Uniwersytet a wyklęci

37

Uniwersytet a wyklęci

Na okoliczność Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych jak zwykle odzywają się przedstawiciele elit akademickich, często w sposób niewybredny, obrzucając żołnierzy podziemia niepodległościowego wyzwiskami, stosowanie do swojego poziomu intelektualnego i moralnego.

Niezawodna w tej materii prof. Joanna Senyszyn, jak podaje Wikipedia od 1996 r. posiada tytuł profesora nauk ekonomicznych, wypromowała około 500 magistrów i kilku doktorów. Baza Ludzi Nauki podaje, że to profesor zwyczajny Uniwersytetu Gdańskiego na Wydziale Nauk Społecznych w Instytucie Psychologii, a także w Wyższej Szkole Sztuk Filmowych i Teatralnych w Warszawie, gdzie pełni funkcję rektora. Wcześniej była zatrudniona w Wyższej Szkole Administracji i Biznesu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Gdyni.

Profesor ma swój profil na Twitterze, gdzie zaćwierkała 1 marca tego roku: Wyklęci to nie żołnierze, a bandy wyrzutków społecznych, nierobów i frustratów czekających na III WŚ. Zamordowali 5 tys. cywilów, w tym 187 dzieci, grabili, gwałcili, torturowali, zastraszali Polaków odbudowujących kraj. Ich święto to jawna kpina z obywateli RP. Będzie zniesione”.

Nie podaje jednak źródła swoich, czy innych badań w tej materii.

Fronda w tekście ‚Haniebne słowa o Żołnierzach Wyklętych! ”Mordowali Żydów” [ https://www.fronda.pl/a/haniebne-slowa-o-zolnierzach-wykletych-mordowali-zydow,123054.html] przytacza natomiast wypowiedź znanego profesora socjologii Ireneusza Krzemińskiego „Ci tak zwani Żołnierze Wyklęci, to bardzo często były też oddziały Narodowych Sił Zbrojnych, które walcząc z Niemcami, jednocześnie mordowały np. Żydów, albo też nasze mniejszości narodowe”

Ireneusz Krzemiński to zgodnie z bazą Ludzi Nauki profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego – Wydziału Filozofii i Socjologii, a wcześniej był profesorem Wyższej Szkoły Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedroycia w Warszawie (w likwidacji), profesorem Wyższej Szkoły Zarządzania Personelem, której był rektorem, a także profesorem Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Był promotorem 6 prac doktorskich i recenzentem 5 prac habilitacyjnych.

Czyli elita nauki polskiej, rzecz jasna akceptowana na uniwersytetach.

Jan Hartman, powszechnie znany w domenie publicznej profesor filozofii UJ, w tym roku zajęty poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie ‚Czy Polacy pomagali Niemcom w zagładzie Żydów?’ https://hartman.blog.polityka.pl/2019/02/15/czy-polacy-pomagali-niemcom-w-zagladzie-zydow/ twierdząc „ bilans pomocy oraz krzywdy wyrządzonej Żydom przez Polaków jest dla Polaków tragicznie niekorzystny, kładzie się głębokim cieniem na reputacji naszego kraju.” chyba się nie wypowiadał w sprawie żołnierzy wyklętych, ale przed 2-3 laty napluł niemało https://hartman.blog.polityka.pl/2017/02/27/duda-maszerowal-w-hajnowce/ Jak świat długi i szeroki, faszystowska hołota panoszy się na ulicach, siejąc strach i wstręt. Panoszy się i u nas. Wyłażą ze swych nor, bo wiedzą, że ten rząd patrzy na nich łaskawie. Mają z nim wspólny kod. Rozumieją się bez słów. Hasło „żołnierze wyklęci” zapewnia nietykalność..….Na terenach, gdzie rozbrzmiewa jeszcze krzyk mordowanych w etnicznych i religijnych waśniach, nienawiść snuje się przez wiele dziesięcioleci. A od czasu do czasu wybucha. Odrażające marsze taki wybuch mogą zapowiadać. Dziś marsz, za rok marsz, a za dwa może już pogrom. Na razie faszyści, poprzebierani za katolików i kibiców, testują wytrzymałość niańczących ich władz. ….”

To chyba wystarczy.

Niedawno byłem w szkole podstawowej, integracyjnej, przy ulicy Topolowej 22 w Krakowie na uroczystości w 66. rocznicę śmierci gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, gdzie dzieciaki wykazywały się zupełnie inną wiedzą o wyklętych i mordowanych przez komunistów bohaterach. [ https://niezlomnym.wordpress.com/2019/02/21/66-rocznica-smierci-gen-augusta-emila-fieldorfa-nila/ ]

Przygotowałem z tej uroczystości materiał edukacyjny [https://niezlomnym.wordpress.com/2019/02/21/66-rocznica-smierci-gen-augusta-emila-fieldorfa-nila/  ] do wykorzystania w szkołach wszystkich poziomów, dedykując dokumentację wszystkim Jasiom [ a także Joasiom], którzy zbyt dobrze się nauczyli fałszywej historii] i jako Janowie [Joanny] nie zdołali się jej oduczyć. Przytoczone wyżej przykłady profesorów [Jana i Joanny] pokazują klęskę polskiego systemu edukacji.

Uważam, że skierowanie takich „profesorów” po naukę do szkoły podstawowej, najlepiej integracyjnej, aby się zintegrowali z uczniami, jest jak najbardziej społecznie pożądane.

W Krakowie, jak co roku, Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych, przechodził koło Collegium Novum UJ i jak co roku w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych nie było na nim biało-czerwonych flag. Można odnieść wrażenie, że uczelnia zatrudniająca prof. Jana Hartmana jest co najmniej obojętna na świętowanie dnia żołnierzy podziemia niepodległościowego. Nie wykluczone, że traktuje nas jako ‚faszystowską hołotę’ w ujęciu swojego etatowego profesora.

f.jpg

f1

[faszystowska hołota ? w ujęciu profesorskim przed Collegium Novum UJ] 

https://jwfotowideo.wordpress.com/2019/03/04/zolnierzy-wykletych-w-krakowie-a-d-2019/

Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych
w Krakowie

Wawel – Rynek – Park Jordana

3 marca 2019 r.

[dokumentacja: zdj. i wideo – Józef Wieczorek]

Przed miesiącami uczelnia pamiętała co prawda o Święcie Niepodległości, ale wówczas na froncie Collegium Novum zachowała parytet flagowy, chyba dla podkreślenia swego przywiązania do podległości. [ https://blogjw.wordpress.com/2018/11/12/autonomiczny-parytet-flagowy-w-100-lecie-odzyskania-niepodleglosci/ ]

Warto przypomnieć, że w czasach instalacji systemu komunistycznego, rektorzy krakowskich uczelni, w tym UJ, nie byli obojętni wobec działalności opozycyjnej, niepodległościowej, młodych naukowców i podczas procesu krakowskiego w 1947 – kiedy sądzono prezesa WiN Franciszka Niepokólczyckiego oraz naukowców związanych z WiN i PSL, potępiali ich postawę, co prokurator -rzecz jasna – wykorzystał do ich skazania. [ https://blogjw.wordpress.com/2013/02/22/o-zolnierzach-wykletych-wykletych-takze-przez-rektorow/ ] Do dnia dzisiejszego z tej haniebnej postawy rektorzy nie chcą się rozliczyć i chyba doszli do wniosku, że lepiej taki dzień żołnierzy wyklętych usunąć z pamięci, podobnie jak i hańbę sprzed lat. Nie potrafią zachować się jak trzeba.

No cóż, podobnie postępują i wobec akademików wyklętych z uniwersytetu pod koniec PRLu, z czego też nie chcą się rozliczyć, fałszują historię i czyszczą świadectwa ich jestestwa na UJ, aby wymazać z pamięci swoje niecne czyny, nie bacząc na to, że ‚Spisane będą czyny i rozmowy’.[ https://nfapat.wordpress.com/2008/08/23/jak-senat-uniwersytetu-jagiellonskiego-kieruje-sie-zasada-plus-ratio-quam-vis/]

Konfucjusz na Oleandrach

1

Konfucjusz na Oleandrach

Przez cały rocznicowy rok 2018 w Krakowie trwała walka frakcji antypolskiej z plagą – jak mawiano – pomników patriotycznych, przypominających w przestrzeni publicznej polską historię. Mimo moich przedwyborczych postulatów, nie wyzwolono jednak Krakowa od „antypolaków”, [ https://blogjw.wordpress.com/2018/09/25/krzyk-z-placu-inwalidow/ ] którzy nadal skutecznie blokują budowę pomników szczególnie ważnych dla Niezłomnych ku Niepodległości. Antypolacy nie zrealizowali jednak pomysłu obsadzenia kamieni węgielnych innowacyjnymi dębami, bo widocznie takich dębów do tej pory nie zdołali wyhodować.[https://blogjw.wordpress.com/2018/11/09/krakowska-frakcja-antypolska-w-dzialaniu-na-100-rocznice-odzyskania-przez-polske-niepodleglosci/]

Tymczasem całkiem niedawno, już w roku 2019 – bez zgiełku medialnego, bez protestów aktywistów miejskich walczących o dobre powietrze dla Krakowa, czemu pomniki, a nawet maszty flagowe, stoją na przeszkodzie, zajmując miejsce na których mogłyby rosnąć drzewa – proszę sobie wyobrazić, pojawił się kolejny pomnik, i to na arcypolskich, legionowych, niepodległościowych Oleandrach.

