Potężniejszy od potęgi medialnej ? Ringier Axel Springer abdykuje z potęgi na rzecz szarego obywatela ?

Potężniejszy od potęgi medialnej ?

Ringier Axel Springer abdykuje z potęgi na rzecz szarego obywatela  ?

Zakończył się proces Janusza Fatygi z potęgą medialną Ringier Axel Springer, [https://jwfotowideo.wordpress.com/2020/10/06/ringier-axel-springer-fakt-bezapelacyjnie-przegrywa-czyli-jak-dawid-wygral-z-goliatem/] którego „Fakt” przerobił na swoich stronach internetowych na zbrodniarza komunistycznego, gdy jako opozycjonista antykomunistyczny protestował przeciwko uniewinnieniu sądowemu zbrodniarzy komunistycznych.

 Niedbalstwo ?  Niechlujstwo ?  Tak orzekł sąd, który wyznaczył co prawda karę dla potentata, ale niemal symboliczną, bo 25 tys. zł,  a nawet zasądzone przeprosiny na 1 stronie „Faktu” bynajmniej potęgą potentata nie zachwieją. Jak to możliwe, że sąd nie dopatrzył się w tej przeróbce złych intencji ?

 Nie uzasadnił tej bulwersującej dla mnie opinii, bo zupełnie nie wiem jak jest możliwe bez intencji  dotrzeć do zapisu wideo rozprawy uniewinniającej zbrodniarza, przewinąć ten film, zrobić stop-klatkę, zrzut ekranu, opatrzyć protestującego przeciwko skandalicznemu wyrokowi opaską na oczach,  tak żeby każdy, kto patrzy na taki kadr z osobą wyprowadzaną  przez policjantów  nie miał żadnej wątpliwości, że chodzi o jakiegoś przestępcę.

Ponadto stop-klatka na stronach „Faktu” pojawiła się  jako zdjęcie z  przestępczym objaśnieniem,  ale za to bez podpisu autorstwa. Miało to być okolicznością łagodzącą a  właściwie uniewinniającą „Fakt” [sic !] na etapie przesądowym, a także w argumentacji strony pozwanej przed sądem.

 Skoro podpisu autora nie było, to miało znaczyć, że za to przestępstwo nie może odpowiadać „Fakt”, bo nie wiadomo kto to zrobił. I to jest fakt zwalający obywatelaniekoniecznie dziennikarza, z nóg. Wydawca nie odpowiada za to co wydaje ! ? W tej materii sąd jednak potentatowi na szczęście nie przyznał racji.

Potentat,  broniąc  się  przed odpowiedzialnością,  wpadł na innowacyjny fortel. Argumentował, że przecież zdjęcie  już nie wisi na stronie „Faktu” a tylko jest objawione przeze mnie,  na moim blogu [https://blogjw.wordpress.com/2017/10/16/niemiecki-fakt-polskiego-patriote-zobrazowal-jako-komunistycznego-przestepce/],  i stąd moja wina, jeśli chodzi o jego rozpowszechnianie.

Tym samym to potentat medialny chciał mnie ubrać w rolę przestępcy, którego organa sądowe winny ściągać za to co [nie]zrobił .  

Fakt, że ja zniesławienie Janusza Fatygi  przez „Fakt” wykryłem i rozpowszechniłem, na moim społecznym, a przy tym nonkonformistycznym blogu. Co więcej w sposób niecny rozpoznałem Janusza Fatygę na tym rzekomo w wystarczający sposób zanimizowanym obrazku. Fakt, że przerobiony na zbrodniarza Janusz Fatyga nic wcześniej nie wiedział o swoim zbrodniczym wcieleniu, czym w szatański sposób  „Fakt” go obdarzył. 

Inni też nie wiedzieli, choć mediów mamy moc,  a „Fakt” jest potęgą medialną  o oglądalności ok. 5 mln miesięcznie,  której  media profesjonalne winny się przyglądać z wytężoną uwagą.  Nic z tego.

