Bądź solidarny z solidarnym ! Proces za działalność pro publico bono

laureat

(zdj. z www.ekspedyt.org)

Proces za działalność pro publico bono
29 sierpnia godz. 10 sala D-144
Sąd Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy
wydz II Karny, il. Przy Rondzie 7

Bądź solidarny z solidarnym !

Od lat prowadzę działalność pro publico bono [https://blogjw.wordpress.com/2016/01/15/moja-dzialalnosc-pro-publico-bono-przed-sadem/jako solidarny z obozem patriotycznym i niewygodny dla opcji post-komunistycznej.

Sąd Kraków- Śródmieście za rzekome rozpowszechnianie na YouTube (nie jestem właścicielem tej platformy !) wideo z rozprawy sądowej wyznaczył mi karę 3 tys. zł (+ koszty sądowe, mimo że nie było rozprawy) a kiedy się odwołałem od decyzji – uznał swoją niewłaściwość i przekazał sprawę do Sądu Rejonowego Kraków- Krowodrza.

A ten wyznaczył mi termin rozprawy na 29 sierpnia – niestety bardzo niewygodny. Mimo prośby o przesunięcie terminu ze względu na państwowy pogrzeb „Inki” – Danuty Siedzikówny (28 sierpnia w Gdańsku) sąd na zmianę terminu się nie zgodził. Mam nadzieję, że mimo to zdążę z Gdańska na ranną rozprawę

Liczę na wsparcie i solidarny udział w rozprawie.

Kiedy kilkanaście lat temu występowałem sam na rozprawie o przywrócenie do pracy na UJ i ujawnienie moich teczek akademickich [do dnia dzisiejszego aresztowanych !] – byłem obiektem linczu [psychicznego] co nie powinno dziwić ze względu na powiązania patologicznych sądów z patologicznym uniwersytetem generującym kolejne pokolenia prawników.

Mam nadzieję, że dzięki solidarnej obecności obozu patriotycznego tym razem do takiej sytuacji nie dojdzie.

Potrzebna lustracja lustracji

związek zawodowy

Potrzebna lustracja lustracji

Wraca sprawa lustracji i to przez posła PiS – Jerzego Gosiewskiego [Zakaz pracy w szkole i na uczelni dla byłych esbeków?- http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/968424,lustracja-zakaz-pracy-w-szkole-dla-esbekow.html] , mimo że przed rokiem ze środowiska PiS wychodziły szokujące opinie o dezaktualizacji lustracji i dekomunizacji. [https://lustronauki.wordpress.com/2015/09/21/nie-dla-dezaktualizacji-lustracji-i-dekomunizacji/]. Czyli próba wkroczenia na drogę do dobrej zmiany ? Ale nie do końca.

Gosiewski argumentuje „ Koniecznie powinniśmy bronić młodych przed złymi wzorcami. Wskazane jest, by nie byli szkoleni czy uczeni przez osoby, które w przeszłości służyły złu i które na pewno nigdy nie będą przekazywać prawdy historycznej. Najbardziej niebezpieczne jest to, że byli pracownicy i współpracownicy służb bezpieczeństwa PRL przekazują złe wzorce postępowania – dodaje.”

W rozmowie z autorką tekstu w Gazecie Prawnej mówiłem m. in.” – Dotychczasowe działania lustracyjne nie przyniosły oczekiwanych efektów. Nie udało się oczyścić np. środowiska akademickiego. Nawet jeżeli komuś udowodniono współpracę z SB, to nie wyciągano wobec niego konsekwencji. Były nawet przypadki, że te osoby pełniły funkcję rektora – mówi Józef Wieczorek z Niezależnego Forum Akademickiego. – Lustracja jest potrzebna. Pytanie tylko, jakie tym razem przyniosłaby skutki. W mojej ocenie nie powinno jej się zawężać np. tylko do nauczycieli humanistów. Powinna objąć wszystkich – konkluduje.”

