Tak dla dekomunizacji, ale nie na uczelniach ?

1.jpg

Tak dla dekomunizacji, ale nie na uczelniach ?

Mimo ogłoszeń medialnych o obaleniu komunizmu, po niemal 30 latach od tego rzekomego aktu nadal mamy problemy z dekomunizacją i to w różnych dziedzinach życia, a w przestrzeni publicznej w szczególności.

Stąd 22 czerwca tego roku sejm przyjął ustawę o zmianie ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej’.

Oporna dekomunizacja przestrzeni publicznej

Mimo, że propagowanie komunizmu było już zabronione, nadal podobno w wolnym i niepodległym kraju za jaki uważa się III RP, nadal nie tylko mamy wielu komunistów na różnych i to wysokich szczeblach władzy, lecz także na każdym kroku spotykamy się z pozostałościami epoki komunistycznej , w dodatku nobilitowanymi .

Co więcej pomniki dominacji sowieckiej, które dawno już powinny zniknąć z przestrzeni publicznej, wciąż są chronione przez policję i sądy czasów ‚dobrej zmiany’.

Władze lokalne, nieraz głęboko zakorzenione w minionej epoce, nie miały przez lata ochoty na usuwanie pozostałości komunizmu a działania oddolne organizacji patriotycznych na rzecz ich usuwania były pacyfikowane przez siły policyjne. Nawet po pozbyciu się pomników nadal ci, którzy o to walczyli , są stawiani przed sądami. I to przez lata . Przykład pomnika chwały Armii Czerwonej w Nowym Sączu zlikwidowanego w 2015 r. jest tu znamienny, bo procesy ‚odpryskowe’ nadal trwają w końcu roku 2017.

Powstaje pytanie – czy my naprawdę żyjemy już w wolnym, niekomunistycznym kraju ?

Dzięki nowej ustawie do dekomunizacji przestrzeni publicznej został włączony IPN , który zabrał się do rejestracji nazw ulic sławiących system i ludzi komunizmu. Instytut przedstawia merytoryczne uzasadnienia konieczności zmian takich nazw, edukuje tym samym społeczności lokalne, jest więc nadzieja, że te pozostałości komunizmu niebawem znikną .

W Warszawie zdecydowano zmienić kilkadziesiąt nazw ulic, a w Krakowie dokonano tego w przypadku sześciu nazw ulic o rodowodzie komunistycznym, które jeszcze pozostały w przestrzeni miasta po intensywnej dekomunizacji ulic lat 90-tych . W innych miastach, szczególnie małych, ten proces przebiega wolniej i natrafia na opór społeczny.

W podkrakowskich Krzeszowicach IPN wyznaczył do zmiany nazwę ulicy Wincentego Danka, aktywisty komunistycznego, działacza komunistycznych struktur oświatowych, ale jeden z krzeszowickich radnych protestując grzmiał IPN to nie jest święta krowa! To nie czarnoksiężnik z krainy OZ! Nie dajmy człowieka zgnoić! ” 26 października radni zdecydowali, że uchwały zmieniającej nazwę ulicy nie podejmą. Zamiast tego chcą wysłać pismo do wojewody oraz IPN w sprawie pozostawienia nazwiska Danka na tablicach i weryfikacji jego życiorysu.

Wincenty Danek tworzył w Krzeszowicach gimnazjum i liceum, więc ma wielu wielbicieli, zapewne absolwentów tych szkół.

Obszary niepodlegające dekomunizacji ?

Ale Wincenty Danek jako zasłużony działacz partyjny był też po 1956 r. rektorem Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie, która obecnie osiągnęła status Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej. W budynku uczelni eksponowane miejsce zajmuje ‚Audytorium im Wincentego Danka’, a przy auli jego imienia umieszczona jest płaskorzeźba z wizerunkiem zasłużonego rektora-komunisty.

W listopadzie w tej auli odbyła się konferencja poświęcona komunistom okresu II RP, której współorganizatorem był IPN, ten sam który walczy o dekomunizację ul. Wincentego Danka, ale aula uniwersytecka imienia tego samego komunisty jakby nie przeszkadzała dekomunizatorom.

Czyli – dekomunizacja przestrzeni publicznej – tak, ale dekomunizacja przestrzeni akademickiej – niekoniecznie. Skoro społeczność akademicka woli żyć w przestrzeni komunistycznej, to i IPN to respektuje, a nawet wręcz nobilituje.

Nie jest to rzecz błaha, bo to na uczelniach, a w szczególności na uczelniach pedagogicznych formowani są nauczyciele szkół także niższych, ci którzy będą kształcić młode pokolenia Polaków. Ale jak będą formować skoro przez cały okres swojego studiowania wchłaniali całym swym jestestwem z przestrzeni akademickiej komunistyczne wyziewy ?

Jak w takich warunkach doprowadzić do zdekomunizowania życia naszego społeczeństwa ?

Z samej ustawy z 22 czerwca [ Rozdział 2 Zakaz propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez pomniki Art.5a. 1. Pomniki nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować..Przepisu ust. 1 nie stosuje się do pomników: wystawionych na widok publiczny w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej, naukowej lub o podobnym charakterze, w celu innym niż propagowanie ustroju totalitarnego] wynika, że zdekomunizować trzeba przestrzeń publiczną, likwidować pomniki, ale przestrzeń edukacji i nauki to co innego – tu pomniki i zapewne, tablice pamiątkowe, aule itp. nobilitujące komunistów mogą pozostać i będzie to zgodne z prawem ! To jakaś schizofrenia ustawodawcza.

IPN mógłby chociaż taką komunistyczną przestrzeń akademicką bojkotować, ale i tego nie robi.

Rzecz jasna w tym samym budynku Uniwersytetu Pedagogicznego na eksponowanym miejscu mamy też tablicę z nazwiskami doktorów honorowych tej uczelni, wśród których nie brakuje zasłużonych komunistów, a nawet współpracowników służby bezpieczeństwa nobilitowanych nie tylko w PRLu, ale także przez długie lata III RP.

Zatem mamy pełną ciągłość systemową w dodatku zagwarantowaną prawem i respektowaną obyczajami akademickimi.

Oczywiście Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie nie jest wyjątkiem, lecz raczej regułą wśród polskich uczelni. Warto wspomnieć chociażby o najstarszej uformowanej w systemie komunistycznym uczelni – UMCS w Lublinie, która w przestrzeni publicznej na zewnątrz budynków czci swoich zasłużonych rektorów, pierwszego – Henryka Raabego [funkcjonariusz partyjny i państwowy w okresie szczytowego stalinizmu w Polsce, działacz socjalistyczny i komunistyczny PZPR], czy późniejszego – Grzegorza Leopolda Seidlera, też komunisty.

Nasuwa się pytanie – czy można przeprowadzić dekomunizację poprzez nobilitację komunistów ?

Uczelnie skansenami komunizmu

Przestrzeń akademicka, nie tylko materialna, jest przepełniona pozostałościami komunizmu. Także kadry, szczególnie decydenckie, są jeszcze chowu peerelowskiego, z życiorysami nieraz komunistycznymi – czego się nie ujawnia, a na etatach akademickich można też spotkać już ujawnionych tajnych współpracowników systemu totalitarnego.

