Reforma sądownictwa a reforma akademicka – pod refleksję

reformy

Reforma sądownictwa a reforma akademicka – pod refleksję

Rząd dobrej zmiany przeprowadza dwie ważne reformy aby zmienić na lepsze to co funkcjonuje źle, a nawet bardzo źle. Różnice w przeprowadzaniu tych reform są widoczne gołym okiem, także w przestrzeni publicznej.

O reformie sądownictwa każdy obywatel dowiaduje się z wszelkich mediów, z głównych programów telewizyjnych, radiowych, z gazet a także widzi reakcje na te reformy na naszych ulicach, nie tylko przed sejmem.

O reformie nauki i szkolnictwa wyższego, mimo że społeczeństwo mamy coraz bardziej udyplomowione na wyższych uczelniach, a połowa młodych obywateli gdzieś studiuje, zbyt wielu nie wie. Są konferencje, dyskusje, strony internetowe, ale w przestrzeni publicznej ta reforma jest mało widoczna. Rzadko coś podaje telewizja, czy radio, czasem ktoś coś napisze w gazecie, ale na ogół jest to Gazeta Prawna.

Skąd ta różnica ? Przecież oba te sektory wymagają radykalnej naprawy. Oba sektory są systemowo patologiczne, a państwo nie może funkcjonować jak należy, ani bez należytego systemu sądownictwa, ani bez należytego systemu akademickiego.

Rząd przedstawił projekt radykalnej reformy sądownictwa, niewygodnej dla środowiska prawniczego uważającego się za kastę nadzwyczajnych ludzi, więc były protesty i weto prezydenta. Radykalna reforma sądownictwa jest pod znakiem zapytania.

Reforma akademicka przeprowadzana jest tak, aby obecne środowisko akademickie było z tego zadowolone i to zespoły akademickie proponują takie zmiany, aby tak się stało.

Środowisko akademickie zatem nie protestuje (z małym marginesem), bo w gruncie rzeczy te proponowane zmiany radykalne nie są i mimo postulowanych zmian system zbytnio się nie zmieni i obecne kadry akademickie nie muszą się niczego obawiać. Same sobie krzywdy nie zrobią. Gdyby ktoś chciał zmienić coś radykalnie wówczas by zaprotestowali – jak to się już zdarzało – argumentując, że narusza się ich autonomię (taką akademicką niezawisłość, także od prawdy, uczciwości, przyzwoitości).

Patologie sądowe nagłaśnia się w mediach i demokratyczna większość Polaków nie ma zaufania do sądów, gdy patologie akademickie się wycisza i demokratyczna większość Polaków obdarza prestiżem akademików, szczególnie akademickich oligarchów w randze ‚belwederskich’ profesorów.

Nie ma woli aby istniał system monitoringu patologii akademickich i nikt nie chce zainstalowania w systemie POMPY ( Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich) co przed laty postulowałem, [https://nfaetyka.wordpress.com/2010/03/13/postulat-organizacji-osrodka-monitoringu-patologii-akademickich/], aby choć nieco tych patologii z systemu wypompować.

W obu przypadkach tj. w wymiarze sprawiedliwości oraz w wymiarze nauki i edukacji karze się tych, którzy patologie ujawniają i z nimi walczą, a nie tych, którzy je kultywują.

Brak należytej kontroli społecznej/obywatelskiej, tak sektora sędziowskiego, jak i akademickiego, sprzyja patologiom.

Starsze kadry w obu sektorach to często prymusi negatywnej selekcji kadr prowadzonej w PRLu i utrzymanej w III RP, a młodsze, w niemałym stopniu, rekrutowane są na bazie kryteriów genetyczno-towarzyskich a niekoniecznie merytorycznych. I tak też są awansowane. Podnoszony publicznie nepotyzm sędziowski konkuruje z nepotyzmem akademickim. W sądach mamy ustawiane procesy, na uczelniach ustawiane – konkursy.

Członkowie obu środowisk uważają się za nadzwyczajne kasty ludzi, które same siebie wybierają, same kontrolują, same awansują i każdego niewygodnego mogą wykluczyć z systemu. Blokują młodych, szczególnie uważanych za lepszych, no i za nonkonformistów, którzy do sieci oligarchicznej – ‚samych swoich’ – się nie nadają.

Korporacje prawnicze nie oczyściły się z komunistycznego brudu u zarania III RP, a naiwnie, a chyba raczej świadomie przekonywano, że są do tego zdolne.

Podobnie rzecz się ma z korporacjami akademickimi, które przed oczyszczeniem się protestowały, poznać brudów nie chcą, ale minister nadal podnosi, że się same oczyszczą !

Naiwność ? I chyba nikt poza mną takich poglądów ministerialnych nie nagłaśnia, nie protestuje, nie domaga się oczyszczenia środowiska akademickiego. Co więcej środowisko to obligowane do poznawania prawdy, za żadne skarby prawdy o swej przeszłości nie chce poznać, jakby było autonomiczne wobec prawdy.

Jest oczywiste, że oba te środowiska wobec rozliczeń z komunizmem nie potrafią się zachować jak trzeba.

Oba sektory wyróżniają się w pejzażach polskich miast nieruchomościami na wysokim poziomie, ale efektywność ich działań jest na poziomie niskim.

Dla sektora akademickiego typowa jest niejawność wyników/przebiegu badań finansowanych z kieszeni podatnika, a sektor sędziowski utajnia rozprawy oraz przez lata utajniał swoje zarobki domagając się ujawniania zarobków przez sądzonych !

Poczucie bezkarności w obu sektorach utrzymuje się na poziomie wysokim. Podobnie jak degrengolada moralna.

