Majchrowski to nie wyjątek

Screen Shot 06-11-17 at 10.33 AM

Majchrowski to nie wyjątek,

czyli rzecz o standardach akademickich (i nie tylko) III RP

Zbliżają się wybory samorządowe więc rozpoczęto emisję swoistego serialu o zarobkach prezydenta miasta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego.[http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/prezydent-krakowa-wiecej-zarabia-na-uczelniach-niz-za-prace-dla-miasta,12162700/]

Ten serial emitowany jest tylko przed wyborami i to głównie na łamach krakowskiej prasy. [https://blogjw.wordpress.com/2014/06/23/sprawa-prof-jacka-majchrowskiego-prezydenta-krakowa-i-wykladowcy-uj-pod-lupa-medialna-i-moja/]

Majchrowski rządzi Krakowem już 4 kadencję, a jest obawa, że może wygrać i wybory na kadencję piątą, więc wznowiono serial, mimo że w najmniejszy sposób nie przeszkodził mu we wcześniejszych wyborach.

Widać, że odpowiedniego kandydata, który by w wyborach Majchrowskiemu mógłby zagrozić – nie ma i opozycja nie ma pomysłu jak takiego kandydata przygotować, aby lepsze wyparło gorsze.

Jak w poprzednich odcinkach serialu alarmuje się, że Majchrowski zarabia najlepiej spośród innych prezydentów miast, a ponadto zarabia więcej na uczelniach, niż w magistracie, mimo że jest już emerytem. To mu wcale nie przeszkadza, aby nadal zarabiać na prestiżowym UJ, który mu płaci, choć UJ podobno cierpi na brak pieniędzy jak niedawno oznajmił rektor UJ, zresztą lekarz, więc na cierpieniach/bolączkach/ chorobach winien się znać.

W serialu jak zwykle na temat patologii finansowych UJ ani słowa, choć trudno to nie nazwać inaczej niż patologią, bo jakoś pachnie korupcją polityczną.

Majchrowski nie jest bynajmniej wykładowcą niezbędnym na UJ, ani też zbytnio się do wykładania nie przykłada, co więcej studenci twierdzą, że często wykłady zaniedbuje, jak i ich samych. A UJ za te zaniedbywanie płaci i to obficie ! – bo 102 tys, rocznie, oprócz rzecz jasna emerytury – ok. 90 tys.

A ile Majchrowski ma tych zaniedbywanych wykładów w obowiązku ? , a podobno 3 godz tygodniowo !

No to co ja na to mogę powiedzieć jako niechciany wykładowca UJ ? Mogę powiedzieć, że jak to czytam, to czuję się milionerem, bo na UJ wykładałem dużo, dużo więcej niż Majchrowski, z tym że wykładów, ani studentów, nie zaniedbywałem, co było w czasach wojny jaruzelsko-polskiej i jest nadal źle widziane na UJ ( i nie tylko). Co więcej ich nie oszukiwałem, więc do korporacji oszukujących i oszukiwanych zastępujących na uczelni korporację poszukujących prawdy się nie nadawałem i nie rokowałem nadziei abym się kiedykolwiek nadawał. [https://blogjw.wordpress.com/2016/10/22/nie-nadaje-sie-do-korporacji-oszukujacych-i-oszukiwanych/]

Czyli kompletne zaprzeczenie Majchrowskiego, chyba dożywotniego wykładowcy UJ ( i nie tylko).

Gdyby mi tak płacili jak zaniedbującemu wykłady i studentów Majchrowskiemu to musiałbym zarabiać kilkakrotnie więcej, ale za moją pracę dostałem inną zapłatę i to dożywotnią – paszoł won z UJ ! Proszę nie psuć naszych studentów ucząc ich myślenia i to krytycznego ! Tak to obrazowo wyglądało.

Jasne, jak ktoś jest bezmyślny i bezkrytyczny, a przy tym konformistyczny, to ani nie pomyśli, a tym bardziej nie wyrazi sprzeciwu wobec patologii akademickich/korupcji politycznej/oszukiwania/degrengolady moralnej.

Widać to jak na dłoni, bo beneficjenci systemu, beneficjenci politycznej/etycznej/komunistycznej weryfikacji kadr akademickich milczą jak zaklęci. Tak wówczas, jak i obecnie. Chyba mają w tym interes. Chyba etatowy, chyba finansowy.

