Józef Wieczorek: Niezłomny na drodze ku niepodległości. Ks. Władysław Gurgacz – dziś na drodze ku beatyfikacji. Kurier WNET nr 52/2018

z www

Józef Wieczorek

Niezłomny na drodze ku niepodległości. Ks. Władysław Gurgacz – dziś na drodze ku beatyfikacji

W sobotę 8 września na Hali Łabowskiej w Beskidzie Sądeckim odbyła się już po raz dwudziesty Msza Święta w intencji księdza kapelana Władysława Gurgacza TJ i Żołnierzy Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej. Msze „gurgaczowskie” odbywają się na Hali od 1998 r. z coraz większą liczbą uczestników – od kilkudziesięciu kiedyś, do setek (a nawet ok. 1000) dziś – mieszkańców Sądecczyzny, ale także przybyszów z odległych nawet stron.

Fot. J. Wieczorek

Kiedyś na Halę nie było łatwo dotrzeć, choć w ostatnich latach można na nią dojechać nawet autem, tyle że zaparkować jest coraz trudniej, bo takie tłumy zdążają na uroczystości. Można też dojść szlakami turystycznymi – czy to z Łabowej, z Krynicy, z Rytra czy Piwnicznej. To mniej więcej 2–4 godz. pielgrzymowania w pięknej scenerii Beskidu Sądeckiego – podejścia na wysokość 1061 m.

Ksiądz Władysław Gurgacz, kiedyś wyklęty przez komunistów, dziś otaczany jest czcią, kultem – i dlatego trudności terenowe na drodze na Halę Łabowską pokonują tak młodzi, jak i starsi. Na Hali można było spotkać także wiekowych, ostatnich kombatantów z Oddziału Żandarmeria, którego kapelanem był ks. Gurgacz. Liczne jest natomiast grono kapelanów sprawujących msze św. – w tym roku pod przewodnictwem bp. Szkodonia.

Uroczystości organizuje Fundacja „Osądź mnie Boże” im. ks. Władysława Gurgacza TJ, przy współpracy innych organizacji lokalnych, a także Instytutu Pamięci Narodowej, bo pamięć o ks. Gurgaczu winna być w narodzie zachowana nie tylko na Ziemi Sądeckiej.

Kim był ks. Władysław Gurgacz?

Msza św. na Hali Łabowskiej 2018 | Fot. J. Wieczorek

Władysław Gurgacz urodził się 2 kwietnia 1914 r. we wsi Jabłonica Polska. W 1931 r. wstąpił do Towarzystwa Jezusowego w Starej Wsi, a do matury kształcił się w Pińsku na Polesiu, wykazując dużą wrażliwość na okoliczną przyrodę, stąd zapewne polubił popularną w okresie przedwojennym piosenkę Polesia czar. Następnie studiował w krakowskim kolegium Towarzystwa Jezusowego, a przed wybuchem II wojny światowej w Wielki Piątek 1939 r. złożył na Jasnej Górze „Akt Całkowitej Ofiary” za Polskę znajdującą się w niebezpieczeństwie.

Po agresji Sowietów na Polskę został aresztowany na krótko w Chyrowie, gdzie znalazł się w Kolegium Jezuitów, uciekając przed Niemcami, a następnie wrócił przez zieloną granicę do Starej Wsi (na teren okupacji niemieckiej). Tam ukończył studia teologiczne i został wyświęcony w 1942 r. w Częstochowie na kapłana.

Msza św. „gurgaczowska” na Hali Łabowskiej 2016 | Fot. J. Wieczorek

Pierwszą Mszę świętą odprawił w kościele parafialnym w Komborni, a kolejne 2 lata wojenne spędził w Warszawie w Kolegium Jezuitów. Po stwierdzonej chorobie poddał się wielomiesięcznej kuracji, spędzając kilka miesięcy w majątku Ludwiki i Adama Grabkowskich w Kamiennej k. Wiślicy, gdzie ukrywał się również światowej sławy profesor Ludwik Hirschfeld. Jeszcze przed końcem wojny 18 sierpnia 1944 r. złożył końcowy egzamin licencjacki w Starej Wsi.

Obraz namalowany przez ks. Gurgacza | Fot. J. Wieczorek

Opuszczenie Warszawy uratowało mu życie – uniknął masakry dokonanej przez Niemców w klasztorze jezuitów przy ulicy Rakowieckiej drugiego dnia powstania warszawskiego. Pod koniec wojny trafił do szpitala powiatowego w Gorlicach, już wyzwolonego od Niemców, gdzie pełnił funkcję kapelana. Dotąd w Gorlicach żyje ministrant ks. Gurgacza – obecnie lekarz Igor Szmigielski (wspomnienia na moim kanale YouTube).

Następnie ks. Gurgacz przebywał w Krynicy u Sióstr Służebniczek, gdzie głosił słynne kazania o wymowie patriotycznej, które ściągały uwagę licznych mieszkańców, a także Służby Bezpieczeństwa. Tam dwukrotnie dokonano zamachów na jego życie, na szczęście nieudanych. Zagrożony, wyjechał z Krynicy i zamieszkał początkowo we Wróbliku Królewskim k. Krosna, skąd pochodził poznany przez niego w Gorlicach por. AK Jan Matejak.

Grób ks. Władysława Gurgacza i Stefana Balińskiego na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie | Fot. J. Wieczorek

Po rozmowach ze Stanisławem Pióro, przywódcą Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowców (organizacja cywilna), podjął decyzję o przyłączeniu się do oddziału zbrojnego PPAN – „Żandarmerii”, aby otoczyć partyzantów opieką duchową. Przyjął pseudonim Sem, będący skrótem od łacińskiego wyrażenia Servus Mariae, czyli Sługa Marii (inicjałami SM podpisywał już wcześniej swoje obrazy – był utalentowanym malarzem). Wszedł jednak w konflikt z regułą Towarzystwa Jezusowego – nie podporządkował się prowincjałowi, od którego nie uzyskał zgody na przebywanie z w oddziale leśnym. Uznał jednak, że jego obowiązkiem jest opieka moralna nad oddziałem partyzantów, dla których odprawiał Msze święte, spowiadał, wygłaszał pogadanki o tematyce religijnej, moralnej i społecznej.

Obozowisko oddziału, ulokowane niedaleko Hali Łabowskiej, było trudne do wykrycia, ale wzmocnione obławy SB spowodowały konieczność rozdzielenia się oddziału i szukania możliwości przetrwania i opuszczenia kraju. Po jednej z akcji oddziału w Krakowie ks. Gurgacz został aresztowany 2 lipca 1949 na ul. Krótkiej – nie chciał opuścić swoich towarzyszy. Był przesłuchiwany na UB przy placu Inwalidów, gdzie do dziś nie może stanąć pomnik „Tym, co stawiali opór komunizmowi”. Sądzono go razem ze Stefanem Balickim, Stanisławem Szajną i Michałem Żakiem w procesie pokazowym, zwanym w komunistycznej prasie „procesem bandy ks. Gurgacza”, który miał na celu skompromitować nie tylko niezłomnego kapłana, ale cały Kościół.

Podczas procesu ks. Gurgacz mówił m.in.: „Myśmy walczyli o wolność…. Ci młodzi ludzie, których tutaj sądzicie, to nie bandyci, jak ich oszczerczo nazywacie, ale obrońcy ojczyzny! Każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę. Judica me Deus et discerne causam meam(Osądź mnie, Boże, i rozstrzygnij sprawę moją)”.

Skazany na śmierć, przetrzymywany w więzieniu na Montelupich, konsekwentnie odmawiał uznania władz komunistycznych i napisania prośby do Bieruta o ułaskawienie. Karę śmierci wykonano strzałem w tył głowy 14 września 1949 r. w święto Podwyższenia Krzyża Świętego.

Pochowany został potajemnie, bez katolickiego pogrzebu, w mogile razem ze Stefanem Balickim, jak wiadomo od jego współbraci. Spoczywa na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie przy ul. Prandoty. Po latach na grobie ustawiono krzyż brzozowy, zgodnie z życzeniem ks. Gurgacza przekazanym współwięźniom, a na tablicy umieszczono napis: ATTRITUS PRO DEO ET PATRIA – STARTY DLA BOGA I OJCZYZNY.

IPN planuje rychłą ekshumację ks. Władysława Gurgacza i ponowny, tym razem katolicki pochówek.

Pamięć o Niezłomnym Kapelanie

Popiersie ks. Gurgacza w krakowskim Parku Jordana | Fot. J. Wieczorek

Ks. Władysław Gurgacz został zrehabilitowany 20 lutego 1992 roku. Kapłan przez lata wyklęty przez komunistów, także zapomniany przez swój zakon, powrócił do pamięci. Napisano o nim liczne artykuły, broszury, a także książki (m.in. Danuta Suchorowska-Śliwińska, Postawcie mi krzyż brzozowy: prawda o ks. Władysławie Gurgaczu, Kraków, WAM, 1999; Dawid Golik, Filip Musiał, Władysław Gurgacz. Jezuita wyklęty, WAM 2014). Liczne teksty dostępne są w internecie, podobnie jak rejestracje wideo, także ze świadkami historii ks. Gurgacza oraz jego krewnymi (wiele z nich można znaleźć na moim kanale You Tube). Ostatnio trafił na ekrany kin fabularyzowany film dokumentalny Gurgacz. Kapelan Wyklętych w reżyserii Dariusza Walusiaka. Powstało kilka utworów muzycznych dedykowanych ks. Gurgaczowi, wykonywanych przy różnych uroczystościach poświęconych Żołnierzom Wyklętym, których jest coraz więcej.

Oprócz największej, corocznej uroczystej mszy św. na Hali Łabowskiej, odprawianej w pierwszą lub drugą sobotę września, 14 września spotykamy się corocznie przy grobie ks. Gurgacza i jego towarzyszy z PPAN na cm. Rakowickim (przy ul. Prandoty), a spotkanie poprzedza msza św. w Kościele Miłosierdzia Bożego. W Beskidzie Sądeckim odbywają się rajdy górskie śladami ks. Gurgacza i PPAN.

Tablica pamiątkowa w Jabłonicy Polskiej | Fot. J. Wieczorek

Ks. Gurgacz ma swój pomnik (popiersie autorstwa ks. Roberta Kruczka) w Galerii Wielkich Polaków XX Wieku w krakowskim Parku Jordana, odsłonięty podczas pięknej uroczystości w dniu 14 września 2014 r. Upamiętniono też miejsce mordu na ks. Gurgaczu na terenie więzienia Montelupich (zbiorcza tablica zamordowanych w więzieniu oraz krzyż w miejscu stracenia księdza). Tablice memoratywne znajdują się m. in. na Bursie w Nowym Sączu, na murze kościoła w Jabłonicy, gdzie ks. Gurgacz się urodził, we Wróbliku Królewskim, w kościele św. Antoniego w Krynicy, a IPN planuje upamiętnienie miejsca zbrodni sądowej na ks. Gurgaczu na ul. Senackiej 3. W Krakowie, Nowym Sączu i Krynicy jego imieniem nazwano ulice, ale najwcześniej, bo w 1957 roku, ulica im. ks. Władysława Gurgacza zaistniała (na krótko w Piotrkowie Trybunalskim i długo na ekranie) na potrzeby realizacji filmu „Ewa chce spać” (cenzura nie zauważyła?). Na Hali Łabowskiej znajduje się kamienny obelisk poświęcony ks. Gurgaczowi i żołnierzom PPAN poległym w walkach z UB i KBW w latach 1948–1949. W intencji beatyfikacji ks. Władysława Gurgacza odbywają się w Krakowie msze święte.

W 2008 r. prezydent RP Lech Kaczyński „Za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej” odznaczył pośmiertnie ks. Gurgacza Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W uzasadnieniu powiedział między innymi: Niech to odznaczenie stanie się znakiem hołdu, jaki w imieniu całego narodu składam temu wspaniałemu kapłanowi i jednemu z najlepszych synów Polski. Cześć jego pamięci!

Można obecnie mówić o kulcie ks. Władysława Gurgacza, który się szerzy szczególnie w ostatnich latach wraz z powrotem do świadomości społeczeństwa Żołnierzy Wyklętych, których ks. Gurgacz był kapelanem. Nie bez przyczyny ks. Gurgacz zwany jest Popiełuszką czasów stalinowskich, bo te postaci niepokornych, niezłomnych kapłanów są bardzo bliskie i obaj w ciężkich dla społeczeństwa czasach zachowali się jak trzeba.

Do Sejmu RP został złożony projekt o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci Kapłanów Niezłomnych, który ma przypadać na 19 października, począwszy od 2018 r. Jest ustanawiany w hołdzie prześladowanym księżom, niezłomnym obrońcom wiary chrześcijańskiej i niepodległej Polski. W uzasadnieniu projektu przywołano również postać ks. Władysława Gurgacza.

„Ks. Gurgacz dla nas jest świętym”

Grupa rekonstrukcji historycznej „Żandarmeria” i weterani na mszy na Hali Łabowskiej 2015 | Fot. J. Wieczorek

Kościół w Polsce od 2008 r. (Zebranie Plenarne Episkopatu Polski w dniach 17–18 czerwca 2008 r. w Katowicach) przygotowuje się do zbiorowego procesu beatyfikacyjnego ofiar komunizmu. Na ołtarze mają zostać wyniesieni katolicy, którzy w latach 1917–1989 zostali zamordowani z nienawiści do wiary przez prześladowców należących do reżimu komunistycznego. Postulator procesu ks. dr Zdzisław Jancewicz powiedział KAI w 2017 r. „Trzeba sprawdzić, czy istnieje kult prywatny lub chwała świętości takich osób. Należy zbadać kwestię męczeństwa: czy ktoś rzeczywiście poniósł śmierć za wiarę i Kościół. Może się okazać, że wiele z tych osób to patrioci, ale niekoniecznie spełniający kryteria, które mogą być podstawą do rozpoczęcia procesu”. Wśród ponad 80 kandydatów na ołtarze jest także ks. Władysław Gurgacz, którego patriotyzm nie ulega wątpliwości, podobnie jak śmierć poniesiona za wiarę i Kościół oraz istnienie jego kultu.

Jeden z ostatnich żyjących żołnierzy „Żandarmerii”, znający ks. Władysława Gurgacza – Zbigniew Obtułowicz ps. Sarat, major, żołnierz PPAN, prezes oddziału Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Nowym Sączu, w rozmowie 4 października 2017 r. (dostępna na moim kanale YouTube) w siedzibie AK w Nowym Sączu powiedział: „Ks. Gurgacz dla nas jest świętym”.

Czy takie będzie też stanowisko będzie postulatora procesu beatyfikacyjnego?

Artykuł Józefa Wieczorka pt. „Niezłomny na drodze ku niepodległości. Ks. Władysław Gurgacz – dziś na drodze ku beatyfikacji” znajduje się na s. 6 październikowego „Kuriera WNET” nr 52/2018, wnet.webbook.pl.

https://wnet.fm/kurier/starty-dla-boga-i-ojczyzny-ksiadz-wladyslaw-gurgacz-sj-jozef-wieczorek-wielkopolski-kurier-wnet-nr-52-2018/

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

1

Zbigniew Obtułowicz ps. Sarat, major, żołnierz PPAN

Czy akademicy wkraczają w nowy rok akademicki odpiaszczonymi stopami ?

strusie mobbing

Czy akademicy wkraczają w nowy rok akademicki

odpiaszczonymi stopami ?

Wakacje się skończyły, rozpoczyna się nowy rok akademicki. Akademicy wracają z piaszczystych plaż, na których mieli wdrażać w życie innowacyjny wynalazek -urządzenie do czyszczenia stóp z piasku, o którym pisałem przed wakacjami [Jest sukces reformy Gowina ! Innowacyjny wynalazek do wdrożenia na wakacjach. Urządzenie do czyszczenia stóp z piasku- https://blogjw.wordpress.com/2018/06/23/jest-sukces-reformy-gowina/]

Czekam na relacje/fotoreportaże z procesów wdrożeniowych tego wynalazku, który winien w istotny sposób poprawić sytuację na uczelniach wdrażających zarazem ustawę Gowina.

Nie ulega wątpliwości, że bez należytego odpiaszczenia stóp, wkraczanie na uczelnie może być bolesne, bo nawet małe ziarno piasku może uwierać – rodząc frustracje/ rozdrażnienia/alienację, a nawet agresję międzyludzką, niekiedy nieludzką.

Z lektur poznawanych w stadium juvenilnym zapewne wszyscy pamiętają, że nawet ziarno grochu pod puchową pokrywą może uwierać osoby szlachetnie urodzone :

Rano królowa spytała ją, czy dobrze spała.

O, niestety nie! — odparła księżniczka — Przez całą noc nie zmrużyłam oka. Leżałam na czymś strasznie twardym, aż mam całe ciało posiniaczone i obolałe.

Po tym poznano, że to rzeczywiście jest PRAWDZIWA księżniczka. Bo tylko prawdziwa księżniczka mogła poczuć ziarenko grochu przez dwadzieścia materacy i dwanaście puchowych pierzyn!

Co prawda ziarna piasku są mniejsze od ziarna grochowego, ale nijak się ich nie da odizolować pierzynami od szlachetnych stóp,  więc – nie ulega wątpliwości – uwierać mogą bardziej od ziarna grochu.

Akademik z zapiaszczonymi nogami po bytowaniu plażowym, który zlekceważył sobie wynalazek kolegów do nóg odpiaszczania, może być narażony na życie w cierpieniu, a zarazem przenosić te cierpienia na życie wspólnoty akademickiej.

Badania Akademii Młodych Uczonych PAN wskazują [https://blogjw.wordpress.com/2018/09/03/pan-z-kilkunastoletnim-opoznieniem-idzie-moimi-i-nfa-sladami/ ], że żyją oni w warunkach stresowych, poddani ustawicznie nękaniu ze strony akademików – tych którzy mają nad nimi władzę, choć władzę nad samym sobą zdaje się całkiem utracili.

Przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele, ale nie ma wątpliwości, że ziarna piasku uwierające ich nosiciela mogą powodować uczucie dyskomfortu a nawet prowadzić do agresji moralnej w słowach nie przebierającej.

Badania nad strasznymi skutkami braku odpiaszczenia stóp winny być prowadzone autonomicznie na uczelniach i nikt w ich obliczu nie może chować głowy w piasku, do – jak to od lat nazywam- podręcznych strusiówek.

Te rekwizyty widoczne są w obfitości w pejzażu życia akademickiego, ale do tej pory nie dokonano wynalazku innowacyjnego urządzenia do wyciągania akademickich głów pochowanych w piasku. Nie ulega wątpliwości, że głowa pogrążona w piasku nic nie widzi, nic nie słyszy, a brak dostępu tlenu prowadzi do rozkładu szarych komórek, stąd uwiąd akademicki jest taki powszechny.

Głowa akademicka winna być na karku, a nie w podręcznej strusiówce !

Jednym słowem bez odpiaszczenia życia akademickiego, na samą inaugurację nowego roku, trudno sobie wyobrazić aby na polskich uczelniach zrodziła się jakaś myśl dla nauki przewodnia a dla społeczeństwa pożyteczna.

A zatem postuluję wdrożenie w życie moje innowacyjne, akademickie hasło przewodnie na inaugurację nowego roku akademickiego:

Odpiaszczenie życia akademickiego

pierwszym krokiem do sukcesów naszych uczelni

A zatem:

Pomyślnego – wolnego od piasku – Nowego Roku Akademickiego !

Czy „Konstytucja dla nauki” poradzi sobie ze skandalem prof. Matczaka ?

zrzut ekranu - z Minęła 20 - 27 września 2018.PNG

[zrzut ekranu z Minęła 20 – 27 września 2018]

Czy „Konstytucja dla nauki” poradzi sobie ze skandalem prof. Matczaka ?

Prof. Marcin Matczak – prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego, wywołał skandal medialny swoim – niskiego lotu – dialogiem z blogerem Piotrem Wielguckim, który będzie brzemienny w skutki.[https://blogjw.wordpress.com/2018/09/28/o-skandalu-akademickim-w-tvp-info-minela-20/ ; http://niezalezna.pl/237983-w-glowie-sie-nie-miesci-profesor-prawa-chce-upokarzac-corke-blogera-bo-ten-ma-inne-poglady ; https://dorzeczy.pl/kraj/78488/Ten-wpis-zapamietacie-Mnie-zamurowalo-Skandaliczne-slowa-prof-Matczaka.html …..]

Profesor grożąc konsekwencjami córce blogera na studiach, gdzie ma swoich kolegów -prawników, niejako ujawnił swą przynależność do bolszewii akademickiej.

W demokratycznym państwie prawa dzieci nie mogą być represjonowane za grzechy swoich rodziców. No cóż, ale świat prawników ma swoje reguły, które stosowane jednocześnie w świecie akademickim, mogą być, a nawet są, katastrofalne w skutkach.

Po takim skandalu każdy kto funkcjonuje w przestrzeni publicznej, ma niewygodne dla innych, a dla prawników w szczególności poglądy – o co zresztą nie trudno- musi się liczyć z konsekwencjami, nie tylko dla siebie, ale i swoich bliskich, a dla dzieci przede wszystkim.

Poniekąd nawet dobrze się stało, że skandal ten dzięki internetowi został ujawniony i nagłośniony w mediach, nie tylko internetowych.

W gruncie rzeczy dla znających jako tako świat akademicki, taki skandal nie jest jednak szokiem, bo od dawna wiadomo jakie to obyczaje w tym środowisku panują.

Mam w tej materii swoje długotrwałe obserwacje, jak i informacje od osób funkcjonujących jeszcze w środowisku akademickim. Wielu zgłasza się z nimi do mnie jako że od lat monitoruję sprawy etyki i patologii akademickich, czego w systemie się nie robi i gdy nie ma się do kogo w takich sprawach zgłaszać.

ETYKA I PATOLOGIE POLSKIEGO ŚRODOWISKA AKADEMICKIEGO

http://nfaetyka.wordpress.com/; NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE – SPRAWY LUDZI NAUKI http://nfapat.wordpress.com/; MEDIATOR AKADEMICKI KONTRA MOBBINGhttp://nfamob.wordpress.com/

Ja nie mam mocy sprawczej w likwidacji patologii, ale ujawniać patologie mogę, choć to rodzi czasem konsekwencje niezbyt przyjemne.

Petenci też sobie zdają sprawę z możliwych konsekwencji [znanych jeszcze przed sprawą prof. Matczaka], przede wszystkim dla swoich dzieci i nieraz żadnego ujawniania bulwersujących spraw akademickich nie chcą. Stąd znajomość patologicznych zachowań w środowisku akademickim, a w szczególności na linii profesorowie [członkowie nadzwyczajnej kasty akademickiej] – masy akademickie jest znikoma.

Niestety niemal automatycznie posiadaczy tytułu/etatu profesora traktuje się jako autorytet moralny i intelektualny, choć tacy, tak naprawdę, w naszym systemie trafiają się nader rzadko i to niejako wbrew systemowi, w którym od lat ma miejsce negatywna selekcja kadr, w szczególności pod względem etycznym.

Taką selekcję, niestety z powodzeniem, stosowano w PRLu wykluczając ze środowiska akademickiego osoby nie spełniające standardów etycznych przewidzianych dla obywateli państwa komunistycznego. Jako wrogów ludu akademickiego -prowadzącego przykładnie żywot zgodny z etyką komunistyczną a przynajmniej dającego na taką etykę przyzwolenie – z uczelni wyganiano, aby nie wpływali negatywnie na młodzież akademicką, która zgodnie z założeniami przewodniej siły narodu winna być formowana w ramach etyki komunistycznej.

Uformowano zatem lud akademicki o pożądanych w systemie komunistycznym parametrach moralnych i te parametry moralne  przetrwały i po PRLu,  u sporej części świata akademickiego – po jego oczyszczeniu z elementu nie rokującego nadziei na dostosowanie się do patologicznych standardów akademickich.

Skandal prof. Matczaka wpisuje się w te standardy i nie ma pewności czy zostanie należycie rozwiązany zgodnie z zasadami etyki ogólnoludzkiej – tj. przykładnego karania poczynań nieludzkich.

Co prawda minister Gowin zareagował na skandal [ https://wpolityce.pl/polityka/414114-nasz-news-interwencja-ministra-nauki-po-wpisie-matczaka#_=_ ] i ma się zwrócić do rektora UW aby ten rozważył skierowanie prof. Matczaka na ścieżkę dyscyplinarną, ale nie wiadomo czy rektor UW znajdzie takie drogowskazy aby nie pobłądzić..

Konstytucja dla nauki [http://konstytucjadlanauki.gov.pl/ ] nie wytyczyła jasnych kierunków do likwidacji, a przynajmniej ograniczenia patologii polskiego świata akademickiego.

Czy autonomiczne władze UW potrafią znaleźć właściwy kierunek ?

Warto przypomnieć, że przed kilku laty opinia publiczna została zbulwersowania kazirodczym blogowaniem, znanego profesora i to od etyki Jana Hartmana z Uniwersytetu Jagiellońskiego.[ https://dziennikpolski24.pl/rzecznik-dyscyplinarny-uj-zajmie-sie-profesorem-hartmanem/ar/3592513]

 Władze uczelni pod wpływem opinii publicznej skierowały sprawę na ścieżkę dyscyplinarną, ale prof. Hartman zdołał z niej zejść bez uszczerbku i nawet opinia publiczna/medialna nie podniosła larum. Widocznie uznano, że prof. Hartman swoim kazirodczym ( i nie tylko) blogowaniem nie wpływa negatywnie na młodzież akademicką ( i nie tylko) i dalej może tak wpływać jak dotąd.

Co innego ci co wykazują i walczą o inne wartości – można rzec – ‚ anty-hartmanowskie’.

Ci, na UJ, i nie tylko na UJ, stanowią element niepożądany, potencjalnie [ a nawet realnie] godzący w patologiczny system wartości obowiązujący na uczelniach od lat.

Jeśli sprawa prof. Matczaka zostanie rozwiązana tak jak sprawa prof. Hartmana, to takie uczelnie należałoby rozwiązać i uformować je na nowo wg zasad ogólnoludzkiej etyki.

Wojciech Cejrowski – znienawidzony przez lewactwo, stawia sprawę ostro: Wszyscy won ! tzn. wszyscy o takich standardach jakie zaprezentował prof. Matczak.

A jakich można się spodziewać reakcji obronnych środowiska ? – a kto by wtedy został na uczelniach ? Kto by uczył studentów etyki i nie tylko etyki ?

Jakby uczenie kogokolwiek/ czegokolwiek przez takich Matczaków było nadal pożądane !

Niestety dla wielu beneficjentów ‚etycznej ‚ [ wg wartości bolszewickich] selekcji kadr – nadal jest .

Ja w tej materii wysuwałem łagodniejsze postulaty – ale jeszcze w okresie stanu wojennego [ dla wyjaśnienia młodzieży – to taki epizod stopniowej liberalizacji systemu wg profesorii jagiellońskiej – https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ].

Otóż postulowałem przenoszenie na taką modłę etycznych akademików w stan nieszkodliwości, uznając, że dalsze działania takich „profesorów’ spowodują skutki katastrofalne.

Z przerażeniem – nie bez uzasadnienia – konstatowano: a kto by zatem został na uczelni ? Przyjęto zatem -trudną do obalenia – argumentację, że to ja szkodzę szkodnikom i to jest dla uczelni szkodliwe i to ja nie zostałem na uczelni ( i to do dziś) – tzn. przeniesiony w stan nieszkodliwości dla szkodników ! [ choć nie tak skutecznie jak oczekiwano !]. Skutki – jak widać !

Nie ma wątpliwości, że nie ja jeden zostałem tak potraktowany, ale nikt nie chce poznać prawdy, choć prawda ma moc wyzwalającą.

Zniewolone środowisko akademickie nie ma mocy się wyzwolić z patologicznych standardów, stąd takie sprawy jak prof. Hartmana czy prof. Matczaka są na porządku dziennym.

Jak obowiązująca od początku nowego roku akademickiego Konstytucja dla nauki poradzi sobie ze skandalem prof. Matczaka, będzie sygnałem jej wartości dla całego środowiska akademickiego i nie tylko akademickiego, bo całe nasze społeczeństwo pozostaje pod wpływem etyki i standardów akademickich.

Kto się przeciwstawi dalszemu ‚ matczateniu’ świata akademickiego ?

Jeśli prof. Matczak i jemu podobni nadal pozostaną autorytetami moralnymi – to czas umierać !

O skandalu akademickim w TVP Info Minęła 20

6.jpg

O skandalu akademickim w TVP Info Minęła 20

TVP Info – 27 września 2018 r.

(zrzuty ekranu)

W mediach społecznościowych (Twitter) doszło do starcia między prawnikiem z UW prof. Marcinem Matczakiem i blogerem Piotrem Wielguckim [ Matka Kurka] , w sprawie mowy nienawiści. Prof. zagroził, że wypowiedzi  blogera przekaże kolegom z katedry prawa we Wrocławiu,  gdzie studiuje córka blogera.  Gośćmi programu byli Ewa Stankiewicz (TV Republika) i dr Józef Wieczorek (bloger) a także Wojciech Cejrowski. 

wideo

https://vod.tvp.pl/video/minela-dwudziesta,27092018,38880537 

lub na Facebook profilu  Minęła 20  [ bez reklam !]

9

2

5

8

 

 

Pytania do władz UJ na inaugurację kolejnego Roku Akademickiego

herb uj

Kraków, 27 września 2018 r.

Władze Uniwersytetu Jagiellońskiego

Rektor prof. dr hab. med. Wojciech Nowak

Prorektor ds. polityki kadrowej i finansowej

prof.dr.hab. Jacek Popiel

Prorektor ds. badań naukowych i funduszy strukturalnych

prof. dr hab. Stanisław Kistryn

Prorektor ds. dydaktyki

prof. dr hab. Armen Edigarian

Prorektor ds. rozwoju

prof. dr hab. Dorota Malec


Prorektor ds. Collegium Medicum

prof. dr hab. med. Tomasz Grodzicki

Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego

Pytania do władz UJ

kierowane przez obywatela zainteresowanego

dniem dzisiejszym i historią Uniwersytetu Jagiellońskiego

na inaugurację kolejnego Roku Akademickiego

w ramach ustawy o dostępie do informacji publicznej

[Dz.U. 2001 Nr 112 poz. 1198 USTAWA z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej ]

Czy system komunistyczny, który został wprowadzony na terytorium Polski po II wojnie światowej nie został zainstalowany na Uniwersytecie Jagiellońskim ?

Pytanie to jest związane z lekturą dzieła „ Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” profesorów UJ stanowiącego lekturę obowiązkową w konkursie wiedzy o UJ dla starających się o indeksy, w którym takie słowo jak ‚ komunizm’ nie występuje.

W jakich opracowaniach UJ można zapoznać się z rzetelną, najnowszą historią najbardziej prestiżowego polskiego uniwersytetu ?

Czy na UJ w PRLu nie funkcjonowały struktury PZPR, które jak wiadomo w czasach PRL decydowały niemal o wszystkim, w tym o polityce kadrowej uczelni ? W historii UJ niestety nie mogłem znaleźć informacji o takich strukturach w działalności uczelni w okresie PRLu. W biogramach uczonych nie znajduję informacji o przynależności i sprawowanych funkcjach tej potężnej i wszechmocnej w PRLu organizacji.

Czy ze względu na deklarowaną apolityczność uczelni jej profesorowie/pracownicy do PZPR nie należeli a struktury PZPR funkcjonowały jednie poza uczelnią i nie miały wpływu na życie uczelni ?

W jakich opracowaniach można zapoznać się z rzetelną analizą funkcjonowania uniwersytetu bez PZPR [ ? ] o ile to było możliwe ?

Czy na terytorium UJ nie wprowadzono z jakichś powodów ( jakich ?) stanu wojennego, mimo że gen. Wojciech Jaruzelski informował Polaków „Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Rada Państwa, w zgodzie z postanowieniami Konstytucji, wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całego kraju.”

Pytanie to jest związane z lekturą dzieła „ Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” profesorów UJ stanowiącego lekturę obowiązkową w konkursie wiedzy o UJ dla starających się o indeksy, w którym takie słowo jak ‚stan wojenny’ nie występuje.

Czy stan wojenny wprowadzony na obszarze całego kraju nie dotknął UJ, nie spowodował żadnych strat na uczelni ? Czy prawo stanu wojennego [ i powojennego – jeszcze bardziej zaostrzone] nie dotyczyło UJ ? Jak to było możliwe ? Czy wynegocjowano to z WRON ?

Czy historycy UJ opracowali rzetelnie ten interwał [1980-1990] najnowszej historii UJ i gdzie można się z takimi opracowaniami zapoznać ?

Przegląd INWENTARZA AKT DZIAŁU ORGANIZACJI UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO 1970-2013 SYGNATURA: DO 1-82 http://www.archiwum.uj.edu.pl/documents/1445705/2350539/DO/27803fb7-c18f-402f-b029-fe083b356c1e rodzi pytanie – czy prace UJ w latach 81-90 nie były zdezorganizowane ? Czy też dokumentacja pracy UJ w tym okresie z jakichś [jakich ?] powodów się nie zachowała ?

Dlaczego w Archiwum UJ nie ma wyników weryfikacji kadr akademickich r. 1982 i 1986 ? Nie było takich weryfikacji, znanych z innych uczelni ?

Nie było niewłaściwych decyzji personalnych podjętych na UJ w latach 1980-1990 [ na innych uczelniach były!]

Wyszukiwarka „Google” nie daje rezultatów, co jednak nie jest dowodem, że takich decyzji nie było.

Skoro na UJ nie było struktur PZPR, kto odpowiadał prawnie za decyzje personalne w PRL ?

Dlaczego nie ma w wykazie zawartości Archiwum UJ wyników pracy „komisji Wyrozumskiego” o czym można przeczytać w tekście POWRACAJĄCA FALA ROZRACHUNKU Z PRZESZŁOŚCIĄ’ napisanym przez prof. Jerzego Wyrozumskiego i zamieszczonym za wiedzą i zgodą Rektora Franciszka Ziejki w 69 numerze Alma Mater (r. 2005). Raport Komisji miał się znaleźć w Archiwum co jest oczywiste ( winien się znaleźć po zakończeniu prac Komisji !) a go nie ma. Czy to jest zgodne z prawem ?

Dlaczego w Archiwum UJ nie ma wyników działań komisji/rzeczników dyscyplinarnych w latach 80-tych ? Czy nie jest to łamanie prawa, jako że te wyniki nie są udostępniane nawet dla celów naukowych ?

Czy akta zostały zniszczone, aby prawda nigdy nie wyszła na wierzch, czy są niedostępne ze względu na to, że na uczelni prawo stanu wojennego [ którego podobno na UJ nie było?] nadal stoi ponad Konstytucją RP ?

Jak wiadomo pracownicy UJ, nie tylko prawnicy, zaangażowani są w obronę prawa i Konstytucji, jako apolityczni aktywnie uczestniczą w demonstracjach KODu – czy można zapoznać się z opiniami tych, czy innych prawników o stanie przestrzegania/łamania Konstytucji w UJ , o ile Konstytucja na UJ obowiązuje – rzecz jasna ?

Z oczekiwaniem na merytoryczne odpowiedzi

Z poważaniem

Józef Wieczorek – obywatel RP zainteresowany najnowszą historią i dniem dzisiejszym UJ (i nie tylko)

P.S.

Dokładnie 5 lat temu zadałem 10 pytań do władz Uniwersytetu Jagiellońskiego na inaugurację nowego roku akademickiego

https://blogjw.wordpress.com/2013/09/27/10-pytan-do-wladz-uniwersytetu-jagiellonskiego/ licząc, jak się łudziłem, że potencjał intelektualny, jak i moralny kadry najstarszej polskiej uczelni i wzorcowej dla innych, będzie wystarczający do udzielenia odpowiedzi.

Czas rozwiał te złudzenia. Odpowiedzi nie było, choć pytania nie były trudne, skrojone w moim przekonaniu na poziom średnio rozgarniętego maturzysty.

Kilka lat jednak upłynęło i w międzyczasie opracowano nową ustawę o nauce i szkolnictwie wyższym, która zaczyna obowiązywać od nowego roku akademickiego.

W jakimś sensie reakcja na moje pytania będzie testem na wartość tej ustawy na drodze do naprawy systemu akademickiego w Polsce.

Odpowiedź na te kilka pytań nie powinna sprawić trudności, ani intelektualnych, ani tym bardziej moralnych. Jeśli jednak odpowiedzi nie będzie i taki stan rzeczy zostanie zaakceptowany przez środowisko akademickie oraz przez ministerstwo wprowadzające Konstytucję dla Nauki, to taką Konstytucję można będzie wrzucić do kosza [brak reakcji będzie zresztą takim wrzuceniem].

Tak naprawdę do tej pory władze uczelni autonomicznie kpiły sobie z zapisów Konstytucji III RP [Tajne teczki UJ, czyli o wyższości ‚prawa’ stanu wojennego nad Konstytucją III RP https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/tajne-teczki-uj/ ] co do tej pory nie spotkało się z protestami środowiska akademickiego, ani też prawników, profesorów UJ , konstytucjonalistów !

Czy coś się zmieni w obecnym systemie prawnym ?

Czy Konstytucja dla Nauki pozwoli na autonomiczne kpiny z Konstytucji III RP ?

Krzyk z Placu Inwalidów !

wystawa

Krzyk z Placu Inwalidów !

Plac Inwalidów w Krakowie to miejsce szczególne. Podczas okupacji niemieckiej na ul. Pomorskiej mieściła się katowania gestapo, a podczas okupacji sowieckiej, w sąsiednim budynku, przy samym placu, mieściła się katowania UB, o czym informują stosowne tablice.

4.jpg

Plac Inwalidów przez latach okupacji komunistycznej nosił nazwę Placu Wolności, która to nazwa zakłamywała historię, istotę rzeczy, bo na tym placu dokonywano zniewolenia Polaków stawiającym opór instalacji systemu komunistycznego w Polsce – systemu zniewolenia i zarazem systemu kłamstwa, więc nawet nic w tym dziwnego, że nazwa placu była kłamliwa.

Co więcej na Placu Inwalidów stał jakby dla naigrawania się z ofiar komunizmu – Pomnik Braterstwa, aż do roku 1991.

Dziś na tym miejscu stoi kamień węgielny pomnika „Tym, którzy stawiali opór komunizmowi w latach 1944-56” z tym, że pomnik miał stać, ale nie stoi, co jakby dokumentuje smutną rzeczywistość, że tak naprawdę z tym obaleniem komunizmu w III RP to jest jednak przesada.

2.jpg

We wrześniu 2018 r., tuż za kamieniem węgielnym ustawiono wystawę „Krzyk uwieczniony. Krakowianie przeciw systemom totalitarnym.’ przygotowaną przez Muzeum Historyczne Miasta Krakowa.

1.jpg

W opisie czytamy

obj

Wystawa jest czasowa, więc krzyk ofiar systemów totalitarnych będzie dostrzegany jedynie czasowo, nie dotrze do wszystkich, nawet tych, co będą po jakimś czasie przechodzić przez Plac Inwalidów. Uwiecznienie tego krzyku za pomocą tej wystawy jakkolwiek jest krokiem w dobrym kierunku to jednak niewystarczającym.

Na tym placu miał stanąć pomnik, który by zapewnił na wieki uwiecznienie krzyku katowanych i mordowanych w katowniach !

Przed laty powstał komitet budowy takiego pomnika, powstał jego projekt, ale pomnik nie powstał i Krakowianie u władzy [oby tę władzę musieli oddać po nadchodzących wyborach] do tej pory go nie chcą.

Z założycieli Komitetu do tej pory żyje tylko trzech – mjr Stanisław Szuro,

22

w czasach komunistycznych skazany na karę śmierci, ale zdołał jej uniknąć i do dnia dzisiejszego aktywnie działa na rzecz ostatecznej dekomunizacji Polski.

Informacje o Nim widnieją na wystawie .

3.jpg

Adam Macedoński

6.jpg

działacz podziemia niepodległościowego, założyciel Instytutu Katyńskiego, Kustosz Pamięci Narodowej i Honorowy Obywatel Miasta Krakowa, uczestnik akcji wymierzonej przeciwko Pomnikowi Braterstwa oraz

Andrzej Kostrzewski,

5.jpg

żołnierz AK, działacz WiN, wiceprezes Instytutu Katyńskiego.

Na Placu Inwalidów w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych od kilku lat spotykamy się przy kamieniu węgielnym pomnika i budynku d.UB[ https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/2017/03/01/w-narodowy-dzien-pamieci-zolnierzy-wykletych-przed-b-siedziba-ub-i-pomnikiem-ktory-mial-stac-a-nie-stoi/  ],  aby prawda o zbrodniach tam dokonanych nie została zapomniana i pomnik – który by uwiecznił krzyk ofiar-  o tym przypominał, nie tylko mieszkańcom Krakowa.

Niestety Miasto nie chce tam takiego pomnika, realizuje postulaty ‚aktywistów miejskich’, czy też Rady Dzielnicy V ( na terenie, której znajduje się Plac Inwalidów), aby zamiast pomników sadzić drzewa, najlepiej dęby.

Co prawda żołnierze podziemia niepodległościowego przysięgali na orła i na krzyż, a nie na dęby, a katolicy modlą się pod krzyżem,  a nie pod dębem ( bo to były zwyczaje pogańskie i kiedyś dąb wieńczył podobno Kopiec Krakusa), ale chyba o to chodzi, aby nastąpił powrót do takich obrządków.

Zdumiewające jest przy tym, że w pobliskim Parku Krakowskim wzdłuż najruchliwszych i najbardziej hałaśliwych ulic Krakowa – Alei Trzech Wieszczów i ul. Czarnowiejskiej jakoś nie zasadzono zielonego kordonu. [https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/06/09/wielkie-otwarcie-parku-krakowskiego-na-halas-i-smrod/]

Czy aby na pewno obsadzanie kamieni węgielnych dębami jest najlepszym środkiem do zwiększania zadrzewionych powierzchni  Krakowa ?

Na moje teksty [https://blogjw.wordpress.com/2018/08/30/protest-przeciwko-tym-co-stawiaja-opor-antykomunistycznym-pomnikom/;

plakat -Protest 1 września Plac Inwalidów

fotoreportaże -[ https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/09/01/protest-w-obronie-pomnika-tym-co-stawiali-opor-komunizmowi/ ] o sytuacji na Placu Inwalidów, które umieściłem w internecie, otrzymuję informacje ze strony ZiKiTu – instytucji, która odpowiada za realizację projektów zagospodarowania tego terenu, choć za niedługo ma przestać istnieć.

Ostatnio otrzymałem pismo od ZiKiTu stwierdzające, że zgodnie z wolą Rady Miasta Krakowa na Placu Inwalidów ma być posadzony długożyjący dąb i ustawione tablice pamięci,  a nie pomnik, ale bez gwarancji, że dąb będzie długo żył (bo niby kto by miał dać takie gwarancje, tym bardziej, że dęby mają specjalne uwarunkowania i nader często usychają) i czy naprawdę taki dąb będzie uwieczniał krzyk ofiar komunizmu.

ZiKiT  (1).PNG

ZiKiT (2)

Tych, którzy stawiali opór komunizmowi nikt o zdanie nie pytał !

Jestem od lat mieszkańcem V Dzielnicy i mnie także nikt nie pytał o zdanie, a podobno Rada Miasta Krakowa podejmowała swoją decyzję o zaniechaniu budowy pomnika w oparciu o zdanie mieszkańców Krakowa. Jak można rozumieć – tych mieszkańców, których chciała słuchać, aby mieć podkładkę pod swoją decyzję.

Kto miał inne zdanie, nawet nie był o to pytany ! Skuteczna metodologia badań za nasze pieniądze, mieszkańców płacących podatki w Krakowie.

Rada Dzielnicy V ma budżet na kontakty/konsultacje z mieszkańcami. Nigdy niczego ze mną nie konsultowano, o moje zdanie się nie pytano. Okresowo nawet byłem ‚zabanowany’ ( poczta elektroniczna) przez Radę, której moje zdanie o problemach Dzielnicy V nie proszony przekazywałem.

Obowiązywała zasada: inne zdanie – to nie jest zdanie i tego nie będziemy słuchać !

To znana metodologia wypracowana skutecznie na jagiellońskiej wszechnicy, której profesorowie badali niegdyś pokrzywdzonych w PRL pytając się o to tylko beneficjentów PRLu. Rzecz jasna wyszło, że pokrzywdzonych nie było !

UJ ma prestiż, a w szczególności profesorowie, więc i ta metodologia zyskuje uznanie.

Radni Miasta Krakowa zapewne wychowani na takich dziełach jak „ Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego”, w których nie ma nawet takiego słowa jak” komunizm”, odrzucili pomysł stawiania pomnika „Tym, którzy stawiali opór komunizmowi w latach 1944-56”, bo skoro komunizmu [?] nie było, to i takiego pomnika być nie może ! Edukacja – jak widać – jest w Krakowie na wysokim poziomie.

Z okowów systemu komunistycznego to myśmy się do końca nie wyzwolili.

