Krakowskie boje i przeboje. Aby godnie uczcić 100- lecie odzyskania Niepodległości – trzeba wyzwolić Kraków od anty-Polaków

0.jpg

Krakowskie boje i przeboje

Rewitalizacja smrodu i hałasu wielkim sukcesem samorządowców Krakowa

Ale jest i porażka – na miejscu pomników polskich bohaterów nie posadzono drzew !

No cóż, na 100 lecie Niepodległości trzeba wyzwolić Kraków od anty-Polaków

Wielkimi krokami zbliżają się wybory samorządowe, więc dotychczasowi samorządowcy rozpoczęli wielką kampanię propagandową swoich sukcesów.

Samorządowcy Krakowa, mojej dzielnicy V – Krowodrza, ogłosili wszem i wobec o wielkim sukcesie rewitalizacji Parku Krakowskiego – pisząc w lokalnych wiadomościach [http://www.dzielnica5.krakow.pl/images/gazetki/Krowodrza-201806_kor8.pdf ] „ Długo o niego walczyliśmy i wreszcie się udało. Po raz kolejny udowodniliśmy, że potrafimy efektywnie zaangażować się w działania na rzecz naszej dzielnicy i otaczającej nas przestrzeni miejskiej. Po raz kolejny wykorzystaliśmy szansę na realizację projektów ułatwiających nam codzienne funkcjonowanie w najbliższej okolicy. Ale ten sukces wymagał pracy…”, .’ tak naprawdę od nas zależy czy będziemy mieć bezpośredni wpływ na rozwój naszej okolicy, a także rozwój nas samych pod kątem zarówno wiedzy, postaw życiowych jak i umiejętności..”, „ Sukces tego przedsięwzięcia daje wszystkim ogromną satysfakcję…’ i tak dalej.

Nic dodać, nic ująć. Ludzi sukcesu nam potrzeba, więc trzeba takich wybrać na kolejną kadencję – nieprawdaż ?

Otóż nie. Park został oddany do użytku po długich miesiącach remontowania, jest wewnętrznie piękniejszy i można nim przejść lub przejechać rowerem po nowych alejkach, ale jako miejsce odpoczynku, refleksji, zadumy, to się raczej nie nadaje, chyba że do chwilowej zadumy nad bezmyślnością i samochwalstwem samorządowców przed kolejnymi wyborami.

Angażując się na rzecz otaczającej przestrzeni miejskiej samorządowcy zupełnie nie zauważyli, że park jest otoczony najbardziej uciążliwymi arteriami komunikacyjnymi Krakowa – Alejami Trzech Wieszczów i ul. Czarnowiejską, od których miejsce wypoczynku i rekreacji winno być odcięte szczelnym, zielonym ekranem, zmniejszającym hałas i ograniczającym oddziaływanie wyziewów z niezliczonych samochodów, także ciężkiego kalibru. Inaczej w takim parku nie zaznamy spokoju i wytchnienia.

Otwierając park zrewitalizowano niejako hałas i smród i ogłoszono to jako wielki sukces ![https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/06/09/wielkie-otwarcie-parku-krakowskiego-na-halas-i-smrod/]

Patronem parku został ukochany przez krakowian Marek Grechuta, ale w parku nie widać Jego obecności. Nie udało mi się znaleźć. Jest tylko informacja na tablicy ogłoszeń, że park nosi Jego imię.

1.jpgW Parku są rzeźby, ale żadna z nich nie jest poświęcona Markowi. Aż się prosiło umieścić tam „muzyczną” ławeczkę z rzeźbą wybitnego piosenkarza, przy którym można by usiać i razem zanucić Ocalić od zapomnienia”.

Gdyby fontannę parkową zrewitalizowano jako multimedialną, wyrzucającą strumienie wody w rytm przebojów Marka Grechuty, to by to było uczczenie pamięci artysty i umilenie pobytu w parku. Oczywiście po uszczelnieniu parku zielonymi ekranami, bo inaczej nic z tego by nie było, bo huk tirów i autobusów tłumiłby każdą piosenkę Grechuty.

