Nieuspokojony, a nawet niezaspokojony, przez ministra Gowina

woda z mózgu

źródło 

Nieuspokojony, a nawet niezaspokojony, przez ministra Gowina

Min. Gowin w sprawie szykan wobec prof. Nalaskowskiego dla portalu polityka.pl [https://wpolityce.pl/polityka/464183-gowin-o-zawieszeniu-nalaskowskiego-uwazam-je-za-niewlasciwe ] powiedział ‚ Chcę wszystkich uspokoić, na pewno wolność słowa, wolność badań naukowych na polskich uczelniach będzie zagwarantowana „ na co nie mogę nie zareagować , gdyż wypowiedzią tą nie zostałem uspokojony a co więcej nie zostałem zaspokojony odpowiedzią min. Gowina na list, który wystosowałem 26 kwietnia 2019 r. Mija już 5 miesiąc a minister na list w sprawie braku wolności badań naukowych na polskich uczelniach milczy !

Nie dość, że nie zagwarantował – podobnie jak jego poprzednicy- wolności badań tym, którzy tej wolności zostali pozbawieni w czasach panowania czerwonej zarazy i tej wolności im nie przywrócono w czasach rozprzestrzeniania się zarazy tęczowej, to uspokaja wszystkich – będzie O.K. Co są warte te gwarancje ministra ?

Ujawniam list do ministra, pod refleksję gremiów monitorujących skandal toruński , dla poszerzenia znajomości zapaści moralnej polskiego środowiska akademickiego, reagującego na sygnały o jej stanie – podobnie jak minister -chowaniem głowy w piasek.

Kraków, 26 kwietnia 2019 r.

Józef Wieczorek

Szanowny Pan dr Jarosław Gowin

Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego

ul. Hoża 20
 
00-529 Warszawa

Wystąpienie w sprawie unieważnienia represyjnej, pozamerytorycznej,

opinii anonimowej komisji weryfikacyjnej

realizującej polityczną weryfikację kadr akademickich UJ w końcu 1986 r.,

której skutkiem było skazanie na dożywocie pozauniwersyteckie

W końcu PRL byłem zatrudniony w Instytucie Nauk Geologicznych UJ na etacie adiunkta, prowadząc badania naukowe publikowane w kraju i za granicą [https://wobjw.wordpress.com/2010/07/20/publikacje/] , realizując obowiązki przewidziane dla zatrudnionych na etatach profesorów [ informacje na stronie https://wobjw.wordpress.com/2010/07/20/edukacja/ – wykłady, seminaria, prowadzenie prac dyplomowych, uformowanie – 20 magistrów, w tym kilku o renomie międzynarodowej [ dr-prof] , oraz prowadząc wiele zajęć poza obowiązkami etatowymi [ opieka nad kołem naukowym, i nie tylko] a wynikającymi z realizacji etosu nauczyciela akademickiego w warunkach zniewolenia. Po kilku latach pracy w warunkach ekstremalnego mobbingu, systematycznej organizacji niepowodzenia zawodowego [metoda stosowana przez Stasi w NRD, ale także i u nas, tyle, że u nas nie jest badana], podczas prowadzonej w systemie nauki i szkolnictwa wyższego politycznej weryfikacji kadr zostałem w końcu 1986 r. negatywnie oceniony przez anonimową do dnia dzisiejszego komisję, bez uzasadnienia merytorycznego – do dnia dzisiejszego, mimo roszczeń informacyjnych !- i oskarżony o negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką.

W państwie prawa taka opinia/ocena winna być wrzucona do kosza, a nie była, ani wówczas, kiedy żyliśmy w państwie bezprawia, ani teraz, kiedy żyjemy w państwie z ciągłością prawną z PRL, co skutkuje brakiem unieważnienia ekscesów politycznych weryfikacji kadr akademickich, tak jakby uniwersytety były obszarami eksterytorialnymi, gdzie jak można sądzić z historii uczelni ( np. UJ) w ogóle nie było komunizmu, ani stanu wojennego [sic !] [ Test funkcjonowania systemu akademickiego w Polsce i wprowadzonej w roku 2018 ‚Konstytucji dla nauki’https://blogjw.wordpress.com/2019/01/02/test-funkcjonowania-systemu-akademickiego-w-polsce-i-wprowadzonej-w-tym-roku-konstytucji-dla-nauki/ ] więc konsekwentnie, siłą rzeczy, nie mogło być represji komunistycznych i nie ma problemu rehabilitowania ofiar komunistycznych represji w systemie akademickim. Tak do tej pory wygląda sprawa zadośćuczynienia za krzywdy doznane przez władze akademickie realizujące posłusznie dyrektywy władz PRL.

Moje bezskuteczne usiłowania/roszczenia informacyjne dotyczące dostępu do materiałów gromadzonych w UJ w mojej sprawie oraz próby wznowienia wykładów na UJ prezentuję na stronie: https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/. Na UJ ‚zaaresztowano’ moje papiery. W okresie wypędzania mnie z UJ moja teczka kończyła się na wiośnie 1980 r. a potem nastąpił okres post historii, post prawdy ! Zgodnie z Konstytucją [ Art. 32.] wszyscy są równi wobec prawa, a nie ma zapisu, że UJ jest autonomiczny wobec prawa i zapisy Konstytucji [ m. in. Art. 61] na nim nie obowiązują .

Materiały były natomiast przekazane 22.10.1987 do Naczelnika Departamentu Badań i Studiów Uniwersyteckich i Ekonomicznych w Warszawie – mgr Michała Ługanowskiego, co rodzi pytanie: kto tak naprawdę rządził uczelnią u końca PRL i dlaczego autonomiczne władze UJ zachowują ciągłość nie tylko prawną, ale i moralną z systemem kłamstwa i bezprawia.

Należy wziąć pod uwagę, że zostałem wypędzony z UJ po opiniach studentów i wychowanków:

dr Wieczorek uczył nas rzetelności i uczciwości naukowej oraz postaw nonkonformistycznego krytycyzmu naukowego..”

dr Józef Wieczorek był dla nas wzorem nauczyciela i wychowawcy”,

Pod jego wpływem geologia stała się dla jego wychowanków nie tylko przyszłym zawodem, ale życiową pasją”.

oraz Rzecznika Dyscyplinarnego :odejście dr. J.Wieczorka uważałbym za wielką stratę dla Uniwersytetu”, ‘świadectwo, które wystawiają dr J.Wieczorkowi jego młodsi koledzy, a także studenci jest takie, jakiego mógłby sobie życzyć każdy nauczyciel akademicki’

To mnie wykluczyło dożywotnio z konformistycznej korporacji akademickiej, chorującej na niedostatki rzetelności i uczciwości, i nie życzącej sobie, aby tacy jak ja wrócili tam gdzie być powinni.

Mam legitymację nr 5845 działacza opozycji antykomunistycznej wydaną przez Urząd do Spraw Kombatantów i Osób represjonowanych.

Bardzo proszę o podanie ścieżki proceduralnej odnośnie procesu rehabilitacji mojej osoby w obecnym systemie akademickim, lub inaczej formułując prośbę – mam pytanie ‚Kiedy zostanę przeproszony za wypędzenie ?’ https://nfapat.wordpress.com/2019/04/24/kiedy-zostane-przeproszony-za-wypedzenie/

Józef Wieczorek

 

 

Czemu profesor Śliwerski publicystycznie szczuje na nie – profesora ?

Czemu profesor Śliwerski publicystycznie szczuje na nie – profesora ?

Profesordoktorhabilitowanynaukipolskiej Bogusław Śliwerski, jak podaje baza ludzi nauki – kierownik Katedry Teorii Wychowania Uniwersytetu Łódzkiego, przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, b. członek Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów, aktualny członek Rady Doskonałości Naukowej, a więc człowiek nauki, wysoce uplasowany w hierarchii polskiego systemu akademickiego, dokonał ataku na innego człowieka nauki, także pedagoga, tyle że nie mającego władzy nad innymi i będącego obecnie w stanie spoczynku akademickiego, choć aktywnego w przestrzeni publicznej.

