Głos wolny plagi akademickie ubezpieczający

Głos wolny plagi akademickie ubezpieczający

W „Głosie Nauczycielskim”, tuż przed kolejną rocznicą słynnego manifestu ubezpieczającego na dziesięciolecia zniewolenie Polaków, ujawniono głos jednego z profesorów (Arkadiusz Rojczyk), który, jak odbieram, ma ubezpieczać, na długie lata, plagi akademickie degradujące naukę w Polsce.

Niedawno pisałem, że zwiększenie finansowania wadliwego systemu przynosi więcej szkody niż pożytku, ale nasi profesorowie ciągle głoszą, że z powodu deficytu pieniędzy nie potrafią godnie żyć, i są to głosy wręcz zniewalające. Ja takiej zależności nie zauważyłem w domenie akademickiej. Raczej obserwowałem, że ci najwięcej zarabiający godnie żyć nie potrafią, a ci o wiele biedniejsi materialnie – potrafią.

Profesor płacze po – dobrej jego zdaniem – reformie Gowina, z której niewiele już zostało, i podobno dlatego jesteśmy na drodze do degradacji nauki, a młodzi wyjadą. Tymczasem degradacja jak trwała, tak trwa, a młodzi naukowcy jak wyjeżdżali, tak wyjeżdżają. Widać, że reformowanie reformy Gowina nie jest przyczyną takich skutków.

Profesor, specjalista od przetwarzania mowy, tak ją przetworzył, że wymowa jego wypowiedzi skierowała się na ubezpieczanie plag akademickich, a nie na zahamowanie degradacji. Nawet nie wie, do kogo mieć o to pretensje. Uważam, że najpierw winien je mieć do siebie, podobnie jak inni profesorowie. Winien wiedzieć, że do nauki nie idzie się po pieniądze, także w bogatych krajach, gdzie w innych sektorach można zarobić jeszcze więcej.

A u nas biadoli się na niskie zarobki i w ramach ustawianych konkursów ustawia się je na swoje rodziny, aby taką biedę wszyscy klepali, aby dostawali coś w rodzaju dożywotniego zasiłku socjalnego. I taki system trwa i trwa, i reformy go nie likwidują.

Jak się w nauce zatrudnia tych, którzy nie mają pasji, to ich zwiększone finansowanie nie zapobiegnie degradacji, a nawet ją wzmoże. A plagi akademickie – przyczynę degradacji – unieważnia się i ciągle tylko: dajcie nam więcej pieniędzy, bo nam się należy, bo wyjedziemy…

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 3 sierpnia 2022r.

System finansowania głupoty

System finansowania głupoty

 Nasz świat akademicki żąda zwiększenia wydatków z kieszeni podatnika na swoje utrzymanie. Głos ten rozbrzmiewa od lat i to emitowany zgodnie, tak przez decydentów, jak i pracowników najemnych domeny akademickiej. Natężenie głosu wzrasta wraz ze wzrostem inflacji, poziomu udyplomowienia społeczeństwa i utytułowania kadr akademickich.

Słyszymy: pieniądze przeznaczane na domenę to nie koszty tylko inwestycja, która przyniesie wielokrotne zyski na drodze do dobrostanu państwa i społeczeństwa. Niestety domagający się więcej pieniędzy nie domagają się fundamentalnych zmian systemu, który jest wadliwy, co zauważa coraz więcej akademików, jak i szarych obywateli.

Grzegorz Górny przytoczył ostatnio przykład amerykański, gdzie olbrzymie nakłady finansowe na edukację nie przyniosły sukcesu. Wręcz przeciwnie. Wraz ze wzrostem nakładów finansowych nastąpił wzrost populacji analfabetów funkcjonalnych i generalne obniżenie nawet elementarnej wiedzy. Wyniki amerykańskich uczniów są niższe od tych uzyskiwanych przez uczniów europejskich funkcjonujących w znacznie słabiej finansowanych systemach. I jaki wniosek? Kiedy system jest wadliwy, to zwiększenie jego finansowania nie przynosi korzyści, tylko straty.

I tak jest z naszym systemem akademickim, którego wady są wielkie, od lat znane, a wadliwy system jest finansowany coraz bardziej, co widać chociażby w rosnących jak po deszczu nieruchomościach akademickich na poziomie wręcz światowym, czy po wynagrodzeniach rektorów uczelni bijących na głowę wynagrodzenia ministrów, a nawet prezydentów. Niestety, poziom naszych uczelni jest podobny jak uczelni tzw. trzeciego świata, wielokrotnie od nas biedniejszego, a poziom naszych elit, i to czasem rządzących, przynosi nieraz wstyd obywatelom.

Może lepiej by było popracować nad naprawą systemu, jego efektywnością, bez stosowania antykultury unieważniania wobec postulatów innych od finansowych, które zdaje się naruszają politykę równościową prowadzoną na drodze do zrównania mądrości i głupoty

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 27 lipca 2022 r.

Poznański Uniwersytet Adama Mickiewicza wyrównał do uczelni Bangladeszu!

UAM wyrównał do uczelni Bangladeszu!

Szerokim echem w przestrzeni publicznej odbiła się ostatnio polityka równościowa i antydyskryminacyjna na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, będąca dziełem rektorki prof. Bogumiły Kaniewskiej, wspieranej przez senat tej uczelni.

 W wyniku tej polityki kilku profesorów UAM już zostało poddanych dyskryminacji na drodze do wyrównania poziomu i osiągnięcia należytego stosunku do orientacji seksualnej. W tegorocznym rankingu „Perspektyw” polskich uczelni UAM został wysoko uplasowany (na 4. miejscu) i rektorka UAM z dumą oświadczyła: „Jesteśmy uniwersytetem europejskim i badawczym. Naszą mocną stroną zawsze była znakomita kadra naukowa. (…) Ten wynik z jednej strony nas cieszy, z drugiej daje impuls do dalszych starań”. Podkreśla się, że wysokie miejsca w rankingu „Perspektyw” dodają prestiżu uczelniom i więcej jest chętnych, aby na nich studiować.

Wieloletnie działania na rzecz równości w domenie akademickiej znajdują też odzwierciedlenie w rankingach światowych i w tegorocznym QS World University Rankings 2023. Wynik wywołał euforię rektorów ze względu na wysokie – jak zaznaczano w mediach – miejsca polskich uczelni. Europejski uniwersytet poznański wyrównał do poziomu uniwersytetów azjatyckiego Bangladeszu (miejsca: 801–1000 – Adam Mickiewicz University, Bangladesh University of Engineering and Technology, University of Dhaka, Bangladesh).

No cóż, niewiele polskich uczelni taki poziom osiąga (mniej niż 10 proc.), więc takie miejsca cieszą rektorów i w konsekwencji nie widać impulsu do starań, aby dorównać najlepszym uczelniom. Ciekawe, ilu potencjalnych polskich studentów sprawdza zasadność entuzjazmu rektorów i rzetelność informacji medialnych przed podjęciem decyzji wyboru uczelni. Wielu nawet na to nie wpadnie. Mimo korzystania z internetu, większości zapewne to nie interesuje, bo przecież chodzi im tylko o dyplom. A jak się rzeczywistego stanu rzeczy nie ujawnia, to i pochwalić się można, na jakiej to podobno znakomitej (według polskich kryteriów) uczelni się studiowało.

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 20 lipca 2022 r.