Czy nowy minister da radę plagom akademickim?

Czy nowy minister da radę plagom akademickim?

Józef Wieczorek – PLAGI AKADEMCKIE

Nowym ministrem edukacji, tak wyższej, jak i niższej, ma zostać Przemysław Czarnek, prof. KUL, lecz nim został zaprzysiężony, już go zmogła plaga koronowirusa. Może doświadczenia z tą plagą będą mu pomocne w zwalczaniu jakże licznych plag akademickich. Już zauważył, że orientacje reformatorskie i ocenne w naukach humanistycznych i ‚twardych’ są rozbieżne i lepiej je traktować inaczej, aby była szansa na wzmocnienie nauk humanistycznych.

Zapowiada skończenie z ideologizacją szkolnictwa w postaci tęczowej, nie należy się więc spodziewać, aby rozpoczął treningi kładzenia się Rejtanem w obronie gender, co zapowiadał jeden z jego poprzedników.

Gdyby ministrowi udało się środki marnotrawione na tęczową ideologię przeznaczyć na podniesienie finansowania nauki i nauczania merytorycznego, to byłby to już postęp. Z dotychczasowych wypowiedzi ministra wynika, że jest raczej zwolennikiem działań konstruktywnych, a nie destruktywnych, i obroni naszą edukację przed tęczowym postępem na każdym szczeblu.

Ledwo rok akademicki się zaczął, a już mamy ofiarę walki z plagami i to na szczeblu rektorskim. Rektor Uniwersytetu Gdańskiego – Jerzy Gwizdała , który do tej pory uchronił się przed plagą koronawirusa, nie uchronił się, mimo deklarowanej uczciwości, przed plagą plagiatów. Padł tej plagi ofiarą i już przestał być rektorem, nawet zdalnym.

Jak do tej pory nie słychać o rektorach, którzy padli ofiarami skłonności do ustawianych konkursów, a ta plaga kładzie nasze uczelnie od lat, i to na obie łopatki. Ciekawe, czy minister skorzysta z doświadczeń Włoch, kraju mocno dotkniętego tak plagą koronawirusa, jak i plagami akademickimi, gdzie wdrażany jest w życie projekt ,Universita bandita’ – działań prokuratorskich wobec rektorów cierpiących na podobne skłonności do ustawiania konkursów akademickich.

Są one ujawniane w przestrzeni publicznej, stąd można skorzystać z tych przykładów na drodze do wyzwolenia się z tej plagi rujnującej nasz system akademicki.

Faktem jest, że poprzednik ministra nadał potężną władzę rektorom w ramach Konstytucji dla nauki, mimo że ci przez lata nie zdołali nauczyć się organizowania uczciwych konkursów. Zapowiadali podniesienie swych kwalifikacji przed kilkunastu już laty, na okoliczność jednej z licznych reform systemu akademickiego, prowadzonych tak, aby mimo zmian, wszystko pozostawało po staremu.

Tym razem chyba tak nie będzie mogło pozostać, bo mamy ustawę futerkową, a przecież wyznacznikiem władzy rektorskiej są gronostaje! Czy nie będzie konieczności pozbycia się tego fetysza władzy? Już przed kilkunastu laty studenci przerażeni rosnącą liczbą uczelni z nazwy wyższych, zarządzanych przez setki rektorów przystrojonych gronostajami, organizowali akcję „Gronostaj”, aby chronić populację tych pożytecznych zwierzaków futerkowych. Wówczas rektorzy zasłaniali się wielowiekową tradycją i przekonywali, że to nie oni napędzają koniunkturę na rynku futrzarskim. Teraz w przestrzeni medialnej panuje cisza odnośnie do gronostajów rektorskich!

Jakieś 10 lat temu, jeden z rektorów ostentacyjnie pozbył się togi i gronostaja, i w takim ‚negliżu’ się sportretował, budząc konsternację, a nawet oburzenie.

Warto pamiętać, że tym rektorem był prof. Leszek Pacholski, wówczas rektor Uniwersytetu Wrocławskiego i choćby z tego powodu przejdzie do historii. Nie słyszałem, aby inni rektorzy przez tę ostatnią dekadę poszli w jego ślady, zarówno gronostajowe, jak i naukowe.

Chyba nie zbadano do tej pory, czy gronostaje rektorskie mogą być nośnikiem koronawirusa, ale z powodu pandemii zachowanie należytego dystansu wobec gronostajów rektorskich winno być wskazane, a nawet wymagane. Ze względu na strategię nauki zdalnej, która raczej obniży wyniki nauczania, można się jednak spodziewać zmniejszenia natężenia mobbingu akademickiego a nawet szkolnego, co byłoby objawem pozytywnym. Trzeba mieć bowiem na uwadze, co kiedyś już wykazałem, że mobbing jest skuteczną metodą negatywnej selekcji kadr akademickich, a taka selekcja w tym systemie nie jest pożądana.

