Niespodziewana zmiana (nie)zadowolenia materialnego polskiej profesorii

rys

Niespodziewana zmiana (nie)zadowolenia materialnego polskiej profesorii

Od zarania III RP w przestrzeni publicznej był rozpowszechniany pogląd, że poziom finansowania kadry akademickiej jest tragiczny, że pensje są wręcz głodowe, niewystarczające do prowadzenia działalności na należytym poziomie, bo źle karmione głowy źle funkcjonują.

Tak argumentując ratowano się wieloetatowością, a niektórzy byli tak głodni, że aby się wyżywić musieli mieć i 17 etatów (!) , a 2-3 etatowość była chlebem powszednim, choć o dziwo przede wszystkim dla profesorów – najlepiej zarabiających, więc najbardziej głodnych.

Biedą akademicką tłumaczono drenaż mózgów – odpływ młodych, a także starszych za granice kraju, gdzie można się było lepiej wyżywić, a nawet pracować. Kiepskim statusem materialnym tłumaczono także brak przypływu do kraju naukowców polskich z zagranicy – bo niby do czego płynąć ?

Argumentowano przez lata, że kto jak kto, ale profesor to winien mieć 3 przeciętne pensje krajowe, bo jako członek nadzwyczajnej kasty to ma nadzwyczajne potrzeby, z żołądkiem włącznie. U nas się podaje, że przeciętne wynagrodzenie przekracza już 4 tys. ale większość Polaków zarabia ok. 2 tys, za co zdaniem wielu (nie tylko emerytowanych esbeków) nie da się wyżyć.

Chyba większość profesorów ma taką trzykrotność pensji większości, ale walczono o trzykrotność wynagrodzenia średniego mniejszości, tj. takiego, które mało kto uzyskuje (bo tak średnie u nas obliczają np. jak jeden ukradł 2 konie, a drugi żadnego, to średnio kradną po jednym koniu, mimo że jeden po kradzieży może średnio pędzić galopem, a drugi jeno powłóczyć nogami – może nawet skuty kajdanami !)

W styczniu tego roku na okoliczność przygotowania nowej ustawy dla środowiska akademickiego, 2 zespoły przeprowadziły ankiety w tym środowisku, które dały rezultaty wręcz porażające i „ CBOS podał, że 64 proc. badanych doktorów ocenia dobrze (lub raczej dobrze) warunki materialne swojego gospodarstwa domowego. W grupie doktorów habilitowanych odsetek ten jest większy i wynosi 77 proc., a wśród profesorów jest najwyższy i wynosi 86 proc. Jeśli podsumować całą grupę badanych, okaże się, że z warunków materialnych zadowolonych jest 73 proc. ankietowanych pracowników uczelni.”.[http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,413133,ze-statusu-materialnego-zadowolonych-64-proc-doktorow-i-86-proc-profesorow.html]

Czyżby te badania nie zostały przeprowadzone profesjonalnie ? Może wytypowano do badań tylko masochistów, którzy są zadowoleni ze swoich głodowych pensji ?

Problem konieczny do rozwiązania, aby podjąć działania albo na rzecz wyjścia z takiej zapaści materialnej, albo na rzecz utrzymania zadowolenia środowiska ze statusu materialnego.

W gruncie rzeczy nie wiadomo co w tej sytuacji począć ? Jeśli wyniki badań są wiarygodne to należałoby status materialny za wszelką cenę utrzymać, bo zadowolenie obywateli dla rządzących to rzecz najważniejsza, no i wtedy rząd ma szanse na utrzymanie się i prowadzenie nowych kolejnych reform na rzecz modernizacji kraju.

Ale jeśli nie są wiarygodne ? To może być to niebezpieczna pułapka, prowokacja rzec by można.

Nie wiadomo jak się do tego ustosunkować. Do tej pory nie zorganizowano żadnej konferencji prasowej aby poinformować obywateli o tych znakomitych dla rządzących wynikach badań środowiska akademickiego, którego rządzący tak bardzo się boją.

Ostatnio najlepszy polski polityk jasno i szczerze wyznał, że ze środowiskiem akademickim to wygrać jest trudno, a zbadał to już przed 40 laty w warunkach prylu i wygląda na to, że w tej materii mimo zmian – nic się nie zmieniło. Nie zamierza otwierać frontu walki ze środowiskiem akademickim.  [Sygnały Dnia 10 lutego 2017 roku, rozmowa z Jarosławem Kaczyńskim –http://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/1726088].

Może jednak nie jest to potrzebne skoro środowisko jest zadowolone ?

Ale co spowodowało osiągnięcie takiego wysokiego poziomu zadowolenia, które w sposób nagły i niespodziewany zastąpiło wysoki poziom niezadowolenia trwający długie już lata a nawet wieki.

Podwyżek dla tego środowiska w ostatnim czasie nie było, a narzekania na status materialny akademików trwały niemal do końca ubiegłego roku.

