Niepoprawny Magazyn Akademicki [7] – Dobra, czyli jaka zmiana w szkolnictwie wyższym

Niepoprawny Magazyn Akademicki [7] –

Dobra, czyli jaka zmiana w szkolnictwie wyższym

Reklamy

Nauka i szkolnictwo wyższe w programie PiS pod niezależną lupą

 

PiS

smuta akademicka

 

 

Nauka i szkolnictwo wyższe w programie PiS pod niezależną lupą

Pod uwagę:
Jeśli diagnozujemy, że ktoś jest w stanie agonalnym,
to trzeba szybko go przewieźć na oddział intensywnej terapii
a nie na kosmetologię !


Program Prawa i Sprawiedliwości 2014
http://www.pis.org.pl/dokumenty.php?s=partia&iddoc=164

jw – Program PiS dotyczący nauki i szkolnictwa wyższego jest przygnębiający. Wiadomo, że jest źle, ale czy nie będzie gorzej jeśli by został zrealizowany ?
System nauki i szkolnictwa wyższego jest patologiczny, nadal silnie zakorzeniony w systemie PRL i skutecznie uniemożliwiający wykorzystania kapitału intelektualnego Polaków, wręcz szkodliwy dla rozwoju Polski, a nauka uprawiana w Polsce ma znikome znaczenie w świecie.
Diagnoza i program PiS zawiera wiele szczegółowych zapisów, bardzo dyskusyjnych, często chaotycznych, w dużej mierze odnoszących się do bieżącej krytyki partii rządzącej, a nie uwzględnia długotrwałych przyczyn istniejącego stanu rzeczy i nie wyznacza filozofii i kierunku koniecznych zmian systemowych.
Nie wiadomo na jakich danych program został oparty. Odnosi się wrażenie, że został sformułowany przez osoby nader słabo znające funkcjonowanie systemu akademickiego  i nie monitorujące jego patologii, co potwierdza, że dotychczasowy system nauki i szkolnictwa wyższego nie zdaje egzaminu.
Jako stały wyborca PiS, wspierający wraz z licznymi naukowcami skupionymi wokół Niezależnego Forum Akademickiego zasadnicze kierunki reform w programie PiS – NSZZ Solidarność z roku 2004, nie mogę nie wyrazić swoich krytycznych uwag w stosunku do programu PiS A.D. 2014 .

Dla jasności uwagi zamieszczam między wierszami programu PiS – jw – na czerwono
DIAGNOZA
Szkolnictwo wyższe i nauka są traktowane podobnie jak inne dziedziny życia społecznego, czyli jako zasób. Wykładnikiem tej polityki jest spadek udziału wydatków w PKB na dziedziny ważne dla innowacyjności, z 0,82% do 0,75%. Trzeba dodać, że obydwa wskaźniki są w skali międzynarodowej bardzo niskie. Wprowadzono też odpłatność za drugi kierunek studiów, co boleśnie uderzyło w niektóre kierunki, grozi likwidacja wydziałów filozoficznych i humanistycznych w większości ośrodkach akademickich. Trudno określić czy przyczyną tych działań są tylko oszczędności, czy też skutki są przewidywane, a chodzi o degradację polskiej nauki i Polski.

jw – Niejasne ! Odpłatność za drugi kierunek studiów w tym systemie daje skutki negatywne, ale to systemowa bezpłatność (pozorna!) studiów, w praktyce kształcenie studentów na koszt podatnika, ale w dużym stopniu na potrzeby zagranicy (masowe wyjazdy z Polski wykształconych u nas za darmo absolwentów) prowadzi do degradacji Polski. To jest szkodliwe zjawisko o wiele większej rangi niż odpłatność za drugi kierunek w tym systemie.

Rozwojowi nauki nie służy tez z całą pewnością nowy mechanizm awansu. Z jednej strony w jego ramach rezygnuje się z niektórych wymogów (np. kolokwium habilitacyjne), z drugiej zaś wprowadza nowe (np. doświadczenie w kierowaniu zespołami badawczymi, realizującymi projekty finansowane w drodze konkursów krajowych i zagranicznych).

jw- To szczegóły systemowe, drugorzędne. Niby jaki jest negatywny skutek rezygnacji z kolokwium habilitacyjnego dla rozwoju nauki ? Mało kto na kolokwium habilitacyjnym ma pojęcie o tym co mówi habilitant, więc może lepiej że niekompetentni mniej decydują o tym na czym się nie znają ? Było kolokwium habilitacyjne i jesteśmy potęgą habilitacyjną a zarazem mizerią naukową. Widać kolokwium habilitacyjne jak i sama habilitacja od mizerii naukowej nas nie uchroniła.

Nie ma wątpliwości, że w istocie chodzi o lojalność wobec nie tyle uczelni, co specyficznego systemu,który został wprowadzony w ostatnich latach w życiu akademickim. Środowisko naukowe jest poddane presji poprawności politycznej.

jw – To jest atrybut systemu panującego w Polsce od czasów instalacji systemu komunistycznego, a nie tylko zmian wprowadzonych w ostatnich latach. Tak było i jest nadal, PO tego nie zmieniła, lecz utrwaliła, a nie widać co PiS zamierza zrobić aby zmienić tak system aby było inaczej.
Obecne środowisko jest beneficjentem czystek prowadzonych w PRL, negatywnej selekcji kadr kontynuowanej w III RP, było/jest konformistyczne wobec władzy (bez względu na opcję polityczną), wykluczające (samo ! Bez potrzeby ingerencji ministerstwa, które nie ma mocy wykluczającej, przynajmniej bezpośrednio! ) ze swego grona niezależnych nonkonformistów, jako zagrażających stabilnemu patologiami środowisku.

Z jednej strony jest to poprawność europejska wymagająca pełnej akceptacji specyficznego, w przypadku Polski całkowicie nienarodowego, europejskiego punktu widzenia, a z drugiej jest to akceptacja dla ideologii gender oraz innych przemian kulturowych i obyczajowych, z jakimi mamy dziś do czynienia w Europie.

jw – Generalnie słuszne, ale brak nawiązania do systemu nauki

Istnieje również poprawność krajowa, polegająca na powstrzymaniu się od krytyki obecnego rządu, a jeszcze bardziej na unikaniu jakiegokolwiek demonstrowania akceptacji dla największej partii opozycyjnej.

jw – Tak jest, ale istnieje też poprawność akademicka w efekcie której zanikła merytoryczna krytyka naukowa (i to od lat , a nawet wieków) a trzeba mieć na uwadze, że nauka tam się kończy gdzie kończy się możliwość krytyki. Jest zatem pytanie – czy to co się w Polsce uprawia tak naprawdę jest nauką ? Ja uważam, ze w niemałym stopniu – nie .

Nierzadko prowadzi to do wykluczenia osób o innej orientacji politycznej, w sposób całkowicie niezależny od względów merytorycznych oraz do jawnych prób ograniczenia wolności nauki przez władze.

jw – Takich wykluczano pozamerytorycznie już podczas Wielkiej Czystki Akademickiej przygotowując grunt pod ‚transformację’ wykluczającej na trwałe wykluczonych w systemie komunistycznym. Po 1989 r. odwilży nie było (inaczej niż po 1956 r) ! szczególnie na uczelniach i żadnej orientacji politycznej to tak naprawdę nie przeszkadza. Jest haniebne, jak władze ograniczają wolność nauki, ale nie mniej (a nawet bardziej) haniebne jest ograniczanie wolności nauki przez samo środowisko naukowe – a to ma miejsce, gdyż tak to środowisko po czystkach/negatywnej selekcji zostało uformowane

Do polskiej nauki nieoficjalnie powróciło pojęcie nieprawomyślność: premier grozi autorom nieprawomyślnych książek naukowych jeszcze przed ich wydaniem, minister nauki i szkolnictwa wyższego zapowiada nasłanie kontroli swoich urzędników na najstarszą w Polsce uczelnię z powodu wydania drukiem wyróżniającej się pracy magisterskiej.

jw – To prawda, to haniebne, ale dla nieprawomyślnych w systemie akademickim PRL/III RP miejsca na ogół nie było (wyjątki tylko potwierdzały regułę) a analiza PiS całkowicie to pomija, odcina ‚grubą kreską’.
Pomija się także, ze najstarsza w Polsce uczelnia ma grzechy nie mniejsze, a może i większe od aktualnie (jak i wcześniej) rządzących, a przy tym władze tej uczelni z planowanej kontroli ministerialnej wyrażały zadowolenie ! (A jeden z członków PiS wręcz w TVP wyrażał opinię, że za taką pracę magisterium by nie dał – krytyki tej opinii w PiS nie słyszałem). To są pułapki wchodzenia z zacietrzewieniem w bieżącą walkę polityczną na polu naukowym ( jednocześnie minowym), bez uwzględniania niewygodnych faktów.

Mamy do czynienia z naruszaniem w „systemie Tuska” z jednej strony podstawowych praw konstytucyjnych i wręcz jednego z podstawowych praw człowieka, jakim jest wolność poszukiwań intelektualnych, a z drugiej strony z niezwykle destrukcyjnym oddziaływaniem na rozwój nauki. Istotą twórczej pracy naukowej jest gotowość do stawiania najtrudniejszych pytań, kwestionowania autorytetów, odrzucania konformizmu, także wobec własnego środowiska.

jw – To nie jest oryginalny ‚system Tuska’, który jest tylko rodzajem plagiatu na systemie komunistycznym. Na polu akademickim ten system bynajmniej nie został odrzucony w III RP i funkcjonował/-uje niezależnie od opcji politycznej będącej u władzy.
Jako odrzucający konformizm zostałem odrzucony z systemu ‚nauki polskiej’ u schyłku PRLu i odrzucany nie mniej skutecznie poprzez cały okres III RP ( także za rządów PiS).

„System Tuska” najwyraźniej polega na stworzeniu sytuacji odwrotnej. Konformizm i oportunizm, dążenie do przypodobania się establishmentowi naukowemu (i nie tylko naukowemu) mogą sprzyjać akademickim karierom, ale z całą pewnością nie sukcesom polskiej nauki.

jw – To tylko kontynuacja systemu nauki polskiej z czasów komunistycznych. Żadne nowatorstwo, raczej plagiat.

Nastąpiła marginalizacja szkół wyższych z powodu ich niedofinansowania. Przestrzeń akademicka została zdominowana przez postawy klientystyczne wobec władzy państwowej, jak i samorządowej. Dostęp do istotnie wysokich pieniędzy na naukę został uzależniony od systemu grantowego, który funkcjonuje w sposób nieprzejrzysty, wręcz patologiczny.

jw – System grantowy nigdzie nie jest doskonały ( tak jak i np. demokracja) ale chyba nikt lepszego nie zdołał w nauce wymyślić. U nas działa od lat (a nawet wieków) patologicznie, i to bardzo, co wielokrotnie wykazywałem jeszcze w czasach rządów SLD czy AWS, i nie jest to oryginalne ‚osiągnięcie’ Tuska.

Państwo samo pozbawiło się tworzenia zachęt finansowych do podejmowania badań ważnych dla jego podmiotowości i kondycji w środowisku międzynarodowym. Nowe regulacje w odniesieniu do kariery akademickiej uzyskały cechę tajności, a bieżące funkcjonowanie szkół wyższych zostało sparaliżowane przez biurokratyzację działań edukacyjnych, co przekształciło naukowców niemal w pracowników administracji akademickiej.

jw – Tajność regulacji karier akademickich jest u nas znana i stosowana od dawna.
Znamy np. w najstarszej polskiej uczelni skład Kapituły win ale Kapituła Winnych regulacji karier akademickich – nie – np. http://jubileusz650uj.wordpress.com/2014/02/22/list-otwarty-do-czlonka-kapituly-wina-rektora-uj-na-jubileusz-650-lecia-uj/

 

NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE

Nauka i szkolnictwo wyższe w Polsce funkcjonują w sytuacji paradoksalnej. Z jednej strony,ich stan uzależniony jest od ogólnego poziomu rozwoju cywilizacyjnego kraju, a z drugiej, są one tym wehikułem, które mają nasz kraj wydźwignąć na poziom wyższy, zgodny z naszymi aspiracjami.

