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/19/cwiczenia-cielesne-w-patriotycznym-parku-jordana/

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/05/lekcja-historii-w-patriotycznym-parku-jordana/

Nawet maszt flagowy, który o zgrozo – z flagą polską ! – stoi w Parku Jordana, przeszkadza tylko GieWu i jej miłośnikom.

[ http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,23399503,maszt-na-flage-w-parku-jordana-stoi-choc-wymaganych-pozwolen.html].

Czy nie jest to działalność anty-polska, prowadzona rzekomo w obronie radosnych dzieciaków bojących się rzekomo pomników ? flagi narodowej ?

Aktywiści nie obliczyli nawet ile zielonego miejsca w parku zajmują pomniki, jaką powierzchnię zabawową zajmują ?

W rewaloryzowanym Parku Krakowskim też są liczne pomniki (19 pomników- i to na ogól większych niż w Parku Jordana – na pow. 5 ha, przy  60 – razem z planowanymi – na 20,5 ha w Parku Jordana). Pomniki w Parku Krakowskim też  stoją na ziemi,  a nie są jakoś pozawieszone, więc powierzchnię zajmują

 proporcjonalnie większą niż w Parku Jordana, a ich renowacja kosztowała miasto znacznie więcej niż wszystkie pomniki budowane i odnawiane przez miasto w Parku Jordana !

I co ? – jest krzyk aktywistów i zaprzyjaźnionych mediów ? Nikt nie ma takiego wykształcenia, w akademickim mieście Krakowie, aby to zmierzyć i podsumować ? Przecież szkoła elementarna winna do tego wystarczyć ! 

Aktywiści nie podają nawet, że pomniki w Parku Jordana niemal w całości zostały zbudowane z woli i za pieniądze patriotycznych mieszkańców Krakowa, i nie tylko Krakowa, bo Park Jordana jest dobrem nie tylko Krakowa, ale całej Polski.

Galeria Wielkich Polaków XX wieku odsłaniana jest w kolejnych latach podczas pięknych, coraz piękniejszych uroczystości, gromadzących tłumy krakowian (i nie tylko krakowian).

Także po uroczystościach te pomniki te żyją. Galeria jest szkołą historii pod gołym niebem, gdzie można się osobiście nauczyć wiele o najnowszej historii Polski, co ułatwiają zarówno dwujęzyczne tabliczki objaśniające zamontowane przy pomnikach, jak i wydany przez IPN skoroszyt edukacyjny ze scenariuszami lekcji i i gier zadaniowych ułatwiających nauczycielom edukację szkolną.[Na szlakach historii w Małopolsce. Galeria wielkich Polaków (pdf)]

Chyba aktywistki nie pytały o zdanie dzieci szkolnych co sądzą o edukacji i zabawach w Parku Jordana. No cóż – dzieci i ryby głosu nie mają ! Także dorośli –  jeśli mają inne zdanie !

Jedynie słuszny głos należy do aktywistów ziejących nienawiścią do patriotycznych pomników.

O co w tym jazgocie wokół Parku Jordana tak naprawdę chodzi ? O głosy lewicowych/lewackich wyborców ?

Bo to wszystko – nie tylko konferencja prasowa w Parku Jordana – wygląda na ustawkę przedwyborczą, do której potrzebny jest chłopiec do bicia, a Towarzystwo Parku im. dr Henryka Jordana, z prezesem Kazimierzem Cholewą zasłużonym dla utrzymania patriotycznego charakteru Parku stworzonego przez Henryka Jordana, na takiego chłopca się nadaje.

Ciekawe, że aktywiści nawet nie wiedzą jakie towarzystwo atakują – na konferencji była mowa z ich strony o Towarzystwie Przyjaciół Parku Jordana, a takie towarzystwo kiedyś tworzono w ramach dezintegracji działalności patriotycznej Towarzystwa Parku im. dr Henryka Jordana.

No cóż, w 100-lecie odzyskania Niepodległości mamy aktywistów – nienawistników, dziennikarzy – propagandystów, mamy zapaść edukacji,  społeczeństwa obywatelskiego i dziennikarstwa zależnego, a musimy mieć na uwadze, że Niepodległość nie została odzyskana raz na zawsze. Była już tracona i to na wiele lat i skutki tego widać do dnia dzisiejszego. Wielu mamy obywateli podległych, cierpiących na anty-niepodległościową alergię.

Pomijanie milczeniem takich dezinformacji na ustawianych konferencjach, takich bzdur wypowiadanych także w mediach, takich ataków na tych co coś dla Polski czynią – nie może mieć miejsca.

Wykluczanie z przestrzeni publicznej niewygodnych faktów, odmiennych opinii i ich głosicieli, nosi znamiona terroryzmu, uprawianego przez -rzec można – totalitarnych demokratów, mieniących się reprezentacją mieszkańców Krakowa cierpiących rzekomo na brak prawa do wypowiadania się.

Czy dęby wyrosną na kamieniach węgielnych ?

Czy dęby wyrosną na kamieniach węgielnych ?

W Krakowie trwa walka o pomniki. Fakt, że na 100 lecie odzyskania Niepodległości ma ich powstać wiele, ale faktem jest, że niektóre z nich czekają na powstanie już wiele lat aby jakimś ważnym symbolem uczcić to co nie powinno być zapomniane przez pokolenia i co żyje w pamięci ostatnich świadków historii.

Na szczególny opór natrafia budowa pomnika ‚Tym co stawiali opór komunizmowi’, [https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/01/27/tym-ktorzy-stawiali-opor-komunizmowi-w-latach-1944-56/ ] którego miejsce wyznacza kamień węgielny i akt erekcyjny złożony w 2001 r. na Placu Inwalidów na przeciwko dawnej siedzimy UB, gdzie mordowano i męczono marzących o Wolnej i Niepodległej Polsce.

Inicjatywa budowy Pomnika,  za sprawą pana Józef Staszewskiego, zrodziła się w środowisku Młodocianych Więźniów Politycznych lat 1944-1956 ” Jaworzniacy” i została podjęta przez krakowskie środowiska kombatanckie i niepodległościowe.

W przesłaniu ideowym pomnik miał upamiętniać tych, którzy czynnie przeciwstawiali się narzuconemu narodowi systemowi komunistycznemu. Projekt pomnika wykonał artysta malarz Edward Krzak

a Komitet Budowy Pomnika utworzyli: Marian Barbach, Ryszard Bitka, Marek Eminowicz, Franciszek Gawłowicz, Czesław Hołub „Huczny”, Juliusz Gerung, Andrzej Kostrzewski, Zygmunt Kural „Orlik”, Adam Macedoński, Stanisław Palczewski, Jerzy Pruszyński, Stanisław Szuro, Józef Szymczyk.

Lata upływają,  a pomnik, który miał stać – nie stoi !

Z Komitetu założycielskiego żyje tylko trzech, a tylko dwóch kombatantów tamtych lat jest w stanie stać przy kamieniu węgielnym na Placu Inwalidów, 1 marca każdego roku w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, kiedy w tym miejscu odbywają się uroczystości organizowane przez Zrzeszenie WiN (Małgorzata Janiec).[ https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/2017/03/01/w-narodowy-dzien-pamieci-zolnierzy-wykletych-przed-b-siedziba-ub-i-pomnikiem-ktory-mial-stac-a-nie-stoi/ ]

Na okoliczność rewitalizacji pobliskiego Parku Krakowskiego złożono propozycję budowy na tym miejscu pomnika Orła Białego, [http://www.radiokrakow.pl/wiadomosci/krakow/jest-projekt-na-pomnik-orla-bialego-na-placu-inwalidow-teraz-glos-maja-mieszkancy/ ], którego wizualizacja przypominała raczej uchylone drzwi do obory, więc spotkała się z dezaprobatą środowisk kombatanckich.

Pomnik zaprojektowany w 2001 r. miał przypominać czas instalacji systemu komunistycznego – czas zniewolenia Narodu i Tych, którzy mieli odwagę przeciwstawić się złu,  a miejsce to zostało poświęcone przez księdza Infułata Stanisława Małysiaka – duszpasterza środowisk kombatanckich Krakowa. I taki charakter ten pomnik winien mieć.

Niestety Kraków nie chce czcić tych, którzy byli zdolni przeciwstawiać się instalacji komunizmu.

Wielu krakowian jest kształtowanych na Uniwersytecie Jagiellońskim,  a w „Dziejach” [ https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ] tej uczelni służących do edukowania społeczeństwa nie ma nawet takiego słowa jak komunizm, więc chyba przeciwstawiania się komunizmowi nie mogło zatem być – nieprawdaż ! Jakby taki pomnik był, to byłoby to zarazem świadectwo fałszowania historii przez krakowskich, uniwersyteckich historyków ! Opór fałszerzy historii i przez nich uformowanych przeciwko takiemu pomnikowi jest zatem zrozumiały,  choć haniebny.

Inni idą nawet dalej. Zamiast pomnika chcą posadzić dąb ! [http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,22975267,dab-zamiast-pomnika-orla-bialego-na-placu-inwalidow.html ] aby było w Krakowie więcej zieleni.

Nie podają jednak żadnej informacji czy udało im się wyhodować jakąś innowacyjną odmianę dębów, które by można sadzić na kamieniach węgielnych

W Wikipedii [ https://pl.wikipedia.org/wiki/D%C4%85b_szypu%C5%82kowy ] czytamy o korzeniach dębowych „ Początkowo korzeń jest palowy, lecz dopiero z wiekiem (30–50 lat) wykształca się typowy dla dębu ukośny system korzeniowy, sięgający na głębokość nawet 5 m. Dzięki temu drzewo jest odporne na silne wiatry. Oprócz tego może czerpać wodę i sole mineralne z głębokich warstw gleby. Na glebach płytkich rozwija powierzchniowy system korzeniowy. W takich warunkach nie jest odporny na wiatry.”

Niestety w opisach nie ma mowy o możliwości rozwijania się systemu korzeniowego dębu na kamieniach węgielnych.

Dęby to drzewa długowieczne, ale pojawiły się w historii ziemi dość późno ( kenozoik) i ich szczątki można znaleźć w węglach brunatnych ( liczących kilkanaście, kilkadziesiąt milionów lat ), ale nie w węglach kamiennych, które liczą setki milionów lat. Po takim okresie z dębów, w odpowiednich warunkach ciśnienia i temperatury, węgiel kamienny może i powstanie, ale żeby dęby wyrastały na kamieniu węgielnym to nie słyszałem i chyba nikt do tej pory tego zjawiska nie opisał.

Jeśli pomysłodawcy stawiania dębów zamiast pomników na dotychczasowych kamieniach węgielnych, czekających na finalizację projektów, takie odmiany dębów wyhodowali, to niech je ujawnią. Inaczej ich pomysły muszą pójść do lamusa, a pomniki winny powstać takie jakie zostały zaprojektowane.

Zdumienie człowieka ogarnia dlaczego miłośnicy zieleni nie reagują na betonowanie miasta rozmaitymi i to wielkimi budowlami, a tak bardzo im przeszkadzają nawet niewielkie pomniki. Czy chodzi tu rzeczywiście o miłość do zieleni, której istotnie nam w Krakowie brakuje, czy raczej o nienawiść do symboli historycznych, patriotycznych, do wszystkiego co polskie ?

Wszak Gazeta Wyborcza [ http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,23399503,maszt-na-flage-w-parku-jordana-stoi-choc-wymaganych-pozwolen.html ; https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/10/06/giewu-i-nie-tylko-porazona-polska-flaga-w-parku-jordana/ ] tak jest zatroskana miejscami zielonymi, miejscami zabawowymi, ze ciągle atakuje Park Jordana,  nawet za postawienie masztu polskiej flagi, jakby maszt zajmował jakąś powierzchnię zieloną/zabawową, jakby dzieci nie mogły się bawić jak widzą polską flagę ? !

Czy nie jest to objaw jakiejś paranoi antypolskiej ? Może dla uczczenia 100- lecia odzyskania niepodległości należałoby z Krakowa wysiedlić 100 anty-Polaków [ antypolsklch aktywistów] , aby Polacy mogli w tym mieście godnie żyć ?

W sąsiedztwie Cmentarza Rakowickiego, zaraz za rozpadającym się murem, wyrastają ogromne budowle przytłaczające swą kubaturą całą przestrzeń przycmentarną.

2.jpg

Pomnik ludobójstwa na Kresach, postawiony przy murze, całkiem już niknie, podobnie jak groby i pomniki legionistów.

1.jpg

Wydawałoby się oczywiste, że za murem winien istnieć pas drzew, oddzielający strefę intensywnego życia od strefy pamięci, zadumy i wiecznego spoczynku.

W końcu tam się modlimy ‚ niech spoczywają w spokoju .’ W takiej scenerii jaka powstaje przy cmentarzu Rakowickim to zmarli spokoju nie zaznają.

Czy miłośnicy zieleni zrobili cokolwiek aby ten spokój zmarłym zachować ? Jak dotychczas słychać tylko ich głośną walkę z pomnikami patriotycznymi, które wiele miejsca na zieleń nie zajmują.

Józef Wieczorek uniewinniony ! – Relacja Elżbiety Serafin z rozprawy apelacyjnej

25

Otrzymałem  od zawsze solidarnej z krzywdzonymi Eli Serafin cenny materiał dziennikarski [ tekst, zdjęcia i wideo]  o rozprawie apelacyjnej, na której zostałem uniewinniony od absurdalnych zarzutów.   Dobra robota pro publico bono i mam nadzieję, że ani ONA , ani inny dziennikarz społecznościowy za  to co robi dla dobra wspólnego nie będzie więcej sądzony i karany.

Piękne dzięki tak dla Eli, jak i wszystkich, którzy mnie w tym procesie wspierali. Zamieszczam materiał, który winien dawać wiele do myślenia zarówno prokuratorom, sądom, jak i  NASZYM,  nie zawsze solidarnymi z tymi w potrzebie, a przecież SOLIDARNOŚĆ zawsze zwycięża, przynajmniej moralnie.

Cześć i Chwała SOLIDARNYM !

Józef Wieczorek

Jozef Wieczorek

Rozprawa apelacyjna dziennikarza – Józef Wieczorek uniewinniony!

Elżbieta Serafin

27 kwietnia 2017 roku sędzia Sądu Rejonowego w Krakowie Przemysław Wypych wydał wyrok na niezależnego dziennikarza Józefa Wieczorka za udostępnienie na platformie YouTube nagrania z niejawnej rozprawy, uznając go winnym i nałożył na niego karę finansową. Obrońca, mecenas Konrad Firlej zapowiedział, że złoży apelację do sądu wyższej instancji. I złożył, lecz dziennikarz musiał czekać dokładnie rok, by wreszcie rozprawa się odbyła. 4-krotnie zmieniano termin. A tymczasem w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie trwały aresztowania urzędników z powodu odkrytej afery korupcyjnej.

26 kwietnia 2018 roku spotkaliśmy się w Sądzie Okręgowym w Krakowie na rozprawie apelacyjnej. Jednak sala, którą przydzielono była zbyt mała, by pomieścić licznie przybyłą publiczność zainteresowaną sprawą dziennikarza, społecznika, wielkiego patrioty, który od lat pracuje pro publico bono dokumentując ważne wydarzenia.

Film, który udostępnił na YouTube, za który jest ciągany po sądach dotyczył Adama Słomki i pokazywał przebieg rozprawy apelacyjnej wniesionej przez prokuraturę, która nie zgadzała się z wyrokiem sądu, który uniewinnił od ciężkiego zarzutu – namawiania gangsterów do zabójstwa sędziego – kandydata na prezydenta RP Adama Słomkę.

Nie wiemy dlaczego, mimo protestów Adama Słomki sędzia usunęła wtedy publiczność z sali i próbowała utajnić proces, lecz po jego naleganiach pozwoliła mu rejestrować kamerą przebieg rozprawy. Dobrze się stało, że Józef Wieczorek to pokazał, bo to jest bardzo ważny dokument obrazujący zachowanie tych, którzy uważają się za lepszą kastę – widać tam ich ignorancję, lekceważenie ludzi.

Podczas rozprawy apelacyjnej 26 kwietnia 2018 roku obrońca oskarżonego dziennikarza Konrad Firlej złożył wniosek o przeniesienie rozprawy do większej sali, ze względu na szacunek dla licznie zgromadzonej publiczności, żeby w sposób godny, cywilizowany wysłuchiwać wystąpień również i sądu, i prokuratora. Sędzia uwzględniła wniosek i zarządziła półgodzinną przerwę, by znaleźć odpowiednią salę. Jednak tak dużej sali, by pomieściła te 40 – 50 osób w tym dniu już nie było i rozprawę przeniesiono na dzień następny.

Pod budynkiem sądu Adam Słomka (KPN – Niezłomni) wspomniał jak doszło do tej rozprawy, tego sądu nad dziennikarzem. Józef Wieczorek stwierdził, że było to czwarte podejście do tej rozprawy z winy sądu, poprzednie 3 się nie odbyły, były przekładane, zawsze przed wyznaczonym terminem sędzia zaczynała chorować. Rozprawa była przewidziana na 1.45 minut. Nie było wyznaczonych dodatkowych świadków, prawdopodobnie będzie czytanie odwołania od tamtego wyroku, apelacja adwokata była kilkustronicowa, moja kilkunastu, Centrum Monitoringu Wolności Prasy też napisało swój protest wobec tamtego wyroku, nie wiem jaki będzie wyrok, trudno go przewidzieć – mówił dziennikarz.

27 kwietnia 2018 roku sędzia Urszula Gubernat odczytała wyrok Sądu Rejonowego,

1.jpg

13

w którym sędzia Przemysław Wypych skazał dziennikarza na karę grzywny za udostępnienie na YouTube nagrania z procesu, po czym oznajmiła, że wyrok został zaskarżony w całości na korzyść oskarżonego przez jego obrońcę. Odczytała też apelację Józefa Wieczorka z 4 lipca 2017 roku, który prosił o uchylenie wyroku i przekazanie rozprawy do ponownego rozpoznania, a także pismo Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Warszawie z 22 marca 2018 roku popierające w pełni apelację wniesioną przez obrońcę oskarżonego.

Obrońca dziennikarza, mecenas Konrad Firlej,

29.jpg

zwrócił uwagę na sposób w jaki oceniał dowody w sprawie sędzia Sądu Rejonowego Przemysław Wypych. Stwierdził, że niezbędne będzie wrócić do genezy samego postępowania i odnieść się do sprawy z 13 marca 2015 roku, kiedy przed Sądem Okręgowym zawisła sprawa odwoławcza. Sędzia usunęła wtedy publiczność z sali, mówiąc, że rozprawa będzie niejawna, nie informując ludzi należycie na jakiej podstawie i dlaczego to robi. Zacytował zdanie z uzasadnienia wyroku sędziego Wypycha, że sędzia (13 marca 2015) powiadomiła publiczność, że rozprawa będzie prowadzona z wyłączeniem jawności mówiąc tylko, że rozprawa odbywa się niejawnie na podstawie artykułu 357 paragraf 2 kpk. Konrad Firlej odczytał ten artykuł, po czym stwierdził, że „tutaj na tym etapie Sąd Okręgowy tylko informował, nie uchylił tu jawności, tylko informował na podstawie tego przepisu, który należy rozumieć ściśle, precyzyjnie kto może filmować czy nie filmować”.

Sprawa ta z 13 marca 2015 roku odbywała się na skutek zaskarżenia przez prokuraturę wyroku uniewinniającego Adama Słomkę. A oskarżono go o to, że niby miał namawiać bandytów z grupy „Krakowiaka” do napaści na sędziego. Słomka był tą osobą, którego dobre imię na podstawie przepisów dotyczących uchylenia jawności powinno być chronione, a Sąd Rejonowy zarzuca tutaj w uzasadnieniu, że oskarżony, pan Wieczorek był pod negatywnym wpływem działania pana Słomki.

Publiczność zareagowała na to śmiechem. Mecenas Firlej wskazuje jak sędzia subiektywnie, dowolnie oceniał dowody. Zwrócił uwagę na zachowanie prokuratury, która zaskarżyła wyrok uniewinniający Adama Słomkę, a sąd nie uwzględnił tego, że Adam Słomka domagał się, by rozprawa była jawna i że nie obawiał się, że zostanie naruszone jego dobre imię, cześć czy jakieś inne dobra osobiste.

Obrońca stwierdził, że prokuratura powinna działać w interesie publicznym, czyli nie tylko w interesie wymiaru sprawiedliwości, ale także ludzi, którzy stoją po drugiej stronie prokuratora, a prokurator jest nie tylko po to, żeby żądać ukarania, jest również od tego, żeby już na etapie postępowania oceniał stopień szkodliwości społecznej i tam, kiedy szkodliwości społecznej obiektywnie nie można się dopatrzyć, to po prostu trzeba odstąpić.

Ale sprawa zapoczątkowana przez prokuraturę dotyczy czegoś innego dzisiaj, dotyczy wolności słowa, dostępu do informacji, tu chodzi o pewną zasadę: wolno czy nie wolno. Zaznaczył, że trzeba zweryfikować praktyki co do stosowania artykułów mówiących o uchyleniu jawności postępowania, co według niego jest najważniejszą sprawą w tym postępowaniu, a dziś przede wszystkim należy mówić o faktach, o tym czy dziennikarz miał dobry słuch, słyszał czy nie, bo tu dowody przemawiają jednoznacznie za panem Wieczorkiem – nie słyszał.

Udostępnienie tego filmu z 2015 roku nie wywołało żadnych negatywnych skutków, a wszystkie wątpliwości tłumaczy się na korzyść oskarżonego. Należy wnosić tak jak w apelacji o uniewinnienie w całości w miarę uchylenia wyroków i tak jak w apelacji, tam wnosiłem na piśmie, poza tym rozszerzam jeszcze o wniosek o opłacenie kosztów zastępstwa procesowego obrony za pierwszą i drugą instancję – zakończył swoją wypowiedź obrońca dziennikarza. Dostał gromkie brawa.

Prokurator Bogdan Świątkowski

6

uważa, że skoro dziennikarz Józef Wieczorek jest fachowcem to, cytuję: ” …wyłączenie jawności rozprawy dla pana Wieczorka jest jednoznaczne z konsekwencjami związanymi z tym, że będzie ujawnione to, co na sali z wyłączeniem jawności się wydarzyło”. W pełni zgadza się ze wszystkim, co zasądził sędzia Przemysław Wypych, dziennikarz jest winny, musi ponieść karę, wszystko w przepisach mu się zgadza, prosi sąd, by utrzymał wyrok w mocy i nie uwzględnił apelacji. I znów prokurator się nie wysilił, nie sięgnął uczciwie do dna całej sprawy.

Mecenas Firlej tłumaczy mu, że nikt świadomie nie będzie naruszał przepisów, zwłaszcza taka osoba jak doktor Józef Wieczorek i skoro doktor Wieczorek umieścił to na YouTube, to znaczy, że działał ze świadomością, że nie narusza żadnego przepisu, bo jawność nie była uchylona skutecznie wobec niego. A jeśli film był tak niebezpieczny, tak karygodny, to co prokuratura zrobiła, żeby domagać się zniesienia tej informacji?

Nic. Ani sąd ani prokuratura nie starali się, by usunąć tę informację z YouTube. Prokuratura tu nie widziała nic złego, nic niebezpiecznego, żadnej szkodliwości społecznej.

Oskarżony dziennikarz Józef Wieczorek oznajmił, że proces, gdzie został uznany za winnego prowadzony był według dawnych komunistycznych zasad, czyli dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie.

11

My obserwatorzy to widzimy. Zarówno sędzia Wypych jak i prokurator tak działają.

Józef Wieczorek twierdzi, że chodziło tu o skazanie właśnie jego, a nie wykazanie winy, bo widać to po niechlujstwie, lekceważeniu faktów z tamtej strony.

Sąd ignorował to, że to inna osoba nagrała, inna umieściła, a inna jest właścicielem YouTube, do którego ani prokuratura ani sąd nie zwrócili się o usunięcie tego filmu.

Zwrócił też uwagę na to, że to sądy łamiąc podstawowe zasady bardzo często korzystają z jego filmów, nigdy nie pytając go o pozwolenie, nigdy nie proponując jakiejś opłaty, choć niemieckiemu właścicielowi filmu, filmu antypolskiego „Nasi ojcowie, nasze matki” zapłacono za wyświetlanie go w czasie procesu.

Polski dziennikarz, społecznik, którego filmy będąc często dowodami w sprawie ratują ludziom życie jest lekceważony, ignorowany i ciągany po sądach, a sądy nie rozumieją jak wielkie pozytywne znaczenie miało to, że ten film można do dziś na YouTube zobaczyć.

W tamtym procesie z 13 marca 2015 roku Adam Słomka wielokrotnie domagał się, że chce jawnego procesu i tylko dzięki temu, że film został opublikowany jest na to dowodem.

Józef Wieczorek wspomniał, że zachowanie wymiaru niesprawiedliwości budzi konsternację, ale i oburzenie zarówno całego społeczeństwa jak i fachowców, którzy monitorują.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy też wystosowało protesty. My jesteśmy mediami społecznymi – mówił – i czasem bez tych mediów nie byłoby dokumentu, rola tych mediów jest czasem ważniejsza niż mediów publicznych.

Ten cały proces rozumie jako uderzenie właśnie w te media społeczne.

Krzysztof Bzdyl, który reprezentował na sali Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych stwierdził, że oskarżonym jest osoba uczciwa, społecznik, który wszystko robi dla dobra publicznego, dzięki niemu mamy lepszy i dokładniejszy obraz tego, co się w Polsce dzieje.

12

A na tych rozprawach widać jak z uczciwego obywatela w łatwy sposób zrobić przestępcę, jak sędziowie manipulują prawem, bo raz powołują się na Konstytucję, innym razem mówią, że nie jest ważna, że mają ustawy, Kodeks Karny i Kodeks Postępowania Karnego i według tego prowadzą rozprawy.

Mówił, że wymiar sprawiedliwości powinien być transparentny, a pokazywanie spraw sądowych służy wymiarowi sprawiedliwości, sędziowie nie powinni się wstydzić tego jak prowadzą rozprawę. Na procesie Adama Słomki był mężem zaufania i dokładnie widział jak zachowywała się sędzia, jak kazała ludziom opuścić salę i jak w końcu pozwoliła Adamowi Słomce filmować tamten proces.14.jpg

By usunąć publiczność z sali wezwała ileś plutonów policji i jak zauważył, takie zachowanie się sędziów wzbudza podejrzenie, że sędzia może chce coś ukryć, traci wiarygodność.

Kiedy podczas rozprawy Józefa Wieczorka ten „tajny” film kilkadziesiąt osób oglądało na korytarzu sądu, nikt ani sędzia, ani żaden urzędnik nie potraktował tego jako przestępstwo, a oglądających jako przestępców.

Stwierdził też, że dzięki temu, że Józef Wieczorek filmuje uroczystości patriotyczne ludzie są patriotami, mają więcej wiedzy o tym jak działa państwo polskie, jak działa wymiar sprawiedliwości i należałoby mu tu podziękować i może jakby prokuratura musiała płacić za stracony przez nas wszystkich czas i ze swojej pensji prokurator, to mielibyśmy wymiar sprawiedliwości, z którego ludzie by się cieszyli.

Nastąpiła przerwa w rozprawie, po której sędzia odczytała treść wyroku:

„Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Sąd Okręgowy w Krakowie po rozpoznaniu dzisiejszym sprawy Józefa Wieczorka oskarżonego o przestępstwo z artykułu 241 paragraf 2 Kodeksu Karnego na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę oskarżonego od wyroku Sądu Rejonowego dla Krakowa – Krowodrzy w Krakowie z dnia 27 kwietnia 2017 roku, sygnatura akt 2k360/16/k, na zasadzie artykułu 437 paragraf 1 kpk zaskarżony wyrok zmienia w ten sposób, że na podstawie artykułu 414 par. 1 kpk w związku z artykułem 17 punkt 2 kpk oraz artykułem 632 punkt 2 kpk uniewinnia oskarżonego Józefa Wieczorka od przypisanego mu w wyroku czynu, tj. ustęp z art. 241 par. 2 kk. Kosztami procesu za obie instancje obciąża Skarb Państwa. Zasądza od Skarbu Państwa na rzecz oskarżonego Józefa Wieczorka kwotę 840 złotych z tytułu zwrotu wydatków związanych z udziałem jego obrońcy z wyboru w postępowaniu przed sądem drugiej instancji”.

Na sali rozległy się oklaski. Potem słuchaliśmy długiego uzasadnienia, którego tylko ważniejszy fragment zacytuję:

„Analiza zgromadzonych w sprawie dowodów wyraźnie wskazuje, iż przewodnicząca składu orzekającego przeoczyła pouczenie o skutkach niedopełnienia obowiązku zachowania w tajemnicy okoliczności ujawnionych na rozprawie toczącej się z wyłączeniem jawności, w tym odpowiedzialności karnej z art. 241 par. 2 kk. Zatem nie wydaje się za trafny pogląd sądu orzekającego, że osoby z grona publiczności, w tym oskarżony Józef Wieczorek, winny mieć świadomość konsekwencji prawnych prowadzenia rozprawy z wyłączeniem jawności.

Wątpliwości w tym zakresie wynikają także z faktu, na który wskazuje w swoich wyjaśnieniach oskarżony Józef Wieczorek – wyrażenia przez sąd zgody na nagrywanie przez oskarżonego Adama Słomkę przebiegu rozprawy z wyłączeniem jawności, mimo podjętej wcześniej w tym przedmiocie decyzji odmownej, co upewniło go o legalności rejestracji i braku przeciwwskazań do publikacji nagrania.

Sąd Rejonowy zaniechał zbadania czy oskarżony Józef Wieczorek miał świadomość odpowiedzialności karnej, albowiem jak wynika z uzasadnienia wyroku przyjął a priori, iż wiedzę taką posiadał z racji wykonywanego zawodu dziennikarza.

Reasumując, w okolicznościach niniejszej sprawy kluczowym zagadnieniem dla rozstrzygnięcia kwestii przypisania oskarżonemu odpowiedzialności karnej była jego nieobecność podczas wygłaszania przez przewodniczącą składu orzekającego pouczenia.

Sąd Odwoławczy wskazuje, iż zgodnie z art. 362 kpk przewodniczący poucza obecnych o obowiązku zachowania w tajemnicy okoliczności ujawnionych na rozprawie toczącej się z wyłączeniem jawności i uprzedza o skutkach niedopełnienia tego obowiązku.

Wbrew stanowisku sądu pierwszej instancji należy stwierdzić, że sam stan świadomości niejawności rozprawy istniejący po stronie oskarżonego nie może automatycznie prowadzić do wniosku, że oskarżony świadom był także karalności rozpowszechniania publicznie wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności.

Wyrok jest prawomocny. Nie podlega zaskarżeniu w drodze zwykłych środków odwoławczych „. 15

17Po rozprawie, wreszcie uniewinniony dziennikarz Józef Wieczorek zwrócił uwagę na to, że znów był problem ze słyszalnością na sali, dotarło do niego, że został uniewinniony, ale czeka teraz na pisemne uzasadnienie sędzi, bo to ma znaczenie dla poznania całego procesu w jaki sposób funkcjonuje ten system sprawiedliwości, bo to co się działo na poziomie Sądu Rejonowego to był skandal, to były rozprawy prowadzone zgodnie z systemem obowiązującym w systemie komunistycznym. 26

Problem jest taki, że sprawa dotyczy mediów, które obejmuje również np. prawo prasowe, o czym nie wszyscy wiedzą, że prawo prasowe pochodzi z roku 1984, czyli głęboko w czasach PRL, w czasach de facto wojny jaruzelsko – polskiej.

Trzeba o tym pamiętać, że rok 1984 to było zaostrzanie prawa po zniesieniu formalnego stanu wojennego, bo miało zastąpić powiedzmy te wycofywane czołgi i transportery opancerzone. Natomiast do dnia dzisiejszego to prawo obowiązuje (…) i w tym prawie prasowym w jednym paragrafie mamy zgodność z Konstytucją RP, a w drugim – z Konstytucją PRL, więc z którym to prawem i z którą Konstytucją jest to zgodne.

To jest poważny problem, który powinien być publicznie nagłaśniany, również przez dziennikarzy, nie tylko takich jak my.(…)

W całym procesie było wiele problemów, które wymagają refleksji, obrobienia, ale też przekazania społeczeństwu, żeby wiedziało jak wygląda praca sędziów, prokuratorów, dzięki którym każdy człowiek, szczególnie ten, który robi pro publico bono jest narażony na tego rodzaju sytuacje, również na skazywanie, de facto jest zdegradowany, nie ma go w przestrzeni publicznej, staje się też przez takie skazywanie dla niektórych ludzi niewiarygodny.

Dodał też, że ze względu na wiele aspektów prawnych chciałby, żeby dotarło to też do tych, którzy tworzą prawo, do tych, którzy chcą naprawiać to prawo.

W wielu przypadkach możemy powiedzieć, że to wymiar niesprawiedliwości, bo jeśli został uniewinniony, to stracił na to 3 lata. Odbiło się to również na zdrowiu.

20 lat temu tu w tym sądzie również był linczowany, chciał dotrzeć do prawdy z końca PRL. 30 lat temu on wykładowca wygnany został z Uniwersytetu Jagiellońskiego bez merytorycznego uzasadnienia, na podstawie opinii anonimowego gremium.

Mówi, że to były czasy politycznej weryfikacji kadr końca PRL, kiedy usuwano ludzi niewygodnych, którzy rzekomo mieli zły wpływ na młodzież. A młodzież tłumaczyła, że uczył ich m.in. samodzielnego myślenia, myślenia krytycznego, co wtedy było niewygodne w systemie opartym na bezmyślności i bezkrytyczności, co do dziś widać w postępowaniu sądów, bo Sąd Rejonowy tak się zachował.

Nie da się przeprowadzić skutecznej reformy wymiaru sprawiedliwości bez skutecznej reformy systemu nauki i szkolnictwa wyższego, gdzie są kształcone kadry, również dla sądownictwa.

Dlaczego teraz nie mówi się o pracownikach uczelni wyrzucanych w latach 80-tych, nonkonformistów, którzy do systemu nauki wprowadzali ludzi myślących i krytycznych – 30 lat temu dostał jak mówi dożywocie, kiedy został wygnany z Uniwersytetu Jagiellońskiego i do tej pory nie odzyskał wolności, wolności wykładania, nikt go nie przeprosił, natomiast głośno mówi się tylko o tych, którzy byli jakoby wygnani w 1968 roku, a tak naprawdę to wielu z tamtych powinno być sądzonych za to, co robili z ludźmi w czasach komunizmu.

Pod budynkami sądu odbyła się krótka pikieta pod hasłami: ” Żądamy dekomunizacji sądów” i „Nie ma sprawiedliwości bez jawności”.

22

Adam Słomka uznał, że warto nazwisko sędzi Urszuli Teresy Gubernat wpisać na listę przyzwoitych sędziów, bo prowadziła rozprawę odwoławczą ładnie, kulturalnie i wydała dziś przyzwoity wyrok, że można filmy z rozprawy publikować na internecie, w przeciwieństwie do sędziego Wypycha, który skazał dziennikarza za to, że ujawnił prawdziwe oblicze służb specjalnych przeciwko nam, które chciały nas oskarżyć o wynajęcie gangsterów z gangu „Krakowiaka” w celu zabicia prezesa sądu w Katowicach.

Chciała szajka proces utajnić i sędzia Wypych skazał redaktora Wieczorka.

19.jpg

Mówi, że potrzebna jest kontrola społeczna sędziów, trzeba zrobić stronę internetową krakowską z sędziami, z opisem spraw, żeby ludzie wiedzieli co się dzieje i czego mogą się spodziewać po danym sędzi, to od razu spowoduje, że też ci sędziowie zaczną się przyzwoicie zachowywać.

Krzysztof Bzdyl stwierdził m.in., że dalej sądzą sędziowie z czasów komuny. Rok 79-ty, 80-ty przeszli nieruszeni ci wszyscy, którzy bronili komunizmu jak mówił Jaruzelski, jak niepodległości, poszli dalej i tak wychowali kolejne pokolenia sędziów, a one przejęły ten sam styl wyroków opartych na kłamstwie, bezprawiu, zastraszaniu i na rozprawach, które toczyły się w trybie tajnym, bo jak sędzia kłamie, łamie prawo i chce skazać oskarżonych wbrew wszelkim dowodom, to nie może tego robić na rozprawach jawnych.

23

Takich sędziów, którzy utajniają rozprawy jest tu więcej, np. pani Rokosz, ale też i sędzia Gubernat kilka tygodni temu usunęła ludzi z sali przy pomocy policji i utajniła rozprawę, gdzie Krzysztof Bzdyl był stroną inicjującą. Robią sprawę niejawną, no i w sposób rzeczywiście wyjątkowo stronniczy, nieuczciwy skazują tych ludzi, którzy korzystają z podstawowych praw człowieka i praw obywatelskich, bo przecież sprawa doktora Wieczorka to jest sprawa tego wyłącznie czy ludzie mają prawo znać prawdę, mają prawo znać fakty.

 

Polska flaga na polskie drogi ! Postulat obywatelski na 100-lecie odzyskania Niepodległości

flaga

Polska flaga na polskie drogi !

Postulat obywatelski na 100-lecie odzyskania Niepodległości:

Zobacz jak to wygląda w Czechach ! Wideo 5-6 maja 2018

Podczas krótkiego pobytu w Czechach na Uroczystości 73. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Holiszowie przez Brygadę Świętokrzyską Narodowych Sił Zbrojnych jechaliśmy od Cieszyna przez Brno-Pragę – Pilzno – Holiszów i z powrotem, mijając po drodze setki billboardów [obustronnych] rozmieszczonych wzdłuż drogi.

b

To piękna sprawa. Naprawdę robi wrażenie.

b2.PNG

Czy nie można by na 100 lecie odzyskania niepodległości wzdłuż ważniejszych polskich dróg, szczególnie na szlakach wiodących do odzyskania niepodległości poumieszczać billboardy z polską flagą ? A może także z wizerunkami Ojców Polskiej Niepodległości ?

Koszty by były, ale odzyskanie Niepodległości przed 100-laty kosztowało więcej. Niestety w III RP jakoś Niepodległość mało jest ceniona, także Polska Flaga.

W Święto Flagi 2 Maja w Krakowie pobity został rekord długości polskiej Flagi – piękna sprawa, [https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/05/02/najdluzsza-bialo-czerwona/ ]

0.jpg

ale jednocześnie wzdłuż Alei 3 Maja nie było żadnej flagi ! ( tak było i w ostatnich latach). Przygnębiający widok.

1.jpg

Na budynku Collegium Novum flaga była, ale słabo eksponowana -w towarzystwie flagi unijnej i uniwersyteckiej

2.jpg

– co jakoś przypominało parytety flagowe z czasów PRL, z którym utrzymano ciągłość prawną i mentalną.

Co więcej, nie tak dawno najstarszy polski uniwersytet gościł, i to w murach Audytorium Maximum, niejakiego Kubę Wojewódzkiego znanego z ekscesów wkładania polskiej flagi w psie kupy – ręce i nogi opadają.[ https://blogjw.wordpress.com/2018/03/12/nie-mam-kwalifikacji-na-etat-szambowego/] 

W Parku Jordana gdzie na 2-3 Maja każdego roku można podziwiać las polskich flag.

PJ.jpg

w drastycznym kontraście z przylegającą Al. 3-Maja z trudem udało się zainstalować maszt z polską flagą łopoczącą wśród Galerii Wielkich Polaków XX Wieku, która to galeria jest przedmiotem nieustannych ataków aktywistów anty-polskich, radnych Królewskiego Miasta Krakowa nie wyłączając.

Rozmieszczenie wzdłuż polskich dróg billboardów z polską flagą w roku 100- lecia odzyskania Niepodległości byłoby pięknym akcentem tej rocznicy i dowodem na to, że na terytorium Polski żyją jeszcze Polacy, którzy sobie odzyskanie Niepodległości cenią i chcieliby ją utrzymać na zawsze.

Mityczny związek

Czyżby istniał związek przyczynowy

między śmiercią studenta UJ – Stanisława Pyjasa

a śmiercią rektora UJ Mieczysława Karasia ?

W kwietniowym numerze Kuriera Wnet ukazał się list p. Jadwigi Wronicz ‚ O profesorze Karasiu’ w którym autorka broni dobrego imienia b. rektora UJ Mieczysława Karasia w niezbyt korzystnym świetle przedstawionego w pamiętniku prof. Karola Estreichera cytowanym przeze mnie w artykule ‚ Dezubeklizacja uczelni ‚ [ Kurier Wnet z marca 2018 r.] Rektor Karaś zdaniem Karola Estreichera usiłował zamienić Uniwersytet Jagielloński w Instytut Propagandowy Polskich Komunistów. Co moim zdaniem w niemałym stopniu się udało i skutki tego są odczuwalne do dnia dzisiejszego. [ UJ za rektora Mieczysława Karasia, czyli zamiana Uniwersytetu Jagiellońskiego w Instytut Propagandowy Polskich Komunistów. –https://lustronauki.wordpress.com/2009/11/14/uj-za-rektora-mieczyslawa-karasia/ ].

Z rektorem Karasiem miałem jedyny osobisty kontakt podczas milczącej wizyty rektora na okoliczność  ‚gospodarskiego’ posiedzenia Senatu UJ [1975 ?) w moim doktoranckim pokoju na Oleandrach 2 ( Instytut Nauk Geologicznych UJ).

Faktem jest jednak, że rektor Karaś podczas swojej kadencji pozbawił mnie miejsca w Nowym Żaczku ( akademik z miejscami dla doktorantów] czego nie odbierałem jako przejaw bezinteresownej życzliwości ze strony rektora – z której podobno rektor był znany w opinii p. Jadwigi Wronicz, lecz jako dotkliwą dla mnie decyzję administracyjną w końcowym okresie realizowania pracy doktorskiej. Nie wiem jak dla polonistów, ale dla geologów kawałek pokoju do mieszkania się przydaje. Wynajmowanie pokoju na mieście i to w Krakowie, to dla kieszeni doktoranta stanowiło poważny problem.

Moje – tj. młodego wówczas człowieka, dopiero zaczynającego pracę na UJ – widzenie sytuacji na UJ w połowie lat 70-tych ubiegłego wieku, było zbliżone do opisów w Dzienniku Wypadków prof. Karola Estreichera, człowieka wówczas wiekowego i doświadczonego.