Przez parę dni sam zachodziłem w głowę co ten kosmiczny wręcz skok zadowolenia mogło spowodować. Aż w końcu sobie przypomniałem, że pod koniec ubiegłego roku napisałem tekst Pod choinkę [https://blogjw.wordpress.com/2016/12/22/pod-choinke] w którym proponowałem aby „ stworzyć Akademickie Schroniska Pomocy Społecznej, którym by oddawali te głodowe pensje/emerytury w zamian za wikt i opierunek i możliwość wydajnej pracy, a mam pewność, że głodu i niedostatku by nie zaznali, gdyby byli pod opieką tych co i za 1000 czy nawet kilkaset złotych wiążą obecnie koniec z końcem.

Moje rozwiązanie jest humanitarne, bo problem społeczny byłby rozwiązany( i tych co mają naprawdę poniżej – i to znacznie – minimum egzystencjalnego i tych co egzystować nie potrafią, jak mają nawet dziesiątki razy więcej)”. 

Tekst został umieszczony nie tylko na moim blogu, lecz także na wielu portalach, rozpowszechniony wśród akademików i ich różnych instancji,  a ponadto w niepoprawneradio.pl.

Nie wiadomo czy to ten tekst i ta propozycja Akademickich Schronisk Pomocy Społecznej spowodowały nagłą zmianę zadowolenia z sytuacji materialnej tzn. niezadowolenie z sytuacji materialnej w obawie przed skierowaniem do schroniska dla poprawienia bytu zostało błyskawicznie przekształcone w zadowolenie a moja propozycja tym samym stała się nieaktualna.

Kto wie ? Następstwo czasowe w procesie nagłej transformacji poczucia zadowolenia jest oczywiste. Moja propozycja Bożonarodzeniowa została przedstawiona jeszcze w okresie niezadowolenia ze statusu materialnego (jak wówczas podawano) , a już po Trzech Królach środowisko akademickie obdarowało rządzących nagłym przypływem zadowolenia materialnego (jak wynika z ankiet).

Na inne wyjaśnienie nie mam żadnych dowodów, ale byłbym wdzięczny za informacje gdyby ktoś takie miał.

Na poparcie tej możliwości transformacji poczucia zadowolenia zwrócę uwagę na znane zachowania braci żebraczej.

Gdy żebrakowi proszącemu np. o datki na jedzenie da się zamiast pieniędzy np. bułkę można nią w ‚podziękowaniu’ oberwać, bo żebrakowi bynajmniej nie o jedzenie chodzi w tym żebraniu. Bardziej dotkliwe skutki mogą spotkać niefortunnego tzn. źle ukierunkowanego dobroczyńcę żebraka rzekomo beznogiego/bezrękiego a zaopatrzonego w atrybuty zastępujące kończyny .

Jest zjawiskiem dość znanym, że zawodowi żebracy nagle odzyskują wzrok, sprawność lokomotoryczną i agresywnie reagują na oferowane im jedzenie zamiast środków płatniczych żebranych na inne cele.

To znane psychologiczne/socjologiczne zjawisko mogło także zadziałać w przypadku środowiska akademickiego przerażonego nagle wizją pomocy społecznej, po przekazaniu swoich środków płatniczych, z którymi nie wiedzą co zrobić aby mieć zadowolenie i chęć do pracy. Jak by zresztą wyglądali w takich schroniskach jako członkowie nadzwyczajnej kasty ? I jakich by argumentacji potem by używali, aby się wytłumaczyć z braku osiągnięć naukowych/edukacyjnych/organizacyjnych.

Wyrażenie zadowolenia z sytuacji materialnej chroni ich przed konsekwencjami wcielenia w życie mojego pomysłu, a daje jeszcze szanse na funkcjonowanie w obecnym systemie.

System wygenerował skutecznie korporację oszukujących i oszukiwanych, więc nadzwyczajna kasta oszustów da sobie w nim radę, o ile szczelnie się zabezpieczy przed niedobitkami korporacji nauczanych i nauczających poszukujących razem prawdy.

Dzięki nowym badaniom przez lata oszukiwani obywatele kraju od lat wolnego od prawdy akademickiej uzyskali bardziej prawdziwy obraz hołubionych przez nich akademików.

Pozostaje jednak pytanie – czy obywatele wyciągną z tych badań odpowiednie wnioski ?

