Akta Prezydenta Johna F. Kennedy’ego na drodze do odtajnienia, a akta Józefa Wieczorka -nie !

Skupieni wokół Zebu

Skupieni w przestrzeni publicznej wokół KO ‚Zebu”

[ b. rektor UJ Franciszek Ziejka – https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/08/franciszek-ziejka-rektor-ktory-ma-dowod-na-niewinnosc-w-swoim-rekopisie-znalezionym-w-garazu/ ]

jednego ze strażników tajnych teczek UJ

Akta Prezydenta Johna F. Kennedy’ego na drodze do odtajnienia,

a akta Józefa Wieczorka -nie !

Konstytucja dla nauki” wzmacnia jeszcze bezprawie junty Jaruzelskiego !

Media [https://www.tvp.info/34559786/poznamy-prawde-o-smierci-kennedyego-trump-odtajnia-dokumenty] podają :

Prezydent Donald Trump zgodził się na ujawnienie kolejnej partii odtajnionych dokumentów związanych z zamachem na prezydenta Johna F. Kennedy’ego. Prezydent J.F. Kennedy został zastrzelony 22 listopada 1963 r. w Dallas w stanie Teksas.

Ustawa podpisana  26 października 1992 r. przez prezydenta George’a H. W. Busha przewidywała 25-letni okres objęcia niektórych dokumentów tajemnicą państwową, z prawem urzędującego prezydenta do przedłużenia tego okresu ze względu na żywotne interesy państwa. Prezydent Trump zdecydował się na ich ujawnienie..”

To krok w dobrym kierunku. Mija już ponad 50 lat od śmierci niewygodnego dla wielu prezydenta USA, a zagadka jego śmierci nie została dostatecznie wyjaśniona ze względu na żywotne interesy państwa.

W Polsce mamy także wiele takich tajemnic wagi państwowej, jak np. zagadka zbrodni na ks. Jerzym Popiełuszce, ale mamy także wiele niewyjaśnionych tajemnic mniejszej wagi, niemniej strzeżonych przed ujawnieniem, a może nawet bardziej.

Trudno żebym nie miał w tych sprawach żadnej refleksji, skoro moje papiery dokumentujące sprawę wygnania mnie z Uniwersytetu Jagiellońskiego przed 30 laty, a jak się okazuje po latach – dożywotniego, do tej pory są tajne !

Nie zostałem skazany na śmierć fizyczną (choć niektórzy jej się spodziewali), a tylko akademicką, to jednak dotkliwą dożywotnio i nie tylko dla mnie [https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/ ].

Podstawą utajnienia było ‚prawo’ r. 1983 czasów wojny jaruzelsko-polskiej na podstawie którego prowadzono działania operacyjne mające na celu oczyszczenie uczelni z elementu niewygodnego, nonkonformistycznego, stanowiącego zagrożenie dla socjalistycznej uczelni i wychowania młodzieży akademickiej w duchu podziwu, a przynajmniej akceptacji, dla najlepszego z systemów jaki zaprowadzili u nas okupanci komunistyczni.

Domagając się respektowania elementarnych, uniwersalnych zasad demokratycznych i etycznych w życiu uniwersytetu, protestując przeciwko deprawacji młodzieży akademickiej, domagając się przenoszenia w stan nieszkodliwości akademickich szkodników, często na etatach profesorskich, znalazłem się na ścieżce dyscyplinarnej,  a następnie zostałem wydalony z uniwersytetu podczas Wielkiej Czystki Akademickiej lat 19867/1987.

Nie było to wydalenie dyscyplinarne, bo ścieżka ta prowadziła do decydentów akademickich realizujących politykę partii i nakazy organów bezpieczeństwa.

Droga ta była zatem niebezpieczna i decydenci ochraniani przez silne służby wewnętrzne to niebezpieczeństwo zażegnali.

Zostałem oceniony negatywnie jako osoba nie rokująca nadziei na poprawę, bez podania uzasadnienia merytorycznego.

Kto oceniał ? Do tej pory nie wiadomo, bo komisja weryfikacyjna nie podpisała się imieniem i nazwiskiem,  a rektor tego bezprawnego dokumentu nie wrzucił do kosza, nie wyrzucił komisji na zbity pysk, lecz tak postąpił ze mną, oświadczając, że jestem ofiarą swego nonkonformizmu.

Ja do dnia dzisiejszego uważam się za ofiarę działań tajnej, anonimowej, akademickiej, zorganizowanej grupy przestępczej oraz konformizmu i oportunizmu beneficjentów Wielkiej Czystki Akademickiej, którzy do tej pory nie odtajnili papierów w mojej sprawie wytworzonych  i nic nie zrobili aby tak się stało.

Jak rozumiem utajnienie ich nadal stanowi żywotny interes Uniwersytetu Jagiellońskiego i wzorujących się na swojej Matce Rodzicielce uczelni.

Widocznie te papiery nadal stanowią śmiertelne zagrożenie dla nadzwyczajnej kasty akademickiej a ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego nadal nie ma kompetencji, aby je odtajnić, zbadać, podobnie jak nie mają do tego właściwości, liczni utytułowani, etatowi profesorowie historii, badający tak najnowszą historię, aby czasem jej nie poznać.

Ja uznając się za osobę z właściwościami i kompetencjami zamierzałem te sprawy wyjaśnić, ale moje zapały szybko ostudzono, a żadnego wsparcia ze strony beneficjentów systemu – zasiedlających etaty, obsypywanych tytułami i zaszczytami, orderami, medalami itp – jak nie miałem, tak nie mam.

Nic nie wskazuje na to, że papiery kiedykolwiek zostaną odtajnione i zbadane.

Projekt tzw. „Konstytucji dla nauki” [ http://konstytucjadlanauki.gov.pl/content/uploads/2017/09/projekt-ustawy-prawo-o-szkolnictwie-wyzszym-i-nauce-16092017-v1.pdf ] przewiduje bowiem, że i obecne akademickie sprawy dyscyplinarne mają być utajniane [ Art. 299. Akta postępowania wyjaśniającego i dyscyplinarnego nie stanowią informacji publicznej i nie podlegają udostępnieniu w trybie ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe ] z czego wniosek , że obecne ministerstwo czerpie pełną garścią z doświadczeń i prawa stanu wojennego.

„Konstytucja dla nauki” wzmocni jeszcze bezprawie junty Jaruzelskiego.

Nie bez przyczyny” Konstytucja” spotyka się z aprobatą niemałej części decydentów akademickich. Odetchnęli z ulgą, bo ma być tak – jak było i nadal w systemie będzie panował dobry klimat dla tajnych, anonimowych, akademickich grup przestępczych, a te działające jeszcze w czasach Wielkiej Czystki Akademickiej – nigdy nie zostaną ujawnione.