Mówiłem także o lustracji/weryfikacji środowiska akademickiego u schyłku PRL, tej która doprowadziła do Wielkiej Czystki Akademickiej.[https://lustronauki.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/]

Nad tą czystką rozciągnięto zasłonę i nie ma woli, żadnej opcji, aby poznać zakres, przebieg, skutki tej lustracji/weryfikacji kadr akademickich, co prowadzi do oczywistej konsekwencji nieznajomości przyczyn degradacji polskiej kadry akademickiej, polskiej szkoły (nie tylko wyższej) w III RP.

Mówi się o braku oczyszczenia kadr akademickich w III RP, a nie mówi się o oczyszczeniu kadr akademickich u schyłku PRLu ! I o charakterze tego politycznego oczyszczenia, realizowanego pod batutą SB-PZPR przez nomenklaturowe władze uczelni, oczyszczenia z elementu niewygodnego, wrogo, czy choćby krytycznie nastawionego do systemu komunistycznego, z elementu stanowiącego zagrożenie dla przewodniej siły narodu, i dla komunistycznego systemu wychowywania młodzieży akademickiej.

Nie bez przyczyny takich oskarżano o negatywny wpływ na młodzież, o niewłaściwą dla standardów komunistycznych – etykę (szczególnie jeśli protestowali przeciwko deprawacji młodzieży !), o niewłaściwy charakter – szczególnie jeśli mieli charakter niezłomny, zupełnie nieprzydatny do formowania ludzi złomnych, zniewolonych, którzy nie będą się ‚wychylać’.

Szczególne zagrożenie dla systemu stanowili ci, którzy uczyli myślenia krytycznego i nonkonformizmu naukowego. Tych usuwano dożywotnio, bo i dla III RP stanowili i stanowią zagrożenie.

Niestety do tej pory nie bada się strat kadr akademickich poniesionych w wyniku tej lustracji.

Nie ujawnia się składu komisji lustracyjnych/weryfikacyjnych. Nikt nie biadoli nad osłabieniem potencjału intelektualnego i moralnego w wyniku negatywnej lustracji kadr nie wykazujących ochoty ani do tajnej, ani do jawnej współpracy z systemem zła. Czy nie jest to schizofrenia ?

Czy nie jest potrzebna dogłębna lustracja tej bolszewickiej lustracji ?

Jeszcze raz podkreślam –  w wyniku tej lustracji/weryfikacji nie usuwano tych, którzy byli/ współpracowali z tajnymi/jawnymi współpracownikami systemu komunistycznego, tylko tych którzy nie byli/współpracować nie chcieli z budowniczymi systemu komunistycznego i do budowy tego systemu się nie nadawali ! Nie respektowali wartości/etyki na opak tego przestępczego (także dla nauki i edukacji) systemu.

Nie bez przyczyny organizatorzy/beneficjenci tej lustracji wymazują ją i jej ofiary z pamięci, z badań , z historii.

Pojęcie i praktykę lustracji sprowadzono do ujawniania współpracy tajnej ze służbami państwa komunistycznego. W ramach lustracji ujawnia się zatem, choć z oporami, tajnych współpracowników, co jest bardzo ważne, ale nie wystarczające.

Jawni współpracownicy na ogół są utajniani, mimo ze decydowali niemal o wszystkim !

Nie bada się szkód wyrządzonych przez nich nauce i edukacji w Polsce, zarządzanym, czy „ochranianym” obiektom, osobom. Niestety nie ma woli poznania.

Rzekome badania nad pokrzywdzeniem w PRL prowadzi się tylko wśród beneficjentów, którzy z sukcesem przeszli weryfikację, ale nie wśród poszkodowanych, którzy takiej politycznej, pozamerytorycznej weryfikacji – nie przeszli !

Tak naprawdę widać zatem wielką aprobatę, wielkie uznanie dla niemerytorycznych ocen i tajnych metod pracy, tajnych do dnia dzisiejszego komisji lustracyjnych/weryfikacyjnych. Jak ktoś przez taką weryfikację nie przeszedł widocznie się nie nadawał do budowy jedynie słusznego systemu – i jak tu zaprzeczać ?