Atak nastąpił na codziennie aktualizowanym ( także w soboty i niedziele) blogu profesora’pedagog’ w dniu 13 czerwca 2019 r. w materiale zatytułowanym Herberta Kopca postmodernistyczna „szczujnia” publicystyczna

http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2019/06/herberta-kopca-postmodernistyczna.html

Na tym blogu widzimy coś w rodzaju apelu Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania’

Przypuszczalnie autor bloga skierował go tylko do osób chcących komentować to co on pisze, natomiast nie do siebie, stąd nie zrezygnował z umieszczenia materiału obrażającego kolegę po fachu.

Konsekwentnie nie zezwala umieszczać komentarzy pod swoim atakiem, które by zwracały uwagę panu profesorowi na niestosowności w tym materiale zawarte. Te zaś nie mogą aspirować ani do doskonałości naukowej, ani do etyki pedagogiki wychowawczej, w których to dziedzinach pan profesor jest ekspertem obdarzonym funkcjami decydenckimi.

Widocznie uznał, że skoro ma moc decydencką odnośnie doskonałości, pedagogiki i wychowania, to decyzje podjął, tak o opublikowaniu swojego materiału, jak i nie umieszczaniu komentarzy tę doskonałość podważających.

Ja w komentarzach starałem się umieścić taki tekst [ niestety na zrzucie jest tylko początek tego tekstu] który się nie ukazał [ nie przeszedł przez cenzurę profesora, dbającego aby wpisy były zgodne z jego standardami]:

tym niemniej w całości mój wpis umieściłem na moim profilu Facebooka, aby było mimo to wiadome, jak zareagowałem na to, co pan profesor powypisywał.

https://www.facebook.com/jozef.wieczorek ‚W czasach PRLu bywało, że za dyrdymały wypisywane przez członków CKK (podlegających polityce KC) stawiałem studentom 2 ( nauki przyrodnicze, a nie ideologiczne) i na podobne oceny zasługują też dyrdymały wypisywane przez członków CK w III RP.

Tekst członka CK, mimo że publicystyczny, nie zasługuje na pozytywną ocenę, bo tekst liczy co prawda ponad 13 000 znaków, ale nie wiadomo na czym te znaki się opierają. Prof. CK pisze o szczuciu, ale nie przytacza ani jednego zdania, które by dokumentowało, uzasadniało taką opinie i nie wiadomo czego ten tekst dotyczy.
A zatem jeno mamy do czynienia ze szczuciem na niewygodną z jakiegoś powodu [ z jakiego ?] dla prof. osobę, która go swoim jestectwem uwiera. Szczujnia profesora nie zasługuje zatem na uwagę, bo niby dlaczego coś takiego nobilitować jakąś polemiką.
Winien się tym jednak zająć jakiś rzecznik dyscyplinarny, aby zdyscyplinować profesora intelektualnie i moralnie i spowodować ujście powierza, gdyż z samego tekstu niejako widać jak się nadyma. Szkoda, że tego nie zilustrował jakimś selfie.
Na uwagę jednak zasługuje to co sam profesor, chyba przez roztargnienie, napisał o swoim tekście „może i posłuży komuś do analizy tego, jak nie należy wprowadzać czytelników w błąd„
Czekam zatem na stosowną analizę i przestrogę dla czytelników, którzy mogą być wprowadzeni w błąd takim tekstem.’

13” jest uważana przez lud pospolity za liczbę feralną, ale profesor jak na człowieka nauki – i to od doskonałości – przystało, nie wziął pod uwagę takiego przesądu i taki tekst popełnił, i to trzynastego’, chyba jednak tekst feralny – skoro do jego komentowania nie dopuszcza.

Merytoryczna polemika z tym co pan profesor powypisywał nie ma sensu, bo skoro tekst jest bez sensu, to nobilitowanie go też byłoby bez sensu, a nawet szkodliwe, a ja jednak jestem zwolennikiem doskonałości naukowej i jeszcze podczas wojny jaruzelsko-polskiej postulowałem aby szkodliwych dla nauki i edukacji profesorów przenosić w stan nieszkodliwości.

Niestety transformacja, także akademicka, poszła w zgoła odmiennym kierunku, stąd profesorów, i to szkodliwych, mamy moc, jeno nauka przez nich wytwarzana jakoś mocy nie ma.

Na to zwrócę uwagę, po raz kolejny, obywatelom zafascynowanym polskimi tytułami i nobilitacjami, choć zwracałem już na to wielokrotnie, na moim blogu akademickiego nonkonformisty – ale bezskutecznie.

Mam jednak prawo oczekiwać odpowiedzi na pytanie „Czemu profesor Śliwerski publicystycznie szczuje na nie – profesora ?” bo ja nie wiem, ale ja nie jestem ani profesorem, ani nawet bezkrytycznym miłośnikiem tytułów naukowych.

Czy moja wiedza zostanie przez profesora poszerzona ? Wszak jako etatowy i funkcyjny akademik ma obowiązek ją poszerzyć.

„Patrzym i widzym” – nawiązanie kontaktu intelektualnego obywatela z władzami akademickimi nie jest łatwe

uj 2019.jpg

„Patrzym i widzym” – nawiązanie kontaktu intelektualnego obywatela z władzami akademickimi nie jest łatwe

Od 27 września 2018 r. monitoruję i ujawniam losy mojego roszczenia informacyjnego

https://blogjw.wordpress.com/2018/12/12/czy-na-terytorium-uniwersytetu-jagiellonskiego-wprowadzono-stan-wojenny/

https://blogjw.wordpress.com/2019/01/29/analfabetyzm-akademicki-do-pilnej-likwidacji/

skierowanego do władz UJ dotyczącego zapytań o stan wojenny, komunizm, archiwa UJ i do tej pory to roszczenie obywatela, zgodne z prawem, nie zostało zaspokojone, co zgodne z prawem nie może być. Informowanie mnie, że na wszystko o co pytałem otrzymałem odpowiedź, obraża moją inteligencję.

IMG_20190214_103548.jpg

Cierpliwie złożyłem 28 lutego 2019 r. na dzienniku podawczym UJ kolejne pismo

28 lutego 2019

, które ujawniam w domenie publicznej, dla ilustracji funkcjonowania elitarnego sektora publicznego odpowiedzialnego za formowanie naszych elit. Warto się z nim zapoznać z refleksją.

Kraków, 28 lutego 2019 r.

Józef Wieczorek

ul. Mariana Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego

prof. dr hab. med. Wojciech Nowak

ul. Gołębia 24
31-007 Kraków

W sprawie niezrealizowanego roszczenia informacyjnego

z dnia 27 września 2018 r. i 10 grudnia 2018 r.

Motto:

Patrzym i widzym: to, co jest, jest i jesce i to trza pedzieć,

ze jak cego nima, to znacy ze nima”.

Józek Zatłoka z Cyrwinnego

Uprzejmie dziękuję za list z dnia 7 lutego 2019 r., tym razem z czytelną pieczątką i podpisem, informujący mnie o tym, że rzekomo pismem z dnia 21 grudnia 2018 r. udzielono mi już odpowiedzi w pełnym zakresie [sic !], jakby negując całkowicie treść mojego ponownego roszczenia informacyjnego z 17 stycznia 2019 r. spowodowanego brakiem odpowiedzi merytorycznej, mającej moc prawną, na moje pierwotne roszczenie informacyjne.

Odwoływanie się do nieważnego pisma (bez czytelnego podpisu imieniem i nazwiskiem i z nieczytelną pieczątką ) jest nieporozumieniem i świadczy o arogancji/ignorancji ze strony władz UJ.

Jeśli urzędnik UJ nie potrafi się podpisywać imieniem i nazwiskiem, czy nie potrafi zrozumieć prostego, jasno napisanego pisma i merytorycznie na nie odpowiedzieć, to rektor w stosunku do takiego podwładnego winien wyciągnąć konsekwencje służbowe.

W pismach UJ wydrukowanych komputerowo a nie napisanym np. atramentem sympatycznym, którego bym nie potrafił odczytać, nie zauważyłem odpowiedzi na moje pytania, stąd nadal nie wiem:

czy na UJ był komunizm,

czy na UJ był stan wojenny,

czy na UJ była PZPR,

bo w historii UJ rozpowszechnianej w przestrzeni publicznej i polecanej do przyswojenia przez kandydatów na studentów UJ, takich informacji nie znalazłem i w związku z tym powstało moje roszczenia informacyjne, które do tej pory nie zostało zaspokojone.