Przestępstwo figurowało na stronach „Faktu” przez ponad rok i dopiero ujawnienie tego rzekomo bezobjawowego przestępstwa  spowodowało poczynania zapobiegawcze przed konsekwencjami sądowymi i objawy zostały ściągnięte ze strony „Faktu”, ale pozostały rzecz jasna na mojej stronie dokumentującej to niecne przestępstwo. I to jest fakt, do tej pory widoczny w domenie publicznej.

Moja wina dla przestępcy medialnego była jednak oczywista i tylko sąd stanął  tym razem na wysokości zadania i nie postawił mnie w stan oskarżenia.

Należy podkreślić, że dla potentata medialnego było mało istotne, że każdy obywatel z wielu milionów odwiedzających witrynę Fakt24  przez kilkanaście miesięcy mógł obejrzeć Janusza Fatygę jako zbrodniarza . Co innego, jeśli to przestępcze zdjęcie, po zdemaskowaniu, z należytymi objaśnieniami, umieszczone zostało na mojej stronie, której oglądalność sięga   1-2 tys. miesięcznie ( rzadko więcej). [sic !].

Na ogół media się ocenia po oglądalności. Im oglądalność większa. tym uważane są za lepsze. Fakt, że ze  względu na reklamy i ich ceny, tak jest. Ale tu się okazuje, że medium  o oglądalności tysiące razy mniejszej może mieć większą moc oddziaływania i to w opinii sądowej potentata  medialnego !

Zapewne potentat medialny uważa,  i być może zasadnie, że te miliony co oglądają „Fakt”, to są widzowie mało rozgarnięci i na ogół nie wiedzą co oglądają a można nimi manipulować do woli.

 Co innego widzowie oglądający to co ja umieszczam na swoim blogu. Jest ich tysiące razy mniej,  ale rozumienie materii widocznie tysiące razy większe. Tak zdaje się sądzi sam potentat,  abdykując w swej argumentacji sądowej ze swej potęgi medialnej  na rzecz szarego obywatela, nieuczonego w piśmie dziennikarskim,  obecnego co prawda w cyberprzestrzeni,  ale bez zainteresowania reklamodawców.

Ja nie żyję ani z reklam, bo ich nie umieszczam, ani z tego co na blogu piszę,  bo to jest blog prowadzony pro publico bono, bez sponsora i jego  celem jest pokazywanie tego co inni, i to często potentaci,  ukrywają.

Choć nie mam prawa podpisywania swoich książek w przestrzeni publicznej krakówka a z wywiadami  muszę się chronić w odległym o setki kilometrów od Krakowa poniemieckim bunkrze [https://blogjw.wordpress.com/2020/09/26/plagi-akademickie-pod-opieka-ducha-swietego/] , nie czuję się niedoceniany.

Trudno żeby było inaczej, skoro taka potęga medialna jak Ringier Axel Springer tak doceniła [moim zdaniem przeceniła] moją działalność blogerską.  Zresztą zdarza mi się to nie po raz pierwszy.

Przed ponad 30 już laty zostałem uznany za zagrożenie dla najpotężniejszego, najbardziej renomowanego polskiego uniwersytetu, bo uczyłem studentów myślenia i to krytycznego,  a od takiego myślenia przewodnia siła uczelni przestawała być przewodnią.[ https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/].  Uznanie było anonimowe i nie podległo jurysdykcji sądowej.  Było to jeszcze w czasach komunistycznych,  bo były takie czasy,  ale taka potęga akademicka  jak UJ do tej pory nie rozpoznała takich czasów istnienia.

Już w III RP,  po utworzeniu Niezależnego Forum Akademickiego przed 15 laty, rektorzy zatrwożeni rodzeniem się wolnej myśli akademickiej, uznali mnie za zagrożenie dla całego zniewolonego  i stabilnego patologiami środowiska akademickiego, bo go podobno destabilizowałem.[ https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/]  a rektorzy te patologie swoimi gronostajami osłaniali/stabilizowali.

 Sąd przed zniesławieniem nie zamierzał mnie bronić, argumentując, że ja mam swoją stronę internetową,  to mogę się sam bronić. Tak wysoko, nader wysoko, ocenił moją działalność i to w czasach,  kiedy nader często bronił polskiego potentata medialnego samego nadredaktora GazWyb,  który sam się obronić przed krytyką kolegów-dziennikarzy  nie miał szans, mimo swej potęgi.   Kto by wierzył w to co GazWyb  wypisuje [?], gdy wiara w to co ja piszę  jest niemal powszechna i dlatego mnie niszczą.