Reklamy

Jak to się dzieje, że nie wpływają negatywnie na młodzież akademicką

1

Jak to się dzieje, że nie wpływają negatywnie na młodzież akademicką

Obserwowałem i dokumentowałem ostatni protest krakowskich ‚studentów’ przeciwko obecnym nastrojom w Polsce. [ Demonstracja studentów I-IV wieku o zmianę nastrojów w Polsce, Kraków 25.01.2017 – https://wkrakowie2017.wordpress.com/2017/01/26/demonstracja-studentow-i-iv-wieku-o-zmiane-nastrojow-w-polsce-krakow-25-01-2017/]

Dużo tam było ‚studentów’ w wieku starszym, a nawet podeszłym, chyba jakichś fanów notorycznego studiowania. Ale niektórzy ‚studenci’  (nawet mi znani) są na pozycjach emerytowanych już profesorów, w roli wybitnych nauczycieli akademickich – guru młodzieży akademickiej, jak są przedstawiani.

Dowodził nimi nadal aktywny ‚student’,  choć już profesor UJ i to etyki ! A przy tym znawca i problemów kazirodztwa [ „Są złe, bo zakazane”] co innym profesorom UJ ( i nie tylko profesorom) wcale nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Do głowy żadnemu z profesorów UJ (i nie tylko)  nie przychodzi, że taki prof. Hartman może swym postępowaniem, bredni głoszeniem, negatywnie wpływać na młodzież akademicką.

Nie wpływał negatywnie na młodzież także na tej manifestacji, na krakowskim rynku, wzmocniony w swych działaniach przez kilku wybitnych uczonych – ‚studentów’,  jak prof. Jan Woleński, czy prof. Jerzy Vetulani i kilku dla mnie mniej znanych, ale niewątpliwie wybitnych, jak podkreślano.

Zresztą wybitność od nich sama promieniowała, a ustnie nawiązywali do ruchów studenckich r. 1968 ( to byli studenci z tamtych lat), które ich zdaniem zmieniły świat na lepszy,  a teraz ci obecni, też ten świat winni zmieniać, bo się nie da na nim już żyć, ani swobodnie demonstrować i oddychać, jako że rządzi PiS i Kaczyński.

Dowodem na ograniczanie wolności demonstrowania innych poglądów była zdaje się ta legalna demonstracja, na której widać były też banery ‚Wolne media’, pod którymi napastowano wolnego, niezależnego dziennikarza, za to, że mu się wolności dokumentowania demonstracji zachciało !

To ci starzy ‚studenci’ nawoływali do buntu młodzież akademicką, której nie było za wiele i która nie była zbyt aktywna. Jakoś inaczej to było niż w roku 1968 ! Podburzana do buntu, do aktywności jakoś poza banerami (jak – ‚Bój się Boga – nie gender itp.) i okrzykami widzę , myślę, rozumiem, nic z siebie nie dawała – nic nie widząc, nic nie myśląc, nic nie rozumiejąc, podobnie jak ich mentorzy- wybitni profesorowie – zarazem chyba studenci uniwersytetów 3 czy 4 już wieku.

To co oni bredzili, jak historię i rzeczywistość interpretowali, do czego młodzież nakłaniali, zarejestrowałem kamerą, wyzwalając się od ataków znanych mi KODomitów.

Mówcy powoływali się na dewizę UJ ‚Plus ratio, quam vis’ zupełnie ignorując fakty przez mnie ustalone, że zasada ta jest stosowana na UJ całkiem na opak.[Plus ratio quam vis” – medal za zasługi na opak lub za garderobęhttps://blogjw.wordpress.com/2016/05/01/plus-ratio-quam-vis-medal-za-zaslugi-na-opak-lub-za-garderobe/, Jak Senat UJ kieruje się zasadą PLUS RATIO QUAM VIS https://jubileusz650uj.wordpress.com/2014/02/09/jak-senat-uj-kieruje-sie-zasada-plus-ratio-quam-vis/].

Powoływali się na dewizę starego Żyda z Podkarpacia (patrz – Czesław Miłosz – Zniewolony umysł) nie biorąc pod uwagę swojego umysłowego zniewolenia i moich argumentacji [Racje – Czy prawda naprawdę leży pośrodku ? https://wobjw.wordpress.com/2009/12/29/racje-czy-prawda-naprawde-lezy-posrodku/] którymi już przed kilkunastu laty odparłem skutecznie atak z lewej strony jednego z wybitnych profesorów ( nie krakowskich) .

Mówcy powoływali się na oświadczenia senatu UJ -Uchwała nr 1/I/2017 Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego z dnia 10 stycznia 2017 roku w sprawie: poszanowania ładu demokratycznego w Polsce http://www.bip.uj.edu.pl/documents/1384597/135383256/uchw_nr_1_2017.pdf/1a5e030a-4bb1-4ee9-ade6-bfe5adfda48d

w którym czytamy m. in. ‚….apelujemy: do wszystkich stron sporu politycznego:

  • o przywrócenie w Polsce cywilizowanej debaty i wiary w wartość wymiany opinii, w której będzie respektowana wolność słowa i odpowiedzialność za słowo, a racjonalność argumentów weźmie górę nad argumentami siły….