Takie są żywotne interesy nadzwyczajnej kasty akademickiej, zresztą matki -rodzicielki nadzwyczajnej kasty sędziowskiej, wzorem swojej matki, także utajniającej swoje niecne poczynania.

Żywotnym interesem Polski jest,  aby zerwano ze spuścizną czasów komunistycznych, aby unieważniono haniebne bezprawie tych czasów, aby przeniesiono w stan nieszkodliwości tych,  którzy za tę hańbę odpowiadają i nadal kształtują, zanieczyszczają przestrzeń publiczną i zatruwają życie polskich obywateli, szczególnie tych patriotycznie nastawionych.

 

Reklamy

Wołanie do Alma Mater: Akademicy opamiętajcie się, najwyższy czas !

Na opak

Wołanie do Alma Mater:

Akademicy opamiętajcie się, najwyższy czas !

Rektor Uniwersytetu Jagielońskiego, prof. Wojciech Nowak, w rozmowie z Gazetą Krakowską:”Jeśli ktoś myśli inaczej, to my niszczymy go, upokarzamy, nienawidzimy. Boję się myśleć, do czego to prowadzi. Na Boga, otrzeźwiejmy! [ Wołanie z Alma Mater: Politycy opamiętajcie się, najwyższy czas!-http://plus.gazetakrakowska.pl/magazyn/a/wolanie-z-alma-mater-politycy-opamietajcie-sie-najwyzszy-czas,11822831].

Niestety słowa te kierował zdaje się tylko do polityków w następstwie uchwały -apelu Senatu UJ [http://www.uj.edu.pl/wiadomosci/-/journal_content/56_INSTANCE_d82lKZvhit4m/10172/135381935], a nie do akademików, w tym senatorów, którzy tych co myśleli/myślą inaczej – niszczyli/niszczą, upokarzają, nienawidzą.

Ja Panu Rektorowi (i nie tylko rektorowi) przesyłam liczne teksty obrazujące ten stan rzeczy [https://blogjw.wordpress.com/], też listy otwarte [ np. https://blogjw.wordpress.com/2016/03/01/list-otwarty-wykletego/ ], aby z takiego postępowania akademicy zrezygnowali, aby się rozliczyli z taką nienawistną przeszłością i przeszli do odmiennej teraźniejszości opartej na wartościach, a nie na antywartościach. Nic z tego. Reakcji brak !

Kiedy zwracałem się do senatu w r. 2004 [ https://nfapat.wordpress.com/2008/08/23/jak-senat-uniwersytetu-jagiellonskiego-kieruje-sie-zasada-plus-ratio-quam-vis/] poszukując choć jednego sprawiedliwego, Senat podobno zareagował, ale wyniki reakcji przedłożył nie mnie, lecz rektorowi Uniwersytetu Warszawskiego, aby ten miał senatorską podkładkę do nienawistnego ataku na mnie w Gazecie Wyborczej [https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/] , aby mnie zniszczyć, upokorzyć z nienawiści.

Nie do końca się to udało, choć protestu/apelu/uchwały nawet tych akademików uważanych za szlachetnych, chrześcijańskich, patriotycznych nie było.

Tylko jeden profesor z Warszawy publicznie napisał, że tak traktować drugiego nie można ! Sąd ( w Warszawie) też nie chciał bronić haniebnie potraktowanego i oznajmił, że ja mam stronę internetową i mogę się sam obronić !

W gruncie rzeczy to było wielkie  uznanie dla mojej działalności i wiarygodności, bo np. nadredaktora Adama Michnika to sądy broniły, mimo że ma nie tylko stronę internetową (a nawet potężny portal), ale i gazetę. No cóż, widocznie sądy dochodziły do wniosku, że biedak ten sam się nie może obronić, bo w gruncie rzeczy kto by w to uwierzył co on tam w tej gazecie napisze. Co innego – ja !

Mając to na uwadze, przez kolejne kilkanaście lat bronię swoich poglądów, wartości, na swojej stronie i staram się dawać pozytywny przykład etatowym akademikom, a rektorom i senatorom w szczególności – ale bez większych skutków. Syzyfowa to praca, bo ci są niewzruszeni na gruncie swoich antywartości, opartych na nienawiści, niszczeniu inaczej myślących, upokarzaniu, a przynajmniej przemilczaniu.

Taki system został przez nich przyjęty, więc mimo że napisałem setki tekstów, ileś tam książek wydanych na papierze, czy w pdf., które rozsyłam bezpłatnie akademikom, a decydentom w pierwszej kolejności – ani odpowiedzi, ani polemiki, ani ataku, ani – Bóg zapłać !

Takich twardzieli mamy na stanowiskach akademickich. W swej nienawiści do odmiennie myślących są twardzi jak skala. A na czym, jak na czym, ale na skałach to się trochę znam !

Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego :„Apelujemy do wszystkich stron sporu politycznego o przywrócenie w Polsce cywilizowanej debaty” a ja to odbieram niemal jak plagiat moich apeli do Senatu o cywilizowane postępowanie, ocenianie, debatowanie ! Bez skutku.

Rektor mówi: „Naprawdę jest źle. Boję się myśleć, jak – jeśli się nie opamiętamy – ten kraj będzie wyglądał za 10, 20 lat. Debata polityczna nie polega już na przedstawianiu swoich racji, a na upokarzaniu rozmówcy.”

Toż ja podobnie mówiłem, ale do władz UJ przed 30-35 laty. Przestrzegałem w połowie lat 80-tych, że deprawują młodzież akademicką, czego efekty i słuszność moich przestróg widać po latach.

Domagałem się przedstawiania racji,  a nie upokarzania – bez skutku do dnia dzisiejszego ! Żadnych racji najmądrzejsi z mądrych, najszlachetniejsi ze szlachetnych, do tej pory mi nie przedstawili.

Gdy domagałem się ujawnienia prawdy – zmienili status uczelni, aby nie było tam napisane, że uniwersytet to korporacja nauczanych i nauczających poszukujących razem prawdy. Chyba uznali, że wszystko będzie zatem O.K.

Prawdy nie muszą już szukać, tym bardziej, że w tym samym czasie uruchomili produkcję wina, a przecież – „In vino veritas”, [https://blogjw.wordpress.com/2013/04/26/in-vino-veritas-czyli-proba-odpowiedzi-na-pytanie-czy-wzrost-produkcji-wina-akademickiego-novum-bedzie-skutkowal-wzrostem-poziomu-polskich-uczelni/\] więc jak wina się napiją, to prawdę mają w sobie i nie muszą jej szukać !