W końcu i wymiar niesprawiedliwości uznał moją robotę za zagrożenie dla   siebie, grillując przez całe 5 lat [https://jwfotowideo.wordpress.com/2020/03/10/koniec-sadowego-grillowania-jozefa-wieczorka-po-niemal-pieciu-latach-jest-ostateczny-wyrok/] , argumentując, że skoro ujawniam to co jest ukrywane, to mam negatywny wpływ na całe społeczeństwo. Niezły awans – nieprawdaż ?  Od negatywnego wpływu na jeno dziesiątki studentów do negatywnego wpływu na miliony !

Trudno o lepszy dowód uznania na moich działań pro publico bono. Nawet zrezygnowany Sąd Najwyższy uznał, że mogę kontrolować obywatelsko  każdą władzę, nawet władzę Sądu Najwyższego.  https://blogjw.wordpress.com/2019/04/12/kasacja-niewygodnego-dziennikarza-czyli-proces-jozefa-w/

Rzecz oczywista, zgodna z naszą Konstytucją, ale dlaczego inni z tej oczywistości tak rzadko korzystają ?

Zatem, mimo wykluczenia/wyklęcia,  żadną miarą nie mogę się czuć niedoceniany, ale żeby taki potentat medialny jak Ringier Axel Springer mógł swoją potęgę scedować na moją  biedną głowę, to nawet we śnie się nie spodziewałem.

Chyba mój blog akademickiego nonkonformisty winien od tej pory zawierać objaśnienie – potężniejszy od potęgi medialnej,  ale czy po ujawnieniu tego faktu nie skończyłoby się to dla mnie całkowitą anihilacją , a „Fakt” Axela Springera   i tak mimo tej cesji nadal będzie istnieć, czytany , i to bez zrozumienia, przez miliony  ? A na repolonizację ‘Faktu” się nie zanosi i to jest fakt  !

Jak polski świat akademicki czci 100-lecie ocalenia świata przed czerwoną zarazą

1

Jak polski świat akademicki czci 100-lecie

ocalenia świata przed czerwoną zarazą

Przed 100 laty zdarzył się Cud nad Wisłą i czerwona zaraza została powstrzymana na przedpolu Warszawy, choć zaraza tyfusu, która szła na Polskę wraz z bolszewią, przedzierała się przez kordon sanitarny założony na Kresach Rzeczypospolitej. Tym niemniej Bitwy Warszawskiej z tego powodu nie odwołano. 100 lat później z powodu pandemii koronawirusa nie odbyła się w Warszawie defilada wojskowa, ani nawet rekonstrukcja bitwy na polach pod Ossowem. No cóż, mimo postępów medycyny, zarazy mają chyba większą moc i wojsko przed nimi kapituluje.

Nie powstał też Łuk Tryumfalny ku chwale zwycięstwa nad bolszewią. 30 lat po medialnym obaleniu komunizmu wolna Polska nie jest w stanie należycie uczcić tryumfu nad komunizmem przed stu laty Polski dopiero co wskrzeszonej z niebytu.

Tym niemniej obchody 100 rocznicy wielkiego zwycięstwa odbyły się, z tym że nader skromne i nie da się tego usprawiedliwić panującą pandemią https://niezlomnym.photo.blog/2020/08/15/krakowskie-obchody-100-rocznicy-bitwy-warszawskiej/

Najlepiej to widać w świecie akademickim, który wręcz zbojkotował obchody jak można było zauważyć w Krakowie. Nie widać było wielu akademików w Katedrze Wawelskiej, ani na Placu Matejki, a Uniwersytet Jagielloński uczcił 100 lecie zwycięstwa brakiem flag na Collegium Novum,

c

być może reagując w ten sposób na krytykę zachowania dziwnego parytetu flagowego w 100 lecie Odzyskania Niepodległości. https://blogjw.wordpress.com/2018/11/12/autonomiczny-parytet-flagowy-w-100-lecie-odzyskania-niepodleglosci/

Radości nie demonstrowano. Złośliwi mówią: i tak dobrze, że nie wywieszono czerwonej gwiazdy dla podkreślenia skomunizowania elit akademickich, które przetrwały w tym stanie medialny upadek komunizmu i sformatowały nowe pokolenie według podobnych antywartości.

