Proces karny za słowa, których nie znamy

plakat

Proces karny za słowa, których nie znamy

Żyjemy podobno w wolnym i niepodległym kraju, ale czy aby na pewno ?

Mamy ciągłość prawną z PRLem – krajem zniewolonym i podległym i ta ciągłość rozciąga się także na działania resortów chroniących system.

Jeszcze u schyłku PRL, przed 30 laty, milicja pacyfikowała pochody 3 majowe opozycji niepodległościowej organizowane na Wawelu, a po 30 latach policja III RP pacyfikuje opozycjonistów niepodległościowych demonstrujących przeciwko umarzaniu w sądach przestępczej pacyfikacji czasów PRLu.

Sąd nie umarza absurdalnych oskarżeń policji wobec opozycjonistów, lecz sądzi zawzięcie w ciągłości z systemem bezprawia komunistycznego. Może komunizm się skończył, ale bezprawie pozostało, ale chyba i z tym końcem komunizmu to jest bajka.

W III RP kombatanci – weterani walk o Niepodległą Polskę- winni być otaczani przez państwo szczególną troską i opieką,  a są otaczani przez zastępy policyjne, pacyfikowani nieraz brutalnie i stawiani przed sądami. I takie (a nawet bardziej) poczynania dotyczą też niezależnych, wolnych dziennikarzy, dokumentujących policyjne i prawne bezprawie przeciwko wolności.

W Krakowie toczy się [https://wkrakowie2017.wordpress.com/2017/11/29/rozprawa-milicji-policji-z-opozycja-niepodleglosciowa-czyli-proces-kazimierza-korabinskiego/ ] proces karny weterana opozycji niepodległościowej, sądzonego z oskarżenia policji za słowa ich zdaniem niewłaściwe, bo kierowane wobec ich dawnego – bo w czasach PRLu- oberszefa Czesława Kiszczaka. Oberszefa już nie ma, ale ochronę nadal ma !

Świadkowie, tego mrożącego krew w żyłach wydarzenia godzącego w sprawność bojową plutonów policyjnych, świadczą, że słowa były niewłaściwe, ale nie pomną co to były za słowa, stąd niby jak można zbadać ich właściwości. Jaki językoznawca by temu podołał, skoro są to chyba słowa bezobjawowe a z pewnością nieudokumentowane ?

Sąd ugina się pod brzemieniem oskarżeń, ale wyroku nadal nie wydaje, bo i w sądach krakowskich zabrakło szefów po rozbiciu zorganizowanej grupy przestępczej. Nie ma nawet do kogo zadzwonić po dyrektywy. [http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/prezes-sadu-okregowego-w-krakowie-oficjalnie-odwolana-cba-zatrzymalo-dyrektorow-sadow,12711970/]

Mam też osobiste wspomnienia z czasów PRLu i kiedy za słowa niewłaściwe (niewypowiedziane !) byłem oskarżany ! Oskarżająca i to profesorka leczyła się na głowę i po oskarżeniu sama uciekła, ale materiał akademickim katom dała przedni, więc zabrali się do ścinania mojej głowy.

Lud akademicki, profesorski, zniewolony i podległy – tak jak dziś – za żadne skarby nie był w stanie tolerować w swoim otoczeniu człowieka wolnego i i niepodległego, a przy tym nie rzucającego mięsem, co było na porządku dziennym ludu akademickiego. Nawet sądy nie były potrzebne do ścinania głowy, wystarczyły dyrektywy przewodniej siły narodu i jagiellońskiej ochrany i zabezpieczenie faktów/tajnych teczek przez KO ” Zebu” i spółkę [https://lustronauki.wordpress.com/2013/11/21/agenturalna-sprawa-k-o-zebu-franciszka-ziejki-b-rektora-uj/,   https://wobjw.wordpress.com/tag/tajne-teczki-uj/, ] .

Lud akademicki, który przetrwał transformację i osiągnął zawodową kulminację w III RP, po usunięciu nieudaczników i różnych zakał środowiskowych, zorganizował się udacznie i to przestępczo w gangi wyższej inteligencji i to negatywnej – wdrożył twórczo innowacyjne sposoby fikcyjnego realizowania projektów z nazwy badawczych [https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1619711,1,naukowcy-ktorzy-oszukiwali-na-grantach.read ], dając tym przykład nadzwyczajnej kaście sędziowskiej jak obracać groszem publicznym, aby ten zapełnił ich i swoich kieszenie.

Procesy kasty sędziowskiej zaczynają się toczyć, ale akademicka kasta-matka nadal może innowacyjnie wdrażać swoje fikcje.

Życie też toczy się dalej, tak jak dalej toczy się proces za rzekome pobicie policjantów pacyfikujących przed laty manifestację opozycji niepodległościowej na rzecz likwidacji symbolu podległości w Nowym Sączu. Lata biegną, symbolu podległości – pomnika chwały Armii Czerwonej – już nie ma, a procesy nadal są. Widać policja/sądy jakoś nie mogą się pogodzić z utratą symbolu swojego zniewolenia/swojej podległości. Czegoś brakuje.

Kraj podobno mamy wolny i niepodległy, ale zniewolonych i podległych krajanów mamy moc i swoją mocą ochraniających podległość i zniewolenie jeszcze wolnych i niepodległych.

Reklamy

No i proszę – podobno mamy wielką czystkę akademicką ?!