System akademicki III RP budują ci, którzy te bolszewickie komisje tworzyli i ci którzy przez taką lustrację przeszli oraz przez nich formowani. Skutki – jak widać!

A jakie są wyniki takich badań nad działalności SB wobec uczelni ? Ano czasem takie, że – w rezultacie powszechnej inwigilacji uczelni podobno nikt nie został pokrzywdzony, nikogo nie wyrzucono !

Czyli co ? – „ochrona” uczelni przez aparat SB była taka znakomita? niezwykle pożyteczna ?

No to może likwidacja SB i PZPR spowodowała dopiero spadek poziomu uczelni ?

I takie bzdury są rozpowszechniane i akceptowane ! Nikt z pokrzywdzonymi i prezentującymi odmienne fakty i poglądy – nie chce rozmawiać ! Jak ktoś dostał akademicki „wilczy bilet”, akademickie dożywocie – to widocznie na to zasługiwał!

Jak nie wyrzucono żadnego tajnego, ani jawnego współpracownika systemu komunistycznego – to strat nie było ! ? A ci co nie chcieli być ani jawnymi, ani tajnymi współpracownikami – sami sobie są winni ! ?

Beneficjenci weryfikacji piszą fałszywe historie, w których ani słowa o systemie komunistycznym, czy o stanie wojennym i przeciwko temu nikt nie protestuje – niemal nikt, bo ja protestują i napisałem n-tą ilość tekstów i listów, ale nad nimi zapadła głucha i chyba złowroga cisza. [https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/].

Historykom, także tych z opcji patriotyczno-solidarnościowej, medialnie walczących podobno o poziom nauczania historii, jakby wcale nie przeszkadzało, że w ich instytutach pracują tajni i jawni współpracownicy systemu kłamstwa.

Co więcej nie przeszkadzają im także zafałszowane historie ich uczelni, nawet jak są zalecane do opanowania przez kandydatów na studia. Te fałszywe historii niekoniecznie piszą ci, którzy byli tajnymi czy jawnymi współpracownikami, więc nawet jakby takich współpracowników pousuwano ( co powinno jednak nastąpić), to i tak skutecznie nie obronimy młodych przed złymi wzorcami.

Zło akademickie znacznie wyszło poza zakres współpracy z systemem komunistycznym, bo było i jest opłacalne i wynagradzane, otoczone prestiżem.

Napisałem przed nie tak dawnymi laty Poradnik dla badających czasy PRL-u na odcinku akademickimhttps://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/ ale największe umysły akademickie nie podjęły nawet dyskusji, nie mówiąc o wdrożeniu w życie.

Jakie umysły – takie wdrożenie.

I to jest skutek tej bolszewickiej lustracji. Nie tylko tajni i jawni współpracownicy systemu kłamstwa fałszują historię !

Akademickie dostawy obowiązkowe

1

Dostawy obowiązkowe

(źródło – http://palukitv.pl/teksty/karty-historii/5314-zniwa-w-latach-50_–obowiazkowe-dostawy-zboza.html ]

Akademickie dostawy obowiązkowe 

Pojecie dostaw obowiązkowych jakoś w naszej historii kojarzy się tylko z instalacją systemu komunistycznego w Polsce, a szczególnie w rolnictwie, bo rolnicy byli obligowani do takich obowiązkowych dostaw produktów rolniczych po cenach stałych ( znacznie niższych od wolno rynkowych).

Oporni chłopi, którzy z takich dostaw nie wywiązywali się należycie, byli karani grzywną lub aresztem. Takich chłopów były tysiące, a nawet setki tysięcy.

Komunistycznego rolnictwa jednak to nie uratowało.

W innych sferach bolszewickiego systemu nawet nie trzeba było tworzyć osobnych ustaw aby dostawy obowiązkowe jednak funkcjonowały –  obyczajowo, co nie powinno dziwić. W końcu, jak pisała chociażby Zofia Kossak w ‚Pożodze’,  bolszewicy „przywykli przywłaszczać sobie wszystko cudze, że im inne rozwiązanie nie postało w myśli „.