5.jpg

Nie jest to pomnik polski, patriotyczny, bo to pomnik Konfucjusza, który był Chińczykiem, a nie Polakiem. Zatem brak protestów i zgiełku medialnego wobec tego wydarzenia, niemal nie zauważonego – jest oczywisty.

Pomnik, popiersie znacznych rozmiarów, stanął przy drodze prowadzącej do ” Instytutu Konfucjusza”  UJ, otwartego tam, gdzie przez ponad pół wieku mieścił się Instytut Nauk Geologicznych UJ, zwany Collegium Geologicum im. Mariana Książkiewicza.

4.jpg

Czy to jest dobra zmiana ? Nie mnie oceniać. Tę drogę przemierzałem przez 15 lat w czasach przed-jaruzelskich, a nawet w czasach jaruzelskich, z okresem stanu wojennego włącznie, kiedy w sąsiednim schronisku młodzieżowym stacjonowało ZOMO, razem z gromadami wrzeszczących wron i gawronów.

3.jpg

Byłoby o czym wspominać, tym bardziej, że w historii UJ takich czasów nie było [ https://blogjw.wordpress.com/2018/12/12/czy-na-terytorium-uniwersytetu-jagiellonskiego-wprowadzono-stan-wojenny/ ], trwała post-historia, która do dnia dzisiejszego się nie skończyła. Okres post-prawdy [ https://blogjw.wordpress.com/2018/01/05/uniwersytet-w-czasach-postprawdy/ ] może przetrwać zresztą wieki, bo jest przyzwolenie, a nawet zadowolenie, że prawda o tym okresie nie wychodzi na jaw, a próbujący ją ujawniać obdarzani są obelgami i nienawiścią.

Przewidywał to jako wielki myśliciel Konfucjusz i to już przed wiekami o czym świadczą pozostawione przez niego myśli:

Kto trzęsie drzewem prawdy, temu padają na głowę obelgi i nienawiść.”

Jest chyba w tym jakaś symbolika. Tym bardziej, że o Konfucjuszu tak piszą

http://repozytorium.uni.wroc.pl/Content/78929/06_Klitynska_P_Mysl_Konfucjusza.pdf

Żądał od swych uczniów opanowania, zdecydowania i niezależności wydawanych sądów ..

Stosunek Konfucjusza do uczniów był jak starszego brata lub ojca do syna.

Nigdy ich nie oszukiwał, był dla nich wzorem lojalności.

Nigdy nie ganił uczniów, ale nie tolerował egoizmu.

W szkołach konfucjańskich nie było klas, czy egzaminów.

Lekcje miały formę rozmów lub dyskusji z jednym, bądź większą ilością uczniów równocześnie.

Samodzielnie wyjaśniał pewne zagadnienia, a czasami zadawał pytania i porównywał wypowiedzi uczniów.

Pozostawiał im swobodę myślenia i często prosił ich o samodzielne wypowiedzi.”

A takie rzeczy, takie lekcje, taka swoboda myślenia i samodzielnych wypowiedzi, miały miejsce, w tym właśnie historycznym miejscu z historii wymazywanym, ale chorzy z nienawiści jagiellońscy akademicy, funkcjonujący w systemie kłamstwa, oszustwa [także studentów], braku myślenia i samodzielności, podporządkowania komunistycznemu złu, [mimo, że komunizmu w historii nie zauważyli !] spowodowali, że na tym miejscu pozostała pustka, po wypędzeniu tych co inne wartości w życie wprowadzali i czym podobno studentów psuli.

Widocznie nie było czym krajowym tej pustki wypełnić, bo wypędzenie było skuteczne i dożywotnie oraz brzemienne w skutki, a wszelkie ślady wypędzenia od lat są zamazywane, tak jak i wszystko niszczone – z pamięcią na pierwszym miejscu- co było związane z wypędzeniem i wypędzonymi.

Może stąd się wziął pomysł, aby pustkę, dla kamuflażu wypełnić instytutem i pomnikiem Konfucjusza ?

Trzeba zauważyć, że od tego roku kolejny Marsz I Kadrowej ku Niepodległości [ https://niezlomnym.wordpress.com/2018/08/06/kadrowka-a-d-2018-wymarsz-z-oleandrow/  ] wyruszy jak co roku znowu z Oleandrów,

Kadrówka.jpg

ale tym razem spod pomnika [!] Konfucjusza. Może już na trasę Jedwabnego Szlaku ?

Analfabetyzm akademicki do pilnej likwidacji

ciemności uj

Analfabetyzm akademicki do pilnej likwidacji,

czyli próba naruszenia idei poszanowania różnorodności

Ustawa z dnia 7 kwietnia 1949 r. o likwidacji analfabetyzmu. Dz.U. 1949 nr 25 poz. 177 [ http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19490250177/O/D19490177.pdf ]

screen shot 01-28-19 at 03.20 pm

screen shot 01-28-19 at 03.21 pm

Mija już 70 lat od tej ustawy a problem analfabetyzmu nadal nie został zlikwidowany, co od czasu do czasu podnoszą media, a nawet badacze, o czym m.in. świadczy artykuł naukowy sprzed 5 lat [Alfabetyzacja i edukacja podstawowa osób dorosłych jako wyzwanie teraźniejszości –Przybylska, Ewa http://repozytorium.ukw.edu.pl/handle/item/1728 ]screen shot 01-28-19 at 03.25 pm

Artykuł jest napisany nawet dla alfabetów językiem nader osobliwym a kończy się następująco:

screen shot 01-28-19 at 03.26 pm

Jasne jest jednak, że nadrzędna dziś idea poszanowania różnorodności, powoduje, że oczekiwania i nadzieje związane z umiejętnością czytania i pisania są na wskroś indywidualne, co potwierdza moje niezależne obserwacje. Od lat, w mojej korespondencji z władzami UJ, ujawniałem moje oczekiwania i nadzieje związane z umiejętnością czytania i pisania zarządzających uczelnią, mającą w swych strukturach akredytowaną katedrę językoznawstwa, ale były to oczekiwania i nadzieje na wskroś indywidualne. Nikt – ani ze środowiska akademickiego, ani poza akademickiego – się nimi nie przejął. Wykazywano powszechną aprobatę dla idei poszanowania różnorodności, także w domenie umiejętności/nieumiejętności czytania [ szczególnie ze zrozumieniem] i pisania [ szczególnie umiejętności podpisywania się czytelnie- imieniem i nazwiskiem].

Nie bacząc jednak na brak sukcesów w zakresie alfabetyzacji dorosłych, a nade wszystko utytułowanych, podjąłem kolejną, choć nie twierdzę, że ostatnią, próbę naruszenia idei poszanowania różnorodności, co niżej dokumentuję, ujawniając z uporem moje oczekiwania i nadzieje związane z umiejętnością czytania i pisania zarządzających wzorcową polską uczelnią.

Chyba oczekiwanie i nadzieja, że w czynie pięćdziesięcioletnim, ustawa o likwidacji analfabetyzmu sprzed 50 lat zostanie w końcu zrealizowana, nie są zbyt wygórowane. To wręcz wyzwanie teraźniejszości. Skoro system prawny III RP pozostaje w ciągłości prawnej z systemem komunistycznym, to likwidacja analfabetyzmu winna być zrealizowana.

Kraków, dnia 17 stycznia 2019 r.

