Czy akademicy wkraczają w nowy rok akademicki odpiaszczonymi stopami ?

strusie mobbing

Czy akademicy wkraczają w nowy rok akademicki

odpiaszczonymi stopami ?

Wakacje się skończyły, rozpoczyna się nowy rok akademicki. Akademicy wracają z piaszczystych plaż, na których mieli wdrażać w życie innowacyjny wynalazek -urządzenie do czyszczenia stóp z piasku, o którym pisałem przed wakacjami [Jest sukces reformy Gowina ! Innowacyjny wynalazek do wdrożenia na wakacjach. Urządzenie do czyszczenia stóp z piasku- https://blogjw.wordpress.com/2018/06/23/jest-sukces-reformy-gowina/]

Czekam na relacje/fotoreportaże z procesów wdrożeniowych tego wynalazku, który winien w istotny sposób poprawić sytuację na uczelniach wdrażających zarazem ustawę Gowina.

Nie ulega wątpliwości, że bez należytego odpiaszczenia stóp, wkraczanie na uczelnie może być bolesne, bo nawet małe ziarno piasku może uwierać – rodząc frustracje/ rozdrażnienia/alienację, a nawet agresję międzyludzką, niekiedy nieludzką.

Z lektur poznawanych w stadium juvenilnym zapewne wszyscy pamiętają, że nawet ziarno grochu pod puchową pokrywą może uwierać osoby szlachetnie urodzone :

Rano królowa spytała ją, czy dobrze spała.

O, niestety nie! — odparła księżniczka — Przez całą noc nie zmrużyłam oka. Leżałam na czymś strasznie twardym, aż mam całe ciało posiniaczone i obolałe.

Po tym poznano, że to rzeczywiście jest PRAWDZIWA księżniczka. Bo tylko prawdziwa księżniczka mogła poczuć ziarenko grochu przez dwadzieścia materacy i dwanaście puchowych pierzyn!

Co prawda ziarna piasku są mniejsze od ziarna grochowego, ale nijak się ich nie da odizolować pierzynami od szlachetnych stóp,  więc – nie ulega wątpliwości – uwierać mogą bardziej od ziarna grochu.

Akademik z zapiaszczonymi nogami po bytowaniu plażowym, który zlekceważył sobie wynalazek kolegów do nóg odpiaszczania, może być narażony na życie w cierpieniu, a zarazem przenosić te cierpienia na życie wspólnoty akademickiej.

Badania Akademii Młodych Uczonych PAN wskazują [https://blogjw.wordpress.com/2018/09/03/pan-z-kilkunastoletnim-opoznieniem-idzie-moimi-i-nfa-sladami/ ], że żyją oni w warunkach stresowych, poddani ustawicznie nękaniu ze strony akademików – tych którzy mają nad nimi władzę, choć władzę nad samym sobą zdaje się całkiem utracili.

Przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele, ale nie ma wątpliwości, że ziarna piasku uwierające ich nosiciela mogą powodować uczucie dyskomfortu a nawet prowadzić do agresji moralnej w słowach nie przebierającej.

Badania nad strasznymi skutkami braku odpiaszczenia stóp winny być prowadzone autonomicznie na uczelniach i nikt w ich obliczu nie może chować głowy w piasku, do – jak to od lat nazywam- podręcznych strusiówek.

Te rekwizyty widoczne są w obfitości w pejzażu życia akademickiego, ale do tej pory nie dokonano wynalazku innowacyjnego urządzenia do wyciągania akademickich głów pochowanych w piasku. Nie ulega wątpliwości, że głowa pogrążona w piasku nic nie widzi, nic nie słyszy, a brak dostępu tlenu prowadzi do rozkładu szarych komórek, stąd uwiąd akademicki jest taki powszechny.

Głowa akademicka winna być na karku, a nie w podręcznej strusiówce !

Jednym słowem bez odpiaszczenia życia akademickiego, na samą inaugurację nowego roku, trudno sobie wyobrazić aby na polskich uczelniach zrodziła się jakaś myśl dla nauki przewodnia a dla społeczeństwa pożyteczna.

A zatem postuluję wdrożenie w życie moje innowacyjne, akademickie hasło przewodnie na inaugurację nowego roku akademickiego:

Odpiaszczenie życia akademickiego

pierwszym krokiem do sukcesów naszych uczelni

A zatem:

Pomyślnego – wolnego od piasku – Nowego Roku Akademickiego !