..Wierzymy, że my, obywatele Rzeczypospolitej Polskiej, spadkobiercy wielowiekowej tradycji obywatelskiej, członkowie europejskiej wspólnoty XXI wieku, jesteśmy w stanie znaleźć rozwiązanie zaistniałej sytuacji w duchu solidarności i odpowiedzialności za Naród i Państwo zgodnie z dewizą Uniwersytetu Jagiellońskiego „PLUS RATIO QUAM VIS”.

Mówcy – wiekowi już studenci jagiellońskiej wszechnicy, nie podnosili jednak oczywistej oczywistości, że senat UJ pozbawiony ducha solidarności i odpowiedzialności sam nie jest w stanie swego apelu wcielić życie, rezygnując z koncepcji uniwersytetu rozumianego jako korporacji nauczających i nauczanych poszukujących razem prawdy  znajdując się na drodze do formowania korporacji oszukujących oraz oszukiwanych i wprowadzając na tą niewłaściwą drogę kolejne pokolenia obywateli. [ https://blogjw.wordpress.com/2016/10/07/uroczyste-inauguracje-kolejnego-roku-oszukiwania/ ]

Senat apeluje „o przywrócenie w Polsce cywilizowanej debaty i wiary w wartość wymiany opinii: a sam takiej debaty nie ma zamiaru podejmować i opinii wymieniać jak wielokrotnie dokumentowałem – np. https://nfapat.wordpress.com/2016/08/18/list-otwarty-wykletego-30-lat-poza-murami-uczelni/

Najbardziej zdumiewające jest jednak to, że etatowi jeszcze profesorowie UJ (i nie tylko) podobno nie wpływają swoim bredniami i podburzeniami negatywnie na młodzież akademicką,.

Trzeba przypomnieć jednak senatowi, że obecny skład korporacji akademickiej UJ stanowi pozostałość po wygnaniu z UJ tych, którzy zdaniem anonimowych komisji negatywnie oddziaływali na młodzież akademicką, bo jak można wnioskować z apeli i protestów studentów tamtych lat – uczyli myślenia i to krytycznego, nonkonformizmu naukowego, choć studenci przestrzegali władze uczelni, że takie metody nie wprowadzą godnie UJ w XXI wiek co po latach okazało się proroctwem !

Podburzanie” studentów do studiowania na poziomie nieosiągalnym dla profesorii kończyło się wydalaniem z UJ ‚wichrzycieli’.[ Zaciemnienie według ob. Antoniego Jackowskiego https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/zaciemnienie-wedlug-ob-antoniego-jackowskiego/].

Postępowi organizatorzy i beneficjenci tak prowadzonego oczyszczania UJ z elementu wstecznego, poszukującego ze studentami prawdy zamiast oszukującego studentów, okazuje się, że dziś wpływają pozytywnie na młodzież akademicką.

Nawołując do buntu politycznego – młodzieży nie podburzają! Oszukując i aprobując oszukiwanie, podobno stosują dobre praktyki akademickie nad przestrzeganiem których prof. Hartman czuwał przez lata.

Jak to jest możliwe, że senat UJ do tej pory tego niepospolitego zjawiska nie objaśnił i nie zaapelował o cywilizowaną wymianę opinii, o stosowanie argumentów rozumu, a nie argumentów siły.

Bezmyślne skandowanie obecnych studentów, także podeszłego wieku – widzę, myślę, rozumiem nie zastąpi widzenia, myślenia i rozumienia, czego tak na obecnych uczelniach, w tym na wzorcowej dla innych uczelni, brakuje, tak u studentów, jak i u ich nauczycieli.

Trudno żeby było inaczej,  skoro uczenie widzenia rzeczy takimi jakie są, myślenia i rozumienia, stanowiło dowód na negatywny wpływ na młodzież i było niegodne nauczycieli akademickich i nadal jest tak traktowane !

Kiedy spadkobiercy systemu komunistycznego rozliczą się ze swoich win ?

nauka to wolność

Kiedy spadkobiercy systemu komunistycznego rozliczą się ze swoich win ?

Bulwersująca informacja o przepraszaniu przez Polaków – niemieckich doktorów za winy Hitlera i jego kolaborantów -jakoś nie poruszyła polskiego środowiska akademickiego, czy obozu opozycyjnego/patriotycznego. .

Badania niemieckiego historyka o współdziałaniu niemieckiego wówczas uniwersytetu w Breslau z nazistami (Anpassung im Nationalsozialismus: die Universität Breslau und die Aberkennung von Doktortiteln – Kai Kranich. – Wrocław: Oficyna Wydaw. ATUT, 2012,ISBN 978-83-7432-788-6) winny jednak zwrócić uwagę polskich historyków na metodykę badań zastosowaną do poznania tego współdziałania, która doprowadziła do konkluzji, że „W skali Niemiec Wrocław był w czołówce, jeśli chodzi o odbieranie tytułów. Senat był niezwykle gorliwy – mówi Kranich.” (https://blogjw.wordpress.com/2015/01/08/kiedy-sprawiedliwosc-dla-polskich-doktorow-z-polskich-uczelni/)

Niestety polscy historycy badający czasy PRL na ‚odcinku akademickim’ stosują inną metodykę badań i czynią heroiczne wręcz wysiłki aby nie poznać tego co badają, (https://blogjw.wordpress.com/2013/03/25/jak-badacze-walcza-aby-nie-poznac-tego-co-badaja/) co zapewnia im wysoki prestiż akademicki, a nawet społeczny, no i dożywotnie stopnie oraz etaty akademickie.