Aby system zmienić, konieczne jest natomiast zainstalowanie w systemie Polskiego Monitoringu Patologii Akademickich [POMPA] dla wypompowania patologii akademickich.

Należy życzyć nowemu ministrowi – redukcji nauki jak i edukacji bezobjawowej, oraz skupienia się na ochronie pozytywnej tzn. odmiennej od patologicznej, orientacji intelektualnej i moralnej kadr szkół z nazwy wyższych, jak i niższych.

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska nr 43 z 21 października 2020 r.

Prywatny folwark rektora

W związku z patologiami na Uniwersytecie Technologiczno – Humanistycznym im. Kazimierza Pułaskiego w Radomiu ujawnianymi w mediach udzieliłem wypowiedzi zamieszczonej przez program7.pl  w materiale ” Kryptonim Ekłalizer czyli prywatny folwark rektora” [http://www.program7.pl/]  –” Patologia w nauce, patologia w wymiarze sprawiedliwości idą ze sobą w parze. Można to prześledzić na przykładzie “rozczulającej polityki prorodzinnej”*, jaką uprawia się na radomskim uniwersytecie. O nepotyzmie, nieprawidłowościach finansowych oraz mobbingu na Uniwersytecie Technologiczno-Humanistycznym w Radomiu pisały już różne media. Od 2013 roku wytoczono uczelni 40 spraw sądowych. Sprawy ciągną się latami. Wskaźniki pikują w dół, a politycy i ministerstwo podłącza kolejną kroplówkę z publicznych pieniędzy dla radomskiej uczelni.”

Od 50.37 min  moja wypowiedź o prywatnych folwarkach – uniwersytetach przymiotnikowych przekształconych w III RP z Wyższych Szkół Podstawowych

 

O negatywnych skutkach dezaktualizacji dekomunizacji na uczelniach

prasa_akademicka

O negatywnych skutkach dezaktualizacji dekomunizacji na uczelniach

Mobbing metodą utrzymywania się u władzy wiodącej siły narodu

od PRLu do czasów obecnych

Mimo formalnego upadku komunizmu, likwidacji uczelnianych POP na uczelniach, członkowie wiodącej siły narodu pozostali na uczelniach i wielu z nich nadal stanowili/stanowią siłę wiodącą, nieraz przy aprobacie/wsparciu uczelnianych komisji „S”.

Aby utrzymać się u władzy nieraz stosują mobbing – system szykan wobec podwładnych, szczególnie tych, którzy przewyższają ich intelektem i pracowitością, bo wtedy ich wiodąca pozycja staje się zagrozona.

Mechanizmy mobbingu akademickiego opisuję i monitoring przypadków prowadzę od lat na stronie:MOBBING AKADEMICKI – MEDIATOR AKADEMICKI https://nfamob.wordpress.com/.

Poszukiwania w internecie wskazują, że jest to nadal jedyne miejsce takich działań. Co robią związki zawodowe ? Rozmaite komisje ministerialne/uczelniane ? Dobrze by było poznać !

Ostatnio przypadek mobbingu został opisany na Uniwersytecie Warszawskim [ISM- Instytut Szykan i Mobbingu – Wprost. nr.5/2016].

Prof. Edward Haliżak, który od lat szefuje Instytutem Studiów Międzynarodowych [http://www.pl.ism.uw.edu.pl/prof-edward-halizak/], również od lat stosuje szykany i mobbing wobec swoich podwładnych.

Od uzyskania dyplomu magisterskiego jest związany zawodowo z tym instytutem. „Chów wsobny” , który jest standardem na polskich uczelniach – sprzyja mobbingowi.

Uniwersytet Warszawski wyróżnia się jednak wśród innych uniwersytetów m.in. tym, że rektor ma do pomocy w zarządzaniu rzecznika akademickiego – ombudsmana (podobnie jest tylko na UMK), co nawiasem mówiąc trudno nie uznać za efekt moich działań prowadzonych od początku wieku na rzecz wprowadzenia na polskich uczelniach takiej funkcji – [Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim https://blogjw.files.wordpress.com/2012/01/mediator-akademicki-jako-przeciwdziac582anie-mobbingowi-w-c59brodowisku-akademickim.pdf – książka zresztą polecana na stronach UW https://portal.uw.edu.pl/web/ombudsman/startLEKTURAA dzisiaj polecamy jako lekturę „Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim ” Józefa Wieczorka :
http://www.pum.edu.pl/__data/assets/file/0007/25864/Mediator_akademicki.pdf                         Warto zauważyć, że od czasu ukazania się tej publikacji miały miejsce pewne zmiany, m. in. powołano dwóch Rzeczników Akademickich.]

Do ombudsmana mogą się zwracać studenci i pracownicy, aby w sposób poufny rozwiązywać problemy, likwidować źródła konfliktów. Niestety nie wszyscy chcą problemy rozwiązywać, nie godzą się na mediacje.

Ombudsman informuje o tym rektora i nic się nie dzieje. Szykany przełożonego wobec podwładnego nadal trwają. Widocznie umocowanie ombudsmana nie do końca jest skuteczne.