Bez kontry wobec ‚Rekontry’

b

Bez kontry wobec ‚Rekontry’

W końcówce przeszłego już roku w Warszawskiej [ 22-28 grudnia 2017 r] ukazał się tekst „Kasta krakowskich akademików apeluje”, publicysty tego tygodnika podpisującego się jako ‚Rekontra’ . Tekst jakoś przeszedł bez echa jak wynika z penetracji internetu. A szkoda. Tytuł jest zachęcający do refleksji a treść jeszcze bardziej.

Mnie tekst zainteresował, bo jakoś nawiązuje do tego co ja od lat piszę a autor używa podobnych określeń jak ‚akademicy’ (a nie chodzi tu o miejsca hotelowe dla studentów, tylko do gremiów akademickich) , czy „kasta” o czym niedawno pisałem w Nowym Państwie [ https://blogjw.wordpress.com/2017/11/04/nadzwyczajne-kasty-w-togach/ ] podkreślając zjawisko przenikania się dwóch nadzwyczajnych kast – sędziowskiej i akademickiej. I o tym też jest tekst  ‚Rekontry’ co mnie cieszy, bo pokazuje, że mój punkt widzenia jakby się rozszerzał.

Najpierw problem został skadrowany teleobiektywem, a teraz zaczynamy kadrować obiektywem szerokokątnym, a w takim kadrze znalazła się też pajęczyna oplatająca środowisko akademickie.

Choć mam temperament polemiczny kontry wobec ‚Rekontry’ nie będzie. Podzielam argumenty.

Kasta akademicka, także krakowska, podkreśla swą apolityczność, ale jak uznaje, że jej interesy lub kasty z niej zrodzonej są zagrożone zaraz miesza się do polityki. Apeluje do prezydenta, zresztą członka – choć wyrodnego- wspólnoty akademickiej UJ i jednocześnie prawniczej, aby zawetował ustawy sędziowskie, bo zagrażają demokracji.

Wśród apelowników jest dynastia Zollów, związanych z KODem. Na marszach i wiecach bryluje Zoll – młodszy, gdy starszy – obecna głowa dynastii podnosi, że idziemy drogą „ Od dyktatury do demokracji i z powrotem’ dając do zrozumienia, że w jego pojmowaniu rzeczy demokracja to już była a teraz trzeba się bronić przed powrotem do totalitaryzmu.

Całkiem sobie zapomniał jak to jako rzecznik praw obywatelskich bronił standardów prawa ‚jaruzelskiego’ pozwalającego utajniać niecne poczynania wobec wrogów systemu dyktatury [https://wobjw.wordpress.com/tag/pasja-akademicka/ ]. Tym samym zabezpieczał m. in. poczynania KO ‚Zebu’ – w III RP strażnika tajnych teczek UJ z lat 80-tych, a zarazem jego przełożonego jako rektora uczelni. Co to była za demokracja skoro rzecznik praw obywatelskich nie bronił praw obywateli tylko ich ciemiężców, którym podlegał ( demokratycznie ?).

W moim przekonaniu Zoll- starszy stał na straży bezprawia dyktatury komunistycznej, zamiast stać na straży Konstytucji III RP, której naruszanie zarzuca obecnemu prezydentowi.

Niestety chyba tylko ja taką postawę stawiałem pod pręgierzem opinii publicznej, więc nie bez powodu mnie stawia się pod pręgierzem wymiaru (nie)sprawiedliwości – bo naruszam żywotne interesy i to kast obu razem i to jednocześnie.

‚ Rekontra’ podnosi tez zjawisko pajęczyny akademickiej, którą kiedyś ilustrowałem a w ‚wywiadzie z chuliganem’ [https://www.youtube.com/watch?v=ZWncFiFp6VE ] spopularyzowano. Ja pominąłem w swym schemacie pajęczynę mieszkaniową, jako że afery mieszkaniowe z udziałem członkini tak kasty akademickiej, jak i prawniczej,  nie były jeszcze tak znane, a ja w sprawach mieszkaniowych zresztą nigdy nie byłem mocny. W czasach PRLu tułałem się przez lata nie mając szans, ani ochoty, aby wejść do mieszkań zasiedlanych przez kasty chowu komunistycznego.