Mają zresztą ekspertyzę swojego wybitnego profesora-prawnika, a przy tym obecnie KODomitę, że co, jak co, ale papiery skazujące myślących inaczej, jeszcze w czasach PRLu, na podstawie prawa roku 1983 ! mogą nadal trzymać w sejfach – czyli prawo stanu wojennego PRL jest ponad konstytucją III RP ! [ https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/pasja-akademicka-z-rzecznikiem-praw-obywatelskich-w-roli-pilata/].

A ‚ Senat UJ podjął ostatnio uchwałę, w której apeluje m.in. do polityków, by szanowali Konstytucję” ! Uchwały skierowanej do siebie, aby szanował Konstytucję Senat nie potrafił sformułować !

Mimo, że na UJ mamy Wydział Prawa, podobno najlepszych nauczycieli prawa, jakoś nie natrafiłem na apel/postulat/żądanie tych wybitnych prawników, aby określić w końcu jak szanować Konstytucję, a nie prawo stanu wojennego i z jaką konstytucją ma być zgodne np. prawo prasowe, gdzie figurują obie Konstytucje – ta III RP i ta z PRL ! [http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024]. Z którą to Konstytucją prawo ma być zgodne ? Co robili i za co brali pieniądze Trybunałowie Konstytucyjni z UJ ?

Rektor twierdzi całkiem zasadnie „…my przez te 27 lat transformacji wszystkie autorytety zdewaluowaliśmy. Każdy jest przekonany o własnej racji i nie chce nawet słuchać innych” choć nie podkreśla, że to się odnosi w pierwszej kolejności do akademików, przekonanych o własnej racji i nie chcących nawet słuchać innych – nie mówiąc o jakiejkolwiek formie dialogu. Dla takiej ignorancji, kto jak kto, ale gremia akademickie UJ mają wielkie „zasługi” i dają przykład innym.

Rektor mówi całkiem zasadnie ” Myśmy się wcale nie zmienili. Nasza polska głupota wcale się nie zmieniła.” Temu nie sposob zaprzeczyć, szczególnie jeśli się odniesie do władców UJ i ich miłośników. (czyli demokratycznej większości !).

No i całkiem zasadne postulaty rektora: „Młodzi powinni wziąć stery w swoje rece. Walczyć naprawdę, jeśli pani pyta o to, kto powinien naprawić naszą rzeczywistość, to ja wierzę, że młodzi ludzie. Niech zrobią rewolucj”.

Zdaje się pan rektor chce uchodzić za rewolucjonistę, ale chyba zapomniał, że tak postulujących przed laty i to po poleceniach MSW, wybitni poprzednicy obecnego rektora, z anonimowego oskarżenia o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką usuwali dożywotnio z UJ !

Młodzi pouczali starych, mentalnych i realnych komuchów ” “takie metody postępowania z pewnością nie wprowadzą godnie nauki polskiej w XXI wiek” https://jubileusz650uj.wordpress.com/2014/02/06/jubileusz-600-lecia-odnowienia-uj-z-perspektywy-wlasnej/

I co ? – nie mieli racji ?

A co pisał do senatu UJ dziekan BiNoZ Antoni Jackowski (wcześniej z Komisji Zakładowej „S” UJ) jeszcze w okresie transformacji [ https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/zaciemnienie-wedlug-ob-antoniego-jackowskiego/ ] ? – żeby na moje pisma nie reagować ! że ja podburzałem młodzież (do tego aby zrobiła rewolucję ? nie słuchała komuszej wierchuszki UJ, posłusznej wobec MSW ! ) bo co? bo uczyłem myślenia i to o zgrozo ! krytycznego i nonkonformizmu naukowego stanowiącego zagrożenie dla uniwersytetu !

Chyba w nagrodę ten pan został potem profesorem honorowym UJ, zapewne aby pokryć tym brak honoru, ale należy jednak wątpić że skutecznie, bo żadne profesury takich braków nie są w stanie pokryć.

Ja natomiast żadnym profesorem nie zostałem, co przewidywałem jeszcze w latach 80-tych po działaniach operacyjnych profesorii (i nie tylko) prowadzonych wobec mnie, mimo że na początku roku 80 -tego rada naukowa uznała mnie za całkiem samodzielnego pracownika nauki, a gdy po latach, w czasie gdy Pan Rektor – mój rówieśnik – bronił doktorat, to moi pierwsi wychowankowie pod moim negatywnym wpływem też kończyli swoje doktoraty.

Nienawistna selekcja kadr akademickich pod batutą PZPR-SB i ich posłusznych wykonawców takich eliminowała, a beneficjenci tej negatywnej selekcji dziś są decydentami i chcą robić za rewolucjonistów !

Rektor m.in. mówi ‚ Boję się myśleć…” zdradzając tym samym powody milczenia w sprawach wymagających myślenia.

Strach przed myśleniem paraliżuje zresztą liczne zastępy etatowych akademików UJ i nie tylko UJ – bezkrytyczną masę upadłościową po weryfikacjach kadr akademickich schyłku PRLu.

Rektor szczerze oszukuje Polaków twierdząc ” mam nadzieję, że pokazaliśmy, że dialog jest jeszcze możliwy. ” bo zadnego dialogu z inaczej myślącymi, poszukującymi prawdy nie chce prowadzić ! Zresztą tworzy korporację oszukujących i oszukiwanych [https://blogjw.wordpress.com/2016/10/22/nie-nadaje-sie-do-korporacji-oszukujacych-i-oszukiwanych/ https://blogjw.wordpress.com/2016/11/19/oszukiwanie-jest-chwalebne/] i nie czuje się zapewne do takiego dialogu zobowiązanym.

Na uchwałę Senatu UJ, na ulicznych manifestacjach powołują się wybitni akademiccy KODomici, w tym podwładni Rektora UJ, heroicznie walcząc z odmiennie myślącymi, wolnymi ludźmi, wolnymi mediami. [https://wkrakowie2017.wordpress.com/2017/01/26/demonstracja-studentow-i-iv-wieku-o-zmiane-nastrojow-w-polsce-krakow-25-01-2017/ https://blogjw.wordpress.com/2017/01/28/jak-to-sie-dzieje-ze-nie-wplywaja-negatywnie-na-mlodziez-akademicka/ ]

Pozostaje mi

Wołanie do Alma Mater:

Akademicy opamiętajcie się, najwyższy czas!