Zadaniem rządu jest stworzenie takiego otoczenia prawnego, instytucjonalnego i finansowego, by pozwolić uczonym i akademikom rozwinąć cały ich potencjał intelektualny. Ta jasna dyrektywa ogólna nie jest jednak prosta do realizacji, o czym przekonaliśmy się już niejednokrotnie w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Ani nadmierna regulacja, ani komercjalizacja, ani biurokratyzacja, ani powielanie rozwiązań z importu nie przyniosło efektów zadowalających. Polska ma znakomitych uczonych o randze międzynarodowej, ale instytucjonalnie sytuacja jest daleka od zadawalającej.

jw – Fakt, że powielanie w Polsce rozwiązań z importu (z systemu nauki socjalistycznej) nie przyniosło efektów zadowalających, system akademicki w III RP pozostał kompatybilny z systemem takich potęg naukowych jak Białoruś, Ukraina Mongolia, Kuba http://wobjw.wordpress.com/2010/01/03/prof-dr-hab-dozywotni/ (stąd m. in. trwająca latami turystyka habilitacyjna, ostatnio skoncentrowana na kierunku słowackim).

Rangę międzynarodową mają jednak głównie Polacy pracujący za granicami, ale system w Polsce jest dla nich nieprzyjazny np. http://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-zbigniewa-ben-zylicza/) i nie widać planów, także PiS, aby było inaczej.

Czy nie należałoby opracować programu bardziej pro polskiego ?

Szkolnictwo wyższe, podobnie jak szkolnictwo niższych szczebli, padło ofiarą niefortunnych reform,które przeprowadzono w podobny sposób, czyli przez imitację rozwiązań z innych krajów.

Kierowano się niedorzecznym przekonaniem, że taki przeszczep struktury da podobne skutki, że innymi słowy wprowadzając model amerykański wychowamy w niedługim czasie odpowiednią liczbę noblistów.

jw – Zdumiewające. Kto, kiedy i jak wprowadził w Polsce system amerykański ? Gdzie można o tym przeczytać ? O ile wiem w systemie amerykańskim profesury nie nadaje Obama , ani inny prezydent, a tylko uczelnie i stąd nauka nie jest tam tak upolityczniona jak u nas.
Można ogólnie określić system amerykański jako system dorobkowy, a nasz system jako system tytularny i to są fundamentalne różnice.
W systemie amerykańskim nie ma profesur prezydenckich, habilitacji – a nauka jest, a u nas fundamentem systemu są profesury prezydenckie, habilitacje a nauki tyle co kot napłakał, i nie ma woli ( także politycznej – np. PiS) aby było inaczej.
Imitowanie w Polsce systemu sowieckiego (do dnia dzisiejszego) jest jednym z przyczyn mizerii nauki w Polsce.

Niedorzeczność tego przekonania polega na tym, że struktury, zwłaszcza takie, które wiążą się z najwyższymi osiągnięciami umysłu ludzkiego, to nie są proste mechanizmy, które,jak maszyny, można zaimportować i będą działać niezależnie od miejsca.
Po tych niefortunnych reformach skazani zatem jesteśmy nie tylko na zmianę systemu, ale także na odwracanie tych niedobrych zjawisk i procesów, które pojawiły się po reformach.

jw – Dobrze by było poznać przynajmniej główne kierunki tych zmian i ich uzasadnienie oparte na analizach porównawczych z innymi systemami i monitoringu dotychczasowego systemu

Finansowanie polskiej nauki

Jedną z najważniejszych spraw jest finansowanie polskiej nauki.

jw -Tak, o ile zmieni się jej strukturę, aby nie była marnotrawna. Od lat nie widać u nas relacji między finansowaniem badań a ich efektami. Wiele środków księgowanych po stronie wydatków na naukę jest marnowanych, a nawet kierowanych na niszczenie nauki/niewygodnych naukowców.
Zdumiewające jest, że nieraz naukowcy bez finansowania mają większe efekty od tych, którzy są finansowani i to nieźle.
np. Petycja o zmniejszenie marnotrawstwa środków finansowych księgowanych po stronie wydatków na naukęhttp://www.nfa.pl/articles.php?id=236
http://wobjw.wordpress.com/2010/07/20/badania-tematy/

Wielkość tego nakładu nie jest stała i nigdy nie była stała w historii III RP, a w ostatnich latach uległa obniżeniu. Warunkiem wstępnym jest zatem określenie aktualnego i przyszłego udziału procentowego tych nakładów w PKB jako stałej kroczącej, aż do uzyskania średniej dla najbardziej rozwiniętych krajów Unii Europejskiej (1,2% PKB) lub OECD (1,6% PKB). Taka decyzja musi zostać podjęta i winna być nienegocjowalna również w przyszłości, niezależnie od zmiennych koniunktur politycznych i innych.
Z tym łączy się sposób finansowania uczelni, który teraz dokonuje się przy zastosowaniu tzw. algorytmu. W dalszej perspektywie czasowej przygotowujemy się do radykalnej jego zmiany. W tej chwili ten algorytm, niezależnie od jego skomplikowania, sprowadza się do prostej zasady, że ilość pieniędzy pozostaje w stosunku proporcjonalnym do liczby studentów. Jest to strategia błędna i szkodliwa.

jw – Zgoda

Nie tylko bowiem zmusza ona uczelnie do przyjmowania zbyt dużej liczby studentów (co nieuchronnie obniża poziom), obniżania kosztów kształcenia, otwierania niepoważnych kierunków i uzależniania się od demograficznych perturbacji, ale w istocie oznacza, że pracownik wyższej uczelni jest wyłącznie dydaktykiem, a w każdym razie, iż płaci mu się jako dydaktykowi.

jw – Pełna zgoda

Praca naukowa, którą wykonuje – jak słusznie zauważył jeden z profesorów – jest właściwie nieobjęta wynagrodzeniem. Takie podejście kłóci się z poczuciem sprawiedliwości i powinno być zmienione.

jw – Jak najbardziej, dobrze by było jednak poznać projekt zmian

Od pewnego czasu polska nauka, a także po części polskie uczelnie wprzęgnięte zostały w system grantów, często europejskich, które mają zapewnić polskiej nauce środki finansowe oraz wciągnąć ją w światowy nurt badań. Ta strategia trwa już na tyle długo, że widać, iż wymaga korekty. Zdążyła się ona zrutynizować i wytwarza cały przemysł zdobywania grantów, zbyt często bez związku z realnymi osiągnięciami naukowymi. Strategia ta utrwala także pewne stałe paradygmaty myślenia, co zwłaszcza w naukach społecznych i humanistycznych powoduje myślowy konformizm.

jw – Zgoda, z tym że system grantów polskich (kiedyś KBN), polski system rekrutacji pracowników naukowych, system ich awansowania, ma podobne cechy, prowadzi do konformizmu nie tylko myślowego i nie tylko w naukach humanistycznych, a o tym ani słowa.

Na przykład stosowanie modnego języka czy modnych teorii zwiększa szansę zdobycia grantu, niż trzymanie się rzetelnych standardów poznawczych. Stąd ważnym celem, które resort nauki i szkolnictwa wyższego kierowany przez Prawo i Sprawiedliwość musi zrealizować jest racjonalizacja polityki grantowej tak, by rozwojowi nauki sprzyjała, a by nie była mechanizmem samym w sobie.

jw – Czyli jak ?

Należy także odrzucić obowiązujące dzisiaj niemal automatyczne wiązanie liczby grantów z jakością nauki. Tym samym kryteria grantowe przy staraniach o tytuł profesora należy odrzucić jako chybione.

jw – Jakość tytułu profesora wskazuje, że kryteria (nie tylko grantowe) tytularne są u nas wadliwe

Hasło rzucone przez obecny resort nauki, że droga do rozwoju Polski prowadzi przez granty europejskie jest błędne. Będzie tak wtedy, gdy granty będą wspomagać badania naukowe, a nie, gdy uczeni będą organizować swoje życie naukowe pod kątem dostępności grantów.

Zniesienie balastu biurokratycznego

Ostatnia duża reforma polskiej nauki i szkolnictwa wyższego doprowadziła do wielu niekorzystnych zmian, które trzeba odwrócić likwidując ich przyczyny.

jw – Powrót do przeszłości ? Wcześniej było też źle, co PiS zauważał np. w trakcie forsowania przez SLD i PO ustawy-bubla z 2005 r. Czemu PiS A.D. 2014 nie korzysta z generalnych założeń programu A.D. 2004 ? Nieco można by wykorzystać (np. otwarcie na naukę światową), mimo że sytuacja się zmieniła.

Taką zmianą jest gwałtowny wzrost biurokratyzacji polskiej nauki i polskich uczelni, spowodowany między innymi ilościowym podejściem do oceny dorobku uczonego i jakości uczelni, co przekłada się na awans i poziom finansowania.

jw – Każde podejście biurokratyczne, także środowiska negatywnie wyselekcjonowanego –
będzie szkodliwe. Podejście ilościowe ma swoje zalety i wady, ale może być wykorzystane pozytywnie lepiej niż podejście uznaniowe przy zastosowaniu kryteriów towarzysko-genetycznych, czy partyjnych, które u nas dominowały i nadal są obecne. Niestety zdegenerowany system na wszelkich szczeblach tworzy tylko zdegenerowaną jakość.
Trzeba system uzdrowić, otworzyć ( m. in. na Polonię akademicką), ale nie ma takiej woli. W systemie zamkniętym pozytywnych zmian nie będzie.
http://wobjw.wordpress.com/2010/01/03/system-zamkniety-i-niereformowalny/

Pojawiają się już pierwsze oznaki buntu wobec niezliczonej ilości dokumentów, jakie trzeba wypełnić i jakie w coraz powszechniejszym odczuciu są absurdalne. Jest wręcz niemożliwe, by dzisiejszy system skonsumował taką ilość informacji oraz taką ilość sprawozdań i formularzy, jakich oczekuje od uczonych, a nawet gdyby to się udało uczynić, to praktyczne wnioski z tego wynikające będą żadne.
Ilustracją tego systemu są tak zwane Krajowe Ramy Kwalifikacyjne, wyjątkowo niemądra konstrukcja urzędników-biurokratów, uprzykrzająca życie uczonym i uruchamiająca mnóstwo działań zbędnych.
Jedną z pierwszych decyzji resortu będzie likwidacja Krajowych Ram Kwalifikacyjnych

jw – Kierunek słuszny

i możliwie szybkie odbiurokratyzowanie, najpierw do momentu sprzed reformy, a później stopniowe odchodzenie od systemu ilościowego.

jw – ? Obawa czy nie będzie wzmocniona dominacja systemu uznaniowego, towarzysko-genetycznego, partyjnego ? Jeśli tak to nauka w Polsce stoczy się jeszcze bardziej.

W ten sposób usunie się kolejną niedobrą konsekwencję obecnego systemu, a mianowicie fałszywe kryteria jakości dorobku, które wysoko premiują, na przykład, opublikowanie średniej jakości artykułu w średniej jakości piśmie anglojęzycznym, a nisko premiują wybitną książkę napisaną w języku polskim. Ta degradacja produkcji polskiej, która zaczyna nabierać charakteru systemowego, też powinna zostać odwrócona. Internacjonalizacja nauki bywa często pożyteczna, ale nie zawsze ma sens i nie prowadzi z konieczności do osiągnięć znaczących.

jw – Trudne do zrozumienia, mimo wskazania na znane patologie. Nauka z samej istoty jest globalna, a nie narodowa i nie należy degradować polskich naukowców preferując produkcję ‚podwórkową’ (takie jest zagrożenie).
Co stoi na przeszkodzie aby wybitną książkę napisaną w języku polskim wydać np. po angielsku, aby znalazła się w obiegu światowym a nie tylko krajowym ? Czemu taka degradacja polskich naukowców ? No i Polski ? Wiele prac na awanse to makulatura, potrzebna tylko do zdobycia tytułów.

Jak nie ma książek polskich naukowców w języku np. angielskim np. o niemieckich obozach koncentracyjnych na terenie okupowanej Polski, to mamy w konsekwencji ‚polskie obozy koncentracyjne’ opisywane w różnych językach światowych. Świat wie o powstaniu w getcie warszawskim, a nie wie o powstaniu warszawskim, choć dzięki książce N. Davisa wydanej po angielsku ostatnio już jest inaczej – wystarczy ‚wygooglować’).
Dlaczego polscy naukowcy piszą dla siebie, a nie dla świata ? I to ma być wzmacniane ?
Czy to jest program aby ambitni polscy naukowcy opuszczali Polskę, bo tu się nic nie zmieni ?

Dodatkową szkodą jest to, że powoli znika polski język nauki, który wypracowywaliśmy przynajmniej od początku wieku dziewiętnastego do schyłku wieku dwudziestego. Zastępowany on bywa swoistym wolapikiem, co dzieje się ze szkodą dla polskiej kultury.