Te bolszewickie obyczaje wcale nie odeszły w III RP, jako że mimo zmian, mentalnie, jak i realnie, pozostaliśmy w świecie przez komunistów narzuconym.

Także w świecie akademickim, gdzie przywłaszczanie sobie cudzej własności intelektualnej stało się standardem. Plagiaty – czyli kradzież własności intelektualnej – stały się ulubioną formą zdobywania dyplomów i kolejnych stopni ‚naukowych’, nawet bardziej niż w systemie komunistycznym. Częściej karano tych co plagiaty potępiali, niż tych co je popełniali – więc proceder się szerzył,  wraz ze wzrostem utytułowanych, także w ramach takiego procederu.

Ale inni, pełniący stanowiska decyzyjne, przechodzili do obowiązkowych, bezpośrednich, dostaw własności intelektualnej, aby wzmocnić swoją pozycję, nieraz intelektualnie szwankującą, a osłabić pozycję akademików intelektem ich przewyższających.

Historii takich dostaw dotychczas nie opracowano i chyba nie bez przyczyny.

Ja mam jednak swoje doświadczenia i się nimi dzielę, choć na ogół bez zainteresowania miłośników/beneficjentów takich dostaw.

Będąc okresowo na etacie w jednym z instytutów PANowskich zostałem przymuszony do dostaw obowiązkowych kategoryczną dyspozycją: Pańska wiedza nie jest pańską wiedzą jest wiedzą PANu ! i dalszą procedurą objaśniającą, że jak nie dostarczę swojej wiedzy potrzebującym do realizacji finansowanych projektów to zostanę tak załatwiony jak na UJ ( moje wypędzenie z UJ w ramach czystek bolszewickich było powszechnie znane).

No i cóż, aby jakoś przeżyć trochę tych dostaw obowiązkowych realizowałem.

Zostałem zobligowany też do obowiązkowej dostawy mojego opracowania o geologii Egiptu, aby wyjeżdżająca tam ekipa miała cokolwiek do zaprezentowania. Ja rzecz jasna w tej wyprawie nie brałem udziału – nie zdołano dla mnie uzyskać wizy służbowej o co zresztą nie występowano, abym przypadkowo jej nie otrzymał !

Kiedy jednak odmówiłem dostawy wykazu moich prac naukowych realizowanych za moje środki, w konspiracji/mimo przeszkód kreatywnie tworzonych przez przyłożonego – mój los był przesądzony. Takiego w środowisku akademickim nikt nie chce.

Nie realizujesz dostaw obowiązkowych (dla przyłożonych) na etacie nie będziesz ! Trochę to inna kara niż w stosunku do opornych chłopów, ale dla opornych akademików jednak dotkliwa.

Jednak jeszcze bardziej w rezultacie stosowania akademickich dostaw obowiązkowych dotknięta jest nauka w Polsce . Nie spełniły się one w rolnictwie, nie spełniają się one w nauce.

Jednakże akademiccy poborcy dostaw obowiązkowych (zwykle z tytułem profesora) nadal cieszą się prestiżem społecznym i licznymi zwykle stanowiskami decyzyjnymi, a twórcy zobowiązywani do realizowania dostaw traktowani są co najwyżej z politowaniem.

Z biegiem lat twórcy oporni w dostawach obowiązkowych z systemu akademickiego są wykluczani, albo sami odchodzą.

Jak są pasjonatami to czasem jeszcze tworzą i nawet mają na swoim koncie więcej prac naukowych niż wtedy, gdy byli na etatach obligowani do dostaw obowiązkowych. Nie bez przyczyny, bo w nowej sytuacji to co robią jest ich własnością intelektualną a nie bolszewickich poborców, którzy „przywykli przywłaszczać sobie wszystko cudze „.

Niestety takich system nie finansuje, więc długo tak działać nie mają szans, gdy poborcy mimo tzw. transformacji nadal na pozycjach etatowych i decyzyjnych.