Józef Wieczorek

 ul. Mariana Smoluchowskiego 4/1

 30-069 Kraków

Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego

prof. dr hab. med. Wojciech Nowak

ul. Gołębia 24

31-007 Kraków

Powtórne roszczenie informacyjne

Niniejszym potwierdzam otrzymanie i zapoznanie się z odpowiedzią na moje roszczenie informacyjne z dnia 10 grudnia 2018 r., jednocześnie zaznaczając, że jest to odpowiedź [ z dnia 21 grudnia 2018 r. – 75.0152.47.2018], moim zdaniem, nie mająca mocy prawnej. Pismo nie jest podpisane imieniem i nazwiskiem (widnieje jedynie parafka), a pieczątka jest nieczytelna [z widocznych fragmentów [ mgr, końcówka nazwiska – owicz]- po analizie zawartości strony internetowej UJ, przypuszczam, że może chodzić o mgr inż. Gerarda Żychowicza, Zastępcę Kanclerza UJ ds. techniczno-inwestycyjnych], stąd odpowiedź winna być traktowana jako anonimowa.

Z mojego doświadczenia życiowego wynika, że podpis czytelny jest ważniejszy od pieczątki, bo pieczątkę np. można ukraść i nią stemplować różne dokumenty, a podpis czytelny ma moc prawną, bo grafolodzy mogą fałszerstwo wykryć. Niestety pod pismem nie ma czytelnego podpisu imieniem i nazwiskiem.

Również papier firmowy, jak mi wiadomo, nie ma mocy prawnej !

Jako pełnoprawny Obywatel, w strukturach Rzeczypospolitej Polskiej, jestem obligowany do podpisywania się pod dokumentami czytelnie – imieniem i nazwiskiem, aby to co podpisuję miało moc prawną i abym za to co podpisuję ponosił odpowiedzialność prawną.

Z Konstytucji RP funkcjonującej od dnia 2 kwietnia 1997 r. [http://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm], ani z ‚Konstytucji dla nauki’ funkcjonującej od roku 2018 [Ustawa z dnia 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, Ustawa z dnia 3 lipca 2018 r. – Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce –http://konstytucjadlanauki.gov.pl/pobierz-ustawe nie wynika, aby Uniwersytet Jagielloński był autonomiczny wobec prawa obowiązującego wszystkich Obywateli i instytucje RP, a odpowiedź z UJ nie zawiera takiej informacji.

Mam w rodzinie osobę niepełnosprawną, niezdolną do samodzielnego życia, ale potrafiącą podpisać się imieniem i nazwiskiem. Jak to się dzieje, że na wyższej uczelni, najbardziej prestiżowym polskim uniwersytecie, samodzielni pracownicy, tak naukowi, jak i administracyjni, nie są zdolni do samodzielnego podpisywania się czytelnie imieniem i nazwiskiem ?

W jaki sposób osiągnęli ten status samodzielności ? Jakie komisje/jacy decydenci ich zatwierdzili na samodzielnych stanowiskach ?

Ja 32 lata temu zostałem wypędzony z UJ po wystawieniu mi negatywnej, pozamerytorycznej, bez uzasadnienia, opinii – przez anonimową do dnia dzisiejszego [! ] Komisję, podczas politycznych weryfikacji kadr akademickich i ta anonimowa opinia nie została wyrzucona do kosza, lecz stanowiła podstawę do dożywotniego wypędzenia mnie z uczelni, bo i w III RP to bezprawie jest akceptowane i anonimowość utrzymana w mocy !

Przypomnę, że ja, jako niemal rówieśnik obecnego rektora UJ, na wiosnę roku 1980 przez radę naukową ING UJ, byłem zaopiniowany jako samodzielny pracownik naukowy, co zresztą było zgodne z prawdą, jako że samodzielnie prowadziłem, a nawet samodzielnie uruchomiłem na geologii pakiet wykładów i seminariów, także magisterskich, co skutkowało uformowaniem sporej grupy absolwentów na wysokim poziomie, także o renomie międzynarodowej.

Ci, co samodzielnie nie byli się w stanie podpisać pod swoimi opiniami, wypędzili mnie z uniwersytetu, dokonali destrukcji mojego warsztatu pracy i mojej szkoły naukowej i ten stan rzeczy był i jest akceptowany przez kolejne 32 lata przez władze uczelni, niezdolne nawet do merytorycznych odpowiedzi na moje pytania [por. np. dokumentacja pod adresem https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/].

Na moje opinie/informacje wybitni prof. UJ twierdzili, że komisja weryfikacyjna nie była anonimowa – bo [?] imiona i nazwiska członków komisji nie są znane ?! I nie są znane do dnia dzisiejszego, a ja do dnia dzisiejszego twierdzę, że skoro nie są znane, to komisja była anonimowa, a władze UJ nie zdołały wykazać, że było inaczej.

Możliwości komunikacji intelektualnej i moralnej z władzami UJ są żadne i nie ulegają zmianie, mimo upływu lat i zmiany władz.

Władze UJ, mimo upływu lat nie podjęły skutecznej walki z analfabetyzmem swoich pracowników, a raczej w tym analfabetyzmie ich wspierały, a odnosi się wrażenie, że same były i są nim objęte. I taki stan rzeczy musiał być zatwierdzany przez komisje akredytacyjne/ministerstwo – bo jak to inaczej wytłumaczyć ?

Widać jak funkcjonuje system akademicki w Polsce, jak i czym zaznacza się jego rozkład intelektualny, a nade wszystko moralny i nie zanosi się, że „Konstytucja dla nauki” ten stan rzeczy zmieni.

Odpowiedź na moje roszczenie informacyjne z dnia 10 grudnia 2018 r. do takiego wniosku skłania. Chyba, że ministerstwo podejmie jakieś konkretne, skuteczne działania, ale nie mam podstaw, aby w takie działania wierzyć.

Argument – w anonimowej odpowiedzi na moje roszczenie informacyjne – że moje pytania dotyczyły opinii, a nie faktów, wskazuje jedynie, że odpowiadający ma trudności ze zrozumieniem słowa pisanego [kolejny objaw analfabetyzmu ].

Ja w roszczeniu informacyjnym jasno się pytałem o fakty dotyczące systemu komunistycznego, stanu wojennego, struktur PZPR na UJ , a nie np. o opinie/oceny czy komunizm, stan wojenny, czy PZPR, były na UJ dobre, czy złe.

Na inne punkty mojego roszczenia jest odpowiedź, że informacje są powszechnie znane, w związku z czym nie zachodzi potrzeba ich wtórnego przedstawienia przez UJ [ sic !]. Niestety nie podano, gdzie znajduje się ich pierwotne przedstawienie, a

ja podawałem w roszczeniu, że te moje zapytanie były związane z faktem braku odpowiednich informacji w domenie publicznej UJ !

Skoro np. punkt 3 – zapytania o PZPR na UJ – jest bezprzedmiotowy, bo informacja o PZPR na UJ jest powszechnie znana [?], dlaczego mi tej rzekomo powszechnie znanej informacji nie udzielono, nie wskazano pierwotnego przedstawienia, gdy brak jest tej informacji, tak w Dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego, jak i w biogramach pracowników UJ, i jak pisałem – to właśnie było powodem moich zapytań tak o PZPR, podobnie jak i o komunizm, czy stan wojenny.

Skoro dzieje UJ nie podają niemal powszechnie znanych faktów w domenie publicznej o komunizmie, stanie wojennym, czy PZPR, to zasadne jest pytanie, czy te fakty UJ nie dotyczyły, bo w innym przypadku można wnioskować, że najnowsza historia UJ – podawana przez utytułowanycb pracowników UJ w domenie publicznej jest fałszywa. Co gorsza jest zalecana do opanowania przez młodzież, która nie była świadkiem tych czasów. Taka historia winna być wycofana z obiegu edukacyjnego, czego się bezskutecznie przez lata domagałem. [ https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/]

Obecny stan rzeczy – zakłamywania historii – winien być ścigany urzędowo w domenie publicznej, podobnie jak jest ścigane zakłamywanie historii np. o Holokauście, o obozach koncentracyjnych itp.

Byłem świadkiem/obserwatorem kilku procesów w sprawie niemieckiej polityki historycznej wypaczającej najnowszą historię, w których ofiary – mimo faktów powszechnie znanych w domenie publicznej – musiały wykazywać, kto był ofiarą, a kto katem. Do takich sytuacji prowadzi brak rzetelnych informacji, powtarzanych w domenie publicznej, a w szczególności w edukacji, tak niższej, jak i wyższej.

Polityka historyczna uczelni, a UJ , jako uczelni wzorcowej dla innych, w szczególności, prowadząca do zakłamywania swych najnowszych dziejów, nie może być pomijana milczeniem, tak ze strony polskich obywateli, jak i organów kontrolnych, a autonomia uniwersytetu nie może być autonomią wobec prawdy, prawa i sprawiedliwości.

Domagam się rzetelnej, nieanonimowej odpowiedzi na moje roszczenie informacyjne, podkreślając jednocześnie, że moje roszczenia informacyjne wielokrotnie kierowane do władz uczelni i ujawniane przeze mnie w domenie publicznej [ https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/ ] nie zostały do tej pory zaspokojone.

