A może by tak wrócić do wartości II RP ?

MD

[http://www.marekjandyzewski.pl/ ]

A może by tak wrócić do wartości II RP ?

Bez naprawy systemu akademickiego program gospodarczy Mateusza Morawieckiego nie ma wielkich szans na realizacje. Gospodarce ( i nie tylko) potrzebni są ludzie na poziomie, elita intelektualna, jednocześnie o mocnym kręgosłupie moralnym.

Nie bez przyczyny marszałek – senior, Kornel Morawiecki, apeluje do środowiska akademickiego o powrót do utraconych wartości. [https://blogjw.wordpress.com/2017/03/28/prawda-rzetelnosc-i-transparentnosc-utracone-wartosci-nauki-w-polsce/]

Szef resortu nauki i szkolnictwa wyższego, który w słowach przyznaje, że naprawa systemu akademickiego jest konieczna, przygotowuje Narodowy Kongres Nauki. [https://nkn.gov.pl/ ]

Poprzedzają go comiesięczne konferencje o tematyce:

  • umiędzynarodowienie nauki i szkolnictwa wyższego;

  • propozycje zmian w naukach humanistycznych i społecznych;
  • zintensyfikowanie współpracy pomiędzy nauką, gospodarką i administracją publiczną;
  • ścieżki kariery i rozwój młodej kadry akademickiej;
  • dostępność kształcenia na poziomie elitarnym w powiązaniu z wysokiej jakości badaniami;
  • ustrój i zarządzanie w szkolnictwie wyższym.

Ale tematyka o wartościach akademickich nie jest obecna.

Najstarsza polska uczelnia, wzorcowa dla innych, ma co prawda Akademicki Kodeks Wartości [https://wobjw.wordpress.com/2010/07/05/mobbing-a-a-k-a-d-e-m-i-c-k-i-k-o-d-e-k-s-w-a-r-t-o-s-c-i/ ;

O etycznych kanonach pracy nauczycieli akademickich i próbach ich kodyfikowania], ale z wartościami jest na bakier i uczelnią zarządza demokratycznie wybrany rektor, który wprost mówi – my oszukujemy studentów ( dla pieniędzy rzecz jasna) dając do zrozumienia, że na uczelniach misja uczenia została zastąpiona misją oszukiwania. [ https://blogjw.wordpress.com/2016/11/25/czy-rektor-uj-trafi-na-sciezke-dyscyplinarna/ ].

Korporacje nauczających i nauczanych poszukujące razem prawdy zastępowane są korporacjami oszukujących i oszukiwanych na drodze do uzyskiwania dyplomów i tytułów.

I jakby nikomu (niemal) to nie przeszkadzało Wręcz przeciwnie.

Jeśli w ramach naprawy systemu akademickiego nie zostanie naprawiony system wartości to żadna naprawa, także systemu gospodarczego, nie będzie skuteczna.

Uformowani na uczelniach oszuści co najwyżej mogą nas po raz kolejny ‚puścić w skarpetkach’.

Warto zwrócić uwagę na porównanie ze standardami II RP jakie przeprowadził b. rektor Marek Dyżewski, podnosząc ogromną degrengoladę moralną obecnego środowiska akademickiego.

Otóż w II RP oszuści tracili prawo do wykładania, takim się ręki nie podawało , obejmowano ostracyzmem.

Czyli dokładnie inaczej niż w III RP kontynuującej wzorce PRL, w której oszustów się nobilituje, wybiera demokratycznie na rektorów i inne decydenckie stanowiska akademickie a pozbawia prawa wykładania, obejmuje ostracyzmem tych co oszustwa ujawniali/ujawniają, przeciwko oszustwom protestują, rzeczywistej naprawy środowiska akademickiego się domagają. Tych traktuje się jako element niepożądany na uczelniach, stanowiący zakały środowiskowe bo naruszający patologiczne standardy środowiska zagrażający tym na etatach, sitwom akademickim i psujący ich dobre samopoczucie i samouwielbienie.

Środowisko akademickie oparte na antywartościach systemu komunistycznego, kontynuowanych w III RP,  samo się oczyszcza z elementu wartościowego, opartego na wartościach jakie uznawano w II RP.

A może by tak naprawiając system akademicki III RP wrócić do wartości II RP ?

Jak do tej pory nie widać oznak takiego przeorientowania w polityce akademickiej. Beneficjenci systemu kłamstwa trzymają się mocno, dzielnie walcząc z tymi co by chcieli prawdy szukać.

Może by tak minister nauki i inni naprawiacze systemu akademickiego wzięli pod uwagę opinie b. rektora Marka Dyżewskiego,  skoro nie chcą wziąć pod uwagę moich, tożsamych opinii od lat prezentowanych w przestrzeni publicznej i przekazywanych, na ogół bezskutecznie-  ministrom i innym decydentom.

Podobno w sprawie naprawy systemu toczy się szeroka dyskusja ze środowiskiem akademickim, ale zdaje się jest ona zawężona do tych, którzy degrengolady moralnej nie chcą zauważyć, a nawet ją tworzą.

Profesor – fanatyk zaniedbywania studentów ?

m

Profesor – fanatyk zaniedbywania studentów ?

Jacek Majchrowski wielofunkcyjny obywatel Krakowa,  od 15 lat prezydent Miasta Krakowa (obecnie w trakcie 4 kadencji) a od 45 lat związany umową z Uniwersytetem Jagiellońskim, a od roku 2000 także z Krakowską Akademią im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego skończył lat 70 i zgodnie z prawem przynajmniej na UJ winien przejść na emeryturę . Prasa podaje jednak, że Majchrowski chce uczyć dalej [http://www.dziennikpolski24.pl/region/a/na-prezydenta-krakowa-czeka-naukowa-emerytura-z-ktorej-nie-zamierza-skorzystac,11985426/ale nie wiadomo, czy jego chęci zostaną zaspokojone.

Nie wiadomo też, czy czasem Majchrowski nie zamierza startować na kadencję piątą prezydenta Krakowa – jeśli tego prawo nie zabroni.

Do tej pory uczelnia (UJ) nie chciała rezygnować z etatu prezydenta Krakowa, mimo że zaniedbywał studentów – opuszczał wykłady i to od lat, ignorował dyżury, niewielki z niego mieli pożytek studenci przygotowujący prace magisterskie. W roku 2013 UJ wypłacił mu 95 tys. zł , widocznie wysoko ceniąc jego zaniedbywanie studentów ! [http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3481311,prezydent-krakowa-nie-ma-czasu-dla-studentow,id,t.html].