Jednym słowem przestrzeń publiczną trzeba organizować z głową, a nie bez głowy, bo można wydać wszystkie pieniądze mieszkańców na upiększenie przestrzeni wewnętrznej i efekt będzie mierny, albo żaden i żadna propaganda sukcesu nie zmieni zawodu sprawionego rewitalizacją parku Krakowskiego za pieniądze podatnika.

Czy propagandyści mogą podać jakąś opinię szachistów, dla których ustawiono stoliki szachowe w pełnym otwarciu i bliskości tirów, autobusów, sznurów samochodów ?

3.jpg

Szachy wymagają skupienia i ciszy – a co mamy ?

W większej odległości od Alei, ale bliżej ruchliwej ul. Czarnowiejskiej mamy parkową czytelnię, ale czy można tam w ciszy i spokoju poczytać ?

5.jpg

A więc, najpierw zielone ekrany wokół parku, a potem akcesoria ‚wypoczynkowe’ i sprowadzenie ducha Marka Grechuty do jego wnętrza. Wtedy można by pisać o sukcesie rewitalizacji. W stanie obecnym – to nadużycie budzące niesmak.

Hałasowi i smrodowi mówimy precz, tak jak takim samorządowcom rewitalizującym szkodliwe środowisko.

Podatnicy, mieszkańcy Krakowa ( i nie tylko Krakowa) winni mieć szansę na odpoczynek w ciszy i na oddychanie względnie czystym powietrzem. I Kraków potrzebuje takich samorządowców, którzy w takim kierunku będą działać.

Trzeba jednak podkreślić, że mimo propagandy samorządowcy przyznają, że nie wszystko dało się im zrealizować.

Otóż samorządowcy, którzy zaniedbali zielone ekrany wokół Parku Krakowskiego, przedłożyli również projekt „ Drzewa zamiast pomników w parku Jordana”. (sic!)

Projekt ten na całe szczęście został oceniony negatywnie, ale mają się od tej oceny odwoływać i mają nadzieję – że skutecznie.

Park Jordana jest co prawda bardziej zielony od Parku Krakowskiego (nawet po rewitalizacji), pomników tam mniej niż w Parku Krakowskim (relatywnie w stosunku do powierzchni parku),

4.jpg ale są to pomniki postaci historycznych, Wielkich Polaków – także XX wieku i tego samorządowcy nie mogą przeboleć. 

pomniki.PNG

https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/

Tym Polakom zasłużonym dla niepodległości Polski odbierano w PRLu obywatelstwo polskie, mordowano ich bezkarnie, a do dziś wielu nazywa ich zdrajcami ( bo zdradzili ruskich/komunistycznych okupantów ?) czy bandytami, bo walczyli z komunistami o Wolną i Niepodległą Polskę – zamiast o zniewolenie/podległość !

Zniewoleni peerelczycy i w III RP nie tolerują tych, którzy życie oddawali dla odzyskania niepodległości i wszelkich symboli niepodległości. 

W czasach okupacji niemieckiej gubernator Hans Frank rewitalizował Park Jordana na potrzeby „ubermenschów” zajmujących wówczas spory fragment obecnej V Dzielnicy Krakowa, gdzie obok parku Jordana w budynku obecnej AGH rezydował rząd Generalnej Gubernii.

Hans Frank chciał rządzić Krakowem pozbawionym ówczesnych elit, a także pomników elit przeszłych, świadectw polskości, znaczonych licznymi pomnikami wielkich postaci historycznych stawianymi w Parku Jordana, jeszcze pod zaborami, dzięki zasługom dr Henryka Jordana. Takie pomniki ich raziły, więc zostały usunięte. W końcu ‚ubermensche” nie mogli się przechadzać po parku wśród jakichś „untermenschów”, których potomków pokonali we wrześniu 39.

Ale pomniki w części ocalały ukryte przed barbarzyńcami przez mistrza kamieniarskiego Franciszka Łuczywo i nie bez przeszkód powróciły do parku, nawet w czasach okupacji komunistycznej.