‚Akademików’ o nastawieniu antykomunistycznym na uczelniach spotkać jest znacznie trudniej, co nie dziwi, bo przed transformacją dokonano oczyszczenia populacji akademickich [„wielka czystka akademicka”] z wrogo nastawionych do panującego wówczas systemu i stanowiących zagrożenie dla ewolucyjnej transformacji PRLu w PRL- bis, przy zachowaniu ciągłości prawnej i personalnej z systemem komunistycznym.

Nie bez przyczyny środowisko akademickie broni się i to zwycięsko, nie tylko przed dekomunizacją, ale i przed lustracją, a nawet przed poznaniem swojej historii.

Co prawda historycy (na ogół związani z IPN) i dziennikarze ujawniają tajnych współpracowników służb bezpieczeństwa, ale nie badają jakie szkody TW wyrządzili swoimi działaniami. Można nawet spotkać opinie, że z przyczyn politycznych na niektórych uczelniach ( na przykład na UJ) nikt nie został pokrzywdzony, co nie jest zgodne z prawdą, a przy tym w gruncie rzeczy nobilituje zarówno jawnych [siła przewodnia narodu i decydenci na uczelniach], jak i tajnych współpracowników totalitarnego systemu.

No bo skoro tak [rzekomo]znakomicie przewodzili uczelniom i tak znakomicie je ochraniali ( SB miała uczelnie ‚pod ochroną’ !] to zasługują nie tylko na utrzymanie swoich etatów, stanowisk, lecz także wyższych emerytur, no i nobilitację w postaci pomników, tablic pamiątkowych i patronatów rozmaitych obiektów akademickich ( i nie tylko). Nieprawdaż ?

Otóż było całkiem inaczej, ale w III RP – państwie ‚na opak’ – takie opaczne opinie są na porządku dziennym i nie zawsze bywają publicznie dyskwalifikowane.

Można powiedzieć, że niektórzy tak badają historię tamtych lat, aby czasem nie poznać tego co badają !

Dzieje uczelni [nie tylko UJ] natomiast całkiem zostały zdekomunizowane w sposób nader osobliwy – nie zawierają one takiego słowa jak ‚komunizm” ! Wszystko jest zatem w porządku – nie było komunizmu, to nie ma co na uczelniach dekomunizować !

Takie podejście elit akademickich powoduje, że uczelnie pozostały skansenami komunizmu i wygląda na to, że taki stan rzeczy będzie obowiązywał jeszcze przez lata. Problem w tym, że nie są to struktury martwe, muzealne, lecz są to struktury twórczo oddziałujące na przestrzeń publiczną, szkoły, media, kulturę, politykę….

Kłamstwo fundamentem uczelni III RP

Mimo, że uczelnie, a uniwersytety w szczególności, mają w obowiązku służbowym – rzec by można – poszukiwanie prawdy, nie mogą się rozstać z komunistycznym systemem kłamstwa, który je uformował i zdegradował.

Na fundamencie kłamstwa, bez dekomunizacji przestrzeni akademickiej w szerokim sensie, nie da się zbudować należycie funkcjonującego systemu nauki i szkolnictwa wyższego. Na uczelniach nie powinno być miejsca ani dla tajnych, ani jawnych współpracowników systemu kłamstwa. Przestrzeń akademicka winna być z nich oczyszczona, aby nie wpływali negatywnie na młodzież akademicką i nie wprowadzali w błąd społeczeństwa swoimi tytułami i funkcjami .

Winno się ujawnić komisje weryfikacyjne oczyszczające uczelnie z elementu patriotycznego, etycznego, wrogo nastawionego do systemu komunistycznego. Konieczne jest poznanie strat intelektualnych w czasach przewodzenia uczelniami przez aktywistów partyjnych i nomenklaturowych oraz działań operacyjnych Służby Bezpieczeństwa [‚ochraniania’ uczelni przez SB i współpracowników]. Bez anulowania pozamerytorycznych, często anonimowych, pozasądowych, wyroków śmierci akademickiej na niewygodnych dla systemu komunistycznego nauczycieli akademickich trudno sobie wyobrazić budowę cywilizowanego systemu akademickiego.

Szerzej mówiąc, państwa prawa nie da się zbudować na fundamentach bezprawia.

Najwyższy czas na opracowanie opartych na faktach prawdziwych historii polskich uczelni i rozliczenia się z haniebnymi kartami w ich dziejach.

Niedawny apel Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych o lustrację i dekomunizację uczelni, to krok w dobrym kierunku, ale niestety nie widać aby chciało go wykonać środowisko akademickie.

Tekst opublikowany w Nowe Państwo nr 12/2017

Reklamy

Nadzwyczajne kasty w togach

ab.jpg

Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania;

sami nie weszliście, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli.

Ewangelia wg św. Łukasza 11, 52

b

Józef Wieczorek

Nadzwyczajne kasty w togach

Mimo, że Art. 32. Konstytucji RP mówi „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.” to jednak obywatele od lat odczuwają, że wobec Temidy nie wszyscy są równi, a nakaz równego traktowania przez władze publiczne jest jedynie iluzoryczny.

W polskim prawodawstwie nie ma co prawda mowy o istnieniu kast, ale widoczna odrębność niektórych grup społecznych w życiu publicznym wskazywałaby na ich obecność.

Zdekonspirowana kasta sędziowska

Jedna z kast niejako sama się zdekonspirowała słynną już wypowiedzią sędzi Naczelnego Sądu Administracyjnego Ireny Kamińskiej, która podczas Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich 3 września 2016 r. środowisko sędziowskie określiła jako „zupełnie nadzwyczajną kastę ludzi”.

Co prawda Stowarzyszenie Sędziów Polskich przeprosiło za te słowa sędzi NSA, ale wielu uznało, że były one niezwykle trafne i zgodne z definicją kasty dobrze oddawało istniejący stan rzeczy, pokrywało się z odczuciami zwykłych obywateli.

Kasta to przecież zamknięta grupa społeczna, do której przynależność jest dziedziczna. I tak się rzeczy mają z grupą sędziów, choć nie tylko, a to nie jest zgodne z polską Konstytucją.

Powinny być zatem podjęte kroki prawne aby funkcjonowaniu tych „szczególnych grup” zapobiec. Rzecz w tym, że członkowie ‚tej elity’ mający władzę sądowniczą nie chcą tego zrobić.

Bez czynnika zewnętrznego likwidacja tej nadzwyczajnej kasty ludzi na pewno nie nastąpi. Sędziowie sami się nie oczyścili z uwikłania w bezprawie systemu komunistycznego przez długie już lata trwania III RP, stąd wymiar sprawiedliwości funkcjonuje w odczuciu społecznym jako wymiar niesprawiedliwości, a przy tym zamiary jego oczyszczenia spotykają się z protestami innej kasty – kasty akademickiej.

Kasta akademicka

Kasta sędziowska nie jest bowiem jedyną funkcjonująca w Polsce.

