Aktywiści – nienawistnicy, dziennikarze – propagandyści w 100-lecie odzyskania Niepodległości

a

Aktywiści – nienawistnicy, dziennikarze – propagandyści

W 100-lecie odzyskania Niepodległości

zapaść społeczeństwa obywatelskiego i dziennikarstwa zależnego

Przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi w Krakowie atmosfera się zagęszcza, mimo ustąpienia smogu wraz z majowym ociepleniem. Jakoś tak, chyba pod wpływem Gazety Wyborczej, część krakowian zaczęła cierpieć na alergię – uczulenie na wszelkie przejawy patriotyzmu, który miał całkiem zaniknąć wraz wstąpieniem do UE. Całe szczęście tak się nie stało, ale aktywność pro-polska stała się obiektem ataków anty-polskich.

Jedną z ostoi polskości i to od czasów zaborów w Krakowie jest Park im. dr Henryka Jordana, którego istnienie i patriotyczny charakter znaczony jest m. in. licznymi pomnikami wielkich Polaków, co od niemal już 130 lat zawdzięczamy wielkiemu społecznikowi dr Jordanowi i co od kilkudziesięciu już lat kontynuuje Towarzystwo Parku im. dr Henryka Jordana kierowane obecnie przez p. Kazimierza Cholewę.

Idea jordanowska – połączenie ducha sportu, tężyzny fizycznej, zdrowia,wypoczynku, z duchem patriotycznym, przetrwała nawet okupację niemiecką, rządy Hansa Franka, który ducha patriotycznego chciał całkiem unicestwić likwidując pomniki zasłużonych Polaków.

Okupacja niemiecka się skończyła, podobno upadł też komunizm, ale walka z duchem patriotycznym, krzewionym przez dr Henryka Jordana i dalej przez Towarzystwo Parku Jego imienia się nie skończyła, a nawet okresowo przybiera na sile – pod sztandarami Gazety Wyborczej, niewątpliwego lidera kampanii anty-patriotycznej, anty-polskiej, zajmującej niestety niemałe obszary przestrzeni publicznej, rozciągającej się także na terytorium Parku Jordana – tam gdzie przed ponad 100 laty trwały przygotowania do walki o Niepodległość.

W tej kampanii chyba jako przedłużenie długich ramion GieWu bierze udział Rada Dzielnicy V Krakowa finansowana z budżetu miasta oraz aktywiści Stowarzyszenia Funkcja Miasto, całkiem nie zważający na funkcję jaką Park Jordana w Królewskim Mieście Krakowie odgrywał i winien nadal odgrywać.

Aktywiści funkcyjni, mimo że nieliczni, występują z listami otwartymi w sprawie Parku Jordana, w obronie mieszkańców Krakowa rzekomo pozbawionych prawa do wypowiedzenia się w ważnych kwestiach dotyczących parku.

Przed kolejną Radą Miasta Krakowa w dniu 7 maja aktywiści zorganizowali w Parku Jordana konferencję prasową, aby wobec mediów zaprezentować opinię o tym co się w Parku dzieje i co dziać się powinno zgodnie z wolą mieszkańców Krakowa.

Konferencja z udziałem kilku aktywistów występujących pod sztandarem: Park Jordana – Tak dla zieleni, nie dla pomników rejestrowana była przez kilka dziennikarek ‚firmowych’,

b.jpg

no i mnie,

dziennikarza obywatelskiego, mieszkańca Krakowa i Dzielnicy V, a przy tym miłośnika Parku Jordana , przez lata dokumentującego to co się w tym parku dzieje. 

m.in.

Żołnierze Niezłomni w Parku Jordana w Krakowie – Pomniki „Żołnierzy Wyklętych” w systemie komunistycznym, uhonorowanych w Galerii Wielkich Polaków XX wieku

https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/ 

Wojtek z Armii Andersa w krakowskim Parku Jordana.- Pomnik słynnego niedźwiedzia- towarzysza broni spod Monte Cassino –

https://pomnikwojtek.wordpress.com/

liczne fotoreportaże na stronach:

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2018

https://wkrakowie2018.wordpress.com

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2017
https://wkrakowie2017.wordpress.com/

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2016
https://wkrakowie2016.wordpress.com/

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2015
https://wkrakowie2015.wordpress.com/

Józef Wieczorek w Krakowie (i nie tylko) w 2014
http://wkrakowie2014.wordpress.com/
http://wkrakowie2014cd.wordpress.com/

Józef Wieczorek – W Krakowie (i nie tylko) w 2013 roku
http://wkrakowie2013.wordpress.com/

W Krakowie (i nie tylko) rok 2012/2013
http://wkrakowie2012cd.wordpress.com/

W Krakowie ( i nie tylko) w 2012 r.
http://wkrakowie2012.wordpress.com

W Krakowie (i nie tylko)
http://wkrakowie.wordpress.com/

W Krakowie i okolicach
http://krakjw.wordpress.com/   

Niezłomnym ku NiepodległościTym, którzy walczyli aby Polska była Polską

https://niezlomnym.wordpress.com/

Aktywiści wygłaszali rzeczy rozmaite, o strasznych skutkach budowy pomników w Parku Jordana, wykazując swoją głęboką niewiedzę, tak o historii parku, jak i stanie dzisiejszym.

Ja to rejestrowałem niezależnie, samowładnie, zarówno kamerą, jak i aparatem (nie bez protestów i to solidarnych), tak jak zwykle, z tym, że nie wytrzymałem i jako mieszkaniec Krakowa chciałem się wypowiedzieć w ważnych kwestiach dotyczących parku.

[ dokumentacja  https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/05/07/briefing-prasowy-w-sprawie-rewitalizacji-parku-jordana/ ]

Niestety tego prawa aktywiści mnie pozbawili, a dziennikarki, grające niejako w jednej drużynie, solidarnie to zaakceptowały, nie chciały znać innych faktów, innych opinii, choć temu co się dzieje w Parku poświęciłem dziesiątki fotoreportaży i tekstów ujawnionych w internecie.

Zapewne – zgodnie z ideą tej ustawki- inne zdanie o parku nie powinno być wypowiadane w przestrzeni publicznej i znane mieszkańcom Krakowa.

Rzecz jasna na moje pytanie co te aktywistki, prezentowane jako estetki zrobiły, gdy popiersia jordanowskie były nie białe, tylko strasznie brudne, ciemne, zielone, z poutrącanymi kończynami – odpowiedzi nie było. Pytanie było chyba zbyt trudne, a konferencja odbywająca się według reguł z czasów demokracji ludowej, nie przewidywała niezależnych, nie uzgodnionych z aktywistami, pytań i wypowiedzi.

Ja na taką dewastację jordanowskich pomników patrzeć nie mogłem, mnie to raziło estetycznie, więc udokumentowałem istniejący stan rzeczy ( z własnego budżetu obywatelskiego/patriotycznego),

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/01/alarmujacy-stan-pomnikow-w-krakowskim-parku-jordana/

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/03/stan-pomnikow-jordanowskich-odzwierciedleniem-stanu-wychowania-patriotycznego-w-krolewskim-miescie-krakowie/

skomentowałem ironicznie/sarkastycznie wywołując lawinę zdarzeń, które doprowadziły do szybkiej rewaloryzacji tych pomników

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/06/13/trwa-renowacja-pomnikow-jordanowskich/ 

https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/08/27/pomniki-jordanowskie-w-nowej-szacie/

Aktywiści z budżetu obywatelskiego, ani Radni Dzielnicy V z budżetu miejskiego, w tej i nie tylko w tej sprawie – nic nie zrobili.

Rzekomi miłośnicy zabaw dziecięcych nie chcieli w parku pomnika niedźwiedzia -Wojtka, przy którym gromadzi się najwięcej radosnych dzieci, nie przeszkadzał im zniszczony skate-park, gdzie było najwięcej wypadków – mnie przeszkadzał (choć z niego nie korzystałem) i to dokumentowałem, zgłaszałem konieczność naprawy.

Aktywistom/radnym Dzielnicy V nie przeszkadzał brak swobodnego wjazdu do Parku (ustawienie barier do Parku było chyba największym osiągnięciem Dzielnicy V, z konsekwencjami nawet dla karetek pogotowia), nie przeszkadzają utrudnienia zatrzymywania się samochodów przy parku, nie przeszkadza rozjeżdżony dojazd do Bajlandii ( tylko dla właścicieli Bajlandii), ani brak szatni, czy natrysków dla dzieciaków ćwiczących na licznych boiskach sportowych.

Nie przeszkadzają ławki ustawione [ wg dyrektywy GieWu] na alejkach tak, że zawężają i to znacznie, powierzchnię użytkową (zabawową) alejek, ( tam, a nie na miejscu pomników dzieci uczą się jeździć na rolkach), nie przeszkadzają gokarty wjeżdżające, i to czasem z dużą szybkością, na aleję główną z rejonu Bajlandii, zagrażając małym dzieciom i osobom starszym – były wypadki ! 

Cała akcja aktywistów i zaprzyjaźnionych mediów jest skierowana przeciwko pomnikom ( tak jak głosi ich sztandarowy baner), które podobno ograniczają możliwości zabawy, choć na moich fotoreportażach z parku można zobaczyć, że jest całkiem inaczej .i nie spotkałem się ze skargami kogokolwiek z ćwiczących między pomnikami, aby coś z tymi pomnikami zrobić, bo im przeszkadzają. 

m.in.

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/08/03/park-jordana-pod-obywatelska-lupa/ 

https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/08/14/bariery-dla-pogotowia-nadal-przed-parkiem-jordana/ 

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/29/tylem-do-bohaterow-i-swietych-zgodnie-z-dyrektywa-gw-urzadzajacej-park-jordana-wg-swojej-ideologii/

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/04/12/strach-przed-patriotyzmem-i-edukacja-ogarnal-radnych-dzielnicy-v-w-krakowie/

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/25/patriotyczny-park-jordana-na-celowniku-gazety-wyborczej/

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/29/gw-krakowski-wulkan-nienawisci-do-wszystkiego-co-polskie-i-wielkie/

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/19/cwiczenia-cielesne-w-patriotycznym-parku-jordana/

https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/05/lekcja-historii-w-patriotycznym-parku-jordana/

Nawet maszt flagowy, który o zgrozo – z flagą polską ! – stoi w Parku Jordana, przeszkadza tylko GieWu i jej miłośnikom.

[ http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,23399503,maszt-na-flage-w-parku-jordana-stoi-choc-wymaganych-pozwolen.html].

Czy nie jest to działalność anty-polska, prowadzona rzekomo w obronie radosnych dzieciaków bojących się rzekomo pomników ? flagi narodowej ?

Aktywiści nie obliczyli nawet ile zielonego miejsca w parku zajmują pomniki, jaką powierzchnię zabawową zajmują ?