‚Rekontra’ chyba jest dobrze w tej materii zorientowany pisząc, że rektor Koj mieszkał w tym samym mieszkaniu co Teodor Marchlewski – też rektor, tyle że czasów stalinowskich, który stał się jego teściem. Ja go – tzn. Koja- znałem jedynie na platformie wydziałowej, (Rada Wydziału BiNoZ) no i z Towarzystwa Przyrodników, gdzie nader często bywałem zapraszany także do dyskusji przez żonę Aleksandra z dynastii Kojów i jednocześnie córkę Teodora z dynastii Marchlewskich, o czym wtedy nie miałem nawet pojęcia.

Historia rzuciła nas na pozycje przeciwstawne.

Aleksander jeszcze w randze prorektora czyścił UJ z elementu wrogo nastawionego do przewodniej siły narodu, a ja jako ten element musiałem mury opuścić, aby były one czyste. I tą czystość zachowały do dnia dzisiejszego, jak wynika nie tylko z moich tekstów, ale także z tekstu ‚Rekontry’.

Dodać tylko należy, że tak rektor – teść Teodor, jak i rektor trzech kadencji – Aleksander spoczywają w Alei Zasłużonych, w końcu dla oczyszczenia uczelni z elementu niewłaściwego obaj się zasłużyli.

‚Rekontra’ przywołuje też Kazimierza Wykę przewodniczącego Klubu Demokratycznej Profesury UJ w czasach stalinowskich [także członka prezydium Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej w 1952 r.], kiedy profesorowie UJ, podobnie jak dziś, bronili demokracji przed faszystami.

Warto o tym pamiętać, że to już kiedyś było, choć o tym się nie pamięta i Kazimierz Wyka niedawno awansował nawet do Wielkiej Księgi Patriotów.

Może i Zollowie do takiej księgi też kiedyś trafią, gdy Koj przez jagiellońskich historyków uznany już został za pogromcę partyjniaków, mimo że – a może właśnie dlatego – ci za jego kadencji mieli się jeszcze lepiej niż przed medialnym obaleniem komunizmu.

Ja kontry wobec takich awansów już pisałem i dobrze by było aby i ‚Rekontra’ coś do tego dorzucił i mam nadzieję, że się tego doczekam.

WON swołocz !

WON swołocz !

Przypadek Iwana Pawłowa – rosyjskiego noblisty z czasów carskich – w czasach stalinowskich

pa

[Naukowcy spod czerwonej gwiazdy Panas-Goworska Marta,Goworski Andrzej, PWN 2016]

 Przypadek Leopolda Infelda – współpracownika Einsteina i komunistów w PRL, pochodzenia żydowskiego  !

in1

in2

[Szkice z przeszłości, PIW, Warszawa 1964.]

Poszukuję takich co w czasach Solidarności i po tych czasach mówili – WON swołocz ! w obronie prześladowanych członków ‚S’ w systemie akademickim.

Rektorzy UJ do takich nie należeli. Polecenia MSW usuwania niewygodnych za negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką – wykonywali ! Czyli won  – ale opozycjonista ! 

Towarzysz dyrektor grzmiał – jak się komuś nie podoba to – won na Szpicbergen ! wysyłając jednak na Szpicbergen jedynie tych, którym się podobało https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/xx-rocznica-wprowadzenia-stanu-wojennego/

O zachowaniach w takich sytuacjach bohaterów spod Monte Cassino i z Powstania Warszawskiego już pisałem https://blogjw.wordpress.com/2014/09/22/bohaterowie-nie-zawsze-sa-odwazni/ , o zachowaniu ‚bohatera „S’ – obecnie na czele marszów KODu – również https://wobjw.wordpress.com/tag/solidarnosc-uj/.

Mam swoje doświadczenia zwalające z nóg. O odwadze moich wychowanków nie chciałbym pisać – poznałem oblicze i moc akademickich srebrników.

Z moich doświadczeń wynika, że odwaga na froncie akademickim, to jest zupełnie inna kategoria odwagi, niż odwaga na frontach wojennych.

Bohaterowie wojenni często zachowują się jak skończeni tchórze na frontach akademickich i to nieraz stanowi dla nich trampolinę do karier akademickich w korporacji oszukujących i oszukiwanych, przeciwko czemu najodważniejsi etatowi akademicy nawet głosu nie zabiorą, nie mówiąc o zdecydowanym poleceniu – Won swołocz !

Chciałbym poznać i ujawnić doświadczenia innych, mam nadzieję bardziej budujące.

Chciałbym napisać /ujawnić coś bardziej pozytywnego o akademikach, ale muszę mieć wiarygodny materiał faktograficzny.