Jasne jest, że zgodnie z tym interesem akceptują takiego rektora i takiego Majchrowskiego i jemu podobnych, a Wieczorka – nie. [https://blogjw.wordpress.com/2014/06/24/majchrowski-i-inni-tak-wieczorek-i-jemu-podobni-nie/]

I to jest wartość, choć prawdę mówiąc – antywartość stała, trwająca od lat, a nawet wieków, nawet w czasach tzw. dobrej zmiany. Od czasów wojny jaruzelsko-polskiej na tym froncie nic się nie zmieniło.

Taka antywartość winna być objęta ostracyzmem i likwidacją na samym początku tzw. transformacji, a przynajmniej na samym początku dobrej zmiany. A tu mimo dobrej zmiany – wszystko po staremu.

Minister nauki zauważył co prawda, że czego jak czego, ale elit nam brakuje, bo były czystki, ale ostatnia z nich to podobno była w r. 68 ! i nikt oprócz mnie nie zaprotestował, nawet kombatanci wojny jaruzelsko – polskiej ! [https://blogjw.wordpress.com/2017/05/21/moim-marzeniem-jest-poznanie-historii-i-mechanizmow-niszczenia-elit-w-prliii-rp/]

Chyba po roku 68 historia się skończyła, wkroczyliśmy ponadto w okres post-prawdy, co etatowym historykom ( i nie tylko) chyba bardzo się podoba.

Co prawda później była jeszcze wojna, był front ( nie tylko ideologiczny), ale na UJ ( i chyba na innych uczelniach) podobno jej nie było, tak jak nie było strat – tak znakomicie uczelnie były ochraniane przez SB, TW i PZPR ? [https://blogjw.wordpress.com/2016/08/20/potrzebna-lustracja-lustracji/]

A po zwycięskim ( dla nich) 4 czerwca beneficjenci tego ochraniania pozatrudniali się wielokrotnie i wyznaczają obowiązujące, mimo dobrej zmiany, standardy akademickie, z czego korzysta Majchrowski i całe rzesze mu podobnych.

Nieźle zarabiający prezydenci miast i inni funkcjonariusze państwowi szczególnie upodobali sobie dodatkowe zatrudnienie na biednych uczelniach, bo wtedy – o dziwo – ich uposażenia wyraźnie wzrastają. Widać z tego, że nie ma jak to być zatrudnionym na biednych uczelniach !

Ten pęd do zatrudniania się na biednych uczelniach dotyczy najróżniejszych funkcjonariuszy, niezależnie od opcji politycznej i deklaracji przedwyborczych. Jest to rzecz jasna zgodne z prawem, którego nikt nie chce zmienić, aby nie stracić intratnych dochodów, często za fikcyjną, ale prestiżową „pracę” – na biednych uczelniach.

Mimo fikcji – prestiżu na tym nie tracą – wręcz przeciwnie.

Trwają prace nad nową ustawą o nauce i szkolnictwie wyższym [http://www.nauka.gov.pl/ustawa20/] , ale nic nie wskazuje, że ta nowa ustawa zakaże tego procederu niedopuszczalnego pod względem moralnym, ale dopuszczalnego przez prawo stanowione przez zainteresowanych uczestniczących w tym procederze.

III RP posadowiona na fundamencie pozowanych zdjęć

plakat.PNG

[ z Archiwum Narodowego w Krakowie -www.ank.gov.pl]

III RP posadowiona na fundamencie pozowanych zdjęć

Minęła kolejna rocznica czerwcowych wyborów, które doprowadziły do instalacji III RP. Kto wygrał wybory ze strony solidarnościowej ? Ano ci co sobie zrobili pozowane zdjęcia z TW Bolkiem – wówczas niemal powszechnie poważanym Lechem Wałęsą.

Kto sobie pozowanego zdjęcia nie zrobił, nie wisiał na przedwyborczych plakatach – nie miał szans w wyborach i jego wpływ na budowę III RP był niemal żaden.

Kiedy niedługo potem, zwróciłem się do zwycięzcy z pozowanego zdjęcia o pomoc z dotarciem do moich teczek uniwersyteckich ( te dostępne kończyły się na wiośnie roku 1980 kończącego chyba historię i zaczynającego okres post-prawdy) ten zarzucił mi postawę roszczeniową i zagroził ‚załatwieniem’ mnie w Sejmie. Tak rozpoczęła się moja edukacja w zakresie natury III RP, której nie akceptuję, tak jak ona nie akceptuje mnie.

Od jakichś 10 lat wcielam się często w role fotoreportera i widzę chyba więcej niż inni.