Podobne cechy wykazuje przecież grupa tytularnych profesorów, pełniąca wiele funkcji, często dziedziczonych z dziada pradziada. Znani są z wybijania swej skromności [u niektórych skromność jest wręcz legendarna – jak sami podkreślają np. na Narodowym Kongresie Nauki] do tej pory się nie zdekonspirowali, choć swą odrębność, no i wyższość nad nieutytułowanym ludem nieraz podnoszą.

Kasta ta nadzwyczaj skromnie sama się określa arystokratyczną, uzasadniając swą lepszość naturą nauki – nauka nie jest demokratyczna, tylko arystokratyczna !

Arystokraci akademiccy nader często dziedziczą swą przynależność do nadzwyczajnej kasty ludzi nauki. Już konkursy na etaty akademickie ustawiane są na dzieci arystokratów, aby ta dziedziczność nie została czasem przerwana.

Bywa, że rodzice – arystokraci nauki – wprowadzają swoje pociechy do grona ‚udyplomowionych’ w sposób po prostu kastowy – np. tato-akademicki arystokrata prowadzi pracę dyplomową swojego synka, a mamusia- arystokratka, ją recenzuje, bo niby kto inny jak arystokratyczni rodzice mogą najlepiej ocenić swoją pociechę i zapewnić dziedziczną przynależność do tej nadzwyczajnej kasty ludzi.

Na kolejnych etapach arystokratycznego awansowania eliminuje się tych, którzy nie są związani ze sobą wspólnymi obrzędami i mogliby naruszać zwyczaje panujące w zamkniętej strukturze kasty akademickiej.

Natomiast nikomu z członków ‚akademickiej elity’ nawet do głowy nie przychodzi, aby któregokolwiek z profesorów przenieść w stan nieszkodliwości, nawet jak wypisuje/wygaduje największe bzdury i wymaga ich opanowania przez innych.

Rzecz jasne, ta kasta podobnie jak sędziowska, też sama się nie oczyściła w III RP, ale usunęła u schyłku PRL tych, którzy funkcjonowanie kasty mogliby zakłócać.

Niestety planowane reformy sektora akademickiego nie przewidują likwidacji kasty akademickiej i zastąpienia kastowości kryteriami merytorycznymi w systemie otwartym.

Szef Rady Narodowego Kongresu Nauki prof. Jarosław Górniak na początku swej działalności skromnie i jasno podkreślił „Nie możemy szukać ekspertów na zewnątrz, ponieważ to my jesteśmy ekspertami” co trudno było odebrać inaczej, niż jako wolę utrzymania akademickiego systemu zamkniętego tworzonego przez członków związanych ze sobą wspólnymi obrzędami.

Narodowy Kongres Nauki już się odbył, problemu istnienia i funkcjonowania kasty akademickiej nie podniesiono, więc chyba zostanie tak jak było.

Widać, że kasty mają moc !

Przenikanie się kast

Członkowie obu tych kast sędziowskiej i akademickiej [rektorskiej/profesorskiej] odziewają się w szaty im przynależne – zwane togami. Choć profesorowie nie noszą tóg na co dzień, a tylko od akademickiego święta, za to pokazują się w swym przyodzieniu nieraz publicznie, na dość licznych pochodach sunącymi ulicami miast akademickich.

Niektórzy profesorowie są jednocześnie sędziami, a więc przysługuje im noszenie również togi sędziowskiej. W pochodach jednak przyodziani są w jedynie w togi profesorskie, więc ich podwójna tożsamość nie rzuca się w oczy.

O kastach akademickich na ogół się jednak nie mówi – całkiem niezasłużenie. Ich znaczenie jest ogromne. To przecież uczelnie są zarządzane przez kastę akademicką [rektorską/profesorską w węższym sensie]. To na uczelniach przyszli sędziowie, prokuratorzy itp. są formowani na początku swych karier prawniczych, wielu z nich pełniąc już funkcje sędziowskie [i pokrewne] szczególnie stopnia najwyższego [Sąd Najwyższy, Trybunał Konstytucyjny itd.] jest jednocześnie profesorami na uczelniach. Jednym słowem te kasty nawzajem się przenikają.

Kasta akademicka matką kasty sędziowskiej

Zdumiewające jest, że choć wizerunek wymiaru sprawiedliwości jest zły i do sądów nie ma zaufania większość społeczeństwa (ponad 90 % w sondzie towarzyszącej programowi TVP – Warto rozmawiać 19.10.2017 – o sądownictwie) to jednocześnie według 60 % społeczeństwa zawód sędziego uznawany za prestiżowy.

Schizofrenia nieuświadomiona ?

Profesorowie uniwersytetu budzą natomiast największe uznanie u 82% społeczeństwa – i ustępują w tym względzie jedynie strażakom (87 %).

Obecny rząd usiłuje dokonać głębokiej reformy sądownictwa i widać jak kasta akademicka [rady wydziałów prawa] ochrania kastę sędziowską, aby nic złego jej się nie stało. Aby było jak dotąd.

Apolityczni podobno profesorowie biorą aktywny udział w demonstracjach rzekomych obrońców demokracji i konstytucji [KODu] stając się realnymi obrońcami niezgodnego z konstytucją podziału polskiego społeczeństwa na kasty.

Prawnicy UJ występujący w obronie patologicznie wybranego Trybunału Konstytucyjnego, nie mieli nawet zamiaru wystąpić do tego Trybunału, aby rozpatrzył zgodność z Konstytucją wieloetatowości – i to akademickiej – członków Trybunału !

Atrybuty wspólne

Członkowie obu kast zazwyczaj podkreślają swą niezawisłość, pomijając fakt, że często chodzi o niezawisłość od prawa, czy od prawdy.

Kadry sędziowskie i akademickie są głęboko zakorzenione w komunistycznym systemie kłamstwa, przez lata selekcjonowane negatywnie pod batutą PZPR i SB. Heroicznie walczyły i nadal walczą przed dekomunizacją i lustracją, bojąc się ujawnienia swojej historii.

Obie kasty same się wybierają na funkcje decyzyjne, same się oceniają i kontrolują, pozostając w rzeczywistości poza kontrolą społeczną.

Są fanatycznymi wręcz wielbicielami tajności swych działań, stąd sędziowie utajniają nawet jawne rozprawy, a akademicy utajniają nawet swój dorobek naukowy i efekty finansowanych przez podatników projektów, z nazwy badawczych.

Mają problemy ze stosowaniem w praktyce słowa pisanego, dlatego podczas rozpraw sądowych zakazy i nakazy sędziowie wydają jedynie ustnie,  do zapisania w protokołach, a nie przekazują ich obywatelowi na piśmie i następnie latami badają sądownie kwestie akustyczne [słyszał, czy nie słyszał ?] a nie merytoryczne. A akademicy unikają wręcz podpisywania się imieniem i nazwiskiem pod swoimi wyrokami (ocenami),  szczególnie dożywotnimi, ale chętnie podpisują się pod tym czego sami nie zrobili, a nawet pod tym o czym nie mają zielonego pojęcia,  o ile przynosi im to korzyści akademickie.