Józek z Zatłoka, bohater „Filozofii po góralsku”, znanego na UJ ks. profesora Józefa Tischnera, jasno prawił Patrzym i widzym: to, co jest, jest i nimo prawa nie być i jesce i to trza pedzieć, ze jak cego nima, to znacy ze nima”.

Czytając „Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” ‚patrzym i widzym’, że nie ma takiego słowa jak komunizm, więc logiczny z tego wniosek ‚ze jak cego nima, to znacy ze nima”.

Czytając ‚Dzieje’ ‚patrzym i widzym’, że nie ma w historii UJ czegoś takiego jak stan wojenny, więc logiczny z tego wniosek ‚ze jak cego nima, to znacy ze nima”.

A ja się pytałem, czy na UJ był komunizm ? i czy był stan wojenny ? – czy nie ?! i odpowiedzi w listach, tak nieważnych, jak i ważnych z punktu widzenia prawnego takich informacji nie ma ! – „Patrzym i widzym i trza pedzieć, ze jak cego nima, to znacy ze nima”.

Informowanie mnie, że jest to czego nie ma jest dezinformacją, dowodem na brak zdolności rozumienia słowa pisanego/ analfabetyzm [?] odpowiadającego, na zapaść uniwersytetu …….

Uporczywe fałszowanie historii i jej propagowanie winno skutkować odebraniem akredytacji na taką działalność – szkodliwą społecznie. Autonomiczne fałszowanie historii nie może być tolerowane w systemie akademickim.

Nie otrzymałem też odpowiedzi na pytania dlaczego w Archiwum UJ nie ma wyników weryfikacji kadr akademickich r. 1982 i 1986, nie ma wyników działań komisji/rzeczników dyscyplinarnych w latach 80-tych, nie ma wyników pracy „komisji Wyrozumskiego” ‚mającej rozpoznać skalę represji i wyrządzonych krzywd pracownikom i studentom UJ w PRL–u ?

Chciałbym zauważyć, że UJ mimo autonomii obowiązuje prawo RP i konieczność poszanowania Konstytucji, która m. in. mówi:

Art. 61.

  1. Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.
  2. Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.
  3. Ograniczenie prawa, o którym mowa w ust. 1 i 2, może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa.
  4. Tryb udzielania informacji, o których mowa w ust. 1 i 2, określają ustawy, a w odniesieniu do Sejmu i Senatu ich regulaminy.

a

Art. 51.

3Każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Ograniczenie tego prawa może określić ustawa.

4.Każdy ma prawo do żądania sprostowania oraz usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych w sposób sprzeczny z ustawą.

I co ? UJ lekceważy sobie Konstytucję RP i taki sposób postępowania władz UJ nie zmienił się od lat i to bezkarnie:

np. w 18 marca 2008 r. pismem L. dz. 18/03/2008/1 zwracałem się na postawie art. 51 Konstytucji z roszczeniem informacyjnym dotyczącym m. in. dostępu do wszystkich dokumentów dotyczących mojej osoby, będących w posiadaniu UJ, na co otrzymałem 18. 04. 2008 odpowiedź [ZRP-0461/12/2008] że władze zwróciły się do jednostek UJ w sprawie odszukania dokumentów a 11 lipca 2008 pismem ZRP 0461/29/2008 otrzymałem odpowiedź, że inne jednostki poza Działem Spraw Osobowych UJ nie potwierdziły posiadania dokumentów, choć Dział Osobowy posiadał tylko przetrzebioną moją teczkę osobową (w momencie wypędzania mnie z uczelni kończyła się na wiośnie 1980 r. – a potem nastąpił okres post-historii, zarazem post-prawdy) . Faktem jest, że inni mieli dostęp do dokumentów np. mgr. Ługanowski – a ja nie !

I to bezprawie opisywane/dokumentowane przeze mnie w domenie publicznej m.in. https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/ trwa do dnia dzisiejszego.

Chciałbym także zauważyć, że w „ INWENTARZ AKT DZIAŁU ORGANIZACJI UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO 1970-2013 SYGNATURA: DO 1-82 opracowała: Agnieszka Niedziałek http://www.archiwum.uj.edu.pl/documents/1445705/2350539/DO/27803fb7-c18f-402f-b029-fe083b356c1e figuruje :

DO 5

Stała Rektorska Komisja ds. Etyki Nauczycieli Akademickich, 1999-2003, 2005. (Sprawy: prof. dr hab. Andrzeja Chwalby, dr Józefa Wieczorka, prof. Sylwestra Wójcika, p. Wojciecha Jakubowskiego, Fundacji dla UJ, prof. Lecha Witkowskiego, mgr Zofii Cześnikiewicz, prof. dr hab. Bogusława Bobka, sytuacja w Katedrze Prawa cywilnego). Protokoły posiedzeń, 1999-2001 „

Nie ma natomiast w inwentarzu archiwum UJ dokumentacji haniebnych czynów politycznej weryfikacji kadr akademickich z końca roku 1986 r. kiedy anonimowa komisja weryfikacyjna negatywnie mnie oceniała, bez kryteriów merytorycznych i bez podpisów imieniem i nazwiskiem ( analfabeci ?!) i to bezprawie zorganizowanej grupy przestępczej, realizującej z przyczyn politycznych weryfikację kadr niewygodnych dla przewodniej siły narodu, nie zostało anulowane, lecz utrzymane w mocy !

a trzeba zauważyć , że

Art. 44.Konstytucji RP : mówi

Bieg przedawnienia w stosunku do przestępstw, nie ściganych z przyczyn politycznych, popełnionych przez funkcjonariuszy publicznych lub na ich zlecenie, ulega zawieszeniu do czasu ustania tych przyczyn.

Przestępstwa politycznej weryfikacji kadr akademickich prowadzącej do wielkiej czystki akademickiej i luki pokoleniowej w systemie akademickim, zapaści polskich elit winny być ścigane do dnia dzisiejszego z urzędu – a nie są !

Ukrywanie przez uczelnie, w tym uczelnią wzorcową dla innych – UJ, faktów z okresu PRLu wskazuje na winnych tych haniebnych poczynań i zapaści systemu akademickiego w III RP, mimo ogromnego przyrostu pięknych nieruchomości akademickich, ilości ‚udyplomowianych’ i utytułowanych, oraz dziesiątki a nawet setki razy większych uposażeń biednych kadr akademickich [ np. w obecnych warunkach biedy akademickiej Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego ma w sumie –33 300 tys. złotych brutto miesięcznie – Jawne, ale wcale nie publiczne – sprawdzamy zarobki rektorów – https://konkret24.tvn24.pl/polityka,112/jawne-ale-wcale-nie-publiczne-sprawdzamy-zarobki-rektorow,908323.html?fbclid=IwAR3Diymc-rUNtxAcA-FocIWPAQ6ycicZUc5FqQCcoD2uPEyW_32Zx7Q13k4] i jak wiadomo bieda jest główną bolączką uniwersytetu, co musi budzić wyrazy współczucia.

Z obecnego stanu realizacji mojego roszczenia informacyjnego wynika, że ‚Konstytucja dla nauki’ w żaden sposób nie zmienia ani patologicznej polityki historycznej, ani patologicznej polityki kadrowej uczelni.

Czy władze UJ autonomicznie podejmą rzetelną próbę wydostania się z tej zapaści ?

Nadal czekam na realizację mojego roszczenia informacyjnego informując o obecnym stanie rzeczy organy kontrolne, dla sprawdzenia czy jakiekolwiek organy państwa tak naprawdę kontrolują to co się dzieje na uczelniach.

Moje działania obywatelskie na rzecz naprawy systemu akademickiego [ także na UJ] , prowadzone przy nakładzie 0 zł z kieszeni podatnika,

ujawniam w domenie publicznej na moim blogu akademickiego nonkonformisty https://blogjw.wordpress.com/ i linkowanych tam opracowaniach [ kilkanaście tomików, kilka internetowych stron stowarzyszonych, wiele rejestracji audio …….]

Z oczekiwaniem na merytoryczną reakcję na moje roszczenie informacyjne

Józef Wieczorek

P.S.