Trudno się zatem dziwić, że mimo osiągnięcia wieku emerytalnego nadal chce studentów zaniedbywać, bo ok. 100 tys jednak nie jest do pogardzenia, choć – jak od lat słyszeliśmy – pensje profesorskie są głodowe i stąd nikt na poziomie na uczelni nie chce pracować.

To fakt, tym bardziej, że obecny poziom wyznaczają ci, którzy oszukują studentów i boją się myśleć, a nie każdy, a w szczególnie ktoś na jakimś poziomie, chce robić za durnia, za bezmyślnego z bojaźni, a oszukiwaniem się brzydzi. [https://blogjw.wordpress.com/2017/03/21/misja-uczelni-jest-uczyc-ale-misjonarze-sa-wykleci/]

Mimo kiepskich pensji na uczelniach ( jak u Majchrowskiego w 2013 r. prawie 100 tys na UJ, 185 tys. zł na Krakowskiej Akademii im. Frycza Modrzewskiego na Akademii) zdarzają się fanatycy uczenia studentów nawet po przejściu na emeryturę, nawet jeśli to formalne uczenie jest realnym zaniedbywaniem, bo 24 godz., na dobę nie da się pracować ( i to przez lata) nawet jak się jest profesorem.

Nadzwyczajna kasta akademicka z wynagrodzeń za pozoranctwo akademickie nie rezygnuje, bo przecież „Pecunia non olet’, a władze uczelni – przez tą kastę wybrane – bynajmniej pozorantom nie chcą zmniejszyć wynagrodzenia, mając na uwadze kolejne kadencje i po-kadencyjne umiejscowienie!

Ta sytuacja trwa od lat i to bez przeszkód, bez protestów, bo uczelnie z elementu niewygodnego – stanowiącego zagrożenie dla takiej formuły uczelni- same się oczyściły, usuwając na wieki / dożywotnio, tych którzy studentów nie zaniedbywali, wykłady i to ponad miarę – przeprowadzali, a studenci przygotowujący prace magisterskie mieli z nich wielki pożytek.

Tacy dla profesorów – szczególnie przewodniej siły narodu – stanowili zagrożenie, bo studentów nie oszukiwali i nie bali się myśleć, a co gorsza myślenia i to krytycznego studentów uczyli.

Takich na uczelniach nie można było tolerować, bo gdzie by naród zaprowadzili ?

Na kogo profesorowie zaniedbujący studentów by wychodzili ?

Władze uczelni wiedziały i wiedzą co robią ! Płacić trzeba i to dobrze wielofunkcyjnym, i to ‚pieszczącym’ wysokie funkcje, pozorantom, zaniedbującym studentów, oszukującym ich jak inni, bezmyślnym z bojaźni, bo ci stanowią gwarancje utrzymania się nadzwyczajnej kasty akademickiej na dalsze lata, a nawet wieki.

Patologie akademickie pod moją lupą

etyka

Patologie akademickie pod moją lupą

Od lat (w przestrzeni publicznej mniej więcej od początku wieku na kilku platformach internetowych ) prowadzę monitoring patologii akademickich , wyręczając tym samym w robocie rozmaite instytucje (budżetowe), także ministerstwa, gremia, organizacje, związki zawodowe , które jakoś nie kwapią się do takiej działalności. mimo deklaracji o pracach na rzecz naprawy polskiego patologicznego systemu akademickiego.

Od paru miesięcy trwają rozmaite konferencje poprzedzające Narodowy Kongres Nauki, ale problem patologii akademickich nie jest w tej tematyce obecny. https://nkn.gov.pl/#!/konferencje

Jeśli nie wiadomo jak te patologie są uwarunkowane systemowo, to niby jak system zostanie zmieniony pozytywnie ? – tzn. na lepsze, aby był mniej patologiczny.

Przed kilku laty najstarsza i wzorcowa dla innych polska uczelnia – Uniwersytet Jagielloński – zorganizował Kongres Kultury Akademickiej, ale do tej pory nie znane są osiągnięcia tego Kongresu i nie ma badań nad tym – czy od tego okresu kultura akademicka się podniosła, czy może obniżyła, mimo że w Polsce czego jak czego, ale socjologów mamy w bród.

[ https://jubileusz650uj.wordpress.com/kongres-kultury-akademickiej/]

Postulowałem przed kilku lat powołanie Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich [w skrócie POMPA] – https://nfaetyka.wordpress.com/2010/03/13/postulat-organizacji-osrodka-monitoringu-patologii-akademickich/ , aby za jej pomocą wypompować z systemu przynajmniej część tych patologii, a chociażby aby znać co trzeba z tego systemu wypompować. Bezskutecznie !

Moja obywatelska pompa

https://nfaetyka.wordpress.com/

https://blogjw.wordpress.com/

 http://nfapat.wordpress.com/

http://nfamob.wordpress.com/

https://lustronauki.wordpress.com/

nie jest w stanie tego zrobić a wsparcia nie mam.

Wygląda na to, że decydenci akademiccy, a także szeregowi, etatowi akademicy, wcale nie chcą działań na rzecz zmniejszenia patologii -tak jakby, życie w patologicznym systemie całkiem im odpowiadało.

Fakt, że działania rzekomo naprawcze pozorują, powołują rozliczne komisje etyczne, tworzą niezliczone kodeksy etyczne, ale żeby przestrzegać choćby tego co sami w tych kodeksach zapisali – to już by było dla nich za dużo.

Jest tak jak w znanej fraszki Jana Sztaudyngera:

Postanowiono w lesie wreszcie wydać prawa.
Co może robić niedźwiedź, co lis, co trawa.
Uradzono przepisy, nowele, ustawy,
Osobno dla niedźwiedzi, dla lisów, dla trawy.
A potem prawodawcy, co prawa wydali,
Schodzili w bok przed misiem, a trawę deptali

Akademicy chcą jedynie uchodzić za etycznych, ale kto naprawdę chciałby etycznego systemu akademickiego zostaje z tego patologicznego systemu wykluczony/wyklęty bez jakichkolwiek/ kogokolwiek protestów.

