Ruszył proces opozycjonisty antykomunistycznego, którego FAKT zobrazował jako komunistycznego zbrodniarza

Po 2  latach ruszył  wreszcie proces opozycjonisty antykomunistycznego Janusza Fatyga o ochronę dóbr osobistych naruszonych  przez FAKT 24.pl  poprzez zobrazowanie go jako komunistycznego zbrodniarza.

Sprawa została udokumentowana, opisana na moim blogu pod tytułem  Niemiecki „Fakt” polskiego patriotę zobrazował jako komunistycznego zbrodniarza !

https://blogjw.wordpress.com/2017/10/16/niemiecki-fakt-polskiego-patriote-zobrazowal-jako-komunistycznego-przestepce/

por. także Janusz Fatyga otrzymał Krzyż Wolności i Solidarności i to jest fakt !  Kraków, 9 marca 2018 r. [dokumentacja – Józef  Wieczorek] – https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/03/09/janusz-fatyga-otrzymal-krzyz-wolnosci-i-solidarnosci/

Rozprawa odbyła się 3 lipca 2019 r. w Sądzie Okręgowym w Krakowie I Wydział Cywilny, przy udziale publiczności [ ok. 20 osób], ale bez obecności powiadomionych o rozprawie  mediów, co budzi konsternację, jako że sprawa jest medialna, dotycząca zresztą potentata medialnego, jakim jest wydawnictwo Ringier Axel Springer Polska, Springer,  niejeden raz naruszające dobra osobiste obywateli polskich.

Będąc świadkiem w procesie nie mogłem całości rozprawy rejestrować. Zamieszczam kilka zdjęć oraz podaję informację, że kolejna rozprawa ma się odbyć 13 września 2019 r. Należy wyrazić nadzieję, że proces zostanie wreszcie zauważony przez polskie media.

 

 

 

Zapętlona opozycja

Zapętlona opozycja

[ta ‚solidarnościowa’]

W Krakowie, w końcu kwietnia 2019 r, zakończył się proces opozycjonisty solidarnościowego [którego w tekście nie mam zamiaru w sposób jawny ujawniać] o odszkodowanie za represje w czasach jaruzelskich. [https://dziennikpolski24.pl/krakow-byly-opozycjonista-walczy-o-pol-miliona/ar/13850658 , https://niezalezna.pl/269653-sad-przyznal-zadoscuczynienie-dla-b-opozycjonisty ]

30 już lat tzw. wolnej Polski to było za mało, aby wynagrodzić ludziom za krzywdy wtedy doznane, ale nawet za mało, aby elity akademickie, beneficjenci tych czasów, wstawili do historii swoich mateczników takie słowa jak ‚komunizm’, czy ‚stan wojenny’ i o dziwo opozycjoniści tamtych lat [ nawet ci internowani, czy więzieni] pomijają to milczeniem, jakby nie mieli nic przeciwko. Dla przykładu-  elity jagiellońskie – nadal wzorcowe dla pozostałych –  do tej pory nie potrafiły wstawić do Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego’stanu wojennego’, ani’ komunizmu’ i taką niemoc uważają za swoje dobro osobiste, którego nie można naruszać ! [https://blogjw.wordpress.com/2019/03/07/patrzym-i-widzym-nawiazanie-kontaktu-intelektualnego-obywatela-z-wladzami-akademickimi-nie-jest-latwe/ ]

Niemoc poznania najnowszej historii jest wielka i taki stan rzeczy jest akceptowany, a nawet broniony, przez wielu opozycjonistów solidarnościowych, licznie wyróżnianych za obalenie komunizmu. Gdyby było inaczej, stan ten nie miałby szans na ostanie się.

Także rzeczony opozycjonista (którego opozycyjności solidarnościowej nie mam zamiaru kwestionować) walczący o odszkodowanie za krzywdy, nie tak dawno publicznie oświadczał, że nikt w jagiellońskim środowisku krzywd nie doznał – nie zna nikogo z takim bagażem. [ https://www.youtube.com/watch?time_continue=5892&v=vxDQKs0MlCE ] Jakoś po kilku latach odnalazł jednak taki bagaż i to u siebie i uznał, że to on był krzywdzony i mu się należy, bo przecież profesorem nie został, stąd pieniędzy miał mniej niż mógłby mieć, kontakt ze studentami mu się przerwał, popadł w alkoholizm, rodzina mu się rozleciała ……

W argumentacji [przynajmniej tej, którą media podają] nie zważał na to, że profesorowie – jak sami o sobie mówią i media to powtarzają – są biedni i końca z końcem związać nie mogą, nawet jak mają i po kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie. Czemu opozycjonista tak bardzo by chciał być aż tak biedny ! ?

Całkiem przy tym sobie zapomniał, że po epoce jaruzelskiej należał do beneficjentów upadku tej epoki, bo i zasiadał w radzie miasta (co prawda podobno nie zawsze na trzeźwo), a i miejskim dyrektorem okresowo był, a poza tym działaczem partyjnym i to na pozycji strukturalnej. [ https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Fijak ]. Jednym słowem nie był wyklęty, a raczej wzięty, ignorujący czasem wyklętych, bo wyklęcie, i to nieraz dożywotnie, to widocznie żadna represja, żaden godny interwencji, czy chociażby notacji przypadek z czasów jaruzelskich.

Chyba się całkiem zapętlił w swej opozycyjności, bo zamiast pozostać opozycjonistą solidarnościowym wobec bezprawia, wobec kłamstwa, kwestionując krzywdy jagiellońskie [https://www.youtube.com/watch?time_continue=5892&v=vxDQKs0MlCE ] stanął w opozycji do domagających się prawdy i sprawiedliwości, tym samym wspierając prześladowców, nie tylko jego samego, ale też wielu, bardzo wielu, z których wielu rzeczywiście ponosiło straty i to wielkie a ich jagiellońskie [ i nie tylko] wyklęcie, przyniosło przewidywane straty i to wielkie dla jagiellońskiej wszechnicy [ i nie tylko, co możemy obserwować w pejzażu akademickim].

Gdyby tak było – jagiellońska wszechnica [ i nie tylko] przeszła bezstratnie przez epokę jaruzelską – kiedy była pod ochroną licznych funkcjonariuszy SB, TW itp. oraz PZPR ochraniających powierzoną im uczelnię przed wrogami systemu [ i ich także] to trzeba by było wręcz dla nich walczyć o awanse, ordery, podwyżki, co i tak miało miejsce w III RP – bo skoro tak dzielnie i skutecznie ochronili powierzone im do ochrony obiekty – uczelnie, to profity się należą – nieprawdaż ?

I co ? – nie głupio tak wypadać opozycji solidarnościowej przekształcającej się w obrońców krzywdzicieli ? Taki proces jest widoczny u rzeczonego opozycjonisty, ale też  u solidarnościowej jagiellońskiej braci – solidarnej z bolszewią, nienawistnej wobec pokrzywdzonych realnie, dożywotnio, przez bolszewię.