W rewaloryzowanym Parku Krakowskim też są liczne pomniki (19 pomników- i to na ogól większych niż w Parku Jordana – na pow. 5 ha, przy  60 – razem z planowanymi – na 20,5 ha w Parku Jordana). Pomniki w Parku Krakowskim też  stoją na ziemi,  a nie są jakoś pozawieszone, więc powierzchnię zajmują

 proporcjonalnie większą niż w Parku Jordana, a ich renowacja kosztowała miasto znacznie więcej niż wszystkie pomniki budowane i odnawiane przez miasto w Parku Jordana !

I co ? – jest krzyk aktywistów i zaprzyjaźnionych mediów ? Nikt nie ma takiego wykształcenia, w akademickim mieście Krakowie, aby to zmierzyć i podsumować ? Przecież szkoła elementarna winna do tego wystarczyć ! 

Aktywiści nie podają nawet, że pomniki w Parku Jordana niemal w całości zostały zbudowane z woli i za pieniądze patriotycznych mieszkańców Krakowa, i nie tylko Krakowa, bo Park Jordana jest dobrem nie tylko Krakowa, ale całej Polski.

Galeria Wielkich Polaków XX wieku odsłaniana jest w kolejnych latach podczas pięknych, coraz piękniejszych uroczystości, gromadzących tłumy krakowian (i nie tylko krakowian).

Także po uroczystościach te pomniki te żyją. Galeria jest szkołą historii pod gołym niebem, gdzie można się osobiście nauczyć wiele o najnowszej historii Polski, co ułatwiają zarówno dwujęzyczne tabliczki objaśniające zamontowane przy pomnikach, jak i wydany przez IPN skoroszyt edukacyjny ze scenariuszami lekcji i i gier zadaniowych ułatwiających nauczycielom edukację szkolną.[Na szlakach historii w Małopolsce. Galeria wielkich Polaków (pdf)]

Chyba aktywistki nie pytały o zdanie dzieci szkolnych co sądzą o edukacji i zabawach w Parku Jordana. No cóż – dzieci i ryby głosu nie mają ! Także dorośli –  jeśli mają inne zdanie !

Jedynie słuszny głos należy do aktywistów ziejących nienawiścią do patriotycznych pomników.

O co w tym jazgocie wokół Parku Jordana tak naprawdę chodzi ? O głosy lewicowych/lewackich wyborców ?

Bo to wszystko – nie tylko konferencja prasowa w Parku Jordana – wygląda na ustawkę przedwyborczą, do której potrzebny jest chłopiec do bicia, a Towarzystwo Parku im. dr Henryka Jordana, z prezesem Kazimierzem Cholewą zasłużonym dla utrzymania patriotycznego charakteru Parku stworzonego przez Henryka Jordana, na takiego chłopca się nadaje.

Ciekawe, że aktywiści nawet nie wiedzą jakie towarzystwo atakują – na konferencji była mowa z ich strony o Towarzystwie Przyjaciół Parku Jordana, a takie towarzystwo kiedyś tworzono w ramach dezintegracji działalności patriotycznej Towarzystwa Parku im. dr Henryka Jordana.

No cóż, w 100-lecie odzyskania Niepodległości mamy aktywistów – nienawistników, dziennikarzy – propagandystów, mamy zapaść edukacji,  społeczeństwa obywatelskiego i dziennikarstwa zależnego, a musimy mieć na uwadze, że Niepodległość nie została odzyskana raz na zawsze. Była już tracona i to na wiele lat i skutki tego widać do dnia dzisiejszego. Wielu mamy obywateli podległych, cierpiących na anty-niepodległościową alergię.

Pomijanie milczeniem takich dezinformacji na ustawianych konferencjach, takich bzdur wypowiadanych także w mediach, takich ataków na tych co coś dla Polski czynią – nie może mieć miejsca.

Wykluczanie z przestrzeni publicznej niewygodnych faktów, odmiennych opinii i ich głosicieli, nosi znamiona terroryzmu, uprawianego przez -rzec można – totalitarnych demokratów, mieniących się reprezentacją mieszkańców Krakowa cierpiących rzekomo na brak prawa do wypowiadania się.

Reklamy

Czy dęby wyrosną na kamieniach węgielnych ?

Czy dęby wyrosną na kamieniach węgielnych ?

W Krakowie trwa walka o pomniki. Fakt, że na 100 lecie odzyskania Niepodległości ma ich powstać wiele, ale faktem jest, że niektóre z nich czekają na powstanie już wiele lat aby jakimś ważnym symbolem uczcić to co nie powinno być zapomniane przez pokolenia i co żyje w pamięci ostatnich świadków historii.

Na szczególny opór natrafia budowa pomnika ‚Tym co stawiali opór komunizmowi’, [https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/01/27/tym-ktorzy-stawiali-opor-komunizmowi-w-latach-1944-56/ ] którego miejsce wyznacza kamień węgielny i akt erekcyjny złożony w 2001 r. na Placu Inwalidów na przeciwko dawnej siedzimy UB, gdzie mordowano i męczono marzących o Wolnej i Niepodległej Polsce.

Inicjatywa budowy Pomnika,  za sprawą pana Józef Staszewskiego, zrodziła się w środowisku Młodocianych Więźniów Politycznych lat 1944-1956 ” Jaworzniacy” i została podjęta przez krakowskie środowiska kombatanckie i niepodległościowe.

W przesłaniu ideowym pomnik miał upamiętniać tych, którzy czynnie przeciwstawiali się narzuconemu narodowi systemowi komunistycznemu. Projekt pomnika wykonał artysta malarz Edward Krzak

a Komitet Budowy Pomnika utworzyli: Marian Barbach, Ryszard Bitka, Marek Eminowicz, Franciszek Gawłowicz, Czesław Hołub „Huczny”, Juliusz Gerung, Andrzej Kostrzewski, Zygmunt Kural „Orlik”, Adam Macedoński, Stanisław Palczewski, Jerzy Pruszyński, Stanisław Szuro, Józef Szymczyk.

Lata upływają,  a pomnik, który miał stać – nie stoi !

Z Komitetu założycielskiego żyje tylko trzech, a tylko dwóch kombatantów tamtych lat jest w stanie stać przy kamieniu węgielnym na Placu Inwalidów, 1 marca każdego roku w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, kiedy w tym miejscu odbywają się uroczystości organizowane przez Zrzeszenie WiN (Małgorzata Janiec).[ https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/2017/03/01/w-narodowy-dzien-pamieci-zolnierzy-wykletych-przed-b-siedziba-ub-i-pomnikiem-ktory-mial-stac-a-nie-stoi/ ]

Na okoliczność rewitalizacji pobliskiego Parku Krakowskiego złożono propozycję budowy na tym miejscu pomnika Orła Białego, [http://www.radiokrakow.pl/wiadomosci/krakow/jest-projekt-na-pomnik-orla-bialego-na-placu-inwalidow-teraz-glos-maja-mieszkancy/ ], którego wizualizacja przypominała raczej uchylone drzwi do obory, więc spotkała się z dezaprobatą środowisk kombatanckich.

Pomnik zaprojektowany w 2001 r. miał przypominać czas instalacji systemu komunistycznego – czas zniewolenia Narodu i Tych, którzy mieli odwagę przeciwstawić się złu,  a miejsce to zostało poświęcone przez księdza Infułata Stanisława Małysiaka – duszpasterza środowisk kombatanckich Krakowa. I taki charakter ten pomnik winien mieć.

Niestety Kraków nie chce czcić tych, którzy byli zdolni przeciwstawiać się instalacji komunizmu.

Wielu krakowian jest kształtowanych na Uniwersytecie Jagiellońskim,  a w „Dziejach” [ https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ] tej uczelni służących do edukowania społeczeństwa nie ma nawet takiego słowa jak komunizm, więc chyba przeciwstawiania się komunizmowi nie mogło zatem być – nieprawdaż ! Jakby taki pomnik był, to byłoby to zarazem świadectwo fałszowania historii przez krakowskich, uniwersyteckich historyków ! Opór fałszerzy historii i przez nich uformowanych przeciwko takiemu pomnikowi jest zatem zrozumiały,  choć haniebny.

Inni idą nawet dalej. Zamiast pomnika chcą posadzić dąb ! [http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,22975267,dab-zamiast-pomnika-orla-bialego-na-placu-inwalidow.html ] aby było w Krakowie więcej zieleni.

Nie podają jednak żadnej informacji czy udało im się wyhodować jakąś innowacyjną odmianę dębów, które by można sadzić na kamieniach węgielnych

W Wikipedii [ https://pl.wikipedia.org/wiki/D%C4%85b_szypu%C5%82kowy ] czytamy o korzeniach dębowych „ Początkowo korzeń jest palowy, lecz dopiero z wiekiem (30–50 lat) wykształca się typowy dla dębu ukośny system korzeniowy, sięgający na głębokość nawet 5 m. Dzięki temu drzewo jest odporne na silne wiatry. Oprócz tego może czerpać wodę i sole mineralne z głębokich warstw gleby. Na glebach płytkich rozwija powierzchniowy system korzeniowy. W takich warunkach nie jest odporny na wiatry.”

Niestety w opisach nie ma mowy o możliwości rozwijania się systemu korzeniowego dębu na kamieniach węgielnych.

Dęby to drzewa długowieczne, ale pojawiły się w historii ziemi dość późno ( kenozoik) i ich szczątki można znaleźć w węglach brunatnych ( liczących kilkanaście, kilkadziesiąt milionów lat ), ale nie w węglach kamiennych, które liczą setki milionów lat. Po takim okresie z dębów, w odpowiednich warunkach ciśnienia i temperatury, węgiel kamienny może i powstanie, ale żeby dęby wyrastały na kamieniu węgielnym to nie słyszałem i chyba nikt do tej pory tego zjawiska nie opisał.

Jeśli pomysłodawcy stawiania dębów zamiast pomników na dotychczasowych kamieniach węgielnych, czekających na finalizację projektów, takie odmiany dębów wyhodowali, to niech je ujawnią. Inaczej ich pomysły muszą pójść do lamusa, a pomniki winny powstać takie jakie zostały zaprojektowane.

Zdumienie człowieka ogarnia dlaczego miłośnicy zieleni nie reagują na betonowanie miasta rozmaitymi i to wielkimi budowlami, a tak bardzo im przeszkadzają nawet niewielkie pomniki. Czy chodzi tu rzeczywiście o miłość do zieleni, której istotnie nam w Krakowie brakuje, czy raczej o nienawiść do symboli historycznych, patriotycznych, do wszystkiego co polskie ?

Wszak Gazeta Wyborcza [ http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,23399503,maszt-na-flage-w-parku-jordana-stoi-choc-wymaganych-pozwolen.html ; https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/10/06/giewu-i-nie-tylko-porazona-polska-flaga-w-parku-jordana/ ] tak jest zatroskana miejscami zielonymi, miejscami zabawowymi, ze ciągle atakuje Park Jordana,  nawet za postawienie masztu polskiej flagi, jakby maszt zajmował jakąś powierzchnię zieloną/zabawową, jakby dzieci nie mogły się bawić jak widzą polską flagę ? !

Czy nie jest to objaw jakiejś paranoi antypolskiej ? Może dla uczczenia 100- lecia odzyskania niepodległości należałoby z Krakowa wysiedlić 100 anty-Polaków [ antypolsklch aktywistów] , aby Polacy mogli w tym mieście godnie żyć ?