Józef Wieczorek

O rzekomo demontujących system komunistyczny słów kilka – od strony opozycyjnej

oznor

O rzekomo demontujących system komunistyczny słów kilka

– od strony opozycyjnej

[Postulat opozycjonisty :  

 W ramach porządków przedświątecznych trzeba uporządkować historię !]  

Jakoś nie mogę przejść do porządku dziennego wobec sesji Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych ,,Solidarności”, i książki – Wkład krakowskiego i ogólnopolskiego środowiska prawniczego w budowę podstaw ustrojowych III Rzeczypospolitej (1980-1994). Projekty i inicjatywy ustawodawcze, ludzie, dokonania i oceny”,  – poświęconej działaniom środowiska prawniczego na rzecz obalania – jak mówiono- systemu komunistycznego, co miało być dziełem na miarę Konstytucji 3 Maja, co dokumentowałem i o czym nieco już pisałem.[ https://blogjw.wordpress.com/2018/12/16/na-miare-konstytucji-iii-maja/; https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/12/11/wklad-prawnikow-w-tworzenie-podstaw-ustrojowych-iii-rp/].

Mam na ten temat więcej osobistych wspomnień i refleksji umieszczanych od lat,  głównie w internecie, na kliku stronach internetowych [głównie na moim blogu https://blogjw.wordpress.com/ a także w Lustrze Nauki – https://lustronauki.wordpress.com/ ] bo to nie podlega cenzurze, a co najwyżej próbom penalizacji.

Mimo wielokrotnych informacji, że mogę na te tematy napisać więcej i wydać w np. w postaci książki, nikt nie wyraził taką deklaracją zainteresowania, co czyni mnie – a przede wszystkim inne od pożądanych wspomnienia – w gorszej sytuacji od gremium prawników, którzy mogli się wypowiadać, no i zapisać na łamach sporej książki (na kredzie i w twardej okładce), a niektórzy z nich zostali także uwiecznieni głosowo i wizualnie w archiwum UJ w ramach realizacji projektu UJ – Pamięć Uniwersytetu. [ http://www.archiwum.uj.edu.pl/projekty-auj/pamiec-uniwersytetu]

Ja kilka lat temu też byłem w tym projekcie nagrywany i to przez wiele godzin, ale widocznie moja pamięć nie była zgodna z tą pamięcią, którą finansowano w ramach projektu, więc ani 1 sekunda z tej mojej pamięci nie została przekazana do skarbnicy akademickiej wiedzy historycznej.

Nie mam wątpliwości, że moja historia – mimo że zostałem uznany za „Świadka historii” [ 2018 – https://blogjw.wordpress.com/2018/12/03/prezes-ipn-wreczyl-mi-tytul-swiadka-historii/ ], ani moja prawda – mimo, że zostałem uznany za obrońcę prawdy w mediach ( Główna nagroda Kongresu Mediów Niezależnych 2013 r. –https://blogjw.wordpress.com/2013/06/27/nagroda-kongresu-mediow-niezaleznych/] jakoś nie jest pożądana, nie tylko dla skarbnicy jagiellońskiej wszechnicy. Zresztą tak samo, jak i moja osoba – persona non grata- od ponad 30-tu już lat, na tej VII wiekowej uczelni.

Ograniczę się tylko do kilku – z wielu – bohaterów książki i sesji w Collegium Maius, z którymi w jakiś sposób się zetknąłem lub usiłowałem nawiązać jakiś kontakt intelektualny,  czy moralny.

Otóż jednym z bohaterów sesji był prof. Stanisław Waltoś, znany prawnik i pasjonat historii, w z którym osobistego kontaktu nie miałem, ale poświęciłem mu kiedyś tekst ‚Historia UJ w ujęciu profesora Stanisława Waltosia i refleksje w tej kwestii https://blogjw.wordpress.com/2010/06/14/historia-uj-w-ujeciu-profesora-stanislawa-waltosia/ zdumiony najnowszą historią UJ przez niego napisaną i umieszczoną na stronie internetowej wszechnicy (rok 2010 ].

M.in. Nie było w niej ani słowa o stanie wojennym !

Zbulwersowany lekturą tej historii zadawałem pytania, na które nigdy, od kogokolwiek , nie dostałem odpowiedzi.

Jak to możliwe, żeby naukowcy najstarszej polskiej uczelni takie rzeczy pisali całkiem legalnie i bezkarnie ?

Czyżby prawo karne tworzone m.in. przez Stanisława Waltosia na to pozwalało ?

Czy też znany karnista tak to prawo ustawiał, aby karze ujść – nawet wtedy jak takie historie będzie pisywał ? „

I dalej „Jasne, że w tekście krótkim nie da się wszystkiego napisać, ale słów jednak napisano wystarczająco dużo, aby stan wojenny mógł się wśród tych słów znaleźć.

Czyżby z punktu widzenia prawnego ten stan nie istniał ? Fakt, że stan ten wprowadzono bezprawnie, ale to dla prawnika – historyka winien być interesujący epizod historii.

Autor pisze o ustawie o szkolnictwie wyższym z 1982 ‚liberalnej w zasadzie’, ale nie podał ‚liberalnych’‚ skutków stosowania tej ustawy.”

Rzecz jasna o działaniach środowiska prawników na rzecz obalania komunizmu, ani w okresie stanu wojennego [ani przed] w tej historii nie było ani słowa. A przecież te słowa były pisane już w tak zwanej wolnej Polsce, do której podobno tak walnie przyczynili się prawnicy swoimi pracami na miarę Konstytucji 3 Maja. To rzeczywiście zdumiewające.

Reakcji na mój tekst z 2010 r., kogokolwiek z szacownych historyków, prawników, czy władz UJ, nie było i nie ma do tej pory.

Profesorowie UJ chyba wolą milczeć, tak jak milczą o bezprawiu lat 80-tych, weryfikacji kadr pod kątem ich konformizmu, zgody na kłamstwa i skłonności do formowania im podobnych, wypędzania z uczelni negatywnie nastawionych do systemu kłamstwa. Dla beneficjentów systemu, zarządzających także pamięcią w III RP, jest to szczególnie niewygodne.

Jak to się stało, że mimo obalenia komunizmu i to przy udziale prawników, to komuniści zostali beneficjentami, a opozycja antykomunistyczna pozostała na marginesie i to głębokim ?

Dlaczego to nie interesuje tak licznych u nas historyków, prawników, socjologów, psychologów, no i wszelkich etatowych nauczycieli akademickich, pozytywnie, jak można wnioskować z ich etatów i stanowisk -i to nawet wielu- wpływających na młodzież akademicką i całe polskie społeczeństwo, także poza akademickie ?

Prof. Waltoś pracował nad reformą prawa prasowego, które do tej pory jest skamieliną czasów jaruzelskich i nawet znowelizowane prawo jakby nie rozróżniało Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej http://www.krrit.gov.pl/Data/Files/_public/Portals/0/regulacje-prawne/polska/prawo-prasowe.pdf o czym świadczą paragrafy prawne:

USTAWA z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe. Rozdział 1 Przepisy ogólne. Art. 1. (1) Prasa, zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Art. 2. Organy państwowe zgodnie z Konstytucją Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej stwarzają prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji i zadań, w tym również umożliwiające działalność redakcjom dzienników i czasopism zróżnicowanych pod względem programu, zakresu tematycznego i prezentowanych postaw. „

Na sesji nie był obecny prof. Andrzej Zoll, ale jest obecny w książce i ta obecność daje wiele do myślenia. Profesor nie nagina historii prac prawniczego Centrum do dnia dzisiejszego, pisząc wyraźnie, że nie chodziło im o wywracanie ustroju PRL – „raczej mówiło się o naprawie socjalizmu.”

Prawnicy Centrum kontaktowali się ze stalinowskim prof., Igorem Andrejewem, [ był jednym z sędziów, którzy w 1952 zatwierdzili wyrok śmierci na generale Fieldorfie „Nilu”] stojącym na czele powołanej przez min. Jerzego Bafię – Komisji do spraw Reformy Prawa Karnego. Projekt tej komisji nie różnił się bardzo od tego opracowanego w Centrum. Trudno się temu dziwić skoro profesor Kazimierz Buchała z Wydziału Prawa i Administracji UJ – pod koniec lat 70-tych I sekretarz POP PZPR na UJ https://lustronauki.wordpress.com/2009/04/27/poczet-sekretarzy-komitetu-uczelnianego-pzpr-uj/ i mający kontakty z SB [zwerbowany w charakterze właściciela lokalu kontaktowego. LK „ Magister” http://www.omp.org.pl/stareomp/index66a2.php?module=subjects&func=viewpage&pageid=542 ]pracował zarówno w zespole rządowym, jak i później w zespole Centrum.

