Przestroga przed orientacją Komitetu Bioetyki przy PAN

Józef Wieczorek

Przestroga przed orientacją Komitetu Bioetyki przy PAN

UWAGA: Herod akademicki na froncie walki z nienawiścią

Komitet Bioetyki przy Prezydium PAN w dnia 19 czerwca 2020 r. wystosował – ‚Apel w sprawie zwalczania mowy nienawiści i pogardy wobec osób identyfikujących się jako osoby homoseksualne, biseksualne lub transpłciowe’ , a to dlatego że „W ostatnich dniach, w związku z kampanią prezydencką, na temat osób należących do społeczności LGBT+ padło wiele krzywdzących słów.”

Skład Komitetu na kadencję 2019-2022 tworzy 34 naukowców, głównie profesorów z różnych ośrodków naukowych:

  1. dr n. hum. ANNA ALICHNIEWICZ, Uniwersytet Medyczny w Łodzi 

  2. MAREK BALICKI, Instytut Psychiatrii i Neurologii, Warszawa
  3. prof. dr hab. n. med. MARIA BARCIKOWSKA, Instytut Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej im. M. Mossakowskiego PAN, Warszawa
  4. prof. dr hab. n. biol. EWA BARTNIK, Uniwersytet Warszawski
  5. dr hab. n. prawn. MARIA BORATYŃSKA, Uniwersytet Warszawski
  6. dr n. hum. WERONIKA CHAŃSKA, Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum, Kraków
  7. prof. dr hab. n. hum. BARBARA CHYROWICZ, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
  8. dr hab. n. med. MAREK CZARKOWSKIWarszawski Uniwersytet Medyczny
  9. prof. dr hab. n. med. ZBIGNIEW CZERNICKI, Warszawski Uniwersytet Medyczny
  10. prof. dr habn. med. ANDRZEJ GÓRSKI (czł. rzecz. PAN), Warszawski Uniwersytet Medyczny
  11. dr hab. n. med. LUCJUSZ JAKUBOWSKI, Łodź
  12. dr n. med. JERZY JAROSZ, Hospicjum Onkologiczne św. Krzysztofa, Warszawa
  13. prof. dr hab. n. med. WIKTOR JĘDRZEJCZAK, Warszawski Uniwersytet Medyczny
  14. prof. dr hab. n. biol. MAŁGORZATA KOSSUT (czł. koresp. PAN), Instytut Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN, Warszawa
  15. prof. dr hab. n. med. ROMUALD KRAJEWSKI, Uniwersytet Rzeszowski, Centrum Onkologii – Instytut im. M. Skłodowskiej-Curie, Warszawa
  16. prof. dr hab. n. med. JANUSZ LIMON (czł. rzecz. PAN), Gdański Uniwersytet Medyczny
  17. prof. dr hab. n. hum. PAWEŁ ŁUKÓW, Uniwersytet Warszawski
  18. dr n. med. JANUSZ MEDER, Polska Unia Onkologii, Centrum Onkologii – Instytut im. M. Skłodowskiej-Curie, Warszawa
  19. prof. dr hab. n. hum. ALICJA PRZYŁUSKA-FISZER, Akademia Wychowania Fizycznego J. Piłsudskiego w Warszawie
  20. dr hab. n. społ. MAGDALENA RADKOWSKA-WALKOWICZUniwersytet Warszawski
  21. dr n. hum. JOANNA RÓŻYŃSKA, Uniwersytet Warszawski
  22. dr hab. n. med. MAGDALENA RUTKOWSKA, prof. IMiD, Instytut Matki i Dziecka, Warszawa
  23. sędzia w st. spocz. JERZY STĘPIEŃ, Sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, Uczelnia Łazarskiego, Warszawa
  24. prof. dr hab. n. biol. PIOTR STĘPIEŃ, Uniwersytet Warszawski; Instytut Biochemii i Biofizyki PAN, Warszawa
  25. dr hab. n. hum. ZBIGNIEW SZAWARSKI, prof. em. UW, Warszawa
  26. prof. dr habn. med.TOMASZ TROJANOWSKI (czł. rzecz. PAN), Uniwersytet Medyczny w Lublinie
  27. prof. dr hab. n. biol. PIOTR WĘGLEŃSKI (czł. rzecz. PAN), Uniwersytet Warszawski; Instytut Biochemii i Biofizyki PAN, Warszawa
  28. prof. dr hab. n. med. MARCIN WOJNARWarszawski Uniwersytet Medyczny
  29. prof. dr hab. n. med. SŁAWOMIR WOŁCZYŃSKI, Uniwersytet Medyczny w Białymstoku 
  30. prof. dr hab. n. prawn. MIROSŁAW WYRZYKOWSKI, Uniwersytet Warszawski
  31. prof. dr hab. n. wet. ROMUALD ZABIELSKI (czł. koresp. PAN), Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, Warszawa
  32. prof. dr hab. n. praw. JERZY ZAJADŁO, Uniwersytet Gdański 
  33. prof. dr hab. n. med. JACEK ZAREMBA (czł. koresp. PAN), Instytut Psychiatrii i Neurologii, Warszawa
  34. prof. dr habn. prawn. ELEONORA ZIELIŃSKA, Uniwersytet Warszawski 

