Nauka przykryta ideologią

Nauka przykryta ideologią

Podczas postępowej manifestacji „przeciwko ideologizacji nauki i edukacji”

przed Muzeum Narodowym

pojawił się, jak ocenili organizatorzy

i niezawodny student UJ – Franek Vetulani ( na Fb) homofobiczny, „kłamliwy, antynaukowy i stygmatyzujący baner”. [baner mówił: „są dwie płcie tak mówi biologia„].  

Mimo zgłoszenia do policji tego niespodziewanego przez organizatorów ‘skandalu’, w postaci alternatywnej, naukowej argumentacji „baner przez około dziesięć minut szpecił szlachetny i piękny protest pod MNK, propagując kłamliwą ideologię. Hańba! ” [F. Vetulani na Fb]. Organizatorzy zdołali go jednak zasłonić postępowymi banerami, kreatywnie stosując subkulturę unieważniania, co zapewne wynieśli z naszych uniwersytetów. .

Co na profesorowie UJ? Niektórzy byli po tej samej stronie – zwalczania argumentów naukowych ideologią tęczową w ramach walki „z ideologizacją nauki i edukacji” .

A co na to inni – naukowi, a nie ideologiczni  naukowcy ?

Czy UJ jest jeszcze uniwersytetem, czy już się zamienił w agencję towarzyską z nienawiścią reagującą na wszelkie przejawy naukowej argumentacji?

Z tą walką NZS o przyszłość i godność nauki w Polsce to jakoś nie wyszło

5

Z tą walką NZS o przyszłość i godność nauki w Polsce to jakoś nie wyszło

Gorzkie refleksje po 40 latach.

Na okoliczność 40 lecia Niezależnego Zrzeszenia Studentów, antykomunistycznej organizacji o zasięgu ogólnopolskim zorganizowano wystawę w hallu dworca PKP w Krakowie. (https://jwfotowideo.wordpress.com/2020/08/12/nzs-pokolenia-przemian-1980-2020-na-dworcu-pkp/)

Warto ją obejrzeć i zastanowić się nad historią tego ruchu i dniem dzisiejszym. Na wystawie zainteresowała mnie szczególnie informacja – uzasadnienie strajku NZS w listopadzie 1981 roku w Białymstoku. Studenci demonstrowali w pobliżu ówczesnej siedziby KW, na placu noszącym obecnie nazwę NZS, domagając się m. in. uwolnienia więźniów politycznych, ale podnosili również, że jest to strajk o przyszłość polskiej nauki i kultury, uzasadniając, że ‚rdzeniem polskiej pracy jest polska nauka’ i walczą o to aby uniwersytet był uniwersytetem a nauka nauką, co w czasach PRL nie było jednoznaczne, jako że naukę w niemałym stopniu zastępowała ideologia, a uniwersytety były pod nadzorem przewodniej siły narodu, aby posłuszne ideologii komunistycznej kadry akademickie formowały kolejne, posłuszne kadry budowniczych najlepszego z ustrojów.

Wówczas w Białymstoku nie było nawet uniwersytetu a jedynie filia Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie na wykłady byli zsyłani niezbyt spolegliwi akademicy uczelni-matki. Tym bardziej taki stan umysłów tamtejszych studentów budzi i po latach uznanie, a i Białystok doczekał się samodzielnego uniwersytetu, zwanego bardziej opisowo Uniwersytetem w Białymstoku [UwB], aby jego skrót nie budził niepożądanych skojarzeń. Odkomunizowany pomnik, pod którym strajkowali, po latach został zaopatrzony – nie bez walki – w napisy „Bóg, Honor, Ojczyzna” nawiązujące jasno do deklaracji studenckich, a także robotniczych.

Strajkujący studenci uznali, że ciąży na nich odpowiedzialność za godność polskiej nauki, tak jak robotnicy w tamtym czasie wzięli na siebie odpowiedzialność za godność polskiej pracy.

Mam dowody (np. https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/moj-jubileusz/), że te deklaracje nie były gołosłowne, bo i pod koniec czasów jaruzelskich, kiedy przed tzw. transformacją ustrojową czyszczono uczelnie z elementu negatywnie wpływającego na młodzież akademicką, bo uczącego ją myślenia i to krytycznego, jedynie studenci, zgodnie z poczuciem odpowiedzialności za godność nauki protestowali, argumentując, że takie metody nie wprowadzą nauki godnie w wiek XXI !

I nie wprowadziły !