Wielu chce, zapewne z przyzwyczajenia, czy może biorąc pod uwagę efekty wyborów 4 czerwca, abym im robił pozowane zdjęcia. Pomny skutków takich zdjęć – odmawiam. Pozowane zdjęcia nie pokazują prawdy, często ją fałszują,  a dobre zdjęcie winno pokazywać trochę prawdy, choć trochę duszy fotografowanego. Wolę zdjęcia niepozowane.

Zadowolenia z moich zasad jakoś nie widać.

Wielu się fotografuje na tle pomników bohaterów, zapewne aby ich odbierano także jako bohaterów, patriotów rzecz jasna, chociaż czasem na zdjęciach tych bohaterów nie widać, bo pozujący ich zakrywają – chcą być na pierwszym planie. Ale w życiu często jakoś bohaterskich postaw u nich  nie widać – widać jedynie substytut bohaterstwa w postaci zdjęcia na tle pomników bohaterów lub z pomnikami ( nieraz zasłoniętymi) w tle.

Mało znani fotografują się z dobrze znanymi (tak jak kiedyś kandydaci w wyborach 4 czerwca ) sądząc, że figurując razem na pozowanych zdjęciach staną się podobnie znani.

Wielu fotografuje się na tle krzyża, sądząc zapewne że będą uznawani za bardzo religijnych, choć zasadami etyki chrześcijańskiej zbytnio nie grzeszą.

Skoro takich zdjęć unikam, miłośnicy pozowania uważają mnie za cenzora, manipulatora, działającego na ich szkodę, choć umowy ze mną na takie, czy inne zdjęcia nie podpisywali. Uważają, że skoro ja fotografuję, to oni muszą mieć z tego satysfakcje i korzyści wizerunkowe. Przed wyborami (takimi czy innymi) taka postawa nad wyraz jest widoczna.

Fotografia to jednak ważny dokument i ma moc sprawczą o czym świadczą nie tylko wybory 4 czerwca 1989 r.

W tamtym roku zrobiłem wiele tysięcy zdjęć, różnej rzecz jasna jakości i wartości, ale największą moc sprawczą miało niezbyt dobrej jakości zdjęcia Zygmunta Miernika prowadzonego na rozprawę skutego kajdankami – także na nogach. Rozpowszechnienie tego zdjęcia, także wśród decydentów III RP spowodowało, że więcej już jego nogi nie były kajdankami skuwane. Mówię, że jednym zdjęciem zdjąłem Miernikowi kajdany z nóg.

Parę lat temu zrobiłem dokumentację pomników jordanowskich (w krakowskim Parku Jordana) będących w opłakanym stanie. Rozpowszechniłem, i ruszyła lawina medialno-decyzyjna. Po pół roku pomnikom przywrócono godne oblicze. Moc sprawcza fotografii była wielka.

Niektórzy zdjęcia wykorzystują jednak do autentycznych manipulacji czy fałszywych oskarżeń. Kilka lat temu zainspirowałem spotkanie, aby powołać w Krakowie Akademicki Klub Obywatelski im. Lecha Kaczyńskiego. Obecnym na spotkaniu zrobiłem zdjęcie, ale rzecz jasna na zdjęciu mnie nie było. Co było potem pominę milczeniem, ale po kilku latach, jeden z obecnych na spotkaniu i widoczny na zdjęciu oskarżył mnie o kłamstwa ogłaszając publiczne, że to nie ja inicjowałem założenie krakowskiego AKO, bo mnie przecież na zdjęciu nie ma. To że tam byłem i zdjęcie robiłem nie miało żadnego znaczenia. Ważny dowód w sprawie to to, że mnie na zdjęciu nie ma !

Widać, że zdjęcia rządzą światem, a nawet półświatkiem.

III RP, posadowiona na fundamencie pozowanych zdjęć, nie jest udanym projektem i żeby coś w tej materii zmienić warto robić zdjęcia dokumentalne, ale nie pozowane, bo wtedy więcej prawdy można pokazać i przyczynić się do zmian pozytywnych.

Wybory do Centralnej Komisji do spraw stopnia i tytułu bez lustracji i dekomunizacji systemu akademickiego

ck

Wybory do Centralnej Komisji do spraw stopnia i tytułu bez lustracji i dekomunizacji systemu akademickiego

Ogłoszono wybory do Centralnej Komisji do spraw stopnia i tytułu na kadencję 2017-2020 http://www.ck.gov.pl/articles/id/39.html oraz liste kandydatów na członków centralnej komisji http://www.ck.gov.pl/articles/newsId/27/id/39.html

W Polsce mamy akademicki system tytularny, w którym głównie chodzi o zdobywanie tytułów, mniej o wkład do nauki. Cały system jest tytularnie ustawiony jeśli chodzi o stanowiska, wynagrodzenia, zasiadanie, nominowanie, akredytowanie itp.