Nic nie wskazuje na to , że w tej materii nastąpi dobra zmiana. Chyba nie ma takiej woli. Ale jeśli nie nastąpi na poziomie edukacji wyższej to niby gdzie tak naprawdę nastąpi ?

Na apel Marszałka-Seniora Sejmu – Kornela Morawieckiego, aby środowisko naukowe w trosce o dobro Polski uczyniło wszystko na rzecz uczynienia wspólnoty akademickiej transparentną, uczciwą i kierującą się umiłowaniem prawdy odpowiedziało jedynie środowisko Akademickich Klubów Obywatelskich http://ako.poznan.pl/7649/ ale zebrało do tej pory jedynie 140 podpisów, czyli wielokrotnie mniej niż  AKO liczy członków, a jest to jedynie kropla wody w oceanie akademickim !

Można wnioskować, że z prawdą, uczciwością to środowisko nie chce być za pan brat, mając zapewne na uwadze, że prawda i uczciwość prowadziły od dawna do wykluczenia z tego środowiska – więc trzeba się zaadaptować, na nieprawdy i nieuczciwość chować głowę w piasek, aby w nim się utrzymać.

Mimo to mam nadal zamiar mieć patologie akademickie pod swoją niezależną lupą i od czasu do czasu niepoprawne i niewygodne dla środowiska wyniki tych obserwacji/refleksji prezentować,  także na falach niepoprawenradio.pl wypełniając tym samym dziurę w akademickiej ( i nie tylko) przestrzeni publicznej.

Czy studenci nauczą czegoś profesorów ?

1

Czy studenci nauczą czegoś profesorów ?

Studenci historii UJ ( z Sekcji Historii Najnowszej) zorganizowali spotkanie na temat Wojskowych Obozów Specjalnych w stanie wojennym, które stanowiły „Inteligentną Formę Internowania’ (https://ipn.gov.pl/pl/publikacje/ksiazki/38080,Inteligentna-forma-internowania-Cwiczenia-i-powolania-do-Ludowego-Wojska-Polskie.html) w ramach kultury (https://blogjw.wordpress.com/2016/12/07/mazgulenie-stanu-wojennego/ ) tego słabo jeszcze poznanego stanu.

Na spotkanie zaproszono kilku świadków historii tamtych lat – Leszka Jaranowskiego, Mirosława Domińczyka ks. Władysława Palmowskiego i Kazimierza Łapczyńskiego. ( zapis wideo spotkania- https://www.youtube.com/watch?v=QndDM7rKG7U

W czasach narzekań na poziom edukacji historii – to objaw bardzo pozytywny, tym bardziej, że spotkanie odbyło się w murach Uniwersytetu Jagiellońskiego, w którego dziejach zapisanych przez profesorów tej uczelni stan wojenny nie zaznaczył się ani kulturą, ani jej brakiem – po prostu jakby go nie było, a jeśli był, to było to takie wydarzenia, że pisać o tym nie warto.[https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/]

Ciekawe czy studenci zainteresowani – mimo wszystko – historią tamtych lat, nauczą czegoś profesorów najstarszej polskiej uczelni ?

Najwyższy czas aby na UJ nastąpiła zmiana pokoleniowa, bo profesorowie tej uczelni jakoś nie dają sobie rady z poznawaniem najnowszej historii, szczególnie tego okresu, w którym sami żyli i robili kariery akademickie. [https://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/ ]

Podczas spotkania Leszek Jaranowski, kiedyś zabrany w kamasze w ramach inteligentnej formy internowania, ujawnił jak „historia Wojskowych Obozów Specjalnych nieustannie jest zakopywana pod ziemię i nie bez powodu nosi przydomek białej plamy stanu wojennego”.

Z poznaniem tej historii miał problemy IPN, MON i sami twórcy stanu wojennego, mimo że tej „inteligentnej” formie represji poddano ponad 1700 osób uznanych za ekstremistów – represji bezprawnej i uciążliwej na wzór gułagu.

Obecny stan poznania tej historii przedstawia wydana przez IPN książka – „Inteligentne formy internowania” Ćwiczenia i powołania do Ludowego Wojska Polskiego jako forma represji po 13 grudnia 1981 r. ‚ pod redakcją Grzegorza Majchrzaka – zawierająca wiele dokumentów, jak i relacje uczestników tych kulturalnych wydarzeń.

Wypowiedź Leszka Jaranowskiego nasunęła mi oczywiste skojarzenia z innymi przejawami kultury wojny jaruzelsko-polskiej stanowiącymi białe plamy historii najnowszej zakopywanej pod ziemię .

Do tych białych plam należy polityczna, pozamerytoryczna weryfikacja/lustracja środowiska akademickiego pod kątem jego przydatności do utrzymania przy życiu zdychającego już systemu komunistycznego i pozytywnego w tej materii wpływania na młodzież akademicką.

Mimo, że z systemu akademickiego wyrejestrowano w ramach dwóch fal tej lustracji wielu nauczycieli akademickich, nie rozpoznano do tej pory jakie straty osobowe, a przede wszystkim intelektualne i moralne, poniósł system akademicki.

Nie zdołano zidentyfikować składów komisji lustracyjnych/weryfikacyjnych, których członkowie opinii negatywnych, pozamerytorycznych, na ogół nie podpisywali nawet krzyżykami.

Pewne informacje o pierwszej weryfikacji po wprowadzeniu stanu wojennego, podczas której głównie usuwano ze stanowisk wybrane demokratycznie władze uczelni – są ujawniane https://lustronauki.wordpress.com/2008/11/03/wielka-czystka-na-uczelniach/, ale o drugiej weryfikacji -1986/1987- poprzedzającej okres tzw. transformacji ustrojowej informacje są nader skąpe https://blogjw.wordpress.com/2016/12/03/wielka-czystka-pamieci-po-wielkiej-czystce-akademickiej/ , mimo że akcja ta była przygotowana pod względem prawnym stosownymi zmianami ustawowymi aby ułatwić jej przebieg. [ Polityczna weryfikacja kadry naukowej w latach osiemdziesiątych. Założenia-realizacja-efekty – Dorota Gałaszewska-Chilczuk, 2010 w Naukowcy władzy, władza naukowcom, IPN 2010)] .

Akcja ta objęła głównie szeregowych pracowników uczelni, niepokornych i stanowiących zagrożenie dla przewodniej siły narodu i wobec niej spolegliwych.