Komitet w swym apelu przypomina: „….Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. [Art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji RP]

Komitet Bioetyki apeluje do wszystkich uczestników życia publicznego, w szczególności do polityków większości parlamentarnej oraz sympatyzujących z nimi dziennikarzy, o zaprzestanie wygłaszania i rozpowszechnia nienawistnych, pogardliwych i dehumanizujących komentarzy na temat osób identyfikujących się jako osoby homoseksualne, biseksualne lub transpłciowe (LGBT – lesbian, gay, bisexual, transgender/transsexual).”….

Komitet Bioetyki przypomina także, że:  „Orientacja seksualna nie jest produktem ideologicznej indoktrynacji ani kwestią mody lub swobodnego wyboru. Nie można się nią zarazić.

Nie można jej komuś zaszczepić w procesie wychowania czy edukacji. We współczesnej nauce dominuje przekonanie – oparte na wynikach badań naukowych – że orientacja seksualna człowieka jest wrodzona i determinowana przez czynniki biologiczne (genetyczne, hormonalne), psychologiczne i społeczne.

Skoro orientacja jest wrodzona i determinowana nie tylko przez czynniki biologiczne, ale także przez czynniki psychologiczne i społeczne ( jak pisze Komitet) to człowiek, który nie jest członkiem Komitetu może sądzić, że jak najbardziej taką orientację można zaszczepić w procesie wychowania i edukacji przez zastosowanie odpowiednich czynników społecznych i psychologicznych.

I chyba tak jest, bo tęczowym chodzi o opanowanie seksualizacji dzieci, ale Komitet tego nie objaśnia mniej wyedukowanym, więc ci mogą mieć wątpliwości, zarówno co do przyczyn orientacji, ale i do tego, czy Komitet rozumie to co pisze. Komitet winien objaśnić, a nie czyni tego, mimo że profesorowie mają obowiązek moralny i intelektualny, aby należycie objaśniać rzeczy mniej wyedukowanym w ich dziedzinie .

Ja 24 czerwca 2020 r. zwróciłem się e-mailem do Komitetu o merytoryczne objaśnienia, przekazując moje teksty dotyczące LGBT, które jak podejrzewam, mogą być przez Komitet uważane za mowę nienawiści, bo ja propagandy LGBT nie miłuję, choć sama orientacja seksualna kogokolwiek, o ile mi i bliskim nie zagraża, nie jest przedmiotem mojego zainteresowania.

Komitet ani słowem nie odniósł się do znanej nienawistnej deklaracji TęczUJów, że profesorowie i wykładowcy na uczelniach muszą się mieć na baczności, bo nawet niewinny żart może się dla nich źle skończyć …….[TęczUJe zdobyli UJ; Tęczowy Uniwersytet Jagielloński]  z czego można wnioskować, ze nienawiść szerzona przez organizacje LGBT nie jest przedmiotem zainteresowania Komitetu, być może uznającego, że jest ona wrodzona i nie można jej przeorientować na empatię w procesie wychowania czy edukacji.

