O konieczności przenoszenia w stan nieszkodliwości „doskonałych”

O konieczności przenoszenia w stan nieszkodliwości „doskonałych”

Wnioski z ataku Prof. Bogusława Śliwerskiego na dr Herberta Kopca

Przed kilku miesiącami pisałem w Kurierze WNET [nr 70 – kwiecień 2020 r] o konieczności doskonalenia doskonałych, czyli areopagu polskich akademików skupionych w Radzie Doskonałości Naukowej, oceniających poziom doskonałości innych akademików na drodze do otrzymania tytułu profesora – głównego celu karier naukowych w Polsce. Niestety mój postulat jest bez szans na realizację w systemie zamkniętym, w którym to od dziesiątków lat bardzo niedoskonali decydowali i nadal decydują o poszerzaniu swojego grona tworzącego coś na kształt nadzwyczajnej kasty akademickiej.

Sporo światła na orientację intelektualną i moralną tego gremium rzuca, z imponującą regularnością prowadzony, blog członka Rady Doskonałości Naukowej, a do niedawna Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów – prof. dr hab. Bogusława Śliwerskiego. Z tego powodu blog jest bardzo cenny, choć dosyć często zawiera treści co najmniej bulwersujące dla refleksyjnego czytelnika. Od czasu do czasu doskonały profesor atakuje niedoskonałych jego zdaniem akademików, nie zawsze ujawnianych z nazwiska i działalności, stąd nie bardzo wiadomo na czym taka niedoskonałość może polegać, czy jest realna, czy tylko domniemana i kogo dotyczy. Jak na pedagoga – a profesor jest uznanym autorytetem pedagogicznym w naszym systemie akademickim – to dziwny obyczaj, bo niby kogo on takim działaniem/dyskredytowaniem zamierza nauczyć i czego ?

Grillowanie dr Herberta Kopca

16 września roku 2020 wziął na swój ruszt innego pedagoga, wymienionego tym razem z nazwiska –  dr Herberta Kopca,  zaznaczając w samym tytule, że jest osobą o rozumiejącym wglądzie w jego postawę.  Pełny tytuł tekstu na blogu prof. Śliwerskiego  brzmi: „ Rozumiejący wgląd w postawę pedagoga nienawidzącego pedagogiki i innych pedagogów oraz byłych zwierzchników„,  choć z tekstu raczej wynika, że wgląd w postawę grillowanego na blogu pedagoga mogły mu zaciemnić jakieś dymy unoszące się z rusztu i z tym podkreślanym w tytule rozumieniem jest coś nie tak.

Doskonały profesor rozprawia się bez pardonu z dr Herbertem Kopcem, uczestnikiem X Zjazdu Pedagogicznego, który odbył się w Warszawie 18-20 września 2019 , ale pozjazdowy tom, z referatami i podsumowaniami zjazdu, jeszcze sie nie ukazał.

Profesor, uprzedzając pojawienie się tego tomu drukiem, już opiniuje jego treść związaną z dr Herbertem Kopcem, który jego zdaniem „postanowił wysupłać z referatów plenarnych niezrozumiałe dla siebie zdania, by poddać krytyce pedagogikę. Każdy, kto je przeczyta w całości, dostrzeże manipulację typową dla propagandzisty z minionego ustroju.”

Rzecz w tym, że nikt jeszcze tego przeczytać nie może w całości, czy chociażby w części, aby ocenić,  czy to jest manipulacja, czy święta prawda o pedagogice, którą podobno dr Kopiec poddaje krytyce. A ponadto nie wiadomo dlaczego ta wypowiedź skłania prof. Śliwerskiego do obdarzenia go mianem „propagandzisty z minionego ustroju.”  Czyżby się obawiał, że ktoś nieprzygotowany jego opinią do czytania tego tomu, kiedy się on ukaże, sam do takich konkluzji może nie dojść a winien, bo tak uważa prof. Śliwerski.

Jako profesor od doskonałości naukowej tak charakteryzuje poddanego grillowaniu kolegę-pedagoga „Emerytowany doktor, który z powodu braku osiągnięć naukowych został kilkanaście lat temu wyrotowany z Uniwersytetu Śląskiego, przyjechał na Zjazd jako komiwojażer prawicowej gazety.”.