W sąsiedztwie Cmentarza Rakowickiego, zaraz za rozpadającym się murem, wyrastają ogromne budowle przytłaczające swą kubaturą całą przestrzeń przycmentarną.

2.jpg

Pomnik ludobójstwa na Kresach, postawiony przy murze, całkiem już niknie, podobnie jak groby i pomniki legionistów.

1.jpg

Wydawałoby się oczywiste, że za murem winien istnieć pas drzew, oddzielający strefę intensywnego życia od strefy pamięci, zadumy i wiecznego spoczynku.

W końcu tam się modlimy ‚ niech spoczywają w spokoju .’ W takiej scenerii jaka powstaje przy cmentarzu Rakowickim to zmarli spokoju nie zaznają.

Czy miłośnicy zieleni zrobili cokolwiek aby ten spokój zmarłym zachować ? Jak dotychczas słychać tylko ich głośną walkę z pomnikami patriotycznymi, które wiele miejsca na zieleń nie zajmują.

Degradacja Wolności, zamiast degradacji generałów

Screen Shot 04-21-18 at 02.58 PM

z: http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,967,spotkanie-ws-ustawy-degradacyjnej.html

Degradacja Wolności, zamiast degradacji generałów

Po spotkaniu u Prezydenta RP ws. ustawy degradacyjnej, Krzysztof Łapiński -rzecznik prezydenta oświadczył, że ‚ ta sprawa nie będzie regulowana na poziomie ustawy’ czyli generałowie WRON nie zostaną zdegradowani i nie będzie zatem nawet symbolicznego przerwania ciągłości III RP z PRL. Ciągłość prawna pozostała, stąd schizofrenia III RP, w której w alejach zasłużonych mamy i katów i ich ofiary, stopnie generalskie mają bohaterowie, ale i zdrajcy, tytuły profesorskie mają zarówno wybitni uczeni, ale i partyjni aparatczycy.

Degradacji generałów związku przestępczego działającego na rzecz zniewolenia Polaków nie będzie, ale degradacja Wolności nastąpiła.

Niektórzy czerwiec 1989 r. uznają za datę odzyskania Wolności, ale w kwietniu 2018 r. nadal jesteśmy zniewoleni, i nie jesteśmy się w stanie uwolnić od komunistycznej spuścizny. Nie było takiej woli na początku transformacji i nie ma jej nadal.

Jan Paweł II mówił Wolności nie można posiadać, trzeba ją stale zdobywać”.[https://niezlomnym.wordpress.com/2018/04/21/wolnosci-nie-mozna-posiadac-retrospektywa-festiwalu-filmowego-niepokorni-niezlomni-wykleci/ ]

Jana Pawła II – już świętego – wielbimy, ale ze zdobywania wolności jakby rezygnujemy. Brak ustawy degradacyjnej jest tego wyrazem, choć nie jedynym.

W systemie akademickim do tej pory nie zastosowano ustawy dekomunizacyjnej, więc elity są nadal formowane przez beneficjentów systemu zniewolenia.

Zatem elity mamy mierne, zniewolone, bo system takich preferował, selekcjonował i dobrej zmiany w tej materii nie widać.

Elity zdobywają tytuły, stanowiska, ale nie są w stanie zdobyć się na rozliczenie z przeszłością, w której są uwikłani.

Z punktu widzenia środowiska akademickiego brak degradacji komunistycznych twórców stanu wojennego chyba był spodziewany i pożądany.

W końcu, jak podnoszę od lat, w dziejach uczelnianych, stan wojenny, nie mówiąc o jego skutkach dla formowania elit, w ogóle nie został zauważony – więc za co degradować jego twórców, skoro w oczach elit to było nic nie znaczące wydarzenie ?

Był to podobno okres stopniowej liberalizacji systemu, kiedy uniwersytet był ochraniany przez rzesze agentów SB i ich licznych współpracowników i -chyba dzięki temu ? – przez okres PRL przeszedł podobno bezstratnie.

Skoro nikt akademików za wypisywanie takich bredni nie zdegradował, więc i elity władzy przez takich akademików formowane, także generałów nie degradują.

Mamy systemową kompatybilność i w ten sposób z systemu zniewolenia przez lata nie zdołamy się wyzwolić.

50 rocznica marca 68′ – wkurzyć się można.

awatar

50 rocznica marca 1968 – wkurzyć się można.

Kolejna rocznica marca 68 roku. Tym razem okrągła – 50-ta, więc głośno o niej medialnie, jak i politycznie. Marzec ’68, uznano za Ogólnopolski Ruch Społeczny Przeciw Komunizmowi, jako symbol drogi do wolności i symbol solidarności, co podkreślał premier Mateusz Morawiecki.

Głos zabrał Sejm, prezydent, a także minister nauki i szkolnictwa wyższego. Podkreślano sprzeciw społeczny wobec komunistycznej dyktatury, cenzury i prześladowań politycznych, represje władz wobec uczestników demonstracji oraz falę antysemickich czystek, także w środowiskach akademickich.

Jakoś nie podkreślano wyraźnie, że demonstracje studenckie nie były antysemickie, bo były wyrazem solidarności z dwoma wyrzuconymi z uczelni [UW] studentami ( Adamem Michnikiem, Henrykiem Szlajferem) pochodzenia żydowskiego, którzy nie zostali jednak wygnani z Polski, lecz w niej, w tzw. wolnej Polsce, zrobili kariery, a Adam Michnik był nawet jednym z konstruktorów III RP, jako nad-redaktor Gazety Wyborczej, nie wyrażając jednak później solidarności z tymi, którzy w ich/jego obronie demonstrowali.

Mam osobiste wspomnienia, bo w demonstracjach w obronie Michnika brałem udział w 1968, a w roku 2004 na łamach Gazety Wyborczej, mnie – wygnanego jak psa z uczelni [UJ] w ramach czystek r.1986/87 –  brutalnie zaatakowano [ówczesny rektor UW , tej uczelni, na której studiowałem i demonstrowałem w obronie Adama Michnika] bez możliwości obrony [https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/ ] dokonując cenzury, przeciwko czemu w 68 roku krzyczeliśmy „ Prasa kłamie”,  a co stało się aktualne i w tzw. wolnej Polsce w odniesieniu do prasy Adama Michnika !

W mojej obronie, wobec kłamstw Gazety Wyborczej, nikt ze środowiska „Solidarności” nie stanął – solidarności nie było ! Władze uczelni, która mnie wygnała, wykazały jedynie solidarność z kłamstwem i brutalnym atakiem.

W wyniku marca 68 roku kilkanaście tysięcy Polaków pochodzenia żydowskiego opuściło Polskę i Prezydent Duda po 50 latach mówi: „I tym, którzy zostali wtedy wypędzeni, i rodzinom tych, którzy zginęli, chcę powiedzieć: proszę, wybaczcie, proszę, wybaczcie Rzeczypospolitej, proszę, wybaczcie Polakom, wybaczcie ówczesnej Polsce za to, że dokonano tego haniebnego aktu.

I dalej „ co za żal, co za stratę ponosi dzisiejsza Rzeczpospolita, że Wy wszyscy, ci, którzy wyjechali, ci, którzy być może umarli przez tamten 1968 rok, że Was dzisiaj z nami nie ma. Że jesteście elitą inteligencji, ale w innych krajach. Że jesteście ludźmi sukcesu szanowanymi, ale w innych krajach. Że Wasza twórczość, Wasz dorobek naukowy, że Wasze wspaniałe osiągnięcia nie poszły na rachunek Rzeczypospolitej. Co za żal! Jakżeż mi jest przykro! „ http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wystapienia/art,384,wystapienie-prezydenta-rp-podczas-obchodow-50-rocznicy-marca68-na-uniwersytecie-warszawskim.html Szanowni Państwo, proszę ich o wybaczenie dla Polski, dla Rzeczypospolitej, dla tych, którzy wtedy to sprawili. „

Rzecz w tym że wówczas nikogo nie zabito, a ci co opuścili Polskę zrobili to na na fali nagonki antysemickiej, zorganizowanej przez komunistyczne frakcje.  a nie przez władze Rzeczpospolitej, bo te były wówczas w Londynie, gdy w Warszawie były władze PRLu -podległe Moskwie.

Zapomniał też dodać, że wśród wyjeżdżających byli i ci, którzy winni stanąć za swe ekscesy komunistyczne w PRLu przed sądami Wolnej Polski, a nie stanęli, mimo listów gończych za nimi wysyłanymi ( np. Stefan Michnik czy Helena Wolińska), a niektórzy stawali w salach wykładowych polskich uczelni w III RP, gdzie byli honorowani mimo tych ekscesów ( np. Zygmunt Bauman). Żałować takiej ‚elity’ nie należy !

Minister nauki i szkolnictwa wyższego -wicepremier Jarosław Gowin mówił: „skutkiem Marca 1968 r. było zerwanie ciągłości polskiej nauki Z Polski wyemigrowały setki, o ile nie tysiące naukowców pochodzenia żydowskiego. „[http://www.pap.pl/aktualnosci/news,1320053,wicepremier-gowin-skutkiem-marca-1968-r-bylo-zerwanie-ciaglosci-polskiej-nauki.html]

Z czego wynika, że do tej pory nie policzono ilu wyjechało wówczas naukowców i jakie ponieśli z tym związane straty. Na czym polegało zerwanie ciągłości nauki minister nie wyjaśnił.

Trzeba pamiętać, że wówczas wielu polskich naukowców jedynie mogło marzyć o wyjazdach zagranicznych, a takie wyjazdy na ogół były naukowym zyskiem, fakt że głównie dla wyjeżdżających, a nie dla Polski.

Niestety te uogólnienia zarówno Prezydenta, jak i ministra/ wicepremiera Gowina odnoszące się do nauki/naukowców, winny stać się przedmiotem badań i konferencji naukowych, bo nie oddają one prawdy o skutkach marca 68 dla nauki w Polsce, o czym wielokrotnie pisałem i przekazywałem także ministrowi. Bezskutecznie.[ https://blogjw.wordpress.com/. ]

Bezskutecznie także domagałem się poznania innych czystek akademickichtych z lat 80-tych, czy to od ministerstwa [https://blogjw.wordpress.com/2017/05/26/wystapienie-do-ministra-jaroslawa-gowina/ ; https://blogjw.wordpress.com/2017/07/25/czy-ministerstwo-nauki-ma-nadal-racje-bytu-i-reformowania-systemu-akademickiego/ ] czy IPN [https://lustronauki.wordpress.com/2016/09/11/aby-ipn-sie-zmierzyl-z-przebiegiem-i-skutkami-wielkiej-czystki-akademickiej-postulaty-obywatela/;https://lustronauki.wordpress.com/2016/09/10/aby-ipn-sie-zmierzyl-z-utworzeniem-bazy-czlonkow-wladz-i-aktywistow-kz-pzpr-i-partii-siostrzanych-postulaty-obywatela/] o których nie chce się mówić, lub mówi i pisze się na poziomie bajkopisarstwa, a nie nauki, z którą ciągłość w tych ciemnych latach 80-tych [ a nie do końca w roku 68 ] zerwano.