B

[http://innpoland.pl/136453,wielka-czysta-w-instytutach-badawczych-wieloletni-dyrektorzy-ida-na-bruk-rzad-powoluje-nowych-wedlug-widzimisie]

No i proszę – podobno mamy wielką czystkę akademicką ?!

Od wielu już lat podnoszę w wielu tekstach problem Wielkiej Czystki Akademickiej [https://lustronauki.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/ , https://blogjw.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/ ] jaka miała miejsce u schyłku PRLu i która zaowocowała luką pokoleniową na uczelniach i niedoborem elit niezbędnych do należytego funkcjonowania dużego europejskiego kraju.

Niestety przytaczane przez mnie fakty, podnoszone postulaty, nie trafiają do serc i umysłów społeczeństwa a w szczególności do historyków i niemal całej korporacji akademickiej.

Beneficjenci tych czystek nie chcą nawet słuchać o wydarzeniach, które ich wyprowadziły na piedestały, a konkurentów -pasjonatów nauki i edukacji – zniszczyły, wyrzuciły na bruk, bo swoimi pasjami negatywnie oddziaływali na młodzież akademicką i zagrażali systemowi kłamstwa, prosperującym także na uczelniach.

Najwybitniejsi historycy nie chcą badać tych wydarzeń i poznać strat wojny jaruzelsko-polskiej [ https://blogjw.wordpress.com/2017/06/24/kiedy-poznamy-straty-wojenne-wojny-jaruzelsko-polskiej/ ]. Minister nauki zasłania się brakiem kompetencji [https://blogjw.wordpress.com/2017/07/25/czy-ministerstwo-nauki-ma-nadal-racje-bytu-i-reformowania-systemu-akademickiego/ ] a IPN brakiem właściwości [ https://blogjw.wordpress.com/2017/07/11/smutne-refleksje-nad-polityka-historyczna/ ].

Ja takich braków nie posiadam – uważam, że jestem człowiekiem z właściwościami i mam kompetencje, co dokumentuję moimi tekstami i niezależnie problem Wielkiej Czystki Akademickiej podnoszę, informacji dostarczam, ale wrażliwości na akademickie ofiary systemu nie zauważyłem.

Najwięksi badacze historyczni na początku transformacji systemu kłamstwa w kolejny system kłamstwa prowadzili badania nad akademikami pokrzywdzonymi w PRLu, ale badając stan pokrzywdzenia tylko wśród beneficjentów, co doprowadziło ich do oczywistego wniosku, że pokrzywdzonych politycznie przez ten system nie było ! [https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/]

Mimo rewelacyjnej dla nauki metody i niedostatku u nas laureatów nagrody Nobla, zapewne przez korporacyjną zawiść, takich to koryfeuszy nauki polskiej do tej pory do nagrody Nobla nie zgłoszono [!], ale ich metody wykorzystuje się jak najbardziej. [https://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/].

Nagłaśnia się jak środowisko akademickie było strasznie inwigilowane, iluż to było TW i jakie perfidne metody oni stosowali, czemu nikt przyzwoity i jako tako zorientowany w temacie zaprzeczyć nie może, ale jednocześnie podnosi się, że np. na prestiżowym i wzorcowym UJ nikt nie stracił z powodów politycznych pracy. Widocznie polityczna weryfikacja kadr akademickich była lipą, esbecja wraz z pezetpeerią i rzeszami współpracowników znakomicie ochroniła powierzony im do ochrony obiekt, przeprowadzając go bezstratnie, jak Mojżesz przez to Morze Czerwone.

Ale co to ma wspólnego z prawdą niemal nikt nie chce wiedzieć !

Elit brak, luka pokoleniowa jest, a czystki podobno nie było !

Minister nauki, który zauważył brak elit stara się to zjawisko wytłumaczyć, ale nie sięgnął pamięcią do czasów najnowszych i skończył poszukiwanie przyczyn tego stanu rzeczy na czystce roku 1968 !

Fakt, że wówczas opuścić musiały kraj tacy przedstawiciele ówczesnej elity jak Bauman, Wolińska, Gross , czy Michnik ( Stefan, bo Adam został i tworzył nowe elity ze skutkiem wiadomym) . Czyli co ? – jakby tacy inteligenci u nas zostali to elity mielibyśmy jak się patrzy ?!

Podobnie jak profesoria UJ minister nauki, zresztą wychowanek UJ, nie zauważył czyszczenia kadrowego w latach wojny – jaruzelsko-polskiej, swą interpretacją obrażając całe rzesze wyrzuconych, nie nadających się do formowania kolejnych elit, przynajmniej spolegliwych wobec systemu kłamstwa.

Niestety brak reakcji na wypowiedzi ministra, nawet wśród kombatantów tego okresu, świadczy najlepiej, że z elitami w III RP to jest naprawdę krucho.

Inną drogą idzie natomiast totalna opozycja, tzw. KODomici czy może kosmici, którzy alarmują o wielkiej czystce, która ma rzekomo miejsce obecnie. [http://innpoland.pl/136453,wielka-czysta-w-instytutach-badawczych-wieloletni-dyrektorzy-ida-na-bruk-rzad-powoluje-nowych-wedlug-widzimisie ]

Skoro w instytucie badawczym wymieniono dyrektora o 19 letnim stażu to jest to ich zdaniem dowód na wielką czystkę, bo zapewne w ich przekonaniu dyrektor to zawód i to dożywotni. Takie zjawisko przypomina im rozwiązania z lat 50 tych, ale nie podają nawet przykładów.