W przypadku trudności ze zrozumieniem mojego słowa pisanego – co nadal jest faktem – proszę o wyznaczenie mi terminu spotkania, abym mógł za pomocą słowa mówionego moje roszczenie objaśnić.

Józef Wieczorek

Senat UJ na froncie walki z nienawiścią ! A zatem oczekuję na poparcie ze strony UJ.

ujnaopak

Senat UJ na froncie walki z nienawiścią !

A zatem oczekuję na poparcie ze strony UJ

Na stronach UJ czytamy [https://www.uj.edu.pl/wiadomosci/-/journal_content/56_INSTANCE_d82lKZvhit4m/10172/141868746] „30 stycznia 2019 r. Senat UJ przyjął uchwałę w sprawie sprzeciwu wobec mowy nienawiści w przestrzeni publicznej.” a na końcu uchwały wielce obiecujące oświadczenie, które przyjąłem z uznaniem, bo napełnia mnie nadzieją – otóż czytamy: „deklarujemy solidarność i wsparcie w zachowaniu należytych standardów debaty publicznej „ „ Popieramy każdą postawę, w której racjonalność argumentów bierze górę nad argumentami siły – zgodnie z naczelną maksymą Uniwersytetu Jagiellońskiego „Plus ratio quam vis”.

Mamy zatem wspólny cel, rzecz w tym, żeby go zrealizować z sukcesem.

Otóż jako pokrzywdzony na UJ, w ramach politycznych weryfikacji kadr przez tajne gremia w epoce jaruzelskiej, przez ponad 30 już lat nie mogę się doczekać solidarności i wsparcia ze strony zarządzających UJ, stroniących od należytych standardów debaty publicznej, a nawet od jakichkolwiek przejawów debaty, nie mówiąc o ujawnieniu faktów, które powinny być jej przedmiotem i fundamentem. [ https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/ ]

Przez lata wykazywałem i ujawniałem w domenie publicznej postawę, w której racjonalność argumentów brała górę nad argumentami siły. Natomiast argumenty siły, nie bacząc na argumenty merytoryczne, sprzecznie z naczelną maksymą Uniwersytetu Jagiellońskiego „Plus ratio quam vis” były używane wobec mnie. Przejawem łamania tej zasady i przedkładania siły nad rozum, było – jak się okazuje po latach – dożywotnie wypędzenie mnie z Uniwersytetu Jagiellońskiego, destrukcja – z nienawiści – mojego warsztatu pracy, mojej szkoły formowania młodych naukowców.

W roku Wielkiego Jubileusz UJ 2014 ujawniłem mój głos w debacie publicznej [ https://jubileusz650uj.wordpress.com/2014/02/09/jak-senat-uj-kieruje-sie-zasada-plus-ratio-quam-vis/comment-page-1/] informując społeczność, nie tylko akademicką,Jak Senat UJ kieruje się zasadą PLUS RATIO QUAM VIS”, wyrażając zarazem dezaprobatę wobec stosowania naczelnej maksymy UJ na opak:Autonomia uczelni, nie może oznaczać, że mamy do czynienia z państwem w państwie, w którym autokratyczne władze mogą z każdym pracownikiem i jego warsztatem pracy naukowej zrobić co tylko zechcą, bez żadnych konsekwencji, żądając przy tym poszanowania ich ‘autorytetu’ , lojalności, no i kasy – na swe poczynania nie podlegające kontroli.

Niestety władze UJ pozostały głuche na mój głos, jak i wykazały zdecydowaną solidarność i wsparcie dla tych postaw, w których argument siły brał górę nad racjonalnością argumentów.

Żadnych argumentów, które by mogły stać się podstawą należytej debaty publicznej ze strony UJ nie było – widocznie UJ ich nie ma.

Należyte standardy debaty publicznej” do tej pory nie są wdrażane w życie akademickie, i nie tylko akademickie, przez wzorcową, najstarszą i najbardziej prestiżową polską uczelnię .

Ja natomiast, bez publicznego deklarowania solidarności i wsparcia dla walczących o zachowanie należytych standardów debaty publicznej, taką solidarność ujawniałem i wsparcie okazywałem, o czym świadczą m. in. moje działania i teksty ujawniane w domenie publicznej [ m.in. Niezależne Forum Akademickie – Sprawy Ludzi Naukihttp://nfapat.wordpress.com/, Mediator Akademicki Kontra Mobbing http://nfamob.wordpress.com/, Blog akademickiego nonkonformisty –https://blogjw.wordpress.com/ …..]

Popieram każdą postawę, w której racjonalność argumentów bierze górę nad argumentami siły – zgodnie z naczelną maksymą Uniwersytetu Jagiellońskiego „Plus ratio quam vis”, ale solidarności i wsparcia ze strony zarządzających uczelnią do tej pory nie miałem. Co więcej, nie zdołałem nawet odczuć, że nienawiść skierowana wobec mnie i ujawnianych oraz respektowanych przeze mnie wartości – zmalała.

Raczej odbieram, że jakiś demon nienawiści zawładnął sferą akademicką mojej uczelni, prowadząc do zaślepienia i niedowładu intelektualnego, a nade wszystko moralnego.

Fakt, że podważałem przewodnią siłę narodu sterującą uczelnią, ale czyniłem to w dobrej wierze, widząc, że uczelnia jest sterowana w złym kierunku – ku upadkowi, co wkrótce po moim wypędzeniu okazało się niemal proroctwem. Wszak ‚rektor UJ alarmował opinię publiczną, że z powodu niedosytu środków uczelnia więdnie ! stoi nad przepaścią, co jest bardzo niewygodną pozycją, bo trzeba iść naprzód !’ [ Dlaczego wzorcowa dla innych uczelnia po wyrzuceniu mnie nie kwitnie ?https://blogjw.wordpress.com/2014/10/09/dlaczego-wzorcowa-dla-innych-uczelnia-po-wyrzuceniu-mnie-nie-kwitnie/ ]

Dobrze by było spojrzeć na tę sytuację w ujęciu historycznym, które winno być znane zarządzającym wiekową w końcu uczelnią.

Otóż, jak wiadomo, carowie mający władzę absolutną, gnębiący Polaków, tych którzy ośmielali się kwestionować ich przewodnią siłę w zniewalaniu narodów, wypędzali z nienawiści na Syberię. Jednakże kiedy zesłańcy z pasji naukowej przystępowali do badań geologicznych Syberii – ograniczam się dla jasności do porównań z mojej dziedziny – car z nienawiści rezygnował, wspierając ich w dziele poznania naukowego Syberii [ np. casus Jana Czerskiego] i na tym dobrze wychodził, bo te badania i to wsparcie, zaowocowały odkryciem wielu bogactw naturalnych, dzięki czemu car mógł autonomicznie panować. Rezygnacja z nienawiści, miała swoje racjonalne uzasadnienie i przynosiła pozytywne skutki.

Takich objawów niestety nie zauważyłem – mimo upływu lat i zmiany pokoleniowej, a nawet transformacji ustrojowej – u panujących na uniwersytecie. Tak jakby nie byli w stanie wyzwolić się z nienawiści, z zaślepienia, z zapaści intelektualnej i nade wszystko moralnej.

Nie znaczy, że nie nawiązują do standardów carskich. Nawiązują, ale niestety do tych z czasów samodzierżawia cara Piotra I, którego ukaz z 2 grudnia 1708 roku mówił: „Podwładny winien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem sprawy nie peszył przełożonego”.

Odnosi się wrażenie, że mimo odzyskania przed 100 laty niepodległości, mimo odzyskania autonomii uniwersytetu w III RP, ukaz ten na polskich uczelniach – także, o dziwo na UJ – nadal obowiązuje i skutkuje nienawistnymi poczynaniami wobec podwładnych, którzy pojmowaniem spraw akademickich, i nie tylko akademickich, peszą/peszyli przełożonych.

Może to i dobrze, że senat UJ chce rozwinąć front walki z nienawiścią. Rzecz w tym, że winien go jasno zidentyfikować, i wcześniej wykazać, że sam zdołał przełamać front własnej nienawiści wobec niewygodnych. Jak do tej pory oznak takiego wewnętrznego przełamania nie zauważyłem.