Z wyraźnym brakiem empatii, graniczącym z nienawiścią do ludzi o odmiennej orientacji moralnej i intelektualnej, Komitet grozi:

  • Żadna organizacja polityczna i społeczna nie powinna tolerować w swoich szeregach osób posługujących się mową nienawiści i pogardy wobec kogokolwiek, w tym wobec osób identyfikujących się jako osoby homoseksualne, biseksualne lub transpłciowe.
  • Żadna uczelnia wyższa, placówka oświatowa i jednostka naukowa nie powinna współpracować z osobami posługującymi się mową nienawiści i pogardy wobec kogokolwiek, w tym wobec osób identyfikujących się jako osoby homoseksualne, biseksualne lub transpłciowe.
  • Żaden dziennikarz nie powinien publikować lub emitować treści, które mają postać mowy nienawiści i pogardy wobec kogokolwiek, w tym wobec osób identyfikujących się jako osoby homoseksualne, biseksualne lub transpłciowe. Osoby, które posługują się mową nienawiści, powinny ponieść odpowiednie konsekwencje prawne. „

Rzeczywiście wobec takiego radykalnego stanowiska Komitetu chyba nikt (spoza Komitetu) nie może czuć się bezpieczny.

Zdumienie może ogarnąć człowieka, że do tej pory nie rozwiązano innych od Komitetu organizacji, uczelni, jednostek naukowych, które nader często posługują mową nienawiści i pogardy wobec innych, w tym wobec tych o odmiennej orientacji moralnej i intelektualnej. Odnosi się wrażenie, że Komitet, podobnie jak  najrozmaitsze ciała akademickie, etyczne, interesuje tylko orientacja seksualna, gdy orientacje intelektualne i moralne ludzi, szerszenie nienawiści, naruszanie godności tych, którzy wykazują odmienną orientację tych ludzkich cech, w ogóle ich nie interesuje. Sprowadzenie niemal wszystkiego tylko do jednej sfery, która podobno jest wrodzona i niezmienna, jest wręcz dla wielu ludzi obraźliwe, poniżające, bo sprowadza ich do poziomu  bonobo[Szympans karłowaty wyróżniający się dominującą rolą interakcji seksualnych w kontaktach międzyosobniczych], mimo że z tym poziomem nic nie mają i nie chcą mieć nic wspólnego.

Poinformowałem Komitet, że w jego składzie znajduje się członek w randze profesora, a kiedyś rektora największej polskiej uczelni – Uniwersytetu Warszawskiego, który z wielką furią i nienawiścią, przerażony wieścią, że rodzi się wolna myśl akademicka o odmiennej od obowiązującej na etatach akademickich orientacji intelektualnej i moralnej, w postaci założonego przeze mnie Niezależnego Forum Akademickiego, na życzliwych mu łamach GieWu, po kilku dniach od ujawnienia tego faktu mrożącego krew w żyłach decydentów, przystąpił do akcji ścinania mi głowy. Rektor UW, a dziś członek Komitetu Prof. Piotr Węgleński wcielił się niejako w Heroda, bo rzecz się miała tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, w symbolicznym okresie jasełek, w tym przypadku akademickich. [Jasełka akademickie z rektorem UW w roli Heroda].

Fakt, że nie był to pierwszy jasełkowy atak, ale faktem jest, że żadna uczelnia, żadna organizacja, z powodu mojej odmiennej od obowiązującej na etatach akademickich orientacji intelektualnej i moralnej, nie toleruje mnie w swych szeregach – zresztą z wzajemnością. W końcu człowiek winien w życiu zachować twarz i zdolność patrzenia w lustro w postawie wyprostowanej. W przypadku przyjęcia orientacji „bonobiańskiej”, a wyrzeczenia się orientacji na uczciwość i prawdę,  taki stan rzeczy byłby niemożliwy.

Rzecz jasna, ani Komitet Bioetyki, ani inne, nader liczne i rozliczne komitety etyczne polskiego życia akademickiego, nie zabierają głosu wobec takiego stanu rzeczy. Komitet nie reaguje na mowę nienawiści i pogardy swojego członka, przypomina natomiast innym (zamiast sobie) zapis Konstytucji , „….Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. [Art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji RP].

Widać Komitet całkiem się pogubił, stracił orientację ?

Jest jednak pewne, że orientacja Komitetu nie spadła nam z nieba, jest niemal standardem w naszym zdezorientowanym środowisku akademickim. Może jest wrodzona i żadne wysiłki edukacyjne, tak intelektualne, jak i moralne, tej orientacji nie są w stanie zmienić.

Komitet nie objaśnił do tej pory jak to jest możliwe, że na front walki z (rzekomą) nienawiścią wysłał swoistego akademickiego Heroda – symbol nienawiści.