O wolność trzeba walczyć ciągle, a szczególnie w 100-lecie Odzyskania Niepodległości, która jest zagrożona działaniami zgodnymi z duchem komunistycznym, antypolskim, co na terenie V Dzielnicy Krakowa [kiedyś zasiedlonej przez Niemców., później zasiedlonej przez komunistów] jest nader dobrze widoczne.

Niech z Placu Inwalidów, w roku 100-lecia odzyskania Niepodległości, roznosi się krzyk –

WYZWOLIĆ KRAKÓW od ANTYPOLAKÓW !

[https://www.polishclub.org/2018/07/20/na-100-lecie-niepodleglosci-trzeba-wyzwolic-krakow-od-anty-polakow/ ]

P.S. Jako mieszkaniec Krakowa po wystawie „Krzyk uwieczniony. Krakowianie przeciw systemom totalitarnym.’ chciałbym na Placu Inwalidów obejrzeć wystawę „Wyzwalanie Krakowa od anty-Polaków”.

 Adam Macedoński i „Śpiewnik Praw Człowieka”

1a.jpg

W Centrum Edukacyjnym „Przystanek Historia” IPN w Krakowie 19 września 2018 r. odbył się specjalny pokaz  filmu „Śpiewnik Praw Człowieka”, z udziałem reżysera Leszka Staronia oraz bohaterów filmu – twórcy Międzynarodowego Studia Folksongu, Adama Macedońskiego oraz jednego z uczestników MSF, Aloszy Awdiejewa.

3.jpg

Adam Macedoński to lwowianin,   opozycjonista, założyciel Instytutu Katyńskiego, artysta przez lata związany z „Przekrojem”, Kustosz Pamięci Narodowej, Honorowy Obywatel Miasta Krakowa ………

Wiele razy uwieczniłem go w moich fotoreportażach i na wideo  ( dostępne na YouTube)  zarówno w rozmowach, jak i śpiewającego z gitarą.

Fragmenty spotkania w IPN zarejestrowane na smartfonie także udostępniam:

4.jpg   Z bardzo ciekawego i bardzo dobrze zrobionego filmu  chciałbym przede wszystkim polecić pod uwagę jeden obraz – ujęty aparatem, który dla niezwykle konformistycznego   środowiska akademickiego  III RP [ pozostałego  po  wykluczeniu nonkonformistów w czasach komunistycznych ] winien stanowić ostrzeżenie, tym bardziej, że wielu już przeszło tą bardzo cienką granicę między konformizmem i zdradą.

Bardzo cienka granica.PNG

Relacja  IPN https://krakow.ipn.gov.pl/pl4/aktualnosci/57928,Pokaz-filmu-Spiewnik-Praw-Czlowieka-w-Krakowie.html 

także pod uwagę:

mój przyczynek do poszukiwania bardzo cienkich granic   https://blogjw.wordpress.com/2015/12/21/rozkodowanie-akademickiego-krakowa/

i do walki o prawa człowieka

https://blogjw.wordpress.com/2008/12/10/powszechna-deklaracja-praw-czlowieka-nie-za-bardzo-powszechna/

 

 

 

Dwie pasje Polaków: turystyka i habilitacja, w jedno połączone

Screen Shot 09-19-18 at 11.14 AM

Dwie pasje Polaków: turystyka i habilitacja, w jedno połączone

Polacy lubią podróżować i to pasjami. Podróżowali nawet wtedy jak byliśmy zamknięci w baraku komunistycznym, fakt że nie tak szczelnie i zarabialiśmy na miesiąc, tyle ile za godzinę pracy otrzymywali mieszkańcy krajów odwiedzanych. Ale co pasja, to pasja. W końcu pasja turystyczna jest bardziej pożyteczna niż pasja szewska, tym bardziej jak ta jest bezproduktywna i prowadzi do nadciśnienia a nie do uszycia butów.

Niewątpliwie inną pasją Polaków i to tych elitarnych, jest zdobywanie tytułów, a ostoją polskiego systemu tytularnego w nauce jest habilitacja. Podobno jej likwidacja zlikwidowałaby u nas naukę, bo po co by ją uprawiano jeśli by nie było habilitacji ? Ta jest marzeniem wielu na drodze do władzy (nad innymi), sławy (choćby wśród coraz mniej licznych tytułów pozbawionych) i pieniędzy (choć tych habilitacja nie zawsze wiele przynosi).

Połączeniem obu największych pasji Polaków jest – turystyka habilitacyjna.

Nie zawsze można się habilitować w Polsce, bo czasem kryteria są za wysokie dla niezbyt rozgarniętych, czasem i może nawet częściej działają tu zasady polskiego piekła -ściągania za hajdawery tych, którzy by chcieli trafić do kasty wyższej, zarezerwowanej dla swoich/prawomyślnych.

Kompatybilność systemowa dawnego bloku sowieckiego, utrzymująca się długo po jego upadku, dawała jednak szansę na wojaże habilitacyjne, nawet do krajów tak egzotycznych jak Kuba, Libia, Mongolia, Korea Północna, ale brak jest do tej pory danych na ile te możliwości turystyczne były wykorzystywane przez Polskich uczonych in statu nascendi .

Geografia turyzmu ( bo taki jest termin tej fascynującej dyscypliny naukowej ) jest u nas dziedziną nauki w pełni rozwoju, ale to pole akademickie do rozwoju jakoś nie było wykorzystane należycie.

Mówiło się jednak wiele w publicystyce o akademickiej turystyce przygranicznej – na Ukrainę czy Białoruś, krajów traktowanych jako potęgi naukowe, zasobne w skarby habilitacyjne. Po powstrzymaniu i to za obopólnymi stratami- finansowymi i tytularnymi – tego wschodniego przygranicznego ruchu habilitacyjnego szczególnym hitem turystycznym była Słowacja, w szczególności przygraniczne miasteczko Rużomberk.

Tam rzesze miłośników turystyki habilitacyjnej udawały się po upragnione i niezbędne dla lepszego funkcjonowania w polskim systemie akademickim trofea.

Ciekawe, że Ameryka nie była i nadal nie jest traktowana jako mroczny przedmiot pożądania habilitacyjnego, mimo że jest zasobna w rozmaite bogactwa naukowe ulokowane na licznych uczelniach i to z czołówki światowej.

No cóż, w Ameryce jest tylko nauka, ale habilitacji nie ma, więc po co tam się fatygować ?

Nauka na wysokim poziomie nie jest towarem pożądanym, bo trudno osiągalnym, a przy tym u nas całkiem pozbawionym prestiżu. Niehabilitowanych, nawet z samego olimpu naukowego u nas nikt nie chce, a w szczególności beneficjenci systemu tytularnego.

Tak naprawdę nauka w nauce polskiej się nie liczy (w każdym razie nie za bardzo), liczą się natomiast tytuły i tak to trwa – mimo reform.

Ostatnio jeden z wielkich autorytetów humanistycznych, rzecz jasna profesordoktorhabilitowanynaukipolskiej Bogusław Śliwerski napisał dzieło „ Turystyka habilitacyjna Polaków na Słowację w latach 2005-2016., które oparł -jak sam pisze- na doświadczeniach z pracy u naszego południowego sąsiada.

Dzieło moim zdaniem ważne i winno skłaniać do myślenia, rzecz jasna – krytycznego. Szkoda, że autor nie podaje w nim swoich reakcji na dokonywany na jego oczach proceder, co by go uwiarygodniło etycznie w oczach czytelników. Brakuje mi też dokumentacji zdjęciowej – tych kolejek polskich uczonych po habilitacje, które podobno były widoczne na korytarzach uczelni słowackich, o czym pisały polskie media.

Autor podaje jednak cenny wykaz akademickich ośrodków habilitacyjnych ( nie tylko jak Rużomberk przygranicznych), także nazwisk uhonorowanych tym pożądanym u nas fetyszem, jak i tytuły ich prac, które przedkładali jako podkład pod awans naukowy.

Profesor generalnie o turystyce habilitacyjnej wyraża się negatywnie, co jest słusznym stanowiskiem.

Sam takie wyrażałem [ [Blokada turystyki naukowej, czy bohaterska walka z problemami stwarzanymi przez – do tej pory nieupadły – socjalistyczny system akademickihttps://blogjw.wordpress.com/2016/03/24/blokada-turystyki-naukowej/] i nawet autor dzieła to zauważył, ale w sposób nader osobliwy.

Mój ironiczny tekst o eskapadach habilitacyjnych do Rużomberku zaliczył do tych, co niby to z przekąsem wyrażają się o próbach unormowania turystyki habilitacyjnej, ale jednocześnie [o zgrozo] podnoszących patologie habilitacyjne na naszym ojczystym podwórku. Kontestują tym samym oczywistą przyczynę turystyki habilitacyjnej – utrzymywanie systemu tytularnego – a habilitacyjnego w szczególności – na ziemiach polskich, nie do końca wyzwolonych ze spuścizny komunizmu.

Rzecz jasna habilitacja to nie był wymysł komunistyczny, ale w czasach komunizmu tak habilitacja została wkomponowana w formowanie nowego człowieka, że stała się ona dość prostym i nawet wydajnym narzędziem zarządzania zasobami akademickimi na potrzeby najlepszego z systemów.

System komunistyczny podobno upadł ( choć np. profesorowiedoktorzyhabilitowani UJ nawet nie zauważyli jego istnienia – nawet w PRLu ), ale system habilitacyjny trwa do dnia dzisiejszego i jak się mówi – to on podobno trzyma poziom nauki w Polsce, choć ten spada wraz ze wzrostem habilitowanych, więc habilitacja chyba trzyma spadanie poziomu, o co beneficjentom systemu chyba chodzi.

Badacz turystyki habilitacyjnej informuje o barierach postawionych ostatnio na południowym szlaku i tak pisze [ s.156 ] w podrozdziale :

‚Reakcje na zamknięcie ścieżki habilitacyjnej na Słowację’

Na zmianę dwustronnego porozumienia zareagowały środowiska polskie

i słowackie. W mediach i komentarzach do artykułów pojawiały się zarówno wyrazy zadowolenia, jak i oburzenia. Wydarzenie to stało się kolejną okazją do krytyki wymogu habilitacji w naszym kraju, a także nieprawidłowości istniejących w polskim systemie szkolnym.

Akademicki bloger, dr Józef Wieczorek napisał m.in.:

W III RP nastąpił też rozwój turystyki habilitacyjnej, ale co ciekawe tu kierunek turystyki jest inny, właściwie ograniczony do krajów ościennych, z dawnego bloku demokracji ludowej. Panujący w tym bloku system tytularny był kompatybilny, stąd dla uzyskania brakujących stopni naukowych polscy turyści naukowi podróżowali na Białoruś czy Ukrainę. Ta turystyka była bardzo korzystna dla obu stron, bo na przeprowadzaniu przewodów biedne, postkomunistyczne uczelnie mogły zarobić, a i obdarzony dyplomem habilitant te opłaty mógł sobie szybko odbić, bo wkrótce osiągał w Polsce wyższe widełki płacowe. Nieco później turystyka habilitacyjna przeniosła się na Słowację, gdzie polscy uczeni upodobali sobie leżący niemal tuż za granicą mały Rużomberok. W okresie budowy socjalizmu ta miejscowość znana była z ogromnego smrodu wytwarzanego przez fabrykę celulozy. Natomiast w ostatnich latach zaczął się tam smród roznosić z powodu produkcji słabej jakości dyplomów habilitacyjnych, na które wśród akademików polskich był duży popyt. Przez kilka lat walczono o zmniejszenie tego habilitacyjnego smrodu, ale tak jakby to było rozpylanie jedynie perfum w okolicy. Wreszcie ogłoszono tryumf – habilitacje z Rużomberku z automatu nie będą uznawane! Co prawda w obliczu tryumfu niektórzy za bardzo się zagalopowali nazywając akademików-turystów oszustami, co może rodzić konsekwencje prawne – bo przecież to była turystyka zgodna z prawem u nas ustanowionym, a ponadto prace mogły być rzetelne, choć czasem o niezbyt wysokim poziomie. Automatyczne dyskredytowanie turystów też nie jest zasadne ‚.

Chyba stanowisko habilitowanego badacza jest jasne – turystyka habilitacja to zło, ale krytykowanie i to merytoryczne korzeni zła, też jest złem.

I to jest cała habilitowana logika. Cały habilitowany system wartości.

I jak może człowieka nie ogarnąć pasja szewska, mimo że nie jest produktywna, a dla zdrowia jest niebezpieczna ?

Rocznica wbicia Polsce ‚noża w plecy’  przez Sowietów 17 września 1939 r.

16.jpg

Rocznica wbicia Polsce ‚noża w plecy’  przez Sowietów 17 września 1939 r.

Uroczystości na Wawelu i pod Krzyżem Katyńskim

[z homilią abp Marka Jędraszewskiego]

Kraków 17 września 2018 r.

[dokumentacja: zdj. i wideo – Józef Wieczorek]

Brałem udział w tych uroczystościach tragicznej dla Polski rocznicy agresji sowieckiej, które miały ogromny wpływ na dalszą naszą historię  i losy indywidualnych Polaków. Agresja ta, razem z wcześniejszą napaścią niemiecką,  m.in. doprowadziła do osłabienia polskich elit, z czego do dnia dzisiejszego nie potrafimy się odbudować. Dobrze, że w uroczystościach bierze udział młodzież szkolna, ale brak świata akademickiego  jest nad wyraz widoczny. Szkoda, bo ‚akademicy’ winni pamiętać o wydarzeniach, które miały istotny wpływ na ich dzisiejszą słabość.

2.jpg

9.jpg

11.jpg

12.jpg

13

15.jpg

17.jpg

19.jpg

21

23.jpg

24.jpg

2930.jpg

 

 

Pielgrzymka Ludzi Pracy na Jasną Górę A.D. 2018

0.jpg

Pielgrzymka Ludzi Pracy na Jasną Górę A.D. 2018

Częstochowa 16 września 2018 r.

[dokumentacja: zdj. wideo – Józef Wieczorek]

W niedzielę 16 września 2018 r. uczestniczyłem w 36. Ogólnopolskiej Pielgrzymce Ludzi Pracy na Jasną Górę. Chyba kilkanaście tysięcy pielgrzymów z całego kraju i różnych zawodów. Ja zostałem zaproszony na pielgrzymkę przez Ludzi Pracy z Nowej Huty z NSZZ Solidarność i jak zwykle zrobiłem  fotoreportaż.

Po dziś dzień czuję się związany z pracą akademicką, jakkolwiek wypędzony przed 30 laty z uniwersytetu, w wolnej podobno Polsce, na uczelnię nie wróciłem i Solidarność akademicka [UJ]  solidarna z przewodnią siłą narodu, jeszcze w III RP, ma w tym spore „zasługi”.  Mimo to pracuję pro publico bono na rzecz naprawy patologicznego systemu akademickiego. Działam  niezależnie, samorządnie,  jako jednoosobowa solidarność z niszczonymi w polskim systemie  akademickim i w tej działalności nie zaznaję solidarności.

Na Jasnej Górze nie widziałem transparentów/sztandarów  „Solidarności”‚ akademickiej i nie słyszałem, aby ktoś o takiej solidarności wspominał.  Widocznie ‚akademicy” nie uważają  się za ludzi pracy i inni takie [nie]uważanie podzielają. Ja w każdym razie z ludźmi pracy czuję się lepiej niż z ‚akademikami’ i z ludźmi pracy czasem pielgrzymuję. Widocznie coś mamy wspólnego. Pielgrzymowałem jako wypędzony przez ‚akademików’ , ale jako człowiek pracy  przez ludzi pracy do pielgrzymowania zaproszony swoją pracą ( fotoreportażem) pielgrzymkę udokumentowałem.

23.jpg

92

3.jpg

5.jpg

12.jpg

19.jpg

24.jpg

6.jpg

18.jpg

17.jpg

16.jpg

21.jpg

10.jpg

Wybitni Polacy z Galerii Wielkich Polaków XX wieku w Parku Jordana zostaną uhonorowani Orderem Orła Białego

order.PNG

Wybitni Polacy z Galerii Wielkich Polaków XX wieku w Parku Jordana zostaną uhonorowani Orderem Orła Białego

Aż sześciu Polaków, których popiersia stoją lub staną ( 10 listopada 2018 r.) w Galerii Wielkich Polaków XX wieku zostanie uhonorowanych pośmiertnie Orderem Orła Białego 11 listopada 2018 roku za zasługi dla polskiej niepodległości. [Wybitni Polacy zostaną uhonorowani Orderem Orła Białego http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,1123,wybitni-polacy-zostana-uhonorowani-orderem-orla-bialego.html.

Będą to: Ignacy Daszyński,[ pomnik zostanie odsłonięty 10 listopada], Roman Dmowski,[ pomnik zostanie odsłonięty 10 listopada], Zofia Kossak-Szczucka, Andrzej Małkowski, Maria Skłodowska-Curie, Stanisław Sosabowski.

Każda z tych postaci jest z całą pewnością postacią wybitną i każda z tych postaci jest postacią symboliczną – podkreślił Andrzej Duda.

 – Chodziło nam o to, aby wskazać przedstawicieli tych najważniejszych dla Polski XX wieku grup społecznych i wyznaniowych. Chcieliśmy, aby ta grupa odznaczonych miała element niezwykle wspólnotowy, łączący, pokazujący, że dla Rzeczypospolitej, władz Rzeczypospolitej, dla Prezydenta Rzeczypospolitej wszystkie części naszego społeczeństwa i wszystkie dziedziny życia społecznego w Polsce są jednakowo ważne i każda z nich powinna być – poprzez wybitną postać – doceniana – podkreślał Andrzej Duda.

W Galerii Wielkich Polaków XX wieku stoją także popiersia Władysława Andersa, Łukasza Cieplińskiego, Augusta Emila Fieldorfa, Zbigniewa Herberta, Stanisława Maczka, Leopolda Okulickiego, Witolda Pileckiego, Jerzego Popiełuszki  odznaczonych już Orderem Orła Białego, a popiersia kolejnych kawalerów tego orderu – Wojciecha Korfantego i Kazimierza Sosnkowskiego zostaną odsłonięte w tym roku 10 listopada.

Niestety do tej pory nie odznaczono Orderem Orła Białego gen. Ryszarda Kuklińskiego, którego popiersie znajduje się w Galerii Wielkich Polaków i jest to z całą pewnością postać wybitna.

Warto przypomnieć, że antypolska frakcja krakowskiej Rady Miasta protestowała przeciwko stawianiu pomników Wielkich Polaków w Parku Jordana https://blogjw.wordpress.com/2018/05/24/konieczna-rewaloryzacja-krakowskich-rad/ podobnie jak „samorządowcy” z V Dzielnicy Krakowa, którzy chcieli zrealizować projekt Drzewa zamiast pomników w parku Jordana” jakoś tak nawiązujący do poczynań gubernatora Hansa Franka w tym Parku podczas okupacji. https://blogjw.wordpress.com/2018/07/20/krakowskie-boje-i-przeboje/

To od mieszkańców Krakowa zależy czy ta frakcja nadal będzie rzutować na życie w Królewskim Mieście Krakowie, czy też rady zostaną zrewaloryzowane a Kraków zostanie ostatecznie wyzwolony od anty- Polaków.

Całe szczęście, że na ‚górze’ mamy jednak frakcję polską i honoruje się Polaków zasłużonych dla niepodległości, a nie dla podległości. Najwyższy czas, aby polska frakcja wreszcie zaczęła dominować też w Krakowie.

W Nowym Sączu stanie pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w miejscu pomnika wdzięczności Armii Czerwonej

0.jpg

W Nowym Sączu stanie pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w miejscu pomnika wdzięczności Armii Czerwonej

Przygotowanie do budowy – moja dokumentacja z dnia 8 września 2018 r.

1
4.jpg

6.jpg
8

Informacja medialna:

Przy Al. Wolności rozpoczęto przygotowania do budowy pomnika marszałka Piłsudskiego, 7 września 2018 http://twojsacz.pl/przy-al-wolnosci-rozpoczeto-przygotowania-do-budowy-pomnika-marszalka-pilsudskiego/

Na przekazanej przez Miasto działce po usuniętym w 2015 roku pomniku „wdzięczności” Armii Czerwonej rozpoczęto budowę ścianki, mającej być tłem dla monumentu marszałka Józefa Piłsudskiego. Pomnik ma zostać odsłonięty już 11 listopada ale wciąż trwa zbiórka na jego budowę.

Społeczny Komitet Budowy Pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego w Nowym Sączu wciąż próbuje zebrać brakujące pieniądze. Urządza kwesty i koncerty, ustawił też w kilku miejscach w mieście skarbony. Nazwiska najbardziej zaangażowanych darczyńców mają znaleźć się na cokole pomnika Marszałka. – Planujemy również honorowanie sponsorów statuetkami będącymi miniaturowymi replikami pomnika, okolicznościowymi medalionami oraz kolekcjonerskimi pinsami (wpinkami do klapy marynarki). Nazwiska wszystkich osób wspierających finansowo budowę monumentu zostaną upamiętnione w historycznej publikacji wydanej z okazji odsłonięcia pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego w Nowym Sączu – zachęca Komitet.”

W miejscu, gdzie zobaczymy Marszałka na Kasztance, od 1945 roku stał pomnik „wdzięczności” Armii Czerwonej, zbudowany pod przymusem i na polecenie wojskowych władz radzieckich. Po przełomie w 1989 roku środowiska niepodległościowe i patriotyczne systematycznie domagały się likwidacji pomnika. Dopiero w 2013 roku podjęto decyzję o przeniesieniu prochów żołnierzy Armii Czerwonej spod pomnika przy al. Wolności na cmentarz komunalny i pochowaniu w kwaterze żołnierzy radzieckich. Ostatecznie, po kolejnych demonstracjach środowisk niepodległościowych i patriotycznych, w lipcu 2015 roku ekshumowano szczątki sześciu żołnierzy Armii Czerwonej pochowanych pod pomnikiem (w sierpniu pochowano ich w kwaterze żołnierzy radzieckich na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Rejtana). Dzień po ekshumacji rozpoczęto wyburzanie pomnika, który ostatecznie zniknął z krajobrazu Nowego Sącza 11 lipca 2015 roku. „

Informacje Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Józefa Piłsudskiego pod adresem http://snw.org.pl/spoleczny-komitet-budowy-pomnika-jozefa-pilsudskiego/

kontakt  sekretariat@snw.org.pl

Z tych informacji szczególnie interesująca jest ta o składzie członków honorowych Komitetu,  w którym widnieje nazwisko Prezydenta Miasta Ryszarda Nowaka wytrwale stojącego przez lata na straży pomnika chwały Armii Czerwonej o czym pisały media m.in.

„Prezydent Nowego Sącza na straży pomnika Armii Czerwonej

Już w 1992 roku Rada Miasta Nowy Sącz przyjęła uchwałę nakazującą usunięcie pomnika Armii Czerwonej. Jednak od tamtego momentu żaden z prezydentów, w tym obecny Ryszard Nowak PiS, nie kwapił się do jego usunięcia. O usunięcie pomnika apelują kombatanci, w sprawę miał zaangażować się nawet wojewoda małopolski Jerzy Miller. Jednak bez zgody prezydenta pomnik nie może zostać usunięty. A prezydent zbiera pochwały za swoją postawę. Za troskę o sowiecki monument pochwalił go rosyjski konsul Iwan Ulitik.
http://www.pch24.pl/prezydent-nowego-sacza-na-strazy-pomnika-armii-czerwonej-,10699,i.html#ixzz5Qcd8CfbM ” 

Społeczny Komitet Budowy Pomnika Józefa Piłsudskiego http://snw.org.pl/spoleczny-komitet-budowy-pomnika-jozefa-pilsudskiego/ informuje „

  1. Członkiem honorowym może być osoba fizyczna bądź prawna, która poprzez swój autorytet może wnieść wybitny wkład w budowę pomnika.

uznając jak można sądzić, że broniąc pomnika Armii Czerwonej już wniósł wybitny wkład w budowę pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego .

Zdumiewające – nieprawdaż ?

W informacjach Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Józefa Piłsudskiego nie zauważyłem ani słowa o wkładzie kombatantów i środowisk patriotycznych – głównie ‚desantu’ śląsko-krakowskiego do przygotowania placu budowy pomnika Marszałka poprzez swe działania na rzecz likwidacji obelisku zniewolenia Nowego Sącza przez sowieckiego okupanta.

Bez tych działań pomnik chwały Armii Czerwonej stałby chyba do dnia dzisiejszego, jako dokument kompromitującej postawy władz Nowego Sącza, w tym członka honorowego budowy pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Media podają [http://twojsacz.pl/przy-al-wolnosci-rozpoczeto-przygotowania-do-budowy-pomnika-marszalka-pilsudskiego/ ]: „Nazwiska najbardziej zaangażowanych darczyńców mają znaleźć się na cokole pomnika Marszałka.” ale nie podają, czy na cokole znajdą się nazwiska tych, którzy działaniami na rzecz likwidacji pomnika hańby niejako przekazali szczególny dar ( trudny do przełożenia na złotówki) dla Nowego Sącza i powstającego pomnika. Widoczny brak wdzięczności . 

Jak mi wiadomo nikt z nas -działających na rzecz likwidacji pomnika chwały Armii Czerwonej- nie wszedł w skład Komitetu budowy pomnika Marszałka, choć niektórzy są rozpoznawalni, a przy tym noszą maciejówki.

Wielu z nas było ‚grillowanych’ latami przez nowosądeckie, a także krakowskie sądy, a grillowanie bynajmniej się nie skończyło [ https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/06/12/proces-o-rzekome-zastosowanie-broni-jadrowej/ ] i kolejne sesje wyznaczone są na 4-5 października w nowym już gmachu nowosądeckich sądów.

Zainteresowanie społeczności Nowego Sącza – znikome, a na niektórych sesjach – żadne, podobnie jak było z pomnikiem chwały Armii Czerwonej.

Gdyby nowosądeckie media, a w szczególności Społeczny Komitet Budowy Pomnika Józefa Piłsudskiego chciały poznać ‚prehistoryczne’ i nadal aktualne uwarunkowania społeczne budowy pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego to sporo materiału ( dziesiątki godzin nagrań wideo/audio, setki zdjęć ) można znaleźć m. in. w moich fotoreportażach np. https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/09/28/zapis-filmowy-manifestacji-patriotycznej-pod-pomnikiem-hanby-iii-rp-w-nowym-saczu/: Errata do przedmiotu debaty Krakowskiej Loży Historii Współczesnej IPN dotyczącej pomników wdzięczności Armii Czerwonej za zniewolenie Polski https://blogjw.wordpress.com/2015/12/18/3100/ ; https://wkrakowie2017.wordpress.com/tag/pomnik-armii-czerwonej/

i liczne tam linki , także w komentarzach.

    Pytanie POKiN i także moje do kandydatów na prezydenta Krakowa

Pomniki Kraków[zdj. Józef Wieczorek] 

 Pytanie POKiN do kandydatów na prezydenta Krakowa

W imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie uprzejmie proszę Państwa o udzielenie jednoznacznej odpowiedzi na poniższe pytanie.

Czy w razie zwycięstwa w wyborach zamierza Pan(i) doprowadzić do końca uchwaloną przez Radę Miasta Krakowa budowę pomników Armii Krajowej „Wstęga Pamięci” na bulwarze Czerwieńskim oraz „Tym, którzy stawiali opór komunizmowi w latach 1944-1956” na placu Inwalidów?

Będę wdzięczny za publiczną odpowiedź za pośrednictwem mediów.

rzecznik POKiN – dr Jerzy Bukowski

Żenujące „uczczenie”Ryszarda Kuklińskiego w Krakowie

Żenujące uczczenie

PAN z kilkunastoletnim opóźnieniem idzie moimi i NFA śladami

PAN-NFA

PAN z kilkunastoletnim opóźnieniem idzie moimi i NFA śladami

Reforma Gowina – systemu akademickiego [https://nfajw.wordpress.com/2018/08/31/ustawa-z-dnia-20-lipca-2018-r-prawo-o-szkolnictwie-wyzszym-i-nauce-2/ ] chociaż niezadowalająca, spowodowała aktywizację wielu środowisk akademickich, zwykle ospałych, raczej skłaniających się do zachowania obecnego, choć niewydajnego i patologicznego status quo. Reforma nieco zmienia, choć nie zawsze tak jak trzeba i nie zawsze to co trzeba. Kiepskie fundamenty jednak pozostały. Zauważyli to wreszcie młodzi naukowcy zaniepokojeni swoją sytuacją.

Akademia Młodych Uczonych PAN przeprowadziła ostatnio, niewątpliwie spóźnione, „Konsultacje w sprawie problemów jednostek Polskiej Akademii Nauk” . [http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1227541,zarobki-profesorow-pan.html]

Raport akademii z konsultacji oraz rekomendacje na podstawie ankiety i debaty „Problemy instytutów i reforma PAN oczami młodych naukowców” został ujawniony [http://amu.pan.pl/images/amu_rekomendacje_25-07.pdfi daje wiele do myślenia, choć należy żałować, że tego myślenia zabrakło przed opracowaniem i uchwaleniem ustawy o nauce i szkolnictwie wyższym.

Rzecz jasna młodzi naukowcy zauważyli, że jedną z największych bolączek pracowników naukowych zatrudnionych w PAN są zarobki, ale nie jest to zauważenie nowatorskie. Zarobki naukowców, szczególnie młodych są niskie i to od lat, a nawet wieków i winny być wyższe, i to znacznie, ale kryteria wynagradzania też winny być wyższe, a przede wszystkim winny one dotyczyć efektów działalności naukowej a nie etatowego spoczywania w PANie, o czym mówiło się w PRLu i można mówić także w III RP.

Bardzo dobrze, że młodzi pracownicy PAN zauważyli i to w zdecydowanej większości wskazywali, że osiągnięcie wyróżniających się wyników naukowych nie wiąże się z widocznym zwiększeniem wynagrodzenia. Bo tak jest i to od dawna i nie było woli aby to zmienić.

Kto spoczął w PANie z tytułem profesora, nawet jak nic nie robił [bo spoczywał], nawet jak szkodził innym, wynagradzany był lepiej i to znacznie od aktywnych i to pozytywnie, więc stan obecny PANu jest niejako oczywistą konsekwencją tej trwającej od lat patologii.

Młodzi rekomendują „ Ocena pracowników naukowych powinna być dokonywana według zrozumiałych, precyzyjnie określonych i publicznie ogłoszonych kryteriów, promujących doskonałość naukową. Rekomendujemy znaczne zwiększenie zróżnicowania całkowitego wynagrodzenia w zależności od osiąganych wyników, wprowadzenie jawnego systemu premiowania jakości pracy oraz wyciągania konsekwencji za jej systematyczny brak, niezależnie od stanowiska. Corocznie aktualizowana zbiorcza lista publikacji oraz najważniejszych osiągnięć naukowych wszystkich pracowników naukowych powinna być łatwo dostępna z głównej strony internetowej każdego instytutu.”

Proste nieprawdaż ? Ileż tekstów w duchu tej rekomendacji napisałem ? Ileż to już lat upłynęło od podobnych postulatów Niezależnego Forum Akademickiego www.nfa.pl; http://nfa.pl/articles.php?topic=48 ? Gdyby te oczywiste, ale kiedyś ‚innowacyjne’ postulaty wdrożono w życie stan nauki w Polsce byłby całkiem inny i to pozytywnie inny.

No i fundamentalna sprawa patologicznej rekrutacji na etaty i stanowiska naukowe [https://blogjw.wordpress.com/2015/10/15/zapytanie-obywatelskie-dotyczace-ustawiania/ ] podnoszona przez laty przez Niezależne Forum Akademickie a przeze mnie osobiście (bez wsparcia) jeszcze w erze przed-internetowej.

Jeśli konkursy na stanowiska są ustawiane na konkretną osobę, to osoby zatrudniane na stanowiskach naukowych nie zawsze mają wysoki potencjał naukowy, a nieraz, a nawet często, wykazują tego potencjału niedostatek, stąd zwiększenie finansowania takich osób, i to za etaty, a nie za osiągnięcia, powoduje jedynie wzrost marnotrawstwa i tak skromnych środków na finansowanie nauki. Ustawiane konkursy na granty jeszcze tę sytuacje pogarszają, a trzeba pamiętać, że w latach 90-tych w czasach KBNu, to członkowie ‚jury’ takie konkursy wygrywali i to akceptowano z małymi wyjątkami takich jak ja zwanymi ‚oszołomami’ i ‚nieudacznikami’. [https://wobjw.wordpress.com/tag/komisja-wyborcza-kbn/]

Nie wszyscy tak to widzą,  a niestety wielu widzi to inaczej i tak np. „wielu badanych traktuje konkursy przeprowadzane pod konkretną osobę jako swoistą normę, która ma znamiona rzetelności”.

Skoro taka nierzetelność jak ustawiane konkursy, czym winni się zajmować prokuratorzy, jest uważana za rzetelną normę to mamy obraz kompletnej degradacji polskiego środowiska akademickiego.

Całe szczęście, że wnioski Akademii Młodych Uczonych PAN po badaniach są jak należy , tzn. .Rekomendujemy wprowadzenie otwartych, rzetelnych i pisanych możliwie szeroko oraz ogłaszanych na forum międzynarodowym konkursów na wszystkie stanowiska naukowe, stanowiska kierowników zakładów i grup badawczych oraz stanowiska dyrektorów w jednostkach PAN.” „….Protokoły z przeprowadzonych konkursów wraz z informacjami o ocenach poszczególnych kandydatów powinny być jawne w zakresie dopuszczonym przez Ustawę o ochronie danych osobowych. W kwestii konkursów na dyrektorów jednostek PAN dodatkowo rekomendujemy ogłaszanie ich z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem na forum krajowym i międzynarodowym (ogłoszenie również w języku angielskim) oraz włączanie w komisje konkursowe członków zagranicznych PAN. Uważamy, że wybrany na dyrektora instytutu kandydat powinien być zobowiązany do publicznego udostępnienia koncepcji funkcjonowania instytutu, którą przedstawił w konkursie…”.

Czyli wypisz, wymaluj, to co rekomendowało przed kilkunastu laty Niezależne Forum Akademickie i czego nie wdrożono do systemu akademickiego, ale zmiana pokoleniowa spowodowała, że działania NFA [czyli oszołomów, frustratów, nieudaczników itp. jak nas nazywano] przynoszą po latach efekty.

Na razie w postaci należytego zauważenia problemu przez młodych, ale z nadzieją, że i decydenci w końcu to zauważą i zaczną wprowadzać w życie, bo inaczej zostaną zmieceni przez nową falę.

I jeszcze jeden powód do optymizmu :”Pracownicy naukowi PAN dostrzegają szereg problemów związanych z naruszaniem etyki zawodowej w ich instytutach. Najczęściej wskazywano na problemy związane z mobbingiem (nękaniem) w miejscu pracy (24%), nepotyzmem (16%), prowadzeniem nierzetelnych badań naukowych (15%) oraz przygotowywaniem nierzetelnych recenzji (12%) „ choć to dostrzeganie nie jest jak widać powszechne.

Młodzi powinni dostrzegać lepiej, nie tylko dlatego, że wzrok mają zwykle lepszy. Tym niemniej zauważają to czego decydenci nie chcą dostrzegać, stąd kompletne pomijanie w dyskusjach nad stanem i reformami nauki tych, którzy te patologie akademickie nagłaśniają od lat.

Podkreślić trzeba brak choćby jednej konferencji poświęconej patologiom akademickim w ramach prac nad ustawą o nauce i szkolnictwie wyższym !

Rolę mobbingu w destrukcji nauki w Polsce [ także w PAN – https://wobjw.wordpress.com/2009/12/31/mobbing-panowski/ ] podkreślałem co najmniej od początku wieku w przestrzeni publicznej [internetowej], prowadzę serwis Mobbing akademicki-mediator akademicki [https://nfamob.wordpress.com/], napisałem też książkę Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim – tak ‚ na papierze’ jak i dostępną za darmo w internecie https://blogjw.files.wordpress.com/2012/01/mediator-akademicki-jako-przeciwdziac582anie-mobbingowi-w-c59brodowisku-akademickim.pdf , nie tylko o zjawisku, ale i sposobach jego ograniczenia i dopiero teraz ten problem zaczyna być zauważany, choć dawno wykazywałem, że mobbing skuteczniej niż brak pieniędzy może paraliżować działalność naukową !

Fakt, że w ostatnich latach zaczęto wprowadzać w sektorze akademickim politykę antymobbingową, powoływać komisje antymobbingowe,  a także mediator do rozwiązywania problemów akademickich znalazł się także w zapisach ustawy o nauce i szkolnictwie wyższym.

I to jest pewien postęp, choć nie taki jaki winien być.

Podobnie rzecz ma się z nepotyzmem ( rozczulająca wręcz polityka pro-rodzinna prowadzona na wielu uczelniach), którego ze względu na brak mobilności nie da się łatwo wykorzenić – nawet jakby się chciało. Samymi zapisami ustawowymi tego nie da się zrobić, szczególnie jeśli zapisy nie są kompatybilne.

Powodem do niepokoju jest poziom naruszania zasad etyki zawodowej, szczególnie w związku z kwestią współautorstwa wyników naukowych’ co skłania młodych naukowców do rekomendowania szkoleń z etyki zawodowej, ‚obowiązkowych dla wszystkich pracowników PAN, szczególnie tych sprawujących funkcje kierownicze ‚. co w pełni należy popierać i rekomendować także dla uczelni, co zresztą czyniłem od lat i nadal czynię.

Kiedyś składałem propozycję wykładów z etyki akademickiej na UJ i nie tylko na UJ, a nawet dosadnie rekomendowałem rektorom UJ powołanie Instytutu Odchamiania Kadry Profesorskiej [ https://blogjw.wordpress.com/2013/10/12/uczelnie-na-froncie-walki-o-dobre-wychowanie/], ale oni w swej etyce – czytaj w jej zaprzeczeniu -byli solidarni, gdy solidarnych ze mną nie było, więc problem pozostał, a nawet się rozszerzył, ku hańbie środowiska akademickiego i zapaści nauki w Polsce

Jeszcze w PRLu Kabaret Dudek nawoływał : „Chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom https://blogjw.wordpress.com/2013/10/12/uczelnie-na-froncie-walki-o-dobre-wychowanie/

I co ? I nic. PRL się skończył, zaczął się PRL-bis – chamstwo pozostało, a siły i godności osobistej na uczelniach – ani na lekarstwo, więc niby kto może się mu przeciwstawić skutecznie ?

W patologiach tkwi wielka siła degradacji nauki w Polsce, co wykazuję w setkach tekstów umieszczanych na blogu [Blog akademickiego nonkonformisty – https://blogjw.wordpress.com/] , w 13 już tomach ‚Moich bojów‚ [dostępne w pdf na tym blogu], a także w monitoringu patologii przedstawianym w serwisach ETYKA I PATOLOGIE POLSKIEGO ŚRODOWISKA AKADEMICKIEGO – http://nfaetyka.wordpress.com/ , Mobbing akademickie – mediator akademicki – http://nfamob.wordpress.com/ gdzie zainteresowanych tematyką patologii akademickich odsyłam, podkreślając, że brak kultury pracy to poważna bolączka polskich instytucji naukowych, znacznie dotkliwsza od bolączki finansowej.

Bój o pomnik AK pod Wawelem

01.jpg

Załączam list otwarty Społecznego  Komitetu Budowy Pomnika Armii Krajowej na Bulwarze Czerwieńskim w Krakowie do Dyrektora ZIKiT w Krakowie w sprawie blokowania budowy pomnika AK.

List otwarty do Dyrektora ZIKiT w Krakowie Marcina Hanczakowskiego

Szanowny Panie Dyrektorze!

My, niżej podpisani członkowie Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Armii Krajowej na Bulwarze Czerwieńskim w Krakowie, ze zdumieniem dowiedzieliśmy się z artykułu opublikowanego w „Dzienniku Polskim” 1-2 września 2018, że został „unieważniony przetarg na budowę pomnika AK. Kolejnego nie będzie”.   

Wyrażamy zdziwienie, że tak ważna decyzja nie została nam wcześniej przekazana, mimo trwających już od lat kontaktów z nami. Zdziwienie nasze jest tym większe, że środowisko akowskie przekazało Państwu informację, że brakująca kwota na budowę pomnika zostanie uzyskana.

Pozwolimy sobie przypomnieć ponad dziewięcioletnią historię budowy pomnika AK w Krakowie. Starania o budowę tego pomnika podjęto w 2009 roku. Uchwałą z 26 05.2010 roku Rada Miasta zdecydowała, że w Krakowie zbudowany zostanie pomnik Armii Krajowej. Po szerokiej konsultacji uchwałą z 3.11. 2010. przyjęła, że pomnik będzie zlokalizowany pod Wawelem. W dniu  Polskiego Państwa Podziemnego 27.09. 2013 roku odbyła się wspaniała uroczystość poświęcenia kamienia węgielnego pod  pomnik. Kamień ten wykonał i osadził w gruncie Wydział Gospodarczy Wojska Polskiego na polecenie dowódcy 2 Korpusu Zmechanizowanego gen brygady Andrzeja Knapa. W uroczystości brało udział Wojsko Polskie: salwa honorowa, orkiestra wojskowa, 60 sztandarów szkolnych, sztandary organizacji patriotycznych, tłum Krakowian. Delegacje żołnierzy AK – także z terenów wschodnich – przywiozły i złożyły we wnękach kamienia węgielnego ziemię z pól bitewnych Armii Krajowej. Tam też złożony został akt erekcyjny pomnika podpisany przez 30 znakomitych osób, w tym czterech rektorów krakowskich uczelni. Ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz poświęcił kamień węgielny. Już po dacie tej  odbywały się przy nim wielokrotnie uroczystości patriotyczne z udziałem wojska, harcerzy. Ludzie się gromadzili, przynosili wieńce, zapalali znicze. Miejsce to żyje już własną tradycją.

Pan Prezydent Jacek Majchrowski przekazał do budżetu Rady Miasta milion sześćset tysięcy złotych na budowę pomnika AK, służby miejskie podległe Prezydentowi zatwierdziły projekt pomnika i wyraziły zgodę na jego wzniesienie.. Patronat nad budową pomnika objął prezydent RP Andrzej Duda –  pismo Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej BWP.0460.131.2016. Patronat honorowy objął także ks. Abp Marek Jędraszewski – pismo ABP -041-108-2017.

Szanowny Panie Dyrektorze!

Przypominając powyższe zdarzenia i fakty, jesteśmy przekonani, że poleci Pan kontynuowanie przetargu (odpowiednia ustawa zezwala, a nawet nakazuje, aby przetarg trwał miesiąc, czyli do 7 września, a ponadto zezwala na przedłużenie jego trwania o kolejny miesiąc).

Zarzuty w przywołanym na wstępie artykule w „Dzienniku Polskim” nie są przekonujące. Zgłosiła się firma deklarująca wykonanie pomnika za kwotę poniżej 2 milionów złotych w terminie do 11 listopada br. dla uczczenia setnej rocznicy odzyskania niepodległości. Społeczny  Komitet Budowy Pomnika AK wystąpił do Wojewody Małopolskiego o dofinansowanie  tej budowy w wysokości brakującej kwoty 400 tysięcy złotych. Wojewoda Małopolski wystąpił do premiera RP o przekazanie tej kwoty z rezerwy ogólnej budżetu państwa. Według pisma kancelarii premiera z 21.08.b.r. DKRM.ZK.2130.305/2018. brakująca kwota będzie przekazana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego lub bezpośrednio z rezerwy ogólnej budżetu państwa.

Nieuzasadnione są wątpliwości dotyczące zgłaszającego się wykonawcy, bowiem firma ta specjalizuje się w budowie pomników. Będzie też nadzorowana przez twórcę projektu pomnika Aleksandra Smagę oraz przez wybitnych krakowskich architektów. Jesteśmy pewni, ze szanowny Pan Dyrektor nie tylko z pobudek patriotycznych, ale również  ze względu na to, ze Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu  jest zobowiązany realizować inwestycje przewidziane w budżecie miasta, wznowi przetarg, unikając zarzutu niedopełnienia obowiązków, i podpisze umowę o budowę pomnika, za co z góry serdecznie dziękujemy

Przewodniczący Społecznego Komitetu Budowy Pomnika AK

Obywatel Honorowy Miasta Krakowa

prof. dr hab. arch. Stanisław Juchnowicz  

Przewodniczący  Małopolskiej Wojewódzkiej Rady Kombatantów

Prezes Okręgu Małopolska Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej

            major adwokat Ryszard Brodowski

W bojach o ten pomnik i ja brałem przez lata udział – co dokumentuję :

W obronie pomnika AK pod Wawelem,

aby wyzwolić Kraków od anty-Polaków w 100-lecie Odzyskania Niepodległości

Kraków, 2 sierpnia 2018 r. [dokumentacja:  zdj. i wideo – Józef Wieczorek]

https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/08/02/w-obronie-pomnika-ak-pod-wawelem/

Dialog społeczny w sprawie pomnika AK – „Wstęga Pamięci” – pod Wawelem

[bez udziału zaproszonego Głównego Architekta Krakowa]

Kraków, 19 stycznia 2018 r

[dokumentacja, zdj. i wideo – Józef Wieczorek]

https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/01/19/dialog-spoleczny-w-sprawie-pomnika-ak-wstega-pamieci-pod-wawelem/

Ziemie z pól bitewnych AK pod Pomnik AK u stóp Wawelu

Uroczystość z udziałem „Kadrówki”

Kraków,  4 sierpnia 2017 r.