Do tej pory nie wiemy, która uczelnia polska w PRLu była w czołówce jeśli chodzi o oczyszczanie uczelni z elementu niewygodnego, negatywnie wpływającego na młodzież akademicką, nonkonformistycznego, stanowiącego zagrożenie dla najlepszego z systemów, no i uczelni budowę tego systemu zabezpieczających.

Mamy wiele rankingów wartości uczelni, ale takiego rankingu do tej pory brak ! Zdumiewające – nieprawdaż ?

Co robią nasi historycy opłacani z naszego budżetu ?

Jaki budżet jest im potrzebny aby taki ranking na podstawie ich badań został opracowany ?

Nie tak dawno pytałem – Ile muszą dostać profesorowie aby zdołali zidentyfikować w historii stan wojenny i system komunistyczny ? -https://blogjw.wordpress.com/2014/10/08/ile-musza-dostac-profesorowie-aby-zdolali-zidentyfikowac-w-historii-stan-wojenny-i-system-komunistyczny\

Odpowiedzi brak. Czyżby za żadne skarby profesorowie nie chcą poznać tego co badają ? i zadowolą się tylko dożywotnimi tytułami i wynagrodzeniami za etat ( często za wiele etatów).

Co by nie powiedzieć o bulwersujących skutkach badań niemieckiego historyka, to badania te winny zawstydzić polskich historyków. Jakąś prawdę i to niewygodną pokazują.Na haniebną postawę senatu niemieckiego uniwersytetu zwracają uwagę, konieczność rozliczania się z nazistowską przeszłością – postulują.

Do takich wniosków można dojść o ile się bada właściwe archiwa. Aby np. poznać postawy senatu uczelni trzeba zbadać także archiwa senatów i poznać opinie/wspomnienia senatorów.

U nas takich badań chyba nikt nie prowadzi (jeśli takie badania są to będę wdzięczny za informacje) a badacze historii akademickiej PRLu koncentrują się na archiwach IPN, w końcu zawierające jedynie materiały wytworzone przez SB – bardzo ważne, ale niewystarczające do poznania wielu kwestii historycznych, do poznania akademickich dokonań partii komunistycznej (i jej przystawek) i historii współdziałania/oporu stawiania decydentów akademickich – senatorów, rektorów, dziekanów, dyrektorów i najrozmaitszych członków ważniejszych i mniej ważnych organów kolegialnych, czy też systemowo umocowanych kacyków akademickich.

Jak ja piszę/mówię np. o tajnych teczkach UJ to najlepsi znawcy przedmiotu/najgorliwsi patrioci dziwią się, że oprócz teczek SB mogły być jeszcze jakieś inne teczki, które dla poznania akademickiej historii w czasach komunistycznych mogłyby mieć jakieś znaczenie !

A trzeba wiedzieć, że nawet w czasach komunistycznych na czele uczelni stał rektor, wraz z senatem, a na czele wydziałów – dziekan wraz z radą wydziału, a na czele instytutów (wcześniej katedr) – dyrektor instytutu (wcześniej kierownik katedry) wraz z radą instytutu i oni wytwarzali teczki dotyczące m. in. polityki kadrowej w pełni kontrolowanej przez komórki partyjne – jawnych współpracowników systemu, i zabezpieczanej (nie zawsze w pełni) przez agentów SB, wraz ze swoimi tajnymi współpracownikami.

Czemu te teczki/archiwa nie są przedmiotem badań polskich etatowych historyków ? Niby jak można poznać np. współdziałanie/oporu stawianie senatów uczelni wobec reżimu komunistycznego jeśli takich teczek/archiwów się nie zbada ? (https://blogjw.wordpress.com/2012/10/22/jak-rektorzy-uj-realizowali-postulaty-sb/)

Ja o możliwość takich badań, jako nieetatowy obywatel zainteresowany akademicką historią PRL (z wcześniejszymi doświadczeniami badań kilku miliardowej historii globu ziemskiego) występowałem (http://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/polska-akademia-umiejetnosci-a-czarna-ksiega-komunizmu/), ale sam pomysł takich badań został odrzucony przez samego guru polskich historyków, twórcy metodyki badań nad pokrzywdzonymi prowadzonych tylko wśród beneficjentów systemu! ( http://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/).