„Po co przyjechał? Nie po to, by wygłosić referat, bo od ponad czterdziestu lat nie zajmuje się nauką, a na zjeździe naukowców nikt nie potrzebuje wysłuchiwać publicystycznego żargonu.”

Czyli dyskwalifikacja !? Ale czy naprawdę dr Kopca? Czy prof. Śliwerski nie zna choćby informacji łatwo dostępnych w internecie o działalności naukowej dr H. Kopca? Pisał o nim chociażby red. Grzegorz Filip – MAM KŁOPOTY – Forum Akademickie, 2000/11-12, a z tekstu wynika, że o działalności naukowej dr. Kopca i to nie przed 40, ale przed 20 laty wiedział obecny prof. Śliwerski i nawet sam wyrażał się pozytywnie o książce dr Kopca, jak wielu innych profesorów. Czytamy: „o książce wypowiedział się w opinii wydawniczej prof. Bogusław Śliwerski, specjalista teorii wychowania z Uniwersytetu Łódzkiego. Napisał m.in. tak: „Skoro wciąż obecni w akademickim życiu profesorowie nie mają odwagi, by zmierzyć się z etycznym wymiarem prawdy swoich czasów i własnej w nich działalności, ktoś musi to za nich zrobić. (…) Ktoś musi oczyścić terminologię nauk o wychowaniu z nowomowy, by przywrócić jej fenomenom ich właściwy sens. Ktoś wreszcie musi zatrzymać się nad detalami tamtych czasów, by nie zamazywano więcej różnic między doktryną a nauką. Nie jest to łatwe studium, ale i niezwykle trudnego zadania podjął się jego autor”. Dlaczego zatem pisze nieprawdę sam siebie dyskwalifikując swoimi opiniami ?

Dalej na blogu jednak atakuje dr Kopca, publicystę Kuriera WNET:  „Przyjechał z teczką pełną egzemplarzy prawicowej gazety, w której publikuje swoje artykuły. Dla niego są one ważne, bo „zieją” osobistą nienawiścią do wybranych przez siebie postaci polskiej pedagogiki socjalistycznej. Poziom manipulacji tekstami jest rzeczywiście typowy dla propagandzistów …” broniąc wyraźnie ideologii lewicowej, bo o krytyce naukowej tego co dr. Kopiec pisze nie ma ani słowa. Słowa o manipulacji typowej dla propagandzistów w istocie rzeczy odnoszą się chyba do prof. Śliwerskiego, który jakby miał problemy ze swoją tożsamością, sądząc przy tym, że ktoś oczekuje jego publicystycznego żargonu.

Zamiast spojrzeć krytycznie na te swoje niemiłosierne przeinaczenia brnie dalej:Godna miłosiernego spojrzenia postać zapewne chce zatrzeć z okresu PRL swoją lewicową aktywność na uczelni…” dezinformując konsekwentnie, że Herbert Kopiec „studiował w najbardziej „czerwonym” uniwersytecie tamtego ustroju” gdy tymczasem nawet niedoskonali wiedzą, że nie było możliwości studiowania w tamtym ustroju na państwowym uniwersytecie innym niż czerwony, choć różne były odcienie tej czerwieni. Np. Uniwersytet Śląski był tak czerwony, że zwany był w skrócie ‚ CzuSiem” [ Czerwonym Uniwersytetem Śląskim] gdy tymczasem Uniwersytet Jagielloński, na którym studiował w latach 60-tych Herbert Kopiec, był co prawda podobnie jak i pozostałe państwowe uniwersytety, czerwony, ale nie tak bardzo i „CzUjem” go nikt nie nazywał, nawet w latach późniejszych 70-tych, kiedy to rektor Karaś marzył o jego przekształceniu w Instytut Propagandowy Polskich Komunistów jak pisał w swych pamiętnikach Karol Estreicher. [ Dziennik Wypadków – Karoa Estreicher, T. V (1973-1977)]

Dekonspiracja profesora

Dalej dyskredytuje -niemerytorycznie i z odczuwalną nienawiścią – grillowanego dr Kopca, jako jego zdaniem „nienawistnika”, podkreślając „Wyłonił się zatem nowy rodzaj antypedagoga, który postanowił zatroszczyć się nie o pedagogikę, bo jej nie zna, nie rozumie, ale o Polskę, naród, historię, o – metaforycznie biorąc – tischnerowską „prawdę”, w tym o samego siebie.”