Czy po to, żeby tym co nie miłują nienawiści urządzał jasełka ? Czy nie jest tak, że Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni „ ?

Należy przestrzec nasze zdezorientowane społeczeństwo przed orientacją intelektualną i moralną Komitetu Bioetyki, który za swoje groźby wobec Bogu ducha winnych obywateli RP winien ponieść odpowiednie konsekwencje prawne.

Czemu naukowcy pomijają uwarunkowania systemowe w krzywdzeniu naukowców ? ( w kontekście sprawy profesury Andrzeja Zybertowicza)

Zybertowicz

Czemu naukowcy pomijają uwarunkowania systemowe

w krzywdzeniu naukowców ?

( w kontekście sprawy profesury Andrzeja Zybertowicza)

Od kilku dni media poruszają sprawę odrzucenia wniosku znanego, wybitnego socjologa Andrzeja Zybertowicza o profesurę prezydencką („belwederską’). Wniosek zgodnie z procedurami nadawania profesury rozpatrywała Centralna Komisja i w tajnym głosowaniu odniosła się do wniosku negatywnie. Ten stan rzeczy winien budzić konsternację, bo chodzi o naukowca dużej miary, o znacznym dorobku naukowym, znakomitego wykładowcy, którego analizy socjologiczne naszej rzeczywistości dają zawsze wiele do myślenia. (np. https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/10/09/andrzej-zybertowicz-dokad-zmierza-polska-dokad-zmierzasz-ty/ )

Do sprawy profesury pierwszy dotarł portal gazeta.pl obwieszczając z widoczną satysfakcją, że Andrzej Zybertowicz nie zostanie profesorem https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,26084787,andrzej-zybertowicz-nie-zostanie-profesorem-brak-spelnienia.html, co podjęły od razu inne media o podobnej orientacji, ale grupa profesorów, o innej orientacji intelektualnej, nie tylko nie wyraziła satysfakcji z takiego obrotu sprawy, ale skomentowała go z dezaprobatą. (http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C82906%2Cprofesorowie-do-prezydenta-o-odmowie-profesury-zybertowiczowi-jeden-z)

Ciekawe, że do opinii i powodów odrzucenia wniosku dotarł rzeczony portal gazety, https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,26085565,mamy-tresc-trzech-recenzji-ws-profesury-zybertowicza-wniosek.html#s=BoxOpImg1 opiniotwórczej szczególnie w środowisku akademickim, a sam zainteresowany jeszcze nie został poinformowany przez komisję. Ciekawe to obyczaje – nieprawdaż ?

GW przed laty nie dotarła natomiast do oceny i jej autorów mojej działalności akademickiej w UJ, a brutalny atak na mnie na swoich łamach zamieściła https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/ natomiast Wojewódzki Sąd Administracyjny [ten, do którego sam pokrzywdzony Andrzej Zybertowicz zamierza się zwrócić w sprawie profesury] nie miał nic przeciwko, uzasadniając, że przecież ja mam swój blog i mogę się sam bronić ! Fakt, że tak jest i traktuję to jako szczególne uznanie dla mojej wiarygodności, której nie ma gazeta Michnika, ani sąd. Bronię się sam ( https://blogjw.wordpress.com/), bo przeciwko krzywdzeniu mnie, ani przy anonimowej ocenie przed 34 laty, ani później, żaden profesor nie zareagował/nie zaprotestował, co jest najczęstszym przypadkiem, wręcz standardem, stąd krzywdzeni, także profesorowie, zwracają się do mnie [krzywdzonego bez reakcji] o reakcję, która na miarę moich możliwości następuje, [przykłady https://nfapat.wordpress.com/ ] gdy innych reakcji brak !

Widać, że protesty mają uwarunkowania personalne i nie wszyscy mogą ich dostąpić, nawet jak są krzywdzeni dożywotnio i wielostronnie, a nie tylko tytularnie.

Szkoda, że protesty nie mają uwarunkowań systemowych, a przecież to pokrzywdzony Andrzej Zybertowicz jest znakomitym analitykiem i krzewicielem potrzeby podejścia systemowego do patologii naszego życia społecznego.