Ja swoje wsparcie i solidarność dla walki z nienawiścią rujnującą życie akademickie, nie tylko na UJ, wielokrotnie deklarowałem.

Cel jest wspólny, więc oczekuję wewnętrznego przełamania, dania świadectwa przyzwoitości, i solidarnego poparcia, aby cel zrealizować z sukcesem.

O rzekomo demontujących system komunistyczny słów kilka – od strony opozycyjnej

oznor

O rzekomo demontujących system komunistyczny słów kilka

– od strony opozycyjnej

[Postulat opozycjonisty :  

 W ramach porządków przedświątecznych trzeba uporządkować historię !]  

Jakoś nie mogę przejść do porządku dziennego wobec sesji Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych ,,Solidarności”, i książki – Wkład krakowskiego i ogólnopolskiego środowiska prawniczego w budowę podstaw ustrojowych III Rzeczypospolitej (1980-1994). Projekty i inicjatywy ustawodawcze, ludzie, dokonania i oceny”,  – poświęconej działaniom środowiska prawniczego na rzecz obalania – jak mówiono- systemu komunistycznego, co miało być dziełem na miarę Konstytucji 3 Maja, co dokumentowałem i o czym nieco już pisałem.[ https://blogjw.wordpress.com/2018/12/16/na-miare-konstytucji-iii-maja/; https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/12/11/wklad-prawnikow-w-tworzenie-podstaw-ustrojowych-iii-rp/].

Mam na ten temat więcej osobistych wspomnień i refleksji umieszczanych od lat,  głównie w internecie, na kliku stronach internetowych [głównie na moim blogu https://blogjw.wordpress.com/ a także w Lustrze Nauki – https://lustronauki.wordpress.com/ ] bo to nie podlega cenzurze, a co najwyżej próbom penalizacji.

Mimo wielokrotnych informacji, że mogę na te tematy napisać więcej i wydać w np. w postaci książki, nikt nie wyraził taką deklaracją zainteresowania, co czyni mnie – a przede wszystkim inne od pożądanych wspomnienia – w gorszej sytuacji od gremium prawników, którzy mogli się wypowiadać, no i zapisać na łamach sporej książki (na kredzie i w twardej okładce), a niektórzy z nich zostali także uwiecznieni głosowo i wizualnie w archiwum UJ w ramach realizacji projektu UJ – Pamięć Uniwersytetu. [ http://www.archiwum.uj.edu.pl/projekty-auj/pamiec-uniwersytetu]

Ja kilka lat temu też byłem w tym projekcie nagrywany i to przez wiele godzin, ale widocznie moja pamięć nie była zgodna z tą pamięcią, którą finansowano w ramach projektu, więc ani 1 sekunda z tej mojej pamięci nie została przekazana do skarbnicy akademickiej wiedzy historycznej.

Nie mam wątpliwości, że moja historia – mimo że zostałem uznany za „Świadka historii” [ 2018 – https://blogjw.wordpress.com/2018/12/03/prezes-ipn-wreczyl-mi-tytul-swiadka-historii/ ], ani moja prawda – mimo, że zostałem uznany za obrońcę prawdy w mediach ( Główna nagroda Kongresu Mediów Niezależnych 2013 r. –https://blogjw.wordpress.com/2013/06/27/nagroda-kongresu-mediow-niezaleznych/] jakoś nie jest pożądana, nie tylko dla skarbnicy jagiellońskiej wszechnicy. Zresztą tak samo, jak i moja osoba – persona non grata- od ponad 30-tu już lat, na tej VII wiekowej uczelni.

Ograniczę się tylko do kilku – z wielu – bohaterów książki i sesji w Collegium Maius, z którymi w jakiś sposób się zetknąłem lub usiłowałem nawiązać jakiś kontakt intelektualny,  czy moralny.

Otóż jednym z bohaterów sesji był prof. Stanisław Waltoś, znany prawnik i pasjonat historii, w z którym osobistego kontaktu nie miałem, ale poświęciłem mu kiedyś tekst ‚Historia UJ w ujęciu profesora Stanisława Waltosia i refleksje w tej kwestii https://blogjw.wordpress.com/2010/06/14/historia-uj-w-ujeciu-profesora-stanislawa-waltosia/ zdumiony najnowszą historią UJ przez niego napisaną i umieszczoną na stronie internetowej wszechnicy (rok 2010 ].

M.in. Nie było w niej ani słowa o stanie wojennym !

Zbulwersowany lekturą tej historii zadawałem pytania, na które nigdy, od kogokolwiek , nie dostałem odpowiedzi.

Jak to możliwe, żeby naukowcy najstarszej polskiej uczelni takie rzeczy pisali całkiem legalnie i bezkarnie ?

Czyżby prawo karne tworzone m.in. przez Stanisława Waltosia na to pozwalało ?

Czy też znany karnista tak to prawo ustawiał, aby karze ujść – nawet wtedy jak takie historie będzie pisywał ? „

I dalej „Jasne, że w tekście krótkim nie da się wszystkiego napisać, ale słów jednak napisano wystarczająco dużo, aby stan wojenny mógł się wśród tych słów znaleźć.

Czyżby z punktu widzenia prawnego ten stan nie istniał ? Fakt, że stan ten wprowadzono bezprawnie, ale to dla prawnika – historyka winien być interesujący epizod historii.

Autor pisze o ustawie o szkolnictwie wyższym z 1982 ‚liberalnej w zasadzie’, ale nie podał ‚liberalnych’‚ skutków stosowania tej ustawy.”

Rzecz jasna o działaniach środowiska prawników na rzecz obalania komunizmu, ani w okresie stanu wojennego [ani przed] w tej historii nie było ani słowa. A przecież te słowa były pisane już w tak zwanej wolnej Polsce, do której podobno tak walnie przyczynili się prawnicy swoimi pracami na miarę Konstytucji 3 Maja. To rzeczywiście zdumiewające.

Reakcji na mój tekst z 2010 r., kogokolwiek z szacownych historyków, prawników, czy władz UJ, nie było i nie ma do tej pory.

Profesorowie UJ chyba wolą milczeć, tak jak milczą o bezprawiu lat 80-tych, weryfikacji kadr pod kątem ich konformizmu, zgody na kłamstwa i skłonności do formowania im podobnych, wypędzania z uczelni negatywnie nastawionych do systemu kłamstwa. Dla beneficjentów systemu, zarządzających także pamięcią w III RP, jest to szczególnie niewygodne.

Jak to się stało, że mimo obalenia komunizmu i to przy udziale prawników, to komuniści zostali beneficjentami, a opozycja antykomunistyczna pozostała na marginesie i to głębokim ?

Dlaczego to nie interesuje tak licznych u nas historyków, prawników, socjologów, psychologów, no i wszelkich etatowych nauczycieli akademickich, pozytywnie, jak można wnioskować z ich etatów i stanowisk -i to nawet wielu- wpływających na młodzież akademicką i całe polskie społeczeństwo, także poza akademickie ?

Prof. Waltoś pracował nad reformą prawa prasowego, które do tej pory jest skamieliną czasów jaruzelskich i nawet znowelizowane prawo jakby nie rozróżniało Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej http://www.krrit.gov.pl/Data/Files/_public/Portals/0/regulacje-prawne/polska/prawo-prasowe.pdf o czym świadczą paragrafy prawne:

USTAWA z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe. Rozdział 1 Przepisy ogólne. Art. 1. (1) Prasa, zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Art. 2. Organy państwowe zgodnie z Konstytucją Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej stwarzają prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji i zadań, w tym również umożliwiające działalność redakcjom dzienników i czasopism zróżnicowanych pod względem programu, zakresu tematycznego i prezentowanych postaw. „

Na sesji nie był obecny prof. Andrzej Zoll, ale jest obecny w książce i ta obecność daje wiele do myślenia. Profesor nie nagina historii prac prawniczego Centrum do dnia dzisiejszego, pisząc wyraźnie, że nie chodziło im o wywracanie ustroju PRL – „raczej mówiło się o naprawie socjalizmu.”