Nie wprowadzono do życia mojego postulatu organizacji Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich (POMPA) [Postulat organizacji Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickichhttps://nfaetyka.wordpress.com/2010/03/13/postulat-organizacji-osrodka-monitoringu-patologii-akademickich/%5D stąd z wypompowaniem patologii z polskiego życia akademickiego są problemy.

Na UW podwładnego szykanuje dyrektor instytutu i są trudności aby to przerwać. A co z przypadkiem kiedy szykanującym jest rektor ?

Szykany wobec pracownika ISM są standardowe dla mobbingu akademickiego– nie zaprasza się na zebrania zakładu, usuwanie z list prowadzących zajęcia, odmowa finansowania udziału w konferencjach, dyskredytowanie osiągnięć naukowych i dydaktycznych, rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji w celu zdyskredytowania pracownika w oczach pozostałych pracowników.

Ombudsman informuje rektora, rektor nie reaguje – choć ma obowiązek.

Dopiero po miesiącach, kiedy i inni pracownicy zgłaszają się ze skargami, a zwolniony z pracy pracownik wnosi sprawę do sądu, rektor powołuje komisję do zbadania spraw o mobbing , która potwierdza mobbing i niewłaściwe działania władz o tym informowane.

Komisja potwierdza pozamerytoryczny charakter negatywnej oceny pracownika ISM. Natomiast rada ISM broni swojego dyrektora, dyskredytuje opinie komisji.(niektórzy pracownicy jednak opuszczają radę, aby nie brać w tym udziału).

Dyrektor ISM szefuje instytutowi od 30 lat, od stanu wojennego, kiedy został mianowany zastępcą dyrektora, ale tak naprawdę już wtedy rządził instytutem. Długowieczność szefowania sprzyja mobbingowi, szczególnie jeśli szef był umocowany politycznie.

Ani dyrektor, ani dziekan, mimo toczącej się sprawy o mobbing nie zostali zawieszeni w obowiązkach i mieli dostęp do dokumentacji instytutu i wydziału.

Obecnie sprawę bada prokuratura i sąd. Okazuje się, że jeden szykanowany, doświadczony stresem pracownik tego instytutu – już nie żyje.

Dyrektor oznajmia, że sprawy o mobbing w świecie nauki zakładają ci, którym kariera się nie układa. Czyli standard.

Tak wygląda wiele spraw w patologicznym systemie akademickim. O większości przypadków mobbingu nikt nic nie wie. Do mnie zgłasza się wielu, ale tylko niewielu decyduje się na ujawnienie czegokolwiek.

Sprawa o mobbing w ISM jakoś dziwnie mi przypomina moją sprawę w ING UJ, z tym, że miało to miejsce w latach 80-tych, kiedy nie było mowy o mobbingu, ani w prawie, ani w akademickich głowach, ale mobbing był metodą niszczenia pracowników niewygodnych dla dyrektorów wiodącej siły narodu/dla zainstalowanego systemu kłamstwa prosperującego na peerelowskich uczelniach.

Towarzysze dyrektorzy byli dyrektorami przez dekadę w czasach PRL, i kolejne lat kilkanaście w III RP. Świetnie umocowani politycznie, realizowali politykę niszczenia niezależnych,  niewygodnych dla systemu kadr. Mobbing dla takiej realizacji na uczelniach był bardzo skuteczny.

Dekomunizacji na uczelniach nie było, więc jawni współpracownicy systemu komunistycznego – pozostali (choć nie są ujawniani), stosując standardy PRLu i selekcjonując godnych siebie następców.

Niestety nikt nie chce poznać prawdy o metodach ‚towarzyskiej’ selekcji kadr w PRL i formowania kadr akademickich III RP.

Ani obecne władze akademickie, ani związki zawodowe, ani nadworni historycy.

Podobnie rzecz ma się z niechęcią do poznania prawdy o okresie transformacji, prowadzącej do tego, aby mimo zmian, na uczelniach nic zasadniczo się nie zmieniło.

Obecnie funkcjonujący system akademicki głęboko zakorzeniony w systemie zainstalowanym w PRLu sprzyja nadal negatywnej selekcji kadr i skutkuje zapaścią nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce. Mobbing jest jedną, bardzo skuteczną metodą negatywnej selekcji kadr akademickich. [Mobbing skuteczną metodą negatywnej selekcji kadr akademickichhttps://blogjw.wordpress.com/2013/04/23/mobbing-skuteczna-metoda-negatywnej-selekcji-kadr-akademickich/%5D.

Głoszona dezaktualizacji dekomunizacji na uczelniach ma na celu utrzymanie status quo. Trudno się dziwić, że większość młodych, zdolnych Polaków nie ma zamiaru wiązać swojej przyszłości z Polską i opuszcza masowo kraj.

Czy w ramach dobrej zmiany negatywna selekcja kadr akademickich zostanie skutecznie powstrzymana ?