Ale niestety nie mam żadnych merytorycznych podstaw sądzić, że to wołanie zostanie wysłuchane i opamiętanie nastąpi .

Przekręcony świat nauki

pajęczyna

Przekręcony świat nauki

To, że ze światem nauki w III RP nie jest dobrze dociera już do zwykłego obywatela/podatnika. Nawet gdy naukowcy wyciągają i pół miliona rocznie uważani są za pokrzywdzonych przez ministra finansów, bo przecież, za takie ‚głodowe’ zarobki nikt (podobno) nie chce pracować w nauce. I nawet nikomu nie przyjdzie do głowy, że jeśli taki naukowiec nie jest w stanie się i swojej rodziny za te nędzne pól miliona wyżywić, to chyba z głową nie ma dobrze i lepiej aby się od systemu nauki trzymał z daleka.

Aby się wydostać ze strefy akademickiego głodu niektórzy wdrażają sposoby innowacyjne o czym czasem coś media doniosą.

Przed kilku laty w mediach można było się dowiedzieć o innowacyjnym sposobie realizowania grantów przez naukowców wrocławskich ( choć nie tylko) i eliminowania z systemu tych, którzy innowacjom się opierali, czy wręcz stanowili zagrożenie dla podniesienia poziomu innowacji w polskiej nauce. Prokuratura tym się zainteresowała, weszła do kilku uczelni, ale po latach nastąpiła głucha cisza. Co tak naprawdę wyniosła prokuratura z tych uczelni – nie wiadomo ? Czy będzie jakaś na ten temat informacja ?

Jeszcze w ubiegłym roku donoszono o innowacyjnym sposobie realizowania grantów za pomocą plagiatowania prac magisterskich (Naukowcy Politechniki plagiatowali prace magisterskie? To nowy wątek afery z wyłudzaniem grantów – http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/3716834,naukowcy-politechniki-plagiatowali-prace-magisterskie-to-nowy-watek-afery-z-wyludzaniem-grantow,id,t.html) ale plagiatowanie jest już tak powszechne, że chyba na nikim to nie robi wrażenia i chyba nie zalicza się do innowacji, bo w tym zakresie jesteśmy w tyle Europy, gdy w plagiatowaniu – na samej szpicy!

Ostatnio media zajęły się Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, które realizuje innowacyjnie politykę antykorupcyjną .

Na stronach NCBR czytamy ‚ POLITYKA ANTYKORUPCYJNA NARODOWEGO CENTRUM BADAN I ROZWOJU http://www.ncbir.pl/o-centrum/zglaszanie-nieprawidlowosci/zwiazanych-ze-zwalczaniem-korupcji/ „Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, jest odpowiedzialne za efektywne wykorzystanie funduszy publicznych przeznaczonych na realizację programów, których celem jest w szczególności wzrost innowacyjności polskiej gospodarki i polepszenie jakości życia polskiego społeczeństwa. Pełnienie tak ważnej roli nakłada na Centrum obowiązek działania w oparciu o przejrzyste i stale doskonalone procedury oraz najwyższe standardy etyczne.”

Co więcej:

Polityka antykorupcyjna

Ale na portalu niezalezna.pl czytamy :Ta afera wstrząśnie biznesem i światem nauki. Przekręt w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju http://niezalezna.pl/83315-ta-afera-wstrzasnie-biznesem-i-swiatem-nauki-przekret-w-narodowym-centrum-badan-i-rozwoju‚ Mazowiecki wydział zamiejscowy departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej wraz z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym od blisko dziewięciu miesięcy bada proceder przyznawania za łapówki wielomilionowych grantów z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR), dysponującego co roku miliardami złotych na wspieranie innowacyjnych projektów.’

Widać zatem, że dyrekcja NCBR realizowała swoją politykę antykorupcyjną w sposób nader osobliwy. Wprowadzając innowacyjny sposób zarządzania finansami podatników doprowadziła deklarowane najwyższe standardy etyczne na samo dno.

Na stronie NCBR czytamy natomiast:

etyka antykorupcyjna

Niewątpliwie polityka antykorupcyjna w NCBR musi zostać zaktualizowana po jej przeglądzie dokonanym jednak nie przez pełnomocnika ds. etyki, lecz przez prokuraturę, a po tym przeglądzie dyrektor NCBR zatwierdzający politykę antykorupcyjną znalazł się w areszcie.

W kodeksie etycznym Narodowego Centrum Badań i Rozwoju http://www.ncbir.pl/o-centrum/kodeks-etyczny/ Czytamy:” ..Przestrzegamy procedur mających na celu przeciwdziałanie konfliktom interesów, nie przyjmujemy żadnych korzyści majątkowych ani osobistych od Beneficjentów w związku z realizowanymi zadaniami oraz zachowujemy neutralność polityczną w realizacji naszych obowiązków. ….”

Widać, że nie zdołano – i to na na najwyższym szczeblu – przeciwdziałać ani konfliktom interesów, ani własnym chęciom uzyskiwania korzyści materialnych od beneficjentów.

I co ta deklarowania polityka antykorupcyjna i najwyższe standardy etyczne są warte ?

Ile miliardów polskiego podatnika księgowanych po stronie wydatków na naukę, badania, innowacje przeznaczono na cele degradujące świat nauki ?

Portal niezalezna.pl optymistycznie podnosi, że ta afera wstrząśnie światem nauki.

Ja w to nie wierzę. Ja patologie akademickie i etykę tego świata monitoruję od lat https://nfaetyka.wordpress.com/ ale wstrząsów środowiska naukowego nie zanotowałem, choć obraz patologii jest wstrząsający.

Struktura tego świata uformowana w patologicznym systemie PRL/PRL bis (II voto – III RP) jest odporna na wstrząsy. W misternie uplecionej pajęczynie akademickiej, mimo takich afer, nie została przerwana ani jedna nić.

A kto by się ważył na przerwanie choć jednej nici wyklęty z tego świata zostanie na wieki.