Jest oczywiste, że uczelnie, ośrodki naukowe, instytuty, katedry są hierarchizowalne, i te lepsze muszą się cieszyć większym wsparciem państwa, niż te słabsze. To one przecież są główną siłą rozwojową.
Ale nie może to prowadzić do prostego podporządkowania nauki, tak jak dzieje się obecnie, wymiernym kryteriom utylitarnym. Państwo będzie wspierało także te dyscypliny naukowe, które bezpośredniego związku z rozwojem gospodarczym czy technicznym nie mają. Są to dyscypliny teoretyczne, takie jak matematyka czy fizyka, czy pewne dyscypliny humanistyczne, których rozwój jest niezbędny dla wykształcenia ogólnego.
Takie wsparcie jest niezbędne dla przetrwania uniwersytetu jako instytucji. Obecna polityka zmienia powoli uniwersytety w szkoły zawodowe, dając pierwszeństwo tym kierunkom, które mają kształcić specjalistów w dziedzinach uznanych za rynkowo atrakcyjne. Błąd takiego założenia jest oczywisty. Nie ma rozwoju dziedzin użytecznych bez rozwoju dziedzin teoretycznych i bez mocnej pozycji samej instytucji uniwersytetu w klasycznym sensie. Upadek takiej funkcji uniwersytetu na pewno nie spowoduje wzrostu gospodarczego i technologicznego, lecz grozi poważnym zastojem.
A zresztą nie jest prawdą, że absolwenci kierunków utylitarnych lepiej odnajdują się na rynku pracy; zachodzi zależność odwrotna – wykształcenie teoretyczna daje większe możliwości, ponieważ przygotowuje do dalszego uczenia się, przyjmowania i interpretowania nowych informacji.

Odejście od modelu bolońskiego

Sprawą o ważnym znaczeniu jest przywrócenie w dającej się przewidzieć przyszłości zintegrowanych studiów pięcioletnich. Wcześniejsze przyjęcie modelu bolońskiego, zakładającego między innymi trzy stopnie kształcenia – licencjacki, magisterski i doktorski – dokonało się dlatego, że środowisko uznało, że tak trzeba i że stanie się to z korzyścią dla jakości kształcenia. Dzisiaj widzimy, że jest inaczej.

jw – Łatwo było przewidzieć, ze szkody będą większe. Inne kraje, także z UE, przed tym modelem lepiej się uchroniły.

Wprowadzona zmiana polega na tym, że student będzie rozpoczynał pięcioletnie studia magisterskie, choć w ich trakcie będzie mógł, po spełnieniu pewnych warunków, ograniczyć się do ukończenia trzyletnich studiów licencjackich. System 3 plus 2 zostanie więc zastąpiony systemem 5 minus 2. Studia będą więc nastawione na kształcenie magisterskie. Zachowane jednak zostaną szkoły mające uprawnienia tylko do I stopnia kształcenia, w których nauka potrwa trzy lata.
Ponieważ studia magisterskie są bardziej wymagające, niż studia licencjackie, potrzebna jest staranniejsza selekcja kandydatów. Uczelnie powinny zatem korzystać z możliwości przeprowadzania egzaminów wstępnych, jeśli uznają to za stosowne. Stanie się to zapewne powszechniejsze po przyszłej zmianie algorytmu, gdy nie będą one w takim stopniu uzależnione od liczby przyjmowanych studentów.
Odejście na uniwersytetach i głównych uczelniach technicznych od modelu bolońskiego będzie pociągało za sobą zmianę koncepcji kształcenia doktorskiego. Sprawa ta wymaga dodatkowych konsultacji ze środowiskiem. Wydaje się, że lepszym rozwiązaniem będzie traktowanie doktorantów jako asystentów aspirujących do pracy naukowej, niż jako studentów. Obecna formuła studiów doktoranckich jest zresztą wysoce niejasna i faktycznie ze studiowaniem nie ma wiele wspólnego.

jw – Tak, trzeba by więcej ze środowiskiem (nie tylko beneficjentów systemu) dyskutować, nie tylko w tej kwestii

Bezpłatny drugi kierunek studiów

Bezdyskusyjnie przyjmiemy możliwość bezpłatnego studiowania drugiego kierunku. Wybór
drugiego kierunku zwykle jest podyktowany prawdziwą pasją i chęcią rozwoju intelektualnego.
Utrudnianie realizacji takich zamiarów byłoby niegodne samo w sobie, a także sprzeczne z samą ideą studiów wyższych.

jw – Szkoda jednak, że nie ma dyskusji na płatnymi studiami, oczywiście przy rzeczywistych zmianach systemowych, zabezpieczeniu stypendialnym. Byłoby o czym dyskutować.

System awansu akademickiego

Zmian wymaga także system awansu akademickiego. Nowa formuła habilitacji nie zdała egzaminu.

jw – Jak zwykle w Polsce wszystko sprowadza się do habilitacji, zgodnie z polityką wytyczoną na początku instalacji systemu komunistycznego, kiedy politruk Włodzimierz Sokorski po likwidacji frontu wojennego skierowany został na front naukowy i zapowiedział zarządzanie nauką poprzez system scentralizowanej habilitacji. Tej polityki prowadzącej do upolitycznienia nauki, wytresowania konformistycznego środowiska, wszystkie opcje (także te retorycznie antykomunistyczne), nawet po formalnym upadku komunizmu trzymają się jak rzep psiego ogona.
System hablitacyjno-profesorski (belwederski) do tej pory nie spowodował należytego wykorzystania potencjału intelektualnego polskich naukowców, którzy odnoszą sukcesy głównie w systemie niehabilitacyjnym.

Nie wprowadziła żadnej nowej jakości w ocenie kandydata, natomiast wprowadziła element absurdalny, a mianowicie taki, że komisja habilitacyjna nie widzi kandydata, nie ma nawet możliwości porozmawiać z nim i zadać mu pytania. Taka ewentualność istnieje tylko w przypadku wątpliwości, co do ostatecznego wyniku, a nie jako oczywisty wymóg. Nie ma więc powodu podtrzymywać podobnej formuły. Habilitant powinien poddać się kolokwium – przed Radą Wydziału, lub przed innym gremium – a także wykazać się jako dydaktyk.

jw – Jeśli rodzaj kolokwium to dlaczego nie przed międzynarodowym gremium ? Skoro habilitacja ma zostać i być przyznawana za wnoszenie istotnego wkładu w rozwój nauki, to winna być oceniana przez gremia kompetentne w nauce, a nie przez krajowych znajomych ‚królika’ (czasem o tej samej orientacji, czy umocowaniu politycznym)

Uważamy za niezbędne funkcjonowanie Centralnej Komisji ds. Tytułów Naukowych, przynajmniej do czasu, aż procedura habilitacyjna okaże się szczelna.

jw – W jaki sposób zostanie uszczelniona ? Kto to uszczelni ? I na czym to będzie polegało ? Czym się będzie różniło od szczelności gwarantowanej przez Włodzimierza Sokorskiego i jego następców ? Póki co przyszli habilitanci boją się pracować nad niepewnymi tematami badawczymi, prezentować swoich poglądów (także naukowych, o ile podważają poglądy potencjalnych recenzentów), mówić to co myślą, bo przecież habilitacja przed nimi, a (niemal)nikt w Polsce nie wierzy, że w procesie habilitacyjnym zostanie oceniony merytorycznie. ( pod uwagę np. http://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-roberta-koscielnego/)
Jednak w sytuacji coraz większej ilości szkół z uprawnieniami habilitacyjnymi oraz przy rosnącej liczbie kandydatów na profesorów, Centralna Komisja ma ważną rolę do odegrania.

jw – Na czym ta ważność polega ? Co sobą członkowie CK reprezentują, skoro nawet przewodniczący tego nie wiedzą (por. np. Jawna niejawność dorobku naukowego http://wobjw.wordpress.com/2010/01/02/jawna-niejawnosc-dorobku-naukowego/

Niektórzy członkowie CK – historycy, nie byli w stanie zidentyfikować w historii stanu wojennego, np. https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/ więc nieraz tylko niezgodność z CK ma jakąś wartość naukową.

Prestiż zawodów akademickich

Osobnym problemem są patologie, jakie zdarzają się w środowiskach naukowych i akademickich.
Niektóre z nich, jak na przykład, nierzetelność recenzencka, trudne są do wyeliminowania
metodami ustawowymi i muszą być tylko zminimalizowane energicznymi działaniami środowiska.

jw – Środowisko energicznie działało i działa aby rzetelnych, merytorycznych recenzentów eliminować ze środowiska, więc kto i jak je zmusi do tego aby postępowało inaczej tj. zgodnie ze standardami naukowymi ?
Jak nie będzie otwarcia na rzetelnych badaczy klasy międzynarodowej a popierane będą zamknięte kliki/klany/sami swoi – finalny efekt negatywnej selekcji kadr, to nic się nie zmieni na plus.

Inne, jak plagiaty, już nie. Ponieważ zjawisko plagiatów nie ma tendencji malejącej i pojawia się ono czasami w najwyższych sferach hierarchii akademickiej, pewne regulacje wydają się konieczne.

jw – Przedstawiłem swój program regulacji antyplagiatowych -Darmowy program antyplagiatowy, czyli karanie plagiatofilii i nagradzanie plagiatofobii http://wobjw.wordpress.com/2009/12/31/darmowy-program-antyplagiatowy/ ale zainteresowania decydentów tym programem nie ma ! Ilu by ich zostało gdyby go wprowadzono ?

Na przykład, musi zostać stworzona procedura odbierania tytułu profesorskiego w przypadku jednoznacznie udowodnionego plagiatu, jeśli ów plagiat był podstawą uzyskania profesury. Przypadki takie istnieją, a prawo, jak również Centralna Komisja, są wobec nich bezradne.

jw – No właśnie. System patologiczny w Polsce jest doskonale prawnie umocowany ! Dobrze, że jest projekt odbierania tytułu profesorskiego niesłusznie zdobytego. Szkoda, że nie ma projektu aby honorowy tytuł profesorski nadawany przez prezydenta (ale nie tajnego, czy jawnego współpracownika) był limitowany np. do 100 najwybitniejszych w skali światowej naukowców, a stanowisko profesorskie (niedożywotnie) było ograniczone do uczelni i osiągane w drodze konkursów.
Dobrze by było aby zaprogramowano przenoszenie w stan nieszkodliwości tych co nauce szkodzą. Ja to proponowałem jeszcze w połowie lat 80-tych, ale uznano to za szkodliwe dla szkodników ! ( oczywiście z konsekwencjami dla pomysłodawcy)

Inną patologią, z którą mieliśmy do czynienia i która nam ciągle zagraża to zagrożenie wolności badań naukowych. Ostatni okres obfitował w przypadki brutalnego nacisku władz politycznych, w tym premiera oraz ministra nauki na naukowców, a także na uczelnie, w tym Uniwersytet Jagielloński.

jw – Tak, to skandal, ale np. władze Uniwersytetu Jagiellońskiego były z tego zadowolone !
Większych protestów środowiska akademickiego nie było, bo zapewne była obawa o doktoraty, habilitacje, profesury, granty itd., itp. uwarunkowane politycznie/układowo/towarzysko….

Reakcja środowiska naukowego była dość słaba, ale problem nadal istnieje. Pojawiały się też niebywale brutalne ataki, również przy przychylności części środowiska, na naukowców badających przyczyny tragedii smoleńskiej. To są zjawiska, które nie powinny mieć miejsca – ani po stronie rządzących, ani po stronie naukowców biernie się temu przyglądającym.

jw – Jak najbardziej, ale to świadczy jak głębokich trzeba dokonać zmian w systemie, bo ten stan nauki jest agonalny. Jeśli diagnozujemy, że ktoś jest w stanie agonalnym to trzeba szybko go przewieźć na oddział intensywnej terapii a nie na kosmetologię ! A tak kosmetycznie (dla niemal nieboszczyka) wyglądają projekty ratowania nauki w Polsce.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości będzie uznawał za zasadę bezwzględną, że wolność badań naukowych powinna być zagwarantowana nie tylko przed ingerencją polityczną, ale także przed ingerencją środowiskową.
Ten problem może stać się jeszcze bardziej nabrzmiały, gdy nasilą się tendencje ideologii politycznej poprawności w naukach społecznych i w całej humanistyce. Jak świadczą wydarzenia w innych krajach oraz jak już zaczyna to być widoczne w Polsce, polska nauka może stać się w najbliższej przyszłości zagrożona różnymi agresywnymi ideologiami poprawnościowymi. Przyszły rząd Prawa i Sprawiedliwości i tu nie będzie się wahał utrzymać zasady wolności badań jako nienaruszalnej.

jw – oby !