Podnoszenie takich rzekomych analogii jest zdumiewające, bo wtedy dyrektorzy na ogół partyjni, nie byli wymieniani do emerytury, o ile partii służyli jak to oczekiwała. Dyrektor to był zawód !

Także u schyłku PRLu i w początkach III RP znani byli dyrektorzy instytutów o takim stażu ( 10 lat w PRL, 10 lat i a nawet więcej w III RP, bo podczas transformacji czystek nie było, ale ci dyrektorzy brali nieraz udział w czyszczeniu instytutów z elementu im i najlepszemu z ustrojów zagrażającego, właśnie w okresie poprzedzającym transformację, które to zapominane czyszczenie określam Wielką Czystką Akademicką.

I widać, że nawet opozycja totalna nie sięga pamięcią do czasów najnowszych, tylko do czasów znaczenie wcześniejszych.

O czasach wojny jaruzelsko-polskiej niemal nikt ani z rządzących, ani z totalnej opozycji, nie chce nic wiedzieć i z tym okresem niczego nie porównuje.

Totalni opozycjoniści alarmują także, że „ wybór szefów instytutów naukowych zależy w stu procentach od ministra, któremu podlegają. Żaden konkurs, który pozwoliłby wybrać najbardziej kompetentną osobę, nie jest więc potrzebny” .

I znowu nikt nie protestuje przeciwko takiej interpretacji, choć jest ona kuriozalna wielce.

Totalna opozycja milczy o niedawnych czasach, kiedy o wyborze szefów instytutów naukowych decydował czynnik partyjny przewodniej siły narodu, biorącej pod uwagę przede wszystkim przydatność do budowy najlepszego z systemów i pozytywnego wpływania na młodzież akademicką.

O konkursach ustawianych w III RP na konkretną osobę, o odpowiednich parametrach genetyczno-towarzyskich, też się nie wspomina, choć takie konkursy nie pozwoliły na zapełnienie luki pokoleniowej, ani odtworzenie elit wyczyszczonych nie tylko w latach 50-tych, ale przede wszystkim w latach 80-tych bo utrzymanie ciągłości patologicznego systemu akademickiego w III RP nie pozwoliło na odtworzenie tych elit.

Żaden tak ustawiany konkurs nie pozwalał na wybranie najbardziej kompetentnej osoby, stąd najbardziej kompetentne osoby znalazły się poza systemem.

Zastrzeżenia można mieć do rządzących o to, że nie naprawiły skutków Wielkiej Czystki Akademickiej, ale nie o to, że od czasu do czasu kogoś z nadzwyczajnej kasty przeniosą w stan spoczynku, czy na inne stanowisko.

Kadry akademickie trzeba było wymieniać u zarania III RP i przywracać tych, z których uczelnie zostały oczyszczone przed nastaniem tzw. transformacji.

Ale woli, ani u rządzących, ani tym bardziej u akademickich beneficjentów czystek – nie było i nie ma do tej pory.

Kuriozalne jest to, ze w ramach aktualnej reformy to patologiczne środowisko samo ma się naprawić, choć takiego przypadku chyba nie było jeszcze w historii.

 

Może ta mikstura pomoże zidentyfikować i wyjaśnić naturę

Wielkiej Czystki Akademickiej,

ale nie wiadomo do tej pory czy działa pozytywnie na beneficjentów tej czystki

– badań brak  !  mimo, że innowacyjne wdrożenia są podobno w cenie. 

Rozjaśnia umysł

III RP posadowiona na fundamencie pozowanych zdjęć

plakat.PNG

[ z Archiwum Narodowego w Krakowie -www.ank.gov.pl]

III RP posadowiona na fundamencie pozowanych zdjęć

Minęła kolejna rocznica czerwcowych wyborów, które doprowadziły do instalacji III RP. Kto wygrał wybory ze strony solidarnościowej ? Ano ci co sobie zrobili pozowane zdjęcia z TW Bolkiem – wówczas niemal powszechnie poważanym Lechem Wałęsą.

Kto sobie pozowanego zdjęcia nie zrobił, nie wisiał na przedwyborczych plakatach – nie miał szans w wyborach i jego wpływ na budowę III RP był niemal żaden.

Kiedy niedługo potem, zwróciłem się do zwycięzcy z pozowanego zdjęcia o pomoc z dotarciem do moich teczek uniwersyteckich ( te dostępne kończyły się na wiośnie roku 1980 kończącego chyba historię i zaczynającego okres post-prawdy) ten zarzucił mi postawę roszczeniową i zagroził ‚załatwieniem’ mnie w Sejmie. Tak rozpoczęła się moja edukacja w zakresie natury III RP, której nie akceptuję, tak jak ona nie akceptuje mnie.

Od jakichś 10 lat wcielam się często w role fotoreportera i widzę chyba więcej niż inni.

Wielu chce, zapewne z przyzwyczajenia, czy może biorąc pod uwagę efekty wyborów 4 czerwca, abym im robił pozowane zdjęcia. Pomny skutków takich zdjęć – odmawiam. Pozowane zdjęcia nie pokazują prawdy, często ją fałszują,  a dobre zdjęcie winno pokazywać trochę prawdy, choć trochę duszy fotografowanego. Wolę zdjęcia niepozowane.