Apolityczne upolitycznienie sprawy Andrzeja Dudy na UJ – niezależne refleksje powyborcze

Przed Wielkim Jubileuszem

Apolityczne upolitycznienie sprawy Andrzeja Dudy na UJ – niezależne refleksje powyborcze

Podczas prezydenckiej kampanii wyborczej A.D. 2015 kwestie polskiego patologicznego systemu akademickiego nie były poruszane, ale poruszono niebo i ziemię (a nawet podziemie), aby znaleźć haka akademickiego na niewygodnego dla niemiłościwie panujących kandydata. Zaprzyjaźnione z panującymi media epatowały tytułami-oskarżeniami, często rozbudowanymi –

Andrzej Duda dorabia sobie w Poznaniu, a rektor UJ nic o tym nie wie (http://m.poznan.gazeta.pl/poznan/1,106517,17946584,Andrzej_Duda_dorabia_sobie_w_Poznaniu__a_rektor_UJ.html),

Albo Duda nie zna się na prawie, albo celowo ściemnia  (http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,143885,17963874,Albo_Duda_nie_zna_sie_na_prawie__albo_celowo_sciemnia.html),

Przełożony Andrzeja Dudy na UJ: Oceniam negatywnie jego pracę w Poznaniu (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,138764,17954708.html)

„Człowiek z plastiku pokryty teflonem nie potrafił wyjaśnić spraw z własną uczelnią” Prof. Roman Kuźniar krytykuje Andrzeja Dudę (http://www.tokfm.pl/Tokfm/10,115170,17942270,_Czlowiek_z_plastiku_pokryty_teflonem_nie_potrafil.html)

Blokowanie etatu. Kierownik katedry prawa administracyjnego na UJ kilka razy prosił Dudę, by ten zrezygnował z posady. Ten odmawiał ( http://polska.newsweek.pl/andrzej-duda-blokuje-etat-na-uj-debata-prezydencka,artykuly,363401,1.html)

Duda ma etat na poznańskiej uczelni. Bez zgody UJ ( http://www.wprost.pl/ar/507369/Duda-ma-etat-na-poznanskiej-uczelni-Bez-zgody-UJ/)

Duda wbrew ustawie nie poinformował UJ o etacie w Poznaniu? PiS: wszystko zgodnie z przepisami

http://www.tvp.info/20132904/duda-wbrew-ustawie-nie-poinformowal-uj-o-etacie-w-poznaniu-pis-wszystko-zgodnie-z-przepisami

Studentka prawa na UJ apeluje do Dudy: Niech pan zwolni etat!

http://300polityka.pl/live/2015/05/18/studentka-prawa-na-uj-apeluje-do-dudy-niech-pan-zwolni-etat/

A profesor Jan Hartman -znany z braku wstydu-gromił !

Wstyd, doktorze Duda!

http://hartman.blog.polityka.pl/2015/05/20/wstyd-doktorze-duda/

Uczelnia  dr A. Dudy (UJ) znana ze swej apolityczności (warto sobie np. przypomnieć kampanię wyborczą Aleksandra Kwaśniewskiego i postawę ówczesnego rektora Ziejki ) kwestie swojego urlopowanego pracownika objaśniła jasno dopiero po wygraniu wyborów przez absolwenta UJ……….

Przed końcem wyborów co prawda zarzuty o blokadę etatu  rzecznik prasowy UJ odrzucał, ale rzekomo niezgodną z prawem pracę na innej uczelni – już nie. Sprawa akademicka za pomocą haków personalnych stanęła w ogniu wyborów i na forum debaty. Apolityczna  postawa władz UJ została upolityczniona, w czym władze UJ mają swój twórczy polityczny udział.

Do końca wyborów uczelnia nie była w stanie wyjaśnić czy dr Duda pracuje na innej uczelni zgodnie czy niezgodnie z prawem. Uczelnia zatrudnia prawników moc, ale mocy objaśnienia prawnego nie miała. Miało to być spowodowane nieobecnością głównego rektora – nie-prawnika, lecz medyka.

Nie od dziś wiadomo, że uczelnia jest chora, więc władze zapewne uznały, że tylko lekarz może ją leczyć, choć jak widać nie za bardzo daje sobie z tym radę. Co prawda Rektor UJ odważnie wypowiedział się o zgodnym z prawem postępowaniu dr A. Dudy, ale dopiero po tym jak dr Duda, mimo haniebnych manipulacji i dezinformacji, wygrał wybory. ( Sprawa etatu Andrzeja Dudy. Rektor UJ zabrał głoshttp://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1450452,Sprawa-etatu-Andrzeja-Dudy-Rektor-UJ-zabral-glos). Apolityczne milczenie rektora przed końcem wyborów miało wyraźną wymowę polityczną.

Mimo deklaracji nie zdołał zachować apolityczności uniwersytetu !

Mniej zorientowanym należy objaśnić, że w normalnie funkcjonującym uniwersytecie do spraw kadrowych wyznaczony jest osobny prorektor i to on zwykle takie kadrowe kwestie objaśnia.

Mam w tym względzie od lat spore doświadczenia z UJ, gdyż na moje pisma do głównego rektora UJ odnośnie spraw kadrowych odpowiadał zawsze prorektor od kadr (nawet jak nie rozumiał treści moich pism).

Co się stało, że w okresie wyborczym prorektor kadrowy nie miał mocy objaśniającej ? Nie rozumiał co się dzieje, co piszą/dezinformują/manipulują media – a także pracownicy UJ (casus prof. J. Hartmana, nadal na UJ zatrudnionego i blokującego etat etyczny, mimo poczynań nieetycznych) ?

Informacje rzecznika prasowego UJ o braku pisma Dr Dudy odnośnie pracy w innej uczelni miały charakter polityczny. Zostały wykorzystane przez dziennikarzy i brawurowo podchwycone przez prof. Hartmana znającego (?) „staranność uczelni w archiwizowaniu akt osobowych” , który natychmiast przystąpił do oskarżenia dr A. Dudy „że wprowadza nas wszystkich w błąd, utrzymując, że było inaczej.” (http://hartman.blog.polityka.pl/2015/05/20/wstyd-doktorze-duda/).

Ja, mimo że nie na etacie profesora, a nawet bez etatu od lat, na temat akt osobowych UJ ( i nie tylko) wiedzę mam zdecydowanie większą od profesora Hartmana, a przy tym udokumentowaną (Tajne teczki UJ, czyli o wyższości ‚prawa’ stanu wojennego nad Konstytucją III RP-http://www.nfa.pl/articles.php?id=37, https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/) i opinie ‚dziennikarzy’ czy profesorów UJ mogłyby mnie tylko rozbawić, gdyby to nie była sprawa smutna, pokazująca upadek intelektualny i moralny wysoko wykształconych..

Niestety, ani ‚dziennikarze’ , ani tym bardziej prof. Jan Hartman, niby tak zatroskani o prawdę, tak naprawdę nie mają najmniejszego nawet zamiaru jej poznać, ani poznać zawartości teczek osobowych na UJ i ich historii. Widać, że te teczki ( nie tylko teczki SB ) mają moc polityczną i można nimi rozgrywać nawet kampanie wyborcze. Teczki osobowe UJ ( i nie tylko UJ) nie są apolityczne, nie tylko w trakcie kampanii wyborczej.

