Czy na terytorium Uniwersytetu Jagiellońskiego wprowadzono stan wojenny ?

f

Czy na terytorium Uniwersytetu Jagiellońskiego

wprowadzono stan wojenny ?

Józef Wieczorek

Zbliża się kolejna już 37 rocznica wprowadzenia stanu wojennego przez juntę Jaruzelskiego.

Stan wojenny został wprowadzony przez juntę na terytorium całego kraju, ale w historii najstarszej polskiej uczelni – Krzysztof Stopka, Andrzej Kazimierz Banach, Julian Dybiec, Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2000. wydanej na 600- lecie odnowienia uniwersytetu w jubileuszowym roku 2000. takiego stanu historycy nie ‚rozpoznali’ [?] czyli jak można sądzić, albo stan ten nie został na terytorium UJ wprowadzony, albo było to tak nieistotne wydarzenie, że nie było potrzeby o nim wspominać.

W ‚Dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego” nie ma na ten temat ani jednego zdania !

Co więcej, czytamy w tym dziele: Przełom październikowy w 1956 r, otworzył nowy rozdział w dziejach uczelni, trwający do r. 1989. można go nazwać okresem stopniowej liberalizacji’ ( sic!).

Czyli co ? Stan wojenny został wprowadzony w Polsce w ramach stopniowej liberalizacji systemu ?

Niestety skutki tej ‚liberalizacji’ trwają do dziś i widać to także, a nawet bardziej, w sektorze akademickim, a na Uniwersytecie Jagiellońskim – wzorcowym dla innych uczelni – w szczególności.

Ta historia UJ stanowi do dziś lekturę obowiązkową w konkursie wiedzy o Uniwersytecie Jagiellońskim ! Jak czytamy w informacjach o już XXIII edycji tego konkursu (serwis UJ)

Biorący udział w Konkursie uczestnicy walczą o możliwość studiowania na wybranych przez siebie kierunkach studiów „ i dalej ‚ „Konkurs Wiedzy o Uniwersytecie Jagiellońskim jest jedyną tego rodzaju inicjatywą propagującą nie tylko wiedzę o Wszechnicy Krakowskiej i ofercie edukacyjnej UJ, ale również wiedzę o historii edukacji polskiej i europejskiej (…) Wychowuje dużą grupę młodzieży znającej, dzięki starannie dobranej lekturze konkursowej, znaczenie i siłę polskiej kultury i nauki. Finaliści Konkursu są dobrymi studentami, znającymi historię swojej uczelni a poprzez to historię swojego kraju”.

A w zarysie historii UJ objaśniającym XXIII edycję konkursu Wiedzy o Uniwersytecie Jagiellońskim czytamy ‚ Z początkiem lat 80-tych nastąpiła częściowa demokratyzacja uczelni, która wzięła czynny udział w opracowaniu ustawy o szkołach wyższych z roku 1981. Pełna demokratyzacja struktur uniwersyteckich nastąpiła po przemianach ustrojowych Polski z początkiem lat 90-tych.’

Widać stan wojenny na UJ [jeśli był wprowadzony ?] nie zakłócił tych dążeń do pełnej demokratyzacji uczelni.

Ma to swoją wymowę. Kto opanuje taką fałszywą historię UJ to ma uniwersytecki indeks zapewniony, jest dobrym studentem, należycie wychowanym oraz jest uznany za znawcę historii swojej uczelni i swojego kraju.

Ja mam całkiem odmienne zdanie i w sprawie wycofania z obiegu edukacyjnego tego dzieła napisałem wiele listów, zarówno do władz UJ, historyków, jak i do Polskiej Akademii Umiejętności [ ujawnione na moim Blogu Akademickiego Nonkonformisty], ale bez skutków.

Weryfikacji fałszywej historii UJ i zakazu jej rozpowszechniania, jak nie było, tak nie ma.

27 września 2018 r. przed inauguracją nowego roku akademickiego, w którym rozpoczyna się nowa reforma nauki i szkolnictwa wyższego, zwana Konstytucją dla Nauki, skierowałem do władz UJ szereg pytań odnoszących się do stanu wojennego i systemu komunistycznego, który w cytowanym dziele także nie został zauważony (takiego słowa jak „komunizm” to w nim nie ma).

Przytaczam treść tego listu na którego odpowiedzi do tej pory nie otrzymałem.