[zdj. i wideo – Józef Wieczorek]

https://wkrakowie2017.wordpress.com/2017/08/04/ziemie-z-pol-bitewnych-ak-pod-pomnik-ak-u-stop-wawelu/

W Hołdzie Niepodległej i Żołnierzom AK

Kraków, 11 listopada 2017 r.

[dokumentacja – Józef Wieczorek]

https://wkrakowie2017.wordpress.com/2017/11/12/w-holdzie-niepodleglej-i-zolnierzom-ak/

Pikieta w obronie powstającego pomnika AK u stóp Wawelu

Kraków, 16 grudnia 2017 r.

[zdj. i wideo – Józef Wieczorek]

https://wkrakowie2017.wordpress.com/2017/12/16/w-obronie-powstajacego-pomnika-ak-u-stop-wawelu/

Uroczyste obchody 75. rocznicy

przemianowania Związku Walki Zbrojnej w Armię Krajową

Msza św. w  kościele  pw. Św. Agnieszki w Krakowie

Uroczystość  w miejscu wmurowania kamienia węgielnego

pod budowę Pomnika Armii Krajowej, Bulwar Czerwieński

Kraków, 14 lutego 2017 r.

(zdj. i wideo – Józef Wieczorek)

https://wkrakowie2017.wordpress.com/2017/02/14/obchody-75-rocznicy-przemianowania-zwiazku-walki-zbrojnej-w-armie-krajowa/

Ziemie z pól bitewnych AK  pod Wawelem

Kraków, 24 września 2016 r.

(zdjęcia i wideo – Józef Wieczorek)

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/09/24/ziemie-z-pol-bitewnych-ak-pod-wawelem/

Wmurowanie kamienia węgielnego pod pomnik AK

Bulwar Czerwieński ( pod Wawelem)

Kraków, 27 września 2013 r.

(zdjęcia i wideo – Józef Wieczorek)

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/09/27/wmurowanie-kamienia-wegielnego-pod-pomnik-ak/

Pomnik AK pod Wawelem ? TAK !

Posted by jw w dniu 12 września 2011

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/09/12/pomnik-ak-pod-wawelem-tak/

Józef Wieczorek – Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego Tom 13

okładka tom 13

pobierz w pdf:

Moje boje –

Blogosłowie dysydenta akademickiego

Tom 13

Protest przeciwko tym co stawiają opór antykomunistycznym pomnikom

Od 1 listopada ZIKiT – ZARZĄD INFRASTRUKTURY KOMUNALNEJ I TRANSPORTU W KRAKOWIE przestaje istnieć, ale nim przestanie, postanowił na Placu Inwalidów posadzić dąb zamiast pomnika Tym co stawiali opór komunizmowi w latach 1944-1956

Do tej pory pomysłodawcy stawiania dębów zamiast pomników nie ujawnili jednak czy zdołali wyhodować takie odmiany dębów aby rosły na kamieniach węgielnych [https://blogjw.wordpress.com/2018/05/15/czy-deby-wyrosna-na-kamieniach-wegielnych/] a zatem ich pomysły winny przestać istnieć – razem z ZIKiT-em.

Aby tak się stało Społeczny Komitet Upamiętnienia Tych Co Stawiali Opór Komunizmowi w Latach 1944-1956″

1 września 2018 r.

o godz. 15

organizuje protest

na Placu Inwalidów przy kamieniu węgielnym pomnika

Nie bądź bierny !

plakat -Protest 1 września Plac Inwalidów

Trzy lata sądowego grillowania w sprawie nieskomplikowanej, tak pod względem faktycznym, jak i prawnym

kasty.PNG

Trzy lata sądowego grillowania w sprawie nieskomplikowanej

tak pod względem faktycznym, jak i prawnym,

czyli jak działania pro publico bono stanowią zagrożenie dla

funkcjonowania nadzwyczajnych kast,

które nie potrafią się zachować jak trzeba.

Mijają trzy lata od rozpoczęcia działań policyjno-sądowych wobec mojej działalności pro publico bono dotyczącej ujawnienia w sieci rozprawy sądowej fałszywie oskarżonego Adama Słomki i podczas tej rozprawy uniewinnionego, co sąd starał się utajnić.

Moje zachowanie nie wynikało z obowiązków służbowych, ale z imperatywu kategorycznego – wolnego obywatela- zachowania się jak trzeba wobec ekscesów nadzwyczajnej kasty sądowej.

Jak podkreślał nawet prokurator domagający się ukarania mnie – żadnej tajemnicy nie ujawniłem, nikomu nie zaszkodziłem, nic nie zarobiłem, ale ukarać trzeba, co wykorzystał niezawisły od prawdy i sprawiedliwości sąd w osobie sędziego Przemysława Wypycha, który z ‚dobroci serca’ zmniejszył mi karę o połowę ( z 3 000 do 1 500 zł) ale musiał ją orzec z uwagi na to co Adam Słomka po swojej rozprawie mówił przed salą sądową. [ https://blogjw.wordpress.com/2017/05/16/skazany-za-dzialalnosc-pro-publico-bono/].

Taka kuriozalna argumentacja winna się znaleźć w podręcznikach dla prawników, tym bardziej, że Adam Słomka był świadkiem na moim procesie i w najmniejszy nawet sposób nie był w tej materii indagowany przez sąd, który wcale tym co było przed salą sądową na moim procesie się nie interesował, choć film ( także z tym epizodem) był na rozprawie odtwarzany.

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że sędzia Przemysław Wypych w todze sędziowskiej nie zachował się jak trzeba, co mnie nawet nie zdziwiło.

Mój proces po molestowaniu policyjnym ( niezbyt dotkliwym) i po wyroku nakazowym. od którego się odwołałem, rozpoczął się nazajutrz po pogrzebie tej, która w czasach instalacji systemu komunistycznego zachowała się jak trzeba. Ja w tym pogrzebie „ Inki” – wspaniałej postaci podziemia niepodległościowego – w Gdańsku uczestniczyłem [ https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/2016/08/30/pogrzeb-inki-i-zagonczyka-po-70-latach/ ], bo uważałem to za mój obywatelski/dziennikarski obowiązek, ale musiałem nocą na swój proces wracać, bo sędzia Przemysław Wypych -rzecz jasna – nie uznał za zasadne przesunięcie rozprawy, mimo że te z błahych powodów a nawet bez powodów są przesuwane.

Takie przesunięcia miały miejsce podczas procesu odwoławczego, kiedy odraczano rozprawę kilkakrotnie, nie z mojej przyczyny.

Czy sędzia Wypych jako niezwisły od prawdy i sprawiedliwości nadal będzie orzekał w sądzie krakowskim narażając korporację sędziowską na kompromitację a podatników na konieczność pokrywania kosztów jego orzekania ? – skazywania ludzi niewinnych ?

Oczywiście z budżetu obywateli sąd za niesłuszny proces [ http://www.kuprawdzie.pl/niezlomny-redaktor-jozef-wieczorek/ ] musiał pobrać drobną kwotę – na koszty adwokata – drobną, bo jak sąd ostatnio podkreślił w uzasadnieniu ‚odszkodowaczym’  [rzecz jasna bez odszkodowania dla grillowanego] sprawa nie była skomplikowana, ani pod względem faktycznym, ani prawnym !

Tak było w istocie i ja tak samo sądziłem nie będąc sędzią a jedynie osobą mającą niepoprawne skłonności do myślenia i to krytycznego, co zresztą już dawno wyeliminowało mnie z korporacji akademickiej, przez nadzwyczajną kastę w czasach komunistycznych, i trwa do dziś, mimo że mediach mówią od lat o obaleniu komunizmu !.

W gruncie rzeczy ten cały kuriozalny proces i to okresowe skazanie ( w pierwszej instancji) to – jak się mówi – „małe piwo” wobec ekscesów kasty akademickiej, która bez procesu, bez możliwości odwołania, na podstawie pozamerytorycznych opinii anonimowej do dnia dzisiejszego zorganizowanej grupy przestępczej skazała mnie – jak się okazuje po latach – na dożywotnie wypędzenie z wzorcowego i prestiżowego dla innych obywateli uniwersytetu, no i zniszczenie mojego warsztatu pracy. Moja działalność pro publico bono prowadzona także w czasach akademickich i to komunistycznych stanowiła zagrożenie dla tego systemu i stanowi nadal – i to nawet bardziej ! https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/

Kara 1500 zł, a nawet 3000 zł, którą miałem płacić po wyrokach przejściowych, była wręcz śmieszna, wobec strat finansowych [ nie mówiąc o moralnych i społecznych ] wypędzonego z systemu uniwersyteckiego przed ponad już 30 laty, po latach grillowania w ramach systematycznej organizacji niepowodzenia zawodowego.

Dla wyjaśnienia – w czasach komunistycznych „ funkcjonowała „destrukcja operacyjna”, której celem było „rozbicie, paraliż, dezorganizacja i izolacja wrogo-negatywnych sił”. W materiałach naukowych szkoły znajdowały się precyzyjne opisy, w jaki sposób „neutralizować” niepokornych „ – metoda powszechnie stosowana przez Stasi w NRD, co się bada i o czym się pisze ,http://www.fronda.pl/blogi/spisane-beda-koszty-i-przychody/systematyczna-organizacja-niepowodzenia-zawodowego,3044.html , https://wnet.fm/kurier/agenci-transformacji-o-profesorze-swiatowej-slawy-od-zarania-kariery-tw-herbert-kopiec-slaski-kurier-wnet-47-2018/ ale i stosowana przez nasze służby i z nimi zaprzyjaźnionych, ale tego się nie bada i o tym nie mówi, a prawdę mówiąc, mówiących o tym, eliminuje się z przestrzeni publicznej i nie tylko.

Mimo tej eliminacji podkreślam, że ta ‚akademicka’ kara przewyższała o lata świetlne niedawną karę sądową ( w końcu uchyloną – rzecz niezwykła w polskim sądownictwie -uniewinnienie niewinnego ! – https://blogjw.wordpress.com/2018/05/01/uniewinnienie-niewinnego-sukcesem-sadu-dobrej-zmiany; https://blogjw.wordpress.com/2018/05/14/jozef-wieczorek-uniewinniony-relacja-elzbiety-serafin-z-rozprawy-apelacyjnej//) .

Kara akademicka natomiast nigdy nie została uchylona ! Ani potępiona ! A degeneraci nigdy nie zostali nawet ujawnieni ! I obóz patriotyczny nic nie robi aby coś się w tej materii zmieniło. Jednym słowem utrwalanie bolszewizmu akademickiego.

Nie bez przyczyny degrengolada moralna tej nadzwyczajnej, i w dodatku akademickiej – kasty pozostała (anty) ‚wartością’ stałą i chyba zbliżona jest do dna, od którego nie jest w stanie, a nawet nie ma zamiaru się odbić !

I nie można się czemu dziwić, bo jedynym remedium bolszewickiej władzy akademickiej na moje protesty przeciwko deprawacji młodego pokolenia – jeszcze w stanie wojennym – była ścieżka dyscyplinarna, maskowanie faktów i destrukcja operacyjna. A ‚solidarność’ akademicka to wspierała ! I nie chce się pamiętać, że to z tej generacji wywodzą się kolejni decydenci – beneficjenci systemu kłamstwa, którzy z prawami nabytymi, także z kłamstwem, nie chcą się rozstać. To ich nabyta i nagradzana tożsamość.

Piszę wielokrotnie, [ np. https://blogjw.wordpress.com/2017/11/04/nadzwyczajne-kasty-w-togach/ ] ze nadzwyczajne kasty – sędziowska i akademicka nawzajem się przenikają, że wielu członków nadzwyczajnej kasty sędziowskiej, o której się mówi, to jednocześnie członkowie nadzwyczajnej kasty akademickiej, o której się nie mówi i mówić nie pozwala, choć samo wspieranie się obu kast jest nad wyraz widoczne w przestrzeni publicznej, co widać chociażby na moich fotoreportażach o rozKODowaniu akademickiego Krakowa. https://blogjw.wordpress.com/2015/12/21/rozkodowanie-akademickiego-krakowa/

Trzeba mieć przy tym na uwadze, że kastowość kasty akademickiej jest jeszcze bardziej zaawansowana, można rzec – jeszcze bardziej nadzwyczajna i nie tylko dlatego, że to kasta akademicka jest „kastą matką” kasty sędziowskiej – wszyscy sędziowie muszą najpierw przejść przez sektor akademicki, a wielu z nich tego sektora nie opuszcza do końca życia. Co więcej jakby nawet zaczynali spoczywać jako kasta sędziowska, to jako kasta akademicka mogą być nadal aktywni. https://blogjw.wordpress.com/2018/07/31/alez-strach-ogarnal-profesure/

W końcu ciągłość formowania obu kast na odpowiednim poziomie musi być zachowana.

Nie ulega wątpliwości, że działania pro publico bono stanowią zagrożenie dla funkcjonowania nadzwyczajnych kast, które nie potrafią się zachować jak trzeba i dlatego trzeba robić wszystko aby im zagrażać – aby zachowywać się jak trzeba.

Herbert

Pod deszczową refleksję – objawową

CKK.PNG

Pod deszczową refleksję – objawową

Dobra pogoda się skończyła, pada, ( Deszcz, jesienny deszcz https://www.youtube.com/watch?v=N5EXmykqk6o

choć do jesieni jeszcze trochę pozostało), smuta, na Google ‚wyskoczył ‚ mi mój tekst sprzed miesięcy Antykomunizm bezobjawowy lub objawiany opacznie https://blogjw.wordpress.com/2017/12/16/antykomunizm-bezobjawowy-lub-objawiany-opacznie-refleksje-powojenne/

Nawet mi się podoba, co nie jest takie częste, ani oczywiste .

Ale dyskusji nie było ! Komentarzy brak ! Ciekawe dlaczego ? Czyżby czytający widzieli siebie wśród tych, których opisuję raczej w świetle niekorzystnym ?

Mimo to ( a właściwie dlatego) – polecam pod deszczową refleksję https://blogjw.wordpress.com/2017/12/16/antykomunizm-bezobjawowy-lub-objawiany-opacznie-refleksje-powojenne/ 

a także jakby nadal padało :

https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/czarna-ksiega-komunizmu-uniwersyteckiego/

https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/polska-akademia-umiejetnosci-a-czarna-ksiega-komunizmu/

https://wobjw.wordpress.com/tag/czarna-ksiega-komunizmu-w-nauce-i-edukacji/

https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/wystapienie-do-prezesa-ipn-w-sprawie-opracowania-czarnej-ksiegi-komunizmu-w-nauce-i-edukacji/

 

 

Akademickie szlaki ku niepodległości

a

Akademickie szlaki ku niepodległości

Józef Wieczorek

W tym roku mija 100 lat od odzyskania niepodległości po 123 latach niewoli.

W ciągu tych 100 lat tylko okresowo ( II RP) byliśmy naprawdę niepodlegli, a od 30 lat funkcjonowania III RP po okupacji niemieckiej i komunistycznej też mówimy o odzyskaniu niepodległości, choć niestety z elementami podległości.

Jaką rolę na drodze do odzyskania niepodległości odegrały elity akademickie ?

Szlak geologiczny

6 sierpnia 1914 marsz do odzyskania niepodległości rozpoczęła Kadrówka – I Kompania Kadrowa w liczbie 144 żołnierzy – słuchaczy szkół oficerskich Strzelca i Polskich Drużyn Strzeleckich. Wielu z nich to studenci i absolwenci szkół wyższych, także zagranicznych.

Wśród legionistów nie brakowało artystów, inżynierów. Nie zbrakło także przedstawicieli mojej profesji w osobie Tadeusza Furgalskiego, który był studentem geologii UJ, a potem demonstratorem w Katedrze Geologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, wówczas przy ul. św. Anny 6, miejscu nie tylko naukowym, ale i patriotycznym. Katedrą kierował wtedy profesor Władysław Szajnocha, a pracował w niej także Wiktor Kuźniar, badający geologicznie Tatry, ale który zaangażował się także na szlaku ku niepodległości – po stronie Legionów. Po odniesionych ciężkich ranach pod Kraśnikiem z badań terenowych w Tatrach w wolnej już Polsce musiał zrezygnować. Tadeusz Furgalski w Katedrze Geologii UJ zetknął się także innymi geologami znanymi z postawy patriotycznej – jak Mieczysław Limanowski, Rudolf Zuber, czy Walery Goetel.

Gabinet Geologiczny UJ miał także swoje wcześniejsze tradycje. Tam w XIX wieku pracował słynny w świecie Ludwik Zejszner, choć z pochodzenia Niemiec ( Zeuschner) w 1833 r. był zdymisjonowany z szefa katedry mineralogii za posiadanie polskiej prasy niepodległościowej z okresu powstania listopadowego, a po kolejnych perypetiach powracał do Krakowa po Wiośnie Ludów, a następnie po powstaniu styczniowym. Został zamordowany w 1871 r. prawdopodobnie wskutek politycznych porachunków.

Był jednym z licznych geologów, którzy się zapisali godnie na szlaku ku niepodległości. Należeli do nich m. in.:

  • Stanisław Staszic, który był nie tylko ojcem, polskiej geologii, świadkiem utraty niepodległości przez Rzeczpospolitą , ale i wybitnym działaczem oświeceniowym i patriotycznym.

  • Tomasz Zan, który był nie tylko poetą i przyjacielem Adama Mickiewicza, ale i geologiem, asystentem Aleksandra von Humboldta, oraz jednym z założycieli Towarzystwa Filomatów i Związku Promienistych, prezesem Związku Filaretów, zesłańcem w Orenburgu, dziadkiem Kazimiery Iłłakowiczówny, sekretarki Józefa Piłsudskiego

  • Ignacy Domeyko, światowej sławy mineralog i geolog, zasłużony wielce dla poznania geologicznego Chile i rozwoju uniwersytetu w Santiago de Chile, wcześniej członek Towarzystwa Filomatów, przyjaciel Adama Mickiewicza, pierwowzór Żegoty z III części Dziadów, uczestnik Powstania Listopadowego. Żyjąc w Chile utrzymywał związki z krajem, wysłał zbiory minerałów do Polski, które przetrwały do czasów dzisiejszych – były m. in. przechowywane w Muzeum Geologicznym ING UJ przy Oleandrach .

  • Jan Czerski zesłany za udział w powstaniu styczniowym na Syberię, tam stał się wybitnym badaczem geologii Sajanów i brzegów Bajkału.

  • Aleksander Czekanowski, także zesłaniec syberyjski po powstaniu styczniowym wybitny badacz geologii guberni Irkuckiej

Tadeusz Furgalski miał zatem znakomite wzorce patriotyczne – także ze swojej profesji – na drodze ku niepodległości.

Działał od 1912 roku w Związku Walki Czynnej, a następnie w Związku Strzeleckim. Wówczas przyjął pseudonim „Wyrwa”. Zdał egzamin oficerski Związku Strzeleckiego i prowadził zajęcia w szkole rekruckiej i podoficerskiej Związków. Jego dzienniki [TADEUSZ FURGALSKI WYRWA „DZIENNIKI 1913-1916 Wydawnictwo: Księgarnia Akademicka. Fundacja Dokumentacji Czynu Niepodległościowego, 2011] stanowią znakomity obraz życia młodego ‚akademika’ – geologa, zaangażowanego w działalność skierowaną ku odzyskaniu niepodległości. Czytając pamiętnik ma się wrażenie, że był ogarnięty ‚gorączką niepodległościową’.

30 VII 1914 roku został zmobilizowany do armii austriackiej. Po skutecznej reklamacji 8 VIII 1914 r. objął dowództwo IV baonu późniejszego 1.pp Legionów . Nie doczekał się jednak wolnej Polski. Poległ 7 lipca 1916 roku k. Maniewicz, w czasie bitwy pod Kostiuchnówką. Odznaczony Virtuti Militari 5 klasy, Krzyżem Niepodległości. Józef Piłsudski po Jego śmierci podkreślał – „Był jednym z najlepszych naszych oficerów”.

TF

Powroty dla Niepodległej

Po odzyskaniu niepodległości Polska była krajem biednym, jednak polscy naukowcy, którzy robili kariery na obczyźnie rezygnowali często z lepszych możliwości zagranicznych i wracali do ojczyzny, aby dla jej budowy wykorzystywać swoje kwalifikacje.

Nie bez przyczyny, mimo niezbyt wysokiego wykształcenia polskiego społeczeństwa, dużego analfabetyzmu i niewielkiej ilości szkół wyższych [tylko 5 uniwersytetów publicznych] mieliśmy w Polsce znakomitych uczonych, liczącą się w świecie szkołę matematyczną i filozoficzną, a także fachowców o ogromnym znaczeniu dla odbudowy gospodarczej II Rzeczpospolitej.

Niektórzy, jak Ignacy Mościcki – wybitny chemik (Ryga, Londyn, Szwajcaria)- wracali jeszcze przed odzyskaniem niepodległości, pracując na polskich uczelniach i wdrażając do gospodarki naukowe innowacje [zakłady Azotowe w Mościcach] angażując się zarazem w działalność polityczną. Ignacy Mościcki osiągnął urząd prezydenta, podobnie jak wcześniej Gabriel Narutowicz, który na zaproszenie polskiego rządu, przybył do kraju, gdzie aktywnie zaangażował się w odbudowę odrodzonego po rozbiorach państwa polskiego. Niestety ten powrót dla Narutowicza okazał się tragiczny.

W działaniach na rzecz odzyskania niepodległości i jej umacniania zaznaczył się inny profesor – Władysław Grabski, ekonomista i historyk z doświadczeniem zagranicznym (Francja, Niemcy, Rosja]. Wchodził w skład polskiej delegacji na konferencję wersalską, a w wolnej Polsce działał jako minister i wielokrotny premier, przede wszystkim na rzecz gospodarki i ratowania finansów, zwany ojcem polskiej złotówki.

Inni mieli szanse na znakomitą karierę poza granicami jak np. genialny matematyk Stefan Banach, któremu oferowano intratne stanowiska akademickie w USA, ale odrzucał je, argumentując, że nie ma takiej ilości zer na czeku -mu podstawionym do podpisania- aby opuścił Lwów.

Wśród naukowców o podobnych, patriotycznych postawach, nie brakowało także geologów.

Ferdynand Rabowski, który studiował geologię w Lozannie i zaczął prowadzić badania geologiczne Alp szwajcarskich współpracując z jednym z najwybitniejszym geologów – Mauricem Lugeonem. Na wieść o odzyskaniu niepodległości, po znakomitym doktoracie, wrócił do Polski, mimo że miał propozycje kontynuowania badań w Szwajcarii. W Polsce stał się wybitnym badaczem geologii Tatr, gdzie wykorzystał swoje doświadczenia alpejskie.

Mieczysław Limanowski, także po studiach geologicznych w Lozannie, przebywał w Zakopanem, gdzie prowadził badania geologiczne, a był także nauczycielem Witkacego, który pod jego wpływem pierwsze rysunki poświęcił historii geologicznej Tatr (przed Kongresem Geologicznym w 1903 r.) o czym mało kto wie. Po epizodzie moskiewskim, gdzie był związany z teatrem i Juliuszem Osterwą, Limanowski wraca po odzyskaniu niepodległości do Polski i zajmuje się geologią, a także teatrem.

Rudolf Zuber wybitny, światowej sławy geolog pracujący na różnych kontynentach, badając szczególnie złoża ropy naftowej a także wód mineralnych [Krynica – woda Zuber !] brał udział jako ekspert od ropy w Konferencji pokojowej w Paryżu [1919].

Bez powrotów po 1989 r.

Inaczej wyglądała sytuacja po 89 r. po dziesiątkach lat zniewolenia niemieckiego, a następnie komunistycznego.

Likwidacja elit intelektualnych i naukowych przez okupanta niemieckiego oraz oczyszczanie w PRLu, szczególnie uczelni, z wrogo, niechętnie nastawionych do ustroju komunistycznego- zrobiły swoje.

W mediach ogłoszono, że 4 czerwca 1989 r. upadł komunizm, ale do dnia dzisiejszego mamy z nim problemy. Trudno zresztą uznać tę datę za ponowne odzyskanie niepodległości, choćby symbolicznie, bo nadal byliśmy przez lata umocowani prawnie i personalnie w systemie zniewolenia, z którym -mimo zmian- utrzymujemy ciągłość do dnia dzisiejszego, odrzucając ciągłość z II RP, z wszelkimi tego konsekwencjami.

Wprawdzie 4 czerwca Naród wypowiedział się za niepodległością, ale elity z tzw. opozycji konstruktywnej pozostały uległe władzom komunistycznym.

Do transformacji PRL w PRL-bis aktywnie włączyły się elity akademickie chowu i awansu komunistycznego, przy utrzymywaniu na marginesie, a nawet poza nim – dla (post)komunistów niewygodnych.

Na krakowskich Oleandrach, gdzie znajdował się wówczas Instytut Nauk Geologicznych UJ, spadkobierca pięknych tradycji niepodległościowych, geolodzy podlegli „przewodniej sile narodu” walczyli tylko o to, aby czasem nie wrócili na Oleandry naukowcy wygnani jeszcze przed transformacją, niewygodni im i niepodlegli wobec komunistycznej władzy. [nie dało się tam zauważyć „gorączki niepodległościowej”]

Po roku 1989 mało kto wracał do Polski, także z licznej diaspory akademickiej w krajach zachodnich, a wielu nadal wyjeżdżało i proces ten jeszcze się nasilił po wstąpieniu Polski do UE.

Nie miał kto odbudować gospodarki zniszczonej przez komunistów, bo środowiska patriotyczne nie miały elit zdolnych do zarządzania gospodarką. Zresztą na początku niewiele miały do powiedzenia, bo patriotyzm był ośmieszany, a dążenia do prawdziwej niepodległości zagłuszane przez elity ‚wybiórcze’. Historycy po latach dokumentują, że przy „okrągłym stole” wręcz manifestowano wrogie stanowisko do ruchu niepodległościowego.

Ster transformacji gospodarczej powierzono wykładowcy Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu-Leninizmu – Leszkowi Balcerowiczowi robiącego błyskawiczną, umocowaną politycznie akademicką karierę tytularną. Pozytywnie przeszedł ‚wielką czystkę akademicką’ lat osiemdziesiątych, habilitację robił lat 15, aby ją osiągnąć wnet po zdobyciu władzy politycznej i awansować zaraz na profesora.

Witold Kieżun, bohater Powstania Warszawskiego i więzień Gułagu, specjalista od zarządzania i znawca patologii okresu transformacji, w tym okresie pracował w Środkowej Afryce, jako ekspert ekonomiczny ONZ. Do Polski po 1989 r. nie wrócił. Czy w owym czasie zabrakło mu patriotyzmu tak znamiennego dla tych, co budowali odrodzoną Polskę po okresie zaborów, czy też jego powrót nie był mile widziany, jak wielu innych polskich fachowców przebywających wówczas poza granicami Polski ?

Jedno jest pewne, że wybór komunistycznego karierowicza L.B. umożliwił zaplanowaną patologiczną transformację, podczas której nie tworzono warunków do powrotu polskich elit akademickich rozproszonych po dobrych uczelniach zachodnich, a wznoszono wręcz bariery nie tylko środowiskowe, ale i prawne, aby ich do powrotu zniechęcać.

Utrzymano kompatybilność z systemem akademickim stworzonym w Polsce komunistycznej i w krajach obozu sowieckiego, stąd przez długie lata III RP był to system przyjazny dla naukowców formowanych w krajach bloku wschodniego, a nieprzyjazny dla tych z bloku zachodniego.

Jak wykazałem przed laty, Polak pracujący na Zachodzie, starając się z przyczyn patriotycznych (a nie finansowych) o posadę profesorską w Polsce, musiał zrzekać się obywatelstwa polskiego [!], bo nie miał habilitacji – casus dr Zbigniewa(Ben)Żylicza.

Tym samym ponad 1/3 potencjału akademickiego znajduje się poza granicami Polski, pracując na korzyść innych krajów, gdy w Polsce narzekamy na słabość/niedobór elit [stąd patologiczna wieloetatowość !]. Te elity, które są, na ogół na pierwszym miejscu stawiają dobro osobiste, kariery, a nie dobro wspólne, dobro Ojczyzny.

Poza szlakami

Po roku 1989 r. 11 listopada w Narodowe Święto Niepodległości, już legalne, nie tylko w Warszawie, organizowane są marsze patriotyczne o szczególnej wymowie w ostatnich latach. Staram się je dokumentować, przede wszystkim w Krakowie, na trasie z Wawelu na Plac Matejki. W marszach widać przedstawicieli wielu środowisk społeczeństwa polskiego, ale nie widać gremiów akademickich wyróżniających się togami i gronostajami przyodziewanymi na inne okoliczności.

Chyba nie jest to przypadek. Widocznie odzyskiwanie niepodległości po latach zniewolenia dla tych gremiów jest obojętne. W zasadniczej masie, nie licząc wyjątków, które potwierdzają jedynie regułę, te gremia nie wyzwoliły się ze zniewolenia komunistycznego, są nadal zniewolone i nieraz optują na rzecz podległości. Ich przedstawiciele są widoczni w przestrzeni publicznej, na wiecach i na czele marszów KODu, razem z zasłużonymi dla otumaniania Polaków.

Gremia akademickie nie chcą znać swojej najnowszej historii, niejako przyznając, że do procesu odzyskiwania niepodległości po 1989 r. chyba się nie przyczyniły zbytnio.

Wolą o tym nie pisać i nie chcą „grzebać się w przeszłości”, bo to by mogło przynieść zawstydzenie, chociaż większość chyba wstydu nie ma. Stąd nie ma protestów przeciwko takiej postawie elit akademickich.

Wielu przedstawicieli „nadzwyczajnej kasty akademickiej” utożsamia patriotyzm z faszyzmem, z naruszaniem zasad demokracji, którym rzecz jasna kasta akademicka nie podlega, bo ona – jak sama uważa- jest z natury arystokratyczna.

Potrzebne są naukowe, historyczne, socjologiczne opracowania akademickich szlaków ku niepodległości, zarówno tej sprzed 100 lat, jak i obecnej, dla lepszego poznania walki Polaków o wolność ( nie tylko swoją), ale nieraz zdradzanych przez własne elity funkcjonujące w oderwaniu od większości społeczeństwa. [poza szlakami wiodącymi ku niepodległości]

Tekst opublikowany w Kurierze WNET. Kurier Śląski – sierpień 2018 r.

Niezawiśli sędziowie przypisańcami na uczelniach ?

pręgierz.jpg

[Propozycja innej poprawki

– A może by tak nadzwyczajne kasty

postawić pod takim pręgierzem ?]

Niezawiśli sędziowie przypisańcami na uczelniach ?

To, że sędziowie stanowią nadzwyczajną kastę jest już wiedzą powszechną, ale nadzwyczajna kasta akademicka jakoś w przestrzeni publicznej raczej nie jest szerzej znana. [https://blogjw.wordpress.com/2017/11/04/nadzwyczajne-kasty-w-togach/]

Nic w tym nadzwyczajnego, skoro w polskich mediach nie ma nawet ‚kącików ‚ akademickich, które by pokazywały stan faktyczny tego szczególnie ważnego dla funkcjonowania dużego kraju sektora.

Co prawda wiadomo, że jakie uczelnie, takie i elity, ale po co o tym gadać. Nie lepiej zająć się zdobywaniem etatów, stopni i tytułów choć niewiele co wartych, ale jakże u nas prestiżowych ? Kto nie będzie gadał o tym co się dzieje w [pół]światku akademickim na taki prestiż ma szanse, a jak gadał będzie – na pewno zostanie wyklęty.

W ciągu całego okresu trwania III RP coraz liczniejsze uczelnie stanowią zarazem pasy startowe do odlotów na pozycje polityczne i niektórzy uzyskują nawet pułap maksymalny, ale upadli [i to nisko] politycy lądują często na uczelniach.

Także dla sędziów uczelnie to pasy startowe do kariery, bo to na uczelniach prawo studiują, a potem bywają na akademickich etatach, nawet jak osiągną szczyty sędziowskie. Prawdę mówiąc – to ci ze szczytów sędziowskich niemal standardowo są jednocześnie na uczelniach, mimo że podobno nadmiernie są obciążeni pracą sądową a certyfikatów zdolności do bilokacji nie posiadają Zresztą nikt od nich tego nie wymaga, bo takie mamy prawo jakie sobie i pod siebie napisali.

Zgodnie zatem z prawem stanowionym nadzwyczajna kasta sędziowska przenika się z nadzwyczajną kastą akademicką. Profesorowie prawa na uczelni i sędziowie Sądu Najwyższego, czy Trybunału Konstytucyjnego to często te same osoby – niezawisłe i autonomiczne, no i w obu wcieleniach pokrzywdzone finansowo nadzwyczaj, bo niby jak tu wyżyć na biednej uczelni, czy w niedofinansowanym sądzie ?

Członek nadzwyczajnej kasty, a w szczególności obu naraz, za marne kilkanaście ( i więcej) tysięcy to ledwo wiąże koniec z końcem, a i bywa, że – nie do końca.

Tego problemu nie rozwiązał przed laty minister sprawiedliwości, który jak został ministrem nauki i szkolnictwa wyższego wziął się do rozwiązywania tych węzłów akademickich. Opracował ustawę, poprawianą wielokrotnie, ale politycy tak ją poprawili, że nie będzie można ani rozwiązać umowy o pracę, ani zmienić warunków pracy nauczyciela akademickiego, będącego sędzią Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Celem takiej poprawki było jak tłumaczy uchwała Senatu z 13 lipca 2018 r [https://www.senat.gov.pl/download/gfx/senat/pl/senatuchwaly/3720/plik/888u.pdf?r3720 ] ‚ przyznanie sędziom trzech sądów (SN, NSA, TK), w tym sędziom w stanie spoczynku, prawa do dożywotniego zatrudnienia na uczelni w charakterze nauczycieli akademickich, bez względu na wynik oceny pracowniczej. W myśl przyjętego rozwiązania, nie będzie można rozwiązać umowy o pracę ani zmienić warunków pracy nauczyciela akademickiego, będącego sędzią Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego, chyba że zaistnieją przesłanki określone w dodawanym artykule. Ponadto poprawka przewiduje, przekształcenie umowy o pracę nauczyciela akademickiego, który obejmuje stanowisko sędziego, zawartej na czas określony w umowę o pracę na czas nieokreślony. W ocenie Senatu, przyjęte rozwiązania wzmocnią niezależność sędziów SN, NSA i TK.’

I ta poprawka została przyjęta, a ustawa o nauce i szkolnictwie wyższym podpisana już przez Prezydenta RP.[https://www.nauka.gov.pl/aktualnosci-ministerstwo/konstytucja-dla-nauki-z-podpisem-prezydenta-rp.html]

Czyli ci niezawiśli dotąd sędziowie staną się przypisańcami, jak to drzewiej [ w czasach średniowiecznych] zgodnie z prawem bywało, ale z ludnością chłopską, a nie sędziowską.

Zdaje się miało być tak, żeby nadzwyczajna kasta sędziowska była także nadzwyczajna na uczelniach, a tu wyszło tak, że nawet najlepszy pan w roli rektora nie będzie w stanie ulżyć ciężkiej doli sędziego-profesora na biednej uczelni, do której dożywotnio, bez zmiany ciężkich -rzecz jasna- warunków pracy, zostanie przypisany.

Co więcej, nawet jakby nie respektował dekalogu akademickiego, bredził od rzeczy, miał negatywne oceny pracownicze, stałby się pośmiewiskiem braci akademickiej, będzie skazany na dożywotnie dogorywanie na uczelni i to pod pręgierzem opinii publicznej.

Z jednej strony – „święta krowa”, z drugiej – pożałowania godny margines akademicki nieraz godności pozbawiony.

Coś, co wyglądało na sojusz strategiczny nadzwyczajnych kast dla zabezpieczenia swojej kastowości, swoich pasów startowych [do kariery] i lądowisk [po upadku] może te kasty skompromitować w oczach społeczeństwa, może pogrzebie te kasty dla dobra publicznego?

W końcu w kraju demokratycznym wszyscy winni być równi wobec prawa i dla kast nie powinno być w nim miejsca.

Ależ strach ogarnął profesurę !

autorytet.PNG

[Andrzej Krauze trafnie ujął kreską kwestię autorytetu moralnego, tak znamiennego dla środowiska akademickiego]

Ależ strach ogarnął profesurę !

Zatwierdzona przez parlament i czekająca na podpis prezydenta ustawa o nauce i szkolnictwie wyższym zwana Konstytucją dla nauki [ https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12303102] budzi uzasadnione zainteresowanie środowiska akademickiego.

Nie jestem zwolennikiem tej ustawy, przedstawiałem wiele opinii krytycznych choć znalazły się w niej zapisy, o które przez lata walczyłem, jak np. o dezubekizacji, czy o mediatorze – wprowadzone do ustawy, co prawda nie w takiej formie jak można by oczekiwać, ale jednak ich uwzględnienie należy ocenić pozytywnie.

Niestety ustawa zachowuje funkcjonujący do dziś system tytularny, stąd tytuł profesora i to nadawany przez prezydenta, ma nadal stanowić ukoronowanie, a zwykle i cel kariery akademickiej, z całymi tego patologicznymi konsekwencjami. Jesteśmy potęgą tytularną, ale mizerią naukową i marne są nadzieje, że przestanie tak być.

Nie wszyscy w Polsce wiedzą, że w krajach przodujących w nauce prezydent nie zajmuje się nadawaniem tytułu profesora, bo profesor to jest stanowisko na uczelni i to uczelnia ma autonomiczne prawo do zatrudniania danego naukowca na takim stanowisku. Ale w Polsce, szczególnie ci, którzy medialnie walczą o autonomię uczelni wcale takich autonomicznych rozwiązań nie akceptują i walczą o to aby tytuły profesorskie i to dożywotnie pozostały i aby prezydent je nadawał i nie mógł ich odbierać  – jak do tej pory.

Widocznie gremia akademickie do samych siebie zaufania nie mają , czemu trudno się zresztą dziwić.

Przez tyle lat panowania komunizmu awanse akademickie były kontrolowane politycznie, uwarunkowane poparciem, a przynajmniej spolegliwością wobec ‚najlepszego’ z systemów i im wyższy szczebel akademicki tym kontrola była na wyższym szczeblu politycznym. Finalny produkt takiego awansowania w pełni jest akceptowany i to do dnia dzisiejszego i to niezależnie od opcji politycznej !

A prawdę mówiąc, odnosi się wrażenie, że to b. opozycja antykomunistyczna szczególnie silnie broni rozstrzygnięć komunistycznych w sektorze akademickim – tak personalnych, jak i strukturalnych. Stąd taka zażarta obrona habilitacji, która w systemie komunistycznym odegrała ogromną rolę w dyscyplinowaniu zwykle niepokornego środowiska akademickiego. Zamiast nieposłusznych w myśleniu uformowano zastępy wysoce utytułowanych, w myśleniu posłusznych, mistrzów konformizmu i oportunizmu, co dla nauki jest stanem zabójczym.

Wyselekcjonowanych w systemie komunistycznym profesorów nikt nie weryfikował w III RP, ale przed transformacją to profesorowie posłusznie wypełniając zarządzenia przewodniej siły narodu weryfikowali politycznie, negatywnie, im i systemowi zniewolenia zagrażających. Tych procedur i ich skutków oczywiście beneficjenci tego procederu nie badają i na te tematy nie mają nawet zamiaru dyskutować !

I ten stan rzeczy jest akceptowany niemal powszechnie i zwykle się uważa, że jak ktoś był beneficjentem weryfikacji komunistycznych to musiał być naprawdę dobry !

Trzeba pamiętać, że najważniejszym punktem komunistycznej weryfikacji kadr akademickich była postawa moralna, przede wszystkim w aspekcie należytego tzn. prokomunistycznego oddziaływania na młodzież akademicką. Kto takich ostrych kryteriów moralnych [w istocie rzeczy amoralnych] nie spełniał i nie rokował nadziei na spełnianie, musiał się liczyć z opuszczeniem uniwersytetu ze względu na negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką. I to opuszczenie było czasem dożywotnie, jeśli ktoś zagrażał żywotnym interesom nadzwyczajnej kasty akademickiej.

Nie bez przyczyny poziom moralny [w rozumieniu chrześcijańskich wartości] środowiska akademickiego jest katastrofalny, szczególnie w życiu zawodowym, bo przecież rozwody, nieślubne dzieci itp. nigdy nie były i nie są brane pod uwagę w ocenach moralnych akademików. Ale takie absurdalne obawy o ustawową ingerencję w życie prywatne i takie oceny wyrażają dziennikarze i profesorowie ! ]Tytuł profesora tylko dla moralnych http://www.rp.pl/Edukacja-i-wychowanie/307259897-Tytul-profesora-tylko-dla-moralnych.html&cid=44&template=restricted ]

W jakimś sensie to chyba skutek braku dyskusji nad rozlicznymi patologiami akademickimi podczas prac nad ustawą.

Nie bez przyczyny umieszczony w projekcie rozporządzenia do ustawy zapis „Niezmiennym elementem specyfikującym i wyróżniającym kadrę profesorską jest również nienaganna postawa moralna, obowiązująca zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym.” [https://legislacja.rcl.gov.pl/docs//506/12313550/12520352/12520353/dokument348603.pdf ] jakby wzbudził strach profesury, wyselekcjonowanej i selekcjonującej swoich następców według standardów moralnych z czasów PRLu.

Niestety tak profesorowie, jak i dziennikarze, byli i są obojętni na amoralne, komunistyczne czystki akademickie, za które pokrzywdzonych się nie przeprasza i do powrotów nie zaprasza.

Kto nie sprostał amoralnym standardom komunistycznym, a tym bardziej jeśli nawet nie chciał sprostać, ten niech zostanie wyklęty na wieki i niech słuch o nim zaginie.

Takie są amoralne principia środowiska akademickiego ogarniętego strachem, że ktoś w ich moralność może wątpić i brać pod uwagę przy awansach.

Ja uważam, że polityczna selekcja kadr akademickich w PRLu wg swoistych, komunistycznych kryteriów moralnych była amoralna, jak i amoralne było np. donoszenie na kolegów do przewodniej siły narodu i jej zabezpieczenia, stąd tajni, jak i jawni współpracownicy systemu kłamstwa winni być odsuwani od wpływu na młodzież akademicką, bo ich postawa była naganna.

Podobnie profesorami nie powinni być miłośnicy ustawiania konkursów, plagiatowania, fikcyjnego wykładania, badania, edukowania, lepszych od siebie mobbingowania itp. Akceptowanie obecnego amoralnego stanu rzeczy jest moim zdaniem amoralne i stanowi ważną przyczynę kiepskiego stanu polskiej nauki i edukacji na wszystkich szczeblach.

Tekst w Rzeczpospolitej „ Tytuł profesora tylko dla moralnych” [ http://www.rp.pl/Edukacja-i-wychowanie/307259897-Tytul-profesora-tylko-dla-moralnych.html&cid=44&template=restricted ]wiele mówi – odzwierciedla obawy niemałej części środowiska akademickiego, że ludzie amoralni mogą być w nim niepożądani, szczególnie na najwyższych szczeblach.

Niestety, w istocie rzeczy, ta ułomna ustawa nie zabezpiecza systemu pozytywnej selekcji kadr, a nawet poznania źródeł, historii i skutków selekcji negatywnej, co nie daje gwarancji, że zreformowany system akademicki będzie posadowiony na właściwych fundamentach, a poza tym jakoś nie widać zainteresowania ani ministerstwa, ani środowiska akademickiego działaniami na rzecz transformacji akademickiej – transformacji selekcji negatywnej w selekcję pozytywną. Także media niestety nie wykazują skłonności do wzbudzenia takiego zainteresowania.

Krakowskie boje i przeboje. Aby godnie uczcić 100- lecie odzyskania Niepodległości – trzeba wyzwolić Kraków od anty-Polaków

0.jpg

Krakowskie boje i przeboje

Rewitalizacja smrodu i hałasu wielkim sukcesem samorządowców Krakowa

Ale jest i porażka – na miejscu pomników polskich bohaterów nie posadzono drzew !

No cóż, na 100 lecie Niepodległości trzeba wyzwolić Kraków od anty-Polaków

Wielkimi krokami zbliżają się wybory samorządowe, więc dotychczasowi samorządowcy rozpoczęli wielką kampanię propagandową swoich sukcesów.