Zadowolenia z moich zasad jakoś nie widać.

Wielu się fotografuje na tle pomników bohaterów, zapewne aby ich odbierano także jako bohaterów, patriotów rzecz jasna, chociaż czasem na zdjęciach tych bohaterów nie widać, bo pozujący ich zakrywają – chcą być na pierwszym planie. Ale w życiu często jakoś bohaterskich postaw u nich  nie widać – widać jedynie substytut bohaterstwa w postaci zdjęcia na tle pomników bohaterów lub z pomnikami ( nieraz zasłoniętymi) w tle.

Mało znani fotografują się z dobrze znanymi (tak jak kiedyś kandydaci w wyborach 4 czerwca ) sądząc, że figurując razem na pozowanych zdjęciach staną się podobnie znani.

Wielu fotografuje się na tle krzyża, sądząc zapewne że będą uznawani za bardzo religijnych, choć zasadami etyki chrześcijańskiej zbytnio nie grzeszą.

Skoro takich zdjęć unikam, miłośnicy pozowania uważają mnie za cenzora, manipulatora, działającego na ich szkodę, choć umowy ze mną na takie, czy inne zdjęcia nie podpisywali. Uważają, że skoro ja fotografuję, to oni muszą mieć z tego satysfakcje i korzyści wizerunkowe. Przed wyborami (takimi czy innymi) taka postawa nad wyraz jest widoczna.

Fotografia to jednak ważny dokument i ma moc sprawczą o czym świadczą nie tylko wybory 4 czerwca 1989 r.

W tamtym roku zrobiłem wiele tysięcy zdjęć, różnej rzecz jasna jakości i wartości, ale największą moc sprawczą miało niezbyt dobrej jakości zdjęcia Zygmunta Miernika prowadzonego na rozprawę skutego kajdankami – także na nogach. Rozpowszechnienie tego zdjęcia, także wśród decydentów III RP spowodowało, że więcej już jego nogi nie były kajdankami skuwane. Mówię, że jednym zdjęciem zdjąłem Miernikowi kajdany z nóg.

Parę lat temu zrobiłem dokumentację pomników jordanowskich (w krakowskim Parku Jordana) będących w opłakanym stanie. Rozpowszechniłem, i ruszyła lawina medialno-decyzyjna. Po pół roku pomnikom przywrócono godne oblicze. Moc sprawcza fotografii była wielka.

Niektórzy zdjęcia wykorzystują jednak do autentycznych manipulacji czy fałszywych oskarżeń. Kilka lat temu zainspirowałem spotkanie, aby powołać w Krakowie Akademicki Klub Obywatelski im. Lecha Kaczyńskiego. Obecnym na spotkaniu zrobiłem zdjęcie, ale rzecz jasna na zdjęciu mnie nie było. Co było potem pominę milczeniem, ale po kilku latach, jeden z obecnych na spotkaniu i widoczny na zdjęciu oskarżył mnie o kłamstwa ogłaszając publiczne, że to nie ja inicjowałem założenie krakowskiego AKO, bo mnie przecież na zdjęciu nie ma. To że tam byłem i zdjęcie robiłem nie miało żadnego znaczenia. Ważny dowód w sprawie to to, że mnie na zdjęciu nie ma !

Widać, że zdjęcia rządzą światem, a nawet półświatkiem.

III RP, posadowiona na fundamencie pozowanych zdjęć, nie jest udanym projektem i żeby coś w tej materii zmienić warto robić zdjęcia dokumentalne, ale nie pozowane, bo wtedy więcej prawdy można pokazać i przyczynić się do zmian pozytywnych.

Skoro wyklęty w PRL, to i w III RP

Idź

Skoro wyklęty w PRL, to i w III RP

Co jakiś czas przeglądam swoją, coraz bardziej redukowaną ze względu na brak miejsca, bibliotekę  zawodową.  Rzecz jasna bibliotekę  geologa i paleontologa, która w czasach PRL należała w Krakowie chyba do największych bibliotek personalnych w mojej dziedzinie. Setki książek, czasopism geologicznych, tysiące odbitek artykułów autorów z całego świata.

Rzecz jasna biblioteka w tamtych czasach służyła nie tylko mnie, ale też innym, a w szczególności moim studentom, na których miałem negatywny wpływ, wszelakiego rodzaju, w tym poprzez czytanie literatury zagranicznej. To szeroki temat, ale już zamknięty, bo w III RP zainteresowanie czytaniem literatury naukowej jest znikome i nikt nie chce nawet za darmo mojej biblioteki co dokumentuję [ https://wobjw.wordpress.com/2010/01/02/na-nauke-nie-ma-pieniedzy/ ]

Kto by dziś czytał literaturę  naukową i to zagraniczną ? !

Zdarzały się głosy – skoro zagraniczne, to najlepiej wysłać za granicę  !

Ja – uzależniony od czytania- nabywałem literaturę  za sporą część mojego skromnego uposażenia i recenzje, aby być na bieżąco ze światem nauki i przygotować wykłady up-to-date,  a do dnia dzisiejszego się twierdzi nieraz, że w PRLu naukowcy polscy nie mieli dostępu do literatury światowej,  więc dlatego odstawali od świata?!). Takie twierdzenia są ponawiane przy domaganiu się podwyżek dla naukowców,  a jednocześnie odrzuca się uzupełnienia braków literaturowych za darmo ! Ja pod względem literatury nie odstawałem, bo świat naukowy przesyłał mi mnóstwo prac, szczególnie w stanie wojennym.