Najbardziej mnie jednak zaintrygowała opinia czytelniczki, że między śmiercią Stanisława Pyjasa a śmiercią rektora UJ ( w wieku 53 lat) zachodzi związek przyczynowy.

Autorska listu twierdzi, że rektor M. Karaś okazał się życzliwy dla studentów – kolegów Pyjasa udostępniając im uniwersytecki autobus na pogrzeb zamordowanego kolegi, co spowodowało wezwanie do KC PZPR – po czym wkrótce zmarł w Rabce.

Czy ta sprawa była jakoś badana w licznych śledztwach na okoliczność śmierci Stanisława Pyjasa i zjawisk towarzyszących autorka listu nie pisze.

Sugeruje, że jakieś wydarzenia w KC PZPR na tle śmierci Pyjasa miały wpływ na jego przedwczesną śmierć.

Mieczysław Karaś zmarł nagle 10 sierpnia 1977, czyli jednak kilka miesięcy po śmierci Stanisława Pyjasa, ale kilka tygodni po tajemniczej śmierci Stanisława Pietraszki, który jako ostatni widział swojego przyjaciela Stanisława Pyjasa żywego i sporządził portret pamięciowy prawdopodobnego zabójcy i który według wszelkich poszlak został zamordowany. https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Pyjas

Ten postulowany przez czytelniczkę związek przyczynowy między śmiercią Mieczysława Karasia a śmiercią Stanisława Pyjasa raczej jest mityczny.

Corocznie w Krakowie 7 maja w kolejne rocznice śmierci Stanisława Pyjasa pod tablicą Jego pamięci, na ul. Szewskiej 7, odbywają się spotkania jego przyjaciół i opozycji antykomunistycznej, co w ostatnich latach dokumentuję, [ostatnie spotkanie – https://niezlomnym.wordpress.com/2018/05/07/41-rocznica-smierci-stanislawa-pyjasa/ale nikt rektora Mieczysława Karasia na tę okoliczność nie wspomina.

Ulica im Mieczysława Karasia ( obecnie Romana Ingardena) w Krakowie została zdekomunizowana już u zarania III RP, co chyba winno dawać nieco do myślenia w okresie trudnego procesu dekomunizacji przestrzeni publicznej po niemal 30-latach od medialnego obalenia komunizmu.

Uniewinnienie niewinnego sukcesem sądu dobrej zmiany

za niewinność

Uniewinnienie niewinnego

sukcesem sądu dobrej zmiany,

czyli pozytywne skutki mojej działalności pro publico bono

[tekst i wideo – Józef Wieczorek]

Skazywanie niewinnych przez polskie sądy III RP, nawet na 25 lat pozbawienia wolności, jest faktem. Uniewinnianie przestępców, i to groźnych, oraz szkodliwych społecznie, jest tak częste, że nie zawsze bulwersuje opinię publiczną. Większe zainteresowanie budzi uniewinnianie sędziów, którzy kradną z „roztargnienia”.

Nie bez przyczyny naprawa sądownictwa jest jednym z kluczowych problemów do zrealizowania przez rząd „dobrej zmiany”.

W krakowskich sądach nieco się zmieniło – niektórych sędziów aresztowano, bo trudnili się działalnością przestępczą, innych odwołano ze stanowisk. Te zmiany w ostatnich miesiącach spowodowały, że moja apelacja od wyroku skazującego za działalność pro publico bono była 3-krotnie odraczana, a i czwarty termin został przesunięty, co prawda tylko o jeden dzień, a to ze względu na zbyt duże zainteresowanie opinii publicznej. Mimo rozbudowy gmachów sądowych w ostatnich latach, sąd na rozprawie 26 kwietnia nie był w stanie znaleźć większej sali zdolnej pomieścić weteranów opozycji antykomunistycznej i media społecznościowe.

Ostatecznie rozprawa odbyła się w godzinach rannych dnia następnego (27 kwietnia) co spowodowało nieco zmniejszoną frekwencję zainteresowanych, ale przeniesienie rozprawy chyba dla jej wyniku było korzystne.

Sąd miał dodatkowy czas na przemyślenie sprawy i ostatecznie podjął decyzje o uniewinnieniu niewinnego, co nie jest tak częstym zwyczajem polskich sądów.

Wyrok uniewinniający winien ostudzić zapał skazywania opozycjonistów za niewinność a szczególnie niezależnych dziennikarzy działających na rzecz dobra publicznego, w tym i samych sądów.

Z mojej roboty dziennikarskiej prowadzonej społecznie, bez gratyfikacji, nieraz polskie sądy korzystały bezpłatnie,  a moje filmy nieraz uchroniły fałszywie oskarżonych od skazania .

Sądy i inne organy władzy państwowej jakoś są mniej sprawne, a i mniej zainteresowane w rejestrowaniu rzeczywistości, co prowadzi do wyrządzania wielu szkód społecznych, dotkliwych szczególnie dla uczciwych obywateli.

Moja działalność społeczna widocznie budziła zaniepokojenie sądów, bo pokazuje jakie są one naprawdę, czego sądy na ogół nie chcą wiedzieć, a przede wszystkim nie chcą aby inni mogli to obejrzeć.

Sądy zamiast prawdę ujawniać dążą do jej utajniania, wzorując się zapewne na metodach stosowanych na uniwersytetach formujących prawników polskich sądów, którzy nieraz są zatrudniani i tu i tu – tzn. i w sądach i na uczelniach , co powoduje przenikanie się obu nadzwyczajnych kast – kasty sędziowskiej i kasty akademickiej. [https://blogjw.wordpress.com/2017/11/04/nadzwyczajne-kasty-w-togach/]

W mojej sprawie zastosowano znaną bolszewicką metodę – dajcie nam człowieka a paragraf się znajdzie.

Niewygodnego człowieka dano – paragraf się znalazł. Choć nie wiadomo kto dał ? Wiadomo, że zostałem zidentyfikowany „obrazowo” za [pomocą znanego zdjęcia internetowego – człowiek w kapeluszu) a „adresowo” na podstawie umieszczonego w internecie listu do rektora i Senatu UJ https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/, obrazującego słowem ekscesy zorganizowanej grupy przestępczej realizującej dyrektywy związku przestępczego o charakterze zbrojnym podczas wojny jaruzelsko-polskiej, ale prokuratura z urzędu, ani sądy, tymi ekscesami przez dziesiątki już lat nie chciały się zainteresować.

Na rozprawach niższej instancji (sąd rejonowy] prokurator co prawda stwierdzał, że niczego tajnego nie ujawniłem, nie zdradziłem żadnej tajemnicy, nic nie zarobiłem, ale paragraf jest [co prawda nie wiadomo dlaczego] i trzeba mnie skazać.

Sąd skazywał, bo słyszał na ujawnionym przez mnie filmie, to co mówił ktoś inny i to poza salą sądową, ale nawet tego ‚innego’ na tą okoliczność nie indagował. Winno to się znaleźć w podręcznikach prawa, jako przykład uzasadnienia skazywania ludzi niewinnych.

Zastosowano zasadę domniemania winy, nie mając dowodów winy i nawet ich nie szukano. Proces iście kafkowski.

Sąd pomylił mnie z przedmiotem -kamerą, która rzecz jasna słyszała inaczej i więcej niż ja, bo mnie na sali, gdzie ten przedmiot się znajdował – nie było.

Przedmiotowe traktowanie obywateli przed sądy nie jest żadnym wyjątkiem. Zresztą i przed 20 niemal laty,  z takim, a nawet o wiele gorszym traktowaniem przez sąd krakowski się spotkałem, kiedy chciałem poznać autorów ekscesów wojny jaruzelsko-polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim, łudząc się możliwością unieważnienia ‚wilczego biletu’, w który mnie zaopatrzono,  na okres – jak się okazuje – dożywotniego wygnania z murów uczelni.

Niewygodny i stanowiący zagrożenie dla patologicznego uniwersytetu (dla nadzwyczajnej kasty akademickiej) po latach stał się niewygodny i stanowiący zagrożenie dla sądów [dla nadzwyczajnej kasty sądowej].

Ten wyrok uniewinniający jest szczególnie ważny dla dziennikarzy obywatelskich pełniących ważną rolę dla naprawy państwa, w tym sądownictwa.

W państwie prawa takich dziennikarzy winno się cenić, a nie skazywać, „grillowac” latami. [m.in. https://blogjw.wordpress.com/2017/05/16/skazany-za-dzialalnosc-pro-publico-bono/, https://blogjw.wordpress.com/2018/01/03/uzupelnienie-apelacji-od-niesprawiedliwosci-sadowej/ ].

Paradoksalnie sam fakt przeprowadzenia takiego absurdalnego procesu świadczy pozytywnie o mojej działalności. Widać, że obywatelskie, niezależne media, budzą strach wśród nadzwyczajnych kast.

Mimo kilkuletniego sądowego molestowania swojej działalności nie zaprzestałem, ale dobrze by było, aby sądy zaprzestały molestowania niezależnych, obywatelskich dziennikarzy działających pro publico bono na rzecz naprawy sądownictwa.

Może ten wyrok do takiej zmiany się przyczyni. Jeśli tak, to będzie to dobra zmiana oczekiwana przez obywateli.

Na dobrą zmianę ‚akademicką’ do tej pory się nie zanosi. Nie mam co liczyć na uniewinnienie, mimo wyroku akademickiego, jak się okazuje – dożywotniego, za niewinność, nie podlegającego władzy sądowniczej, a jedynie autonomicznej kaście akademickiej kontynuującej tradycje czerwonego uniwersytetu opartego nie na fundamentach prawdy, lecz na fundamentach ‚kupy wojewódzkiej’ [Kupa wojewódzka miarą poziomu Uniwersytetu Jagiellońskiego – Nie mam kwalifikacji na etat szambowego -https://blogjw.wordpress.com/2018/03/12/nie-mam-kwalifikacji-na-etat-szambowego/ ]

.

Degradacyjna schizofrenia. Dokąd zatem zmierzamy ?

1

Degradacyjna schizofrenia. Dokąd zatem zmierzamy ?

Rezygnacja z planowanej degradacji generalskich przywódców zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym wywołała konsternację a nawet oburzenie wśród wielu zwolenników obecnej dobrej zmiany, bo tej zmiany do dobrej nie da się zaliczyć.

Ale taki stan rzeczy jest tylko potwierdzeniem schizofrenicznego stanu III RP – podobno kraju wolnego, ale zachowującego ciągłość z systemem zniewolenia – jej poprzedniczką PRLem. Skoro u zarania transformacji nie przywrócono ciągłości z II RP, to i mówienie o III RP jest niejako nadużyciem i wprowadza w błąd, bo żyjemy w PRL- bis i z wolnością mamy ciągłe problemy.

Liczne błędy jakie są i będą popełniane w funkcjonowaniu państwa są niewątpliwie konsekwencją tego błędu fundamentalnego .

Ci, którzy winni być zdegradowani u zarania III RP nadal byli u władzy, a ci, którzy zostali zdegradowani w PRL nieraz pozostają do dnia dzisiejszego zdegradowani i nawet o tym się nie mówi, w podobno wolnym kraju.

Moc degradacyjna reżimu komunistycznego była wielka i trwała. Mocy degradacyjnej i przede wszystkim restytucyjnej – wolny kraj zwany III RP jakoś nie posiada.

Prowadzę swój blog z punktu widzenia akademickiego, nonkonformistycznego, więc przez decydentów zdegradowanego, ale niejako z obowiązku służbowego [obywatela na służbie] nawiązuję do systemu akademickiego, także w III RP stanowiącego zasadniczo kontynuację systemu PRL.

Za główne filary tego systemu uważa się habilitacje oraz profesury – te ostatnie nadawane centralnie przez główne siły polityczne ( przewodniczących Rady Państwa w PRLu, Prezydenta RP – obecnie) rzekomo aby moc ich była wielka.

Mimo, że jesteśmy potęgą profesorską, ale mizerią naukową, moc nadawania profesur -mimo reform – ma być utrzymana w rękach prezydenckich, rzecz jasna po podsuwaniu nominacji przez wyselekcjonowaną komisję centralną, o mocach akademickich niekoniecznie znanych, co najlepiej chyba ilustruje odpowiedź nieżyjącego już b. szefa Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów prof. Tazbira na moje pytania ( w roku 2004 ) o dorobek członków tej komisji „ Z całym przekonaniem mogę podzielić pański pogląd o potrzebie istnienia przejrzystego, powszechnie dostępnego systemu informacji o dorobku naukowym całej kadry naukowej w naszym kraju .
.”Żałować należy, iż takiego, profesjonalnie przygotowanego systemu nie ma dotąd, zaś różne bazy danych funkcjonujące w Internecie są albo niepełne albo tak skonstruowane, że mogą być, jak sam Pan wskazał, źródłem nieporozumień. Potrzeba istnienia takiego profesjonalnego systemu informacji jest więc bezdyskusyjna, co jednak wymaga podjęcia określonych działań ze strony państwowych organów odpowiadających za politykę naukową w naszym kraju, zaangażowania do tego środków finansowych i organizacyjnych. Potrzebne byłoby też zapewnienie odpowiednich podstaw prawnych zapewniających dopływ do systemu informacji pełnych i w sposób obiektywny weryfikowanych…” . ( https://wobjw.wordpress.com/2010/01/02/jawna-niejawnosc-dorobku-naukowego/).

W tej materii – mimo upływu czasu i przeprowadzania reform – nie ma istotnych zmian.

Niemal nikogo nie interesuje kto naprawdę decyduje o profesurach, które mają pozostać filarem systemu.

Prezydent ma moc nadawania profesur, ale nie ma mocy ich odbierania [czyli degradowania profesorów] nawet jak profesura jest uwarunkowana działalnością przestępczą (np. plagiatem).

Akademicy odbierają z rąk prezydenta nominacje profesorskie, ale degradacji – nie odbierają, bo są dożywotni.

Gdy przed laty nad możliwością degradacji dyskutowano podnosiły się krzyki, że to byłby zamach nad gwarantowaną konstytucyjnie autonomię nauki.

Dlaczego prowadzenie działalności przestępczej i to na niwie naukowej – a zatem poszukiwania prawdy – ma być chronione prawem i to konstytucyjnym ?

Nie bez przyczyny mamy degradację/dewaluację stopni i tytułów naukowych i jest to degradacja/dewaluacja uwarunkowana prawem i obyczajami akademickimi.

W krajach o wysokim poziomie naukowym żaden prezydent, czy król, nie zajmuje się nadawaniem, czy odbieraniem tytułów naukowych, bo tym się zajmują gremia naukowe, ale u nas przez lata komunizmu procesy awansów akademickich były uwarunkowane politycznie, dostępne dla aprobowanych przez aparat partyjny i tak zostało to środowisko uformowane.

Kto dla przewodniej siły narodu stanowił zagrożenie (realne, czy wyimaginowane) nie awansował, nie mógł pełnić funkcji kierowniczych.

Kiedy w czasach Solidarności okazało się, że studenci zamiast na towarzysza profesora zaczęli się orientować na bezpartyjnego, a nawet opozycyjnego doktora, trzeba było doktora eliminować, prowadzić systematyczną organizację jego niepowodzenia zawodowego, bo stanowił zagrożenie dla istniejącego porządku rzeczy i tak już pozostało i w III RP.

Degradacje akademickie PRLu utrzymano w mocy w III RP, dla tych, którzy stanowili zagrożenie dla beneficjentów PRLu ( nie tylko partyjnych), szczególnie wtedy gdy zagrożenie z ich strony rozszerzyło się na cały patologiczny system akademicki stanowiący raj dla wyselekcjonowanych przez przewodnią siłę narodu.

Z przestrzeni publicznej te problemy całkiem zniknęły, bo autonomiczni bajkopisarze historyczni wyeliminowali słowo ‚ komunizm’, zjawisko politycznych weryfikacji kadr [ w tym degradacji, bez możliwości odwołania !], a nawet w ferworze dziejopisarskim zdegradowali czynnik partyjny i tym samym ekscesy końca PRL przerzucili [w sposób zapewne niezamierzony] na barki profesorów/rektorów. A ci, złożeni autonomiczną epidemią amnezji i demencją starczą, utrzymują w mocy to co mocy prawnej nie powinno mieć.

Przestępca akademicki ma być chroniony prawnie i to konstytucyjnie, aby mu się krzywda czasem nie stała ! Wyklęty przez komunistów ma pozostać wyklęty – co najmniej dożywotnio. I tego stanu rzeczy bronią także ‚NASI”.

Skoro komuniści ułożyli tory, którymi nauka ma się poruszać, to i w III RP, mimo zmian, po tych torach nadal się porusza i kierunku poruszania się nie zmienia.

Znaki drogowe zostały utrzymane. Może jakieś szyny trzeba było wymieniać, śróbki podokręcać, nasypy umocnić, ale kierunek został zachowany.

Jedziemy nie tam gdzie trzeba, ale słychać głosy – utrzymać kierunek !

Mamy wzrost kadr habilitowanych i profesorskich i spadek poziomu nauki, spadek poziomu elit, a wręcz ich brak. Więc co ? Trzeba utrzymać taki system, aby poziom spadku utrzymać ?

Nie można degradować procesu samodegradowania się stopni i tytułów [?!] , nie bacząc na to, że degradacja uczelni – to degradacja państwa !

Brak degradacji generalskich to szok, ale brak degradacji profesorskich – szokiem nie jest.

Jeszcze w czasach wojny jaruzelsko-polskiej postulowałem przenoszenie w stan nieszkodliwości profesorów realizujących dyrektywy zorganizowanej, zbrojnej grupy przestępczej, organizujących procesy samoawansowania się, deprawowania młodzieży akademickiej, zapewniających systematyczną organizację niepowodzenia zawodowego – dla nich i systemu niewygodnych. Solidarności ze mną nie było i nadal nie ma. Solidarność z degradującymi naukę – była i pozostała, jak najbardziej.

Dokąd zatem zmierzamy ?

Degradacja Wolności, zamiast degradacji generałów

Screen Shot 04-21-18 at 02.58 PM

z: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,967,spotkanie-ws-ustawy-degradacyjnej.html

Degradacja Wolności, zamiast degradacji generałów

Po spotkaniu u Prezydenta RP ws. ustawy degradacyjnej, Krzysztof Łapiński -rzecznik prezydenta oświadczył, że ‚ ta sprawa nie będzie regulowana na poziomie ustawy’ czyli generałowie WRON nie zostaną zdegradowani i nie będzie zatem nawet symbolicznego przerwania ciągłości III RP z PRL. Ciągłość prawna pozostała, stąd schizofrenia III RP, w której w alejach zasłużonych mamy i katów i ich ofiary, stopnie generalskie mają bohaterowie, ale i zdrajcy, tytuły profesorskie mają zarówno wybitni uczeni, ale i partyjni aparatczycy.

Degradacji generałów związku przestępczego działającego na rzecz zniewolenia Polaków nie będzie, ale degradacja Wolności nastąpiła.

Niektórzy czerwiec 1989 r. uznają za datę odzyskania Wolności, ale w kwietniu 2018 r. nadal jesteśmy zniewoleni, i nie jesteśmy się w stanie uwolnić od komunistycznej spuścizny. Nie było takiej woli na początku transformacji i nie ma jej nadal.

Jan Paweł II mówił Wolności nie można posiadać, trzeba ją stale zdobywać”.[https://niezlomnym.wordpress.com/2018/04/21/wolnosci-nie-mozna-posiadac-retrospektywa-festiwalu-filmowego-niepokorni-niezlomni-wykleci/ ]

Jana Pawła II – już świętego – wielbimy, ale ze zdobywania wolności jakby rezygnujemy. Brak ustawy degradacyjnej jest tego wyrazem, choć nie jedynym.

W systemie akademickim do tej pory nie zastosowano ustawy dekomunizacyjnej, więc elity są nadal formowane przez beneficjentów systemu zniewolenia.

Zatem elity mamy mierne, zniewolone, bo system takich preferował, selekcjonował i dobrej zmiany w tej materii nie widać.

Elity zdobywają tytuły, stanowiska, ale nie są w stanie zdobyć się na rozliczenie z przeszłością, w której są uwikłani.

Z punktu widzenia środowiska akademickiego brak degradacji komunistycznych twórców stanu wojennego chyba był spodziewany i pożądany.

W końcu, jak podnoszę od lat, w dziejach uczelnianych, stan wojenny, nie mówiąc o jego skutkach dla formowania elit, w ogóle nie został zauważony – więc za co degradować jego twórców, skoro w oczach elit to było nic nie znaczące wydarzenie ?

Był to podobno okres stopniowej liberalizacji systemu, kiedy uniwersytet był ochraniany przez rzesze agentów SB i ich licznych współpracowników i -chyba dzięki temu ? – przez okres PRL przeszedł podobno bezstratnie.

Skoro nikt akademików za wypisywanie takich bredni nie zdegradował, więc i elity władzy przez takich akademików formowane, także generałów nie degradują.

Mamy systemową kompatybilność i w ten sposób z systemu zniewolenia przez lata nie zdołamy się wyzwolić.

Protest Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w sprawie skazania Józefa Wieczorka z Krakowa

Jozef Wieczorek

http://cmwp.sdp.pl/protest-cmwp-sdp-w-sprawie-skazania-jozefa-wieczorka-z-krakowa/

CMWP

Protest CMWP SDP w sprawie skazania Józefa Wieczorka z Krakowa

W związku ze skazaniem p. Józefa Wieczorka wyrokiem Sądu Rejonowego dla Krakowa – Krowodrzy Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stoi na stanowisku, że zapadły w niniejszej sprawie wyrok skazujący rażąco godzi w prawa i swobody obywatelskie. Orzeczenie wydane przez sąd I instancji powinno zostać niezwłocznie uchylone, a jedynym rozsądnym i zgodnym z prawem werdyktem w niniejszej sprawie może być wyrok uniewinniający p. Józefa Wieczorka od postawionego mu zarzutu. CMWP SDP przyłącza się do stanowiska obrońcy p. Józefa Wieczorka wyrażonego w apelacji wniesionej od powyższego orzeczenia. Stanowisko nasze zostało przesłane do Sądu pismem z dnia 22 marca 2018 r.

Skazując p. Józefa Wieczorka Sąd Rejonowy uznał, że rozpowszechnił On publicznie wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności, zamieszczając na portalu internetowym YouTube nagranie filmowe utrwalające przebieg rozprawy. W naszej ocenie sąd I instancji popełnił błąd w ustaleniach faktycznych mający wpływ na treść orzeczenia, który polegał na dowolnym przyjęciu, jakoby oskarżony został skutecznie pouczony o wyłączeniu jawności rozprawy. Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy prowadzi bowiem do wniosku przeciwnego. Należy przy tym zauważyć, iż żaden organ państwowy (prokuratura ani sąd) nie zażądał usunięcia inkryminowanego materiału z sieci internetowej – czy to bezpośrednio od p. Józefa Wieczorka, czy od administratora platformy YouTube. Podważa to dokonaną przez sąd I instancji kwalifikację czynu jako szkodliwego społecznie.
Zgodnie z art. 54 Konstytucji RP, „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”. Natomiast w myśl art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka „Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe”. Dlatego CMWP stoi na stanowisku, że zapadły w niniejszej sprawie wyrok skazujący rażąco godzi w prawa i swobody obywatelskie, a jedynym rozsądnym i zgodnym z prawem werdyktem w niniejszej sprawie może być wyrok uniewinniający p. Józefa Wieczorka od postawionego mu zarzutu

dr Jolanta Hajdasz 
dyr. CMWP SDP

Niezłomni – wyklęci przez rektorów

[tablica na ul. Senackiej 3 w Krakowie- zdj. Józef Wieczorek]

Niezłomni – wyklęci przez rektorów

W marcu obchodziliśmy po raz kolejny Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, coraz częściej zwanych Niezłomnymi, jako że niezłomnie walczyli o Niepodległą Polskę po jej opanowaniu przez komunistów i dlatego przez nich zostali wyklęci.

Podziemna armia powraca ! – jak dziś śpiewają bardowie, choć nadal jeszcze wielu bohaterów walk o Wolną Polskę określa się mianem bandytów, tak jak ich nazywali komuniści. Mimo medialnego obalenia komunizmu, nie do końca ten zniesławiający wolnych Polaków system się skończył. Tkwi przede wszystkim w mentalności, ale i w prawie, bo III RP zachowała ciągłość z komunistycznym PRLem .

Konieczność narodowej pamięci

W Katedrze Wawelskiej abp. Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, w pięknej homilii poświęconej obchodom Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych mówił: Naszą pamięcią, pamięcią matki Kościoła chcemy ogarnąć tych, którzy dla Boga, dla ojczyzny, dla Polski dali najwyższe świadectwo cierpienia, życia, śmierci i nadziei.’ i ‚oddanie Żołnierzom Niezłomnym należnej czci jest naszym ważnym zadaniem. To właśnie jest zadanie dla nas na dzisiaj i na przyszłość. Konieczność narodowej pamięci o Żołnierzach Wyklętych’. 

Z okazji Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych odbyła się pierwsza wspólna pielgrzymka Żołnierzy Niezłomnych na Jasną Górę, gdzie metropolita gdański w homilii mówił: „Przywracamy dziś pamięć bohaterów, którzy u schyłku II Wojny Światowej, a szczególnie po jej zakończeniu, zostali zdradzeni i skazani na wymazanie z pamięci, a także i fizyczny niebyt, dlatego wrzucano ich do dołów śmierci, zamazywano nazwiska.” wspominając także o ks. Władysławie Gurgaczu, duchowym opiekunie oddziału leśnych w Sądeckim, w 1949 roku skazanym na śmierć i rozstrzelanym. W ostatnim słowie podczas rozprawy sądowej ks. Gurgacz oświadczył: „Moje czyny były zgodne z tym o czym myślą miliony Polaków, tych Polaków, o których obecnym losie zdecydowały bagnety NKWD”

Niestety nie wszyscy chcą przywracać pamięć o Żołnierzach Niezłomnych, nadal dla zbyt wielu Polaków pozostają wyklęci.

Pamięć o Ks. Gurgaczu kultywują głównie świeccy, działając na rzecz beatyfikacji tego Niezłomnego Kapelana Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej, o czym świadczą filmy, coroczne msze św. na Hali Łabowskiej w Beskidzie Sądeckim gromadzące coraz większe tłumy, uroczystości w Jabłonicy Polskiej tam gdzie ks. Gurgacz się urodził, i w Krakowie – tam gdzie ks. Gurgacz został zamordowany i pochowany, ale bez chrześcijańskiego pogrzebu.

Dobrze, że abp. Głódź o nim przypomniał na Jasnej Górze w pięknym kontekście. Może inni duchowni też się włączą do krzewienia kultu ks. Gurgacza. Czekamy też na ekshumację i na uroczysty, katolicki, narodowy pochówek Niezłomnego dla Boga i Ojczyzny.

Inka” lepiej rozumiała

Niestety negatywne, haniebne, zgodne z propagandą komunistyczną opinie o żołnierzach niepodległościowego powstania antykomunistycznego, wypowiadają nieraz obecne elity – w tym profesorowie, np. prof. Senyszyn, która nazwa ich bandytami i jakoś nie spotyka się to z należytą reakcją pozostałych członków środowiska akademickiego. A prokurator zalicza takie wypowiedzi do elementów „swoiście pojmowanej strategi politycznej”. Joanna Senyszyn‏ napisała na twitterze (maj 2015) ‚Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie mojej wypowiedzi o źołnierzach wyklętych, bo trudno ścigać za mówienie prawdy, nawet trudnej”.

Niestety po długich latach komunizmu takie elity nam pozostały. Zresztą i przy instalacji systemu komunistycznego w Polsce elity akademickie nie zawsze zachowywały się jak trzeba.

Po latach można powiedzieć, że niepełnoletnia jeszcze wiejska dziewczyna Danuta Siedzikówna „Inka” – dziś wręcz kultowa postać podziemia niepodległościowego – lepiej rozumiała w jakiej Polsce przyjdzie nam żyć , niż wielu akademików.

Haniebna rezolucja rektorów

W Krakowie 11 sierpnia 1947 r. rozpoczął się proces działaczy organizacji Wolność i Niezawisłość [WiN] i mikołajczykowskiego PSL.

‚Oskarżycielem był zastępca Naczelnego Prokuratora Wojskowego ppłk Stanisław Zarakowski. Grzmiał on pod adresem zgromadzonych na ławie oskarżonych pracowników nauki – wśród których byli m .in. znany biolog Eugeniusz Ralski, a także historycy Karol Buczek i Henryk Münch –dziś, gdy państwo chce ratować naukę polską i uniwersytety, nie będzie tolerować zdrajców, tych, którym daje chleb. Dla tych ludzi, którzy przedkładają szpiegostwo nad pracę[…], nie ma miejsca w społeczeństwie. [Przeciw czerwonej dyktaturze- red. Filip Musiał, Jarosław Szarek; Ośrodek Myśli Politycznej, Instytut Pamięci Narodowej, Kraków 2007].

Rektorzy krakowskich uczelni zamiast bronić swoich młodszych akademickich kolegów – solidarnie ich potępiali [!], tak, że prokurator miał mocne argumenty do ich skazywania ! Powoływał się na haniebną rezolucję rektorów !

Rezolucję podpisali m. in. F. Walter – Rektor UJ, Stanisław Skowron – Dziekan Wydziału Lekarskiego UJ, Walery Goetel – rektor Akademii Górniczej, Adam Krzyżanowski – rektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych .

Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego potępiał walkę zbrojną o przywrócenie niepodległości (posiedzenie senatu 6 II 1947 – zapis odezwy do Młodzieży Akademickiej zachowany w protokołach dostępnych w archiwum UJ, podpisany przez profesorów (dziekani. prodziekani, delegaci wydziałów) i rektora F. Waltera.

Odezwy Senatu nie podpisał jedynie dziekan prof. Stefan Schmidt, w trzy lata później pozbawiony katedry i usunięty z UJ ! [ „Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 18: 2002 R.Terlecki]

Przypomnijmy sylwetki wyklętych przez rektorów, aby zainspirować historyków do opracowania rzeczywistych historii uczelni oraz biogramów naukowców wyklętych przez rektorów pozostających w symbiotycznych związkach ze służbami komunistycznego państwa. Przypomnijmy i tych, którzy ich wyklinali.

Niezłomni – wyklęci przez rektorów

Sądzeni i skazani w procesie krakowskim naukowcy to Eugeniusz Ralski, Henryk Munch, Karol Buczek, Karol Starmach, którzy figurują na tablicy poświęconej pamięci tego procesu na budynku dawnego Sądu Rejonowego przy ul. Senackiej 3.

Eugeniusz Ralski od 1934 doktor nauk rolniczych, podczas wojny był współorganizatorem tajnego nauczania na Wydziale Rolniczym UJ w Krakowie [ funkcja kierownicza Delegatury Rządu na Kraj], zaangażowanym w działalność niepodległościową w Związku Walki Zbrojnej. W 1944 r. został aresztowany i uwięziony w obozie koncentracyjnym w Krakowie-Płaszowie.

Po wojnie współtworzył sieci wywiadowczo-propagandowe na terenie tzw. Obszaru Południowego w ramach organizacji NIE i WiN.

Od lutego 1945 pracował na stanowisku adiunkta w Katedrze Uprawy Roślin UJ, gdzie uzyskał tytuł doktora habilitowanego a następnie profesora nadzwyczajnego na Uniwersytecie Wrocławskim. W sierpniu 1946 r. UB aresztował go z powodu nieujawnienia działalności w AK i WiN. W procesie krakowskim skazany na karę śmierci, którą Bolesław Bierut zmienił w drodze łaski na dożywotnie więzienie. W obronie Eugeniusza Ralskiego występowali profesorowie z WSR we Wrocławiu – Aleksander Tychowski, Bolesław Świętochowski [b. żołnierz AK], Sebastian Bac.

Więziony w Krakowie, na Montelupich, we Wronkach, w więzieniu mokotowskim w Warszawie, na wolność wyszedł w 1956 r. Pozostałą część kary zawieszono mu początkowo na dwa lata, a następnie anulowano. Po 56 r. pracował naukowo i został profesorem zwyczajnym na WSR.

Henryk Münch studiował od r. 1924 historię i geografię na UJ uzyskując doktorat w 1932 r. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. W czasie okupacji chronił zbiory archiwalne przed zniszczeniem lub wywiezieniem do III Rzeszy. Od 1941 r. działał w ZWZ-AK pod pseudonimem “Mnich”, a po wojnie związał się z WiN. Aresztowany, zasiadł na ławie oskarżonych wspólnie z działaczami II Zarządu Głównego i został skazany na 15 lat więzienia. Zwolniony w 1956 r. pracował w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa jako kustosz i kierownik działu naukowego. Był członkiem Komisji Urbanistyki i Architektury Oddziału PAN w Krakowie. Prowadził zajęcia z urbanistyki na archeologii w UJ .

Karol Buczek był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej. Studiował na UJ geografię i historię, doktorat uzyskał w 1928, habilitował się w 1936. Już w okresie międzywojennym był związany z ruchem ludowym. Podczas II wojny światowej działał w konspiracyjnym SL Roch. Po wojnie należał do Polskiego Stronnictwa Ludowego, w chwili aresztowania był redaktorem „Piasta” z nominacji Wincentego Witosa. Prokurator domagał się dla niego wyroku śmierci, sąd zasądził go na 15 lat więzienia. Zwolniono go w 1954 ze względu na gruźlicę. Po zawieszeniu kary został zastępcą profesora, a w lutym 1957 profesorem nadzwyczajnym w Instytucie Historii PAN. Jego nominację na profesora ‚belwederskiego’ w 1962 zablokował I sekretarz KC PZPR – Władysław Gomułka. Profesorem zwyczajnym został dopiero w 1972. Zrehabilitowany wyrokiem Sądu Najwyższego z 30 sierpnia 1989.

Karol Starmach w latach 1919-1920 brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Obronił doktorat, pracował naukowo jako botanik. Podczas okupacji niemieckiej aresztowany, był więziony w KL Sachsenhausen i Dachu. Po zwolnieniu organizował w Krakowie tajne nauczanie. Po wojnie pracował jako docent na UJ, był czynny w PSL, współpracował z E. Ralskim. W 1946 uwięziony i sądzony w procesie krakowskim, skazany na 5 lat. Więziono go we Wronkach i na Mokotowie w Warszawie. Na wolność wyszedł w 1950 r.. Od 1956 r. był profesorem UJ w Krakowie, a od 1969 członkiem PAN.

Kariera akademicka sądowego mordercy

Jednym z morderców sądowych lat stalinowskich był Julian Haraschin zwany krwawym Julkiem, który jako prokurator wojskowy wydał ok. 60 wyroków śmierci na niezłomnie walczących o Niepodległość. Ilu z nich mogło by tworzyć elity Wolnej Polski ?

Niestety elity PRLu w niemałym stopniu tworzyli mordercy sądowi.

Julian Haraschin po skończeniu kariery prokuratorskiej zaczął robić karierę akademicką na Wydziale Prawi Uniwersytetu Jagiellońskiego i to przy pomocy wybitnych naukowców. Nie tylko zdobywał tytuły naukowe, ale stworzył innowacyjne metody kończenia studiów i uzyskiwania dyplomów bez potrzeby trudzenia się studiowaniem. Gdyby nie wpadka na tle obyczajowym, może by został profesorem, a może i rektorem.

Był mordercą sądowym , jednak środowisko akademickie bynajmniej go nie usunęło ze swoich szeregów.

Jak to było możliwe, że wojskowy prokurator reżimu komunistycznego, który posyłał na śmierć polskich patriotów, robił następnie karierę ‚naukową’ na prestiżowym polskim uniwersytecie i do tej pory ten uniwersytet nie chce się z tej hańby rozliczyć ?

Najpełniej do tej pory tę rnroczną postać opisał nie historyk uczelni Juliana Haraschina – Uniwersytetu Jagiellońskiego , lecz publicysta, muzyk, Krystian Brodacki, w znakomitej książce Trzy twarze Juliana Haraschina.

Przez pryzmat tej twarzy widać i obecną twarz Uniwersytetu Jagiellońskiego, który nie chce znać ciemnych kart swojej najnowszej historii, nie tylko tej z okresu instalacji systemu komunistycznego, ale i z okresu jego konania. Eliminacja Niezłomnych zrobiła swoje.

Na UJ organizowane są spotkania na temat reinkarnacji, gender w fizyce, spotkania z Kubą Wojewódzkim – znanym z wkładania polskiej flagi w psie odchody, ale nie z wyklętymi, bo niezłomnymi świadkami historii.

Wygląda na to, że prawda przestała być już przedmiotem zainteresowania ludzi współczesnego uniwersytetu.

P.S.

Tekst opublikowany w Kurierze WNET nr. 4/2018

Proszę o ujawnienie sprzeciwu [o ile był] Mirosława Hermaszewskiego wobec bezprawnego włączenia go w skład WRONy

P

Proszę o ujawnienie sprzeciwu [o ile był] Mirosława Hermaszewskiego

 wobec bezprawnego włączenia go w skład WRONy

Prezydent Andrzej Duda zawetował tzw ustawę degradacyjną [ Weto Prezydenta do tzw. ustawy degradacyjnej http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,938,weto-prezydenta-do-tzw-ustawy-degradacyjnej.htmlargumentując m.in.

Prezydent wyjaśnił m.in., że w skład Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego wchodzili nie tylko generałowie ale także podpułkownicy i pułkownicy – „ludzie wtedy jeszcze względnie młodzi”. – Jak przyznaje historyk z IPN dr Grzegorz Majchrzak, nie tylko pan gen. Hermaszewski został wpisany najprawdopodobniej do Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego bez swojej zgody. De facto był to rozkaz, który mu wydano by w tej Radzie uczestniczyć – mówił Andrzej Duda

Jeśli ppłk Mirosław Hermaszewski został wpisany do WRON bez jego zgody, to winien przeciwko takiemu łamaniu prawa wyrazić sprzeciw/ protestować ! Czy tak uczynił ?

Powszechna wiedza o WRON jest taka [https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojskowa_Rada_Ocalenia_Narodowego ] :

2006 roku członkowie WRON zostali oskarżeni przez Główną Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN o popełnienie zbrodni komunistycznej, polegającej na kierowaniu zorganizowanym związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym. W dniu 12 stycznia 2012 roku warszawski Sąd Okręgowy zgodził się z aktem oskarżenia, że stan wojenny przygotowano i wprowadzono niezgodnie z ówczesną konstytucją, a dokonała tego „grupa przestępcza o charakterze zbrojnym”, złożona z ludzi na najwyższych stanowiskach.

Zatem oczekuję ujawnienia, udokumentowania postawy płk. Mirosława Hermaszewskiego wobec bezprawnego włączenia go w skład WRON popełniającego zbrodnię komunistyczną, polegającą na kierowaniu zorganizowanym związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym.

Mirosław Hermaszewski w 1983 został wybrany na wiceprzewodniczącego Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. [ https://pl.wikipedia.org/wiki/Miros%C5%82aw_Hermaszewski] a w 1988 otrzymał nominację generalską.

Na stronie http://www.hermaszewski.com brak jakichkolwiek informacji w tej materii

Nigdy nie byłem w podobnej sytuacji jak Mirosław Hermaszewski, ale żyłem w czasach wojny jaruzelsko-polskiej i reagowałem na bezprawne poczynania tej junty i realizatorów ich bezprawia na gruncie akademickim m. in. poprzez sprzeciw wobec bezprawnego [samo] wybrania się towarzysza dyrektora [ prof. Andrzeja Ślączki] na przewodniczącego Rady polegający na rezygnacji z funkcji sekretarza i członka Rady Naukowej Instytutu Nauk Geologicznych UJ , a także poprzez organizację protestu przeciwko bezprawnemu wybieraniu „przedstawicieli” nauczycieli akademickich do Rady Wydziału BiNoZ UJ przez dziekana wydziału – prof. Halinę Krzanowską . W czasach jej kadencji realizowano polityczną Wielką Czystkę Akademicką, kiedy zostałem ‚nominowany’ przez anonimową [ do dnia dzisiejszego], zorganizowaną grupę przestępczą do wygnania z uczelni [ zniszczenia mojego warsztatu pracy] z wilczym biletem obowiązującym także w III RP ! [https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/]

Pan Prezydent uzasadnia swoją decyzję wobec ustawy degradacyjnej Nie mam co do tego żadnych wątpliwości, bo to jest po prostu pozbawienie kogoś kompletnie możliwości obrony. Nie mogę jako Prezydent się z tym zgodzić – zaznaczył.

Niestety, mimo że zostałem pozbawiony kompletnie możliwości obrony przed poczynaniami anonimowej [ do dnia dzisiejszego], zorganizowanej grupy przestępczej, żadnych wątpliwości wobec tego bezprawia ani prezydenci, ani inni decydenci, ani etatowi historycy – do tej pory nie przedstawili !

Bezprawnych wyroków do tej pory nie uchylono [  https://blogjw.wordpress.com/2018/03/25/kiedy-zostane-przeproszony-za-wypedzenie/ ],  mimo że podobno żyjemy w wolnej, niepodległej Polsce, w której nadal się broni członków WRON [ i nie tylko] .

P.S.

Warto zwrócić uwagę na zdjęcie WRONy w stanie wojennym, gdzie przy stole siedzi swobodnie [bez straży, więc przez nikogo nie przymuszany] ppłk. Mirosław Hermaszewski. Nie ma natomiast nigdzie zdjęcia ze stanu wojennego przy stole Rady Naukowej ING UJ z moją osobą, bo jej już nie było  – na znak protestu przestałem być członkiem Rady, ze skutkami w kolejnych latach. Mógłby ktoś zrobić zdjęcie z moją osobą  przed obliczem Rady fałszywie oskarżonego o niechęć do prowadzania zajęć ze studentami w Tatrach [ tam gdzie uformowałem kilku studentów na dobrym poziomie w ramach Koła Naukowego bez wynagrodzenia ! ].

W 1988 Mirosław Hermaszewski zostaje generałem, a ja wówczas zostaję na uniwersyteckim ‚lodzie’, zdegradowany dożywotnio z funkcji wykładowcy uniwersyteckiego [ najwyżej ocenianego przez studentów], bez możliwości obrony !