CK to komisja decydująca w praktyce o tym kto może a kto nie może rozdawać karty w systemie akademickim. Wybór rozdających jest zatem sprawą wagi podstawowej, państwowej rzec można.

Na liście kandydatów rzecz jasna beneficjenci tego tytularnego systemu, ustawionego jeszcze przez instalatorów systemu komunistycznego tak aby dało się zarządzać środowiskiem akademickie przez scentralizowaną habilitacje i belwederską profesure. Mimo zmian kosmetycznych twarz systemu pozostała taka sama – niezlustrowana, niezdekomunizowana. Beneficjenci systemu twierdzą, że sprawa sie zdezaktualizowała, ale na listach kandydatów do CK nie brakuje zdezaktualizowanych akademików.

Mamy bowiem takie kadry akademickie, jak i system akademicki, jaki demokratyczna większość chciała mieć, wiec i wybór członków Centralnej Komisji jest nieszczególny.

Utrzymywaniem systemu tytularnego nie jestem zainteresowany, bo jak widać tytułów mamy moc, a nauka w Polsce nie ma mocy. Od dyskusji z szefem CK (Januszem Tazbirem) przed 20 laty zaczynałem działalność publicystyczną https://wobjw.wordpress.com/2012/01/21/dajemy-szanse-polemika-z-prof-januszem-tazbirem/

i tekst nadal jest aktualny, bo i system, jak i rekrutacja tych co decydują o tytułach i kadrach zasadniczo się nie zmieniły.

Wśród kandydatów do CK w mojej dziedzinie można wskazać tych, którzy byli zasłużeni dla systemu kłamstwa i utrzymania w mocy weryfikacji kadr prowadzonej pod batutą SB i PZPR podczas Wielkiej Czystki Akademickiej, więc i pole do formalnych karier w III RP mieli oczyszczone. Prostytucja moralna od dawna stanowiła znakomitą trampoline do kariery.

Dobrej zmiany w tym zakresie nie ma i zdaje się nikt z beneficjentów systemu nie chce jej mieć.

Rektor UJ na inauguracji nowego roku akademickiego jasno mówił – Oszukujemy ! https://blogjw.wordpress.com/2016/10/03/czy-prokuratura-z-urzedu-nie-powinna-wszczac-postepowania-wobec-oszustow/ i pies z kulawą ( a nawet zdrową) nogą tym się nie zainteresował (ja się zająłem, ale ja jestem jak pies z tego gremium wyrzucony, bo z oszustwami – szczególnie akademickimi – od lat, a nawet wieków walczący).

Fakt, że ujawnienie akademickich oszustw, przez rektora najstarszej i wzorcowej dla innych uczelni, to żadna rewelacja, żadna zmiana – tak było i jest.

Grzechy dotychczasowych członków CK winny być ustawowo kontrolowane. Widać, że są cieżkie, ale dobrej zmiany nie widać. Kiedyś za bzdury wypisywane przez członków CK i przyswajane sobie bezkrytycznie przez studentów stawiałem dwóje, postulowałem, aby szkodników przenosić w stan nieszkodliwości. W tym wieku domagałem się wycofania z obiegu edukacyjnego bredników pisanych/rekomendowanych przez pochodzących z wyboru wsobnego członków CK.

Bez skutku.

System kłamstwa tworzony z sukcesem przez dziesiątki lat przetrwał do dnia dzisiejszego po oczyszczeniu go z domagających się prawdy i zamknieciu przebiegu procesów oczyszczających w akademickim zbiorze zastrzeżonym. https://blogjw.wordpress.com/2016/10/10/akademicki-zbior-zastrzezony/

Protestów nie było i nie ma, powrotów – także. Tajne teczki nadal w ukryciu.

To, że do CK kandydują beneficjenci takiego systemu – rzecz oczywista i nie ma tu wiekszego znaczenia, czy na straży takiego systemu będzie stał X czy Y.

Oszukuje sie społeczeństwo, że lustracja i dekomunizacja się zdezaktualizowały, bo to było dawno i mamy nowe generacje.

Tych, którzy są ich ofiarami wśród kandydatów – brak, i przez lata robiono wszystko aby ich nie było, wiec po co rozdzierać szaty nad kandydatami ?!