Siłą rzeczy dostawy z czasem maleją a poborcy sami nic/niewiele wytwarzają. Argumentują to niskimi dostawami obowiązkowymi środków płatniczych z kieszeni podatnika.

Nie bez przyczyny przy długotrwałym zachowaniu takiego systemowego/obyczajowego status quo polska nauka nurkuje do dna….. https://blogjw.wordpress.com/2016/08/18/polskich-uczelni-nurkowanie-do-dna/

Polskich uczelni nurkowanie do dna

ranking

Polskich uczelni nurkowanie do dna

Sezon wakacyjny. Wielu Polaków nad morzem, akademików – także. Ci ‚ najbiedniejsi’ rzecz jasna – nad morzami egzotycznymi. Nurkowanie to coraz częstsze hobby wczasowiczów. Niestety nie każdy rodzaj nurkowania jest tak przyjemny, jak wśród raf koralowych.

Polskie uczelnie wypełnione (poza wakacjami) licznymi, wielce utytułowanymi akademikami, często tak znakomitymi, że pobierającymi wynagrodzenia na 2 uczelniach, oprócz innych także znakomitych posad, nurkują i to do dna w rankingach światowych.

Okazuje się jednak, że te polskie znakomitości nic/niewiele znaczą w relacji do znakomitości nawet nie tak wielkich, z małych nawet krajów – jak Holandia czy Dania, żeby przytoczyć kraje pobliskie położone nad morzami bynajmniej nie egzotycznymi.

Takie wnioski nasuwa coroczny światowy ranking uczelni, w którym wiele małych krajów, i wiele uczelni zatrudniających znacznie mniej profesorów ( i to nawet nie prezydenckich) i doktorów ( i to nawet nie habilitowanych) na głowę bije polskie uczelnie.

Tytuły medialne alarmują :’Czarny dzień polskiej nauki. Nasze uczelnie spadają w światowym rankingu. Lepsze są nawet te w Chile

http://innpoland.pl/129011,czarny-dzien-polskiej-nauki-polskie-uczelnie-spadaja-w-swiatowym-rankingu-lepsze-sa-nawet-te-w-chile jakby stało się coś niezwykłego, niespodziewanego, nieprzewidywalnego.

W takich rankingach nigdy polskie uczelnie wysoko nie stały, co najwyżej w 4 setce, ale spadek jest znaczny, bo zaczynają sięgać dna.

Niestety te rankingi nie uwzględniają w swych kryteriach takich ulubionych w Polsce i systemowo silnie umocowanych oznak akademickiej potęgi jak liczby profesorów ( belwederskich – prezydenckich – rzecz jasna, czego kraje przodujące w nauce nie znają) i liczby doktorów habilitowanych ( co jest egzotyką w nauce światowej) stąd nasza potęga tytularna spada na samo dno.

Nie jest to proces jakiegoś załamania jednorocznego po wytężonym wysiłku wznoszenia licznych pałaców akademickich.

Taki spadek to łatwy do przewidzenia skutek izolacji upolitycznionego i patologicznego systemu nauki w Polsce od standardów światowych i pozostawanie w kręgu systemu przodującej nauki ‚socjalistycznej’ (stąd m. in. wieloletnia turystyka habilitacyjna) .

Po oczyszczeniu uczelni w czasach Wielkiej Czystki Akademickiej (symbiotyczne działania SB-PZPR-nomenklaturowe/tchórzliwe/pro-socjalistyczne władze uczelni) z pasjonatów nauki i edukacji w III RP nie doszło do anulowania haniebnych anty-naukowych ekscesów, przywrócenia wyrzuconych, przeniesienia w stan nieszkodliwości – szkodzących. Doszło natomiast do burzliwego rozwoju niby-wyższego szkolnictwa w niemałym stopniu opanowanego przez siły PRL-owskich beneficjentów, z możliwościami zatrudniania się na n-tej liczbie etatów ( rzekomo z powodu niskich zarobków na uczelniach).

Proceder ten nieco ostatnio ograniczono, ale nie do końca, bo żadnej sile politycznej większe ograniczenia etatowe nie są na rękę.