Historyczne spoiwo obu kast

Wzajemne relacje obu kast nad wyraz są widoczne nie tylko w dobie współczesnej, lecz także w perspektywie historycznej. Szczególnie barwną postacią, która może być symbolem przenikania się obu kast w czasach PRLu i III RP jest Julian Haraschin – sędzia czasów stalinowskich robiący akademicką karierę „Nikodema Dyzmy” na Uniwersytecie Jagiellońskim po tzw. odwilży, którego spuścizna przetrwała do doby współczesnej.

Jako sędzia, a następnie zastępca szefa Wojskowego Sądu Rejonowego w Krakowie, odpowiedzialny był za wydanie ponad 60 wyroków śmierci na żołnierzy podziemia niepodległościowego, czym zyskał sobie miano „Krwawego Julka” i opinię jednej z najczarniejszych postaci w całej historii PRL. [Krystian Brodacki – Trzy twarze Juliana Haraschina]. Nie przeszkodziło mu to w karierze akademickiej na UJ, mimo mizernego dorobku niby-naukowego. Miał za to potężne znajomości i wybitny talent do przekrętów oraz kłamstw, co w zakłamanym systemie komunistycznym stanowiło niebywały walor w świecie akademickim.

W karierze był wspomagany przez autorytety prawnicze i ofiary okupacji niemieckiej, stąd Haraschin nie tylko szybko awansował w hierarchii akademickiej, lecz także założył swoistą wytwórnię lipnych dyplomów i nieźle na tym zarabiał.

Pod fikcyjnymi zaliczeniami, dla fikcyjnych studentów, podpisy składali nader liczni i szanowani profesorowie. W lipnych egzaminach wyróżniali się solidarnością rzecz jasna – funkcjonariusze partyjni. „Udyplomowił” wielu prawników i to w błyskawicznym czasie, bez zadawania sobie trudu studiowania i zaliczania.

Można rzec, że wdrożył w życie innowacyjną metodę szybkiego zdobywania dyplomów, która jest wykorzystywana do dnia dzisiejszego

Produkcja lipnych dyplomów nawet została udoskonalona w III RP, jako że Haraschin robił to metodą chałupniczą, dość w gruncie rzeczy – prymitywną, gdy w III RP przystąpiono do produkcji lipnych dyplomów – nie tylko prawniczych – na skalę wręcz przemysłową i to nie tylko dyplomów magisterskich, ale także doktorskich, habilitacyjnych i profesorskich, dzięki czemu Polska osiągnęła poziom mocarstwa tytularnego, a kasta prawnicza silnie została związana z akademicką kastą -matką.

Tekst opublikowany w miesięczniku „Nowe Państwo” – listopad 2017 r.

Konstytucja dla nauki

k

Po niemal 30 latach funkcjonowania III RP okazuje się, że Polska cierpi na niedobór elit, mimo imponującej ilości szkół z nazwy wyższych, radykalnego wzrostu studiującej młodzieży oraz poziomu ‚udyplomowienia’ społeczeństwa. Gospodarka pod względem innowacyjności ciągnie się w ognie państw europejskich, a polskie uczelnie plasują się w ogonie prestiżowych rankingów uczelni światowych. Jesteśmy słabi.

Mimo kilku już reform akademickich w III RP poziom nauki i edukacji wyższej się nie podnosi, lecz obniża.

Co więcej elity nadal tracimy, gdyż od lat mamy do czynienia z „drenażem mózgów” – odpływem młodych, wykształconych ludzi za granicę. Po wejściu Polski do EU ten proces jeszcze się nasilił.

Minister Jarosław Gowin zdając sobie z tego sprawę podjął działania na rzecz zreformowania tego niewydajnego i marnotrawnego systemu akademickiego.

Działania te zbliżają się do etapu końcowego o czym świadczy Narodowy Kongres Nauki w Krakowie [19-20 września 2017 r.] i przygotowana „konstytucja dla nauki”.

Rozmowy wybiorcze

Na drodze do kongresu zostały opracowane trzy koncepcje założeń nowej ustawy o szkolnictwie wyższym – dwie ewolucyjne i jedna rewolucyjna oraz zorganizowano cykl konferencji realizowanych w różnych ośrodkach naukowych, podczas których dyskutowano:

  • o umiędzynarodowieniu nauki i szkolnictwa wyższego co jest ‚piętą Achillesową’ naszego systemu. [Rzeszów],

  • o rozwoju humanistyki i nauk społecznych, które są w głębokim kryzysie, mimo że wiele uczelni, szczególnie niepublicznych, właśnie w tych dziedzinach kształci ogromną ilość studentów [Toruń].

  • o poprawie kiepskiej do tej pory współpracy między nauką i gospodarką [Wrocław].

  • o krętych w Polsce ścieżkach kariery akademickiej [Katowice]

  • o podnoszeniu poziomu badań naukowych w Polsce [Poznań]

  • o doskonałości dydaktycznej na naszych uczelniach, która zostawia wiele do życzenia.[Lublin]

  • o podziale uczelni na uczelnie dydaktyczne, dydaktyczno-badawcze oraz konieczności wyłonieniu uczelni badawczych, które dawałaby szansę rywalizacji z najlepszymi ośrodkami europejskimi [Gdańsk]

  • o finansowaniu „biednych” uczelni [ Łódź]

  • o ustroju i zarządzaniu uczelniami [Warszawa]

Taki proces opracowania reformy systemu akademickiego wysoko został oceniony przez ekspertów Komisji Europejskiej, ale mankamenty są także widoczne.

Reforma jest konsultowana ze środowiskiem akademickim, z beneficjentami od lat patologicznego systemu, którzy niekoniecznie są zainteresowani radykalnymi zmianami koniecznymi do rzeczywistej naprawy systemu. Z wykluczonymi z systemu, choć aktywnymi na polu akademickich reform – nie dyskutowano.

Mimo, że polska diaspora akademicka – funkcjonująca w wielu zagranicznych ośrodkach naukowych – to ok. 1/3 całej polskiej populacji akademickiej, nie powierzono jej opracowania propozycji zmiany systemu.

Patogeny niszczące naukę

Z doświadczeń Niezależnego Forum Akademickiego -sprzed kilkunastu już lat- wynikało, że to właśnie polscy naukowcy pracujący za granicami są najbardziej zainteresowani radykalnymi zmianami systemowi w nauce, takimi aby mogli do Polski wracać, a w każdym razie swój potencjał intelektualny dla Polski spożytkować.

Postulaty NFA zmian w systemie akademickim podpisywało kilkakrotnie więcej Polaków z ośrodków zagranicznych, niż krajowych.

W dyskusjach nad reformą mówi się wiele o konieczności odwrócenia kierunku „drenażu mózgów”, ale nie zrealizowano mojego postulatu : „ Zachęcenie – przez ministra – Polonii akademickiej do wzięcia udziału w konkursie na opracowanie założeń do ustawy mogłoby stanowić pożądany krok na drodze do reformowania systemu akademickiego w Polsce”. Skorzystano jedynie z opinii kilku polskich naukowców aktywnych w ośrodkach zagranicznych.