Przy segregowaniu biblioteki w vol. 59 czasopisma Annales Societatis Geologorum Poloniae, którego przez kilka lat byłem redaktorem, aż do bezprawnego usunięcia mnie z redakcji w r. 1983, zauważyłem sprawozdanie za rok 1988 r. z działalności Polskiego Towarzystwa Geologicznego wydającego to czasopismo. A w nim :

PTG 1988.jpg

Chyba ciekawe – nieprawdaż ?

Jeden nic nie znaczący dr  miał niemal połowę wszystkich referatów krakowskiego oddziału PTG i to na tematy z górnej raczej półki, także zagranicznej, gdy cała reszta licząca ponad 200 etatowych geologów miała referaty pozostałe.

Ciekawa dysproporcja, bo w 1986/7 r. zostałem wyklęty z Uniwersytetu Jagiellońskiego i przestałem na lata (a jak się okazuje i na wielki) wykładać geologię na uniwersytecie. ! Było to po politycznej weryfikacji kadr, której nie przeszedłem, a do dnia dzisiejszego beneficjenci tej czystki nie potrafią odpowiedzieć merytorycznie -dlaczego (?) i nie potrafią określić kto imiennie oceniał negatywnie moją przydatność na nauczyciela akademickiego.

Ja podkreślam – mam na imię Józef, na nazwisko Wieczorek, a ci co ze mnie oczyścili uniwersytet (rzec by można – chyba jakieś sprzątaczki) ani imieniem, ani nazwiskiem, ani nawet krzyżykiem się nie podpisywali i pozostali anonimowi do dnia dzisiejszego, a władze UJ, także akredytowani na profesorów językoznawcy twierdzą, że brak imienia i nazwiska nie świadczy o anonimowości komisji !

Nikt, nawet z najbardziej utytułowanych uczonych III RP, nikt z największych autorytetów moralnych i intelektualnych,  do tej pory nie zakwestionował takich orzeczeń, podobnie jak i sądy uformowane i stowarzyszone z bracią akademicką.

Rzecz jasna i w PTG, gdzie byłem jednym z najaktywniejszych członków (redaktor, wiele referatów, organizacji konferencji…) już długo nie pobyłem – trzeba było zlikwidować dysproporcje, rzec jasna – bezprawnie!

Odnosi się wrażenie, że chyba wszyscy są zgodni, że jeśli ktoś był pasjonatem naukowym i edukacyjnym, to powinien być wykluczony ze środowiska akademickiego tworzącego korporację oszukujących i oszukiwanych na drodze do realizacji swej pasji robienia pieniędzy i zdobywania tytułów.

Niektórzy mówią – nic się nie stało ! A nawet – sam jesteś sobie winien. Jasne – jak ktoś przedkłada dobro wspólne nad swoje, to sam jest sobie winien – winien pilnować własnego nosa. Taka solidarna (z własnym nosem) postawa jest zalecana i realizowana.

Beneficjenci systemu, wysoko utytułowani choć utytłani, chodzą dziś w pochodach KODomitów, razem z jawnymi i tajnymi współpracownikami systemu kłamstwa i się przedstawiają jako ci, którzy wywalczyli wolną Polskę, nie dodając, że wolną od ludzi prawych, wyklętych z systemu degrengolady moralnej.

Tak bowiem jest, że ci którzy nie chcieli być ani jawnymi, ani tajnymi współpracownikami systemu kłamstwa, którzy nie nadają się i nie chcą się nadawać do korporacji oszukujących, są na marginesie – są nadal wyklęci, choć nadal działają z pasją, pro publico bono, tak na polu naprawiania systemu akademickiego, jak i na innych polach minowych i czasem z tego powodu wylatują w powietrze przy aprobacie gawiedzi akademickiej i nie tylko.

Bo sytuacja jest taka, ze jak ktoś został wyklęty w PRL, to i pozostaje wyklęty w III RP.

Nawet podający się za antykomunistów aprobują/utrwalają w III RP decyzje komunistyczne – tak personalne, jak i w niemałym stopniu strukturalne. Wyklęcie w III RP wyklętych w PRL jest czasem nawet bardziej widoczne, szczególnie w sferze akademickiej, choć nie tylko.

Pod koniec PRL jednego roku ( a właściwie półrocza), w jednym towarzystwie w Krakowie, miałem mimo wszystko 4 referaty – a ile miałem referatów w Krakowie w ciągu 30 późniejszych lat ? Słyszał ktoś ? Czy ktoś może udokumentować istniejący stan rzeczy jak ja to dokumentuję powyżej z roku 1988 i jak dziś dokumentuję referaty/rozmowy/różne działania – innych ?

Etatowo, zawodowo, już nie pracuję, ale działam na wielu frontach (można rzec – w wielu wcieleniach) co dokumentuję na moich stronach www (czasem z konsekwencjami), ale społeczność, nie tylko akademicka, widocznie uważa, że jak ktoś został wyklęty przez komunistów, to i wyklętym musi pozostać dożywotnio.

Co prawda mamy okres odkłamywania historii i wynoszenia na pomniki żołnierzy wyklętych i przede wszystkim przywracania pamięci, co jest chwalebne, ale już historii mniej odległych nikt odkłamywać nie chce i nie chce przywrócenia wyklętych przez środowiska komunistyczne do normalnego funkcjonowania w przestrzeni publicznej.