A ile by można z nich i teczek wyższego kalibru ( z Rad Instytutów, Wydziałów, Senatu) uzyskać informacji o rzeczywistym blokowaniu etatów, awansów, nominacji, degradacji……

Iluż to profesorów UJ ( i nie tylko UJ) potraciło pamięć i przyzwoitość i blokuje etaty przyzwoitym i o dobrej pamięci i ?

Ileż by można na ten temat napisać artykułów dziennikarskich, prac dyplomowych, doktorskich, a nawet naukowych ?! Ale taka prawda nikogo nie interesuje.

Gaz łupkowy i kamieni kupa

ex-libris

( kamieni kupa- miód na duszę geologa)

Gaz łupkowy i kamieni kupa

Ostatnio na spotkaniu Krakowskiego Klubu Wtorkowego poruszono temat gazu łupkowego w ramach prezentacji i promocji książki Grzegorza Makucha Gaz łupkowy – szansa czy przekleństwo ?

Na spotkaniu byłem i go rejestrowałem ( https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/01/21/gaz-lupkowy-na-spotkaniu-krakowskiego-klubu-wtorkowego/ ) wcielając się w rolę niezależnego dziennikarza. W dyskusji nie brałem udziału, bo trudno zmieniać ad hoc swoje wcielenia, tym niemniej duszę geologa jeszcze posiadam. Autor przygotowując książkę rozmawiał z moimi kolegami, ale mojej duszy nie chciał poznać (co jest raczej regułą, a nie wyjątkiem), stąd tym bardziej nie ingerowałem w przyjętą narrację.

Trochę odczuwałem niedosyt, bo sądziłem, że autor, w końcu o duszy politologa, odtworzy nam teatr wojny łupkowej ze służbami w tle, a może i na piedestale. Miałem też nadzieję, że z punktu widzenia politologa autor podejmie się rozwikłania intrygującego porównania tego co mamy w kraju do kupy kamieni, co sformułowali w końcu politycy.( http://wpolityce.pl/polityka/200856-o-czym-rozmawiaja-elitychj-dupa-i-kamieni-kupa-i-dywagacje-o-dlugosci-przyrodzenia)

Ja byłbym skłonny przyznać im rację – w końcu Polska na kamieniach leży a ponadto to miód na duszę (a czasami i na kieszeń) geologa kupami kamieni zajmującego się niemal przez cale życie, a nie tylko w wieku dorastania.

Problem jest tylko z brakiem polityki wykorzystania tej kupy kamieni dla dobra kraju. Widać to dobrze chociażby na przykładzie łupków, których całe ‚kupy’ zalegają na sporych połaciach naszego kraju – fakt, że na znacznych głębokościach, ale za to ‚pachnące’ gazem.

Odnoszę wrażenie, że mimo politycznego (i nie tylko) szumu łupkowego tak naprawdę naszym politykom nie zależy na tym aby poznać to co powinni poznać i wykorzystać dla dobrobytu kraju.

Kiedy rozgłoszono globalnie, że jesteśmy potentatem gazowo-łupkowym, mimo że danych ku temu wiele nie było, politycy zaczęli oferować emerytury z łupków, bo widocznie uznali, że łupki to skarb narodowy i kiedy nie ma w skarbie państwa pieniędzy, to starzejącej się populacji Polaków można rzucić łupki na pożarcie i utrzymać się tym sposobem u władzy, lub ją zdobyć.

Fakt, że wartość każdego centymetra kamienia (nie tylko łupka gazowego) wydobytego z głębi ziemi za pomocą wierceń ocenia się na kilkaset złotych i są one własnością Skarbu Państwa. Rdzeni mamy wiele, ale na dobrobyt Polaków i oczekiwania emerytalne to się jakoś nie przekłada.

Nadzieje związane z gazem łupkowym na naszą suwerenność i rozwiązanie problemów emerytalnych – obecnie opadły.

Koncesje poszukiwacze porozdawano bardzo szybko i nie za dobrze wiadomo komu – bez odpowiedniego zabezpieczenia legislacyjnego, stąd pożytki z tych koncesji – marne. Koncesjonariusze zdają się heroicznie bronić przed poznaniem tego na co koncesję otrzymali. Wierceń za gazem łupkowym – co kot napłakał, stąd nie wiemy jakie są naprawdę zasoby gazu łupkowego i nie wiemy kiedy będziemy wiedzieć.

Niektórym koncesjonariuszom ( i nie tylko) chyba na tym zależy. W każdym razie chyba grają na opóźnienia poszukiwań, co leży w interesie nie naszym, lecz kiedyś przymusowego, ale nie do końca byłego wielkiego brata. Tak to się nasuwa.

Trzeba tu nadmienić, że z prognoz rzekomo gigantycznych złóż, nawet konwencjonalnych, w rzeczywistości może nie być ani 1 m3 gazu ( przypadek Kutna –( http://niezalezna.pl/14050-kutno-gazem-pachnace, http://www.bankier.pl/forum/temat_500-mld-metrow-szesciennych-gazu-pod-kutnem-starczy-na-50-lat,6849367.html; http://article.wn.com/view/2012/12/14/PGNiG_nie_potwierdzil_gazu_pod_Kutnem/) , choć z gazem łupkowym tak źle nie jest i może być go trochę, a nawet sporo, z tym, że na moją emeryturę z tego nie będzie ani grosza – tak sądzę..

Poszukiwania nie są tanie, ale chyba nie jest tak, że poszukiwania gazu łupkowego są droższe od poszukiwań gazu konwencjonalnego, a w każdym razie trudno by to było udowodnić. Jasne, że wykonanie dziury (konwencjonalnej) pionowej jest tańsze od dziury (łupkowej) z dodatkowym odcinkiem poziomym, ale poszukiwań nie da się sprowadzić do robienia samych dziur.

Badania poprzedzające wiercenia również kosztują i czasem niemało. Aby z nadzieją na sukces wiercić za gazem konwencjonalnym trzeba wykonać badania sejsmiczne 3D aby mieć szanse na dobrą lokalizacje ew. pułapek z gazem. Dla poszukiwań gazu łupkowego na ogół wystarczą badania 2D, wielokrotnie tańsze, bo łupki mają szersze rozprzestrzenienie (niż pułapki) i łatwiej wyznaczyć odpowiednią lokalizację wierceń z nadzieją na sukces.