Ta metodyka cieszy się wielkim powodzeniem u jego etatowych uczniów, którzy w ramach brawurowych badań dochodzą do wniosków, że mimo oblegania uczelni-rzekomo antykomunistycznych twierdz – przez liczne zastępy SB i tajnych współpracowników, nikomu się krzywda nie stała i rektorzy/senaty przeprowadzali uczelnie przez okres PRLu z sukcesem nie mniejszym od sukcesu Mojżesza przeprowadzającego Żydów przez Morze Czerwone. https://blogjw.wordpress.com/2012/11/07/no-coz-czlonkiem-lozy-to-ja-nie-jestem/, https://blogjw.wordpress.com/2013/02/12/kolejne-pytania-w-sprawie-jagiellonczyka/)

Rektorzy/senatorowie/profesorowie/historycy polskich uczelni odnoszą wielkie sukcesy na polu wymazywania z pamięci niewygodnych i także haniebnych swoich dokonań w systemie komunistycznym, tak w okresie instalowania systemu komunistycznego, jak w trakcie jego trwania, jak i w trakcie przygotowań do jego przetrwania, mimo rzekomego upadku.

Z haniebnej postawy rektorów krakowskich wobec swoich kolegów – naukowców z podziemia niepodległościowego – ich spadkobiercy bynajmniej nie zamierzają się rozliczyć, wymazując ją z pamięci/z historii. -https://blogjw.wordpress.com/2013/02/22/o-zolnierzach-wykletych-wykletych-takze-przez-rektorow/, https://blogjw.wordpress.com/2011/08/27/%E2%80%9Eince%E2%80%9D-trzeba-postawic-pomnik/

O choćby symbolicznym przeproszeniu za wyrządzone krzywdy nie ma mowy.

Podobnie rzecz się ma z czystkami akademickimi poprzedzającymi transformację ustrojową, o których to czystkach nawet ich realizatorzy – podobno nie słyszeli ! Tak nisko upadli, takiej amnezji doznali ! A zasłużeni dla niepoznania prawdy etatowi historycy w tym moralnym upadku jeszcze ich utwierdzają. https://blogjw.wordpress.com/2014/12/14/niechciana-pamiec-o-stanie-wojennym-i-powojennym/

Nie zanosi się aby w najbliższej przyszłości akademiccy spadkobiercy systemu komunistycznego rozliczyli się ze swoich win, a jest wątpliwe aby i w dalszej przyszłości to nastąpiło i nikt im za to doktoratów, ani profesur nie odbierze, w stan nieszkodliwości nie przeniesie. Kłamstwo ma panować na wieki, a rzecznicy kłamstwa na wieki mają pozostać autorytetami akademickimi – bo nauka to wolność ?! – od prawdy ? 

Ile muszą dostać profesorowie aby zdołali zidentyfikować w historii stan wojenny i system komunistyczny

bieda

Ile muszą dostać profesorowie aby zdołali zidentyfikować w historii stan wojenny i system komunistyczny ( i nie tylko)

W przestrzeni publicznej zwykle na początku roku akademickiego (choć nie tylko) pojawiają się głosy/teksty o biedzie akademickiej na uczelniach. Niestety dotyczą one głównie biedy materialnej i pomijają biedę moralną i intelektualną. Nasz kraj nie jest bogaty i na tle innych populacji społeczeństwa polskiego populacja akademicka wcale tak źle nie stoi, no może z wyjątkiem debiutujących w nauce.

Wystarczy przypomnieć, że na okoliczność walki politycznej przytacza się np. zarobki prezydenta miasta, który na uczelniach jako jednocześnie akademicki wieloetatowiec zarabia znacznie więcej niż jako prezydent miasta niemal milionowego.

No więc kto jest biedny ? – prezydent czy profesor ?

Przytacza się też straszne skutki biedy akademickiej prowadzącej do tego, że najlepiej zarabiający profesorowie, rektorzy, dziekani itp. muszą dorabiać na kolejnych etatach, bo te marne jakieś 10 (i nie tylko) tys. na życie im nie wystarcza. Sytuacją  tych co i bez nakładów robią/robili więcej niż niejeden profesor nikt się nie przejmuje – niech mają za swoje !

Tak, tak, w Polsce produkcja dyplomów, podobnie jak budowa autostrad musi kosztować bardzo wiele – albo nic nie będzie produkowane/budowane.

To temat na książki, a nie na krótki tekst (zresztą kilka książek, tym i podobnym sprawom poświęciłem, bez jakiegokolwiek odzewu biednego, głównie moralnie i intelektualnie, środowiska|) stąd ograniczę się tylko do zadania pytania ze sfery ogólnie znanej dla każdej osoby po szkole elementarnej:

Ile muszą dostać profesorowie, aby zdołali zidentyfikować w historii stan wojenny i system komunistyczny ?