Dzięki staraniom prezesa Towarzystwa Parku Kazimierza Cholewy dzieło dr Henryka Jordana jest kontynuowane i od lat niemal 20-tu powstało wiele nowych pomników wybitnych Polaków, o których w szkołach często nie uczono, lub uczono na opak. Walory edukacyjne Galerii Wielkich Polaków są bezdyskusyjne,  a pomnik niedźwiedzia Wojtka z Armii Andersa jest ulubieńcem także najmłodszych. https://pomnikwojtek.wordpress.com/

Ale im większa wartość dzieła, im większe, piękniejsze uroczystości patriotyczne w Parku Jordana, tym silniejsze ataki anty-Polaków i barbarzyńskie projekty nawiązujące do idei Hansa Franka, aby pomniki likwidować i zastąpić je drzewami. Aby znienawidzone pomniki, nieraz już niszczone, profanowane, nie raziły uczuć anty-patriotycznych, anty-polskich – peerelczyków.

Widać tak przez lata przywykli do zniewolenia, że każdy symbol niepodległościowy budzi ich sprzeciw. Każdy kto w czasach zniewolenia zachował się jak trzeba i każdy kto nie chce ich wymazania z pamięci – traktowany jest jak wróg.

Jest porażające, że w 100 lecie odzyskania niepodległości jakby duch Hansa Franka unosił się nad niemiecką w czasie okupacji dzielnicą Krakowa a elity krakowskie jakby tym duchem były ubezwłasnowolnione.

Wielkie zasługi dla medialnej walki z patriotycznym charakterem Parku Jordana ma Gazeta Wyborcza [ np. https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/25/patriotyczny-park-jordana-na-celowniku-gazety-wyborczej/ ], którą uwierają nie tylko pomniki Wielkich Polaków XX wieku, ale i polska flaga w Parku Jordana. [https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/10/06/giewu-i-nie-tylko-porazona-polska-flaga-w-parku-jordana/ ; http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,23399503,maszt-na-flage-w-parku-jordana-stoi-choc-wymaganych-pozwolen.html ]

I okazuje się, że na 100-lecie odzyskania niepodległości polska flaga ma przestać łopotać nad Parkiem Jordana !

Takie nakazy wydają służby Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa ! Była zgoda na sezonowe łopotanie polskiej flagi podczas Światowych Dni Młodzieży, a skoro ŚDM się skończyły, trzeba przywrócić w Parku porządek, aby polska flaga nie raziła uczuć anty-polskich ?!

W końcu odrodzona 100 lat temu Polska miała być jedynie państwem sezonowym, więc i po 100 latach wydaje się zezwolenie na wieszanie polskiej flagi, ale tylko sezonowo !

Spodziewane ściąganie polskiej flagi – dziś 20 lipca 2018 r. jeszcze łopoczącej w Parku Jordana

6.jpg

– przez służby Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa, w 100-lecie Odzyskania Niepodległości, winno być rzetelnie udokumentowane i medialnie nagłośnione, aby Polacy, nie tylko mieszkańcy Krakowa, mogli się zapoznać z działaniami anty-polskimi na terytorium Polski.

No cóż, aby godnie uczcić 100- lecie odzyskania Niepodległości trzeba wyzwolić Kraków od anty-Polaków

Reklamy

W kwestii ustawy 2.0 …

W kwestii ustawy 2.0 …

Warszawska Gazeta  22-28 czerwca 2018 r. nr. 25

[w : Zapiski polityczne człowieka lasu …Andrzej Leja]

Warszawska 2018 nr. 25 czerwiec 22-28

Jest sukces reformy Gowina !

reforma

Jest sukces reformy Gowina !

Innowacyjny wynalazek do wdrożenia na wakacjach

Urządzenie do czyszczenia stóp z piasku

Trwają prace nad ostatecznym kształtem reformy Gowina – reformy nauki i szkolnictwa wyższego. Od lat nauka i uczelnie u nas szwankują i to bardzo, na różnych zresztą frontach. Mimo ogromnej ilości szkół wyższych i profesorów – i to belwederskich – w rankingach innowacji znajdujemy się na szarym końcu europejskim.

Reforma ma to zmienić, innowacji ma być więcej i mają być wdrażane. Aby ten proces stymulować wprowadzono do naszego systemu kategorię doktoratów wdrożeniowych. U nas ludzie lubią być doktorami, więc wdrożenie w życie takich doktoratów winno zaowocować innowacjami.