Nie ograniczono trwającego od lat (a nawet wieków) procederu rekrutacji na etaty nie najlepszych ( czasem bardzo złych, szkodliwych) w ramach ustawianych na nich ‚konkursów’.

Chyba tylko ktoś bardzo ograniczony intelektualnie może sądzić, że corocznie rosnąca populacja nie najlepszych akademików polepszy stan nauki i edukacji w Polsce.

Jak również to, że jak zwiększymy znacznie finansowanie tych nie najlepszych, to oni staną się najlepszymi naukowo, a nie tylko finansowo !

Nie było i nie ma opcji otwarcia do tej pory zamkniętego systemu akademickiego, przeprowadzenia rzeczywistych reform opartych na znajomości prawdziwego stanu nauki w Polsce (gdzie należyte bazy danych ?) i przyczyn słabości tego stanu.

Nie ma opcji otwarcia się na Polonię akademicką, która na uczelniach zagranicznych odgrywa nieraz ważną rolę, a u nas nikt jej nie chce.

Nie było i nie ma otwarcia na akademików, którzy mimo pasji i osiągnięć pousuwano,  a i bez finansowania coś w nauce robili, często więcej i to znacznie od tych akademików etatowych!

Nie ma zresztą opcji prowadzenia otwartej ( nie ustawianej !) dyskusji o problemach nauki i edukacji wyższej w Polsce, ani na szczeblu najwyższym, ani na szczeblu podstawowym – klubowym, obywatelskim.

Setki moich tekstów ‚akademickich’ pozostaje na ogół bez komentarzy merytorycznych, jakkolwiek były obiektem brutalnych, niemerytorycznych ataków wysokich decydentów. Ale po latach wiele moich tez tacy wielcy decydenci powielają, ale dopiero po przejściu na emeryturę kiedy ( jaki sami podkreślają) nic już nim nie grozi.

Tacy to wielcy bojownicy o naprawę Polski akademickiej ! A ich uczelnie przez nich wcześniej zarządzane – tylko nurkują i nurkować będą, nawet jak się skończą wakacje i egzotyczni nurkowie wrócą do pieszczenia swoich akademickich, dożywotnich etatów, heroicznie walcząc o przyrost dochodów niezbędnych na kolejne wakacje akademickiego nurkowania i o wykluczanie tych co by im mogli w tym przeszkodzić.

KOD to jest głupi pomysł

KOD blog.PNG

Moim zdaniem: by był KOD to jest głupi pomysł

 i na tym kończę swoją wypowiedź 

Materiał wyjściowy do tej wypowiedzi: 

Poprawność akademicka może tylko prowadzić do zapaści nauki w Polsce

Herbert

Poprawność akademicka może tylko prowadzić do zapaści nauki w Polsce

W przestrzeni publicznej nader często pojawia się problem poprawności politycznej i jej skutków, często negatywnych. Ten rodzaj poprawności obecny jest też na uczelniach. Czytamy alarmujące wieści że „Na amerykańskich uniwersytetach zanika wolność słowa. Zabija ją dyktatura poprawności politycznej.” (http://www.pch24.pl/usa–polityczna-poprawnosc-trawi-uczelnie-wyzsze,39117,i.html#ixzz4HHq33RDV

Znamy to i z naszego podwórka – choćby odwoływanie niewygodnych, uważanych za politycznie niepoprawne seminariów na temat ludobójstwa na Kresach.

Z powodów politycznych na uczelniach nie podejmuje się niewygodnych tematów dotyczących najnowszej historii uczelni. Nie są zatem znane historie uczelniane przewodniej siły narodu, od której zależały niemal wszystkie ważniejsze decyzje podejmowane na uczelniach w PRL.

Jawni współpracownicy systemu kłamstwa na uczelniach są utajniani, a ich decyzje, mimo ze podejmowane w systemie kłamstwa, są jak najbardziej respektowane, a nawet gloryfikowane do dziś (!) kiedy uczelnie mają obowiązek poszukiwania i nauczania prawdy a nie kłamstwa.