Gdy powstał rząd Tadeusza Mazowieckiego, utworzono Komisję do spraw Reformy Prawa Karnego. Andrzej Zoll zaproponował, by Kazimierz Buchała pozostał jej przewodniczącym, co zostało zaakceptowane, a on został jego zastępcą. „No i na pierwsze posiedzenie tego zespołu my przyszliśmy z prof. Buchałą z gotowym projektem, bo część ogólną kodeksu karnego już mieliśmy przygotowaną. On oczywiście był potem przerabiany, ale jego główny trzon jest w obowiązującym obecnie kodeksie” – mówi prof. Andrzej Zoll.” s. 581

No i jak widać, że rozróżnienie prac komisji komunistycznego państwa i komisji prawników działających podobno na rzecz obalenia komunizmu nie jest łatwe.

Tak jak nie jest łatwe zrozumienie utrwalania ‚prawa jaruzelskiego’ po ogłoszeniu obalenia komunizmu. Prof. Andrzej Zoll jako Rzecznik Praw Obywatelskich na początku tego wieku niejako podnosił wyższość prawa ‚jaruzelskiego ‚ nad Konstytucją III RP, co winno budzić konsternację, ale nie budzi.[ https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/pasja-akademicka-z-rzecznikiem-praw-obywatelskich-w-roli-pilata/ ]

Natomiast Kazimierz Barczyk mówi [ s. 584] „ elastycznie reagowaliśmy na konieczne i pilne potrzeby budowy zrębów nowej III RP” . I wspomina, że na przykład zwrócił się do prof. Jana Widackiego o kierowanie zespołem do spraw ustawy o policji, dla przekształcenia milicji w policję. Równolegle na wieczornych spotkaniach w krakowskim Instytucie Ekspertyz Sądowych prowadziliśmy jeszcze bardziej skrywane prace nad ustawą likwidującą znienawidzoną tajną policję – Służbę Bezpieczeństwa” .

Trzeba mieć jednak na uwadze, że prof. Jan Widacki przez opozycję antykomunistyczną nie jest uważany za pogromcę, lecz za obrońcę esbeków. https://wpolityce.pl/polityka/159160-sb-przegrywa-w-strasburgu-trybunal-oddalil-skarge-na-ustawe-obnizajaca-esbeckie-emerytury

Nie można pominąć garści wspomnień czasów „ Solidarności”, zamieszczonych w książce [ str. 105 – 115], obecnego na spotkaniu prof. Antoniego Jackowskiego, którego wspomnienia, przed kilku już laty, w ramach projektu Pamięć Uniwersytetu, chyba nawet nie mające szans pomieścić się w garści, zamieszczono też na stronach UJ [ http://www.archiwum.uj.edu.pl/antoni-jackowski] co silnie kontrastuje z embargiem na wspomnienia innych, ale niewygodnych (z jakichś powodów, chociaż oficjalnie nie wiadomo z jakich ) członków „ Solidarności „UJ”.

Wspominając w książce wprowadzenie stanu wojennego Antoni Jackowski informuje o zdumiewającej reakcji „S” UJ na ten barbarzyński akt władzy komunistycznej: „ Forma strajku przyjęta w Uniwersytecie Jagiellońskim to strajk absencyjny” ! Czyli w reakcji na zawieszenie przez juntę Jaruzelskiego zajęć na uczelniach, „S” UJ w proteście zareagowała zawieszeniem zajęć !

[ Z tej informacji jednak wynika, że na UJ stan wojenny też został wprowadzony, choć  lektura „Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego” na to nie wskazuje].

Ja jednak próbowałem w moim instytucie zaprotestować strajkiem rzeczywistym, ale „ S” mojego instytutu [ING UJ] okazała się solidarna z przewodnią siłą narodu, a nie z działaczem „S”, reagującym tak na zagrożenie istnienia „S”, jak należało statutowo zareagować. Potem przez kilka miesięcy prowadziłem wykłady z geologii historycznej [oprócz innych] w zakresie zwiększonym tj. zamiast 3 godz. po 4-5 godz. w uzgodnieniu ze studentami, którzy oporu nie stawiali – wręcz przeciwnie.

Nie bez przyczyny w ramach oczyszczania uczelni z elementu niepożądanego kilka lat później zostałem oskarżony o ‚psucie studentów’ (negatywny wpływ), a przez prof. Antoniego Jackowskiego – jak w czasach transformacji został dziekanem mojego wydziału ( BiNoZ] – o podburzanie studentów ! Faktem jest, że nie tylko podburzałem studentów do słuchania moich wykładów w zakresie wybiegającym- i to znacznie – poza programy oficjalne, ale o zgrozo podburzałem ich także do myślenia i to krytycznego oraz nonkonformizmu naukowego, co stanowiło śmiertelne zagrożenie nie tylko dla przewodniej siły narodu, ale także dla kolaborujących z nią działaczy „S”., o czym -rzecz jasna -taktownie nie wspominają.

Antoni Jackowski wspomina natomiast „Każdy z nas działał w przekonaniu, że pracuje na rzecz przywrócenia Polsce niepodległości, respektowania praw człowieka, wolności słowa i zgromadzeń, swobody badań naukowych, poprawy sytuacji gospodarczej kraju i każdego mieszkańca. Takie było to pokolenie, bo tak zostało wychowane w rodzinach, bo taką odczuwało potrzebę. Na rzecz tej idei rezygnowano często z karier zawodowych. Działalność ta nie miała żadnego zabarwienia koniunkturalnego.”

A ja tak wspominam Antoniego Jackowskiego, którego znałem z okresu „S”, – jego potrzeby, wychowanie, respektowanie praw człowieka [nawet członka „S” ] i brak koniunkturalizmu w tekście „Zaciemnienie według Ob. Antoniego Jackowskiego [

https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/zaciemnienie-wedlug-ob-antoniego-jackowskiego/]

Ob. A. Jackowski nie rozumie z kolei słowa anonim, twierdząc, że ANONIMOWA KOMISJA, która sfabrykowała dyskwalifikujące ją oskarżenia w stosunku do mojej osoby, anonimową nie była! (anonimowy- nie ujawniający swego nazwiska, nieznany z nazwiska- patrz Słownik języka polskiego). W swym piśmie Ob. Jackowski nie podaje ani jednego nazwiska (być może nazwiskiem jest Dziekan, jak wskazuje Książka Telefoniczna dość popularne nazwisko, ale brak jest imienia, więc jednak to też anonim). Anonimy w państwach prawa nie mają mocy prawnej.

I dalejOb. A. Jackowski zarzuca mi posiadanie rozwiniętego poczucia własnej wartości (co za hańba!) Nie będę odrzucał tego zarzutu i udowadniał, że jestem kundlem, gdyż w swoim życiu się nie skundliłem, również w ciemnym okresie stanu wojennego, w przeciwieństwie do wielu „wybitnych uczonych”, „intelektualistów” czy „działaczy opozycji” ( w stosunku do prawdy), dla których skundlenie się stanowiło trampolinę do obejmowania kolejnych stołków. Mam pełną świadomość, że przedkładając poczucie własnej wartości nad kundlizm, pozbawiłem się szans na oficjalną karierę w skundlonej strukturze krakowskiej wszechnicy. Zawsze bym postąpił tak samo. Zarzut posiadania rozwiniętego poczucia własnej wartości jasno wskazuje co jest rozumiane jako największe zagrożenie dla całego uniwersytetu o co mnie oskarżał Ob. A. Koj (pełna analogia do okresu dyktatury ciemniaków).

.Ob. Jackowski nie podaje wcześniejszych „rutynowych” ocen mojej osoby. Nie podaje, że „rutynowa” ocena z roku 1986 r. zasadzała się na bezprawiu stanu wojennego z taką determinacją i odwagą bronionego przez Ob. A. Jackowskiego i przez władze UJ tkwiące nadal „po uszy i usta” w bezprawiu przestępczego systemu PRL.
W cywilizowanych krajach za zmienianie faktów profesorów usuwa się z katedr, ale w naszym „demokratycznym państwie prawa” cyniczny kłamiec może być prezydentem, a nawet profesorem UJ!

Powołałem się w tekście na twierdzenia Józka Zatłoka z Cyrwiennego zawarte w Historii filozofii po góralsku ks. profesora Józefa Tischnera „Patrzym i widzym: to, co jest, jest i nimo prawa nie być. i dalej: Jesce i to trza pedzieć, ze jak cego nima, to znacy ze nima”.