Samorządowcy Krakowa, mojej dzielnicy V – Krowodrza, ogłosili wszem i wobec o wielkim sukcesie rewitalizacji Parku Krakowskiego – pisząc w lokalnych wiadomościach [http://www.dzielnica5.krakow.pl/images/gazetki/Krowodrza-201806_kor8.pdf ] „ Długo o niego walczyliśmy i wreszcie się udało. Po raz kolejny udowodniliśmy, że potrafimy efektywnie zaangażować się w działania na rzecz naszej dzielnicy i otaczającej nas przestrzeni miejskiej. Po raz kolejny wykorzystaliśmy szansę na realizację projektów ułatwiających nam codzienne funkcjonowanie w najbliższej okolicy. Ale ten sukces wymagał pracy…”, .’ tak naprawdę od nas zależy czy będziemy mieć bezpośredni wpływ na rozwój naszej okolicy, a także rozwój nas samych pod kątem zarówno wiedzy, postaw życiowych jak i umiejętności..”, „ Sukces tego przedsięwzięcia daje wszystkim ogromną satysfakcję…’ i tak dalej.

Nic dodać, nic ująć. Ludzi sukcesu nam potrzeba, więc trzeba takich wybrać na kolejną kadencję – nieprawdaż ?

Otóż nie. Park został oddany do użytku po długich miesiącach remontowania, jest wewnętrznie piękniejszy i można nim przejść lub przejechać rowerem po nowych alejkach, ale jako miejsce odpoczynku, refleksji, zadumy, to się raczej nie nadaje, chyba że do chwilowej zadumy nad bezmyślnością i samochwalstwem samorządowców przed kolejnymi wyborami.

Angażując się na rzecz otaczającej przestrzeni miejskiej samorządowcy zupełnie nie zauważyli, że park jest otoczony najbardziej uciążliwymi arteriami komunikacyjnymi Krakowa – Alejami Trzech Wieszczów i ul. Czarnowiejską, od których miejsce wypoczynku i rekreacji winno być odcięte szczelnym, zielonym ekranem, zmniejszającym hałas i ograniczającym oddziaływanie wyziewów z niezliczonych samochodów, także ciężkiego kalibru. Inaczej w takim parku nie zaznamy spokoju i wytchnienia.

Otwierając park zrewitalizowano niejako hałas i smród i ogłoszono to jako wielki sukces ![https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/06/09/wielkie-otwarcie-parku-krakowskiego-na-halas-i-smrod/]

Patronem parku został ukochany przez krakowian Marek Grechuta, ale w parku nie widać Jego obecności. Nie udało mi się znaleźć. Jest tylko informacja na tablicy ogłoszeń, że park nosi Jego imię.

1.jpgW Parku są rzeźby, ale żadna z nich nie jest poświęcona Markowi. Aż się prosiło umieścić tam „muzyczną” ławeczkę z rzeźbą wybitnego piosenkarza, przy którym można by usiąść i razem zanucić Ocalić od zapomnienia”.

Gdyby fontannę parkową zrewitalizowano jako multimedialną, wyrzucającą strumienie wody w rytm przebojów Marka Grechuty, to by to było uczczenie pamięci artysty i umilenie pobytu w parku. Oczywiście po uszczelnieniu parku zielonymi ekranami, bo inaczej nic z tego by nie było, bo huk tirów i autobusów tłumiłby każdą piosenkę Grechuty.

Jednym słowem przestrzeń publiczną trzeba organizować z głową, a nie bez głowy, bo można wydać wszystkie pieniądze mieszkańców na upiększenie przestrzeni wewnętrznej i efekt będzie mierny, albo żaden i żadna propaganda sukcesu nie zmieni zawodu sprawionego rewitalizacją parku Krakowskiego za pieniądze podatnika.

Czy propagandyści mogą podać jakąś opinię szachistów, dla których ustawiono stoliki szachowe w pełnym otwarciu i bliskości tirów, autobusów, sznurów samochodów ?

3.jpg

Szachy wymagają skupienia i ciszy – a co mamy ?

W większej odległości od Alei, ale bliżej ruchliwej ul. Czarnowiejskiej mamy parkową czytelnię, ale czy można tam w ciszy i spokoju poczytać ?

5.jpg

A więc, najpierw zielone ekrany wokół parku, a potem akcesoria ‚wypoczynkowe’ i sprowadzenie ducha Marka Grechuty do jego wnętrza. Wtedy można by pisać o sukcesie rewitalizacji. W stanie obecnym – to nadużycie budzące niesmak.

Hałasowi i smrodowi mówimy precz, tak jak takim samorządowcom rewitalizującym szkodliwe środowisko.

Podatnicy, mieszkańcy Krakowa ( i nie tylko Krakowa) winni mieć szansę na odpoczynek w ciszy i na oddychanie względnie czystym powietrzem. I Kraków potrzebuje takich samorządowców, którzy w takim kierunku będą działać.

Trzeba jednak podkreślić, że mimo propagandy samorządowcy przyznają, że nie wszystko dało się im zrealizować.

Otóż samorządowcy, którzy zaniedbali zielone ekrany wokół Parku Krakowskiego, przedłożyli również projekt „ Drzewa zamiast pomników w parku Jordana”. (sic!)

Projekt ten na całe szczęście został oceniony negatywnie, ale mają się od tej oceny odwoływać i mają nadzieję – że skutecznie.

Park Jordana jest co prawda bardziej zielony od Parku Krakowskiego (nawet po rewitalizacji), pomników tam mniej niż w Parku Krakowskim (relatywnie w stosunku do powierzchni parku),

4.jpg ale są to pomniki postaci historycznych, Wielkich Polaków – także XX wieku i tego samorządowcy nie mogą przeboleć. 

pomniki.PNG

https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/

Tym Polakom zasłużonym dla niepodległości Polski odbierano w PRLu obywatelstwo polskie, mordowano ich bezkarnie, a do dziś wielu nazywa ich zdrajcami ( bo zdradzili ruskich/komunistycznych okupantów ?) czy bandytami, bo walczyli z komunistami o Wolną i Niepodległą Polskę – zamiast o zniewolenie/podległość !

Zniewoleni peerelczycy i w III RP nie tolerują tych, którzy życie oddawali dla odzyskania Niepodległości i wszelkich symboli Niepodległości. 

W czasach okupacji niemieckiej gubernator Hans Frank rewitalizował Park Jordana na potrzeby „ubermenschów” zajmujących wówczas spory fragment obecnej V Dzielnicy Krakowa, gdzie obok parku Jordana w budynku obecnej AGH rezydował rząd Generalnej Gubernii.

Hans Frank chciał rządzić Krakowem pozbawionym ówczesnych elit, a także pomników elit przeszłych, świadectw polskości, znaczonych licznymi pomnikami wielkich postaci historycznych stawianymi w Parku Jordana, jeszcze pod zaborami, dzięki zasługom dr Henryka Jordana. Takie pomniki ich raziły, więc zostały usunięte. W końcu ‚ubermensche” nie mogli się przechadzać po parku wśród jakichś „untermenschów”, których potomków pokonali we wrześniu 39.

Ale pomniki w części ocalały ukryte przed barbarzyńcami przez mistrza kamieniarskiego Franciszka Łuczywo i nie bez przeszkód powróciły do parku, nawet w czasach okupacji komunistycznej.

Dzięki staraniom prezesa Towarzystwa Parku Kazimierza Cholewy dzieło dr Henryka Jordana jest kontynuowane i od lat niemal 20-tu powstało wiele nowych pomników wybitnych Polaków, o których w szkołach często nie uczono, lub uczono na opak. Walory edukacyjne Galerii Wielkich Polaków są bezdyskusyjne,  a pomnik niedźwiedzia Wojtka z Armii Andersa jest ulubieńcem także najmłodszych. https://pomnikwojtek.wordpress.com/

Ale im większa wartość dzieła, im większe, piękniejsze uroczystości patriotyczne w Parku Jordana, tym silniejsze ataki anty-Polaków i barbarzyńskie projekty nawiązujące do idei Hansa Franka, aby pomniki likwidować i zastąpić je drzewami. Aby znienawidzone pomniki, nieraz już niszczone, profanowane, nie raziły uczuć anty-patriotycznych, anty-polskich – peerelczyków.

Widać tak przez lata przywykli do zniewolenia, że każdy symbol niepodległościowy budzi ich sprzeciw. Każdy kto w czasach zniewolenia zachował się jak trzeba i każdy kto nie chce ich wymazania z pamięci – traktowany jest jak wróg.

Jest porażające, że w 100 lecie odzyskania Niepodległości jakby duch Hansa Franka unosił się nad niemiecką w czasie okupacji dzielnicą Krakowa a elity krakowskie jakby tym duchem były ubezwłasnowolnione.

Wielkie zasługi dla medialnej walki z patriotycznym charakterem Parku Jordana ma Gazeta Wyborcza [ np. https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/25/patriotyczny-park-jordana-na-celowniku-gazety-wyborczej/ ], którą uwierają nie tylko pomniki Wielkich Polaków XX wieku, ale i polska flaga w Parku Jordana. [https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/10/06/giewu-i-nie-tylko-porazona-polska-flaga-w-parku-jordana/ ; http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,23399503,maszt-na-flage-w-parku-jordana-stoi-choc-wymaganych-pozwolen.html ]

I okazuje się, że na 100-lecie odzyskania Niepodległości polska flaga ma przestać łopotać nad Parkiem Jordana !

a

Takie nakazy wydają służby Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa ! Była zgoda na sezonowe łopotanie polskiej flagi podczas Światowych Dni Młodzieży, a skoro ŚDM się skończyły, trzeba przywrócić w Parku porządek, aby polska flaga nie raziła uczuć anty-polskich ?!

W końcu odrodzona 100 lat temu Polska miała być jedynie państwem sezonowym [ „saisonstaat” -https://www.lexikon-drittes-reich.de/Saisonstaat ;http://blogpress.pl/node/11732] , więc i po 100 latach wydaje się zezwolenie na wieszanie polskiej flagi, ale tylko sezonowo !

Spodziewane ściąganie polskiej flagi – dziś 20 lipca 2018 r. jeszcze łopoczącej w Parku Jordana

6.jpg

– przez służby Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa, w 100-lecie Odzyskania Niepodległości, winno być rzetelnie udokumentowane i medialnie nagłośnione, aby Polacy, nie tylko mieszkańcy Krakowa, mogli się zapoznać z działaniami anty-polskimi na terytorium Polski.

No cóż, aby godnie uczcić 100- lecie odzyskania Niepodległości trzeba wyzwolić Kraków od anty-Polaków

W kwestii ustawy 2.0 …

W kwestii ustawy 2.0 …

Warszawska Gazeta  22-28 czerwca 2018 r. nr. 25

[w : Zapiski polityczne człowieka lasu …Andrzej Leja]

Warszawska 2018 nr. 25 czerwiec 22-28

Jest sukces reformy Gowina !

reforma

Jest sukces reformy Gowina !

Innowacyjny wynalazek do wdrożenia na wakacjach

Urządzenie do czyszczenia stóp z piasku

Trwają prace nad ostatecznym kształtem reformy Gowina – reformy nauki i szkolnictwa wyższego. Od lat nauka i uczelnie u nas szwankują i to bardzo, na różnych zresztą frontach. Mimo ogromnej ilości szkół wyższych i profesorów – i to belwederskich – w rankingach innowacji znajdujemy się na szarym końcu europejskim.

Reforma ma to zmienić, innowacji ma być więcej i mają być wdrażane. Aby ten proces stymulować wprowadzono do naszego systemu kategorię doktoratów wdrożeniowych. U nas ludzie lubią być doktorami, więc wdrożenie w życie takich doktoratów winno zaowocować innowacjami.

I chyba już owocuje, bo sezon owocowania w pełni, a w dodatku zbliżają się wakacje. Właśnie przed wakacjami, kiedy ludziska wybierają się na plaże, otrzymałem wiadomość o innowacyjnym wynalazku młodych naukowców z renomowanych publicznych uczelni (praca zespołowa – Uniwersytet Śląski, Politechnika Śląska, AGH) , którzy zaprojektowali urządzenie do czyszczenia stóp, dla osób opuszczających plaże.

Jak wiadomo nasze plaże są piaszczyste, mimo długotrwałego panowania komunizmu, który jak wiadomo jest takim systemem, że i plaże może ogołocić z piasku. Nam się udało, na naszych plażach piasek jeszcze jest (choć nie zawsze czysty) i może dlatego wielu (także profesorów) uważa, że czego jak czego, ale komunizmu to u nas nie było. Jasne, jakby był, to piasku na plażach by przecież nie było.

A skoro jest i my na plaże wchodzimy, to nasze stopy mogą być zanieczyszczone piaskiem, co rzecz jasna w życiu poza-plażowym może nas uwierać.

W PRLu wielu plażowiczów oczyszczało stopy z piasku ręcznie, szczególnie ci którym sylwetka umożliwiała schylanie się do swoich stóp. Ale wzrost dobrobytu w III RP spowodował, że wielu plażowiczów nosi brzuchy opadające aż do stóp i schylić się tak nisko nie mają szans, a sam brzuch stopy nie wyczyści.

Gdzieniegdzie stosowano zatem urządzenia wykorzystujące strumień wody pod ciśnieniem, którym nawet największe grubasy są w stanie obmyć swoje stopy po opuszczeniu plaży.

Rozwiązanie to jest jednak nieekologiczne i kosztochłonne, wiąże się bowiem ze znacznym zużyciem czystej wody, wymaga też zastosowania odpowiedniej infrastruktury doprowadzającej ją do urządzenia.” tak objaśniają innowacyjnie naukowcy, którzy zaprojektowali wynalazek- – urządzenie, w którym ‚niskociśnieniowy strumień powietrza dokładnie oczyści stopy plażowiczów z piasku oraz innych zanieczyszczeń’.

I dalej :

‚Urządzenie składa się z podestu z wbudowaną komorą czyszczenia oraz siedziskiem ułatwiającym wykonanie czynności przez osobę korzystającą z tego rozwiązania. Komora czyszczenia wyposażona jest natomiast w zestaw co najmniej sześciu dysz zasilanych niskociśnieniowym strumieniem powietrza i zakończonych silikonowymi fibrylami ułatwiającymi oczyszczanie stóp.’

rys www

Jak widać technologicznie urządzenie jest bez zarzutu, a siedzisko niezbędne dla czyszczącego stopy umożliwia oczyszczenie stóp nawet przez grubasów mających problemy z pochylaniem się nad swoim po-plażowym losem.

Zatem przed wakacjami warto się skontaktować z wynalazcami w celu zaopatrzenia w takie urządzenia przed wyjazdem na plaże. Urządzenie jest spore, więc przyczepa do samochodu jest niezbędna, ale tych przynajmniej już nie trzeba innowacyjnie wynajdywać.

Korzyści z wynalazku po-plażowego urządzenia będą wszechstronne. Bo i plażowicze będą mogli wrócić z plaż bez piasku na stopach, więc nic nie będzie ich uwierało w życiu miejskim, a i wynalazcy po odniesionym sukcesie mogą liczyć po wakacjach na wręczenie im wdrożeniowych doktoratów, które ministerstwo niewątpliwie im przygotuje, jak tylko sobie stopy odpiaszczy.

Korzyść dla uczelni będzie też znaczna, bo krzywa doktorska im wzrośnie i utrzymają, a nawet podniosą swoje kategorie mierzone ilością stopni i tytułów naukowych, a wdrożeniowych w szczególności.

Gowin ogłosi sukces reformy, protesty środowiska niewątpliwie ustaną, bo nikogo po wakacjach nawet piasek nie będzie uwierać.

A więc – Miłych wakacji! I powrotu do pracy bez piasku na stopach, już w ramach sprawdzonej w praktyce nowej ustawy.

P.S.

Po wakacjach należałoby chyba też wrócić do innowacyjnego -przed paroma laty, w czasach rektora Ryszarda Tadeusiewicza – pomysłu budowy w Krakowie kolejki gondolowej z miasteczka akademickiego – na AGH, który nie wiadomo dlaczego do tej pory nie został zrealizowany. Może ze względu, na brak -wówczas – kategorii doktoratów wdrożeniowych, ten innowacyjny projekt nie został wdrożony do życia akademickiego, co ani chybi skutkuje zmniejszoną frekwencją studentów na wykładach.

Ci, mimo osłabienia życiem akademickim, muszą się przemieszczać pieszo po płaskim terenie i to nawet jakieś kilkaset metrów, a może i z kilometr, aby dotrzeć na wykłady, co wielu niewątpliwie zniechęca. Gdyby tak gondola ich dostarczała prosto z akademika { najlepiej z samego pokoju) na salę wykładową frekwencja by znacznie wzrosła, a i ochota do innowacyjnych wynalazków także.

Warto by to przez wakacje przemyśleć, a po wakacjach wziąć się do innowacyjnej roboty, czego wszystkim już przed wakacjami życzę.

Gdyby udało się dokonać kolejnego wynalazku – urządzenia do wyciągania akademickich głów chowanych w piasku w sytuacjach niewygodnych, o losy nauki i szkolnictwa wyższego nawet po przyjęciu ustawy Gowina można by być spokojnym.

Czy istniał związek przyczynowy między śmiercią studenta UJ Stanisława Pyjasa a śmiercią rektora UJ Mieczysława Karasia?

Czy istniał związek przyczynowy między śmiercią studenta UJ Stanisława Pyjasa a śmiercią rektora UJ Mieczysława Karasia?

Kurier Wnet  czerwiec 2018

Kurier Wnet.jpg

Łady i niełady akademickie. Nieład płacowy

Screen Shot 06-21-18 at 10.30 AM

Łady i niełady akademickie. Nieład płacowy

W ramach krytyki reformy Gowina Komisja Zakładowa NSZZ “Solidarność” Uniwersytetu Jagiellońskiego zakwestionowała [List Komisji Zakładowej NSZZ “Solidarność” Uniwersytetu Jagiellońskiego do Prezydenta, Rządu, Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, Kraków, piątego czerwca 2018 roku –http://www.nszz-solidarnosc.uj.edu.pl/aktualnosci?p_p_id=56_INSTANCE_14noGfrr6dj2&p_p_lifecycle=0&p_p_state=normal&p_p_mode=view&p_p_col_id=column-1&p_p_col_pos=2&p_p_col_count=3&groupId=1944907&articleId=140041898 ] m. in. brak ładu płacowego pisząc:

‚W szczególności rekomendujemy powrót do przyjętej w 2001 roku koncepcji ładu płacowego w szkolnictwie wyższym poprzez wprowadzenie zapisów ustawowych gwarantujących w  uczelniach publicznych poziom średnich płac w grupach profesorów, adiunktów, asystentów i pracowników niebędących nauczycielami akademickimi w relacji odpowiednio 3:2:1:1 w stosunku do  średniej krajowej w gospodarce narodowej. Żądamy realizacji programu wzrostu wynagrodzeń pracowników publicznych szkół wyższych do powyżej określonego poziomu. ‚

Czyli związkowcy akademiccy domagają się po raz kolejny zagwarantowania uposażenia etatowych pracowników akademickich, bez względu na wyniki ich pracy, a podobnych, a nawet wyższych i to znacznie, od płac w gospodarce narodowej. Jak jedni – pracujący w gospodarce narodowej – zapracują na jakąś średnią krajową, to akademicy w zależności od stanowiska i tytułu – a nie wyników ich pracy – winni też dostawać więcej i mieć to zagwarantowane !

Koncepcja taka była już przyjęta w 2001 r. i jak widać, mimo przyjęcia, stan nauki i szkolnictwa wyższego się nie podniósł ani trochę, ani choćby okresowo – wręcz przeciwnie.

Może koncepcja była zła ?

Ja tak uważam i się nie dziwię z osłabienia akademickiego, bo jego przyczyny moim zdaniem są inne i zarówno ministerstwu, jak i Solidarności z UJ przedstawiałem w wielu tekstach ( setkach !) przekazywanych e-mailami. Bez dyskusji ze strony „S” UJ i ministerstwa w czasach Gowinach – także !

W tej walce ‚S” o ład płacowy nie widać żadnej refleksji, ani rekomendacji sprawiedliwości, ani rekomendacji solidarności z tymi, którzy dobrze pracują/pracowali i mają /mieli osiągnięcia i wpływ na poziom akademicki i nie tylko.

Niestety z takimi akademikami „S” UJ [ i nie tylko] solidarna jak nie była, tak i nie jest i to jest jedna z przyczyn osłabienia akademickiego.

Od dawna  nie było przełożenia dobrej pracy na dobrą płacę, a nierzadko było przełożenie na jej brak, w wyniku wykluczania/ wypędzenia z populacji zarabiających tych zbyt dobrze pracujących..

W czasach PRLu populację akademicką dzielono na docentów [czytaj:do centów] i do roboty i mimo zmian, tj. likwidacji etatów docentów – tak pozostało. Jedni na tzw. etatach samodzielnych [ często wielu], nieraz mimo braku umiejętności samodzielnej pracy, czy jej zaniedbywania, drudzy na etatach tzw. niesamodzielnych, mimo samodzielnej, odpowiedzialnej i wydajnej pracy, a nawet bez etatów, gdy dla samodzielnych – szczególnie z przewodniej siły narodu- stanowili zagrożenie, przewyższając ich intelektem i pojmowaniem istoty rzeczy.

Widać zmiany nazw uczelni, stanowisk, tytułów, nie wnoszą wiele do systemu akademickiego, chociaż nad takimi zmianami, tak na szczeblu osobowym, jak i instytucjonalnym, chyba najwięcej pracowano, unikając odniesień historycznych, bardzo pouczających.

Nad zmianami finansowania akademików, według wyników pracy naukowej i edukacyjnej, jakoś się nie pracuje, postulując jedynie powiązania ich płacy z wynikami pracy innych w gospodarce narodowej.

Doprawdy nie rozumiem dlaczego profesor, który nader rzadko pojawia się na uczelni ( bo jest zatrudniony/zaangażowany także gdzie indziej, który zaniedbuje studentów, który wykorzystuje pracę mniej utytułowanych, a czasem po prostu ich okrada z własności intelektualnej i niszczy, szczególnie tych, którzy gdy są lepsi od niego i kiedy się bronią przed wyzyskiem/zniewoleniem) ma zarabiać 3 x więcej od tego kto w gospodarce narodowej pracuje jak należy ?

A taki porządek – zwany ładem płacowym, uważam za nieład i nieporządek w wynagradzaniu akademików i nie uważam, aby taki poziom nieładu był w systemie akademickim pożądany. Wręcz przeciwnie.

Nieład funkcjonuje od lat. Przed niemal 20 laty i ja pisałem list do ministra [ i to solidarnościowego !] przeciwko swoistej dyskryminacji :

Niniejszym występuję o przyznanie mi na działalność naukową 45 667 USD, czyli średniej przypadającej na badacza w Polsce znajdującego się w dramatycznej sytuacji ( patrz Rzeczpospolita 28.07.2000)). Nie ma żadnych podstaw prawnych abym w demokratycznym państwie prawa był w sposób nieuzasadniony wyróżniany otrzymując na działalność badawczą aż 0 (słownie zero) zł polskich. Ta niezdrowa sytuacja budzi wyraźną zazdrość uczonych polskich, którzy określają mnie jako ‘świętą krowę’. Przyznanie mi dorocznej dotacji 45 667 USD na działalność badawczą zlikwidowałoby dotychczas obowiązujący kastowy podział społeczeństwa, sprzeczny z Konstytucją RP Jednocześnie zostałyby stworzone podobne szanse działalności naukowej dla aktywnych Polaków, którzy nie chcą mimo wszystko emigrować.Obecny stan rzeczy sugeruje, że ‘najlepsi z najlepszych’, dyskryminowani przyznawaniem jedynie średnio 45 667 USD nie mają nic do zaprezentowania, że ich osiągnięcia nijak się mają do wyróżnianych nakładami 0 zł, i w gruncie rzeczy istnieje uzasadnione podejrzenie, ze nakłady księgowane po stronie wydatków na naukę (jedynie 45 667 USD na badacza) w niemałym stopniu mogą być defraudowane.[https://wobjw.wordpress.com/2009/12/29/dialog-z-ministrem-nauki/, https://wobjw.wordpress.com/2010/07/20/badania-tematy/]

Solidarność akademicka  jakoś nie była solidarna z tymi, którzy pracowali i wyniki ich pracy były jawne, ale nie byli finansowani, a jedynie z tymi, którzy nierzadko nie pracowali/wyniki ich pracy/nie-pracy nie były jawne, ale byli finansowani, podobno za mało.

I tak mimo upływu lat, licznych reform pozostało bez zmian. Jedni są do centów, drudzy do roboty, a jak sami pracują – mimo że nie mają etatów – dla dobra Polski, to nic im się nie należy, bo finansuje się etaty, a nie robotę.

Różnica jest głównie taka, że kiedyś zarabiało się kilkanaście, no góra kilkadziesiąt dolarów na miesiąc, a teraz – setki a nawet tysiące, z tym że poziom nauki i edukacji się obniżył, co pokazuje negatywną wręcz korelację między jakością pracy i wynagrodzeniem za etaty w naszym patologicznym systemie akademickim.

A związkowców wysoce zaniepokoiła działalność powołanej ostatnio Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej.

Piszą : „Chwalebne są zamiary przyciągnięcia do Polski polskich uczonych z renomowanych uniwersytetów zagranicznych, ale sprzeciwiamy się dyskryminacyjnym praktykom NAWA, która  proponuje reemigrantom wynagrodzenia kilkakrotnie wyższe od wynagrodzeń krajowych uczonych. „

Jasne, są za, bo nie wypada być otwarcie przeciw, ale są przeciw temu, aby ‚zagraniczni’ mieli choćby najmniejszą ochotę aby wrócić. Przez lata argumentowano aby podnosić -rzecz jasna wszystkim akademikom – uposażenia, bo najlepsi wyjeżdżają, a teraz jest zagrożenie, że ci najlepsi mogliby wrócić.

Nie można przecież dopuścić aby najlepsi byli wynagradzani lepiej, bo to by była dyskryminacja tych, którzy są od lat na etatach i nie chcą aby ich rozliczano ze współpracy międzynarodowej, publikacji na poziomie międzynarodowym, no i po prostu z wyników ich pracy. Wszystkim trzeba przecież płacić po równo – za etaty, a nie za wyniki pracy ! Tak było i tak ma pozostać, aby było dobrze.

A zresztą ci z zagranicy nie mają habilitacji, więc tak naprawdę są gorsi, mimo że wyjeżdżali jako najlepsi. Taka jest logika solidarnych z socjalistycznym systemem pracy i płacy.

Mamy kolejny mundial i niemal wszyscy znają się na piłce. Powszechnie wiadomo, że jak klub chce pozyskać do drużyny renomowanych zawodników, to im proponuje wielokrotnie większy płace, niż swoim, mniej renomowanym . Inaczej by ich nie pozyskał i nie byłby liderem, lecz outsiderem. Lepszym trzeba płacić więcej za to co robią, także w systemie akademickim, a u nas płaci się tym, którzy skutecznie blokują wynagradzanie lepszych.

Ładu, a w rzeczywistości nieładu płacowego w systemie akademickim nie da się rozpatrywać bez uwzględnienia ładu/nieładu kadrowego, ładu/nieładu tytularnego, ładu/nieładu moralnego, ładu/nieładu historycznego, ale tymi ładami jakoś związkowcy wcale się nie zajmują i nie krytykują z tego punktu reformy Gowina, które te łady/niełady jeszcze utrwala, mimo pewnych ruchów, aby z nimi zerwać – jak np. poprzez ofertę lepszych płac dla renomowanych pracowników z zagranicy .

Pozytywny jest natomiast apel związkowców ‚aby wydawać publiczne pieniądze w najbardziej efektywny sposób w sektorze wyższych szkół publicznych’ i należałoby oczekiwać, żeby w tej sprawie związki wiele dobrego zrobiły, bo to jest konieczność.

Rzecz w tym, że wiele związkowych postulatów jakoś jest na opak z tymi oczekiwaniami i taką koniecznością.

Pod refleksję proponuję zapoznanie się z efektami działalności związkowców UJ zawartymi w: sprawozdaniu z działalności KZ”S” UJ w latach 2014-2018 [http://www.nszz-solidarnosc.uj.edu.pl/aktualnosci?p_p_id=56_INSTANCE_14noGfrr6dj2&p_p_lifecycle=0&p_p_state=normal&p_p_mode=view&p_p_col_id=column-1&p_p_col_pos=2&p_p_col_count=3&groupId=1944907&articleId=139183431i z efektami działalności b. działacza „S” , wykonującym niezależnie, bezpłatnie, także robotę związkową na rzecz rzeczywistej naprawy systemu akademickiego, robotę solidarną z krzywdzonymi w systemie akademickim, ale działającym od lat poza strukturami związkowymi [np.

https://blogjw.wordpress.com/2017/01/01/internetowy-bilans-roku-2016-r-dysydenta-akademickiego-bez-etatu-pro-publico-bono/

https://blogjw.wordpress.com/2017/12/30/podsumowanie-dysydenckiego-roku-2017/%5D

rzecz jasna mając na uwadze co piszą związkowcy „ Badania naukowe i edukacja są najlepszą i najbardziej opłacalną inwestycją w przyszłość narodu, w materialny, kulturowy i cywilizacyjny rozwój Polski.” oraz to, że na jakieś kilkaset maili do Komisji Zakładowej NSZZ “Solidarność” Uniwersytetu Jagiellońskiego z efektami mojej roboty nie było żadnej reakcji.

Co więcej, jak ktoś ma problemy z mobbingiem, czy to na UJ, czy gdzie indziej, to zwraca się do mnie, zamiast do „S” – zupełnie nie pojmuję dlaczego ? Warto się nad tymi sprawozdaniami zastanowić.

Józef Wieczorek, były wykładowca UJ, robiący to czego ci na etatach profesorskich nie byli w stanie robić, współzałożyciel NSZZ „ Solidarność” w ING UJ, działający także w czasach wojny jaruzelsko-polskiej [ legitymacja nr 5845 działacza opozycji antykomunistycznej], wygnany z uczelni podczas politycznych czystek akademickich przed tzw. transformacją ustrojową. Do tej pory Solidarność ani słowem się nie upomniała o mój powrót na uczelnię, dzielnie – solidarnie z komunistami- walczyła, abym czasem na uczelnię nie wrócił, ani nie zbadała – ani akademickich, ani związkowych strat wojennych lat 80-tych, ani nie chce znać historii tamtych lat. Podobno tajni i jawni współpracownicy systemu komunistycznego tak ochraniali uczelnię, czy tak jej przewodzili, że nikt w PRLu ani w III RP na UJ nie został pokrzywdzony, a zresztą przecież ani komunizmu, ani stanu wojennego to w ogóle nie było, jak wynika z Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego[ https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ], a ponadto ani jawni, ani tajni współpracownicy systemu komunistycznego [ https://lustronauki.wordpress.com/tag/uj/ ] to nikomu nie przeszkadzali i nie przeszkadzają, jeno wynagrodzenie mają za niskie.

Niepoprawnie o reformie Gowina do wysłuchania publicznego

Wypędzony nie tylko z uniwersytetu, ale i z Facebooka

Jozef Wieczorek

Uprzejmie informuję, że kto był moim znajomym na Facebook, to już kontaktu ze mną na FC nie może mieć,  bo zostałem zablokowany po umieszczeniu foto z wydarzenia

Marsz dla Życia i Rodziny w Krakowie

https://www.facebook.com/checkpoint/?next

‚ten post jest niezgodny z naszymi Standardami społeczności’

‚narusza nasze standardy dotyczące treści propagujących nienawiść.’

Jak widać nie nadaję się nie tylko do społeczności akademickiej promującej [ mowę miłości] Hartmana czy kupę Wojewódzkiego.

Jak wyklęty/wypędzony to na całego, ale ja takich standardów nie akceptuję

Skandal przy odsłonięciu pomnika Ryszarda Kuklińskiego

Obalić ustawę Gowina – i co ?

1.jpg

Obalić ustawę Gowina – i co ?

Ustawa 2.0 – zwana też Konstytucją dla nauki, dotycząca reformy nauki i szkolnictwa wyższego znajduje się w końcowej fazie dyskusji i to na szczeblu parlamentarnym, bo zapowiadanego przez ministra wysłuchania publicznego nie będzie.

Widocznie minister doszedł do wniosku, że kogo chciał wysłuchać to już wysłuchał, a innych nawet słuchać nie chce. Skutek jest taki, że mimo ponad 2-letnich konsultacji z tymi, z którymi chciał konsultować, w końcowej fazie mamy liczne strajki, protesty, krytyczne listy, tak etatowych ‚akademików’, jak i studentów, oraz związków zawodowych, którym ta ustawa sprawiła zawód.

Mnie także, choć zawód był spodziewany, bo mimo napisanych w tym czasie około setki tekstów na temat systemu akademickiego, rzecz jasna przekazywanych ministerstwu, rektorom, dyskusja z nimi nie została podjęta.

Do ustawy mam stosunek krytyczny, ale także na ogół nie podzielam argumentów krytycznych, bo nie dotyczą one- podobnie jak ustawa- fundamentów systemu akademickiego. Tłumaczyłem bezskutecznie, że jak się buduje dom, to trzeba poznać jego fundamenty, a nie zajmować się jedynie architekturą i wystrojem jego wnętrza. Jak dom postawimy na bagnie, czy na osuwisku, to wcześniej czy później ulegnie on destrukcji i tak może być ze wznoszonym gmachem systemu akademickiego.

W pracach nad ustawą nie wykorzystano potencjału intelektualnego polskiej diaspory akademickiej w dobrych ośrodkach naukowych całego świata, nie podejmowano problemu genezy obecnych kadr akademickich i przyczyn ich słabości, mimo imponującego wzrostu ilości osób wysoko utytułowanych i ogromnego wzrostu ilości wydawanych dyplomów w licznych szkołach z nazwy wyższych. Nie zdiagnozowano nawet chorób toczących polski system akademicki, stąd i zaproponowana metoda leczenia jest co najmniej wątpliwa.

Mimo, że w pracach nad reformą brali udział także medycy, za najważniejsze remedium na bolączki systemowe, uważa się pieniądze, które w tym systemie rzeczywiście nieduże, marnotrawione są w sposób skandaliczny, podobnie jak potencjał intelektualny Polaków, co jest jednak pomijane zgodnym milczeniem, tak przez stronę ministerialną, jak i opozycyjną.

Lewoskrętni studenci, jak i uczelniane komisje Solidarności, chcą obalić reformę Gowina. Studenci od kilku dni protestują, strajkują, domagając się chleba i róż ilustrując te domagania podobizną Róży Luxemburg, chyba po to, aby było wiadomo o co w tym wszystkim chodzi.

Walczą o prawo do języka polskiego, jakby kto im zabraniał posługiwać się językiem polskim ! Może im chodzi o sprawienie wrażenia, że zidentyfikowany przez nich i im podobnych, ‚reżim kaczystowski’, jest gorszy od zaborców/okupantów.

W gruncie rzeczy tacy studenci sprawiają wrażenie, że są analfabetami i ich postulaty winny prowadzić do zmian w rekrutacjach na studia – przynajmniej rozumienie słowa pisanego winno być wymagane.

Podobnie i w rekrutacji/awansowaniu kadr akademickich/profesorów. Ci nieraz imieniem i nazwiskiem nie potrafią się podpisać pod swoimi bredniami/ocenami lepszych od siebie, aby ich usuwać z uczelni, choć pod tym co inni ważnego w nauce/edukacji wyższej zrobili- podpisują się ochoczo, nagle zdolność pisania odzyskują.

Takie mamy kadry i takich mamy studentów, a gremia solidarnościowe walczą o to, aby ich nie dyskryminować przez zapowiedź lepszego finansowania naukowców z zagranicy ( także Polaków), aby takich analfabetów/hochsztaplerów zastąpili w polskim systemie akademickim.

Reforma Gowina ma wiele grzechów i to ciężkich, ale gdyby ją obalić i zastąpić postulatami studencko-solidarnościowymi to katastrofa by była jeszcze bardziej spektakularna.

Krytykuję reformę Gowina, ale jeszcze bardziej reformatorów studencko-solidarnościowych.

Mimo, że Gowin na moje teksty nie reagował, to jednak w projekcie ustawy DZIAŁ VII art.283, 284 wstawiono mediatora akademickiego, o co walczyłem od początku wieku na co mam dowody ( wystarczy ‚wygooglować’ – mediator akademicki).

To drobiazg ( jest ich jeszcze kilka), choć istotny i być może polepszy nieco sytuację akademików niszczonych przez mobberów, ale czy uratuje naukę i edukację wyższą w Polsce ?

Nie ma takiej nadziei – trzeba zbadać grunt akademicki i uformować należyte fundamenty, a dopiero potem wznosić gmach akademicki.

Wadliwa metodologia badania opinii publicznej o korzeniach komunistycznych

Prl nie upadL

Andrzej Krauze  trafnie to kreską ujął

Wadliwa metodologia badania opinii publicznej

o korzeniach komunistycznych

Przez ponad dwa lata trwały prace nad opracowaniem nowej ustawy o nauce i szkolnictwie wyższym zwanej ‚Konstytucją dla nauki’. Ustawa przeszła już różne konsultacje, badania opinii publicznej, z czego była zadowolona nawet Komisja Europejska rekomendująca innym przebieg prac nad ustawą jako wzorcowy.

I ten wzorzec przeszedł już także przez komisję sejmową, chociaż przed przejściem, posłowie – członkowie komisji najsilniejszego ugrupowania politycznego, suchej nitki na tej ustawie nie pozostawiali.

Ale tak jakoś szybko zdołała wyschnąć nawet ostatnia nitka. Doprawdy zdumiewające.

Ja jednak uważam, że metodologia badań opinii publicznej, a akademickiej w szczególności, była wadliwa, a co więcej nie doszło do wysłuchania publicznego w sejmie co minister nauki zapowiadał podczas Narodowego Kongresu Nauki w Krakowie. Wysłuchanie miało nastąpić w styczniu, no może w lutym, a tu zima się skończyła i wiosna się kończy i wysłuchania nie było a zapewne z powodu zbliżających się wakacji ogłoszono, że go nie będzie, bo kto w górach, czy na plażach nawet egzotycznych by tego chciał słuchać, tym bardziej, że ustawa jest wręcz egzotyczna, więc mogłoby to być niezdrowe, bo by egzotyki było za dużo.

Ustawa w dużej mierze oparta jest o wdrażany przez lata w życie system tytularny, w którym to tytuły i dyplomy odgrywają wiodącą rolę. Mimo, że taki system ciągnie naukę w Polsce w dół, a nawet wiedzie ku przepaści, to niemal nikogo to nie porusza.

Kiedyś za pomocą koralików i wisiorków zjednywano sobie kacyków różnych egzotycznych krajów, następnie je ujarzmiając. W miarę cywilizacyjnego rozwoju koraliki i wisiorki zastąpiono tytułami i dyplomami i też przez lata dawało się tym ujarzmiać ludzi zdawałoby się rozumnych i inteligentnych – i to nawet w systemie komunistycznym.

I teraz, po medialnym obaleniu komunizmu, oni sami – do tej pory ujarzmieni mentalnie i moralnie, z całymi zestawami dyplomów i tytułów, nieraz całkiem imponującymi, walczą jeno o to – aby było tak, jak było. I to ma być fundament zmian !

O innych fundamentach rozmów nie było. Kto alarmował, że to wszystko stoi na bagnie i trzeba go skutecznie osuszyć, aby gmach nauki – uniwersytetów w szczególności – stał na podłożu stabilnym, a najlepiej skalnym, pomijany był w konsultacjach/dyskusjach, w badaniach opinii publicznej.

Problemów fundamentalnych konstytucja nie porusza – nawet nie ma preambuły, więc nadal nie wiemy czym po reformie ma być nauka, czym ma być uniwersytet, czym mają być elity tam formowane.

Mówimy że elity u nas są kiepskie, mimo imponującego wzrostu populacji udyplomowionych, utytułowanych. Na wysoki poziom elit to się nie przekłada – wręcz przeciwnie. Im więcej dyplomów, im więcej profesorów, tym z nauką w Polsce – gorzej, tak jak z elitami, bo to się nawzajem przenika i nawzajem reprodukuje.

To, że metodologia badań opinii także na temat Konstytucji dla nauki była wadliwa nie może więc dziwić. Jakie elity, jacy akademicy – takie badania i ich wyniki.

Niewątpliwie ta metodologia badań jest zakorzeniona w nie do końca obalonym systemie komunistycznym.

Tak sobie przypominam, że w jeszcze w czasach PRLu, w czasach schyłkowego Gomułki pytano się przywódcę przewodniej siły narodu o braki w zaopatrzeniu w peerelowskich sklepach. Przywódca sam doświadczeń w tej materii nie miał, bo to jego zaopatrywano a on się o zaopatrzenie nie musiał starać. Powołał się na opinie swojej żony, która jak mówił nigdy mu się nie skarżyła, że ma jakiekolwiek trudności w zdobyciu potrzebnych artykułów.

Jasne jest, że przywódcy i utrwalacze systemu komunistycznego takich braków nie mieli, ale niedługo potem doszło do masakry na Wybrzeżu, bo ludziom jednak wiele brakowało do życia. Wadliwa metodologia badania opinii publicznej nie zapobiegła tragedii.

Na początku tzw. transformacji ustrojowej, na wzorcowym dla innych uczelni Uniwersytecie Jagiellońskim powołano komisję pod wodzą prof. Jerzego Wyrozumskiego, aby zbadała stan pokrzywdzenia uczelni w okresie PRLu. Komisja opracowała iście genialną metodologię badań, może wzorowaną na metodzie towarzysza Wiesława (Gomułki ) i prowadziła badania tylko wśród beneficjentów PRLu, pomijając tych, którzy w PRLu krzywd różnych doznali. Rzecz jasna owocem prac tej komisji było stwierdzenie, że tak naprawdę nikt w PRLu na UJ nie został pokrzywdzony. Wspaniały system – nieprawdaż ? I metodologia – również !

I ten zatruty owoc tych badań do tej pory zatruwa środowisko akademickie [i nie tylko] i niemal nikt nie zamierza go podważać. Chyba z obawy że smród były jeszcze większy.

Jak w dziejach UJ nie rozpoznano metodami naukowymi systemu komunistycznego, a nawet stanu wojennego, problem pokrzywdzonych sam zniknął z przestrzeni publicznej !

Chociaż uczelnia też znika z systemu światowego, mimo imponującego rozwoju nieruchomości akademickich i utytułowania, nie ma woli zmian metodologii badań gdy ich rezultaty przynoszą szkody w życiu publicznym.

Ostatnio, przy zdewastowanym pomniku Łupaszki w Parku Jordana byłem pouczany przez starszego jegomościa, że to był zbrodniarz a systemu komunistycznego nie było, więc winienem się uczyć historii – zapewne takiej jaką piszą utytułowani, a zatem uważani za wiarygodnych – historycy.

Także niedawno, na sesji Rady Królewskiego Miasta Krakowa radna jednej z dzielnic ( traf chciał, że tej, w której ja bytuję) oznajmiła, że krakowski Park Jordana to nie jest park dla normalnych ludzi a ona reprezentuje opinie mieszkańców dzielnicy Z jej badań opinii publicznej zostałem chyba a priori wykluczony, choć do parku chodzę, ale opinię mam odmienną i normalność także.

Niestety coraz bardziej formalnie wykształceni Polacy, chyba coraz bardziej bezkrytyczni, przyjmują to co im do wierzenia podają utytułowani i wdrażają w życie ich nieraz wadliwe metody badań.

Jeno margines społeczny, mniej wyedukowany, zachowuje jakąś trzeźwość spojrzenia i kojarzenia – ale czy to ma jeszcze znaczenie ?

Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego: Tom 12

Józef Wieczorek

Moje boje

Blogosłowie dysydenta akademickiego

Tom 12

Kraków A.D. 2018

okładka tom 12

Pobierz w pdf: Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego Tom 12 

♥ 

Kolejny tomik moich bojów o standardy polskiego systemu akademickiego. Rzecz jasna przemilczanych przez decydentów  i beneficjentów patologicznego systemu akademickiego,  stanowiącego kontynuację systemu wdrożonego w życie wraz z instalacją i utrwalaniem systemu komunistycznego.

To zarazem mój, niechciany głos w dyskusji nad ‚Konstytucją dla nauki’, który rzecz jasna publicznie nie zostanie wysłuchany, tym bardziej, że zapowiadanego wysłuchania publicznego przed wdrożeniem w życie ‚Konstytucji dla nauki’ nie będzie.

A więc,  w czasach dobrej zmiany  – w nauce  BEZ ZMIAN.

Konieczna rewaloryzacja krakowskich rad ! Na 100-lecie odzyskania Niepodległości.

t.jpg

Łąki kwietne w Parku Jordana, gdzie podobno

[ zdaniem wielu radnych ! i nie tylko]

z powodu pomników Wielkich Polaków XX wieku,

nie ma miejsca na zieleń,  dla ‚normalnych’ ludzi !

Konieczna rewaloryzacja krakowskich rad !

Bo nie zachowują się jak trzeba

Zapamiętajcie chorych z nienawiści do Niepodległości !