 

Kiedy zostanę przeproszony za wypędzenie ?

Screen Shot 03-23-18 at 10.33 AM

Kiedy zostanę przeproszony za wypędzenie ?

Na okoliczność 50 rocznicy 68 r. w przestrzeni publicznej było wiele o skutkach komunistycznej, antysemickiej nagonki, która spowodowała masowy wyjazd kilkunastu tysięcy osób pochodzenia żydowskiego. Ten proces określano zwykle wypędzeniem, podkreślając krzywdy tych, którzy opuścili Polskę, oraz straty jakie poniosły polskie elity. Za Marzec przepraszał Prezydent, mimo że w tym znamiennym 68 roku jeszcze go nie było na świecie.

W mediach można było znaleźć artykuły pokazujący Marzec 68 w świetle bardziej zbliżonym do prawdy, ale jakoś nie było tekstów, które by porównywały exodus żydowski roku 68 zwany wypędzeniem, z exodusem Polaków w czasach wojny jaruzelsko-polskiej (zapomniane lata 80-te ubiegłego stulecia] kiedy z Polski ze względu na sytuacje polityczną, zniewolenie, wyjechało wielokrotnie więcej Polaków. Nie musieli wyrzekać się obywatelstwa polskiego, ale czasem byli zaopatrzeni w paszport w jedną stronę. Inni pozostali w kraju, choć zostali wypędzeni z zakładów pracy, także z uczelni.

Podkreślając straty intelektualne związane z rokiem 68 [wyjazdy instalatorów i propagatorów systemu komunistycznego] nie przypominano o stratach intelektualnych po wypędzeniu z uczelni w latach 80-tych,  tych, którzy mieli nastawienie antykomunistyczne.

Piszę o tym od lat [https://blogjw.wordpress.com/] , przesyłałem najrozmaitsze petycje/postulaty/informacje/ liczne, bardzo liczne teksty, czy to do organów władzy [ministerstwa nauki], czy decydentów akademickich/historyków, czy do organizacji solidarnościowych/kombatanckich, aby przynajmniej doszło do badań nad historią tego procesu i skutków wypędzania polskich elit z systemu akademickiego, choć nie zawsze za granice Polski.

I nic. Bez skutku !

Nie ma woli poznania ! Brak kompetencji/ właściwości/czasu/intelektualnych możliwości, co wskazuje jasno na skutki tych wypędzeń.

Skoro wypędzono tych, którzy mieli kompetencje/właściwości/potencjał intelektualny, a przede wszystkim moralny, to rzecz jasna,  pozostałość po tym wygnaniu nawet mocy poznania tego procesu nie ma.

Nie mam szans aby oszacować te straty, bo dostęp do najważniejszych źródeł poznania jest zamknięty [prawo stanu wojennego nadal nad Konstytucją III RP !]

Mimo starań o możliwość zbadania skutków komunizmu dla nauki/edukacji wyższej zgody na poznanie prawdy nie otrzymałem, nie mówiąc o wsparciu.

Ilościowo jednak te straty były znaczące, bo w ich wyniku powstała luka pokoleniowa, elity skarlały, a poziom nauki i edukacji wyższej spadł zdecydowanie, co nie jest tylko moim wrażeniem, ale co podkreślają także ci, którzy za ten spadek odpowiadają, choć do swojego udziału w tym spadaniu się nie przyznają.

Jednakże o tych wypędzeniach się nie mówi. Wypędzenie z uczelni w 68 r. komunistów – to hańba i wielka strata dla Polski, wypędzenie z uczelni antykomunistów w latach 80-tych to rutynowe działania, per saldo korzystne dla uczelni !

Jestem świadkiem i ofiarą tych wydarzeń, ale nikt z etatowych naukowców/historyków/dziejopisarzy, a nawet bajkopisarzy czy dziennikarzy, których wśród etatowców nie brakuje, nie miał do tej pory zamiaru aby z moimi świadectwami osobiście się zapoznać. Nie podjęto do tej pory ani dyskusji, ani rzetelnej, merytorycznej krytyki.

Pełne wykluczenie ! trwające od wypędzenia, mimo medialnego upadku komunizmu.

Nawet ci, którzy są negatywnie ustosunkowani do układu pookrągłostołowego między wierchuszką komunistyczną i solidarnościową, zupełnie ignorują wsparcie tego układu przez doły solidarnościowe i partyjne, bez czego nie można by było utworzyć takiej III RP jaka została utworzona, i w której komuniści przez lata byli górą ( i wielu nadal jest) a niewygodni antykomuniści nadal na wygnaniu/marginesie, wymazywani z historii i pamięci.

Haniebne polityczne, pozamerytoryczne czystki, eliminowały antykomunistycznie nastawianych nauczycieli akademickich, niewygodnych dla przewodniej siły narodu, stanowiących dla niej i dla całego systemu zagrożenie, bo w konfrontacji z ich potencjałem intelektualnym i moralnym traciła ona swą siłę przewodnią.

Decydenci uniwersytetu nazywają to działaniami rutynowymi, bo rutynowo dokonywano wypędzeń, rutynowo niszczono warsztaty pracy, procesy formowania nowych kadr akademickich, rutynowo nie uzasadniano merytorycznie negatywnych opinii, rutynowo nie podpisywano imieniem i nazwiskiem i te rutynowe działania do tej pory rutynowo są akceptowane przez akademickich rutyniarzy wznoszących gmach uniwersytetu na kupie wojewódzkiej,[ https://blogjw.wordpress.com/2018/03/12/nie-mam-kwalifikacji-na-etat-szambowego/.a nie na skale, jak to robili wypędzeni.

Przeciwko wypędzeniom najlepszych, najaktywniejszych nauczycieli akademickich, którzy byli wzorem dla studentów, przeciwko niszczeniu ich warsztatów pracy, nie było protestów skarlałej profesury akademickiej prowadzącej do przekształcenia uniwersytetu stanowiącego korporację nauczanych i nauczających poszukujących wspólnie prawdy w fabryki nic/niewiele znaczących dyplomów i tytułów.

Nie anulowano haniebnych, bezprawnych decyzji, które wówczas nie podlegały nawet zaskarżeniu do sądów ! co jest wynikiem prawnej i moralnej ciągłości III RP-PRLbis z systemem bezprawia.

Do tej pory jako wypędzony z uniwersytetu nie zostałem przeproszony za te haniebne poczynania, nie przywrócono mojego niszczonego warsztatu pracy, mojej szkoły formowania nowych ludzi nauki, nie ujawniono personaliów wyganiających, nie podjęto nawet próby poznania prawdy. [https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/].

No cóż – rzecz dotyczy niezależnego [także od aktualnych sitw akademickich] nonkonformisty, a przy tym antykomunisty [legitymacja nr 5845].

Rzecz się przy tym działa bardzo dawno temu, bo przed ponad 30 laty, gdy pamięć akademicka obejmuje tylko czasy do roku 1968 ! – a to co było później, to są czasy zamierzchłe – tak, tak ! im data nam bliższa, tym czas bardziej zamierzchły – ani pamięcią, ani rozumem niemożliwy do objęcia.

Czystki 1968 – to hańba,

czystki lat 80-tych, czasów wojny jaruzelsko-polskiej – to gloria!

Na UJ podobno wygnanych nie było, bo SB tak podobno znakomicie go ochraniała !? Podobno nie było komunistycznych zbrodni na UJ, bo komunizmu podobno nie było ?!, podobno nie było strat stanu wojennego ( i powojennego) bo go podobno nie było, albo było to nic nie znaczące wydarzenie, o którym nawet nie ma co wspominać, a przewodniej siły narodu to już przed transformacją nie było. [https://blogjw.wordpress.com/2018/02/12/profesorowie-dziejow-bajecznych/;

https://blogjw.wordpress.com/2017/12/03/tak-dla-dekomunizacji-ale-nie-na-uczelniach/]

Tak się fałszuje historię, a protestów – brak ! Tak etatowych historyków, jak i kombatantów.

Autor tekstu wypędzony z uniwersytetu [UJ] podczas politycznej, rutynowej, wielkiej czystki akademickiej przed tzw. transformacją ustrojową [PRL w PRL bis] .

Ofiara zbrodni komunistycznej dokonanej przez zorganizowaną, anonimową [do dnia dzisiejszego !] grupę przestępczą, symbol zdziczenia akademickiego, wdrażającą w życie dyrektywy związku zbrojnego o charakterze przestępczym, działającego dla osobistych korzyści na szkodę Polski i Polaków.

Wdrożono skutecznie – dożywotnio. Z historii i pamięci – wymazano.

Tekst napisał:

Józef ( to jest moje imię] Wieczorek [ to jest moje nazwisko]

Imiona i nazwiska autorów wypędzeń pozostają nieznane do roku 2018 r. ! a akredytowani na etatach profesorskich językoznawcy UJ nadal nie rozumieją co to jest anonim, czym się objawia imię i nazwisko. W polskim systemie edukacji, mimo reform, nikt nie potrafi ich nauczyć, ani z systemu wykluczyć.

Dopóki wzorcowy uniwersytet posadawiany będzie na kupie wojewódzkiej, zamiast na skale, nie należy się spodziewać żadnych pozytywnych zmian.

Dezubekizacja uczelni ! A co z dekomunizacją ?

1.jpg

Dezubekizacja uczelni ! A co z dekomunizacją ?

Poprawiona po dyskusjach społecznych „Konstytucja dla nauki” zawiera projekt dezubekizacji uczelni – częściowe rozliczenie środowiska akademickiego z uwikłania komunistycznego w PRL. I to jest jej plus.

W przypadku jej przyjęcia osoby, które pracowały w organach bezpieczeństwa PRL lub z nimi współpracowały, nie będą mogły być profesorami, rektorami, dziekanami czy kierownikami katedr na uczelniach, nie będą mogły pełnić funkcji w ważnej dla systemu akademickiego Radzie Doskonałości Naukowej, ani funkcji kierowniczych, czy eksperckich w Polskiej Akademii Nauk, Polskiej Komisji Akredytacyjnej.

To krok w dobrą stronę, choć spóźniony o ponad ćwierć wieku i zbyt krótki, bo dezubekizacja nie wyklucza całkiem pracowników i współpracowników SB z systemu akademickiego, ale tylko z funkcji kierowniczych i eksperckich.

Zasługi” towarzyszy na uczelniach

Projekt ustawy niestety nie obejmuje dekomunizacji przestrzeni akademickiej, także personalnej – i to jest jej wada.

Wiadomo przecież, że głową tego systemu była partia komunistyczna (PZPR wspierana przez partie/stronnictwa sprzymierzone) i to ona decydowała także o organach bezpieczeństwa. To PZPR była przewodnią siłą narodu, także w sektorze akademickim, a na uczelniach przede wszystkim.

Bez poparcia, a przynajmniej przyzwolenia, nie można było na uczelniach pracować, a w okresie instalacji systemu nawet studiować [zakaz dla wrogów systemu, żołnierzy wyklętych , ich rodzin …], nie były możliwe awanse, wyjazdy zagraniczne. Im wyżej w hierarchii akademickiej, tym rola partii była większa. Do doktoratu wystarczyło na ogół przyzwolenie POP PZPR, gdy na szczeblach wyższych, decydenckich, awanse musiały przechodzić przez Komitet Wojewódzki, a nawet Centralny.

Kryteria merytoryczne miały mniejsze znaczenie od kryteriów politycznych, stąd negatywna selekcja kadr akademickich była oczywistością i nie bez przyczyny odchodzenie kadr formowanych w II RP i wchodzenie do systemu kadr chowu ZMP/PZPR-owskiego powodowało stopniowe obniżanie poziomu merytorycznego i moralnego kadr akademickich.

Proces ten nasilił się po wprowadzeniu do systemu akademickiego tzw. ‚docentów marcowych’, nie za zasługi naukowe, tylko za zasługi dla utrwalenia władzy ludowej, szczególnie podczas wydarzeń roku 1968 r.

Zmiany strukturalne, zastępowanie katedr- obsadzanych jeszcze przez ‚starych’ profesorów – instytutami kierowanymi już przez nową kadrę wychowaną w Polsce Ludowej, miały trwałe, negatywne skutki dla poziomu uczelni.

Komunista u władzy – zapisane w dzienniku

Ilustrację tego, co się działo wówczas na uczelniach mogą stanowić zapiski Karola Estreichera, w których wybitny historyk opisał m. in. poczynania rektora Mieczysława Karasia, który pragnął dokonać zamiany ‚Uniwersytetu Jagiellońskiego ze szkoły w Instytut Propagandowy Polskich Komunistów ‚ co w niemałym stopniu mu się udało:

Karaś …. już w trakcie studiów zapisał się do Partii, a w 1957 roku, popierany przez Taszyckiego, zaczął karierę jako sekretarz Podstawowej Organizacji Partyjnej.

Nigdy żaden hrabia Potocki, żaden dęty szlachetka nigdy nie traktował tak służby jak Karaś swych kolegów czy podwładnych. Jest władczy opryskliwy, niecierpliwy. Beszta, wyrzuca z pokoju, mówi rzeczy przykre nie tając kto doniósł mu to czy owo, grozi, żąda i nie dotrzymuje.

Mianowanie rektorem przez ministra Kaliskiego (takiego samego wojskowego autokratę) przewróciło Karasiowi w głowie. Wszedł także do KC Partii, wprawdzie na drugorzędne stanowisko, ale i to przewróciło mu w głowie. Do reszty w głowie przewróciła mu posiadana władza.

A nie jest ona wcale taka mała. To władza nad około dwudziestoma tysiącami osób — profesorów, urzędników i studentów. Ogromne fundusze, majątki, zakłady, rozbieżne sprawy. Władza rektora jest nieograniczona. On mianuje, on decyduje; jemu narazić się oznacza znaleźć się natychmiast w sytuacji bez wyjścia. Rektor posługuje się sforą urzędników — niewychowanych, prymitywnych, niewykształconych, których osadził na Uniwersytecie. Dyrektor administracyjny Sporek, jego zastępcy, kwestor Bunsch, dyrektor personalny Błachut i kierowniczka Wydziału Personalnego Irena Kozioł —wszyscy wysoko partyjni, aroganccy, nieuprzejmie rzeczowi. Cała ta, jak powiadam, sfora nieciekawych osobistości stoi gotowa, korna i posłuszna do spuszczania ze smyczy, by działać na rozkaz Magnificencji.

Od niego zależą awanse, nagrody, pozwolenia, opinie, paszporty. Sfora urzędników i sekretarzy donosi codziennie Jego Magnificencji Obywatelowi Rektorowi ostatnie plotki. Zależnie od nich rektor wydaje decyzje. Chce o wszystkim wiedzieć, aby karać lub nagradzać……

Senat nie istnieje. To ciało rządzące kiedyś Uniwersytetem składa się obecnie z profesorów — przedstawicieli Wydziałów — zastraszonych lub leniwych, oraz z urzędników administracyjnych, partyjnych przedstawicieli młodzieży, delegatów związku zawodowego, etc…

Na posiedzenie Senatu przynosi się sterty teczek z rozmaitymi, nic nieznaczącymi, sprawami i po kolei uchwala się wnioski stawiane przez rektora Karasia.

Jakiekolwiek zabranie głosu, próba przedstawienia odmiennego stanowiska są niewskazane. Rektor przerywa brutalnie, krótko. Ścina dyskusje, mrozi atmosferę. Nikt nie chce zabrać głosu, a zresztą są to wszystko sprawy drugorzędne.

Rektor zarządza, mianuje, odwołuje kierowników naukowych instytutów, zakładów, katedr. Odwołuje kierownika bez zawiadomienia, mianuje nowego nie licząc się z opinią pracowników.

.przez dwadzieścia lat rządów na Uniwersytecie doprowadził do rozkładu i upadku wielu jego instytucji.

Dzięki oparciu o Partie Karaś faktycznie rządzi od 1957 roku.

Raz jest pierwszym sekretarzem POP-u, kiedy indziej dziekanem, potem prorektorem

[Karol Estreicher, Dziennik wypadków t. V. 1973-1977, s.489-90]

Postępujący rozkład uczelni

To tylko jeden ‚przypadek”, a przecież tak się działo i na innych uczelniach, nie bez przyczyny doprowadzanych do rozkładu, szczególnie po dojściu do władzy junty Jaruzelskiego w latach 80-tych, kiedy eliminowano pracowników młodszych, niepokornych, niespolegliwych wobec systemu kłamstwa promującego oportunistów.

Potężna emigracja młodych Polaków w latach 80-tych wyprowadziła z systemu akademickiego tysiące aktywnych ludzi zasilających uczelnie krajów Zachodnich, czy to jako studenci, czy jako pracownicy.

To spowodowało poważne osłabienie intelektualne polskiego systemu akademickiego, jakkolwiek do tej pory nie zbadane należycie. Można jednak ocenić, że utraciliśmy wtedy w wyniku emigracji co najmniej 20 % potencjału akademickiego.

Dotkliwe dla kadr akademickich były polityczne weryfikacje kadr akademickich, prowadzone w dwóch falach- po wprowadzeniu stanu wojennego (1982 r.) i przed transformacją ustrojową (1986/87). Eliminowano wówczas przede wszystkich młodych naukowców, nonkonformistów, negatywnie nastawionych do systemu komunistycznego, co spowodowało, że na początku III RP mieliśmy do czynienia z luką pokoleniową.

Mamy do dziś konformistyczne kadry akademickie, które się ostały na uczelniach i formowały sobie podobnych, w ramach ustawianych konkursów, ‚chowu wsobnego’, awansowania ‚samych swoich’ – bez czynnika zewnętrznego/kontrolnego.

Objaśnianie kiepskiego stanu obecnych kadr akademickich brakiem oczyszczenia uczelni z kadr komunistycznych po 1989 r. nie jest wystarczające. Trzeba pamiętać o usunięciu ze środowiska akademickiego elementu antykomunistycznego !

Element komunistyczny i pro-komunistyczny natomiast przeszedł te weryfikacje z sukcesem. Niestety część Solidarności wręcz broniła towarzyszy na uczelniach, dzięki czemu mogli oni sprawować funkcje kierownicze w III RP, nawet dłużej niż w PRL i sprawują je nieraz do dnia dzisiejszego. Ich ofiar często nikt nie bronił, także Solidarność, stąd bywa, że ci ludzie pozostali wykluczeni z uczelni do dnia dzisiejszego.

Czemu nie ma należytych badań ?

Tego procesu jakoś się nie bada, nie chce się poznać, mimo że badania winny odpowiedzieć na pytanie – skąd się wzięły obecne kadry akademickie ? Jest to istotne dla wszelakich prób reformowania systemu.

Nie są znane straty ‚wojenne’ Solidarności akademickiej, nie są znani imiennie członkowie komisji politycznych weryfikacji kadr akademickich. Na ogół nie są znane struktury partyjne uczelni, mimo że to one decydowały niemal o wszystkim.

Nawet ci, którzy nie boją się ujawniać tajnych współpracowników SB, boją się ujawniać składów struktur partyjnych, o ile one gdzieś się jeszcze zachowały, mimo niszczenia dokumentów z czasów PRLu.

IPN ujawnił nieco dokumentów partyjnych dotyczących PAN [Spętana akademia. Polska Akademia Nauk w dokumentach władz PRL – IPN, 2009, 2012 ] demaskując nieco funkcjonowanie systemu, ale bez dokumentacji szczebla podstawowego. Znamienne było niszczenie dokumentacji partyjnych u schyłku PRL, co powoduje, że im historia nam bliższa, tym słabiej poznana – a w gruncie rzeczy zafałszowana.

Potrzebne jest opracowanie ‚Czarnej Księgi Komunizmu w nauce i szkolnictwie wyższym’, o co występowałem kilkanaście lat temu, ale bez skutku.

W dokumentach władz Polskiego Towarzystwa Historycznego można znaleźć takie argumenty:” Nawet jeśli pewne zagadnienia z przeszłości są trudne i bolesne to na wspólnocie historyków spoczywa odpowiedzialność rzetelnej ich analizy” ale jakoś nie widać, aby ta wspólnota działała odpowiedzialnie i rzetelnie na rzecz poznania tych ‚trudnych i nieraz bolesnych’ kart historii akademickiej pod okupacją komunistyczną.

Co więcej niektóre dzieła historyczne zostały tak w swoisty sposób ‚zdekomunizowane’, że nawet nie ma w nich takiego słowa jak komunizm [przykład Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego, -Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego wyd. 1 , 2000 r. ) a historycy jakoś nie protestują przeciwko takiemu zakłamywaniu historii uczelni. A przecież jest to ich obowiązkiem służbowym, nie mówiąc o moralnym, bo za krzewienie prawdy historycznej są przecież opłacani z kieszeni podatnika !

Nawet w opracowaniach wydawanych przez IPN można czytać o tym ilu na uczelniach było tajnych współpracowników SB, ale nie ma wykazów kadr partyjnych, ani nie ma strat osobowych uczelni w latach-80-tych, mimo politycznych weryfikacji kadr.

Zatem na podstawie tych prac można by sądzić, że tajni współpracownicy znakomicie ochronili powierzone im do ochrony obiekty uczelniane, a ‚przewodnia siła narodu’ znakomicie przewodziła kadrom akademickim, tak że nie było potrzeby jej zastępować ani podczas transformacji, ani później.

Odnosi się wrażenie, że etatowi historycy nie chcą nawet poznać tego co badają !

To prowadzi niestety do obecnego stanu [nie]poznania historii nauki i edukacji wyższej w PRLu, szczególnie u jego schyłku i przekłada się na sposób reformowania systemu akademickiego.

‚Konstytucja dla nauki’ nie przewiduje dekomunizacji na uczelniach, tak jakby uczelnie/ instytuty naukowe stanowiły obszary eksterytorialne niedotknięte tym systemem kłamstwa.

Etatowym kadrom akademickim – beneficjentom systemu – to całkiem odpowiada, więc się nie buntują przeciwko takiej reformie.

Tekst opublikowany w Kurierze WNET 3/2018

Kupa wojewódzka miarą poziomu Uniwersytetu Jagiellońskiego – Nie mam kwalifikacji na etat szambowego

do Hansa Franka

Kupa wojewódzka miarą poziomu Uniwersytetu Jagiellońskiego

– Nie mam kwalifikacji na etat szambowego

 

W auli Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego odbyło się spotkanie z cyklu Forum Ujotum.
Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/region/wiadomosci-krakow/a/krakow-kuba-wojewodzki-na-forum-ujotum-uniwersytetu-jagiellonskiego-zdjecia,12997668/

Gościem był Kuba Wojewódzki znany z wkładania polskiej flagi w psie odchody, http://www.se.pl/wiadomosci/gwiazdy/przez-wojewodzkiego-i-flage-polski-w-psiej-kupie-zaplaca-pol-miliona-kary_200052.html  czym udokumentowano, że obecny poziom UJ sięga szamba.  

Pod refleksję:  po wygnaniu mnie jak psa z UJ 30 lat temu, do tej pory nie odbyło się na UJ ( ani na innej krakowskiej uczelni z UJ zrodzonej)  ani jedno spotkanie z wypędzonym – nawet w czasach ‚dobrej zmiany’.  Nie ten poziom !

Niektórzy się dziwią, że UJ mnie nie przyjmuje w czasach dobrej zmiany. Ta na UJ nie nastąpiła. Był wybór – albo kupa Wojewódzkiego albo zasady Wieczorka, ale te nadal stanowią zagrożenie dla uniwersytetu posadowionego w PRL/III RP na fundamencie wojewódzkiej kupy. I wybrano.

Wyrazy współczucia dla etatowych pracowników UJ 

Józef Wieczorek –

dysydent akademicki nie mający od lat kwalifikacji, ani intelektualnych, ani moralnych, aby żyć i pracować etatowo na poziomie szamba i takich kwalifikacji nie zamierza osiągnąć do końca życia

http://ujot.fm/forum-ujotum/
FORUM UJOTUM to organizowany przez UJOT FM cykl spotkań z ludźmi mediów. Swobodna dyskusja z gośćmi to także okazja do chwili oddechu i pogłębionej refleksji……….
jw – skąd ta skłonność do oddychania wyziewami szamba, przy braku refleksji nad psimi odchodami ?

xxxxxxxxxxxxxxxxx

strona profesora Mirosława Dakowskiego:

Kupa wojewódzka miarą poziomu Uniwersytetu Jagiellońskiego
http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=22494&Itemi… 

50 rocznica marca 68′ – wkurzyć się można.

awatar

50 rocznica marca 1968 – wkurzyć się można.

Kolejna rocznica marca 68 roku. Tym razem okrągła – 50-ta, więc głośno o niej medialnie, jak i politycznie. Marzec ’68, uznano za Ogólnopolski Ruch Społeczny Przeciw Komunizmowi, jako symbol drogi do wolności i symbol solidarności, co podkreślał premier Mateusz Morawiecki.

Głos zabrał Sejm, prezydent, a także minister nauki i szkolnictwa wyższego. Podkreślano sprzeciw społeczny wobec komunistycznej dyktatury, cenzury i prześladowań politycznych, represje władz wobec uczestników demonstracji oraz falę antysemickich czystek, także w środowiskach akademickich.

Jakoś nie podkreślano wyraźnie, że demonstracje studenckie nie były antysemickie, bo były wyrazem solidarności z dwoma wyrzuconymi z uczelni [UW] studentami ( Adamem Michnikiem, Henrykiem Szlajferem) pochodzenia żydowskiego, którzy nie zostali jednak wygnani z Polski, lecz w niej, w tzw. wolnej Polsce, zrobili kariery, a Adam Michnik był nawet jednym z konstruktorów III RP, jako nad-redaktor Gazety Wyborczej, nie wyrażając jednak później solidarności z tymi, którzy w ich/jego obronie demonstrowali.

Mam osobiste wspomnienia, bo w demonstracjach w obronie Michnika brałem udział w 1968, a w roku 2004 na łamach Gazety Wyborczej, mnie – wygnanego jak psa z uczelni [UJ] w ramach czystek r.1986/87 –  brutalnie zaatakowano [ówczesny rektor UW , tej uczelni, na której studiowałem i demonstrowałem w obronie Adama Michnika] bez możliwości obrony [https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/ ] dokonując cenzury, przeciwko czemu w 68 roku krzyczeliśmy „ Prasa kłamie”,  a co stało się aktualne i w tzw. wolnej Polsce w odniesieniu do prasy Adama Michnika !

W mojej obronie, wobec kłamstw Gazety Wyborczej, nikt ze środowiska „Solidarności” nie stanął – solidarności nie było ! Władze uczelni, która mnie wygnała, wykazały jedynie solidarność z kłamstwem i brutalnym atakiem.

W wyniku marca 68 roku kilkanaście tysięcy Polaków pochodzenia żydowskiego opuściło Polskę i Prezydent Duda po 50 latach mówi: „I tym, którzy zostali wtedy wypędzeni, i rodzinom tych, którzy zginęli, chcę powiedzieć: proszę, wybaczcie, proszę, wybaczcie Rzeczypospolitej, proszę, wybaczcie Polakom, wybaczcie ówczesnej Polsce za to, że dokonano tego haniebnego aktu.

I dalej „ co za żal, co za stratę ponosi dzisiejsza Rzeczpospolita, że Wy wszyscy, ci, którzy wyjechali, ci, którzy być może umarli przez tamten 1968 rok, że Was dzisiaj z nami nie ma. Że jesteście elitą inteligencji, ale w innych krajach. Że jesteście ludźmi sukcesu szanowanymi, ale w innych krajach. Że Wasza twórczość, Wasz dorobek naukowy, że Wasze wspaniałe osiągnięcia nie poszły na rachunek Rzeczypospolitej. Co za żal! Jakżeż mi jest przykro! „ http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wystapienia/art,384,wystapienie-prezydenta-rp-podczas-obchodow-50-rocznicy-marca68-na-uniwersytecie-warszawskim.html Szanowni Państwo, proszę ich o wybaczenie dla Polski, dla Rzeczypospolitej, dla tych, którzy wtedy to sprawili. „

Rzecz w tym że wówczas nikogo nie zabito, a ci co opuścili Polskę zrobili to na na fali nagonki antysemickiej, zorganizowanej przez komunistyczne frakcje.  a nie przez władze Rzeczpospolitej, bo te były wówczas w Londynie, gdy w Warszawie były władze PRLu -podległe Moskwie.

Zapomniał też dodać, że wśród wyjeżdżających byli i ci, którzy winni stanąć za swe ekscesy komunistyczne w PRLu przed sądami Wolnej Polski, a nie stanęli, mimo listów gończych za nimi wysyłanymi ( np. Stefan Michnik czy Helena Wolińska), a niektórzy stawali w salach wykładowych polskich uczelni w III RP, gdzie byli honorowani mimo tych ekscesów ( np. Zygmunt Bauman). Żałować takiej ‚elity’ nie należy !

Minister nauki i szkolnictwa wyższego -wicepremier Jarosław Gowin mówił: „skutkiem Marca 1968 r. było zerwanie ciągłości polskiej nauki Z Polski wyemigrowały setki, o ile nie tysiące naukowców pochodzenia żydowskiego. „[http://www.pap.pl/aktualnosci/news,1320053,wicepremier-gowin-skutkiem-marca-1968-r-bylo-zerwanie-ciaglosci-polskiej-nauki.html]

Z czego wynika, że do tej pory nie policzono ilu wyjechało wówczas naukowców i jakie ponieśli z tym związane straty. Na czym polegało zerwanie ciągłości nauki minister nie wyjaśnił.

Trzeba pamiętać, że wówczas wielu polskich naukowców jedynie mogło marzyć o wyjazdach zagranicznych, a takie wyjazdy na ogół były naukowym zyskiem, fakt że głównie dla wyjeżdżających, a nie dla Polski.

Niestety te uogólnienia zarówno Prezydenta, jak i ministra/ wicepremiera Gowina odnoszące się do nauki/naukowców, winny stać się przedmiotem badań i konferencji naukowych, bo nie oddają one prawdy o skutkach marca 68 dla nauki w Polsce, o czym wielokrotnie pisałem i przekazywałem także ministrowi. Bezskutecznie.[ https://blogjw.wordpress.com/. ]

Bezskutecznie także domagałem się poznania innych czystek akademickichtych z lat 80-tych, czy to od ministerstwa [https://blogjw.wordpress.com/2017/05/26/wystapienie-do-ministra-jaroslawa-gowina/ ; https://blogjw.wordpress.com/2017/07/25/czy-ministerstwo-nauki-ma-nadal-racje-bytu-i-reformowania-systemu-akademickiego/ ] czy IPN [https://lustronauki.wordpress.com/2016/09/11/aby-ipn-sie-zmierzyl-z-przebiegiem-i-skutkami-wielkiej-czystki-akademickiej-postulaty-obywatela/;https://lustronauki.wordpress.com/2016/09/10/aby-ipn-sie-zmierzyl-z-utworzeniem-bazy-czlonkow-wladz-i-aktywistow-kz-pzpr-i-partii-siostrzanych-postulaty-obywatela/] o których nie chce się mówić, lub mówi i pisze się na poziomie bajkopisarstwa, a nie nauki, z którą ciągłość w tych ciemnych latach 80-tych [ a nie do końca w roku 68 ] zerwano.

W ubiegłym roku minęła 30 i 35 rocznica kolejnych fal politycznych czystek akademickich po wprowadzeniu stanu wojennego i przed tzw. transformacją ustrojową, i ani prezydent, ani minister, ani rektorzy uczelni, z których wypędzono nauczycieli akademickich- niewygodnych dla systemu kłamstwa, dla przewodniej siły narodu – głosu nie zabrali, prawdy o tych czystkach nie przedstawili, za ekscesy nie przeprosili.

Trzeba pamiętać, że w roku 68 usunięto z uczelni także wielu z tych, których na uczelniach w ogóle nie powinno być, ze względu na swoje szkodliwe zaangażowanie w instalację w Polsce systemu komunistycznego – systemu kłamstwa. Tych się jednak żałuje, że nie działali po ‚wygnaniu’ na rzecz nauki polskiej.

Usuwano też tych, którzy mieli kręgosłup moralny i żyli z podniesioną głową . Prof. Wiktor Jassem naukowiec pochodzenia żydowskiego na UAM w 1968 r. odmówił odczytania skierowanej przeciwko syjonistom rezolucji. Miał żydowskie korzenie, więc czytałby coś poniekąd przeciwko sobie. „Odpowiedział, że mu tego czytać nie wypada. Już następnego dnia został wezwany przez Komitet Uczelniany PZPR i zawieszony w zajęciach, a później zwolniono go z pracy na UAM. Mimo antysemickiej nagonki prof. Jassem nie wyjechał z Polski. Pracował w Polskiej Akademii Nauk.” „ Antysyjonistyczną petycję z nakazem odczytania wręczył prof. Jassemowi Jacek Fisiak, ówczesny sekretarz komitetu zakładowego PZPR na wydziale filologii UAM.” [https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/20/wiktor-jassem-anglista-z-twarza-ukarany-za-odmowe/]. 

Jak widać prof. Jassem był represjonowany, wygnany z uniwersytetu, ale nie z Polski.

A co robił Jacek Fisiak ? Fisiak robi błyskawiczną karierę naukową. W 1971 r. – w wieku 35 lat – zostaje profesorem. W stanie wojennym jest dyrektorem instytutu, z którego zostaje usuniętych kilku pracowników, a w czasach czystki r. 86/88 już jako rektor UAM wyrzucił ponad 80 pracowników naukowych https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/20/jacek-fisiak-profesor-anglistyki-i-ciemnej-strony-mocy/ i następnie -już zasłużony dla czystek- w czasach tzw. transformacji obejmuje tekę ministra edukacji narodowej.

Czystki lat 80-tych były wielokrotnie większe od czystek roku 68 o czym świadczą nie tylko ‚zasługi’ Fisiaka. Większy był też exodus akademicki z Polski i więcej było wygnań z uczelni, nieraz dożywotnio.

I co ? – niemal całkowite milczenie.

A były to czystki polityczne, prowadzone pod batutą SB i PZPR w wyniku których wypędzono z uczelni (a przynajmniej zwolniono ze stanowisk/etatów) setki, o o ile nie tysiące naukowców, wielu bez możliwości powrotu, także w tzw. wolnej Polsce.

Do tej pory nie ma nawet woli aby zbadać naukowo charakter i skutki tych czystek dla nauki w Polsce. Etatowi badacze historyczni, nieraz w roli bajkopisarzy, czy wręcz fałszerzy historii, [https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/;https://blogjw.wordpress.com/2018/02/12/profesorowie-dziejow-bajecznych/ ] tak ten problem badają i przedstawiają, aby czasem prawda nie wyszła na jaw.

Piszę o tym od lat, ale środowisko akademickie/rektorzy milczą, a minister buduje nowy gmach nauki w Polsce, nie mając zamiaru nawet poznać fundamentów tego gmachu !

Także Solidarność akademicka nie chce poznać co stało się z jej członkami w mrocznych latach 80-tych, a organizacje kombatanckie nie chcą poznać strat wojennych wojny jaruzelsko-polskiej. [https://blogjw.wordpress.com/2017/06/24/kiedy-poznamy-straty-wojenne-wojny-jaruzelsko-polskiej/

Na problem jednak zwrócił uwagę kompozytor Wincenty z Krakowa, poświęcając oratorium niezłomnym, wyklętym, ofiarom komunistycznych czystek akademickich.

Może polskie uczelnie, a przede wszystkim Uniwersytet Jagielloński, zaangażowany w komunistyczne rugi akademickie lat 80-tych i heroicznie broniący do tej pory swych ciemnych kart historii, a zaangażowany ostatnio w promocję gender i reinkarnacji zamiast w poszukiwanie prawdy, w ramach ekspiacji zorganizuje w swych murach wykonanie tego oratorium, które być może zbliży nas do prawdy i przywróci ciągłość akademicką w Wolnej Polsce.

0.PNG

1

8

6

7

11

9

10

Przykazania habilitacyjne, czyli jak utrzymać spadek poziomu nauki w Polsce, za pomocą utrzymania habilitacji

drabina akademicka

Przykazania habilitacyjne, czyli jak utrzymać spadek poziomu nauki w Polsce,

za pomocą utrzymania habilitacji

z cyklu: 10 przykazań establishmentu akademickiego

pod lupą dysydenta akademickiego

W apelu o zmiany w planie reformy nauki ministra Gowina 145 polskich naukowców (krajowych, na ogół humanistycznych i społecznych) sformułowało 10 poprawek do ustawy absolutnie koniecznych, aby uczynić ‚Konstytucję dla nauki’ aktem prawnym możliwym do przyjęcia. https://blogjw.wordpress.com/2018/02/26/10-przykazan-establishmentu-akademickiego-pod-lupa-dysydenta-akademickiego/

Znamienne jest, że aż cztery z tych absolutnie koniecznych poprawek [zdaniem apelowników], rzec by można przykazań, których przestrzeganie będzie konieczne do zbawienia nauki w Polsce od ostatecznej zagłady, dotyczy tzw. habilitacji. Jest to u nas drugi -po doktoracie stopnień naukowy – nadal w Polsce niezbędny do uzyskania statusu członka nadzwyczajnej kasty akademickiej – rekrutującej/oceniającej/ awansującej ludzi nauki i co najważniejsze samo się kontrolującej.

A jakie są ‚przykazania’ habilitacyjne apelowników ?

Po czwarte, stanowczo sprzeciwiamy się faktycznemu zniesieniu habilitacji poprzez uchylenie obowiązku jej uzyskania.

Po piąte, niezbędna pozostaje rezygnacja z projektu udzielania habilitacji na podstawie grantu europejskiego.

Po siódme, niezbędne jest przywrócenie kolokwium habilitacyjnego, przynajmniej w naukach humanistycznych i społecznych.

Po dziewiąte, konieczne jest utrzymanie a zarazem zreformowanie Centralnej Komisji jako organu działającego w postępowaniach habilitacyjnych i przewodach profesorskich, gdyż tylko dzięki temu organowi można utrzymać rzetelność doboru recenzentów.

Apelownicy jakby nie brali pod uwagę , że wzrost ilości habilitowanych w ostatnich latach skorelowany pozytywnie ze spadkiem poziomu nauki i edukacji wyższej wskazuje kto za to odpowiada. Jesteśmy potęgą habilitacyjną i zarazem mizerią naukową.

A wielu obrońców habilitacji argumentuje, że ona trzyma poziom, więc trzeba ją utrzymać. Skoro mamy spadek poziomu nauki mimo ekspansji habilitacji, to chyba ona trzyma spadek poziomu, a nie o to winno chodzić rzeczywiście zatroskanym o los nauki w Polsce .

Habilitacja w świecie nauki jest już prawie nieznana, pozostała głównie w krajach bloku sowieckiego, stąd przez lata w III RP polscy naukowcy rozwijali turystykę habilitacyjną na trasach do krajów kompatybilnych z naszym systemem.

Posiadacze habilitacji (nie tylko pochodzących z turystyki) nie tylko bronili się i bronią się nadal przed przybyciem nieproszonych gości z polskiej diaspory akademickiej , którzy bez habilitacji zresztą nic by u nas nie znaczyli.

I teraz spora grupa -także mających status patriotów -walczy heroicznie o to aby było tak jak było !

Ten apel i te przykazania habilitacyjne w nim zawarte to jest też powtórka z historii. Kilkanaście lat temu też toczyła się dyskusja nad habilitacją i w końcu ją utrzymano aby ta trzymała poziom ! Z tym, że argumentowano: trzeba ją znieść, ale jeszcze nie teraz, trzeba się przygotować, może za 10 lat.

Warunek był jednak zasadniczy – musimy nauczyć się organizować konkursy. Jak się nauczymy to habilitacja nie będzie potrzebna. Minęło lat kilkanaście i polscy akademicy- zresztą habilitowani wzdłuż, wszerz i w poprzek – jakoś nie zdołali się nauczyć organizować konkursy stąd nadal są one ustawiane i to często na gorszych, ale swoich i nadal trzeba zachować habilitację aby ta trzymała poziom, choć jak widać go nie trzyma !

Drugi argument jaki wysuwano to plaga doktoratów na niskim poziomie, co było i jest faktem. Ale nie podkreślono, że tylko habilitowani mogli prowadzić doktoraty. Doktorzy nie byli zrzucani do Polski niczym amerykańska stonka w czasach zimnej wojny, tylko byli prowadzeni i zatwierdzani przez habilitowanych ! – więc odpowiedzialnych za ich poziom – za zatwierdzanie ich poziomu !

Plaga stonki – rzekomo z winy imperialistów amerykańskich – została opanowana, ale plaga kiepskich doktoratów a także plaga plagiatów ( także doktorskich, także habilitacyjnych] nadal trwa.

Widać, że habilitowani nie nauczyli się nie tylko organizowania konkursów, ale także prowadzenia i oceniania doktoratów i nie zdołali zapanować nad swoją i swoich podopiecznych nieuczciwością !

Jak Jaś nie zdoła się czegoś nauczyć w szkole – i to w ciągu krótkiego czasu – to dostaje dwóję, a czasem nie przechodzi do następnej klasy. Jak habilitowany Jan nie jest w stanie nauczyć się – i to przez długi czas – tak prostej rzeczy jak robienie konkursów, a nawet podpisywania się imieniem i nazwiskiem pod swoimi opiniami, których nie potrafi nawet uzasadnić, to dożywotnio ma zapewnione robotę akademicką i to na na stanowiskach decyzyjnych !

Bo taki jest ten polski system akademicki o utrzymanie którego tak zażarcie walczą jego beneficjenci, nie podając swoich, czy innych opracowań na temat podobno zbawiennej dla nauki roli habilitacji i nie racząc nawet tego objaśnić takim wątpiącym jak ja.

Teologiem nie jestem, ale wiem, że istnieje wiele dzieł/traktatów objaśniających 10 przykazań (razem i każdego z osobna) niezbędnych dla zbawienia człowieka.

Apelownicy formułują swoiste przykazania habilitacyjne – ich zdaniem niezbędne dla zbawienia nauki w Polsce, ale nie powołują się ani na jedno dzieło – choćby nawet habilitacyjne- traktujące o znaczeniu habilitacji w systemie nauki. Nie tłumaczą także jak to jest, że nagrody Nobla ( i nie tylko) otrzymują głównie „wieczni doktorzy”, a dożywotni habilitowani – nader rzadko.