Rozprzestrzenienie i głębokości zalegania łupków (głównie wieku sylurskiego i ordowickiego, choć nie tylko) – potencjalnie gazonośnych, jest generalnie znane dzięki wcześniejszym wierceniom i badaniom geofizycznym, ale aby odnieść sukces trzeba przed wytypowaniem lokalizacji wiercenia poznać lepiej strukturę wgłębną danej koncesji.

W Polsce do projektowania wierceń na ogół operuje się mapami ścięcia poziomego w skali 1 : 500 000 i przy cięciu poziomym co 500 m – i to nie jest wystarczające nawet na niżu, gdzie głównie prowadzi się poszukiwania gazu łupkowego. Standardem winny być mapy 1 : 50 000 ( jak skala standardowych map powierzchniowych) a cięcie poziome co 100 m, a lokalnie nawet bardziej dokładne.

Ja dla lepszego poznania struktur wgłębnych i zmniejszenia ryzyka wadliwej lokalizacji, czy decyzji w trakcie wiercenia, robiłem wg własnych standardów mapy 1 : 10 000, przy cięciu poziomym 50 m, co przyniosło sprawdzone pozytywne rezultaty – choć nie chodziło tu o gaz łupkowy. Z pozytywnych działań warto brać przykłady, także przy poszukiwaniach gazu łupkowego. Niestety zainteresowania podniesieniem standardów – brak.

Przy głębokich wierceniach w Polsce jest niezłe zabezpieczenie inżynierii wiertniczej i dozoru geologicznego, ale pion geologiczny ‚ białych kołnierzyków’ raczej szwankuje, a to rzutuje na koszty poszukiwań. Wielu chce nosić ‚białe kołnierzyki’ nie brudząc się rzetelną robotą i skutki tego są.

Trzeba nie tylko zlokalizować optymalnie otwór, ale i pobrać rdzenie do badań z właściwego interwału tzn. umieć odróżnić ( i to w „biegu”) np. wenlok od ludlowu ( w sylurze), czy llandeil od aszgilu (w ordowiku) aby podjąć właściwe decyzje wiertnicze i mieć odpowiedni materiał do dalszych badań. Na koszt wierceń rzutuje także wiedza „ białych kołnierzyków”, etyka zawodowa, no i psychologia (czego na geologii nie uczą, a co jest konieczne przy prowadzeniu wierceń !).

Uczelnie produkują dyplomy, które do projektowania i realizowania badań na ogół się nie nadają, a tych co potrafią projektować i projekty realizować na ogół nie dopuszcza się do opłacanych poczynań (nieraz pozorowanych).

W końcu mogli by coś poznać, co mimo badań ma pozostać niepoznane ?

Tak to wygląda. Mamy w Polsce kupę kamieni (różnego rodzaju i na różnych głębokościach), ale zbudowanie z tego domu dla wszystkich, chyba nie jest w planie, w polityce trzymających władzę i wypełniających sobie kieszenie – bynajmniej nie kamieniami.

dla przypomnienia

Łopata akademicka do eksploatacji gazu łupkowego

https://blogjw.wordpress.com/2010/06/16/lopata-akademicka-do-eksploatacji-gazu-lupkowego/

Wakacyjne refleksje nad nauką w Polsce

lew

(Gdyby nie był z piasku, może by przegonił to akademickie towarzystwo) 

Wakacyjne refleksje nad nauką w Polsce

(kilka cytatów z kilkoma moimi komentarzami)

Mimo wakacji warto przyjrzeć się opiniom na temat nauki w Polsce. Opinie krytyczne. Wiele podobnych wyrażałem w n-tej ilości tekstów od lat ( a nawet wieków) za co mnie np. w GW odsądzali od czci i wiary (także bohaterowie poniższych cytatów) . Zasadniczo nic się nie zmieniło,  bo nie było i nie ma woli zmian systemowych, a jedynie pozorowanie zmian dla celów gier politycznych. ( i to niezależnie od opcji politycznej). 

Przykłady:

(z Polska nauka na emeryturze, Stanisław Karpiński 22-08-2014, http://www.rp.pl/artykul/9157,1134895-Stanislaw-Karpinski–Polska-nauka-na-emeryturze.html)

Szkolnictwo wyższe i nauka w Polsce są permanentnie chore i niewydolne.”

jw – diagnoza jak najbardziej słuszna, przedstawiana także przeze mnie od lat,

Reformy szkolnictwa wyższego i PAN wprowadzone przez byłą minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbarę Kudrycką, które miały być antidotum na ten stan, niewiele tutaj pomagają

jw – pozorowane reformy niczego nie uzdrowią. Strategii rozwoju nauki i szkolnictwa wyższego, jak nie było tak nie ma .

.znarowienia panujące w polskich uczelniach i instytutach, które są odpowiedzialne za spowolnienie postępu naukowego, powiększanie się dziury pokoleniowej w nauce i nieefektywnego wydawania, wręcz marnotrawienia, przyznanych środków finansowych na szkolnictwo wyższe i naukę.

jw – trudno, żeby było inaczej skoro pod koniec PRL było oczyszczenie środowiska z elementu niewygodnego, nie rokującego nadziei na budowanie patologicznego systemu nauki i szkolnictwa wyższego. Luka pokoleniowa powstała w wyniku Wielkiej Czystki Akademickiej nie została zapełniona bo beneficjenci Czystki ani tego nie chcieli, ani nie byli w stanie jej zapełnić. Heroiczna wręcz postawa beneficjentów aby nie doszło do odwilży na uczelniach, powrotu zbyt aktywnych nauczycieli akademickich, powrotu Polonii akademickiej przyniosła rezultaty jakie mamy.

‚nieefektywne wydawanie, wręcz marnotrawienie, przyznanych środków finansowych na szkolnictwo wyższe i naukę…’ trwa od lat ( a nawet wieków) i nic się nie zmienia . Trwa tylko bój o to aby było ich najwięcej dla decydentów. Nadal finansuje się ‚obiecanki cacanki a nie wyniki. Kto za 0 zł z kieszeni podatnika zrobi więcej niż inni za miliony – nie ma żadnych szans w tym systemie !

‚Duże pieniądze na badania dostają 
w Polsce emerytowani byli rektorzy, dziekani i członkowie PAN, a średnia wieku dyrektorów z trzech centrów naukowych z Poznania, Krakowa 
i Warszawy jest powyżej 70 lat! 
’

jw – Oczywiście – finansują się sami swoi, dożywotnio, ci co najwięcej zarabiają/zarabiali przy zachowaniu w opinii społecznej swoistego statusu pokrzywdzonego . Nad ‚krzywdami’ tych co mają i po kilka średnich krajowych ( nawet jak kiepsko pracują a nawet niszczą innych i ich pracę) wszyscy płaczą, nad tymi co nic nie mają (mimo gigantycznej pracy, także dla innych panuje w najlepszym razie milczenie.