Sąd widocznie podzielił pogląd opozycjonisty (i znakomitych historyków UJ), że nikogo na UJ nie pokrzywdzono i odszkodowania za represje jagiellońskie nie dal.

Dziwić się należy jednak opozycjonistom nie popierających/ podzielających poglądów tych, którzy domagają się poznania historii, prawdy, poznania faktów, krzywd rzeczywistych, zakresu czystek akademickich (także jagiellońskich), niszczenia ludzi nauki i ich warsztatów pracy, szkół naukowych. https://blogjw.wordpress.com/2019/01/24/zapomniana-wielka-czystka-akademicka/ ]

Mimo upływu lat, widać jak bolszewicka dialektyka i etyka odnosi sukcesy, i jak nieraz mówię, w Polsce po obaleniu komunizmu [ w istocie rzeczy – po obaleniu wielu butelek przez komunistów razem z wyselekcjonowaną przez nich opozycją ‚antykomunistyczną] mamy obecnie największą partię w postaci Komunistycznej Partii Antykomunistów.

Trzy lata sądowego grillowania w sprawie nieskomplikowanej, tak pod względem faktycznym, jak i prawnym

kasty.PNG

Trzy lata sądowego grillowania w sprawie nieskomplikowanej

tak pod względem faktycznym, jak i prawnym,

czyli jak działania pro publico bono stanowią zagrożenie dla

funkcjonowania nadzwyczajnych kast,

które nie potrafią się zachować jak trzeba.

Mijają trzy lata od rozpoczęcia działań policyjno-sądowych wobec mojej działalności pro publico bono dotyczącej ujawnienia w sieci rozprawy sądowej fałszywie oskarżonego Adama Słomki i podczas tej rozprawy uniewinnionego, co sąd starał się utajnić.

Moje zachowanie nie wynikało z obowiązków służbowych, ale z imperatywu kategorycznego – wolnego obywatela- zachowania się jak trzeba wobec ekscesów nadzwyczajnej kasty sądowej.

Jak podkreślał nawet prokurator domagający się ukarania mnie – żadnej tajemnicy nie ujawniłem, nikomu nie zaszkodziłem, nic nie zarobiłem, ale ukarać trzeba, co wykorzystał niezawisły od prawdy i sprawiedliwości sąd w osobie sędziego Przemysława Wypycha, który z ‚dobroci serca’ zmniejszył mi karę o połowę ( z 3 000 do 1 500 zł) ale musiał ją orzec z uwagi na to co Adam Słomka po swojej rozprawie mówił przed salą sądową. [ https://blogjw.wordpress.com/2017/05/16/skazany-za-dzialalnosc-pro-publico-bono/].

Taka kuriozalna argumentacja winna się znaleźć w podręcznikach dla prawników, tym bardziej, że Adam Słomka był świadkiem na moim procesie i w najmniejszy nawet sposób nie był w tej materii indagowany przez sąd, który wcale tym co było przed salą sądową na moim procesie się nie interesował, choć film ( także z tym epizodem) był na rozprawie odtwarzany.

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że sędzia Przemysław Wypych w todze sędziowskiej nie zachował się jak trzeba, co mnie nawet nie zdziwiło.

Mój proces po molestowaniu policyjnym ( niezbyt dotkliwym) i po wyroku nakazowym. od którego się odwołałem, rozpoczął się nazajutrz po pogrzebie tej, która w czasach instalacji systemu komunistycznego zachowała się jak trzeba. Ja w tym pogrzebie „ Inki” – wspaniałej postaci podziemia niepodległościowego – w Gdańsku uczestniczyłem [ https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/2016/08/30/pogrzeb-inki-i-zagonczyka-po-70-latach/ ], bo uważałem to za mój obywatelski/dziennikarski obowiązek, ale musiałem nocą na swój proces wracać, bo sędzia Przemysław Wypych -rzecz jasna – nie uznał za zasadne przesunięcie rozprawy, mimo że te z błahych powodów a nawet bez powodów są przesuwane.

Takie przesunięcia miały miejsce podczas procesu odwoławczego, kiedy odraczano rozprawę kilkakrotnie, nie z mojej przyczyny.

Czy sędzia Wypych jako niezwisły od prawdy i sprawiedliwości nadal będzie orzekał w sądzie krakowskim narażając korporację sędziowską na kompromitację a podatników na konieczność pokrywania kosztów jego orzekania ? – skazywania ludzi niewinnych ?

Oczywiście z budżetu obywateli sąd za niesłuszny proces [ http://www.kuprawdzie.pl/niezlomny-redaktor-jozef-wieczorek/ ] musiał pobrać drobną kwotę – na koszty adwokata – drobną, bo jak sąd ostatnio podkreślił w uzasadnieniu ‚odszkodowaczym’  [rzecz jasna bez odszkodowania dla grillowanego] sprawa nie była skomplikowana, ani pod względem faktycznym, ani prawnym !

Tak było w istocie i ja tak samo sądziłem nie będąc sędzią a jedynie osobą mającą niepoprawne skłonności do myślenia i to krytycznego, co zresztą już dawno wyeliminowało mnie z korporacji akademickiej, przez nadzwyczajną kastę w czasach komunistycznych, i trwa do dziś, mimo że mediach mówią od lat o obaleniu komunizmu !.

W gruncie rzeczy ten cały kuriozalny proces i to okresowe skazanie ( w pierwszej instancji) to – jak się mówi – „małe piwo” wobec ekscesów kasty akademickiej, która bez procesu, bez możliwości odwołania, na podstawie pozamerytorycznych opinii anonimowej do dnia dzisiejszego zorganizowanej grupy przestępczej skazała mnie – jak się okazuje po latach – na dożywotnie wypędzenie z wzorcowego i prestiżowego dla innych obywateli uniwersytetu, no i zniszczenie mojego warsztatu pracy. Moja działalność pro publico bono prowadzona także w czasach akademickich i to komunistycznych stanowiła zagrożenie dla tego systemu i stanowi nadal – i to nawet bardziej ! https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/

Kara 1500 zł, a nawet 3000 zł, którą miałem płacić po wyrokach przejściowych, była wręcz śmieszna, wobec strat finansowych [ nie mówiąc o moralnych i społecznych ] wypędzonego z systemu uniwersyteckiego przed ponad już 30 laty, po latach grillowania w ramach systematycznej organizacji niepowodzenia zawodowego.

Dla wyjaśnienia – w czasach komunistycznych „ funkcjonowała „destrukcja operacyjna”, której celem było „rozbicie, paraliż, dezorganizacja i izolacja wrogo-negatywnych sił”. W materiałach naukowych szkoły znajdowały się precyzyjne opisy, w jaki sposób „neutralizować” niepokornych „ – metoda powszechnie stosowana przez Stasi w NRD, co się bada i o czym się pisze ,http://www.fronda.pl/blogi/spisane-beda-koszty-i-przychody/systematyczna-organizacja-niepowodzenia-zawodowego,3044.html , https://wnet.fm/kurier/agenci-transformacji-o-profesorze-swiatowej-slawy-od-zarania-kariery-tw-herbert-kopiec-slaski-kurier-wnet-47-2018/ ale i stosowana przez nasze służby i z nimi zaprzyjaźnionych, ale tego się nie bada i o tym nie mówi, a prawdę mówiąc, mówiących o tym, eliminuje się z przestrzeni publicznej i nie tylko.