Ja etatowcem nie jestem, wynagradzany za pracę nie jestem ( pracuję, ale nie jestem zatrudniony, a to się u nas nie liczy !) a wiele tomików na tematy akademickie, systemu tytularnego w Polsce napisałem i nawet je ujawniam publicznie do krytycznej analizy przez etatowych i utytułowanych akademików, ale nie mogę się doczekać merytorycznych opinii na ten temat.

Na podstawie mojej wiedzy ( nie mam wątpliwości, że skromnej, ale apelownicy nie chcą mi jej poszerzyć – więc to chyba ich wina !) mniemam, że habilitacja w polskim ‚tytularnym’ systemie akademickim jest szkodliwa:

  1. Była już w II RP, ale przy instalacji systemu komunistycznego w Polsce Włodzimierz Sokorski -komunistyczny politruk wojenny, kiedy front wojenny się skończył został skierowany na front akademicki i zapowiadał, że teraz będzie zarządzanie przez scentralizowaną habilitację i tak było przez lata komunizmu i tak pozostało po medialnym obaleniu komunizmu. Habilitacja była ( i jest) znakomitym narzędziem dyscyplinowania akademików. Niewygodni dla komunistów/karierowiczów/dla systemu komunistycznego mieli mierne szanse na habilitację i tak mimo zmian pozostało.

  2. Dzięki turystyce habilitacyjnej do krajów kompatybilnych systemowo Polacy zdobyli wiele habilitacji, choć ich wykazu nie podają bazy ludzi nauki i nie wiadomo co istotnego wniosły do nauki [ dla przypomnienia polski system tytularny oparty na habilitacji był kompatybilny także w III RP z takimi potentatami naukowymi jak Ukraina, Białoruś, Mołdawia, Słowacja, Mongolia, Korea Północna, Libia, Kuba itd. …https://wobjw.wordpress.com/2010/01/03/prof-dr-hab-dozywotni/ )

  3. Z powodu braku habilitacji, mimo dużego potencjału intelektualnego, nieraz znacznie większego od zatrudnionych na etatach akademickich w Polsce, nie wracali przez lata polscy naukowcy z dobrych ośrodków naukowych. W końcu nawet profesor z Harvardu czy z Oxfordu mógłby być u nas zatrudniony co najwyżej na słabo płatnym etacie adiunkta, bez możliwości prowadzenia zespołów badawczych, gdy słabi hab/prof mogli i mogą to robić dożywotnio. Konieczność zrobienia habilitacji w warunkach systematycznej organizacji niepowodzenia zawodowego przez już utytułowanych ( nieraz utytłanych) skłaniała i skłania młodych aktywnych ludzi, pasjonatów do opuszczania systemu akademickiego, a nawet Polski

  4. ‚habilitantów’ niewygodnych dla establishmentu akademickiego, dla akademickiej pajęczyny załatwia się nieraz poza-merytorycznie [ https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-roberta-koscielnego/;https://blogjw.wordpress.com/2013/02/25/nieustajace-strapienie-problemami-dr-marka-migalskiego/; https://nfaetyka.wordpress.com/2015/07/14/gang-wyzszej-inteligencji/] ‚na telefon’ czy ‚e-maila’.

To tylko dla przykładu 4 kwestie. Resztę mogę przedstawić w obszernej dysertacji, o ile dostanę taką możliwość od decydentów, czy apelowników.

Sam wszystkiego za nich nie będę robić – tak jak kiedyś robiłem za habilitowanych – tym bardziej, że i tak robię nadal wiele, a oni – ani me, ani be, ani kukuryku !

10 przykazań establishmentu akademickiego pod lupą dysydenta akademickiego: Kwestie fundamentalne, których nie ma w Apelu, ani w Konstytucji

Idź wyprostowany

[‚Przykazania’ oparte na skale, mają lepszy fundament – zdj./ Józef Wieczorek]

10 przykazań establishmentu akademickiego

pod lupą dysydenta akademickiego:

Kwestie fundamentalne, których nie ma w Apelu, ani w Konstytucji

Apel [https://blogjw.wordpress.com/2018/02/26/10-przykazan-establishmentu-akademickiego-pod-lupa-dysydenta-akademickiego/ ] dotyczy reformy nauki i szkolnictwa wyższego ujętej aktem „Konstytucja dla nauki”, ale nie ma w nim apelu, aby ta Konstytucja miała swoją preambułę, wyłożenie swojej filozofii reformy, w której winno być zdefiniowane czym ma być uniwersytet w czasach niewątpliwego kryzysu uniwersytetu – czy to ma być korporacja nauczanych i nauczających poszukujących wspólnie prawdy, czym był kiedyś i co zapisywano w statutach, czy nadal ma być fabryką dyplomów i tytułów, czym jest obecnie, ale czego się nie umieszcza w ustawach. Z tej produkcji uniwersytety się wywiązują wytwarzając ogromną ilość tych imponderabiliów, ale jakoś luźno jedynie związanych ( lub wcale nie związanych) z tym co jest rozumiane jako nauka.

Skoro tej fundamentalnej sprawy w ogóle Konstytucja nie porusza, to trudno nawet nad nią merytorycznie dyskutować, zarzucać jej te, czy inne wady – bo jaki jest punkt odniesienia ?

Mimo podkreślania w Apelu fundamentalnych rzekomo kwestii, w fundamentalnych sprawach widać fundamentalne podobieństwa Konstytucji i Apelu !

Mimo, że chyba ok. 1/3 populacji akademickiej Polaków znajduje się poza Polską, ani Konstytucja, ani Apel nie podejmują fundamentalnej kwestii wykorzystania tego ogromnego potencjału intelektualnego dla dobra Polski. Chyba nikt poza mną nie postulował [ jak się okazało bezskutecznie] wykorzystania Polonii akademickiej do reformowania systemu akademickiego w Polsce.[ https://blogjw.wordpress.com/2015/08/07/sprawa-otwarcia-systemu-akademickiego-na-polonie-akademicka/; https://blogjw.wordpress.com/2016/03/22/o-udzial-polonii-akademickiej-w-naprawie-polskiego-systemu-akademickiego/].

Do tej pory nie ma nawet należytej bazy tej polskiej diaspory i jakoś ‚apelownicy’ w tej sprawie nie apelują !

Doświadczenia w tej kwestii Niezależnego Forum Akademickiego [http://nfa.pl/articles.php?topic=48 ] sprzed kilkunastu lat – zostały pominięte, a skoro kierujący NFA [autor tych słów] niejako scedował kwestię Polonii akademickiej na organa rządowe, to kwestia ta obumarła, zamiast się rozwinąć, z rezultatami widocznymi także w Konstytucji i w Apelu.

Podniesienie się z zapaści nauki bez otwarcia na polską diasporę akademicką, rozproszoną po licznych, często bardzo dobrych uczelniach//instytutach zagranicznych, na ich doświadczenia pracy w innych systemach, w których na ogół się sprawdzają – jest niemożliwe, tym bardziej, że drenaż polskich mózgów nadal postępuje i tak naprawdę ani Konstytucja, ani Apel, tego szkodliwego dla Polski ‚postępu’ jakoś nie powstrzymują. W dodatku ‚przykazania’ zawarte w Apelu niejako ten postęp [ ucieczkę młodych, aktywnych pasjonatów nauki] mogą jeszcze nasilić.

Apel, podobnie jak Konstytucja, nie podejmują kwestii patologii akademickich w Polsce, dewastujących potencjał intelektualny i pracę licznych pasjonatów nauki, często tę pracę tracących, a swój potencjał zamrażających. [https://nfaetyka.wordpress.com/; Etyka i patologie polskiego środowiska akademickiego https://blogjw.files.wordpress.com/2012/01/etyka-i-patologie-polskiego-c59brodowiska-akademickiego.pdf ]

Nie było ani jednej konferencji poświęconej rozlicznym patologiom akademickim [https://blogjw.files.wordpress.com/2015/05/czy-bez-nowego-rozdania-uniwersytet-moc5bce-wyjc59bc487-z-kryzysu-akademia-wnet-9-maja-2015-r.pdf ] , nie było żadnej dyskusji z postulatami ograniczenia patologii, w tym mojej propozycji utworzenia Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich – w skrócie POMPA, która by wypompowała chociaż część tych patologii, co by korzystnie wpłynęło na jakoś nauki i edukacji wyższej w Polsce.[https://nfaetyka.wordpress.com/2010/03/13/postulat-organizacji-osrodka-monitoringu-patologii-akademickich/)(link is external]. Kompletny brak zainteresowania tą kwestią tak po stronie Konstytucji, jak i Apelu.

Tak po stronie Konstytucji, jak i Apelu:

  • nie widać kwestii rekrutacji kadr akademickich dotychczas na bazie ustawianych konkursów, do tej pory nie penalizowanych,

  • nie ma kwestii likwidacji patologicznego chowu wsobnego, patologicznej niemobilności kadr ( mamy rzec by można model sedentarny – zajmowanie akademickich stołków do zasiadania od studenta do rektora na tej samej uczelni),

  • nie ma kwestii wieloetatowości kadr ( 2 etaty to też wiele !) czyli nadal zagwarantowane pozoranctwo naukowe i edukacyjne oraz etatowa pajęczyna,

  • nie ma kwestii likwidacji ‚ systemu Drewsa’ [https://blogjw.wordpress.com/2009/01/17/system-drewsa/ ] niemerytorycznej oceny kadr przez ‚samych swoich’ z pominięciem ekspertów zagranicznych i niewygodnych – bo niezależnych

  • nie ma kwestii ‚historycznych’, w tym metod i skutków systematycznej organizacji niepowodzenia zawodowego, która przetrwała transformację ustrojową [Herbert Kopiec – W kręgu nibyprofesorów i prawdziwych kapusiów, Kurier Wnet 3/2018]. Dezubekizacja stanowisk decydenckich zawarta w Konstytucji nie jest kwestią wystarczającą dla oczyszczenia środowiska akademickiego.

  • nie ma kwestii ujawnienia, wykluczenia z systemu i wkluczenia do historii uczelni zasłużonych dla politycznych weryfikacji kadr w czasach wojny jaruzelsko-polskiej. Z tym się wiąże brak woli likwidacji analfabetyzmu akademickiego – zasłużeni nie potrafili podpisywać się ani imieniem, ani nazwiskiem, a ich ukrywający nie potrafią przez dziesiątki już lat zrozumieć znaczenia słowa anonim (i nie tylko) nawet jak są akredytowanymi językoznawcami, rzecz jasna z pełną gamą tytułów akademickich. Nie ma nawet kwestii czego mogą nauczyć analfabeci na uniwersytetach ?

  • nie ma kwestii rzecznika praw akademickich /mediatora akademickiego stąd ‚akademicy’ niszczeni w swoich placówkach przez nadzwyczajną kastę akademicką szukają porady/obrony u dysydenta akademickiego, wyklętego z systemu, bo nie mają u kogo ! [ https://nfapat.wordpress.com/; https://nfamob.wordpress.com/; Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim https://blogjw.files.wordpress.com/2012/01/mediator-akademicki-jako-przeciwdziac582anie-mobbingowi-w-c59brodowisku-akademickim.pdf

  • nie ma kwestii likwidacji akademickich dostaw obowiązkowych [ https://blogjw.wordpress.com/2016/08/19/obowiazkowe-dostawy-akademickie/ ] rujnujących naukę i edukację z nazwy wyższą, podobnie jak dostawy obowiązkowe w rolnictwie rujnowały w PRLu rolnictwo. Z tych ostatnich w końcu zrezygnowano, ale w systemie akademickim – choć nie były wpisane do prawa – funkcjonowały i funkcjonują do dziś na mocy obyczajów i petryfikacji stosunków feudalnych. Przejścia od systemu feudalnego do systemu wolnościowego nie widać . Można być wolnym, gdy się opuści system akademicki i widać wtedy zwiększenie efektów, bo etatowe autorytety moralne i intelektualne (rzecz jasna – hab. i prof.) nie mogą skutecznie przeciwdziałać aktywności lepszych od siebie, zapisywać na swoje konto to o czym nawet pojęcia nie mają !

Ten wykaz bynajmniej nie wyczerpuje wszystkich fundamentalnych kwestii, które winny być zawarte w Konstytucji, a jeśli ich nie ma to w poważnych, odpowiedzialnych Apelach.

Podnieść ponadto należy, że poważna reforma zatrzymania kryzysu nauki i szkolnictwa wyższego nie może polegać na tym, że zrobi się dobrze dla beneficjentów patologicznego systemu. Taka reforma musi boleć, jak każda operacja na chorym pacjencie. Problemem politycznym jest natomiast znalezienie środków uśmierzających ból.

Post scriptum

Fundamenty moich argumentów można znaleźć na moich stronach www:

Blog akademickiego nonkonformistyhttps://blogjw.wordpress.com/

NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIEhttp://www.nfa.pl/

LUSTRACJA I WERYFIKACJA NAUKOWCÓW PRLhttp://lustronauki.wordpress.com/

ETYKA I PATOLOGIE POLSKIEGO ŚRODOWISKA AKADEMICKIEGO

http://nfaetyka.wordpress.com/

MEDIA POD LUPĄ NFAhttp://nfajw.wordpress.com/

NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE – SPRAWY LUDZI NAUKIhttp://nfapat.wordpress.com/

MEDIATOR AKADEMICKI KONTRA MOBBINGhttp://nfamob.wordpress.com/

Archiwum NFA ( w organizacji)- https://nfawww.wordpress.com/

i moich książkach tak papierowych, jak i elektronicznych [linki dostępne na https://blogjw.wordpress.com/]

z którymi dotąd twórcy Konstytucji, jak i Apelu, dyskusji nie podjęli mimo moich propozycji i apeli ! Za trudne dla beneficjentów systemu ?

Wiele kwestii i to fundamentalnych można też usłyszeć w nagraniach Niepoprawnego Magazynu Akademickiego ( 19 jednogodzinnych audycji, linki na https://blogjw.wordpress.com/]

Mimo wszystko, moje niezależne [ bez finansowania] strony i audycje są nadal otwarte na dyskusje i polemiki, także na autorskie teksty, które chętnie na nich zamieszczę, tak jak chętnie porozmawiam w audycjach niepoprawneradio.pl do czego od wielu miesięcy zachęcałem i nadal zachęcam.

Nikt nie może mi zarzucić zasadnie, że jestem zamknięty na polemikę/krytykę. Wręcz przeciwnie. To beneficjenci systemu [ także spośród twórców Konstytucji, jak i Apelu] są na mnie zamknięci i to jest smutna prawda. W tej materii dobrej zmiany – brak !

10 przykazań establishmentu akademickiego pod lupą dysydenta akademickiego

[ te przykazania oparte są na skale, na mocnym fundamencie,

tablice osadzone na bagnie, ani chybi by się w nim  pogrążyły

– zdjęcie nie tylko geologiczne –  Józef Wieczorek ]

10 przykazań establishmentu akademickiego

pod lupą dysydenta akademickiego

[wstęp]

Przeczytałem swoiste 10 przykazań establishmentu akademickiego i 5 grzechów, niekoniecznie głównych, procesu legislacyjnego ustawy o nauce i szkolnictwie wyższym do dyskusji przedłożonych przez sygnatariuszy apelu rozmaitej orientacji – od prawicy do lewactwa.[ http://www.radiokrakow.pl/resource/www_files/file/fd547a1961656072f2e8b7a5cc42c89f.pdf , https://wpolityce.pl/polityka/383320-wazny-list-prawie-150-naukowcow-do-ministra-gowina-rewolucja-ktora-przygotowali-tworcy-tzw-konstytucji-dla-nauki-grozi-nieobliczalnymi-konsekwencjami .

Rzecz jasna zamierzam się do nich ustosunkować, jakkolwiek do moich setek artykułów zebranych w kilkanaście tomików ( po ok. 200 stron każdy)- patrz https://blogjw.wordpress.com/ [ i tam linkowane] Moje boje 1,Moje boje 10,Moje boje 11,Moje boje 2,Moje boje 3,Moje boje 4,Moje boje 5,Moje boje 6,Moje boje 7,Moje boje 8,Moje boje 9

dotyczących systemu nauki i szkolnictwa wyższego, a w szczególności jego patologii, jakoś ani minister – twórca reformy, ani sygnatariusze apelu do ministra, do tego materiału się nie ustosunkowali, mimo że te teksty/książeczki są dostępne w sieci za darmo, opracowane za darmo, do przeczytania/przemyślenia/przedyskutowania wystawione i rozpowszechniane, a winny one dawać do myślenia ludziom rzeczywiście zaangażowanym w sprawy reformowania systemu akademickiego, w poznanie jego fundamentów, przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Wnoszą też wiele do sprawy finansowania ludzi nauki, genezy kadr akademickich, ich rekrutowania, oceniania, awansowania, kontrolowania.

Mimo, że jest to działalność pro publico bono, prowadzona od lat, a od początku tego wieku dzięki internetowi wystawiona na widok publiczny i monitorowana (przynajmniej okresowo) zarówno na poziomie ministerialnym, jak i pro-reformatorskiej społeczności akademickiej, z uwzględnieniem Polonii akademickiej, pozostała jakby nieznana establishmentowi akademickiemu, który w ataku na reformę min. Gowina sformułował swoiste 10 przykazań, do czego zamierzam się jednak odnieść, nie jako decydent ( bo nim nie jestem) , lecz jako dysydent akademicki całkowicie wykluczony/wyklęty ze środowiska akademickiego sformowanego w czasach PRLu i III RP .

Nie jestem zwolennikiem takiego kształtu tej reformy, co dokumentowałem dziesiątkami tekstów, felietonów i rozmów radiowych ( niepoprawnych rzecz jasna) do czego ani twórcy reformy, ani jej obecni krytycy, się nie odnieśli i dyskusji nie podjęli, mimo że moje zastrzeżenia do reformy były i są fundamentalne.

Uważam bowiem, że reforma ma słabe fundamenty, inaczej mówiąc ciężka konstrukcja systemu akademickiego posadawiana jest na gruncie bagiennym i/lub osuwiskowym, co grozi pogrążeniem się konstrukcji lub jej osuwiskowe spełzanie.

Cała dyskusja wokół reformy, w tym i apel establishmentu akademickiego, nie dotyczy fundamentów, ani nawet konstrukcji nośnej, lecz ornamentyki i wystroju wnętrza.

To jest mniej więcej tak, jakby tracono czas i pieniądze na prace projektowe łazienki na pierwszym piętrze, nie zważając na to, że budynek posadawiany jest na bagnie.

Co z tego, że zaprojektujemy piękną łazienkę, jak jest niemal pewne, że nie weźmiemy w niej nawet prysznicu, bo budynek się zawali, a przynajmniej pochyli się tak, że kanalizacja ( w tym prysznice) nie będzie działać.

To, że system akademicki w PRLu po okupacji niemieckiej uruchomiany przez komunistów został tak zaprojektowany, aby umożliwił tworzenia nowego człowieka, podległego zarządzającej kaście komunistycznej powinien wiedzieć każdy.

System w PRLu opierał się na wspieraniu kłamstwa, a nie na poszukiwaniu prawdy – co jest istotą nauki, a co dla systemu komunistycznego byłoby zabójcze.

System rozprawiał się z prawdą i jej poszukiwaczami/ nosicielami/propagatorami, bo ci zagrażali komunistycznym uniwersytetom,  a wynosił na piedestały miłośników systemu kłamstwa i oportunistów. Mam w tej materii osobiste wspomnienia sprzed tzw. transformacji ustrojowej, nie budzące jednak zainteresowania establishmentu akademickiego.

Po roku 1989 system ten nie został zasadniczo zmieniony, tak personalnie, jak i strukturalnie i pozostał skansenem systemu komunistycznego.

Pozorowano jedynie zmiany, szczelnie system zamykając. Można obrazowo rzec – uszczelniając okna i instalując drzwi antywłamaniowe, aby element niepożądany, szczególnie ten wykluczony/wyklęty przez komunistów z systemu, i ten z emigracji akademickiej czasem do szczelnego, autonomicznego systemu się nie włamał.

Nadzwyczajna akademicka kasta beneficjentów negatywnej selekcji kadr PRLu reprodukowana w podobnym systemie w III RP sama się ocenia/awansuje/kontroluje w patologicznym systemie zamkniętym posadowionym na bagnie, coraz bardziej się pogrążającym.

Apel establishmentu bynajmniej nie idzie w kierunku osuszenia bagna i wznoszenia konstrukcji systemu akademickiego na solidnym, intelektualnym i moralnym fundamencie, bo tych tematów w swoich ‚przykazaniach’ nie podejmuje, tak jak establishment nie podejmował nawet dyskusji z moimi apelami/postulatami/argumentami, jak i wcześniejszymi usiłowaniami naprawy systemu akademickiego przedstawianymi [ https://nfawww.wordpress.com/category/akcje-nfa/ ] przez założone i kierowane przez mnie Niezależne Forum Akademickie, otwarte nie tylko na całe krajowe środowisko akademickie, lecz i na Polonię akademicką, stanowiącą potężny rezerwuar sił intelektualnych nadal niechciany przez establishment akademicki.

Skoro ‚apelownicy’ podnoszą – ‚mamy przed polską nauką wiele spraw, które
należałoby swobodnie przedyskutować przy okazji nowej legislacji‚ zamierzam przedłożyć w kilku odcinkach swobodną dyskusję nad ich ‚przykazaniami’ i udokumentować każdy swobodny głos w dyskusji, całkiem za darmo, aby uniknąć problemów finansowych, tak często podnoszonych przez establishment akademicki.

Zobaczymy jak będzie wyglądać dyskusja nad fundamentami systemu akademickiego dla dobra Polski i czy w tej materii pojawią się jakieś znamiona dobrej zmiany.

UWAGA: Moja dyskusja nad ‚przykazaniami ‚ – niebawem

Treść apelu etatowego ( czasem wielo) establishmentu akademickiego:

Apel o zmiany w planie reformy nauki ministra Gowina
Z wielkim niepokojem obserwujemy plany wicepremiera Jarosława Gowina w
sprawie reformy nauki i szkolnictwa wyższego.
Niewątpliwie, poprawiony projekt ustawy zawiera pozytywne ustępstwa w stosunku
do pierwotnych założeń. Trzeba je odnotować z uznaniem. Między innymi wycofano się z pomysłu tajnych recenzji w przewodach habilitacyjnych i wnioskach profesorskich.

Mowa jest o poszerzeniu możliwości zrzeszania się uczelni. Występuje pomysł tworzenia „szkół doktorskich”. Ustawa otwiera możliwość wprowadzenia egzaminów wstępnych, bez których nigdy nie będzie możliwe podniesienie poziomu studiów.
Przedłożony Radzie Ministrów i kierowany do Sejmu projekt ustawy zawiera jednak
w dalszym ciągu niezmiernie groźne rozwiązania, których wejście w życie spowoduje
olbrzymi, niekorzystny przewrót w szkolnictwie akademickim. Przewrót ten może uruchomić lawinę gwałtownych, niekontrolowanych zmian. Nie będzie można ich powstrzymać.
Mamy przekonanie, że absolutnie konieczne wprowadzenie do ustawy określonych
poprawek, które uczynią ją aktem prawnym możliwym do przyjęcia.

Byłoby ich dziesięć:

  1. Po pierwsze, należy zaniechać planu tworzenia rad uczelni złożonych z osób
    wprowadzonych z zewnątrz w ponad połowie ich członków.
  2. Po drugie, niezbędne jest dodanie postanowienia, iż obok rektora i senatu również
    wydziały na czele z dziekanami są organami uczelni.
  3. Po trzecie, kategorycznie domagamy się porzucenia planu powoływania „profesorów dydaktycznych”.
  4. Po czwarte, stanowczo sprzeciwiamy się faktycznemu zniesieniu habilitacji poprzez uchylenie obowiązku jej uzyskania.
  5. Po piąte, niezbędna pozostaje rezygnacja z projektu udzielania habilitacji na podstawie grantu europejskiego.
  6. Po szóste, nie do przyjęcia jest zamysł ewaluacji uczelni jako całości, a nie
    poszczególnych wydziałów, jak ma to miejsce obecnie.
  7. Po siódme, niezbędne jest przywrócenie kolokwium habilitacyjnego, przynajmniej w naukach humanistycznych i społecznych.
  8. Po ósme, jako nie do przyjęcia wydaje się pomysł, aby rektor sam ustanawiał kierunki studiów i je znosił bez jakiejkolwiek kontroli Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
  9. Po dziewiąte, konieczne jest utrzymanie a zarazem zreformowanie Centralnej Komisji jako organu działającego w postępowaniach habilitacyjnych i przewodach profesorskich, gdyż tylko dzięki temu organowi można utrzymać rzetelność doboru recenzentów.
  10. Po dziesiąte, nie można nie wyrazić sprzeciwu wobec zaproponowanego systemu
    punktacji czasopism. Prowadzi on do degradacji setek z nich poprzez umieszczenie ich na „liście B”, stanowiącej swoistą „poczekalnię”, w której wszystkie byłyby punktowane „po równo”.

Złożone z osób zewnętrznych Rady uczelni pogłębią proces gwałtownej
komercjalizacji uczelni i nie rozwiążą żadnego z problemów, z jakimi boryka się dzisiaj
szkolnictwo wyższe. Likwidacja wydziałów w najlepszym razie wywoła olbrzymi bałagan.
„Profesura dydaktyczna” to wskrzeszenie żałosnej funkcji „starszego wykładowcy”, znanej z doby PRL. Wykładać na uniwersytecie może tylko ktoś, kto sam prowadzi pracę badawczą.
Zachowanie autonomii wydziałów (nielikwidowanie rad) stanowi oczywistą
gwarancję samorządności uczelni i partycypacji grona profesorskiego w rządzeniu, a przede wszystkim w sprawowaniu kontroli nad procesem awansów.
Przydzielanie kategorii ewaluacyjnych nie wydziałom, ale uczelniom jako całości
doprowadzi do niesprawiedliwości. Każda (lub niemal każda) z nich ma wydziały bardzo
dobre, dobre, słabe i bardzo słabe. Wprowadzenie tego rozwiązania doprowadzi do upadku licznych uczelni regionalnych i przyczyni się do pogłębienia podziału na „Polskę A” i „Polskę B”. Dodatkowe pieniądze powinny trafić tylko do wydziałów najlepszych, na wszystkich uczelniach.
Zniesienie habilitacji poprzez uchylenie jej obowiązku oznaczać będzie krach
humanistyki i totalną dewaluację tytułu profesora nadawanego przez uczelnię, gdyż zostanie nim właściwie każdy, kto ma doktorat. Jest wielce niestosowne i drastycznie godzące w powagę nauki przyznawanie habilitacji komuś, kogo Rada Wydziału nie może wezwać na kolokwium, tylko musi procedować zaocznie. Tak, niestety, wygląda to obecnie.
Oprócz tych fundamentalnych kwestii, mamy przed polską nauką wiele spraw, które
należałoby swobodnie przedyskutować przy okazji nowej legislacji. Do takich zaliczyć trzeba chociażby pięć z nich:
(1) Mamy duże wątpliwości, czy system grantowy – oparty o całkowitą uznaniowość i
„punktozę” – jest rozwiązaniem właściwym. Potrzebne jest raczej poszukiwanie równowagi między trzema strumieniami finansowania nauki, a są to: pensje pracowników naukowych, środki na badania statutowe kierowane do jednostek oraz granty, czyli środki na konkretny projekt.
(2) Najwyższy czas przemyśleć na nowo bilans działania tzw. systemu bolońskiego.
Jego silny wpływ na obniżenie poziomu studiów humanistycznych jest od dawna widoczny.
Postulat przyznania senatom uczelni prawa do organizowania jednolitych pięcioletnich
studiów magisterskich w humanistyce wydaje się niepozbawiony mocnych racji.
(3) Za co najmniej wątpliwą, i wymagającą zastanowienia się, uznajemy koncepcję
przyznania prawa do habilitowania tylko uczelniom mającym kategorie A+, A i B+.
Pozostałym groziłby nieuchronny upadek.
(4) System punktowy w obecnym kształcie jest niemożliwy do utrzymania dla nauk
humanistycznych i społecznych. Ich specyfika nie została w żaden sposób uwzględniona.
Całościowe przemyślenie tej sprawy raz jeszcze i porzucenie tego, co jest jawnym absurdem pozostaje niezbędne.
(5) Wyjątkowo wątpliwe jest proponowane uzależnianie możliwości ubiegania się o
doktorat i habilitację od publikacji w czasopismach zagranicznych. To samo trzeba
powiedzieć o pomyśle przyznawania punktów za książki wydawane tylko w wydawnictwach certyfikowanych, których specjalną listę planuje ułożyć Ministerstwo.
*
Niezbędne byłoby powołanie specjalnej podkomisji przy sejmowej Komisji właściwej
ds. Nauki i Szkolnictwa Wyższego w celu przemyślenia tych wszystkich problemów na
obecnym etapie postępowania legislacyjnego. Z całą odpowiedzialnością popieramy ten zgłoszony już publicznie pomysł. Gremium takie powinno przynajmniej wysłuchać opinii krytyków obecnego projektu ustawy. Ustawodawcy nie wolno zadowolić się deklaracjami rektorów, którzy są „za”, gdyż otrzymają olbrzymią władzę.
Nauka jest dziedziną o wyjątkowej wrażliwości. Rewolucja, którą przygotowali
twórcy tzw. Konstytucji dla Nauki, grozi nieobliczalnymi konsekwencjami. Nie skorzysta na  niej ani środowisko naukowe, ani obecnie rządzący. Obyśmy nie utracili szansy, jaką jest możliwość wypracowania rzeczywistej, odważnej i rozważnej reformy.
11 lutego 2018 r.
1. Prof. dr hab. Jacek Bartyzel, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
2. Dr Michał Białkowski, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
3. Dr hab. Marek Białokur, Uniwersytet Opolski
4. Prof. dr hab. Jan Błeszyński, Uniwersytet Warszawski
5. Dr hab. Sabina Bober, Katolicki Uniwersytet Lubelski
6. Prof. dr hab. Adam Bosiacki, Uniwersytet Warszawski, dyrektor Instytutu Nauk o
Państwie i Prawie
7. Dr hab. Jarosław Cabaj, prof. nadzw., Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w
Siedlcach
8. Dr hab. Piotr Chlebowski, Katolicki Uniwersytet Lubelski
9. Prof. dr hab. Aleksander Chłopecki, Uniwersytet Warszawski
10. Dr hab. Piotr Cichoracki, Uniwersytet Wrocławski
11. Dr hab. Arkadiusz Czwołek, prof. nadzw., Uniwersytet Mikołaja Kopernika
12. Prof. dr hab. Małgorzata Dąbrowska, Uniwersytet Łódzki
13. Dr Rafał Drabik, Instytut Pamięci Narodowej
14. Prof. dr hab. Jan Draus, Rzeszów, przewodniczący Kolegium IPN
15. Dr Sylwia Galij-Skarbińska, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
16. Dr hab. Małgorzata Gmurczyk-Wrońska, prof. nadzw., Instytut Historii PAN
17. Prof. dr hab. Mirosław Golon, Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Instytut Pamięci
Narodowej
18. Dr hab. prof. nadzw. Artur Górak, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej
19. Prof. dr hab. Bogusław Górka, Uniwersytet Gdański
20. Prof. dr hab. Janusz Gruchała, Uniwersytet Jagielloński
21. Dr hab. Piotr Gryglewski, prof. nadzw., Uniwersytet Łódzki
22. Dr hab. Dariusz Grzybek, Uniwersytet Jagielloński
23. Dr Dariusz Fabisz, Uniwersytet Zielonogórski
24. Prof. dr hab. Igor Hałagida, Uniwersytet Gdański, IPN
25. Dr hab. Waldemar Handke, prof. nadzw., Politechnika Koszalińska
26. Dr hab. Marek Herma, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
27. Prof. dr hab. Marek Jabłonowski, Uniwersytet Warszawski, prodziekan Wydziału
Informacji, Informacji i Bibliologii
28. Prof. dr hab. Wiesław Jamrożek, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
29. Dr hab. Danuta Jastrzębska-Golonka, prof. Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego,
Bydgoszcz
30. Dr hab. Katarzyna Jedynakiewicz-Mróz, prof. nadzw., Uniwersytet Łódzki
31. Dr Agata Jeziorna, Politechnika Łódzka
32. Dr hab. prof. nadzw. Dariusz Jeziorny, Uniwersytet Łódzki, dyrektor Instytutu Historii
33. Dr hab. Krzysztof Kaczmarski, Instytut Pamięci Narodowej
34. Dr Bartosz Kaczorowski, Uniwersytet Łódzki
35. Dr hab. Paweł Kaczorowski, prof. nadzw., Uniwersytet Kardynała Stefana
Wyszyńskiego
36. Dr hab. Krzysztof Kania, Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Toruń
37. Dr hab. Andrzej M. Kaniowski, prof. Uniwersytetu Łódzkiego
38. Prof. dr hab. Marcin Karas, Uniwersytet Jagielloński
39. Dr hab. Piotr Kardela, Instytut Pamięci Narodowej
40. Prof. dr hab. Józef Kargul, Wyższa Szkoła Pedagogiczna im. Janusza Korczaka,
Warszawa
41. Dr hab. Zbigniew Karpus, prof. nadzw. UMK, dziekan Wydziału Politologii i Studiów
Międzynarodowych
42. Prof. dr hab. Norbert Kasparek, Uniwersytet Warmińsko- Mazurski
43. Prof. dr hab. Krzysztof Kawalec, Uniwersytet Wrocławski
44. Dr hab. Robert Kłaczyński, prof. nadzw., Uniwersytet Pedagogiczny
45. Prof. dr hab. Michał Klimecki, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
46. Prof. dr hab. Maciej Kokoszko, Uniwersytet Łódzki
47. Prof. dr hab. Marek Kornat, Instytut Historii PAN, Uniwersytet Kardynała Stefana
Wyszyńskiego
48. Dr hab. Tomasz Kozłowski, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
49. Dr hab. Marcin Krajewski, Uniwersytet Warszawski
50. Dr hab. Marcin Kruszyński, prof. nadzw., Instytut Pamięci Narodowej, Wyższa Szkoła
Oficerska Sił Powietrznych
51. Prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk, Instytut Historii PAN
52. Dr hab. prof. nadzw. Dariusz Kupisz, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej
53. Dr hab. Piotr Kwiatkiewicz, prof. Uniwersytetu Zielonogórskiego
54. Dr hab. Jan Lenczarowicz, Uniwersytet Jagielloński
55. Dr hab. Krzysztof Lesiakowski, prof. Uniwersytetu Łódzkiego
56. Dr hab. Rafał Leszczyński, prof. Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w
Warszawie
57. Dr Paweł Libera, Instytut Historii PAN, Instytut Pamięci Narodowej
58. Dr Rafał Łatka, Instytut Pamięci Narodowej
59. Dr hab. Rafał Łętocha, prof. nadzw., PWSZ w Oświęcimiu, Uniwersytet Jagielloński
60. Prof. dr hab. Janusz Łosowski, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin
61. Dr hab. Dariusz Magier, prof. nadzw., Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w
Siedlcach
62. Dr Andrzej Marzec, Uniwersytet Jagielloński
63. Dr hab. Robert Majzner, prof. nadzw., Akademia Jana Długosza w Częstochowie,
dyrektor Instytutu Historii
64. Dr hab. Katarzyna Maksymiuk, prof. nadzw., Uniwersytet PrzyrodniczoHumanistyczny  w Siedlcach
65. Dr Wojciech Marciniak, Uniwersytet Łódzki
66. Dr hab. Maciej Marszał, prof. nadzw., Uniwersytet Wrocławski
67. Dr hab. Iwona Massaka, prof. nadzw., Uniwersytet Mikołaja Kopernika
68. Prof. dr hab. Wojciech Materski, Instytut Studiów Politycznych PAN
69. Dr hab. Dorota Michaluk, prof. nadzw., Uniwersytet Mikołaja Kopernika
70. Dr hab. Janusz Mierzwa, Uniwersytet Jagielloński
71. Prof. dr hab. Krzysztof Mikulski, UMK, Toruń
72. Prof. dr hab. Eugeniusz Mironowicz, Uniwersytet w Białymstoku
73. Dr Wojciech Jerzy Muszyński, Instytut Pamięci Narodowej
74. Prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
75. Prof. dr hab. Andrzej Nowak, Instytut Historii PAN, Uniwersytet Jagielloński
76. Prof. dr hab. Janusz Odziemkowski, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego
77. Dr hab. Tomasz Olchanowski, Uniwersytet w Białymstoku
78. Prof. dra hab. Edward Opaliński, Instytut Historii PAN, Uniwersytet Jana
Kochanowskiego (Filia w Piotrkowie Trybunalskim)
79. Dr hab. Zbigniew Osiński, prof. nadzw., Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej
80. Prof. dr hab. Waldemar Paruch, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej
81. Prof. dr hab. Tomasz Pawelec, Uniwersytet Śląski
82. Dr hab. Jacek Pietrzak, prof. Uniwersytetu Łódzkiego
83. Dr hab. Robert Piętek, prof. nadzw., Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w
Siedlcach
84. Prof. dr hab. Tadeusz Pilch, Uniwersytet Warszawski
85. Dr hab. Mateusz Pilich, Uniwersytet Warszawski
86. Prof. dr hab. Krzysztof Pilarczyk, Uniwersytet Jagielloński
87. Dr hab. Ryszard Piotrowski, prof. Uniwersytetu Warszawskiego
88. Dr hab. Danuta Plecka, prof. nadzw. UMK, Toruń; Uniwersytet Zielonogórski
89. Dr hab. Jan Pisuliński, prof. nadzw., Uniwersytet Rzeszowski
90. Dr hab. Jacek Piszczek, prof. nadzw., Instytut Ochrony Roślin – Państwowy Instytut
Badawczy
91. Prof. dr hab. Jerzy Poczobut, Uniwersytet Warszawski
92. Prof. dr hab. Bogusław Polak, Politechnika Koszalińska
93. Dr hab. Michał Polak, prof. nadzw., Politechnika Koszalińska
94. Dr hab. Ryszard Polak, prof. nadzw., Akademia Wychowania Fizycznego, Warszawa
95. Prof. dr hab. Wojciech Polak, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
96. Dr hab. Zdzisław Polcikiewicz, prof. nadzw., Uniwersytet Mikołaja Kopernika
97. Dr hab. prof. nadzw. Robert Ptaszek, Katolicki Uniwersytet Lubelski
98. Dr Małgorzata Ptasińska, Uniwersytet Warszawski, Instytut Pamięci Narodowej
99. Dr hab. Jarosław Rabiński, Katolicki Uniwersytet Lubelski
100.Prof. dr hab. Andrzej Rachuba, Instytut Historii PAN
101.Prof. dr hab. Jerzy Rajman, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
102.Dr hab. Elżbieta Rączy, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego
103.Dr hab. Marek Rewizorski, prof. nadzw., Uniwersytet Gdański
104.Dr hab. Zbigniew B. Rudnicki, prof. nadzw., Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
105.Dr hab. Tadeusz Rutkowski, Uniwersytet Warszawski
106.Dr hab. Karol Sacewicz, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, IPN
107.dr hab. Wiesława Sajdek, prof. Akademii Jana Długosza w Częstochowie
108.Prof. dr hab. Jan Wiktor Sienkiewicz, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
109.Dr hab. Marek Sioma, prof. nadzw., Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, dyrektor
Instytutu Historii
110.Dr hab. Tomasz Sikorski, prof. nadzw., Uniwersytet Szczeciński
111.Dr hab. Paweł Skibiński, Uniwersytet Warszawski
112.Dr hab. Henryk Słoczyński, Uniwersytet Jagielloński
113.Dr hab. Maria Starnawska, prof. nadzw., Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w Siedlcach
114.Dr hab. Michał Strzelecki, prof. nadzw., Uniwersytet Mikołaja Kopernika
115.Prof. dr hab. Włodzimierz Suleja, Uniwersytet Wrocławski, dyrektor Biura Badań
Historycznych
116.Dr hab. Mirosław A. Supruniuk, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
117.Dr hab. Krzysztof Sychowicz, Państwowa Wyższa Szkoła Informatyki i
Przedsiębiorczości w Łomży, IPN
118.Prof. dr hab. Marek Szulakiewicz, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
119.Dr hab. Mirosław Szumiło, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej
120.Dr hab. Jan Szumski, UKSW, Instytut Pamięci Narodowej
121.Prof. dr hab. Maria Szyszkowska, Uniwersytet Warszawski
122.Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski, Uniwersytet Łódzki, przewodniczący Komitetu
Nauk Pedagogicznych PAN
123.Dr hab. Cezary Taracha, prof. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
124.Prof. dr hab. Jacek Tebinka, Uniwersytet Gdański
125.Dr Aleksander Temkin, przewodniczący Komitetu Kryzysowego Humanistyki
Polskiej
126.Dr hab. Jacek Tylicki, prof. nadzw., Uniwersytet Mikołaja Kopernika
127.Dr hab. Maciej Urbanowski, Uniwersytet Jagielloński
128.Dr hab. Dominika Wajda, Uniwersytet Warszawski
129.Prof. dr hab. Violetta Wasilewska-Krawczyk, Uniwersytet Łódzki
130.Ks. dr Jarosław Wąsowicz SDB, Archiwum Salezjańskie Inspektorii Pilskiej, WSD
Towarzystwa Salezjańskiego w Lądzie
131.Dr hab. Dorota Wereda, prof. nadzw., Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w
Siedlcach
132.Ks. dr hab. Zbigniew Werra, prof. nadzw., Politechnika Koszalińska
133.Prof. dr hab. Adam Wielomski, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego
134.Dr hab. Elżbieta Wojcieszyk, Instytut Pamięci Narodowej
135.Prof. dr hab. Tadeusz Wolsza, Instytut Historii PAN, Uniwersytet Kazimierza
Wielkiego w Bydgoszczy
136.Dr hab. Marian Wolski, prof. nadzw., Uniwersytet Papieski Jana Pawła II, Kraków
137.Prof. dr hab. Wiesław J. Wysocki, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego
138.Dr hab. Grzegorz Zackiewicz, Uniwersytet w Białymstoku
139.Ks. dr hab. Dominik Zamiatała, prof. nadzw., Uniwersytet Kardynała Stefana
Wyszyńskiego
140.Prof. dr hab. Marzenna Zaorska, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie
141.Prof. dr hab. Zbigniew Zaporowski, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej
142.Prof. dr hab. Radosław Zenderowski, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego
143.Ks. prof. dr hab. Zygmunt Zieliński, Katolicki Uniwersytet Lubelski, emeritus
144.Prof. dr hab. Stanisław Żerko, Akademia Marynarki Wojennej w Gdyni, Instytut
Zachodni (Poznań)
145.Dr hab. Radosław Żurawski vel Grajewski, prof. nadzw., Uniwersytet Łódzki

Reinkarnacja a rok 68

2

Reinkarnacja a rok 68

Reinkarnacja to według słownika PWN – «w większości wschodnich doktryn religijnych: wielokrotne odradzanie się człowieka po śmierci przez wstępowanie jego duszy w ciało innej istoty»

Zdumienie zatem człowieka ogarnia jak widzi cały Kraków obwieszony plakatami o wykładzie – 4 marca w Auditorium Maximum najstarszej polskiej uczelni – na temat reinkarnacji, co trudno nie uznać za promocję wschodnich doktryn religijnych na uczelni, bądź co bądź uważanej za naukową i finansowaną na działania naukowe.