Kiedyś już pisałem Chciałbym napisać coś pozytywnego o rektorach https://blogjw.wordpress.com/2015/02/17/chcialbym-napisac-cos-pozytywnego-o-rektorach/ i był nawet odzew, słabo bo słaby – ale był ! https://blogjw.wordpress.com/2015/02/18/pozytywnie-o-reakcji-reaktora/

Proszę o kontakt

jozef.wieczorek@interia.pl

Nie nadaję się do korporacji oszukujących i oszukiwanych

ex-libris

Nie nadaję się do korporacji oszukujących i oszukiwanych

Na inaugurację nowego roku akademickiego rektor UJ Wojciech Nowak jasno określił poczynania akademików tej wzorcowej uczelni wobec studentów – ‚ ..my ich oszukujemy’ i zgodnie z prawdą oznajmił, że uczelnia przyjmuje studentów aby dostać pieniądze. Po nic więcej. http://krakow.onet.pl/rektor-uj-wojciech-nowak-o-finansowaniu-polskiej-nauki-wywiad/4w4fgp

Można było się spodziewać oburzenia, protestów, manifestacji, pikiet pod murami uczelni, ale nic takiego nie nastąpiło. Widocznie oszustwa akademików są akceptowane przez studentów – niech nas sobie oszukują byle talko dali dyplom – zdają si swoją postawą argumentować.

Nie było też reakcji Państwowej Komisji Akredytacyjnej, która akredytuje tak oszukujące uczelnie do dalszego oszukiwania ?!

Nie było też reakcji ministra nauki i szkolnictwa wyższego, który tego rektora powołał do komitetu Narodowego Kongresu Nauki – czyżby dlatego, aby wdrażać do systemu akademickiego ten system oszukiwania ?

Widoczny to objaw ostatecznego już uformowania się korporacji oszukujących i oszukiwanych na drodze do uzyskiwania dyplomów i tytułów, która skutecznie wyparła korporację nauczających i nauczanych poszukujących razem prawdy.

Tak kiedyś w statucie definiowany był uniwersytet, na co się powoływałem wielokrotnie w pismach do władz UJ jeszcze w latach 90-tych ubiegłego wieku.

Widocznie to władze UJ zdenerwowało, bo zmieniając statut uczelni na okoliczność jubileuszu UJ (rok 2000) taką definicję uniwersytetu usunięto zresztą zasadnie jako że już wtedy wprowadzała ona w błąd.

Z poszukiwaniem prawy etatowi pracownicy UJ ( i nie tylko UJ) nie dawali sobie rady, a nawet wcale nie mieli zamiaru sobie dawać, bo na kłamstwach i oszustwach lepiej wychodzili, niż na prawdzie.

Tych, którzy na serio traktowali uniwersytet jako redutę prawdy, wcześniej już pousuwano, bo prawda zagrażała pozostałym, a jej nauczanie studentów uznano za negatywny wpływ na młodzież akademicką .

Takie były nakazy zorganizowanej grupy przestępczej trzymającej władzę w państwie komunistycznym i te nakazy były wdrażane w życie przez nomenklaturowe władze uczelni, szczególnie skutecznie w okresie Wielkiej Czystki Akademickiej.

Rzecz jasna prowadziło to do dezintegracji i marginalizacji korporacji nauczających i nauczanych poszukujących prawdy wypieranej stopniowo przez korporację beneficjentów systemu kłamstwa, skutecznie formującą się korporację oszukujących i oszukiwanych na drodze do uzyskania dyplomów i tytułów ( i innych profitów) .

Wprowadzenie przez instalatorów systemu komunistycznego sposobu zarządzania nauką za pomocą scentralizowanej habilitacji i profesury belwederskiej okazało się niezwykle skuteczne na drodze do zdyscyplinowania kadr akademickich, osiągnięcia przez akademików pożądanego stopnia uległości wobec komunistycznej władzy, ich konformizmu, a nawet osiągnięcia stanu miłości platonicznej lub wyrachowanej do systemu zniewolenia.

Ciągłość systemową i kadrową utrzymano w III RP zachowując rzecz jasna system tytularny i zwiększając moce przerobowe coraz liczniejszych uczelni.