Czy system komunistyczny, który został wprowadzony na terytorium Polski po II wojnie światowej nie został zainstalowany na Uniwersytecie Jagiellońskim ?

Pytanie to jest związane z lekturą dzieła „Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” profesorów UJ stanowiącego lekturę obowiązkową w konkursie wiedzy o UJ dla starających się o indeksy, w którym takie słowo jak ‚ komunizm’ nie występuje.

W jakich opracowaniach UJ można zapoznać się z rzetelną, najnowszą historią najbardziej prestiżowego polskiego uniwersytetu ?

Czy na UJ w PRLu nie funkcjonowały struktury PZPR, które jak wiadomo w czasach PRL decydowały niemal o wszystkim, w tym o polityce kadrowej uczelni ? W historii UJ niestety nie mogłem znaleźć informacji o takich strukturach w działalności uczelni w okresie PRLu. W biogramach uczonych nie znajduję informacji o przynależności i sprawowanych funkcjach tej potężnej i wszechmocnej w PRLu organizacji.

Czy ze względu na deklarowaną apolityczność uczelni jej profesorowie/pracownicy do PZPR nie należeli a struktury PZPR funkcjonowały jednie poza uczelnią i nie miały wpływu na życie uczelni ?

W jakich opracowaniach można zapoznać się z rzetelną analizą funkcjonowania uniwersytetu bez PZPR [ ? ] o ile to było możliwe ?

Czy na terytorium UJ nie wprowadzono z jakichś powodów ( jakich ?) stanu wojennego, mimo że gen. Wojciech Jaruzelski informował Polaków„Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Rada Państwa, w zgodzie z postanowieniami Konstytucji, wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całego kraju.”

Pytanie to jest związane z lekturą dzieła „ Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” profesorów UJ stanowiącego lekturę obowiązkową w konkursie wiedzy o UJ dla starających się o indeksy, w którym takie słowo jak ‚stan wojenny’ nie występuje.

Czy stan wojenny wprowadzony na obszarze całego kraju nie dotknął UJ, nie spowodował żadnych strat na uczelni ? Czy prawo stanu wojennego [ i powojennego – jeszcze bardziej zaostrzone] nie dotyczyło UJ ? Jak to było możliwe ? Czy wynegocjowano to z WRON ?

Czy historycy UJ opracowali rzetelnie ten interwał [1980-1990] najnowszej historii UJ i gdzie można się z takimi opracowaniami zapoznać ?

Przegląd INWENTARZA AKT DZIAŁU ORGANIZACJI UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO 1970-2013 SYGNATURA: DO 1-82 rodzi pytanie – czy prace UJ w latach 81-90 nie były zdezorganizowane ? Czy też dokumentacja pracy UJ w tym okresie z jakichś [jakich ?] powodów się nie zachowała ?

Dlaczego w Archiwum UJ nie ma wyników weryfikacji kadr akademickich r. 1982 i 1986 ? Nie było takich weryfikacji, znanych z innych uczelni ?

Nie było niewłaściwych decyzji personalnych podjętych na UJ w latach 1980-1990 [ na innych uczelniach były!].

Wyszukiwarka „Google” nie daje rezultatów, co jednak nie jest dowodem, że takich decyzji nie było.

Skoro na UJ nie było struktur PZPR, kto odpowiadał prawnie za decyzje personalne w PRL ?

Dlaczego nie ma w wykazie zawartości Archiwum UJ wyników pracy „komisji Wyrozumskiego” o czym można przeczytać w tekście‚ POWRACAJĄCA FALA ROZRACHUNKU Z PRZESZŁOŚCIĄ’ napisanym przez prof. Jerzego Wyrozumskiego i zamieszczonym za wiedzą i zgodą Rektora Franciszka Ziejki w 69 numerze Alma Mater (r. 2005). Raport Komisji miał się znaleźć w Archiwum co jest oczywiste ( winien się znaleźć po zakończeniu prac Komisji !) a go nie ma. Czy to jest zgodne z prawem ?

Dlaczego w Archiwum UJ nie ma wyników działań komisji/rzeczników dyscyplinarnych w latach 80-tych ? Czy nie jest to łamanie prawa, jako że te wyniki nie są udostępniane nawet dla celów naukowych ?

Czy akta zostały zniszczone, aby prawda nigdy nie wyszła na wierzch, czy są niedostępne ze względu na to, że na uczelni prawo stanu wojennego [którego podobno na UJ nie było?] nadal stoi ponad Konstytucją RP ?