Prof. Grażyna Ptak [ Rada Kongresu] mająca duże doświadczenia zagraniczne tak pisze ” Trudno jednak uwierzyć, że jakiekolwiek udogodnienia administracyjne …..będą w stanie zagwarantować, iż sytuacja ulegnie znacznej poprawie (przynajmniej nie w najbliższych latach)” argumentując „ zmiana jest możliwa jedynie poprzez dolanie świeżej krwi tj. zasilenie polskiej nauki przez naukowców pracujących za granicą.”

W ramach konferencji nie podjęto tematu rozlicznych patologii akademickich i nie ma nadziei na zrealizowanie mojej inicjatywy sprzed 7 już lat -zainstalowania Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich [w skrócie POMPA} dla ‚wypompowania’ z systemu chociaż części patologii niszczących potencjał polskich naukowców.

Mimo, że system nauki w Polsce jest chory, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, zresztą lekarz – prof. W. Nowak zdołał w nim zidentyfikować jedynie jedną bolączkę – brak pieniędzy. Przy takiej diagnozie trudno o skuteczną terapię i chory pacjent , jakim jest nauka w Polsce, chyba nie ma wielkich szans na wyzdrowienie.

Mimo że nie jestem doktorem medycyny chorób nauki w Polsce zidentyfikowałem wiele – jak: pozoranctwo naukowe, pozoranctwo edukacyjne, wieloetatowość, brak mobilności, nepotyzm, plagiaty, mobbing, konformizm, korupcja, zapaść moralna itd. i całe szczęście, że podczas dyskusji kongresowych, a także w „konstytucji dla nauki” zauważono też inne i to ważniejsze przyczyny zapaści nauki w Polsce od niedostatku pieniędzy.

Marnotrawstwo pieniędzy księgowanych po stronie wydatków na naukę jest od dawna znane i potrzebne jest uszczelnienie tych wydatków, aby finansować to co jest nauką, a nie pozoranctwo naukowe i edukacyjne, czy wręcz oszustów naukowych.

Patologie finansowania projektów naukowych nieraz pozornie realizowanych, o niejawnych dla podatnika rezultatach, utrzymują się w ciągu całej III RP.

Musimy wiedzieć co my tak naprawdę finansujemy.

Kłopotliwa lustracja

Na konferencjach nie podjęto także problemu dekomunizacji i lustracji środowiska akademickiego, a wypowiedź ministra nauki sprzed roku o tym, że uczelnie same się oczyszczą, budziła niepokój. W przygotowanej ustawie znalazł się jednak zapis „ rozdz. 4 str. 86 -2. Tytuł profesora może być nadany osobie, która w okresie od dnia 22 lipca 1944 r. do dnia 31 lipca 1990 r. nie pracowała i nie pełniła służby w organach bezpieczeństwa państwa w rozumieniu art. 2 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944–1990 oraz treści tych dokumentów oraz nie współpracowała z tymi organami.” co pozwala mieć nadzieje, że lustracja, chociaż maksymalnie ograniczona, jednak całkiem nie zostanie odrzucona, tym bardziej, że podobne wymogi dotyczą członków Rady Doskonałości Naukowej i Komitetu Ewaluacji Nauki.

O dziwo, te zapisy to zasługa ministra Jarosława Gowina, który chyba się zreflektował pod wpływem krytyki jego wypowiedzi. Warto jednak podkreślić, że wśród członków Rady Narodowego Kongresu Nauki, te zapisy nie są przyjmowane z aprobatą i np. gospodarz NKN – Rektor UJ uważa, że lustracja to jest typowy polityczny dylemat i nie widzi w tym problemu upadku moralnego niemałej części środowiska akademickiego, które za żadne skarby nie chce poznać prawdy o swej przeszłości.

Pozostaje pytanie – czy można zbudować silny, zdrowy system nie znając jego fundamentów ?

Turystyka habilitacyjna

W konstytucji dla nauki nie likwiduje się habilitacji, prawie już nie znanej w krajach zachodnich, choć nie będzie obowiązkowa dla utrzymania się na etacie, ale jednak potrzebna aby innych doktoryzować. Tym samym nawet wybitni naukowcy z Polonii akademickiej mogą mieć wątpliwości czy wracać na polskie uczelnie. Jednak konieczność wyrzekania się polskiego obywatelstwa, aby obejmować na uczelniach stanowisko profesora przez polskich doktorów z zagranicy – bez habilitacji – chyba już nie grozi. Utrzymywanie przez lata habilitacji nie utrzymało poziomu nauki w Polsce- wręcz przeciwnie, doprowadziło m. in. poprzez „turystykę habilitacyjną” do krajów postkomunistycznych do nobilitowania wielu naukowców lipnymi dyplomami.

Z obawy o zarzut dyskryminacji kobiet zrezygnowano z radykalnego rozwiązania patologicznego problemu niemobilności akademickiej, stąd chów wsobny, a także nepotyzm nie zostaną zlikwidowane.

Projekt ustawy spełniający w znacznej mierze oczekiwania zachowawczego środowiska akademickiego musi przejść przez komisje w Sejmie i Senacie, ale jeśli zostanie przyjęty, to nie będzie całkiem tak jak było. Nie będzie jednak tak jak być powinno, tak aby to była naprawdę dobra zmiana zdolna do wyprowadzenia naszych uczelni z dołka na szczyty, a przynajmniej na wyżyny.

Tekst opublikowany w miesięczniku Nowe Państwo nr 10/2017

Moje boje – Archiwum prasowe dysydenta akademickiego

Okładka

Józef Wieczorek – Archiwum prasowe dysydenta akademickiego

( w pdf) 

Zawartość

7-Wstęp do archiwum prasowego

9 – Milczenie owiec [Wprost]

11- Cała jaskrawość, czyli o metodach badań w KBN [Forum Akademickie]

16-Dajemy szansę? [Najwyższy Czas]

26-Udar mózgu [Wprost]

28- Katedra socjalizmu [Wprost]

30-Królowie nauki [Wprost]

32-NIK w szkołach wyższych – polemika [Rzeczpospolita]

41- System zamknięty i niereformowalny [Rzeczpospolita]

45-Reformy bez głowy [Życie]

62 -Polska moralność [Wprost]

64-Przydałaby się nowa Komisja Edukacji Narodowej [Rzeczpospolita]

67- Inna prawda o uczelniach [Obywatel]

85-Koniec z fikcją w nauce [Przegląd]

99 -Cui bono? –spojrzenie na finansowanie nauki [Obywatel]

111-Mobbing uczelniany [Obywatel]

126-Profesorowie i decydenci [Przegląd]

128 –Stary system w nowych szatach [Gazeta Polska]

137-REAKCJE:Ustawy pierwszej potrzeby [Rzeczpospolita]

140- W poszukiwaniu kompromisu [Rzeczpospolita]

143 – Patologiczna ustawa [Dziennik Polski]

146-O mobbingu inaczej [Rzeczpospolita]

149-Finanse i prawda [Dziennik Polski]

154- Stan wojenny przede wszystkim [Rzeczpospolita]

157- Prof. dr hab. dożywotni . Cezary Wójcik, Józef Wieczorek[Polityka]

167 -Magister na zamówienie [Rzeczpospolita, fragmenty]