W ubiegłym roku minęła 30 i 35 rocznica kolejnych fal politycznych czystek akademickich po wprowadzeniu stanu wojennego i przed tzw. transformacją ustrojową, i ani prezydent, ani minister, ani rektorzy uczelni, z których wypędzono nauczycieli akademickich- niewygodnych dla systemu kłamstwa, dla przewodniej siły narodu – głosu nie zabrali, prawdy o tych czystkach nie przedstawili, za ekscesy nie przeprosili.

Trzeba pamiętać, że w roku 68 usunięto z uczelni także wielu z tych, których na uczelniach w ogóle nie powinno być, ze względu na swoje szkodliwe zaangażowanie w instalację w Polsce systemu komunistycznego – systemu kłamstwa. Tych się jednak żałuje, że nie działali po ‚wygnaniu’ na rzecz nauki polskiej.

Usuwano też tych, którzy mieli kręgosłup moralny i żyli z podniesioną głową . Prof. Wiktor Jassem naukowiec pochodzenia żydowskiego na UAM w 1968 r. odmówił odczytania skierowanej przeciwko syjonistom rezolucji. Miał żydowskie korzenie, więc czytałby coś poniekąd przeciwko sobie. „Odpowiedział, że mu tego czytać nie wypada. Już następnego dnia został wezwany przez Komitet Uczelniany PZPR i zawieszony w zajęciach, a później zwolniono go z pracy na UAM. Mimo antysemickiej nagonki prof. Jassem nie wyjechał z Polski. Pracował w Polskiej Akademii Nauk.” „ Antysyjonistyczną petycję z nakazem odczytania wręczył prof. Jassemowi Jacek Fisiak, ówczesny sekretarz komitetu zakładowego PZPR na wydziale filologii UAM.” [https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/20/wiktor-jassem-anglista-z-twarza-ukarany-za-odmowe/]. 

Jak widać prof. Jassem był represjonowany, wygnany z uniwersytetu, ale nie z Polski.

A co robił Jacek Fisiak ? Fisiak robi błyskawiczną karierę naukową. W 1971 r. – w wieku 35 lat – zostaje profesorem. W stanie wojennym jest dyrektorem instytutu, z którego zostaje usuniętych kilku pracowników, a w czasach czystki r. 86/88 już jako rektor UAM wyrzucił ponad 80 pracowników naukowych https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/20/jacek-fisiak-profesor-anglistyki-i-ciemnej-strony-mocy/ i następnie -już zasłużony dla czystek- w czasach tzw. transformacji obejmuje tekę ministra edukacji narodowej.

Czystki lat 80-tych były wielokrotnie większe od czystek roku 68 o czym świadczą nie tylko ‚zasługi’ Fisiaka. Większy był też exodus akademicki z Polski i więcej było wygnań z uczelni, nieraz dożywotnio.

I co ? – niemal całkowite milczenie.

A były to czystki polityczne, prowadzone pod batutą SB i PZPR w wyniku których wypędzono z uczelni (a przynajmniej zwolniono ze stanowisk/etatów) setki, o o ile nie tysiące naukowców, wielu bez możliwości powrotu, także w tzw. wolnej Polsce.

Do tej pory nie ma nawet woli aby zbadać naukowo charakter i skutki tych czystek dla nauki w Polsce. Etatowi badacze historyczni, nieraz w roli bajkopisarzy, czy wręcz fałszerzy historii, [https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/;https://blogjw.wordpress.com/2018/02/12/profesorowie-dziejow-bajecznych/ ] tak ten problem badają i przedstawiają, aby czasem prawda nie wyszła na jaw.

Piszę o tym od lat, ale środowisko akademickie/rektorzy milczą, a minister buduje nowy gmach nauki w Polsce, nie mając zamiaru nawet poznać fundamentów tego gmachu !

Także Solidarność akademicka nie chce poznać co stało się z jej członkami w mrocznych latach 80-tych, a organizacje kombatanckie nie chcą poznać strat wojennych wojny jaruzelsko-polskiej. [https://blogjw.wordpress.com/2017/06/24/kiedy-poznamy-straty-wojenne-wojny-jaruzelsko-polskiej/

Na problem jednak zwrócił uwagę kompozytor Wincenty z Krakowa, poświęcając oratorium niezłomnym, wyklętym, ofiarom komunistycznych czystek akademickich.

Może polskie uczelnie, a przede wszystkim Uniwersytet Jagielloński, zaangażowany w komunistyczne rugi akademickie lat 80-tych i heroicznie broniący do tej pory swych ciemnych kart historii, a zaangażowany ostatnio w promocję gender i reinkarnacji zamiast w poszukiwanie prawdy, w ramach ekspiacji zorganizuje w swych murach wykonanie tego oratorium, które być może zbliży nas do prawdy i przywróci ciągłość akademicką w Wolnej Polsce.

0.PNG

1

8

6

7

11

9

10

Przykazania habilitacyjne, czyli jak utrzymać spadek poziomu nauki w Polsce, za pomocą utrzymania habilitacji

drabina akademicka

Przykazania habilitacyjne, czyli jak utrzymać spadek poziomu nauki w Polsce,

za pomocą utrzymania habilitacji

z cyklu: 10 przykazań establishmentu akademickiego

pod lupą dysydenta akademickiego

W apelu o zmiany w planie reformy nauki ministra Gowina 145 polskich naukowców (krajowych, na ogół humanistycznych i społecznych) sformułowało 10 poprawek do ustawy absolutnie koniecznych, aby uczynić ‚Konstytucję dla nauki’ aktem prawnym możliwym do przyjęcia. https://blogjw.wordpress.com/2018/02/26/10-przykazan-establishmentu-akademickiego-pod-lupa-dysydenta-akademickiego/

Znamienne jest, że aż cztery z tych absolutnie koniecznych poprawek [zdaniem apelowników], rzec by można przykazań, których przestrzeganie będzie konieczne do zbawienia nauki w Polsce od ostatecznej zagłady, dotyczy tzw. habilitacji. Jest to u nas drugi -po doktoracie stopnień naukowy – nadal w Polsce niezbędny do uzyskania statusu członka nadzwyczajnej kasty akademickiej – rekrutującej/oceniającej/ awansującej ludzi nauki i co najważniejsze samo się kontrolującej.

A jakie są ‚przykazania’ habilitacyjne apelowników ?

Po czwarte, stanowczo sprzeciwiamy się faktycznemu zniesieniu habilitacji poprzez uchylenie obowiązku jej uzyskania.

Po piąte, niezbędna pozostaje rezygnacja z projektu udzielania habilitacji na podstawie grantu europejskiego.

Po siódme, niezbędne jest przywrócenie kolokwium habilitacyjnego, przynajmniej w naukach humanistycznych i społecznych.

Po dziewiąte, konieczne jest utrzymanie a zarazem zreformowanie Centralnej Komisji jako organu działającego w postępowaniach habilitacyjnych i przewodach profesorskich, gdyż tylko dzięki temu organowi można utrzymać rzetelność doboru recenzentów.

Apelownicy jakby nie brali pod uwagę , że wzrost ilości habilitowanych w ostatnich latach skorelowany pozytywnie ze spadkiem poziomu nauki i edukacji wyższej wskazuje kto za to odpowiada. Jesteśmy potęgą habilitacyjną i zarazem mizerią naukową.

A wielu obrońców habilitacji argumentuje, że ona trzyma poziom, więc trzeba ją utrzymać. Skoro mamy spadek poziomu nauki mimo ekspansji habilitacji, to chyba ona trzyma spadek poziomu, a nie o to winno chodzić rzeczywiście zatroskanym o los nauki w Polsce .

Habilitacja w świecie nauki jest już prawie nieznana, pozostała głównie w krajach bloku sowieckiego, stąd przez lata w III RP polscy naukowcy rozwijali turystykę habilitacyjną na trasach do krajów kompatybilnych z naszym systemem.

Posiadacze habilitacji (nie tylko pochodzących z turystyki) nie tylko bronili się i bronią się nadal przed przybyciem nieproszonych gości z polskiej diaspory akademickiej , którzy bez habilitacji zresztą nic by u nas nie znaczyli.

I teraz spora grupa -także mających status patriotów -walczy heroicznie o to aby było tak jak było !

Ten apel i te przykazania habilitacyjne w nim zawarte to jest też powtórka z historii. Kilkanaście lat temu też toczyła się dyskusja nad habilitacją i w końcu ją utrzymano aby ta trzymała poziom ! Z tym, że argumentowano: trzeba ją znieść, ale jeszcze nie teraz, trzeba się przygotować, może za 10 lat.

Warunek był jednak zasadniczy – musimy nauczyć się organizować konkursy. Jak się nauczymy to habilitacja nie będzie potrzebna. Minęło lat kilkanaście i polscy akademicy- zresztą habilitowani wzdłuż, wszerz i w poprzek – jakoś nie zdołali się nauczyć organizować konkursy stąd nadal są one ustawiane i to często na gorszych, ale swoich i nadal trzeba zachować habilitację aby ta trzymała poziom, choć jak widać go nie trzyma !

Drugi argument jaki wysuwano to plaga doktoratów na niskim poziomie, co było i jest faktem. Ale nie podkreślono, że tylko habilitowani mogli prowadzić doktoraty. Doktorzy nie byli zrzucani do Polski niczym amerykańska stonka w czasach zimnej wojny, tylko byli prowadzeni i zatwierdzani przez habilitowanych ! – więc odpowiedzialnych za ich poziom – za zatwierdzanie ich poziomu !

Plaga stonki – rzekomo z winy imperialistów amerykańskich – została opanowana, ale plaga kiepskich doktoratów a także plaga plagiatów ( także doktorskich, także habilitacyjnych] nadal trwa.

Widać, że habilitowani nie nauczyli się nie tylko organizowania konkursów, ale także prowadzenia i oceniania doktoratów i nie zdołali zapanować nad swoją i swoich podopiecznych nieuczciwością !

Jak Jaś nie zdoła się czegoś nauczyć w szkole – i to w ciągu krótkiego czasu – to dostaje dwóję, a czasem nie przechodzi do następnej klasy. Jak habilitowany Jan nie jest w stanie nauczyć się – i to przez długi czas – tak prostej rzeczy jak robienie konkursów, a nawet podpisywania się imieniem i nazwiskiem pod swoimi opiniami, których nie potrafi nawet uzasadnić, to dożywotnio ma zapewnione robotę akademicką i to na na stanowiskach decyzyjnych !

Bo taki jest ten polski system akademicki o utrzymanie którego tak zażarcie walczą jego beneficjenci, nie podając swoich, czy innych opracowań na temat podobno zbawiennej dla nauki roli habilitacji i nie racząc nawet tego objaśnić takim wątpiącym jak ja.

Teologiem nie jestem, ale wiem, że istnieje wiele dzieł/traktatów objaśniających 10 przykazań (razem i każdego z osobna) niezbędnych dla zbawienia człowieka.