Taka jest polityka historyczna i publiczna. Wyjątki tylko potwierdzają regułę. Dobrej zmiany w tej materii nie widać.

Podaję istniejący stan rzeczy na własnym przykładzie, mając pewność, że nie jest to wyjątek. Badań socjologicznych/historycznych w tej materii nie znam, choć socjologów/historyków mamy w bród. Problem w tym, że są oni zainteresowani przede wszystkim etatami, awansami, wyższymi uposażeniami, a poznanie prawdy tylko w tym względzie mogło by im przeszkadzać.

Kiedy będzie koniec tego systemu ?

Żołnierze Niezłomni przysięgali na orła i na krzyż a w Sądzie Najwyższym III RP – zielona wrona

1

Na Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych AD. 2017

Żołnierze Niezłomni wyklęci w systemie  komunistycznym przysięgali na orła i na krzyż na dwa kolory, te najświętsze w Polsce barwy a w Sądzie Najwyższym III RR – zielona wrona.

4

Gdzie my żyjemy ?  Kim/czym jest trzecia władza ?

2

3

[kontynuacja na filmie …]

Przysięga – Żołnierzy Wyklętych przez komunistów

..Lecz przysięgaliśmy na orła i na krzyż,
na dwa kolory, te najświętsze w Polsce barwy,
na czystą biel i na gorącą czerwień krwi,
na wolność żywym i na wieczną chwałę zmarłych. …..

Zielona WRONa

Zielona WRONa dziób w wężyk szamerowany

Kto nie da drapaka,

Kto nie chce zakrakać

Ten będzie internowany.

Nie chcemy komuny

5

Jednoosobowa (kontr)manifestacja wobec  KODu

Kneblowanie prawdy, czyli cenzura na Mysiej a cenzura na Gołębiej

knebel

Kneblowanie prawdy,

czyli cenzura na Mysiej a cenzura na Gołębiej

W książce Błażeja Torańskiego „Knebel. Cenzura w PRL-u” [ https://www.youtube.com/watch?v=GELeK1QM8n4] jeden z cenzorów mówi ( s. 154) :

Prawda dla Mysiej nie miała żadnego znaczenia. Urząd robił wszystko, aby zahamować dostęp społeczeństwa do prawdy historycznej”

Trudno żebym nie miał skojarzeń na gruncie akademickim, tym bardziej, że akademików kneblujących prawdę, robiących wszystko (a nawet więcej) aby zahamować dostęp do prawdy historycznej wynosi się pod niebiosa, a nawet ponad.

Od 30 lat ( a nawet wcześniej) toczę boje [https://blogjw.wordpress.com/] o ujawnienie prawdy historycznej przez kolejnych rektorów UJ/historyków UJ (i nie tylko) i nie są to boje zwycięskie – wręcz przeciwnie.

Dostęp do prawdy na Gołębie] [siedziba UJ) nie tylko jest hamowany, ale całkiem blokowany, a jednocześnie nieprawda jest objawiana społeczeństwu bez możliwości dyskusji nad jej obliczem.

Wsparcia w swych bojach nie mam żadnego, walczę samojeden, a po drugiej stronie – ogromny zastęp samych goliatów w togach i gronostajach, wspieranych przez ich miłośników oczekujących na podobną garderobę.

Prawda nie ma dla nich żadnego znaczenia – liczy się tylko garderoba. Jak dostęp do prawdy zostanie skutecznie zablokowany – mają szanse na podobne przyodzienie.

Gdy na okoliczność jubileuszu UJ w roku 2000 chciałem powspominać nieco o historii niezbyt jeszcze od jubileuszu odległej, okazało się to niecenzuralne, bo zbytnio obnażało tych co w togach. [Mój jubileusz -https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/moj-jubileusz/].

Ponowiłem swoje chęci po jakichś 10 latach jak tylko przeczytałem, że historia – ta nieodległa – jednak była, ale jest jakby za mgłą, a to z powodu strachu, czy też jakiejś niechęci, i nie jest rejestrowania. Projekt Pamięć UJ wdrażano [http://www.archiwum.uj.edu.pl/projekty-auj/pamiec-uniwersytetu], ale moich wspomnień, mimo nagrania 6 godzin – nie wdrożono. 

Znowu niecenzuralne ?! Knebel na wspomnienia nałożono !

Takich historii ujawniać NIELZJA !

Mysia już wtedy nie funkcjonowała, ale funkcje Mysiej przejęła Gołębia, z większymi jeszcze sukcesami.

Chciałem też prowadzić całkiem naukowe badania nad nieuczciwością naukową, nad przygotowaniem publikacji ”Mnie uczyć zakazano”. https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/co-slychac-pod-dywanem/ ale wszystko to co nieuczciwe pochowano pod dywanem i zahamowano skutecznie dostęp społeczeństwa do prawdy historycznej.

Jak wygląda dostęp do prawdy, do teczek w sejfach poukrywanych, do zbioru zastrzeżonego UJ – udokumentowałem w czasie zaistnienia internetu za panowania kolejnych rektorów https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/

Mimo upływu lat, a nawet już wieków – blokady na prawdę nie zniesiono.