Z: Prof. Stanisław Karpiński – https://www.facebook.com/Prof.SM.Karpinski

PAN powinien zostać rozwiązany i zawiązany na nowo po pozbyciu się tak ok. 60% członków, którzy kompromitują polską naukę brakiem osiągnięć naukowych!”

jw – tak, tak tak być powinno, o czym wiadomo od lat ( a nawet wieków) rzecz w tym , to często ci są decydentami/weryfikatorami usuwającymi tych którzy mieli/mają większe osiągnięcia

‚….. Obecne zasady finansowania nie wiele się zmieniły od czasów PRL’

jw – Tak było w ‚nauce’ – Czy się stoi czy się leży 2 tys się należy. Teraz to zwykle jest więcej. Finansuje się etaty a nie pracę.

Nadal ponad 70% środków jest przyznawanych na zasadach z PRL (przepisywanych z roku na rok). Tylko około 10-15 % przyznawanych środków zależy od jakości uprawianej nauki…

jw – no właśnie i narzekając na brak pieniędzy w nauce jakoś nie ma opcji aby te 10-15 % zamienić na ok. 100 % czyli podnieść kilkakrotnie wynagrodzenia za pracę, a nie za etaty obsadzane w ramach fikcyjnych konkursów, realizowane poprzez pozorowaną pracę (albo i bez pracy)

…dyrektorem Wielkopolskiego Centrum Zaawansowanych Technologii jest Prof. Marciniec (ponad 70 lat, członek rzecz. PAN, były rektor UAM), Małopolskiego Centrum Technologii, Prof. Strzałka (67 lat, członek kor. PAN, były dziekan WBBB UJ), w Warszawie Prof. Węgleński (70 lat, członek rzecz. PAN, były rektor UW). Nie tylko dostają olbrzymie dotacje ale dostają też 5 letnie granty Maestro z NCN. Ponad 60% tych prestiżowych pięcioletnich grantów (do 3 mln PLN) jest przyznanych członkom i emerytom z PAN

jw – no więc pieniądze na naukę są ! I to olbrzymie ! Tylko nauki nie ma ! Nie bez przyczyny prof. Wegleński chciał mi ścinać głowę w ramach Jasełek akademickich https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/. Z czego by on biedak żył na emeryturze, gdyby przyjęto moje standardy ?!

No i parę cytatów z GW – tej która za podobne moje wypowiedzi udostępniła swoją platformę do przedstawienia Jasełek https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/

(Za biedni, by skąpić na naukę – Adam Leszczyński, Gazeta Wyborcza18.08.2014 , http://wyborcza.pl/1,75968,16489367,Za_biedni__by_skapic_na_nauke.html?order=najnowsze)

‚prof. Maciej Żylicz, prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. …. mamy problem z „kulturą jakości”. „Znam dziesiątki przypadków, kiedy świetny naukowiec chce wrócić do Polski po latach zdobywania doświadczeń na świecie. I nie ma dokąd”

jw – tak tak. Mimo luki pokoleniowej, braku wykładowców, ci są na etatach ( często wielu)

nie chcą nikogo lepszego od siebie widzieć na uczelniach – bastionach/skansenach PRL

. Dr Małgorzata Mazurek, znakomita historyczka, wygrała właśnie międzynarodowy konkurs (z setkami kandydatów!) na kierowanie Katedrą Studiów Polskich na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. „Łatwiej mi poszło znalezienie pracy poza Polską” – mówiła dr Mazurek. I opowiedziała o tym, jak szukała pracy w Polsce: „Wydawało mi się, że łatwiej jest wyjechać za granicę i tam zmierzyć się z prawdziwą konkurencją. W Polsce liczyły się pozamerytoryczne kwestie. (…) „

jw – pozamerytoryczne kwestie uformowały naukę w Polsce w PRL i znakomicie się utrzymały w III RP. Przejścia na merytoryczne oceny/rekrutacje/weryfikacje nikt nie chce !Trudno się dziwić, gdyż to beneficjenci pozamerytorycznych kwestii rozdają dziś akademickie karty i prestiżu nie tracą, także/ a może nawet bardziej wśród opozycji

„Przeplatają się tu dwa problemy: fatalnie niskie płace, które sprawiają, że z nauki w Polsce bardzo trudno się utrzymać, oraz zła kultura instytucji, która każe zatrudniać „swoich”.

To drugie często nie wynika ze złej woli. Wyobraźmy sobie, że profesor Iksiński ma świetnego doktoranta Igrekowskiego. Wie, że jeżeli nie załatwi pracy Igrekowskiemu w swoim zakładzie, Igrekowski nigdzie w Polsce jej nie znajdzie, choćby był Einsteinem. Co więc robi prof. Iksiński? Wspólnie z kolegami z władz uczelni rozpisuje konkurs na pracownika, który ma tak zdefiniowane kryteria, że może go wygrać tylko Igrekowski. Kolesiostwo i nepotyzm są konsekwencją rywalizacji o bardzo ograniczone zasoby.”

jw – To, że dominuje kolesiostwo i nepotyzm to jest święta prawda, ale to, że jest to konsekwencja rywalizacji o bardzo ograniczone zasoby, to z prawdą nie ma wiele wspólnego. Kolesiostwo i nepotyzm jakoś tak dotyczą głównie tych co w zasoby są najlepiej zaopatrzeni. Etaty tak się obsadza na podstawie ‚konkursów’ ustawionych na swoje zony, pociechy, kumpli wg kryteriów takich aby je wygrywali szczególnie z tymi o głowy od nich lepszymi. I ci negatywnie wyselekcjonowani potem czerpią najpełniej z zasobów ubożejących podatników aby żyło im się lepiej i dostatniej ( oczywiście przy zachowaniu statusu pokrzywdzonych !).

Dopóki się to nie zmieni, będziemy mieli świetnych młodych naukowców, którzy swoją pracą będą wzbogacać USA czy Wielką Brytanię. Polska najpierw wydała miliony na ich wykształcenie, a potem beztrosko wyrzuca te pieniądze za okno (a raczej za ocean)

jw – Samo się nie zmieni. System jest zamknięty i beneficjenci systemu zrobią wszystko aby tak było nadal. Opozycji też to nie przeszkadza ( jak dojdzie do władzy to ona będzie z tego patologicznego systemu korzystać) i nie ma nawet zamiaru nad degrengoladą systemu akademickiego dyskutować. No więc niby jak zdoła wyprowadzić Polskę z obecnej zapaści ?