Chałupniczą produkcję lipnych dyplomów wdrożoną jeszcze w PRL przez wybitnego oszusta Juliana Haraschina  [https://lustronauki.wordpress.com/2015/05/15/produkcja-magistrow-na-uj-okres-prl-w-wytworni-juliana-haraschina/] zastąpiono bardziej wydajną produkcją przemysłową, tworząc liczne fabryki dyplomów obsługiwane przez utytułowane centralnie rzesze akademików. Produkcja od lat idzie tam pełną parą, mimo upadku wielu gałęzi przemysłowych. Wspaniałych nieruchomości akademickich mogą nam pozazdrościć nawet uczelnie z samego topu rankingów światowych.

System akademicki oparto na piramidzie tytularnej. Do zdobycia najbardziej pożądanego tytułu profesora belwederskiego doktorów habilitowanych zobligowano do wypromowania doktorów, więc ci wdrożyli do systemu hodowle doktorskie stanowiące znakomitą trampolinę do ich karier.

Poziom doktoratów poszedł w dół, mniej więcej do poziomu dawnych prac magisterskich , ale to od lat stanowi argument do utrzymania habilitacji jako filara poziomu nauki w Polsce.

Te doktoraty na ogół są potrzebne tylko habilitowanym, po to aby ci mogli otrzymać zaproszenia do Pałacu po otrzymanie dożywotniego tytułu profesorskiego. Pożytek z tych doktoratów dla nauki, a także dla kraju jest znikomy, albo i żaden.

Za niski poziom doktoratów odpowiadają habilitowani, bo tylko oni promują doktorów – takich jakich chcą promować i ten system staczania się poziomu chcą za wszelką cenę utrzymać, argumentując perfidnie, że chodzi im o jakość nauki w Polsce.

Podobnie jest ze studentami niższych stopni, którzy jak słusznie podkreślił rektor UJ są przyjmowani na uczelnie tylko po to aby uczelnia/etatowi pracownicy mogli dostać pieniądze – po nic więcej. Pożytek dla kraju z ich dyplomów – jest niemal żaden. Pożytek mają jedynie uczelnie/akademicy.

Tych, którzy promowali lepsze dyplomy, formowali lepszych absolwentów, lepszych od etatowych, nikt w systemie akademickim w Polsce nie widzi, nie chce – akademicy wolą system zamknięty, tworzony przez samych swoich.

Od ilości utytułowanych uczelnie są u nas oceniane i akredytowane do dalszej wzmożonej produkcji kolejnych zastępów utytułowanych/udyplomowionych na co rzecz jasna otrzymują środki finansowe z kieszeni podatników – generalnie akceptujących istniejący stan rzeczy.

Podatnicy liczą zapewne, że w końcu i oni albo ich pociechy, też się w tym systemie załapią i będą się mogli chwalić jakie to dyplomy i tytuły posiedli. System wzajemnego oszukiwania się- trzyma się mocno.

Wraz ze wzrostem udyplomowienia i utytułowania społeczeństwa polskiego poziom nauki i polskich uczelni jednak spada w porównaniu z zagranicą, co najlepiej świadczy o nicości tych dyplomów/tytułów, nieprzydatnych także dla podnoszenia poziomu polskiej gospodarki i poziomu zarządzania krajem.

Widać na oszustwie nie da się daleko zajechać .

Oczywiście w systemie oszukiwania stosowane są inne innowacyjne metody – jak rekrutacja kadr na drodze ustawianych na swoich konkursów ( niejawnych zresztą) , chów wsobny – często rodzinny ( bo niby kto inny niż tatuś i mamusia potrafi lepiej ocenić swojego synusia), plagiatowanie na każdym szczeblu uzyskiwania dyplomów/tytułów, fikcyjne realizowanie projektów, niekiedy rozdzielanych w swoich gronie i niejawnych dla ‚pospólstwa’ te projekty finansującego.

Do tej korporacji nie należę od lat, rzecz jasna do niej się nie nadaję, jak zresztą twierdzą członkowie korporacji oszukujących i oszukiwanych, co trudno nie traktować jako wyraz szczególnego uznania.

Ujawniając patologie od lat, i to 80-tych, działam na rzecz osłabienia i likwidacji tej korporacji stanowiąc dla niej śmiertelne zagrożenie.