W Krakowie w 100-lecie odzyskania Niepodległości trwa walka z tymi, którzy chcą tę rocznicę godnie upamiętnić. W historycznym dla odzyskania przez Polskę Niepodległości Parku Jordana ma powstać sześć pomników/popiersi Ojców Polskiej Niepodległości. Znakomity projekt godnie zamykający budowę Galerii Wielkich Polaków XX wieku. Wydawałoby się, że zostanie przyjęty przez aklamację Radnych Królewskiego Miasta Krakowa. Nic podobnego. Projekt został przyjęty, ale sesja Rady Miasta 9 maja 2018 r. winna przejść do niechlubnej historii, podobnie jak ci, którzy przeciwstawiali się budowie tych pomników, wysuwając argumentacje ich i wielu mieszkańców Krakowa kompromitujące.

Zapis jest dostępny w internecie 09.05.18 r. – CI sesja Rady Miasta Krakowa https://www.bip.krakow.pl/?bip_id=1&mmi=12892

[wersja wideo – http://krakow.pl/archiwum_posiedzen_RMK/86 [cz. 3],

stenogram sesji https://www.bip.krakow.pl/zalaczniki/dokumenty/n/208486/karta ]

Umieszczenie W Parku Im. Dr H. Jordana popiersi upamiętniających Wybitnych Polaków, Ojców Polskiej Niepodległości, Wincentego Witosa, Romana Dmowskiego, Wojciecha Korfantego, Ignacego Daszyńskiego, Generała Józefa Hallera oraz Generała Kazimierza Sosnkowskiego, jako domknięcie Galerii Wielkich Polaków XX Wieku. Projekt Prezydenta Miasta Krakowa, druk 2840, s.68 – 89

Wyniki głosowania do zapamiętania:

https://www.bip.krakow.pl/?sub_dok_id=65246&info=punkt&PSS_ID=16021

UCHWAŁA PRZYJĘTA

Jak głosowali radni:

Kazimierz Chrzanowski...................Za
Michał Drewnicki.......................Za
Krzysztof  Durek........................Za
Aleksandra Dziedzic.....................Za
Grażyna Fijałkowska...................Przeciw
Jan Franczyk............................Za
Mirosław Gilarski......................Za
Adam Grelecki...........................Za
Andrzej Hawranek........................Przeciw
Józef Jałocha.........................Za
Małgorzata Jantos......................Przeciw
Dominik Jaśkowiec......................Przeciw
Adam Kalita.............................Za
Ryszard Kapuściński...................Za
Mariusz Kękuś.........................Za
Rafał Komarewicz.......................Przeciw
Jakub Kosek.............................Przeciw
Bolesław Kosior........................Za
Bogusław Kośmider.....................Przeciw
Wojciech Krzysztonek....................Przeciw
Teresa Kwiatkowska......................Przeciw
Teodozja Maliszewska....................Przeciw
Andrzej  Mazur..........................Za
Adam Migdał............................Wstrzymuje się
Aleksander Miszalski....................Przeciw
Katarzyna Pabian........................Przeciw
Marta Patena............................Przeciw
Włodzimierz  Pietrus...................Za
Sławomir Pietrzyk......................Za
Jerzy Popiel............................Przeciw
Edward Porębski........................Za
Anna Prokop-Staszecka...................Za
Stanisław Rachwał.....................Za
Jakub Seraczyn..........................Za
Łukasz Słoniowski.....................Za
Grzegorz  Stawowy.......................Przeciw
Anna Szybist............................Przeciw
Agata Tatara............................Za
Tomasz Urynowicz........................Za
Łukasz Wantuch.........................Przeciw
Dariusz Wicher..........................Za
Wojciech Wojtowicz......................Przeciw
Stanisław Zięba.......................Za
Stenogram sesji jest pouczający i pokazuje jakie argumentacje/wybiegi stosowali niektórzy radni [ głównie z PO] i aktywiści, aby Ojców Niepodległości w Parku nie było. Nie udało się  na szczęście [chwała radnym głosującym za pomnikami, głównie z PiS], ale  głosujący przeciwko pomnikom Ojców Niepodległości sami skompromitowali się wystarczająco, aby przejść do niechlubnej historii.  
Z choroby nienawiści do Niepodległości, do wszystkiego co jest z nią związane,  chyba się nie zdołają wyleczyć. Trzeba im pomóc i przenieść w stan nieszkodliwości dla Krakowa i Polski. 
Przytoczę fragmenty wypowiedzi tego bractwa, wraz z moimi komentarzami, apelując jednocześnie do krakowian o refleksyjne zapoznanie się z  całą relacją z sesji  i wyciągnięcie wniosków - dla dobra Krakowa.

Radny – Grzegorz Stawowy tak argumentuje przeciw pomnikom: „ ... mieszkańcy już mówią dosyć, dosyć kolejnym pomnikom, kolejnym popiersiom dlatego, że tam po prostu tych popiersi jest już bardzo dużo i zwykli ludzie, tacy po prostu na ulicy zaczepiają, mnie się zdarzyło ostatnio dwa razy, że mieszkańcy mnie zaczepili po prostu na ulicy jak przechodziłem z prośbą, żeby Rada głosowała już przeciwko kolejnym pomnikom, ponieważ ta część Parku coraz mniej przypominam park, a coraz bardziej przypomina nekropolię. I po prostu zwykli mieszkańcy mają już tego dosyć, muszą tłumaczyć swoim dzieciom o co chodzi z tymi pomnikami… naprawdę to już zaczyna ludziom przeszkadzać. O ile na początku był taki moment, że to chodziło bardziej o upamiętnienie, o stworzenie pewnego miejsca, o tyle te miejsca stają się tak duże, że zaczynają dominować w tym parku. „

Radny nie podał ani liczby tych zwykłych mieszkańców i dlaczego te pomniki Wielkich Polaków im przeszkadzają, no i nie udokumentował jak wyliczył, że pomniki zajmujące ( razem z planowanymi ) 60 m2 powierzchni dominują w Parku o powierzchni przeszło 20 ha.

Z wypowiedzi radnego wynika, że np. ja jestem mieszkańcem niezwykłym, bo pomniki w Parku Jordana mi nie przeszkadzają – wręcz przeciwnie, jestem za budową pomników Ojców Niepodległości. Nikt mnie nigdy o zdanie w tej materii nie pytał mimo że o Parku napisałem i udokumentowałem wiele ( patrz niżej) Czy radny G. Stawowy [PO] nie utracił czasem kontaktu z rzeczywistością ?

Radny Wojciech Krzysztonek, poszedł w swych wywodach jeszcze dalej : „… te kolejne pomysły co do pomników, popiersi niestety chcąc nie chcąc tak naprawdę ośmieszają jubileusz, który obchodzimy w tym roku, wyjątkowy jubileusz, wyjątkowy jubileusz… zostawmy park, niech będzie zielony, zostawmy mieszkańcom, a pamięć historyczną kultywujmy tam gdzie jej miejsce, a więc w szkołach….”

Radny chyba nie zauważył, że sam się swą wypowiedzią ośmieszył i daje jedynie powód do postulatu, aby zasiadanie w Radzie i ośmieszanie siebie i mieszkańców Krakowa zostawił w spokoju. Może sam by lepiej się realizował w ławce szkolnej – miałby szansę czegoś się jeszcze nauczyć. Najwyższy już czas.

Ale dobrze by było, aby nie stawiał oporu rozumnej nauczycielce historii, która weźmie go do Parku Jordana realizując program lekcji historii zgodnej ze scenariuszem IPN, mając na uwadze, że historii trzeba się też uczyć w przestrzeni publicznej, a ta winna być uporządkowana, aby ludzie nie dostawali zamętu w głowach, co się mieszkańcom i także radnym wykształconym w PRLu i III RP nader często zdarza.

Radna – Małgorzata Jantos wcieliła się natomiast w rolę lekarki nawołując do leczenia pomnikozy, całkiem zaniedbując kwestię leczenia się z nienawiści do patriotyzmu.

Radny – Łukasz Wantuch oznajmia „ ja nie jestem przeciwnikiem nowych pomników w Parku Jordana, ja zawsze byłem przeciwnikiem finansowania jakiegokolwiek pomnika ze środków gminy Kraków. „Finansowanie pomników tak, ale nie z pieniędzy gminy Kraków „

Nie informując o tym co winien wiedzieć, że niemal wszystkie pomniki w Parku Jordana zostały sfinansowane z kieszeni polskich patriotów, a nie ze środków gminy Kraków.

Tak oszczędny w wydawaniu środków gminy Kraków na pomniki Ojców Niepodległości jakoś nie postulował aby np. aby radni Miasta Krakowa działali dla dobra Krakowa społecznie, bez finansowania się ze środków mieszkańców Krakowa, tak jak to robi cała rzesza społeczników.

Radna – Marta Patena atakuje nieskładnie Towarzystwo Parku im. dr Henryka Jordana „..pytanie teraz czy Stowarzyszenie jako Stowarzyszenie dobrze się nam wpisuje w miasto, czy nie koniecznie. ..” .” Zaś celem Stowarzyszenia są wymienione cele Stowarzyszenia i między innymi krzewienie idei dr Henryka Jordana w zakresie zdrowotno – wychowawczym dzieci i nie ma wśród celów budowa nowych pomników, nie ma, a zatem to nie jest cel tego Stowarzyszenia. Co się tyczy słuchania mieszkańców to tutaj jest Pani Radna z Zarządu Dzielnicy V, ja tylko pozwolę sobie wyprzedzająco powiedzieć, że rada dzielnicy podjęła dwie uchwały, których Pan Prezydent nie słuchał. A zatem nie tylko my mamy wątpliwości, których mieszkańców słuchać, ale Pan Prezydent też czy słuchać Stowarzyszenie, które się zwraca do niego czy respektować uchwały rady dzielnic V tak jak one są przedstawione „

Ja nie mam wątpliwości, że Towarzystwo Parku im dr Henryka Jordana dobrze się wpisuje w miasto, kontynuując zgodnie ze statutem idee założyciela Parku, także budowniczego w czasach zaborów licznych pomników wybitnych Polaków, co tak raziło okupantów, jak razi wielu radnych obecne budowanie nowych pomników Wielkich Polaków, w tym Ojców Polskiej Niepodległości. Czemu ci, nadal zniewoleni anty-Polacy, zamieszkują – w Królewskim i od dawna polskim Mieście Krakowie ? Nie wiadomo dlaczego ?

B. radna dzielnicy V domaga się słuchania i respektowania uchwał rady dzielnicy V, tak przez towarzystwo, jak i prezydenta miasta, tym samym uzurpując sobie niejako władzę totalną nad tymi podmiotami co z prawem zgodne nie jest. Co więcej, Rada Dzielnicy V nie chce słuchać mieszkańców swej dzielnicy, więc niby kogo ona reprezentuje ?

Rada Dzielnicy zbyt aktywnych mieszkańców ( przedkładających pomysły, dokumentacje tego co się dzieje w dzielnicy] po prostu lekceważy, a nawet ‚banuje’ [ blokuje w internecie – tak było w stosunku do mnie za czasów panowania ‚dynastii Klimowiczów” ! ]. Tym samym Rada Dzielnicy V źle się wpisuje w miasto ( używając języka Radnej Marty Pateny) i dobrze aby było to przedmiotem Rady Miasta jeszcze przed wyborami samorządowymi.

Radny – Andrzej Hawranek argumentuje: „ …. miejscem edukacji jest szkoła, nie park, nie plac zabaw, miejscem edukacji jest szkoła….” nie podając jednakże w jakiej szkole był edukowany, a to co mówił wskazuje, ze ta jego szkoła ( szkoły ?) nie była dobrym miejscem edukacji. Nie jest moim odkryciem, że w przestrzeni pozaszkolnej, w parkach, na placach zabaw, można się więcej nauczyć niż w ławce szkolnej, ucząc się od strony do strony z kiepskiego podręcznika, słuchając kiepskiego nauczyciela [-lki].

Z wypowiedzi wielu Radnych Miasta Krakowa można wysunąć wniosek, że przeszli przez kiepski system edukacji, a co gorsza teraz chcą, aby było tak jak było w niedawnych czasach. Radny Hawranek mówi : „….trzeba popatrzeć na to w jakiś sposób trochę szerszy, świat się zmienia..” ale sam chyba ma wąski zakres widzenia na zmieniający się – mimo wszystko- świat.

Radny Hawranek prorokuje dalej „…jeżeli coś się robi na siłę i wbrew społeczeństwu to prędzej czy później wahadło się przechyli radykalnie w drugą stronę i prędzej czy później, nic nie jest wieczne, i władza PiS też nie jest wieczna, i prędzej czy później wahadło się przechyli i wtedy tylko dlatego, że pomniki były stawiane za tej władzy, inna władza je będzie kazała burzyć. …” co brzmi jak groźba kolejnej okupacji.

Henryk Jordan budując swoje pomniki, jeszcze pod zaborami, nie był takim prorokiem, i nie przewidział, że kiedyś Krakowem będzie rządził Hans Frank i będzie chciał je zburzyć. Prosty kamieniarz Franciszek Łuczywo pomniki jednak uratował, więc może i podczas przewidywanej przez radnego kolejnej okupacji znajdzie się jakiś mniej wyedukowany człowiek i uchroni pomniki przed wyedukowaną dziczą ?

Pani Anna Jakubiak [ aktywistka] podniosła potrzebę konsultacji społecznych odnośnie Parku, argumentując „Zwracamy ponadto uwagę, że rada dzielnicy Krowodrzy w swojej uchwale jak i projektant parku zajęli negatywne stanowisko w sprawie stawiania nowych pomników w Parku Jordana.”

Nie zaznaczyła jednakże, że Rada Krowodrzy nie konsultowała swojej uchwały z mieszkańcami dzielnicy, którzy nie mieli prawa do wypowiedzenia się w tej ważnej dla nich kwestii. Pani Anna Jakubiak uczestniczka tzw. Konferencji prasowej w Parku Jordana zorganizowanej [https://blogjw.wordpress.com/2018/05/17/aktywisci-nienawistnicy-dziennikarze-propagandysci/] przed sesją Rady Miasta Krakowa, nawet nie zainteresowała się odmiennym stanowiskiem aktywnego mieszkańca Dzielnicy [ autora dostępnych w przestrzeni publicznej kilkuset reportaży, tekstów, rejestracji wideo dotyczących Parku Jordana), który nie miał prawa do wypowiedzenia się w tej ważnej dla nich kwestii.

Pani Natalia Nazim [aktywistka] informuje. „.. Razem z Anią Jakubiak zbierając podpisy pod listem w sprawie kompleksowej rewitalizacji parku przeprowadziłyśmy setki rozmów z mieszkańcami, setki, nie kilka i śmiemy twierdzić, że dla jego użytkowników to nie pomniki są najważniejsze, mieszkańcy potrzebują przede wszystkim zieleni w tym parku, miejsca do rekreacji….” nie podając czy te rozmowy zostały zarejestrowane i czy można je w przestrzeni publicznej wysłuchać/obejrzeć.

Jako b. częsty, niemal codzienny, użytkownik parku, dziwię się, że panie aktywistki mnie w swoich badaniach nie zauważyły, a kiedy na konferencji prasowej coś chciałem powiedzieć na temat parku, nie chciały znać moich opinii, zamieszczonych jednakże w przestrzeni publicznej na licznych stronach www.

Widać, że przyjęta błędna metodologia badań aktywistek doprowadziła je do fałszywych – nie można wykluczyć, że z góry założonych – wniosków.

Jak ktoś twierdzi, że pomniki o łącznej powierzchni ok. 60 m 2 zajmują znaczącą powierzchnię parku liczącej ponad 20 ha to chyba utracił kontakt z rzeczywistością.

Pomniki są zgrupowane w jednym sektorze parku i można nawet ich nie zauważyć, jeśli się preferuje zabawy w np. w sektorze Bajlandii. Od licznych dzieciaków i młodzieży aktywnej fizycznie, także w sektorze pomników, nigdy nie słyszałem, żadnych narzekań na brak przestrzeni – bo mają jej pod dostatkiem i to w pięknej scenerii.

Dalsza argumentacja aktywistki: „…. może jednak warto zapytać mieszkańców o to czy chcą by Park Jordana służył jako magazyn na kolejne pomniki, czy też ma to być miejsce, o którym marzył Henryk Jordan tworząc jeden z najbardziej innowacyjnych w Europie ogrodów gier i zabaw ruchowych dla dzieci i młodzieży. …..” świadczy jedynie o chęci dalszego manipulowania opinią publiczną, dokumentując zarazem swoją gruntowną niewiedzę o marzeniach i dokonaniach dr Henryka Jordana.

Wypowiedzi aktywistki raczej wyglądają na harce przedwyborcze „ ….niedobrze jest gdy polityka wkracza na tereny zieleni, które mają służyć rekreacji mieszkańcom. Dobór postaci często bywa przypadkowym, ponieważ nikt nie pytał mieszkańców kogo chcą uczcić w galerii Wielkich Polaków, nie ma Miłosza, nie ma Lema, ale są inne postacie, nikt mieszkańców o to nie zapytał…..”. zgodne z harcami aktywistów – radnych V dzielnicy, którzy nawet mnie nie pytali co bym chciał mieć w ‚kieszonkowym parku’ przed moim blokiem.

Zrobili co chcieli. Pełny woluntaryzm, jako model zarządzania dzielnicą a kolejna mówczyni Pani Anna Pojałowska – radna Dzielnicy V, tak się przedstawia „ Ja jestem członkiem zarządu dzielnicy V Krowodrza, reprezentuję mieszkańców…” i mocno: „ …należy słuchać głosu mieszkańców, głosu radnych bo jesteśmy najbliżej spraw mieszkańców i bardzo proszę słuchajcie tych głosów mieszkańców bo ja reprezentuję mieszkańców dzielnicy….”. – Myślę, że chyba się przejęzyczyła mówiąc : „my jesteśmy najbliżej mieszkańców „ bo winno być: my jesteśmy najdalej mieszkańców i ich opinie mamy gdzieś !

Radna proroczo zapowiada: „ wsłuchajmy się w głosy mieszkańców, bo oni rozliczą. Ta dzisiejsza decyzja będzie rozliczona przez mieszkańców w najbliższych wyborach samorządowych bo oni tego nie zapomną…” co powinno się stać, bo dokonania Rady V Dzielnicy finansowanej z budżetu miasta, także na kontakty z mieszkańcami [ z którymi kontaktów nie chcą mieć, ani ich opinii znać], na wydawanie gazetki dzielnicy, winny być rozliczone i to przed wyborami.

W gazetkach nie zauważyłem nawet dokumentacji tego co trzeba zmienić w Parku Jordana, natomiast umieszczano często zdjęcia radnych [ za czasów panowania dynastii Klimowiczów – chyba w każdej gazetce- zdj. przewodniczącego] nic nie wnoszące do problemów dzielnicy.

Wypowiedzią radnej o parku Jordana „…… ta część, w której stoją pomniki jest wyłączona z użytkowania dla normalnych ludzi przez większą część roku, tam się ciągle odbywają jakieś spotkania rocznicowe, upamiętniające itd., nie mogą normalnie mieszkańcy z tego parku korzystać….” winni zająć się prawnicy lub medycy, bo to nie spełnia norm normalnej wypowiedzi.

Jak można zrozumieć wypowiedź radnej- tacy jak ja użytkownicy parku i to części, w której stoją pomniki, uczestnicy ‚jakiś’ spotkań rocznicowych, upamiętniających itd.” to nie są normalni ludzie.

Niewątpliwie potrzebne są badania nad normalnością, radnych w szczególności, bo jak tak dalej pójdzie, to dzielnica V przestanie pełnić swoją funkcję, zostanie wyłączona z użytkowania, za chwilę w ogóle nie będzie można tam mieszkać.

Ja w każdym razie, jako mieszkaniec Krakowa, jako mieszkaniec Dzielnicy V, nie wyrażam zgody, aby z moich podatków Radni tej dzielnicy byli finansowani na swoją, szkodliwą dla Dzielnicy V, dla Krakowa- działalność.

Potrzebna jest rewaloryzacja Parku Jordana, ale potrzebna jest także, a może jeszcze bardziej, rewaloryzacja rad miasta Krakowa, aby Kraków mógł normalnie się rozwijać, z korzyścią nie tylko dla radnych, ale dla wszystkich mieszkańców. Radni mają służyć mieszkańcom Krakowa, a nie panować nad nimi. Obecny model nie może dalej funkcjonować.

Projekt rewaloryzacji Parku im. Dr Henryka Jordana – chluby Krakowa, jest realizowany, choć z opóźnieniem, ale projektu rewaloryzacji krakowskich rad jednak do tej pory nie ma, mimo że wielu radnych chluby Krakowowi nie przynosi – wręcz przeciwnie. Nie potrafią się zachować jak trzeba i może dlatego tak nienawidzą panteonu tych Polaków, którzy w najtrudniejszych dla Polski czasach zachowywali się jak trzeba.

W stulecie odzyskania Niepodległości, w Królewskim Mieście Krakowie, który także 100 lat temu odzyskał Wolność i tak wiele zrobił dla Niepodległości Polski, rady miejskie winny być zrewaloryzowane, aby nie przynosiły wstydu jego mieszkańcom.

Poniżej zamieszczam dokumentacje [ w sumie ok. 400 ] tego co się dzieje w Parku Jordana – zrealizowane pro publico bono z budżetu własnego, patriotycznego i proszę o porównanie z dokumentacjami Dzielnicy V Krakowa [http://www.dzielnica5.krakow.pl/] finansowanej z budżetu miasta, czyli przez mieszkańców płacących w Krakowie podatki, także uważanych przez radnych dzielnicy za nienormalnych, bo z przyjemnością korzystających z patriotycznego sektora Parku im. dr Henryka Jordana.

Dokumentacje te i niezależne opinie w najmniejszym nawet stopniu nie zainteresowały ani Dzielnicy V, ani aktywistek, ani dziennikarek w ramach ‚badań’ nad opiniami mieszkańców Krakowa na temat Parku Jordana.

Najwyższy czas aby w Krakowie było normalnie !

Moja strona dedykowana niezłomnym Polakom na drodze do Niepodległości umieszczonych na pomnikach w Galerii Wielkich Polaków XX wieku w Parku im. dr Henryka Jordana:  Żołnierze Niezłomni w Parku Jordana w Krakowie. Pomniki „Żołnierzy Wyklętych” w systemie komunistycznym, uhonorowanych w Galerii Wielkich Polaków XX wieku https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/ ok. 160 fotoreportaży

Strona poświęcona niedźwiedziowi – Wojtkowi z Armii Andersa, najbardziej popularnemu wśród dzieciaków pomnikowi w Parku Jordana, czego ani ‚aktywiści’, ani Dzielnica V znieść nie mogą [ 35 fotoreportaży]  Wojtek z Armii Andersa w krakowskim Parku JordanaPomnik słynnego niedźwiedzia- towarzysza broni spod Monte Cassino https://pomnikwojtek.wordpress.com/

Wykaz fotoreportaży i tekstów z mojej foto-kroniki Krakowa [ ‚rozproszonych’ na kliku stronach www ] poświęconych Parkowi im. dr Henryka Jordana – ok. 250

Strony www

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2018-https://wkrakowie2018.wordpress.com

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2017-https://wkrakowie2017.wordpress.com/

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2016-https://wkrakowie2016.wordpress.com/

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2015-https://wkrakowie2015.wordpress.com/

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2014http://wkrakowie2014.wordpress.com/
http://wkrakowie2014cd.wordpress.com/;

Józef Wieczorek – W Krakowie (i nie tylko) w 2013 roku-http://wkrakowie2013.wordpress.com/

W Krakowie (i nie tylko) rok 2012/2013-http://wkrakowie2012cd.wordpress.com/

W Krakowie ( i nie tylko) w 2012 r.-http://wkrakowie2012.wordpress.com

W Krakowie (i nie tylko)-http://wkrakowie.wordpress.com/

W Krakowie i okolicach-http://krakjw.wordpress.com/

WYKAZ Fotoreportaży

Dewastacja pomnika „Łupaszki” – Zygmunta Szendzielarza w Parku Jordana [w czynie 1-majowym ?]

https://niezlomnym.wordpress.com/2018/04/30/dewastacja-pomnika-zygmunta-szendzielarza-ps-lupaszko-w-parku-jordana/

Briefing prasowy w sprawie rewitalizacji Parku Jordana

https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/05/07/briefing-prasowy-w-sprawie-rewitalizacji-parku-jordana/

Pamięci tej, która zachowała się jak trzeba

https://wkrakowie2017.wordpress.com/2017/08/28/pamieci-tej-ktora-zachowala-sie-jak-trzeba/

Kiedy dobra zmiana w Krakowie ? Kompromitujące status quo w Święto Flagi.

https://wkrakowie2017.wordpress.com/2017/05/02/kiedy-dobra-zmiana-w-krakowie-kompromitujace-status-quo-w-swieto-flagi/

Piknik KODu w Parku Jordana -Schizforeniczny nadzwyczaj

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/08/14/piknik-kodu-w-parku-jordana/

Światowe Dni Młodzieży w Parku JordanaPark Jordana Strefą Pojednania

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/07/28/swiatowe-dni-mlodziezy-w-parku-jordana/

Czy Kraków leży jeszcze w Polsce ? Maszt flagowy w Parku Jordana – tylko sezonowy ?

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/06/23/czy-krakow-lezy-jeszcze-w-polsce/

Henryk Sienkiewicz i Zofia Kossak-Szczucka w Galerii Wielkich Polaków XX wieku

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/06/09/henryk-sienkiewicz-i-zofia-kossak-szczucka-w-galerii-wielkich-polakow-xx-wieku/

Moce i niemoce włodarzy Krakowa

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/05/30/moce-i-niemoce-wlodarzy-krakowa/

Marsz dla Życia i Rodziny

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/05/29/marsz-dla-zycia-i-rodziny/

Ćwiczenia cielesne w Parku Jordana zmieniają rzeczywistość Krakowa

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/05/21/cwiczenia-cielesne-w-parku-jordana-zmieniaja-rzeczywistosc-krakowa/

Henryk Sienkiewicz i Zofia Kossak-Szczucka niebawem w Parku Jordana

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/05/15/henryk-sienkiewicz-i-zofia-kossak-szczucka-niebawem-w-parku-jordana/

Święto Flagi – kontrasty krakowskie

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/05/02/swieto-flagi-kontrasty-krakowskie/

Muzyka w Parku Jordana

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/04/30/muzyka-w-parku-jordana/

Krakowskie problemy – smog ustępuje, kurz następuje – krakowianie nadal wkurzeni

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/04/02/krakowskie-problemy-smog-ustepuje-kurz-nastepuje/

GieWu (i nie tylko) porażona polską flagą w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/10/06/giewu-i-nie-tylko-porazona-polska-flaga-w-parku-jordana/

1 września GieWu wznowiła agresję na Park Jordana – przygotowania do obrony terytorialnej

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/09/04/1-wrzesnia-giewu-wznowila-agresje-na-park-jordana/

Patriotyczny Park Jordana łączy młodych Polaków

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/08/09/patriotyczny-park-jordana-laczy-mlodych-polakow/

Mobbing gazetowy – „Gazeta Wyborcza” wobec prezesa Towarzystwa Parku im. dr H. Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/08/03/mobbing-gazetowy-gazeta-wyborcza-wobec-prezesa-towarzystwa-parku-im-dr-h-jordana/

Czerwona zaraza GW atakuje w rocznicę Powstania Warszawskiego

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/08/01/czerwona-zaraza-gw-atakuje-w-rocznice-powstania-warszawskiego/

Najdelikatniejsze muśnięcia Gazety Wyborczej zaprowadzającej ład i porządek w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/31/najdelikatniejsze-musniecia-gazety-wyborczej-zaprowadzajacej-lad-i-przadek-w-parku-jordana/

Tyłem do bohaterów i świętych – zgodnie z dyrektywą GW urządzającej Park Jordana wg swojej ideologii

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/29/tylem-do-bohaterow-i-swietych-zgodnie-z-dyrektywa-gw-urzadzajacej-park-jordana-wg-swojej-ideologii/

GW – krakowski wulkan nienawiści do wszystkiego co polskie i wielkie

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/29/gw-krakowski-wulkan-nienawisci-do-wszystkiego-co-polskie-i-wielkie/

Patriotyczny Park Jordana na celowniku Gazety Wyborczej !

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/25/patriotyczny-park-jordana-na-celowniku-gazety-wyborczej/

Konsul Generalny Francji Thierry Guichoux w Parku Jordana otworzył wystawę ‚Dziedzictwo miast francuskich’

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/14/konsul-generalny-francji-thierry-guichoux-w-parku-jordana-otworzyl-wystawe-dziedzictwo-miast-francuskich/

Galeria Wielkich Polaków XX Wieku w Parku Jordana na szlaku historii w Małopolsce

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/13/galeria-wielkich-polakow-xx-wieku-w-parku-jordana-na-szlaku-historii-w-malopolsce/

Nawałnica powaliła najstarsze drzewa w Parku Jordana, pomniki przetrwały

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/08/nawalnica-powalila-najstarsze-drzewa-w-parku-jordana-pomniki-przetrwaly/

85 rocznica urodzin płk. Ryszarda Kuklińskiego w Galerii Wielkich Polaków XX wieku w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/06/13/85-rocznica-urodzin-plk-ryszarda-kuklinskiego-w-galerii-wielkich-polakow-xx-wieku-w-parku-jordana/

Marsz dla Życia i Rodziny A.D. 2015 w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/31/marsz-dla-zycia-i-rodziny-a-d-2015-w-parku-jordana/

Czy włodarzom Królewskiego Miasta Krakowa nie jest wstyd ?

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/28/czy-wlodarzom-krolewskiego-miasta-krakowa-nie-jest-wstyd/

Krakowski Marsz Rotmistrza Pileckiego A.D. 2015 https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/23/krakowski-marsz-rotmistrza-pileckiego-a-d-2015/

Ćwiczenia cielesne w patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/19/cwiczenia-cielesne-w-patriotycznym-parku-jordana/

Prawdziwe święto w Parku Jordana – 17 maja 2015 R.

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/18/prawdziwe-swieto-w-parku-jordana-17-maja-2015-r/

Pomnik bp. Albina Małysiaka odsłonięty w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/17/pomnik-bp-albina-malysiaka-odsloniety-w-parku-jordana/

Przed odsłonięciem pomnika bp Albina Małysiaka w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/16/przed-odslonieciem-pomnika-bp-albina-malysiaka-w-parku-jordana/

W 100 rocznicę śmierci Henryk Sienkiewicz stanie w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/11/w-100-rocznice-smierci-henryk-sienkiewicz-stanie-w-parku-jordana/

Ułańskie migawki z krakowskiego 3 Maja 2015 r.

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/05/ulanskie-migawki-z-krakowskiego-3-maja-2015-r/

3 Maja w Krakowie – kontrasty: patriotyczny Park Jordana i Al. 3 Maja – czyli na granicy Polski patriotycznej i istniejącej tylko teoretycznie

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/03/3-maja-w-krakowie-kontrasty-patriotyczny-park-jordana-i-al-3-maja/

Biało-czerwony patriotyczny Park Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/02/bialo-czerwony-patriotyczny-park-jordana/

W Parku Jordana – bez miłosierdzia

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/04/12/w-parku-jordana-bez-milosierdzia/

Lekcja historii u Generała „Nila” w Parku Jordana w 120 rocznicę urodzin niezłomnego generała

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/03/20/lekcja-historii-u-generala-nila-w-parku-jordana-w-120-rocznice-urodzin-niezlomnego-generala/

Kto zorganizował piękne – główne uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Krakowie A.D. 2015 ?

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/03/05/kto-zorganizowal-piekne-glowne-uroczystosci-narodowego-dnia-pamieci-zolnierzy-wykletych-w-krakowie-a-d-2015/

Uroczyste odsłonięcie pomników Żołnierzy Wyklętych – Niezłomnych w Parku Jordana

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/03/03/uroczyste-odsloniecie-pomnikow-zolnierzy-wykletych-niezlomnych-w-parku-jordana/

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Krakowie A.D. 2015 – migawki

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/03/01/narodowy-dzien-pamieci-zolnierzy-wykletych-w-krakowie-a-d-2015-migawki/

11 rocznica śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego – Park Jordana 11 lutego 2015 r.

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/02/11/11-rocznica-smierci-plk-ryszarda-kuklinskiego/

Park Jordana winien być wizytówką Krakowa https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/10/04/park-jordana-winien-byc-wizytowka-krakowa/

W Parku Jordana w intencji kapłanów prześladowanych i pomordowanych w czasach komunistycznych

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/09/16/w-intencji-kaplanow-przesladowanych-i-pomordowanych-w-czasach-komunistycznych/

Koncert patriotyczny w Parku Jordana

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/09/05/koncert-patriotyczny-w-parku-jordana/

Krakowski Szwadron Ułanów im. Józefa Piłsudskiego w Parku Jordana podczas uroczystości ku czci gen. Elżbiety Zawackiej i ofiar II Wojny światowej

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/09/05/krakowski-szwadron-ulanow-im-jozef-pilsudskiego-w-parku-jordana-podczas-uroczystosci-ku-czci-gen-elzbiety-zawackiej-i-ofiar-ii-wojny-swiatowej/

Pamięci ofiar II wojny światowej w Parku Jordana

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/09/01/pamieci-ofiar-ii-wojny-swiatowej-w-parku-jordana/

W rocznicę zamordowania „Inki” krakowianie zachowali się jak trzeba

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/08/29/w-rocznice-zamordowania-inki-krakowianie-zachowali-sie-jak-trzeba/

Pomniki jordanowskie w nowej szacie

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/08/27/pomniki-jordanowskie-w-nowej-szacie/

Jak Dzielnica V Krakowa maszeruje po niepodległość

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/07/31/jak-dzielnica-v-krakowa-maszeruje-po-niepodleglosc/

Trwa renowacja pomników jordanowskich

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/06/13/trwa-renowacja-pomnikow-jordanowskich/

Pod pomnikiem rtm. Witolda Pileckiego 25 maja 2014 r.

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/26/pod-pomnikiem-rtm-witolda-pileckiego-25-maja-2014-r/

Marsz Rotmistrza w Krakowie – w Europejski Dzień Bohaterów Walki z Totalitaryzmem

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/25/marsz-rotmistrza-w-krakowie-w-europejski-dzien-bohaterow-walki-z-totalitaryzmem/

Obchody 70 rocznicy Bitwy o Monte Cassino w Parku Jordana

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/19/obchody-70-rocznicy-bitwy-o-monte-cassino-w-parku-jordana/

79 rocznica śmierci Marszałka Piłsudskiego oraz 44 rocznica śmierci gen. W. Andersa

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/12/79-rocznica-smierci-marszalka-pilsudskiego-oraz-44-rocznica-smierci-gen-w-andersa/

Rocznicowe kontrasty krakowskie – 12 maja 2014 r.

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/12/rocznicowe-kontrasty-krakowskie-12-maja-2014-r/

Krakowski Szwadron Ułanów im. Marszałka Piłsudskiego przed kolejną rocznicą śmierci swego Patrona

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/12/krakowski-szwadron-ulanow-im-marszalka-pilsudskiego-przed-kolejna-rocznica-smierci-swego-patrona/

Lekcja historii w Patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/05/lekcja-historii-w-patriotycznym-parku-jordana/

Polacy na medal w Patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/05/polacy-na-medal-w-patriotycznym-parku-jordana/

Święto 3 Maja w Patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/04/swieto-3-maja-w-patriotycznym-parku-jordana/

3 Majowe migawki z Krakowa A.D. 2014

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/03/3-majowe-migawki-z-krakowa-a-d-2014/

Święto Flagi – kontrasty krakowskie

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/02/swieto-flagi-kontrasty-krakowskie/

To biznes, a nie patriotyzm, zakłóca równowagę jordanowską w Krakowie

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/04/29/biznes-zakloca-rownowage-jordanowska-w-krakowie/

Przed kanonizacją Jana Pawła II

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/04/26/przed-kanonizacja-jana-pawla-ii/

Patriotyczny Maj A. D. 2014 w Patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/04/25/patriotyczny-maj-a-d-2014-w-patriotycznym-parku-jordana/

Strach przed patriotyzmem i edukacją ogarnął radnych Dzielnicy V w Krakowie ?

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/04/12/strach-przed-patriotyzmem-i-edukacja-ogarnal-radnych-dzielnicy-v-w-krakowie/

Monte Cassino w Parku Jordana !

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/04/01/monte-cassino-w-parku-jordana/

Ponowna profanacja pomnika płk. Kuklińskiego w Parku Jordana

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/03/07/ponowna-profanacja-pomnika-plk-kuklinskiego-w-parku-jordana/

Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” – główne uroczystości w Krakowie

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/03/01/narodowy-dzien-pamieci-zolnierzy-wykletych-glowne-uroczystosci-w-krakowie/

Jaka reakcja krakowian na Falun Gong ?

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/02/18/jaka-reakcja-krakowian-na-falun-gong/

Renowacja pomnika płk. Ryszarda Kuklińskiego w Galerii Wielkich Polaków XX wieku

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/02/15/renowacja-pomnika-plk-ryszarda-kuklinskiego-w-galerii-wielkich-polakow-xx-wieku/

Profanacja pomnika płk. Kuklińskiego w Galerii Wielkich Polaków XX wieku

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/02/14/profanacja-pomnika-plk-kuklinskiego-w-galerii-wielkich-polakow-xx-wieku/

Pamięci płk. Ryszarda Kuklińskiego w Galerii Wielkich Polaków XX wieku

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/02/13/pamieci-sp-plk-ryszarda-kuklinskiego-w-galerii-wielkich-polakow-xx-wieku/

Dziesiąta rocznica śmierci śp. płk. Ryszarda Kuklińskiego – uroczystości w Krakowie

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/02/11/dziesiata-rocznica-smierci-sp-plk-ryszarda-kuklinskiego-uroczystosci-w-krakowie/

Przed 10 rocznicą śmierci płk. Kuklińskiego

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/02/10/przed-10-rocznica-smierci-plk-kuklinskiego/

Płk. Ryszard Kukliński w Galerii Wielkich Polaków XX wieku

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/02/09/plk-ryszard-kuklinski-w-galerii-wielkich-polakow-xx-wieku/

Pozytywne skutki obywatelskiego patronatu medialnego dla inwestycji w Krakowie w 2014 r.

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/01/02/pozytywne-skutki-obywatelskiego-patronatu-medialnego-dla-inwestycji-w-krakowie-w-2014-r/

13 grudnia 2013 r. – pamięć o kapelanie Solidarności

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/13/13-grudnia-2013-r-pamiec-o-kapelanie-solidarnosci/

Kazimierz Cholewa o pomnikach z Parku Jordana dla Radia Kraków

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/12/kazimierz-cholewa-o-pomnikach-z-parku-jordana-dla-radia-krakow/

Stan pomników jordanowskich odzwierciedleniem stanu wychowania patriotycznego w królewskim mieście Krakowie

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/03/stan-pomnikow-jordanowskich-odzwierciedleniem-stanu-wychowania-patriotycznego-w-krolewskim-miescie-krakowie/

Alarmujący stan pomników w krakowskim Parku Jordana

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/01/alarmujacy-stan-pomnikow-w-krakowskim-parku-jordana/

Przed Świętem Niepodległości w Krakowie

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/11/08/przed-swietem-niepodleglosci-w-krakowie/

Pamiętaj o tych co nawet grobu nie mają !

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/10/31/pamietaj-o-tych-co-nawet-grobu-nie-maja/

W 46 rocznicę śmierci gen. Stanisława Sosabowskiego

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/09/25/w-46-rocznice-smierci-gen-stanislawa-sosabowskiego/

Koncert patriotyczny w Parku Jordana

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/09/09/koncert-patriotyczny-w-parku-jordana/

Zofia Pilecka – córka rtm. Witolda Pileckiego z ułanami ( i nie tylko) w patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/09/06/zofia-pilecka-corka-rtm-witolda-pileckiego-w-patriotycznym-parku-jordana/

Szwadron ułanów w hołdzie gen. Stanisławowi Sosabowskiemu w Parku Jordana

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/09/05/szwadron-ulanow-w-holdzie-gen-stanislawowi-sosabowskiemu/

Wojsko na uroczystości odsłonięcia pomnika gen.Stanisława Sosabowskiego

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/09/04/wojsko-na-uroczystosci-odsloniecia-pomnika-gen-stanislawa-sosabowskiego/

Migawki z uroczystości odsłonięcia pomnika gen.Stanisława Sosabowskiego

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/09/03/migawki-z-uroczystosci-odsloniecia-pomnika-gen-stanislawa-sosabowskiego/

Odsłonięcie pomnika gen.Stanisława Sosabowskiego. Hołd pamięci ofiar II wojny światowej w Parku Jordana

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/09/01/odsloniecie-pomnika-gen-stanislawa-sosabowskiego/

28 sierpnia 1946 r. została zamordowana ‚Inka’

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/08/28/28-sierpnia-1946-r-zostala-zamordowana-inka/

Bariery dla pogotowia nadal przed Parkiem Jordana

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/08/14/bariery-dla-pogotowia-nadal-przed-parkiem-jordana/

Park Jordana pod obywatelską lupą

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/08/03/park-jordana-pod-obywatelska-lupa/

Pożegnanie Generała

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2013/05/28/pozegnanie-generala/

Marsz dla Życia i Rodziny w Parku Jordana

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2013/05/28/marsz-dla-zycia-i-rodziny-w-parku-jordana/

Wielcy Polacy XX wieku po pierwszym ataku zimy

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2012/10/29/wielcy-polacy-xx-wieku-po-pierwszym-ataku-zimy/

W Galerii Wielkich Polaków XX wieku w Patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2012/10/03/w-galerii-wielkich-polakow-xx-wieku-w-patriotycznym-parku-jordana/

Dziennik Polski” nie zachował się jak trzeba – list do redaktora naczelnego

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2012/09/19/dziennik-polski-nie-zachowal-sie-jak-trzeba-list-do-redaktora-naczelnego/

W hołdzie ‚Ince’ – sanitariuszce z AK, która zachowała się jak trzeba

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2012/09/18/w-holdzie-ince-sanitariuszce-z-ak-ktora-zachowala-sie-jak-trzeba/

Patriotyczna uroczystość w rocznicę agresji sowieckiej na Polskę 17 września 1939 r.

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2012/09/17/patriotyczna-uroczystosc-w-rocznice-agresji-sowieckiej-na-polske-17-wrzesnia-1939-r/

Pomnik „Inki ” Danuty Siedzikówny odsłonięty w Patriotycznym Parku Jordana w Krakowie

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2012/09/16/pomnik-inki-danuty-siedzikowny-odsloniety-w-patriotycznym-parku-jordana-w-krakowie/

28 sierpnia 1946 r. została zamordowana „Inka” – Danuta Siedzikówna

https://wkrakowie2012cd.wordpress.com/2012/08/28/28-sierpnia-1946-r-zostala-zamordowana-inka-danuta-siedzikowna/

Migawki z Patriotycznego Parku im. dr H. Jordana

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/31/migawki-z-patriotycznego-parku-im-dr-h-jordana/

Patriotyczni Niecieczanie w Patriotycznym Parku dr H. Jordana

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/30/patriotyczni-niecieczanie-w-patriotycznym-parku-dr-h-jordana/

Lekcja historii Jacka Pawłowicza (IPN) w Patriotycznym Parku dr H. Jordana

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/29/lekcja-historii-jacka-pawlowicza-ipn-w-patriotycznym-parku-dr-h-jordana/

Gen. Jerzy Biziewski i Jego żołnierze w Hołdzie Gen. Leopoldowi Okulickiemu i żołnierzom Polski Walczącej

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/29/gen-jerzy-biziewski-i-jego-zolnierze-w-holdzie-gen-leopoldowi-okulickiemu-i-zolnierzom-polski-walczacej/

Gen. Leopold Okulicki w Galerii Wiekich Polaków XX wieku

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/28/gen-leopold-okulicki-w-galerii-wiekich-polakow-xx-wieku/

Odsłonięcie pomnika Gen. Leopolda Okulickiego w patriotycznym Parku Jordana

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/27/odsloniecie-pomnika-gen-leopolda-okulickiego-w-patriotycznym-parku-jordana/

Marsz Rotmistrza, 13 maja 2012 w Krakowie

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/13/marsz-rotmistrza-13-maja-2012-w-krakowie/

Akcja – Przywracamy lekcje historii do szkół – w Krakowie

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/05/02/akcja-przywracamy-lekcje-historii-do-szkol-w-krakowie/

Przed Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Patriotycznym Parku Jordana w Krakowie

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/02/29/przed-narodowym-dniem-pamieci-zolnierzy-wykletych-w-patriotycznym-parku-jordana-w-krakowie/

Ku czci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego w 8 rocznicę śmierci

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/02/11/ku-czci-pulkownika-ryszarda-kuklinskiego-w-8-rocznice-smierci/

Kolejny atak na pomnik płk.Kuklinskiego w Parku Jordana

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/02/11/kolejny-atak-na-pomnik-plk-kuklinskiego-w-parku-jordana/

Galeria Wielkich Polaków XX wieku w zimowej szacie

https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/01/14/galeria-wielkich-polakow-xx-wieku-w-zimowej-szacie/

POKiN w Krakowie pyta: Czy Sejm uhonoruje pułkownika Kuklińskiego?