Sędziowie, podobnie jak akademicy winni być na służbie Polsce, ale o swojej powinności zapominają, mając na uwadze swoje kieszenie i kariery. Zarobki oligarchów w obu sektorach są przyzwoite, ale oligarchowie są znacznie mniej przyzwoici i za marne 10 tysięcy to się wyżywić nie potrafią.

Sąd Najwyższy funkcjonuje pod „zieloną wroną”, która służy mu zamiast polskiego godła, [https://blogjw.wordpress.com/2017/02/26/zolnierze-niezlomni-przysiegali-na-orla-i-na-krzyz-a-w-sadzie-najwyzszym-iii-rp-zielona-wrona/] co uwiera najwyżej margines społeczny, gdy przeważające siły „postępu i demokracji” to akceptują, mimo że „zielona wrona” to się kojarzy z dyktaturą stanu wojennego, a nie z niepodległym, demokratycznym państwem prawa.

Uczelnie funkcjonują zarządzane przez kadry zweryfikowane pod koniec PRL, przez analfabetów ( ?), którzy nawet imieniem i nazwiskiem się nie podpisywali, a w III RP te bezprawne, komunistyczne weryfikacje zostały utrzymane. [https://blogjw.wordpress.com/2017/07/25/czy-ministerstwo-nauki-ma-nadal-racje-bytu-i-reformowania-systemu-akademickiego/].

Beneficjenci systemu reprodukują sobie podobnych w systemie zamkniętym, oczyszczonym z niepokornych. Nikt nie zbadał wysokości poziomu bezprawia akademickiego w PRL/III RP. Jakoś prawnicy do takich badań się nie kwapią.

Nie bez przyczyny, bo podobieństwa i wyraźne zazębianie się obu sektorów są oczywiste.

Góra’ prawnicza zwykle pełni nie tylko wysokie stanowiska sędziowskie, ale i jednocześnie akademickie, a wszyscy sędziowie formowani są u zarania swych karier na uczelniach, stąd już za młodu jakby przesiąkają patologiami toczącymi uczelnie.

Stąd jak można sądzić bez radykalnych zmian na poziomie akademickim i zmiany w sektorze sprawiedliwości będą ograniczone.
Jak rzeka jest zanieczyszczona u źródła, to jej oczyszczanie przy ujściu niewiele zmienia – źródło będzie nadal dostarczało zanieczyszczeń. A źródłem populacji sędziowskiej są uczelnie z patologiami tkwiącymi jeszcze w systemie PRL !

Polacy mają wysoce krytyczny stosunek do patologicznego polskiego wymiaru sprawiedliwości, ale jednocześnie pozytywny stosunek do patologicznych polskich uczelni, a w szczególności do patologicznej korporacji profesorskiej, którą otaczają szczególnym prestiżem.

Dziekani, rektorzy wyższych uczelni protestują przeciwko reformom sądownictwa, ale prestiżu społecznego nie tracą, także wśród Polaków mających pozytywny stosunek do radykalnych zmian w sądownictwie ! Co na to socjolodzy, psycholodzy, których mamy aż w nadmiarze ? Badań w tej materii mamy jednak oczywisty niedomiar.

Jarosław Gowin jako minister Sprawiedliwości (wówczas w PO ) nie zreformował pozytywnie sądownictwa, które coraz bardziej się staczało, nie mając ani należytego fundamentu, ani głowy. Ostatnio jako wicepremier pozytywnie ocenił veto prezydenta wobec radykalnej reformy sądownictwa.  Istnieje obawa, że Jarosław Gowin jako minister nauki i szkolnictwa wyższego (obecnie z klubu PiS) też nie zreformuje pozytywnie systemu nauki i szkolnictwa wyższego, bo nie da się go zmienić oddając te zmiany w ręce patologicznego środowiska beneficjentów negatywnej selekcji kadr w PRL i III RP, a pomijając tych, którzy z patologicznego systemu zostali wykluczeni, lub go opuścili udając się na akademicką emigrację do krajów, gdzie systemy akademickie są bardziej przyjazne dla uprawiania nauki i edukacji na poziomie wyższym.

Moje postulaty zaangażowania w reformy systemu Polonii akademickiej [Józef Wieczorek Czy bez nowego rozdania uniwersytet może wyjść z kryzysu ? – https://blogjw.wordpress.com/2016/03/22/o-udzial-polonii-akademickiej-w-naprawie-polskiego-systemu-akademickiego/] okazały się bezskuteczne, chociaż doświadczenia działań sprzed kilkunastu lat w ramach Niezależnego Forum Akademickiego jasno pokazywały [https://nfawww.wordpress.com/category/akcje-nfa/], że to Polonia akademicka jest za radykalnymi zmianami systemu a krajowa korporacja – woli status quo ( przy zmianach kosmetycznych).

Stracono kolejne kilkanaście lat i straci się zapewne następne co najlepiej obrazuje problem habilitacji. Przed kilkunastu laty ją utrzymano, argumentując, że jej zniesienie może mieć miejsce za jakieś 10 lat, a na razie niech będzie tak jak było – bo poziom musi być utrzymany. Habilitacja poziomu nie utrzymała, w porównaniu z innymi krajami (gdzie habilitacji nie ma) poziom się obniżył i dalej ma być jak było (z małymi zmianami) – tzn. habilitacja ma zostać, by – jak się znowu argumentuje – poziom utrzymać ( czyli co – chyba spadek poziomu ?) a za 10 lat można by przystąpić do jej zniesienia.