Tak ówczesnym, jak i późniejszym decydentom akademickim (i nie tylko), beneficjentom niegodnego systemu komunistycznego, takie metody jednak nie przeszkadzały i nie przeszkadzają do dnia dzisiejszego. Nawet największe autorytety akademickie, naukowe, moralne pozostali i nadal pozostają głusi na wołania o prawdę i sprawiedliwość, a najwięksi nawet historycy za nic w świecie nie chcą poznać tego co badają !

Studenci domagali się przygotowania nowych, pozbawionych fałszerstw podręczników historii. I co ? Podręczniki historii (i nie tylko historii) były pełne fałszerstw, z nauką to nie miało wiele wspólnego. Ale po 40 latach nadal takich podręczników nie brakuje, tak na poziomie edukacji niższej, jak i wyższej. Z tym, że im wyżej tym gorzej, bo na szczeblu wyższym formatowani są nauczyciele, autorzy i recenzenci podręczników przeznaczonych także do edukacji niższej. W pro-socjalistycznej edukacji przestrzegano: czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał i uczono z takim sukcesem, że po latach jasno widać: czego Jaś, czy Joasia z fałszywych podręczników zbyt dobrze się nauczyli, to Jan i Joasia nie są w stanie się oduczyć. Przeciwko fałszowaniu historii na szczeblu niższym zdarzają się protesty, ale na szczeblu wyższym to protestuje tylko margines. (https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/). A ryba przecież psuje się od głowy ! 

Wystawa nosi nazwę „NZS – pokolenia przemian 1980-2020” (https://jwfotowideo.wordpress.com/2020/08/12/nzs-pokolenia-przemian-1980-2020-na-dworcu-pkp/). Widać, że pokolenie NZS tak się przemieniło, że już nie protestuje ! Skoro nie mają nic przeciwko temu aby w historiach ich uczelni nie było komunizmu, PZPR, stanu wojennego…, to ich walka po latach staje się niezrozumiała.

Piękne deklaracje studenckie, z tamtych gorących dni, po latach skłaniają do gorzkich refleksji.

Z tą walką o przyszłość i godność nauki w Polsce to jednak jakoś nie wyszło. Dzisiaj, ci strajkujący wówczas studenci, to są 60-latkowie – czyli w wieku decydenckim w domenie akademickiej i dobrze by było poznać ich późniejsze dokonania i obecne działania, bo godność w tej domenie jakby całkiem zanikła, a przyszłości też nie widać.

Uniwersytet miał być uniwersytetem a nauka nauką – a jak się stało?

Uniwersytetami zostały wcześniejsze szkoły, nie za bardzo wyższe, a nawet te – nazywane Wyższymi Szkołami Podstawowymi, a nauka jak była zastępowana ideologią, tak i pozostała, tyle że ideologia czerwona została zastąpiona tęczową a nauki na uniwersytetach zostało tyle co kot napłakał.

Co prawda zlikwidowano docentów, ale pozostawiono dostawy obowiązkowe [niechby tylko kto nie zechciał dostarczyć produktów swojej wiedzy przyłożonemu !], więc i tak pozostał feudalny podział na tych co są do centów i tych do roboty, ale z tego podziału jakoś nauka nie powstaje, a centy trafiają tylko do kasty nadzwyczajnej, i tak nadal biednej, bo za żadne centy nie są w stanie godnie wyżyć. No cóż, godność jakoś nie idzie w parze z centami, więc nie dziwota.

Postępu nie ma ani na krok, a orientacja ‚bonobiańska’ [https://blogjw.wordpress.com/2020/08/08/orientacja-bonobianska-w-pierwszych-dniach-sierpnia-2020-r/ ] wykazywana przez liczne grona akademickie, to krok wsteczny, do czasów naszych przodków, czasów liczonych milionami lat.

Rdzeniem polskiej pracy bynajmniej nie została polska nauka. Lansuje się rzekomo odkrywczą koncepcję „gospodarki opartej na wiedzy”, jakby na czymkolwiek innym można by gospodarkę opierać. Na wiedzy gospodarka czymkolwiek opierała się zawsze, z tym że wiedza bywała niedostateczna, to i gospodarka stateczna nie była. Skoro innowacyjność naszej gospodarki jest jedną z najniższych w krajach europejskich, to i wiedza naszych akademików jest zapewne niedostateczna aby na niej gospodarkę skutecznie opierać. Instytuty badawcze utrzymują się głównie z wynajmu nieruchomości, a nie ze swojej wiedzy, bo żeby wiedzę sprzedać to trzeba ją mieć ! Finansuje się, i to obficie, projekty dla poszerzenia wiedzy, ale przyczyny braku tego poszerzenia ukrywa się przed szarym obywatelem, traktowanym jako nieuczciwa konkurencja do niekontrolowanego wydawania jego środków płatniczych.

