Kolejna kompromitacja [a właściwie dyskwalifikacja] profesora od doskonałości naukowej

Tekst do rozważań na Ostatnią Niedzielę Karnawału

To ostatni moment, aby się ‚popukać znacząco w głowę’,

w Środę Popielcową już tylko można głowę posypać popiołem

Kolejna kompromitacja [a właściwie dyskwalifikacja]

profesora od doskonałości naukowej

Ktokolwiek grosz publiczny do swego rozporządzenia odbiera, wydatek onegoż usprawiedliwić winien” – głosi historyczne motto NIK.

A co głosi profesor od doskonałości naukowej

[członek Rady Doskonałości Naukowej – https://www.rdn.gov.pl/czlonkowie-zespolow-rdn-w-podziale-na-poszczegolne-dyscypliny.zespol-v-nauk-spolecznych.html– Bogusław Śliwerski [ http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2020/02/kolejna-kompromitacja-dr-joanny-gruby.html ]:

W grudniu 2019 r. wpłynął do kwestor Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie wniosek dr Joanny Gruby z woj. śląskiego w ramach ustawy o dostępie do informacji publicznej o przekazanie jej informacji, jaka kwota ze środków publicznych została przekazana na wydanie moich publikacji. Oczywiście należało też poinformować wnioskodawczynię o tym, ileż to książek, artykułów ośmieliłem się napisać i wydać korzystając ze środków publicznych. Zapadło wielkie zdumienie, bowiem nikt jeszcze nigdy nie dochodził tego typu spraw. Po co komu wiedza na ten temat?”

Doskonały profesor twierdzi wbrew faktom, że „nikt jeszcze nigdy nie dochodził tego typu spraw”. Niejako jako NIKT, od dawna dochodzę takich spraw, tj. domagam się usprawiedliwienia wydawania grosza publicznego z kieszeni podatników [także z mojej] przez etatowych pracowników nauki, co zamieszczam na moim blogu https://blogjw.wordpress.com/ znanym w środowiskach decydentów nauki (teksty uprzejmie przesyłam wielu decydentom), także prof. Śliwerskiemu.

W ostatnim wpisie na blogu zamieszczam wydrukowany w lutowym numerze Kuriera WNET [2020 r.] tekst Szary obywatel nieuczciwą konkurencją ? https://blogjw.wordpress.com/2020/02/17/szary-obywatel-nieuczciwa-konkurencja/ obrazujący takie starania i wyjaśniający po co komu taka wiedza, choć to winno być oczywiste dla każdego, jako tako rozgarniętego obywatela, nawet profesora.

Wiele tekstów na ten temat można znaleźć także na moim archiwalnym blogu https://wobjw.wordpress.com/ prowadzonym na początku tego wieku. Był więc czas aby taką wiedzę zdobyć, jeśli jej się nie miało. To nie tylko zdumienie, lecz wręcz szok, jeśli brak takiej wiedzy występuje, u bądź co bądź dorosłego profesora i to od doskonałości naukowej. Inni akademicy, podobno na domaganie się usprawiedliwienia wydawania grosza publicznego z kieszeni podatników, pukają się znacząco w głowę, co wskazuje, że z głowami to oni mają poważny problem.

Przy okazji nadmienię, że nie miałem żadnych problemów z zapoznaniem się z tym co zrobili w ramach projektów badawczych amerykańscy naukowcy, choć na te projekty nie płaciłem ani 1 gr i nic mi nie wiadomo, aby ktokolwiek pukał się w głowę, na wieść o moich zainteresowaniach. Ale u nas jest inaczej i nie ma woli aby to zmienić [np. https://blogjw.wordpress.com/2016/06/12/usmiercanie-dziennikarstwa-internetowego-w-interesie-publicznym/], choć ja jako obywatel nie wyrażam zgody na finansowanie z mojej kieszeni utajnianych projektów z nazwy badawczych, ani na naukowców rekrutowanych do instytucji badawczych w ramach ustawianych na nich i utajnianych konkursów.

Szokujące są informacje profesora, że „naukowcy nie czerpią korzyści ze swojej pracy naukowo-badawczej, kiedy w grę wchodzi opublikowanie jej wyników. Na naszych publikacjach, a więc korzysta ze środków publicznych i tym samym zarabia:
– redaktor książki,
– recenzent książki,
– składacz tekstu,
– ilustrator,
– drukarz,
– uczelnia (wydawca) sprzedająca dany tytuł.”
z czego chyba ma wynikać, jacy to naukowcy są bogaci i filantropijni [?], że utrzymują tak liczne gremia.