Przestrzegając podobno wysokich standardów naukowych, ta jedna z najlepszych polskich uczelni, odwoływała np. wykłady na temat szkodliwości aborcji, a to ze względu na rzekomy brak odpowiednich standardów naukowych tej materii. A reinkarnacja ma chyba je spełniać, skoro jest tak reklamowana publicznie.

W Polsce problem reinkarnacji nie jest całkiem nieznany, a jeden z bardziej znanych dziennikarzy – Piotr Lisiewicz- przedstawiający się w przestrzeni publicznej jako żywe wcielenie Lenina, był nawet kilkanaście lat temu sądzony za to, że podobno umyślnie wprowadził w błąd funkcjonariusza policji, co do tożsamości własnej, podając, iż nazywa się Włodzimierz Iljicz Lenin, gdy faktycznie nazywa się Piotr Lisiewicz.

Na rozprawę w sądzie w Poznaniu starał się dostać wnoszony przez kolegów w szklanym sarkofagu, tłumacząc, że jest zmumifikowanym wodzem rewolucji. Ostatecznie sąd po kilku miesiącach rozprawiania się z jego wcześniejszym wcieleniem, nie skazał dziennikarza, gdyż ten posiadał dowód osobisty na nazwisko Piotr Lisiewicz, więc miał dokumentację swojego wcielenia.

Jak wiadomo człowiek u nas winien mieć duszę i dowód osobisty. Dusza może wstępować w kogoś innego- jak wierzą ci od reinkarnacji – ale dowód osobisty trzeba mieć przy sobie, aby uniknąć skazania..

Problem reinkarnacji to zatem nie tylko problem naukowy, ale i sądowy, co stanowi jeszcze jeden z argumentów na przenikanie się nadzwyczajnych kast ludzi – tej sądowej i tej akademickiej.

Tym razem – już niebawem – problem reinkarnacji zostanie zaatakowany podobno naukowo w murach szacownej uczelni.

Zobaczymy co z tego wyniknie ? Będzie sąd, czy nobilitacja wykładowcy ?

Ja myślę, że to drugie, bo przenikanie się w Krakowie kadr sądowych i akademickich jest wręcz znakomite.

Na 8 marca na UJ planowane są ponadto „Dni Gender w fizyce”, aby zwiększyć równość płci w fizyce, jakkolwiek informacje nie podają, w którym to wcieleniu.

8 Marca mnie się bardziej kojarzy z rokiem 68, od którego upływa już 50 lat. Rok dla mnie jest pamiętny, ale zauważyłem, że wielu znacznie młodszych, nawet tych co byli wówczas w pieluszkach, czy krótkich spodenkach, a także ci, których jeszcze w obecnym wcieleniu nie było nawet na świecie, ten rok znakomicie też pamiętają [ we wcieleniu poprzednim !?] , znacznie lepiej niż lata 80-te.

Z tą reinkarnacją zapewne jest coś zatem na rzeczy, stąd takie zainteresowanie także na uczelni, która i po roku 68 przeszła chyba reinkarnację, jak i wiele pozostałych.


Jak niedawno objaśniał min. Gowin, dokonujący reformy obecnego wcielenia uczelni, w tymże pamiętnym 68 roku doszło podobno do ostatniej – w ich dziejach – czystki na uczelniach, która mocno je osłabiła intelektualnie, stąd do dnia dzisiejszego nie są w stanie się pozbierać – w nowym wcieleniu.

Czystki te podobno wpłynęły negatywnie na poziom naszych elit, bo z uczelni odeszli tej miary intelektualiści co Zygmunt Bauman, a ze studiów relegowano samego Adama Michnika, który w nowym wcieleniu nie został nawet profesorem.

W kamasze powołano wielu ówczesnych studentów – warchołów, tym co Polska Ludowa się nie za bardzo podobała, ale o tym się nie mówi i nie pamięta, choć ostatnio skazano tych co brali w kamasze młodych ludzi w latach 80-tych.

Na uczelniach jednak o latach 80-tych niemal nikt nie pamięta, ani o stanie wojennym, ani o czystkach akademickich,  natomiast  historie uczelniane zwykle kończą się na roku 68, a potem przeskakują do czasów transformacji, czy może kolejnej reinkarnacji uczelni.

O wcieleniu akademickim między rokiem 68 a 89 zatem prawie nic nie wiemy i o dziwo brak jest wykładów na uniwersytetach w tej materii.

Zapewne z tych co by to mogli robić – całkiem uczelnie oczyszczono, a nawet najtężsi specjaliści od reinkarnacji to wcielenie akademickie skrupulatnie pomijają. Ani chybi z obawy, że żadne Auditorium, nawet Maximum, wtedy nie otworzy przed nimi swoich podwojów.

W Radio Kraków o nauce w PRL i reformie Gowina

Podpisałem oświadczenie AKO w obliczu antypolskiej kampanii

AKO

Oświadczenie w obliczu antypolskiej kampanii prowadzonej w związku z nowelizacją ustawy o IPN

Członkowie i sympatycy Akademickich Klubów Obywatelskich im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu, Warszawie, Krakowie, Łodzi, Katowicach, Gdańsku, Lublinie i Toruniu – w sytuacji zmasowanej i zakłamanej nagonki ze strony polityków i  mass mediów  wymierzonej w Polskę i Polaków po uchwaleniu przez legalne polskie władze ustawodawcze i podpisaniu przez Prezydenta nowelizacji ustawy o IPN –  wyrażają pełne poparcie dla Rządu, Prezydenta RP oraz Polskiego Parlamentu.

Polska ma niezbywalne prawo do samostanowienia prawa oraz zgodnego z udokumentowanymi faktami historycznymi ukazywania dziejów naszego Państwa i Narodu oraz obrony swojego dobrego imienia. Rozumiemy przy tym prawdę jako zgodność poznania z rzeczywistością i sprzeciwiamy się fałszowaniu historii, narzucaniu niezgodnego z faktami kłamstwa historycznego jakoby Polacy i polskie państwo systemowo współuczestniczyli w Holokauście.

Uważamy, że władze Polski powinny twardo stać na gruncie prawdy i nie ulegać antypolskim środkom przekazu, politykom i ludziom złej woli, którym zależy na eskalacji sztucznego konfliktu.

Popieramy wszelkie działania władz RP, które zmierzają do kształtowania pozytywnego wizerunku Polski w świecie, zgodnie z prawdą historyczną i  wyzwaniami współczesności. Co więcej, uważamy, że władze polskie mają obowiązek kształtowania polskiej polityki historycznej.W dzisiejszej rzeczywistości i w obecnej sytuacji jest to polską racją stanu.

Apelujemy do całej polskiej opinii publicznej, aby w sprawie dobrego imienia Polski wypowiadała się jednym głosem. Ta sfera nie może być przedmiotem sporu politycznego, a zwłaszcza rozgrywanego na forum międzynarodowym.

Nagroda dla TW ! W ramach dezubekizacji ?

wydarzenie

Nagroda dla TW ! W ramach dezubekizacji ?

Media przyniosły zdumiewającą wiadomość o tym, że w dniu 2 marca 2018 r. w krakowskiej uczelni Ignatianum zostanie wręczona nagroda ks. prof. Michałowi Czajkowskiemu, o którym od dawna wiadomo, że był tajnym współpracownikiem SB pod pseudonimem TW „Jankowski”. [TW komunistycznej SB laureatem nagrody przyznawanej „osobom zasłużonym dla dialogu chrześcijańsko- i polsko-żydowskiego http://prawy.pl/65565-tw-komunistycznej-sb-laureatem-nagrody-przyznawanej-osobom-zasluzonym-dla-dialogu-chrzescijansko-i-polsko-zydowskiego/

ks. prof. Michał Czajkowski znany był jako wybitny biblista i specjalista od dialogu polsko-żydowskiego, ale stwierdzono, że przez lata był jednocześnie świadomym i wynagradzanym przez SB kapusiem i donosił m. in. na ks Popiełuszkę i to do Adama Pietruszki ! Zerwał współpracę z SB po śmierci ks. Popiełuszki. [Andrzej Friszke,
Anna Karoń-Ostrowska,Zbigniew Nosowski, Tomasz Wiścicki –
T.w. „Jankowski” Historia współpracy- http://labo-old.wiez.pl/teksty.php?tw_jankowski_historia_wspolpracy]

Ujawnianie haniebnej roli ks. Czajkowskiego środowiska ‚postępowe’ określały jako cios w dialog polsko-żydowski i chrześcijańsko-żydowski, [SKAZANY BEZ SĄDU http://www.fzp.net.pl/opinie/skazany-bez-sadu ] nie biorąc pod uwagę jaki cios ks. Czajkowski zadał polskiemu Kościołowi.

Gdyby ks. Czajkowskiemu przyznano coś w rodzaju anty-nobla, jakąś anty-nagrodę za zasługi dla prowadzenia dialogu zdradziecko-esbeckiego, o katastrofalnych skutkach dla ludzi Kościoła, to by był jakiś pozytywny przejaw rozliczania się z ponurą, komunistyczną przeszłością. Mimo medialnego upadku komunizmu nic takiego jednak nie następuje. Zdrajców się nagradza, ofiary nierzadko karze.

Kto ks. Czajkowskiemu dał taką nagrodę, nobilitując niejako zdradę ? Ano kapituła pod przewodnictwem rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego profesoradoktorahabilitowanego Wiesława Nowaka. I serwis UJ jawnie o tym pisze [ Podano nazwiska laureatów Nagrody im. ks. Stanisława Musiała – http://www.uj.edu.pl/wiadomosci/-/journal_content/56_INSTANCE_d82lKZvhit4m/10172/138905015]

Katechetka Urszula Antosz-Rekucka i teolog ks. prof. Michał Czajkowski – to laureaci Nagrody im. ks. Stanisława Musiała za rok 2017, przyznawanej osobom zasłużonym dla dialogu chrześcijańsko- i polsko-żydowskiego. O wyborze nagrodzonych decyduje kapituła, której przewodniczy prof. Wojciech Nowak, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Uroczystość wręczenia nagród odbędzie się 2 marca w Akademii Ignatianum w Krakowie.

Nagrodę ustanowił w 2008 roku Klub Chrześcijan i Żydów „Przymierze”. Jej fundatorami są Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, Prezydent Miasta Krakowa i Gmina Wyznaniowa Żydowska w Krakowie...

Ks. prof. Michał Czajkowski to wybitny teolog, biblista, głęboko zaangażowany w działalność ekumeniczną, jeden z inicjatorów dialogu katolicko-żydowskiego w Polsce. Był współzałożycielem i współprzewodniczącym Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. W przeszłości zasiadał też w Komitecie Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem i Międzynarodowej Radzie Oświęcimskiej, był także członkiem władz Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów.

Osoby prowadzące dialog chrześcijańsko-żydowski w Polsce wiele zawdzięczają jego odważnej publicystyce….. Jak informuje Klub „Przymierze”, niewielu jest w Polsce księży, którzy z taką determinacją mówią o żydowskich korzeniach chrześcijaństwa i o tym, że antysemityzm jest grzechem.

A zatem nie ma tu ani słowa o dialogu ks. profesora Czajkowskiego z esbekami, o czym kto jak kto, ale inni profesorowie, szczególnie ci z wzorcowej polskiej uczelni, winni wiedzieć i jasno, jawnie się do tej kwestii ustosunkować.

W biogramie podnosi się determinację ks. profesora Czajkowskiego mówienia o grzechu antysemityzmu, całkowicie pomijając determinację grzesznych postępowań ks. profesora Czajkowskiego wobec bliźnich, w tym kapłanów.

Uniwersytet winien szukać prawdy, a jasno widać, że nie ma najmniejszego zamiaru .

Tak nisko się stoczył jak ks. profesor ks. Czajkowski i nie widać oznak aby z tego upadku miał zamiar się podnosić.

Profesorowie – etatowi poszukiwacze prawdy winni prowadzić badania nad odróżnianiem prawdy od kłamstwa, zła od dobra i mniej wykształconej części społeczeństwa wyniki tych badań przekazywać.

A jaki jest przekaz tej nagrody ?

Gdzie jest prawda uzasadniająca nagrodę ? Gdzie ją odszukać ?

Jeśli ktoś się zapozna z informacjami o poczynaniach ks. profesora Czajkowskiego w czasach komunizmu, to zapewne uzna, że zło jest nagradzane, a prawda jest utajniana aby tak się stało.

I ten proceder prowadzi, zabezpiecza i ujawnia uniwersytet, jego rektor, wybierany przecież w sposób demokratyczny.

Jakoś protestów przeciwko takiemu stanowi rzeczy nie słychać.

Nic dziwnego, przecież nie słychać też protestów przeciwko zatrudnianiu na tej uczelni ( podobnie jak i na innych) tajnych współpracowników SB, nawet jak zostali ujawnieni, nie mówiąc o jawnych współpracownikach systemu kłamstwa, którzy są na ogół utajniani ! [ https://lustronauki.wordpress.com/tag/uj/ ]

Ponadto na etatach historyków zatrudnia się bajkopisarzy, którzy zabezpieczają aby do społeczeństwa trafiały tylko dzieje bajeczne ich uczelni, a nie prawda historyczna, niekiedy bardzo bolesna.

W przygotowanej reformie nauki tzw. Konstytucji dla nauki są zapisy o dezubekizacji [https://blogjw.wordpress.com/2018/01/24/o-dezubekizacji-w-telewizji/ ]. Uznano w końcu, że nie godzi się aby współpracujący ze Służbą Bezpieczeństwa komunistycznego państwa byli akademickimi decydentami/doradcami w budowanym demokratycznym państwie prawa. Nie są to zapisy wystarczające, ale duch ustawy jest jednak taki aby współpracujących z SB eliminować w systemie akademickim a nie wyróżniać.

Nagroda dla TW ‚ Jankowskiego” jest sprzeczna z duchem ‚Konstytucji dla nauki’ i pokazuje jak w praktyce może ona funkcjonować. To środowisko akademickie, beneficjentów PRLu i III RP autonomicznie da sobie radę nie tylko z dezubekizacją.

Profesorowie dziejów bajecznych ?

dzieje bajeczne

Profesorowie dziejów bajecznych ?

Zdumiony wypowiedzią jednego z profesorów UJ i jednocześnie wiceprezesa Polskiego Towarzystwa Historycznego – Andrzeja Chwalby, napisałem ostatnio tekst -‚Jeśli PZPR umarła wcześniej, to Uniwersytet Jagielloński jest skompromitowany’ jednocześnie deklarując: „ Chętnie porozmawiam z każdym [ kontakt jozef.wieczorek@interria.pl] , także z profesorem Chwalbą, w oparciu o fakty. „ Tekst ujawniłem publicznie [ https://blogjw.wordpress.com/2018/02/03/jesli-pzpr-umarla-wczesniej-to-uniwersytet-jagiellonski-jest-skompromitowany/] i rozesłałem także do prof. Chwalby i PTH, ale odpowiedzi do tej pory nie było, co zresztą w oparciu o dotychczasowe doświadczenia mnie nie dziwi.

Takie są standardy nauki polskiej, a historycznej w szczególności. Wyjątki tylko potwierdzają regułę. Z niewygodnymi faktami się nie dyskutuje ! Niewygodnych faktów się nie bada !

Ja nie mam wątpliwości, że nauka musi być oparta na faktach.

Jak nie ma faktów – nie ma nauki i co z tego, że są tytuły zwane naukowymi i katedry o nazwach naukowych ?

Nauka historyczna winna być oparta na faktach, a jeśli nie jest oparta, to opisuje co najwyżej dzieje bajeczne, które do kategorii naukowej nie mogą należeć.

Od lat piszę o dziele istniejącym do dnia dzisiejszego w obiegu naukowym i edukacyjnym zwanym ‚Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” [ https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ], które z faktami najnowszej historii niewiele ma wspólnego. Są to, rzec można, dzieje bajeczne, mimo że bardzo niedawne i znane wielu spośród jeszcze żyjących.

Co z tego skoro utytułowani, etatowi historycy, prawdziwych dziejów opartych na faktach nie chcą za żadne skarby poznać. [https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/]

Widocznie profesorowie dziejów bajecznych są za to wynagradzani/awansowani, gdy poznawanie prawdy mogłoby się wiązać z utratą etatu/możliwości awansowych. Uniwersytet w czasach post-prawdy ma swoje reguły i preferencje.[ https://blogjw.wordpress.com/2018/01/05/uniwersytet-w-czasach-postprawdy/].

I mamy taką naukę historyczną, że jedni utytułowani takie bajki piszą, drudzy – czasem jeszcze bardziej utytułowani – pozytywnie je recenzują, reklamują, do przyswojenia ich przez brać akademicką obligują a inni – też utytułowani/liczący na tytuły i stanowiska- milczą, odważnie chowając głowę w piasek.

Tak funkcjonuje u nas nauka, nie tylko historyczna, nie bez przyczyny niewiele znacząca w nauce światowej, rzecz jasna z marginesem, który od tej reguły odbiega.

Ponosimy z tego powodu straty nie tylko wizerunkowe.

Słuszne są opinie „ Nie powinniśmy czekać, aż ktoś opowie za nas naszą historię. Powinniśmy to robić sami” [ https://wpolityce.pl/polityka/380679-dyrektor-mpw-o-polskiej-polityce-historycznej-nie-powinnismy-czekac-az-ktos-opowie-za-nas-nasza-historie-powinnismy-to-robic-sami].

Ale czemu z tym opowiadaniem naszej historii opartej na faktach/ dokumentacjach jest tak kiepsko ?

Mamy co prawda IPN o ogromnych osiągnięciach, ale i swoich wadach/wpadkach i w ciągu kilkunastu lat nie wszystko co zaniedbano w ciągu dziesiątków lat da się nadrobić.

Na tym tle szczególnie blado wypadają opowieści o historii naszych uczelni, gdzie pracuje wielu historyków, gdzie się formuje nauczycieli historii szkół, nie tylko wyższych, ale przede wszystkim tych niższych – tzw. podstawowych i średnich, przez które przechodzi znakomita większość Polaków. I to jest duża odpowiedzialność za formowanie tych nauczycieli, spoczywająca na profesorach historii, ale czasem są to profesorowie dziejów bajecznych, jeśli chodzi o historię najnowszą.

Czym to jest spowodowane ? Zapewne nie bez znaczenia miał sposób przeprowadzenia transformacji PRLowskiego systemu kłamstwa w PRL-bis, w którym kłamstwo odgrywa nadal wielką rolę, tym bardziej, że uczelnie, nie dając sobie rady z realizacją swoich statutowych obowiązków tj. poszukiwania prawdy, z niej zrezygnowały nawet w statutach i wzięły się za produkcję, niemal przemysłową dyplomów i tytułów, z czego są przez lata rozliczane z wiadomymi skutkami.

Jak pokazują odtajnione stenogramy okresu transformacji [http://wolnosc24.pl/2017/02/06/odtajnione-szyfrogramy-komunistow-z-1989r-z-walesa-sie-dogadalismy-solidarnosc-bedzie-popierac-socjalizm-bedziemy-sterowac-obradami-okraglego-stolu/ ], ta miała się odbywać poprzez poszanowanie socjalistycznego systemu wartości, tak przez stronę komunistyczną, jak i wyselekcjonowane (przez kierownictwo PZPR. MSW), ‚postępowe’ – tzn. spolegliwe wobec dotychczasowego systemu- odłamy Solidarności, po wykluczeniu odłamów/osób radykalnych, niezdolnych do poszanowania ‚wartości’ komunistycznych.

Sojusz PZPR i spolegliwej części „S” na górze jest udokumentowany i opisywany/komentowany, ale co z sojuszami na dole ? Nie było ich ?

Jak by tak było, to taka transformacja chyba by nie miała szans na powodzenie, ale jednak została zrealizowana i skutki jej cierpimy do dnia dzisiejszego.

Dlaczego profesorowie historii nie opisują jak wyglądał taki sojusz na ich podwórkach/w uczelniach ich zatrudniających ?

Przecież tam były komórki PZPR o wszystkim decydujące, ale jakoś tak dziwnie do tej pory nie udokumentowane, stąd np. składy POP PZPR (niekompletne) np. na UJ czy na UAM są znane, ale tylko z mojego lustra nauki [ https://lustronauki.wordpress.com/2009/04/27/poczet-sekretarzy-komitetu-uczelnianego-pzpr-uj/ ; https://lustronauki.wordpress.com/2015/11/24/czlonkowie-wladz-i-aktywisci-kz-pzpr-uam-w-poznaniu-w-latach-1973-1989/] , w którym ludzie nauki jakoś nie chcą się za bardzo przeglądać. Etatowi historycy nawet takiego lustra do tej pory nie zainstalowali w przestrzeni publicznej.

We wspomnianej wypowiedzi prof. Chwalby, ale też z opracowań z nazwy historycznych i to wydawanych nawet przez IPN, można przeczytać o dekompozycji PZPR np. na UJ jeszcze przed ostateczną jej śmiercią.[https://blogjw.wordpress.com/2012/11/07/no-coz-czlonkiem-lozy-to-ja-nie-jestem/ ]

Rzecz w tym, że dokumentacji tej dekompozycji brak.

W dziełach ‚historycznych’ nie ma obrazu struktur partyjnych przed dekompozycją, więc co tej dekompozycji miało ulegać ? I jak ?

Przed transformacją ustrojową na uczelniach, także na UJ [ https://lustronauki.wordpress.com/2009/04/17/list-w-sprawie-weryfikacji-kadr-akademickich/ ], przeprowadzono polityczne weryfikacje kadr i jak można zapoznać się w dokumentach SB, jak i PZPR, były to weryfikacje mające na celu usuwanie z uczelni niewygodnych dla przewodniej siły narodu, aby nadal była ona przewodnia i zdolna do sojuszu ze spolegliwymi wobec niej odłamami Solidarności.

Ten etap historyczny jakoś jest pomijany milczeniem przez etatowych historyków, a najwybitniejsi z nich komisyjnie ustalali [ wbrew faktom], że nikomu się krzywda na uczelni z przyczyn politycznych wówczas nie stała [https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/ ] czyli tak jak można z tego sądzić PZPR i SB w gruncie rzeczy dbały o należyty poziom uczelni !?

Tacy historycy znakomicie nadawali się do transformacji PRL w PRLbis, co gdzie jak gdzie, ale na uczelniach znakomicie się udało i mimo upływu lat uczelnie ostały się jako skanseny komunizmu, chociaż takiego słowa w dziełach historycy nie używają – patrz. np. Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego ! [https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ]

Tak swoje uczelnie zdekomunizowali [!], że minister nauki, nawet nie widzi powodu aby do ustawy wpisać zapis o konieczności dekomunizacji . [https://blogjw.wordpress.com/2018/01/24/o-dezubekizacji-w-telewizji/ ]

Widocznie zapoznając się z takimi dziełami uznał, że skoro nie było komunizmu, to i nie ma czego dekomunizować. Brać akademicka dekomunizacji się zresztą nie domaga, nie protestuje przeciwko takiej postaci reformy, z której niemal – wszyscy [ w szczególności b. partyjniacy i przez nich wyselekcjonowani ] są zadowoleni.

Dziejów uczelni opartych na faktach, nie chcą/nie potrafią napisać. Świadków niewygodnej dla nich historii nie chcą nawet znać !

Piszą dzieje bajeczne, utrzymują się chyba właśnie dzięki temu na etatach i nawet mają swoisty status pokrzywdzonych finansowo, bo przecież winni zarabiać dużo więcej, od tych, którzy się nie wyróżniają ani takimi jak oni tytułami, ani opisywaniem takich dziejów bajecznych. [https://blogjw.wordpress.com/2018/01/25/perelka-rektorska-czyli-rzecz-o-nedzy-akademickiej/ ]

Taka jest obecna rzeczywistość i nie zanosi się, aby ona po reformie systemu akademickiego się zmieniła, bo brać akademicka jest zadowolona z tego, że czego jak czego, ale ruchów kadrowych to się obawiać nie musi .

Profesorowie dziejów bajecznych będą sobie pisali nadal swoje bajki i utrzymają swoje etaty/tytuły/prestiże/ togi/ a czasem nawet gronostaje, byle tylko nie pisali jak było naprawdę.

Ci, którzy pisali/piszą prawdę na dzisiejszych uniwersytetach są i będą traktowani jako – persona non grata.

Appendix

Stanowisko PTH w sprawie zmian w ustawie IPN 

…..

PTH wyraża opinię, że projektowana nowelizacja prawa godziłaby w wolność badań nad dziejami najnowszymi Polski oraz w wolność upowszechniania ich wyników.

Warszawa, 3 lutego 2014

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Jak  już wiadomo stanowisko PTH nie zostało uwzględnione przez Prezydenta RP. Całe szczęście.

Do tej pory  Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Historycznego nie wydał oświadczenia w sprawie profesorów dziejów bajecznych i wyników ich wolnych badań, upowszechnianych wśród społeczeństwa.

Niepoprawnie o dekomunizacji przestrzeni akademickiej

Niepoprawny Magazyn Akademicki [19]

Jeśli PZPR umarła wcześniej, to Uniwersytet Jagielloński jest skompromitowany

p

Jeśli PZPR umarła wcześniej,

to Uniwersytet Jagielloński jest skompromitowany

W krakowskim Dzienniku Polskim ukazała się rozmowa z prof. Andrzejem Chwalbą historykiem z UJ – pod tytułem „PZPR. W Krakowie nieboszczka umarła wcześniej” Rozmawiał Włodzimierz Knap , 31 stycznia 2017
Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/magazyny/a/pzpr-w-krakowie-nieboszczka-umarla-wczesniej,11746307/#komentarz-48269830

W tej rozmowie prof. Chwalba mówi „Ale, co ciekawe, partia w latach 80, inaczej niż w poprzednich dekadach, nie miała już władzy nad UJ. Uniwersytetem rządził rektor”

Chyba nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji takiej tezy. Jeśli by tak było, to jest jasne, że rektor UJ winien odpowiadać za ekscesy politycznych weryfikacji kadr (pod batutą SB i PZPR) lat 80-tych [ i nie tylko].

Jeszcze u schyłku PRLu [1986/87] MSW polecało usuwać niepokornych nauczycieli akademickich za negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką i anonimowe komisje tak ich oskarżały, a rektor – usuwał. [np. https://lustronauki.wordpress.com/2009/04/17/list-w-sprawie-weryfikacji-kadr-akademickich/]

Do tej pory członkowie tych komisji nie są znani z imienia i nazwiska, a rektorzy/profesorowie twierdzą, że komisje nie były anonimowe ?! [ analfabeci ?]. A oceny pracowników zdaniem rektorów III RP były rutynowe ! Zatem sfingowane oskarżenia wobec niewygodnych dla systemu pracowników były rutynową działalnością władz UJ rządzących UJ – bo partia już nie rządziła ?!

Andrzej Chwalba, jak podaje Wikipedia, był w latach 1977–1981 członkiem PZPR – czyżby w ramach przekształcania UJ w Instytut Propagandowy Polskich Komunistów w ramach polityki komunistycznego rektora Mieczysława Karasia ? [Dziennik Wypadków – Karola Estreichera. T. V (1973-1977)].

Fakt ten został ujawniony przez media [m.in. http://www.rmf24.pl/fakty/news-profesor-chwalba-na-przymusowym-urlopie,nId,124126 ], kiedy w 1999 r. zgłoszono kandydaturę prof. Chwalby na Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej a kolegium IPN- zaakceptowało. Co prawda prof. Andrzej Chwalba nie wprowadził w błąd IPN, nie podając swej wcześniejszej przynależności do PZPR, bo nie było takiego wymogu, ale wybranie na prezesa IPN b. członka partii miałoby swą negatywną wymowę. Dobrze, że tak się nie stało.

Zatajenie -zgodne z prawem- przez Andrzeja Chwalbę swojej przynależności do PZPR spowodowało jednak wysłanie go przez rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego na półroczny przymusowy urlop. „ Franciszek Ziejka podjął taką decyzję po zapoznaniu się z opinią uczelnianej komisji etyki. Rektor Uniwersytetu uznał, że profesor Chwalba działał na szkodę uczelni. [[https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Chwalba]]

Warto przy okazji podkreślić, że do tej pory żaden rektor, nawet tak etyczny rektor jak Franciszek Ziejka, nie uznał, że Franciszek Ziejka jako KO „ Zebu” [ https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/08/franciszek-ziejka-rektor-ktory-ma-dowod-na-niewinnosc-w-swoim-rekopisie-znalezionym-w-garazu/] postępował nieetycznie i działał na szkodę uczelni, a komisja etyczna UJ nie przedstawiła swojej opinii w sprawie opracowań ‚historycznych’ pracowników UJ https://wobjw.wordpress.com/2010/07/05/komisje-etyczne-a-mobbing/ ]

Takla jest wybiórcza etyka rektorów i komisji etycznych UJ, po politycznych/etycznych weryfikacjach kadr uczelni pod koniec PRLu.

Andrzej Chwalba jest niemal moim rówieśnikiem i musiał przejść pozytywnie te weryfikacje kadr prowadzone pod batutą przewodniej siły narodu [ tej, która podobno już wcześniej umarła i nie rządziła ?!], no i potem się rozwinął, aż do pozycji profesora, gdy ja jestem od tamtego czasu persona non grata na UJ [ i nie tylko] i żaden z historyków UJ ( i nie tylko) za żadne skarby nie chce poznać dlaczego tak się stało i jak wyglądała Wielka Czystka Akademicka [ https://blogjw.wordpress.com/2016/12/03/wielka-czystka-pamieci-po-wielkiej-czystce-akademickiej/] prowadzona na polskich uczelniach, także na UJ – jak rozumiem wypowiedź Andrzeja Chwalby – autonomicznie przez władze UJ, bo partia już takiej władzy rzekomo już nie miała.

Zdumiewające! Ale dlaczego historyk, w końcu profesor, nie chciał się zapoznać z faktami ? Fakt, że jego koledzy po fachu prowadzili badania podobnie, aby nie poznać tego co badają ( np. https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/; https://blogjw.wordpress.com/2012/11/07/no-coz-czlonkiem-lozy-to-ja-nie-jestem/ i efekty tych badań są podobne. Ale co one mają wspólnego z prawdą ? Poradnik dla badających czasy PRL-u na odcinku akademickim napisałem https://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/

Skutków nie widać !

Trzeba mieć także na uwadze fakt, że prof. Aleksander Koj prowadzący z ramienia UJ weryfikację / czystkę roku 1986/87,  całkiem sobie o tym zapomniał i do końca życia nie zdołał sobie przypomnieć [https://blogjw.wordpress.com/2017/01/12/zasluzony-dla-wielkiej-czystki-akademickiej-spoczal-w-alei-zasluzonych/]

Trzeba także pamiętać, że pierwsza kadencja rektorska A. Koja nie liczyła się w III RP [rektor trzech kadencji ! – https://blogjw.wordpress.com/2014/12/03/zapomnienia-ob-rektora-uj-trzech-kadencji/ ) bo rektor w PRLu nie był suwerenny.

Bez zgody partii nie mógł zostać rektorem. Partyjniacy w III RP byli u władzy na UJ nawet dłużej niż w PRLu ! [np. przypadek towarzysza – dyrektora mojego instytutu ING UJ – prof. Andrzeja Ślączki) i to przy zdecydowanym poparciu aktywistów Solidarności ! – bronili towarzysza, a nie tego kto zakładał w instytucie Solidarność ! I to nawet jest w papierach, choć to co najważniejsze, jest z papierów wyczyszczone i to na podstawie „prawa” roku 1983 ( na UJ chyba nie wiadomo, że wówczas był komunizm – nie ma takiego słowa w Dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego ! jak i słowa ‚stan wojenny’ lub powojenny, kiedy zaostrzano prawo wycofując z przestrzeni publicznej czołgi i wozy pancerne !- https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ]

Nic mi nie wiadomo, aby prof. Andrzej Chwalba,  czy jego koledzy – historycy, także opozycjoniści antykomunistyczni, protestowali przeciwko takiemu zakłamywaniu historii swojej uczelni, co jest ich obowiązkiem służbowym, nie mówiąc o moralnym, bo za poznawanie prawdy historycznej są opłacani z kieszeni podatnika !

Ja takie protesty/postulaty pisałem [ np. https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/, https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/wystapienie-do-prezesa-ipn-w-sprawie-opracowania-czarnej-ksiegi-komunizmu-w-nauce-i-edukacji/ ale rzecz jasna nikt mnie za chęć poznawania prawdy nie finansuje, a co najwyżej karze! Przy aprobacie także historyków !

Nasuwa się pytanie: I po co profesor-historyk [podobnie jak jego koledzy po fachu] takie dyrdymały pisze ? Co to ma wspólnego z rzeczywistością. ? Gdyby tak było jak pisze prof. Chwalba to postępowanie władz UJ lat 80-tych, jak i w III RP, należałoby ocenić za jeszcze bardziej kompromitujące niż można je obecnie oceniać na podstawie faktów.

W takiej wypowiedzi, jak ta w Dzienniku Polskim [wiem, że to nie tylko jedna, inni ‚historycy’, też tak się wypowiadają], partia zostaje wybielona, a władze UJ pogrążone odpowiedzialnością za ekscesy i

Jeśli PZPR umarła wcześniej, to Uniwersytet Jagielloński jest skompromitowany

Chętnie porozmawiam z każdym [ kontakt jozef.wieczorek@interria.pl] , także z profesorem Chwalbą, w oparciu o fakty.

Wielokrotnie taką chęć rozmów podnosiłem [także z prof. Andrzejem Chwalbą – członkiem Senatu UJ w 2004 r. –https://nfapat.wordpress.com/2008/08/23/jak-senat-uniwersytetu-jagiellonskiego-kieruje-sie-zasada-plus-ratio-quam-vis/ , podobnie jak zamiar prowadzenia rzetelnych badań historycznych – ale bez skutków [https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/polska-akademia-umiejetnosci-a-czarna-ksiega-komunizmu/].

Zachodzi pytanie: czy  to jest jeszcze uniwersytet ?

Tym razem nie jestem sam

Jozef Wieczorek

Uzupełnienie apelacji od niesprawiedliwości sądowej polegającej na bezzasadnym skazaniu mnie za działalność pro publico bono

Motto:

„Obywatel ma prawo wiedzieć, jak funkcjonują sądy” Barbara Piwnik

Otrzymałem e-maila:

 1 lutego /czwartek/ w Sadzie Okregowym w Krakowie  sali. L 133 o godz 9.00 odbędzie się rozprawa apelacyjna dr. J. Wieczorka  juz SKAZANEGO w Sądzie Rejonowym  za  nagrywanie i opublikowanie jawnej rozprawy.
Broni dziennikarza i naukowca słynny obrońca w procesach politycznych (od PRL do likwidacji pomnika okupantów w Nowym Saczu) mec. Konrad Firlej
Dr Jozef Wieczorek został wyrzucony z pracy na Uniwersytecie Jagiellońskim w ramach czystek w latach 80 tych !
Ponownie jest represjonowany
TO NIESAMOWITE ze media „dobrej zmiany” milczą !!!
Redaktor J.Wieczorek ujawnił  w internecie proces dotyczący prowokacji sluzb specjalnych wobec  weterana walki o Niepodleglosc Adama Słomki  czyli procesu o rzekome zlecenie pobicia sędziego z oskarżenia prokuratora oraz przestępców  gangu Krakowiaka.
Ponieważ była to sprawa kompromitująca dla funkcjonariuszy państwa III RPRL sąd chciał wszystko ukryć…
Zapraszamy do wzięcia udziału w procesie pokazowym przeciwko dziennikarzowi, stającemu w prawdzie i w obronie wolnego słowa.
Każdy kto mówi i głosi prawdę jest niewygodny dla systemu opartego na kłamstwie.
Nikt w obliczu bezprawia nie powinien zostać sam.
Zawiadom znajomych patriotów.
K. Bzdyl, S. Zamojski,  Z. Miernik
Stowarzyszenie weteranow  NIEZŁOMNI
 Polecamy 
 https://blogjw.wordpress.com/     blog dr Wieczorka 

https://www.youtube.com/watch?v=kmZSluUaZT8  Wywiad z dr Wieczorkiem

Skutki zniewolenia w wolnej Polsce

Idź

Skutki zniewolenia w wolnej Polsce

Ostatnio media podniosły larum wobec lewackiej polityki kadrowej na uczelniach zastosowanej w stosunku do poseł Krystyny Pawłowicz i red. Tomasza Terlikowskiego (np.https://dorzeczy.pl/kraj/54198/Krystyna-Pawlowicz-stracila-prace-na-uczelni-Wszystko-przez-wpis-na-Facebooku.html; https://wpolityce.pl/polityka/377446-uniwersytet-wycofal-propozycje-pracy-dla-terlikowskiego-po-interwencji-wandy-nowickiej-dzis-dowiedzialem-sie-ze-wszystkie-ustalenia-sa-nieaktualne ; http://niezalezna.pl/215314-wyzsze-uczelnie-na-lewej-burcie-po-wpisie-nowickiej-wum-odwolal-wyklady-z-dr-terlikowskim .

Bardzo słusznie, bo to pokazuje, że mimo autonomii szkół wyższych, tak naprawdę politykę kadrową na uczelniach kształtują aktywiści lewicowi . np. p. Wanda Nowicka, która chyba awansowała na swoistą kadrową Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego – wystarczył jej wpis na Twitterze i dr Tomasza Terlikowskiego nie zaangażowano na Uniwersytet.

Oburzenie mediów uzasadnione, ale czy takie ekscesy na uczelniach czasem nie są spowodowane długotrwałym milczeniem wobec polityki kadrowej, z której wyłoniły się obecne kadry akademickie.

Przed transformacją ustrojową (PRL w PRL bis) z przyczyn pozamerytorycznych, politycznych, wyeliminowano setki, o ile nie tysiące pracowników naukowych stanowiących zagrożenie dla przewodniej siły narodu i uczelni przez nich zarządzanych.

To była, jak od piszę od lat, Wielka Czystka Akademicka [[https://lustronauki.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/ ,https://blogjw.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/ ] , weryfikacja kadr przeprowadzana pod batutą PZPR i SB i realizowana przez posłuszne wobec systemu kłamstwa władze uczelniane.

Nieznane do dnia dzisiejszego z imienia i nazwiska komisje weryfikacyjne – zorganizowane , anonimowe grupy przestępcze –  na podstawie sfingowanych, pozamerytorycznych zarzutów np. o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką ( zarzuty wypracowane w polityce kadrowej od czasów instalacji systemu komunistycznego), o niewłaściwą postawę obywatelską i etyczną ( niezgodne z principiami systemu komunistycznego), o niewłaściwy charakter ( niezłomny, wobec złomności karierowiczów) negatywnie oceniały niewygodnych, a rektorzy posłusznie opinie akceptowali i usuwali ich z uczelni.

Jak się okazuje czasem dożywotnio, bez protestów medialnych i bez unieważnienia prawnego tego bezprawia w wolnej Polsce, mimo upływu już 30 lat od rzekomego obalenia komunizmu.

To, że Polska jest wolna na uczelniach, ale od antykomunistów, nonkonformistów, ludzi niewygodnych dla towarzyszy, oportunistów, karierowiczów, lewków itp. o odmiennym systemie wartości, pomija się milczeniem.

W wolnej Polsce zniewolenie moralne i intelektualne na uczelniach pozostało.

Protestów przeciwko ekscesom końca PRLu nie było i nie ma. Postulatów unieważnienia prawnego tych ekscesów – także, choć przygotowano „Konstytucję dla nauki”, która chyba ten stan rzeczy ma sankcjonować.

Czemu zatem zdziwienie, że wobec K. Pawłowicz, czy T. Terlikowskiego stosuje się taką politykę kadrową ?

Skoro się milczało wobec stosowania takiej, a czasem jeszcze bardziej drastycznej polityki wobec innych, to na takie poczynania było przyzwolenie – nieprawdaż ?

Milczenie wobec bezprawia/podłości prowadzi do eskalacji takich poczynań, do upowszechnienia nędzy moralnej środowiska akademickiego.

Nazwisko „kadrowej” WUM jest już znane,  ale przecież takich kadrowych była moc, ale nikt nie chce ich poznać, ani ministerstwo (nie ma kompetencji), ani uczelnie ( nie mają mocy intelektualnych, ani moralnych), ale media, Solidarność, czy inne organizacje społeczne, kombatanckie, też nie mają czasu/ochoty/woli, aby tym się zajmować – więc jak może być inaczej ?

Skala bezprawia nie jest dokładnie znana, ale była i jest wielka – przykłady osobiste można podać.

Jak mnie wyrzucono w czasach Wielkiej Czystki Akademickiej, moich papierów po wiośnie 1980 r. nie było [ nastąpił okres post-historii ?] a wysyłano je do mgr Michała Ługanowskiego –Naczelnika Departamentu Badań i Studiów Uniwersyteckich i Ekonomicznych w Warszawie . Kto zatem kształtował politykę kadrową uczelni – rektor ? czy jakiś magister z zakamuflowanego departamentu bezpieczeństwa uniwersyteckiego ?

Toczy się obecnie walka o zachowanie hierarchii akademickiej, bez uwzględnienia tego, jak ta hierarchia się kształtowała.