Gdyby środowisko akademickiego chciało rzeczywiście naprawić system akademicki winno zbojkotować wybory do CK, o ile nie zostanie przedstawiony program dobrej zmiany systemowej, otwarcia systemu na nauke światową, a nie wsobną.

Przypomne, że ja bojkotowałem wybory do KBN w 1994 r. z powodu braku ‚ odpowiedniej ustawy zakazującej członkom zespołów KBN wygrywania konkursów na rozdział grantów. https://blogjw.wordpress.com/2016/08/15/poprawnosc-akademicka-moze-tylko-prowadzic-do-zapasci-nauki-w-polsce/.

Ja już przed latami, a nawet przed wiekami, działałem na rzecz dobrej zmiany w nauce, ale wsparcia nie miałem – wrecz przeciwnie miałem i mam do tej pory wykluczenie ! Natomiast do systemu wkluczeni są nadal ci, którzy za zapaść nauki i edukacji wyższej w Polsce odpowiadają i ten zapadający sie system podtrzymują także w ramach działań CK!

Niepoprawny Magazyn Akademicki [6] – Przed wyborami rektorów

Przypisaniec rektorem ? Głos wolny w dyskusji przed wyborami rektorów

Założenie Szkoły Głównej [ wg Jana Matejki - z Wikpiedii] - matki dobrodziejki dzisiejszych (samo)przypisańców

 Założenie  Szkoły Głównej [wg Matejki, z Wikipedii]

 matki-dobrodziejki obecnych (samo)przypisańców 

Przypisaniec rektorem ?

Głos wolny wolność ubezpieczający

w dyskusji przed wyborami rektorów

Słownik PWN : przypisaniec «dawniej: chłop mieszkający w dobrach, mający dziedziczne prawo do uprawiania swej roli, ale niemogący swobodnie odejść z dóbr»

Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego

z Doroszewskiego

Z dokumentu lokacyjnego Miasta Krakowa nadanego przez Bolesława V Wstydliwego w dniu 5 VI 1257 r. we wsi Kopernia koło Pińczowa. [http://www.krakow.zaprasza.eu/historia/lokacja.php]

To także nam ci wójtowie przyrzekli, że żadnego przypisańca naszego lub kościoła, albo też czyjegokolwiek innego lub również wolnego Polaka, który mieszkał dotychczas na wsi, nie uczynią swoim współobywatelem, ażeby z tego powodu nie opustoszały włości rolnicze nasze lub biskupie czy też kanoników lub innych.

Sytuacja w naszych uczelniach nieco nawiązuje do sytuacji z wieku 13-ego, z tym, że obecni etatowi pracownicy uczelni, rekrutujący się z osób wygrywających ustawiane na nich konkursy [najlepiej spełniający warunki (pseudo)konkursów do ich poziomu intelektualnego dostosowane] sami się przypisują do uczelni – dobrodziejki i swoich dobrodziejów i do końca akademickiego żywota na takiej uczelni/u swoich dobrodziejów spędzają swój czas na ‚pieszczeniu’ zdobytego/ustawionego etatu.

Z takich to (samo)przypisańców na naszych uczelniach wyłania się rektorów na kolejne 4-letnie kadencje.

Etatowi akademicy nie mają zamiaru skorzystać z autonomii uczelni i wyłaniać rektorów z ludzi wolnych, obywateli mobilnych, którzy z niejednego akademickiego pieca chleb jedli, a nawet wypieki chleba organizowali, nie mówiąc o organizacji pracy badawczej i edukacyjnej, według standardów wolnego świata akademickiego.

ks. prof. Józef Tischner pisał :”Kiedy niewolnik spotyka człowieka wolnego, albo go za tę jego wolność znienawidzi, albo sam staje się wolny”.

Niewolnicy/przypisańcy akademiccy nie są zdolni do samowyzwolenia i akademików wolnych po prostu nienawidzą/nie chcą ich znać/nie chcą ich mieć, ani na stanowiskach rektorskich, ani nawet pospolitych – akademickich.

Tym samym tylko przypisaniec akademicki ma szanse na fotel rektorski, o czym kandydaci do takich foteli doskonale wiedzą i na przedwyborczych spotkaniach często argumentują, że są kandydatami najlepszymi, bo od studenta, a nawet od samego kursu przygotowawczego do egzaminów na uczelnię, swojej uczelni-dobrodziejki, nie opuścili i znają ją na wylot, więc kto by lepiej od nich mógł zarządzać uczelnią ? Kto jest godniejszy do obejmowania takiej funkcji ?