Dialog wsobny jaki prowadzą profesorowie UJ odbywa się według innych reguł, według innej ‚profesorskiej filozofii’, która czeka na naukowe opracowanie.

Józef Wieczorek

b. wykładowca UJ, wypędzony dożywotnio z UJ, w ramach ‚demontowania systemu komunistycznego’ przez „Solidarność” UJ, solidarną dożywotnio [?] z komunistyczną przewodnią siłą narodu

P.S.

To tylko garść moich uwag i podkreślam, że mogę samojeden napisać książkę liczącą co najmniej 737 stron – czyli co najmniej takiej objętości jaką wykazuje książka wielu autorów o działaniach Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych NSZZ „ Solidarność” .

Czy znajdzie się sponsor takiej działalności ?

Póki co sponsorowane jest poznanie jedynie słusznej prawdy beneficjentów transformacji PRLu – w PRL-bis, a jak do tej pory na UJ nie znalazł się nikt kto zechciałby poznać prawdę [ por. https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/o czym świadczy brak reakcji profesorów UJ na kilka tysięcy już stron napisanych na temat moich obywatelskich inicjatyw dla naprawy systemu akademickiego w Polsce, a Uniwersytetu Jagiellońskiego w szczególności.

Na miarę Konstytucji 3 Maja ?

cm

Na miarę Konstytucji 3 Maja ?

11 grudnia 2018 r. w przeddzień 37 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Librarii Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego zgromadzili się uczestnicy prac Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych ,,Solidarności”, które przerwał – choć nie do końca- stan wojenny.

centrum

Na spotkaniu promowano książkę „Wkład krakowskiego i ogólnopolskiego środowiska prawniczego w budowę podstaw ustrojowych III Rzeczypospolitej (1980-1994). Projekty i inicjatywy ustawodawcze, ludzie, dokonania i oceny”, która właśnie się ukazała pod redakcją Stanisława Grodziskiego. I jest dostępna także w internecie na stronie Centrum [http://www.coiu.pl] http://www.coiu.pl/media/download/Prawnicy.pdf

Naprawa prawa 

Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych Solidarności powstałe w Krakowie 17 stycznia 1981 roku tworzył zespół ekspertów prawniczych NSZZ „Solidarność”, w skład którego weszło ponad 100 specjalistów z różnych dziedzin prawa i 200 współpracowników z całej Polski.

Prawnicy Centrum przygotowali kilkaset projektów ustaw, w tym założenia Konstytucji i Kodeksu Cywilnego, Kodeks Karny, Kodeks Postępowania Karnego, oraz KPK z sędzią śledczym, Kodeks Karny Wykonawczy, Kodeks Pracy, Ustawę Wypadkową, o Prokuratorii Generalnej, o Prawie Prasowym, o Wolnym Dostępie do Informacji w Życiu Publicznym, Prawo o Zgromadzeniach, o Ochronie Konsumenta, o Przedsiębiorstwie i Samorządzie, o Samorządzie Terytorialnym, oraz Ordynację Wyborczą, o Ustroju Sądów Powszechnych, o Krajowej Radzie Sądownictwa, o Sądzie Najwyższym, o Prokuraturze, Prawo o Notariacie, o Radcach Prawnych, o Adwokaturze, o Policji, o Urzędzie Ochrony Państwa oraz Prawo Wyznaniowe, Prawo Państwowe, Prawo Gospodarcze, Prawo Rolne.

Stan wojenny odsunął jednak na całe dziesięciolecie prace nad reformą ustroju;Nie powiodło się jednak „partyjnemu betonowi” PZPR obalić wielkiego dorobku lat 1980-1981. Jako do gotowego i cennego materiału sięgano doń po zmianie ustroju 1989 roku. Służył on reformie w całym okresie przemian, który zakończyło uchwalenie Konstytucji III Rzeczypospolitej z 2 kwietnia 1997 roku.

Według oceny wybitnego historyka prawa prof. Stanisława Grodziskiego działania podjęte przez Centrum dla naprawy Rzeczypospolitej były największym społecznym wysiłkiem prawników od czasu Konstytucji 3 Maja.

sg

Czy elity prawnicze chciały obalić system komunistyczny ?

Adwokat Kazimierz Barczyk, wiodąca postać prac Centrum, deklarował na spotkaniu

b

„Chcieliśmy obalić system komunistyczny poprzez przygotowanie zrębów państwa demokratycznego” w co jednak można wątpić choćby na podstawie wspomnień Prof. Andrzeja Zolla (s. 579) „Zdawaliśmy sobie sprawę z układu geopolitycznego, przecież Związek Radziecki trzymał się jeszcze mocno, do tego pamiętaliśmy całkiem przecież niedawne doświadczenie czechosłowackie. Dla ludzi, którzy nie bujali w obłokach, oznaczało to, że należy raczej mówić o poprawianiu istniejącego systemu, czynieniu go bardziej ludzkim. Raczej myśleliśmy o ewolucji niż rewolucji. Owszem, pracowaliśmy w ramach Centrum nad propozycjami zmian w prawie konstytucyjnym, ale dotyczyło to bardziej takich spraw, jak reforma sądownictwa, wzmocnienie niezawisłości sędziowskiej, gwarancji procesowych, usunięcia pewnych przepisów, które pozwalały zwolnić sędziego ze stanowiska, bo nie dawał tzw. rękojmi orzekania zgodnie z linią partii. Chodziło więc bardziej o tego typu rzeczy niż wywracanie ustroju PRL”.

I ta opinia wydaje się być bardziej wiarygodna, tym bardziej, że ustrój i prawo III Rzeczypospolitej tworzyły siły solidarnościowe, wspólnie z aparatem komunistycznym i mimo zmian, prawo zachowało ciągłość z prawem PRL, a nie było woli nawiązania do stanu prawnego sprzed 1 września 1939.

Kiedy tworzono zręby prawne II RP zerwano z systemami prawnymi państw zaborczych, ale przy tworzeniu prawa III RP nie zerwano z systemem prawnym PRL. Zatem zbudowano PRL-bis.

W książce jasno to wyraził Prof. Jan Majchrowski s. 349 Determinantą, która najmocniej odcisnęła swe piętno na ustrojowym, a w konsekwencji ustawowym i politycznym, kształcie III RP, był sam akt jej poczęcia, dokonany za fasadą warszawskiego pałacu Radziwiłłów, gdzie toczyły się obrady Okrągłego Stołu, w zaciszu willi w Magdalence. Tam określono ramy, w których przyszło się poruszać wszystkim twórcom III RP, także tym, którzy wyszli z grona Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych „Solidarności”. ….. Wspólną płaszczyzną porozumienia elit obu „stron” Okrągłego Stołu było wszakże – bo być musiało, o ile miały się one ze sobą porozumieć – uznanie Konstytucji PRL, a co za tym idzie, całego porządku prawno-ustrojowego wywodzącego się od mitu założycielskiego tak zwanej Polski Ludowej – Manifestu PKWN. To założenie stało się grzechem pierworodnym III RP, za który pokutujemy po dzień dzisiejszy.”

Ale to wśród wypowiedzi członków Centrum jest głos odosobniony.

Nie ulega wątpliwości, że z tą chęcią świata prawników do obalania systemu komunistycznego to gruba przesada, co widać i po dzień dzisiejszy.

Gdyby porządek prawno-ustrojowy po 1989 r. został oparty na Konstytucji 1935 r. żylibyśmy w innej rzeczywistości.

Nie da się zbudować państwa wolnego na fundamentach państwa zniewolonego.

Praca dla obywateli, a co na to obywatele ?

Prawnicy aktywni w Centrum Obywatelskich Inicjatyw podkreślali, że pracowali dla dobra wspólnego, jako znający się na prawie obywatele – dla innych obywateli.

Ale nie jest zrozumiałe dlaczego tak doniosłe działania, jak sami podkreślali – na miarę Konstytucji 3 Maja – nie znalazły się w historii Uniwersytetu Jagiellońskiego [słynne Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego- patrz Kurier WNET, grudzień 2018]. Czyżby milczenie w tej historii o ‚okresie jaruzelskim’ niejako wymusiło milczenie o obywatelskiej budowie podstaw ustrojowych III Rzeczypospolitej, już w okresie zniewolenia obywatelskiego ?

Czy może sami autorzy mają wątpliwości co do pozytywnych skutków swoich działań ?

Faktem jest, że wielu współczesnych Polaków, nie tylko młodych, nie bez przyczyny – nic, lub prawie nic nie wie o tych działaniach. Natomiast autorzy tych ustaw, dziś bywają doradcami KODu, biorą udział w marszach KODu, których uczestnicy machają Konstytucją niczym maczugą, a flagami – fakt, że głównie unijną – okładają opozycyjnych wobec nich obywateli.