Nie ma woli aby ten epizod historii formowania środowiska akademickiego epoki transformacji ustrojowej i epoki po-transformacyjnej gruntowanie poznać.

Mimo upływu ponad 30 już lat nie ma całościowego opracowania tego zagadnienia, mimo że ma on istotne znaczenie dla wyjaśnienia obecnego kiepskiego stanu nauki i edukacji wyższej.

Nie ma na ten temat wiele materiałów w teczkach IPN, bo te – dotyczące uczelni w znacznej mierze były niszczone, a przede wszystkim to nie SB wykonywało samodzielnie to zadanie, a jedynie je inspirowało/kontrolowało w symbiotycznych relacjach z przewodnią siłą narodu, której materiały akademickie też są niszczone. Władze uczelni do tej przez 30 lat nie zdołały poznać tego co w czasach PRL zrobiły ani nawet ujawniać materiałów tej swojej roboty [ np. https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/], mimo że na badania biorą pieniądze od podatników, także tych których z uczelni pousuwały i także tych, którzy mają w tej materii wiedzę większą od profesorów (także profesorów historii) -np.

Trzeba mieć na uwadze, że ówczesne władze uczelni w niemałym stopniu rekrutowały się z członków partii, a przynajmniej wobec niej spolegliwych, a niektórzy członkowie władz uczelnianych byli różnego rodzaju tajnymi współpracownikami SB.

Kariery akademickie , szczególnie wyższego stopnia, wymagały wsparcia, zatwierdzenia przez organy wyższego stopnia (KW czy KC) przewodniej siły narodu

Jak MSW zalecało władzom uczelni usuwanie niewygodnych pracowników z powodu negatywnego oddziaływania na młodzież, a anonimowe komisje lustracyjne/weryfikacyjne tak niewygodnych opiniowały, to władze uczelni się temu podporządkowywały i do dnia dzisiejszego te haniebne dla uczelni poczynania ukrywają, powołując się na prawa stanowione przez juntę Jaruzelskiego.

Mamy paradoksalną sytuacje, kiedy prawo stanu wojennego jest przedkładane ponad konstytucję III RP ! https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/tajne-teczki-uj/.

Badacze, także ci związani z IPN, badania nad ostatnim okresem PRL na uczelniach koncentrują na ujawnianiu tajnych współpracowników ( a i tego ostatnio prawie zaprzestano), pomijając niemal współpracowników jawnych. Nie ma badań nad szkodami jakie ci współpracownicy wyrządzali uczelniom, nauce w Polsce.

Stosując kompromitującą metodę – prowadzenie badań pokrzywdzonych tylko wśród beneficjentów systemu [https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/] – dochodzą do absurdalnych wniosków, że nikt nie został pokrzywdzony, szczególnie z przyczyn politycznych, mimo że weryfikacja była polityczna (!) wszystko znajdowało się pod kontrolą partii a ponadto miała miejsce inwigilacja SB – zwana ochroną. Z takich absurdalnych badań, można by wnioskować, że ochrona uczelni przez SB była zatem znakomita !

Do dnia dzisiejszego sprawa ‚inteligentnych rugów akademickich’ – usuwania niewygodnych dla systemu komunistycznego nauczycieli akademickich – stanowi białą plamę niechcianej historii uczelni, a raczej chcianego jej niepoznania.

Niewygodna prawda o Wielkiej Czystce Akademickiej przed okresem transformacji zakopywana jest głęboko pod ziemię, głębiej niż niechciana historia Wojskowych Obozów Specjalnych. Z poszukiwań internetowych wynika, że tylko specjalista od badań podziemnych i to głębinowych stara się aby ta niewygodna prawda ujrzała światło dzienne. [https://lustronauki.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/].

Zarządzający uczelniami zajmują się oszukiwaniem studentów, aby tylko zyskać dla uczelni i siebie pieniądze, no i boja się myśleć, bo bezmyślność dla nich jest bardziej bezpieczna – stanowi polisę ubezpieczającą ich etaty.

Takie są skutki przed-transformacyjnej lustracji/weryfikacji kadr akademickich, którą nazwałem Wielką Czystką Akademicką, bo dziś najlepiej widać jakie wielkie negatywne znaczenie miała dla obecnego stanu nauki i edukacji z nazwy wyższej w Polsce.

Uniwersytet Jagielloński po 30 latach przywraca mnie do pracy !

UJ

Uniwersytet Jagielloński po 30 latach przywraca mnie do pracy !

Po otrzymaniu moich artykułów

Prawda, rzetelność i transparentność – utracone wartości nauki w Polsce

https://blogjw.wordpress.com/2017/03/28/prawda-rzetelnosc-i-transparentnosc-utracone-wartosci-nauki-w-polsce/

MISJĄ UCZELNI JEST UCZYĆ, ale misjonarze są wyklęci! 

https://blogjw.wordpress.com/2017/03/21/misja-uczelni-jest-uczyc-ale-misjonarze-sa-wykleci/

władze Uniwersytetu Jagiellońskiego postanowiły po 30 latach przywrócić mnie do pracy i mam niebawem wznowić wykłady i seminaria przerwane w wyniku ‚ inteligentnych rugów akademickich’ prowadzonych pod batutą SB i PZPR (przed nastaniem transformacji), które doprowadziły do abdykacji uniwersytetu z realizowania podstawowych wartości jakimi są prawda, rzetelność, transparentność.

Rektor ponadto postanowił, że nie będzie się więcej bał myśleć i przestanie oszukiwać studentów ( i nie tylko).

Do statutu UJ powróci zapis – Uniwersytet to korporacja nauczających i nauczanych poszukujących razem prawdy – a winni utworzenia korporacji oszukujących i oszukiwanych na drodze do uzyskania dyplomów i tytułów zostaną przeniesieni w stan nieszkodliwości.

Vivat Academia ! Vivat profesores !