I chyba już owocuje, bo sezon owocowania w pełni, a w dodatku zbliżają się wakacje. Właśnie przed wakacjami, kiedy ludziska wybierają się na plaże, otrzymałem wiadomość o innowacyjnym wynalazku młodych naukowców z renomowanych publicznych uczelni (praca zespołowa – Uniwersytet Śląski, Politechnika Śląska, AGH) , którzy zaprojektowali urządzenie do czyszczenia stóp, dla osób opuszczających plaże.

Jak wiadomo nasze plaże są piaszczyste, mimo długotrwałego panowania komunizmu, który jak wiadomo jest takim systemem, że i plaże może ogołocić z piasku. Nam się udało, na naszych plażach piasek jeszcze jest (choć nie zawsze czysty) i może dlatego wielu (także profesorów) uważa, że czego jak czego, ale komunizmu to u nas nie było. Jasne, jakby był, to piasku na plażach by przecież nie było.

A skoro jest i my na plaże wchodzimy, to nasze stopy mogą być zanieczyszczone piaskiem, co rzecz jasna w życiu poza-plażowym może nas uwierać.

W PRLu wielu plażowiczów oczyszczało stopy z piasku ręcznie, szczególnie ci którym sylwetka umożliwiała schylanie się do swoich stóp. Ale wzrost dobrobytu w III RP spowodował, że wielu plażowiczów nosi brzuchy opadające aż do stóp i schylić się tak nisko nie mają szans, a sam brzuch stopy nie wyczyści.

Gdzieniegdzie stosowano zatem urządzenia wykorzystujące strumień wody pod ciśnieniem, którym nawet największe grubasy są w stanie obmyć swoje stopy po opuszczeniu plaży.

Rozwiązanie to jest jednak nieekologiczne i kosztochłonne, wiąże się bowiem ze znacznym zużyciem czystej wody, wymaga też zastosowania odpowiedniej infrastruktury doprowadzającej ją do urządzenia.” tak objaśniają innowacyjnie naukowcy, którzy zaprojektowali wynalazek- – urządzenie, w którym ‚niskociśnieniowy strumień powietrza dokładnie oczyści stopy plażowiczów z piasku oraz innych zanieczyszczeń’.

I dalej :

‚Urządzenie składa się z podestu z wbudowaną komorą czyszczenia oraz siedziskiem ułatwiającym wykonanie czynności przez osobę korzystającą z tego rozwiązania. Komora czyszczenia wyposażona jest natomiast w zestaw co najmniej sześciu dysz zasilanych niskociśnieniowym strumieniem powietrza i zakończonych silikonowymi fibrylami ułatwiającymi oczyszczanie stóp.’

rys www

Jak widać technologicznie urządzenie jest bez zarzutu, a siedzisko niezbędne dla czyszczącego stopy umożliwia oczyszczenie stóp nawet przez grubasów mających problemy z pochylaniem się nad swoim po-plażowym losem.

Zatem przed wakacjami warto się skontaktować z wynalazcami w celu zaopatrzenia w takie urządzenia przed wyjazdem na plaże. Urządzenie jest spore, więc przyczepa do samochodu jest niezbędna, ale tych przynajmniej już nie trzeba innowacyjnie wynajdywać.

Korzyści z wynalazku po-plażowego urządzenia będą wszechstronne. Bo i plażowicze będą mogli wrócić z plaż bez piasku na stopach, więc nic nie będzie ich uwierało w życiu miejskim, a i wynalazcy po odniesionym sukcesie mogą liczyć po wakacjach na wręczenie im wdrożeniowych doktoratów, które ministerstwo niewątpliwie im przygotuje, jak tylko sobie stopy odpiaszczy.

Korzyść dla uczelni będzie też znaczna, bo krzywa doktorska im wzrośnie i utrzymają, a nawet podniosą swoje kategorie mierzone ilością stopni i tytułów naukowych, a wdrożeniowych w szczególności.

Gowin ogłosi sukces reformy, protesty środowiska niewątpliwie ustaną, bo nikogo po wakacjach nawet piasek nie będzie uwierać.

A więc – Miłych wakacji! I powrotu do pracy bez piasku na stopach, już w ramach sprawdzonej w praktyce nowej ustawy.

P.S.