Chyba obalenie komunizmu nie do końca się prawnikom udało, bo dekomunizacji w III RP tak naprawdę nie było, nawet zbrodniarzy komunistycznych nie ukarano, a często byli honorowani i nieraz spoczywają w alejach zasłużonych. Za stan wojenny ukarano więzieniem chyba tylko Adama Słomkę i Zygmunta Miernika – protestujących przeciwko niekaraniu zbrodniarzy. Jednakże ostatnio Trybunał w Strasburgu uniewinnił Adama Słomkę, podważając haniebne poczynania polskiego wymiaru, zwanego przez obywateli – nie bez przyczyny – wymiarem niesprawiedliwości.

Także próby dekomunizacji przestrzeni publicznej – mimo wprowadzenia stosownych ustaw – nie zawsze kończą się sukcesem. Karani są nie ci, którzy dekomunizacji nie wprowadzają, tylko ci, którzy protestują przeciwko lekceważeniu ustaw dekomunizacyjnych.

Co więcej np. w Warszawie spotykamy się wręcz z rekomunizacją przestrzeni publicznej i ulice zamiast nosić nazwy działaczy niepodległościowych, mają propagować działaczy komunistycznych. Czyli ma być tak jak było, jak chcą działacze KODu, wspierani przez ‚solidarnościowych’ prawników.

Na spotkaniu w Librerii Collegium Maius zaplanowano jedynie wystąpienia pochwalne dla prac Centrum, nie wykazując zainteresowania opiniami obywateli. Zamiast burzliwej merytorycznej dyskusji nad efektami prac, na miarę -jak mówiono – Konstytucji 3 Maja, spotkanie śpiesznie zakończono udając się na spożycie wina, z którego produkcji słynie najstarsza polska wszechnica, odnosząca na tym polu sukcesy na arenie międzynarodowej.[ https://blogjw.wordpress.com/2013/04/26/in-vino-veritas-czyli-proba-odpowiedzi-na-pytanie-czy-wzrost-produkcji-wina-akademickiego-novum-bedzie-skutkowal-wzrostem-poziomu-polskich-uczelni/%5D

No cóż, na takiej arenie jagiellońscy prawnicy to odnosili sukcesy w XV wieku, ale obecnie o swoich sukcesach nie chcą nawet dyskutować z polskimi obywatelami.

[zapis wideo spotkania na moim kanale YouTube – Józef Wieczorek TV – Wkład prawników w tworzenie podstaw ustrojowych III RP]

To nie polskie uczelnie, lecz światowe rankingi są złe – nieprawdaż ?

Screen Shot 12-05-18 at 10.36 AM

To nie polskie uczelnie, lecz światowe rankingi są złe – nieprawdaż ?

Jak wiadomo mamy w Polsce ogromną ilość wyższych uczelni ( jak wskazują na to ich nazwy] i w tym zakresie jesteśmy potęgą, nie tylko europejską, podobnie jeśli chodzi o ilość wydawanych dyplomów oraz stopni – szczególnie doktora habilitowanego i tytułów naukowych – profesora zwanego tradycyjnie ‚belwederskim’, choć wręczanych już nie w Belwederze, lecz w Pałacu Namiestnikowskim.

Jeśli chodzi o habilitację to już nikt nie zamierza z nami konkurować, podobnie nasz prymat jeśli chodzi o tytuły profesora belwederskiego przez nikogo nie jest zagrożony.

Jednym słowem mamy taki system tytularny, że nikt nie jest w stanie nam zagrozić i chyba nie bez przyczyny rankingi światowe takich kryteriów nie uwzględniają. Widać, nie chcą nas widzieć na czele swoich rankingów .

Na czele tych rankingów zwykle są uczelnie, takie jak Harvard, czy Oxford, ale gdzie tam im do naszych uczelni pod względem liczby doktorów habilitowanych czy profesorów prezydenckich ? Również nasi krajowi naukowcy ani chcą nawet słyszeć, żeby naszych rodaków z takich uczelni zatrudniać na naszych uczelniach, bo skoro nie są habilitowani, ani tym bardziej belwederscy, to co nam po takich ? Przecież poziom to my musimy trzymać i punkty w naszych rankingach za to dostawać !

W polskich rankingach uczelni od lat wiodą prym – największa polska uczelnia Uniwersytet Warszawski i uczelnia najstarsza – Uniwersytet Jagielloński, chyba że któraś z innych uczelni ma swój jubileusz, to wtedy ta uczelnia w rankingach może nawet zdominować te nasze najlepsze, które na pozycji lidera czasem występują wspólnie, a czasem się wymieniają, z tym że jest pewne jak któraś z nich ma swój jubileusz, to będzie tez pierwsza w rankingu.

W rankingach światowych nawet te najlepsze polskie uczelnie od lat stoją kiepsko i zwykle się mieszczą na końcowych pozycjach najlepszej światowej pięćsetki [tak jest w najbardziej znanym rankingu szanghajskim, a w innych bywa i gorzej].

Można dyskutować nad wiarygodnością tych rankingów, ale faktem jest, że te najbardziej prestiżowe w świecie uczelnie są na ich topie.

W Polsce siłą rzeczy te rankingi są kontestowane, ale jak w okresie reformowania uczelni, któraś przesunie się w górę rankingu, to ten fakt ma dowodzić skuteczności reform, mimo że skutki reformowania mogą się zaznaczyć w rankingu dopiero po kilku latach. Na taką okoliczność wiarygodności rankingu się nie podważa, lecz sukces ogłasza.

Prof. Jerzy Woźnicki jako szara eminencja polskiej nauki przez lata regulował system akademicki w Polsce, aż w końcu złapał się za głowę i ogłosił, że nauka polska jest przeregulowana. Przedłożył postulat selektywnego charakteru deregulacji w szkolnictwie wyższym, rzecz jasna nadal pozostając szarą eminencją, bo kto lepiej może naukę deregulować jak nie ten kto ją przeregulował ?https://pressto.amu.edu.pl/index.php/nsw/article/viewFile/9416/9114

Kilka lat temu zabłysnął również zdolnościami kuglarskimi na arenie rankingowej

Pisał [ https://www.rp.pl/artykul/1107897-Stworzmy-uniwersytety-badawcze.htmlW rankingach wypadamy słabo, znacznie gorzej, niżbyśmy chcieli. Dlatego część środowiska akademickiego je kwestionuje, zarzuca im tendencyjne kryteria, ale to błąd, bo te rankingi podpowiadają, co powinniśmy zrobić, by ten stan rzeczy zmienić. A co powinniśmy zrobić ? „ Prof. Woźnicki uważa, ze poprawę pozycji polskich uczelni w rankingach światowych można by osiągnąć poprzez konsolidację uczelni, nie bacząc na to czy to by spowodowało podniesienie się poziomu polskich uczelni, czy jakąś korzyść z tego miałaby nauka i polska gospodarka ?

W statystyce rankingowej zysk byłby jednak widoczny, więc taki zabieg proponuje.

Niestety w systemie akademickim mamy kuglarzy wśród decydentów, stąd stoimy w miejscu a nawet się cofamy, mimo coraz lepszej infrastruktury akademickiej i coraz wyższych uposażeń [rzecz jasna – zawsze za małych] .

Warto przecież pamiętać, że w latach 80-tych zarabialiśmy po kilkanaście, góra kilkadziesiąt dolarów miesięcznie, a teraz wielu ma 1000 a nawet wiele tysięcy dolarów, co znaczy, że finansowo jesteśmy w tyle za czołówką światową, ale zdecydowanie bliżej niż w czasach PRLu, ale pod względem poziomu w konfrontacji ze światem niestety się do czołówki nie zbliżyliśmy, a wręcz odwrotnie.

Kuglarskie sztuczki nic w tej materii nie pomagają i nie pomogą.

W końcu listopada odbyła się w Warszawie konferencja nt.. „Polskie uczelnie w światowej perspektywie. Rankingi a strategiczne zarządzanie szkołą wyższą” i sam tytuł pokazuje jak nas te rankingi uwierają. Sam minister też podnosi, że kryteria rankingów dają w konsekwencji zafałszowany wizerunek polskiej nauki. https://wmeritum.pl/gowin-o-pozycji-polskiej-nauki/257349

Nie ulega wątpliwości, że gdyby w światowych rankingach były wzięte pod uwagę inne kryteria moglibyśmy być na wyższych pozycjach.