Prawnicy Centrum kontaktowali się ze stalinowskim prof., Igorem Andrejewem, [ był jednym z sędziów, którzy w 1952 zatwierdzili wyrok śmierci na generale Fieldorfie „Nilu”] stojącym na czele powołanej przez min. Jerzego Bafię – Komisji do spraw Reformy Prawa Karnego. Projekt tej komisji nie różnił się bardzo od tego opracowanego w Centrum. Trudno się temu dziwić skoro profesor Kazimierz Buchała z Wydziału Prawa i Administracji UJ – pod koniec lat 70-tych I sekretarz POP PZPR na UJ https://lustronauki.wordpress.com/2009/04/27/poczet-sekretarzy-komitetu-uczelnianego-pzpr-uj/ i mający kontakty z SB [zwerbowany w charakterze właściciela lokalu kontaktowego. LK „ Magister” http://www.omp.org.pl/stareomp/index66a2.php?module=subjects&func=viewpage&pageid=542 ]pracował zarówno w zespole rządowym, jak i później w zespole Centrum.

Gdy powstał rząd Tadeusza Mazowieckiego, utworzono Komisję do spraw Reformy Prawa Karnego. Andrzej Zoll zaproponował, by Kazimierz Buchała pozostał jej przewodniczącym, co zostało zaakceptowane, a on został jego zastępcą. „No i na pierwsze posiedzenie tego zespołu my przyszliśmy z prof. Buchałą z gotowym projektem, bo część ogólną kodeksu karnego już mieliśmy przygotowaną. On oczywiście był potem przerabiany, ale jego główny trzon jest w obowiązującym obecnie kodeksie” – mówi prof. Andrzej Zoll.” s. 581

No i jak widać, że rozróżnienie prac komisji komunistycznego państwa i komisji prawników działających podobno na rzecz obalenia komunizmu nie jest łatwe.

Tak jak nie jest łatwe zrozumienie utrwalania ‚prawa jaruzelskiego’ po ogłoszeniu obalenia komunizmu. Prof. Andrzej Zoll jako Rzecznik Praw Obywatelskich na początku tego wieku niejako podnosił wyższość prawa ‚jaruzelskiego ‚ nad Konstytucją III RP, co winno budzić konsternację, ale nie budzi.[ https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/pasja-akademicka-z-rzecznikiem-praw-obywatelskich-w-roli-pilata/ ]

Natomiast Kazimierz Barczyk mówi [ s. 584] „ elastycznie reagowaliśmy na konieczne i pilne potrzeby budowy zrębów nowej III RP” . I wspomina, że na przykład zwrócił się do prof. Jana Widackiego o kierowanie zespołem do spraw ustawy o policji, dla przekształcenia milicji w policję. Równolegle na wieczornych spotkaniach w krakowskim Instytucie Ekspertyz Sądowych prowadziliśmy jeszcze bardziej skrywane prace nad ustawą likwidującą znienawidzoną tajną policję – Służbę Bezpieczeństwa” .

Trzeba mieć jednak na uwadze, że prof. Jan Widacki przez opozycję antykomunistyczną nie jest uważany za pogromcę, lecz za obrońcę esbeków. https://wpolityce.pl/polityka/159160-sb-przegrywa-w-strasburgu-trybunal-oddalil-skarge-na-ustawe-obnizajaca-esbeckie-emerytury

Nie można pominąć garści wspomnień czasów „ Solidarności”, zamieszczonych w książce [ str. 105 – 115], obecnego na spotkaniu prof. Antoniego Jackowskiego, którego wspomnienia, przed kilku już laty, w ramach projektu Pamięć Uniwersytetu, chyba nawet nie mające szans pomieścić się w garści, zamieszczono też na stronach UJ [ http://www.archiwum.uj.edu.pl/antoni-jackowski] co silnie kontrastuje z embargiem na wspomnienia innych, ale niewygodnych (z jakichś powodów, chociaż oficjalnie nie wiadomo z jakich ) członków „ Solidarności „UJ”.

Wspominając w książce wprowadzenie stanu wojennego Antoni Jackowski informuje o zdumiewającej reakcji „S” UJ na ten barbarzyński akt władzy komunistycznej: „ Forma strajku przyjęta w Uniwersytecie Jagiellońskim to strajk absencyjny” ! Czyli w reakcji na zawieszenie przez juntę Jaruzelskiego zajęć na uczelniach, „S” UJ w proteście zareagowała zawieszeniem zajęć !

[ Z tej informacji jednak wynika, że na UJ stan wojenny też został wprowadzony, choć  lektura „Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego” na to nie wskazuje].

Ja jednak próbowałem w moim instytucie zaprotestować strajkiem rzeczywistym, ale „ S” mojego instytutu [ING UJ] okazała się solidarna z przewodnią siłą narodu, a nie z działaczem „S”, reagującym tak na zagrożenie istnienia „S”, jak należało statutowo zareagować. Potem przez kilka miesięcy prowadziłem wykłady z geologii historycznej [oprócz innych] w zakresie zwiększonym tj. zamiast 3 godz. po 4-5 godz. w uzgodnieniu ze studentami, którzy oporu nie stawiali – wręcz przeciwnie.

Nie bez przyczyny w ramach oczyszczania uczelni z elementu niepożądanego kilka lat później zostałem oskarżony o ‚psucie studentów’ (negatywny wpływ), a przez prof. Antoniego Jackowskiego – jak w czasach transformacji został dziekanem mojego wydziału ( BiNoZ] – o podburzanie studentów ! Faktem jest, że nie tylko podburzałem studentów do słuchania moich wykładów w zakresie wybiegającym- i to znacznie – poza programy oficjalne, ale o zgrozo podburzałem ich także do myślenia i to krytycznego oraz nonkonformizmu naukowego, co stanowiło śmiertelne zagrożenie nie tylko dla przewodniej siły narodu, ale także dla kolaborujących z nią działaczy „S”., o czym -rzecz jasna -taktownie nie wspominają.

Antoni Jackowski wspomina natomiast „Każdy z nas działał w przekonaniu, że pracuje na rzecz przywrócenia Polsce niepodległości, respektowania praw człowieka, wolności słowa i zgromadzeń, swobody badań naukowych, poprawy sytuacji gospodarczej kraju i każdego mieszkańca. Takie było to pokolenie, bo tak zostało wychowane w rodzinach, bo taką odczuwało potrzebę. Na rzecz tej idei rezygnowano często z karier zawodowych. Działalność ta nie miała żadnego zabarwienia koniunkturalnego.”

A ja tak wspominam Antoniego Jackowskiego, którego znałem z okresu „S”, – jego potrzeby, wychowanie, respektowanie praw człowieka [nawet członka „S” ] i brak koniunkturalizmu w tekście „Zaciemnienie według Ob. Antoniego Jackowskiego [

https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/zaciemnienie-wedlug-ob-antoniego-jackowskiego/]

Ob. A. Jackowski nie rozumie z kolei słowa anonim, twierdząc, że ANONIMOWA KOMISJA, która sfabrykowała dyskwalifikujące ją oskarżenia w stosunku do mojej osoby, anonimową nie była! (anonimowy- nie ujawniający swego nazwiska, nieznany z nazwiska- patrz Słownik języka polskiego). W swym piśmie Ob. Jackowski nie podaje ani jednego nazwiska (być może nazwiskiem jest Dziekan, jak wskazuje Książka Telefoniczna dość popularne nazwisko, ale brak jest imienia, więc jednak to też anonim). Anonimy w państwach prawa nie mają mocy prawnej.

I dalejOb. A. Jackowski zarzuca mi posiadanie rozwiniętego poczucia własnej wartości (co za hańba!) Nie będę odrzucał tego zarzutu i udowadniał, że jestem kundlem, gdyż w swoim życiu się nie skundliłem, również w ciemnym okresie stanu wojennego, w przeciwieństwie do wielu „wybitnych uczonych”, „intelektualistów” czy „działaczy opozycji” ( w stosunku do prawdy), dla których skundlenie się stanowiło trampolinę do obejmowania kolejnych stołków. Mam pełną świadomość, że przedkładając poczucie własnej wartości nad kundlizm, pozbawiłem się szans na oficjalną karierę w skundlonej strukturze krakowskiej wszechnicy. Zawsze bym postąpił tak samo. Zarzut posiadania rozwiniętego poczucia własnej wartości jasno wskazuje co jest rozumiane jako największe zagrożenie dla całego uniwersytetu o co mnie oskarżał Ob. A. Koj (pełna analogia do okresu dyktatury ciemniaków).