Mimo tej eliminacji podkreślam, że ta ‚akademicka’ kara przewyższała o lata świetlne niedawną karę sądową ( w końcu uchyloną – rzecz niezwykła w polskim sądownictwie -uniewinnienie niewinnego ! – https://blogjw.wordpress.com/2018/05/01/uniewinnienie-niewinnego-sukcesem-sadu-dobrej-zmiany; https://blogjw.wordpress.com/2018/05/14/jozef-wieczorek-uniewinniony-relacja-elzbiety-serafin-z-rozprawy-apelacyjnej//) .

Kara akademicka natomiast nigdy nie została uchylona ! Ani potępiona ! A degeneraci nigdy nie zostali nawet ujawnieni ! I obóz patriotyczny nic nie robi aby coś się w tej materii zmieniło. Jednym słowem utrwalanie bolszewizmu akademickiego.

Nie bez przyczyny degrengolada moralna tej nadzwyczajnej, i w dodatku akademickiej – kasty pozostała (anty) ‚wartością’ stałą i chyba zbliżona jest do dna, od którego nie jest w stanie, a nawet nie ma zamiaru się odbić !

I nie można się czemu dziwić, bo jedynym remedium bolszewickiej władzy akademickiej na moje protesty przeciwko deprawacji młodego pokolenia – jeszcze w stanie wojennym – była ścieżka dyscyplinarna, maskowanie faktów i destrukcja operacyjna. A ‚solidarność’ akademicka to wspierała ! I nie chce się pamiętać, że to z tej generacji wywodzą się kolejni decydenci – beneficjenci systemu kłamstwa, którzy z prawami nabytymi, także z kłamstwem, nie chcą się rozstać. To ich nabyta i nagradzana tożsamość.

Piszę wielokrotnie, [ np. https://blogjw.wordpress.com/2017/11/04/nadzwyczajne-kasty-w-togach/ ] ze nadzwyczajne kasty – sędziowska i akademicka nawzajem się przenikają, że wielu członków nadzwyczajnej kasty sędziowskiej, o której się mówi, to jednocześnie członkowie nadzwyczajnej kasty akademickiej, o której się nie mówi i mówić nie pozwala, choć samo wspieranie się obu kast jest nad wyraz widoczne w przestrzeni publicznej, co widać chociażby na moich fotoreportażach o rozKODowaniu akademickiego Krakowa. https://blogjw.wordpress.com/2015/12/21/rozkodowanie-akademickiego-krakowa/

Trzeba mieć przy tym na uwadze, że kastowość kasty akademickiej jest jeszcze bardziej zaawansowana, można rzec – jeszcze bardziej nadzwyczajna i nie tylko dlatego, że to kasta akademicka jest „kastą matką” kasty sędziowskiej – wszyscy sędziowie muszą najpierw przejść przez sektor akademicki, a wielu z nich tego sektora nie opuszcza do końca życia. Co więcej jakby nawet zaczynali spoczywać jako kasta sędziowska, to jako kasta akademicka mogą być nadal aktywni. https://blogjw.wordpress.com/2018/07/31/alez-strach-ogarnal-profesure/

W końcu ciągłość formowania obu kast na odpowiednim poziomie musi być zachowana.

Nie ulega wątpliwości, że działania pro publico bono stanowią zagrożenie dla funkcjonowania nadzwyczajnych kast, które nie potrafią się zachować jak trzeba i dlatego trzeba robić wszystko aby im zagrażać – aby zachowywać się jak trzeba.

Herbert

Protest Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w sprawie skazania Józefa Wieczorka z Krakowa

Jozef Wieczorek

http://cmwp.sdp.pl/protest-cmwp-sdp-w-sprawie-skazania-jozefa-wieczorka-z-krakowa/

CMWP

Protest CMWP SDP w sprawie skazania Józefa Wieczorka z Krakowa

W związku ze skazaniem p. Józefa Wieczorka wyrokiem Sądu Rejonowego dla Krakowa – Krowodrzy Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stoi na stanowisku, że zapadły w niniejszej sprawie wyrok skazujący rażąco godzi w prawa i swobody obywatelskie. Orzeczenie wydane przez sąd I instancji powinno zostać niezwłocznie uchylone, a jedynym rozsądnym i zgodnym z prawem werdyktem w niniejszej sprawie może być wyrok uniewinniający p. Józefa Wieczorka od postawionego mu zarzutu. CMWP SDP przyłącza się do stanowiska obrońcy p. Józefa Wieczorka wyrażonego w apelacji wniesionej od powyższego orzeczenia. Stanowisko nasze zostało przesłane do Sądu pismem z dnia 22 marca 2018 r.

Skazując p. Józefa Wieczorka Sąd Rejonowy uznał, że rozpowszechnił On publicznie wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności, zamieszczając na portalu internetowym YouTube nagranie filmowe utrwalające przebieg rozprawy. W naszej ocenie sąd I instancji popełnił błąd w ustaleniach faktycznych mający wpływ na treść orzeczenia, który polegał na dowolnym przyjęciu, jakoby oskarżony został skutecznie pouczony o wyłączeniu jawności rozprawy. Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy prowadzi bowiem do wniosku przeciwnego. Należy przy tym zauważyć, iż żaden organ państwowy (prokuratura ani sąd) nie zażądał usunięcia inkryminowanego materiału z sieci internetowej – czy to bezpośrednio od p. Józefa Wieczorka, czy od administratora platformy YouTube. Podważa to dokonaną przez sąd I instancji kwalifikację czynu jako szkodliwego społecznie.
Zgodnie z art. 54 Konstytucji RP, „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”. Natomiast w myśl art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka „Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe”. Dlatego CMWP stoi na stanowisku, że zapadły w niniejszej sprawie wyrok skazujący rażąco godzi w prawa i swobody obywatelskie, a jedynym rozsądnym i zgodnym z prawem werdyktem w niniejszej sprawie może być wyrok uniewinniający p. Józefa Wieczorka od postawionego mu zarzutu

dr Jolanta Hajdasz 
dyr. CMWP SDP

Uzupełnienie apelacji od niesprawiedliwości sądowej

Jozef Wieczorek

Uzupełnienie apelacji od niesprawiedliwości sądowej polegającej na bezzasadnym skazaniu mnie za działalność pro publico bono

Motto:

„Obywatel ma prawo wiedzieć, jak funkcjonują sądy” Barbara Piwnik

Po kilkakrotnym przekładaniu przez sąd terminu mojej rozprawy apelacyjna -sygn. akt II K 360/16/K ostatecznie ta ma się odbyć 1 lutego godz. 9.00 sala L-133 w Sądzie Okręgowym w Krakowie, Wydział Karny Odwoławczy przy ul. Przy Rondzie 7.