I tym sposobem można odsuwać radykalne zmiany na kolejne dziesiątki lat, a system pozostanie nadal bardziej kompatybilny z systemami post-komunistycznymi, niż z systemami krajów zachodnich, gdzie poziomu nie trzyma habilitacja, czy profesura prezydencka ( bo tego tam nie ma), tylko oceniany międzynarodowo poziom prac naukowych i formowanie na poziomie nowych absolwentów uczelni zdolnych do efektywnej pracy w nauce, edukacji, gospodarce ….

Póki co, mimo upływu czasu, wielu konferencji wsobnych poprzedzających przedłożenie projektu nowej ustawy do Sejmu, nie widać na horyzoncie dobrej zmiany systemu akademickiego.

Widać natomiast, że obecne kadry akademickie są zadowolone z takiej pozorowanej reformy i nie protestują, nie organizują wieców, manifestacji.

Można by sądzić – wzorcowe przeprowadzenie zmian, z tym, że są to zmiany pozorowane, przy zachowaniu status quo – żeby było tak jak było.

Oba sektory są jednak chore i wymagają natychmiastowego leczenia. Bez uzdrowienia sektora akademickiego, niemal zapomnianego przez społeczeństwo, nie da się naprawić skutecznie innych sektorów państwa. Elity wszystkich 3 władz – ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej – są formowane na uczelniach i wzajemnie się z uczelniami przenikają, stąd choroby toczące system akademicki [https://blogjw.files.wordpress.com/2015/05/czy-bez-nowego-rozdania-uniwersytet-moc5bce-wyjc59bc487-z-kryzysu-akademia-wnet-9-maja-2015-r.pdf] łatwo i szeroko się rozprzestrzeniają. Można rzec – są to choroby zakaźne, stąd bez zastosowania radykalnych metod leczenia tego sektora uzdrawianie innych może nie być skuteczne.

Reklamy

Czy ministerstwo nauki ma nadal rację bytu i reformowania systemu akademickiego ?

Gowin

MNiSW

Czy ministerstwo nauki ma nadal rację bytu

i reformowania systemu akademickiego ?

Otrzymałem od ministra nauki i szkolnictwa wyższego – Jarosława Gowina- odpowiedź na mój list z 24  maja 2017 r. [https://blogjw.wordpress.com/2017/05/26/wystapienie-do-ministra-jaroslawa-gowina/ ] odpowiedź o zdumiewającej treści, który nie mogłem pozostawić bez odpowiedzi i nie mogę się nie podzielić ogólnymi refleksjami w tej kwestii.

Jak się buduje dom trzeba go posadowić na właściwym fundamencie, aby się nie zawalił. Trzeba rozpoznać strukturę gruntu, warunki hydrogeologiczne, wybrać stosowny materiał na fundament, określić głębokość jego posadowienia  i dopiero wznosić na tym konstrukcję domu.

A tu się okazuje, że ministerstwo nie ma kompetencji do poznania fundamentu, na którym ma wznieść strukturę systemu akademickiego. (sic!)

Jak nie ma takich kompetencji, to struktury nie powinno wznosić,  a postarać się o kompetencje. Jeśli to nie jest możliwe, to takie ministerstwo nie ma sensu, co potwierdza fakt, że po niemal 30 już latach prób budowy struktury systemu akademickiego posadowionego na fundamencie komunistycznym do niczego one nie doprowadziły.

Co prawda wzniesiono moc nieruchomości akademickich, ale z tego może się utrzymują zarządzający nieruchomościami, ale nauka w Polsce nadal się utrzymać nie potrafi, marnotrawiąc kapitał ludzki i każdą ilość przeznaczanych na nią środków podatnika. Biedni podatnicy utrzymują kiepski system posadowiony na niewłaściwym fundamencie, który ciągle jest biedny, bez względu jakie jest jego zasilanie finansowe. 

LIST

Kraków, 19 lipca 2017 r.

Józef Wieczorek

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Szanowny Pan

Jarosław Gowin

Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego

ul. Hoża 20, ul. Wspólna 1/3

00-529 Warszawa

Szanowny Panie Ministrze,

Bardzo dziękuję za reakcję na mój list – wystąpienie w sprawie powołania nadzwyczajnej komisji do poznania politycznych czystek akademickich w czasach wojny jaruzelsko-polskiej – z dnia 24 maja 2017 r.

Podkreślę, że list jest podpisany czytelnie imieniem i nazwiskiem Pana Ministra, co go odróżnia diametralnie od ‚ocen’ komisji weryfikacyjnej skazującej ( jak się po latach okazuje) na śmierć akademicką niewygodnych dla systemu komunistycznego nauczycieli akademickich, które przez członków komisji [może analfabetów ?] nie były tak podpisywane.

I te bezprawne działania do dnia dzisiejszego nie zostały unieważnione, a co więcej nie zostały zbadane i nie ma woli, aby tak się stało. Nie poznano imion i nazwisk członków komisji, analfabetów ?

I nic nie wiadomo czy nadal nie funkcjonują w systemie akademickim.

Nie ma też wykazu tych, którzy przez takich analfabetów (?) z systemu akademickiego zostali wyrejestrowani, czasem dożywotnio !

Nie znam pozytywnych poczynań ministrów, czy też beneficjentów akademickich tych czystek, aby te poczynania zostały unieważnione, sprawcy ukarani, ofiary przeproszone. Brak kompetencji ?

To tylko dowód zapaści prawnej i moralnej systemu/środowiska akademickiego, które nie ma mocy samoczyszczenia pozytywnego po wcześniejszym oczyszczeniu negatywnym.

Zdumiało mnie zatem stwierdzenie w piśmie Pana Ministra, że sprawa ta nie znajduje się w zakresie kompetencji Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, co prowokuje pytanie – to po co jest minister w polskim systemie akademickim ?

Nie we wszystkich krajach są ministerstwa nauki – a nauka jest, i uczelnie są, i mają się lepiej niż u nas.