Największe autorytety naukowe i moralne za żadne skarby nie chcą poznać swych korzeni ! Nie chcą też wiedzieć nic o stratach naukowych, jak i moralnych, jakie dotknęły środowisko akademickie funkcjonujące przez dziesięciolecia w systemie kłamstwa. To są tematy tabu, bo ich podejmowanie naruszałyby poprawność polityczną apolitycznych rzekomo uczelni.

Eksperci amerykańscy analizujący wyniki starań naukowców o granty stwierdzili, że czarnoskórzy naukowcy rzadziej dostają granty, więc pod uwagę biorą przyczyny rasistowskie [http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Czarnoskorzy-naukowcy-rzadziej-dostaja-granty-To-rasizm,wid,13704364,wiadomosc.html?ticaid=1178b8&_ticrsn=5]

U nas takich analiz się nie prowadzi – na wszelki wypadek, aby szydło z wora nie wyszło. Byłoby jednak interesujące, czy wśród grantobiorców nie ma nadreprezentacji „krewnych i znajomych królika”, czyli członków komisji grantowych.

Ja takie niepoprawne korelacje zauważyłem jeszcze w latach 90 – tych i to skłoniło mnie do takich działań :

List do KOMISJI WYBORCZEJ KBN z 4 marca 1994 r. https://wobjw.wordpress.com/tag/komisja-wyborcza-kbn/

Niniejszym informuję o podjęciu decyzji bojkotu wyborów KBN, gdyż do tej pory nic mi nie wiadomo o istnieniu odpowiedniej ustawy zakazującej członkom zespołów KBN wygrywania konkursów na rozdział grantów.

Uważam, że jest niemoralne aby rozdział grantów odbywał się głównie między członków zespołów i ich współpracowników. Ta sprawa winna być uregulowana ustawowo. Również sprawa niewykorzystywania środków przez KBN, w sytuacji konieczności pokrywania kosztów badań z własnego „kieszonkowego”.

Moja dezaprobata dla poczynań KBN nie jest odosobniona. Taki pogląd podziela wiele osób, które jak sądzę powstrzymują się od oficjalnego wyrażania swoich opinii, gdyż mogłyby podzielić mój los. Józef Wieczorek”

I co – i nic ! Normalka, mimo że w Polsce obywają się różne konkursy np. muzyczne, a jakoś nie słyszałem, aby członkowie jury w nich startowali i je wygrywali – a tak było w „nauce”. Badań nad sukcesami naukowymi tych zwycięzców do tej pory chyba nie przeprowadzono. Nic mi o tym nie wiadomo ( gdyby jednak komuś były znane, to będę wdzięczny za informacje).

W KBN przeprowadzono jednak swoiste badania nad moją działalnością naukową i podsekretarz stanu ogłosiła, że ja bojkotować wyborów nie mogłem, bo nie byłem wtedy na etacie ! Do głowy ministrom (i nie tylko ministrom) na ogół nie przychodzi, że ktoś na etacie mógłby się zdobyć na jawne ogłoszenie takiego bojkotu ! Najodważniejsi akademicy są jedynie zdolni do chowania głowy w piasek !

Faktem jest, że po Wielkiej Czystce Akademickiej u schyłku PRLu, nad którym to problemem największe autorytety historyczne badań nie chcą sami prowadzić, ani innym nie pozwalają, rzeczywiście bywałem bez etatu ( choć badania prowadziłem hobbystycznie) ale w 1994 na etacie byłem (choć badania prowadziłem na ogół w konspiracji – na ogół poza zakładem pracy i w weekendy oraz podczas urlopów).

Odrzucanie moich wniosków grantowych a przyznawanie sobie i swoim krewnym oraz znajomym niewątpliwie ograniczało moje poczynania naukowe, ale jednak nie do końca likwidowało.

Machina niszczenia niewygodnych akademików funkcjonująca także w tzw. wolnej Polsce nie była jednak doskonała. Można było znaleźć luki w jej trybach.