Jak taki przypisaniec na wcześniejszych etapach kariery akademickiej przypisał do uczelni także swoją towarzyszkę życia i swoją dziatwę – w ramach rzecz jasna ustawianych na nich konkursów/w ramach akademickiej polityki prorodzinnej, to taki kandydat daje najlepsze gwarancje, że pozostałym miłośnikom nepotyzmu na uczelniach krzywdy nie zrobi jak zostanie rektorem.

Szanse takiego kandydata są zatem wielkie i zwykle tacy rektorami zostają, choć skutkiem tego nasze uczelnie zostają w tyle za uczelniami rekrutującymi ludzi wolnych, przygotowanych do prowadzenia wolnych badań naukowych i formowania kolejnych pokoleń ludzi wolnych.

Dopóki rektorzy polskich uczelni będą się rekrutować z (samo)przypisańców, to nie ma żadnych szans, aby Polska była krajem rzeczywiście wolnym.

Pytania przedwyborcze – do zadawania kandydatom na rektorów

Uniwerrsytet Lania Wody

[Pytanie zasadnicze – Czy nasze uczelnie po kolejnych wyborach nadal pozostaną Uniwersytetami Lania Wody ? – zdj. Józef Wieczorek]

Pytania przedwyborcze – do zadawania kandydatom na rektorów

Gorączka przedwyborcza na uczelniach

W tym roku wybory do władz uczelnianych. Warto popytać nieco kandydatów na te stanowiska.

Uczelnie mają takich rektorów na jakie zasługują. W mijającej kadencji najlepszych rektorów to uczelnie nie miały. Znalazłem tylko jednego, o którym z przyjemnością napisałem dobrze.

Dobrze by było aby takich rektorów w nowej kadencji było wielu, szczególnie na uniwersytetach.

To od środowiska akademickiego zależy jacy oni będą. Ale środowisko po Wielkiej Czystce Akademickiej jeszcze w czasach PRL, jest słabe, co widać jasno po rektorach, których wybierają.

Potrzebna jest dobra zmiana rektorów, aby przerwać fatalne tendencje prowadzące do kryzysu uniwersytetu. Dla przykładu przygotowałem 10 pytań do kandydatów na rektorów.

  1. Czy nie uważa Pan/Pani, że lepiej byłoby wyłaniać rektorów na drodze otwartych, nieustawianych konkursów, niż na drodze wybierania z samych swoich, na ogół tych , którzy od studenta spędzają czas/robią karierę na tej samej uczelni ?

  1. Jak zamierza Pan/Pani rekrutować /awansować pracowników uczelni ? Czy drogą ustawianych na nich konkursów, według kryteriów dostosowanych do ich poziomu/osiągnięć, czy na drodze konkursów otwartych dla najlepszych wybieranych według kryteriów merytorycznych, opiniowanych zewnętrznie, także przez naukowców zagranicznych/polskich naukowców pracujących na dobrych zagranicznych uczelniach ?

  1. Czy i jak zamierza się Pan/Pani otworzyć na Polonię akademicką, na polskich pracowników dobrych zagranicznych uczelni ? Czy zaproponuje Pan/Pani im etat/zajęcia na uczelni ?

  1. Czy i jak zamierza się Pan/Pani otworzyć na ludzi o znacznym dorobku naukowym, edukacyjnym, osiągnięciach w biznesie, zarządzaniu, a funkcjonujących obecnie poza systemem akademickim ?

  1. Czy i jak zamierza Pan/Pani zdekomunizować przestrzeń akademicką ? Tzn. co zamierza Pan/Pani zrobić z tajnymi i jawnymi współpracownikami systemu komunistycznego ? Co zamierza Pan/Pani zrobić z niejawnymi do tej pory (przez dziesiątki już lat) dokumentami świadczącymi o oczyszczaniu uczelni z elementu stanowiącego zagrożenie dla systemu komunistycznego, z upamiętnieniami komunistycznymi (tablice, pomniki, fałszywe historie uczelni/biografie, doktoraty hc. dla komunistów…..) ?

  1. Czy i jak zamierza Pan/Pani walczyć z pozoranctwem naukowym/edukacyjnym ? Z wieloetowością ?

  1. Czy i jak zamierza Pan/Pani zlikwidować ‚chów wsobny’ prowadzący do osłabienia intelektualnego i moralnego uczelni [zjawisko pajęczyny akademickiej] ?