Apelownicy formułują swoiste przykazania habilitacyjne – ich zdaniem niezbędne dla zbawienia nauki w Polsce, ale nie powołują się ani na jedno dzieło – choćby nawet habilitacyjne- traktujące o znaczeniu habilitacji w systemie nauki. Nie tłumaczą także jak to jest, że nagrody Nobla ( i nie tylko) otrzymują głównie „wieczni doktorzy”, a dożywotni habilitowani – nader rzadko.

Ja etatowcem nie jestem, wynagradzany za pracę nie jestem ( pracuję, ale nie jestem zatrudniony, a to się u nas nie liczy !) a wiele tomików na tematy akademickie, systemu tytularnego w Polsce napisałem i nawet je ujawniam publicznie do krytycznej analizy przez etatowych i utytułowanych akademików, ale nie mogę się doczekać merytorycznych opinii na ten temat.

Na podstawie mojej wiedzy ( nie mam wątpliwości, że skromnej, ale apelownicy nie chcą mi jej poszerzyć – więc to chyba ich wina !) mniemam, że habilitacja w polskim ‚tytularnym’ systemie akademickim jest szkodliwa:

  1. Była już w II RP, ale przy instalacji systemu komunistycznego w Polsce Włodzimierz Sokorski -komunistyczny politruk wojenny, kiedy front wojenny się skończył został skierowany na front akademicki i zapowiadał, że teraz będzie zarządzanie przez scentralizowaną habilitację i tak było przez lata komunizmu i tak pozostało po medialnym obaleniu komunizmu. Habilitacja była ( i jest) znakomitym narzędziem dyscyplinowania akademików. Niewygodni dla komunistów/karierowiczów/dla systemu komunistycznego mieli mierne szanse na habilitację i tak mimo zmian pozostało.

  2. Dzięki turystyce habilitacyjnej do krajów kompatybilnych systemowo Polacy zdobyli wiele habilitacji, choć ich wykazu nie podają bazy ludzi nauki i nie wiadomo co istotnego wniosły do nauki [ dla przypomnienia polski system tytularny oparty na habilitacji był kompatybilny także w III RP z takimi potentatami naukowymi jak Ukraina, Białoruś, Mołdawia, Słowacja, Mongolia, Korea Północna, Libia, Kuba itd. …https://wobjw.wordpress.com/2010/01/03/prof-dr-hab-dozywotni/ )

  3. Z powodu braku habilitacji, mimo dużego potencjału intelektualnego, nieraz znacznie większego od zatrudnionych na etatach akademickich w Polsce, nie wracali przez lata polscy naukowcy z dobrych ośrodków naukowych. W końcu nawet profesor z Harvardu czy z Oxfordu mógłby być u nas zatrudniony co najwyżej na słabo płatnym etacie adiunkta, bez możliwości prowadzenia zespołów badawczych, gdy słabi hab/prof mogli i mogą to robić dożywotnio. Konieczność zrobienia habilitacji w warunkach systematycznej organizacji niepowodzenia zawodowego przez już utytułowanych ( nieraz utytłanych) skłaniała i skłania młodych aktywnych ludzi, pasjonatów do opuszczania systemu akademickiego, a nawet Polski

  4. ‚habilitantów’ niewygodnych dla establishmentu akademickiego, dla akademickiej pajęczyny załatwia się nieraz poza-merytorycznie [ https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-roberta-koscielnego/;https://blogjw.wordpress.com/2013/02/25/nieustajace-strapienie-problemami-dr-marka-migalskiego/; https://nfaetyka.wordpress.com/2015/07/14/gang-wyzszej-inteligencji/] ‚na telefon’ czy ‚e-maila’.

To tylko dla przykładu 4 kwestie. Resztę mogę przedstawić w obszernej dysertacji, o ile dostanę taką możliwość od decydentów, czy apelowników.

Sam wszystkiego za nich nie będę robić – tak jak kiedyś robiłem za habilitowanych – tym bardziej, że i tak robię nadal wiele, a oni – ani me, ani be, ani kukuryku !

10 przykazań establishmentu akademickiego pod lupą dysydenta akademickiego: Kwestie fundamentalne, których nie ma w Apelu, ani w Konstytucji

Idź wyprostowany

[‚Przykazania’ oparte na skale, mają lepszy fundament – zdj./ Józef Wieczorek]

10 przykazań establishmentu akademickiego

pod lupą dysydenta akademickiego:

Kwestie fundamentalne, których nie ma w Apelu, ani w Konstytucji

Apel [https://blogjw.wordpress.com/2018/02/26/10-przykazan-establishmentu-akademickiego-pod-lupa-dysydenta-akademickiego/ ] dotyczy reformy nauki i szkolnictwa wyższego ujętej aktem „Konstytucja dla nauki”, ale nie ma w nim apelu, aby ta Konstytucja miała swoją preambułę, wyłożenie swojej filozofii reformy, w której winno być zdefiniowane czym ma być uniwersytet w czasach niewątpliwego kryzysu uniwersytetu – czy to ma być korporacja nauczanych i nauczających poszukujących wspólnie prawdy, czym był kiedyś i co zapisywano w statutach, czy nadal ma być fabryką dyplomów i tytułów, czym jest obecnie, ale czego się nie umieszcza w ustawach. Z tej produkcji uniwersytety się wywiązują wytwarzając ogromną ilość tych imponderabiliów, ale jakoś luźno jedynie związanych ( lub wcale nie związanych) z tym co jest rozumiane jako nauka.

Skoro tej fundamentalnej sprawy w ogóle Konstytucja nie porusza, to trudno nawet nad nią merytorycznie dyskutować, zarzucać jej te, czy inne wady – bo jaki jest punkt odniesienia ?

Mimo podkreślania w Apelu fundamentalnych rzekomo kwestii, w fundamentalnych sprawach widać fundamentalne podobieństwa Konstytucji i Apelu !

Mimo, że chyba ok. 1/3 populacji akademickiej Polaków znajduje się poza Polską, ani Konstytucja, ani Apel nie podejmują fundamentalnej kwestii wykorzystania tego ogromnego potencjału intelektualnego dla dobra Polski. Chyba nikt poza mną nie postulował [ jak się okazało bezskutecznie] wykorzystania Polonii akademickiej do reformowania systemu akademickiego w Polsce.[ https://blogjw.wordpress.com/2015/08/07/sprawa-otwarcia-systemu-akademickiego-na-polonie-akademicka/; https://blogjw.wordpress.com/2016/03/22/o-udzial-polonii-akademickiej-w-naprawie-polskiego-systemu-akademickiego/].

Do tej pory nie ma nawet należytej bazy tej polskiej diaspory i jakoś ‚apelownicy’ w tej sprawie nie apelują !

Doświadczenia w tej kwestii Niezależnego Forum Akademickiego [http://nfa.pl/articles.php?topic=48 ] sprzed kilkunastu lat – zostały pominięte, a skoro kierujący NFA [autor tych słów] niejako scedował kwestię Polonii akademickiej na organa rządowe, to kwestia ta obumarła, zamiast się rozwinąć, z rezultatami widocznymi także w Konstytucji i w Apelu.

Podniesienie się z zapaści nauki bez otwarcia na polską diasporę akademicką, rozproszoną po licznych, często bardzo dobrych uczelniach//instytutach zagranicznych, na ich doświadczenia pracy w innych systemach, w których na ogół się sprawdzają – jest niemożliwe, tym bardziej, że drenaż polskich mózgów nadal postępuje i tak naprawdę ani Konstytucja, ani Apel, tego szkodliwego dla Polski ‚postępu’ jakoś nie powstrzymują. W dodatku ‚przykazania’ zawarte w Apelu niejako ten postęp [ ucieczkę młodych, aktywnych pasjonatów nauki] mogą jeszcze nasilić.

Apel, podobnie jak Konstytucja, nie podejmują kwestii patologii akademickich w Polsce, dewastujących potencjał intelektualny i pracę licznych pasjonatów nauki, często tę pracę tracących, a swój potencjał zamrażających. [https://nfaetyka.wordpress.com/; Etyka i patologie polskiego środowiska akademickiego https://blogjw.files.wordpress.com/2012/01/etyka-i-patologie-polskiego-c59brodowiska-akademickiego.pdf ]

Nie było ani jednej konferencji poświęconej rozlicznym patologiom akademickim [https://blogjw.files.wordpress.com/2015/05/czy-bez-nowego-rozdania-uniwersytet-moc5bce-wyjc59bc487-z-kryzysu-akademia-wnet-9-maja-2015-r.pdf ] , nie było żadnej dyskusji z postulatami ograniczenia patologii, w tym mojej propozycji utworzenia Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich – w skrócie POMPA, która by wypompowała chociaż część tych patologii, co by korzystnie wpłynęło na jakoś nauki i edukacji wyższej w Polsce.[https://nfaetyka.wordpress.com/2010/03/13/postulat-organizacji-osrodka-monitoringu-patologii-akademickich/)(link is external]. Kompletny brak zainteresowania tą kwestią tak po stronie Konstytucji, jak i Apelu.

Tak po stronie Konstytucji, jak i Apelu:

  • nie widać kwestii rekrutacji kadr akademickich dotychczas na bazie ustawianych konkursów, do tej pory nie penalizowanych,

  • nie ma kwestii likwidacji patologicznego chowu wsobnego, patologicznej niemobilności kadr ( mamy rzec by można model sedentarny – zajmowanie akademickich stołków do zasiadania od studenta do rektora na tej samej uczelni),

  • nie ma kwestii wieloetatowości kadr ( 2 etaty to też wiele !) czyli nadal zagwarantowane pozoranctwo naukowe i edukacyjne oraz etatowa pajęczyna,

  • nie ma kwestii likwidacji ‚ systemu Drewsa’ [https://blogjw.wordpress.com/2009/01/17/system-drewsa/ ] niemerytorycznej oceny kadr przez ‚samych swoich’ z pominięciem ekspertów zagranicznych i niewygodnych – bo niezależnych

  • nie ma kwestii ‚historycznych’, w tym metod i skutków systematycznej organizacji niepowodzenia zawodowego, która przetrwała transformację ustrojową [Herbert Kopiec – W kręgu nibyprofesorów i prawdziwych kapusiów, Kurier Wnet 3/2018]. Dezubekizacja stanowisk decydenckich zawarta w Konstytucji nie jest kwestią wystarczającą dla oczyszczenia środowiska akademickiego.

  • nie ma kwestii ujawnienia, wykluczenia z systemu i wkluczenia do historii uczelni zasłużonych dla politycznych weryfikacji kadr w czasach wojny jaruzelsko-polskiej. Z tym się wiąże brak woli likwidacji analfabetyzmu akademickiego – zasłużeni nie potrafili podpisywać się ani imieniem, ani nazwiskiem, a ich ukrywający nie potrafią przez dziesiątki już lat zrozumieć znaczenia słowa anonim (i nie tylko) nawet jak są akredytowanymi językoznawcami, rzecz jasna z pełną gamą tytułów akademickich. Nie ma nawet kwestii czego mogą nauczyć analfabeci na uniwersytetach ?