Po wakacjach należałoby chyba też wrócić do innowacyjnego -przed paroma laty, w czasach rektora Ryszarda Tadeusiewicza – pomysłu budowy w Krakowie kolejki gondolowej z miasteczka akademickiego – na AGH, który nie wiadomo dlaczego do tej pory nie został zrealizowany. Może ze względu, na brak -wówczas – kategorii doktoratów wdrożeniowych, ten innowacyjny projekt nie został wdrożony do życia akademickiego, co ani chybi skutkuje zmniejszoną frekwencją studentów na wykładach.

Ci, mimo osłabienia życiem akademickim, muszą się przemieszczać pieszo po płaskim terenie i to nawet jakieś kilkaset metrów, a może i z kilometr, aby dotrzeć na wykłady, co wielu niewątpliwie zniechęca. Gdyby tak gondola ich dostarczała prosto z akademika { najlepiej z samego pokoju) na salę wykładową frekwencja by znacznie wzrosła, a i ochota do innowacyjnych wynalazków także.

Warto by to przez wakacje przemyśleć, a po wakacjach wziąć się do innowacyjnej roboty, czego wszystkim już przed wakacjami życzę.

Gdyby udało się dokonać kolejnego wynalazku – urządzenia do wyciągania akademickich głów chowanych w piasku w sytuacjach niewygodnych, o losy nauki i szkolnictwa wyższego nawet po przyjęciu ustawy Gowina można by być spokojnym.

Czy istniał związek przyczynowy między śmiercią studenta UJ Stanisława Pyjasa a śmiercią rektora UJ Mieczysława Karasia?

Czy istniał związek przyczynowy między śmiercią studenta UJ Stanisława Pyjasa a śmiercią rektora UJ Mieczysława Karasia?

Kurier Wnet  czerwiec 2018

Kurier Wnet.jpg

Łady i niełady akademickie. Nieład płacowy

Screen Shot 06-21-18 at 10.30 AM

Łady i niełady akademickie. Nieład płacowy

W ramach krytyki reformy Gowina Komisja Zakładowa NSZZ “Solidarność” Uniwersytetu Jagiellońskiego zakwestionowała [List Komisji Zakładowej NSZZ “Solidarność” Uniwersytetu Jagiellońskiego do Prezydenta, Rządu, Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, Kraków, piątego czerwca 2018 roku –http://www.nszz-solidarnosc.uj.edu.pl/aktualnosci?p_p_id=56_INSTANCE_14noGfrr6dj2&p_p_lifecycle=0&p_p_state=normal&p_p_mode=view&p_p_col_id=column-1&p_p_col_pos=2&p_p_col_count=3&groupId=1944907&articleId=140041898 ] m. in. brak ładu płacowego pisząc:

‚W szczególności rekomendujemy powrót do przyjętej w 2001 roku koncepcji ładu płacowego w szkolnictwie wyższym poprzez wprowadzenie zapisów ustawowych gwarantujących w  uczelniach publicznych poziom średnich płac w grupach profesorów, adiunktów, asystentów i pracowników niebędących nauczycielami akademickimi w relacji odpowiednio 3:2:1:1 w stosunku do  średniej krajowej w gospodarce narodowej. Żądamy realizacji programu wzrostu wynagrodzeń pracowników publicznych szkół wyższych do powyżej określonego poziomu. ‚

Czyli związkowcy akademiccy domagają się po raz kolejny zagwarantowania uposażenia etatowych pracowników akademickich, bez względu na wyniki ich pracy, a podobnych, a nawet wyższych i to znacznie, od płac w gospodarce narodowej. Jak jedni – pracujący w gospodarce narodowej – zapracują na jakąś średnią krajową, to akademicy w zależności od stanowiska i tytułu – a nie wyników ich pracy – winni też dostawać więcej i mieć to zagwarantowane !

Koncepcja taka była już przyjęta w 2001 r. i jak widać, mimo przyjęcia, stan nauki i szkolnictwa wyższego się nie podniósł ani trochę, ani choćby okresowo – wręcz przeciwnie.

Może koncepcja była zła ?