Ze statutu uczelni usunięto zapis, że uniwersytet to korporacja nauczających i nauczanych poszukujących razem prawdy. Uznano zapewne, że problem prawdy tam samym raz na zawsze został rozwiązany i nie ma co szperać w papierach, a do budowy korporacji oszukujących i oszukiwanych wcale to nie jest potrzebne. [ https://blogjw.wordpress.com/2016/11/19/oszukiwanie-jest-chwalebne/%5D

Postulowałem mimo to – a raczej właśnie dlatego – opracowanie ‚Czarnej księgi komunizmu w nauce i edukacji,’

[Wystąpienie do Prezesa IPN w sprawie opracowania ‚CZARNEJ KSIĘGI KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI’https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/wystapienie-do-prezesa-ipn-w-sprawie-opracowania-czarnej-ksiegi-komunizmu-w-nauce-i-edukacji/

POLSKA AKADEMIA UMIEJĘTNOŚCI A CZARNA KSIĘGAKOMUNIZMU

https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/polska-akademia-umiejetnosci-a-czarna-ksiega-komunizmu/

Solidarność UJ a CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI

https://wobjw.wordpress.com/tag/czarna-ksiega-komunizmu-w-nauce-i-edukacji/]

ale rzecz okazała się całkiem beznadziejna, bo wiodący w kraju historycy UJ takiego okresu w dziejach nie wyróżniają (Lustracja dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/) więc jak można zapisać w księgach coś czego nie ma ?

Uznali zresztą, że ekscesy komunizmu to moja sprawa prywatna, a ponadto od 56 roku to jeno system liberalizowano stopniowo.

Mazguła przy takich – to mały pikuś.

[Mazgulenie stanu wojennego w kontekście liberalizacji systemu w ujęciu mędrców jagiellońskich (akademickich) https://blogjw.wordpress.com/2016/12/07/mazgulenie-stanu-wojennego/]

Co więcej liczne gremia SB i ich tajnych (ujawnianych), jak i jawnych współpracowników (utajnianych) podobno tak znakomicie ochroniły uczelnie przed takimi – jak ja, że mucha nie siada i nie ma co gadać, ani pisać! [Potrzebna lustracja lustracjihttps://blogjw.wordpress.com/2016/08/20/potrzebna-lustracja-lustracji/%5D

Cenzurze na Mysiej poświęcono wiele już opracowań i co nieco wiadomo jak prawda była blokowana, deformowana, niszczona, wraz z jej nosicielami i obrońcami.

Nie znam jednak żadnego opracowania cenzury na Gołębiej, na wzorcowej dla innych uczelni, tak w czasach PRLu, jak i PRLu- bis.

Na Gołębiej teczki są nadal tajne i mamy zbiór zastrzeżony, więc nie da się detalicznie wykazać ingerencji akademickiej cenzury.

[Akademicki zbiór zastrzeżony

https://blogjw.wordpress.com/2016/10/10/akademicki-zbior-zastrzezony/

Tajne teczki UJ,czyli o wyższości ‚prawa’ stanu wojennego nad Konstytucją III RP

https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/tajne-teczki-uj/

No cóż, członkiem Loży to ja nie jestem Kilkadziesiąt pytań w sprawie „Jagiellończyka”,https://blogjw.wordpress.com/2012/11/07/no-coz-czlonkiem-lozy-to-ja-nie-jestem/

Kolejne pytania w sprawie ‚Jagiellończyka’, czyli zdumienie dlaczego ‚badacze’

uznający Lesława Maleszkę za pokrzywdzonego w PRL mogą uchodzić za wiarygodnych w III RP

https://blogjw.wordpress.com/2013/02/12/kolejne-pytania-w-sprawie-jagiellonczyka/

Poradnik dla badających czasy PRL-u na odcinku akademickim

https://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/]

Zdaje się, że polityka historyczna nawet w czasach tzw. wolnej Polski

takiej wolności badań nie przewiduje,

a cenzura na Gołębiej brak takiej wolności ma zabezpieczyć.

Apeluję o nadsyłanie przykładów cenzury ‚akademickiej’ do ujawnienia na stronach

oraz zachęcam do rozmów w ramach Niepoprawnego Magazynu Akademickiego http://niepoprawneradio.pl/

temat cenzury akademickiej – także w III RP, jest bardzo pożądany

(kontakt – jozef.wieczorek@interia.pl )

Jak profesoria ochrania esbecję

rocznica

Jak profesoria ochrania esbecję,

czyli wyraz wdzięczności beneficjentów za lata ochrony przez SB ?

Wróciła dyskusja nad dezubekizacją na okoliczność weryfikacji emerytur esbeków, oraz uznawania stanu wojennego za czas kultury, której dziś brakuje.

Okazuje się, że to podobno esbecy walczyli o wolną Polskę i nadal walczą, a to co się obecnie dzieje, to jest gorzej niż PRL, a nawet to jest stalinizm i trzeba z tym skończyć – raz na zawsze. Taka jest kulturalna wykładnia płk. Mazguły. [ http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/318527-mazgula-zali-sie-kuzniarowi-wystepuje-po-to-by-walczyc-o-wolna-polske-a-przypina-mi-sie-latke-komucha?strona=1 i in,]

Takie opinie nie są odosobnione, a mają nawet mocne podstawy naukowe tj. opinie, dzieła i wypowiedzi utytułowanych naukowców III RP – beneficjentów czystek akademickich PRLu – inaczej mówiąc kultury stanu wojennego – zabezpieczanych przez SB-PZPR.