  • nie ma kwestii rzecznika praw akademickich /mediatora akademickiego stąd ‚akademicy’ niszczeni w swoich placówkach przez nadzwyczajną kastę akademicką szukają porady/obrony u dysydenta akademickiego, wyklętego z systemu, bo nie mają u kogo ! [ https://nfapat.wordpress.com/; https://nfamob.wordpress.com/; Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim https://blogjw.files.wordpress.com/2012/01/mediator-akademicki-jako-przeciwdziac582anie-mobbingowi-w-c59brodowisku-akademickim.pdf

  • nie ma kwestii likwidacji akademickich dostaw obowiązkowych [ https://blogjw.wordpress.com/2016/08/19/obowiazkowe-dostawy-akademickie/ ] rujnujących naukę i edukację z nazwy wyższą, podobnie jak dostawy obowiązkowe w rolnictwie rujnowały w PRLu rolnictwo. Z tych ostatnich w końcu zrezygnowano, ale w systemie akademickim – choć nie były wpisane do prawa – funkcjonowały i funkcjonują do dziś na mocy obyczajów i petryfikacji stosunków feudalnych. Przejścia od systemu feudalnego do systemu wolnościowego nie widać . Można być wolnym, gdy się opuści system akademicki i widać wtedy zwiększenie efektów, bo etatowe autorytety moralne i intelektualne (rzecz jasna – hab. i prof.) nie mogą skutecznie przeciwdziałać aktywności lepszych od siebie, zapisywać na swoje konto to o czym nawet pojęcia nie mają !

Ten wykaz bynajmniej nie wyczerpuje wszystkich fundamentalnych kwestii, które winny być zawarte w Konstytucji, a jeśli ich nie ma to w poważnych, odpowiedzialnych Apelach.

Podnieść ponadto należy, że poważna reforma zatrzymania kryzysu nauki i szkolnictwa wyższego nie może polegać na tym, że zrobi się dobrze dla beneficjentów patologicznego systemu. Taka reforma musi boleć, jak każda operacja na chorym pacjencie. Problemem politycznym jest natomiast znalezienie środków uśmierzających ból.

Post scriptum

Fundamenty moich argumentów można znaleźć na moich stronach www:

Blog akademickiego nonkonformistyhttps://blogjw.wordpress.com/

NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIEhttp://www.nfa.pl/

LUSTRACJA I WERYFIKACJA NAUKOWCÓW PRLhttp://lustronauki.wordpress.com/

ETYKA I PATOLOGIE POLSKIEGO ŚRODOWISKA AKADEMICKIEGO

http://nfaetyka.wordpress.com/

MEDIA POD LUPĄ NFAhttp://nfajw.wordpress.com/

NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE – SPRAWY LUDZI NAUKIhttp://nfapat.wordpress.com/

MEDIATOR AKADEMICKI KONTRA MOBBINGhttp://nfamob.wordpress.com/

Archiwum NFA ( w organizacji)- https://nfawww.wordpress.com/

i moich książkach tak papierowych, jak i elektronicznych [linki dostępne na https://blogjw.wordpress.com/]

z którymi dotąd twórcy Konstytucji, jak i Apelu, dyskusji nie podjęli mimo moich propozycji i apeli ! Za trudne dla beneficjentów systemu ?

Wiele kwestii i to fundamentalnych można też usłyszeć w nagraniach Niepoprawnego Magazynu Akademickiego ( 19 jednogodzinnych audycji, linki na https://blogjw.wordpress.com/]

Mimo wszystko, moje niezależne [ bez finansowania] strony i audycje są nadal otwarte na dyskusje i polemiki, także na autorskie teksty, które chętnie na nich zamieszczę, tak jak chętnie porozmawiam w audycjach niepoprawneradio.pl do czego od wielu miesięcy zachęcałem i nadal zachęcam.

Nikt nie może mi zarzucić zasadnie, że jestem zamknięty na polemikę/krytykę. Wręcz przeciwnie. To beneficjenci systemu [ także spośród twórców Konstytucji, jak i Apelu] są na mnie zamknięci i to jest smutna prawda. W tej materii dobrej zmiany – brak !

10 przykazań establishmentu akademickiego pod lupą dysydenta akademickiego

[ te przykazania oparte są na skale, na mocnym fundamencie,

tablice osadzone na bagnie, ani chybi by się w nim  pogrążyły

– zdjęcie nie tylko geologiczne –  Józef Wieczorek ]

10 przykazań establishmentu akademickiego

pod lupą dysydenta akademickiego

[wstęp]

Przeczytałem swoiste 10 przykazań establishmentu akademickiego i 5 grzechów, niekoniecznie głównych, procesu legislacyjnego ustawy o nauce i szkolnictwie wyższym do dyskusji przedłożonych przez sygnatariuszy apelu rozmaitej orientacji – od prawicy do lewactwa.[ http://www.radiokrakow.pl/resource/www_files/file/fd547a1961656072f2e8b7a5cc42c89f.pdf , https://wpolityce.pl/polityka/383320-wazny-list-prawie-150-naukowcow-do-ministra-gowina-rewolucja-ktora-przygotowali-tworcy-tzw-konstytucji-dla-nauki-grozi-nieobliczalnymi-konsekwencjami .

Rzecz jasna zamierzam się do nich ustosunkować, jakkolwiek do moich setek artykułów zebranych w kilkanaście tomików ( po ok. 200 stron każdy)- patrz https://blogjw.wordpress.com/ [ i tam linkowane] Moje boje 1,Moje boje 10,Moje boje 11,Moje boje 2,Moje boje 3,Moje boje 4,Moje boje 5,Moje boje 6,Moje boje 7,Moje boje 8,Moje boje 9

dotyczących systemu nauki i szkolnictwa wyższego, a w szczególności jego patologii, jakoś ani minister – twórca reformy, ani sygnatariusze apelu do ministra, do tego materiału się nie ustosunkowali, mimo że te teksty/książeczki są dostępne w sieci za darmo, opracowane za darmo, do przeczytania/przemyślenia/przedyskutowania wystawione i rozpowszechniane, a winny one dawać do myślenia ludziom rzeczywiście zaangażowanym w sprawy reformowania systemu akademickiego, w poznanie jego fundamentów, przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Wnoszą też wiele do sprawy finansowania ludzi nauki, genezy kadr akademickich, ich rekrutowania, oceniania, awansowania, kontrolowania.

Mimo, że jest to działalność pro publico bono, prowadzona od lat, a od początku tego wieku dzięki internetowi wystawiona na widok publiczny i monitorowana (przynajmniej okresowo) zarówno na poziomie ministerialnym, jak i pro-reformatorskiej społeczności akademickiej, z uwzględnieniem Polonii akademickiej, pozostała jakby nieznana establishmentowi akademickiemu, który w ataku na reformę min. Gowina sformułował swoiste 10 przykazań, do czego zamierzam się jednak odnieść, nie jako decydent ( bo nim nie jestem) , lecz jako dysydent akademicki całkowicie wykluczony/wyklęty ze środowiska akademickiego sformowanego w czasach PRLu i III RP .

Nie jestem zwolennikiem takiego kształtu tej reformy, co dokumentowałem dziesiątkami tekstów, felietonów i rozmów radiowych ( niepoprawnych rzecz jasna) do czego ani twórcy reformy, ani jej obecni krytycy, się nie odnieśli i dyskusji nie podjęli, mimo że moje zastrzeżenia do reformy były i są fundamentalne.

Uważam bowiem, że reforma ma słabe fundamenty, inaczej mówiąc ciężka konstrukcja systemu akademickiego posadawiana jest na gruncie bagiennym i/lub osuwiskowym, co grozi pogrążeniem się konstrukcji lub jej osuwiskowe spełzanie.

Cała dyskusja wokół reformy, w tym i apel establishmentu akademickiego, nie dotyczy fundamentów, ani nawet konstrukcji nośnej, lecz ornamentyki i wystroju wnętrza.

To jest mniej więcej tak, jakby tracono czas i pieniądze na prace projektowe łazienki na pierwszym piętrze, nie zważając na to, że budynek posadawiany jest na bagnie.

Co z tego, że zaprojektujemy piękną łazienkę, jak jest niemal pewne, że nie weźmiemy w niej nawet prysznicu, bo budynek się zawali, a przynajmniej pochyli się tak, że kanalizacja ( w tym prysznice) nie będzie działać.

To, że system akademicki w PRLu po okupacji niemieckiej uruchomiany przez komunistów został tak zaprojektowany, aby umożliwił tworzenia nowego człowieka, podległego zarządzającej kaście komunistycznej powinien wiedzieć każdy.

System w PRLu opierał się na wspieraniu kłamstwa, a nie na poszukiwaniu prawdy – co jest istotą nauki, a co dla systemu komunistycznego byłoby zabójcze.

System rozprawiał się z prawdą i jej poszukiwaczami/ nosicielami/propagatorami, bo ci zagrażali komunistycznym uniwersytetom,  a wynosił na piedestały miłośników systemu kłamstwa i oportunistów. Mam w tej materii osobiste wspomnienia sprzed tzw. transformacji ustrojowej, nie budzące jednak zainteresowania establishmentu akademickiego.

Po roku 1989 system ten nie został zasadniczo zmieniony, tak personalnie, jak i strukturalnie i pozostał skansenem systemu komunistycznego.

Pozorowano jedynie zmiany, szczelnie system zamykając. Można obrazowo rzec – uszczelniając okna i instalując drzwi antywłamaniowe, aby element niepożądany, szczególnie ten wykluczony/wyklęty przez komunistów z systemu, i ten z emigracji akademickiej czasem do szczelnego, autonomicznego systemu się nie włamał.

Nadzwyczajna akademicka kasta beneficjentów negatywnej selekcji kadr PRLu reprodukowana w podobnym systemie w III RP sama się ocenia/awansuje/kontroluje w patologicznym systemie zamkniętym posadowionym na bagnie, coraz bardziej się pogrążającym.

Apel establishmentu bynajmniej nie idzie w kierunku osuszenia bagna i wznoszenia konstrukcji systemu akademickiego na solidnym, intelektualnym i moralnym fundamencie, bo tych tematów w swoich ‚przykazaniach’ nie podejmuje, tak jak establishment nie podejmował nawet dyskusji z moimi apelami/postulatami/argumentami, jak i wcześniejszymi usiłowaniami naprawy systemu akademickiego przedstawianymi [ https://nfawww.wordpress.com/category/akcje-nfa/ ] przez założone i kierowane przez mnie Niezależne Forum Akademickie, otwarte nie tylko na całe krajowe środowisko akademickie, lecz i na Polonię akademicką, stanowiącą potężny rezerwuar sił intelektualnych nadal niechciany przez establishment akademicki.

