Plagi akademickie w bibliotece Niepodległego Polaka

Plagi akademickie w bibliotece Niepodległego Polaka

Moja ostatnia książka „Plagi akademickie” po dodrukowaniu jest znowu dostępna w sklepie Gazety Polskiej – sklepie Niepodległego Polaka, reklamowana w dobrym towarzystwie.

 Nie bez przyczyny tam, bo trudno być niepodległym, jak się jest zniewolonym i to w domenie akademickiej. Żeby się wyzwolić, trzeba walczyć z plagami akademickimi, bo to system akademicki formuje ludzi wolnych, a gdy jest gnębiony plagami, formatuje kolejne pokolenia ludzi zniewolonych, co zresztą widać w dobie obecnej, po przejściu długotrwałego formatowania młodych ludzi w systemie komunistycznym, który bynajmniej nie został obalony do końca. A sformatowani w zniewolonej domenie akademickiej, i ich następcy, nie chcą tego widzieć, nie chcą nawet spojrzeć w lustro.

Na moim blogu umieściłem motto Feliksa Konecznego-  By ruszyć z bagna ! „W historii bywa górą gwałt i zgnilizna, tym bardziej należy tę niemoc zbadać i godzi się zadać nauce pytanie: czyż tak źle z nami, iż nie ma sposobów, by ruszyć z bagna?

Czy ruszymy w końcu z bagna? Czy będziemy grzęznąć przez kolejne dekady?

Zachęcam do zapoznania się z książką i do podejmowania prób wyzwolenia się, aż do osiągnięcia stanu Niepodległego Polaka.

Mimo lockdownu „Plagi akademickie” dostępne w Chicago.

Mimo lockdownu „Plagi akademickie” dostępne w Chicago

Dziś ogłoszono przedświąteczny lockdown na terenie całej Polski (podobnie jak to miało miejsce przed rokiem – przed Świętami Wielkiej Nocy)

W ubiegłym roku został nałożony lockdown na moją książkę – Plagi akademickie – ale regionalnie, w Krakowie . I okolicznościowo (Plagi akademickie | Blog akademickiego nonkonformisty – Józefa Wieczorka (wordpress.com) stąd nie do końca był skuteczny, jakkolwiek środowisko akademickie, nie tylko Krakowa, do dziś zachowuje dystans wobec tej książki – można rzec – nie chce się przejrzeć w lustrze. Fakt, że jak twarze akademickie zostały dotknięte zarazą czerwoną, tak z tej zarazy się nie uwolniły. Dziś zaraza czerwona, często w mutacji wielokolorowej, ogarnia coraz większe połacie globu i jego populacji. Istna pandemia, z którą przyjdzie nam żyć i umierać.

Takie pandemiczne warunki determinują i losy wielu książek, z moją włącznie. Zachowanie dystansu wobec książki, jak i jej autora, chyba traktowane jest jako warunek przetrwania.

Można jednak sądzić, że wielu akademików nie potrafi znieść swojego widoku objawionego w książce, co się przekłada na bezobjawowe trwanie w domenie akademickiej, oraz swoisty lockdown obyczajowy/zwyczajowy mojej książki – w Krakowie w szczególności.

Tym niemniej, penetrując internet, natrafiłem przypadkowo na stronę https://poloniabookstorechicago.com/ a na niej – ku mojemu zdumieniu – zauważyłem informację o możliwości nabycia mojej książki za Oceanem i to już za niecałe 24 $. ( https://poloniabookstorechicago.com/product/plagi-akademickie/). Tam lockdown nie obowiązuje.

Okazja niebywała, tym bardziej, że księgarnia zapewnia jej nabycie w 24 godz. ( Availability: 24h) i to nie łamiąc prawa/obyczaju !

Lockdown krakowski, nie przekłada się na lockdown chicagowski (czy raczej jego brak) , co cieszy i rodzi nadzieję.

A zatem warto skorzystać z szansy – zachowując warunki lockdownu krakowskiego -i zdobyć książkę. Powodzenia !

Przez lata walczyłem o udział Polonii akademickiej w naprawianiu systemu nauki w Polsce https://niepoprawni.pl/blog/jozef-wieczorek/o-udzial-polonii-akademickiej-w-naprawie-polskiego-systemu-akademickiego . Niestety bez wsparcia akademików krajowych preferujących raczej dla niej lockdown, tak prawny jaki i obyczajowy [ np. https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-zbigniewa-ben-zylicza/ ]. Z widocznymi skutkami.

Czy można jeszcze naprawić polski świat akademicki?

Czy można jeszcze naprawić polski świat akademicki?