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/12/11/pokin-w-krakowie-pyta-czy-sejm-uhonoruje-pulkownika-kuklinskiego/

Patriotyczny Park Jordana w przeddzień Święta Niepodległości

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/11/10/patriotyczny-park-jordana-w-przeddzien-swieta-niepodleglosci/

Park Jordana – remedium na sen Polaka

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/10/03/park-jordana-remedium-na-sen-polaka/

Szkice jordanowskie Tadeusza Łukasiewicza

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/09/28/szkice-jordanowskie-tadeusza-lukasiewicza/

Odsłonięcie pomnika Andrzeja Małkowskiego w Parku Jordana

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/08/27/odsloniecie-pomnika-andrzeja-malkowskiego-w-parku-jordana/

Przed odsłonięciem pomnika Andrzeja Małkowskiego

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/08/27/przed-odslonieciem-pomnika-andrzeja-malkowskiego/

Harcerze z Parku Jordana w Krakowie

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/08/26/harcerze-z-parku-jordana-w-krakowie/

Ofiary Reżimów Totalitarnych w Parku Jordana

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/08/23/ofiary-stalinizmu-i-nazizmu-w-parku-jordana/

Wystawa zdjęć ze Szlaku Bojowego I Dywizji Pancernej gen. Maczka w Parku Jordana

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/06/08/wystawa-zdjec-ze-szlaku-bojowego-i-dywizji-pancernej-gen-maczka-w-parku-jordana/

Filmy z odsłonięcia pomnika gen. Stanisława Maczka w Parku Jordana w Krakowie

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/06/08/filmy-z-odsloniecia-pomnika-gen-stanislawa-maczka-w-parku-jordana-w-krakowie/

Migawki (drugie) z odsłonięcia pomnika gen. Stanisława Maczka w Parku Jordana w Krakowie

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/06/07/migawki-drugie-z-odsloniecia-pomnika-gen-stanislawa-maczka-w-parku-jordana-w-krakowie/

Migawki z odsłonięcia pomnika gen. Stanisława Maczka w Parku Jordana w Krakowie

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/06/06/migawki-z-odsloniecia-pomnika-gen-stanislawa-maczka-w-parku-jordana-w-krakowie/

Odsłonięcie pomnika gen. Stanisława Maczka w Parku Jordana w Krakowie

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/06/05/odsloniecie-pomnika-gen-stanislawa-maczka-w-parku-jordana-w-krakowie/

Przed odsłonięciem pomnika gen. Stanisława Maczka

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/06/04/przed-odslonieciem-pomnika-gen-stanislawa-maczka/

Migawki z uroczystości w Krakowie poświęconej pamięci rotmistrza Witolda Pileckiego

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/05/25/migawki-z-uroczystosci-w-krakowie-poswieconej-pamieci-rotmistrza-witolda-pileckiego/

18 maja 2011 w Parku Jordana

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/05/18/18-maja-2011-w-parku-jordana/

Gen. Fieldorf „Nil’ w Parku Jordana – 58 lat od wykonania przez władze komunistyczne wyroku śmierci

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/02/24/gen-fieldorf-nil-w-parku-jordana-58-lat-od-wykonania-przez-wladze-komunistyczne-wyroku-smierci/

7. rocznica śmierci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego – krakowianie pamiętają

https://wkrakowie.wordpress.com/2011/02/11/7-rocznica-smierci-pulkownika-ryszarda-kuklinskiego-w-krakowie/

Rocznica 17 września 1939 r. w Parku Jordana

https://krakjw.wordpress.com/2010/09/17/17-wrzesnia-1939-r-w-parku-jordana/

Odsłonięcie pomnika Karoliny Lanckorońskiej

https://krakjw.wordpress.com/2010/05/02/odsloniecie-pomnika-karoliny-lanckoronskiej/

115. rocznica urodzin Gen. Emila Fieldorfa „Nila”

https://krakjw.wordpress.com/2010/03/17/115-rocznica-urodzin-gen-emila-fieldorfa-nila/

Odsłonięcie pomnika św. Maksymiliana Kolbe

https://krakjw.wordpress.com/2009/08/29/odsloniecie-pomnika-sw-maksymiliana-kolbe/

oraz na moim blogu https://blogjw.wordpress.com/:

Aktywiści – nienawistnicy, dziennikarze – propagandyści w 100-lecie odzyskania Niepodległości

https://blogjw.wordpress.com/2018/05/17/aktywisci-nienawistnicy-dziennikarze-propagandysci/

Konieczna ochrona środowiska akademickiego przed zanieczyszczeniami emitowanymi przez Gazetę Wyboczą

https://blogjw.wodpress.com/2015/07/28/konieczna-ochrona-srodowiska-akademickiego-przed-zanieczyszczeniami-emitowanymi-przez-gazete-wybocza/

Polska flaga na polskie drogi ! Postulat obywatelski na 100-lecie odzyskania Niepodległości

https://blogjw.wordpress.com/2018/05/11/polska-flaga-na-polskie-drogi-postulat-obywatelski-na-100-lecie-odzyskania-niepodleglosci/

Wolna Polska – na opak

https://blogjw.wordpress.com/2016/08/09/wolna-polska-na-opak/

Ince” trzeba postawić pomnik, a rektorom – szklany nocnik, aby zobaczyli co zrobili

https://blogjw.wordpress.com/2011/08/27/%E2%80%9Eince%E2%80%9D-trzeba-postawic-pomnik/ 

 

Aktywiści – nienawistnicy, dziennikarze – propagandyści w 100-lecie odzyskania Niepodległości

a

Aktywiści – nienawistnicy, dziennikarze – propagandyści

W 100-lecie odzyskania Niepodległości

zapaść społeczeństwa obywatelskiego i dziennikarstwa zależnego

Przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi w Krakowie atmosfera się zagęszcza, mimo ustąpienia smogu wraz z majowym ociepleniem. Jakoś tak, chyba pod wpływem Gazety Wyborczej, część krakowian zaczęła cierpieć na alergię – uczulenie na wszelkie przejawy patriotyzmu, który miał całkiem zaniknąć wraz wstąpieniem do UE. Całe szczęście tak się nie stało, ale aktywność pro-polska stała się obiektem ataków anty-polskich.

Jedną z ostoi polskości i to od czasów zaborów w Krakowie jest Park im. dr Henryka Jordana, którego istnienie i patriotyczny charakter znaczony jest m. in. licznymi pomnikami wielkich Polaków, co od niemal już 130 lat zawdzięczamy wielkiemu społecznikowi dr Jordanowi i co od kilkudziesięciu już lat kontynuuje Towarzystwo Parku im. dr Henryka Jordana kierowane obecnie przez p. Kazimierza Cholewę.

Idea jordanowska – połączenie ducha sportu, tężyzny fizycznej, zdrowia,wypoczynku, z duchem patriotycznym, przetrwała nawet okupację niemiecką, rządy Hansa Franka, który ducha patriotycznego chciał całkiem unicestwić likwidując pomniki zasłużonych Polaków.

Okupacja niemiecka się skończyła, podobno upadł też komunizm, ale walka z duchem patriotycznym, krzewionym przez dr Henryka Jordana i dalej przez Towarzystwo Parku Jego imienia się nie skończyła, a nawet okresowo przybiera na sile – pod sztandarami Gazety Wyborczej, niewątpliwego lidera kampanii anty-patriotycznej, anty-polskiej, zajmującej niestety niemałe obszary przestrzeni publicznej, rozciągającej się także na terytorium Parku Jordana – tam gdzie przed ponad 100 laty trwały przygotowania do walki o Niepodległość.

W tej kampanii chyba jako przedłużenie długich ramion GieWu bierze udział Rada Dzielnicy V Krakowa finansowana z budżetu miasta oraz aktywiści Stowarzyszenia Funkcja Miasto, całkiem nie zważający na funkcję jaką Park Jordana w Królewskim Mieście Krakowie odgrywał i winien nadal odgrywać.

Aktywiści funkcyjni, mimo że nieliczni, występują z listami otwartymi w sprawie Parku Jordana, w obronie mieszkańców Krakowa rzekomo pozbawionych prawa do wypowiedzenia się w ważnych kwestiach dotyczących parku.

Przed kolejną Radą Miasta Krakowa w dniu 7 maja aktywiści zorganizowali w Parku Jordana konferencję prasową, aby wobec mediów zaprezentować opinię o tym co się w Parku dzieje i co dziać się powinno zgodnie z wolą mieszkańców Krakowa.

Konferencja z udziałem kilku aktywistów występujących pod sztandarem: Park Jordana – Tak dla zieleni, nie dla pomników rejestrowana była przez kilka dziennikarek ‚firmowych’,

b.jpg

no i mnie,

dziennikarza obywatelskiego, mieszkańca Krakowa i Dzielnicy V, a przy tym miłośnika Parku Jordana , przez lata dokumentującego to co się w tym parku dzieje. 

m.in.

Żołnierze Niezłomni w Parku Jordana w Krakowie – Pomniki „Żołnierzy Wyklętych” w systemie komunistycznym, uhonorowanych w Galerii Wielkich Polaków XX wieku

https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/ 

Wojtek z Armii Andersa w krakowskim Parku Jordana.- Pomnik słynnego niedźwiedzia- towarzysza broni spod Monte Cassino –

https://pomnikwojtek.wordpress.com/

liczne fotoreportaże na stronach:

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2018

https://wkrakowie2018.wordpress.com

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2017
https://wkrakowie2017.wordpress.com/

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2016
https://wkrakowie2016.wordpress.com/

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2015
https://wkrakowie2015.wordpress.com/

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2014
http://wkrakowie2014.wordpress.com/
http://wkrakowie2014cd.wordpress.com/

Józef Wieczorek – W Krakowie (i nie tylko) w 2013 roku
http://wkrakowie2013.wordpress.com/

W Krakowie (i nie tylko) rok 2012/2013
http://wkrakowie2012cd.wordpress.com/

W Krakowie ( i nie tylko) w 2012 r.
http://wkrakowie2012.wordpress.com

W Krakowie (i nie tylko)
http://wkrakowie.wordpress.com/

W Krakowie i okolicach
http://krakjw.wordpress.com/   

Niezłomnym ku NiepodległościTym, którzy walczyli aby Polska była Polską

https://niezlomnym.wordpress.com/

Aktywiści wygłaszali rzeczy rozmaite, o strasznych skutkach budowy pomników w Parku Jordana, wykazując swoją głęboką niewiedzę, tak o historii parku, jak i stanie dzisiejszym.

Ja to rejestrowałem niezależnie, samowładnie, zarówno kamerą, jak i aparatem (nie bez protestów i to solidarnych), tak jak zwykle, z tym, że nie wytrzymałem i jako mieszkaniec Krakowa chciałem się wypowiedzieć w ważnych kwestiach dotyczących parku.

[ dokumentacja  https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/05/07/briefing-prasowy-w-sprawie-rewitalizacji-parku-jordana/ ]

Niestety tego prawa aktywiści mnie pozbawili, a dziennikarki, grające niejako w jednej drużynie, solidarnie to zaakceptowały, nie chciały znać innych faktów, innych opinii, choć temu co się dzieje w Parku poświęciłem dziesiątki fotoreportaży i tekstów ujawnionych w internecie.

Zapewne – zgodnie z ideą tej ustawki- inne zdanie o parku nie powinno być wypowiadane w przestrzeni publicznej i znane mieszkańcom Krakowa.

Rzecz jasna na moje pytanie co te aktywistki, prezentowane jako estetki zrobiły, gdy popiersia jordanowskie były nie białe, tylko strasznie brudne, ciemne, zielone, z poutrącanymi kończynami – odpowiedzi nie było. Pytanie było chyba zbyt trudne, a konferencja odbywająca się według reguł z czasów demokracji ludowej, nie przewidywała niezależnych, nie uzgodnionych z aktywistami, pytań i wypowiedzi.

Ja na taką dewastację jordanowskich pomników patrzeć nie mogłem, mnie to raziło estetycznie, więc udokumentowałem istniejący stan rzeczy ( z własnego budżetu obywatelskiego/patriotycznego),

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/01/alarmujacy-stan-pomnikow-w-krakowskim-parku-jordana/

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/03/stan-pomnikow-jordanowskich-odzwierciedleniem-stanu-wychowania-patriotycznego-w-krolewskim-miescie-krakowie/

skomentowałem ironicznie/sarkastycznie wywołując lawinę zdarzeń, które doprowadziły do szybkiej rewaloryzacji tych pomników

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/06/13/trwa-renowacja-pomnikow-jordanowskich/ 

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/08/27/pomniki-jordanowskie-w-nowej-szacie/

Aktywiści z budżetu obywatelskiego, ani Radni Dzielnicy V z budżetu miejskiego, w tej i nie tylko w tej sprawie – nic nie zrobili.

Rzekomi miłośnicy zabaw dziecięcych nie chcieli w parku pomnika niedźwiedzia -Wojtka, przy którym gromadzi się najwięcej radosnych dzieci, nie przeszkadzał im zniszczony skate-park, gdzie było najwięcej wypadków – mnie przeszkadzał (choć z niego nie korzystałem) i to dokumentowałem, zgłaszałem konieczność naprawy.

Aktywistom/radnym Dzielnicy V nie przeszkadzał brak swobodnego wjazdu do Parku (ustawienie barier do Parku było chyba największym osiągnięciem Dzielnicy V, z konsekwencjami nawet dla karetek pogotowia), nie przeszkadzają utrudnienia zatrzymywania się samochodów przy parku, nie przeszkadza rozjeżdżony dojazd do Bajlandii ( tylko dla właścicieli Bajlandii), ani brak szatni, czy natrysków dla dzieciaków ćwiczących na licznych boiskach sportowych.

Nie przeszkadzają ławki ustawione [ wg dyrektywy GieWu] na alejkach tak, że zawężają i to znacznie, powierzchnię użytkową (zabawową) alejek, ( tam, a nie na miejscu pomników dzieci uczą się jeździć na rolkach), nie przeszkadzają gokarty wjeżdżające, i to czasem z dużą szybkością, na aleję główną z rejonu Bajlandii, zagrażając małym dzieciom i osobom starszym – były wypadki ! 

Cała akcja aktywistów i zaprzyjaźnionych mediów jest skierowana przeciwko pomnikom ( tak jak głosi ich sztandarowy baner), które podobno ograniczają możliwości zabawy, choć na moich fotoreportażach z parku można zobaczyć, że jest całkiem inaczej .i nie spotkałem się ze skargami kogokolwiek z ćwiczących między pomnikami, aby coś z tymi pomnikami zrobić, bo im przeszkadzają. 

m.in.

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/08/03/park-jordana-pod-obywatelska-lupa/ 

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/08/14/bariery-dla-pogotowia-nadal-przed-parkiem-jordana/ 

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/29/tylem-do-bohaterow-i-swietych-zgodnie-z-dyrektywa-gw-urzadzajacej-park-jordana-wg-swojej-ideologii/

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/04/12/strach-przed-patriotyzmem-i-edukacja-ogarnal-radnych-dzielnicy-v-w-krakowie/

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/25/patriotyczny-park-jordana-na-celowniku-gazety-wyborczej/

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/29/gw-krakowski-wulkan-nienawisci-do-wszystkiego-co-polskie-i-wielkie/

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/19/cwiczenia-cielesne-w-patriotycznym-parku-jordana/

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/05/lekcja-historii-w-patriotycznym-parku-jordana/

Nawet maszt flagowy, który o zgrozo – z flagą polską ! – stoi w Parku Jordana, przeszkadza tylko GieWu i jej miłośnikom.

[ http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,23399503,maszt-na-flage-w-parku-jordana-stoi-choc-wymaganych-pozwolen.html].

Czy nie jest to działalność anty-polska, prowadzona rzekomo w obronie radosnych dzieciaków bojących się rzekomo pomników ? flagi narodowej ?

Aktywiści nie obliczyli nawet ile zielonego miejsca w parku zajmują pomniki, jaką powierzchnię zabawową zajmują ?

W rewaloryzowanym Parku Krakowskim też są liczne pomniki (19 pomników- i to na ogól większych niż w Parku Jordana – na pow. 5 ha, przy  60 – razem z planowanymi – na 20,5 ha w Parku Jordana). Pomniki w Parku Krakowskim też  stoją na ziemi,  a nie są jakoś pozawieszone, więc powierzchnię zajmują

 proporcjonalnie większą niż w Parku Jordana, a ich renowacja kosztowała miasto znacznie więcej niż wszystkie pomniki budowane i odnawiane przez miasto w Parku Jordana !

I co ? – jest krzyk aktywistów i zaprzyjaźnionych mediów ? Nikt nie ma takiego wykształcenia, w akademickim mieście Krakowie, aby to zmierzyć i podsumować ? Przecież szkoła elementarna winna do tego wystarczyć ! 

Aktywiści nie podają nawet, że pomniki w Parku Jordana niemal w całości zostały zbudowane z woli i za pieniądze patriotycznych mieszkańców Krakowa, i nie tylko Krakowa, bo Park Jordana jest dobrem nie tylko Krakowa, ale całej Polski.

Galeria Wielkich Polaków XX wieku odsłaniana jest w kolejnych latach podczas pięknych, coraz piękniejszych uroczystości, gromadzących tłumy krakowian (i nie tylko krakowian).

Także po uroczystościach te pomniki te żyją. Galeria jest szkołą historii pod gołym niebem, gdzie można się osobiście nauczyć wiele o najnowszej historii Polski, co ułatwiają zarówno dwujęzyczne tabliczki objaśniające zamontowane przy pomnikach, jak i wydany przez IPN skoroszyt edukacyjny ze scenariuszami lekcji i i gier zadaniowych ułatwiających nauczycielom edukację szkolną.[Na szlakach historii w Małopolsce. Galeria wielkich Polaków (pdf)]

Chyba aktywistki nie pytały o zdanie dzieci szkolnych co sądzą o edukacji i zabawach w Parku Jordana. No cóż – dzieci i ryby głosu nie mają ! Także dorośli –  jeśli mają inne zdanie !

Jedynie słuszny głos należy do aktywistów ziejących nienawiścią do patriotycznych pomników.

O co w tym jazgocie wokół Parku Jordana tak naprawdę chodzi ? O głosy lewicowych/lewackich wyborców ?

Bo to wszystko – nie tylko konferencja prasowa w Parku Jordana – wygląda na ustawkę przedwyborczą, do której potrzebny jest chłopiec do bicia, a Towarzystwo Parku im. dr Henryka Jordana, z prezesem Kazimierzem Cholewą zasłużonym dla utrzymania patriotycznego charakteru Parku stworzonego przez Henryka Jordana, na takiego chłopca się nadaje.

Ciekawe, że aktywiści nawet nie wiedzą jakie towarzystwo atakują – na konferencji była mowa z ich strony o Towarzystwie Przyjaciół Parku Jordana, a takie towarzystwo kiedyś tworzono w ramach dezintegracji działalności patriotycznej Towarzystwa Parku im. dr Henryka Jordana.

No cóż, w 100-lecie odzyskania Niepodległości mamy aktywistów – nienawistników, dziennikarzy – propagandystów, mamy zapaść edukacji,  społeczeństwa obywatelskiego i dziennikarstwa zależnego, a musimy mieć na uwadze, że Niepodległość nie została odzyskana raz na zawsze. Była już tracona i to na wiele lat i skutki tego widać do dnia dzisiejszego. Wielu mamy obywateli podległych, cierpiących na anty-niepodległościową alergię.

Pomijanie milczeniem takich dezinformacji na ustawianych konferencjach, takich bzdur wypowiadanych także w mediach, takich ataków na tych co coś dla Polski czynią – nie może mieć miejsca.

Wykluczanie z przestrzeni publicznej niewygodnych faktów, odmiennych opinii i ich głosicieli, nosi znamiona terroryzmu, uprawianego przez -rzec można – totalitarnych demokratów, mieniących się reprezentacją mieszkańców Krakowa cierpiących rzekomo na brak prawa do wypowiadania się.

Czy dęby wyrosną na kamieniach węgielnych ?

Czy dęby wyrosną na kamieniach węgielnych ?

W Krakowie trwa walka o pomniki. Fakt, że na 100 lecie odzyskania Niepodległości ma ich powstać wiele, ale faktem jest, że niektóre z nich czekają na powstanie już wiele lat, aby jakimś ważnym symbolem uczcić to co nie powinno być zapomniane przez pokolenia i co żyje w pamięci ostatnich świadków historii.

Na szczególny opór natrafia budowa pomnika ‚Tym co stawiali opór komunizmowi’, [https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/01/27/tym-ktorzy-stawiali-opor-komunizmowi-w-latach-1944-56/ ] którego miejsce wyznacza kamień węgielny i akt erekcyjny złożony w 2001 r. na Placu Inwalidów na przeciwko dawnej siedzimy UB, gdzie mordowano i męczono marzących o Wolnej i Niepodległej Polsce.

Inicjatywa budowy Pomnika,  za sprawą pana Józefa Staszewskiego, zrodziła się w środowisku Młodocianych Więźniów Politycznych lat 1944-1956 ” Jaworzniacy” i została podjęta przez krakowskie środowiska kombatanckie i niepodległościowe.

W przesłaniu ideowym pomnik miał upamiętniać tych, którzy czynnie przeciwstawiali się narzuconemu narodowi systemowi komunistycznemu. Projekt pomnika wykonał artysta malarz Edward Krzak

a Komitet Budowy Pomnika utworzyli: Marian Barbach, Ryszard Bitka, Marek Eminowicz, Franciszek Gawłowicz, Czesław Hołub „Huczny”, Juliusz Gerung, Andrzej Kostrzewski, Zygmunt Kural „Orlik”, Adam Macedoński, Stanisław Palczewski, Jerzy Pruszyński, Stanisław Szuro, Józef Szymczyk.

Lata upływają,  a pomnik, który miał stać – nie stoi !

Z Komitetu założycielskiego żyje tylko trzech, a tylko dwóch kombatantów tamtych lat jest w stanie stać przy kamieniu węgielnym na Placu Inwalidów, 1 marca każdego roku w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, kiedy w tym miejscu odbywają się uroczystości organizowane przez Zrzeszenie WiN (Małgorzata Janiec).[ https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/2017/03/01/w-narodowy-dzien-pamieci-zolnierzy-wykletych-przed-b-siedziba-ub-i-pomnikiem-ktory-mial-stac-a-nie-stoi/ ]

Na okoliczność rewitalizacji pobliskiego Parku Krakowskiego złożono propozycję budowy na tym miejscu pomnika Orła Białego, [http://www.radiokrakow.pl/wiadomosci/krakow/jest-projekt-na-pomnik-orla-bialego-na-placu-inwalidow-teraz-glos-maja-mieszkancy/ ], którego wizualizacja przypominała raczej uchylone drzwi do obory, więc spotkała się z dezaprobatą środowisk kombatanckich.

Pomnik zaprojektowany w 2001 r. miał przypominać czas instalacji systemu komunistycznego – czas zniewolenia Narodu i Tych, którzy mieli odwagę przeciwstawić się złu,  a miejsce to zostało poświęcone przez księdza Infułata Stanisława Małysiaka – duszpasterza środowisk kombatanckich Krakowa. I taki charakter ten pomnik winien mieć.

Niestety Kraków nie chce czcić tych, którzy byli zdolni przeciwstawiać się instalacji komunizmu.

Wielu krakowian jest kształtowanych na Uniwersytecie Jagiellońskim,  a w „Dziejach” [ https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ] tej uczelni służących do edukowania społeczeństwa nie ma nawet takiego słowa jak komunizm, więc chyba przeciwstawiania się komunizmowi nie mogło zatem być – nieprawdaż ! Jakby taki pomnik był, to byłoby to zarazem świadectwo fałszowania historii przez krakowskich, uniwersyteckich historyków ! Opór fałszerzy historii i przez nich uformowanych przeciwko takiemu pomnikowi jest zatem zrozumiały –  choć haniebny.

Inni idą nawet dalej. Zamiast pomnika chcą posadzić dąb ! [http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,22975267,dab-zamiast-pomnika-orla-bialego-na-placu-inwalidow.html ] aby było w Krakowie więcej zieleni.

Nie podają jednak żadnej informacji czy udało im się wyhodować jakąś innowacyjną odmianę dębów, które by można sadzić na kamieniach węgielnych

W Wikipedii [ https://pl.wikipedia.org/wiki/D%C4%85b_szypu%C5%82kowy ] czytamy o korzeniach dębowych „ Początkowo korzeń jest palowy, lecz dopiero z wiekiem (30–50 lat) wykształca się typowy dla dębu ukośny system korzeniowy, sięgający na głębokość nawet 5 m. Dzięki temu drzewo jest odporne na silne wiatry. Oprócz tego może czerpać wodę i sole mineralne z głębokich warstw gleby. Na glebach płytkich rozwija powierzchniowy system korzeniowy. W takich warunkach nie jest odporny na wiatry.”

Niestety w opisach nie ma mowy o możliwości rozwijania się systemu korzeniowego dębu na kamieniach węgielnych.

Dęby to drzewa długowieczne, ale pojawiły się w historii ziemi dość późno ( kenozoik) i ich szczątki można znaleźć w węglach brunatnych ( liczących kilkanaście, kilkadziesiąt milionów lat ), ale nie w węglach kamiennych, które liczą setki milionów lat. Po takim okresie z dębów, w odpowiednich warunkach ciśnienia i temperatury, węgiel kamienny może i powstanie, ale żeby dęby wyrastały na kamieniu węgielnym to nie słyszałem i chyba nikt do tej pory tego zjawiska nie opisał.

Jeśli pomysłodawcy stawiania dębów, zamiast pomników,  na dotychczasowych kamieniach węgielnych czekających na finalizację projektów, takie odmiany dębów wyhodowali, to niech je ujawnią. Inaczej ich pomysły muszą pójść do lamusa, a pomniki winny powstać takie jakie zostały zaprojektowane.

Zdumienie człowieka ogarnia dlaczego miłośnicy zieleni nie reagują na betonowanie miasta rozmaitymi i to wielkimi budowlami, a tak bardzo im przeszkadzają nawet niewielkie pomniki. Czy chodzi tu rzeczywiście o miłość do zieleni, której istotnie nam w Krakowie brakuje, czy raczej o nienawiść do symboli historycznych, patriotycznych, do wszystkiego co polskie ?

Wszak Gazeta Wyborcza [ http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,23399503,maszt-na-flage-w-parku-jordana-stoi-choc-wymaganych-pozwolen.html ; https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/10/06/giewu-i-nie-tylko-porazona-polska-flaga-w-parku-jordana/ ] tak jest zatroskana miejscami zielonymi, miejscami zabawowymi, ze ciągle atakuje Park Jordana,  nawet za postawienie masztu polskiej flagi, jakby maszt zajmował jakąś powierzchnię zieloną/zabawową, jakby dzieci nie mogły się bawić jak widzą polską flagę ? !

Czy nie jest to objaw jakiejś paranoi antypolskiej ? Może dla uczczenia 100- lecia odzyskania niepodległości należałoby z Krakowa wysiedlić 100 anty-Polaków [ antypolsklch aktywistów] , aby Polacy mogli w tym mieście godnie żyć ?

W sąsiedztwie Cmentarza Rakowickiego, zaraz za rozpadającym się murem, wyrastają ogromne budowle przytłaczające swą kubaturą całą przestrzeń przycmentarną.

2.jpg

Pomnik ludobójstwa na Kresach, postawiony przy murze, całkiem już niknie, podobnie jak groby i pomniki legionistów.

1.jpg

Wydawałoby się oczywiste, że za murem winien istnieć pas drzew, oddzielający strefę intensywnego życia od strefy pamięci, zadumy i wiecznego spoczynku.

W końcu tam się modlimy ‚ niech spoczywają w spokoju .’ W takiej scenerii jaka powstaje przy cmentarzu Rakowickim to zmarli spokoju nie zaznają.

Czy miłośnicy zieleni zrobili cokolwiek aby ten spokój zmarłym zachować ? Jak dotychczas słychać tylko ich głośną walkę z pomnikami patriotycznymi, które wiele miejsca na zieleń nie zajmują.

Józef Wieczorek uniewinniony ! – Relacja Elżbiety Serafin z rozprawy apelacyjnej

25

Otrzymałem  od zawsze solidarnej z krzywdzonymi Eli Serafin cenny materiał dziennikarski [ tekst, zdjęcia i wideo]  o rozprawie apelacyjnej, na której zostałem uniewinniony od absurdalnych zarzutów.   Dobra robota pro publico bono i mam nadzieję, że ani ONA , ani inny dziennikarz społecznościowy za  to co robi dla dobra wspólnego nie będzie więcej sądzony i karany.

Piękne dzięki tak dla Eli, jak i wszystkich, którzy mnie w tym procesie wspierali. Zamieszczam materiał, który winien dawać wiele do myślenia zarówno prokuratorom, sądom, jak i  NASZYM,  nie zawsze solidarnymi z tymi w potrzebie, a przecież SOLIDARNOŚĆ zawsze zwycięża, przynajmniej moralnie.

Cześć i Chwała SOLIDARNYM !

Józef Wieczorek

Jozef Wieczorek

Rozprawa apelacyjna dziennikarza – Józef Wieczorek uniewinniony!

Elżbieta Serafin

27 kwietnia 2017 roku sędzia Sądu Rejonowego w Krakowie Przemysław Wypych wydał wyrok na niezależnego dziennikarza Józefa Wieczorka za udostępnienie na platformie YouTube nagrania z niejawnej rozprawy, uznając go winnym i nałożył na niego karę finansową. Obrońca, mecenas Konrad Firlej zapowiedział, że złoży apelację do sądu wyższej instancji. I złożył, lecz dziennikarz musiał czekać dokładnie rok, by wreszcie rozprawa się odbyła. 4-krotnie zmieniano termin. A tymczasem w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie trwały aresztowania urzędników z powodu odkrytej afery korupcyjnej.

26 kwietnia 2018 roku spotkaliśmy się w Sądzie Okręgowym w Krakowie na rozprawie apelacyjnej. Jednak sala, którą przydzielono była zbyt mała, by pomieścić licznie przybyłą publiczność zainteresowaną sprawą dziennikarza, społecznika, wielkiego patrioty, który od lat pracuje pro publico bono dokumentując ważne wydarzenia.

Film, który udostępnił na YouTube, za który jest ciągany po sądach dotyczył Adama Słomki i pokazywał przebieg rozprawy apelacyjnej wniesionej przez prokuraturę, która nie zgadzała się z wyrokiem sądu, który uniewinnił od ciężkiego zarzutu – namawiania gangsterów do zabójstwa sędziego – kandydata na prezydenta RP Adama Słomkę.

Nie wiemy dlaczego, mimo protestów Adama Słomki sędzia usunęła wtedy publiczność z sali i próbowała utajnić proces, lecz po jego naleganiach pozwoliła mu rejestrować kamerą przebieg rozprawy. Dobrze się stało, że Józef Wieczorek to pokazał, bo to jest bardzo ważny dokument obrazujący zachowanie tych, którzy uważają się za lepszą kastę – widać tam ich ignorancję, lekceważenie ludzi.

Podczas rozprawy apelacyjnej 26 kwietnia 2018 roku obrońca oskarżonego dziennikarza Konrad Firlej złożył wniosek o przeniesienie rozprawy do większej sali, ze względu na szacunek dla licznie zgromadzonej publiczności, żeby w sposób godny, cywilizowany wysłuchiwać wystąpień również i sądu, i prokuratora. Sędzia uwzględniła wniosek i zarządziła półgodzinną przerwę, by znaleźć odpowiednią salę. Jednak tak dużej sali, by pomieściła te 40 – 50 osób w tym dniu już nie było i rozprawę przeniesiono na dzień następny.

Pod budynkiem sądu Adam Słomka (KPN – Niezłomni) wspomniał jak doszło do tej rozprawy, tego sądu nad dziennikarzem. Józef Wieczorek stwierdził, że było to czwarte podejście do tej rozprawy z winy sądu, poprzednie 3 się nie odbyły, były przekładane, zawsze przed wyznaczonym terminem sędzia zaczynała chorować. Rozprawa była przewidziana na 1.45 minut. Nie było wyznaczonych dodatkowych świadków, prawdopodobnie będzie czytanie odwołania od tamtego wyroku, apelacja adwokata była kilkustronicowa, moja kilkunastu, Centrum Monitoringu Wolności Prasy też napisało swój protest wobec tamtego wyroku, nie wiem jaki będzie wyrok, trudno go przewidzieć – mówił dziennikarz.

27 kwietnia 2018 roku sędzia Urszula Gubernat odczytała wyrok Sądu Rejonowego,

1.jpg

13

w którym sędzia Przemysław Wypych skazał dziennikarza na karę grzywny za udostępnienie na YouTube nagrania z procesu, po czym oznajmiła, że wyrok został zaskarżony w całości na korzyść oskarżonego przez jego obrońcę. Odczytała też apelację Józefa Wieczorka z 4 lipca 2017 roku, który prosił o uchylenie wyroku i przekazanie rozprawy do ponownego rozpoznania, a także pismo Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Warszawie z 22 marca 2018 roku popierające w pełni apelację wniesioną przez obrońcę oskarżonego.

Obrońca dziennikarza, mecenas Konrad Firlej,

29.jpg

zwrócił uwagę na sposób w jaki oceniał dowody w sprawie sędzia Sądu Rejonowego Przemysław Wypych. Stwierdził, że niezbędne będzie wrócić do genezy samego postępowania i odnieść się do sprawy z 13 marca 2015 roku, kiedy przed Sądem Okręgowym zawisła sprawa odwoławcza. Sędzia usunęła wtedy publiczność z sali, mówiąc, że rozprawa będzie niejawna, nie informując ludzi należycie na jakiej podstawie i dlaczego to robi. Zacytował zdanie z uzasadnienia wyroku sędziego Wypycha, że sędzia (13 marca 2015) powiadomiła publiczność, że rozprawa będzie prowadzona z wyłączeniem jawności mówiąc tylko, że rozprawa odbywa się niejawnie na podstawie artykułu 357 paragraf 2 kpk. Konrad Firlej odczytał ten artykuł, po czym stwierdził, że „tutaj na tym etapie Sąd Okręgowy tylko informował, nie uchylił tu jawności, tylko informował na podstawie tego przepisu, który należy rozumieć ściśle, precyzyjnie kto może filmować czy nie filmować”.

Sprawa ta z 13 marca 2015 roku odbywała się na skutek zaskarżenia przez prokuraturę wyroku uniewinniającego Adama Słomkę. A oskarżono go o to, że niby miał namawiać bandytów z grupy „Krakowiaka” do napaści na sędziego. Słomka był tą osobą, którego dobre imię na podstawie przepisów dotyczących uchylenia jawności powinno być chronione, a Sąd Rejonowy zarzuca tutaj w uzasadnieniu, że oskarżony, pan Wieczorek był pod negatywnym wpływem działania pana Słomki.

Publiczność zareagowała na to śmiechem. Mecenas Firlej wskazuje jak sędzia subiektywnie, dowolnie oceniał dowody. Zwrócił uwagę na zachowanie prokuratury, która zaskarżyła wyrok uniewinniający Adama Słomkę, a sąd nie uwzględnił tego, że Adam Słomka domagał się, by rozprawa była jawna i że nie obawiał się, że zostanie naruszone jego dobre imię, cześć czy jakieś inne dobra osobiste.

Obrońca stwierdził, że prokuratura powinna działać w interesie publicznym, czyli nie tylko w interesie wymiaru sprawiedliwości, ale także ludzi, którzy stoją po drugiej stronie prokuratora, a prokurator jest nie tylko po to, żeby żądać ukarania, jest również od tego, żeby już na etapie postępowania oceniał stopień szkodliwości społecznej i tam, kiedy szkodliwości społecznej obiektywnie nie można się dopatrzyć, to po prostu trzeba odstąpić.

Ale sprawa zapoczątkowana przez prokuraturę dotyczy czegoś innego dzisiaj, dotyczy wolności słowa, dostępu do informacji, tu chodzi o pewną zasadę: wolno czy nie wolno. Zaznaczył, że trzeba zweryfikować praktyki co do stosowania artykułów mówiących o uchyleniu jawności postępowania, co według niego jest najważniejszą sprawą w tym postępowaniu, a dziś przede wszystkim należy mówić o faktach, o tym czy dziennikarz miał dobry słuch, słyszał czy nie, bo tu dowody przemawiają jednoznacznie za panem Wieczorkiem – nie słyszał.

Udostępnienie tego filmu z 2015 roku nie wywołało żadnych negatywnych skutków, a wszystkie wątpliwości tłumaczy się na korzyść oskarżonego. Należy wnosić tak jak w apelacji o uniewinnienie w całości w miarę uchylenia wyroków i tak jak w apelacji, tam wnosiłem na piśmie, poza tym rozszerzam jeszcze o wniosek o opłacenie kosztów zastępstwa procesowego obrony za pierwszą i drugą instancję – zakończył swoją wypowiedź obrońca dziennikarza. Dostał gromkie brawa.

Prokurator Bogdan Świątkowski

6

uważa, że skoro dziennikarz Józef Wieczorek jest fachowcem to, cytuję: ” …wyłączenie jawności rozprawy dla pana Wieczorka jest jednoznaczne z konsekwencjami związanymi z tym, że będzie ujawnione to, co na sali z wyłączeniem jawności się wydarzyło”. W pełni zgadza się ze wszystkim, co zasądził sędzia Przemysław Wypych, dziennikarz jest winny, musi ponieść karę, wszystko w przepisach mu się zgadza, prosi sąd, by utrzymał wyrok w mocy i nie uwzględnił apelacji. I znów prokurator się nie wysilił, nie sięgnął uczciwie do dna całej sprawy.

Mecenas Firlej tłumaczy mu, że nikt świadomie nie będzie naruszał przepisów, zwłaszcza taka osoba jak doktor Józef Wieczorek i skoro doktor Wieczorek umieścił to na YouTube, to znaczy, że działał ze świadomością, że nie narusza żadnego przepisu, bo jawność nie była uchylona skutecznie wobec niego. A jeśli film był tak niebezpieczny, tak karygodny, to co prokuratura zrobiła, żeby domagać się zniesienia tej informacji?

Nic. Ani sąd ani prokuratura nie starali się, by usunąć tę informację z YouTube. Prokuratura tu nie widziała nic złego, nic niebezpiecznego, żadnej szkodliwości społecznej.

Oskarżony dziennikarz Józef Wieczorek oznajmił, że proces, gdzie został uznany za winnego prowadzony był według dawnych komunistycznych zasad, czyli dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie.

11

My obserwatorzy to widzimy. Zarówno sędzia Wypych jak i prokurator tak działają.

Józef Wieczorek twierdzi, że chodziło tu o skazanie właśnie jego, a nie wykazanie winy, bo widać to po niechlujstwie, lekceważeniu faktów z tamtej strony.

Sąd ignorował to, że to inna osoba nagrała, inna umieściła, a inna jest właścicielem YouTube, do którego ani prokuratura ani sąd nie zwrócili się o usunięcie tego filmu.

Zwrócił też uwagę na to, że to sądy łamiąc podstawowe zasady bardzo często korzystają z jego filmów, nigdy nie pytając go o pozwolenie, nigdy nie proponując jakiejś opłaty, choć niemieckiemu właścicielowi filmu, filmu antypolskiego „Nasi ojcowie, nasze matki” zapłacono za wyświetlanie go w czasie procesu.

Polski dziennikarz, społecznik, którego filmy będąc często dowodami w sprawie ratują ludziom życie jest lekceważony, ignorowany i ciągany po sądach, a sądy nie rozumieją jak wielkie pozytywne znaczenie miało to, że ten film można do dziś na YouTube zobaczyć.

W tamtym procesie z 13 marca 2015 roku Adam Słomka wielokrotnie domagał się, że chce jawnego procesu i tylko dzięki temu, że film został opublikowany jest na to dowodem.

Józef Wieczorek wspomniał, że zachowanie wymiaru niesprawiedliwości budzi konsternację, ale i oburzenie zarówno całego społeczeństwa jak i fachowców, którzy monitorują.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy też wystosowało protesty. My jesteśmy mediami społecznymi – mówił – i czasem bez tych mediów nie byłoby dokumentu, rola tych mediów jest czasem ważniejsza niż mediów publicznych.

Ten cały proces rozumie jako uderzenie właśnie w te media społeczne.

Krzysztof Bzdyl, który reprezentował na sali Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych stwierdził, że oskarżonym jest osoba uczciwa, społecznik, który wszystko robi dla dobra publicznego, dzięki niemu mamy lepszy i dokładniejszy obraz tego, co się w Polsce dzieje.

12

A na tych rozprawach widać jak z uczciwego obywatela w łatwy sposób zrobić przestępcę, jak sędziowie manipulują prawem, bo raz powołują się na Konstytucję, innym razem mówią, że nie jest ważna, że mają ustawy, Kodeks Karny i Kodeks Postępowania Karnego i według tego prowadzą rozprawy.

Mówił, że wymiar sprawiedliwości powinien być transparentny, a pokazywanie spraw sądowych służy wymiarowi sprawiedliwości, sędziowie nie powinni się wstydzić tego jak prowadzą rozprawę. Na procesie Adama Słomki był mężem zaufania i dokładnie widział jak zachowywała się sędzia, jak kazała ludziom opuścić salę i jak w końcu pozwoliła Adamowi Słomce filmować tamten proces.14.jpg

By usunąć publiczność z sali wezwała ileś plutonów policji i jak zauważył, takie zachowanie się sędziów wzbudza podejrzenie, że sędzia może chce coś ukryć, traci wiarygodność.

Kiedy podczas rozprawy Józefa Wieczorka ten „tajny” film kilkadziesiąt osób oglądało na korytarzu sądu, nikt ani sędzia, ani żaden urzędnik nie potraktował tego jako przestępstwo, a oglądających jako przestępców.

Stwierdził też, że dzięki temu, że Józef Wieczorek filmuje uroczystości patriotyczne ludzie są patriotami, mają więcej wiedzy o tym jak działa państwo polskie, jak działa wymiar sprawiedliwości i należałoby mu tu podziękować i może jakby prokuratura musiała płacić za stracony przez nas wszystkich czas i ze swojej pensji prokurator, to mielibyśmy wymiar sprawiedliwości, z którego ludzie by się cieszyli.

Nastąpiła przerwa w rozprawie, po której sędzia odczytała treść wyroku:

„Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Sąd Okręgowy w Krakowie po rozpoznaniu dzisiejszym sprawy Józefa Wieczorka oskarżonego o przestępstwo z artykułu 241 paragraf 2 Kodeksu Karnego na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę oskarżonego od wyroku Sądu Rejonowego dla Krakowa – Krowodrzy w Krakowie z dnia 27 kwietnia 2017 roku, sygnatura akt 2k360/16/k, na zasadzie artykułu 437 paragraf 1 kpk zaskarżony wyrok zmienia w ten sposób, że na podstawie artykułu 414 par. 1 kpk w związku z artykułem 17 punkt 2 kpk oraz artykułem 632 punkt 2 kpk uniewinnia oskarżonego Józefa Wieczorka od przypisanego mu w wyroku czynu, tj. ustęp z art. 241 par. 2 kk. Kosztami procesu za obie instancje obciąża Skarb Państwa. Zasądza od Skarbu Państwa na rzecz oskarżonego Józefa Wieczorka kwotę 840 złotych z tytułu zwrotu wydatków związanych z udziałem jego obrońcy z wyboru w postępowaniu przed sądem drugiej instancji”.

Na sali rozległy się oklaski. Potem słuchaliśmy długiego uzasadnienia, którego tylko ważniejszy fragment zacytuję:

„Analiza zgromadzonych w sprawie dowodów wyraźnie wskazuje, iż przewodnicząca składu orzekającego przeoczyła pouczenie o skutkach niedopełnienia obowiązku zachowania w tajemnicy okoliczności ujawnionych na rozprawie toczącej się z wyłączeniem jawności, w tym odpowiedzialności karnej z art. 241 par. 2 kk. Zatem nie wydaje się za trafny pogląd sądu orzekającego, że osoby z grona publiczności, w tym oskarżony Józef Wieczorek, winny mieć świadomość konsekwencji prawnych prowadzenia rozprawy z wyłączeniem jawności.

Wątpliwości w tym zakresie wynikają także z faktu, na który wskazuje w swoich wyjaśnieniach oskarżony Józef Wieczorek – wyrażenia przez sąd zgody na nagrywanie przez oskarżonego Adama Słomkę przebiegu rozprawy z wyłączeniem jawności, mimo podjętej wcześniej w tym przedmiocie decyzji odmownej, co upewniło go o legalności rejestracji i braku przeciwwskazań do publikacji nagrania.

Sąd Rejonowy zaniechał zbadania czy oskarżony Józef Wieczorek miał świadomość odpowiedzialności karnej, albowiem jak wynika z uzasadnienia wyroku przyjął a priori, iż wiedzę taką posiadał z racji wykonywanego zawodu dziennikarza.

Reasumując, w okolicznościach niniejszej sprawy kluczowym zagadnieniem dla rozstrzygnięcia kwestii przypisania oskarżonemu odpowiedzialności karnej była jego nieobecność podczas wygłaszania przez przewodniczącą składu orzekającego pouczenia.