Co prawda w liście otwartym do prezydenta Andrzeja Dudy profesorowie napisali : „Ta decyzja jest jednym z przejawów głębokiej choroby nauki polskiej” , wykazując, że zdają sobie sprawę z uwarunkowań systemowych skandalicznej decyzji CK, ale w sprawie innych skandali/pokrzywdzeń głosu nie zabierali, jakby byli obojętni na alarmy o pogarszającym się stanie zdrowia nauki w Polsce, o chorobie toczącej system akademicki w Polsce.

Napisałem w tych sprawach setki, jeśli nie tysiące tekstów, zebranych w kilkanaście książek, zainstalowałem w cyberprzestrzeni kilka serwisów,( https://blogjw.wordpress.com/autor/) gdzie samojeden, bez wsparcia, monitoruję stan zdrowia nauki w Polsce, przedstawiam historię coraz cięższej choroby, stawiam diagnozy i działania konieczne do jej uzdrowienia. Zdaję sobie sprawę, że do działań na rzecz uzdrowienia ciężko chorego trzeba profesjonalnego konsylium lekarskiego. Postuluję działania, proponuję/prowokuję merytoryczne dyskusje nad stanem zdrowia chorej nauki w Polsce, postulowałem instalację w systemie Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich [POMPA](https://nfaetyka.wordpress.com/2010/03/13/postulat-organizacji-osrodka-monitoringu-patologii-akademickich/ )  dla wypompowania przynajmniej części patologii akademickich, także wypompowania powietrza z nadętych akademików – bezskutecznie !

Sądzę, że gdyby te moje argumentacje/prowokacje zostały wdrożone w życie nie byłoby skandalicznej sprawy Andrzeja Zybertowicza i n-tej ilości skandalicznych spraw, chowanych pod akademicki dywan, przy chowaniu głów w piasek przez profesorów.

Tak, tak, zdecydowana większość krzywdzonych akademików nie może liczyć na solidarność, nie ma szans choćby na ujawnienie sprawy w opiniotwórczych mediach, nie mówiąc o protestach/listach otwartych profesorów.

Ja nie jestem zaskoczony odrzuceniem wniosku profesorskiego Andrzeja Zybertowicza, bo się tego spodziewałem, znając nieco kuchnię akademicką, z tytularną włącznie, jako obserwator patologicznego życia akademickiego, z tego życia wyklęty bez żadnego listu otwartego, a tym bardziej zamkniętego, przez kogokolwiek z profesorów.

I jest to zgodne ze standardami naszej patologicznej społeczności akademickiej, która na krzywdy akademików reaguje personalnie, i to wybiorczo.

Ja nie jestem zwolennikiem naszego systemu tytularnego i włączania prezydenta do procedury nadawania tytułów, które tracą prestiż. (por. Czy prezydent musi nadawać tytuł profesora ? – Kurier WNET, lipiec 2020 r.)

Sam pokrzywdzony mówi:”profesura przyznana przez osoby, które trudno szanować, traci smak. Dlatego, gdybym uzyskał ten tytuł w wyniku odwołania, miałby on gorzki smak” [https://wpolityce.pl/polityka/507303-list-profesorow-ws-zybertowicza-skrzywdzono-naukowca]

Trzeba mieć na uwadze, że smak tytułów i głęboka choroba nauki w Polsce ma uwarunkowania systemowe i żadne listy otwarte ani smaku nie poprawią, ani chorej nauki nie uzdrowią. Do tej sprawy potrzebne jest podejście lekarskie (co przez lata postuluję bezskutecznie, bez reakcji profesorów,

(por. https://blogjw.wordpress.com/2015/05/09/akademia-wnet-wyklad-czy-bez-nowego-rozdania-uniwersytet-moze-wyjsc-z-kryzysu/ ;

https://blogjw.files.wordpress.com/2015/05/czy-bez-nowego-rozdania-uniwersytet-moc5bce-wyjc59bc487-z-kryzysu-akademia-wnet-9-maja-jc3b3zef-wieczorek-prezentacja.pdf ;

https://blogjw.wordpress.com/2014/11/17/jozef-wieczorek-kryzys-uniwersytetu-w-ujeciu-polemicznym-z-prof-piotrem-sztompka/ ;

https://blogjw.wordpress.com/2017/05/15/jedyna-bolaczka-uniwersytetu-jagiellonskiego/ )

bo inaczej chora nauka w Polsce całkiem obumrze.