Nauka to poszukiwanie prawdy. Gdy na uniwersytetach ideologia zaczyna dominować nad nauką, to mamy ich kryzys. W takim kryzysie nauka pozostawała w czasach panowania systemu komunistycznego i wydawało się, że po 1989 r. sytuacja w Polsce powinna ulec poprawie. Tak się nie stało, mimo licznych reform akademickich. Po odejściu kapitału ludzkiego formowanego jeszcze w II RP sytuacja nawet się pogorszyła, a uczelnie zaczęły rezygnować z poszukiwania prawdy na rzecz wzrostu utytułowania – za wszelką cenę – swoich kadr.

Wszystkie reformy systemu popełniały ten sam niewybaczalny błąd, który można porównać do leczenia chorego pacjenta przez doktora, który nie jest zainteresowany jego dolegliwościami,  a tym bardziej historią jego schorzeń. Tylko jakiś cud może spowodować, że taki pacjent zostanie wyleczony.

W rzekomo najszerzej dyskutowanej w środowisku akademickim reformie Gowina, prowadzącej do powstania tworu o nazwie „Konstytucja dla nauki”, nie było ani jednej konferencji o chorobach/patologiach systemu akademickiego. Lekarze tej struktury nawet nie wiedzą dobrze, na co ten system/pacjent choruje. Nie podjęto starań o zainstalowanie w tej machinie „POMPY” – Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich, nie ma więc narzędzi do „wypompowania” patologii. Nie poznano karty chorób, jakie system przechodził w ostatnich dziesięcioleciach. Na sugestie, że w niemałym stopniu jego choroby były spowodowane panowaniem systemu komunistycznego, uczelnie reagowały usuwaniem ze swojej historii takich słów jak komunizm, stan wojenny, czy PZPR. Tak rozwiązano skutecznie problem genezy obecnych kadr akademickich i chorób obecnego świata akademickiego. Zastosowano metodę:”Stłucz pan termometr, nie będzie choroby”.  Lekarz nie może podać pacjentowi szczepionki, jak nie będzie znał historii jego chorób i dolegliwości. A system akademicki bez takiej znajomości jest szczepiony kolejnymi reformami z widocznymi skutkami.

Żeby naprawić polski świat akademicki trzeba zrezygnować ze swoistego lockdownu nałożonego na poznawanie prawdy.

Min. Gowin ujawnił, że ok. 30 % naszego kapitału ludzkiego, kształconego na polskich uczelniach, funkcjonuje poza Polską a nie podjęto starań, aby ten kapitał wykorzystać w reformowaniu systemu akademickiego w Polsce. Nie stworzono ani jednego zespołu złożonego z przedstawicieli Polonii akademickiej. Szansa na powrót naukowców do Polski i zmniejszenie bezpowrotnej emigracji w obecnym systemie jest znikoma. Przez lata funkcjonowały bariery zniechęcające do powrotów, a to z powodu egzotycznego systemu tytularnego funkcjonującego nadal w Polsce i procederu ustawianych konkursów na obsadzanie akademickich etatów.

 System tytularny był przyjazny dla rozwoju turystyki habilitacyjnej do postkomunistycznych państw ościennych, a nieprzyjazny dla powrotu naukowców -nawet najwyższej klasy- pracujących na uczelniach zachodnich.

Przed stu laty, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, wracali do niej polscy naukowcy, rezygnując z o wiele lepszych warunków badawczych i materialnych na obczyźnie. Skutki były widoczne i w II RP mieliśmy gigantów nauki na miarę światową.

A zatem otwarcie systemu na Polonię akademicką i rezygnacja z systemu tytularnego w obecnym kształcie to konieczność dla naprawy domeny akademickiej.

Nie da się tego zrobić również bez skutecznego wdrożenia w życie zakazu – autonomicznego do tej pory – ustawiania konkursów na etaty akademickie. Ten proceder, traktowany w innych krajach jako przestępczy, u nas jest powszechnie znany i bezkarnie stosowany. Kontrole NIK wskazują, że realizowane programy badawcze skutkują co prawda wzrostem stopni naukowych, ale nawet instytuty badawcze czerpią zyski głównie z wynajmu nieruchomości, a nie z działalności badawczej.

Bez wprowadzenia stymulacji mobilności kadr, likwidacji chowu wsobnego, nie ma szans na ograniczenie nepotyzmu, układów pozamerytorycznych nieraz o charakterze przestępczym. A do tego potrzebne jest zapewnienie jawności zarówno  ocen pracowników nauki, jak i ich awansów, rezultatów konkursów, projektów…..

To są warunki podstawowe, aby wejść na drogę naprawy polskiego świata akademickiego, aby więcej znaczył w nauce i bvł przydatny społecznie. Reformy pomijające te składniki systemowe to tylko pozorowanie zmian.

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 3 marca 2021 r.