Zwycięstwo nad bolszewią zostało natomiast upamiętnione na kolorowo przez Akademię Sztuk Teatralnych.

Tęczowa Akademia Sztuk Teatralnych

Na rogu ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego na balkonie usytuowanym nad tablicą poświęconą marszałkowi wywieszono tęczową „flagę”

Akademnia Sztuk Teatralnych czci 100 roczncę Cudu nad Wisłą

zapewne dla zobrazowania transformacji zarazy czerwonej w tęczową, którą zostały dotknięte polskie uczelnie w ostatnich dziesięcioleciach.

Na gmachu Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej odsłonięto tablicę w hołdzie ochotnikom z Krakowa i Małopolski do walki z najazdem bolszewickim. https://niezlomnym.photo.blog/2020/08/15/krakowskie-obchody-100-rocznicy-bitwy-warszawskiej/

W tym gmachu, wówczas zajętym przez wojskowe koszary był punkt werbunkowy. Z rejonu Krakowa i Małopolski zgłosiło się 11 392 ochotników do walki o zachowanie Niepodległości. Niestety nie wiadomo w jakim stopniu była reprezentowana społeczność akademicka, a z obojętności wobec rocznicy Cudu nad Wisłą obecnego świata akademickiego można by wnioskować, że żaden akademik na ochotnika się nie zgłosił ?

Czy to możliwe, skoro wiadomo, że w wojnie z bolszewikami brała udział Legia Akademicka o czym informuje też wystawa IPN obok tablicy a obóz zborny dla niej był usytuowany w Rembertowie.

Legia Akademicka

Niestety zainteresowania uroczystościami patriotycznymi ze strony akademików nie widać. Nie wykazują orientacji patriotycznej, nie biorą udziału w marszach patriotycznych, nie wywieszają flag państwowych, a nawet podkreślają „flagami” swoją orientację tęczową, a wypowiedziami stoją nieraz po stronie orientacji bonobiańskiej. [Orientacja bonobiańska w pierwszych dniach sierpnia 2020 r.;, Przestroga przed orientacją Komitetu Bioetyki przy PAN;  Dezorientacja rektorska]

Co gorsza nie piszą należytych historii. Skoro w swoich dziejach nie używają takiego terminu jak komunizm, to niby jak mogą należycie opisać historię walki z komunizmem ?

Są zorientowani na swoje kariery tytularne, zorientowani na wykluczanie tych o odmiennej orientacji intelektualnej i moralnej a orientacja patriotyczna to dla nich obciach i zacofanie. Takie jest też młodzieży chowanie.

Kto tego nurtu nie respektuje, ten negatywnie wpływa na młodzież akademicką [ i nie tylko] i nie ma dla niego miejsca w postępowym świecie akademickim znajdującym się jednakże na drodze ewolucji wstecznej.

Moc rektorska w niemocy

Moc rektorska w niemocy

Często słyszymy, że o zmarłych albo mówimy dobrze, albo wcale, z czym się nie zgadzam, bo wtedy zakłamujemy historię i wiedzę o naturze człowieka.

Zresztą tej zasady nie respektuje Kościół i niemal codziennie przypomina co takiego uczynił Piłat, w końcu zmarły jakieś 2000 lat temu, a przynajmniej w Wielki Tydzień wypomina i to świętemu Piotrowi, że się zaparł, co chwalebne nie było, choć pokazuje, że człowiek jest słaby, ale od swoich słabości w życiu może się wyzwolić.

Nie wszyscy są do tego zdolni, a wielu nawet nie usiłuje i przechodzi na drugą stronę w stanie zniewolenia swoimi słabościami, a nawet niecnymi postępkami.

Biogramy na ogół takie czyny pomijają i trudno w nich znaleźć prawdę. Taki stan rzeczy jest standardem w polskim świecie naukowym, mimo że to świat naukowy jest od tego aby prawdy poszukiwać i uczyć tego innych, a ukrywanie, czy prawdy zakłamywanie, taki świat dyskwalifikuje.