W planowanej reformie systemu akademickiego nie przewiduje się zniesienia ministerstwa, mimo że obecnie, jak się okazuje, nie ma kompetencji do zajmowania się sprawami mającymi decydujący wpływ na stan nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce !

Nie da się pozytywnie zreformować żadnej dziedziny życia społecznego bez oparcia się na fundamencie prawdy, a system akademicki nie tylko winien być na takim fundamencie posadowiony, ale winien go budować i innych do formowanie takiego fundamentu przygotowywać.

Słusznie Pan zauważył, że mamy w Polsce deficyt elit [Gowin: moim marzeniem jest stworzenie systemu formacji elit 18.05.2017 – PAP Nauka w Polsce  http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,414253,gowin-moim-marzeniem-jest-stworzenie-systemu-formacji-elit.html], ale całkiem Pan pominął szczególnie ważną przyczynę tego deficytu jaką były czystki polityczne okresu wojny jaruzelsko-polskiej, kiedy podobnie jak w całym PRL dominowała negatywna selekcja kadr, tyle że ta selekcja u schyłku PRLu została zintensyfikowana.

Skutkiem tego mamy elity tworzone przez prymusów negatywnej selekcji (trafne określenie prof. Chodakiewicza – Prof. Chodakiewicz na doradcę ministra nauki !https://blogjw.wordpress.com/2017/07/08/prof-chodakiewicz-na-doradce-ministra-nauki/ ) niechętnych do poznania swej przeszłości, swoich korzeni i niechętnych do radykalnych zmian systemowych.

Mamy od lat reformy pozorowane, które negatywnie wyselekcjonowanym kadrom się podobają.

Poświęciłem tym sprawom dziesiątki tekstów, więc mogę do ich lektury zachęcać (tak jak w tekście z dnia 24 maja), bo nie sposób tej kwestii w szczegółowy sposób w krótkim liście przedstawić.

Ponieważ w odpowiedzi przytoczył Pan – uchylając się od jakiejkolwiek odpowiedzialności za poznanie istniejącego stanu rzeczy – zadania Instytutu Pamięci Narodowej [a nie zadania Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego] pragnę odpowiedzieć, że są one mi dobrze znane, jak i są mi znane osiągnięcia IPN na ‚froncie’ akademickim, ale trudno uznać osiągnięcia na tym froncie za wystarczające, a co gorsza można obserwować cofnięcie się tego frontu w ostatnich latach.

Pragnę podkreślić, że od lat wspierałem ten front, jako niezależny dysydent akademicki (bo w gruncie rzeczy taki mam status po wygnaniu mnie z uczelni w wyniku komunistycznych czystek końca PRLu) a przejawem tego wspierania jest m. in. serwis – „Lustracja i weryfikacja naukowców PRL https://lustronauki.wordpress.com/.

Rzecz w tym, że beneficjenci czystek w tym lustrze nauki nie chcą się przeglądać, a Minister Nauki jak się okazuje nie ma takiej kompetencji ?

Co do stwierdzenia, ‚że przedmiotowa sprawa byłaby interesującym tematem projektu badawczego ‚ i ‚jednak inicjatywa podjęcia takiego przedsięwzięcia, należy do historyków …” …pragnę zauważyć, że to ja taką inicjatywę podjąłem już na początku tego wieku. Prowadziłem rozmowy z IPN w Krakowie (uznano temat za b. interesujący, ale przedwczesny -‚jeszcze nie teraz’) a następnie w wystąpieniu do Prezesa IPN [Wystąpienie do Prezesa IPN w sprawie opracowania ‚CZARNEJ KSIĘGI KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI’ -https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/wystapienie-do-prezesa-ipn-w-sprawie-opracowania-czarnej-ksiegi-komunizmu-w-nauce-i-edukacji/ ]. Bez skutku.

Zgłaszałem projekt do KBN -pozytywnie oceniony, lecz bez finansowania – bo ja jestem jednostką jednoosobową, bez księgowego, a jednostka wieloosobowa z księgowym – PAU – do której się zwróciłem o objęcie formalną opieką – oczywiście odrzuciła projekt.[POLSKA AKADEMIA UMIEJĘTNOŚCI A CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/polska-akademia-umiejetnosci-a-czarna-ksiega-komunizmu/].

Odrzucającym był znany profesor, b. prorektor UJ, historyk – Jerzy Wyrozumski, który właśnie już wcześniej, z ramienia UJ, w nader osobliwy sposób „badał”  te kwestie (poświęciłem mu kilka tekstów m. in. –POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORII https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii ;  Lista Wyrozumskiego’ – represjonowanych pracowników i studentów UJ w PRL–u. , https://lustronauki.wordpress.com/2008/11/09/lista-wyrozumskiego-represjonowanych-pracownikow-i-studentow-uj-w-prl%E2%80%93u/).

Niestety oryginał raportu z tych „badań” do tej pory nie został zdeponowany w archiwum UJ, co jest oczywistym dla mnie łamaniem prawa ! (ani rektorzy, ani minister, nie mają niestety kompetencji, aby przeciwdziałać łamaniu prawa na uczelniach, ani dbać o to aby badania finansowane z kieszeni podatnika były na poziomie i ich wyniki były dla podatnika dostępne).

W amoku antylustracyjnym wyniki tych ‚badań’ zostały opublikowane w Alma Mater [Jerzy Wyrozumski – POWRACAJĄCA FALA ROZRACHUNKU Z PRZESZŁOŚCIĄ, Alma Mater, Nr 69/2005 ] dzięki wsparciu Rektora UJ – prof. dr hab. Franciszka Ziejki, notowanego w materiałach SB jako K.O.” Zebu” i trudno się dziwić, że są przemilczane przez innych etatowych historyków, bo zasługują najwyżej na ocenę 2- niedostateczna ( jak wiadomo na szczeblu akademickim nie ma oceny – 1 czy 0).