Kiedy złożyłem, mimo wszystko, wolę zatrudnienia się w instytucie PAN, tam gdzie robiłem doktorat i gdzie byłem od lat ‚jedną nogą”, nikt nie miał oporów przeciwko zatrudnieniu mnie ( mimo tego strasznego charakteru itp.) ale jak przybyła sekretarka z PKiNu (siedziba PAN w maczudze Stalina w Warszawie) zatrudnienie nie było możliwe.

Kto zatem autonomicznie kształtował politykę kadrową w PAN-ie ? Podobnie zresztą na uczelniach, gdzie zatrudnienie nie było możliwe, mimo że należałem do najaktywniejszych naukowo/ edukacyjnie/organizacyjnie doktorów w swojej dziedzinie .

Zresztą na UJ nie miał mnie kto zastąpić w robocie – wykładaniu/formowaniu nowych naukowców ! Odwołano niejako tysiące moich wykładów – i co ? W najlepszym razie – milczenie !

I skutki tego widać do dnia dzisiejszego.

Czystki akademickie zrobiły swoje – to nie był pojedynczy przypadek, takich było wiele.

Wyrzucenie jednego ‚akademika, który wprowadzał do systemu akademickiego wielu nowych i to na dobrym, międzynarodowym poziomie, powoduje straty nie jednostkowe, lecz pokoleniowe – osłabienie intelektualne i moralne, i to na pokolenia instytucji/dziedziny naukowej …

Jak się tyle lat milczało, a nawet aprobowało te ekscesy, to nie może być inaczej niż jest, tym bardziej, że nadworni historycy pisali fałszywe historie i je do przyswojenia polecali. Nawet jak badali czasy komunistyczne na uczelniach, to tak, aby nie poznać tego co badali, co chyba było warunkiem pozostawania na etatach i robienia karier akademickich.

Jeśli nie zmieni się fundamentów posadowienia systemu akademickiego w ramach jego reformowania, to każda konstrukcja systemu się pogrąży/ osunie/ rozpadnie, jak wszelkie budowle na niewłaściwych fundamentach wznoszone.

Perełka rektorska, czyli rzecz o nędzy akademickiej

nfa

Perełka rektorska, czyli rzecz o nędzy akademickiej

W sprawie reformy nauki i szkolnictwa wyższego , przedstawionej w tzw. „Konstytucji dla nauki” wypowiedział się w rozmowie z PAP sam szef konferencji rektorów prof. Szmidt. [Szef konferencji rektorów: Zmiany dotyczące uczelni idą w dobrą stronę Gazeta Prawna,24.01.2018, http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1099664,szef-konferencji-rektorow-o-zmianach-na-uczelniach.html]

I co powiedział ? Ano, że zmiany idą w dobrym kierunku, ino wynagrodzenia dla profesorów mają być zbyt małe. Na naukę i szkolnictwo wyższe ma być 1,8 proc. PKB , ale nie takie są marzenia rektora i innych profesorów, którzy swoimi marzeniami wyróżniają się spośród innych ludzi.

Rektor twierdzi, że to źle, bo marzenia kogo jak kogo, ale profesorów winny być zaspokajane przez pozostałą część społeczeństwa pozbawionego tytułów.

Przytacza opinię „ to żenujące, by profesor po wielu latach pracy ze swoją wiedzą, doświadczaniem i uznaniem środowiska zarabiał 50 proc. więcej niż jest średnie wynagrodzenie, czyli wynagrodzenie ludzi, którzy niczym się nie wyróżniają. „

Dla mnie ta wypowiedź jest żenująca, dokumentująca moralną zapaść niemałej części profesorii polskiej, wynoszącej się ponad innych obywateli, mimo mizerii tak moralnej, jak i intelektualnej, jaką prezentują.

Z badań NIKu [ https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-rozwoju-kadr-naukowych.html ] wynika, że mamy w ostatnich latach do czynienia ze spadkiem liczby młodych pracowników nauki i ze wzrostem liczby doktorów habilitowanych i profesorów, a wiemy, nie tylko z rankingów światowych, że poziom nauki spada, więc ta korelacja jednak coś mówi o tym czym wyróżniają się te gremia wysoko utytułowane.

Nader często wyróżniają się miernością w porównaniu z innymi ludźmi niezwykle pożytecznymi dla społeczeństwa, stąd w sposób uzasadniony na czele prestiżu zawodowego znajdują się obecnie strażacy,  a nie profesorowie, którzy swą działalnością sprawiają zawód polskiemu społeczeństwu. Pożytek społeczny z nich jest marny, a pożyteczni stanowią jedynie margines licznych rzecz utytułowanych.

Stąd mówienie i w prawie stanowienie z góry, że jak ktoś jest profesorem, to jest to pozytywnie wyróżniający się człowiek, któremu trzeba dużo płacić, bez względu na pożytki, czy szkody jakie powoduje – to gruba przesada.

Ja uważam, że pożytecznym profesorom winno się płacić i to dużo więcej niż obecnie, ale za pracę, za jej wyniki, a nie za tytuły, pozoranctwo naukowe i edukacyjne, tak znamienne dla obecnego systemu akademickiego. Gdyby szkodnikom nie płacono, dla pożytecznych profesorów na poziomie na podwyżki by starczyło !

A mamy pospolite niszczenie lepszych od siebie, wykluczanie z systemu, czyli negatywną selekcję kadr akademickich, która przetrwała, a nawet się rozwinęła od czasów PRLu. I takie poczynania są obficiej nawet opłacane, niż działania pożyteczne  [ tych często nawet się nie opłaca, a czasem karze].

Ja w latach 80-tych postulowałem szkodników akademickich, często z tytułem profesora ( i to znakomicie umocowanych politycznie) przenosić w stan nieszkodliwości, ale wtedy uznano, że to ja szkodnikom szkodzę i stanowię zagrożenie dla uniwersytetu ich opłacającego. I mnie wykluczono, bo do szkodzenia innym (szczególnie o niewłaściwej orientacji politycznej i etycznej) się nie nadawałem. Szkodziłem przewodniej sile narodu i ich milusińskim. I tak pozostało i w III RP.

Niedawno rektor najstarszej uczelni jasno się wypowiadał, że my oszukujemy studentów. [ https://blogjw.wordpress.com/2016/11/25/czy-rektor-uj-trafi-na-sciezke-dyscyplinarna/]

I co ? Wyróżniający się oszukiwaniem studentów ( i nie tylko) za to oszukiwanie mają jeszcze więcej zarabiać i to znacznie więcej od tych, którzy nie oszukują. Ci czasem nic nie zarabiają, bo ich wyklęto z oszukującego środowiska.

Zaniedbującym studentów płaci się co najmniej 2 x średnie krajowe o ile zajmują wysokie stanowiska pozaakademickie np. prezydentom miast [ https://blogjw.wordpress.com/2017/06/11/majchrowski-to-nie-wyjatek/

], a nie ma w ustawie nawet postulatu, aby płacić tym którzy studentów nie zaniedbują, a formują ich na poziomie. Tych zresztą jest chyba niewielu, bo takich rugowano z uczelni już w czasach komunistycznych, uważając ich za psujów młodzieży akademickiej, szczególnie jeśli intelektem i pojmowaniem istoty rzeczy wyróżniali się od twardogłowych profesorów, którzy umysł mieli tak lotny, że im się całkiem ulotnił.

Szef rektorów odniósł się także do lustracji zawartej w ‚Konstytucji dla nauki’ brawurową wręcz argumentacją:

„Wydaje mi się, że to przesada powiedzenie z góry, że jak ktoś był współpracownikiem organów bezpieczeństwa, to już na pewno jest złym człowiekiem” – ocenił prof. Szmidt

Żeby to stwierdzenie omówić wyczerpująco musiałbym napisać książkę, a nie krótki tekst. Jeśli szef rektorów ją „zasponsoruje” ( choćby za nędzną profesorską pensję) to chętnie ją napiszę, choć i bez sponsoringu ileś już tomików napisałem i przecież do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) je przesyłam ( setki artykułów), ale merytorycznej dyskusji, ani obecny, ani wcześniejsi szefowie tej wyróżniającej się organizacji rektorskiej, nawet ci wyróżniający się funkcją kontaktu operacyjnego – nie podjęli. [https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/08/franciszek-ziejka-rektor-ktory-ma-dowod-na-niewinnosc-w-swoim-rekopisie-znalezionym-w-garazu/]

Z góry nie można powiedzieć, że to są źli ludzie, ale po analizie faktów złość człowieka – nie wyróżniającego się współpracą z organami bezpieczeństwa [ https://blogjw.wordpress.com/2017/12/30/a-jednak-sa-oznaki-dobrej-zmiany-pomyslnosci-w-nowym-roku/]- ma prawo ogarnąć.

Zachęcam do lektury i dyskusji nad tekstami z mojego archiwum lustracyjnego zamieszczonego w moim lustrze nauki https://lustronauki.wordpress.com/

Archiwum lustracyjne JW

a także na blogu akademickiego nonkonformisty https://blogjw.wordpress.com/

Z góry przecież nie można mówić zasadnie, że to są złe teksty, pisane przez złego człowieka, choć anonimowe gremia – z góry, bez podania faktów, merytorycznego uzasadnienia, tak moją działalność oceniały i nikt, nawet ministrowie[https://blogjw.wordpress.com/2016/09/08/list-otwarty-do-min-jaroslawa-gowina-w-sprawie-lustracji-srodowiska-akademickiego/] , autonomiczne kontakty operacyjne w randze szefów konferencji rektorów tego nie unieważnili, nawet nie zbadali, nawet nie miały/ nie mają zamiaru zbadać  [https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/ ] mimo wrastającego jednak uposażenia !

Jakich podwyżek panowie rektorzy/profesorowie się domagają dla poznania prawdy, której poznawanie winno być ich statutowym obowiązkiem ?

Zaznaczam dla jasności, że ci, którzy działają na rzecz poznania prawdy i te działania także rektorom/profesorom udostępniają nic na tym nie zarabiają (poza brutalnymi atakami rektorskimi) – https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/ więc chyba nie w zarobkach pies jest pogrzebany ?

O dezubekizacji w telewizji

1

O dezubekizacji w telewizji

W ramach reformy nauki i szkolnictwa wyższego opracowana została Konstytucja dla nauki w której znalazł się także projekt dezubekizacji pracowników naukowych.

Projekt ustawy zakłada, że osoby które współpracowały ze służbami specjalnymi PRL nie będą mogły sprawować kierowniczych funkcji na wyższych uczelniach i otrzymać tytułu profesorskiego.

Program tvp.info ‚Minęła dwudziesta’ 22 stycznia wyemitował komentarze do tego projektu.

https://vod.tvp.pl/video/minela-dwudziesta,22012018,35436643

2

Sprawę dezubekizacji komentowali: dr Józef Wieczorek (publicysta), prof. Tomasz Żyro (politolog) i Grzegorz Wołk (historyk IPN).

Moim zdaniem ten projekt to krok w dobrym kierunku, ale za krótki i oczywiście spóźniony. Jestem zwolennikiem zakazu nie tylko sprawowania funkcji kierowniczych, ale całkowitego zakazu pracy na uczelniach dla wszystkich współpracowników SB, a także przeprowadzenia dekomunizacji uczelni, tak w sensie personalnym – kadrowym, jak i materialnym (pomniki, tablice, nazewnictwo sal itp]

Wielokrotnie o tym pisałem – dziesiątki artykułów zebranych w moim archiwum lustracyjnym [ linki na stronie https://lustronauki.wordpress.com/

Archiwum JW – Tom A ;Archiwum JW – Tom B; Archiwum JW – Tom C

Ponadto na Facebook-u załozyłem grupę – Tak ! – dla dekomunizacji systemu akademickiego

Przypomnę, że w tych sprawach występowałem zarówno do IPN, jak i do Ministra Nauki i Szkolnictwa wyższego

[np. List otwarty do min. Jarosława Gowina w sprawie lustracji środowiska akademickiego, Posted on Wrzesień 8, 2016  –https://blogjw.wordpress.com/2016/09/08/list-otwarty-do-min-jaroslawa-gowina-w-sprawie-lustracji-srodowiska-akademickiego/

Aby IPN się zmierzył z przebiegiem i skutkami Wielkiej Czystki Akademickiej – postulaty obywatelahttps://lustronauki.wordpress.com/2016/09/11/aby-ipn-sie-zmierzyl-z-przebiegiem-i-skutkami-wielkiej-czystki-akademickiej-postulaty-obywatela/ , Aby IPN się zmierzył z utworzeniem bazy członków władz i aktywistów KZ PZPR ( i partii siostrzanych) – postulaty obywatelahttps://lustronauki.wordpress.com/2016/09/10/aby-ipn-sie-zmierzyl-z-utworzeniem-bazy-czlonkow-wladz-i-aktywistow-kz-pzpr-i-partii-siostrzanych-postulaty-obywatela/]

i ten drobny krok ku dezubekizacji, jakim są zapisy w ‚Konstytucji dla Nauki’, mogę uważać za drobny, ale bynajmniej nie satysfakcjonujący dostatecznie sukces tych nacisków. Jeszcze 2-3 lata temu w przestrzeni publicznej podnoszono, że ten problem się już zdezaktualizował [ Dezaktualizacja lustracji ? https://blogjw.wordpress.com/2015/09/12/chodzi-o-poznanie-mechanizmow-i-identyfikacje-osob-ktore-dzialaly-na-rzecz-wielkiej-czystki-akademickiej/]
Sprawa lustracji, i to w szerokim znaczeniu, jest podstawowa dla systemu akademickiego i trochę niepokoją wypowiedzi także współkomentatorów w programie ‚ Minęła dwudziesta’ podnoszących, że środowisko ma dużo więcej wyzwań przed sobą.

Fakt, że ma wiele wyzwań, ale jak nie uporządkuje samych siebie, nie rozliczy się ze swoją niechlubną historią to tym wezwaniom chyba nie podoła.

Przy realizowaniu wyzwań musimy wiedzieć skąd się wzięły te kadry akademickie , a sprawy uwikłania w budowę systemu komunistycznego – systemu kłamstwa mają podstawowe znaczenie dla uniwersytetów, które winny być ukierunkowane na prawdę, inaczej uniwersytet nie będzie uniwersytetem a profesorowie będą jedynie przebierańcami w togach.

P.S.

3

Na „pasku’ w podpisie do mojej wypowiedzi znalazł się niestety napis całkowicie sprzeczny z tym co mówiłem, co bez problemu wyłapali jednak ci, którzy nie mają trudności z rozumieniem słowa tak mówionego, jak i pisanego. W naszym systemie akademickim [ w konsekwencji także w mediach]   takich jednak wielu nie pozostało.

 

W ramach dekomunizacji przestrzeni publicznej komuniści na uczelniach rosną w siłę. Przypadek Jerzego Jaskierni i nie tylko.

b

[ z https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/18/jerzy-jaskiernia-wieloetatowy-profesor-od-prawa-i-od-klamstwa/]

W ramach dekomunizacji przestrzeni publicznej

komuniści na uczelniach rosną w siłę.

Przypadek Jerzego Jaskierni i nie tylko.

Trwa dekomunizacja przestrzeni publicznej . Bój się toczy o każdą ulicę, o każdy pomnik -pozostałość komunizmu.

A jednocześnie tam gdzie formuje się kolejne pokolenia Polaków, po medialnym ogłoszeniu końca komunizmu i podczas walk o dekomunizację przestrzeni poza-akademickiej komunizm ma się znakomicie a nawet lepiej niż w okresie formalnie i realnie komunistycznym.

Na uczelniach nie tylko nobilitowane są nazwy i tablice hołubiące tak jawnych, jak i tajnych kolaborantów systemu komunistycznego, ale także personalnie,  nadal na etatach zatrudniani są tak jawni, jak i tajni współpracownicy tego systemu kłamstwa, a nawet pełnią decydenckie funkcje.

Ostatnio media doniosły o tym, że Jerzy Jaskiernia [https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/18/jerzy-jaskiernia-wieloetatowy-profesor-od-prawa-i-od-klamstwa/ ] profesordoktorhabilitowanynaukipolskiej, wybitny działacz ruchu komunistycznego w Polsce – ZSMP, PZPR, sekretarz PRON w stanie wojennym, potem działacz SLD już po ogłoszeniu końca komunizmu, także minister sprawiedliwości w rządzie Oleksego, został wybrany na dziekana Wydziału Prawa, Administracji i Zarządzania Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. [Jerzy Jaskiernia dziekanem –http://www.em.kielce.pl/miasto/prof-jerzy-jaskiernia-dziekanem-wydzialu-prawa-administracji-i-zarzadzania-ujk ,Nowy dziekan na UJK. Poprzedni odszedł za kłamstwo lustracyjne http://kielce.wyborcza.pl/kielce/7,47262,22915328,nowy-dziekan-na-ujk-poprzedni-odszedl-za-klamstwo-lustracyjne.html

Na tej funkcji zastąpił Wojciecha Saletrę, który został skazany za kłamstwo lustracyjne. [Wojciech Saletra- jako „wielki humanista i patriota” miał dystans do siebie, ale nie do SB, TW „Tadeusz”– https://lustronauki.wordpress.com/2017/01/24/wojciech-saletra/

Kiedy Wojciech Saletra, także profesordoktorhabilitowanynaukipolskiej obchodził jubileusz 60-lecia, Jerzy Jaskiernia w wygłoszonej laudacji określił prof. Saletrę jako „wielkiego humanistę, ale i patriotę związanego z jego małą ojczyzną. – W swoich pracach szukał korzeni patriotyzmu właśnie tu – na ziemi świętokrzyskiej. Mamy do czynienia z uczonym i historykiem bardzo rzetelnym, przywiązującym wagę do źródeł i co najważniejsze – wiernym swoim poglądom – mówił prof. Jaskiernia.”

Zapewne ten patriotyzm spowodował nawiązanie współpracy z SB, do czego jednak się nie przyznał, jako rzetelny uczony i historyk. Czyżby się jednak wstydził tego swojego ‚patriotyzmu’ tak dobitnie podkreślanego przez Jerzego Jaskiernię ?

Jerzy Jaskiernia, przez lata dyrektor na UJK, został wybrany na funkcję dziekana niemal jednogłośnie „Jaskiernia był jedynym kandydatem. „Za” opowiedziało się 20 członków kolegium elektorskiego, dwa głosy były przeciwne, jedna osoba wstrzymała się od głosowania, a dwie nie wzięły w nim udziału.” ….

Pokazuje to jednoznacznie, że tylko margines akademicki stawia jakiś opór przed nobilitacją komunistów na uczelniach. Nie słychać jakoś protestów ze strony Solidarności akademickiej, co jest raczej standardem, bo taki stan rzeczy jest przez Solidarność akceptowany i to przez dziesiątki już lat !

Komunistyczni aparatczycy na uczelniach mogą liczyć nie tylko na solidarność towarzyszy, ale i akademickiej Solidarności, która antykomunistycznie nastawionych członków Solidarności nieraz potrafiła unieszkodliwić tak , aby towarzyszom czasem z ich powodu nic złego się nie stało [ np. mój przypadek na UJ].

Atmosfera przyjaźni z komunistycznym aparatem partyjnym przetrwała do dnia dzisiejszego i ma być podtrzymywana, co zapowiada nowy dziekan, który formalnie stanowisko obejmie w przyszłym tygodniu. „Działam kolegialnie, w dobrej wierze, tworzę atmosferę przyjaźni i chciałbym, żeby ta atmosfera była utrwalona na szczeblu wydziału – mówił po ogłoszeniu wyniku prof. Jaskiernia.'[ Nowy dziekan na UJK. Poprzedni odszedł za kłamstwo lustracyjne http://kielce.wyborcza.pl/kielce/7,47262,22915328,nowy-dziekan-na-ujk-poprzedni-odszedl-za-klamstwo-lustracyjne.html]

Wybór Jerzego Jaskierni na dziekana i solidarne zaniechanie dekomunizacji przestrzeni akademickiej chyba gwarantuje zachowanie i utrwalenie atmosfery przyjaźni, wzajemnego zrozumienia i współpracy braci akademickiej – beneficjentów systemu komunistycznego i przez nich reprodukowanych- na dalsze akademickie lata.

Rektor UJK zadowolony po wyborze Jerzego Jaskierni na dziekana podkreśla [ http://m.radio.kielce.pl/pl/post-66085]: „Na pewno te funkcje polityczne, które pełnił, stanowią jego doświadczenie życiowe. Pełnił je w systemie, którego już nie ma – mówi profesor Jacek Semaniak.

Jest zatem jasne – jeśli tylko Jerzy Jaskiernia swoje bogate doświadczenia polityczne wdroży innowacyjnie w życie uczelni jej rozwój jest zapewniony.

I tak się rzeczy mają autonomicznie – nie tylko na kieleckiej uczelni.

Po obaleniu komunizmu – na uczelniach bolszewia górą !

Taka jest Polska akademicka w 100 lecie odzyskania Niepodległości

P.S.

Media co jakiś czas zamieszczają komentarze po odwołaniu z przyczyn ideologicznych wykładów tego czy innego niewygodnego wykładowcy. [ np./ https://wpolityce.pl/polityka/377457-nie-ma-miejsca-na-uczelniach-dla-zaplutych-karlow-reakcji-nie-pozwolmy-wygrac-czerwonym-totalniakom

Ostatnio ta akademicka przypadłość dotknęła znanego redaktora – dr Tomasza Terlikowskiego. W polityce.pl czytamy słuszne oburzenie Nie ma miejsca na uczelniach dla „zaplutych karłów reakcji”? Ano nie ma i dziś.

Dla mnie nie ma miejsca od lat trzydziestu, kiedy straciłem wykłady na UJ [ przez anonimową do dnia dzisiejszego bolszewię] i przez 30 lat wolności wykładania nie odzyskałem [ i to przez solidarność Solidarności z komunistami].

W reakcji, ani pies z kulawą nogą nawet nie zaszczekał i nie szczeka do dnia dzisiejszego, mimo że mamy wolne media, organizacje, tak solidarnościowe, jak i kombatanckie.

Nawet nie ma chęci poznania jak się rzeczy miały !

A w końcu to by już było kilka tysięcy wykładów/seminariów odwołanych, dziesiątki/setki dyplomantów na poziomie – nie uformowanych, nie mówiąc o nie wydanych dziesiątkach prac naukowych, także na styku nauka/gospodarka.

I co ? Nic się nie stało ? Wszystko było i jest O.K. ?

Milczenie solidarne [!] – więc czemu zdziwienie/oburzenie, że w wolnej Polsce nie ma miejsca na uczelniach dla „zaplutych karłów reakcji” ?

Czy nasze uczelnie zdołają się wybić ponad mierność ?

Kurier

Utrwalanie mierności

Józef Wieczorek

Kurier Wnet nr 43, styczeń 2018

Jesteśmy potęgą jeśli chodzi o ilość uczelni z nazwy wyższych, ale najlepsze z tych uczelni ciągną się w ogonach prestiżowych rankingów uczelni światowych, a także europejskich.

W rankingach wyprzedzają nas nie tylko uczelnie takich potęg naukowych jak USA, czy Wielka Brytania, ale także uczelnie krajów stosunkowo małych i do potęg naukowych nie należących, jak Holandia, Irlandia, Austria….

Lipne dyplomy, marne tytuły

Na polskich uczelniach zatrudnianych jest wielu profesorów i to prezydenckich [tzw. belwederskich] i mnóstwo doktorów habilitowanych tworzących grupę tzw. pracowników samodzielnych, którzy jednak samodzielnie nie zawsze potrafią uformować naukowców na takim poziomie, aby się liczyli w konfrontacji i współpracy z naukowcami światowymi. Z nazwy samodzielni, nawet nie zawsze są w stanie formować absolwentów na należytym poziomie magisterskim czy licencjackim, stąd dyplomy polskich uczelni niewiele są warte.

Wiele z nich to są lipne dyplomy pochodzące z plagiatów, czy po prostu z kupowania prac stanowiących podstawę otrzymania dyplomu.

Firmy piszące od lat prace dyplomowe na zamówienie nie upadają, więc widać, że popyt na nie się utrzymuje. W takich firmach nieraz dorabiają sobie i etatowi pracownicy uczelni, co dokumentuje ich swoisty „etos”.

Z tym procederem od lat podejmuje się walkę, ale raczej pozorowaną, bo nieskuteczną. Nie bez przyczyny, bo i kadry akademickie, najwyższego nawet szczebla, nie brzydzą się plagiatowaniem dając zły przykład studentom.

W ramach reformowania sektora akademickiego planuje się nawet zniesienie konieczności pisania prac licencjackich, skoro profesorowie nie są w stanie zapewnić ich poziomu i oryginalności. Nie mają na to czasu ! Tak się tłumaczą, choć za taką pozorowaną pracę są gratyfikowani z kieszeni podatników. Nie planuje się jednak zniesienia habilitacji i profesur prezydenckich skoro ich poziom jest kiepski.

Z ostatnich kontroli NIK wynika, że liczba magistrów i doktorów maleje, a rośnie liczba doktorów habilitowanych i profesorów, na ogół pochodzących z „chowu wsobnego”, ale ten wzrost tytularny przekłada się na spadek poziomu tak naukowego, jak i edukacyjnego.

W III RP osiągnęliśmy wysoki poziom formalnego wykształcenia społeczeństwa, ale jednocześnie spadek wartości wykształcenia realnego. Starsi wyrażają często opinię, że przedwojenna matura w II RP miała większe znaczenie od dyplomu wyższej uczelni w III RP. I nieco podobnie jest z profesurami. Profesor gimnazjum w II RP to był ktoś, profesor wyższej uczelni w III RP – niekoniecznie.

Jesteśmy potęgą tytularną, ale zarazem mizerią naukową. Ci, którzy uprawiają naukę na poziomie światowym – to margines, podobnie jak ci, którzy potrafią i chcą formować nowych naukowców na poziomie.

Gdzie są nasze elity ?

Niestety elity mamy marne. Wiadomo, były niszczone przez okupantów, czy to niemieckich, czy komunistycznych, ale mimo trwania już niemal 30 lat III RP nie uległy one odtworzeniu i nawet nie widać, aby taki proces się zaczął.

Należy pamiętać, że ostatnią czystką wśród elit nie był rok 1968, o którym to roku się pamięta, lecz okres wojny jaruzelsko-polskiej i to nie tylko na początku wprowadzenia stanu wojennego, ale także przed upadkiem komunizmu, przed rozpoczęciem tzw. transformacji ustrojowej, kiedy weryfikowano elity akademickie niewygodne – bo nonkonformistyczne.

Jednocześnie wśród wielkiej fali emigracyjnej lat 80-tych znalazły się tysiące studentów i pracowników akademickich, co spowodowało ubytek co najmniej kilkunastu procent populacji akademickiej i technicznej.

Niestety w III RP te procesy nie zostały zatrzymane. Usuwani z uczelni w ramach czystek politycznych na ogół nie wracali na uczelnie, nie unieważniono prawnie tych ekscesów, chociaż było to bezprawie, od którego nawet do sądów nie można było się odwoływać, a weryfikatorzy często nie są znani z imienia i nazwiska do dnia dzisiejszego. Beneficjentami PRLu pozostali konformiści.

Po czystkach powstała luka pokoleniowa, co stanowiło znakomity pretekst do rozwoju wieloetatowości a w konsekwencji do pozoranctwa naukowego i edukacyjnego. uprawianego na rosnących jak grzyby po deszczu uczelniach z nazwy wyższych.

Na uczelniach niepublicznych, w niemałym stopniu tworzonych przez dawną nomenklaturę, zatrudniani byli na kolejnych etatach pracownicy z uczelni publicznych.

Rzekomo ta wieloetatowość była wymuszana niskimi zarobkami, ale jakoś tak na tych kolejnych etatach zatrudniani byli najlepiej zarabiający na etatach pierwszych, w tym rektorzy, dziekani i profesorowie.

Rekordziści zatrudniani byli nawet na kilkunastu etatach i mimo ograniczeń wieloetatowość pozostała do dnia dzisiejszego, bo dwa etaty to też wiele, tym bardziej, że tacy są i na innych pozaakademickich etatach, stanowiskach.

Prezydenci miast, posłowie, sędziowie – szczególnie ci szczebla najwyższego – to często także profesorowie wyższych uczelni, czasem nie tylko jednej. Nawet jak zaniedbują studentów [bo niby jak inaczej może być ?] uczelnie obficie ich wynagradzają, mimo że podobno są biedne. Fakt – moralnie biedne są nadzwyczaj.

Emigracja na Zachód się nie zmniejszyła, a nawet po wejściu do EU zdecydowanie się zwiększyła. Ocenia się, że po 2004 wyjechało ponad 30 000 młodych ludzi aktywnych na polu akademickim. Przez lata kształcimy zatem w znacznej mierze elity dla zagranicy, a nie dla Polski.

Jednocześnie nie zniesiono barier dla powrotów tych, którzy wyjechali wcześniej i nie tylko bariera finansowa była tu decydująca. Polski system akademicki pozostał kompatybilny z krajami postkomunistycznymi, stąd jeszcze w 2004 r. uznawano w Polsce dyplomy, stopnie i tytuły naukowe osiągnięte w takich krajach jak Ukraina, Białoruś, Mołdawia, Mongolia, Korea Północna, Libia, Kuba itp. a np. wybitny polski naukowiec z kraju zachodniego mógłby być zatrudniony na polskiej, nawet kiepskiej uczelni, co najwyżej na słabo płatnym etacie adiunkta, bo przecież nie miał swoistej dla naszego systemu habilitacji. No chyba, że zrzekł się obywatelstwa polskiego ! [ udokumentowany przykład dr Zbigniewa (Ben) Żylicza].

Mieliśmy zatem do czynienia z dyskryminacją obywateli polskich przy rekrutacji pracowników naukowych na polskie uczelnie.

Do polskiego systemu akademickiego wprowadzono jednocześnie wielu naukowców z habilitacjami pochodzącymi z tzw. turystyki habilitacyjnej do krajów postkomunistycznych m. in. na Ukrainę, a następnie na Słowację.

Zatem mamy elity zakorzenione w systemie komunistycznym, także mentalnie.

Przez lata konkursy na obsadzanie stanowisk akademickich ustawiane są tylko na swoich. Kryteria genetyczno-towarzyskie są ważniejsze od merytorycznych. Żaden, nawet najwyższej klasy naukowiec, o ile konkurs nie jest na niego ustawiony, nie ma wiele szans na etatowe zatrudnienie. Kiedyś o zatrudnieniu na uczelni, także o awansach, decydowała POP PZPR. Dziś nader często decydują o tym sitwy akademickie, aprobujące tylko samych swoich, którzy im nie zagrażają intelektem i pojmowaniem istoty rzeczy.

Trudno się zatem dziwić, że nasze uczelnie są słabo notowane w świecie, a co gorsza są mało przydatne dla polskiej gospodarki, której innowacyjność lokuje nas w ogonie państw europejskich.

Uczelnie są kolebkami elit, nie tylko akademickich, ale także politycznych, gospodarczych, kulturalnych , ale skoro uczelnie są kiepskie, to i elity także.

Co z wymianą kadr ?

Przy instalacji systemu komunistycznego kadry uformowane w II RP i mało przydatne, lub nieprzydatne do budowy nowego systemu, zastępowano stopniowo kadrami formowanymi przez ZMP i PZPR. Z uczelni rugowano przedwojennych profesorów, aby ci nie wpływali negatywnie na młodzież akademicką. Wielu przenoszono na wcześniejszą emeryturę, lub przesuwano do utworzonej Polskiej Akademii Nauk.

Po 1968 r. kiedy wprowadzono do systemu akademickiego tzw. „docentów marcowych” za zasługi w utrwalaniu władzy ludowej, nie patrząc na kryteria merytoryczne, a katedry obsadzane jeszcze przez starych profesorów zastępowano instytutami obsadzanymi przez generację ZMP, poziom edukacji wyższej, jak i poziom moralny kadr akademickich wyraźnie się obniżał.

Okres wojny jaruzelsko-polskiej z czystkami kadrowymi dopełnił procesu degradacji środowiska akademickiego, który po 1989 r. bynajmniej nie został zatrzymany.

Po czystkach końca PRL i wzmożonej emigracji pozostała luka pokoleniowa, ale niewygodnych dla beneficjentów i tak nie przywracano na uczelnie. Nadal stanowili zagrożenie dla stabilnego patologiami środowiska akademickiego. Pozostali w nim natomiast zarówno jawni, jak i tajni współpracownicy systemu kłamstwa i ich zwolennicy. Nikogo dziś nie nie bulwersuje rektor, który na początku roku akademickiego mówi otwarcie -my oszukujemy !

Ale na oszukiwaniu, na pozoranctwie naukowym i edukacyjnym silnych uczelni nie da się zbudować.

Do tej pory nie podjęto próby dekomunizacji środowiska akademickiego, a spóźniona o lata próba lustracji spotkała się z nonkonformistycznym protestem zwykle konformistycznych kadr akademickich, które za żadne skarby nie chcą poznać swej historii.

Próby reformowania systemu akademickiego bez zmian kadrowych nie dają pozytywnego rezultatu. Negatywnie selekcjonowane środowisko akademickie, tak w PRL, jak i w III RP utrwala jedynie patologie, pozoruje edukację z nazwy jedynie wyższą i naukę na potrzeby zdobywania kolejnych stopni i tytułów, a w niemałym stopniu bezużyteczną dla nauki sensu stricto i dla społeczeństwa.

Kadry na należytym poziomie to jest jedynie margines dużej, ponad 100 tysięcznej populacji akademickiej , a i ten margines opuszcza kraj i to na stałe, szukając bardziej przyjaznych warunków dla swojego rozwoju.

Od początku III RP aż do tej pory nie podjęto należytych starań na otwarcie tego systemu na polską diasporę akademicką ani na fachowców pozostających poza murami uczelni.

Czy przy takiej polityce kadrowej jest możliwe wyjście z kryzysu ?

Czy ten system naprawi Konstytucja dla nauki ?

System akademicki próbowano w III RP wielokrotnie reformować, ale tak, aby zasadniczo wszystko pozostawało po staremu. Stąd uczelnie pozostały skansenami nie do końca upadłego systemu komunistycznego. A poziom jeszcze się obniżył, bo relikty innego systemu – II RP – które w PRLu poziom jeszcze trzymały, całkiem już odeszły.

Zorientowany w kiepskim stanie nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin, minister w rządzie „dobrej zmiany”, przystąpił do próby reformowania tego sektora, zdając sobie sprawę, że bez tego inne reformy, w tym najważniejsza – gospodarcza, nie mogą rozwinąć skrzydeł.

Po dwóch latach prac, po dziewięciu konferencjach zorganizowano Narodowy Kongres Nauki, na którym minister ogłosił projekt nowej ustawy o nauce i szkolnictwie wyższym, nazwany „Konstytucją dla nauki.”

Niestety nie jest to projekt radykalnych zmian, a takich zmian wymaga ten obszar.

Projekt konsoliduje dotychczasowe ustawy, nieco spraw modyfikuje w dobrym kierunku, więc może bezpośrednio nie zaszkodzi temu sektorowi, ale czy go poprawi znacząco ?

Konstytucja” skonstruowana jest na słabym fundamencie. Nie uwzględnia genezy obecnych kadr akademickich i nie bierze pod uwagę zmian kadrowych, bez czego trudno sobie wyobrazić możliwość przeprowadzenia głębokich reform i skuteczne ich wdrożenie w życie.

Konstytucja dla nauki” jest raczej obszerną (175 stron, 457 art.), szczegółową instrukcją obsługi uczelni, a nie dokumentem prezentującym filozofię i główny zestaw reguł, którymi uczelnie, instytucje naukowe, mają się kierować w swej działalności.

Na kształcie konstytucji zaważyła filozofia jej opracowania. Propozycje zmian przygotowywały trzy krajowe zespoły beneficjentów tego dotąd patologicznego systemu, a nie poproszono o przygotowanie osobnej wersji ustawy polskich naukowców pracujących za granicami, w dobrych ośrodkach naukowych. Warto by było z taką propozycją się zapoznać, poznać jak działają systemy bardziej wydajne i zastanowić się dlaczego polscy naukowcy w krajowym systemie mają osiągnięcia dość mierne a poza granicami kraju – znaczące.

Różnice finansowe tego nie tłumaczą wystarczająco.

Również w Polsce jedni są finansowani i niewiele co znaczącego robią, a inni i bez finansowania robią więcej, ale tych to nikt u nas nie chce !

Może tu jest pies pogrzebany – mamy nadal negatywną selekcję kadr odziedziczoną po PRLu. Negatywnie wyselekcjonowani nie chcą tak naprawdę tego systemu radykalnie zmienić i nie chcą nawet poznać propozycji zmian tych, którzy do tego patologicznego systemu po prostu się nie nadają.

Minister mówi o potężnej diasporze polskich naukowców, których by chętnie widział z powrotem w polskich ośrodkach, ale póki co, nawet ich nie ma w polskich bazach danych ludzi nauki – z małymi wyjątkami.

Jeszcze przed ujawnieniem „Konstytucji dla nauki” utworzono Narodową Agencję Wymiany Akademickiej (NAWA), która ma m. in. wspierać powroty do kraju polskich naukowców. Ale jakie zapisy ‚Konstytucji’ ich do tego zachęcą, skoro nasz system nadal nie będzie kompatybilny z systemami w których pracują ?

Który polski profesor np. z uniwersytetu Harvarda, czy z Oxfordu, zechce wrócić do Polski, gdzie nie będzie mógł promować doktorów, bo nie ma habilitacji ?

W jaki sposób osiągniemy doskonałość naukową skoro nieraz słaby doktor habilitowany – bo takich mamy coraz więcej – będzie miał większe prawa kreowania nowych naukowców z uprawnieniami niż wybitny doktor o światowym dorobku ?

Konstytucja nie stymuluje powoływania międzynarodowych komisji do oceny kandydatów na kolejne stopnie czy stanowiska naukowe. Polski doktor (nawet wykluczony z polskiego systemu akademickiego) może być członkiem takich komisji w innych krajach, ale nie w Polsce !

Projektu reform korzystnych dla polskiej diaspory akademickiej nie przygotowano.

Art. 3. 2. Konstytucji mówi : System szkolnictwa wyższego i nauki funkcjonuje z poszanowaniem standardów międzynarodowych, zasad etycznych i dobrych praktyk w zakresie kształcenia i działalności naukowej oraz z uwzględnieniem szczególnego znaczenia społecznej odpowiedzialności nauki.

Proponowane założenia odbiegają jednak od standardów międzynarodowych (szczególnie zachodnich), nie rokują nadziei na poprawę niskich zasad etycznych (czy raczej ich braku) i dobrych praktyk (często bardzo złych) w zakresie kształcenia i działalności naukowej.

W „konstytucji” nie widać skutecznych mechanizmów eliminowania patologii negatywnie wpływających na efekty nauki i edukacji.

A należało się spodziewać opcji – zero tolerancji dla patologii w nauce i szkolnictwie wyższym.

Nie prowadzi się nawet monitoringu patologii akademickich, w ustawie nie ma propozycji instancji rzecznika praw pracownika nauki/mediatora akademickiego, więc krzywdzeni pracownicy nie będą mieli gdzie się zwracać, aby takie problemy rozwiązać.

Dla zrealizowania ustawy minister zapowiada zwiększenie wydatków na naukę z obecnych 0,43 proc. PKB, z do 1% PKB, ale nie deklaruje zwiększenia efektywności wydatków.

Warto mieć na uwadze fakt, że nasze sądownictwo pochłania 1,77 % PKB przy średniej europejskiej 0,6 %, a ten sektor jest jeszcze w gorszym stanie niż sektor akademicki. Czy zatem zwiększenie środków na sektor nauki do poziomu wydatków jak w UE poprawi jego jakość ?

W ostatnich latach przeznaczono dużo środków na infrastrukturę akademicką – i co ? Infrastruktura jest na poziomie europejskim, a nauka – poniżej.

Nie ma projektu finansowania efektów pracy, a nie etatów (czasem fikcyjnych) i kontrolowaniau finansów kierowanych do sektora nauki i edukacji, mimo że wyniki tego finansowania są kiepskie.

Głęboka reforma nie może polegać na tym, że zrobi się dobrze dla beneficjentów patologicznego systemu.

Nie bez przyczyny „konstytucja” spotkała się z życzliwym przyjęciem znacznej części strony środowiska akademickiego, które na reformy radykalne zwykle reaguje protestami. To budzi obawy o pozytywne skutki reformy – w końcu to środowisko w niemałym stopniu pochodzi z negatywnej selekcji kadr i ponosi współodpowiedzialność za kiepski stan nauki i edukacji w Polsce.

Bez przeniesienia w stan nieszkodliwości, tych którzy znaleźli się w nauce [tzn. na etatach] z przyczyn politycznych, towarzysko – genetycznych, po ustawianych na nich konkursach, którzy szkodzili, niszczyli lepszych od siebie, którzy oszukują studentów, trudno sobie wyobrazić pozytywne zmiany.

Pozytywnym zmianom będą także zapobiegać utrzymane w systemie czynniki patogenne, jak np. brak mobilności kadr, czy wieloetatowość za zgodą rektora.

Główna wada tej „konstytucji” jest jednak taka, że jej przyjęcie w proponowanym kształcie spowoduje, że przez kolejne lata, co najmniej przez lat kilkanaście, nasz system akademicki nadal będzie niewydolny, a nasze uczelnie zapewne nie wybiją się ponad mierność.

Trudno sądzić, że po takiej reformie ogromny kapitał intelektualny Polaków, zostanie należycie wykorzystany do budowy takiej Polski na jaką Polacy zasługują.

Bez kontry wobec ‚Rekontry’

b

Bez kontry wobec ‚Rekontry’

W końcówce przeszłego już roku w Warszawskiej [ 22-28 grudnia 2017 r] ukazał się tekst „Kasta krakowskich akademików apeluje”, publicysty tego tygodnika podpisującego się jako ‚Rekontra’ . Tekst jakoś przeszedł bez echa jak wynika z penetracji internetu. A szkoda. Tytuł jest zachęcający do refleksji a treść jeszcze bardziej.