Apelacja adwokacka została przyjęta, ale ja przedłożyłem dodatkowo uzupełnienia, które niniejszym pro publico bono ujawniam, gdyż mają one walor poznawczy jeśli chodzi o standardy naszych sądów. Mogą być przydatne dla aktywnych dziennikarzy, z których każdy może się znaleźć w podobnej sytuacji.

Pod koniec ubiegłego roku otrzymałem z Urzędu Kombatantów i Osób Represjonowanych  status  działacza  opozycji antykomunistycznej. Ta działalność – przede wszystkim  w sferze akademickiej –  nie jest była, lecz trwa do dziś i ta moja sprawa sądowa jasno pokazuje, że  opozycja antykomunistyczna jest potrzebna aktualnie,  szczególnie wobec komunistycznych metod stosowanych w sądownictwie i w sferze akademickiej, przenikającej się ze sferą sadową.  .

Józef Wieczorek, ul. Smoluchowskiego 4/1, 30-069 Kraków

Kraków, 4.07.2017 r.

Do

Sądu Okręgowego

w Krakowie

IV Wydział Karny Odwoławczy

za pośrednictwem

Sądu Rejonowego dla Krakowa – Krowodrzy w Krakowie II Wydział Karny

Sygn. akt II K 360/16/K

Uzupełnienie do APELACJI z dnia 26.06.2017

złożonej przez mojego adwokata Konrada Firleja

Apelacja od wyroku Sądu Rejonowego dla Krakowa – Krowodrzy w Krakowie

z dnia 27 kwietnia 2017 r., II K 360/16/K,

ędy w wyroku:

1

Sąd dał wiarę zaświadczeniom lekarskim o poważnym niedosłuchu, nie dając wiary abym czegokolwiek nie dosłyszał ! -tak na rozprawie A. Słomki, jak i podczas mojego procesu. Czy można dać wiarę takiej argumentacji sądu ?

Poważna utrata słuchu jest niepodważalnym faktem, znanym mnie, rodzinie, znajomym (trzeba mi powtarzać głośno, wyraźnie i wielokrotnie) i jest udowodniona badaniami medycznymi, a sąd – niezależny od faktów – nie daje im wiary, nie podejmując żadnych badań dla udowodnienia swojej sprzecznej z rzeczywistym stanem rzeczy opinii.

Wrażenia sądu z rozprawy, że ja jednak dobrze słyszę, mimo że nie słyszałem dobrze – także na rozprawach ( nawet z aparatem słuchowym) świadczyć może jedynie o braku wrażliwości sądu.

2

Twierdzenie, że na rozprawie nie miałem problemu ze słyszalnością

jest oczywistą nieprawdą co np. dokumentuje moje zachowanie podczas mojego zeznania na pierwszej rozprawie – proszony przez sąd do zajęcia miejsca siedzącego nadal stoję ( nie demonstracyjnie !) bo nie słyszałem i dopiero po kolejnym powtórzeniu słów realizuję polecenie sądu. ( można sprawdzić na rejestracji rozprawy)

Żadnych badań nad moją słyszalnością ze zrozumieniem wypowiadanych słów sąd nie przeprowadził i twierdzenia sądu są gołosłowne, sprzeczne z prawdą materialną, służące jedynie do uzasadnienia złośliwego skazania

Sąd zapewne nie bierze pod uwagę oczywistego faktu, że słyszalność dźwięku nie oznacza rozumienia tego dźwięku, o czym mógłby się dowiedzieć uzyskując darmową poradę w stosownej firmie akustycznej, tak jak to uczyniłem z powodu trudności słuchowych.

Słabą słyszalność dla ludzkiego ucha ( ale dobrą dla przyrządów, co następnie można usłyszeć na filmach), także na rozprawach w moim procesie, dokumentują np. zdjęcia obserwatorów procesu nadstawiających uszu np. https://blogjw.wordpress.com/2017/04/01/niezalezni-dziennikarze-o-moim-kafkowskim-procesie/

Wnioskowanie o dobrej słyszalności słów na rozprawie A. Słomki na podstawie nagrania z kamery jest bezzasadne, bo utożsamianie ‚słyszalności’ dźwięku przez jakiś przyrząd rejestrujący a słyszalnością człowieka ( nawet bez utraty słuchu) i to bez względu gdzie na sali znajduje się przyrząd rejestrujący a gdzie człowiek jak to czyni sąd jest pozbawiony jakichkolwiek podstaw merytorycznych.

Słaba słyszalność tego co mówił sąd na ujawnionej rozprawie A. Słomki z powodu sytuacji na sali była podnoszona przez tenże sąd po opuszczeniu sali rozpraw przez publiczność, w tym przeze mnie.

Czyli sąd dla uzasadnienia wyroku skazującego mnie podważa ustalenia sądu na rozprawie A. Słomki odnośnie słyszalności na sali.

Sąd niemal sprowadził mój proces do problemu akustycznego ( którego nie rozumie), nie mając żadnych argumentów merytorycznych na zasadność argumentacji i nie podniósł sprawy należytych procedur w przypadku rozpraw niejawnych, w szczególności wobec dziennikarzy, skoro mimo niejawności rozprawy zostali wpuszczeni na salę rozpraw. Brak procedury skutecznego informowania dziennikarzy na piśmie o zakazie nagrywania i ujawniania rozprawy, z koniecznością podpisywania informacji przez dziennikarzy, tak jak to bywa w innych sądach. Jak ktoś ujawni taką rozprawę wtedy można mu stawiać zasadny zarzut o łamanie prawa i sprawy akustyki nie odgrywają żadnej roli.

Informacje ( o zagrożeniu karami) z innych organów państwa obywatel dostaje na piśmie i podpisem czytelnym skuteczność ich otrzymania potwierdza ! Jak nie respektuje wezwania/zakazu itp. to jest karany. Jak respektuje – jest niewinny.

Trzeba także podnieść fakt, że zapis dźwięku na filmie z procesu A. Słomki nie jest najlepszy i dlatego policjantka do odsłuchania filmu i dokumentacji rozprawy zużyła ok. 10 godz. o czym sąd informowałem, ale w uzasadnieniu nie ma ani słowa na ten temat.

Całkowicie sprzeczne z rzeczywistym stanem rzeczy jest stwierdzenie w wyroku:

3

Słowa sędzi być może były uchwytne dla protokolantki, natomiast z trudem uchwytne nawet dla osób o dobrym słuchu ! Z moich doświadczeń jest to bardzo częste na rozprawach sądowych.

W konsekwencji niewłaściwej procedury zastosowanej przez sąd mamy zamiast jednego klarownego słowa pisanego – wiele miesięcy sądowego roztrząsania słowa mówionego, a nie koniecznie należycie słyszalnego. Odnosi się wrażenie, że całkiem głuchego też można by skazać za to – że nie słyszał ! W zwykłych urzędach, bankach itd. itp. dopiero tekst podpisany ma wartość prawną ! Ale w sądach jest inaczej.

Art. 5 §2 KPK głosi, że niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego.