Ja tak uważam i się nie dziwię z osłabienia akademickiego, bo jego przyczyny moim zdaniem są inne i zarówno ministerstwu, jak i Solidarności z UJ przedstawiałem w wielu tekstach ( setkach !) przekazywanych e-mailami. Bez dyskusji ze strony „S” UJ i ministerstwa w czasach Gowinach – także !

W tej walce ‚S” o ład płacowy nie widać żadnej refleksji, ani rekomendacji sprawiedliwości, ani rekomendacji solidarności z tymi, którzy dobrze pracują/pracowali i mają /mieli osiągnięcia i wpływ na poziom akademicki i nie tylko.

Niestety z takimi akademikami „S” UJ [ i nie tylko] solidarna jak nie była, tak i nie jest i to jest jedna z przyczyn osłabienia akademickiego.

Od dawna  nie było przełożenia dobrej pracy na dobrą płacę, a nierzadko było przełożenie na jej brak, w wyniku wykluczania/ wypędzenia z populacji zarabiających tych zbyt dobrze pracujących..

W czasach PRLu populację akademicką dzielono na docentów [czytaj:do centów] i do roboty i mimo zmian, tj. likwidacji etatów docentów – tak pozostało. Jedni na tzw. etatach samodzielnych [ często wielu], nieraz mimo braku umiejętności samodzielnej pracy, czy jej zaniedbywania, drudzy na etatach tzw. niesamodzielnych, mimo samodzielnej, odpowiedzialnej i wydajnej pracy, a nawet bez etatów, gdy dla samodzielnych – szczególnie z przewodniej siły narodu- stanowili zagrożenie, przewyższając ich intelektem i pojmowaniem istoty rzeczy.

Widać zmiany nazw uczelni, stanowisk, tytułów, nie wnoszą wiele do systemu akademickiego, chociaż nad takimi zmianami, tak na szczeblu osobowym, jak i instytucjonalnym, chyba najwięcej pracowano, unikając odniesień historycznych, bardzo pouczających.

Nad zmianami finansowania akademików, według wyników pracy naukowej i edukacyjnej, jakoś się nie pracuje, postulując jedynie powiązania ich płacy z wynikami pracy innych w gospodarce narodowej.

Doprawdy nie rozumiem dlaczego profesor, który nader rzadko pojawia się na uczelni ( bo jest zatrudniony/zaangażowany także gdzie indziej, który zaniedbuje studentów, który wykorzystuje pracę mniej utytułowanych, a czasem po prostu ich okrada z własności intelektualnej i niszczy, szczególnie tych, którzy gdy są lepsi od niego i kiedy się bronią przed wyzyskiem/zniewoleniem) ma zarabiać 3 x więcej od tego kto w gospodarce narodowej pracuje jak należy ?

A taki porządek – zwany ładem płacowym, uważam za nieład i nieporządek w wynagradzaniu akademików i nie uważam, aby taki poziom nieładu był w systemie akademickim pożądany. Wręcz przeciwnie.

Nieład funkcjonuje od lat. Przed niemal 20 laty i ja pisałem list do ministra [ i to solidarnościowego !] przeciwko swoistej dyskryminacji :

Niniejszym występuję o przyznanie mi na działalność naukową 45 667 USD, czyli średniej przypadającej na badacza w Polsce znajdującego się w dramatycznej sytuacji ( patrz Rzeczpospolita 28.07.2000)). Nie ma żadnych podstaw prawnych abym w demokratycznym państwie prawa był w sposób nieuzasadniony wyróżniany otrzymując na działalność badawczą aż 0 (słownie zero) zł polskich. Ta niezdrowa sytuacja budzi wyraźną zazdrość uczonych polskich, którzy określają mnie jako ‘świętą krowę’. Przyznanie mi dorocznej dotacji 45 667 USD na działalność badawczą zlikwidowałoby dotychczas obowiązujący kastowy podział społeczeństwa, sprzeczny z Konstytucją RP Jednocześnie zostałyby stworzone podobne szanse działalności naukowej dla aktywnych Polaków, którzy nie chcą mimo wszystko emigrować.Obecny stan rzeczy sugeruje, że ‘najlepsi z najlepszych’, dyskryminowani przyznawaniem jedynie średnio 45 667 USD nie mają nic do zaprezentowania, że ich osiągnięcia nijak się mają do wyróżnianych nakładami 0 zł, i w gruncie rzeczy istnieje uzasadnione podejrzenie, ze nakłady księgowane po stronie wydatków na naukę (jedynie 45 667 USD na badacza) w niemałym stopniu mogą być defraudowane.[https://wobjw.wordpress.com/2009/12/29/dialog-z-ministrem-nauki/, https://wobjw.wordpress.com/2010/07/20/badania-tematy/]