Jakim cudem tacy ‚historycy’ zatrudniani są na etatach w polskich uczelniach, a nawet kierowani na front ‚zabezpieczenia’ poziomu naukowego uczelni, czy nawet w całym kraju – członkowie CK, czy rozmaitych komisji/instancji ? Podobnie jak ci mający status TW ?

W wystąpieniu domagałem się ‚wycofania z obiegu edukacyjnego „Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego” fałszujących najnowszą historię…’ co winno być w kompetencjach ministra/komisji ministerialnej, skoro władze uczelni takich kompetencji nie mają. Zaniechania w tej materii muszą obciążać rzecz jasna także ministra od nauki.

Moje wystąpienie nie dotyczyło tylko historii i jej fałszowania, ale fundamentów akademickich dnia dzisiejszego.

Każda budowla posadowiona na kiepskich fundamentach grozi zawaleniem !

I tak może być z pochylającym się coraz bardziej systemem akademickim, a to nie może być poza kompetencjami ministra nauki i szkolnictwa wyższego skoro taki minister jest !

Z poważaniem

Józef Wieczorek

Prof. Chodakiewicz na doradcę ministra nauki !

MCh.jpg

[zdj. – Józef Wieczorek]

Prof. Chodakiewicz na doradcę ministra nauki !

Jesteśmy pod wrażeniem przemówienia Prezydenta Trumpa pod pomnikiem Powstania Warszawskiego. Warto było tam być, aby poczuć się dumnym Polakiem, wśród tłumów gorąco reagujących na słowa prezydenta USA wypowiadane ‚ z głowy’, choć przygotowane rzecz jasna wcześniej. Wykazał się znajomością historii Polski i nie miał wpadek, które się nie tylko prezydentom zdarzają.

Nie jest już tajemnicą, że historyczną część przemówienia przynajmniej była konsultowana z prof. Markiem Chodakiewiczem, rodowitym warszawiakiem z Żoliborza, który w stanie wojennym w 82 r. wyemigrował do USA i tam zrobił już sporą karierę akademicką. [http://niedziela.pl/artykul/98431/nd/Chlopak-z-Zoliborza]

Jest historykiem, wykładał na kilku uczelniach amerykańskich, jest profesorem w The Institute of World Politics [http://www.iwp.edu/faculty/facultyID.32/profile.asp ] i jest czynny także w przestrzeni publicznej w Polsce jako autor książek [https://wkrakowie2012.wordpress.com/2012/06/23/marek-chodakiewicz-w-krakowie-czyli-miedzy-wisla-a-potomakiem/ ], publicysta Najwyższego Czasu, Glaukopisu, Tygodnika Solidarność itd.

Podpisywał też niektóre akcje założonego i kierowanego przeze mnie Niezależnego Forum Akademickiego https://nfawww.wordpress.com/category/akcje-nfa/ na rzecz głębokich reform nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce.

Zajmuje się historią Żydów w Polsce, jakże inaczej od emigranta po-marcowego J. T. Grossa [https://wobjw.wordpress.com/2010/01/03/chodakiewicz-kontra-gross/ ], stąd uważany jest przez gremia lewicowe za prawicowego antysemitę, co zostało podniesione przez amerykański Newsweek [http://wolnosc24.pl/2017/07/07/amerykanski-newsweek-ujawnil-ze-profesor-chodakiewicz-konsultowal-przemowienie-trumpa-zobacz-o-jakie-urojone-antysemickie-zbrodnie-jest-oskarzany-profesor/ ] po przemówieniu prezydenta Trumpa.

Chodakiewicz jest jednym z naukowców polskiej diaspory akademickiej rozsianej po zagranicznych uczelniach i instytutach badawczych a liczącej dziesiątki tysięcy mózgów, których nam bardzo brakuje w Polsce.

Niestety w III RP nie było woli aby otworzyć się na Polonię akademicką, tworzoną przez dynamicznych Polaków, którzy przenieśli się do krajów bardziej przyjaznych dla godnego życia i wolności badań naukowych. Co więcej drenaż polskich mózgów się nasilał w III RP, a bariery dla Polaków chcących powracać do Polski nadal rosły https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-zbigniewa-ben-zylicza/ ; Petycja[ Niezależnego Forum Akademickiego do Sejmu i Rządu RP w sprawie dyskryminacji obywateli polskich przy rekrutacji pracowników naukowychhttps://www.nfa.pl/articles.php?id=471&PHPSESSID=86eb0eb54e1afe3df5b80ff6f07e6e05 ,Potrzebna pomoc Polonii akademickiej! – http://www.poland.us/popup.php?cG9wdXBfZHJ1a3VqX2FydHlrdWwucGhwP2lkPTI0OTY=]) i chyba nadal nie ma woli aby zostały zniesione, mimo prowadzonej kolejnej reformy systemu akademickiego.

W pracach nad reformą [http://www.nauka.gov.pl/ustawa20/] nie utworzono ani jednego zespołu złożonego z Polaków pracujących naukowo za granicami kraju, aby na podstawie swoich doświadczeń opracowali założenia takiego systemu, który byłby bardziej efektywny i który by dawał realne szanse na powrót Polaków z zagranicy, a przynajmniej na ściślejszą współpracę z ośrodkami akademickimi w Polsce.