Sąd Odwoławczy wskazuje, iż zgodnie z art. 362 kpk przewodniczący poucza obecnych o obowiązku zachowania w tajemnicy okoliczności ujawnionych na rozprawie toczącej się z wyłączeniem jawności i uprzedza o skutkach niedopełnienia tego obowiązku.

Wbrew stanowisku sądu pierwszej instancji należy stwierdzić, że sam stan świadomości niejawności rozprawy istniejący po stronie oskarżonego nie może automatycznie prowadzić do wniosku, że oskarżony świadom był także karalności rozpowszechniania publicznie wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności.

Wyrok jest prawomocny. Nie podlega zaskarżeniu w drodze zwykłych środków odwoławczych „. 15

17Po rozprawie, wreszcie uniewinniony dziennikarz Józef Wieczorek zwrócił uwagę na to, że znów był problem ze słyszalnością na sali, dotarło do niego, że został uniewinniony, ale czeka teraz na pisemne uzasadnienie sędzi, bo to ma znaczenie dla poznania całego procesu w jaki sposób funkcjonuje ten system sprawiedliwości, bo to co się działo na poziomie Sądu Rejonowego to był skandal, to były rozprawy prowadzone zgodnie z systemem obowiązującym w systemie komunistycznym. 26

Problem jest taki, że sprawa dotyczy mediów, które obejmuje również np. prawo prasowe, o czym nie wszyscy wiedzą, że prawo prasowe pochodzi z roku 1984, czyli głęboko w czasach PRL, w czasach de facto wojny jaruzelsko – polskiej.

Trzeba o tym pamiętać, że rok 1984 to było zaostrzanie prawa po zniesieniu formalnego stanu wojennego, bo miało zastąpić powiedzmy te wycofywane czołgi i transportery opancerzone. Natomiast do dnia dzisiejszego to prawo obowiązuje (…) i w tym prawie prasowym w jednym paragrafie mamy zgodność z Konstytucją RP, a w drugim – z Konstytucją PRL, więc z którym to prawem i z którą Konstytucją jest to zgodne.

To jest poważny problem, który powinien być publicznie nagłaśniany, również przez dziennikarzy, nie tylko takich jak my.(…)

W całym procesie było wiele problemów, które wymagają refleksji, obrobienia, ale też przekazania społeczeństwu, żeby wiedziało jak wygląda praca sędziów, prokuratorów, dzięki którym każdy człowiek, szczególnie ten, który robi pro publico bono jest narażony na tego rodzaju sytuacje, również na skazywanie, de facto jest zdegradowany, nie ma go w przestrzeni publicznej, staje się też przez takie skazywanie dla niektórych ludzi niewiarygodny.

Dodał też, że ze względu na wiele aspektów prawnych chciałby, żeby dotarło to też do tych, którzy tworzą prawo, do tych, którzy chcą naprawiać to prawo.

W wielu przypadkach możemy powiedzieć, że to wymiar niesprawiedliwości, bo jeśli został uniewinniony, to stracił na to 3 lata. Odbiło się to również na zdrowiu.

20 lat temu tu w tym sądzie również był linczowany, chciał dotrzeć do prawdy z końca PRL. 30 lat temu on wykładowca wygnany został z Uniwersytetu Jagiellońskiego bez merytorycznego uzasadnienia, na podstawie opinii anonimowego gremium.

Mówi, że to były czasy politycznej weryfikacji kadr końca PRL, kiedy usuwano ludzi niewygodnych, którzy rzekomo mieli zły wpływ na młodzież. A młodzież tłumaczyła, że uczył ich m.in. samodzielnego myślenia, myślenia krytycznego, co wtedy było niewygodne w systemie opartym na bezmyślności i bezkrytyczności, co do dziś widać w postępowaniu sądów, bo Sąd Rejonowy tak się zachował.

Nie da się przeprowadzić skutecznej reformy wymiaru sprawiedliwości bez skutecznej reformy systemu nauki i szkolnictwa wyższego, gdzie są kształcone kadry, również dla sądownictwa.

Dlaczego teraz nie mówi się o pracownikach uczelni wyrzucanych w latach 80-tych, nonkonformistów, którzy do systemu nauki wprowadzali ludzi myślących i krytycznych – 30 lat temu dostał jak mówi dożywocie, kiedy został wygnany z Uniwersytetu Jagiellońskiego i do tej pory nie odzyskał wolności, wolności wykładania, nikt go nie przeprosił, natomiast głośno mówi się tylko o tych, którzy byli jakoby wygnani w 1968 roku, a tak naprawdę to wielu z tamtych powinno być sądzonych za to, co robili z ludźmi w czasach komunizmu.

Pod budynkami sądu odbyła się krótka pikieta pod hasłami: ” Żądamy dekomunizacji sądów” i „Nie ma sprawiedliwości bez jawności”.

22

Adam Słomka uznał, że warto nazwisko sędzi Urszuli Teresy Gubernat wpisać na listę przyzwoitych sędziów, bo prowadziła rozprawę odwoławczą ładnie, kulturalnie i wydała dziś przyzwoity wyrok, że można filmy z rozprawy publikować na internecie, w przeciwieństwie do sędziego Wypycha, który skazał dziennikarza za to, że ujawnił prawdziwe oblicze służb specjalnych przeciwko nam, które chciały nas oskarżyć o wynajęcie gangsterów z gangu „Krakowiaka” w celu zabicia prezesa sądu w Katowicach.

Chciała szajka proces utajnić i sędzia Wypych skazał redaktora Wieczorka.

19.jpg

Mówi, że potrzebna jest kontrola społeczna sędziów, trzeba zrobić stronę internetową krakowską z sędziami, z opisem spraw, żeby ludzie wiedzieli co się dzieje i czego mogą się spodziewać po danym sędzi, to od razu spowoduje, że też ci sędziowie zaczną się przyzwoicie zachowywać.

Krzysztof Bzdyl stwierdził m.in., że dalej sądzą sędziowie z czasów komuny. Rok 79-ty, 80-ty przeszli nieruszeni ci wszyscy, którzy bronili komunizmu jak mówił Jaruzelski, jak niepodległości, poszli dalej i tak wychowali kolejne pokolenia sędziów, a one przejęły ten sam styl wyroków opartych na kłamstwie, bezprawiu, zastraszaniu i na rozprawach, które toczyły się w trybie tajnym, bo jak sędzia kłamie, łamie prawo i chce skazać oskarżonych wbrew wszelkim dowodom, to nie może tego robić na rozprawach jawnych.

23

Takich sędziów, którzy utajniają rozprawy jest tu więcej, np. pani Rokosz, ale też i sędzia Gubernat kilka tygodni temu usunęła ludzi z sali przy pomocy policji i utajniła rozprawę, gdzie Krzysztof Bzdyl był stroną inicjującą. Robią sprawę niejawną, no i w sposób rzeczywiście wyjątkowo stronniczy, nieuczciwy skazują tych ludzi, którzy korzystają z podstawowych praw człowieka i praw obywatelskich, bo przecież sprawa doktora Wieczorka to jest sprawa tego wyłącznie czy ludzie mają prawo znać prawdę, mają prawo znać fakty.

 

Polska flaga na polskie drogi ! Postulat obywatelski na 100-lecie odzyskania Niepodległości

flaga

Polska flaga na polskie drogi !

Postulat obywatelski na 100-lecie odzyskania Niepodległości:

Zobacz jak to wygląda w Czechach ! Wideo 5-6 maja 2018

Podczas krótkiego pobytu w Czechach na Uroczystości 73. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Holiszowie przez Brygadę Świętokrzyską Narodowych Sił Zbrojnych jechaliśmy od Cieszyna przez Brno-Pragę – Pilzno – Holiszów i z powrotem, mijając po drodze setki billboardów [obustronnych] rozmieszczonych wzdłuż drogi.

b

To piękna sprawa. Naprawdę robi wrażenie.

b2.PNG

Czy nie można by na 100 lecie odzyskania niepodległości wzdłuż ważniejszych polskich dróg, szczególnie na szlakach wiodących do odzyskania niepodległości poumieszczać billboardy z polską flagą ? A może także z wizerunkami Ojców Polskiej Niepodległości ?

Koszty by były, ale odzyskanie Niepodległości przed 100-laty kosztowało więcej. Niestety w III RP jakoś Niepodległość mało jest ceniona, także Polska Flaga.

W Święto Flagi 2 Maja w Krakowie pobity został rekord długości polskiej Flagi – piękna sprawa, [https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/05/02/najdluzsza-bialo-czerwona/ ]

0.jpg

ale jednocześnie wzdłuż Alei 3 Maja nie było żadnej flagi ! ( tak było i w ostatnich latach). Przygnębiający widok.

1.jpg

Na budynku Collegium Novum flaga była, ale słabo eksponowana -w towarzystwie flagi unijnej i uniwersyteckiej

2.jpg

– co jakoś przypominało parytety flagowe z czasów PRL, z którym utrzymano ciągłość prawną i mentalną.

Co więcej, nie tak dawno najstarszy polski uniwersytet gościł, i to w murach Audytorium Maximum, niejakiego Kubę Wojewódzkiego znanego z ekscesów wkładania polskiej flagi w psie kupy – ręce i nogi opadają.[ https://blogjw.wordpress.com/2018/03/12/nie-mam-kwalifikacji-na-etat-szambowego/] 

W Parku Jordana gdzie na 2-3 Maja każdego roku można podziwiać las polskich flag.

PJ.jpg

w drastycznym kontraście z przylegającą Al. 3-Maja z trudem udało się zainstalować maszt z polską flagą łopoczącą wśród Galerii Wielkich Polaków XX Wieku, która to galeria jest przedmiotem nieustannych ataków aktywistów anty-polskich, radnych Królewskiego Miasta Krakowa nie wyłączając.

Rozmieszczenie wzdłuż polskich dróg billboardów z polską flagą w roku 100- lecia odzyskania Niepodległości byłoby pięknym akcentem tej rocznicy i dowodem na to, że na terytorium Polski żyją jeszcze Polacy, którzy sobie odzyskanie Niepodległości cenią i chcieliby ją utrzymać na zawsze.

Mityczny związek

Czyżby istniał związek przyczynowy

między śmiercią studenta UJ – Stanisława Pyjasa

a śmiercią rektora UJ Mieczysława Karasia ?

W kwietniowym numerze Kuriera Wnet ukazał się list p. Jadwigi Wronicz ‚ O profesorze Karasiu’ w którym autorka broni dobrego imienia b. rektora UJ Mieczysława Karasia w niezbyt korzystnym świetle przedstawionego w pamiętniku prof. Karola Estreichera cytowanym przeze mnie w artykule ‚ Dezubeklizacja uczelni ‚ [ Kurier Wnet z marca 2018 r.] Rektor Karaś zdaniem Karola Estreichera usiłował zamienić Uniwersytet Jagielloński w Instytut Propagandowy Polskich Komunistów. Co moim zdaniem w niemałym stopniu się udało i skutki tego są odczuwalne do dnia dzisiejszego. [ UJ za rektora Mieczysława Karasia, czyli zamiana Uniwersytetu Jagiellońskiego w Instytut Propagandowy Polskich Komunistów. –https://lustronauki.wordpress.com/2009/11/14/uj-za-rektora-mieczyslawa-karasia/ ].

Z rektorem Karasiem miałem jedyny osobisty kontakt podczas milczącej wizyty rektora na okoliczność  ‚gospodarskiego’ posiedzenia Senatu UJ [1975 ?) w moim doktoranckim pokoju na Oleandrach 2 ( Instytut Nauk Geologicznych UJ).

Faktem jest jednak, że rektor Karaś podczas swojej kadencji pozbawił mnie miejsca w Nowym Żaczku ( akademik z miejscami dla doktorantów] czego nie odbierałem jako przejaw bezinteresownej życzliwości ze strony rektora – z której podobno rektor był znany w opinii p. Jadwigi Wronicz, lecz jako dotkliwą dla mnie decyzję administracyjną w końcowym okresie realizowania pracy doktorskiej. Nie wiem jak dla polonistów, ale dla geologów kawałek pokoju do mieszkania się przydaje. Wynajmowanie pokoju na mieście i to w Krakowie, to dla kieszeni doktoranta stanowiło poważny problem.

Moje – tj. młodego wówczas człowieka, dopiero zaczynającego pracę na UJ – widzenie sytuacji na UJ w połowie lat 70-tych ubiegłego wieku, było zbliżone do opisów w Dzienniku Wypadków prof. Karola Estreichera, człowieka wówczas wiekowego i doświadczonego.

Najbardziej mnie jednak zaintrygowała opinia czytelniczki, że między śmiercią Stanisława Pyjasa a śmiercią rektora UJ ( w wieku 53 lat) zachodzi związek przyczynowy.

Autorska listu twierdzi, że rektor M. Karaś okazał się życzliwy dla studentów – kolegów Pyjasa udostępniając im uniwersytecki autobus na pogrzeb zamordowanego kolegi, co spowodowało wezwanie do KC PZPR – po czym wkrótce zmarł w Rabce.

Czy ta sprawa była jakoś badana w licznych śledztwach na okoliczność śmierci Stanisława Pyjasa i zjawisk towarzyszących autorka listu nie pisze.

Sugeruje, że jakieś wydarzenia w KC PZPR na tle śmierci Pyjasa miały wpływ na jego przedwczesną śmierć.

Mieczysław Karaś zmarł nagle 10 sierpnia 1977, czyli jednak kilka miesięcy po śmierci Stanisława Pyjasa, ale kilka tygodni po tajemniczej śmierci Stanisława Pietraszki, który jako ostatni widział swojego przyjaciela Stanisława Pyjasa żywego i sporządził portret pamięciowy prawdopodobnego zabójcy i który według wszelkich poszlak został zamordowany. https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Pyjas

Ten postulowany przez czytelniczkę związek przyczynowy między śmiercią Mieczysława Karasia a śmiercią Stanisława Pyjasa raczej jest mityczny.

Corocznie w Krakowie 7 maja w kolejne rocznice śmierci Stanisława Pyjasa pod tablicą Jego pamięci, na ul. Szewskiej 7, odbywają się spotkania jego przyjaciół i opozycji antykomunistycznej, co w ostatnich latach dokumentuję, [ostatnie spotkanie – https://niezlomnym.wordpress.com/2018/05/07/41-rocznica-smierci-stanislawa-pyjasa/ale nikt rektora Mieczysława Karasia na tę okoliczność nie wspomina.

Ulica im Mieczysława Karasia ( obecnie Romana Ingardena) w Krakowie została zdekomunizowana już u zarania III RP, co chyba winno dawać nieco do myślenia w okresie trudnego procesu dekomunizacji przestrzeni publicznej po niemal 30-latach od medialnego obalenia komunizmu.

Uniewinnienie niewinnego sukcesem sądu dobrej zmiany

za niewinność

Uniewinnienie niewinnego

sukcesem sądu dobrej zmiany,

czyli pozytywne skutki mojej działalności pro publico bono

[tekst i wideo – Józef Wieczorek]

Skazywanie niewinnych przez polskie sądy III RP, nawet na 25 lat pozbawienia wolności, jest faktem. Uniewinnianie przestępców, i to groźnych, oraz szkodliwych społecznie, jest tak częste, że nie zawsze bulwersuje opinię publiczną. Większe zainteresowanie budzi uniewinnianie sędziów, którzy kradną z „roztargnienia”.

Nie bez przyczyny naprawa sądownictwa jest jednym z kluczowych problemów do zrealizowania przez rząd „dobrej zmiany”.

W krakowskich sądach nieco się zmieniło – niektórych sędziów aresztowano, bo trudnili się działalnością przestępczą, innych odwołano ze stanowisk. Te zmiany w ostatnich miesiącach spowodowały, że moja apelacja od wyroku skazującego za działalność pro publico bono była 3-krotnie odraczana, a i czwarty termin został przesunięty, co prawda tylko o jeden dzień, a to ze względu na zbyt duże zainteresowanie opinii publicznej. Mimo rozbudowy gmachów sądowych w ostatnich latach, sąd na rozprawie 26 kwietnia nie był w stanie znaleźć większej sali zdolnej pomieścić weteranów opozycji antykomunistycznej i media społecznościowe.

Ostatecznie rozprawa odbyła się w godzinach rannych dnia następnego (27 kwietnia) co spowodowało nieco zmniejszoną frekwencję zainteresowanych, ale przeniesienie rozprawy chyba dla jej wyniku było korzystne.

Sąd miał dodatkowy czas na przemyślenie sprawy i ostatecznie podjął decyzje o uniewinnieniu niewinnego, co nie jest tak częstym zwyczajem polskich sądów.

Wyrok uniewinniający winien ostudzić zapał skazywania opozycjonistów za niewinność a szczególnie niezależnych dziennikarzy działających na rzecz dobra publicznego, w tym i samych sądów.

Z mojej roboty dziennikarskiej prowadzonej społecznie, bez gratyfikacji, nieraz polskie sądy korzystały bezpłatnie,  a moje filmy nieraz uchroniły fałszywie oskarżonych od skazania .

Sądy i inne organy władzy państwowej jakoś są mniej sprawne, a i mniej zainteresowane w rejestrowaniu rzeczywistości, co prowadzi do wyrządzania wielu szkód społecznych, dotkliwych szczególnie dla uczciwych obywateli.

Moja działalność społeczna widocznie budziła zaniepokojenie sądów, bo pokazuje jakie są one naprawdę, czego sądy na ogół nie chcą wiedzieć, a przede wszystkim nie chcą aby inni mogli to obejrzeć.

Sądy zamiast prawdę ujawniać dążą do jej utajniania, wzorując się zapewne na metodach stosowanych na uniwersytetach formujących prawników polskich sądów, którzy nieraz są zatrudniani i tu i tu – tzn. i w sądach i na uczelniach , co powoduje przenikanie się obu nadzwyczajnych kast – kasty sędziowskiej i kasty akademickiej. [https://blogjw.wordpress.com/2017/11/04/nadzwyczajne-kasty-w-togach/]

W mojej sprawie zastosowano znaną bolszewicką metodę – dajcie nam człowieka a paragraf się znajdzie.

Niewygodnego człowieka dano – paragraf się znalazł. Choć nie wiadomo kto dał ? Wiadomo, że zostałem zidentyfikowany „obrazowo” za [pomocą znanego zdjęcia internetowego – człowiek w kapeluszu) a „adresowo” na podstawie umieszczonego w internecie listu do rektora i Senatu UJ https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/, obrazującego słowem ekscesy zorganizowanej grupy przestępczej realizującej dyrektywy związku przestępczego o charakterze zbrojnym podczas wojny jaruzelsko-polskiej, ale prokuratura z urzędu, ani sądy, tymi ekscesami przez dziesiątki już lat nie chciały się zainteresować.

Na rozprawach niższej instancji (sąd rejonowy] prokurator co prawda stwierdzał, że niczego tajnego nie ujawniłem, nie zdradziłem żadnej tajemnicy, nic nie zarobiłem, ale paragraf jest [co prawda nie wiadomo dlaczego] i trzeba mnie skazać.

Sąd skazywał, bo słyszał na ujawnionym przez mnie filmie, to co mówił ktoś inny i to poza salą sądową, ale nawet tego ‚innego’ na tą okoliczność nie indagował. Winno to się znaleźć w podręcznikach prawa, jako przykład uzasadnienia skazywania ludzi niewinnych.

Zastosowano zasadę domniemania winy, nie mając dowodów winy i nawet ich nie szukano. Proces iście kafkowski.

Sąd pomylił mnie z przedmiotem -kamerą, która rzecz jasna słyszała inaczej i więcej niż ja, bo mnie na sali, gdzie ten przedmiot się znajdował – nie było.

Przedmiotowe traktowanie obywateli przed sądy nie jest żadnym wyjątkiem. Zresztą i przed 20 niemal laty,  z takim, a nawet o wiele gorszym traktowaniem przez sąd krakowski się spotkałem, kiedy chciałem poznać autorów ekscesów wojny jaruzelsko-polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim, łudząc się możliwością unieważnienia ‚wilczego biletu’, w który mnie zaopatrzono,  na okres – jak się okazuje – dożywotniego wygnania z murów uczelni.

Niewygodny i stanowiący zagrożenie dla patologicznego uniwersytetu (dla nadzwyczajnej kasty akademickiej) po latach stał się niewygodny i stanowiący zagrożenie dla sądów [dla nadzwyczajnej kasty sądowej].

Ten wyrok uniewinniający jest szczególnie ważny dla dziennikarzy obywatelskich pełniących ważną rolę dla naprawy państwa, w tym sądownictwa.

W państwie prawa takich dziennikarzy winno się cenić, a nie skazywać, „grillowac” latami. [m.in. https://blogjw.wordpress.com/2017/05/16/skazany-za-dzialalnosc-pro-publico-bono/, https://blogjw.wordpress.com/2018/01/03/uzupelnienie-apelacji-od-niesprawiedliwosci-sadowej/ ].

Paradoksalnie sam fakt przeprowadzenia takiego absurdalnego procesu świadczy pozytywnie o mojej działalności. Widać, że obywatelskie, niezależne media, budzą strach wśród nadzwyczajnych kast.

Mimo kilkuletniego sądowego molestowania swojej działalności nie zaprzestałem, ale dobrze by było, aby sądy zaprzestały molestowania niezależnych, obywatelskich dziennikarzy działających pro publico bono na rzecz naprawy sądownictwa.

Może ten wyrok do takiej zmiany się przyczyni. Jeśli tak, to będzie to dobra zmiana oczekiwana przez obywateli.

Na dobrą zmianę ‚akademicką’ do tej pory się nie zanosi. Nie mam co liczyć na uniewinnienie, mimo wyroku akademickiego, jak się okazuje – dożywotniego, za niewinność, nie podlegającego władzy sądowniczej, a jedynie autonomicznej kaście akademickiej kontynuującej tradycje czerwonego uniwersytetu opartego nie na fundamentach prawdy, lecz na fundamentach ‚kupy wojewódzkiej’ [Kupa wojewódzka miarą poziomu Uniwersytetu Jagiellońskiego – Nie mam kwalifikacji na etat szambowego -https://blogjw.wordpress.com/2018/03/12/nie-mam-kwalifikacji-na-etat-szambowego/ ]

.

Degradacyjna schizofrenia. Dokąd zatem zmierzamy ?

1

Degradacyjna schizofrenia. Dokąd zatem zmierzamy ?

Rezygnacja z planowanej degradacji generalskich przywódców zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym wywołała konsternację a nawet oburzenie wśród wielu zwolenników obecnej dobrej zmiany, bo tej zmiany do dobrej nie da się zaliczyć.

Ale taki stan rzeczy jest tylko potwierdzeniem schizofrenicznego stanu III RP – podobno kraju wolnego, ale zachowującego ciągłość z systemem zniewolenia – jej poprzedniczką PRLem. Skoro u zarania transformacji nie przywrócono ciągłości z II RP, to i mówienie o III RP jest niejako nadużyciem i wprowadza w błąd, bo żyjemy w PRL- bis i z wolnością mamy ciągłe problemy.

Liczne błędy jakie są i będą popełniane w funkcjonowaniu państwa są niewątpliwie konsekwencją tego błędu fundamentalnego .

Ci, którzy winni być zdegradowani u zarania III RP nadal byli u władzy, a ci, którzy zostali zdegradowani w PRL nieraz pozostają do dnia dzisiejszego zdegradowani i nawet o tym się nie mówi, w podobno wolnym kraju.

Moc degradacyjna reżimu komunistycznego była wielka i trwała. Mocy degradacyjnej i przede wszystkim restytucyjnej – wolny kraj zwany III RP jakoś nie posiada.

Prowadzę swój blog z punktu widzenia akademickiego, nonkonformistycznego, więc przez decydentów zdegradowanego, ale niejako z obowiązku służbowego [obywatela na służbie] nawiązuję do systemu akademickiego, także w III RP stanowiącego zasadniczo kontynuację systemu PRL.

Za główne filary tego systemu uważa się habilitacje oraz profesury – te ostatnie nadawane centralnie przez główne siły polityczne ( przewodniczących Rady Państwa w PRLu, Prezydenta RP – obecnie) rzekomo aby moc ich była wielka.

Mimo, że jesteśmy potęgą profesorską, ale mizerią naukową, moc nadawania profesur -mimo reform – ma być utrzymana w rękach prezydenckich, rzecz jasna po podsuwaniu nominacji przez wyselekcjonowaną komisję centralną, o mocach akademickich niekoniecznie znanych, co najlepiej chyba ilustruje odpowiedź nieżyjącego już b. szefa Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów prof. Tazbira na moje pytania ( w roku 2004 ) o dorobek członków tej komisji „ Z całym przekonaniem mogę podzielić pański pogląd o potrzebie istnienia przejrzystego, powszechnie dostępnego systemu informacji o dorobku naukowym całej kadry naukowej w naszym kraju .
.”Żałować należy, iż takiego, profesjonalnie przygotowanego systemu nie ma dotąd, zaś różne bazy danych funkcjonujące w Internecie są albo niepełne albo tak skonstruowane, że mogą być, jak sam Pan wskazał, źródłem nieporozumień. Potrzeba istnienia takiego profesjonalnego systemu informacji jest więc bezdyskusyjna, co jednak wymaga podjęcia określonych działań ze strony państwowych organów odpowiadających za politykę naukową w naszym kraju, zaangażowania do tego środków finansowych i organizacyjnych. Potrzebne byłoby też zapewnienie odpowiednich podstaw prawnych zapewniających dopływ do systemu informacji pełnych i w sposób obiektywny weryfikowanych…” . ( https://wobjw.wordpress.com/2010/01/02/jawna-niejawnosc-dorobku-naukowego/).

W tej materii – mimo upływu czasu i przeprowadzania reform – nie ma istotnych zmian.

Niemal nikogo nie interesuje kto naprawdę decyduje o profesurach, które mają pozostać filarem systemu.

Prezydent ma moc nadawania profesur, ale nie ma mocy ich odbierania [czyli degradowania profesorów] nawet jak profesura jest uwarunkowana działalnością przestępczą (np. plagiatem).

Akademicy odbierają z rąk prezydenta nominacje profesorskie, ale degradacji – nie odbierają, bo są dożywotni.

Gdy przed laty nad możliwością degradacji dyskutowano podnosiły się krzyki, że to byłby zamach nad gwarantowaną konstytucyjnie autonomię nauki.

Dlaczego prowadzenie działalności przestępczej i to na niwie naukowej – a zatem poszukiwania prawdy – ma być chronione prawem i to konstytucyjnym ?

Nie bez przyczyny mamy degradację/dewaluację stopni i tytułów naukowych i jest to degradacja/dewaluacja uwarunkowana prawem i obyczajami akademickimi.

W krajach o wysokim poziomie naukowym żaden prezydent, czy król, nie zajmuje się nadawaniem, czy odbieraniem tytułów naukowych, bo tym się zajmują gremia naukowe, ale u nas przez lata komunizmu procesy awansów akademickich były uwarunkowane politycznie, dostępne dla aprobowanych przez aparat partyjny i tak zostało to środowisko uformowane.

Kto dla przewodniej siły narodu stanowił zagrożenie (realne, czy wyimaginowane) nie awansował, nie mógł pełnić funkcji kierowniczych.

Kiedy w czasach Solidarności okazało się, że studenci zamiast na towarzysza profesora zaczęli się orientować na bezpartyjnego, a nawet opozycyjnego doktora, trzeba było doktora eliminować, prowadzić systematyczną organizację jego niepowodzenia zawodowego, bo stanowił zagrożenie dla istniejącego porządku rzeczy i tak już pozostało i w III RP.

Degradacje akademickie PRLu utrzymano w mocy w III RP, dla tych, którzy stanowili zagrożenie dla beneficjentów PRLu ( nie tylko partyjnych), szczególnie wtedy gdy zagrożenie z ich strony rozszerzyło się na cały patologiczny system akademicki stanowiący raj dla wyselekcjonowanych przez przewodnią siłę narodu.

Z przestrzeni publicznej te problemy całkiem zniknęły, bo autonomiczni bajkopisarze historyczni wyeliminowali słowo ‚ komunizm’, zjawisko politycznych weryfikacji kadr [ w tym degradacji, bez możliwości odwołania !], a nawet w ferworze dziejopisarskim zdegradowali czynnik partyjny i tym samym ekscesy końca PRL przerzucili [w sposób zapewne niezamierzony] na barki profesorów/rektorów. A ci, złożeni autonomiczną epidemią amnezji i demencją starczą, utrzymują w mocy to co mocy prawnej nie powinno mieć.

Przestępca akademicki ma być chroniony prawnie i to konstytucyjnie, aby mu się krzywda czasem nie stała ! Wyklęty przez komunistów ma pozostać wyklęty – co najmniej dożywotnio. I tego stanu rzeczy bronią także ‚NASI”.

Skoro komuniści ułożyli tory, którymi nauka ma się poruszać, to i w III RP, mimo zmian, po tych torach nadal się porusza i kierunku poruszania się nie zmienia.

Znaki drogowe zostały utrzymane. Może jakieś szyny trzeba było wymieniać, śróbki podokręcać, nasypy umocnić, ale kierunek został zachowany.

Jedziemy nie tam gdzie trzeba, ale słychać głosy – utrzymać kierunek !

Mamy wzrost kadr habilitowanych i profesorskich i spadek poziomu nauki, spadek poziomu elit, a wręcz ich brak. Więc co ? Trzeba utrzymać taki system, aby poziom spadku utrzymać ?

Nie można degradować procesu samodegradowania się stopni i tytułów [?!] , nie bacząc na to, że degradacja uczelni – to degradacja państwa !

Brak degradacji generalskich to szok, ale brak degradacji profesorskich – szokiem nie jest.

Jeszcze w czasach wojny jaruzelsko-polskiej postulowałem przenoszenie w stan nieszkodliwości profesorów realizujących dyrektywy zorganizowanej, zbrojnej grupy przestępczej, organizujących procesy samoawansowania się, deprawowania młodzieży akademickiej, zapewniających systematyczną organizację niepowodzenia zawodowego – dla nich i systemu niewygodnych. Solidarności ze mną nie było i nadal nie ma. Solidarność z degradującymi naukę – była i pozostała, jak najbardziej.

Dokąd zatem zmierzamy ?

Degradacja Wolności, zamiast degradacji generałów

Screen Shot 04-21-18 at 02.58 PM

z: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,967,spotkanie-ws-ustawy-degradacyjnej.html

Degradacja Wolności, zamiast degradacji generałów

Po spotkaniu u Prezydenta RP ws. ustawy degradacyjnej, Krzysztof Łapiński -rzecznik prezydenta oświadczył, że ‚ ta sprawa nie będzie regulowana na poziomie ustawy’ czyli generałowie WRON nie zostaną zdegradowani i nie będzie zatem nawet symbolicznego przerwania ciągłości III RP z PRL. Ciągłość prawna pozostała, stąd schizofrenia III RP, w której w alejach zasłużonych mamy i katów i ich ofiary, stopnie generalskie mają bohaterowie, ale i zdrajcy, tytuły profesorskie mają zarówno wybitni uczeni, ale i partyjni aparatczycy.

Degradacji generałów związku przestępczego działającego na rzecz zniewolenia Polaków nie będzie, ale degradacja Wolności nastąpiła.

Niektórzy czerwiec 1989 r. uznają za datę odzyskania Wolności, ale w kwietniu 2018 r. nadal jesteśmy zniewoleni, i nie jesteśmy się w stanie uwolnić od komunistycznej spuścizny. Nie było takiej woli na początku transformacji i nie ma jej nadal.

Jan Paweł II mówił Wolności nie można posiadać, trzeba ją stale zdobywać”.[https://niezlomnym.wordpress.com/2018/04/21/wolnosci-nie-mozna-posiadac-retrospektywa-festiwalu-filmowego-niepokorni-niezlomni-wykleci/ ]

Jana Pawła II – już świętego – wielbimy, ale ze zdobywania wolności jakby rezygnujemy. Brak ustawy degradacyjnej jest tego wyrazem, choć nie jedynym.

W systemie akademickim do tej pory nie zastosowano ustawy dekomunizacyjnej, więc elity są nadal formowane przez beneficjentów systemu zniewolenia.

Zatem elity mamy mierne, zniewolone, bo system takich preferował, selekcjonował i dobrej zmiany w tej materii nie widać.

Elity zdobywają tytuły, stanowiska, ale nie są w stanie zdobyć się na rozliczenie z przeszłością, w której są uwikłani.

Z punktu widzenia środowiska akademickiego brak degradacji komunistycznych twórców stanu wojennego chyba był spodziewany i pożądany.

W końcu, jak podnoszę od lat, w dziejach uczelnianych, stan wojenny, nie mówiąc o jego skutkach dla formowania elit, w ogóle nie został zauważony – więc za co degradować jego twórców, skoro w oczach elit to było nic nie znaczące wydarzenie ?

Był to podobno okres stopniowej liberalizacji systemu, kiedy uniwersytet był ochraniany przez rzesze agentów SB i ich licznych współpracowników i -chyba dzięki temu ? – przez okres PRL przeszedł podobno bezstratnie.

Skoro nikt akademików za wypisywanie takich bredni nie zdegradował, więc i elity władzy przez takich akademików formowane, także generałów nie degradują.

Mamy systemową kompatybilność i w ten sposób z systemu zniewolenia przez lata nie zdołamy się wyzwolić.

Protest Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w sprawie skazania Józefa Wieczorka z Krakowa

Jozef Wieczorek

http://cmwp.sdp.pl/protest-cmwp-sdp-w-sprawie-skazania-jozefa-wieczorka-z-krakowa/

CMWP

Protest CMWP SDP w sprawie skazania Józefa Wieczorka z Krakowa

W związku ze skazaniem p. Józefa Wieczorka wyrokiem Sądu Rejonowego dla Krakowa – Krowodrzy Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stoi na stanowisku, że zapadły w niniejszej sprawie wyrok skazujący rażąco godzi w prawa i swobody obywatelskie. Orzeczenie wydane przez sąd I instancji powinno zostać niezwłocznie uchylone, a jedynym rozsądnym i zgodnym z prawem werdyktem w niniejszej sprawie może być wyrok uniewinniający p. Józefa Wieczorka od postawionego mu zarzutu. CMWP SDP przyłącza się do stanowiska obrońcy p. Józefa Wieczorka wyrażonego w apelacji wniesionej od powyższego orzeczenia. Stanowisko nasze zostało przesłane do Sądu pismem z dnia 22 marca 2018 r.

Skazując p. Józefa Wieczorka Sąd Rejonowy uznał, że rozpowszechnił On publicznie wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności, zamieszczając na portalu internetowym YouTube nagranie filmowe utrwalające przebieg rozprawy. W naszej ocenie sąd I instancji popełnił błąd w ustaleniach faktycznych mający wpływ na treść orzeczenia, który polegał na dowolnym przyjęciu, jakoby oskarżony został skutecznie pouczony o wyłączeniu jawności rozprawy. Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy prowadzi bowiem do wniosku przeciwnego. Należy przy tym zauważyć, iż żaden organ państwowy (prokuratura ani sąd) nie zażądał usunięcia inkryminowanego materiału z sieci internetowej – czy to bezpośrednio od p. Józefa Wieczorka, czy od administratora platformy YouTube. Podważa to dokonaną przez sąd I instancji kwalifikację czynu jako szkodliwego społecznie.
Zgodnie z art. 54 Konstytucji RP, „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”. Natomiast w myśl art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka „Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe”. Dlatego CMWP stoi na stanowisku, że zapadły w niniejszej sprawie wyrok skazujący rażąco godzi w prawa i swobody obywatelskie, a jedynym rozsądnym i zgodnym z prawem werdyktem w niniejszej sprawie może być wyrok uniewinniający p. Józefa Wieczorka od postawionego mu zarzutu

dr Jolanta Hajdasz 
dyr. CMWP SDP

Niezłomni – wyklęci przez rektorów

[tablica na ul. Senackiej 3 w Krakowie- zdj. Józef Wieczorek]

Niezłomni – wyklęci przez rektorów

W marcu obchodziliśmy po raz kolejny Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, coraz częściej zwanych Niezłomnymi, jako że niezłomnie walczyli o Niepodległą Polskę po jej opanowaniu przez komunistów i dlatego przez nich zostali wyklęci.

Podziemna armia powraca ! – jak dziś śpiewają bardowie, choć nadal jeszcze wielu bohaterów walk o Wolną Polskę określa się mianem bandytów, tak jak ich nazywali komuniści. Mimo medialnego obalenia komunizmu, nie do końca ten zniesławiający wolnych Polaków system się skończył. Tkwi przede wszystkim w mentalności, ale i w prawie, bo III RP zachowała ciągłość z komunistycznym PRLem .

Konieczność narodowej pamięci

W Katedrze Wawelskiej abp. Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, w pięknej homilii poświęconej obchodom Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych mówił: Naszą pamięcią, pamięcią matki Kościoła chcemy ogarnąć tych, którzy dla Boga, dla ojczyzny, dla Polski dali najwyższe świadectwo cierpienia, życia, śmierci i nadziei.’ i ‚oddanie Żołnierzom Niezłomnym należnej czci jest naszym ważnym zadaniem. To właśnie jest zadanie dla nas na dzisiaj i na przyszłość. Konieczność narodowej pamięci o Żołnierzach Wyklętych’. 

Z okazji Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych odbyła się pierwsza wspólna pielgrzymka Żołnierzy Niezłomnych na Jasną Górę, gdzie metropolita gdański w homilii mówił: „Przywracamy dziś pamięć bohaterów, którzy u schyłku II Wojny Światowej, a szczególnie po jej zakończeniu, zostali zdradzeni i skazani na wymazanie z pamięci, a także i fizyczny niebyt, dlatego wrzucano ich do dołów śmierci, zamazywano nazwiska.” wspominając także o ks. Władysławie Gurgaczu, duchowym opiekunie oddziału leśnych w Sądeckim, w 1949 roku skazanym na śmierć i rozstrzelanym. W ostatnim słowie podczas rozprawy sądowej ks. Gurgacz oświadczył: „Moje czyny były zgodne z tym o czym myślą miliony Polaków, tych Polaków, o których obecnym losie zdecydowały bagnety NKWD”

Niestety nie wszyscy chcą przywracać pamięć o Żołnierzach Niezłomnych, nadal dla zbyt wielu Polaków pozostają wyklęci.

Pamięć o Ks. Gurgaczu kultywują głównie świeccy, działając na rzecz beatyfikacji tego Niezłomnego Kapelana Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej, o czym świadczą filmy, coroczne msze św. na Hali Łabowskiej w Beskidzie Sądeckim gromadzące coraz większe tłumy, uroczystości w Jabłonicy Polskiej tam gdzie ks. Gurgacz się urodził, i w Krakowie – tam gdzie ks. Gurgacz został zamordowany i pochowany, ale bez chrześcijańskiego pogrzebu.

Dobrze, że abp. Głódź o nim przypomniał na Jasnej Górze w pięknym kontekście. Może inni duchowni też się włączą do krzewienia kultu ks. Gurgacza. Czekamy też na ekshumację i na uroczysty, katolicki, narodowy pochówek Niezłomnego dla Boga i Ojczyzny.

Inka” lepiej rozumiała

Niestety negatywne, haniebne, zgodne z propagandą komunistyczną opinie o żołnierzach niepodległościowego powstania antykomunistycznego, wypowiadają nieraz obecne elity – w tym profesorowie, np. prof. Senyszyn, która nazwa ich bandytami i jakoś nie spotyka się to z należytą reakcją pozostałych członków środowiska akademickiego. A prokurator zalicza takie wypowiedzi do elementów „swoiście pojmowanej strategi politycznej”. Joanna Senyszyn‏ napisała na twitterze (maj 2015) ‚Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie mojej wypowiedzi o źołnierzach wyklętych, bo trudno ścigać za mówienie prawdy, nawet trudnej”.

Niestety po długich latach komunizmu takie elity nam pozostały. Zresztą i przy instalacji systemu komunistycznego w Polsce elity akademickie nie zawsze zachowywały się jak trzeba.

Po latach można powiedzieć, że niepełnoletnia jeszcze wiejska dziewczyna Danuta Siedzikówna „Inka” – dziś wręcz kultowa postać podziemia niepodległościowego – lepiej rozumiała w jakiej Polsce przyjdzie nam żyć , niż wielu akademików.

Haniebna rezolucja rektorów

W Krakowie 11 sierpnia 1947 r. rozpoczął się proces działaczy organizacji Wolność i Niezawisłość [WiN] i mikołajczykowskiego PSL.

‚Oskarżycielem był zastępca Naczelnego Prokuratora Wojskowego ppłk Stanisław Zarakowski. Grzmiał on pod adresem zgromadzonych na ławie oskarżonych pracowników nauki – wśród których byli m .in. znany biolog Eugeniusz Ralski, a także historycy Karol Buczek i Henryk Münch –dziś, gdy państwo chce ratować naukę polską i uniwersytety, nie będzie tolerować zdrajców, tych, którym daje chleb. Dla tych ludzi, którzy przedkładają szpiegostwo nad pracę[…], nie ma miejsca w społeczeństwie. [Przeciw czerwonej dyktaturze- red. Filip Musiał, Jarosław Szarek; Ośrodek Myśli Politycznej, Instytut Pamięci Narodowej, Kraków 2007].

Rektorzy krakowskich uczelni zamiast bronić swoich młodszych akademickich kolegów – solidarnie ich potępiali [!], tak, że prokurator miał mocne argumenty do ich skazywania ! Powoływał się na haniebną rezolucję rektorów !

Rezolucję podpisali m. in. F. Walter – Rektor UJ, Stanisław Skowron – Dziekan Wydziału Lekarskiego UJ, Walery Goetel – rektor Akademii Górniczej, Adam Krzyżanowski – rektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych .

Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego potępiał walkę zbrojną o przywrócenie niepodległości (posiedzenie senatu 6 II 1947 – zapis odezwy do Młodzieży Akademickiej zachowany w protokołach dostępnych w archiwum UJ, podpisany przez profesorów (dziekani. prodziekani, delegaci wydziałów) i rektora F. Waltera.

Odezwy Senatu nie podpisał jedynie dziekan prof. Stefan Schmidt, w trzy lata później pozbawiony katedry i usunięty z UJ ! [ „Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 18: 2002 R.Terlecki]

Przypomnijmy sylwetki wyklętych przez rektorów, aby zainspirować historyków do opracowania rzeczywistych historii uczelni oraz biogramów naukowców wyklętych przez rektorów pozostających w symbiotycznych związkach ze służbami komunistycznego państwa. Przypomnijmy i tych, którzy ich wyklinali.

Niezłomni – wyklęci przez rektorów

Sądzeni i skazani w procesie krakowskim naukowcy to Eugeniusz Ralski, Henryk Munch, Karol Buczek, Karol Starmach, którzy figurują na tablicy poświęconej pamięci tego procesu na budynku dawnego Sądu Rejonowego przy ul. Senackiej 3.

Eugeniusz Ralski od 1934 doktor nauk rolniczych, podczas wojny był współorganizatorem tajnego nauczania na Wydziale Rolniczym UJ w Krakowie [ funkcja kierownicza Delegatury Rządu na Kraj], zaangażowanym w działalność niepodległościową w Związku Walki Zbrojnej. W 1944 r. został aresztowany i uwięziony w obozie koncentracyjnym w Krakowie-Płaszowie.

Po wojnie współtworzył sieci wywiadowczo-propagandowe na terenie tzw. Obszaru Południowego w ramach organizacji NIE i WiN.

Od lutego 1945 pracował na stanowisku adiunkta w Katedrze Uprawy Roślin UJ, gdzie uzyskał tytuł doktora habilitowanego a następnie profesora nadzwyczajnego na Uniwersytecie Wrocławskim. W sierpniu 1946 r. UB aresztował go z powodu nieujawnienia działalności w AK i WiN. W procesie krakowskim skazany na karę śmierci, którą Bolesław Bierut zmienił w drodze łaski na dożywotnie więzienie. W obronie Eugeniusza Ralskiego występowali profesorowie z WSR we Wrocławiu – Aleksander Tychowski, Bolesław Świętochowski [b. żołnierz AK], Sebastian Bac.

Więziony w Krakowie, na Montelupich, we Wronkach, w więzieniu mokotowskim w Warszawie, na wolność wyszedł w 1956 r. Pozostałą część kary zawieszono mu początkowo na dwa lata, a następnie anulowano. Po 56 r. pracował naukowo i został profesorem zwyczajnym na WSR.

Henryk Münch studiował od r. 1924 historię i geografię na UJ uzyskując doktorat w 1932 r. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. W czasie okupacji chronił zbiory archiwalne przed zniszczeniem lub wywiezieniem do III Rzeszy. Od 1941 r. działał w ZWZ-AK pod pseudonimem “Mnich”, a po wojnie związał się z WiN. Aresztowany, zasiadł na ławie oskarżonych wspólnie z działaczami II Zarządu Głównego i został skazany na 15 lat więzienia. Zwolniony w 1956 r. pracował w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa jako kustosz i kierownik działu naukowego. Był członkiem Komisji Urbanistyki i Architektury Oddziału PAN w Krakowie. Prowadził zajęcia z urbanistyki na archeologii w UJ .