Mnie tekst zainteresował, bo jakoś nawiązuje do tego co ja od lat piszę a autor używa podobnych określeń jak ‚akademicy’ (a nie chodzi tu o miejsca hotelowe dla studentów, tylko do gremiów akademickich) , czy „kasta” o czym niedawno pisałem w Nowym Państwie [ https://blogjw.wordpress.com/2017/11/04/nadzwyczajne-kasty-w-togach/ ] podkreślając zjawisko przenikania się dwóch nadzwyczajnych kast – sędziowskiej i akademickiej. I o tym też jest tekst  ‚Rekontry’ co mnie cieszy, bo pokazuje, że mój punkt widzenia jakby się rozszerzał.

Najpierw problem został skadrowany teleobiektywem, a teraz zaczynamy kadrować obiektywem szerokokątnym, a w takim kadrze znalazła się też pajęczyna oplatająca środowisko akademickie.

Choć mam temperament polemiczny kontry wobec ‚Rekontry’ nie będzie. Podzielam argumenty.

Kasta akademicka, także krakowska, podkreśla swą apolityczność, ale jak uznaje, że jej interesy lub kasty z niej zrodzonej są zagrożone zaraz miesza się do polityki. Apeluje do prezydenta, zresztą członka – choć wyrodnego- wspólnoty akademickiej UJ i jednocześnie prawniczej, aby zawetował ustawy sędziowskie, bo zagrażają demokracji.

Wśród apelowników jest dynastia Zollów, związanych z KODem. Na marszach i wiecach bryluje Zoll – młodszy, gdy starszy – obecna głowa dynastii podnosi, że idziemy drogą „ Od dyktatury do demokracji i z powrotem’ dając do zrozumienia, że w jego pojmowaniu rzeczy demokracja to już była a teraz trzeba się bronić przed powrotem do totalitaryzmu.

Całkiem sobie zapomniał jak to jako rzecznik praw obywatelskich bronił standardów prawa ‚jaruzelskiego’ pozwalającego utajniać niecne poczynania wobec wrogów systemu dyktatury [https://wobjw.wordpress.com/tag/pasja-akademicka/ ]. Tym samym zabezpieczał m. in. poczynania KO ‚Zebu’ – w III RP strażnika tajnych teczek UJ z lat 80-tych, a zarazem jego przełożonego jako rektora uczelni. Co to była za demokracja skoro rzecznik praw obywatelskich nie bronił praw obywateli tylko ich ciemiężców, którym podlegał ( demokratycznie ?).

W moim przekonaniu Zoll- starszy stał na straży bezprawia dyktatury komunistycznej, zamiast stać na straży Konstytucji III RP, której naruszanie zarzuca obecnemu prezydentowi.

Niestety chyba tylko ja taką postawę stawiałem pod pręgierzem opinii publicznej, więc nie bez powodu mnie stawia się pod pręgierzem wymiaru (nie)sprawiedliwości – bo naruszam żywotne interesy i to kast obu razem i to jednocześnie.

‚ Rekontra’ podnosi tez zjawisko pajęczyny akademickiej, którą kiedyś ilustrowałem a w ‚wywiadzie z chuliganem’ [https://www.youtube.com/watch?v=ZWncFiFp6VE ] spopularyzowano. Ja pominąłem w swym schemacie pajęczynę mieszkaniową, jako że afery mieszkaniowe z udziałem członkini tak kasty akademickiej, jak i prawniczej,  nie były jeszcze tak znane, a ja w sprawach mieszkaniowych zresztą nigdy nie byłem mocny. W czasach PRLu tułałem się przez lata nie mając szans, ani ochoty, aby wejść do mieszkań zasiedlanych przez kasty chowu komunistycznego.

‚Rekontra’ chyba jest dobrze w tej materii zorientowany pisząc, że rektor Koj mieszkał w tym samym mieszkaniu co Teodor Marchlewski – też rektor, tyle że czasów stalinowskich, który stał się jego teściem. Ja go – tzn. Koja- znałem jedynie na platformie wydziałowej, (Rada Wydziału BiNoZ) no i z Towarzystwa Przyrodników, gdzie nader często bywałem zapraszany także do dyskusji przez żonę Aleksandra z dynastii Kojów i jednocześnie córkę Teodora z dynastii Marchlewskich, o czym wtedy nie miałem nawet pojęcia.

Historia rzuciła nas na pozycje przeciwstawne.

Aleksander jeszcze w randze prorektora czyścił UJ z elementu wrogo nastawionego do przewodniej siły narodu, a ja jako ten element musiałem mury opuścić, aby były one czyste. I tą czystość zachowały do dnia dzisiejszego, jak wynika nie tylko z moich tekstów, ale także z tekstu ‚Rekontry’.

Dodać tylko należy, że tak rektor – teść Teodor, jak i rektor trzech kadencji – Aleksander spoczywają w Alei Zasłużonych, w końcu dla oczyszczenia uczelni z elementu niewłaściwego obaj się zasłużyli.

‚Rekontra’ przywołuje też Kazimierza Wykę przewodniczącego Klubu Demokratycznej Profesury UJ w czasach stalinowskich [także członka prezydium Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej w 1952 r.], kiedy profesorowie UJ, podobnie jak dziś, bronili demokracji przed faszystami.

Warto o tym pamiętać, że to już kiedyś było, choć o tym się nie pamięta i Kazimierz Wyka niedawno awansował nawet do Wielkiej Księgi Patriotów.

Może i Zollowie do takiej księgi też kiedyś trafią, gdy Koj przez jagiellońskich historyków uznany już został za pogromcę partyjniaków, mimo że – a może właśnie dlatego – ci za jego kadencji mieli się jeszcze lepiej niż przed medialnym obaleniem komunizmu.

Ja kontry wobec takich awansów już pisałem i dobrze by było aby i ‚Rekontra’ coś do tego dorzucił i mam nadzieję, że się tego doczekam.

Uniwersytet w czasach postprawdy

Odwrócone wartości.jpg

Józef Wieczorek

Uniwersytet w czasach postprawdy

Gdy piszę ten tekst jeszcze nie znam wyników głosowania na najważniejsze słowo roku 2017. Tymczasem w roku poprzednim hasłem tym była postprawda, czyli wyraz opisujący świat, w którym fakty nie mają znaczenia. Stało się ono nawet przedmiotem Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej pt. „Postprawda w dyskursie publicznym”, która odbyła się w czerwcu 2017 r. w krakowskiej uczelni Ignatianum.

Na spotkaniu rozpatrywano rozmaite ujęcia tego słowa – na gruncie filozofii, socjologii, nauk o polityce, nauk o mediach, czy o bezpieczeństwie – ale pominięto o dziwo grunt akademicki. Celem konferencji była krytyczna analiza fenomenu postprawdy we współczesnym dyskursie publicznym, ale akademicki pominięto, mimo propozycji interdyscyplinarnego ujęcia badanego problemu.

Krytyczne analizy materii akademickiej – nie tylko słowa postprawda – z przestrzeni akademickiej dawno już zostały wyeliminowane i jest to fenomen czasów dzisiejszych, czasów dominacji postprawdy.

Czy to jest jeszcze uniwersytet ?

Jeszcze do końca ubiegłego wieku najstarszy polski uniwersytet– matka rodzicielka pozostałych rodzimych uczelni – był określany jako korporacja nauczanych i nauczających poszukujących razem prawdy. I takim winien być, ale chyba nie zdołał podołać swoim powinnościom, stąd na jubileusz Uniwersytetu Jagiellońskiego A.D. 2000 z takiej definicji w statucie zrezygnowano.

Poniekąd – paradoksalnie rzecz biorąc – była to decyzja zgodna z prawdą, bo uczelnia nie tylko przestała szukać prawdy, lecz wręcz uznała tę wartość -jak można sądzić po jej poczynaniach – za przeszkodę w podstawowej działalności nowoczesnej placówki dydaktycznej, jaką stała się produkcja jak największej ilości dyplomów i tytułów.

Skąd ta niechęć do prawdy ? Już w czasach PRL z uczelni wyrzucano idealistycznie nastawionych nauczycieli akademickich, którzy razem ze studentami realizowali swe powinności zgodnie z „przestarzałymi” ( w mniemaniu władzy) standardami uniwersytetu, w dodatku oskarżając ich o negatywny wpływ na młodzież ! Inaczej mówiąc – o ‚psucie’ młodzieży, aby nawiązać do akademickich korzeni greckich ( casus Sokratesa).

Uczenie studentów krytycznego myślenia i nonkonformizmu naukowego stanowiło śmiertelne zagrożenie nie tylko dla unowocześnianego uniwersytetu, lecz także dla całego systemu komunistycznego opartego nie na prawdzie, lecz na kłamstwie, konformizmie, bezkrytycznym stosunku do najlepszego z systemów i jego instalatorów/propagatorów, także w systemie akademickim.

Trwająca wiele lat patologia zrobiła swoje . Do tego z roku na rok do wieczności zaczęli odchodzić rzetelni poszukiwacze prawdy rodem z II RP siła rzeczy zostawiając do zagospodarowania przestrzeń naukowcom uformowanych w warunkach kłamstwa. Ci natomiast dali sobie spokój z poszukiwaniem prawdy na uniwersytetach, aby mieć szansę na robienie akademickich karier. I swego dopięli, ale czy to co po sobie pozostawili można jeszcze nazywać uniwersytetem ?

Od poszukiwania do oszukiwania

Po rezygnacji z poszukiwania prawdy nie trzeba było długo czekać na

znalezienie innowacyjnych metod funkcjonowania uczelni. W gruncie rzeczy, i to zgodnie z prawdą, stan dzisiejszy uczelni najlepiej określił rektor UJ na inaugurację nowego roku akademickiego 2016, tego, w którym taką zawrotną karierę robiło słowo „postprawda”. Otóż naukowiec wyznał – „my oszukujemy studentów”. I tak jest. Uniwersytet przeszedł twórczo drogę od poszukiwania (prawdy) do oszukiwania ( studentów, choć nie tylko).

Uczelnia już otwarcie weszła w nowy okres swej działalności – okres postprawdy i wcale się z tym nie kryje. Ten stan nie wpływa negatywnie na oceny uczelni przez akademickie organy kontrolne, dotacje z budżetu państwa (z kieszeni podatników) i miejsca w polskich rankingach, choć spadki w klasyfikacji światowej są widoczne.

Na konferencjach naukowych wdrażanie postprawdy w życie akademickie i tego konsekwencje nie są poruszane. Urzędu cenzury już nie ma, ale tematy tabu są i samo środowisko znakomicie się nawzajem cenzuruje.

Przebierańcy w togach

Przed kilku laty znalazło się jednak kilkunastu profesorów i to Uniwersytetu Warszawskiego zaniepokojonych odchodzeniem ich kolegów po fachu od prawdy, którzy oznajmili otwarcie „Gdyby Uniwersytet kiedykolwiek zrezygnował z poszukiwania Prawdy, to stalibyśmy się tylko zbiorowiskiem przebierańców w togach.”

Na inauguracji roku akademickiego A.D. 2017 na KUL przypomniał o tym abp. Gądecki argumentując „Wszelka kultura uniwersytecka bierze swój początek z człowieczego pragnienia poznania prawdy. Cel każdej autentycznej wyższej uczelni kryje się właśnie w pragnieniu poznania istoty rzeczy, odkrycia jej ukrytej natury oraz nazwania jej po imieniu. Tego rodzaju pragnienie nadaje badaniom naukowym ich godność i wielkość.” Dalej pouczał „Profesor, który postawił sobie jakieś inne cele ponad prawdą, w sensie moralnym przestaje być profesorem wyższej uczelni, choćby posiadał uprawniające go do tego dyplomy. Gdy profesorowie nie odnoszą się do prawdy jako najgłębszej potrzeby własnego intelektu i gdy ta prawda ich nie przemienia, uniwersytet przestaje być uniwersytetem. „ oraz przestrzegając „ Prawdziwe niebezpieczeństwo polega na niewierności nauczyciela akademickiego prawdzie i jej wymogom, zwłaszcza wymogom etycznym

Duchowny przypomniał jednocześnie to co zostało na uczelniach zapomniane: „ Zadaniem wyższej uczelni jest nie tylko poszukiwanie prawdy oraz wierność prawdzie, ale również przekazywanie prawdy. Nie idzie przy tym o prosty przekaz wiedzy, ale raczej o wdrażanie studenta do myślenia kierowanego przez prawdę.”

To jasny sygnał do konieczności powrotu do tradycyjnego uniwersytetu i przywrócenia na uniwersytetach należytych relacji mistrz-uczeń. Ale czy nasze uniwersytety okażą się zdolne do takiego powrotu ?

Uniwersytet autonomiczny

Póki co, nasze uniwersytety są autonomiczne, co często podkreślają szczególnie ich rektorzy. Tego, że nasze uniwersytety są niezależne, ale często od faktów, etyki, a nawet od zwykłej ludzkiej przyzwoitości, na ogół się nie podnosi.

Uniwersytety autonomicznie nie chcą zrywać z komunizmem, z systemem kłamstwa, w którym funkcjonowały przez lata. Fakty świadczące o postawie środowiska akademickiego w czasach komunistycznych, o osobach i strukturach przewodniej siły narodu przewodzącej także uniwersytetom, skrupulatnie są niszczone lub ukrywane przez dziesiątki już lat, co – rzecz jasna – powoduje (samo)ograniczenie wolności badań i prowadzi do fałszowania historii, szczególnie tej dotyczącej uniwersytetów.

Choć niektórzy zauważają, że uniwersytety były matecznikami komunizmu, częściej są przedstawiane jako reduty walki z komunizmem, jako ośrodki stanowiące zagrożenie dla systemu komunistycznego. O represjach wobec antykomunistów się nie mówi, prędzej usłyszymy o ucisku wobec komunistów. Tak , tak, takie są fakty. Ale w czasach postprawdy nie budzą one zainteresowania.

Reforma ? Tak !

W Polsce rząd dobrej zmiany przygotowuje reformę dotyczącą uniwersytetów, ale niestety oderwaną od korzeni, od ich historii. Ma być przyjazna dla tych, którzy wyrośli w systemie kłamstwa, lub zostali przez beneficjentów tego systemu uformowani. Ci, którzy mieli mocny kręgosłup, zachowali twarz, stanowią na uniwersytetach margines, bo tacy na sukces akademicki nie mieli większych szans i stojąc na gruncie prawdy nie nadają się do oszukiwania studentów ( i nie tylko) – są z systemu wykluczeni/wyklęci.

Ale ta reforma też ich wyklucza, jakby dostosowywała się do czasu postprawdy, do standardów wypracowanych i zweryfikowanych w czasach komunizmu i kultywowanych przez lata III RP.

Minister – reformator się zastrzega, że nie ma kompetencji jeśli chodzi o poznanie fundamentów akademickich, o odpowiedź na pytanie – skąd się wzięły obecne kadry akademickie ? Zdaje sobie sprawę z niedoboru elit, ale jakby nie chciał poznać przyczyn tego stanu rzeczy. Czy można uleczyć organizm jeśli nie wiadomo na co i dlaczego choruje ?

Trudno być optymistą, aby taka reforma mogła spowodować dobrą zmianę.

Uniwersytet jest w zapaści, wymaga reformy i to radykalnej, przeprowadzonej na fundamencie prawdy, aby uczelnie wróciły do swej misji – poszukiwania prawdy i to wspólnego – profesorów oraz studentów, a nie funkcjonowały tylko jako centra oszukiwania, fabryki dyplomów i tytułów zarządzane przez przebierańców w togach w czasach postprawdy.

Tekst opublikowany w miesięczniku Nowe Państwo nr 1/2018

Nauczyciele akademiccy nie decydują tak o ludzkich losach jak sędziowie ?

Herbert

Nauczyciele akademiccy nie decydują tak o ludzkich losach jak sędziowie ?

Na łamach Rzeczpospolitej ukazał się zapis rozmowy z Tomasza Pietrygi z byłą minister sprawiedliwości. Barbarą Piwnik [Barbara Piwnik o reformie sądów: Kto się boi, niech odejdzie -Rz. 03.01.2018 –http://www.rp.pl/Sedziowie-i-sady/301039937-Barbara-Piwnik-o-reformie-sadow-Kto-sie-boi-niech-odejdzie.htmlna który warto zwrócić uwagę. Ja odniosę się tylko do styku sędziowsko-akademickiego. W tytule artykułu mamy postulat dla sędziów: Kto się boi niech odejdzie odnoszący się do bojaźni sędziów wobec reformy sądownictwa.

Takiego postulatu nie podnosi się wobec nauczycieli akademickich, mimo przeprowadzanej reformy nauki i szkolnictwa wyższego.

Zdecydowana większość etatowych pracowników akademickich to ludzie bojaźliwi, uformowani w systemie selekcji negatywnej, preferującej konformistów/oportunistów. Większość z nich cechuje się jedynie odwagą chowania głowy w piasek ( do podręcznych strusiówek) i w takim systemie (anty)wartości formują swoich następców [ i nie tylko].

Reforma nauki jest jednak tak prowadzona, aby takim było jeszcze lepiej jak jest, stąd bojaźliwi w innych kwestiach etatowcy nie wykazują bojaźni przed reformą. Bo nie ma się czego bać.

Rozmawiający z b. minister sprawiedliwości twierdzi: „ mentalność PRL-owskich sędziów została przeniesiona na kolejne młode pokolenia sędziowskie, dlatego jest tak źle i trzeba to zmienić. „ i jest to stwierdzenie znakomicie pasujące do realiów akademickich, do etatowych pracowników zatrudnionych w skansenach komunizmu i przenoszących mentalność peerelowską na kolejne pokolenia Polaków masowo kształcących się na uczelniach. Dlatego na uniwersytetach ( i nie tylko) jest źle i trzeba to zmienić, ale woli pozytywnych zmian nie ma !

Ja nie kwestionuję, że ktoś kto ma więcej niż 60 lat może być nauczycielem akademickim a nawet postulowałem i postuluję, aby wykluczeni z systemu z powodu nonkonformizmu, zagrażania przewodniej sile narodu/ etatowym konformistom i oportunistom po reformie do niego wracali . Ale decydenci takich postulatów nie śmią nawet słuchać, nie mówiąc o ich realizacji.

Redaktor Rzeczpospolitej prowokuje b. minister stwierdzając „Ale nauczyciele akademiccy nie decydują  tak o ludzkich losach jak sędziowie. Co najwyżej mogą postawić studentowi pałę na egzaminie.” na co Barbara Piwnik celnie ripostuje Decydują czasem nawet może bardziej niż sędziowie. Ci bowiem rozstrzygają w sprawach nazwijmy to bieżących obywatela, a na uczelniach kształtuje się charaktery kolejnych pokoleń Polaków. Uczelnia- nauczyciele akademiccy odciskają piętno na postrzeganiu świata i ludzi, przez kolejne pokolenia.”

I tak jest. I dobrze, że b. minister zdaje sobie sprawę, ale nie jest dobrze jak obecni decydenci akademiccy i wielu, o ile nie większość obywateli, jakby z tego sobie nie zdawali sprawy lub nie chcieli sobie zdawać.

Na uczelniach dominują ludzie bez charakterów i sobie podobnych formują/preferują, wyrzucając poza nawias akademicki tych z charakterami, co nawet jest w wilczych biletach zapisane ! Kto kształtował swoim osobistym przykładem charaktery niepokorne/krytyczne’/nonkonformistyczne ten jako psuj młodzieży akademickiej i na całe życie musiał się żegnać z uniwersytetami.

I tak pozostało i tak ma nadal pozostawać, więc czemu się dziwić, ze mimo reform, na uczelniach – bez zmian ! A bez tej zmiany żadna dobra zmiana, w żadnej sferze, do końca nie będzie tak dobra jaką mogłaby być. Nie ma takiej możliwości.

 

Uzupełnienie apelacji od niesprawiedliwości sądowej

Jozef Wieczorek

Uzupełnienie apelacji od niesprawiedliwości sądowej polegającej na bezzasadnym skazaniu mnie za działalność pro publico bono

Motto:

„Obywatel ma prawo wiedzieć, jak funkcjonują sądy” Barbara Piwnik

Po kilkakrotnym przekładaniu przez sąd terminu mojej rozprawy apelacyjna -sygn. akt II K 360/16/K ostatecznie ta ma się odbyć 1 lutego godz. 9.00 sala L-133 w Sądzie Okręgowym w Krakowie, Wydział Karny Odwoławczy przy ul. Przy Rondzie 7.

Apelacja adwokacka została przyjęta, ale ja przedłożyłem dodatkowo uzupełnienia, które niniejszym pro publico bono ujawniam, gdyż mają one walor poznawczy jeśli chodzi o standardy naszych sądów. Mogą być przydatne dla aktywnych dziennikarzy, z których każdy może się znaleźć w podobnej sytuacji.

Pod koniec ubiegłego roku otrzymałem z Urzędu Kombatantów i Osób Represjonowanych  status  działacza  opozycji antykomunistycznej. Ta działalność – przede wszystkim  w sferze akademickiej –  nie jest była, lecz trwa do dziś i ta moja sprawa sądowa jasno pokazuje, że  opozycja antykomunistyczna jest potrzebna aktualnie,  szczególnie wobec komunistycznych metod stosowanych w sądownictwie i w sferze akademickiej, przenikającej się ze sferą sadową.  .

Józef Wieczorek, ul. Smoluchowskiego 4/1, 30-069 Kraków

Kraków, 4.07.2017 r.

Do

Sądu Okręgowego

w Krakowie

IV Wydział Karny Odwoławczy

za pośrednictwem

Sądu Rejonowego dla Krakowa – Krowodrzy w Krakowie II Wydział Karny

Sygn. akt II K 360/16/K

Uzupełnienie do APELACJI z dnia 26.06.2017

złożonej przez mojego adwokata Konrada Firleja

Apelacja od wyroku Sądu Rejonowego dla Krakowa – Krowodrzy w Krakowie

z dnia 27 kwietnia 2017 r., II K 360/16/K,

ędy w wyroku:

1

Sąd dał wiarę zaświadczeniom lekarskim o poważnym niedosłuchu, nie dając wiary abym czegokolwiek nie dosłyszał ! -tak na rozprawie A. Słomki, jak i podczas mojego procesu. Czy można dać wiarę takiej argumentacji sądu ?

Poważna utrata słuchu jest niepodważalnym faktem, znanym mnie, rodzinie, znajomym (trzeba mi powtarzać głośno, wyraźnie i wielokrotnie) i jest udowodniona badaniami medycznymi, a sąd – niezależny od faktów – nie daje im wiary, nie podejmując żadnych badań dla udowodnienia swojej sprzecznej z rzeczywistym stanem rzeczy opinii.

Wrażenia sądu z rozprawy, że ja jednak dobrze słyszę, mimo że nie słyszałem dobrze – także na rozprawach ( nawet z aparatem słuchowym) świadczyć może jedynie o braku wrażliwości sądu.

2

Twierdzenie, że na rozprawie nie miałem problemu ze słyszalnością

jest oczywistą nieprawdą co np. dokumentuje moje zachowanie podczas mojego zeznania na pierwszej rozprawie – proszony przez sąd do zajęcia miejsca siedzącego nadal stoję ( nie demonstracyjnie !) bo nie słyszałem i dopiero po kolejnym powtórzeniu słów realizuję polecenie sądu. ( można sprawdzić na rejestracji rozprawy)

Żadnych badań nad moją słyszalnością ze zrozumieniem wypowiadanych słów sąd nie przeprowadził i twierdzenia sądu są gołosłowne, sprzeczne z prawdą materialną, służące jedynie do uzasadnienia złośliwego skazania

Sąd zapewne nie bierze pod uwagę oczywistego faktu, że słyszalność dźwięku nie oznacza rozumienia tego dźwięku, o czym mógłby się dowiedzieć uzyskując darmową poradę w stosownej firmie akustycznej, tak jak to uczyniłem z powodu trudności słuchowych.

Słabą słyszalność dla ludzkiego ucha ( ale dobrą dla przyrządów, co następnie można usłyszeć na filmach), także na rozprawach w moim procesie, dokumentują np. zdjęcia obserwatorów procesu nadstawiających uszu np. https://blogjw.wordpress.com/2017/04/01/niezalezni-dziennikarze-o-moim-kafkowskim-procesie/

Wnioskowanie o dobrej słyszalności słów na rozprawie A. Słomki na podstawie nagrania z kamery jest bezzasadne, bo utożsamianie ‚słyszalności’ dźwięku przez jakiś przyrząd rejestrujący a słyszalnością człowieka ( nawet bez utraty słuchu) i to bez względu gdzie na sali znajduje się przyrząd rejestrujący a gdzie człowiek jak to czyni sąd jest pozbawiony jakichkolwiek podstaw merytorycznych.

Słaba słyszalność tego co mówił sąd na ujawnionej rozprawie A. Słomki z powodu sytuacji na sali była podnoszona przez tenże sąd po opuszczeniu sali rozpraw przez publiczność, w tym przeze mnie.

Czyli sąd dla uzasadnienia wyroku skazującego mnie podważa ustalenia sądu na rozprawie A. Słomki odnośnie słyszalności na sali.

Sąd niemal sprowadził mój proces do problemu akustycznego ( którego nie rozumie), nie mając żadnych argumentów merytorycznych na zasadność argumentacji i nie podniósł sprawy należytych procedur w przypadku rozpraw niejawnych, w szczególności wobec dziennikarzy, skoro mimo niejawności rozprawy zostali wpuszczeni na salę rozpraw. Brak procedury skutecznego informowania dziennikarzy na piśmie o zakazie nagrywania i ujawniania rozprawy, z koniecznością podpisywania informacji przez dziennikarzy, tak jak to bywa w innych sądach. Jak ktoś ujawni taką rozprawę wtedy można mu stawiać zasadny zarzut o łamanie prawa i sprawy akustyki nie odgrywają żadnej roli.

Informacje ( o zagrożeniu karami) z innych organów państwa obywatel dostaje na piśmie i podpisem czytelnym skuteczność ich otrzymania potwierdza ! Jak nie respektuje wezwania/zakazu itp. to jest karany. Jak respektuje – jest niewinny.

Trzeba także podnieść fakt, że zapis dźwięku na filmie z procesu A. Słomki nie jest najlepszy i dlatego policjantka do odsłuchania filmu i dokumentacji rozprawy zużyła ok. 10 godz. o czym sąd informowałem, ale w uzasadnieniu nie ma ani słowa na ten temat.

Całkowicie sprzeczne z rzeczywistym stanem rzeczy jest stwierdzenie w wyroku:

3

Słowa sędzi być może były uchwytne dla protokolantki, natomiast z trudem uchwytne nawet dla osób o dobrym słuchu ! Z moich doświadczeń jest to bardzo częste na rozprawach sądowych.

W konsekwencji niewłaściwej procedury zastosowanej przez sąd mamy zamiast jednego klarownego słowa pisanego – wiele miesięcy sądowego roztrząsania słowa mówionego, a nie koniecznie należycie słyszalnego. Odnosi się wrażenie, że całkiem głuchego też można by skazać za to – że nie słyszał ! W zwykłych urzędach, bankach itd. itp. dopiero tekst podpisany ma wartość prawną ! Ale w sądach jest inaczej.

Art. 5 §2 KPK głosi, że niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego.

A w argumentacji wyroku wszystkie wątpliwości są rozstrzygane na niekorzyść oskarżonego.

Argumentacja o słowach Słomki przed salą sądową, które odegrały istotną rolę
w skazaniu mnie – budzi konsternacje.

4

Podczas procesu ani w stosunku do mnie, ani świadków, w tym Adama Słomki, nie padło ani jedno zapytanie w tej sprawie, a ja z doświadczenia i opinii innych wiem, że to co się wygaduje poza salą sądową nie podlega osądowi. Zresztą podczas procesu emitowany był zapis filmowy z procesu A. Słomki na niejawnej części rozprawy -bez udziału publiczności, a poza salą (na korytarzu ) ten sam film był emitowany w sposób jawny ( za wiedzą sądu !) ! I nie rodziło to żadnych skutków prawnych ! I to nie interesowało także sędziego prowadzącego sprawę i

Argumentacja o mojej odpowiedzialności (?) za wypowiedzi A. Słomki poza salą sądową jest niedopuszczalna. Czy A. Słomka mówił prawdę i czy wiedział o możliwości kary za ujawnienie nagrania na sali ? – sąd ew. winien A. Słomkę na tą okoliczność przesłuchać, a sąd nie objął swym nawet najmniejszym zainteresowaniem tego co się działo przed salą sądową, co zresztą jest zrozumiałe, bo przed salami rozpraw ludzie mówią różne rzeczy, więc w wyroku takiej argumentacji nie powinno być.

Pod uwagę – Na rejestrowanych przez mnie różnych pikietach np. przed sądem są nieraz słowa wykrzykiwane przez publiczność „Raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę ‚ – no to co ? – można by mnie np. oskarżać o nawoływanie od przestępstwa a nawet zbrodni, bo sierpem czy młotem można przecież zabić.

Sąd argumentuje, że jako doświadczony dziennikarz winienem rozróżniać sprawę
jawną od niejawnej, a ja z całą stanowczością stwierdzam, że ze względu na pewne doświadczenie dziennikarskie, także w sądach, wiem, że takie rozróżnienie nie zawsze jest
możliwe.

Całkowicie odrzucam poniższą argumentacje sądu jako pozbawioną merytorycznego uzasadnienia i niezgodną z faktami :

5

Z mojego doświadczenie wynika, że na rozprawy niejawne nie byłem wpuszczany, bo sala dla mnie ( i innych) była zamknięta, zabezpieczana przez policję informującą o niejawności rozprawy i wtedy wszystko było jasne.

Spotykałem się też z jawną niejawnością jawnej rozprawy sądowej ( przykład z Sądu Okręgowego – 30 czerwca 2016 r.

Sprawa o rzekomy zamach krzesłem  na Bronisława Komorowskiego 

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/06/30/jawna-niejawnosc-jawnych-procesow/) na której mimo jej jawności nie mogłem być obecny

a na rozprawie 20.04. 2016 – sygn. Akt IV I KA 544/15 – jawnej, jako dziennikarz ze sprzętem byłem natychmiast wyproszony z sali ( nawet bez możliwości złożenia wniosku o rejestrację) ! co bynajmniej nie świadczyło, że rozprawa jest niejawna, bo była jawna!

Nie wiedziałem z jakiego powodu byłem wypraszany z sali ! I nie otrzymałem żadnego uzasadnienia.

Tym samym argumentacja sądu o przełożeniu mojego doświadczenia na wiedzę o niejawności rozprawy A. Słomki jest nietrafna i sprzeczna z faktami.

6

To, że toczyła się dyskusja (sprzeczka) na temat niejawności rozprawy nie przeoczyłem, ale oskarżony takie usiłowania sądu podważał, jako niezgodne z prawem, natomiast decyzja sądu o niejawności rozprawy z podaniem podstawy prawnej padła podczas mojej nieobecności na sali.

Jest faktem, że skutecznie przez sąd nie zostałem poinformowany o tajności rozprawy sądowej i skutkach jej ujawniania ! A z mojego doświadczenia wynikało, że powinienem być o tym skutecznie poinformowany, a nawet nie powinienem być wpuszczony na salę. To, że musiałem opuścić salę wcale nie świadczyło o niejawności rozprawy z punktu widzenia prawnego !

Również podczas rozprawy informowałem, że zgoda na rejestrowanie rozpraw jest

sprawą humoru sędziego, a nie prawa stanowionego i otrzymując zgodę na rejestrowanie jednej rozprawy można nie otrzymać zgody na rejestrowanie następnej – bo nie ! – co jest łamaniem prawa.

Fakt, że nagrania przed umieszczeniem na YouTube nie przesłuchałem dokładnie (wiedziałem, że materiał jest oryginalny, a nie przez kogoś podrzucony) będąc przekonany o legalności nagrania, ale tak postępuję standardowo, także w stosunku do innych nagrań ( koncerty, spotkania, wykłady, rozprawy sądowe), bo nie mam wsparcia w swej pracy pro publico bono.

Jeśli ktoś zgłasza prośbę o wycięcie niefortunnego sformułowania ( np. w wywiadach) czy pretensje, zastrzeżenia co do np. naruszania praw autorskich ( np. w przypadku utworów muzycznych), to takie nagranie jest usuwane ( jeśli zastrzeżenia są zasadne). Zresztą na YouTube nagrania naruszające takie prawa są blokowane i nie można ich umieścić bo to administracja YouTube jest właścicielem tej platformy ( na niej zarabia) a autor filmu ma prawa ograniczone.

Nigdy nie miałem żadnej sprawy sądowej w odniesieniu do materiałów umieszczanych w sieci, gdy na platformie YouTube jest już ponad 1500 rejestracji, w tym też rejestracje sądowe.

Bulwersująca jest opinia w wyroku o zeznaniach świadka Adama Słomki:

7

Sąd wyraźnie zlekceważył niewygodne zeznania świadka A. Słomki ( informatyka) na temat serwisów internetowych a nie powołał innego eksperta dla wyjaśnienia tych niejasnych i niezrozumiałych dla sądu spraw. Adam Słomka przyznał się do nagrania ze swojej rozprawy i do rozpowszechnienia wśród dziennikarzy. Pytanie – kto nagrał i kto mi kazał rozpowszechnić było kluczowe w śledztwie a odpowiedź na pytania w najmniejszy sposób nie zainteresowało sądu. Sąd na procesie A. Słomki nie zezwalał na nagrywanie a jednak przebieg rozprawy został nagrany po protestach oskarżonego A. Słomki i to za przyzwoleniem sądu !

Te zeznania – przyznanie się do nagrania filmu i przekazania dziennikarzom do rozpowszechnienia miały podstawowe znaczenie dla rekonstrukcji faktów, ale sąd jakby nie był zainteresowany poznaniem bardziej szczegółowym ( całkowicie pominął kwestie tego co A. Słomka mówił przed salą sądową, widocznie uznając słusznie, że nie ma to znaczenia dla sprawy, choć w wyroku to właśnie uwypuklił !).

Z rekonstrukcji faktów jasno wynika, ze A. Słomka domagał się aby rozprawa była jawna, bo jej utajnianie narusza jego zdaniem prawo i jego dobra ( fałszywe oskarżenie jawne, ale rozprawa uniewinniająca go podczas kampanii prezydenckiej – utajniana ?)

Natomiast ujawnienie zapisu rozprawy jego autorstwa miało miejsce za jego zgodą, więc nie naruszało jego dóbr osobistych i Adam Słomka nie zgłaszał jakichkolwiek roszczeń w tym zakresie.

W argumentacji sądu mój czyn ma rzekomo być szkodliwy społecznie, choć nikomu nie zaszkodził, a rozpowszechnienie filmu ma miejsce do dnia dzisiejszego na platformie YouTube – co wcale nie przeszkadzało i nie przeszkadza nikomu – ani prokuraturze, ani sądowi, co jest najlepszym dowodem, że film nie jest szkodliwy społecznie.

Mógłby być usunięty gdyby tego prokuratura, czy sąd nakazał, a tego nikt nigdy nie uczynił . Film nie ujawnił także żadnej tajemnicy (co prokuratura i sąd przyznawały ! )

Szkodliwa społecznie była natomiast próba utajnienia rozprawy, podczas której fałszywie oskarżony A. Słomka -kandydat na prezydenta- został uniewinniony, gdy oskarżenie fałszywe – było jawne ! Sąd zaangażował się zatem w politycznie w wybory prezydenckie co nie powinno mieć miejsca.

Szkoda osobista kandydata na prezydenta (utrata zaufania potencjalnych wyborców) i szkoda społeczna jest zatem oczywista – utrata zaufania do wymiaru sprawiedliwości.

Powinnością dziennikarską było ujawnienie tej sytuacji, przy braku skutecznego zakazu publikacji, co powoduje, że nie można mówić o świadomym łamaniu prawa.

Co do deklaracji niskich dochodów zawartej w wyroku

8

to jest to kolejne kłamstwo, bo żadnej deklaracji moich zarobków nie składałem, odmawiając wyraźnie odpowiedzi na pytanie ze strony sądu, a to ze względu na naruszanie prawa do prywatności osoby prywatnej takim pytaniem na jawnej rozprawie.

Argumentowałem ponadto, że sędziowie – osoby publiczne odmawiają ujawniania swoich majątków, a prawo winno być jednakowe dla wszystkich obywateli !

To sądy przede wszystkim winny przestrzegać prawa !

Sąd nie podjął jasnej kwestii, że świadomy przestępca zaciera/ stara się zacierać ślady swojego przestępstwa, a w tym przypadku jest inaczej.

Oskarżony z łatwością mógł opublikować film pod ‚ nickiem’ a nie pod swoim nazwiskiem, z filmu mógł wyciąć wszystkie te fragmenty filmu, które mogłyby wskazywać na przestępstwo, a tego nie czynił, bo umieszczał film bez cenzury, przekonany o konieczności jego umieszczenia i przekonany, że nie narusza tym prawa, bo żadnego zakazu jego umieszczenia nie otrzymał.

Ponadto w ciągu kolejnych już lat oskarżony nie otrzymał nakazu usunięcia filmu z sieci.

Jak przyznawał nawet prokurator film żadnej tajemnicy nie ujawnił i nikomu szkody nie przyniósł, a mnie nie przyniósł żadnych korzyści materialnych, jako że swą działalność prowadzę dla dobra publicznego a nie dla ‚swej kieszeni’.

Sąd nie podjął kwestii wadliwych procedur sądowych, które legły u podstaw oskarżenia – wpuszczenie publiczności na salę rozprawy skoro rzekomo miała być niejawna, brak zapanowania sędziego nad salą i nagrywaniem rozprawy – rzekomo nielegalnym (w toku procesu sąd jakby z tego zarzutu zrezygnował, więc chyba było legalne, choć wcześniej było traktowane jako nielegalne).

Sąd zrezygnował także z wcześniejszego zarzutu prokuratury o rozpowszechnianie filmu, rzekomo nagranego nielegalnie, nie przedstawiając nawet jakichkolwiek dowodów usiłowania nawiązania kontaktów z podmiotem rozpowszechniającym film – administracja platformy YouTube.

Jeden podmiot film nagrał (rzekomo nielegalnie), drugi umieścił na platformie You Tube, trzeci podmiot- platforma YouTube go rozpowszechnia, bez żadnych konsekwencji (bo film żadnej tajemnicy nie ujawnia, nie robi szkody) a skazany został tylko jeden.

Przypomina się znane powiedzenie – Dajcie mi człowieka a paragraf się znajdzie.

A co mówi prawo ? ( niestety jeszcze z czasów PRL) – U S T AWA z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe Art. 38. 1. Odpowiedzialność cywilną za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego ponoszą autor, redaktor lub inna osoba, którzy spowodowali opublikowanie tego materiału; nie wyłącza to odpowiedzialności wydawcy. W zakresie odpowiedzialności majątkowej odpowiedzialność tych osób jest solidarna.

9

Niezgodna z prawdą jest argumentacja w wyroku jakoby oskarżony twierdził, że całość odpowiedzialności za treści publikowane w Internecie spoczywa na administratorach konkretnych stron internetowych, czy serwisów !

Jest to informacja ‚wyssana z palca’. Twierdziłem, że nagranie jest rozpowszechniane przez platformę YouTube, której administracja może i ma obowiązek usuwać takie nagranie o ile nie jest zgodne prawem. W stosunku do nagrań np. utworów muzycznych naruszających prawa autorskie istnieje cenzura prewencyjna ze strony platformy ! Inne nagrania administracja usuwa jeśli jest zgłoszenie o naruszaniu prawa, a w tym przypadku nie było żadnej informacji czy prokuratura, policja czy sąd takie zgłoszenie do administracji YouTube ( czy chociażby do oskarżonego ) zgłosiły. Jasno to było przedstawiane w trakcie rozprawy. Jeśli było inaczej i wbrew prawu administracja YouTube nie usunęła nagrania to dlaczego nie jest sądzona ?

Zgodnie z prawem nie można rozpowszechniać nagrania bez zgody podmiotu mającego prawa do dystrybucji a np. sąd rejonowy w Krakowie wykorzystywał moje nagranie z YouTube [Jacek Smagowicz na policji -za Lenina – https://www.youtube.com/watch?v=fb7WAw_wzvk ]bez informowania mnie, bez gratyfikacji, nie biorąc nawet pod uwagę , że ja mogę być właścicielem praw do dystrybucji, a nie platforma YouTube ![ Sędzia ogłosił wyrok : NIEWINNY!https://www.youtube.com/watch?v=bjbnpmE9hSo&t=1150s]

Pod uwagę -Na emisję filmu Nasze Matki, nasi ojcowie na rozprawie sądowej [https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/07/18/film-nasze-matki-nasi-ojcowie-przed-sadem-w-krakowie/ ] sąd w Krakowie musiał mieć zgodę dystrybutora (w tym przypadku TVP) z odpowiednią gratyfikacją dla dystrybutora.

10

Skoro taką argumentację sąd przedkłada w stosunku do mnie, dlaczego zezwala , podobnie jak prokuratura, na rozgłaszanie wiadomości z rozprawy sądowej, prowadzonej podobno z wyłączeniem jawności i godzenie tym samym w powagę postępowania sądowego ? – jak czytamy w argumentacji wyroku, nie wydając zakazu rozpowszechniania nagrania z takiej rozprawy i wydania nakazu usunięcia nagrania z przestrzeni publicznej, ani w momencie uzyskania informacji o istnieniu takiego nagrania, a nie kiedykolwiek później, jako że nagranie nadal się znajduje na platformie YouTube, czyli jest rozpowszechniane i było też emitowane jawnie przed salą sądową za wiedzą sądu !

Czyli prokuratura i sąd zezwalają na rozpowszechnianie materiału, mimo że rozpowszechnianie tego materiału tak prokuratura, jak i sąd uważają za przestępstwo ?!

Podczas mojego procesu – rozprawa z dnia 19 października 2016 r. – sąd wyłączał jawność rozprawy, ale wybiórczo, stąd np. zeznania świadka Stanisława Zamojskiego dotyczące podobno niejawnej rozprawy A. Słomki były jawne, a zatem chyba godziły w powagę postępowania sądowego ( wg interpretacji zawartej w wyroku) i łamały prawo zgodnie z wiedzą i decyzją sądu ! ? [Józef Wieczorek oskarżony o ujawnienie rozprawy Adama Słomki -Zeznania świadków https://www.youtube.com/watch?v=ss1QEy_QS2w]

Pod uwagę :

Art. 359. KPK – Niejawna jest rozprawa, która dotyczy:

1) wniosku prokuratora o umorzenie postępowania z powodu niepoczytalności sprawcy i zastosowanie środka zabezpieczającego,

2) sprawy o pomówienie lub znieważenie; na wniosek pokrzywdzonego rozprawa odbywa się jednak jawnie.