Takie propozycje przesyłałem do ministra nauki i do kancelarii prezydenta – ale bez skutku. [Sprawa otwarcia systemu akademickiego na Polonię akademicką sprawą dla biura do spraw Polonii i Polaków za granicą. https://blogjw.wordpress.com/2015/08/07/sprawa-otwarcia-systemu-akademickiego-na-polonie-akademicka/; O udział Polonii Akademickiej w naprawie polskiego systemu akademickiegohttps://blogjw.wordpress.com/2016/03/22/o-udzial-polonii-akademickiej-w-naprawie-polskiego-systemu-akademickiego/

Reformę systemu akademickiego opracowują jedynie zespoły krajowe.

Minister nauki zapowiada jeszcze przed Narodowym Kongresem Nauki, że co jak co, ale polskie stopnie tytuły naukowe nadal zostaną utrzymane, choć te kiepskie wyznaczniki poziomu naukowego przez lata nie tylko PRLu, ale i w III RP, kompatybilne były z systemami krajów komunistycznych i post-komunistycznych [stąd słynne zjawisko turystyki habilitacyjnej] a nie zachodnich,  nie znających habilitacji, ani profesur prezydenckich, a lepiej radzących sobie z efektywnością naukową.[https://wobjw.wordpress.com/2010/01/03/prof-dr-hab-dozywotni/]

Brak takiej pro-zachodniej kompatybilności to jedna z najważniejszych barier dla naukowców z Polonii akademickiej, którzy by chcieli pracować dla Polski.

Minister nauki co prawda zapowiada otwarcie na naukowców zagranicznych, ale nie wiadomo jak sobie w praktyce wyobraża ich pozytywny wpływ na poziom nauki w Polsce, skoro niehabilitowani naukowcy (często profesorowie na zachodnich uczelniach) zgodnie obecnymi propozycjami ministra nie będą mogli promować doktorów. [http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1056256,gowin-szkolnictwo-wyzsze-wideo-uniwersytety.html]

Tym samym np. Prof. Chodakiewicz w tym systemie promować doktorów by nie mógł, a w systemie amerykańskim nie tylko jest profesorem, ale i wspiera amerykańskich prezydentów – dawniej prezydenta Busha, obecnie prezydenta Trumpa.

Szkoda, że nie jest do tej pory doradcą polskiego ministra nauki. A byłby w takiej roili bardzo przydatny.

Prof. Chodakiewicz ma dużą znajomość historii i formowania polskich elit [Prof. Chodakiewicz: Czy polskie elity wyginęły? https://www.youtube.com/watch?v=sO03n-C-EUE , Prof. M. Chodakiewicz, L. Żebrowski i T. Płużański – Dlaczego w Polsce nie rozliczono komunizmu? https://www.youtube.com/watch?v=h8gXzphl6fI i jest zorientowany, że” Nawet na wydziale geologii promowano prymusów selekcji negatywnej   ” https://lustronauki.wordpress.com/2013/06/23/nawet-na-wydziale-geologii-promowano-prymusow-selekcji-negatywnej/ co jako absolwent tego wydziału w pełni mogę potwierdzić.

Natomiast minister nauki kiepski stan polskich elit wiąże co prawda z czystkami na uczelniach, ale te miały się rzekomo skończyć w 1968 r. i chyba tylko ja w kraju (ale jako dysydent akademicki) podnoszę niestosowność takich interpretacji [https://blogjw.wordpress.com/2017/05/21/moim-marzeniem-jest-poznanie-historii-i-mechanizmow-niszczenia-elit-w-prliii-rp/] i małą przydatność dla Polski takich elit, wyczyszczonych w r. 1968, jak Bauman czy Gross, gdy etatowi akademicy- beneficjenci negatywnej selekcji kadr i czystek wojny jaruzelsko -polskiej po prostu niestosownie milczą.[https://blogjw.wordpress.com/2017/06/24/kiedy-poznamy-straty-wojenne-wojny-jaruzelsko-polskiej/].

Nie ma wątpliwości, że Prof. Chodakiewicz, jak i jego koledzy z Polonii akademickiej mogliby się bardzo przydać w reformowaniu systemu akademickiego w Polsce, ale co zrobić aby krajowe środowisko akademickie tego chciało ?

Prelekcja wiedeńska o karierach naukowych i roli Polonii akademickiej

plakat-jw

Prelekcja wiedeńska o karierach naukowych i roli Polonii akademickiej

Wiedeń, Instytut Polski , 6 listopada 2016 r.

(wykład i dokumentacja – Józef Wieczorek)

1

4

5

3

Habilitacyjne trzymanie spadającego poziomu akademickiego

drabina akademicka.jpg

Habilitacyjne trzymanie spadającego poziomu akademickiego

Poziom polskich uczelni dramatycznie się obniża. Budowa wspaniałych nieruchomości akademickich wcale sytuacji nie poprawiła. Co więcej trzeba zdobyć pieniądze na ich utrzymanie, a studentów coraz mniej, w dodatku oszukiwanych przez uczelnie aby wyciągnąć od nich klasę nie dając w zamian nic, albo niewiele, poza mało wartościowym lub bezwartościowym dyplomem. Kadry co prawda utytułowane, ale uczyć nie ma kto, szczególnie na wysokim poziomie.

W odróżnieniu od krajów znaczących wiele w nauce, w Polsce utrzymywany jest archaiczny system tytularny – habilitacja i prezydencka profesura. Z takim systemem, o ile wcześniej był, większość krajów się pożegnała, bo hamował rozwój, prowadził do wyodrębnienia się kast akademickich i skutek oczywisty – dołowanie uczelni i ucieczka młodych prężnych naukowców do krajów o systemie przyjaznym dla uprawiania nauki a nie tylko dla zupełnie niezwykłej kasty ludzi z rozlicznymi tytułami i gronostajami.