Najbardziej dotkliwym problem dla środowiska naukowego od wielu lat są niskie zarobki. Takie zarobki to nie tylko kwestia godnościowa, lecz także mająca duży wpływ na jakość nauki i nauczania.

jw – Dotkliwy, ale nie najbardziej dotkliwy, chyba że dla tych, którzy w nauce ‚robią’, ale nie zarabiają ! Ale tymi żaden rząd się nie interesuje, chociaż w nauce coś znaczą.
Wpływ zarobków na jakość nauki i nauczania nie jest widoczny, nie ma korelacji:dużo pieniędzy – dobra nauka i nauczanie i mało pieniędzy – zła nauka i nauczanie.. Często jest wręcz przeciwnie (udowodnilem!). Nie ma planów, aby było inaczej.

Akademicy i badacze są zmuszani do szukania dodatkowych zarobków, co oczywiście nie wpływa dobrze na wykonywany zawód.

jw – Z mojego monitoringu wynika, że wieloetatowcy rekrutują się przede wszystkim spośród tych co zarabiają na pierwszym etacie najwięcej ! (rektorzy, dziekani, kierownicy, profesorowie..) Słabiej zarabiający na ogół szans na zarabianie dodatkowo nie mają. Może dlatego często profesorowie (dobrze zarabiający) wykonują swój zawód gorzej niż np. doktorzy (słabo zarabiający).

Obietnice składać łatwo, lecz trudno je spełnić zważywszy na sytuację finansów publicznych. Celem – niestety odsuniętym w czasie – ale celem realnym jest ustalenie wynagrodzenia w odniesieniu do średniej krajowej: w przypadku profesora na poziomie trzech średnich, w przypadku doktora habilitowanego – dwóch, w przypadku adiunkta doktora – jednej i pół, zaś w przypadku asystenta – jednej.

jw – Wynagrodzenie winno być powiązane z efektami pracy, a nie z tytułami, Obecnie jest nader luźno powiązane z osiągnięciami, a bardziej z poprawnością ‚akademicką’

Pracujemy także nad takimi rozwiązaniami, w ramach których profesorowie zwyczajni po osiągnięciu wieku emerytalnego uzyskają prawo do stanu spoczynku.
Efekty reform w dziedzinie nauki i szkolnictwie wyższym pojawiają się z dużym opóźnieniem, również z tego powodu, że jakość tych dziedzin zależy także od wpływu wcześniejszych reform na niższych etapach kształcenia. Wydaje się jednak, że w Polsce mogą być względnie szybko spełnione takie zewnętrzne warunki, by zmiana na lepsze się zaczęła. Partia Prawo i Sprawiedliwość ma środki i wolę, by je urzeczywistnić.

jw – Dobrze by było te środki i wolę ujawnić i udokumentować w programie ( w załącznikach do programu) bo póki co to są puste słowa.

Uwagi napisane z punktu widzenia wieloletniego wyborcy PiS, od lat zaangażowanego w działania na rzecz zmiany systemu nauki i edukacji wyższej w Polsce, w tym na rzecz wspierania projektu ustawy o szkolnictwie wyższym PiS z 2004 r. , autora kilku książek i kilku serwisów internetowych poświęconych sprawom systemu nauki i edukacji wyższej w Polsce i monitoringowi patologii akademickich, który obecnie się zastanawia czy nadal na PiS głosować.

Wcześniejsze Uwagi do programu PiS dotyczącego nauki i szkolnictwa wyższego –
https://blogjw.wordpress.com/2013/07/23/uwagi-do-programu-pis-dotyczacego-nauki-i-szkolnictwa-wyzszego/ ( bez reakcji !)

Materiały autorskie, pomocnicze do analizy programu:

Wykaz stron NFA:

NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE
http://www.nfa.pl/

LUSTRACJA I WERYFIKACJA NAUKOWCÓW PRL
http://lustronauki.wordpress.com/

ETYKA I PATOLOGIE POLSKIEGO ŚRODOWISKA AKADEMICKIEGO
http://nfaetyka.wordpress.com/

MEDIA POD LUPĄ NFA
http://nfajw.wordpress.com/

NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE – SPRAWY LUDZI NAUKI
http://nfapat.wordpress.com/

MEDIATOR AKADEMICKI KONTRA MOBBING
http://nfamob.wordpress.com/

NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE – WHO IS WHO
http://nfawww.wordpress.com/

Moje blogi (akademickie)

Blog akademickiego nonkonformisty
https://blogjw.wordpress.com/

Sprawa Józefa Wieczorka(10)
http://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/

Witryna Obywatelska Józefa Wieczorka (archiwum) – http://wobjw.wordpress.com/.

Ponadto pod uwagę :

Wielki Jubileusz Uniwersytetu Jagiellońskiego. W trosce o Uniwersytet i prawdę oraz pamięć współczesnych i potomnych – http://jubileusz650uj.wordpress.com/

 

Książki:

Drogi i bezdroża nauki w Polsce. Analiza zasadności wprowadzenia w Polsce zaleceń Europejskiej Karty Naukowca i Kodeksu postępowania przy rekrutacji naukowców (2008),
Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim (2009),
Etyka i patologie polskiego środowiska akademickiego (2010),
Patologie akademickie pod lupą NFA (2011) ,
Patologie akademickie po reformach (2012)
(książki dostępne m.in. w Bibliotece sejmowej, przekazane też do Komisji Sejmowej nauki i edukacji)

 

Wakacyjne konsultacje, w sam raz dla profesorów

 

Piąta Klepka

Wakacyjne konsultacje, w sam raz dla profesorów

 

Wakacje w pełni, więc najlepszy czas na rozpoczęcie konsultacji społecznych nad nowelizacją prawa o szkolnictwie wyższym.( Konsultacje społeczne nowelizacji Prawa o szkolnictwie wyższym rozpoczęte,serwis MNiSW, środa, 17 lipca 2013- http://www.nauka.gov.pl/ministerstwo/aktualnosci/aktualnosci/artykul/konsultacje-spoleczne-nowelizacji-prawa-o-szkolnictwie-wyzszym-rozpoczete/)

 

Profesorowie nie mają na głowie studentów/wykładów, więc nad prawem niech trochę popracują. A jest nad czym, bo to mogą być ich ostatnie wakacje

 

W projekcie prawa czytamy : „Nowe przepisy nakładają też na uczelnie obowiązek organizowania co najmniej trzymiesięcznych praktyk zawodowych na kierunkach studiów o profilu praktycznym”.

 

Przez lata III RP, studia przygotowywały dobrze jedynie do bezrobocia, więc wymyślono powrót do czasów PRL, kiedy studenci mieli praktyki robotnicze, a bezrobocie (przynajmniej formalne) było nikłe.

 

Ciekawe gdzie studenci będą teraz praktykować skoro dawne zakłady pracy na ogół nie istnieją ? Czy zaliczy im się do praktyk zawodowych miesiące spędzane na zmywakach Unijnej Europy ? W końcu w takim zawodzie na ogół się realizują.

 

Jest jednak spora nadzieja dla profesorów, której mimo wakacji nie powinni przegapić. W III RP przecież wymyślono zawód profesora, a nawet powstały związki zawodowe profesorów, broniące ich przed utratą prestiżu i szacunku, gdyby ich poczynania (niekiedy haniebne) na szwank szacunek i prestiż narażały.

 

Jeśli się studentów skieruje na trzymiesięczne praktyki zawodowe do terminowania w zawodzie profesora, to przecież część roboty za profesorów odwalą, tym bardziej, że już potrafią, na ogół biegle, odwalać z innych, idąc w ślady swoich profesorów. „I wespół w zespół, wespół w zespół, By żądz moc móc zmóc” robota pójdzie szybciej i sprawniej, i nim się zacznie nowy rok akademicki niejedna praca „naukowa” powstanie, a praktykę w produkcji ‚naukowej’ rozliczy się w ramach wypełniania nowych przepisów nakładanych na uczelnie.

 

A więc interes profesorski jest wielki, więc warto mimo wakacji skonsultować społecznie to prawo, aby wyjść na swoje, a nawet bardziej.

 

Trzeba mieć też na uwadze, że „Uczelnie zostaną zobowiązane do sprawdzania prac dyplomowych – przed ich obroną – z wykorzystaniem programu antyplagiatowego i ogólnopolskiego repozytorium prac dyplomowych”

 

Trzeba zatem odwalać ( w ramach praktyk) nie z tego co jest/ może być w repozytorium prac dyplomowych, tylko z tego czego tam nie ma/nie może być. Przez lata wyprodukowano takie ilości makulatury naukowej, której w żadnym repozytorium internetowym nie ma, że jest z czego wybierać jak się ma rozeznanie. Żaden program anyplagiatowy tego nie zidentyfikuje, a identyfikacji ze strony etatowych naukowców nie ma co się obawiać.

 

Tych co by potrafili, bo prace czytali i to ze zrozumieniem, dawno już pousuwali. Gdyby zresztą, mimo to, ktoś taki się znalazł, to i tak argument ‚praca została sprawdzona programem anyplagiatowym, który nic nie wykrył, więc jest O.K.’ ma w naszym systemie moc szczególną, co widzimy np. na przykładzie podejrzenia o plagiat w pracy doktorskiej wiceministra Stanisława Gawłowskiego. Skoro program nic nie wykrył, to są to tylko insynuacje w ramach walki politycznej !

 

Uczeni w ramach procedur stosowanych na okoliczność produkcji dyplomów, niezależnie jakiego kalibru, na pewne nic nie wykryją. Niechby tylko taki się zdarzył co wykryje – marny jego los.

 

Ja co prawda zaproponowałem inny program antyplagiatowy i to darmowy ( Darmowy program antyplagiatowy, czyli karanie plagiatofilii i nagradzanie plagiatofobii – http://wobjw.wordpress.com/2009/12/31/darmowy-program-antyplagiatowy/) , ale nie ma obawy aby został wdrożony w życie akademickie, bo tak go objaśniłem – „Program polega na wyrejestrowaniu z populacji akademickiej osób popełniających plagiaty, a zarejestrowaniu osób potrafiących plagiaty wykrywać. Dotychczasowe programy tych opcji nie przewidują, stąd są tak mało skuteczne. Program zapewni podniesienie standardów uprawiania nauki bez zwiększenia kosztów księgowanych po stronie wydatków na naukę, a nawet gwarantuje spore oszczędności, bo np. działających na szkodę nauki plagiatofilów jest znacznie więcej niż plagiatofobów. Jest jeden problem, bo niestety, czego jak czego, ale fobii nie tolerujemy w naszym życiu akademickim. Trzeba jednak zmienić opcję – preferujmy fobie, szczególnie plagiatofobię.”

 

Jak łatwo się domyśleć, to by groziło całkowitą zapaścią systemu akademickiego III RP !

 

Beneficjenci systemu akademickiego z takim trudem wypracowanego w PRL/IIIRP nie mogą do tego dopuścić.

 

A więc mimo kanikuły – profesorowie do roboty nad ustawą ! Jest szansa, że mimo zmian, wszystko pozostanie po staremu i wyjdziecie na swoje, i to dożywotnio. Nawet jak nauka w Polsce upadnie, wasz prestiż na pewno ocaleje na wieki.

 

Czy decydenci akademiccy to niewłaściwi adresaci zapytań w imię prawdy ?

Generał w hołdzie Pileckiemu

Generał Jerzy  Biziewski składa hołd rtm. Witoldowi Pileckiemu

(25 maja 2013 r. –

Galeria Wielkich Polaków w patriotycznym Parku Jordana w Krakowie)

(por. tekst poniżej,  stanowiący reakcję na haniebne  zachowania

profesora wzorcowej dla innych uczelni)

Czy decydenci akademiccy to niewłaściwi adresaci zapytań w imię prawdy ?

Nauka jak wiemy zajmuje się poszukiwaniem prawdy, a poszukiwania realizują  liczni naukowcy zatrudniani na ogół na etatach  w bardzo już licznych uczelniach i instytutach naukowych.
Coraz częściej słyszymy jednak, że wielu naukowców z prawdą jest na bakier. Dotyczy to także naukowców uznanych, nominowanych przez prezydenta (taki u nas obyczaj) i stojących siłą rzeczy na straży prawdy.