Prowadzone do lat poszukiwanie choć jednego uczciwego wśród tej korporacji do tej pory nie zakończyło się sukcesem. https://nfapat.wordpress.com/2008/08/23/jak-senat-uniwersytetu-jagiellonskiego-kieruje-sie-zasada-plus-ratio-quam-vis/,https://blogjw.wordpress.com/2012/09/27/pod-uwage-rektora-i-senatu-uj/

Mam uzasadnione doświadczeniami przekonanie, że wymiana kadr akademickich sama nie nastąpi. Kadrowicze sami nie zmienią patologicznego systemu, który sami od lat mozolnie tworzyli.

Skoro system jest szkodliwy – a jest – to trzeba go zmienić, powracając do uniwersytetu rozumianego jako korporacja nauczających i nauczanych poszukujących prawdy dla dobra nauki i społeczeństwa.

Trzeba się otworzyć na prawdę, a nie na oszustwa .

Zapowiadane tworzenie w obecnym systemie lepszych relacji Mistrz-Uczeń jak mistrz jest oszustem – sytuacji nie poprawi. Wręcz przeciwnie.

P.S.

Lektura przydatna dla lepszego poznania metod korporacji oszukiwanych i oszukujących i dla podejmowania działań na rzecz jej likwidacji.

Archiwum lustracyjne Tom A

 

RozKODowanie akademickiego Krakowa

v

RozKODowanie akademickiego Krakowa

wysiłkiem dysydenta akademickiego

kierowanego przez KODeków na zsyłkę do Torunia

Nowoczesny ZBoWiD (przemianowany na KOD) opanował w sobotę 19 grudnia 2015 r. spory sektor Krakowskiego Rynku przy Wieży Ratuszowej

2.jpg

i to w samo południe, kiedy w Krakowie słucha się hejnału z Wieży Mariackiej. Tym razem trzeba było słuchać bojowników o komunistyczną demokrację, których były tysiące.

Mieli z sobą flagi polskie, ale nie śpiewali Hymnu Polskiego, choć organizatorzy nawoływali w przeddzień, aby trochę poduczyć się słów hymnu, bo trzeba będzie „robić” za Polaków, aby się uwiarygodnić. No cóż spełnienie tej dyrektywy okazało się widocznie za trudne, więc dali sobie z tym spokój.

Innym za to spokoju nie dali i darli się „Duda – to się nie uda” „Duda – to się nie uda” ogarnięci strachem przed reformami państwa i odcinaniem ich od wieloletnich profitów.

Rej wodził Marek Kondrat

e

– ten od profitów w Banku ING, no i wina. Jest w końcu członkiem Kapituły Wina [https://jubileusz650uj.wordpress.com/category/wino-uj/] kultowej krakowskiej uczelni, których profesorów/doktorów wśród KODeków nie brakowało.

Rzucał się w oczy dr Bronisław Maj owinięty flagą unijną,

r

współtwórca obrazoburczej dla Polaków Neomonachomachii, wystawianej we wrześniu pod tą samą Wieżą Ratuszową. [https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/10/09/antymonachomachia-skandaliczne-widowisko-na-rynku-w-krakowie/comment-page-1/, ].

Kultowy profesor Jan Hartman (ten z umorzonym postępowaniem dyscyplinarnym z kazirodztwem w tle) w oczy mi się nie rzucił [w końcu to ciemna gwiazda akademickiego Krakowa, osłaniana przez jasne gwiazdy], ale rzucił się w oczy innym, mimo że tłum był wielotysięczny.[https://blogjw.wordpress.com/2013/10/20/sprawa-prof-hartmana-w-kontekscie-osobistym/; https://blogjw.wordpress.com/2014/10/13/pochwala-glupoty-na-marginesie-sprawy-hartmana/ ]

Gdy przebiłem się do sektora opozycyjnego, u wylotu Szewskiej, dojrzałem sławę UJ – prof.Jana Woleńskiego  (z tej samej loży B’nai B’rith co Jan Hartman), który w KODowanym tłumie z radością pozował mi do zdjęcia tryumfalnie pokazując znak V !

x

No cóż, kiedyś go spłoszyłem w przestrzeni publicznej cytując fraszkę księdza Jana Twardowskiego ( Sondaż: Pewien socjolog dostał się do nieba i z przyzwyczajenia zawodowego zaczął tam robić sondaże. W niebie było najwięcej tych, którzy słuchali dziecięcych kazań. Ci którzy słuchali doktorów, profesorów – siedzieli w czyścu, a dwóch w piekle. Ks. Jan Twardowski – Niecodziennik ) więc chyba chciał odreagować, będąc po stronie większej mocy (tej, która słuchając profesorów nie obawia się pójść do piekła).