Dużo młodych wykształconych ludzi opuściło Polskę w PRL oraz w III RP, wielu wykluczono z systemu akademickiego, stąd nadal mamy deficyt elit, a świat akademicki bronił się i nadal się broni przed ich powrotami. Godne uznania deklaracje młodych studentów sformułowane w systemie totalitarnym nie zostały wdrożone w życie.

Odnosi się wrażenie, że ciężar odpowiedzialności za los nauki i pracy przygniótł świat akademicki [i nie tylko] i to na lata, także w wolnej Polsce .

Jeśli są dowody, że jest inaczej, to proszę o informacje/dokumentacje.

Umieszczę gratis, jak zawsze, w zajętej przez mnie części cyberprzestrzeni.

Uniwersytet a wyklęci

37

Uniwersytet a wyklęci

Na okoliczność Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych jak zwykle odzywają się przedstawiciele elit akademickich, często w sposób niewybredny, obrzucając żołnierzy podziemia niepodległościowego wyzwiskami, stosowanie do swojego poziomu intelektualnego i moralnego.

Niezawodna w tej materii prof. Joanna Senyszyn, jak podaje Wikipedia od 1996 r. posiada tytuł profesora nauk ekonomicznych, wypromowała około 500 magistrów i kilku doktorów. Baza Ludzi Nauki podaje, że to profesor zwyczajny Uniwersytetu Gdańskiego na Wydziale Nauk Społecznych w Instytucie Psychologii, a także w Wyższej Szkole Sztuk Filmowych i Teatralnych w Warszawie, gdzie pełni funkcję rektora. Wcześniej była zatrudniona w Wyższej Szkole Administracji i Biznesu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Gdyni.

Profesor ma swój profil na Twitterze, gdzie zaćwierkała 1 marca tego roku: Wyklęci to nie żołnierze, a bandy wyrzutków społecznych, nierobów i frustratów czekających na III WŚ. Zamordowali 5 tys. cywilów, w tym 187 dzieci, grabili, gwałcili, torturowali, zastraszali Polaków odbudowujących kraj. Ich święto to jawna kpina z obywateli RP. Będzie zniesione”.

Nie podaje jednak źródła swoich, czy innych badań w tej materii.

Fronda w tekście ‚Haniebne słowa o Żołnierzach Wyklętych! ”Mordowali Żydów” [ https://www.fronda.pl/a/haniebne-slowa-o-zolnierzach-wykletych-mordowali-zydow,123054.html] przytacza natomiast wypowiedź znanego profesora socjologii Ireneusza Krzemińskiego „Ci tak zwani Żołnierze Wyklęci, to bardzo często były też oddziały Narodowych Sił Zbrojnych, które walcząc z Niemcami, jednocześnie mordowały np. Żydów, albo też nasze mniejszości narodowe”

Ireneusz Krzemiński to zgodnie z bazą Ludzi Nauki profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego – Wydziału Filozofii i Socjologii, a wcześniej był profesorem Wyższej Szkoły Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedroycia w Warszawie (w likwidacji), profesorem Wyższej Szkoły Zarządzania Personelem, której był rektorem, a także profesorem Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Był promotorem 6 prac doktorskich i recenzentem 5 prac habilitacyjnych.

Czyli elita nauki polskiej, rzecz jasna akceptowana na uniwersytetach.

Jan Hartman, powszechnie znany w domenie publicznej profesor filozofii UJ, w tym roku zajęty poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie ‚Czy Polacy pomagali Niemcom w zagładzie Żydów?’ https://hartman.blog.polityka.pl/2019/02/15/czy-polacy-pomagali-niemcom-w-zagladzie-zydow/ twierdząc „ bilans pomocy oraz krzywdy wyrządzonej Żydom przez Polaków jest dla Polaków tragicznie niekorzystny, kładzie się głębokim cieniem na reputacji naszego kraju.” chyba się nie wypowiadał w sprawie żołnierzy wyklętych, ale przed 2-3 laty napluł niemało https://hartman.blog.polityka.pl/2017/02/27/duda-maszerowal-w-hajnowce/ Jak świat długi i szeroki, faszystowska hołota panoszy się na ulicach, siejąc strach i wstręt. Panoszy się i u nas. Wyłażą ze swych nor, bo wiedzą, że ten rząd patrzy na nich łaskawie. Mają z nim wspólny kod. Rozumieją się bez słów. Hasło „żołnierze wyklęci” zapewnia nietykalność..….Na terenach, gdzie rozbrzmiewa jeszcze krzyk mordowanych w etnicznych i religijnych waśniach, nienawiść snuje się przez wiele dziesięcioleci. A od czasu do czasu wybucha. Odrażające marsze taki wybuch mogą zapowiadać. Dziś marsz, za rok marsz, a za dwa może już pogrom. Na razie faszyści, poprzebierani za katolików i kibiców, testują wytrzymałość niańczących ich władz. ….”