Tym samym pan profesor jasno się zdekonspirował jako – rzec można – anty-Polak, bo jak rozumieć inaczej jako zarzut, że troszczy się o Polskę, naród, historię … ?

Dla Polaków taka troska to pochwała godna naśladowania, wyróżnienie dla każdego nauczyciela, ale dla prof. Śliwerskiego to rzecz niesłychana, właściwa jeno antypedagogowi!

Nie jest co prawda jedynym profesorem, który nienawidzi tego co polskie. Warto przypomnieć Michała Bilewicza, skierowanego przez gremium doskonałych profesorów do nominacji profesorskiej, który Polaków nie traktuje jako naród,  tylko jako twór ideologiczny, ale prezydent RP jego orientacji antypolskiej nie zaaprobował i do tej pory nominacji nie podpisał.

Natomiast prof. Śliwerski oznajmia o zidentyfikowaniu także  innych „doktorów nauk, którzy nie byli w stanie przekroczyć granicy własnego rozwoju ku samodzielności naukowo-badawczej. Oni nawet nie wiedzą, że nie wiedzą i czego nie wiedzą.” nie podając jednak czy mając obowiązek służbowy i -rzecz jasna- pedagogiczny,  pomógł im w rozeznaniu ich niewiedzy, czy ma jakieś sukcesy pedagogiczne na drodze przekraczania granic rozwoju mniej od niego doskonałych i czy wyciągnął kogokolwiek z mroków niewiedzy ?

Postuluje natomiast :”Pochylmy się zatem z wyrozumiałością i współczuciem nad dr. H. Kopcem, któremu – jako jeden z nielicznych w naszym środowisku akademickim (co jest udokumentowane) – pomogłem w wydaniu książki „Rozumiejący wgląd w wychowanie”.

Czyli co ? Czyżby ta pomoc profesora od doskonałości okazała się niedoskonała, a wręcz tak katastrofalna, że w gruncie rzeczy pomagał dr. Kopcowi zostać antypedagogiem, jak raczy go uprzejmie nazywać ? A może to prof. Śliwerski osiągnął poziom antypedagoga i sfrustrowany tym wypisuje takie manipulacje/dyrdymały kompromitując się publicznie, choć trudno nad nim pochylać się z wyrozumiałością, jako że jest decydentem i tym co wypisuje szkodzi innym, co skłania do wysunięcia postulatu przeniesienia go w stan nieszkodliwości.

Żargon niezależny od prawdy

Póki co, jako nadal profesor, brnie konsekwentnie dalej w grillowaniu dr Kopca pisząc: „zatrudniał się w wyższych szkołach prywatnych. W jednej z nich ukarano go dyscyplinarnie, a następnie zwolniono, bo ponoć obrażał pracujących tam pracowników naukowych i ujawniał studentom artykuł prasowy, w świetle którego rektorem szkoły był tajny współpracownik poprzedniego reżimu.” Nijak ma się to do prawdy i faktów, na których jakoś nie chce opierać swoich insynuacji/manipulacji.

W internecie można znaleźć materiał nagrania rozprawy sądowej: „28 marca 2014 r. Sąd Rejonowy w Gliwicach – przewodniczy pani sędzia Małgorzata Sąsiadek – rozpoznawał sprawę VI P 646/12 o przywrócenie do pracy doktora Herberta Kopca przeciw Gliwickiej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości. Dr Kopiec ośmielił się przeciwstawić destrukcji pedagogiki polskiej przez reprezentantów dominujących dziś tendencji neokomunistycznych i dlatego został zwolniony z pracy pod zmyślonym pretekstem. Sąd uwzględnił powództwo i niepokornego naukowca nakazał przywrócić do pracy [https://nfapat.wordpress.com/2014/04/21/sprawa-herberta-kopca-przed-sadem/ ] „