Jak wiadomo pracownicy UJ, nie tylko prawnicy, zaangażowani są w obronę prawa i Konstytucji, jako apolityczni aktywnie uczestniczą w demonstracjach KODu – czy można zapoznać się z opiniami tych, czy innych prawników o stanie przestrzegania/łamania Konstytucji w UJ, o ile Konstytucja na UJ obowiązuje – rzecz jasna ?

Z oczekiwaniem na merytoryczne odpowiedzi

Z poważaniem

Józef Wieczorek –obywatel RP zainteresowany najnowszą historią i dniem dzisiejszym UJ (i nie tylko)

P.S.

Dokładnie 5 lat temu zadałem 10 pytań do władz Uniwersytetu Jagiellońskiego na inaugurację nowego roku akademickiego [ jw- ujawnione na moim bogu akademickiego nonkonformisty] licząc, jak się łudziłem, że potencjał intelektualny, jak i moralny kadry najstarszej polskiej uczelni i wzorcowej dla innych, będzie wystarczający do udzielenia odpowiedzi.

Czas rozwiał te złudzenia.

Kilka lat jednak upłynęło i w międzyczasie opracowano nową ustawę o nauce i szkolnictwie wyższym, która zaczyna obowiązywać od nowego roku akademickiego.

W jakimś sensie reakcja na moje pytania będzie testem na wartość tej ustawy na drodze do naprawy systemu akademickiego w Polsce.

Odpowiedź na te kilka pytań nie powinna sprawić trudności, ani intelektualnych, ani tym bardziej moralnych. Jeśli jednak odpowiedzi nie będzie i taki stan rzeczy zostanie zaakceptowany przez środowisko akademickie oraz przez ministerstwo wprowadzające Konstytucję dla Nauki, to taką Konstytucję można będzie wrzucić do kosza [brak reakcji będzie zresztą takim wrzuceniem].

Tak naprawdę do tej pory władze uczelni autonomicznie kpiły sobie z zapisów Konstytucji III RP [Tajne teczki UJ, czyli o wyższości ‚prawa’ stanu wojennego nad Konstytucją III RP] co do tej pory nie spotkało się z protestami środowiska akademickiego, ani też prawników, profesorów UJ , konstytucjonalistów !

Czy coś się zmieni w obecnym systemie prawnym ?

Czy Konstytucja dla Nauki pozwoli na autonomiczne kpiny z Konstytucji III RP ?

Jak dotąd test dla Konstytucji dla Nauki nie wypada pozytywnie. Jak wielokrotnie pisałem, także na łamach Kuriera Wnet, Konstytucja ta ma słabe fundamenty, więc nic dziwnego, że nie wytrzymuje naporu takich pytań, które rzecz jasna przekazywałem również ministrowi nauki i szkolnictwa wyższego, w ramach monitoringu akademickiego – wdrażania w życie Konstytucji dla Nauki.

Uniwersytet Jagielloński realizuje od kilku lat projekt naukowy Pamięć Uniwersytetu” [ strona internetowa UJ]. Jak czytamy „Istotą projektu jest przeprowadzanie i utrwalanie przy użyciu kamer filmowych wspomnień Profesorów, Pracowników i Absolwentów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zebrane, a następnie zmontowane materiały dają zindywidualizowane świadectwo czasów, w których żyli i tworzyli nasi Rozmówcy, upamiętniają ich działalność i dokonania naukowe, a zarazem składają się na szczególny rodzaj „pamięci zbiorowej”, konstytuującej naszą społeczność uniwersytecką. „

I ja w tym projekcie przed kilku przekazałem moje ‚zindywidualizowane świadectwo czasów’, w których żyłem i tworzyłem na UJ. Niestety to świadectwo, w którym nie ominąłem lat 80-tych, w tym stanu wojennego, w którego istnienie i na UJ nie wątpiłem, nie ujrzało do dnia dzisiejszego światła dziennego.

Widać z jakiegoś powodu niewygodna pamięć uniwersytetu nie może zaistnieć w świadomości społecznej, także uczestników konkursów wiedzy o UJ.

Niestety zakłamywanie historii jest jakby na porządku dziennym i wieki trwającym, także na autonomicznych uczelniach.