170-Urodzaj na Akademickie Kodeksy Etyczne [Miesięcznik Społeczności Akademickiej – Uniwersytet Zielonogórski]

183- Petryfikacja czy zmiana systemu -Józef Wieczorek & Cezary Wójcik [Obywatel]

195 – Czy nowa ustawa o szkolnictwie wyższym da nam szanse na wyjście z czwartej ligi ? [Polityka, fragmenty]

202- Nomadyzm niemobilnych – Józef Wieczorek, Cezary Wójcik [Forum Akademickie]

215-Lustracja środowiska akademickiego ? [Opcja na prawo]

221-System Trojana, czyli druga strona nauki polskiej [Najwyższy Czas]

234-Czarna księga komunizmu (uniwersyteckiego) [Obywatel]

246-Mediator akademicki pilnie potrzebny – Józef Wieczorek, Joanna Szpiega [Rzeczpospolita]

252-Karta nie dla polskich naukowców [Rzeczpospolita]

257- Jakie uniwersytety? – polemika – Cezary Wójcik, Józef Wieczorek [Nauka]

264-Nauka i pieniądze [Tygodnik Powszechny]

267-Czy można się uchronić przed mobbingiem w pracy ? [ Zeszyty Karmelitańskie]

277-„Premier z naukowcami” [Rzeczpospolita]

279-Pozwólcie wracać polskim naukowcom [Rzeczpospolita]

281-Chodakiewicz kontra Gross [Rzeczpospolita]

283-Listy:”Polskie uniwersytety potrzebują reanimacji [Rzeczpospolita]

285-Czas skończyć z celebrą akademickich dworów [Rzeczpospolita]

284-Beton naukowy – polemika [Wprost]

295Co słychać starego? czyli o nauce polskiej 20 lat później [Opcja na prawo]

Fatalna tendencja (3) – na uniwersytecie jest coraz więcej majstrów, brygadzistów i kierowników

Kongres logo

Fatalna tendencja (3) – na uniwersytecie jest coraz więcej majstrów, brygadzistów i kierowników, czyli „Kryzys uniwersytetu w ujęciu polemicznym z Prof. Piotrem Sztompką”

 

Piotr Sztompka zauważa (Po Kongresie Kultury Akademickiej NAUKA 2/2014 • 19-25  -PIOTR SZTOMPKA –http://www.portalwiedzy.pan.pl/images/2014/nauka/2_2014/N214-02-Sztompka.pdf) , że „zamiast mistrzów naukowych i rzeczywistych autorytetów na uniwersytecie jest coraz więcej majstrów, brygadzistów i kierowników. Hierarchię osiągnięć i dorobku zastępuje hierarchia stanowisk służbowych, liczy się często nie wkład do nauki, ale wysługa lat, nie kto jest kim, ale w jakim urzęduje gabinecie. A podporządkowanie nie wynika z szacunku i uznania, tylko z pragmatyki służbowej, przepisów i sankcji. „.

I to jest trzecia fatalna tendencja według jego opinii. Trudno się z tą opinią nie zgodzić, ale brakuje wyników badań nad genezą i historią tej tendencji, czego od wybitnego socjologa ( i/lub jego wychowanków, kolegów) należałoby wymagać.

Brak mistrzów naukowych i rzeczywistych autorytetów jest prostą, oczywistą konsekwencją Wielkiej Czystki Akademickiej w PRLu poprzedzającej transformację systemu w III RP. Skoro ideolodzy i wykonawcy tej czystki uznawali, że mistrzowie naukowi i rzeczywiste autorytety stanowią zagrożenie dla uniwersytetów rozumianych jako korporacje sitw partyjnych i z nimi zaprzyjaźnionych i podczas czystek z tych mistrzów i autorytetów uniwersytet oczyścili, to dziwienie się, że ich nie ma budzi zdziwienie i konsternację.

Pozostali ci, którzy majstrowali przy czystkach, tworzyli Akademickie Brygady Czyścicieli Uniwersytetów z elementu mistrzowskiego stanowiącego zagrożenie dla majstrów, brygadzistów i kierowników. Po transformacji ci właśnie majstrowie/brygadziści/kierownicy nie tylko decydują na uniwersytetach, ale reprodukowali i nadal reprodukują sobie powolnych/poddanych, którzy nie śmią mieć nawet własnego zdania, bo zaraz znajdą się na drodze do oczyszczenia. Tak hartują się obecne uniwersytety III RP !

Prof. Sztompka widzi fatalną tendencję zastępowania hierarchii osiągnięć i dorobku przez hierarchię stanowisk służbowych i tylko ślepy by tego nie zauważył. Ale taka hierarchia jest społecznie akceptowana i broniona także przez opozycję.

Jak wielokrotnie podkreślałem polski system akademicki jest systemem tytularnym a nie ‚dorobkowym’ – merytorycznym.

Taki system, i to scentralizowany, zainstalowali komuniści jak tylko z frontu wojennego zostali skierowani na front akademicki (casus Włodzimierza Sokorskiego) aby stworzyć kadry akademickie sobie powolne/poddane. I to im się udało, mimo pewnych oporów kadr sformowanych jeszcze w II RP. Dziś nawet opozycja broni tego systemu i to bardziej niż niepodległości !

Znakomicie Prof. Sztompka zauważył, że nie liczy się ‚kto jest kim, ale w jakim urzęduje gabinecie’.

Ja to obserwowałem naocznie w czasach około-wojennych i podczas stanu wojennego do dnia dzisiejszego nie zidentyfikowanego przez akademickich kolegów prof. Sztompki – historyków UJ .

W owych czasach brygada uniwersytecka skierowana do należytego przysposobienia gabinetów do efektywnego sprawowania władzy zaczęła obijać drzwi wejściowe gabinetów według służbowej hierarchii akademickiej.

I tak – drzwi towarzysza – dyrektora zostały obite dwustronnie, od zewnątrz (dla zauważenia hierarchii akademickiej nawet dla osób postronnych) i od wewnątrz (zapewne dla wytłumienia obijanych wewnątrz poddanych).

Drzwi kierownika obito tylko wewnętrznie, aby ktoś z zewnątrz nie pomylił hierarchii.

Był to czas gdy oskarżano moją, nic nie znaczącą osobę, o zakłócanie pracy instytutu. W trosce o zabezpieczenie wysokich standardów pracy naukowej w instytucie zgłosiłem zatem postulat aby i moje drzwi obito i to najlepiej obustronnie, aby żaden odgłos z mojego pokoju nie wydostawał się na korytarz.

Nic z tego. Na takie naruszanie naturalnej hierarchii akademickiej nie można było pozwolić. Drzwi nie zostały obite, ale ja za to zostałem niebawem obity i to wielostronnie i wydalony niewiele później z instytutu. Nikt z hierarchów (ani ich milusińskich) głosu nie podniósł, zapewne aby nie naruszać spokoju hierarchicznego sprawowania władzy akademickiej.

Jednak lata pokazały, że ta tendencja jest tendencją fatalną dla rozwoju uniwersytetu. Zauważył to zasadnie także prof. Sztompka, który jednak nic nie zrobił aby było inaczej. Podobnie jak jego koledzy i hierarchowie akademiccy III RP, a także ich wierni poddani na etatach, często -wielu.