Niezależni dziennikarze o moim kafkowskim procesie

1

Mój kafkowski proces jest pod lupą zarówno TVP Kraków (http://krakow.tvp.pl/29610505/22032017-2130 KRONIKA: 22.03.2017, 21.30– od 6.20 min)

 2

7

jak i niezależnych dziennikarzy (Tajny czy jawny – projekcja filmu z rozprawy sądowej Adama Słomki – http://solidarni2010.pl/34919-tajny-czy-jawny—projekcja-filmu-z-rozprawy-sadowej-adama-slomki.html

CIĄG DALSZY PROCESU NIEZALEŻNEGO DZIENNIKARZA JÓZEFA WIECZORKA http://www.program7.pl/ciag-dalszy-procesu-niezaleznego-dziennikarza-jozefa-wieczorka/)

rejestrujących to co się wokół procesu dzieje.  To bardzo ważne aby proces był monitorowany i bardzo ważna jest solidarność z oskarżonym.

Kto jest sam,  nie ma szans przed polskimi sądami, a może być nawet psychicznie linczowany, czego sam doświadczyłem starając się o dotarcie do dokumentów wytworzonych przez UJ przed ( i po) wyrzuceniem mnie z uczelni przed 30 laty w ramach „inteligentnych rugów akademickich”,  które nazywam Wielką Czystką Akademicką, bo ta  doprowadziła do dzisiejszego stanu uczelni, gdzie prawda, rzetelność, transparentność nie są atrybutami uczelni, lecz zagrożeniem. (https://blogjw.wordpress.com/2017/03/28/prawda-rzetelnosc-i-transparentnosc-utracone-wartosci-nauki-w-polsce/ )

W rozprawach solidarnie towarzyszy mi środowisko KPN ( wraz ze swoimi sympatykami)

3

także nękane sądownie za swoją działalność patriotyczną i antykomunistyczną,  a Ela Serafin i Staszek Zamojski dokumentują aparatem oraz kamerą  to się dzieje a Ela ponadto  opisuje (jak niżej) to jak postrzega przebieg tego procesu.

Za solidarność wszystkim tym, którzy nie są obojętni – serdecznie dziękuję.

Tajny czy jawny – projekcja filmu z rozprawy sądowej Adama Słomki

22 marca 2017 roku godzina 12.00 Sąd Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy. Zaczyna się kolejny dzień rozprawy Józefa Wieczorka – niezależnego dziennikarza, którego prokuratura chce ukarać za publikację filmu z procesu Adama Słomki.

8

Choć sala posiada wiele mikrofonów i nagłośnienie nie można nic zrozumieć z tego co szepcze sędzia Przemysław Wypych – słychać głosy ludzi z sali, że nic nie słychać.

4

Dziś będzie wyświetlany film z rozprawy Adama Słomki, która miała miejsce przed Sądem Okręgowym w Krakowie 13 marca 2015 roku.

Jak zapowiedział już sędzia na poprzedniej rozprawie projekcja ma być tajna, czyli z wyłączeniem jawności, co wzmocnił podając stosowny do tego zestaw przepisów, czyli artykuł 181 paragraf 1 kpk.

Przed projekcją sekretarz ZKPN Stanisław Zamojski przekazał sędziemu wniosek – informację o tym, że chciałby wyświetlić dla nas poza salą sądową film, który tu na sali sądowej będzie wyświetlany jako tajny, a który przecież tajnym nie jest skoro wciąż tkwi na platformie YouTube i obejrzało go już około 3900 osób. Publiczność wyproszono z sali.

Czekając prawie 2 godziny na korytarzu również oglądaliśmy ten film.

5

Kiedy po projekcji znów byliśmy na sali obrońca oskarżonego dziennikarza mecenas Konrad Firlej przedstawił dokumentację medyczną – ocenę stanu słuchu Józefa Wieczorka, ponieważ cierpi on od lat na poważny niedosłuch.

6

Od niedawna ma założony już aparat słuchowy, ale podczas rozprawy Adama Słomki 13 marca 2015 roku miał słuch bardzo ograniczony i nie słyszał wszystkiego co mówiła sędzia, nie usłyszał faktu wyłączenia jawności rozprawy i związanych z tym konsekwencji.

Prokurator Bogdan Świątkowski

10

stwierdził, że nie jest możliwe wykazanie czy wtedy oskarżony usłyszał, czy nie usłyszał, a przedstawiony przez obronę dokument poświadcza tylko, że ma on jakiś problem ze słuchem. 

Obrońca zwrócił uwagę, że przesłuchując ten film słychać było jak pan Fatyga (za zgodą sądu obecny na sali rozpraw po usunięciu publiczności) wielokrotnie zwracał się do sędzi, że nie słyszy co ona mówi. Trudno jest udowodnić, że niedosłuch na rozprawie nie występował, ale takie domniemanie to tylko można tłumaczyć na korzyść oskarżonego. Natomiast nie można z tego wywodzić, że oskarżony ma udowodnić, że na pewno nie słyszał. To sąd już musi rozstrzygnąć – dodał mecenas Firlej.

I na tej sali słyszalność nawet dla osób z niezłym słuchem była bardzo ograniczona. Nie usłyszałam wszystkich słów wypowiadanych podczas tej rozprawy. Przesuwałam się z kamerą w kierunku sędziego, by coś usłyszeć, zarejestrować.

Warto było też dokładnie przeglądnąć ten traktowany jako tajny film z rozprawy Adama Słomki, kiedy próbowano go – kandydata na Prezydenta RP wrobić w próbę zabójstwa, że jakoby namawiał gangsterów do zabicia sędziego.

Film nie jest tajny, bo wciąż jest dostępny dla każdego na platformie YouTube pod nazwą: „Proces Adama Słomki w Krakowie 13.03.2015 roku”. A widać tam jak dziwnie zachowuje się sędzia prowadząca rozprawę.

Po brutalnym wyrzuceniu z sali publiczności i oskarżonego dziś dziennikarza Józefa Wieczorka przypomniała sobie, że zapomniała poinformować ludzi o tym, że jest to rozprawa w procesie z wyłączeniem jawności, do czego dorzuciła jeszcze paragraf i groźby pod kierunkiem tych, którzy to ujawnią.

Sędzia szeptała coś sobie pod nosem, a obecni na sali obserwatorzy nie mogli jej zrozumieć, na co zwracali kilkakrotnie uwagę. Sztorcowała ich jak małe dzieci informując, że publiczność nie ma prawa zabierania głosu. To po co byli na sali jako obserwatorzy, skoro nic nie byli w stanie usłyszeć?