Skoro ‚apelownicy’ podnoszą – ‚mamy przed polską nauką wiele spraw, które
należałoby swobodnie przedyskutować przy okazji nowej legislacji‚ zamierzam przedłożyć w kilku odcinkach swobodną dyskusję nad ich ‚przykazaniami’ i udokumentować każdy swobodny głos w dyskusji, całkiem za darmo, aby uniknąć problemów finansowych, tak często podnoszonych przez establishment akademicki.

Zobaczymy jak będzie wyglądać dyskusja nad fundamentami systemu akademickiego dla dobra Polski i czy w tej materii pojawią się jakieś znamiona dobrej zmiany.

UWAGA: Moja dyskusja nad ‚przykazaniami ‚ – niebawem

Treść apelu etatowego ( czasem wielo) establishmentu akademickiego:

Apel o zmiany w planie reformy nauki ministra Gowina
Z wielkim niepokojem obserwujemy plany wicepremiera Jarosława Gowina w
sprawie reformy nauki i szkolnictwa wyższego.
Niewątpliwie, poprawiony projekt ustawy zawiera pozytywne ustępstwa w stosunku
do pierwotnych założeń. Trzeba je odnotować z uznaniem. Między innymi wycofano się z pomysłu tajnych recenzji w przewodach habilitacyjnych i wnioskach profesorskich.

Mowa jest o poszerzeniu możliwości zrzeszania się uczelni. Występuje pomysł tworzenia „szkół doktorskich”. Ustawa otwiera możliwość wprowadzenia egzaminów wstępnych, bez których nigdy nie będzie możliwe podniesienie poziomu studiów.
Przedłożony Radzie Ministrów i kierowany do Sejmu projekt ustawy zawiera jednak
w dalszym ciągu niezmiernie groźne rozwiązania, których wejście w życie spowoduje
olbrzymi, niekorzystny przewrót w szkolnictwie akademickim. Przewrót ten może uruchomić lawinę gwałtownych, niekontrolowanych zmian. Nie będzie można ich powstrzymać.
Mamy przekonanie, że absolutnie konieczne wprowadzenie do ustawy określonych
poprawek, które uczynią ją aktem prawnym możliwym do przyjęcia.

Byłoby ich dziesięć:

  1. Po pierwsze, należy zaniechać planu tworzenia rad uczelni złożonych z osób
    wprowadzonych z zewnątrz w ponad połowie ich członków.
  2. Po drugie, niezbędne jest dodanie postanowienia, iż obok rektora i senatu również
    wydziały na czele z dziekanami są organami uczelni.
  3. Po trzecie, kategorycznie domagamy się porzucenia planu powoływania „profesorów dydaktycznych”.
  4. Po czwarte, stanowczo sprzeciwiamy się faktycznemu zniesieniu habilitacji poprzez uchylenie obowiązku jej uzyskania.
  5. Po piąte, niezbędna pozostaje rezygnacja z projektu udzielania habilitacji na podstawie grantu europejskiego.
  6. Po szóste, nie do przyjęcia jest zamysł ewaluacji uczelni jako całości, a nie
    poszczególnych wydziałów, jak ma to miejsce obecnie.
  7. Po siódme, niezbędne jest przywrócenie kolokwium habilitacyjnego, przynajmniej w naukach humanistycznych i społecznych.
  8. Po ósme, jako nie do przyjęcia wydaje się pomysł, aby rektor sam ustanawiał kierunki studiów i je znosił bez jakiejkolwiek kontroli Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
  9. Po dziewiąte, konieczne jest utrzymanie a zarazem zreformowanie Centralnej Komisji jako organu działającego w postępowaniach habilitacyjnych i przewodach profesorskich, gdyż tylko dzięki temu organowi można utrzymać rzetelność doboru recenzentów.
  10. Po dziesiąte, nie można nie wyrazić sprzeciwu wobec zaproponowanego systemu
    punktacji czasopism. Prowadzi on do degradacji setek z nich poprzez umieszczenie ich na „liście B”, stanowiącej swoistą „poczekalnię”, w której wszystkie byłyby punktowane „po równo”.