Obok atakowali mnie KODecy flagą unijną

Zdjęcie 4 (2015-12-20 07-17)

w obronie (rzekomo) prawa, łamiąc jednak prawo (moje kości nie zostały uszkodzone), tym bardziej, że zgody na użycie flagi unijnej do bicia inaczej myślących nie mieli.

Inni krzyczeli do naszego sektora opozycyjnego wobec KODu i całego systemu komunistycznego wraz z całą jego spuścizną Do Torunia ! Do Torunia !

 Zdjęcie 1 (2015-12-20 07-14)

[https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/12/20/akcja-kodekow-intelektualnegokulturalnego-krakowa-wobec-opozycji-antykomunistycznej-przed-wigilia-a-d-2015/]

Przygotowując, ani chybi, grunt pod wywózki na zesłanie, tym razem jednak nie na Sybir – śladami swoich, równie demokratycznych, poprzedników. Biletów na wyjazd nam nie dostarczyli – centusie skończone – mimo ( a może właśnie dlatego), że trzymają z bankami (tak jak ich winny przywódca).

Zza kordonu policyjnego zauważyłem też kapelusz, a potem całą postać Zdrady ideałów Solidarności, zawartą tak w czynach, jak i w nazwisku.

p

Profesorowi jestem jednak wdzięczny za nader wczesne poznanie natury III RP. W 1989 r. po objęciu szefostwa „Solidarności” UJ i zrobieniu sobie pozowanego zdjęcia z samym Bolkiem, wszedł do parlamentu i już zimą 1990 r. z rozbrajającą szczerością zapowiadał załatwienie mnie w sejmie, jeśli będę domagał się poznania teczek, które mogą zawierać prawdę na mój temat, a zarazem na temat Wielkiej Czystki Akademickiej [https://blogjw.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/] – tej prowadzącej do uformowania obecnych elit akademickich formujących sobie podobne elity polityczne, prawnicze, bankowe, medialne ….Takiej lekcji, i to za darmo, nie udzielił mi do tej pory – żaden profesor.

Niestety nie dostrzegłem sztandarowej postaci obrońców Trybunału Konstytucyjnego i „państwa prawa” – profesoradoktorahabilitowanegonaukipolskiej Andrzeja Zolla, tego który jako Rzecznik Praw Obywatelskich i zarazem podwładny rektora UJ (w teczkach ujawnionych – KO „Zebu”) stawiał „prawo” stanu wojennego nad Konstytucją III RP ! [ https://wobjw.wordpress.com/tag/pasja-akademicka/; https://wobjw.wordpress.com/tag/tajne-teczki-uj/] zapewne po to aby III RP była „państwem prawa” ! Ten RPO, wieloetatowość jednych (post-komunistów i im miłych), przy bezetatowości drugich (niemiłych post-komunistom) w III RP zapewne widział jako spełnienie sprawiedliwości dziejowej.

KOD w Krakowie starałem się rozKODować i utrwalić dla współczesnych oraz potomnych. RozKODowanie KODu w Krakowie -https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/12/19/rozkodowanie-kodu-w-krakowie/

Historia lubi się powtarzać. Bojownicy o wolność i demokrację (kiedyś z nadania Stalina) już nas ‚wyzwalali’ od prawa i sprawiedliwości i to skutecznie. Jako ‚demokraci’ wyzwalali nas od AK i WiN jako faszystów.

Ale ci ostatni z AK i WiN są przeciw demokracji Nowoczesnego ZBoWiDu (dla zmyłki zwanego KODem). Ten KOD jest jednak łatwy do odczytania. Trzeba walczyć, aby nas po raz kolejny nie wyzwolili, bo skończymy znowu w niewoli i to na długie lata.

Przy okazji zwracam uwagę na zasadną inicjatywę godną poparcia – Chcemy przeniesienia Trybunału do Piotrkowa Trybunalskiego.[https://www.facebook.com/TKdoPiotrkowa/ ] ” W związku ze zgłoszonym projektem zmiany ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, który pozwala przenieść siedzibę Trybunału Konstytucyjnego z Warszawy do innego miasta, domagamy się przeniesienia go do jedynego miasta, które jest dla niego odpowiednie!

Piotrków ma prawo być Trybunalski!”

z tego co wiem to tam Nowoczesny ZBoWiD nie funkcjonuje, więc jest szansa, aby ten organ tam funkcjonował jak należy