Pokrzywdzony A. Słomka domagał się prowadzenia rozprawy w trybie jawnym protestując przeciwko próbie prowadzenia rozprawy w trybie niejawnym !

Bulwersująca jest argumentacja zawarta w wyroku

11

niejako zarzucająca oskarżonemu A. Słomce, że nie zgłosił wniosku o prowadzenie jego rozprawy w trybie jawnym jest sprzeczna z zapisem filmowym rozprawy, gdy Słomka domaga się bezskutecznie jawności rozprawy argumentując bezprawność jej utajniania !

Gdyby sąd nie łamał prawa utajniając sprawę mimo protestów oskarżonego ! nie byłoby żadnej kwestii z ujawnianiem tego co winno być jawne i zresztą jest, bo sąd i prokuratura na to zezwalają !

Trudno inaczej odebrać ten wyrok niż jako zemstę na niezależnym dziennikarzu, rejestrującym także rozprawy sądowe, dokumentującym i ujawniającym m. in. różne nieprawidłowości wymiaru sprawiedliwości.

Sąd nie wziął nawet pod uwagę społecznego znaczenia mojej pracy pro publico bono

nagrodzonej przez Kongres Mediów Niezależnych główną nagrodą za obronę prawdy w mediach w 2013 r.

Nie wziął pod uwagę, że moje filmy były wykorzystywane (bezpłatnie !, nawet bez pytania się o moją zgodę ! ) także przez krakowskie sądy (na rozprawach) i przyczyniły się do uniewinniania sądzonych, fałszywie oskarżonych, co świadczy nie o subiektywnym, lecz obiektywnym i niepodważalnym znaczeniu społecznym moich filmów.

Ile niesprawiedliwych, kompromitujących sądy wyroków można by było wydać bez moich filmów ?

A co robi sąd ? – wyrok – dezawuuje moją działalność dla dobra wspólnego (także dla sądów !) ,

11

kpiąco, złośliwie, łamiąc elementarne zasady etyczne, zasady przyzwoitości ogólnoludzkiej, działając tym na szkodę społeczną, powodując uzasadniony faktami brak zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości – wymiaru jakże odległego od powszechnego odczucia sprawiedliwości przez obywateli, szczególnie tych działających na rzecz dobra wspólnego.

Takie uzasadnienie wyroku to także dyskredytacja poczynań sądów, które z mojej działalności pro publico bono nieraz korzystały.

Ten wyrok to krok na drodze do niszczenia niezależnego, obywatelskiego dziennikarstwa niezbędnego dla prawidłowego funkcjonowania demokratycznego państwa prawa, dlatego jest społecznie szkodliwy i konieczne jest uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Józef Wieczorek

Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego Tom 11

okładka tom 11

pobierz w  pdf.

Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego Tom 11

Podsumowanie dysydenckiego roku 2017

chuligan

Podsumowanie dysydenckiego roku 2017

Pro Publico Bono

działalności, która zatrwożyła nadzwyczajną kastę sędziowską

w następstwie trwającej dziesiątki już lat trwogi jej kasty-matki

nadzwyczajnej kasty akademickiej

Działalność bezetatowa,

nieistniejąca w przestrzeni budżetowej

[bez internetu nie do udowodnienia !]

Działalność publicystyczna

86 tekstów na blogu akademickiego nonkonformisty

https://blogjw.wordpress.com/

prezentowanych także wersji audio w niepoprawneradio.pl

Kontynuacja Niepoprawnego Magazynu Akademickiego w niepoprawneradio.pl

2 kolejne [ 10 i 11] tomiki Moich bojów – Blogosłowie dysydenta akademickiego

Kolejny [4] tomik Archiwum lustracyjnego

Kilka tekstów publikowanych na łamach Nowego Państwa i Polityki Polskiej

Wykaz aktywnych, także w 2017 r. stron NFA:

NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE

http://www.nfa.pl/

LUSTRACJA I WERYFIKACJA NAUKOWCÓW PRL

http://lustronauki.wordpress.com/

ETYKA I PATOLOGIE POLSKIEGO ŚRODOWISKA AKADEMICKIEGO

http://nfaetyka.wordpress.com/

MEDIA POD LUPĄ NFA

http://nfajw.wordpress.com/

NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE – SPRAWY LUDZI NAUKI

http://nfapat.wordpress.com/

MEDIATOR AKADEMICKI KONTRA MOBBING

http://nfamob.wordpress.com/

NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE – WHO IS WHO

http://nfawww.wordpress.com/

Moje blogi (akademickie, i nie tylko)

Blog akademickiego nonkonformisty

https://blogjw.wordpress.com/

blogmedia.24

http://blogmedia24.pl/blog/1196

salon24

http://jwieczorek.salon24.pl/

blogpress

http://blogpress.pl/blog/4146

Radio Wnet

http://www.radiownet.pl/

Legion św. Ekspedyta

http://www.ekspedyt.org/

Nieopoprawni.pl

http://niepoprawni.pl/

Presmania.pl

http://pressmania.pl/

Gazeta Obywatelska

http://nowa.gazetaobywatelska.info/blogs

trybunalscy.pl

http://www.trybunalscy.pl/

Polish Club Online

http://www.polishclub.org/?s=J%C3%B3zef+Wieczorek&submit=Szukaj

Profil na Facebooku

https://www.facebook.com/jozef.wieczorek

Działalność filmowa

YouTube

Ok. 300 wideo na kanale YouTube –https://www.youtube.com/user/jwfoto

(obecnie niemal 1700 wideo, ponad 1000 subskrybentów) – głównie dokumentacje wydarzeń – Bóg, Honor, Ojczyzna – nie tylko w Krakowie

Działalność kronikarska – fotoreporterska

Strony ‚kronikarskie’ (aktywne w 2017 r.)

fotoreportaże, choć nie tylko:

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2017 r.

https://wkrakowie2017.wordpress.com/

prawie 200 fotoreportaży

Żołnierze Niezłomni w Parku Jordana w Krakowie

Pomniki „Żołnierzy Wyklętych” w systemie komunistycznym,

uhonorowanych w Galerii Wielkich Polaków XX wieku

http://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/

Wojtek z Armii Andersa w krakowskim Parku Jordana

http://pomnikwojtek.wordpress.com/

Krzyż Pamięci Jana Pawła II na Krakowskich Błoniach

https://krzyz.wordpress.com/

 

Działalność radiowa

http://niepoprawneradio.pl/

dziesiątki felietonów akademickich

dziesiątki nagrań ‚na żywo’ ( i nie tylko) ze spotkań klubowych (i nie tylko)

Niepoprawny Magazyn Akademicki 14-19)

Wykłady i spotkania

Odwołane 30 lat temu

i nie przywrócone do dnia dzisiejszego.

Nie było/nie ma protestów/petycji,

żądań reparacji wojennych,

ale status działacza opozycji antykomunistycznej

mi przyznano.

A jednak są oznaki dobrej zmiany ! Pomyślności w Nowym Roku !

1.jpg

A jednak są oznaki dobrej zmiany ! Pomyślności w Nowym Roku !

Jakoś tak okres Świąt Bożego Narodzenia kojarzy mi się z atakami sił nieludzkich. 31 lat temu dostałem przed Wigilią wyrok -jak się okazało dożywocia pozauniwersyteckiego- i mimo że o tym nieraz wspominałem – także kombatantom – nie uznawano tego za represję komunistyczną, choć dokonany przez anonimową, zorganizowaną grupę przestępczą realizującą program zbrojnego związku przestępczego.

Tak to już jest, że etatowi antykomuniści uważają chyba, że komunizm był wszędzie, ale nie na uniwersytetach, więc tam represji komunistycznych nie było ! A jeśli byli partyjniacy, to oni selekcjonowali materiał ludzki pozytywnie i nikomu dobremu niczego złego nie zrobili. Taki niestety jest stan mentalny i moralny sporej części opozycjonistów [wobec prawdy ?].

Przed kilkunastu laty [ rok 2004] kiedy umieszczałem w przestrzeni publicznej nieco swoich opinii na temat tego co się działo i nadal dzieje na uniwersytetach i uruchomiłem Niezależne Forum Akademickie, rektorzy zatrwożeni rodzeniem się wolnej myśli próbowali ściąć mi głowę korzystając z gościnnych łamów najpopularniejszej wówczas, szczególnie na uniwersytetach gazety. [https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/ ]

Moja głowa jednak nie spadła, nadal trzyma się prosto, ale rektorzy i ich milusińscy, mimo że stoczyli się na samo dno, prestiżu wśród gawiedzi -nie tylko akademickiej – nie stracili !

Tym razem w roku 2017 r. na nic dobrego nie liczyłem, ale zmobilizowany przez prof. Mirosława Dakowskiego [legenda opozycji antykomunistycznej, tak w PRL jak i III RP – https://lustronauki.wordpress.com/2014/04/09/miroslaw-dakowski/] który mnie czyta i propaguje http://www.dakowski.pl/ [ tak, tak są jeszcze tacy profesorowie ! I znajdują na to czas ! ] przesłałem papiery do Urzędu Kombatantów, a ten nie wysłał siepaczy, aby skutecznie i ostatecznie ściąć mi głowę, lecz przysłał decyzję o przyznaniu mi statusu działacza opozycji antykomunistycznej.

Czy może być lepszy prezent pod choinkę, kiedy inni – także ci, z którymi od lat jestem solidarny – nawet na rozmowy na ten temat nie mieli czasu, nie mówiąc o mobilizacji ? Takie to mamy to krakowskie kombatanctwo. Kombatanci są – mobilizacji brak !

Dobrze, że chociaż nie zwierają szeregów przeciwko mnie, co czyniła niegdyś jagiellońska „solidarność’ [ z komunistami], abym czasem nie wrócił na uniwersytet, gdzie obecność, tak tajnych, jak i jawnych współpracowników komunistycznego systemu kłamstwa wcale im nie przeszkadzała i nie przeszkadza do dziś ! To ja im przeszkadzałem i przeszkadzam, mimo że – a może właśnie dlatego – jestem solidarny z krzywdzonymi. [ np. https://nfapat.wordpress.com/, https://nfamob.wordpress.com/category/poradnik-mobbingowy/]

I tak się dziwię, że do tej pory tacy solidarni z moimi prześladowcami, nie wystąpili aby nadać im status opozycji represjonowanej – przez takich jak ja.

W końcu na początku tzw. transformacji ustrojowej bronili towarzysza – dyrektora, który na początku stanu wojennego przebił nawet Jaruzelskiego ogłaszając, że nie ma już „Solidarności” i chyba za to ta ‚solidarność’ tak go polubiła [ nie musieli strajkować !] .

To ja – osobnik o niewłaściwym charakterze i psuj młodzieży akademickiej – miałem podobno represjonować ukochanych partyjniaków. Podobno w PRLu byłem kimś na kształt dyktatora ujotowskiej uczelni, który nomenklaturowych kierowników podobno zmieniał jak rękawiczki ! – oskarżającym nawet nie przeszkadzał fakt, że rękawiczek nie noszę, co paradoksalnie powodowało, że takie absurdalne oskarżenia były zgodne z prawdą i tylko one były!

Dziś niektórzy z tych solidarnościowych opozycjonistów chodzą w marszach, w obronie ‚demokracji’ przed takimi jak ja ‚faszystami’, ‚nacjonalistami’, co to jeszcze – o zgrozo – pro publico bono takie ekscesy i takich ‚patriotów’, ‚opozycjonistów’ dokumentują.

Nie bez przyczyny nadzwyczajna kasta sędziowska i jej kasta-matka – nadzwyczajna kasta akademicka nie zamierzają przestać mnie grillować, także w nadchodzącym roku. [ rozprawa apelacyjna od niesprawiedliwości – 1 lutego !]

Zobaczymy w Nowym Roku, czy represje wobec opozycji antykomunistycznej wreszcie się skończą, czy też komuniści będą nadal uznawani za represjonowanych, jak to nieraz nadal bywa, także wśród tzw. antykomunistów, a prawdę mówiąc Komunistycznej Partii Antykomunistów do tej pory nie zarejestrowanej, ale istniejącej w realu.

Skoro jest status opozycjonisty antykomunistycznego to nie można tolerować książek/tekstów, szczególnie edukacyjnych, historycznych o dziejach najnowszych, w których takie słowo jak komunizm nie istnieje.

Takie teksty, takie fałszowanie historii winny być wyeliminowane z obiegu edukacyjnego, podobnie jak ich autorzy i patroni.

Dekomunizacja we właściwym znaczeniu musi obejmować przede wszystkim przestrzeń nauki i edukacji, tak personalną, jak i materialną – bez tego nigdy z komunizmu się nie wyzwolimy.

Chociaż oznaki dobrej zmiany są widoczne, to są one przesłaniane przez potężne jeszcze zło komunistyczne.

Żeby jakoś przeżyć trzeba mieć nadzieję na ostateczne pokonanie tego zła i jej wychodzić naprzeciw – krokiem godnym, zdecydowanym, z głową podniesioną, po przekazaniu podręcznych strusiówek do muzeów komunizmu.

Z nadzieją na ostateczne pokonanie komunizmu w Polsce, na zwycięstwo dobrej zmiany w Nowym Roku, żegnam Rok Stary, nie do końca taki zły.

Pomyślności w Nowym Roku !

Pseudonauka na „apolitycznym” UJ

CN UJ

Pseudonauka na „apolitycznym” UJ

podporządkowanym lewackim siłom politycznym

Określenie niewygodnej dla politycznych sił lewackich konferencji naukowej na UJ jako pseudonaukowej [https://blogjw.wordpress.com/2017/12/18/socjologia-jagiellonska-i-nie-tylko/ ]skłania do przypomnienia pseudonaukowych, politycznych, poczynań etatowych sił UJ

Pseudonaukowa, zdekomunizowana najnowsza historia UJ [ bez komunizmu i stanu wojennego !

Pseudonaukowe badania nad pokrzywdzonymi w PRL [ tylko wśród beneficjentów PRL, z pominięciem pokrzywdzonych ! – Efekt-agenci SB i tow. PZPR pokrzywdzonymi w PRL ! ]

Pseudonaukowe biogramy naukowców [zdekomunizowane !]

Pseudonaukowe badania nad ochroną uczelni przez SB w PRL

[ efekt- uczelnie rzekomo przeszły przez komunizm suchą nogą, jak Mojżesz przez Morze Czerwone]

Pseudonaukowe, anonimowe, weryfikacje kadr akademickich w czasach PRL i pseudonaukowa ich ochrona w czasach III RP

[ efekt – polityczne weryfikacje kadr interpretowane jako rutynowe poczynania na rzecz utrzymania UJ na poziomie, a że spadającym – to sprawa rutynowych represji przewodniej siły narodu ze strony warchołów akademickich [?] i braku pieniędzy [?] dla beneficjentów negatywnie wyselekcjonowanych przez przewodnią siłę narodu]

Pseudonaukowe spotkania/konferencje z takimi tuzami nauki polskiej jak Adam Michnik, Jan Tomasz Gross, bez możliwości dialogu

Pseudonaukowa działalność Jana Hartmana

To tylko kontynuacja takich pseudonaukowych poczynań jak:

łysenkizm

[https://lustronauki.wordpress.com/2009/03/24/teodor-marchlewski/ ]

kariera Juliana Harschina

https://lustronauki.wordpress.com/tag/julian-haraschin/

zamiana Uniwersytetu Jagiellońskiego w Instytut Propagandowy Polskich Ko­munistów za rektora Mieczysława Karasia

https://lustronauki.wordpress.com/tag/mieczyslaw-karas/

kariera Jerzego Trojana

[ https://wobjw.wordpress.com/2009/12/31/system-trojana-czyli-druga-strona-nauki-polskiej/]

…………………………………………………………………………………………

Proszę uzupełniać w komentarzach

Socjologia jagiellońska i nie tylko

Screen Shot 12-18-17 at 01.15 PM.PNG

Socjologia jagiellońska i nie tylko

Odwołanie przez Uniwersytet Jagielloński sesji naukowej z cyklu „Etyka w medycynie” pt. „Prawo dziecka do życia” pod wpływem argumentacji Partii Razem jakoby to była sesja pseudonaukowa poraziło część polskiego społeczeństwa, czego dowodem jest licznie podpisywana petycja do Ministra Nauki i Szkolnictwa wyższego z 15 grudnia tego roku.

[Powstrzymajmy cenzurę ideologiczną na uniwersytetach http://www.citizengo.org/pl/lf/131103-powstrzymajmy-cenzure-ideologiczna-na-uniwersytetach]

Ja też podpisałem i rozpowszechniłem, bo to dla mnie skandal i dowód na cenzurę oraz charakterystyczną dla postaw pseudonaukowych ignorancję władz wzorcowej polskiej uczelni objawiającą się nieznajomością faktów.

Ja na to odwołanie sesji zareagowałem natychmiast 13 grudnia tego roku [Apolityczny Uniwersytet Jagielloński razem z partią RAZEM [https://blogjw.wordpress.com/2017/12/13/apolityczny-uniwersytet-jagiellonski-razem-z-partia-razem/ i to przed śniadaniem, aby zabezpieczyć swój organizm przed reakcjami fizjologicznymi.

Nie zostałem jednak tym odwołaniem porażony, bo postawy władz UJ podkreślających swą apolityczność a jednocześnie swym postępowaniem dowodzące swoje podporządkowanie rozmaitym gremiom politycznym, lewackim w szczególności, znam od zawsze i piszę o tym od lat, a nawet wieków [ m.in. https://blogjw.wordpress.com/, https://wobjw.wordpress.com/ ], co jednak nie spotkało się z żadną petycją, żadnym poparciem, a nawet żadną refleksją.

Tak postępujące władze UJ nie straciły prestiżu, swej siły przewodniej, wzorcowej, tak kiedyś, jak i dzisiaj, i tak w ślad za odwołaniem sesji na UJ poszło odwołanie wykładu pod naciskiem lewackim na uczelni wrocławskiej https://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,pod-naciskiem-lewicy-wroclawska-uczelnia-wyrzuca-ze-swoich-murow-eurosceptycznego-wykladowce,wia5-3277-37858.html .

I niby co to za zaskoczenie ? Ja piszę od lat o odwołaniu moich wykładów, seminariów itp. o wygnaniu mnie jak psa z jagiellońskiej wszechnicy [ w ramach kulturalnych wydarzeń wojny jaruzelsko-polskiej] , przy trzymaniu podobnego fasonu przez wszechnice pozostałe, i nikt palcem w bucie w tej sprawie nie ruszył, petycji nie napisał do nikogo, protestu nie zorganizował, mimo że lat już upłynęło trzydzieści, a rzecz działa się w czasach dyktatury komunistycznej, wdrażanej w życie w murach jagiellońskiej wszechnicy przez anonimową do dnia dzisiejszego grupę przestępczą, przy aprobacie/wsparciu nieanonimowych władz uczelni i licznej gawiedzi akademickiej !

Skoro na takie łajdactwo, wręcz bestialstwo, szkodliwe społecznie, było i jest przyzwolenie/a nawet uwielbienie, to czemu zdziwienie takim skandalem w gruncie rzeczy jednodniowym, jednosesyjnym ? Do ilu moich wykładów przez te lata nie dopuszczono,  skoro wówczas miałem ich ponad 100 rocznie i nikt przez 30 lat nie zaproponował aby może takie, czy inne wykłady prowadzić, ani na uczelni, ani w gremiach społecznościowych, opozycyjnych.

Na moje propozycje też nie było żadnej pozytywnej reakcji .

Ale to kwestia dla badań naukowych – historycznych, socjologicznych, psychologicznych, prawnych, o ile na takie ktoś się zdobędzie wyróżniając się spośród zalewu pseudonaukowego bełkotu wydostającego się z podręcznych strusiówek (głów odważnie pogrążonych w piaskownicach) .

W petycji, przeze mnie popieranej zasadniczo, są jednak sformułowania, których sam bym nie użył, jak np. argumentacja ‚Podczas sesji miało wystąpić siedmiu prelegentów, z których każdy posiada stopień naukowcy co najmniej doktora, trudno więc zgodzić się z zarzutem jej „nienaukowości”,’ którą uważam za nietrafną.

O tym czy sesja jest naukowa, czy nienaukowa, nie świadczy ilość utytułowanych prelegentów !

Na naukowych sesjach międzynarodowych w ogóle nie podaje się stopni naukowych prelegentów, choć standardy naukowe i to wysokie są dotrzymywane. Co więcej, wielokrotnie podawałem przykłady nienaukowości a właściwie pseudonaukowości, a nawet antynaukowości, w wykonaniu wysoce utytułowanych i to znacznie wyżej od doktora koryfeuszy nauki polskiej, także jagiellońskiej. Czemu nikt tego nie bierze pod uwagę ?

Ileż można argumentować, udowadniać, że stopnie i tytuły, szczególnie proweniencji komunistycznej, nijak się mają do naukowości, a często mają się jasno co do ideologii, mafijności, klikowości, korupcyjności, nepotyzmu, konformizmu i innych przypadłości akademickich w systemie zniewolenia, szczególnie mentalnego/ moralnego często występujących.

W petycji jest zawarta trafna argumentacja „Uniwersytety odgrywają niezwykle istotną rolę w kształtowaniu debaty publicznej. Powinny być miejscem dialogu i ścierania się różnych, racjonalnie uzasadnionych stanowisk. Nie można się zgodzić na odbieranie głosu jednej ze stron….”

Rzecz w tym, że jak przez te dziesiątki lat nie dopuszczano do dialogu, odbierano głos jednej ze stron, wykluczając/wyklinając tych co mówili innym i ludzkim głosem a przy tym naukowym, udokumentowanym faktami ! i nikt nie postulował aby tak nie było, i wszyscy się zgadzali aby tak pozostało na wieki, to taka argumentacja ma cechy jedynie personalne a nie systemowe i to jest jej słabość.

Skandal na UJ nie jest jakimś aktem wyjątkowym, jednorazowym, jest standardem od lat powtarzającym się z mniejszą lub większą siłą, ale o tych największych skandalach się milczy, zamiata pod dywan, a argumentujących i to naukowo za wypompowaniem tych patologii z systemu – się ucisza/wyklucza z dyskusji/ z przestrzeni publicznej, co zresztą dokumentuję także na moich nagraniach pro publico bono. Nie bez przyczyny stanowią one zagrożenie dla nadzwyczajnych kast – tak akademickiej, jak i sądowej i je miłujących.

W petycji jest też powołanie na odznaczenia prelegentów, aby obronić naukowość odwołanej sesji, co moim zdaniem nie jest argumentem trafnym, bo przecież np. przed laty w pseudonaukowej sesji na UJ z Janem Tomaszem Grossem, kawalerem znaczących orderów, brał udział i to wiodący, także inny kawaler wielu orderów, w tym Orła Białego, sam nadredaktor Adam Michnik i żadną miarą te ordery nie nadały tej sesji charakteru naukowego.

Jednym słowem odwołana sesja miała mieć charakter naukowy przez swą tematykę i kompetencje prelegentów, a nie przez tytuły i ordery jakie posiadali, a władze UJ jednoznacznie wykazały i to nie po raz pierwszy, że nie kierują się zasadą Plus ratio quam vis, na którą się często powołują, tylko siłowo, bez brania rozumu pod uwagę, wdrażają w życie pseudonaukowe argumenty lewackich partii, czy towarzyszy.

W jakże potrzebnej petycji czytamy ponadto: „Zwracamy się do Wicepremiera i Ministra Szkolnictwa Wyższego Jarosława Gowina, aby podjął działania przeciwko temu niebezpiecznemu trendowi.” gdy tymczasem, jak wiadomo, zgodnie z obecnym prawem uczelnie są w swych działaniach – nawet skandalicznych i haniebnych – autonomiczne i ministrowie zasłaniają się brakiem kompetencji przed podejmowaniem jakichkolwiek działań w takiej materii. [np.https://blogjw.wordpress.com/2017/07/25/czy-ministerstwo-nauki-ma-nadal-racje-bytu-i-reformowania-systemu-akademickiego/].

Takie działania mogłyby natomiast podejmować środowiska akademickie, ale te negatywnie – tak pod względem intelektualnym, jak i przede wszystkim moralnym – wyselekcjonowane w systemie komunistycznym, wcale się do tego nie kwapią, a nawet podejmują działania popierające odwoływanie sesji naukowych, organizowanie pseudonaukowych, wyrzucanie akademików działających na rzecz cywilizowanych standardów naukowych i etycznych, które są dla tego zdemoralizowanego środowiska zagrożeniem.

Tym niemniej takie [choć winny być lepiej zredagowane] petycje mają sens i są potrzebne, tak jak potrzebna jest solidarność środowiska akademickiego i nie tylko, w działaniach na rzecz powrotu uniwersytetów do realizowania swych podstawowych naukowych i edukacyjnych funkcji.

Takiej solidarności jednak u nas nie ma, a na funkcje rektorów często są demokratycznie wybierani i po wyborze hołubieni ci, których na uniwersytetach w ogóle być nie powinno.

Nie sądzę aby po wdrożeniu w życie „Konstytucji dla nauki” coś się w tej materii zmieniło.

Mimo, że napisałem i rozpowszechniłem – także wśród decydentów, jak i opozycjonistów- dziesiątki a może i setki tekstów, nagrałem ileś tam godzin wyemitowanych wypowiedzi – nic nie drgnęło. Przy tworzeniu „Konstytucji” patologie wyrugowano z przestrzeni publicznej, podobnie jak je nagłośniających.

Mamy środowiskowe status quo, zainteresowanych tylko tym, aby zasadniczo było tak jak było i żeby beneficjenci patologicznego systemu mieli dożywotnie budżetowe utrzymanie a o wykluczonych żeby wszelki słuch zaginął.

Mimo zbliżających się Świąt nie mam już nadziei na zmianę tego stanu rzeczy, choć nie sądzę, aby tym razem zatrwożeni wolną myślą Herodowie wysłali po mnie swych siepaczy jak to drzewiej bywało. [Jasełka akademickie z rektorem UW w roli Heroda https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/].

Jakieś przejawy dobrej zmiany może jednak są.

Antykomunizm bezobjawowy lub objawiany opacznie. Refleksje powojenne

p.PNG

Antykomunizm bezobjawowy lub objawiany opacznie

Refleksje powojenne

Po ogłoszeniu obalenia komunizmu przed niemal 30 już laty i powtarzania tej niezwykłej wieści do dnia dzisiejszego [zapewne jest to konieczne, bo nie wszyscy w to uwierzyli] komuniści mają się dobrze, a nawet lepiej niż PRLu, przestrzeń publiczna mimo lat jej czyszczenia nadal jest zanieczyszczona spuścizną komunizmu, nadal w centrum stolicy stoi wbita maczuga Stalina, a na uczelniach komuniści w żywej i zeszłej już postaci nadal są nobilitowani i formują komunistyczną teraźniejszością i przeszłością nowe zastępy swoich lewackich następców. Akademicka solidarność w niemałym stopniu jak trzymała, tak trzyma zarówno z jawnymi, jak i tajnymi współpracownikami systemu kłamstwa, chociaż jak wiadomo walczyła o prawdę . Wykluczanie/wyklinanie tych, którzy byli/są orientacji przeciwnej jest raczej standardem niż wyjątkiem.

Partia Razem pociąga za sznurki akademickie władze i nawet nie musi zacinać lejcami, bo akademickie lewackie rumaki ciągną ten lewacki wóz bez zbytniego się ociągania w ramach zachowania apolityczności uczelni.

Czasem na pikietach nadal się słyszy ‚precz z komuną’ , ‚komunie nie damy się’ , ‚raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę’ co samo w sobie wskazuje, że nadal komuna jest wszechobecna, ma władzę niszczącą, ale jednocześnie świadczy to o tym, że takie krzyki do likwidacji komuny nie doprowadziły, bo i nie mogły. Trzeba by wszechstronnej antykomunistycznej roboty organicznej, a z tym było i jest kiepsko.

Coraz częściej słyszymy o wręczaniu licznych i coraz liczniejszych medali i orderów dla tych co to komunę obalili.  Rzecz jasna po ich ilościach można by sądzić, że po komunie nie powinno być już ani śladu, bo niby jakim cudem -przy takiej ilości i jakości antykomunistów – mogłoby być, ale ci co komunę obalali sami dowodzą, że ona jest i nawet – bynajmniej nie rzadko -jest w nich samych !

Co raz to okazuje się, że wyróżnia/odznacza się zbowidowców, co to pod Włodzimierzem Sokorskim działali patriotycznie – rzecz jasna, albo członków partii zniewolenia i podległości – czego się nie ujawnia, bo podobno działających w niej na rzecz wolności. Zbilansowania działań – brak !

Jednocześnie jedynie garstki antykomunistów obalają komunistyczne pomniki lub działają na rzecz ich obalania, gdy pozostali – nawet jak mają status antykomunistów – przyglądają się jeno, a czasem nawet złorzeczą na takie barbarzyństwo ! Mamy więc taki antykomunizm bezobjawowy,  alibo objawiany opacznie.

Z komunizmem na uczelniach – matecznikach komunizmu, niemal nikt nie chce walczyć, aby broń Boże tego znienawidzonego rzekomo komunizmu nie zabrakło w dniu dzisiejszym i dla przyszłych pokoleń. Najwyższym autorytetem otacza się wyselekcjonowanych negatywnie przez przewodnią siłę narodu, wykluczając/wyklinając ich ofiary, których podobno nie było, bo uczelnie podobno komunizmem nie zostały nawet dotknięte. I takie widzenie rzeczy przekłada się nie tylko na serca i umysły, ale także na ustawy zapewniające utrwalanie komunistycznej spuścizny na wieki.

Kto został namaszczony przez gremia komunistyczne – ten ma prestiż, ten kto przez te gremia wyklęty, to i przez antykomunistów – także ! I nawet palcem w bucie nie kiwną aby coś wyjaśnić, a czasem wręcz domagają się aby im tego buta dostarczyć, bo inaczej palec nie ma się w czym kiwać (sic!).

Na marszach KODu – opozycji przed dekomunizacją, solidarnej z esbekami, w pierwszych szeregach ci ze statusem opozycji antykomunistycznej, szczególnie akademickiej, a pod drugiej stronie barykady, ci bez takiego statusu, ale za to czasem z łatką niegodziwców represjonujących i to nawet w stanie wojennym, tych którzy stan realnie wprowadzali.

Mentalne skomunizowanie społeczeństwa jest faktem, chociaż Stalin uważał, że komunizm pasuje tak do Polaków jak do krowy siodło.

Fakt, że nie pasuje, ale do głowy jednak wszedł po kilkudziesięciu latach funkcjonowania komunizmu, szczególnie tym, którzy formalnie zostali wykształceni i to wysoko, w systemie edukacji komunistycznej. Tym mniej wykształconym na ogół do głowy mniej z komunizmu weszło i całe szczęście.

Już przy samej instalacji komunizmu widać było, że uniwersytety komunizm bardziej akceptowały, a nawet z entuzjazmem przyjmowały, a chłopi -także jako Żołnierze Wyklęci – zacięty opór stawiali, stąd kolektywizacja rolnictwa szła opornie, a nawet nie szła.

Tymczasem uczelnie przekształcano w coś na kształt kołchozów, zarządzanych przez siłę przewodnią i za pomocą dyplomów i tytułów trzymano spore rzesze przy aprobacie dla komunizmu.

Włodzimierz Sokorski w 1946 r. zapowiadał, że teraz będzie zarządzanie za pomocą scentralizowanej – rzecz jasna przez komunistów – habilitacji, co wdrożono w życie tak skutecznie, że i dziś rzekomi – wysoko wykształceni/utytułowani – antykomuniści twierdzą jakoby habilitacja się u nas sprawdziła, mimo że jesteśmy potęgą habilitacyjną a mizerią naukową, co nie jest przecież żadną tajemnicą.

I tak to jest, że rzekomi akademiccy antykomuniści – i nimi zauroczeni – bronią do dziś spuścizny komunizmu bardziej niż niepodległości. Ta chyba zresztą mało ich interesuje, a może i uwiera, bo na manifestacjach niepodległościowych jakoś ich nie widać a na marszach podległościowych – jak najbardziej.

Może mamy do czynienia  ze swoistą komunistyczną partią antykomunistów ? 

Trudno aby refleksje powojenne były optymistyczne, bo po wygraniu chyba zbyt dużo żeśmy przegrali, choć może przed Wigilią jakaś gwiazdka pokaże nam właściwy kierunek do przystanku rzeczywistej niepodległości.

Apolityczny Uniwersytet Jagielloński razem z partią RAZEM

DSCF6750

Apolityczny Uniwersytet Jagielloński razem z partią RAZEM

Słynący z apolityczności Uniwersytet Jagielloński na wniosek Partii Razem odwołał konferencję „Prawo dziecka do życia”. [Piotr Ogórek 12 grudnia 2017 której organizatorami miały być Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie oraz Instytut Pediatrii Wydziału Lekarskiego CM UJ Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/krakow-razem-nie-chce-pseudonaukowej-konferencji,12761156/ ] co stanowi niezbity dowód na trzymanie standardów apolitycznych, a przy tym etycznych, najstarszej polskiej uczelni, matki-rodzicielki pozostałych, i stanowiącej dla nich niedościgniony wzór cnót wszelakich.

Konferencja została uznana za pseudonaukową bo m. in. była przewidziana „ prelekcja pt.: „Obrońca życia-świadek wiary”, którą miał wygłosić doktor inżynier budownictwa lądowego Antoni Zięba, prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, Współzałożyciel Krucjaty Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci.

Referat ten nie spełnia wymogów naukowości – nie jest prezentacją badań, nie przyczynia się do rozwoju nauki (np. neonatologii czy położnictwa), jest za to przedstawieniem prywatnych poglądów wygłaszającego …”

UJ od lat walczący o swą i nauki apolityczność, w swych wiekopomnych ‚Dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego’ , r. 2000 zrezygnował nawet z używania słowa „komunizm” a także „stan wojenny”, aby upolitycznienia nikt mu nie mógł zarzucić, dając tym samym swój wyraz [ nie tylko prywatny] niezłomnego spełniania wymogów naukowości, przyczyniając się do rozwoju nauki ( historii, językoznawstwa, socjologii politologii i nauk wszelakich) a przede wszystkim trwania przy prawdzie !

Z przyczyn politycznych, jak wiadomo nikt w czasach komunizmu, stanu wojennego nie został usunięty z UJ, bo przecież UJ był i jest apolityczny, tak apolityczny, że nawet komunizmu, ani stanu wojennego na nim nie było, więc i strat wojennych też być nie mogło.

I taki stan rzeczy potwierdzony n- tą ilością przykładów niezłomnego trwania UJ  przy takich standardach ( patrz n p. Blog akademickiego nonkonformisty – https://blogjw.wordpress.com/, Lustracja i weryfikacja naukowców PRL  http://lustronauki.wordpress.com/  ) zadowala profesorię i ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego, a także niemałą część polskiego społeczeństwa uznającego zapewne, że obaliło komunizm – skoro go nie ma w historii pisanych przez profesorów [!], że zwycięsko przeszło przeszło przez stan wojenny, tak zwycięsko, że w profesorskich historiach ( i to UJ !) ślad po nim nawet nie został.

Protestuję przeciwko takiemu stanowi rzeczy i to od lat – SAM,  nikt ze mną nie jest RAZEM, wszyscy są apolityczni ! nawet bardziej ode mnie.  

Nie było stanu wojennego ? Nie było komunizmu ? Uczelnie – strefy zdekomunizowane ?

plakat.jpg

I spraw aby to światło cię i innych oświeciło i do prawdziwej wolności doprowadziło 

Nie było stanu wojennego ? Nie było komunizmu ?

Uczelnie – strefy zdekomunizowane ?

Kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego i kolejna rocznica czyszczenia historii najnowszej najstarszej polskiej uczelni -matki rodzicielki pozostałych i na niej się wzorujących.

Jak pisuję od lat, w historii tej najstarszej uczelni wybitni profesorowie nie zidentyfikowali ani komunizmu, ani stanu wojennego a okres po 56 r. określili okresem stopniowej liberalizacji systemu [https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ] z czego można by wnioskować, że stan wojenny wprowadzony w ciemną noc 13 grudnia 1981 r. był tej liberalizacji objawem i Jaruzelskiemu trzeba być za to wdzięcznym. Zresztą wielu było i chyba nadal jest, bo przecież profesorowie UJ cieszą się wielkim prestiżem – nieprawdaż ? !

Skoro nie było stanu wojennego (lub był to nic nie znaczący epizod, o którym nie warto w historii nawet wspomnieć) to i nie mogło być represji stanu wojennego, więc rzecz jasna nie można ich wykazać, bo to by była konfabulacja- nieprawdaż ? !

Skoro nie było komunizmu, to nie było represji za działalność antykomunistyczną, bo rzecz jasna nie mogło być opozycji antykomunistycznej ( bo wobec czego ?) i rzecz jasna nie powinno być orderów za taką działalność – choć są – może są zatem lipne ?

Najbardziej zdumiewające jest jednak to, że nawet internowani i więzieni w stanie wojennym ani słowa protestu nie pisną przeciwko takiemu fałszowaniu historii, choć protesty, a nawet głodówki w obronie historii były. Rzecz w tym, że nie w obronie historii na poziomie akademickim, najbardziej załganej i najbardziej szkodliwej, bo na takiej historii uczą się przyszli nauczyciele historii ( i nie tylko) szkół nie tylko wyższych, ale i niższych.

Może sami uznają, że komunizm, stan wojenny był w Polsce, ale nie na uczelniach, które były wyspami niedotkniętymi tymi przypadłościami – bo jak to inaczej zrozumieć ?

Mamy zresztą taką schizofreniczną sytuację, że walczy się o dekomunizację przestrzeni publicznej, ale nie przestrzeni akademickiej, gdzie komunistów się nobilituje, choć podobno dawno ich tam nie ma – mimo że są ! Fałszowanie historii , szczególnie na uczelniach, winno być karane, a jest nagradzane ! 

Uczelnie – strefy zdekomunizowane ?

Na uczelniach nie ma już partii komunistycznej, ale nadal pracują i nierzadko ‚pociągają za sznurki” byli towarzysze, bo to oni i do nich przylepieni, stali się beneficjentami przekształcenia PRL w PRL bis.

Byli już beneficjentami instalacji komunizmu, bo to komunistyczna partia rządziła uczelniami i ich wynosiła na piedestały, decydowała kto może, a kto nie może być zatrudniony na uczelni, awansować i do jakiego stopnia, zdobywać tytuły i intratne stanowiska.

Okazuje się jednak, mimo rozległych badań historycznych, że na uczelniach chyba nie było w ogóle PZPR ( i partii siostrzanych) nie było członków, ani struktur tych decydenckich ciał, bo nigdzie nie można się z tymi strukturami/nazwiskami zapoznać. No może poza moim serwisem Lustracja i weryfikacja naukowców PRL https://lustronauki.wordpress.com/ gdzie co nieco jest, ale przecież to się nie liczy, bo powstaje poza strukturami, poza etatami, poza finansami.

I taka sytuacja całkiem chyba zadowala struktury solidarnościowe, ale i kombatanckie walczące o wolną i niepodległą Polskę.

No to czemu nie ma takiej wolności, ani nawet skłonności do takich badań, aby było wiadome kto walczył o wolność, a kto o podległość ? Póki co znajomość rzeczy jest często opaczna, tak jak cała ta III RP.

Jak (niby)uczeni w uczonych (rzekomo) książkach nie piszą, że komunizm był, to nie ma co tam dekomunizować, struktur i ludzi komunistycznych opisywać, nie mówiąc już o pisaniu o ludziach przez komunistów przetrąconych, z życia akademickiego wyklętych.

Bastiony oporu przed dekomunizacją i lustracją !

Na okoliczność kolejnych wojennych rocznic trzeba jednak podnosić, że to uczelnie są bastionami oporu przed dekomunizacją i lustracją, że nie były bastionami oporu przed instalacją komunizmu ( z wyjątkiem nielicznych osób), a na uczelniach chętnie zatrudniano Osoby Chętnie Udzielające Informacji nie tylko towarzyszom, ale i służbie bezpieczeństwa.

I to chyba wiele tłumaczy.

Jako były nauczyciel akademicki nie należę do byłej opozycji antykomunistycznej, bo działalność antykomunistyczną prowadzę i dziś, a nawet bardziej, bo dziś jest internet co wyróżnia czas dzisiejszy od czasu PRLu ! i widać jak na dłoni co kto robi.

Widać też jak na dłoni, że niemała część tzw. opozycji antykomunistycznej milczy wobec komunistycznego zanieczyszczania przestrzeni publicznej (tak osobowej, jak i materialnej) a w szczególności akademickiej (mateczników komunizmu w PRLu i skansenów komunizmu w III RP) i nieraz wyklina tych, którzy o dekomunizację walczą.

Tak tak, bywają tacy działacze mający status antykomunistycznych, którzy bronią komunistów przed (rzekomymi) represjami ze strony antykomunistów,  a nie bronią antykomunistów represjonowanych ( i to realnie) przez komunistów, tak w PRLu, jak i w III RP.

I taka jest ta powojenna Polska.

Ale ja uważam, że działaczem antykomunistycznym nie jest ten kto akceptuje w przestrzeni publicznej uczelnie jako skanseny komunizmu i nie ma nic przeciwko swoistej dekomunizacji uczelni poprzez usuwanie słowa komunizm (i wszelkich faktów i skutków z komunizmem związanych) z historii oraz usuwaniu antykomunistów z murów uczelni (dożywotnio !).

Winno się chyba wprowadzić specjalny status prokomunistycznego działacza opozycji „antykomunistycznej”.

Dekomunizacja poprzez nobilitację komunizmu w przestrzeni akademickiej to jest schizofrenia – straszna choroba, na którą zapadła niemała część polskiego społeczeństwa, tak zrodzona w PRLu – przed i po stanie wojennym, jak i w III RP.

Niestety nie mam podstaw sądzić, że przy kolejnej rocznicy stanu wojennego będę mógł napisać, że to co teraz piszę nie jest już aktualne.