Złożone z osób zewnętrznych Rady uczelni pogłębią proces gwałtownej
komercjalizacji uczelni i nie rozwiążą żadnego z problemów, z jakimi boryka się dzisiaj
szkolnictwo wyższe. Likwidacja wydziałów w najlepszym razie wywoła olbrzymi bałagan.
„Profesura dydaktyczna” to wskrzeszenie żałosnej funkcji „starszego wykładowcy”, znanej z doby PRL. Wykładać na uniwersytecie może tylko ktoś, kto sam prowadzi pracę badawczą.
Zachowanie autonomii wydziałów (nielikwidowanie rad) stanowi oczywistą
gwarancję samorządności uczelni i partycypacji grona profesorskiego w rządzeniu, a przede wszystkim w sprawowaniu kontroli nad procesem awansów.
Przydzielanie kategorii ewaluacyjnych nie wydziałom, ale uczelniom jako całości
doprowadzi do niesprawiedliwości. Każda (lub niemal każda) z nich ma wydziały bardzo
dobre, dobre, słabe i bardzo słabe. Wprowadzenie tego rozwiązania doprowadzi do upadku licznych uczelni regionalnych i przyczyni się do pogłębienia podziału na „Polskę A” i „Polskę B”. Dodatkowe pieniądze powinny trafić tylko do wydziałów najlepszych, na wszystkich uczelniach.
Zniesienie habilitacji poprzez uchylenie jej obowiązku oznaczać będzie krach
humanistyki i totalną dewaluację tytułu profesora nadawanego przez uczelnię, gdyż zostanie nim właściwie każdy, kto ma doktorat. Jest wielce niestosowne i drastycznie godzące w powagę nauki przyznawanie habilitacji komuś, kogo Rada Wydziału nie może wezwać na kolokwium, tylko musi procedować zaocznie. Tak, niestety, wygląda to obecnie.
Oprócz tych fundamentalnych kwestii, mamy przed polską nauką wiele spraw, które
należałoby swobodnie przedyskutować przy okazji nowej legislacji. Do takich zaliczyć trzeba chociażby pięć z nich:
(1) Mamy duże wątpliwości, czy system grantowy – oparty o całkowitą uznaniowość i
„punktozę” – jest rozwiązaniem właściwym. Potrzebne jest raczej poszukiwanie równowagi między trzema strumieniami finansowania nauki, a są to: pensje pracowników naukowych, środki na badania statutowe kierowane do jednostek oraz granty, czyli środki na konkretny projekt.
(2) Najwyższy czas przemyśleć na nowo bilans działania tzw. systemu bolońskiego.
Jego silny wpływ na obniżenie poziomu studiów humanistycznych jest od dawna widoczny.
Postulat przyznania senatom uczelni prawa do organizowania jednolitych pięcioletnich
studiów magisterskich w humanistyce wydaje się niepozbawiony mocnych racji.
(3) Za co najmniej wątpliwą, i wymagającą zastanowienia się, uznajemy koncepcję
przyznania prawa do habilitowania tylko uczelniom mającym kategorie A+, A i B+.
Pozostałym groziłby nieuchronny upadek.
(4) System punktowy w obecnym kształcie jest niemożliwy do utrzymania dla nauk
humanistycznych i społecznych. Ich specyfika nie została w żaden sposób uwzględniona.
Całościowe przemyślenie tej sprawy raz jeszcze i porzucenie tego, co jest jawnym absurdem pozostaje niezbędne.
(5) Wyjątkowo wątpliwe jest proponowane uzależnianie możliwości ubiegania się o
doktorat i habilitację od publikacji w czasopismach zagranicznych. To samo trzeba
powiedzieć o pomyśle przyznawania punktów za książki wydawane tylko w wydawnictwach certyfikowanych, których specjalną listę planuje ułożyć Ministerstwo.
*
Niezbędne byłoby powołanie specjalnej podkomisji przy sejmowej Komisji właściwej
ds. Nauki i Szkolnictwa Wyższego w celu przemyślenia tych wszystkich problemów na
obecnym etapie postępowania legislacyjnego. Z całą odpowiedzialnością popieramy ten zgłoszony już publicznie pomysł. Gremium takie powinno przynajmniej wysłuchać opinii krytyków obecnego projektu ustawy. Ustawodawcy nie wolno zadowolić się deklaracjami rektorów, którzy są „za”, gdyż otrzymają olbrzymią władzę.
Nauka jest dziedziną o wyjątkowej wrażliwości. Rewolucja, którą przygotowali
twórcy tzw. Konstytucji dla Nauki, grozi nieobliczalnymi konsekwencjami. Nie skorzysta na  niej ani środowisko naukowe, ani obecnie rządzący. Obyśmy nie utracili szansy, jaką jest możliwość wypracowania rzeczywistej, odważnej i rozważnej reformy.
11 lutego 2018 r.
1. Prof. dr hab. Jacek Bartyzel, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
2. Dr Michał Białkowski, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
3. Dr hab. Marek Białokur, Uniwersytet Opolski
4. Prof. dr hab. Jan Błeszyński, Uniwersytet Warszawski
5. Dr hab. Sabina Bober, Katolicki Uniwersytet Lubelski
6. Prof. dr hab. Adam Bosiacki, Uniwersytet Warszawski, dyrektor Instytutu Nauk o
Państwie i Prawie
7. Dr hab. Jarosław Cabaj, prof. nadzw., Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w
Siedlcach
8. Dr hab. Piotr Chlebowski, Katolicki Uniwersytet Lubelski
9. Prof. dr hab. Aleksander Chłopecki, Uniwersytet Warszawski
10. Dr hab. Piotr Cichoracki, Uniwersytet Wrocławski
11. Dr hab. Arkadiusz Czwołek, prof. nadzw., Uniwersytet Mikołaja Kopernika
12. Prof. dr hab. Małgorzata Dąbrowska, Uniwersytet Łódzki
13. Dr Rafał Drabik, Instytut Pamięci Narodowej
14. Prof. dr hab. Jan Draus, Rzeszów, przewodniczący Kolegium IPN
15. Dr Sylwia Galij-Skarbińska, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
16. Dr hab. Małgorzata Gmurczyk-Wrońska, prof. nadzw., Instytut Historii PAN
17. Prof. dr hab. Mirosław Golon, Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Instytut Pamięci
Narodowej
18. Dr hab. prof. nadzw. Artur Górak, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej
19. Prof. dr hab. Bogusław Górka, Uniwersytet Gdański
20. Prof. dr hab. Janusz Gruchała, Uniwersytet Jagielloński
21. Dr hab. Piotr Gryglewski, prof. nadzw., Uniwersytet Łódzki
22. Dr hab. Dariusz Grzybek, Uniwersytet Jagielloński
23. Dr Dariusz Fabisz, Uniwersytet Zielonogórski
24. Prof. dr hab. Igor Hałagida, Uniwersytet Gdański, IPN
25. Dr hab. Waldemar Handke, prof. nadzw., Politechnika Koszalińska
26. Dr hab. Marek Herma, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
27. Prof. dr hab. Marek Jabłonowski, Uniwersytet Warszawski, prodziekan Wydziału
Informacji, Informacji i Bibliologii
28. Prof. dr hab. Wiesław Jamrożek, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
29. Dr hab. Danuta Jastrzębska-Golonka, prof. Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego,
Bydgoszcz
30. Dr hab. Katarzyna Jedynakiewicz-Mróz, prof. nadzw., Uniwersytet Łódzki
31. Dr Agata Jeziorna, Politechnika Łódzka
32. Dr hab. prof. nadzw. Dariusz Jeziorny, Uniwersytet Łódzki, dyrektor Instytutu Historii
33. Dr hab. Krzysztof Kaczmarski, Instytut Pamięci Narodowej
34. Dr Bartosz Kaczorowski, Uniwersytet Łódzki
35. Dr hab. Paweł Kaczorowski, prof. nadzw., Uniwersytet Kardynała Stefana
Wyszyńskiego
36. Dr hab. Krzysztof Kania, Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Toruń
37. Dr hab. Andrzej M. Kaniowski, prof. Uniwersytetu Łódzkiego
38. Prof. dr hab. Marcin Karas, Uniwersytet Jagielloński
39. Dr hab. Piotr Kardela, Instytut Pamięci Narodowej
40. Prof. dr hab. Józef Kargul, Wyższa Szkoła Pedagogiczna im. Janusza Korczaka,
Warszawa
41. Dr hab. Zbigniew Karpus, prof. nadzw. UMK, dziekan Wydziału Politologii i Studiów
Międzynarodowych
42. Prof. dr hab. Norbert Kasparek, Uniwersytet Warmińsko- Mazurski
43. Prof. dr hab. Krzysztof Kawalec, Uniwersytet Wrocławski
44. Dr hab. Robert Kłaczyński, prof. nadzw., Uniwersytet Pedagogiczny
45. Prof. dr hab. Michał Klimecki, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
46. Prof. dr hab. Maciej Kokoszko, Uniwersytet Łódzki
47. Prof. dr hab. Marek Kornat, Instytut Historii PAN, Uniwersytet Kardynała Stefana
Wyszyńskiego
48. Dr hab. Tomasz Kozłowski, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
49. Dr hab. Marcin Krajewski, Uniwersytet Warszawski
50. Dr hab. Marcin Kruszyński, prof. nadzw., Instytut Pamięci Narodowej, Wyższa Szkoła
Oficerska Sił Powietrznych
51. Prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk, Instytut Historii PAN
52. Dr hab. prof. nadzw. Dariusz Kupisz, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej
53. Dr hab. Piotr Kwiatkiewicz, prof. Uniwersytetu Zielonogórskiego
54. Dr hab. Jan Lenczarowicz, Uniwersytet Jagielloński
55. Dr hab. Krzysztof Lesiakowski, prof. Uniwersytetu Łódzkiego
56. Dr hab. Rafał Leszczyński, prof. Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w
Warszawie
57. Dr Paweł Libera, Instytut Historii PAN, Instytut Pamięci Narodowej
58. Dr Rafał Łatka, Instytut Pamięci Narodowej
59. Dr hab. Rafał Łętocha, prof. nadzw., PWSZ w Oświęcimiu, Uniwersytet Jagielloński
60. Prof. dr hab. Janusz Łosowski, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin
61. Dr hab. Dariusz Magier, prof. nadzw., Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w
Siedlcach
62. Dr Andrzej Marzec, Uniwersytet Jagielloński
63. Dr hab. Robert Majzner, prof. nadzw., Akademia Jana Długosza w Częstochowie,
dyrektor Instytutu Historii
64. Dr hab. Katarzyna Maksymiuk, prof. nadzw., Uniwersytet PrzyrodniczoHumanistyczny  w Siedlcach
65. Dr Wojciech Marciniak, Uniwersytet Łódzki
66. Dr hab. Maciej Marszał, prof. nadzw., Uniwersytet Wrocławski
67. Dr hab. Iwona Massaka, prof. nadzw., Uniwersytet Mikołaja Kopernika
68. Prof. dr hab. Wojciech Materski, Instytut Studiów Politycznych PAN
69. Dr hab. Dorota Michaluk, prof. nadzw., Uniwersytet Mikołaja Kopernika
70. Dr hab. Janusz Mierzwa, Uniwersytet Jagielloński
71. Prof. dr hab. Krzysztof Mikulski, UMK, Toruń
72. Prof. dr hab. Eugeniusz Mironowicz, Uniwersytet w Białymstoku
73. Dr Wojciech Jerzy Muszyński, Instytut Pamięci Narodowej
74. Prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
75. Prof. dr hab. Andrzej Nowak, Instytut Historii PAN, Uniwersytet Jagielloński
76. Prof. dr hab. Janusz Odziemkowski, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego
77. Dr hab. Tomasz Olchanowski, Uniwersytet w Białymstoku
78. Prof. dra hab. Edward Opaliński, Instytut Historii PAN, Uniwersytet Jana
Kochanowskiego (Filia w Piotrkowie Trybunalskim)
79. Dr hab. Zbigniew Osiński, prof. nadzw., Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej
80. Prof. dr hab. Waldemar Paruch, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej
81. Prof. dr hab. Tomasz Pawelec, Uniwersytet Śląski
82. Dr hab. Jacek Pietrzak, prof. Uniwersytetu Łódzkiego
83. Dr hab. Robert Piętek, prof. nadzw., Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w
Siedlcach
84. Prof. dr hab. Tadeusz Pilch, Uniwersytet Warszawski
85. Dr hab. Mateusz Pilich, Uniwersytet Warszawski
86. Prof. dr hab. Krzysztof Pilarczyk, Uniwersytet Jagielloński
87. Dr hab. Ryszard Piotrowski, prof. Uniwersytetu Warszawskiego
88. Dr hab. Danuta Plecka, prof. nadzw. UMK, Toruń; Uniwersytet Zielonogórski
89. Dr hab. Jan Pisuliński, prof. nadzw., Uniwersytet Rzeszowski
90. Dr hab. Jacek Piszczek, prof. nadzw., Instytut Ochrony Roślin – Państwowy Instytut
Badawczy
91. Prof. dr hab. Jerzy Poczobut, Uniwersytet Warszawski
92. Prof. dr hab. Bogusław Polak, Politechnika Koszalińska
93. Dr hab. Michał Polak, prof. nadzw., Politechnika Koszalińska
94. Dr hab. Ryszard Polak, prof. nadzw., Akademia Wychowania Fizycznego, Warszawa
95. Prof. dr hab. Wojciech Polak, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
96. Dr hab. Zdzisław Polcikiewicz, prof. nadzw., Uniwersytet Mikołaja Kopernika
97. Dr hab. prof. nadzw. Robert Ptaszek, Katolicki Uniwersytet Lubelski
98. Dr Małgorzata Ptasińska, Uniwersytet Warszawski, Instytut Pamięci Narodowej
99. Dr hab. Jarosław Rabiński, Katolicki Uniwersytet Lubelski
100.Prof. dr hab. Andrzej Rachuba, Instytut Historii PAN
101.Prof. dr hab. Jerzy Rajman, Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
102.Dr hab. Elżbieta Rączy, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego
103.Dr hab. Marek Rewizorski, prof. nadzw., Uniwersytet Gdański
104.Dr hab. Zbigniew B. Rudnicki, prof. nadzw., Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków
105.Dr hab. Tadeusz Rutkowski, Uniwersytet Warszawski
106.Dr hab. Karol Sacewicz, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, IPN
107.dr hab. Wiesława Sajdek, prof. Akademii Jana Długosza w Częstochowie
108.Prof. dr hab. Jan Wiktor Sienkiewicz, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
109.Dr hab. Marek Sioma, prof. nadzw., Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, dyrektor
Instytutu Historii
110.Dr hab. Tomasz Sikorski, prof. nadzw., Uniwersytet Szczeciński
111.Dr hab. Paweł Skibiński, Uniwersytet Warszawski
112.Dr hab. Henryk Słoczyński, Uniwersytet Jagielloński
113.Dr hab. Maria Starnawska, prof. nadzw., Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w Siedlcach
114.Dr hab. Michał Strzelecki, prof. nadzw., Uniwersytet Mikołaja Kopernika
115.Prof. dr hab. Włodzimierz Suleja, Uniwersytet Wrocławski, dyrektor Biura Badań
Historycznych
116.Dr hab. Mirosław A. Supruniuk, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
117.Dr hab. Krzysztof Sychowicz, Państwowa Wyższa Szkoła Informatyki i
Przedsiębiorczości w Łomży, IPN
118.Prof. dr hab. Marek Szulakiewicz, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
119.Dr hab. Mirosław Szumiło, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej
120.Dr hab. Jan Szumski, UKSW, Instytut Pamięci Narodowej
121.Prof. dr hab. Maria Szyszkowska, Uniwersytet Warszawski
122.Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski, Uniwersytet Łódzki, przewodniczący Komitetu
Nauk Pedagogicznych PAN
123.Dr hab. Cezary Taracha, prof. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
124.Prof. dr hab. Jacek Tebinka, Uniwersytet Gdański
125.Dr Aleksander Temkin, przewodniczący Komitetu Kryzysowego Humanistyki
Polskiej
126.Dr hab. Jacek Tylicki, prof. nadzw., Uniwersytet Mikołaja Kopernika
127.Dr hab. Maciej Urbanowski, Uniwersytet Jagielloński
128.Dr hab. Dominika Wajda, Uniwersytet Warszawski
129.Prof. dr hab. Violetta Wasilewska-Krawczyk, Uniwersytet Łódzki
130.Ks. dr Jarosław Wąsowicz SDB, Archiwum Salezjańskie Inspektorii Pilskiej, WSD
Towarzystwa Salezjańskiego w Lądzie
131.Dr hab. Dorota Wereda, prof. nadzw., Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w
Siedlcach
132.Ks. dr hab. Zbigniew Werra, prof. nadzw., Politechnika Koszalińska
133.Prof. dr hab. Adam Wielomski, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego
134.Dr hab. Elżbieta Wojcieszyk, Instytut Pamięci Narodowej
135.Prof. dr hab. Tadeusz Wolsza, Instytut Historii PAN, Uniwersytet Kazimierza
Wielkiego w Bydgoszczy
136.Dr hab. Marian Wolski, prof. nadzw., Uniwersytet Papieski Jana Pawła II, Kraków
137.Prof. dr hab. Wiesław J. Wysocki, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego
138.Dr hab. Grzegorz Zackiewicz, Uniwersytet w Białymstoku
139.Ks. dr hab. Dominik Zamiatała, prof. nadzw., Uniwersytet Kardynała Stefana
Wyszyńskiego
140.Prof. dr hab. Marzenna Zaorska, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie
141.Prof. dr hab. Zbigniew Zaporowski, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej
142.Prof. dr hab. Radosław Zenderowski, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego
143.Ks. prof. dr hab. Zygmunt Zieliński, Katolicki Uniwersytet Lubelski, emeritus
144.Prof. dr hab. Stanisław Żerko, Akademia Marynarki Wojennej w Gdyni, Instytut
Zachodni (Poznań)
145.Dr hab. Radosław Żurawski vel Grajewski, prof. nadzw., Uniwersytet Łódzki