A w argumentacji wyroku wszystkie wątpliwości są rozstrzygane na niekorzyść oskarżonego.

Argumentacja o słowach Słomki przed salą sądową, które odegrały istotną rolę
w skazaniu mnie – budzi konsternacje.

4

Podczas procesu ani w stosunku do mnie, ani świadków, w tym Adama Słomki, nie padło ani jedno zapytanie w tej sprawie, a ja z doświadczenia i opinii innych wiem, że to co się wygaduje poza salą sądową nie podlega osądowi. Zresztą podczas procesu emitowany był zapis filmowy z procesu A. Słomki na niejawnej części rozprawy -bez udziału publiczności, a poza salą (na korytarzu ) ten sam film był emitowany w sposób jawny ( za wiedzą sądu !) ! I nie rodziło to żadnych skutków prawnych ! I to nie interesowało także sędziego prowadzącego sprawę i

Argumentacja o mojej odpowiedzialności (?) za wypowiedzi A. Słomki poza salą sądową jest niedopuszczalna. Czy A. Słomka mówił prawdę i czy wiedział o możliwości kary za ujawnienie nagrania na sali ? – sąd ew. winien A. Słomkę na tą okoliczność przesłuchać, a sąd nie objął swym nawet najmniejszym zainteresowaniem tego co się działo przed salą sądową, co zresztą jest zrozumiałe, bo przed salami rozpraw ludzie mówią różne rzeczy, więc w wyroku takiej argumentacji nie powinno być.

Pod uwagę – Na rejestrowanych przez mnie różnych pikietach np. przed sądem są nieraz słowa wykrzykiwane przez publiczność „Raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę ‚ – no to co ? – można by mnie np. oskarżać o nawoływanie od przestępstwa a nawet zbrodni, bo sierpem czy młotem można przecież zabić.

Sąd argumentuje, że jako doświadczony dziennikarz winienem rozróżniać sprawę
jawną od niejawnej, a ja z całą stanowczością stwierdzam, że ze względu na pewne doświadczenie dziennikarskie, także w sądach, wiem, że takie rozróżnienie nie zawsze jest
możliwe.

Całkowicie odrzucam poniższą argumentacje sądu jako pozbawioną merytorycznego uzasadnienia i niezgodną z faktami :

5

Z mojego doświadczenie wynika, że na rozprawy niejawne nie byłem wpuszczany, bo sala dla mnie ( i innych) była zamknięta, zabezpieczana przez policję informującą o niejawności rozprawy i wtedy wszystko było jasne.

Spotykałem się też z jawną niejawnością jawnej rozprawy sądowej ( przykład z Sądu Okręgowego – 30 czerwca 2016 r.

Sprawa o rzekomy zamach krzesłem  na Bronisława Komorowskiego 

https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/06/30/jawna-niejawnosc-jawnych-procesow/) na której mimo jej jawności nie mogłem być obecny

a na rozprawie 20.04. 2016 – sygn. Akt IV I KA 544/15 – jawnej, jako dziennikarz ze sprzętem byłem natychmiast wyproszony z sali ( nawet bez możliwości złożenia wniosku o rejestrację) ! co bynajmniej nie świadczyło, że rozprawa jest niejawna, bo była jawna!

Nie wiedziałem z jakiego powodu byłem wypraszany z sali ! I nie otrzymałem żadnego uzasadnienia.

Tym samym argumentacja sądu o przełożeniu mojego doświadczenia na wiedzę o niejawności rozprawy A. Słomki jest nietrafna i sprzeczna z faktami.

6

To, że toczyła się dyskusja (sprzeczka) na temat niejawności rozprawy nie przeoczyłem, ale oskarżony takie usiłowania sądu podważał, jako niezgodne z prawem, natomiast decyzja sądu o niejawności rozprawy z podaniem podstawy prawnej padła podczas mojej nieobecności na sali.

Jest faktem, że skutecznie przez sąd nie zostałem poinformowany o tajności rozprawy sądowej i skutkach jej ujawniania ! A z mojego doświadczenia wynikało, że powinienem być o tym skutecznie poinformowany, a nawet nie powinienem być wpuszczony na salę. To, że musiałem opuścić salę wcale nie świadczyło o niejawności rozprawy z punktu widzenia prawnego !

Również podczas rozprawy informowałem, że zgoda na rejestrowanie rozpraw jest

sprawą humoru sędziego, a nie prawa stanowionego i otrzymując zgodę na rejestrowanie jednej rozprawy można nie otrzymać zgody na rejestrowanie następnej – bo nie ! – co jest łamaniem prawa.

Fakt, że nagrania przed umieszczeniem na YouTube nie przesłuchałem dokładnie (wiedziałem, że materiał jest oryginalny, a nie przez kogoś podrzucony) będąc przekonany o legalności nagrania, ale tak postępuję standardowo, także w stosunku do innych nagrań ( koncerty, spotkania, wykłady, rozprawy sądowe), bo nie mam wsparcia w swej pracy pro publico bono.

Jeśli ktoś zgłasza prośbę o wycięcie niefortunnego sformułowania ( np. w wywiadach) czy pretensje, zastrzeżenia co do np. naruszania praw autorskich ( np. w przypadku utworów muzycznych), to takie nagranie jest usuwane ( jeśli zastrzeżenia są zasadne). Zresztą na YouTube nagrania naruszające takie prawa są blokowane i nie można ich umieścić bo to administracja YouTube jest właścicielem tej platformy ( na niej zarabia) a autor filmu ma prawa ograniczone.

Nigdy nie miałem żadnej sprawy sądowej w odniesieniu do materiałów umieszczanych w sieci, gdy na platformie YouTube jest już ponad 1500 rejestracji, w tym też rejestracje sądowe.

Bulwersująca jest opinia w wyroku o zeznaniach świadka Adama Słomki:

7

Sąd wyraźnie zlekceważył niewygodne zeznania świadka A. Słomki ( informatyka) na temat serwisów internetowych a nie powołał innego eksperta dla wyjaśnienia tych niejasnych i niezrozumiałych dla sądu spraw. Adam Słomka przyznał się do nagrania ze swojej rozprawy i do rozpowszechnienia wśród dziennikarzy. Pytanie – kto nagrał i kto mi kazał rozpowszechnić było kluczowe w śledztwie a odpowiedź na pytania w najmniejszy sposób nie zainteresowało sądu. Sąd na procesie A. Słomki nie zezwalał na nagrywanie a jednak przebieg rozprawy został nagrany po protestach oskarżonego A. Słomki i to za przyzwoleniem sądu !

Te zeznania – przyznanie się do nagrania filmu i przekazania dziennikarzom do rozpowszechnienia miały podstawowe znaczenie dla rekonstrukcji faktów, ale sąd jakby nie był zainteresowany poznaniem bardziej szczegółowym ( całkowicie pominął kwestie tego co A. Słomka mówił przed salą sądową, widocznie uznając słusznie, że nie ma to znaczenia dla sprawy, choć w wyroku to właśnie uwypuklił !).