Czy uniwersytet może się wybić na niepodległość heroicznie broniąc się przed poznaniem prawdy o swojej historii ?

Tekst opublikowany w gazecie niecodziennej, jaką jest  Kurier WNET  w  grudniu 2018 r.

Do władz UJ w sprawie stanu wojennego ( i nie tylko)

herb uj

Do władz UJ w sprawie stanu wojennego ( i nie tylko)

Dziś złożyłem na Dzienniku Podawczym Uniwersytetu Jagiellońskiego pismo w sprawie stanu wojennego ( i nie tylko) na UJ, jako, że na list elektroniczny z 27 września 2018 r. do tej pory nie potrzymałem odpowiedzi.

p

Odnieść można wrażenie ( także po moich wcześniejszych pismach ujawnianych na moim blogu i w serwisie o sprawach ludzi nauki – https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/, że UJ jest uczelnią autonomiczną wobec prawa, Konstytucji i Obywateli (szczególnie tych, którzy dla UJ poświecili najlepsze lata swojego życia).

Do listu załączyłem tekst opublikowany w grudniowym numerze gazety niecodziennej jaką jest Kurier WNET.

Screen Shot 12-01-18 at 05.39 PM 001

Screen Shot 12-01-18 at 05.40 PM

To jest kolejny test na przestrzeganie prawa i dobrych obyczajów akademickich, a zarazem Akademickiego Kodeksu Wartości, na UJ stworzonego, ale nie mam dowodów, że przestrzeganego.

O dalszych losach sprawy będę informował i zachęcam do refleksji nad nią ( i nie tylko nad nią, bo to jest test funkcjonowania systemu akademickiego w Polsce i wprowadzonej w tym roku ‚Konstytucji dla nauki’)

Apolityczny Uniwersytet Jagielloński razem z partią RAZEM

DSCF6750

Apolityczny Uniwersytet Jagielloński razem z partią RAZEM

Słynący z apolityczności Uniwersytet Jagielloński na wniosek Partii Razem odwołał konferencję „Prawo dziecka do życia”. [Piotr Ogórek 12 grudnia 2017 której organizatorami miały być Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie oraz Instytut Pediatrii Wydziału Lekarskiego CM UJ Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/krakow-razem-nie-chce-pseudonaukowej-konferencji,12761156/ ] co stanowi niezbity dowód na trzymanie standardów apolitycznych, a przy tym etycznych, najstarszej polskiej uczelni, matki-rodzicielki pozostałych, i stanowiącej dla nich niedościgniony wzór cnót wszelakich.

Konferencja została uznana za pseudonaukową bo m. in. była przewidziana „ prelekcja pt.: „Obrońca życia-świadek wiary”, którą miał wygłosić doktor inżynier budownictwa lądowego Antoni Zięba, prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, Współzałożyciel Krucjaty Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci.

Referat ten nie spełnia wymogów naukowości – nie jest prezentacją badań, nie przyczynia się do rozwoju nauki (np. neonatologii czy położnictwa), jest za to przedstawieniem prywatnych poglądów wygłaszającego …”

UJ od lat walczący o swą i nauki apolityczność, w swych wiekopomnych ‚Dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego’ , r. 2000 zrezygnował nawet z używania słowa „komunizm” a także „stan wojenny”, aby upolitycznienia nikt mu nie mógł zarzucić, dając tym samym swój wyraz [ nie tylko prywatny] niezłomnego spełniania wymogów naukowości, przyczyniając się do rozwoju nauki ( historii, językoznawstwa, socjologii politologii i nauk wszelakich) a przede wszystkim trwania przy prawdzie !

Z przyczyn politycznych, jak wiadomo nikt w czasach komunizmu, stanu wojennego nie został usunięty z UJ, bo przecież UJ był i jest apolityczny, tak apolityczny, że nawet komunizmu, ani stanu wojennego na nim nie było, więc i strat wojennych też być nie mogło.

I taki stan rzeczy potwierdzony n- tą ilością przykładów niezłomnego trwania UJ  przy takich standardach ( patrz n p. Blog akademickiego nonkonformisty – https://blogjw.wordpress.com/, Lustracja i weryfikacja naukowców PRL  http://lustronauki.wordpress.com/  ) zadowala profesorię i ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego, a także niemałą część polskiego społeczeństwa uznającego zapewne, że obaliło komunizm – skoro go nie ma w historii pisanych przez profesorów [!], że zwycięsko przeszło przeszło przez stan wojenny, tak zwycięsko, że w profesorskich historiach ( i to UJ !) ślad po nim nawet nie został.