Nie tak dawno środowiska patriotyczne ( i nie tylko)  poruszyły się ekscesami znanego profesora i to najstarszej polskiej uczelni,  który owładnięty nienawiścią do IPN  i polskich bohaterów, insynuował niegodne poczynania jednego z najgodniejszych Polaków – rotmistrza Witolda Pileckiego. Zbulwersowany tym zwróciłem się   do kilku decydentów akademickich z pytaniami w imię prawdy.
Zacytujmy mój list z 19 maja 2013 r. skierowany do:  Rektora UJ, Prezesa PAN, Prezesa PAU, Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ministerialnego Zespołu ds. Dobrych Praktyk Akademickich
„ Zapytania w imię prawdy
Czy prof. dr hab. Andrzej Stanisław Romanowski, o którym ostatnio jest głośno z powodu haniebnego i niekompetentnego ataku na bohatera naszej historii (rzekomo w imię prawdy) – rtm. Witolda Pileckiego ma kwalifikacje do noszenia tytułu/piastowania stanowiska profesora i czy otrzymywanie takiego tytułu/obejmowanie takich stanowisk przez osoby o takim ‚etosie’ akademickim nie kompromituje systemu nauki w Polsce ?
Czy prof. dr hab. Andrzej Stanisław Romanowski może być zasadnie zatrudniany i to ‚wieloetatowo’ na stanowisku profesora i w UJ, i w PAN ( jak wskazuje baza danych o ludziach nauki jest wieloetatowcem – prof. dr hab. Andrzej Stanisław Romanowski http://nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=59574&lang=pl   Zatrudnienie aktualne: profesor nadzwyczajny Uniwersytet Jagielloński; Wydział Polonistyki; Katedra Kultury Literackiej Pogranicza ,Instytut Historii im. Tadeusza Manteuffla PAN , Kierownik Uniwersytet Jagielloński; Wydział Polonistyki; Katedra Kultury Literackiej Pogranicza)  skoro nie daje sobie rady ze studiowaniem dość prostych prac i wyciąganiem zasadnych wniosków.
Czy wykazywana przez prof. – od dawna – nienawiść do IPN i lustracji i jak się ostatnio okazało (przynajmniej dla mnie) także do wybitnych bohaterów naszej historii jest zgodna z etosem akademickim i czy nie powoduje utraty zdolności do poznawania i zapisywania prawdy o wybitnych Polakach w redagowanym przez niego ‚naczelnie’ Polskim Słowniku Biograficznym (wydawanym wspólnie przez Polską Akademię Nauk i Polską Akademię Umiejętności).
Czy ten słownik nie jest narażony na skutki tej nienawiści ?
Czy prof. swoją postawą, w gruncie rzeczy jak rozumiem, antynaukową, antypatriotyczną, nie wpływa negatywnie na młodzież akademicką ? ( w końcu jest profesorem wzorcowej dla innych uczelni)
Czy fakt zatrudniania i funkcjonowania w polskim systemie nauki takich ‚profesorów’ nie jest skutkiem negatywnej selekcji kadr akademickich prowadzonej w PRL i kontynuowanej w III RP ?
Czy na poczynania Andrzeja Romanowskiego (i nie tylko) nie ma negatywnego wpływu  niechęć do rozliczenia się władz UJ, i nie tylko UJ, z haniebną postawą rektorów w okresie instalacji systemu komunistycznego wobec swoich kolegów z podziemia niepodległościowego ?
Czy na poczynania Andrzeja Romanowskiego (i nie tylko) nie ma negatywnego wpływu niechęć do rozliczenia się władz UJ, i nie tylko UJ, z haniebną postawą rektorów/profesorów w okresie Wielkiej Czystki Akademickiej schyłku PRL, kiedy doszło do negatywnego oczyszczenia środowiska akademickiego a pozytywne oczyszczenie w III RP nigdy nie nastąpiło ?
Czy to jest dobra praktyka akademicka ?
Z oczekiwaniem na merytoryczne odpowiedzi”.
Niestety mimo zakończenia już roku akademickiego   odpowiedzi od adresatów nie otrzymałem,  więc wyraziłem swoje obywatelskie zdanie w tej kwestii. (23 czerwca 2013 r.)
„Ponad  miesiąc temu zadałem pytania w imię prawdy.  Odpowiedzi do dnia dzisiejszego nie dostałem. Rozumiem, że pytania były za trudne. Kończy się już rok szkolny i akademicki,  więc chyba promocji być nie może,  szczególnie dla decydentów systemu akademickiego w Polsce.  
Ja wiem, że w polskim  systemie akademickim od dawna nie ma dyskusji merytorycznej, krytyka merytoryczna została skutecznie wytępiona, zdolność rozumienia słowa pisanego  można wykryć tylko u nielicznych beneficjentów   systemu, a  na merytoryczne odpowiedzi na  merytoryczne pytania  – nie ma co liczyć.
Może  moje pytania w gruncie rzeczy same sobą stanowią odpowiedź,  tyle że decydenci winni podejmować decyzje.  Skoro nie są w stanie,  to jest jedno wyjście – podanie się do dymisji  i zajęcie się tym co są w stanie robić.  Promocji na rok następny być nie może.”

Jak widać moje zdanie było merytorycznie uzasadnione, w swej formie wyważone i wyrażające troskę  o stan akademicki. Niestety   dla decydentów  zdanie to okazało się nieistotne,  tak jakby decydenci akademiccy nie byli właściwymi adresatami zapytań w sprawie prawdy i  opinii obywateli zatroskanych o producentów  polskich elit.
Co prawda min. Barbara Kudrycka jakoś niedługo po tej ‘obywatelskiej dymisji’ ogłosiła, że chce odejść z rządu, ale ostatnio tą informację zdementowała.
Kilka dni temu otrzymałem natomiast  list ( z 12 lipca 2013 r.)  z  Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego,  podpisany przez wiceminister od dobrych praktyk – dr hab. Darię Lipińską – Nałęcz , w którym m.in. czytamy

opiniuje środowisko akademickie
Rzecz w tym, że  organy administracji rządowej w randze ministra nieraz wypowiadały się  ‘ocennie’,  ‘obronnie’,  co do różnych profesorów, nieraz o niechlubnej przeszłości np. prof. Z. Baumana, prof. A. Wolszczana, czy negatywnie o tych co promowali takich magistrów jak Paweł Zyzak.
Trzeba mieć także na uwadze, że kompetencje naukowe kandydatów do tytułów  oceniane są przez Centralną Komisję podlegającą premierowi,  a prezydent nadaje profesury, gdy natomiast środowisko akademickie nawet jakby chciało i to zasadnie,  to takiej profesury  nie może odebrać.
Argumentacja ministerialna wobec moich zapytań ma zatem  znamiona hipokryzji.
Niestety wybrani przez środowisko akademickie – Rektor UJ, Prezes PAN, Prezes PAU,   ani słowem nie skwitowali moich zapytań, mimo że powinni,  jak wynika z ministerialnego pisma. Zachowują się tak,  jakby byli niewłaściwymi adresatami zapytań w imię prawdy. Więc kto winien być właściwym adresatem ?
Nie znam też oficjalnych wypowiedzi samego środowiska akademickiego,  czyli elektorów  decydentów  akademickich – adresatów moich zapytań, w sprawie kompetencji naukowych profesora  nienawidzącego IPN i  polskich bohaterów,  a tworzącego Polski Słownik Biograficzny.  Widocznie jakie środowisko – tacy i wybierani przez środowisko decydenci. No cóż, długotrwała negatywna selekcja kadr akademickich  w PRL/III RP zrobiła swoje,  a nie ma kto otworzyć zamkniętego układu akademickiego, więc i nie ma do kogo zwracać się w imię prawdy.

Uwagi do programu PiS dotyczącego nauki i szkolnictwa wyższego

JWfoto

Uwagi do programu PiS dotyczącego nauki i szkolnictwa wyższego

zdanie głosującego od lat na PiS,

od lat zajmującego się działaniami

na rzecz reform systemu nauki i szkolnictwa wyższego

z punktu widzenia dobra wspólnego, a nie partyjnego.

(uwagi przekazane do Biura PiS

i posłów PiS z podkomisji d/s nauki i szkolnictwa wyższego) 

PROGRAM PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI, WARSZAWA 2011

http://programpis.org.pl/

Moje uwagi ogólne

Jestem rozczarowany programem. Niestety nic mi nie wiadomo aby był konsultowany wśród zwolenników PiS zajmujących się reformami nauki i szkolnictwa wyższego. Nie wiem czy PiS prowadzi monitoring skutków funkcjonowania dotychczasowej ustawy o szkolnictwie wyższym i skutków jej nowelizowania.

Odnoszę wrażenie, że jestem jedyną , obywatelską , jednoosobową instytucją, która stara się to czynić, kładąc nacisk na systemowo uwarunkowane patologie akademickie rujnujące ten sektor odpowiedzialny za (niedo)rozwój Polski.

Rozczarowany jestem przede wszystkim filozofią programu sprowadzającego się przede wszystkim do krytyki (częściowo słusznej) poczynań PO-PSL a pomijającego niemal całkowicie fakt, że zapaść nauki i edukacji wyższej jest skutkiem braku odpowiedzialnych reform tego sektora od początków III RP i nieodpowiedzialnym przekształceniem uczelni wyższych w zakłady produkujące śmieciowe dyplomy, na której to produkcji dawna nomenklatura mogła się nieźle dorobić .

Rzekomo wysokie kwalifikacje kadry akademickiej mierzono ilością coraz mniej wartych stopni i tytułów i starano się aby czasem na uczelnie nie wrócili ci, których wykluczono z systemu w czasach Wielkiej Czystki Akademickiej lat 80-tych i tych co przenieśli się za granice kraju, aby coś w nauce ‚robić’.

Skutek jest taki, że krajem rządzą pseudoelity reprodukowane na pseudouczelniach z nazwy wyższych, na których jest miejsce, i to poczytne, dla Romanowskich, Ziejków, Wyrozumskich, Drewsów, Hartmanów, różnych tajnych i jawnych współpracowników systemu kłamstwa, ale nie dla ich ofiar. W programie PiS nie widać filozofii wyjścia z tego układu zamkniętego ! Skoro najtęższe głowy, najlepszej podobno uczelni, nie są w stanie zidentyfikować w historii stanu wojennego, to nagradzanie ich za to (?) pensją 3x średnia krajowa -zgodnie z programem PiS – budzi konsternację.

Niestety twórcy programu chyba nie zastanowili się skąd się wzięły obecne kadry akademickie, jak są rekrutowane i formowane. Program raczej stara się zapewnić jak najlepsze warunki beneficjentom dotychczasowego patologicznego systemu negatywnej selekcji kadr, co ma niby doprowadzić do rozwoju Polski.

Najwyższy czas aby program ten dostosować do potrzeb i oczekiwań Polaków, którzy nie zasługują na to aby nadal tkwić w systemie PRL..

Program zamierzam poddać pod dyskusję środowiska akademickiego, podobnie jak to czyniłem przed 10 laty, kiedy ramie w ramię z ‚S’ nauki i PiS walczyliśmy przeciwko przepychaniu w Sejmie prezydenckiego bubla legislacyjnego (ustawa o szkolnictwie wyższym z 2005 r.). Jest jeszcze czas aby popracować mocno nad programem, aby była szansa na wyjście z obecnej, długotrwałej zapaści.

Informacje o autorze uwag:

Autor jest absolwentem geologii Uniwersytetu Warszawskiego, był wykładowcą geologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, autorem kilkudziesięciu publikacji w czasopismach polskich i zagranicznych, http://wobjw.wordpress.com/2010/07/20/publikacje/, wprowadził do systemu nauki i edukacji wielu swoich studentów http://wobjw.wordpress.com/2010/07/20/edukacja/

Jeszcze w latach PRL walczył o wysokie standardy etyczne środowiska akademickiego. W ramach wielkiej czystki środowiska akademickiego prowadzonej w latach 80-tych został usunięty z uczelni z oskarżenia o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką, niewłaściwą (dla systemu komunistycznego) etykę i postawę obywatelską stanowiącą zagrożenie dla symbiotycznych związków – nomenklaturowe władze uczelni – PZPR – SB.

Wilczy bilet” wystawiony u schyłku PRL zachował swoją ważność także w III RP, stanowiąc dokumentację natury tego systemu.

W czasach transformacji został usunięty również z Polskiego Towarzystwa Geologicznego (był b. aktywnym jego członkiem, redaktorem Rocznika PTG, prowadził sekcję paleontologiczną, i sekcję geologii historycznej), którego władze usilnie broniły się przed demokratyzacją towarzystwa i wprowadzeniem należytych standardów etycznych. Te decyzje nie zostały zmienione w III RP.