.Ob. Jackowski nie podaje wcześniejszych „rutynowych” ocen mojej osoby. Nie podaje, że „rutynowa” ocena z roku 1986 r. zasadzała się na bezprawiu stanu wojennego z taką determinacją i odwagą bronionego przez Ob. A. Jackowskiego i przez władze UJ tkwiące nadal „po uszy i usta” w bezprawiu przestępczego systemu PRL.
W cywilizowanych krajach za zmienianie faktów profesorów usuwa się z katedr, ale w naszym „demokratycznym państwie prawa” cyniczny kłamiec może być prezydentem, a nawet profesorem UJ!

Powołałem się w tekście na twierdzenia Józka Zatłoka z Cyrwiennego zawarte w Historii filozofii po góralsku ks. profesora Józefa Tischnera „Patrzym i widzym: to, co jest, jest i nimo prawa nie być. i dalej: Jesce i to trza pedzieć, ze jak cego nima, to znacy ze nima”.

Dialog wsobny jaki prowadzą profesorowie UJ odbywa się według innych reguł, według innej ‚profesorskiej filozofii’, która czeka na naukowe opracowanie.

Józef Wieczorek

b. wykładowca UJ, wypędzony dożywotnio z UJ, w ramach ‚demontowania systemu komunistycznego’ przez „Solidarność” UJ, solidarną dożywotnio [?] z komunistyczną przewodnią siłą narodu

P.S.

To tylko garść moich uwag i podkreślam, że mogę samojeden napisać książkę liczącą co najmniej 737 stron – czyli co najmniej takiej objętości jaką wykazuje książka wielu autorów o działaniach Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych NSZZ „ Solidarność” .

Czy znajdzie się sponsor takiej działalności ?

Póki co sponsorowane jest poznanie jedynie słusznej prawdy beneficjentów transformacji PRLu – w PRL-bis, a jak do tej pory na UJ nie znalazł się nikt kto zechciałby poznać prawdę [ por. https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/o czym świadczy brak reakcji profesorów UJ na kilka tysięcy już stron napisanych na temat moich obywatelskich inicjatyw dla naprawy systemu akademickiego w Polsce, a Uniwersytetu Jagiellońskiego w szczególności.

Autonomiczny [?] parytet flagowy w 100-lecie odzyskania niepodległości

Autonomiczny [?] parytet flagowy w 100-lecie odzyskania niepodległości

Idąc na Wawel, aby wziąć udział w uroczystościach w 100-lecie Odzyskania Niepodległości, przechodziłem Plantami obok Collegium Novum najstarszej polskiej uczelni – chluby nie tylko Krakowa, której przodkowie byli wielce zasłużeni dla odzyskania niepodległości. Dokumentuje to na wielu planszach wystawa Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego rozmieszczona wokół Plant

7

Ludzie Nauki w Służbie Niepodległości – wystawa przed Collegium Novum UJ

oraz wystawa w Zaułku Estreichera [Muzeum UJ, Collegium Maius].

Uniwersytet Jagielloński u progu Niepodległości – wystawa, listopada 2018 r.

A co dokumentuje świąteczny wystrój Collegium Novum ? Ano, wywieszone flagi z zachowanym parytetem flagowym, znanym z czasów PRLu, jeno w nieco innej konstelacji. Flaga narodowa skromnie w środku, wcale się nie rzucająca w oczy, bo z profilu zasłaniana, rzecz jasna, flagą unijną i uczelnianą. Tym razem nie kolor czerwony ale niebieski, dominuje nad biało-czerwonym.

6

Flagi na Collegium Novum 11 listopada 2018 r.

Parytet flagowy zachowany został nie tylko na Collegium Novum, ale także na Collegium Maius

2a.jpg

Flagi na Collegium Maius 11 listopada 2018 r.

a nawet na Collegium Minus – czyżby dla podkreślenia, że ten parytet to jest minus dla UJ ? oraz na budynku historyków [Collegium Witkowskiego] – czyżby dla podkreślenia mocy historycznej tego parytetu ? a nawet na budynku dawnego Gabinetu Geologicznego [ św. Anny 6] – tam gdzie „Wyrwa” Furgalski przed ponad 100 lat był w gorączce niepodległościowej sposobiąc się do działań legionowych, oraz na Collegium Medicum, co raczej wskazuje, że i medycy tego parytetu za stan chorobowy uniwersytetu nie uważają i leczyć go nie mają zamiaru – wręcz przeciwnie.

Dlaczego taki parytet flagowy ? Chyba żeby podkreślić podległość, bo niepodległości taki stan rzeczy nie podkreśla. Uniwersytet jest autonomiczny, autonomie sobie wywalczył i utrzymał, więc i podległość chyba też jest autonomiczna.

W uroczystym Marszu Niepodległości ze Wzgórza Wawelskiego na Plac Matejki, w którym brały udział tysiące krakowian z biało- czerwonymi flagami, nie widać było rektorów uczelni krakowskich, choć byli witani ( nieobecni ?) na Placu Matejki. Na co dzień i na wielu uroczystościach wyróżniają się spośród zwykłych mieszkańców, ale na uroczystości 11 listopada ich nie zauważyłem. Jakby dokumentowali swoją nieobecnością, że niepodległość nie jest ich domeną.

[Gdyby było jednak inaczej i ktoś zauważył/udokumentował obecność rektorów na tej uroczystości– z wyjątkiem b. rektora, ministra nauki i szkolnictwa wyższego, obecnego służbowo na Placu Matejki – to proszę o informację i sprostowanie].

Na Marszu w Krakowie widoczny był las flag biało-czerwonych

bez zachowania parytetu flagowego widocznego na murach Uniwersytetu Jagiellońskiego, bo polska flaga jest jedna – biało-czerwona !

12.jpg

Krakowski Marsz Niepodległości na tle Kopca Kościuszki – 11 listopada 2018 r.

f

Flagi narodowe na Wzgórzu Wawelskim – 11 listopada 2018 r.

Tak też było, a nawet jeszcze bardziej, na Marszu Niepodległości w Warszawie.

Dla Polaków niepodległość jest biało-czerwona a nie niebieska, z biało-czerwonym dodatkiem.

Polacy wiedzą pod jakimi kolorami Polska odzyskała Niepodległość, akademicy zdaje się taką pamięć i tożsamość utracili.

Widać jak drogi polskiego społeczeństwa i drogi akademickie się rozchodzą i jest to groźne Coraz większa część społeczeństwa ma wykształcenie akademickie, choć nie zawsze wyższe od wykształcenia przyzwoitego. Jeśli większa część społeczeństwa przejmie obecne standardy akademickie, to Polska się rozpłynie w niebieskim morzu.

Gdy Polacy byli mniej formalnie [choć niekoniecznie realnie] wykształceni, kiedy nie mieli tylu dyplomów, ale więcej zdolności honorowych, patriotycznych, także skłonności do refleksji intelektualnych i moralnych, jakoś byli bardziej zjednoczeni wokół spraw najważniejszych. Uznawali, że Niepodległość jest sprawą najważniejszą, a Biało-Czerwona rzeczą świętą, za którą byli gotowi oddawać nawet życie.

Kiedy w Święto Niepodległości i to w 100 rocznicę jej odzyskania na budynkach uniwersyteckich dominują flagi niebieskie nad biało-czerwoną, jakoś nie słychać głosów oburzenia. Media milczą.

Dziś niestety profesorów to częściej można spotkać w marszach KODu [na moim blogu akademickiego nonkonformisty – fotoreportaż RozKODowanie akademickiego Krakowa] gdzie flagi niebieskie też dominują nad biało-czerwonymi, niż na biało-czerwonych manifestacjach patriotycznych.

Widać i słychać ich także w obronie rzekomo zagrożonej Konstytucji, której często jednak nie mają zamiaru szanować, a ich liderzy nawet wykazywali wyższość prawa stanu wojennego nad Konstytucją III RP. [Tajne teczki UJ, czyli o wyższości „prawa” stanu wojennego nad Konstytucją III RP – nfa.pl].

Uczelnie walczą o swoją autonomię, ale trudno się z tego cieszyć jeśli jest to autonomia od Niepodległości.