To chyba wystarczy.

Niedawno byłem w szkole podstawowej, integracyjnej, przy ulicy Topolowej 22 w Krakowie na uroczystości w 66. rocznicę śmierci gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, gdzie dzieciaki wykazywały się zupełnie inną wiedzą o wyklętych i mordowanych przez komunistów bohaterach. [ https://niezlomnym.wordpress.com/2019/02/21/66-rocznica-smierci-gen-augusta-emila-fieldorfa-nila/ ]

Przygotowałem z tej uroczystości materiał edukacyjny [https://niezlomnym.wordpress.com/2019/02/21/66-rocznica-smierci-gen-augusta-emila-fieldorfa-nila/  ] do wykorzystania w szkołach wszystkich poziomów, dedykując dokumentację wszystkim Jasiom [ a także Joasiom], którzy zbyt dobrze się nauczyli fałszywej historii] i jako Janowie [Joanny] nie zdołali się jej oduczyć. Przytoczone wyżej przykłady profesorów [Jana i Joanny] pokazują klęskę polskiego systemu edukacji.

Uważam, że skierowanie takich „profesorów” po naukę do szkoły podstawowej, najlepiej integracyjnej, aby się zintegrowali z uczniami, jest jak najbardziej społecznie pożądane.

W Krakowie, jak co roku, Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych, przechodził koło Collegium Novum UJ i jak co roku w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych nie było na nim biało-czerwonych flag. Można odnieść wrażenie, że uczelnia zatrudniająca prof. Jana Hartmana jest co najmniej obojętna na świętowanie dnia żołnierzy podziemia niepodległościowego. Nie wykluczone, że traktuje nas jako ‚faszystowską hołotę’ w ujęciu swojego etatowego profesora.

f.jpg

f1

[faszystowska hołota ? w ujęciu profesorskim przed Collegium Novum UJ] 

https://jwfotowideo.wordpress.com/2019/03/04/zolnierzy-wykletych-w-krakowie-a-d-2019/

Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych
w Krakowie

Wawel – Rynek – Park Jordana

3 marca 2019 r.

[dokumentacja: zdj. i wideo – Józef Wieczorek]

Przed miesiącami uczelnia pamiętała co prawda o Święcie Niepodległości, ale wówczas na froncie Collegium Novum zachowała parytet flagowy, chyba dla podkreślenia swego przywiązania do podległości. [ https://blogjw.wordpress.com/2018/11/12/autonomiczny-parytet-flagowy-w-100-lecie-odzyskania-niepodleglosci/ ]

Warto przypomnieć, że w czasach instalacji systemu komunistycznego, rektorzy krakowskich uczelni, w tym UJ, nie byli obojętni wobec działalności opozycyjnej, niepodległościowej, młodych naukowców i podczas procesu krakowskiego w 1947 – kiedy sądzono prezesa WiN Franciszka Niepokólczyckiego oraz naukowców związanych z WiN i PSL, potępiali ich postawę, co prokurator -rzecz jasna – wykorzystał do ich skazania. [ https://blogjw.wordpress.com/2013/02/22/o-zolnierzach-wykletych-wykletych-takze-przez-rektorow/ ] Do dnia dzisiejszego z tej haniebnej postawy rektorzy nie chcą się rozliczyć i chyba doszli do wniosku, że lepiej taki dzień żołnierzy wyklętych usunąć z pamięci, podobnie jak i hańbę sprzed lat. Nie potrafią zachować się jak trzeba.

No cóż, podobnie postępują i wobec akademików wyklętych z uniwersytetu pod koniec PRLu, z czego też nie chcą się rozliczyć, fałszują historię i czyszczą świadectwa ich jestestwa na UJ, aby wymazać z pamięci swoje niecne czyny, nie bacząc na to, że ‚Spisane będą czyny i rozmowy’.[ https://nfapat.wordpress.com/2008/08/23/jak-senat-uniwersytetu-jagiellonskiego-kieruje-sie-zasada-plus-ratio-quam-vis/]