W 2005 r. jako dysydent akademicki założył portal (i fundację) NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE http://www.nfa.pl. rozwinięty następnie w strefę stowarzyszonych serwisów NFA, poświęconych problemom środowiska akademickiego, a w szczególności jego patologiom. Uznany przez decydentów akademickich za destabilizatora polskiego środowiska akademickiego, czego trudno nie uznać za wyraz wysokiego uznania dla tej działalności.

Pierwszy laureat głównej nagrody Kongresu Mediów Niezależnych za obronę prawdy w mediach – r. 2013 .

Wykaz stron NFA:

NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE

http://www.nfa.pl/

LUSTRACJA I WERYFIKACJA NAUKOWCÓW PRL

http://lustronauki.wordpress.com/

ETYKA I PATOLOGIE POLSKIEGO ŚRODOWISKA AKADEMICKIEGO

http://nfaetyka.wordpress.com/

MEDIA POD LUPĄ NFA

http://nfajw.wordpress.com/

NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE – SPRAWY LUDZI NAUKI

http://nfapat.wordpress.com/

MEDIATOR AKADEMICKI KONTRA MOBBING

http://nfamob.wordpress.com/

NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE – WHO IS WHO

http://nfawww.wordpress.com/

Moje blogi (akademickie)

Blog akademickiego nonkonformisty

https://blogjw.wordpress.com/

Sprawa Józefa Wieczorka(10)

http://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/

Witryna Obywatelska Józefa Wieczorka(archiwum) – http://wobjw.wordpress.com/.

Autor książek :

Drogi i bezdroża nauki w Polsce. Analiza zasadności wprowadzenia w Polsce zaleceń Europejskiej Karty Naukowca i Kodeksu postępowania przy rekrutacji naukowców (2008),

Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim (2009),

Etyka i patologie polskiego środowiska akademickiego (2010),

Patologie akademickie pod lupą NFA (2011) ,

Patologie akademickie po reformach (2012)

Współpracuje z ‘drugoobiegowym’ radiem – http://niepoprawneradio.pl/ nagrywając swoje teksty głównie o problematyce akademickiej, ma też ‘niepoprawny’kanał na YouTube- Niepoprawne Radio PL – JÓZEF WIECZOREK | Akademickie patologie – http://www.youtube.com/playlist?list=PLVEXBZAfiKyt9kjvqbVQGEzBJsEsI028_

Działa na rzecz systemowego zmniejszenia patologii polskiego życia akademickiego i przeprowadzenia głębokich reform nauki i edukacji w Polsce.

Teksty publicystyczne zamieszczał m.in. w Rzeczpospolitej, Życiu, Gazecie Polskiej, Opcji na prawo, Najwyższym Czasie, Polityce, Obywatelu, Forum Akademickim oraz  na stronach internetowych, zarówno swoich, jak w wielu serwisach – m.in.

blogmedia.24

http://blogmedia24.pl/blog/1196

salon24

http://jwieczorek.salon24.pl/

blogpress

http://blogpress.pl/blog/4146

Ma profil na Facebooku

https://www.facebook.com/jozef.wieczorek

Uwagi do programu PiS

( http://programpis.org.pl/)

( jw – kursywa na czerwono)

6. Szkolnictwo wyższe i nauka

W dobie społeczeństwa opartego na wiedzy wysoko wykwalifikowane kadry i służące innowacyjności badania naukowe są kluczem do szybkiego rozwoju Polski.

jw -słuszny wstęp, więc program winien zakładać formowanie wysoko wykwalifikowanych kadr (w relacjach międzynarodowych )

Nie uda się tego osiągnąć bez zwiększenia nakładów budżetowych na naukę i szkolnictwo wyższe.

jw – z pewnością bez zwiększenia nakładów nie uda się tego osiągnąć, ale jeśli zwiększone nakłady pójdą na kadry nisko wykwalifikowane intelektualnie i moralnie to stan nauki a także Polski może się pogorszyć a nie polepszyć. Niestety stan naszych kadr akademickich w porównaniu z kadrami zagranicznymi jest kiepski i to pod względem osiągnięć naukowych, jak i pod względem etycznym.

Osobisty przykład – wydostanie się poza zasięg ‚maczug akademickich’ zaznaczyło się zwiększeniem rezultatów naukowych, mimo braku finansowania ( fakt, ze na krótki okres bo bez finansowania trudno robić w nauce, ale jednak powinno to dawać wiele do myślenia co do polityki kadrowej i finansowej). A zatem inne czynniki od finansowania winny być brane pod uwagę w programie naprawy systemu.

Dalekie miejsce polskich uczelni w międzynarodowych rankingach wynika z ich niedofinansowania.

jw – nie tylko. W głównej mierze jest to skutek długotrwałej negatywnej selekcji kadr w systemie tytularnym , a nie dorobkowym. Jesteśmy potęgą habilitacyjną, profesorską, ale mizerią naukową i to winno dawać wiele do myślenia, ale nie daje. Widocznie usuwanie z systemu tych, którzy uczyli myślenia i to krytycznego, jako stanowiących zagrożenie dla systemu, swoje zrobiło.

Sukcesem naszego kraju jest uzyskanie wśród państw świata wysokiej lokaty pod względem odsetka młodzieży studiującej w szkołach wyższych.

jw – ale to sukces pozorny, wprowadzający w błąd. Bardzo liczne uczelnie z nazwy wyższe reprezentują na ogół kiepski poziom, podobnie jak ich kadry – wielu profesorów uczelni ‚wyższych’ chyba nie reprezentuje nawet poziomu profesorów licealnych II RP.

Uczelnie produkują śmieciowe dyplomy, często ‚plagiatowe’ pod kierunkiem śmieciowych kadr (obficie utytułowanych) , które nie tylko plagiatów nie potrafią/nie chcą wychwytywać, ale także je popełniają.

Do zjawisk ujemnych należy natomiast zaliczyć: nierówny poziom polskich uczelni

jw – nigdzie na świecie nie ma równego poziomu uczelni, są dobre, średnie i kiepskie i wartość kadr jak i dyplomów jest różna w różnych uczelniach

i – w konsekwencji – rzeczywistej wartości wydawanych przez nie dyplomów,

jw – rzeczywista wartość dyplomów, także na najwyżej u nas ocenianych uczelniach jest niewielka i ciągle spada, bo taki jest system preferujący ilość, a nie jakość

brak konkurencji między uczelniami i mobilności kadry naukowej,

jw – negatywny jest brak współpracy między uczelniami dla dobra wspólnego,

brak mobilności stanowi przyczynę wielu patologii akademickich

znikomy stopień zastosowań wyników krajowych badań naukowych w polskiej gospodarce,

jw – jak nie ma wyników naukowych to trudno je zastosować w gospodarce, instytuty badawcze często funkcjonują jako agencje nieruchomości, bo z nieruchomości (nieraz na poziomie europejskim) łatwiej im się utrzymać, niż ze sprzedaży produkcji intelektualnej .

Fakt, że zastosowania badań naukowych w gospodarce nie są należycie doceniane

zbyt mały wkład naszej nauki do światowego dorobku wiedzy,

jw – to potwierdzenie, że nasz system nauki jest do niczego. Polacy są zdolni naukowo i w systemach

normalnych sprawdzają się znakomicie, ale nasz system takich wyrzuca na margines lub z kraju i jest (niemal)zamknięty na ewentualne powroty naukowców polskich z zagranicy

inercyjne struktury i reguły funkcjonowania nauki, odziedziczone w dużej mierze po PRL,

jw – jak najbardziej, i brak od samego początku III RP programu należytego zreformowania systemu, zerwania z systemem PRL

brak mechanizmów zapewniających racjonalne i efektywne wykorzystanie ponoszonych nakładów.

jw – pełna zgoda

Polski system szkolnictwa wyższego i nauki z jednej strony nie tworzy optymalnych warunków rozwoju naukowego wybitnych uczonych i studentów, którzy powinni stanowić elitę nadającą ton swoim środowiskom,

jw – zgoda, stąd produkcja/reprodukcja ‚pseudoelit’ III RP i konieczność radykalnych zmian tego systemu, aby wykorzystać potencjał intelektualny Polaków i stworzyć elity dla dobra kraju

a z drugiej strony nie rozwiązuje problemu nierówności szans edukacyjnych młodzieży, który wiąże się ze zróżnicowaniem dochodów, poziomu wykształcenia i miejsca zamieszkania, nie potrafi dotychczas sprostać wyzwaniu, jakim jest pogodzenie niezbędnej dla rozwoju nauki elitarności z właściwie pojętym egalitaryzmem dostępu do edukacji na poziomie wyższym.

jw – niejasne. Polska jest liderem jeśli chodzi o liczbę osób studiujących, więc chyba dostęp jest zbyt szeroki, bo odciąga młodzież od kształcenia zawodowego wymagającego większego wysiłku od zdobywania niewiele wartych dyplomów ‚uniwersyteckich’ bardzo u nas lubianych.

Uznajemy, że w nauce zasada samorządności, w tym autonomia szkół wyższych, sprawdza się w praktyce i powinna być utrzymana.

jw – czy to uznanie wynika z badań nad sprawdzaniem się w praktyce samorządności i autonomii ? Brak danych! Jeśli w szkołach wyższych rządzą sitwy ( kumoterstwo, kolesiostwo, układy zamknięte, autonomiczna rekrutacja i selekcja kadr wg kryteriów towarzysko-genetycznych a nie merytorycznych) to autonomia źle pojmowana/stosowana może być katastrofalna w skutkach. Fakt, że trudno jest wyjść z sukcesem z tego od lat układu zamkniętego.

Nie może to jednak oznaczać petryfikacji wszystkich istniejących struktur czy niemożności zgodnego z prawem oddziaływania państwa na tę ważną dziedzinę życia zbiorowego w celu jej modernizacji i dostosowania do nowych potrzeb.

Akcentując konieczność szerszego uwzględniania w dydaktyce i badaniach potrzeb gospodarki, należy zarazem podkreślić, że roli szkół wyższych nie można redukować do kształcenia kadr z myślą o rozwoju materialnym. Zadaniem szkolnictwa wyższego, podobnie jak innych instytucji nauki, jest bowiem także troska o kulturę narodową i rozwój społeczny w jego pozamaterialnych wymiarach. Jeden z nich stanowi rozwój samej nauki, oparty na dążeniu do prawdy i uznaniu etycznych zobowiązań nauki.

jw – dążenie do prawdy wydaje się być na ostatnim miejscu w nauce polskiej, dla której charakterystyczny jest brak krytyki naukowej ( tam się kończy nauka, gdzie kończy się możliwość merytorycznej krytyki, a u nas ta możliwość dawno się skończyła !)
Etyka środowiska naukowego to rozpacz – skutek czystek etycznych w PRL aprobowanych w III RP.

Wprowadzona ostatnio nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym zawiera wiele błędnych i szkodliwych decyzji.

jw- błędna była przede wszystkim ustawa o szkolnictwie wyższym z 2005 r. -ustawa ‚prezydencka’ przygotowana przez prezydenta , choć nie-magistra, dla rektorów (ci niejako zrzekli się autonomii na rzecz prezydenta, bo mogli/winni sami ją opracować), aby im było dobrze i jest im dobrze, gorzej z nauką. Przypomnę, że ustawę z 2005 r. przepchnęły: SLD i PO a PiS było jej przeciwne , więc skąd ten sentyment (?) – jak rozumiem – do tego bubla ustawowego ?

Obniża wymagania stawiane szkołom wyższym, ogranicza tradycyjną autonomię uczelni, zagraża dalszemu funkcjonowaniu państwowych wyższych szkół zawodowych, deprecjonuje habilitacje, równocześnie komplikując zasady ich uzyskiwania, ogranicza stypendia za wyniki w nauce dla studentów. W tych wszystkich kwestiach, które pogarszają i tak już dramatyczną sytuację polskiej nauki oraz szkolnictwa wyższego, Prawo i Sprawiedliwość deklaruje stanowczo, że przede wszystkim doprowadzi do zmiany niekorzystnych przepisów ustaw przygotowanych przez rząd PO-PSL.

jw – konieczna jest radykalna zmiana systemu nauki i szkolnictwa wyższego odziedziczonego po PRL a nie tylko kosmetyczne zmiany nowelizacji bubla ustawowego z 2005 r., który wówczas był przez PiS krytykowany.

