Doskonali mistrzowie nieuczciwości

Doskonali mistrzowie nieuczciwości

Domena akademicka nie jest wolna od nieuczciwości, a nawet można powiedzieć, że ze względu na swoiście pojmowaną autonomię etyczną, nieuczciwość jest ponad przeciętna.

Z nieuczciwością walczy się od lat, ale głównie pozornie. Nie widać nawet skłonności do zaplanowania i wdrożenia w życie projektu poskramiania nieuczciwych akademików.

Włosi, mimo pandemii, wdrażają w życie projekt „Universita bandita” i co jakiś czas media informują o działaniach prokuratury i sądów wobec nieuczciwych akademików. Takich obrazków u nas nie ma lub jeśli się pojawiają, to zaraz znikają. Rzadko znikają natomiast odpowiedzialni za nieuczciwość.

 Co prawda, rektor Gwizdała sam przed rokiem zszedł z fotela rektorskiego zdejmując gronostaj, ale po namyśle odwołał się od unieważnienia postępowania profesorskiego, sam unieważniając swoją skruchę. Nie wiadomo, jaki będzie finał tej sprawy.

Na ogół media, pisząc o nieuczciwości, podnoszą problem plagi plagiatów u młodzieży akademickiej, marginesowo traktując nieprzestrzeganie prawa własności intelektualnej utytułowanych już akademików. A ten proceder nieraz prowadzi na szczyty hierarchii akademickiej. Można ich uznać za mistrzów nieuczciwości.

Także nie brakuje ich wśród gremiów doskonałych akademików (Rada Doskonałości Naukowej) selekcjonujących innych do doskonałości. Jeden z takich mistrzów, tępiący nieuczciwość w domenie akademickiej, sam zarekwirował na swój naukowy blog moje wyobrażenie o karierach akademickich i mimo udokumentowania tej nieprzyzwoitości, nic sobie z tego nie robi, a nawet w reakcji jakby chciał mi pokazać „gest Kozakiewicza”. Ciekawe, czy dalej będzie szedł tą drogą, czy też organy ścigania sprowadzą go z piedestału na ziemię. Nie ma jednak wątpliwości, że do pojedynku na udeptanej ziemi nie dojdzie, bo Kodeks honorowy Boziewicza w tej domenie nie obowiązuje. Doskonali biją poniżej pasa, a na rzucanie im rękawicy jakby odpowiadali pytaniem: a gdzie druga?

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 6 PAŹDZIERNIKA 2021 r.

Akademicy! A może na wieś po naukę?

Akademicy! A może na wieś po naukę?

W Polsce, w ogniu postępowej walki z mową nienawiści, brakiem tolerancji, nierównym traktowaniem itp., wykształceni z dużych miast, nasze elity, z wyższością, wręcz z pogardą wyrażają się o „zacofańcach” ze wsi stanowiących w przewadze elektorat PiS.

Porównanie obecnej wsi i jej mieszkańców z nadętymi wielkomiejskimi „elitami” wcale nie musi wypaść dla tych elit korzystnie.

Niedawno byłem w małej podkrakowskiej wsi, gdzie funkcjonuje Koło Gospodyń Wiejskich, w którym nie brak osób z wyższym, i to zagranicznym wykształceniem. Urodziwe gospodynie nie tylko potrafią przyrządzić smakowite potrawy, lecz także w czasach pandemii potrafiły zbudować ważny dla rejonu pomnik pamięci o bohaterstwie lotników z czasów II wojny światowej. Rzecz jasna, uroczystość odsłonięcia pomnika zaczynała się mszą św. z uczestniczeniem młodzieży ze sztandarami szkół niższych, co dla „elit” jest symbolem zacofania.

„Zacofane” gospodynie potrafią też znakomicie dokumentować wizualnie to, co robią, co wcale nie jest regułą w akademickim Krakowie, gdzie nieraz incognito, jako akademicka persona non grata, dokumentowałem społecznie spotkania akademików, a nawet ekscesy hunwejbinów w przestrzeni akademickiej.

 W akademickim Krakowie, rządzonym od 20 lat przez profesora, z udziałem elit akademickich, do tej pory nie udało się zbudować pomnika AK, mimo że w uroczystościach poświęcenia kamienia węgielnego (rok 2013!) brała udział nie tylko generalicja, lecz także cała plejada akademików z rektorami krakowskich uczelni. I co? Do tej pory nic.

Krakowskie elity nie zdołały przezwyciężyć plag, które same spowodowały swoją działalnością, i nadal mocują się ze swoimi słabościami i antypatriotycznymi skłonnościami.

Gdyby w Krakowie funkcjonowało takie Koło Gospodyń Wiejskiej, pomnik AK od dawna by już stał i odgrywał ważną rolę w edukacji patriotycznej. Niestety, w elitarnym Krakowie nie mamy KGW, tylko akademików, i to do niczego! Najwyższy czas, aby ruszyli na wieś po naukę.

Teksty opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 29 września 2021

Czy Akademia Zamojska da nam elity?

Czy Akademia Zamojska da nam elity?

Pod koniec XVI wieku, kiedy jagiellońska wszechnica wchodziła w okres kryzysu, były rektor uniwersytetu w Padwie, hetman Jan Zamoyski, założył w Zamościu pierwszą prywatną uczelnię I Rzeczypospolitej. Wybitny hetman był przekonany, że „takie są rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”, i uczelnia odniosła sukces edukacyjny, ale nie zdołała uchronić Rzeczypospolitej przed upadkiem i sama zakończyła działalność 237 lat temu.

Minister Czarnek postanowił odtworzyć Akademię Zamojską w oparciu o działającą w Zamościu uczelnię im. Szymona Szymonowica, aby przygotować młodych Polaków do pełnienia funkcji publicznych i działań na rzecz ochrony i rozwoju cywilizacyjnego dziedzictwa Polski. Mimo deficytu elit i zapaści domeny akademickiej, negatywnie o pomyśle ministra wypowiadały się różne naukowe gremia: PAN czy Rada Główna Szkolnictwa Wyższego, co jest tradycją naszego środowiska akademickiego. Jeszcze nie ustały przecież protesty przeciwko tworzeniu Collegium Intermarium, czego najbardziej przestraszyła się Polska Akademia Nauk, uznając to za zamach na swoje istnienie.

Pamiętać przy tym trzeba, że będąca w kryzysie Akademia Krakowska blokowała w XVII wieku przekształcenie poznańskiego kolegium jezuickiego w uniwersytet. Te tradycje mają zatem długą historię i powtarzają się w sytuacjach kryzysowych.

Mimo akademickich protestów prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o utworzeniu Akademii Zamojskiej, aby dać szansę na formowanie elit w duchu chrześcijańskiej tradycji narodowej. Nie bez powodu obecne „elity” akademickie, o negatywnym często nastawieniu do wartości narodowych i katolickich, obawiają się utraty swojej dominacji. Na stanowisko rektora Akademii Zamojskiej, która działalność rozpoczęła 1 września tego roku, powołany został dr hab. Paweł Skrzydlewski, specjalista od cywilizacji łacińskiej w ujęciu Feliksa Konecznego. Rektor ma godne uwagi przekonanie, że „w życiu zbiorowym głupota jest gorsza od samego zła”

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 22 września 2021 r.