Nie wiadomo dlaczego profesor uznał ujawnienie faktu o współpracy rektora z komunistyczną SB za obraźliwe. Nie podaje jednak żadnych faktów i nie podaje o kogo chodzi. Można jednak sądzić, że chodzi o b. Rektora Gliwickiej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości, gdzie był zatrudniony dr Herbert Kopiec. O rektorze można przeczytać „Sąd Okręgowy w Gliwicach: Tadeusz Grabowiecki kłamcą lustracyjnym – https://www.24gliwice.pl/wiadomosci/sad-okregowy-w-gliwicach-tadeusz-grabowiecki-klamca-lustracyjnym/ – ” – Tadeusz Grabowiecki w latach 1993-1998 był przewodniczącym Rady Miejskiej. Później sprawował funkcję radnego. Od ośmiu lat jest rektorem Gliwickiej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości.W marcu tego roku, Instytut Pamięci Narodowej oskarżył go o kłamstwo lustracyjne. Rektor miał zataić, że w latach 1976-1978 był zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie “Jan”.” [patrz także: https://lustronauki.wordpress.com/2014/11/14/tadeusz-grabowiecki/ .

To IPN ujawnił taką niechlubną przeszłość rektora i sąd to potwierdził, a profesor od doskonalenia, na ślepo, z nienawiścią, bije w dr H. Kopca, trafiając kulą w płot a właściwie samemu sobie w stopę, tracąc przy tym twarz. Wyszło na jaw, że jest do dnia dzisiejszego twardym obrońcą minionego systemu, nie dając zapomnieć o swym romansie z przewodnią siłą narodu [http://obserwatoriumedukacji.pl/felieton-nr-108-glownie-na-temat-wywiadu-prof-sliwerskiego-w-gazecie-wyborczej/#more-11954].

Tekst prof. Śliwerskiego reprezentuje publicystykę niezależną od prawdy, czym zwraca uwagę na niedoskonałości profesorów od doskonałości naukowej, selekcjonujących innych akademików do grona profesorskiego. Dzięki takim tekstom, obywatel karmiony w mediach zachwytami nad przewodnią siłą polskich elit, powstałą z transformacji przewodniej siły narodu, minionego, ale nadal w naszym życiu obecnego systemu, może wyrobić sobie pogląd o poziomie ‚doskonałości’ takich profesorów. Winien zrozumieć przyczyny tak słabości polskich elit, jak i żałosnego stanu domeny akademickiej z ogromną ilością utytułowanych profesorów na czele. Czy jest możliwe aby Polska w swym planie rozwoju opierała się na takich formalnie „doskonałych” ?

Czy bez przeniesienia ich w stan nieszkodliwości Polska osiągnie należną pozycję na arenie światowej ?

Tekst opublikowany w listopadowym numerze Kuriera WNET, r. 2020

Prawda w czasach pandemii

CMPrawda w czasach pandemii

Jak wyglądała nieautonomiczna historia UJ

w interwale 1945-89 ?

12 maja to tradycyjne święto najstarszej polskiej uczelni obchodzone w rocznicę założenia uczelni przez króla Kazimierza Wielkiego w 1364 roku. Jak podaje serwis UJ  to święto przypomina ‚656 lat imponującej historii krzewienia nauki w Polsce’, jakkolwiek z tekstu, zamieszczonego na tą okoliczność, nie wynika aby ta historia była zawsze imponująca. Co więcej po zapisaniu się w 1945 r. na studia na UJ Wisławy Szymborskiej przyszłej poetki i laureatki Nagrody Nobla. ‚zdawało się, że uniwersytet powoli będzie wracał do świetności, jednak w czasie PRL–u uczelnia utraciła swoją autonomię’.

Co spowodowało utratę autonomii i powstrzymało powrót uczelni do świetności – z tekstu się nie dowiemy. Fakt, że tekst krótki, ale nawet jedno zdanie coś w tej materii mogłoby objaśnić. Co prawda z historii opisywanej przez historyków IPN, a nawet tej, zamieszczanej w podręcznikach gimnazjalnych (fakt, że niezbyt świetnych, a nawet nadających się do wycofania) wynika, że po 1945 wprowadzano w Polsce komunizm, system kłamstwa i zniewolenia, także umysłowego, co musiało się odbić negatywnie na uniwersytecie powołanym do poszukiwania prawdy w warunkach wolności, przede wszystkim umysłowej.