Solidarność akademicka  jakoś nie była solidarna z tymi, którzy pracowali i wyniki ich pracy były jawne, ale nie byli finansowani, a jedynie z tymi, którzy nierzadko nie pracowali/wyniki ich pracy/nie-pracy nie były jawne, ale byli finansowani, podobno za mało.

I tak mimo upływu lat, licznych reform pozostało bez zmian. Jedni są do centów, drudzy do roboty, a jak sami pracują – mimo że nie mają etatów – dla dobra Polski, to nic im się nie należy, bo finansuje się etaty, a nie robotę.

Różnica jest głównie taka, że kiedyś zarabiało się kilkanaście, no góra kilkadziesiąt dolarów na miesiąc, a teraz – setki a nawet tysiące, z tym że poziom nauki i edukacji się obniżył, co pokazuje negatywną wręcz korelację między jakością pracy i wynagrodzeniem za etaty w naszym patologicznym systemie akademickim.

A związkowców wysoce zaniepokoiła działalność powołanej ostatnio Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej.

Piszą : „Chwalebne są zamiary przyciągnięcia do Polski polskich uczonych z renomowanych uniwersytetów zagranicznych, ale sprzeciwiamy się dyskryminacyjnym praktykom NAWA, która  proponuje reemigrantom wynagrodzenia kilkakrotnie wyższe od wynagrodzeń krajowych uczonych. „

Jasne, są za, bo nie wypada być otwarcie przeciw, ale są przeciw temu, aby ‚zagraniczni’ mieli choćby najmniejszą ochotę aby wrócić. Przez lata argumentowano aby podnosić -rzecz jasna wszystkim akademikom – uposażenia, bo najlepsi wyjeżdżają, a teraz jest zagrożenie, że ci najlepsi mogliby wrócić.

Nie można przecież dopuścić aby najlepsi byli wynagradzani lepiej, bo to by była dyskryminacja tych, którzy są od lat na etatach i nie chcą aby ich rozliczano ze współpracy międzynarodowej, publikacji na poziomie międzynarodowym, no i po prostu z wyników ich pracy. Wszystkim trzeba przecież płacić po równo – za etaty, a nie za wyniki pracy ! Tak było i tak ma pozostać, aby było dobrze.

A zresztą ci z zagranicy nie mają habilitacji, więc tak naprawdę są gorsi, mimo że wyjeżdżali jako najlepsi. Taka jest logika solidarnych z socjalistycznym systemem pracy i płacy.

Mamy kolejny mundial i niemal wszyscy znają się na piłce. Powszechnie wiadomo, że jak klub chce pozyskać do drużyny renomowanych zawodników, to im proponuje wielokrotnie większy płace, niż swoim, mniej renomowanym . Inaczej by ich nie pozyskał i nie byłby liderem, lecz outsiderem. Lepszym trzeba płacić więcej za to co robią, także w systemie akademickim, a u nas płaci się tym, którzy skutecznie blokują wynagradzanie lepszych.

Ładu, a w rzeczywistości nieładu płacowego w systemie akademickim nie da się rozpatrywać bez uwzględnienia ładu/nieładu kadrowego, ładu/nieładu tytularnego, ładu/nieładu moralnego, ładu/nieładu historycznego, ale tymi ładami jakoś związkowcy wcale się nie zajmują i nie krytykują z tego punktu reformy Gowina, które te łady/niełady jeszcze utrwala, mimo pewnych ruchów, aby z nimi zerwać – jak np. poprzez ofertę lepszych płac dla renomowanych pracowników z zagranicy .

Pozytywny jest natomiast apel związkowców ‚aby wydawać publiczne pieniądze w najbardziej efektywny sposób w sektorze wyższych szkół publicznych’ i należałoby oczekiwać, żeby w tej sprawie związki wiele dobrego zrobiły, bo to jest konieczność.