  1. Czy i jak zamierza Pan/Pani walczyć z plagą nepotyzmu ? [argument za nepotyzmem – przykład Piotra i Marii Curie, nijak się ma do rzeczywistości ! Nepotyzm jest od lat – a Nobli brak]

  1. Czy i jak zamierza Pan/Pani walczyć z plagą plagiatów/lipnych dyplomów ? Czy zamierza Pan wprowadzić Darmowy program antyplagiatowy, czyli karanie plagiatofilii i nagradzanie plagiatofobii https://blogjw.wordpress.com/2009/05/26/na-froncie-walki-z-plagiatami-bez-zmian/

  1. Czy i jak zamierza Pan/Pani doprowadzić do bankructwa firmy piszące na zamówienie prace dyplomowe ? Proceder pisania prac dyplomowych na zlecenie trwa od lat , firmy się tym trudniące nieźle prosperują, utrzymują się na rynku bo popyt jest znaczny a reakcji na ten proceder nie ma. Czy zamierza Pan/Pani zatrudniać na uczelni, tych którzy potrafią formować absolwentow uczelni na poziomie.

Apolityczne upolitycznienie sprawy Andrzeja Dudy na UJ – niezależne refleksje powyborcze

Przed Wielkim Jubileuszem

Apolityczne upolitycznienie sprawy Andrzeja Dudy na UJ – niezależne refleksje powyborcze

Podczas prezydenckiej kampanii wyborczej A.D. 2015 kwestie polskiego patologicznego systemu akademickiego nie były poruszane, ale poruszono niebo i ziemię (a nawet podziemie), aby znaleźć haka akademickiego na niewygodnego dla niemiłościwie panujących kandydata. Zaprzyjaźnione z panującymi media epatowały tytułami-oskarżeniami, często rozbudowanymi –

Andrzej Duda dorabia sobie w Poznaniu, a rektor UJ nic o tym nie wie (http://m.poznan.gazeta.pl/poznan/1,106517,17946584,Andrzej_Duda_dorabia_sobie_w_Poznaniu__a_rektor_UJ.html),

Albo Duda nie zna się na prawie, albo celowo ściemnia  (http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,143885,17963874,Albo_Duda_nie_zna_sie_na_prawie__albo_celowo_sciemnia.html),

Przełożony Andrzeja Dudy na UJ: Oceniam negatywnie jego pracę w Poznaniu (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,138764,17954708.html)

„Człowiek z plastiku pokryty teflonem nie potrafił wyjaśnić spraw z własną uczelnią” Prof. Roman Kuźniar krytykuje Andrzeja Dudę (http://www.tokfm.pl/Tokfm/10,115170,17942270,_Czlowiek_z_plastiku_pokryty_teflonem_nie_potrafil.html)

Blokowanie etatu. Kierownik katedry prawa administracyjnego na UJ kilka razy prosił Dudę, by ten zrezygnował z posady. Ten odmawiał ( http://polska.newsweek.pl/andrzej-duda-blokuje-etat-na-uj-debata-prezydencka,artykuly,363401,1.html)

Duda ma etat na poznańskiej uczelni. Bez zgody UJ ( http://www.wprost.pl/ar/507369/Duda-ma-etat-na-poznanskiej-uczelni-Bez-zgody-UJ/)

Duda wbrew ustawie nie poinformował UJ o etacie w Poznaniu? PiS: wszystko zgodnie z przepisami

http://www.tvp.info/20132904/duda-wbrew-ustawie-nie-poinformowal-uj-o-etacie-w-poznaniu-pis-wszystko-zgodnie-z-przepisami

Studentka prawa na UJ apeluje do Dudy: Niech pan zwolni etat!

http://300polityka.pl/live/2015/05/18/studentka-prawa-na-uj-apeluje-do-dudy-niech-pan-zwolni-etat/

A profesor Jan Hartman -znany z braku wstydu-gromił !

Wstyd, doktorze Duda!

http://hartman.blog.polityka.pl/2015/05/20/wstyd-doktorze-duda/

Uczelnia  dr A. Dudy (UJ) znana ze swej apolityczności (warto sobie np. przypomnieć kampanię wyborczą Aleksandra Kwaśniewskiego i postawę ówczesnego rektora Ziejki ) kwestie swojego urlopowanego pracownika objaśniła jasno dopiero po wygraniu wyborów przez absolwenta UJ……….