Największe umysły UJ ( te które decydują, kto może, a kto nie może być profesorem) przy obecnych (niewystarczających – jak słyszymy – na badania nakładach) przez lata nie zdołały zidentyfikować w historii swej uczelni ani systemu komunistycznego, ani stanu wojennego. (https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/)

Dobrze by było poznać wysokość nakładów na naukę przy których ta identyfikacja może nastąpić .

Dodam tylko, że nawet chłop małorolny/a nawet bezrolny/bezrobotny/bezetatowy na takie badania nie otrzymujący ani złotówki, z identyfikacją takich ( i podobnych) wydarzeń nie ma problemów.

W nawiązaniu do wcześniejszego tekstu na temat biedy akademickiej Wykształcona bieda nawet nie śmie mieć własnego zdania.https://blogjw.wordpress.com/2014/10/06/wyksztalcona-bieda-nawet-nie-smie-miec-wlasnego-zdania/ zadam jeszcze dodatkowe pytanie:

Ile musi zarabiać profesor aby śmiał mieć własne zdanie

i nie wypełniał posłusznie nakazów osłów ?

Dodam jeszcze, że jako osoba nie wypełniająca posłusznie nakazów osłów od lat a nawet wieków, utrzymuję się od dłuższego czasu z wrzucania do kosza produktów ‚profesorskich’ i za to mi czasem płacą, fakt że ‚profesorom’ za te produkty płacą znacznie więcej i ciągle/ dożywotnio.

Jakie więc nakłady na taką naukę będą wystarczające i akceptowane przez coraz bardziej wykształcone/udyplomowione przez takich ‚profesorów’ społeczeństwo?

Czy chodzi o likwidację studentów, czy plagiatów ?

Czy chodzi o likwidację studentów, czy plagiatów ?

Tytuł tekstu„Wojna przeciw nieuczciwym studentom” w Dzienniku PolskimWojna przeciw nieuczciwym studentom (30.05.2011) prowokuje do pytania: Czy chodzi o likwidację studentów, czy plagiatów ?

Gdyby chodziło o likwidację plagiatów front wojenny winien być inaczej zdefiniowany i obejmować przede wszystkim nieuczciwych/niekompetentnych ‚profesorów’ – uczących studentów. Studenci są na studiach lat kilka, ‚profesorowie’ lat kilkadziesiąt i jak swoją nieuczciwością będą dawać przykład kolejnym pokoleniom studentów, to jasne jest, że nieuczciwość na uczelniach nie zniknie – będzie nadal generowana, nawet jeśli corocznie będziemy usuwać część nieuczciwych studentów.

Powinno się prowadzić wojnę przeciwko plagiatom ( i innym patologiom) i to w pierwszym uderzeniu frontowym przeciwko plagiatom (patologiom) ‚profesorskim’. W każdym innym przypadku taka wojna pochłonie tylko wiele środków finansowych (podobno ich brak ?) na zastępy wojowników i ich uzbrojenie. Taka wojna wygrana być nie może ! W taki sposób można wygrać jakąś potyczkę, ale nie wojnę.

Ponadto pod uwagę:

Józef Wieczorek- Darmowy program antyplagiatowy, czyli karanie plagiatofilii i nagradzanie plagiatofobii 

Dlaczego nie wdraża się mojego darmowego programu antyplagiatowego ?

Profesorowie UJ potwierdzają opinię Wildsteina !

baner

Rzeczpospolita 20 stycznia 2009

rzepa-20012009

Nieujawnione rozterki beneficjentów dotychczasowego systemu akademickiego

Ostatnio Dziennik Polski absorbuje uwagę czytelnika i zapełnia wolne miejsca w drukowanej wersji dziennika personaliami profesorów UJ ( Profesorowie odchodzą z UJ 9.04.2008, Z UJ na AGH 17.04.2008).

Spore partie gazety zapełnione dyrdymałami. Niby co one mają wyjaśniać, na co wskazywać ? Raczej wskazują na brak pomysłów na lepsze spełnianie misji publicznej gazety, która jakby preferowała misję dyrdymo(nie)logiczną.

To, że jakiś profesor przenosi się po latach o kilkaset metrów od dotychczasowego miejsca to jest już wydarzenie, którym absorbuje się czytelnika. Spędzanie całego życia na tej samej uczelni jest tak przyjętym obyczajem, że przemieszenie się o rzut kamieniem wymaga nagłośnienia a echo roznosi się po kraju i świecie.

W świecie gdzie uprawia się naukę – mobilność, i to nie tylko międzybudynkowa, międzyuliczna, ale międzymiastowa, międzykrajowa a nawet międzykontynentalna – jest standardem. U nas co najwyżej ogranicza się do zmiany pokoju w tym samym budynku, zwykle na skutek remontu.

Nie wiem dlaczego DP o tym pisze nie nawiązując jednakże do reformy Kudryckiej zakładającej mobilność jako normalność systemu nauki i szkolnictwa wyższego.