Protestuję przeciwko takiemu stanowi rzeczy i to od lat – SAM,  nikt ze mną nie jest RAZEM, wszyscy są apolityczni ! nawet bardziej ode mnie.  

W oczekiwaniu na nadejście fali dyskusji i protestów przeciwko fałszowaniu historii na uczelniach

Historia liceum

 

 

W oczekiwaniu na nadejście fali dyskusji i protestów przeciwko fałszowaniu historii na uczelniach

 

 

Zajrzałem ostatnio do podręcznika historii XX wieku ( Poznać przeszłość. Wiek XX. Podręcznik do historii dla szkól ponadgimnazjalnych. Zakres podstawowy. – Stanisław Roszak, Jarosław Kłaczkow) dopuszczonej do kształcenia licealistów w 2012 r.

 

Nie mnie oceniać wartość tego podręcznika, choć można zauważyć wiele uproszczeń, infantylizowania, wprowadzania w błąd samymi tytułami, ale pozytywy widoczne są nawet przy bardzo pobieżnym przejrzeniu podręcznika.

 

Mnie uderzyło, że w podręczniku pisze się o komunizmie w Polsce, a nawet o stanie wojennym, co w porównaniu z dziełem wybitnych historyków wzorcowej dla innych uczelni ( UJ), na które wielokrotnie się powoływałem ( Lustracja dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego – https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/) jest wielkim osiągnięciem.

 

Bo jak tego nie nazwać sukcesem edukacyjnym ? Przecież łatwo można sobie wyobrazić, że autorzy podręcznika dla liceum mogli wziąć za wzór dzieło wybitnych profesorów, w którym komunizmu brak, a i stan wojenny w historii nie został zidentyfikowany, i na wiele lat nasza dziatwa o takich wydarzeniach byłaby wiedzy pozbawiona.

 

Od kilku lat przez Polskę przelewa się fala dyskusji i protestów przeciwko ograniczaniu nauki historii w szkołach – ponadgimnazjalnych przede wszystkim. I słusznie, bo to skandal !

Niestety nie nadeszła do tej pory fala dyskusji i protestów przeciwko fałszowaniu historii na uczelniach, a na wzorcowej dla innych uczelni w szczególności. I to jest skandal.

 

I na tym skończę czekając na nadejście tej fali.

 

Uniwersytet Jagielloński jak Wałęsa, czyli dlaczego nie wolno badać niewygodnej przeszłości UJ ?

img_4482

Uniwersytet Jagielloński jak Wałęsa,

czyli dlaczego nie wolno badać niewygodnej przeszłości UJ ?

Ostatnio mamy debatę publiczną nad tym, czy wolno, czy też nie wolno badać Wałęsę w ujęciu historycznym. Wielu jest przeciw, bo Wałesa to bohater i ikona, i badaniom rzeczywistego, historycznego stanu rzeczy nie podlega ! Badać można tylko strony pozytywne, ale od negatywnych – wara !

Inni powołują się na Józefa Mackiewicza – argumentują ‚Jedynie prawda jest ciekawa ‚ i badają to co jest przez Salon zakazane. Ale to odnosi się głównie do ikony Wałęsy. Debaty publicznej na temat badań  innych ikon – brak. 

Czyżby prawda o innych ikonach nie była ciekawa ? Czyżby były jakieś limity przez kogoś ustalane co może być ciekawe, a co nie ?

Ja jestem za poznaniem pełnej prawdy o ikonie – Wałęsie, ale jestem za poznaniem prawdy także o innych ikonach m.in. – o Uniwersytecie Jagiellońskim. I tu natrafiam na opór.

Nawet zwolennicy ‚wałęsologii’ jakby odżegnywali się o ‚ujotologii ‚. Pełnej, prawdziwej ‚biografii’ UJ niesposób przeczytać, szczególnie jeśli chodzi o końcówkę ubiegłego wieku.

Czyli tak – Wałęsę badamy od kolebki i w pełnej krasie, ale UJ już nie. UJ – badamy tylko w kolebce, a już później tylko w krasie ‚priekrasnej’.