A pamiętać należy, że profesoria w Polsce cieszy się nadal znakomitym prestiżem i uznaniem, tym bardziej, że jej kariery były i są umocowane politycznie. Co więcej są i tacy profesorowie, którzy esbecję na uczelniach Legionowa czy Szczytna formowali, a i dziś policję wyposażaną w broń gładkolufową do ochrony spuścizny komunistycznej (m. in. pomników wdzięczności Armii Czerwonej) ‚uzbrajają’ ponadto w (nie)stosowne dyplomy, o dużej sile rażenia społecznego, bo jak ktoś ma dyplom – to ma i prestiż, a potem większą emeryturę.

Profesoria przed 10 laty zbuntowała się przeciwko poznaniu swojej przeszłości, swych korzeni, swojej walki o wolną -w jej języku- Polskę, czasem ramię w ramię z esbekami – i to z dużym sukcesem. Niestety społeczność, nawet obozu solidarnościowo-patriotycznego, na ogół nie ma pojęcia co oni robili i skąd oni się wzięli .

Trudno aby było inaczej skoro teczki esbeckie, a także pezetpeerii, są zniszczone w znacznej mierze, a teczki akademickie zaaresztowane do dnia dzisiejszego ! Nikogo to nie bulwersuje !

Beneficjenci systemu mimo to kreślą obraz przeszłości, który stanowi znakomite naukowe uzasadnienie wielkich zasług esbecji (nie mówiąc o pezetpeerii) tak dla ocalenia świata nauki, jak i odzyskania wolności.

Uczeni w swych dziełach z nazwy naukowych nie wymieniają słowa komunizm – stąd nie może być mowy o zbrodniach komunistycznych-, nie wymieniają stanu wojennego, więc i jego ekscesy dla świata akademickiego pozostają nieznane.

Uczeni lata 1956-89 nazywają okresem stopniowej liberalizacji systemu, co należy wiązać zarówno z polityką przewodniej siły narodu, jak i jej zbrojnego ramienia, które heroicznie walczyło o wolność, także za pomocą stanu wojennego ?! Tak, tak, taka jest logika naukowych logików.

Na uczelniach esbecja zorganizowała system powszechnej ochrony powierzonej jej substancji akademickiej i podobno znakomicie z tej ochrony się wywiązała, jak zapewniają uczeni twierdzący, że nikt z uczelni ochranianych przez esbecje ( np. z UJ) nie został usunięty ( nie dodając, ze chodzi o tych co byli TW lub towarzyszami lub ich pupilami) a polityczne weryfikacje kadr były rzecz jasna per saldo dodatnie ( bo przecież usuwano im niewygodnych, tych którzy ani tajnymi, ani jawnymi systemu kłamstwa być nie chcieli – a to nie była strata dla uczelni -tylko zysk ).

Wielka zatem chwała esbecji i należne jej ordery i emerytury i tylko obecna władza gorsza od Stalina ma czelność te wyróżnienia im odbierać. Taka jest schizofrenia czasu obecnego oparta na wiedzy utytułowanych, czytaj – utytłanych.

Rzecz jasna uczeni tworzący podwaliny pod naukową interpretację poczynań esbecji i pezetpeerii nie chcą poznać pokrzywdzonych (skoro ich nie było to niby jak ich poznać ? I po co ich znać ?) i badania prowadzą jeno wśród beneficjentów, a ci argumentują, że jak ktoś był dobry, to przez PRL przechodził tak jak oni !

Awanse zabezpieczała im pezetpeeria – POP, a na wyższych szczeblach KW, a nawet KC, więc dług wdzięczności zupełnie zrozumiały.

A esbecja przeprowadziła świat akademicki podobno bez stratnie. Ochroniła przed upadkiem, rozkładem, szczególnie moralnym, bo właściwa postawa etyczno-moralna zgodna z linią przewodniej siły narodu stanowiła najważniejsze kryterium oceny kadr akademickich, konieczne aby na młodzież akademicką nie wpływano negatywnie.

Widoczny obecnie sojusz profesorii i esbecji trudno inaczej interpretować niż jako wyraz wdzięczności profesorii dla esbecji za ochronę w ciężkich latach PRLu

Widać zresztą, że po likwidacji SB i PZPR zabrakło tego koniecznego zabezpieczania, tej skutecznej ochrony – no i mamy to co mamy. Poziom akademicki idzie w dół, profesoria boi się nawet myśleć, podobnie jak i jej wychowankowie.

Nie bez przyczyny esbecja razem z demokratami, z profesorią często na czele, organizuje marsze wyzwolenia od tych, którzy ich zniewalają – bo prawa i sprawiedliwości się domagają !

P.S.

Szersze uzasadnienie/udokumentowanie tych opinii głównie na https://blogjw.wordpress.com/ i https://lustronauki.wordpress.com/

a w końcu jeszcze jestem na chodzie i deklaruję możliwość, a nawet chęć objaśniania tego co piszę, rzecz w tym, że chętnych poznania innego obrazu rzeczywistości jakoś nie widać. Heroiczna obrona/ochrona przed poznaniem prawdy trwa już kolejny wiek. Fanatyczne wręcz uwielbienie dla utytułowanych, choć utytłanych, stanowi znakomite zabezpieczenie tych haniebnych poczynań.