KSZTAŁCENIE STUDENTÓW I ORGANIZACJA UCZELNI

Kształcenie na poziomie wyższym zostało dostosowane do założeń Deklaracji bolońskiej z 1999 roku.

W konsekwencji model polskiego szkolnictwa wyższego został oparty na trzech etapach kształcenia: trzyletnich studiach I stopnia, pozwalających uzyskać dyplom licencjata; dwuletnich studiach II stopnia, umożliwiających zdobycie tytułu magistra lub magistra inżyniera; czteroletnich studiach III stopnia, kończących się doktoratem.

Obecnie w wielu krajach i na wielu uczelniach model ten jest krytykowany. Należy rozważyć taką jego modyfikację, która zakładałaby pięcioletnie studia magisterskie, z możliwością zakończenia ich po trzech latach przez tych, którzy ten okres uznaliby za wystarczający ze względu na swoje potrzeby lub możliwości.

jw – bezkrytyczne wprowadzanie systemu bolońskiego okazało się szkodliwe i trzeba mieć program jak z tego wyjść

Wymagania dotyczące uzyskania tytułu doktora pozostałyby na niezmienionym poziomie.

jw – poziom doktoratów spada zdecydowanie poniżej poziomu z czasów PRL ! więc utrzymywanie tego poziomu/jego spadku jest nieodpowiedzialne i sprzeczne z postulatami znalezienia naukowego/edukacyjnego klucza do rozwoju Polski. Takim ‚doktorskim kluczem’ to najwyżej będzie można otworzyć śmietnik z dyplomami.

Doktor to winien być podstawowy stopień naukowy, tak jak w wielu krajach o wysokim poziomie naukowym i jego poziom w Polsce winien równać do poziomu w krajach należycie rozwiniętych .

Liczba i nazwy kierunków studiów wymagają rewizji. Obecnie ich katalog jest zbyt rozbudowany, a zakres poszczególnych kierunków – nadmiernie zawężony, co zmniejsza szanse absolwentów na rynku pracy. Doszło do niekorzystnego osłabienia podstawowych kierunków uniwersyteckich przez wykreowanie nadmiernej ilości studiów o zbyt wąskim zakresie lub zrodzonych przez krótkotrwałe mody edukacyjne, co odbiło się niekorzystnie na jakości kształcenia.

jw – wiele kierunków wykreowano jedynie dla zaspokojenia potrzeb/umiejętności kadr uczelnianych.

Czy PiS ma dane odnośnie zatrudnienia po takich studiach? Odnosi się wrażenie, że z niektórych kierunków korzyści ma jedynie kadra akademicka – utrzymuje się na etatach.

Doszło też do nadmiernego rozrostu kierunków humanistycznych i społecznych, niekiedy o wątpliwym statusie, kosztem kierunków ścisłych, przyrodniczych i technicznych. Takie dysproporcje wymagają stopniowych korekt. Z ograniczeniem ilości kierunków studiów będzie iść w parze zwiększenie swobody tworzenia programów nauczania przez same uczelnie. Władze centralne będą określać jedynie minimum programowe dla poszczególnych kierunków studiów magisterskich i licencjackich oraz wymagania dotyczące stosunku samodzielnych pracowników nauki do liczby studiujących.

Przy ogromnych różnicach w poziomie uczelni nie jest realne oczekiwanie, że zostanie osiągnięty jednolity standard kształcenia. W przypadku konieczności zapewnienia określonego zasobu wiedzy i umiejętności ze względu na dobro osób trzecich lub interes publiczny, np. w odniesieniu do lekarzy i prawników, posiadanie wystarczających kwalifikacji do wykonywania danego zawodu będzie sprawdzane w drodze egzaminu państwowego. Dyplom wyższej uczelni stanie się jednym z warunków dopuszczenia do takiego egzaminu, nie będzie natomiast wystarczającym dowodem kwalifikacji zawodowych.

Szkoły wyższe, także państwowe, uzyskają większą swobodę w sprawach oceny, awansowania  i wynagradzania kadr akademickich, oczywiście w ramach posiadanych środków. Swoboda ta nie będzie jednak oznaczać, że w uczelniach dotowanych przez państwo środki publiczne mogą być przeznaczane na płacenie za sam fakt bycia naukowcem, na zasadzie „zasiedzenia” etatu. Warunkiem finansowania wynagrodzeń z budżetu państwa stanie się istnienie w danej uczelni systemu obiektywnej oceny dorobku pracowników naukowo-dydaktycznych i mechanizmów utraty zatrudnienia w razie nieuzyskiwania zadowalających wyników.

jw – jak to ma wyglądać w praktyce ? Czy PiS ma opracowany system obiektywnej oceny dorobku kadr akademickich ?

Wprowadzimy regulacje stymulujące większą mobilność kadr akademickich, sprzyjającą przenikaniu się różnych szkół naukowych oraz innowacyjności w badaniach i dydaktyce. Jednym z takich rozwiązań będzie umożliwienie – na warunkach uzgodnionych przez wszystkie zainteresowane strony – delegowania pracownika naukowo- dydaktycznego między uczelniami na określony czas, z prawem powrotu na dotychczasowe stanowisko.

Niektórzy uczeni proponują ponadto wprowadzenie – wzorem rozwiązań znanych za granicą – ustawowej reguły, że kandydaci na samodzielne stanowisko naukowo-dydaktyczne nie mogą rekrutować się spośród osób aktualnie lub w ostatnim czasie zatrudnionych w danej uczelni. Wydaje się, że powszechne obowiązywanie takiego wymagania byłoby w dzisiejszych polskich warunkach co najmniej przedwczesne.

jw – więc realne, pozytywne zmiany na uczelniach zostaną odłożone ad acta ! wbrew temu co się zapewnia w programie .

Ustanowimy natomiast zachęty finansowe dla uczelni, które zdecydują się wprowadzić takie wymaganie w ramach swej autonomii. Rząd Prawa i Sprawiedliwości, szanując autonomię szkół wyższych, będzie stymulować i wspierać oddolne reformy ich struktur i systemów zarządzania.

Zgodnie z tendencjami światowymi nowoczesne kierowanie uczelnią powinno być oparte na priorytetach strategicznych oraz profesjonalnym zarządzaniu zasobami ludzkimi i inwestycjami. Będziemy oczekiwać przezwyciężania anachronicznych podziałów wewnątrz uczelni oraz tworzenia mechanizmów wspólnego koncentrowania wysiłków na realizacji priorytetów w zakresie badań naukowych, nauczania i usług. Uczelnie powinny też wzmóc starania o pozyskiwanie środków finansowych na kształcenie i badania ze źródeł pozabudżetowych, w tym od podmiotów gospodarczych. Państwo zaś zapewni, że regulacje prawne i system finansowy będą sprzyjały rozwijaniu współpracy badawczej między uczelniami (także innymi instytucjami nauki) a partnerami gospodarczymi.

jw – a konkrety ?

Niezbędne jest wprowadzenie i utrzymanie ładu płacowego, postulowanego przez naukowców na

poziomie 3-2-1-1 w stosunku do średniej płacy w gospodarce, jako koniecznego minimum, warunkującego jakikolwiek rozwój.

jw – czy aby ten postulowany ład nie jest nieładem ? W jakim kraju każdy profesor ma na etacie zapewnione 3 średnie pensje krajowe ? Poziom ‚profesorów’ w Polsce generalnie jest kiepski, z czego sobie twórcy programu chyba zdają sprawę. Dlaczego pensja o wysokości 3 x średnia krajowa ma stanowić minimum do jakiegokolwiek rozwoju ? Czy kiepski profesor – beneficjent istniejącego do tej pory systemu negatywnej selekcji kadr , jak dostanie 3 średnie krajowe, to się rozwinie ? Kto i jak ten rozwój będzie mierzył ?

Praca nauczycieli akademickich na wielu etatach wpływa na obniżenie poziomu kształcenia, jednak przeciwdziałać temu zjawisku można nie poprzez ograniczenia administracyjne, lecz przez podniesienie płac.

jw – czy PiS ma dane odnośnie relacji między płacami kadr akademickich a wieloetatowością?

Wg mojego rozeznania wieloetatowość jest większa wśród najlepiej zarabiających na 1 etacie, a mniejsza u niżej zarabiających, więc chyba przyczyną wieloetatowości nie są niskie pensje.

Jasne, że wieloetatowość winna być zlikwidowana , tak jak i zatrudnianie na jednym nawet etacie wg kryteriów pozamerytorycznych, bo to obniża poziom kształcenia i nauki.

DYPLOMY UKOŃCZENIA STUDIÓW, STOPNIE NAUKOWE, TYTUŁ PROFESORA

Z poszerzeniem swobody uczelni w określaniu wymagań programowych powiążemy zastrzeżenie,

że jednym z warunków uzyskania dyplomu ukończenia uczelni na poziomie licencjackim lub magisterskim jest przedstawienie przez kandydata samodzielnej pracy pisemnej, która musi być powszechnie dostępna w Internecie przez określony czas przed terminem promocji, tak aby zmniejszyć ryzyko braku samodzielności i oryginalności pracy.

jw – a czy kadry finansowane 3x średnia krajowa nie będą kompetentne i wystarczająco opłacane aby

wykryć brak samodzielności i oryginalności prac dyplomowych ? Wykluczani z systemu nie mieli z tym problemów ( może dlatego byli wykluczani)

Analogiczne wymaganie będzie obowiązywać w przypadku rozpraw doktorskich i innych dzieł będących podstawą promocji naukowej.

jw – wymagania odnośnie rozpraw doktorskich i i innych dzieł będących podstawą

promocji naukowej winny być zdecydowanie wyższe od wymagań stawianych pracom dyplomowym !

Wdrożymy zespół działań legislacyjnych i praktycznych, które umożliwią pełne egzekwowanie

zasady, że jeżeli dzieło będące podstawą promocji naukowej zostało napisane przez osobę

trzecią lub jest plagiatem, następuje zakończenie procedury zmierzającej do promocji lub jej unieważnienie, a osoba winna, oprócz poniesienia kary za przestępstwo, zwraca koszty wyłożone przez uczelnię lub inną instytucję w związku z tą procedurą. Tytuły i stopnie – od licencjata aż po profesora nauk – uzyskane nieuczciwą drogą będą anulowane.

jw – zatem przy zachowaniu dotychczasowych trybów uzyskiwania stopni i tytułów prezydent winien mieć moc odbierania tytułu profesora ( czego obecnie nie ma)

W interesie rozwoju nauki leży znaczące zwiększenie liczby prac doktorskich; musi temu jednak

towarzyszyć rygorystyczne przestrzeganie ustawowych wymagań odnośnie do ich poziomu.

jw -jaka ustawa zagwarantuje ich poziom skoro naukowcy formowani w obecny sposób tego poziomu nie gwarantują ?

Krytycznie oceniamy dotychczasowy model studiów doktoranckich w szkołach wyższych – z jednej strony ich uniformizację, z drugiej strony swoistą dyskryminację doktorantów, którzy często wykonują pracę zbliżoną do pracy asystentów, a nie mają statusu pracowników.

Pod rządami Prawa i Sprawiedliwości doktoranci związani z działalnością naukowo-dydaktyczną

uczelni uzyskają status asystentów zatrudnionych na podstawie umowy o pracę na czas określony, wykonujących za wynagrodzeniem, lecz w limitowanym zakresie prace w ramach procesu badawczego i dydaktycznego, z obowiązkiem udziału w seminariach doktorskich i przygotowywania dysertacji. Zatrudnienie asystenta-doktoranta powinno trwać osiem semestrów (cztery lata), z możliwością wcześniejszego rozwiązania stosunku pracy w razie braku postępów.

Po upływie sześciu semestrów (wyjątkowo wcześniej) asystent-doktorant będzie miał prawo do

semestru wolnego od pracy na rzecz uczelni, który będzie przeznaczony na dokończenie rozprawy doktorskiej.

W ósmym semestrze będzie wracać do pracy, czekając na recenzje i obronę.

jw – to jest tryb ustawowy, który jest obliczony na produkcję dyplomów doktorskich, a nie na badania na wysokim poziomie

Prawo i Sprawiedliwość opowiada się za utrzymaniem stopnia naukowego doktora habilitowanego,

upoważniającego do wykonywania samodzielnych funkcji naukowo-dydaktycznych.

jw – czyli nie jest brana pod uwagę znana prawda, ze jesteśmy potęgą habilitacyjną, ale mizerią naukową i ten stan rzeczy ma zostać utrzymany ?