Z tekstu na kolejne święto UJ tego się nie dowiemy, a nie ma nawet odniesienia do obszerniejszej książki o imponujących dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego. Gdyby jednak było odniesienie, do obowiązujących w przestrzeni publicznej i edukacyjnej, także dla młodzieży szkolnej, „Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego” [https://blogjw.wordpress.com/tag/dzieje-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ] ta zagadka też by nie została wyjaśniona. Tam nie ma bowiem ani słowa o komunizmie, o stanie zniewolenia umysłowego, a wzmożenie tego zniewolenia przez wprowadzenie stanu wojennego [o którym tam ani słowa] uznano autonomicznie za stopniową liberalizację systemu !

W tekście rocznicowym napisano, że „Po roku 1989 uniwersytet odzyskał całkowitą autonomię” nie podając jednak jak Uniwersytet autonomicznie ustosunkował się do tego, co się działo na uniwersytecie w czasach utraty autonomii. Poinformowano jedynie, że w czasach nieautonomicznych „ Zlikwidowane zostały wydziały lekarski, rolniczy, teologiczny, z których wyodrębniono nowe szkoły wyższe „a po 1989 r. „Otworzyły się nowe perspektywy i wraz z dynamicznym rozwojem nauki i zmieniającym się światem, uczelnia stała się różnorodna, nowoczesna….”

Zatem można odnieść wrażenie, że likwidacja tych wydziałów była jednak korzystna, skoro po ich likwidacji otworzyły się nowe perspektywy ?

O likwidacji różnych mniejszych jednostek uczelnianych, kierunków studiów, kierunków badań, czy też badaczy i ich warsztatów pracy w czasach nieautonomicznych, nie ma słowa, stąd przypuszczenie, że te likwidacje także otworzyły nowe perspektywy po 1989 r., z czym zresztą w okresie transformacji władze uczelni się nawet nie kryły, przynajmniej na poziomie zlikwidowanych badaczy, razem z warsztatami. Dlaczego zatem uczelnia nie kwitnie w czasach autonomii ?

Nie wyjaśniono co spowodowało, że uczelnia stała się nowoczesna.

Czy spowodowała to transformacja zarazy czerwonej w tęczową i fakt, że ostatnio, a może i ostatecznie TęczUJe zdobyli UJ ? [ https://blogjw.wordpress.com/2020/03/11/teczuje-zdobyli-uj/ ]

Czy może wejście uniwersytetu w czas post prawdy ? [https://blogjw.wordpress.com/2018/01/05/uniwersytet-w-czasach-postprawdy/ ] – zaznaczony wyraźnie autonomicznym usunięciem ze statutu uczelni zapisu, że ‚Uniwersytet to wspólnota nauczanych i nauczających poszukujących wspólnie prawdy’, który figurował nawet w czasach nieautonomicznych, czasach mniej nowoczesnego zniewolenia umysłowego.

Mamy czas kolejnej zarazy, która dotknęła też UJ, i jakby nałożyła się na zarazę tęczową i pozostałości zarazy czerwonej. Nie wiemy, czy i jak ten czas zostanie ujęty autonomicznie w kolejnej, nowszej historii uniwersytetu ?

Jako czas nowych perspektyw, postępującego postępu, zwiększonej różnorodności rozmaitych prawd ? – bo zapewne w nowoczesnym uniwersytecie, po-pandemicznym, każdy będzie miał swoją prawdę, także prawdę o historii uniwersytetu, ale archiwa uczelni z czasów nieautonomicznych pozostaną zamknięte, a badania nad niewygodną prawdą zakazane. Na to się zanosi, bo te archiwa i ta prawda, traktowane są jako zaraźliwe wirusy i to funkcjonujące także poza okresami pandemicznymi.