Z tekstów odniosło się wrażenie, że jak zwykle poszło o pieniądze, bo jak poszedł sygnał, że profesorowie odchodzą z braku pieniędzy, to na drugi dzień rektor obiecał, że się sakiewka znajdzie. W takim systemie jednak nie warto trwonić pieniędzy podatnika.

Łamy DP zostały wykorzystane przy okazji do napisania życiorysu, który winno się składać w miejscu nowego zatrudnieniu a niekoniecznie w gazecie. Tym bardziej, że to życiorys mocno niekompletny, jakby wstydliwie ukrywający szczególne osiągnięcia.

Obie osoby dramatu nie są mi nieznane, bo jedna wyszła spod mojej ręki, a druga – boku.

Obaj profesorowie robili karierę akademicką w czasach transformacji i mogą stanowić przykład solidarności byłych towarzyszy z (neo)solidarnością. Wzajemne wspieranie się dawało rezultaty. Obaj się zjednoczyli w STRACHu przed moim powrotem do instytutu, gdzie uruchamiałem studia, które -jak czytamy – są obecnie w stanie zapaści.

Chociaż, żaden z tych profesorów nie uruchamiał studiów, a co najwyżej korzystał z tego uruchomienia, to na końcu ubiegłego tysiąclecia napisali częściowo futurystyczną historię, w której ani przeszłości nie byli w stanie odtworzyć, ani przyszłości przewidzieć. Wycinając tych co przeszłość tworzyli, zapisując na konto swych towarzyszy to czego towarzysze nie byli w stanie zrobić, wpisali się tylko w zapaść moralną swojego środowiska, która siłą rzeczy musiała doprowadzić do zapaści intelektualnej. Bo taka jest normalna kolej rzeczy.

Moherowy podatnik musi za to płacić, a gazeta nagłaśnia tak sprawę, aby wychodziło na to, że winien płacić jeszcze więcej, bo inaczej profesory sobie łby pourywają. Etyka im spada, a sami na siebie nie potrafią zarobić. Pieniądze podatnika wydają na pisanie fałszywych historii – z punktu widzenia końcówki swojego nosa. (Samo)Cześć i (samo)chwała znikają jak bańka mydlana, gdy tylko moher pieniędzy nie dołoży.

Po usunięciu tych co i studia uruchamiali, i nowych naukowców formowali, Solidarność tworzyli, czyli psuli system i młodzież – na uczelni pozostała gwardia przyboczna jedynie słusznych przywódców akademickiego narodu. Przywódcy już odeszli, ale gwardianie się za łby i kieszenie biorą, a gawiedź ma temu kibicować.

Po moim odejściu instytut miał kwitnąć, jak zapewniały najwyższe władze najstarszej uczelni. Ale pomyliły im się zjawiska przyrodnicze. Jak czytamy w DP – instytut więdnie.Przedszkolaki z odróżnianiem takich zjawisk przyrodniczych nie mają problemów. Ale czy od profesorów i to biologii można wymagać aż tak wiele ?

Niestety dotychczasowy system akademicki nie uczy jak poszukiwać prawdy i rozpoznawać związki przyczynowo- skutkowe, więc niby kto ma odczytać, że więdnięcie jest skutkiem ścinania głów niepokornym a nie brakiem dopływu moherowej gotówki do kieszeni akademickich Judaszów ?

Lektura objaśniająca dla której nie było miejsca na łamach DP ( i nie tylko DP) :

Tajne teczki UJ, czyli o wyższości ‚prawa’ stanu wojennego nad Konstytucją III RP

Mój jubileusz

POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORII

CO SŁYCHAĆ POD DYWANEM ?

Jasełka akademickie z rektorem UW w roli Heroda

Pasja akademicka z Rzecznikiem Praw Obywatelskich w roli Piłata

Czy naprawdę Alma Mater nie wydaje wyroków ?

APEL O OSTATECZNĄ LIKWIDACJĘ STANU WOJENNEGO NA UJ

Wstydliwe sprawozdania – rozrachunki z przeszłością akademicką

O naukach geologicznych w Uniwersytecie Jagiellońskim w latach 1975-2000 – inaczej

RECENZJA Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellońskim

SPOŁECZEŃSTWO NAUKI POLSKIEJ A SPOŁECZEŃSTWO IKÓW ( w XX rocznicę wydarzeń)

Solidarność UJ a CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI

POLSKA AKADEMIA UMIEJĘTNOŚCI A CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU

Lekturą i jej okolicami można by wypełnić niejeden numer Dziennika Akademickiego, do tej pory nudnego jak flaki z olejem i rzadko nawiązującego kontakt z rzeczywistością.

Józef Wieczorek

www.geo-jwieczorek.ans.pl
www.jwieczorek.ans.pl
www.nfa.pl

(tekst archiwalny z 23 kwietnia 2008)