W Polsce rząd zapowiada dobrą zmianę, minister nauki zapowiada więc głębokie zmiany niewydolnego systemu, ale jednego z filarów tej niewydolności – habilitacji nie ma zamiaru ruszyć. http://www.katowice.tvp.pl/26984916/17092016-jaroslaw-gowin

Jest przeciwnikiem habilitacji jak sam mówi, ale skoro kasta habilitowanych chce nadal utrzymać swoje kastowe przywileje – habilitacji nie znosi.

Argumentuje, że jeszcze nie teraz, może za lat 10, bo to by obniżyło poziom nauki w Polsce. Takie argumenty słyszy się od lat i to więcej niż od lat 10.

Poziom się w tym czasie obniżył, habilitacja to obniżanie skutecznie zapewniała – więc co ? Nadal trzeba ją utrzymywać ?! O co więc chodzi – o dobrą zmianę, o podniesienie czy dalsze obniżanie poziomu ?

Jakieś 10 lat temu w ramach Niezależnego Forum Akademickiego https://nfawww.wordpress.com/2008/07/23/akcje-niezaleznego-forum-akademickiego/ postulaty zniesienia habilitacji, prezydenckiej profesury składaliśmy, przede wszystkim z poparciem Polonii akademickiej rozwijającej się w warunkach nie habilitacyjnych i bez nominacji prezydenckich, czyli tam gdzie o nauce decydują naukowcy a nie upolitycznione kasty.

Argumentowano jednak , że jeszcze nie czas.

Habilitację można znieść, ale może za lat 10 .

A jak się argumentuje za pozostawieniem habilitacji po latach 10 ? – Tak samo jak przed 10 laty – można by ją znieść, ale może za lat 10.

Czyli żadnych wniosków nie wyciągnięto – poziom się obniża a czynnik obniżający ma pozostać .

Tak kasty walczą o swoje interesy, które nie są interesami kraju, nie mającego wiele ( o ile w ogóle) pożytku z ogromnej rzeszy habilitowanych generujących na drodze oszukiwania [ vide wyznania Rektora UJ https://blogjw.wordpress.com/2016/10/03/czy-prokuratura-z-urzedu-nie-powinna-wszczac-postepowania-wobec-oszustow/

] nowych studentów, kolejne zastępy magistrów i doktorów.

Rzecz jasna, aby ten proceder utrzymać trzeba utrzymać system habilitacyjny. Kasta habilitowanych alarmuje, że dla dobra nauki, dla utrzymania jej poziomu nie można znieść ich kastowości, bo doktoraty są kiepskie !

Nie podnosząc faktu, że to oni tą kiepskość zapewniają !

Nikt inny niż habilitowani w naszym systemie nie może przecież nadać doktoratu, więc tylko oni za ten niski poziom odpowiadają i jasno dokumentują swój niski poziom intelektualny i moralny zarazem !

Mają jednak w tej produkcji interes, bo ilością wypromowanych doktorów ,udyplomowianych studentów, mierzy się poziom uczelni , a oni tzn. habilitowani jak wypromują doktorów to do Pałacu zostaną wezwani na promocję profesorką !

Tak to funkcjonuje. Rzecz jasna w systemie wewnętrznym – kastowym, bez kontroli i konkurencji zewnętrznej. Ktoś kto by godził w interesy tak funkcjonującej kasty – zostanie z systemu wyklęty.

Nie jest to problem dzisiejszy – trwa od lat. Zagrażających akademickiej kaście formowanej w warunkach systemu komunistycznego kłamstwa usuwano podczas Wielkiej Czystki Akademickiej. Do czasów obecnych przeszli członkowie kasty i ich milusińscy, którzy ani swej historii nie chcą poznać, ani nie chcą dobrej dla kraju zmiany, bo taka zmiana by ich wymiotła z normalnego systemu akademickiego.

Czy minister nauki zaliczy nowy rok akademicki ?

g

Czy minister nauki zaliczy nowy rok akademicki ?

Zaczyna się nowy rok akademicki, który ma ulżyć akademikom przestraszonym postulatami lustracji i w którym ma być mniej biurokracji. Nadmiar biurokracji obniża sprawność edukacyjną i badawczą akademików, więc każda zapowiedź jej ograniczenia musi się spotkać z zadowoleniem.

Warto jednak podkreślić, że mimo ogromnej biurokracji akademickiej niestety podatnicy finansujący w znacznej mierze polski system akademicki mieli trudności z zapoznaniem się na co tak właściwie ci akademicy wydają ich pieniądze, i dlaczego w tym systemie funkcjonują na etatach ci, a nie inni, może od nich lepsi – tak w badaniu, jak i nauczaniu, a może i w należytym wydawaniu pieniędzy podatnika.

Mimo niemal powszechnej wiedzy, że konkursy na etaty akademickie są fikcyjne, ustawiane na wytypowanych wcześniej zwycięzców – nie ma baz danych o takich konkursach i nie ma danych o działaniach na rzecz powstrzymania tego procederu.

Nie ma też jawności przebiegu konkursów na projekty badawcze a w szczególności jawności ich osiągnięć. Od czasu do czasu media ujawniają, że dyrektor, rektor…… w związku ze swoiście innowacyjnymi metodami realizacji projektów trafia do aresztu, ale chyba dla ograniczenia biurokracji rzetelne bazy projektów nie istnieją, stąd nierzetelność realizacji projektów znana od lat wcale nie maleje.