Nie słuchała oskarżonego Adama Słomki. Cały czas kręciła się i rozmawiała z osobami, które siedziały koło niej. Sędzia zachowywała się jakby była na jakiejś imprezie, grała w bingo czy stawiała na swojego konia, a może dopiero się uczyła tej pracy. Kiedy w końcu inteligentni ludzie zwracali jej uwagę na jej niegrzeczne zachowanie od razu rzucała jakimś paragrafem, czyli groziła ludziom, że będą pozbawieni wolności albo będą musieli słono za to zapłacić lub przy pomocy policjantów sądowych, np. Marka Zygmunta zostaną wyrzuceni z sali.

Po tych obserwacjach zachowań sędziów widać jakie spustoszenie robi w dawnym człowieku ta zabawa paragrafami. Mówię w dawnym człowieku, bo przestają być ludźmi, a stają się zaprogramowanymi mechanicznymi lalkami, niestety wciąż niebezpiecznymi dla życia i zdrowia podsądnych i osób im towarzyszących. Pani sędzia próbowała całkowicie utajnić rozprawę nie wysłuchawszy wniosków tego, którego ta rozprawa dotyczyła. Automatycznie, z przyzwyczajenia, a może z polecenia?

Kto w końcu był przewodniczącym tamtego posiedzenia – pani sędzia czy może ta osoba, która kryła się za monitorem, a może jeszcze ktoś inny?

W końcu jak widać i słychać zezwoliła Adamowi Słomce na rejestrację dźwięku, co świadczy o tym, że zależy to od widzi mi się sędziego czy będzie jawnie czy tajnie jak wykazywano już na tej rozprawie.

Film dalej jest na platformie YouTube. Po co ta rozprawa? Żeby dręczyć porządnych ludzi, uprzykrzyć im życie? Ci, którym ten film przeszkadza nie usunęli go jak dotąd z platformy YouTube. A może im nie przeszkadza, tylko chcieli dokuczyć dziennikarzowi, chcieli pokazać czyje jest na wierzchu. Taka zabawa czy może zemsta? W Polsce nie brakuje zadań dla tych wykształconych pracowników Temidy.

Jak widzimy na Facebooku niektórzy gospodarze polskich miast zachowują się jak ich właściciele – szkodzą Polsce i Polakom – za to trzeba się zabrać. Bezprawnie wprowadzają do nas islamistów, próbują znów Polskę rozbić na dzielnice wysługując się obcym państwom, obcej agenturze i doprowadzić do zniszczenia naszego państwa. Złodzieje kamienic w Warszawie, Krakowie czy innych miastach dobrze się mają. Urzędnicy, którzy zniszczyli polski przemysł, polskie stocznie, obrażali Polaków pajacując tak jak Komorowski w Japonii czy zapijaczony Kwaśniewski mają się doskonale.

A w polskich sądach prowadzi się rozprawy przeciwko patriotom, ludziom porządnym, oddanym Ojczyźnie takim jak Józef Wieczorek, Kazimierz Korabiński, Zygmunt Miernik czy Adam Słomka.

Polecam Państwu film, który nakręciłam podczas przesłuchania Adama Słomki w tej sprawie 19 stycznia 2017 roku dla Program7 niezależna telewizja internetowa oraz tekst, który napisałam po rozprawie (Niezależny Kraków – Będzie w Krakowie – Elżbieta Serafin czy Program7), gdzie Adam Słomka opisał historię tego, co doprowadziło do dzisiejszego procesu. Mówił tam o grze jaką prowadziły instytucje państwowe jak sąd, prokuratura czy służby specjalne, a potem jak kierowano sprawą przeciwko kandydatowi na prezydenta RP Adamowi Słomce, by w końcu załatwić sprawę tak, by ukręcić jej łeb, czyli utajnić, żeby kombinacje tych osób, które odbywają się pod osłoną Temidy nie wyszły na światło dzienne. Takie sprawy muszą być jawne, by pokazać właśnie zachowanie osób, w rękach których jest ludzki los.

Józef Wieczorek jest człowiekiem niezmiernie zasłużonym dla Państwa Polskiego, jest człowiekiem wyjątkowym, niezmiernie pracowitym. To wielki patriota i wspaniały dziennikarz, który jest zawsze obecny tam, gdzie dzieją się szczególnie ważne dla nas sprawy. To człowiek szlachetny, godny szacunku, uznania, a nie ciągania go po sądach przez małych ludzi, którym się wydaje, że jak w rękach trzymają paragrafy, to są ponad narodem.

Obowiązkiem dziennikarzy jest ujawniać tego typu dziwne rozprawy jak ta z 13. 03 2015 roku. To trzeba zobaczyć, a nie tylko usłyszeć.

Prokuratorzy, sędziowie – to nie wyjątkowa kasta, to urzędnicy państwowi, którym obywatele szczególnie powinni się przyglądać.

26 kwietnia 2017 roku o godzinie 14.00 w sali L – 138 (w nowym budynku) albo w sali D- 138 odbędzie się prawdopodobnie ostatnia już rozprawa. Bądźmy solidarni z tym wspaniałym człowiekiem. W takich chwilach musimy być razem, by pokazać złym ludziom, że nie godzimy się z takim traktowaniem.

Elżbieta Serafin

Niepoprawnie o niedoskonałości naukowej

Niepoprawnie o niedoskonałości naukowej

Niepoprawny Magazyn Akademicki [15]

Rozmawiają: Józef Wieczorek i Robert Kościelny

marzec 2017 r.

Głos w dyskusji nad naprawą systemu akademickiego w Polsce

przed Narodowym Kongresem Nauki

Prawda, rzetelność i transparentność – utracone wartości nauki w Polsce

prawda www

[źródło – http://pomazancowy.blogspot.com/2015/01/prawda-was-wyzwoli.html

♥ 

Prawda, rzetelność i transparentność

utracone wartości nauki w Polsce

Kornel Morawiecki na posiedzeniu Sejmu 22 marca 2017 r. [ Posiedzenie nr 38 w dniu 22-03-2017 (1. dzień obrad) http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/wypowiedz.xsp?posiedzenie=38&dzien=1&wyp=227&type=A&symbol=WYPOWIEDZ_POSLA&id=255 ] zwrócił się z apelem do posłów i naukowców, jako elity Polski, o poparcie dla idei ˝Nauki dla rozwoju˝.