O heroicznych i martyrologicznych czynach profesorów UJ – proszę bardzo, ale o nikczemnych, wręcz haniebnych  to już nie. Nie można naruszać autorytetów (!) naszych kochanych ikon – szlachciców z nadania Zygmunta Starego.

Mamy zatem taką historię – uniwersytet jest wielki, ciągle był niszczony przez jakieś siły, ale heroicznie się temu przeciwstawiał i stał się najstarszym polskim uniwersytetem. To, że jest stary to niewątpliwie fakt, ale czy to aż taka zasługa ?

Czy to, że ktoś się urodził wcześniej od drugiego to powód do zasługi na wieczne czasy, bez względu na to co potem robił ?

A np. na UJ robiono rzeczy wielkie i rzeczy małe, a nawet podłe. Dlaczego historia ma być nie taka jaką była, tylko taka jaką by się chciało mieć ?

Dlaczego historycy wymazują z historii UJ rzeczy niegodne Matki Żywicielki innych uczelni ? Czy nie kompromitują tym historii jako nauki ?

Wielu uważa, że historia to nie jest nauka, bo faktów się nie trzyma i nimi manipuluje w zależności od kontekstu politycznego, użytecznego na okoliczność karier ‚naukowych’.

Jak ktoś napisze taką historię jaka była, a nie jest to wygodne dla rządzących, czy na górze, czy na dole – musi się liczyć z linczem i wykluczeniem. Więc co to za nauka skoro zakłada posłuszeństwo w myśleniu ( i pisaniu) gdy tymczasem obowiązkiem naukowców jest nieposłuszeństwo w myśleniu (i w pisaniu także) ?

O historii UJ napisano wiele ksiąg, także ‚złotych’, ale prawdy, w szczególności o czasach tak bliskich autorom i promotorom, trudno w nich znaleźć. Czyżby prawda nie była ciekawa ?

W statucie UJ jest zapisane i w mediach jest podnoszone, że obowiązkiem nauczycieli akademickich jest poszukiwanie prawdy ? Więc czemu prawdy nie szukają skoro to ich obowiązek ?

Można usłyszeć w mediach argumenty: na badanie historii winny być konkursy grantowe, bo to co serwuje IPN to historia jakaś inna od tej, której nas uczono.

Kpi się z pisania historii na nowo w sytuacji, gdy to jest obowiązek, bo skoro historia (pisana) była kłamliwa, więc oczywistą oczywistością jest pisanie historii na nowo !

Niepisanie historii na nowo – to przestępstwo wobec narodu ! A tu się domaga prowadzenia nadal działalności przestępczej !

Formalnie nie jestem historykiem, ale kiedy – nie-historycy napisali z grantu historię najnowszą, a nawet futurologiczną instytutu UJ, nieźle mi znanego, wystąpiłem o grant na napisanie historii na nowo, według metodologii zdecydowanie odmiennej od tej akceptowanej na najwyższych szczeblach UJ.

O dziwo projekt został pozytywnie oceniony w KBN, ale nie został skierowany do finansowania, bo jako jednoosobowa jednostka naukowa, bez księgowości, nie spełniałem warunków formalnych !

Wykluczeni przez komunistów nadal nie spełniają warunków formalnych !

Kiedy zwróciłem się o patronat do PAU, otrzymałem decyzję negatywną co dokumentuję tutaj ! Komentarz zbędny, ale podkreślić należy wymowę stanowiska sekretarza PAU, że na poznanie historii prawdziwej publicznych pieniędzy się nie przeznaczy ( to nie byłaby nauka !) , ale na poznanie historii fałszywych – proszę bardzo ! ( to jest nauka !)

Tak wygląda stosunek do finansowania badań historycznych przez tych, którzy na swoim sumieniu mają historie wręcz niewiarygodne i nie bez przyczyny ukrywane przed światem zewnętrznym.

Badać niewygodnej przeszłości UJ ‚nielzja’ i jakoś protestów nie ma, kontroli też nie !

Jedynie prawda jest ciekawa. Ja też tak sądzę. Więc jestem za poznaniem prawdziwej przeszłości zarówno ikony – Wałęsy, jak i ikony UJ .

Ale dlaczego inni miłośnicy prawdy jakby ograniczali się tylko do prawdy o Wałęsie, ale nieprawda o UJ im nie przeszkadza ?

Mnie przeszkadza i to mnie wyklucza z grona etatowych miłośników poznawania prawdy, niestety reglamentowanej.