Rzecz w tym, że wiele związkowych postulatów jakoś jest na opak z tymi oczekiwaniami i taką koniecznością.

Pod refleksję proponuję zapoznanie się z efektami działalności związkowców UJ zawartymi w: sprawozdaniu z działalności KZ”S” UJ w latach 2014-2018 [http://www.nszz-solidarnosc.uj.edu.pl/aktualnosci?p_p_id=56_INSTANCE_14noGfrr6dj2&p_p_lifecycle=0&p_p_state=normal&p_p_mode=view&p_p_col_id=column-1&p_p_col_pos=2&p_p_col_count=3&groupId=1944907&articleId=139183431i z efektami działalności b. działacza „S” , wykonującym niezależnie, bezpłatnie, także robotę związkową na rzecz rzeczywistej naprawy systemu akademickiego, robotę solidarną z krzywdzonymi w systemie akademickim, ale działającym od lat poza strukturami związkowymi [np.

https://blogjw.wordpress.com/2017/01/01/internetowy-bilans-roku-2016-r-dysydenta-akademickiego-bez-etatu-pro-publico-bono/

https://blogjw.wordpress.com/2017/12/30/podsumowanie-dysydenckiego-roku-2017/%5D

rzecz jasna mając na uwadze co piszą związkowcy „ Badania naukowe i edukacja są najlepszą i najbardziej opłacalną inwestycją w przyszłość narodu, w materialny, kulturowy i cywilizacyjny rozwój Polski.” oraz to, że na jakieś kilkaset maili do Komisji Zakładowej NSZZ “Solidarność” Uniwersytetu Jagiellońskiego z efektami mojej roboty nie było żadnej reakcji.

Co więcej, jak ktoś ma problemy z mobbingiem, czy to na UJ, czy gdzie indziej, to zwraca się do mnie, zamiast do „S” – zupełnie nie pojmuję dlaczego ? Warto się nad tymi sprawozdaniami zastanowić.

Józef Wieczorek, były wykładowca UJ, robiący to czego ci na etatach profesorskich nie byli w stanie robić, współzałożyciel NSZZ „ Solidarność” w ING UJ, działający także w czasach wojny jaruzelsko-polskiej [ legitymacja nr 5845 działacza opozycji antykomunistycznej], wygnany z uczelni podczas politycznych czystek akademickich przed tzw. transformacją ustrojową. Do tej pory Solidarność ani słowem się nie upomniała o mój powrót na uczelnię, dzielnie – solidarnie z komunistami- walczyła, abym czasem na uczelnię nie wrócił, ani nie zbadała – ani akademickich, ani związkowych strat wojennych lat 80-tych, ani nie chce znać historii tamtych lat. Podobno tajni i jawni współpracownicy systemu komunistycznego tak ochraniali uczelnię, czy tak jej przewodzili, że nikt w PRLu ani w III RP na UJ nie został pokrzywdzony, a zresztą przecież ani komunizmu, ani stanu wojennego to w ogóle nie było, jak wynika z Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego[ https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ], a ponadto ani jawni, ani tajni współpracownicy systemu komunistycznego [ https://lustronauki.wordpress.com/tag/uj/ ] to nikomu nie przeszkadzali i nie przeszkadzają, jeno wynagrodzenie mają za niskie.

Niepoprawnie o reformie Gowina do wysłuchania publicznego

Wypędzony nie tylko z uniwersytetu, ale i z Facebooka

Jozef Wieczorek

Uprzejmie informuję, że kto był moim znajomym na Facebook, to już kontaktu ze mną na FC nie może mieć,  bo zostałem zablokowany po umieszczeniu foto z wydarzenia

Marsz dla Życia i Rodziny w Krakowie

https://www.facebook.com/checkpoint/?next

‚ten post jest niezgodny z naszymi Standardami społeczności’

‚narusza nasze standardy dotyczące treści propagujących nienawiść.’

Jak widać nie nadaję się nie tylko do społeczności akademickiej promującej [ mowę miłości] Hartmana czy kupę Wojewódzkiego.

Jak wyklęty/wypędzony to na całego, ale ja takich standardów nie akceptuję