Wyraził przy tym „głęboką nadzieję, że środowisko naukowe w trosce o dobro Polski uczyni wszystko, by krzewić ideę ˝Nauki dla rozwoju˝ przez działania na rzecz uczynienia wspólnoty akademickiej transparentną, uczciwą i kierującą się umiłowaniem prawdy”.

Nie ma jeszcze oznak aby ten apel trafił do środowiska akademickiego, ale można wątpić, czy po upływie kolejnych dni, czy tygodni, trafi do właściwych odbiorców.

Ja [https://blogjw.wordpress.com/] o transparentność, uczciwość i umiłowanie prawdy do środowiska akademickiego apeluję od lat, a nawet wieków, i jedynym skutkiem było wykluczenie/wyklęcie mnie z tego środowiska i to dożywotnio !

Rzecz jasna, głos Marszałka – Seniora Sejmu, to nie to samo co głos zwykłego obywatela, ale wątpliwość, czy zostanie usłyszany – pozostaje.

Marszałek postuluje „oparcie nauki na wartościach takich jak prawda, rzetelność i transparentność” i sam taki postulat wskazuje, że z tymi fundamentalnymi wartościami środowisko akademickie dawno się rozstało, co skutkuje niską pozycją nauki uprawianej w Polsce w nauce światowej i małego jej znaczenia w gospodarce Polski, nie mówiąc już o formowaniu elit na poziomie niezbędnym dla funkcjonowania dużego europejskiego państwa.

Można go uznać za bardzo ważny i zasadny głos w dyskusji nad naprawą nauki w Polsce przed Narodowym Kongresem Nauki [https://nkn.gov.pl/], ale faktem jest, że kolejne konferencje [https://nkn.gov.pl/#!/konferencje] przed tym kongresem nie przewidują podjęcia dyskusji nad tymi sprawami, moim zdaniem decydującymi dla możliwości naprawy systemu akademickiego.

W ujawnionych już propozycjach zmian ustaw akademickich nie widać zamiaru praktycznego wcielenia w życie takich wartości akademickich, które środowisko w ciągu ostatnich kilkudziesięciu już lat (w PRL-PRLbis) utraciło.

Marszałek zasadnie argumentuje „dążenie do prawdy to imperatyw każdego naukowca. Nie kariera, a pasja poznawcza jest motorem odkryć i wynalazków.”

Rzecz w tym, że pasjonatów z systemu akademickiego przez lata wykluczano, a dążenie do prawdy odrzucano jako przeszkodę w zastępowaniu korporacji nauczających i nauczanych poszukujących razem prawdy przez korporację oszukujących i oszukiwanych na drodze do uzyskania dyplomów i tytułów.

Zamiast eliminowania ‚ze środowiska osób, które naruszyły zasady etyczne w nauce lub dydaktyce’ eliminowano tych, którzy o przestrzeganie tych zasad walczyły, rzecz jasna rozumiejąc je całkiem inaczej niż decydenci akademiccy stojący na straży etyki komunistycznego państwa, która nadal obowiązuje w III RP – państwie na opak, które z systemem kłamstwa bynajmniej nie zerwało.

Tajni współpracownicy (częściowo ujawniani) i jawni współpracownicy (na ogól utajniani) systemu kłamstwa bynajmniej z systemu akademickiego nie zostali wykluczeni.

Przez całe lata III RP, podobnie jak w PRLu, nadal ‚pociągają sznurkami akademickimi’ (i nie tylko) formując nowych decydentów wg swoich antywartości akademickich, w których nie ma miejsca na prawdę, uczciwość, transparentność, i na tych, co o takie wartości walczą, zagrażając – solidarnemu wobec antywartości – środowisku.

W wywiadzie dla niezalezna.pl [Lustracja naukowców i sędziów jest konieczna – podkreśla Kornel Morawiecki http://niezalezna.pl/95927-lustracja-naukowcow-i-sedziow-jest-konieczna-podkresla-kornel-morawiecki] Kornel Morawiecki gorzko mówi „Niestety w Polsce są instytucje, gdzie niejawne zależności z czasów PRL-u są nadal żywe. To nie jest normalna sytuacja, ponieważ ci ludzie pilnują tylko swojego interesu. Nie widzą tego, że nauka jest konieczna i niezbędna dla rozwoju Polski.” i podnosi „ lustracja jest konieczna nie tylko w nauce, ale również wśród sędziów” co jest poglądem zasadnym i przeciwstawnym do opinii, że lustracja i dekomunizacja się zdezaktualizowały, czyli inaczej mówiąc – prawda się zdezaktualizowała. [https://blogjw.wordpress.com/2016/10/14/wybory-do-centralnej-komisji-do-spraw-stopnia-i-tytulu-bez-lustracji-i-dekomunizacji-systemu-akademickiego/ ].

I to jest problem środowiska akademickiego i nauki uprawianej w Polsce, w której bynajmniej nie chodzi o prawdę! A raczej o jej niepoznanie, szczególnie tej prawdy, która dotyczy samego środowiska – jego historii i teraźniejszości.

Co prawda ludzie nauki uformowani w katolickiej Polsce znają na ogół ewangeliczne słowa „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”, ale jednak niewygodnej prawdy nie chcą poznawać, wolą żyć w zniewoleniu.

Demokratyczna większość środowiska uniwersytetu wzorcowego dla innych uczelni wybiera rektora, który jawnie przyznaje – ‚oszukujemy’ , oraz ‚boję się myśleć’. [https://blogjw.wordpress.com/2017/03/21/misja-uczelni-jest-uczyc-ale-misjonarze-sa-wykleci/].

Widocznie taki rektor stanowi znakomitą polisę ubezpieczeniową dla braci akademickiej. Oszustom i niemyślącym z bojaźni nic w takiej uczelni nie grozi ! – raczej bać się winni ci, którzy są uczciwe i nie boją się myśleć, co jest imperatywem naukowców sensu stricto.

Niestety w polskim systemie akademickim transparentność, uczciwość i myślenie, szczególnie myślenie krytyczne, nie są akceptowane i nie widać oznak aby coś się w tej materii zmieniło.

Mimo to Marszałek wyraża głęboką nadzieję, że środowisko wróci do wartości. Ja niestety nie mam najmniejszej nawet nadziei, że to negatywnie wyselekcjonowane środowisko samo się nawróci na właściwą drogę.

Jak bardzo chciałbym się mylić !