Niestety poprawność akademicka powoduje, że badań nad takimi lukami, nad takim terrorem akademickim, nad machinami niszczenia niewygodnych akademików po prostu się nie prowadzi. Nie bez przyczyny wszelkie działania w systemie akademickim zwane naprawczymi prowadzą na manowce.

Jak można naprawić system skoro nie chce się za żadne skarby poznać jak on działa i jakie skutki powoduje ? Dobrej zmiany na tej drodze nie widać.

Poprawność akademicka może tylko prowadzić do zapaści nauki w Polsce.

Wolna Polska – na opak

na opak.jpg

Szlak Armii Andersa  do Wolnej Polski – po dewastacji

[kamienie milowe – na opak, więc i  edukacja historyczna na opak] 

– czyli nic się nie stało  w Parku Jordana. [zdj. tekst – Józef Wieczorek]

Wolna Polska – na opak

Komuniści a patrioci – na platformie ‚pomnikowej’

W ostatnich dniach miały miejsce 2 wydarzenia ‚ pomnikowe’, które mimo wakacji skłaniają do refleksji . W Warszawie w Alei Zasłużonych na Powązkach został umieszczony napis KAT na grobowcu Bolesława Bieruta. – kata polskich patriotów, zasłużonego dla instalacji zbrodniczego systemu komunistycznego

Sprawców tego czynu natychmiast schwytano, umieszczono w areszcie. Co prawda szybko zostali zwolnieni po interwencji min. Z. Ziobro, ale sąd następnie uznał, że zatrzymanie było zasadne, bo policjanci mieli podstawy przypuszczać, że popełniono przestępstwo.

Merytorycznie zasadne uzupełnienie napisu na pomniku spotkało się także z potępieniem środowisk post-komunistycznych, choć okazało się wkrótce, że pomnik-grobowiec nie został zniszczony i jedna z komunistek w czynie społecznym po prostu ten napis zmyła przywracając pomnik do stanu poprzedniego. Aby prawda nie biła w oczy.

Dlaczego przez tyle lat, podobno wolnej Polski, istnieje specjalnie chroniona aleja zasłużonych dla zniewolenia Polski i eksterminacji polskich patriotów ? Fakt, że dobrze ona obrazuje schizofreniczny stan niemałej części polskiego społeczeństwa.

Niewiele czasu upłynęło a po wydarzeniu na warszawskich Powązkach nastąpiło wydarzenie w Parku Jordana w Krakowie, gdzie zdewastowano szlak Armii Andersa znaczony ‚milowymi kamieniami’ przy pomniku niedźwiedzia Wojtka – słynnego żołnierza tej armii. Nie wiadomo czy był to rewanż za Bieruta, czy też wydarzenie autonomiczne.

Mimo udokumentowania dewastacji i nagłośnienia sprawy w internecie – a następnie także przez Kronikę Krakowską TVP [https://pomnikwojtek.wordpress.com/2016/08/04/dewastacja-szlaku-bojowego-armii-andersa/] do tej pory sprawców dewastacji nie znaleziono i nawet nie wiadomo, czy wszczęto jakiekolwiek poszukiwania.

Kilka dni upłynęło i wygląda na to – że nic się nie stało [!?] .

No cóż – Anders to nie Bierut, więc ochronie nie podlega i dewastacja pamięci o Jego drodze do Wolnej Polski nie jest ścigana. Oburzenia środowisk oburzonych ‚dewastacją’ grobowca Bieruta nie zauważyłem.

Nie wiadomo, czy szlak Andersa zostanie przywrócony do stanu poprzedniego i kto to ma zrobić ?

Komuniści mają swoich aktywistów uformowanych na pro-komunistycznych czynach społecznych i wsparcie sądowe, więc mają spore osiągnięcia w ochronie symboli komunistycznych i szlaków prowadzących do zniewolenia – mimo ustaw anty-komunistycznych.

Patrioci za działania pro publico bono są przez sądy ścigani, więc ochrona pamięci o patriotach i szlakach prowadzących do Wolnej Polski natrafia nieraz na poważne trudności.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.