Solidna, publikowana rozprawa habilitacyjna powinna też pozostać podstawową drogą do uzyskania tego stopnia, szczególnie w naukach humanistycznych i społecznych.

W szerszym niż dotychczas zakresie należy jednak dopuścić równoważne formy stwierdzania znacznych osiągnięć w określonej dziedzinie nauki, predestynujących do stopnia doktora habilitowanego.

W celu zwiększenia wymagań i wyeliminowania kumoterstwa należy ustanowić zakaz nadania stopnia

doktora habilitowanego przez uczelnię, na której kandydat jest zatrudniony aktualnie lub był zatrudniony

w okresie ostatnich pięciu lat. Na kilka miesięcy przed kolokwium habilitacyjnym informacja o jego terminie, dokładna informacja o dorobku kandydata oraz teksty recenzji powinny być publikowane

na specjalnej stronie internetowej.

jw – a jak się wyeliminuje zjawisko utrącania prac niewygodnych habilitantów ?

Opowiadamy się za utrzymaniem państwowego tytułu profesorskiego, nadawanego za wybitny dorobek

naukowy lub artystyczny przez głowę państwa.

jw – czy wobec powszechnej deprecjacji tytułu profesora głowa państwa nie jest narażona na utratę prestiżu ( czasem go i tak nie ma) ? Jesteśmy potęgą profesorską, szczególnie jeśli chodzi o ilość profesorów ‚prezydenckich’ ( ‚belwederskich’) ale i mizerią naukową, więc chyba z tym wybitnym dorobkiem profesorów to zbytnia przesada ? Czy profesor to nie powinno być stanowisko na uczelni dla wybitnych doktorów z dorobkiem międzynarodowym ? Czy nie byłoby lepiej dla prestiżu głowy państwa i nauki gdyby prezydent nadawał określoną liczbę honorowych profesur dla wybitnych w skali światowej uczonych, a uczelnie zajmowały się zatrudnianiem na stanowiskach profesorskich potrzebnych fachowców od ‚robienia’ nauki i formowania wysoko wykwalifikowanych kadr/elit ?

Środowisko profesorskie jest podzielone w kwestii oceny dotychczasowych procedur prowadzących

do uzyskania tytułu. Prawo i Sprawiedliwość przychyla się do opinii, że powinny być one stosowane z rygoryzmem większym niż do tej pory.

jw – a konkretnie ?

Sprecyzowanie takich zmian będzie wymagać zgody środowiska i poważnych konsultacji. Kadra

profesorska stanowi niezwykle ważną część elity polskiej kultury i dlatego zasługuje na szczególne

uznanie ze strony państwa.

jw – przecież elit nie mamy, tylko pseudoelity !

Doprowadzimy do tego, że osoby posiadające tytuł profesora nadany przez głowę państwa i legitymujące się określonym stażem samodzielnej pracy naukowej będą miały ustawowo

zagwarantowane prawo do stanu spoczynku po osiągnięciu wieku emerytalnego, na zasadach

podobnych do tych, jakie obecnie dotyczą sędziów i prokuratorów.

jw – wielu obecnie przechodzi/trwa w stanie spoczynku znacznie wcześniej, a wielu winno być przenoszonych w stan nieszkodliwości, co bezskutecznie postulowałem już w latach 80-tych, a skutki tych zaniedbań widoczne są gołym okiem.

UPORZĄDKOWANIE OPŁAT ZA STUDIA. STYPENDIA

Problem nierówności szans edukacyjnych, występujący także na szczeblu podstawowym i średnim,

w nie mniejszym stopniu dotyczy wykształcenia akademickiego. Im wyższy jest poziom wykształcenia

i zamożności rodziców, tym większe są szanse dostania się na bezpłatne studia w renomowanych

uczelniach państwowych. Publiczne szkoły wyższe nie realizują w pełnym zakresie zasady zapisanej

w Konstytucji RP, że „Nauka w szkołach publicznych jest nieodpłatna”. Chociaż ustawa zasadnicza wyjątkowo dopuszcza świadczenie przez publiczne szkoły wyższe jedynie „niektórych usług edukacyjnych”, praktyka poszła w stronę rozwijania w państwowych uczelniach płatnych studiów, które w praktyce są często głównym źródłem ich finansowania. Mimo że orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego dopuszcza pobieranie przez państwowe szkoły wyższe opłat za studia w zakresie szerszym, niż wynika to z brzmienia ustawy zasadniczej i intencji jej twórców, uważamy, że przy okazji gruntownej nowelizacji konstytucji sprawa ta powinna być przedmiotem publicznej debaty i że przepisy powinny zostać sformułowane w taki sposób, aby nie było rozbieżności między gwarancjami konstytucyjnymi a praktyką. W każdym razie ewentualne opłaty za studia, jeśli wyraźnie dopuści

je konstytucja, powinny być w państwowychuczelniach rzeczywistym wyjątkiem od zasady nieodpłatności, nie zaś regułą, jak bywa obecnie.

jw – nie ma studiów bezpłatnych, to jest mit . Studia są przechowalnią bezrobotnych i pozostających w niemałym stopniu bezrobotnymi po ukończeniu studiów ! lub zasilających rynek pracy w UE po wykształceniu na koszt podatnika w Polsce. Jaki program ma PiS aby to zmienić ?

Przyjęta ostatnio, z inicjatywy rządu Donalda Tuska, ustawa nakłada na uczelnie obowiązek pobierania  opłat za studia na drugim kierunku. Ma ona antyrozwojowy charakter i uderza w najbardziej ambitną i aktywną część społeczności studenckiej, pragnącą pogłębiać swoją wiedzę i podnosić kwalifikacje. Prawo i Sprawiedliwość uważa, że rząd premiera Tuska naruszył w ten sposób konstytucyjne prawo do nauki, które nie pozwala na ustanowienie odpłatności za studia w ramach podstawowej działalności uczelni. Dlatego posłowie PiS zaskarżyli tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.

Po wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach sposób kalkulowania czesnego za studia magisterskie i licencjackie na uczelniach państwowych, w relacji do rzeczywistych kosztów tych studiów, zostanie precyzyjnie uregulowany ustawowo, aby nie było dowolności w praktyce. Wyjątkowo ustawa dopuści opłaty obciążające również osoby studiujące w systemie bezpłatnym, na przykład za egzaminy poprawkowe czy repetowanie przedmiotów objętych programem studiów, precyzując zasady ich ustalania.

W ciągu roku od wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborów rząd skieruje do Sejmu projekt nowego systemu pomocy kredytowej i stypendialnej dla młodzieży studiującej, w tym doktorantów niezatrudnionych w instytucji prowadzącej przewód doktorski.

Jego założeniami będą: wyrównywanie szans edukacyjnych, premiowanie ponadprzeciętnych osiągnięć, preferencje dla podejmowania studiów w dziedzinach, w których brakuje specjalistów oraz dla podejmowania zatrudnienia zgodnie z priorytetami polityki rozwoju. Nowy system stypendialny będzie zakładać kojarzenie środków rządowych, samorządowych i europejskich oraz fundowanie stypendiów przez przyszłych pracodawców. Zaproponujemy także wprowadzenie rozwiązania polegającego na fundowaniu przez uczelnię (lub inną jednostkę badawczą) ze środków pozabudżetowych stypendiów naukowych na określony cel badawczy lub studyjny związany z funkcjonowaniem uczelni, np. przygotowanie pracy doktorskiej czy wykonanie pracochłonnego opracowania. Istotna część takiego stypendium będzie – po odpowiedniej weryfikacji formalnej – dofinansowywana ze środków budżetowych. Mechanizm ten będzie sprzyjać oferowaniu przez uczelnie zdolnym studentom i młodym naukowcom korzystnych warunków realizacji ambitnych projektów, a jednocześnie będzie je skłaniać do roztaczania efektywnej opieki nad ich realizacją i do egzekwowania zobowiązań stypendystów.

Uwagi: jw – Józef Wieczorek

O dialog, czy o dyktat chodzi ?

reformy

O dialog, czy o dyktat chodzi ?

Stała się rzecz straszna – nie ma co. Strategia rozwoju szkolnictwa wyższego ma być przygotowana przez firmę konsultingową, a nie przez rektorów. Rzecz jasna rektorzy uważają siebie za jedyne (?) środowisko akademickie, mimo że interesy rektorów, nie zawsze są zgodne z interesami środowiska (często są sprzeczne) .

Rektorzy domagają się od ministra dialogu, który ma polegać na wprowadzeniu w życie pomysłów rektorów, bo inaczej minister reformy w życie nie wdroży.

Tak się składa, ze obecna minister prowadzi szeroki dialog ze środowiskiem akademickim znacznie wykraczjąc poza gremium rektorskie. Tym samym  zrobiła wyłom w prowadzeniu dialogu społecznego. Skutki tego dialogu nie zawsze są dobre, ale dialog jest prowadzony!

Natomiast to gremium rektorskie nie chce prowadzić dialogu ze środowiskiem akademickim, na co jest wiele dowodów chociażby rejestrowanych w strefie NFA www.nfa.pl

Fundacja Rektorów Polskich (FRP), nie jest reprezentantem całego środowiska akademickiego a tylko grupuje ponad 120 rektorów, gdy natomiast środowisko akademickie to ok. 2 mln społeczność, która ma w swojej reprezentacji np. organizacje studenckie, doktoranckie, związki zawodowe no i liczne towarzystwa, stowarzyszenia czy fundacje . Tych FRP nieraz całkiem ignoruje w przeciwieństwie do ministra.

Co ciekawe np. witryna Fundacji Rektorow Polskich jest znacznie rzadziej odwiedzana od witryny ( a obecnie już całej strefy) Niezależnego Forum Akademickiego , która FRP całkiem ignoruje w dialogu, choć np. zespół szefa FRP czerpie z NFA wiedzę, nie gardząc plagiatami

Szef FRP deprecjonuje firmę konsultingową przygotowującą strategię Zapytajmy, jakie mają doświadczenie w “leczeniu” szkolnictwa wyższego Pytanie zasadne, ale dlaczego nie zapytać dokładnie tak samo rektorów, z których przynajmniej część jakoś doświadczenia w leczeniu nie wykazuje, a w psuciu szkolnictwa wyższego ma nawet wyraźne osiągnięcia !

Rektorzy uważają, że przetarg na opracowanie strategii był ustawiony (dobrze to zbadać) ale należałoby zbadać ustawiane od lat przez rektorów i ich wspólpracowników np. konkursy na obsadzenie etatów akademickich, co jest jednym z przejawów psucia szkolnictwa wyższego

Wyjaśnień w tych sprawach od rektorów jak nie było, tak nie ma. Ustawa rektorska AD 2005 tego jakoś nie zabrania ! Dlaczego o tym prasa nie pisze ?

Dlaczego ma tylko wyjaśniać minister, a rektorzy autonomiczni – nie ? Mogą autonomicznie łamać prawo ? trwonić pieniądze podatnika na nepotów i miernoty i nic sobie z tego nie robić !

Wręcz cyniczna jest argumentacja szefa FRP, który nawiązuje do tworzenia obecnie funkcjonującej ustawy o szkolnictwie wyższym z 2005 r., strategicznie upolitycznionej, z dyktatem wobec środowiska akademickiego, tworzonej przez grupę rektorów z ówczesnym prezydentem Kwaśniewskim i z pełną arogancją wobec przedkładanych przez niezależne gremia propozycji i apeli o radykalne zmiany polityki naukowej. Tymczasem szef FRP tłumaczy Dziennikowi : środowisko akademickie wspólnymi siłami, bez udziału ministerstwa, opracowywało dokument, który kształtuje politykę? W 2003 r. rektorzy wystąpili do Prezydenta RP, by korzystając z prawa do inicjatywy ustawodawczej, zgłosił przygotowany następnie przez środowisko projekt ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym

To jest ustawa rektorska ( prezydencka) zrobiona aby rektorom było dobrze, ale jest to bubel legislacyjny, którego dalsze funkcjonowanie jest szkodliwe dla nauki i szkolnictwa wyższego .

Czemu ci co ten bubel tworzyli żądają dla siebie autorytetu ? Czy to nie tupet ?!

Nie ulega watpliwości, że zmiany proponowane przez ministerstwo są niewystarczające, i coraz bardziej pod presją rektorów, profesorów – okrajane Najwyższy czas aby środowisko akademickie wzięło sprawy w swoje rece i zerwało z dyktatem benficjentów systemu PRL.

Rzecz w tym, że pozostałość akademicka nie ma na to siły, ani ochoty.