Informuje „Autor nie tylko nie zarabia, ale utrzymuje przy profesjonalnym życiu wiele osób.” Skąd oni biorą na to pieniądze [?] tego profesor nie wyjaśnia, a trzeba zauważyć – jak wiadomo z mediów – pensje na uczelniach są wręcz głodowe !

Profesor nie podaje informacji na temat rocznych nakładów budżetowych na jednego badacza, która na początku wieku wynosiła średnio 45 667 USD a obecnie jest znacznie, znacznie większa. [https://blogjw.wordpress.com/2020/02/17/szary-obywatel-nieuczciwa-konkurencja/ ]

Mimo, że profesor jest na etacie i jest utrzymywany z kieszeni podatnika, również – bez mojej zgody – z mojej, nie radzi sobie z doskonaleniem mniej doskonałych, i domaga się abym ja [osoba bezetatowa, bez wsparcia z kieszeni podatnika], pomagał osobie z tytułem doktora, która zdaniem pana profesora nie jest doskonała. W końcu to on jest od doskonałości i na taką działalność doskonalenia innych otrzymuje środki podatnika, no i ma nie tylko służbowy, ale i moralny obowiązek doskonalić mniej doskonałych.

Przerzucanie takiej działalności na barki tych, którzy nie mają na taką działalność żadnych środków (ani 1 gr), ani obowiązku doskonalenia innych, to co najmniej impertynencja, tym bardziej, że używa zwrotu „Może taki dr Józef Wieczorek…”

Może taki prof. Śliwerski [że użyję zwrotu osoby od doskonałości, choć jako niedoskonały, na co dzień takich zwrotów nie używam], który jest beneficjentem najlepszego z systemów i decydentem na drodze do doskonalenia innych, puknie się w głowę zanim coś napisze i zleci innym do wykonania.

Tym niemniej muszę zmartwić pana profesora od doskonałości, że jako wyklęty/wypędzony z systemu akademickiego i to z oskarżenia – przez doskonałych w czasach PRL i nadal utrzymywanego w mocy, przez jeszcze bardziej doskonałych w III RP – o negatywny wpływ na młodzież akademicką, część mojej działalności pro publico bono poświęcam pomocy innym, niszczonym przez system i doskonałych beneficjentów tego systemu, co dokumentuje m. in. moja strona – NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE – SPRAWY LUDZI NAUKI https://nfapat.wordpress.com/

Jako wypędzony, bo „uczył rzetelności i uczciwości naukowej oraz postaw nonkonformistycznego krytycyzmu naukowego..” bo „był wzorem nauczyciela i wychowawcy” [ https://blogjw.wordpress.com/autor/ ] nie mam jednak w tym żadnego obowiązku służbowego, ani nie wykonuję żadnych poleceń DOSKONAŁYCH, którzy – na całe szczęście nie mają już nade mną żadnej władzy, choć niektórzy w takich dążeniach czasem tracą władzę nad samym sobą.

To co robię, robię z obowiązku ludzkiego, aby DOSKONALI jeszcze bardziej tego systemu nie udoskonalili na swoją modłę – bez wiedzy utrzymujących ich podatników

Jak widać z dostępnej cyberprzestrzeni, DOSKONALI do tej pory nie założyli żadnego ośrodka doskonalenia naukowego, ograniczają się jeno do stworzenia Rady, która chyba jest bezradna, skoro jej członkowie domagają się, aby wykluczeni z systemu [czyli tak niedoskonali, że nawet nie ma co zawracać sobie głowy ich doskonaleniem] wyręczali ich w doskonaleniu niedoskonałych.

Ja nie wyrażam zgody, aby na takich przeznaczano z moich podatków choćby 1 [słownie jednego]  grosza !

P.S. Przypominam przy okazji o moim przesłaniu na Nowy Rok https://blogjw.wordpress.com/2020/01/18/przeslanie-na-nowy-rok/

Zmniejszyć marnotrawstwo finansowania nauki !

https://blogjw.wordpress.com/2019/06/09/apel-do-krasp-o-zdecydowane-

zmniejszenie-poziomu-marnotrawstwa-finansow-szkolnictwa-wyzszego-i-nauki/

Profesor – fanatyk zaniedbywania studentów ?

m

Profesor – fanatyk zaniedbywania studentów ?