Z rekonstrukcji faktów jasno wynika, ze A. Słomka domagał się aby rozprawa była jawna, bo jej utajnianie narusza jego zdaniem prawo i jego dobra ( fałszywe oskarżenie jawne, ale rozprawa uniewinniająca go podczas kampanii prezydenckiej – utajniana ?)

Natomiast ujawnienie zapisu rozprawy jego autorstwa miało miejsce za jego zgodą, więc nie naruszało jego dóbr osobistych i Adam Słomka nie zgłaszał jakichkolwiek roszczeń w tym zakresie.

W argumentacji sądu mój czyn ma rzekomo być szkodliwy społecznie, choć nikomu nie zaszkodził, a rozpowszechnienie filmu ma miejsce do dnia dzisiejszego na platformie YouTube – co wcale nie przeszkadzało i nie przeszkadza nikomu – ani prokuraturze, ani sądowi, co jest najlepszym dowodem, że film nie jest szkodliwy społecznie.

Mógłby być usunięty gdyby tego prokuratura, czy sąd nakazał, a tego nikt nigdy nie uczynił . Film nie ujawnił także żadnej tajemnicy (co prokuratura i sąd przyznawały ! )

Szkodliwa społecznie była natomiast próba utajnienia rozprawy, podczas której fałszywie oskarżony A. Słomka -kandydat na prezydenta- został uniewinniony, gdy oskarżenie fałszywe – było jawne ! Sąd zaangażował się zatem w politycznie w wybory prezydenckie co nie powinno mieć miejsca.

Szkoda osobista kandydata na prezydenta (utrata zaufania potencjalnych wyborców) i szkoda społeczna jest zatem oczywista – utrata zaufania do wymiaru sprawiedliwości.

Powinnością dziennikarską było ujawnienie tej sytuacji, przy braku skutecznego zakazu publikacji, co powoduje, że nie można mówić o świadomym łamaniu prawa.

Co do deklaracji niskich dochodów zawartej w wyroku

8

to jest to kolejne kłamstwo, bo żadnej deklaracji moich zarobków nie składałem, odmawiając wyraźnie odpowiedzi na pytanie ze strony sądu, a to ze względu na naruszanie prawa do prywatności osoby prywatnej takim pytaniem na jawnej rozprawie.

Argumentowałem ponadto, że sędziowie – osoby publiczne odmawiają ujawniania swoich majątków, a prawo winno być jednakowe dla wszystkich obywateli !

To sądy przede wszystkim winny przestrzegać prawa !

Sąd nie podjął jasnej kwestii, że świadomy przestępca zaciera/ stara się zacierać ślady swojego przestępstwa, a w tym przypadku jest inaczej.

Oskarżony z łatwością mógł opublikować film pod ‚ nickiem’ a nie pod swoim nazwiskiem, z filmu mógł wyciąć wszystkie te fragmenty filmu, które mogłyby wskazywać na przestępstwo, a tego nie czynił, bo umieszczał film bez cenzury, przekonany o konieczności jego umieszczenia i przekonany, że nie narusza tym prawa, bo żadnego zakazu jego umieszczenia nie otrzymał.

Ponadto w ciągu kolejnych już lat oskarżony nie otrzymał nakazu usunięcia filmu z sieci.

Jak przyznawał nawet prokurator film żadnej tajemnicy nie ujawnił i nikomu szkody nie przyniósł, a mnie nie przyniósł żadnych korzyści materialnych, jako że swą działalność prowadzę dla dobra publicznego a nie dla ‚swej kieszeni’.

Sąd nie podjął kwestii wadliwych procedur sądowych, które legły u podstaw oskarżenia – wpuszczenie publiczności na salę rozprawy skoro rzekomo miała być niejawna, brak zapanowania sędziego nad salą i nagrywaniem rozprawy – rzekomo nielegalnym (w toku procesu sąd jakby z tego zarzutu zrezygnował, więc chyba było legalne, choć wcześniej było traktowane jako nielegalne).

Sąd zrezygnował także z wcześniejszego zarzutu prokuratury o rozpowszechnianie filmu, rzekomo nagranego nielegalnie, nie przedstawiając nawet jakichkolwiek dowodów usiłowania nawiązania kontaktów z podmiotem rozpowszechniającym film – administracja platformy YouTube.

Jeden podmiot film nagrał (rzekomo nielegalnie), drugi umieścił na platformie You Tube, trzeci podmiot- platforma YouTube go rozpowszechnia, bez żadnych konsekwencji (bo film żadnej tajemnicy nie ujawnia, nie robi szkody) a skazany został tylko jeden.

Przypomina się znane powiedzenie – Dajcie mi człowieka a paragraf się znajdzie.

A co mówi prawo ? ( niestety jeszcze z czasów PRL) – U S T AWA z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe Art. 38. 1. Odpowiedzialność cywilną za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego ponoszą autor, redaktor lub inna osoba, którzy spowodowali opublikowanie tego materiału; nie wyłącza to odpowiedzialności wydawcy. W zakresie odpowiedzialności majątkowej odpowiedzialność tych osób jest solidarna.

9

Niezgodna z prawdą jest argumentacja w wyroku jakoby oskarżony twierdził, że całość odpowiedzialności za treści publikowane w Internecie spoczywa na administratorach konkretnych stron internetowych, czy serwisów !

Jest to informacja ‚wyssana z palca’. Twierdziłem, że nagranie jest rozpowszechniane przez platformę YouTube, której administracja może i ma obowiązek usuwać takie nagranie o ile nie jest zgodne prawem. W stosunku do nagrań np. utworów muzycznych naruszających prawa autorskie istnieje cenzura prewencyjna ze strony platformy ! Inne nagrania administracja usuwa jeśli jest zgłoszenie o naruszaniu prawa, a w tym przypadku nie było żadnej informacji czy prokuratura, policja czy sąd takie zgłoszenie do administracji YouTube ( czy chociażby do oskarżonego ) zgłosiły. Jasno to było przedstawiane w trakcie rozprawy. Jeśli było inaczej i wbrew prawu administracja YouTube nie usunęła nagrania to dlaczego nie jest sądzona ?

Zgodnie z prawem nie można rozpowszechniać nagrania bez zgody podmiotu mającego prawa do dystrybucji a np. sąd rejonowy w Krakowie wykorzystywał moje nagranie z YouTube [Jacek Smagowicz na policji -za Lenina – https://www.youtube.com/watch?v=fb7WAw_wzvk ]bez informowania mnie, bez gratyfikacji, nie biorąc nawet pod uwagę , że ja mogę być właścicielem praw do dystrybucji, a nie platforma YouTube ![ Sędzia ogłosił wyrok : NIEWINNY!https://www.youtube.com/watch?v=bjbnpmE9hSo&t=1150s]

Pod uwagę -Na emisję filmu Nasze Matki, nasi ojcowie na rozprawie sądowej [https://wkrakowie2016.wordpress.com/2016/07/18/film-nasze-matki-nasi-ojcowie-przed-sadem-w-krakowie/ ] sąd w Krakowie musiał mieć zgodę dystrybutora (w tym przypadku TVP) z odpowiednią gratyfikacją dla dystrybutora.