Z okazji święta Uniwersytetu profesorowie jagiellońscy mają zwyczaj zjadać śniadanie. Śniadanie zjedzone na okoliczność jubileuszu 650 lecia założenia krakowskiej wszechnicy nasunęło wniosek o nieludzkim braku refleksji elity akademickiej. Pisałem: ‚Mimo, że na śniadaniu padły słowa‚…nieludzkie byłoby jednak pochłanianie wszystkich czekających na nas w pobliżu przysmaków bez jakiejkolwiek refleksji’ (wykład prof. Andrzeja Borowskiego) do tej pory nie ma danych aby po pochłonięciu wszystkich śniadaniowych przysmaków nastąpiła jakakolwiek profesorska refleksja ?! Brak jakiejkolwiek refleksji nad zachowaniem elit akademickich wobec systemu kłamstwa, systemu komunistycznego, niewątpliwie jest nieludzki. Nie sądzę też aby ci profesorowie przeżywali dramat nienasyconego niczym łaknienia i pragnienia prawdy, bo prawdy szczerze nienawidzą i nie chcą jej znać nie tylko w sytuacji biesiadnej, lecz raczej zawsze. https://jubileusz650uj.wordpress.com/2014/07/30/profesorowie-uj-zjedli-sniadanie/

Nic nie wskazuje, że na kolejne święto UJ, tym razem pandemiczne, nastąpi jakaś refleksja elity akademickiej.

Prawda, rzetelność i transparentność – utracone wartości nauki w Polsce

prawda www

[źródło – http://pomazancowy.blogspot.com/2015/01/prawda-was-wyzwoli.html

♥ 

Prawda, rzetelność i transparentność

utracone wartości nauki w Polsce

Kornel Morawiecki na posiedzeniu Sejmu 22 marca 2017 r. [ Posiedzenie nr 38 w dniu 22-03-2017 (1. dzień obrad) http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/wypowiedz.xsp?posiedzenie=38&dzien=1&wyp=227&type=A&symbol=WYPOWIEDZ_POSLA&id=255 ] zwrócił się z apelem do posłów i naukowców, jako elity Polski, o poparcie dla idei ˝Nauki dla rozwoju˝.

Wyraził przy tym „głęboką nadzieję, że środowisko naukowe w trosce o dobro Polski uczyni wszystko, by krzewić ideę ˝Nauki dla rozwoju˝ przez działania na rzecz uczynienia wspólnoty akademickiej transparentną, uczciwą i kierującą się umiłowaniem prawdy”.

Nie ma jeszcze oznak aby ten apel trafił do środowiska akademickiego, ale można wątpić, czy po upływie kolejnych dni, czy tygodni, trafi do właściwych odbiorców.

Ja [https://blogjw.wordpress.com/] o transparentność, uczciwość i umiłowanie prawdy do środowiska akademickiego apeluję od lat, a nawet wieków, i jedynym skutkiem było wykluczenie/wyklęcie mnie z tego środowiska i to dożywotnio !

Rzecz jasna, głos Marszałka – Seniora Sejmu, to nie to samo co głos zwykłego obywatela, ale wątpliwość, czy zostanie usłyszany – pozostaje.

Marszałek postuluje „oparcie nauki na wartościach takich jak prawda, rzetelność i transparentność” i sam taki postulat wskazuje, że z tymi fundamentalnymi wartościami środowisko akademickie dawno się rozstało, co skutkuje niską pozycją nauki uprawianej w Polsce w nauce światowej i małego jej znaczenia w gospodarce Polski, nie mówiąc już o formowaniu elit na poziomie niezbędnym dla funkcjonowania dużego europejskiego państwa.

Można go uznać za bardzo ważny i zasadny głos w dyskusji nad naprawą nauki w Polsce przed Narodowym Kongresem Nauki [https://nkn.gov.pl/], ale faktem jest, że kolejne konferencje [https://nkn.gov.pl/#!/konferencje] przed tym kongresem nie przewidują podjęcia dyskusji nad tymi sprawami, moim zdaniem decydującymi dla możliwości naprawy systemu akademickiego.

W ujawnionych już propozycjach zmian ustaw akademickich nie widać zamiaru praktycznego wcielenia w życie takich wartości akademickich, które środowisko w ciągu ostatnich kilkudziesięciu już lat (w PRL-PRLbis) utraciło.

Marszałek zasadnie argumentuje „dążenie do prawdy to imperatyw każdego naukowca. Nie kariera, a pasja poznawcza jest motorem odkryć i wynalazków.”