Karol Buczek był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej. Studiował na UJ geografię i historię, doktorat uzyskał w 1928, habilitował się w 1936. Już w okresie międzywojennym był związany z ruchem ludowym. Podczas II wojny światowej działał w konspiracyjnym SL Roch. Po wojnie należał do Polskiego Stronnictwa Ludowego, w chwili aresztowania był redaktorem „Piasta” z nominacji Wincentego Witosa. Prokurator domagał się dla niego wyroku śmierci, sąd zasądził go na 15 lat więzienia. Zwolniono go w 1954 ze względu na gruźlicę. Po zawieszeniu kary został zastępcą profesora, a w lutym 1957 profesorem nadzwyczajnym w Instytucie Historii PAN. Jego nominację na profesora ‚belwederskiego’ w 1962 zablokował I sekretarz KC PZPR – Władysław Gomułka. Profesorem zwyczajnym został dopiero w 1972. Zrehabilitowany wyrokiem Sądu Najwyższego z 30 sierpnia 1989.

Karol Starmach w latach 1919-1920 brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Obronił doktorat, pracował naukowo jako botanik. Podczas okupacji niemieckiej aresztowany, był więziony w KL Sachsenhausen i Dachu. Po zwolnieniu organizował w Krakowie tajne nauczanie. Po wojnie pracował jako docent na UJ, był czynny w PSL, współpracował z E. Ralskim. W 1946 uwięziony i sądzony w procesie krakowskim, skazany na 5 lat. Więziono go we Wronkach i na Mokotowie w Warszawie. Na wolność wyszedł w 1950 r.. Od 1956 r. był profesorem UJ w Krakowie, a od 1969 członkiem PAN.

Kariera akademicka sądowego mordercy

Jednym z morderców sądowych lat stalinowskich był Julian Haraschin zwany krwawym Julkiem, który jako prokurator wojskowy wydał ok. 60 wyroków śmierci na niezłomnie walczących o Niepodległość. Ilu z nich mogło by tworzyć elity Wolnej Polski ?

Niestety elity PRLu w niemałym stopniu tworzyli mordercy sądowi.

Julian Haraschin po skończeniu kariery prokuratorskiej zaczął robić karierę akademicką na Wydziale Prawi Uniwersytetu Jagiellońskiego i to przy pomocy wybitnych naukowców. Nie tylko zdobywał tytuły naukowe, ale stworzył innowacyjne metody kończenia studiów i uzyskiwania dyplomów bez potrzeby trudzenia się studiowaniem. Gdyby nie wpadka na tle obyczajowym, może by został profesorem, a może i rektorem.

Był mordercą sądowym , jednak środowisko akademickie bynajmniej go nie usunęło ze swoich szeregów.

Jak to było możliwe, że wojskowy prokurator reżimu komunistycznego, który posyłał na śmierć polskich patriotów, robił następnie karierę ‚naukową’ na prestiżowym polskim uniwersytecie i do tej pory ten uniwersytet nie chce się z tej hańby rozliczyć ?

Najpełniej do tej pory tę rnroczną postać opisał nie historyk uczelni Juliana Haraschina – Uniwersytetu Jagiellońskiego , lecz publicysta, muzyk, Krystian Brodacki, w znakomitej książce Trzy twarze Juliana Haraschina.

Przez pryzmat tej twarzy widać i obecną twarz Uniwersytetu Jagiellońskiego, który nie chce znać ciemnych kart swojej najnowszej historii, nie tylko tej z okresu instalacji systemu komunistycznego, ale i z okresu jego konania. Eliminacja Niezłomnych zrobiła swoje.

Na UJ organizowane są spotkania na temat reinkarnacji, gender w fizyce, spotkania z Kubą Wojewódzkim – znanym z wkładania polskiej flagi w psie odchody, ale nie z wyklętymi, bo niezłomnymi świadkami historii.

Wygląda na to, że prawda przestała być już przedmiotem zainteresowania ludzi współczesnego uniwersytetu.

P.S.

Tekst opublikowany w Kurierze WNET nr. 4/2018

Proszę o ujawnienie sprzeciwu [o ile był] Mirosława Hermaszewskiego wobec bezprawnego włączenia go w skład WRONy

P

Proszę o ujawnienie sprzeciwu [o ile był] Mirosława Hermaszewskiego

 wobec bezprawnego włączenia go w skład WRONy

Prezydent Andrzej Duda zawetował tzw ustawę degradacyjną [ Weto Prezydenta do tzw. ustawy degradacyjnej http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,938,weto-prezydenta-do-tzw-ustawy-degradacyjnej.htmlargumentując m.in.

Prezydent wyjaśnił m.in., że w skład Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego wchodzili nie tylko generałowie ale także podpułkownicy i pułkownicy – „ludzie wtedy jeszcze względnie młodzi”. – Jak przyznaje historyk z IPN dr Grzegorz Majchrzak, nie tylko pan gen. Hermaszewski został wpisany najprawdopodobniej do Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego bez swojej zgody. De facto był to rozkaz, który mu wydano by w tej Radzie uczestniczyć – mówił Andrzej Duda

Jeśli ppłk Mirosław Hermaszewski został wpisany do WRON bez jego zgody, to winien przeciwko takiemu łamaniu prawa wyrazić sprzeciw/ protestować ! Czy tak uczynił ?

Powszechna wiedza o WRON jest taka [https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojskowa_Rada_Ocalenia_Narodowego ] :

2006 roku członkowie WRON zostali oskarżeni przez Główną Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN o popełnienie zbrodni komunistycznej, polegającej na kierowaniu zorganizowanym związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym. W dniu 12 stycznia 2012 roku warszawski Sąd Okręgowy zgodził się z aktem oskarżenia, że stan wojenny przygotowano i wprowadzono niezgodnie z ówczesną konstytucją, a dokonała tego „grupa przestępcza o charakterze zbrojnym”, złożona z ludzi na najwyższych stanowiskach.

Zatem oczekuję ujawnienia, udokumentowania postawy płk. Mirosława Hermaszewskiego wobec bezprawnego włączenia go w skład WRON popełniającego zbrodnię komunistyczną, polegającą na kierowaniu zorganizowanym związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym.

Mirosław Hermaszewski w 1983 został wybrany na wiceprzewodniczącego Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. [ https://pl.wikipedia.org/wiki/Miros%C5%82aw_Hermaszewski] a w 1988 otrzymał nominację generalską.

Na stronie http://www.hermaszewski.com brak jakichkolwiek informacji w tej materii

Nigdy nie byłem w podobnej sytuacji jak Mirosław Hermaszewski, ale żyłem w czasach wojny jaruzelsko-polskiej i reagowałem na bezprawne poczynania tej junty i realizatorów ich bezprawia na gruncie akademickim m. in. poprzez sprzeciw wobec bezprawnego [samo] wybrania się towarzysza dyrektora [ prof. Andrzeja Ślączki] na przewodniczącego Rady polegający na rezygnacji z funkcji sekretarza i członka Rady Naukowej Instytutu Nauk Geologicznych UJ , a także poprzez organizację protestu przeciwko bezprawnemu wybieraniu „przedstawicieli” nauczycieli akademickich do Rady Wydziału BiNoZ UJ przez dziekana wydziału – prof. Halinę Krzanowską . W czasach jej kadencji realizowano polityczną Wielką Czystkę Akademicką, kiedy zostałem ‚nominowany’ przez anonimową [ do dnia dzisiejszego], zorganizowaną grupę przestępczą do wygnania z uczelni [ zniszczenia mojego warsztatu pracy] z wilczym biletem obowiązującym także w III RP ! [https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/]

Pan Prezydent uzasadnia swoją decyzję wobec ustawy degradacyjnej Nie mam co do tego żadnych wątpliwości, bo to jest po prostu pozbawienie kogoś kompletnie możliwości obrony. Nie mogę jako Prezydent się z tym zgodzić – zaznaczył.

Niestety, mimo że zostałem pozbawiony kompletnie możliwości obrony przed poczynaniami anonimowej [ do dnia dzisiejszego], zorganizowanej grupy przestępczej, żadnych wątpliwości wobec tego bezprawia ani prezydenci, ani inni decydenci, ani etatowi historycy – do tej pory nie przedstawili !

Bezprawnych wyroków do tej pory nie uchylono [  https://blogjw.wordpress.com/2018/03/25/kiedy-zostane-przeproszony-za-wypedzenie/ ],  mimo że podobno żyjemy w wolnej, niepodległej Polsce, w której nadal się broni członków WRON [ i nie tylko] .

P.S.

Warto zwrócić uwagę na zdjęcie WRONy w stanie wojennym, gdzie przy stole siedzi swobodnie [bez straży, więc przez nikogo nie przymuszany] ppłk. Mirosław Hermaszewski. Nie ma natomiast nigdzie zdjęcia ze stanu wojennego przy stole Rady Naukowej ING UJ z moją osobą, bo jej już nie było  – na znak protestu przestałem być członkiem Rady, ze skutkami w kolejnych latach. Mógłby ktoś zrobić zdjęcie z moją osobą  przed obliczem Rady fałszywie oskarżonego o niechęć do prowadzania zajęć ze studentami w Tatrach [ tam gdzie uformowałem kilku studentów na dobrym poziomie w ramach Koła Naukowego bez wynagrodzenia ! ].

W 1988 Mirosław Hermaszewski zostaje generałem, a ja wówczas zostaję na uniwersyteckim ‚lodzie’, zdegradowany dożywotnio z funkcji wykładowcy uniwersyteckiego [ najwyżej ocenianego przez studentów], bez możliwości obrony !

 

Kiedy zostanę przeproszony za wypędzenie ?

Screen Shot 03-23-18 at 10.33 AM

Kiedy zostanę przeproszony za wypędzenie ?

Na okoliczność 50 rocznicy 68 r. w przestrzeni publicznej było wiele o skutkach komunistycznej, antysemickiej nagonki, która spowodowała masowy wyjazd kilkunastu tysięcy osób pochodzenia żydowskiego. Ten proces określano zwykle wypędzeniem, podkreślając krzywdy tych, którzy opuścili Polskę, oraz straty jakie poniosły polskie elity. Za Marzec przepraszał Prezydent, mimo że w tym znamiennym 68 roku jeszcze go nie było na świecie.

W mediach można było znaleźć artykuły pokazujący Marzec 68 w świetle bardziej zbliżonym do prawdy, ale jakoś nie było tekstów, które by porównywały exodus żydowski roku 68 zwany wypędzeniem, z exodusem Polaków w czasach wojny jaruzelsko-polskiej (zapomniane lata 80-te ubiegłego stulecia] kiedy z Polski ze względu na sytuacje polityczną, zniewolenie, wyjechało wielokrotnie więcej Polaków. Nie musieli wyrzekać się obywatelstwa polskiego, ale czasem byli zaopatrzeni w paszport w jedną stronę. Inni pozostali w kraju, choć zostali wypędzeni z zakładów pracy, także z uczelni.

Podkreślając straty intelektualne związane z rokiem 68 [wyjazdy instalatorów i propagatorów systemu komunistycznego] nie przypominano o stratach intelektualnych po wypędzeniu z uczelni w latach 80-tych,  tych, którzy mieli nastawienie antykomunistyczne.

Piszę o tym od lat [https://blogjw.wordpress.com/] , przesyłałem najrozmaitsze petycje/postulaty/informacje/ liczne, bardzo liczne teksty, czy to do organów władzy [ministerstwa nauki], czy decydentów akademickich/historyków, czy do organizacji solidarnościowych/kombatanckich, aby przynajmniej doszło do badań nad historią tego procesu i skutków wypędzania polskich elit z systemu akademickiego, choć nie zawsze za granice Polski.

I nic. Bez skutku !

Nie ma woli poznania ! Brak kompetencji/ właściwości/czasu/intelektualnych możliwości, co wskazuje jasno na skutki tych wypędzeń.

Skoro wypędzono tych, którzy mieli kompetencje/właściwości/potencjał intelektualny, a przede wszystkim moralny, to rzecz jasna,  pozostałość po tym wygnaniu nawet mocy poznania tego procesu nie ma.

Nie mam szans aby oszacować te straty, bo dostęp do najważniejszych źródeł poznania jest zamknięty [prawo stanu wojennego nadal nad Konstytucją III RP !]

Mimo starań o możliwość zbadania skutków komunizmu dla nauki/edukacji wyższej zgody na poznanie prawdy nie otrzymałem, nie mówiąc o wsparciu.

Ilościowo jednak te straty były znaczące, bo w ich wyniku powstała luka pokoleniowa, elity skarlały, a poziom nauki i edukacji wyższej spadł zdecydowanie, co nie jest tylko moim wrażeniem, ale co podkreślają także ci, którzy za ten spadek odpowiadają, choć do swojego udziału w tym spadaniu się nie przyznają.

Jednakże o tych wypędzeniach się nie mówi. Wypędzenie z uczelni w 68 r. komunistów – to hańba i wielka strata dla Polski, wypędzenie z uczelni antykomunistów w latach 80-tych to rutynowe działania, per saldo korzystne dla uczelni !

Jestem świadkiem i ofiarą tych wydarzeń, ale nikt z etatowych naukowców/historyków/dziejopisarzy, a nawet bajkopisarzy czy dziennikarzy, których wśród etatowców nie brakuje, nie miał do tej pory zamiaru aby z moimi świadectwami osobiście się zapoznać. Nie podjęto do tej pory ani dyskusji, ani rzetelnej, merytorycznej krytyki.

Pełne wykluczenie ! trwające od wypędzenia, mimo medialnego upadku komunizmu.

Nawet ci, którzy są negatywnie ustosunkowani do układu pookrągłostołowego między wierchuszką komunistyczną i solidarnościową, zupełnie ignorują wsparcie tego układu przez doły solidarnościowe i partyjne, bez czego nie można by było utworzyć takiej III RP jaka została utworzona, i w której komuniści przez lata byli górą ( i wielu nadal jest) a niewygodni antykomuniści nadal na wygnaniu/marginesie, wymazywani z historii i pamięci.

Haniebne polityczne, pozamerytoryczne czystki, eliminowały antykomunistycznie nastawianych nauczycieli akademickich, niewygodnych dla przewodniej siły narodu, stanowiących dla niej i dla całego systemu zagrożenie, bo w konfrontacji z ich potencjałem intelektualnym i moralnym traciła ona swą siłę przewodnią.

Decydenci uniwersytetu nazywają to działaniami rutynowymi, bo rutynowo dokonywano wypędzeń, rutynowo niszczono warsztaty pracy, procesy formowania nowych kadr akademickich, rutynowo nie uzasadniano merytorycznie negatywnych opinii, rutynowo nie podpisywano imieniem i nazwiskiem i te rutynowe działania do tej pory rutynowo są akceptowane przez akademickich rutyniarzy wznoszących gmach uniwersytetu na kupie wojewódzkiej,[ https://blogjw.wordpress.com/2018/03/12/nie-mam-kwalifikacji-na-etat-szambowego/.a nie na skale, jak to robili wypędzeni.

Przeciwko wypędzeniom najlepszych, najaktywniejszych nauczycieli akademickich, którzy byli wzorem dla studentów, przeciwko niszczeniu ich warsztatów pracy, nie było protestów skarlałej profesury akademickiej prowadzącej do przekształcenia uniwersytetu stanowiącego korporację nauczanych i nauczających poszukujących wspólnie prawdy w fabryki nic/niewiele znaczących dyplomów i tytułów.

Nie anulowano haniebnych, bezprawnych decyzji, które wówczas nie podlegały nawet zaskarżeniu do sądów ! co jest wynikiem prawnej i moralnej ciągłości III RP-PRLbis z systemem bezprawia.

Do tej pory jako wypędzony z uniwersytetu nie zostałem przeproszony za te haniebne poczynania, nie przywrócono mojego niszczonego warsztatu pracy, mojej szkoły formowania nowych ludzi nauki, nie ujawniono personaliów wyganiających, nie podjęto nawet próby poznania prawdy. [https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/].

No cóż – rzecz dotyczy niezależnego [także od aktualnych sitw akademickich] nonkonformisty, a przy tym antykomunisty [legitymacja nr 5845].

Rzecz się przy tym działa bardzo dawno temu, bo przed ponad 30 laty, gdy pamięć akademicka obejmuje tylko czasy do roku 1968 ! – a to co było później, to są czasy zamierzchłe – tak, tak ! im data nam bliższa, tym czas bardziej zamierzchły – ani pamięcią, ani rozumem niemożliwy do objęcia.

Czystki 1968 – to hańba,

czystki lat 80-tych, czasów wojny jaruzelsko-polskiej – to gloria!

Na UJ podobno wygnanych nie było, bo SB tak podobno znakomicie go ochraniała !? Podobno nie było komunistycznych zbrodni na UJ, bo komunizmu podobno nie było ?!, podobno nie było strat stanu wojennego ( i powojennego) bo go podobno nie było, albo było to nic nie znaczące wydarzenie, o którym nawet nie ma co wspominać, a przewodniej siły narodu to już przed transformacją nie było. [https://blogjw.wordpress.com/2018/02/12/profesorowie-dziejow-bajecznych/;

https://blogjw.wordpress.com/2017/12/03/tak-dla-dekomunizacji-ale-nie-na-uczelniach/]

Tak się fałszuje historię, a protestów – brak ! Tak etatowych historyków, jak i kombatantów.

Autor tekstu wypędzony z uniwersytetu [UJ] podczas politycznej, rutynowej, wielkiej czystki akademickiej przed tzw. transformacją ustrojową [PRL w PRL bis] .

Ofiara zbrodni komunistycznej dokonanej przez zorganizowaną, anonimową [do dnia dzisiejszego !] grupę przestępczą, symbol zdziczenia akademickiego, wdrażającą w życie dyrektywy związku zbrojnego o charakterze przestępczym, działającego dla osobistych korzyści na szkodę Polski i Polaków.

Wdrożono skutecznie – dożywotnio. Z historii i pamięci – wymazano.

Tekst napisał:

Józef ( to jest moje imię] Wieczorek [ to jest moje nazwisko]

Imiona i nazwiska autorów wypędzeń pozostają nieznane do roku 2018 r. ! a akredytowani na etatach profesorskich językoznawcy UJ nadal nie rozumieją co to jest anonim, czym się objawia imię i nazwisko. W polskim systemie edukacji, mimo reform, nikt nie potrafi ich nauczyć, ani z systemu wykluczyć.

Dopóki wzorcowy uniwersytet posadawiany będzie na kupie wojewódzkiej, zamiast na skale, nie należy się spodziewać żadnych pozytywnych zmian.

Dezubekizacja uczelni ! A co z dekomunizacją ?

1.jpg

Dezubekizacja uczelni ! A co z dekomunizacją ?

Poprawiona po dyskusjach społecznych „Konstytucja dla nauki” zawiera projekt dezubekizacji uczelni – częściowe rozliczenie środowiska akademickiego z uwikłania komunistycznego w PRL. I to jest jej plus.

W przypadku jej przyjęcia osoby, które pracowały w organach bezpieczeństwa PRL lub z nimi współpracowały, nie będą mogły być profesorami, rektorami, dziekanami czy kierownikami katedr na uczelniach, nie będą mogły pełnić funkcji w ważnej dla systemu akademickiego Radzie Doskonałości Naukowej, ani funkcji kierowniczych, czy eksperckich w Polskiej Akademii Nauk, Polskiej Komisji Akredytacyjnej.

To krok w dobrą stronę, choć spóźniony o ponad ćwierć wieku i zbyt krótki, bo dezubekizacja nie wyklucza całkiem pracowników i współpracowników SB z systemu akademickiego, ale tylko z funkcji kierowniczych i eksperckich.

Zasługi” towarzyszy na uczelniach

Projekt ustawy niestety nie obejmuje dekomunizacji przestrzeni akademickiej, także personalnej – i to jest jej wada.

Wiadomo przecież, że głową tego systemu była partia komunistyczna (PZPR wspierana przez partie/stronnictwa sprzymierzone) i to ona decydowała także o organach bezpieczeństwa. To PZPR była przewodnią siłą narodu, także w sektorze akademickim, a na uczelniach przede wszystkim.

Bez poparcia, a przynajmniej przyzwolenia, nie można było na uczelniach pracować, a w okresie instalacji systemu nawet studiować [zakaz dla wrogów systemu, żołnierzy wyklętych , ich rodzin …], nie były możliwe awanse, wyjazdy zagraniczne. Im wyżej w hierarchii akademickiej, tym rola partii była większa. Do doktoratu wystarczyło na ogół przyzwolenie POP PZPR, gdy na szczeblach wyższych, decydenckich, awanse musiały przechodzić przez Komitet Wojewódzki, a nawet Centralny.

Kryteria merytoryczne miały mniejsze znaczenie od kryteriów politycznych, stąd negatywna selekcja kadr akademickich była oczywistością i nie bez przyczyny odchodzenie kadr formowanych w II RP i wchodzenie do systemu kadr chowu ZMP/PZPR-owskiego powodowało stopniowe obniżanie poziomu merytorycznego i moralnego kadr akademickich.

Proces ten nasilił się po wprowadzeniu do systemu akademickiego tzw. ‚docentów marcowych’, nie za zasługi naukowe, tylko za zasługi dla utrwalenia władzy ludowej, szczególnie podczas wydarzeń roku 1968 r.

Zmiany strukturalne, zastępowanie katedr- obsadzanych jeszcze przez ‚starych’ profesorów – instytutami kierowanymi już przez nową kadrę wychowaną w Polsce Ludowej, miały trwałe, negatywne skutki dla poziomu uczelni.

Komunista u władzy – zapisane w dzienniku

Ilustrację tego, co się działo wówczas na uczelniach mogą stanowić zapiski Karola Estreichera, w których wybitny historyk opisał m. in. poczynania rektora Mieczysława Karasia, który pragnął dokonać zamiany ‚Uniwersytetu Jagiellońskiego ze szkoły w Instytut Propagandowy Polskich Komunistów ‚ co w niemałym stopniu mu się udało:

Karaś …. już w trakcie studiów zapisał się do Partii, a w 1957 roku, popierany przez Taszyckiego, zaczął karierę jako sekretarz Podstawowej Organizacji Partyjnej.

Nigdy żaden hrabia Potocki, żaden dęty szlachetka nigdy nie traktował tak służby jak Karaś swych kolegów czy podwładnych. Jest władczy opryskliwy, niecierpliwy. Beszta, wyrzuca z pokoju, mówi rzeczy przykre nie tając kto doniósł mu to czy owo, grozi, żąda i nie dotrzymuje.

Mianowanie rektorem przez ministra Kaliskiego (takiego samego wojskowego autokratę) przewróciło Karasiowi w głowie. Wszedł także do KC Partii, wprawdzie na drugorzędne stanowisko, ale i to przewróciło mu w głowie. Do reszty w głowie przewróciła mu posiadana władza.

A nie jest ona wcale taka mała. To władza nad około dwudziestoma tysiącami osób — profesorów, urzędników i studentów. Ogromne fundusze, majątki, zakłady, rozbieżne sprawy. Władza rektora jest nieograniczona. On mianuje, on decyduje; jemu narazić się oznacza znaleźć się natychmiast w sytuacji bez wyjścia. Rektor posługuje się sforą urzędników — niewychowanych, prymitywnych, niewykształconych, których osadził na Uniwersytecie. Dyrektor administracyjny Sporek, jego zastępcy, kwestor Bunsch, dyrektor personalny Błachut i kierowniczka Wydziału Personalnego Irena Kozioł —wszyscy wysoko partyjni, aroganccy, nieuprzejmie rzeczowi. Cała ta, jak powiadam, sfora nieciekawych osobistości stoi gotowa, korna i posłuszna do spuszczania ze smyczy, by działać na rozkaz Magnificencji.

Od niego zależą awanse, nagrody, pozwolenia, opinie, paszporty. Sfora urzędników i sekretarzy donosi codziennie Jego Magnificencji Obywatelowi Rektorowi ostatnie plotki. Zależnie od nich rektor wydaje decyzje. Chce o wszystkim wiedzieć, aby karać lub nagradzać……

Senat nie istnieje. To ciało rządzące kiedyś Uniwersytetem składa się obecnie z profesorów — przedstawicieli Wydziałów — zastraszonych lub leniwych, oraz z urzędników administracyjnych, partyjnych przedstawicieli młodzieży, delegatów związku zawodowego, etc…

Na posiedzenie Senatu przynosi się sterty teczek z rozmaitymi, nic nieznaczącymi, sprawami i po kolei uchwala się wnioski stawiane przez rektora Karasia.

Jakiekolwiek zabranie głosu, próba przedstawienia odmiennego stanowiska są niewskazane. Rektor przerywa brutalnie, krótko. Ścina dyskusje, mrozi atmosferę. Nikt nie chce zabrać głosu, a zresztą są to wszystko sprawy drugorzędne.

Rektor zarządza, mianuje, odwołuje kierowników naukowych instytutów, zakładów, katedr. Odwołuje kierownika bez zawiadomienia, mianuje nowego nie licząc się z opinią pracowników.

.przez dwadzieścia lat rządów na Uniwersytecie doprowadził do rozkładu i upadku wielu jego instytucji.

Dzięki oparciu o Partie Karaś faktycznie rządzi od 1957 roku.

Raz jest pierwszym sekretarzem POP-u, kiedy indziej dziekanem, potem prorektorem

[Karol Estreicher, Dziennik wypadków t. V. 1973-1977, s.489-90]

Postępujący rozkład uczelni

To tylko jeden ‚przypadek”, a przecież tak się działo i na innych uczelniach, nie bez przyczyny doprowadzanych do rozkładu, szczególnie po dojściu do władzy junty Jaruzelskiego w latach 80-tych, kiedy eliminowano pracowników młodszych, niepokornych, niespolegliwych wobec systemu kłamstwa promującego oportunistów.

Potężna emigracja młodych Polaków w latach 80-tych wyprowadziła z systemu akademickiego tysiące aktywnych ludzi zasilających uczelnie krajów Zachodnich, czy to jako studenci, czy jako pracownicy.

To spowodowało poważne osłabienie intelektualne polskiego systemu akademickiego, jakkolwiek do tej pory nie zbadane należycie. Można jednak ocenić, że utraciliśmy wtedy w wyniku emigracji co najmniej 20 % potencjału akademickiego.

Dotkliwe dla kadr akademickich były polityczne weryfikacje kadr akademickich, prowadzone w dwóch falach- po wprowadzeniu stanu wojennego (1982 r.) i przed transformacją ustrojową (1986/87). Eliminowano wówczas przede wszystkich młodych naukowców, nonkonformistów, negatywnie nastawionych do systemu komunistycznego, co spowodowało, że na początku III RP mieliśmy do czynienia z luką pokoleniową.

Mamy do dziś konformistyczne kadry akademickie, które się ostały na uczelniach i formowały sobie podobnych, w ramach ustawianych konkursów, ‚chowu wsobnego’, awansowania ‚samych swoich’ – bez czynnika zewnętrznego/kontrolnego.

Objaśnianie kiepskiego stanu obecnych kadr akademickich brakiem oczyszczenia uczelni z kadr komunistycznych po 1989 r. nie jest wystarczające. Trzeba pamiętać o usunięciu ze środowiska akademickiego elementu antykomunistycznego !

Element komunistyczny i pro-komunistyczny natomiast przeszedł te weryfikacje z sukcesem. Niestety część Solidarności wręcz broniła towarzyszy na uczelniach, dzięki czemu mogli oni sprawować funkcje kierownicze w III RP, nawet dłużej niż w PRL i sprawują je nieraz do dnia dzisiejszego. Ich ofiar często nikt nie bronił, także Solidarność, stąd bywa, że ci ludzie pozostali wykluczeni z uczelni do dnia dzisiejszego.

Czemu nie ma należytych badań ?

Tego procesu jakoś się nie bada, nie chce się poznać, mimo że badania winny odpowiedzieć na pytanie – skąd się wzięły obecne kadry akademickie ? Jest to istotne dla wszelakich prób reformowania systemu.

Nie są znane straty ‚wojenne’ Solidarności akademickiej, nie są znani imiennie członkowie komisji politycznych weryfikacji kadr akademickich. Na ogół nie są znane struktury partyjne uczelni, mimo że to one decydowały niemal o wszystkim.

Nawet ci, którzy nie boją się ujawniać tajnych współpracowników SB, boją się ujawniać składów struktur partyjnych, o ile one gdzieś się jeszcze zachowały, mimo niszczenia dokumentów z czasów PRLu.

IPN ujawnił nieco dokumentów partyjnych dotyczących PAN [Spętana akademia. Polska Akademia Nauk w dokumentach władz PRL – IPN, 2009, 2012 ] demaskując nieco funkcjonowanie systemu, ale bez dokumentacji szczebla podstawowego. Znamienne było niszczenie dokumentacji partyjnych u schyłku PRL, co powoduje, że im historia nam bliższa, tym słabiej poznana – a w gruncie rzeczy zafałszowana.

Potrzebne jest opracowanie ‚Czarnej Księgi Komunizmu w nauce i szkolnictwie wyższym’, o co występowałem kilkanaście lat temu, ale bez skutku.

W dokumentach władz Polskiego Towarzystwa Historycznego można znaleźć takie argumenty:” Nawet jeśli pewne zagadnienia z przeszłości są trudne i bolesne to na wspólnocie historyków spoczywa odpowiedzialność rzetelnej ich analizy” ale jakoś nie widać, aby ta wspólnota działała odpowiedzialnie i rzetelnie na rzecz poznania tych ‚trudnych i nieraz bolesnych’ kart historii akademickiej pod okupacją komunistyczną.

Co więcej niektóre dzieła historyczne zostały tak w swoisty sposób ‚zdekomunizowane’, że nawet nie ma w nich takiego słowa jak komunizm [przykład Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego, -Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego wyd. 1 , 2000 r. ) a historycy jakoś nie protestują przeciwko takiemu zakłamywaniu historii uczelni. A przecież jest to ich obowiązkiem służbowym, nie mówiąc o moralnym, bo za krzewienie prawdy historycznej są przecież opłacani z kieszeni podatnika !

Nawet w opracowaniach wydawanych przez IPN można czytać o tym ilu na uczelniach było tajnych współpracowników SB, ale nie ma wykazów kadr partyjnych, ani nie ma strat osobowych uczelni w latach-80-tych, mimo politycznych weryfikacji kadr.

Zatem na podstawie tych prac można by sądzić, że tajni współpracownicy znakomicie ochronili powierzone im do ochrony obiekty uczelniane, a ‚przewodnia siła narodu’ znakomicie przewodziła kadrom akademickim, tak że nie było potrzeby jej zastępować ani podczas transformacji, ani później.

Odnosi się wrażenie, że etatowi historycy nie chcą nawet poznać tego co badają !

To prowadzi niestety do obecnego stanu [nie]poznania historii nauki i edukacji wyższej w PRLu, szczególnie u jego schyłku i przekłada się na sposób reformowania systemu akademickiego.

‚Konstytucja dla nauki’ nie przewiduje dekomunizacji na uczelniach, tak jakby uczelnie/ instytuty naukowe stanowiły obszary eksterytorialne niedotknięte tym systemem kłamstwa.

Etatowym kadrom akademickim – beneficjentom systemu – to całkiem odpowiada, więc się nie buntują przeciwko takiej reformie.

Tekst opublikowany w Kurierze WNET 3/2018

Kupa wojewódzka miarą poziomu Uniwersytetu Jagiellońskiego – Nie mam kwalifikacji na etat szambowego

do Hansa Franka

Kupa wojewódzka miarą poziomu Uniwersytetu Jagiellońskiego

– Nie mam kwalifikacji na etat szambowego

 

W auli Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego odbyło się spotkanie z cyklu Forum Ujotum.
Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/region/wiadomosci-krakow/a/krakow-kuba-wojewodzki-na-forum-ujotum-uniwersytetu-jagiellonskiego-zdjecia,12997668/

Gościem był Kuba Wojewódzki znany z wkładania polskiej flagi w psie odchody, http://www.se.pl/wiadomosci/gwiazdy/przez-wojewodzkiego-i-flage-polski-w-psiej-kupie-zaplaca-pol-miliona-kary_200052.html  czym udokumentowano, że obecny poziom UJ sięga szamba.  

Pod refleksję:  po wygnaniu mnie jak psa z UJ 30 lat temu, do tej pory nie odbyło się na UJ ( ani na innej krakowskiej uczelni z UJ zrodzonej)  ani jedno spotkanie z wypędzonym – nawet w czasach ‚dobrej zmiany’.  Nie ten poziom !

Niektórzy się dziwią, że UJ mnie nie przyjmuje w czasach dobrej zmiany. Ta na UJ nie nastąpiła. Był wybór – albo kupa Wojewódzkiego albo zasady Wieczorka, ale te nadal stanowią zagrożenie dla uniwersytetu posadowionego w PRL/III RP na fundamencie wojewódzkiej kupy. I wybrano.

Wyrazy współczucia dla etatowych pracowników UJ 

Józef Wieczorek –

dysydent akademicki nie mający od lat kwalifikacji, ani intelektualnych, ani moralnych, aby żyć i pracować etatowo na poziomie szamba i takich kwalifikacji nie zamierza osiągnąć do końca życia

http://ujot.fm/forum-ujotum/
FORUM UJOTUM to organizowany przez UJOT FM cykl spotkań z ludźmi mediów. Swobodna dyskusja z gośćmi to także okazja do chwili oddechu i pogłębionej refleksji……….
jw – skąd ta skłonność do oddychania wyziewami szamba, przy braku refleksji nad psimi odchodami ?

xxxxxxxxxxxxxxxxx

strona profesora Mirosława Dakowskiego:

Kupa wojewódzka miarą poziomu Uniwersytetu Jagiellońskiego
http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=22494&Itemi… 

50 rocznica marca 68′ – wkurzyć się można.

awatar

50 rocznica marca 1968 – wkurzyć się można.

Kolejna rocznica marca 68 roku. Tym razem okrągła – 50-ta, więc głośno o niej medialnie, jak i politycznie. Marzec ’68, uznano za Ogólnopolski Ruch Społeczny Przeciw Komunizmowi, jako symbol drogi do wolności i symbol solidarności, co podkreślał premier Mateusz Morawiecki.

Głos zabrał Sejm, prezydent, a także minister nauki i szkolnictwa wyższego. Podkreślano sprzeciw społeczny wobec komunistycznej dyktatury, cenzury i prześladowań politycznych, represje władz wobec uczestników demonstracji oraz falę antysemickich czystek, także w środowiskach akademickich.

Jakoś nie podkreślano wyraźnie, że demonstracje studenckie nie były antysemickie, bo były wyrazem solidarności z dwoma wyrzuconymi z uczelni [UW] studentami ( Adamem Michnikiem, Henrykiem Szlajferem) pochodzenia żydowskiego, którzy nie zostali jednak wygnani z Polski, lecz w niej, w tzw. wolnej Polsce, zrobili kariery, a Adam Michnik był nawet jednym z konstruktorów III RP, jako nad-redaktor Gazety Wyborczej, nie wyrażając jednak później solidarności z tymi, którzy w ich/jego obronie demonstrowali.

Mam osobiste wspomnienia, bo w demonstracjach w obronie Michnika brałem udział w 1968, a w roku 2004 na łamach Gazety Wyborczej, mnie – wygnanego jak psa z uczelni [UJ] w ramach czystek r.1986/87 –  brutalnie zaatakowano [ówczesny rektor UW , tej uczelni, na której studiowałem i demonstrowałem w obronie Adama Michnika] bez możliwości obrony [https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/ ] dokonując cenzury, przeciwko czemu w 68 roku krzyczeliśmy „ Prasa kłamie”,  a co stało się aktualne i w tzw. wolnej Polsce w odniesieniu do prasy Adama Michnika !

W mojej obronie, wobec kłamstw Gazety Wyborczej, nikt ze środowiska „Solidarności” nie stanął – solidarności nie było ! Władze uczelni, która mnie wygnała, wykazały jedynie solidarność z kłamstwem i brutalnym atakiem.

W wyniku marca 68 roku kilkanaście tysięcy Polaków pochodzenia żydowskiego opuściło Polskę i Prezydent Duda po 50 latach mówi: „I tym, którzy zostali wtedy wypędzeni, i rodzinom tych, którzy zginęli, chcę powiedzieć: proszę, wybaczcie, proszę, wybaczcie Rzeczypospolitej, proszę, wybaczcie Polakom, wybaczcie ówczesnej Polsce za to, że dokonano tego haniebnego aktu.

I dalej „ co za żal, co za stratę ponosi dzisiejsza Rzeczpospolita, że Wy wszyscy, ci, którzy wyjechali, ci, którzy być może umarli przez tamten 1968 rok, że Was dzisiaj z nami nie ma. Że jesteście elitą inteligencji, ale w innych krajach. Że jesteście ludźmi sukcesu szanowanymi, ale w innych krajach. Że Wasza twórczość, Wasz dorobek naukowy, że Wasze wspaniałe osiągnięcia nie poszły na rachunek Rzeczypospolitej. Co za żal! Jakżeż mi jest przykro! „ http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wystapienia/art,384,wystapienie-prezydenta-rp-podczas-obchodow-50-rocznicy-marca68-na-uniwersytecie-warszawskim.html Szanowni Państwo, proszę ich o wybaczenie dla Polski, dla Rzeczypospolitej, dla tych, którzy wtedy to sprawili. „

Rzecz w tym że wówczas nikogo nie zabito, a ci co opuścili Polskę zrobili to na na fali nagonki antysemickiej, zorganizowanej przez komunistyczne frakcje.  a nie przez władze Rzeczpospolitej, bo te były wówczas w Londynie, gdy w Warszawie były władze PRLu -podległe Moskwie.

Zapomniał też dodać, że wśród wyjeżdżających byli i ci, którzy winni stanąć za swe ekscesy komunistyczne w PRLu przed sądami Wolnej Polski, a nie stanęli, mimo listów gończych za nimi wysyłanymi ( np. Stefan Michnik czy Helena Wolińska), a niektórzy stawali w salach wykładowych polskich uczelni w III RP, gdzie byli honorowani mimo tych ekscesów ( np. Zygmunt Bauman). Żałować takiej ‚elity’ nie należy !

Minister nauki i szkolnictwa wyższego -wicepremier Jarosław Gowin mówił: „skutkiem Marca 1968 r. było zerwanie ciągłości polskiej nauki Z Polski wyemigrowały setki, o ile nie tysiące naukowców pochodzenia żydowskiego. „[http://www.pap.pl/aktualnosci/news,1320053,wicepremier-gowin-skutkiem-marca-1968-r-bylo-zerwanie-ciaglosci-polskiej-nauki.html]

Z czego wynika, że do tej pory nie policzono ilu wyjechało wówczas naukowców i jakie ponieśli z tym związane straty. Na czym polegało zerwanie ciągłości nauki minister nie wyjaśnił.

Trzeba pamiętać, że wówczas wielu polskich naukowców jedynie mogło marzyć o wyjazdach zagranicznych, a takie wyjazdy na ogół były naukowym zyskiem, fakt że głównie dla wyjeżdżających, a nie dla Polski.

Niestety te uogólnienia zarówno Prezydenta, jak i ministra/ wicepremiera Gowina odnoszące się do nauki/naukowców, winny stać się przedmiotem badań i konferencji naukowych, bo nie oddają one prawdy o skutkach marca 68 dla nauki w Polsce, o czym wielokrotnie pisałem i przekazywałem także ministrowi. Bezskutecznie.[ https://blogjw.wordpress.com/. ]

Bezskutecznie także domagałem się poznania innych czystek akademickichtych z lat 80-tych, czy to od ministerstwa [https://blogjw.wordpress.com/2017/05/26/wystapienie-do-ministra-jaroslawa-gowina/ ; https://blogjw.wordpress.com/2017/07/25/czy-ministerstwo-nauki-ma-nadal-racje-bytu-i-reformowania-systemu-akademickiego/ ] czy IPN [https://lustronauki.wordpress.com/2016/09/11/aby-ipn-sie-zmierzyl-z-przebiegiem-i-skutkami-wielkiej-czystki-akademickiej-postulaty-obywatela/;https://lustronauki.wordpress.com/2016/09/10/aby-ipn-sie-zmierzyl-z-utworzeniem-bazy-czlonkow-wladz-i-aktywistow-kz-pzpr-i-partii-siostrzanych-postulaty-obywatela/] o których nie chce się mówić, lub mówi i pisze się na poziomie bajkopisarstwa, a nie nauki, z którą ciągłość w tych ciemnych latach 80-tych [ a nie do końca w roku 68 ] zerwano.

W ubiegłym roku minęła 30 i 35 rocznica kolejnych fal politycznych czystek akademickich po wprowadzeniu stanu wojennego i przed tzw. transformacją ustrojową, i ani prezydent, ani minister, ani rektorzy uczelni, z których wypędzono nauczycieli akademickich- niewygodnych dla systemu kłamstwa, dla przewodniej siły narodu – głosu nie zabrali, prawdy o tych czystkach nie przedstawili, za ekscesy nie przeprosili.

Trzeba pamiętać, że w roku 68 usunięto z uczelni także wielu z tych, których na uczelniach w ogóle nie powinno być, ze względu na swoje szkodliwe zaangażowanie w instalację w Polsce systemu komunistycznego – systemu kłamstwa. Tych się jednak żałuje, że nie działali po ‚wygnaniu’ na rzecz nauki polskiej.

Usuwano też tych, którzy mieli kręgosłup moralny i żyli z podniesioną głową . Prof. Wiktor Jassem naukowiec pochodzenia żydowskiego na UAM w 1968 r. odmówił odczytania skierowanej przeciwko syjonistom rezolucji. Miał żydowskie korzenie, więc czytałby coś poniekąd przeciwko sobie. „Odpowiedział, że mu tego czytać nie wypada. Już następnego dnia został wezwany przez Komitet Uczelniany PZPR i zawieszony w zajęciach, a później zwolniono go z pracy na UAM. Mimo antysemickiej nagonki prof. Jassem nie wyjechał z Polski. Pracował w Polskiej Akademii Nauk.” „ Antysyjonistyczną petycję z nakazem odczytania wręczył prof. Jassemowi Jacek Fisiak, ówczesny sekretarz komitetu zakładowego PZPR na wydziale filologii UAM.” [https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/20/wiktor-jassem-anglista-z-twarza-ukarany-za-odmowe/]. 

Jak widać prof. Jassem był represjonowany, wygnany z uniwersytetu, ale nie z Polski.

A co robił Jacek Fisiak ? Fisiak robi błyskawiczną karierę naukową. W 1971 r. – w wieku 35 lat – zostaje profesorem. W stanie wojennym jest dyrektorem instytutu, z którego zostaje usuniętych kilku pracowników, a w czasach czystki r. 86/88 już jako rektor UAM wyrzucił ponad 80 pracowników naukowych https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/20/jacek-fisiak-profesor-anglistyki-i-ciemnej-strony-mocy/ i następnie -już zasłużony dla czystek- w czasach tzw. transformacji obejmuje tekę ministra edukacji narodowej.

Czystki lat 80-tych były wielokrotnie większe od czystek roku 68 o czym świadczą nie tylko ‚zasługi’ Fisiaka. Większy był też exodus akademicki z Polski i więcej było wygnań z uczelni, nieraz dożywotnio.

I co ? – niemal całkowite milczenie.

A były to czystki polityczne, prowadzone pod batutą SB i PZPR w wyniku których wypędzono z uczelni (a przynajmniej zwolniono ze stanowisk/etatów) setki, o o ile nie tysiące naukowców, wielu bez możliwości powrotu, także w tzw. wolnej Polsce.

Do tej pory nie ma nawet woli aby zbadać naukowo charakter i skutki tych czystek dla nauki w Polsce. Etatowi badacze historyczni, nieraz w roli bajkopisarzy, czy wręcz fałszerzy historii, [https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/;https://blogjw.wordpress.com/2018/02/12/profesorowie-dziejow-bajecznych/ ] tak ten problem badają i przedstawiają, aby czasem prawda nie wyszła na jaw.

Piszę o tym od lat, ale środowisko akademickie/rektorzy milczą, a minister buduje nowy gmach nauki w Polsce, nie mając zamiaru nawet poznać fundamentów tego gmachu !

Także Solidarność akademicka nie chce poznać co stało się z jej członkami w mrocznych latach 80-tych, a organizacje kombatanckie nie chcą poznać strat wojennych wojny jaruzelsko-polskiej. [https://blogjw.wordpress.com/2017/06/24/kiedy-poznamy-straty-wojenne-wojny-jaruzelsko-polskiej/

Na problem jednak zwrócił uwagę kompozytor Wincenty z Krakowa, poświęcając oratorium niezłomnym, wyklętym, ofiarom komunistycznych czystek akademickich.

Może polskie uczelnie, a przede wszystkim Uniwersytet Jagielloński, zaangażowany w komunistyczne rugi akademickie lat 80-tych i heroicznie broniący do tej pory swych ciemnych kart historii, a zaangażowany ostatnio w promocję gender i reinkarnacji zamiast w poszukiwanie prawdy, w ramach ekspiacji zorganizuje w swych murach wykonanie tego oratorium, które być może zbliży nas do prawdy i przywróci ciągłość akademicką w Wolnej Polsce.

0.PNG

1

8

6

7

11

9

10