Niestety żyjemy w takich czasach, kiedy kłamstwo jest nobilitowane, a ujawnianie prawdy karane. W polskim świecie nauki strażnikami takich antywartości są nader często rektorzy polskich uczelni, którzy za nic w świecie, a w każdym razie za cenę swoich gronostajów, nie chce poznać prawdy i pracowników „nauki”, prowadzących tak badania, aby czasem prawdy nie poznać, na swoich uczelniach zatrudniają/wyróżniają/nobilitują.

Ostatnio na drugą stronę przeniósł się jeden z wybitnych architektów polskiego życia akademickiego i o jego funkcjach, zasługach, wyróżnieniach mamy moc informacji, choć wielu, i to istotnych brakuje, stąd obraz jego dokonań na tym ziemskim padole odbiega od rzeczywistości. Obraz tak został pokiereszowany, że chyba będzie trudny do odtworzenia.

Rzecz dotyczy Franciszka Ziejki, b. rektora najstarszej polskiej uczelni, którą mieli stanowić nauczani i nauczający poszukujący wspólnie prawdy, ale dawno już nie stanowią i nie są w stanie realizować maksymy tej uczelni Plus ratio, quam vis, a właściwie realizują ją na odwrót, co dla świata odwróconych wartości, wcale nie budzi nawet zdziwienia. [ https://jubileusz650uj.wordpress.com/]

Rektor Franciszek Ziejka w czasach przed-rektorskich, jak wynika z prac IPN, wcielił się w inną postać, o jakże znamiennej nazwie –„Zebu” – por. Franciszek Ziejka, rektor, który ma dowód (?) na niewinność w swoim rękopisie znalezionym w garażu, KO‚Zebu’ https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/08/franciszek-ziejka-rektor-ktory-ma-dowod-na-niewinnosc-w-swoim-rekopisie-znalezionym-w-garazu/ , Agenturalna sprawa K.O. ‚Zebu’ – Franciszka Ziejki, b. Rektora UJ https://lustronauki.wordpress.com/2013/11/21/agenturalna-sprawa-k-o-zebu-franciszka-ziejki-b-rektora-uj/, bo pod takim wcieleniem występuje w aktach IPN, ale do końca tego wcielenia nie poznaliśmy.

W tej sprawie „Sąd Okręgowy w Krakowie w wyroku uznał w środę (24 czerwca), że Franciszek Ziejka, były rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego nie jest kłamcą lustracyjnym. Inaczej twierdził prokurator Instytutu Pamięci Narodowej i dla profesora chciał trzyletniego zakazu pełnienia funkcji publicznych. Lustrowanego nie było w sądzie. Wyrok nie jest prawomocny.” [Gazeta Krakowska 24 czerwca 2020 r. https://gazetakrakowska.pl/sad-byly-rektor-uj-franciszek-ziejka-nie-jest-klamca-lustracyjnym/ar/c1-15044482 ]. W obecnym stanie rzeczy wszystko przeszło na barki sądu niebieskiego, na co zresztą liczył oskarżany rektor [… dokumenty, jakie znalazły się w archiwum IPN na mój temat, były przez SB preparowane. Jestem zresztą gotów przysiąść na Sądzie Ostatecznym.Dziennik Polski, 9 lutego 2008 ]

Rzecz jasna biogramy o tym epizodzie milczą, mimo że to nie były czasy tak odległe jak czasy Piłata, czy św. Piotra.

Co więcej, b. rektor był wielce zasłużony dla zakłamywania najnowszej historii swej uczelni wspierając w tym dziele innego profesora UJ [ POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORII https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/ , Lustracja dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiegohttps://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/, List do Polskiej Akademii Umiejętności w sprawie wycofania z obiegu edukacyjnego ‚Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego’ https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/  i był skutecznym strażnikiem archiwów uczelni przed poznaniem ich zawartości przez wypędzonych w czasach PRL  z uczelni –  CO SŁYCHAĆ POD DYWANEM ? https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/co-slychac-pod-dywanem/ czym udowodnił [i nie tylko on] ze gdzie jak gdzie, ale na UJ prawo „jaruzelskie” jest przedkładane ponad Konstytucję III RP.