Pod względem ilości szkół wyższych bijemy przecież konkurencję europejską na głowę a tego rankingi nie uwzględniają, infrastrukturę – nieruchomości akademickie mamy jak się patrzy, znakomicie stoimy jeśli chodzi o ilość wydawanych dyplomów.. W zakresie profesorów belwederskich nikt nas nie pobije, jeśli chodzi o habilitacje – także. To czemu się takich kryteriów nie uwzględnia ? To nas dyskryminuje i zamiast potęgi jesteśmy uważani za mizerię !

Wniosek jest oczywisty –to nie polskie uczelnie, lecz światowe rankingi są złe ! – nieprawdaż ?

Póki co, świat nie chce się dostosować do naszego systemu, a młodzi naukowcy opuszczają Polskę i nie zamierzają wracać . Minister mówi o emigracji jakieś 1/3 populacji naukowców a badania mówią, że „ prawie 47 proc. pracujących za granicą polskich naukowców nie planuje powrotu do kraju; połowa spośród nich widzi korzyści z kontaktów z naukowcami z Polski…., http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C31782%2Craport-prawie-polowa-polskich-naukowcow-za-granica-nie-chce-wracac-do-kraju

Gospodarka jest słabo innowacyjna a uczelnie chwalą się wynalazkami typu urządzenie do odpiaszczania nóg na plażach [https://blogjw.wordpress.com/2018/06/23/jest-sukces-reformy-gowina/

], które chyba nawet się nie przyjęły.

Jak byłem jesienią na plaży nie widziałem ani jednego takiego urządzenia, a jeno proste urządzenie – prysznicowe dla oczyszczania piesków.

psy.jpg

[Dokumentacja z wejścia na plażę w Brzeźnie- 2018 r.]

W rankingach piękności piesków zapewne stoimy wyżej.

No chyba, że ktoś na Mikołaja podrzuci nam ranking  akademicki, ale z naszymi kryteriami. Pomarzyć można, ale przecież świat porzucił już dawno św. Mikołaja .

Barbórkowa piwolucja polskich uczelni

2

Barbórkowa piwolucja polskich uczelni

[tekst pisany na trzeźwo,

przeznaczony pod trzeźwą refleksję]

Na uczelniach obowiązuje już „Konstytucja dla nauki” i mamy postulaty zwiększenia innowacyjności badań, aby je wdrażać w życie.

Jednocześnie zbliża się Barbórka, święto patronki górników i zarazem jednej z najlepszych i najbardziej potrzebnych gospodarce uczelni – Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Zdawano już sobie z tego sprawę przed 100 laty, po odzyskaniu Niepodległości i wobec odczuwalnej od dawna przez społeczeństwo polskie potrzeby, 20 października 1919 r. Naczelnik Państwa Marszałek Józef Piłsudski dokonał uroczystego otwarcia Akademii Górniczej w auli Uniwersytetu Jagiellońskiego.[ http://www.bg.agh.edu.pl/SLADY/AGH.php ]

To otwarcie Akademii Górniczej uważane jest za jedno z najważniejszych wydarzeń dla wyłonionego z ponad stuletniego niebytu państwa polskiego.

AGH potrzebna jest nadal i trudno sobie wyobrazić bez niej rozwoju polskiego górnictwa i hutnictwa, choć uczelnia niezbyt dobrze jest notowana w rankingach światowych – tak poza pierwszą pięćsetką.

W okresie ewolucyjnego reformowania systemu akademickiego, przed kolejnym świętem Barbórki, na AGH zorganizowano I Górniczo-Hutniczy Festiwal Piwa, na którym przedstawiono ideę powołania Browaru Górniczo-Hutniczego. [ https://www.agh.edu.pl/wydarzenia/info/article/i-gorniczo-hutniczy-festiwal-piwa-w-agh/ ]

Rzec by można – dokonania ważnego kroku na drodze do piwolucji uczelni [ http://piwolucja.pl/].

Barbórkowe karczmy piwne od lat stanowią nieodłączny element uczelnianej tradycji, ale już w pierwszej połowie 2020 r. spodziewać się można inauguracyjnego piwa z Browaru Górniczo-Hutniczego.

Zatem piwolucja uczelni ma mieć tempo zgoła rewolucyjne. Na początek jego udziałowcami będą mogły zostać osoby związane ze środowiskiem uczelni, co winno, nawet w okresie niżu demograficznego i pewnego zmniejszenia zainteresowania studiami, utrzymać stan kadrowy i brać studencką w murach 100-letniej już uczelni.

Jedno jest niemal pewne, że akademicy niedługo wypiją piwo, którego sami sobie nawarzą.

Ciekawe jak wzrośnie pozycja AGH w rankingach światowychjak zostanie podniesiona innowacyjność prowadzonych na niej badań, nie tylko w zakresie browarnictwa, bo takie są oczekiwania społeczne, nie mniejsze niż u progu odzyskiwania niepodległości.

Na akademickim rynku piwnym AGH nie jest jednak prekursorem. Krakowski Uniwersytet Rolniczy ma już swój browar i prężnie działającą Krakowską Szkołę Browarniczą. [https://www.facebook.com/krakowbrewing/] .

Jak podaje serwis internetowy [https://ksb.edu.pl/tamarynka-piwo-jubileuszowe-niepodleglosci/?fbclid=IwAR3-jSqDeiGBl1Nu0eIW326vCdHDR1R01XX8vZkL2aTp3w4v3v1Bvdp76lY

Uniwersytet Rolniczy im. Hugona Kołłątaja w Krakowie włączył się do radosnego świętowania i wzmacniania polskiej wspólnoty. Z tej okazji Krakowska Szkoła Browarnicza – Uniwersytet Rolniczy w Krakowie, działająca na Wydziale Technologii Żywności naszej Uczelni wydaje limitowaną edycję piwa jubileuszowego. Jest to wyjątkowe piwo w stylu polski lager, uwarzone z użyciem tylko jednej, polskiej, klasycznej odmiany chmielu –Marynki.”

Nie wiem, czy limitowanie edycji jest dobrą opcją na wzmocnienie polskiej wspólnoty, która przecież się rozpada.

Jednakże reagując na zapotrzebowanie społeczne Uniwersytet Rolniczy otworzył browarniczy kierunek studiów podyplomowych, a także pionierskie, doktoranckie studia z browarnictwa [https://www.rp.pl/Edukacja/310289951-Studia-doktoranckie-z-browarnictwa-w-Krakowie.html ;https://www.facebook.com/krakowbrewing/].

Konkurencja na akademickim rynku piwnym jest coraz większa, ale jak na razie nie zanosi się na utworzenie Małopolskiej Wyższej Szkoły Piwa, choć taka szkoła mogłaby osiągnąć wysokie miejsca w rankingach światowych.

Jesteśmy jednak dopiero na początku piwolucji akademickiej, więc w ramach wdrażania w życie „Konstytucji dla nauki” na kolejną Barbórkę może taka nowa uczelnia zostanie uruchomiona.

Zapotrzebowanie na piwo jest nie mniejsze niż zapotrzebowanie na polski sukces akademicki.

Jak terapia piwna polskiej nauki się uda, to będziemy potęgą.

Ale przestrogi dla Polski nadal są wskazane.

Trzeba mieć bowiem na uwadze, że na Uniwersytecie Jagiellońskim, matce rodzicielce innych polskich uczelni, przed kilkunastu już laty rozpoczęto produkcję wina uniwersyteckiego,[ https://nfajw.wordpress.com/2008/11/14/alma-mater-ma-swoje-wino-ale-nadal-nie-ma-swojego-nobla/ ] a nawet uruchomiono studia enologiczne, zapewne biorąc pod uwagę, że in vino veritas [ w winie prawda], jednocześnie rezygnując z tradycyjnego poszukiwania prawdy usuwając zapisy w tym względzie ze statutu uczelni [w jubileuszowym roku 2000].

Produkcja wina uniwersyteckiego rośnie, spożycie wyszło poza mury uczelni, a uczelnia i jej koryfeusze, jak prawdy nie mogli znaleźć, tak nadal nie mogą. Jakby całkiem się zatracili i to nie tylko w święto Bachusa. [ https://blogjw.wordpress.com/2013/04/26/in-vino-veritas-czyli-proba-odpowiedzi-na-pytanie-czy-wzrost-produkcji-wina-akademickiego-novum-bedzie-skutkowal-wzrostem-poziomu-polskich-uczelni/]

Biedna ta nasza Polska akademicka, zatacza się, a nawet stacza coraz bardziej. I pomyśleć, że u progu odzyskania niepodległości była na jak najlepszej drodze. [ https://blogjw.wordpress.com/2018/08/17/akademickie-szlaki-ku-niepodleglosci/]