Mamy takie elity jakie chcemy mieć

smuta akademicka

Mamy takie elity jakie chcemy mieć

(na przykładzie elit akademickich)

Niemal codziennie słychać narzekanie na brak elit w Polsce, że mamy pseudoelity, łże- elity itp , że elity to straciliśmy w Katyniu i nie tylko, ale jakoś brak refleksji nad formowaniem/reprodukcją elit obecnych i brak konstruktywnych działań/propozycji na rzecz uformowania elit takich jakich Polska potrzebuje.

Sytuacja jest niejako schizofreniczna, bo mamy ogromną ilość uczelni i studentów które zwykle są miejscem gdzie kształcą się elity cywilizowanych krajów, także Polski, ale jakoś nie widać aby z tego kształcenia coś pozytywnego się formowało na skalę potrzebną Polsce.

Największym prestiżem w Polsce cieszą się profesorowie uczelni nawet u 95 % populacji Polaków, ale dlaczego spod ręki tych profesorów nie wychodzą prawdziwe elity ? Czy mimo prestiżu ci profesorowie tak naprawdę nie należą do elity?

Może ten prestiż nijak się ma do ich kwalifikacji elitotwórczych ?

Tytuły na prestiż wystarczają, ale przynależności do elity nie dają.

Wielu z nich należy jednak do elit władzy, pełno mamy profesorów/doktorów i to od dawna – w rządach, w sejmie, w partiach, w mediach, w elitach biznesu. I nic. O tych elitach na ogół się mówi, że to pseudoelity. Jacy profesorowie – takie elity. Elitarny margines profesorski/doktorski nie powinien wprowadzać w błąd.

Ilu mamy profesorów – intelektualistów na najstarszym, wzorcowym dla innych uczelni polskim uniwersytecie ? Ilu na innych uczelniach/instytutach ? Będę wdzięczny za informacje i chętnie otworzę pro publico bono bazę informacyjną o nich na Niezależnym Forum Akademickim.

Jednym z najsłynniejszych profesorów UJ jest prof. Jan Hartman – nie tylko profesor uczelni, na stanowisku kierowniczym, ale także strażnik dobrych praktyk akademickich, etyk – nie tylko na sali wykładowej, ale też w przestrzeni publicznej, no i polityk. Więc elita – nieprawdaż ? Prawdaż, prawdaż. Profesorem jest, więc prestiż ma i to dożywotni, podobnie jak tytuł, no i etat. Profesorów uczelnie potrzebują, bo za tytuły są dotowane, więc te które mają ich najwięcej najlepiej się mają. Gorzej z nauką, edukacją, formowaniem elit.

Chamskie, publiczne ekscesy prof. Jana Hartmana, jakoś nie spowodowały akcji na rzecz wykluczenia go z korporacji akademickich. Kilka wyjątków tylko potwierdza regułę obojętności. Solidarność akademicka ? Tolerancja dla ekscesów ?

Z innymi, anty-Hartmanami,  solidarności nie ma, tolerancji tym bardziej. Jak aparat komunistyczny ich wykluczył – środowisko akademickie – też. Widocznie nie może/ nie chce być gorsze od aparatu komunistycznego! Na wszelki wypadek w swych dziełach o swojej historii tego terminu nie używają. Nikt nie może im zarzucić stosowania/aprobowania metod komunistycznych, bo jak komunizmu nie było – to o co chodzi ?

Na ekscesy prof. Hartmana nie został obojętny dysydent akademicki, wykluczany do tej pory przez środowisko akademickie, i coś w przeciwieństwie do cieszących się prestiżem społecznym osiągnął. (https://blogjw.wordpress.com/2013/10/20/sprawa-prof-hartmana-w-kontekscie-osobistym/temat do opisania/omówienia w osobnym tekście, na spotkaniu, ale niby kogo to interesuje ? )

Ten sam dysydent nie został obojętny na ekscesy innego wybitnego prof. UJ – Andrzeja Romanowskiego (https://blogjw.wordpress.com/2013/05/20/zapytania-w-imie-prawdy/, https://blogjw.wordpress.com/2013/08/02/czy-decydenci-akademiccy-to-niewlasciwi-adresaci-zapytan-w-imie-prawdy/ ) i jak zwykle pozostał osamotniony. Widać etatowym, prestiżowym akademikom to za bardzo nie przeszkadza, a może ich prestiż byłby nadwyrężony, etat zagrożony, gdyby postąpili tak jak winien im nakazywać etos akademicki, czy zwykła przyzwoitość ?

Jeśli takie ekscesy akceptujemy, pozostajemy obojętni, tysiące powodów dla swej obojętności znajdujemy, to jakie mogą być elity?

Jeśli tych co nie akceptują, nie są obojętni, wykluczy się z przestrzeni publicznej, wymaże z historii i teraźniejszości – to pies z kulawą (a nawet zdrową) nogą nie zauważy niestosowności zachowań prestiżowych ‚profesorów’ – nieprawdaż ?

Mamy takie elity jakich sami chcemy. I to jest smutna rzeczywistość i nic nie wskazuje, że coś się w tej materii zmieni.

Przecież w gruncie rzeczy chodzi o to aby mimo deklarowanych chęci zmian wszystko pozostało po staremu i elitarnym beneficjentom systemu żyło się jak najlepiej.

Światło i drogowskaz nauki polskiej

IMG_4489

Jak zwykle na początku roku akademickiego uczelnie szukają drogowskazów, światełka w ciemnym tunelu,  w którym się znalazły.

I jak zwykle tym drogowskazem i przykładem dla innych uczelni ma być Matka Rodzicielka – najstarsza polska uczelnia – UJ. Ma ona ostatnio spore sukcesy w produkcji wina ( już legalnej !) a przecież – in  vino veritas .

Czy wino „Maius’ przybliży  UJ do znalezienia prawdy, której statutowo społeczność tej uczelni poszukuje  ?  Niestety wypracowane na tej uczelni  metody poszukiwania prawdy przez jej ( i jej nośników) ukrywanie, przez jej niszczenie, nią  manipulowanie,  do prawdy prawdziwej nie zbliżają.

Czy wzrost spożycia wina „Maius’  spowoduje zmianę tych metod ?

Zacytujmy media: Uniwersytet świeci przykładem

„Minister nauki i szkolnictwa wyższego, prof. Barbara Kudrycka, która wzięła udział w uroczystości, zaapelowała do całego środowiska akademickiego Krakowa, a przede wszystkim do naukowców UJ, aby pokazali “światło, które powinno promieniować na wszystkie uczelnie”, a więc, jak pracować, aby osiągać najwyższej jakości wyniki badań.”

„- Gdzie mamy szukać drogowskazów wśród 450 uczelni? – mówiła minister.”

i

„Uczelnia odnosi również inne sukcesy. W lipcu 2009 roku zostało wyróżnione… wino uniwersyteckie “Maius” z uczelnianej winnicy w Łazach koło Bochni. Zdobyło ono brązowy medal w konkursie winiarskim “Vinoforum Trencin”, w którym startowało 450 win z 18 krajów świata.”