We wspomnieniach o b. rektorze zainteresował mnie wpis na FC kolegi Bogdana Gancarza, jako że wnosi on nieznane, czy mało znane fakty z kadencji rektorskiej, ale i obrazuje w szerszym kontekście prawdziwą naturę III RP.

Otóż jak pisze kolega „ Zmarły prof. Franciszek Ziejka był niegdyś m.in. kuratorem mojego męskiego Krakowskiego Chóru Akademickiego przy Uniwersytecie Jagiellońskim. W 2003 r. w trakcie jubileuszu 125-lecia KCHA, „mocą swej władzy rektorskiej”, cofnął naganę którą chór otrzymał w 1938 r. od rektora Tadeusza Lehra-Spławińskiego….. W trakcie inauguracji roku akademickiego 1938/39, chór po wykonaniu hymnu „Gaude mater Polonia” wyszedł z auli i nie było komu wykonać na koniec hymnu państwowego. Ówczesny rektor zganił za to chór surowo na piśmie zaznaczając, że „niniejsze pismo winno być przechowywane na stałe w aktach Stowarzyszenia”. Rektor Ziejka uznał, że całą późniejszą swą działalnością m. in. w czasach stalinowskich, chór dowiódł wierności uniwersytetowi, stąd jego symboliczna decyzja o cofnięciu nagany.”

Bardzo to piękne wydarzenie obrazujące moc władzy rektorskiej w III RP. Niestety tylko w stosunku do krzywdzących decyzji z czasów II RP !

III RP nie zachowała ciągłości prawnej z II RP, więc taka decyzja nie stanowiła nadużycia władzy rektorskiej.

B. rektor wykazał także moc, aby Prezes IPN, Kustosz Pamięci Narodowej, Janusz Kurtyka w 2010 r. po tragedii smoleńskiej nie spoczął w krypcie kościoła św. Piotra i Pawła https://www.rp.pl/artykul/465214-Krypta-nie-dla-Janusza-Kurtyki.html https://krakjw.wordpress.com/2010/04/21/pozegnanie-janusza-kurtyki/ ; https://krakjw.wordpress.com/2010/04/23/pozegnanie-kustosza-pamieci-narodowej-janusza-kurtyki/ .

Niestety ten sam rektor nie miał mocy, a nawet jeśli miał, to nie miał zamiaru jej użyć, aby uchylić opinie anonimowych ciał z czasów „jaruzelskich” realizujących dyrektywy zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym. [Dostęp do teczek akademickich, na przykładzie UJ, za panowania rektora Franciszka Ziejkihttps://nfapat.wordpress.com/2008/08/21/dostep-do-teczek-akademickich-na-przykladzie-uj-za-panowania-rektora-franciszka-ziejki/], Jak Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego kieruje się zasadą PLUS RATIO QUAM VIS-https://nfapat.wordpress.com/2008/08/23/jak-senat-uniwersytetu-jagiellonskiego-kieruje-sie-zasada-plus-ratio-quam-vis/

Sfabrykowane, anonimowe opinie stanowiły podstawę do podejmowania decyzji o wypędzeniach z UJ niewygodnych dla komunistycznego systemu kłamstwa nauczycieli akademickich i niszczenia warsztatów ich pracy. A rektor mający nie tylko służbowy, ale i zwykły ludzki obowiązek poznania prawdy, za nic w świecie nie chciał jej poznać,  a nawet na ten temat rozmawiać. [Czyżby tytuł profesora honorowego był rekompensatą za brak honoru ? https://blogjw.wordpress.com/2012/10/24/czyzby-tytul-profesora-honorowego-byl-rekompensata-za-brak-honoru/].

Mocą władzy rektorskiej uchylał w III RP decyzje z II RP, ale nie z PRL !

Można zatem ocenić, że b. rektor UJ w czasach swej kadencji [podobnie zresztą jak inni – wcześniejsi i późniejsi rektorzy UJ] dowiódł wierności antywartościom państwa komunistycznego.

I taki stan rzeczy wielu się bardzo podoba.