Rzecz w tym, że pasjonatów z systemu akademickiego przez lata wykluczano, a dążenie do prawdy odrzucano jako przeszkodę w zastępowaniu korporacji nauczających i nauczanych poszukujących razem prawdy przez korporację oszukujących i oszukiwanych na drodze do uzyskania dyplomów i tytułów.

Zamiast eliminowania ‚ze środowiska osób, które naruszyły zasady etyczne w nauce lub dydaktyce’ eliminowano tych, którzy o przestrzeganie tych zasad walczyły, rzecz jasna rozumiejąc je całkiem inaczej niż decydenci akademiccy stojący na straży etyki komunistycznego państwa, która nadal obowiązuje w III RP – państwie na opak, które z systemem kłamstwa bynajmniej nie zerwało.

Tajni współpracownicy (częściowo ujawniani) i jawni współpracownicy (na ogól utajniani) systemu kłamstwa bynajmniej z systemu akademickiego nie zostali wykluczeni.

Przez całe lata III RP, podobnie jak w PRLu, nadal ‚pociągają sznurkami akademickimi’ (i nie tylko) formując nowych decydentów wg swoich antywartości akademickich, w których nie ma miejsca na prawdę, uczciwość, transparentność, i na tych, co o takie wartości walczą, zagrażając – solidarnemu wobec antywartości – środowisku.

W wywiadzie dla niezalezna.pl [Lustracja naukowców i sędziów jest konieczna – podkreśla Kornel Morawiecki http://niezalezna.pl/95927-lustracja-naukowcow-i-sedziow-jest-konieczna-podkresla-kornel-morawiecki] Kornel Morawiecki gorzko mówi „Niestety w Polsce są instytucje, gdzie niejawne zależności z czasów PRL-u są nadal żywe. To nie jest normalna sytuacja, ponieważ ci ludzie pilnują tylko swojego interesu. Nie widzą tego, że nauka jest konieczna i niezbędna dla rozwoju Polski.” i podnosi „ lustracja jest konieczna nie tylko w nauce, ale również wśród sędziów” co jest poglądem zasadnym i przeciwstawnym do opinii, że lustracja i dekomunizacja się zdezaktualizowały, czyli inaczej mówiąc – prawda się zdezaktualizowała. [https://blogjw.wordpress.com/2016/10/14/wybory-do-centralnej-komisji-do-spraw-stopnia-i-tytulu-bez-lustracji-i-dekomunizacji-systemu-akademickiego/ ].

I to jest problem środowiska akademickiego i nauki uprawianej w Polsce, w której bynajmniej nie chodzi o prawdę! A raczej o jej niepoznanie, szczególnie tej prawdy, która dotyczy samego środowiska – jego historii i teraźniejszości.

Co prawda ludzie nauki uformowani w katolickiej Polsce znają na ogół ewangeliczne słowa „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”, ale jednak niewygodnej prawdy nie chcą poznawać, wolą żyć w zniewoleniu.

Demokratyczna większość środowiska uniwersytetu wzorcowego dla innych uczelni wybiera rektora, który jawnie przyznaje – ‚oszukujemy’ , oraz ‚boję się myśleć’. [https://blogjw.wordpress.com/2017/03/21/misja-uczelni-jest-uczyc-ale-misjonarze-sa-wykleci/].

Widocznie taki rektor stanowi znakomitą polisę ubezpieczeniową dla braci akademickiej. Oszustom i niemyślącym z bojaźni nic w takiej uczelni nie grozi ! – raczej bać się winni ci, którzy są uczciwe i nie boją się myśleć, co jest imperatywem naukowców sensu stricto.

Niestety w polskim systemie akademickim transparentność, uczciwość i myślenie, szczególnie myślenie krytyczne, nie są akceptowane i nie widać oznak aby coś się w tej materii zmieniło.

Mimo to Marszałek wyraża głęboką nadzieję, że środowisko wróci do wartości. Ja niestety nie mam najmniejszej nawet nadziei, że to negatywnie wyselekcjonowane środowisko samo się nawróci na właściwą drogę.

Jak bardzo chciałbym się mylić !

Moje głosy  w tej materii:

Moje boje

Niepoprawny Magazyn Akademicki