Odsłońmy zatem nieco tajemnic poszukiwania prawdy, która na światło dzienne nie powinna wyjść, ale jednak  dzięki internetowi – wychodzi.

Czy takie światło może być przykładem ?

czy oświetla właściwą drogę ?

czy drogowskaz nie został przestawiony ?

A co będzie jeśli wszystkie inne uczelni pójdą tą drogą ? – drogą matki Rodzicielki !

Poniżej naświetlenie (drobnej części)  spraw, których światło Matki Rodzicielki nie jest w stanie rozjaśnić !:

http://lustronauki.wordpress.com/2008/10/16/haniebna-postawa-rektorow-wobec-naukowcow-z-winu/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/04/27/poczet-sekretarzy-komitetu-uczelnianego-pzpr-uj/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/09/30/aleksander-koj/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/08/04/tadeusz-hanausek/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/08/04/wlodzimierz-szewczuk/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/07/27/tomasz-goban-klas/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/05/27/marian-stepien/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/05/25/jerzy-smialowski/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/05/05/rola-partii-w-weryfikacji-kadr-akademickich-lat-80-tych-przyklad-z-uj-cz3/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/05/05/rola-partii-w-weryfikacji-kadr-akademickich-lat-80-tych-przyklad-z-uj-cz2/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/05/05/rola-partii-w-weryfikacji-kadr-akademickich-lat-80-tych-przyklad-z-uj-cz2/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/04/17/list-w-sprawie-weryfikacji-kadr-akademickich/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/04/17/informacja-o-komisji-wyrozumskiego/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/03/26/mieczyslaw-karas/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/03/26/celina-bobinska/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/03/24/teodor-marchlewski/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/03/20/kazimierz-buchala/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/03/01/rektorska-komisja-ds-inwigilacji-uj-przez-sb-prl/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/03/01/rektorska-komisja-ds-inwigilacji-uj-przez-sb-prl/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/02/19/jan-jozef-stanek/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/02/19/jan-jozef-stanek/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/01/24/jan-ciopinski/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/01/22/zdzislaw-marek/

http://lustronauki.wordpress.com/2009/01/22/zdzislaw-marek/

http://lustronauki.wordpress.com/2008/11/14/jan-pawlica-filozof-z-uj-i-zarejestrowany-tw-filozof/

http://lustronauki.wordpress.com/2008/11/10/pismo-do-wladz-uj-w-sprawie-weryfikacji-kadr-akademickich/

http://lustronauki.wordpress.com/2008/11/09/lista-wyrozumskiego-represjonowanych-pracownikow-i-studentow-uj-w-prl–u/

http://lustronauki.wordpress.com/2008/11/04/krzysztof-slusarek-historyk-tw-numerowany-nie-powinien-pracowac-na-uj-ale-pracuje/

http://lustronauki.wordpress.com/2008/11/03/jozef-lipiec-etyk-wieloetatowy-z-pzpr-od-poszukiwania-wartosci/

http://lustronauki.wordpress.com/2008/10/18/jerzy-jaskiernia-wieloetatowy-profesor-od-prawa-i-od-klamstwa/

http://lustronauki.wordpress.com/2008/10/17/hieronim-kubiak-socjolog-ze-szczytow-pzpr/

http://lustronauki.wordpress.com/2008/10/11/krakowski-osrodek-w-prlu/

http://lustronauki.wordpress.com/2008/10/09/dr-jaroslaw-reszczynski-prawnik-z-uj-czwarty-kumpel/

http://lustronauki.wordpress.com/2008/10/08/franciszek-ziejka-rektor-ktory-ma-dowod-na-niewinnosc-w-swoim-rekopisie-znalezionym-w-garazu/

http://lustronauki.wordpress.com/2008/10/07/prof-marek-zembala-byly-prorektor-uj-z-teczka-tw-marek/

http://lustronauki.wordpress.com/2008/10/04/pawel-sarnecki-konstytucjonalista-agent-wywiadu/

http://lustronauki.wordpress.com/2008/09/28/lustracja-krakowskiego-osrodka-akademickiego/

https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/

https://blogjw.wordpress.com/2009/05/10/falszywa-historia-historykow-francuskich-i-niemieckich/

https://blogjw.wordpress.com/2009/04/27/kilka-pytan-do-dziekana-wydzialu-historycznego-uj/

https://blogjw.wordpress.com/2009/04/17/ostatnia-defilada-w-dziejach-uniwersytetu-jagiellonskiego/

https://blogjw.wordpress.com/2009/04/05/uniwersytet-jagiellonski-jak-walesa/

https://blogjw.wordpress.com/2009/04/02/w-sprawie-wypowiedzi-rektora-uj-na-temat-standardow-i-tradycji-uj/

https://blogjw.wordpress.com/2009/03/31/skoro-kowal-zawinil-czemu-sie-wiesza-cygana/

https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/

https://blogjw.wordpress.com/2009/03/08/obrona-sokratesa-w-kontekscie-osobistym/

https://blogjw.wordpress.com/2009/02/12/sprawa-jozefa-wieczorka/

https://blogjw.wordpress.com/2009/01/20/zero-zdziwien/

https://blogjw.wordpress.com/2008/12/30/trzech-kumpli-spod-choinki/

https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/

https://blogjw.wordpress.com/2008/12/10/powszechna-deklaracja-praw-czlowieka-nie-za-bardzo-powszechna/

https://blogjw.wordpress.com/2008/07/28/nieujawnione-rozterki-beneficjentow-dotychczasowego-systemu-akademickiego/

https://blogjw.wordpress.com/2008/07/28/i-kopernik-nie-pomoze/

https://blogjw.wordpress.com/2008/07/28/dwuglos-jagiellonski/

http://nfapat.wordpress.com/2008/12/05/prosze-o-wyznaczenie-mi-terminu-wznowienia-moich-wykladow-i-seminariow/

http://nfapat.wordpress.com/2008/09/04/oswiadczenie-wladze-uj-same-nie-wiedza-co-czynia/

http://nfapat.wordpress.com/2008/09/01/dostep-do-teczek-akademickich-na-przykladzie-uj-za-panowania-rektora-karola-musiola-schylek-pierwszej-kadencja/

http://nfapat.wordpress.com/2008/08/28/niewyjasniona-zagadka-–-dlaczego-dr-reszczynski-moze-pracowac-na-uj-a-dr-wieczorek-nie/

http://nfapat.wordpress.com/2008/08/26/ujbekistan-trzyma-sie-mocno/

http://nfapat.wordpress.com/2008/08/25/wyroki-sadu-ostatecznego-uj/

http://nfapat.wordpress.com/2008/08/24/dostep-do-teczek-akademickich-na-przykladzie-uj-za-panowania-rektora-karola-musiola-pierwsza-kadencja/

http://nfapat.wordpress.com/2008/08/23/jak-senat-uniwersytetu-jagiellonskiego-kieruje-sie-zasada-plus-ratio-quam-vis/

http://nfapat.wordpress.com/2008/08/21/dostep-do-teczek-akademickich-na-przykladzie-uj-za-panowania-rektora-franciszka-ziejki/