Jacek Majchrowski wielofunkcyjny obywatel Krakowa,  od 15 lat prezydent Miasta Krakowa (obecnie w trakcie 4 kadencji) a od 45 lat związany umową z Uniwersytetem Jagiellońskim, a od roku 2000 także z Krakowską Akademią im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego skończył lat 70 i zgodnie z prawem przynajmniej na UJ winien przejść na emeryturę . Prasa podaje jednak, że Majchrowski chce uczyć dalej [http://www.dziennikpolski24.pl/region/a/na-prezydenta-krakowa-czeka-naukowa-emerytura-z-ktorej-nie-zamierza-skorzystac,11985426/ale nie wiadomo, czy jego chęci zostaną zaspokojone.

Nie wiadomo też, czy czasem Majchrowski nie zamierza startować na kadencję piątą prezydenta Krakowa – jeśli tego prawo nie zabroni.

Do tej pory uczelnia (UJ) nie chciała rezygnować z etatu prezydenta Krakowa, mimo że zaniedbywał studentów – opuszczał wykłady i to od lat, ignorował dyżury, niewielki z niego mieli pożytek studenci przygotowujący prace magisterskie. W roku 2013 UJ wypłacił mu 95 tys. zł , widocznie wysoko ceniąc jego zaniedbywanie studentów ! [http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3481311,prezydent-krakowa-nie-ma-czasu-dla-studentow,id,t.html].

Trudno się zatem dziwić, że mimo osiągnięcia wieku emerytalnego nadal chce studentów zaniedbywać, bo ok. 100 tys jednak nie jest do pogardzenia, choć – jak od lat słyszeliśmy – pensje profesorskie są głodowe i stąd nikt na poziomie na uczelni nie chce pracować.

To fakt, tym bardziej, że obecny poziom wyznaczają ci, którzy oszukują studentów i boją się myśleć, a nie każdy, a w szczególnie ktoś na jakimś poziomie, chce robić za durnia, za bezmyślnego z bojaźni, a oszukiwaniem się brzydzi. [https://blogjw.wordpress.com/2017/03/21/misja-uczelni-jest-uczyc-ale-misjonarze-sa-wykleci/]

Mimo kiepskich pensji na uczelniach ( jak u Majchrowskiego w 2013 r. prawie 100 tys na UJ, 185 tys. zł na Krakowskiej Akademii im. Frycza Modrzewskiego na Akademii) zdarzają się fanatycy uczenia studentów nawet po przejściu na emeryturę, nawet jeśli to formalne uczenie jest realnym zaniedbywaniem, bo 24 godz., na dobę nie da się pracować ( i to przez lata) nawet jak się jest profesorem.

Nadzwyczajna kasta akademicka z wynagrodzeń za pozoranctwo akademickie nie rezygnuje, bo przecież „Pecunia non olet’, a władze uczelni – przez tą kastę wybrane – bynajmniej pozorantom nie chcą zmniejszyć wynagrodzenia, mając na uwadze kolejne kadencje i po-kadencyjne umiejscowienie!

Ta sytuacja trwa od lat i to bez przeszkód, bez protestów, bo uczelnie z elementu niewygodnego – stanowiącego zagrożenie dla takiej formuły uczelni- same się oczyściły, usuwając na wieki / dożywotnio, tych którzy studentów nie zaniedbywali, wykłady i to ponad miarę – przeprowadzali, a studenci przygotowujący prace magisterskie mieli z nich wielki pożytek.

Tacy dla profesorów – szczególnie przewodniej siły narodu – stanowili zagrożenie, bo studentów nie oszukiwali i nie bali się myśleć, a co gorsza myślenia i to krytycznego studentów uczyli.

Takich na uczelniach nie można było tolerować, bo gdzie by naród zaprowadzili ?

Na kogo profesorowie zaniedbujący studentów by wychodzili ?

Władze uczelni wiedziały i wiedzą co robią ! Płacić trzeba i to dobrze wielofunkcyjnym, i to ‚pieszczącym’ wysokie funkcje, pozorantom, zaniedbującym studentów, oszukującym ich jak inni, bezmyślnym z bojaźni, bo ci stanowią gwarancje utrzymania się nadzwyczajnej kasty akademickiej na dalsze lata, a nawet wieki.