Moje głosy  w tej materii:

Moje boje

Niepoprawny Magazyn Akademicki

 

MISJĄ UCZELNI JEST UCZYĆ, ale misjonarze są wyklęci !

CN UJ

MISJĄ UCZELNI JEST UCZYĆ, ale misjonarze są wyklęci !

Prezes Polskiej Akademii Umiejętności i profesor honorowy Uniwersytetu Jagiellońskiego – prof. dr hab. Andrzej Białas przed Narodowym Kongresem Nauki jako członek rady programowej tego kongresu słusznie przypomina, że „Misją uczelni jest uczyć „ https://nkn.gov.pl/misja-uczelni-jest-uczyc/

Bardzo mocno i moim zdaniem zasadnie argumentuje „Należy bowiem stale podkreślać, i uświadomić całemu społeczeństwu, że podstawową MISJĄ uczelni jest kształcenie studentów na możliwie najwyższym poziomie. Wszystkie pozostałe elementy pracy uczelni winny być konsekwencją tej podstawowej misji, i w tym sensie winny być jej podporządkowane”.

Chyba nie da się podważyć tego argumentu, bo bez kształcenia i to na najwyższym poziomie, uniwersytetu tak naprawdę nie ma, no chyba, że to pojęcie sprowadzimy do murów, budynków z tabliczką „Uniwersytet”, pomijając to co w tych murach się dzieje!

Profesor ponadto dalej podkreśla zasadnie „tylko możliwość swobodnego prowadzenia badań najwyższej klasy może przyciągnąć do uczelni najwyższej klasy uczonych. A bez nich kształcenie na najwyższym poziomie jest niemożliwe.”

To bardzo ważny głos w dyskusji nad naprawą systemu akademickiego w Polsce, tym bardziej, że Pan profesor od lat jest profesorem i zajmuje poważne decydenckie stanowiska.

Nie wiadomo niestety, czy Pan profesor te oczywiste prawdy zauważył już wcześniej, czy też dopiero ostatnio, kiedy się okazało i zostało ujawnione, że w nauce to my gramy, ale w drugiej lidze, a grozi nam nawet spadek do ligi trzeciej.

Pan profesor mógłby grać zapewne w lidze pierwszej, ale nauka to gra zespołowa, a zdecydowana większość zawodników akademickich do tej ligi się nie nadaje, bo jest produktem negatywnej, a nie pozytywnej selekcji kadr prowadzonej przez dziesiątki już lat.

Pięknie powiedziane – „Misją uczelni jest uczyć”.

Ale gdzie są misjonarze ? Pan profesor zdaje sobie sprawę, że należy „przekonać Polaków do poparcia zwiększonych wydatków na naukę”, ale jak to społeczeństwo przekonać skoro misjonarzy brak, bo tych co byli – pousuwano podczas czystek na uczelniach, a zatrudniano na etatach ( czasem wielu) tych, którzy czego jak czego ale działalności misjonarskiej to prowadzić nie mają zamiaru. [ https://blogjw.wordpress.com/2016/12/03/wielka-czystka-pamieci-po-wielkiej-czystce-akademickiej/].

Rektor uczelni, której Andrzej Białas jest profesorem honorowym, odważnie przyznał po upływie pierwszej swojej kadencji rektorskiej i wygraniu kolejnych wyborów – my oszukujemy ! co trudno uznać za szlachetną działalność misyjną uczelni, a protestu ze strony prof. Białasa tak pięknie mówiącego o misji uczelni – nie było !

A przecież rektor objaśniał ponadto, że studenci na tej uczelni są tylko po to potrzebni, aby uczelnia ( i jej pracownicy rzecz jasna) dostawała pieniądze – i na tym ta misyjna działalność polega. [ https://blogjw.wordpress.com/2016/10/22/nie-nadaje-sie-do-korporacji-oszukujacych-i-oszukiwanych/].

O uczeniu nikt nie myśli, a rektor zresztą odważnie przyznaje, że ‚boi się myśleć’ i jakoś nikt nie postuluje aby takiego niemyślącego z bojaźni rektora po prostu przenieść w stan nieszkodliwości, bo przecież brak myślenia i oszukiwanie dla uczelni są szkodliwe i nie mogą być zaliczone do jej działalności misjonarskiej. [https://blogjw.wordpress.com/2017/03/07/wolanie-do-alma-mater-akademicy-opamietajcie-sie-najwyzszy-czas/]

Chciałbym przypomnieć, że na początku wieku chciałem pod instytucjonalną opieką kierowanej przez Pana Profesora Polskiej Akademii Umiejętności zbadać przynajmniej jakiś fragment historii misjonarzy uczących na Pańskiej uczelni myślenia i to krytycznego wobec systemu kłamstwa. Ale bezskutecznie. [ https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/polska-akademia-umiejetnosci-a-czarna-ksiega-komunizmu/].

Pozostał Pan głuchy na moje wołania, podobnie jak i na kolejne – dotyczące poznania osiągnięć członków PAU i członków zespołów tej akademii, a niektórzy z tych członków chyba wsławili się jednie wcześniejszym członkostwem w PZPR i polityką oczyszczania uczelni z niewygodnych – dla przewodniej siły narodu – misjonarzy. [https://lustronauki.wordpress.com/2009/12/09/andrzej-kozanecki/].

Również mój postulat wycofania z obiegu edukacyjnego brednika pod nazwą Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego nie został podjęty. [ https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/ ]

A uczenie bredni nie powinno być przecież misją uczelni – nieprawdaż ?

Także moim zdaniem podstawową MISJĄ uczelni jest kształcenie studentów na możliwie najwyższym poziomie, ale w konsekwencji posiadania takiego zdania moja misyjna działalność na Pana (już nie mojej) uczelni została przerwana i to dożywotnio !

Tym niemniej nadal uważam, że z obiegu edukacyjnego należy wycofać bredniki akademickie, bojących się myśleć, oszukujących, niszczących misjonarzy prawdy kształcących na najwyższym poziomie, nieosiągalnym dla partyjnych członków – budowniczych systemu kłamstwa i z nimi – także z kłamstwem – zaprzyjaźnionych.

To tylko tyle i aż tyle, bo zdaję sobie sprawę, że dla uczelni i tych co po misjonarzach na uczelniach pozostali – to zbyt wiele.

Takiego ciężaru, takiej misji – nie udźwigną.