Tęczowi nie spadli nam z nieba

7

Tęczowi nie spadli nam z nieba

21 czerwca 2002 r. na Rynku w Krakowie w strugach deszczu odbył się wiec wyborczy Prezydenta RP Andrzeja Dudy, wcześniej pracownika naukowego Wydziału Prawa UJ, niezbyt – delikatnie mówiąc- lubianego przez społeczność uniwersytecką, a prawniczą w szczególności. Mieszkańcy Krakowa jednak zgotowali Prezydentowi gorące powitanie, mimo niekorzystnej aury i wiec może zaliczyć do udanych, choć skróconych ze względu na zaangażowanie prezydenta w działania sztabu antykryzysowego wobec powodziowej sytuacji w wielu rejonach Małopolski.

Tym niemniej na ulicach Krakowa kampania kandydata z Krakowa prawie nie jest obecna, rzadko widuje się plakaty, a co więcej, społeczność akademicka Krakowa [ i nie tylko] podejmowała przed wiecem działania [ https://blogjw.wordpress.com/2020/06/21/dezorientacja-rektorska/ ] dla zdyscyplinowania Prezydenta działającego – o zgrozo – na rzecz normalnej rodziny, zgodnie z Konstytucją RP [ Art. 18. Dz.U.1997.78.483 – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. – Zasada ochrony rodziny: Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej].

8

A zatem postępowanie Prezydenta zgodnie z Konstytucją budzi wśród niektórych dezaprobatę i jest dowodem na nierespektowanie Konstytucji [ sic!] co wielokrotnie na różnych wiecach różne grupy demonstrowały.

I tym razem nie obeszło się bez kontr-wiecu, który na płycie Rynku Głównego w rejonie pomnika Adama Mickiewicza zorganizowali młodzi tęczowi, mający oparcie w apelu Kolegium Rektorsko-Dziekańskiego UJ i całego KRASP wymierzonego w urzędującego obecnie Prezydenta RP.

4

Ci, którzy demonstrowali to nie jakieś cioty, ale głównie młodzież w wieku na ogół studenckim radośnie obwieszczająca, że są ludźmi, bo LGBT to ludzie a nie ideologia [sic!].

6

1

Rzecz jasna – są ludźmi wyznającymi ideologię LGBT, ale walka z ideologią LGBT nie narusza ich praw ludzkich, a jedynie zmierza do zaprzestania promowania, i to nachalnego, w przestrzeni publicznej swojej ideologii, której inni nie mają ochoty miłować.

Nienawiść do niemiłujących LGBT jest wyrażana nader często na wiecach miłośników LGBT, deklarujących, że nie chcą żyć w nienawiści !

2

Czemu zatem nienawiść promują – nie wiadomo i tego zjawiska nie objaśniają na licznych banerach/ plakatach. Widać, że mają przewrócone w głowach, widzą wszystko na opak, sformatowani w systemie antywartości.

Pod pomnikiem Mickiewicza zauważyłem bardzo zastanawiające hasła jak: „Auschwitz nie spadło [?!] z nieba” , „ Nie bądźcie obojętni, Auschwitz nie spadł nagle z nieba, Auschwitz tuptał, dreptał małymi kroczkami, zbliżał się, bo ludzi na to pozwolili”

5

jasno nawiązujące do znanej wypowiedzi red. Polityki – Mariana Turskiego 27 stycznia tego roku w Auschwitz/Birkenau, którą to wypowiedź analizowałem w zapewne nieznanym manifestantom tekście w Kurierze WNET i na moim blogu. [Auschwitz nie spadł nam z nieba, komunizm też!https://blogjw.wordpress.com/2020/03/14/auschwitz-nie-spadl-nam-z-nieba-komunizm-tez/]

Jak widać młodzież bardzo łatwo sobie przyswaja bezrefleksyjnie medialne wypowiedzi, o ile są one zgodne z ich lewackimi upodobaniami, i je reklamują, nie bacząc nawet na niestosowny kontekst takiej manifestacji.

Przypomnę, że Marian Turski propagował konieczność wprowadzenia 11 przykazania – nie bądź obojętny – tak jakby Pan Bóg o tym zapomniał o tym w Dekalogu, który nam spadł z nieba, a który tak Marian Turski jak i miłośnicy jego argumentacji zdaje się odrzucają, a przecież to odrzucanie Dekalogu, a nie brak tego 11 „przykazania”, doprowadziło do zagłady w Auschwitz i prowadzi obecnie do lewackich ekscesów tęczowej młodzieży.