 

‚a nawet na  Collegium Minus – czyżby dla podkreślenia, że ten parytet to jest minus dla UJ ?

3.jpg

oraz na budynku historyków [ Collegium Witkowskiego] – czyżby dla podkreślenia mocy historycznej tego parytetu ?

5.jpg

a nawet na budynku dawnego Gabinetu Geologicznego –  tam gdzie „Wyrwa” Furgalski przed ponad 100 lat był w gorączce niepodległościowej10.jpg oraz na Collegium Medicum, co wskazuje, że i medycy tego parytetu  za stan chorobowy uniwersytetu nie uważają i leczyć go nie mają zamiaru – wręcz przeciwnie’

11.jpg

W Nowym Sączu stanie pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w miejscu pomnika wdzięczności Armii Czerwonej

0.jpg

W Nowym Sączu stanie pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w miejscu pomnika wdzięczności Armii Czerwonej

Przygotowanie do budowy – moja dokumentacja z dnia 8 września 2018 r.

1
4.jpg

6.jpg
8

Informacja medialna:

Przy Al. Wolności rozpoczęto przygotowania do budowy pomnika marszałka Piłsudskiego, 7 września 2018 http://twojsacz.pl/przy-al-wolnosci-rozpoczeto-przygotowania-do-budowy-pomnika-marszalka-pilsudskiego/

Na przekazanej przez Miasto działce po usuniętym w 2015 roku pomniku „wdzięczności” Armii Czerwonej rozpoczęto budowę ścianki, mającej być tłem dla monumentu marszałka Józefa Piłsudskiego. Pomnik ma zostać odsłonięty już 11 listopada ale wciąż trwa zbiórka na jego budowę.

Społeczny Komitet Budowy Pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego w Nowym Sączu wciąż próbuje zebrać brakujące pieniądze. Urządza kwesty i koncerty, ustawił też w kilku miejscach w mieście skarbony. Nazwiska najbardziej zaangażowanych darczyńców mają znaleźć się na cokole pomnika Marszałka. – Planujemy również honorowanie sponsorów statuetkami będącymi miniaturowymi replikami pomnika, okolicznościowymi medalionami oraz kolekcjonerskimi pinsami (wpinkami do klapy marynarki). Nazwiska wszystkich osób wspierających finansowo budowę monumentu zostaną upamiętnione w historycznej publikacji wydanej z okazji odsłonięcia pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego w Nowym Sączu – zachęca Komitet.”

W miejscu, gdzie zobaczymy Marszałka na Kasztance, od 1945 roku stał pomnik „wdzięczności” Armii Czerwonej, zbudowany pod przymusem i na polecenie wojskowych władz radzieckich. Po przełomie w 1989 roku środowiska niepodległościowe i patriotyczne systematycznie domagały się likwidacji pomnika. Dopiero w 2013 roku podjęto decyzję o przeniesieniu prochów żołnierzy Armii Czerwonej spod pomnika przy al. Wolności na cmentarz komunalny i pochowaniu w kwaterze żołnierzy radzieckich. Ostatecznie, po kolejnych demonstracjach środowisk niepodległościowych i patriotycznych, w lipcu 2015 roku ekshumowano szczątki sześciu żołnierzy Armii Czerwonej pochowanych pod pomnikiem (w sierpniu pochowano ich w kwaterze żołnierzy radzieckich na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Rejtana). Dzień po ekshumacji rozpoczęto wyburzanie pomnika, który ostatecznie zniknął z krajobrazu Nowego Sącza 11 lipca 2015 roku. „

Informacje Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Józefa Piłsudskiego pod adresem http://snw.org.pl/spoleczny-komitet-budowy-pomnika-jozefa-pilsudskiego/

kontakt  sekretariat@snw.org.pl

Z tych informacji szczególnie interesująca jest ta o składzie członków honorowych Komitetu,  w którym widnieje nazwisko Prezydenta Miasta Ryszarda Nowaka wytrwale stojącego przez lata na straży pomnika chwały Armii Czerwonej o czym pisały media m.in.

„Prezydent Nowego Sącza na straży pomnika Armii Czerwonej

Już w 1992 roku Rada Miasta Nowy Sącz przyjęła uchwałę nakazującą usunięcie pomnika Armii Czerwonej. Jednak od tamtego momentu żaden z prezydentów, w tym obecny Ryszard Nowak PiS, nie kwapił się do jego usunięcia. O usunięcie pomnika apelują kombatanci, w sprawę miał zaangażować się nawet wojewoda małopolski Jerzy Miller. Jednak bez zgody prezydenta pomnik nie może zostać usunięty. A prezydent zbiera pochwały za swoją postawę. Za troskę o sowiecki monument pochwalił go rosyjski konsul Iwan Ulitik.
http://www.pch24.pl/prezydent-nowego-sacza-na-strazy-pomnika-armii-czerwonej-,10699,i.html#ixzz5Qcd8CfbM ” 

Społeczny Komitet Budowy Pomnika Józefa Piłsudskiego http://snw.org.pl/spoleczny-komitet-budowy-pomnika-jozefa-pilsudskiego/ informuje „

  1. Członkiem honorowym może być osoba fizyczna bądź prawna, która poprzez swój autorytet może wnieść wybitny wkład w budowę pomnika.

uznając jak można sądzić, że broniąc pomnika Armii Czerwonej już wniósł wybitny wkład w budowę pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego .

Zdumiewające – nieprawdaż ?

W informacjach Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Józefa Piłsudskiego nie zauważyłem ani słowa o wkładzie kombatantów i środowisk patriotycznych – głównie ‚desantu’ śląsko-krakowskiego do przygotowania placu budowy pomnika Marszałka poprzez swe działania na rzecz likwidacji obelisku zniewolenia Nowego Sącza przez sowieckiego okupanta.

Bez tych działań pomnik chwały Armii Czerwonej stałby chyba do dnia dzisiejszego, jako dokument kompromitującej postawy władz Nowego Sącza, w tym członka honorowego budowy pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Media podają [http://twojsacz.pl/przy-al-wolnosci-rozpoczeto-przygotowania-do-budowy-pomnika-marszalka-pilsudskiego/ ]: „Nazwiska najbardziej zaangażowanych darczyńców mają znaleźć się na cokole pomnika Marszałka.” ale nie podają, czy na cokole znajdą się nazwiska tych, którzy działaniami na rzecz likwidacji pomnika hańby niejako przekazali szczególny dar ( trudny do przełożenia na złotówki) dla Nowego Sącza i powstającego pomnika. Widoczny brak wdzięczności . 

Jak mi wiadomo nikt z nas -działających na rzecz likwidacji pomnika chwały Armii Czerwonej- nie wszedł w skład Komitetu budowy pomnika Marszałka, choć niektórzy są rozpoznawalni, a przy tym noszą maciejówki.

Wielu z nas było ‚grillowanych’ latami przez nowosądeckie, a także krakowskie sądy, a grillowanie bynajmniej się nie skończyło [ https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/06/12/proces-o-rzekome-zastosowanie-broni-jadrowej/ ] i kolejne sesje wyznaczone są na 4-5 października w nowym już gmachu nowosądeckich sądów.

Zainteresowanie społeczności Nowego Sącza – znikome, a na niektórych sesjach – żadne, podobnie jak było z pomnikiem chwały Armii Czerwonej.

Gdyby nowosądeckie media, a w szczególności Społeczny Komitet Budowy Pomnika Józefa Piłsudskiego chciały poznać ‚prehistoryczne’ i nadal aktualne uwarunkowania społeczne budowy pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego to sporo materiału ( dziesiątki godzin nagrań wideo/audio, setki zdjęć ) można znaleźć m. in. w moich fotoreportażach np. https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/09/28/zapis-filmowy-manifestacji-patriotycznej-pod-pomnikiem-hanby-iii-rp-w-nowym-saczu/: Errata do przedmiotu debaty Krakowskiej Loży Historii Współczesnej IPN dotyczącej pomników wdzięczności Armii Czerwonej za zniewolenie Polski https://blogjw.wordpress.com/2015/12/18/3100/ ; https://wkrakowie2017.wordpress.com/tag/pomnik-armii-czerwonej/

i liczne tam linki , także w komentarzach.