Co więcej zdarzają się przypadki, kiedy seminaria/konferencje/sympozja organizowane dla rozpowszechnia osiągnięć/wyników realizacji projektów nie mogą być ujawniane, stąd chęć rozpowszechnienia osiągnięć nie może być zrealizowana wobec jednoczesnej niechęci do ich ujawnienia. [ https://blogjw.wordpress.com/2016/06/12/usmiercanie-dziennikarstwa-internetowego-w-interesie-publicznym/]

Polski podatnik bez problemu może się zapoznać z wynikami realizacji projektów badawczych w innych krajach (mimo, że na nie nie płaci), ale w swoim kraju takiej możliwości nie ma , lub jest ona znacznie ograniczona i to pod rygorem prawnym ! (mimo, że na te projekty płaci ze swoich podatków) No cóż, kultura naukowa i prawna w Polsce i np. w USA jest zupełnie inna, stąd i poziom nauki jest zupełnie inny.

Czy coś się zmieni w nowym roku akademickim ? Czy mimo zmian pozostanie po staremu, bo ujawnianie tego co jest obecnie tajne zwiększałoby biurokrację, a ta ma być mniejsza, a nie większa ?!

Wybrano w konkursie trzy zespoły, aby przygotowały założenia nowej ustawy o szkolnictwie wyższym. To dobrze, że o nowej ustawie się myśli, a nawet w tym kierunku działa. Z jakimi skutkami – to zobaczymy. Póki co mają być nad tą materią dyskusje, a nawet ma być Narodowy Kongres Nauki. Wybrano już liczny i rozliczny komitet kongresowy. Są w nim też zasłużeni dla regulacji nauki w Polsce, którzy już się zorientowali, że przeregulowali i teraz chcą działać na rzecz deregulacji. Są też organizatorzy kongresów, którzy z ich organizacją mieli kłopoty, więc chyba chcą się zrehabilitować, bo habilitację już mają.

Czy tym razem uda się stworzyć platformę dyskusji narodowej nad naprawą systemu nauki i edukacji wyższej ?

Pewności nie ma, ale nowy rok akademicki dopiero się zaczyna. Żeby go zaliczyć trzeba jednak taką platformę stworzyć i umieścić na niej to co naród sądzi o formowaniu elit, którzy mają go prowadzić ku lepszej przyszłości.

Póki co zamknięte gremia akademickie, spełniające kryteria kastowości, takiej platformy przez lata nie potrafiły skonstruować, mimo realizacji rozlicznych projektów.

Minister przed nowym rokiem akademickim podnosi rolę wdrażania projektów, a nawet obiecuje tytuły wdrożeniowe, więc może budowa takiej platformy ruszy z kopyta. Zobaczymy. Budowę w każdym razie zamierzamy monitorować , i jak się tylko rozpocznie – poinformujemy społeczeństwo.

Zapowiedź braku lustracji zapewne obniży poziom stresu środowiska akademickiego, które w nowym roku bezstresowo będzie miało okazje wykazać się swoimi zdolnościami naukowymi i edukacyjnymi, a społeczeństwo pod koniec roku akademickiego – a może już w trakcie jego trwania – będzie mogło ocenić czy bezstresowa działalność akademicka jest skuteczna.

Jeśli skuteczności nie będzie, to i zaliczenia nie będzie, a na powtarzanie roku obywatele mogą i mają prawo odmówić finansowania.

Ja co prawda nie wierzę w moce naukowe i edukacyjne akademików bez merytorycznego oczyszczenia systemu z jego patologicznych beneficjentów, ale ja jestem margines, wręcz wyklęty ze środowiska, i to przez lata.

Jakże bym chciał nie mieć racji !

Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego Tom 8

Moje boje tom 8 okładka

(do pobrania w pdf. )

Moje boje – Blogosłowie dysydenta akademickiego Tom 8

Zawartość

A.D. 2016

6-Moja działalność pro publico bono przed sądem23-Uczelnie wyższe bastionem komunizmu

32-Czy Uniwersytet Jagielloński odzyska autonomię ?

39-Pytania przedwyborcze – do zadawania kandydatom na rektorów

43-Sprawa Juliana Haraschina na Uniwersytecie Jagiellońskim

45-O negatywnych skutkach dezaktualizacji dekomunizacji

na uczelniach

52-Obecna twarz UJ widziana przez pryzmat twarzy Juliana Haraschina

63-Czy PiS uderzy po kieszeniach akademickich tajnych i jawnych współpracowników systemu komunistycznego ?

63- W reakcji na list otwarty akademików do min. Gowina

70-Przypisaniec rektorem ?

74-Szafa Kiszczaka otwarta ! A co z szafami akademickimi-nadal tajnymi ?

78-List otwarty wyklętego

86-Czy nam coś zostało z Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie ?

94- Abolicja dla ukrywających dokumenty akademickiej polityki kadrowej i represji w czasach PRLu

99- O udział Polonii Akademickiej w naprawie polskiego systemu akademickiego

104-Blokada turystyki naukowej, czy bohaterska walka z problemami stwarzanymi przez -do tej pory nieupadły –

socjalistyczny system akademicki

110 – Gruba skóra Solidarności

116 – Po jakich kamieniach toczy się lawina akademicka ?

121- „Plus ratio quam vis” – medal za zasługi na opak lub za garderobę

130 -Instytut Wolności Naukowej,

czyli stan zagrożenia dla akademickiego zniewolenia

139-Czy obecne władze UJ całkiem już zrezygnowały z wyprowadzenia UJ z kryzysu ?

142-Bolszewizm akademicki (i nie tylko) ma się dobrze

148- Uśmiercanie dziennikarstwa internetowego w interesie publicznym ?

158 -Od Haraschina do ASP, czyli refleksje o innowacyjności

w patologicznym systemie akademickim

165- Profesor wdrożeniowy ?

168- O dominacji POPów w Polsce

175- Łysa prawda o patologiach akademickich