Natomiast respektowanie wymyślonego, brakującego rzekomo 11 „przykazania” spowodowało chyba, że Marian Turski nie był obojętny wobec zbrodniczego systemu komunistycznego, którego instalację czynnie piórem wspierał, pozostając obojętnym wobec zbrodni komunistycznych, w tym dokonywanych na innych więźniach KL Auschwitz. Takie „przykazanie” a raczej przesłanie, realizowane przy jednoczesnym odrzuceniu Dekalogu, prowadzi na złą drogę, a nawet do Otchłani.

Nie można być obojętnym, kiedy czerwona zaraza przepoczwarza się w zarazę tęczową

Niestety tak radosna tęczowa młodzież, jak i profesorowie w togach, jeszcze nie tęczowych, domagają się przynajmniej obojętności, a w praktyce raczej propagowania/wspierania ekscesów osób o odmiennej orientacji seksualnej, a sami są obojętni wobec wykluczania, dyskryminowania, niszczenia osób o odmiennej orientacji moralnej i intelektualnej, szczególnie tych zorientowanych na poszukiwanie prawdy, których na uczelniach na ogół się nie toleruje, zgodnie z zasadami akademickich antywartości. I jest na to przyzwolenie ! No może z nielicznymi wyjątkami, ale i to w przypadkach nie tak bardzo drastycznych.

3

Tej sytuacji nie należy się dziwić, bo eliminacja nonkonformistów i selekcja spolegliwych wobec takiego systemu trwa od lat i siłą rzeczy niemal wszyscy na uczelniach akceptowani są obojętni, chowają głowy w piasek i jakby nie zauważali, że i rektorzy – czuli jedynie na odmienną orientację seksualną – nie spadają nam z nieba!

Są wybierani i akceptowani przez demokratyczną większość akademicką i nie słychać o protestach społeczności akademickiej wobec ich dezorientacji i niestosownych poczynań.

Patrząc na to co się działo pod pomnikiem Adama Mickiewicza zadawałem sobie pytanie: czy rektorzy aby nie mają negatywnego wpływu na młodzież i czy taki wpływ nie powinien powodować kierowanie ich na ścieżkę dyscyplinarną a nawet przenoszenia w stan nieszkodliwości ?

Ja jeszcze w stanie wojennym, protestowałem, ale samojeden, więc nieskutecznie, przeciw deprawacji młodzieży akademickiej i postulowałem przenoszenie profesorów przewodniej siły narodu w stan nieszkodliwości.

Rzecz jasna, to ja znalazłem się na ścieżce dyscyplinarnej, która chyba do dnia dzisiejszego się nie skończyła, choć w międzyczasie to ja, podobnie jak wielu niewygodnych dla czerwonej zarazy akademików, zostałem oskarżony anonimowo (do dnia dzisiejszego) o negatywny wpływ na młodzież i o podburzanie jej [jak rozumiem oskarżenia] do zachowania i rozwoju właściwej orientacji intelektualnej i moralnej, co dla zarazy czerwonej stanowiło śmiertelne zagrożenie i gdyby tego zagrożenia na czas nie zlikwidowano, to i jej transformacja w zarazę tęczową chyba by nie nastąpiła. [https://blogjw.wordpress.com/autor/; https://blogjw.wordpress.com/2020/06/10/stanowisko-wykletego-z-systemu-akademickiego-wobec-kosmicznej-hipokryzji-rektorow-krasp-i-rgsw/]

Wsparcia wówczas nie miałem i tak pozostało przez kolejne dziesięciolecia, a młodzież akademicka, która w tamtych wojennych czasach nie była obojętna na bezprawie, potrafiła bronić niszczonych nauczycieli, teraz jest raczej skłonna do kultywowania tradycji Brygad Lekkiej Kawalerii z czasów ZMP. [https://blogjw.wordpress.com/2020/03/11/teczuje-zdobyli-uj/]

I na ten stan rzeczy pozostają obojętni jakże liczni bohaterowie walki o wolność i sprawiedliwość, a przede wszystkim akademicka pozostałość pozbawiona ludzkiej solidarności.