10

Skoro taką argumentację sąd przedkłada w stosunku do mnie, dlaczego zezwala , podobnie jak prokuratura, na rozgłaszanie wiadomości z rozprawy sądowej, prowadzonej podobno z wyłączeniem jawności i godzenie tym samym w powagę postępowania sądowego ? – jak czytamy w argumentacji wyroku, nie wydając zakazu rozpowszechniania nagrania z takiej rozprawy i wydania nakazu usunięcia nagrania z przestrzeni publicznej, ani w momencie uzyskania informacji o istnieniu takiego nagrania, a nie kiedykolwiek później, jako że nagranie nadal się znajduje na platformie YouTube, czyli jest rozpowszechniane i było też emitowane jawnie przed salą sądową za wiedzą sądu !

Czyli prokuratura i sąd zezwalają na rozpowszechnianie materiału, mimo że rozpowszechnianie tego materiału tak prokuratura, jak i sąd uważają za przestępstwo ?!

Podczas mojego procesu – rozprawa z dnia 19 października 2016 r. – sąd wyłączał jawność rozprawy, ale wybiórczo, stąd np. zeznania świadka Stanisława Zamojskiego dotyczące podobno niejawnej rozprawy A. Słomki były jawne, a zatem chyba godziły w powagę postępowania sądowego ( wg interpretacji zawartej w wyroku) i łamały prawo zgodnie z wiedzą i decyzją sądu ! ? [Józef Wieczorek oskarżony o ujawnienie rozprawy Adama Słomki -Zeznania świadków https://www.youtube.com/watch?v=ss1QEy_QS2w]

Pod uwagę :

Art. 359. KPK – Niejawna jest rozprawa, która dotyczy:

1) wniosku prokuratora o umorzenie postępowania z powodu niepoczytalności sprawcy i zastosowanie środka zabezpieczającego,

2) sprawy o pomówienie lub znieważenie; na wniosek pokrzywdzonego rozprawa odbywa się jednak jawnie.

Pokrzywdzony A. Słomka domagał się prowadzenia rozprawy w trybie jawnym protestując przeciwko próbie prowadzenia rozprawy w trybie niejawnym !

Bulwersująca jest argumentacja zawarta w wyroku

11

niejako zarzucająca oskarżonemu A. Słomce, że nie zgłosił wniosku o prowadzenie jego rozprawy w trybie jawnym jest sprzeczna z zapisem filmowym rozprawy, gdy Słomka domaga się bezskutecznie jawności rozprawy argumentując bezprawność jej utajniania !

Gdyby sąd nie łamał prawa utajniając sprawę mimo protestów oskarżonego ! nie byłoby żadnej kwestii z ujawnianiem tego co winno być jawne i zresztą jest, bo sąd i prokuratura na to zezwalają !

Trudno inaczej odebrać ten wyrok niż jako zemstę na niezależnym dziennikarzu, rejestrującym także rozprawy sądowe, dokumentującym i ujawniającym m. in. różne nieprawidłowości wymiaru sprawiedliwości.

Sąd nie wziął nawet pod uwagę społecznego znaczenia mojej pracy pro publico bono

nagrodzonej przez Kongres Mediów Niezależnych główną nagrodą za obronę prawdy w mediach w 2013 r.

Nie wziął pod uwagę, że moje filmy były wykorzystywane (bezpłatnie !, nawet bez pytania się o moją zgodę ! ) także przez krakowskie sądy (na rozprawach) i przyczyniły się do uniewinniania sądzonych, fałszywie oskarżonych, co świadczy nie o subiektywnym, lecz obiektywnym i niepodważalnym znaczeniu społecznym moich filmów.

Ile niesprawiedliwych, kompromitujących sądy wyroków można by było wydać bez moich filmów ?

A co robi sąd ? – wyrok – dezawuuje moją działalność dla dobra wspólnego (także dla sądów !) ,

11

kpiąco, złośliwie, łamiąc elementarne zasady etyczne, zasady przyzwoitości ogólnoludzkiej, działając tym na szkodę społeczną, powodując uzasadniony faktami brak zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości – wymiaru jakże odległego od powszechnego odczucia sprawiedliwości przez obywateli, szczególnie tych działających na rzecz dobra wspólnego.

Takie uzasadnienie wyroku to także dyskredytacja poczynań sądów, które z mojej działalności pro publico bono nieraz korzystały.

Ten wyrok to krok na drodze do niszczenia niezależnego, obywatelskiego dziennikarstwa niezbędnego dla prawidłowego funkcjonowania demokratycznego państwa prawa, dlatego jest społecznie szkodliwy i konieczne jest uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Józef Wieczorek

Z punktu widzenia skazanego za ujawnienie informacji nie będących tajemnicą- w sprawie sędziego, który ujawnił i rozpowszechnił ścisłą tajemnicę

sad.jpg

Z punktu widzenia skazanego

za ujawnienie informacji nie będących tajemnicą

                        – w sprawie sędziego, który ujawnił i rozpowszechnił ścisłą tajemnicę

Wydział Komunikacji Społecznej i Promocji Ministerstwa Sprawiedliwości podaje https://www.ms.gov.pl/pl/informacje/news,9887,ujawnienie-tajemnicy-sedziowskiej.html bulwersującą społecznie informację, którą trudno uznać za promocję wymiaru sprawiedliwości odbieranego przez społeczeństwo – i to zasadnie- jako wymiar niesprawiedliwości.

Otóżprezes Sądu Okręgowego w Elblągu Marek Omelan, rozpowszechniając informacje z narady sędziowskiej objętej ścisłą tajemnicą’ dopuścił się przewinienia służbowego, co spowodowało odwołanie go z pełnionej dotychczas funkcji i zostanie także skierowany wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego.

Komunikat MS podaje jednocześnie „ Prezes przekazał urzędnikom dokumenty opisujące przebieg narady sędziowskiej objętej tajemnicą. Z tajemnicy tej nikt nie może być w żadnych okolicznościach zwolniony.” a ponadto „ rozpowszechnienie tych informacji mogło przysporzyć stronom tego postępowania dodatkowego cierpienia i narazić je na szkody.”

Zastanawiające jest, że dotychczasowa kara dla prezesa za ten czyn jest taka łagodna. W końcu zdrada tajemnicy i to przez sędziego, i to z narady sędziowskiej, została uznana jedynie za przewinienie a nie za przestępstwo, a sędzia nie jest postawiony przed sądem jako oskarżony,  tylko grozi mu sąd dyscyplinarny.

Trudno abym tego wydarzenia nie skomentował z punktu widzenia oskarżonego i skazanego [ w pierwszej instancji-https://blogjw.wordpress.com/2017/05/16/skazany-za-dzialalnosc-pro-publico-bono/

] za ujawnienie informacji (rozprawy sądowej), która tajemnicą nie była, a okoliczności utajniania przez sąd ujawnionej rozprawy wskazują na działania bezprawne – sądu,  a nie skazanego.