Przed końcem wyborów co prawda zarzuty o blokadę etatu  rzecznik prasowy UJ odrzucał, ale rzekomo niezgodną z prawem pracę na innej uczelni – już nie. Sprawa akademicka za pomocą haków personalnych stanęła w ogniu wyborów i na forum debaty. Apolityczna  postawa władz UJ została upolityczniona, w czym władze UJ mają swój twórczy polityczny udział.

Do końca wyborów uczelnia nie była w stanie wyjaśnić czy dr Duda pracuje na innej uczelni zgodnie czy niezgodnie z prawem. Uczelnia zatrudnia prawników moc, ale mocy objaśnienia prawnego nie miała. Miało to być spowodowane nieobecnością głównego rektora – nie-prawnika, lecz medyka.

Nie od dziś wiadomo, że uczelnia jest chora, więc władze zapewne uznały, że tylko lekarz może ją leczyć, choć jak widać nie za bardzo daje sobie z tym radę. Co prawda Rektor UJ odważnie wypowiedział się o zgodnym z prawem postępowaniu dr A. Dudy, ale dopiero po tym jak dr Duda, mimo haniebnych manipulacji i dezinformacji, wygrał wybory. ( Sprawa etatu Andrzeja Dudy. Rektor UJ zabrał głoshttp://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1450452,Sprawa-etatu-Andrzeja-Dudy-Rektor-UJ-zabral-glos). Apolityczne milczenie rektora przed końcem wyborów miało wyraźną wymowę polityczną.

Mimo deklaracji nie zdołał zachować apolityczności uniwersytetu !

Mniej zorientowanym należy objaśnić, że w normalnie funkcjonującym uniwersytecie do spraw kadrowych wyznaczony jest osobny prorektor i to on zwykle takie kadrowe kwestie objaśnia.

Mam w tym względzie od lat spore doświadczenia z UJ, gdyż na moje pisma do głównego rektora UJ odnośnie spraw kadrowych odpowiadał zawsze prorektor od kadr (nawet jak nie rozumiał treści moich pism).

Co się stało, że w okresie wyborczym prorektor kadrowy nie miał mocy objaśniającej ? Nie rozumiał co się dzieje, co piszą/dezinformują/manipulują media – a także pracownicy UJ (casus prof. J. Hartmana, nadal na UJ zatrudnionego i blokującego etat etyczny, mimo poczynań nieetycznych) ?

Informacje rzecznika prasowego UJ o braku pisma Dr Dudy odnośnie pracy w innej uczelni miały charakter polityczny. Zostały wykorzystane przez dziennikarzy i brawurowo podchwycone przez prof. Hartmana znającego (?) „staranność uczelni w archiwizowaniu akt osobowych” , który natychmiast przystąpił do oskarżenia dr A. Dudy „że wprowadza nas wszystkich w błąd, utrzymując, że było inaczej.” (http://hartman.blog.polityka.pl/2015/05/20/wstyd-doktorze-duda/).

Ja, mimo że nie na etacie profesora, a nawet bez etatu od lat, na temat akt osobowych UJ ( i nie tylko) wiedzę mam zdecydowanie większą od profesora Hartmana, a przy tym udokumentowaną (Tajne teczki UJ, czyli o wyższości ‚prawa’ stanu wojennego nad Konstytucją III RP-http://www.nfa.pl/articles.php?id=37, https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/) i opinie ‚dziennikarzy’ czy profesorów UJ mogłyby mnie tylko rozbawić, gdyby to nie była sprawa smutna, pokazująca upadek intelektualny i moralny wysoko wykształconych..

Niestety, ani ‚dziennikarze’ , ani tym bardziej prof. Jan Hartman, niby tak zatroskani o prawdę, tak naprawdę nie mają najmniejszego nawet zamiaru jej poznać, ani poznać zawartości teczek osobowych na UJ i ich historii. Widać, że te teczki ( nie tylko teczki SB ) mają moc polityczną i można nimi rozgrywać nawet kampanie wyborcze. Teczki osobowe UJ ( i nie tylko UJ) nie są apolityczne, nie tylko w trakcie kampanii wyborczej.

A ile by można z nich i teczek wyższego kalibru ( z Rad Instytutów, Wydziałów, Senatu) uzyskać informacji o rzeczywistym blokowaniu etatów, awansów, nominacji, degradacji……

Iluż to profesorów UJ ( i nie tylko UJ) potraciło pamięć i przyzwoitość i blokuje etaty przyzwoitym i o dobrej pamięci i ?

Ileż by można na ten temat napisać artykułów dziennikarskich, prac dyplomowych, doktorskich, a nawet naukowych ?! Ale taka prawda nikogo nie interesuje.