Jako dziennikarz na sali rozpraw nie zostałem skutecznie poinformowany o tym, że rozprawa zdaniem sądu jest niejawna. Podobno nie mogło być inaczej, bo chodziło o pomówienie oskarżonego wówczas Adama Słomki, a wtedy sąd takie rozprawy utajnia, o ile oskarżony nie wnosi o ujawnienie rozprawy.

Tymczasem pomówiony i sądzony Adam Słomka kategorycznie domagał się ujawnienia rozprawy zarzucając sądowi łamanie prawa ! Ponadto sam działał i to skutecznie, na rzecz ujawnienia zapisu tej rozprawy, czego przed sądem nie krył.

Prokurator wnioskując o ukaranie mnie sam wskazywał, że nie ujawniłem żadnej tajemnicy, nikomu nie zaszkodziłem, nic nie zarobiłem ( była to robota pro publico bono),  ale jest taki paragraf [nie wiadomo dlaczego jest, ale jest] i trzeba skazać, więc zostałem skazany – nie za przewinienie, nie w postępowaniu dyscyplinarnym, lecz w procesie karnym.

Art. 32 Konstytucji mówi 1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

Jak widać nierówność wobec prawa, nierówne traktowanie przez władze publiczne, bije po oczach.

Jak ktoś nie jest członkiem nadzwyczajnej kasty ludzi w naszym systemie prawnym jest niczym, nic nie znaczącym przedmiotem, bo przed sądami traktowany jest przedmiotowo.

Także dosłownie, bo jak argumentował sędzia w mojej sprawie – skoro przedmiot ( kamera) słyszał, to i ja musiałem słyszeć, choć nie słyszałem i sąd żadnych argumentów, żadnych dowodów na zasadność tej tezy nie musi przedstawiać.

Nie musi dokumentować wydanego mi rzekomo zakazu ujawniania rozprawy, choć od wielu już lat ludzie zdolni do posługiwania się słowem pisanym ( bez względu na słuch, czy niedosłuch) nakazy/zakazy grożące konsekwencjami karnymi podpisują imieniem i nazwiskiem, dostarczają je obowiązkowo skutecznie, a odbiorca podpisywać to ma także swoim imieniem i nazwiskiem, dokumentując tym samym, że skutecznie o nakazie/zakazie został poinformowany.

Niestety w naszych sądach, w naszym wymiarze niesprawiedliwości, tak nie jest .

W tym wymiarze to sędzia – członek nadzwyczajnej kasty ludzi – jest prawem i nic mu większego nie grozi, nawet jak łamie prawo. Co innego obywatel zgodnie z Konstytucją mający równe prawa jak i inni, także sędziowie. Nawet jak nie ujawni żadnej tajemnicy za ujawnienie można go skazać ! I to jest bolszewicka sprawiedliwość.

Tak było i tak jest i wielu chce, aby nadal tak było – jak było ! 

Fotografujesz – stanowisz zagrożenie dla siebie i dla innych

fot.jpg

Fotografujesz – stanowisz zagrożenie dla siebie i dla innych

Dziś niemal wszyscy fotografują, nie tylko na wakacjach. Niewielu zdaje sobie jednak sprawę, że fotografowanie to czynność niebezpieczna, stanowiąca zagrożenie nie tylko dla fotografującego, ale także dla innych.

Nie wierzycie ?

To zapoznajcie się z procesem fotografa z Nowego Sącza [http://www.dziennikpolski24.pl/region/a/nagana-za-zdjecia-z-rozbiorki-pomnika-czerwonoarmistow,10355126/ ], który wszedł na kupę kamieni i fotografował rozbiórkę pomnika chwały Armii Czerwonej. Te pomniki, jako relikt okresu komunistycznego, jako stemple sowieckiej okupacji, winny zniknąć z przestrzeni publicznej, więc ich znikanie to ciekawy motyw dla fotografów dokumentujących naszą rzeczywistość.

Ale jak się okazuje, w wolnym podobno kraju, fotografować tego co dla potomnych może stanowić dokument wybijania się Polski na niepodległość – NIELZJA!

Sąd Rejonowy w Nowym Sączu zasądził dla fotografa karę grzywny, najpierw 500 zl, a następnie karę zredukował do nagany, ale koszta procesu scedował jednak na fotografa. Sąd argumentował, że fotograf stanowił zagrożenie i dla siebie i dla otoczenia !

Widać fotografowanie może być kosztowne, choć wielu tak sobie po prostu pstryka i pstryka, nie bacząc na koszta, którymi mogą być obłożeni i to w trosce o ich i ich otoczenia bezpieczeństwo !

Faktem jest, że i ja mogłem stanąć przed tym sądem, bo w działaniach na rzecz likwidacji tego pomnika brałem udział, i działania dokumentowałem. [ np. https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/11/09/manifestacja-patriotyczna-w-nowym-saczu-przeciwko-pomnikom-armii-czerwonej/]

Udokumentowanie likwidacji takiego pomnika to była gratka dla fotoreportera.

Rzecz w tym, ze nie znalem dnia, ani godziny tej rozbiórki, więc do Nowego Sącza się nie wybrałem. Ani chybi na kupę kamieni też bym wszedł,  bo mam taki zawodowy, geologiczny nawyk – całe lata wchodziłem na kupy kamieni, nie tylko z aparatem, ale i z młotkiem, aby jak najlepiej udokumentować otoczenie dla poznania historii naszej ziemi niezbędne. Nawet mi do głowy nie przychodziło, że stanowię tym samym dla siebie i innych zagrożenie,  więc i na kupę nowosądeckich kamieni też bym z pewnością wszedł, a potem siedział na ławie oskarżonych oskarżony w trosce o moje bezpieczeństwo.

Trzeba mieć na uwadze, że w czasach dobrej zmiany sądy i stróże porządku publicznego na dobre się jeszcze nie zmieniły i nadal bronią przed wzmożeniem patriotycznym wszelkich pozostałości po czasach komunizmu.

Widocznie uważają, że skoro komunizm był, skoro była sowiecka okupacja, to dokumenty tego winny nadal się znajdować w przestrzeni publicznej a dokumentowanie ich znikania winno być zakazane, bo mogą widocznie zaszkodzić dobrosąsiedzkim stosunkom z naszymi okupantami, czy też z przewodnią siłą narodu, która ani myśli zrezygnować z przewodzenia i przez spolegliwe społeczeństwo do tej pory od przewodzenia nie została skutecznie odsunięta ( no może na niektórych frontach, ale na froncie sądowym, także i akademickim formującym zastępy nowych sędziów i także stróżów porządku publicznego – nie). Mimo zmian, w niektórych sferach pozostało tak jak było i nie wiadomo czy będzie inaczej.

Póki co miły bracie zanim sobie pstrykniesz to i owo, zanim wejdziesz na kupę kamieni, murek czy ławkę, aby lepiej wykadrować, pomyśl, że tym aktem sprowadzasz na siebie i innych zagrożenie, możesz godzić w poprawność polityczną albo korporacyjną, i możesz się znaleźć na ławie oskarżonych!