Akademicki Kraków obalił filozofię Heraklita ?

z Wikipedii

Akademicki Kraków obalił filozofię Heraklita ?

Heraklit z Efezu, grecki filozof twierdził, że niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki” . Może tak było w starożytnym Efezie, ale nie w Krakowie, w 100 -lecie odzyskania Niepodległości. Tuż przed rocznicą 100 -lecia, Kraków w wyniku demokratycznych wyborów wstąpił niejako do tej samej rzeki – dotychczasowy prezydent prof. Jacek Majchrowski nie popłynął, a krakowianie obudzili się w mętnej wodzie,  jakby smogu nie wystarczyło. I jak tu żyć ?

Kraków najwcześniej z dużych miast wybił się na niepodległość a symboliczną rocznicę tego wydarzenia obchodziliśmy 31 października na Podgórzu, włączonym do Krakowa w 1915 r. i to mimo niechęci Podgórzan.

Dla Krakowa to połączenie okazało się zbawienne, bo 3 lata później, to właśnie z Podgórza przyszła wolność dla zniewolonego przez lata Krakowa.

Jacek Majchrowski brał oczywiście udział w tej uroczystości wyzwalającej uczucia patriotyczne, gdy kontrkandydatka – nie. Co więcej w spocie wyborczym prof. Majchrowski podkreślał swoje zasługi dla krzewienia niepodległej myśli, gdy inni na nutę patriotyczną milczeli. Może nut nie znają ?

Ja wymyśliłem slogan wyborczy – Wyzwolić Kraków od anty-Polaków – odnoszący się do porażającego nasilenia akcji antypolskich w Krakowie, ale został całkiem pominięty, także przez środowiska patriotyczne, niepodległościowe, które jakby nie miały nawet zamiaru brać udziału w akcji wyzwalania Krakowa od anty-Polaków.

Co się zatem dziwić, że mimo 100-lecia odzyskania niepodległości Kraków nadal jest podległy i opleciony zniewalającą pajęczyną. Fakt, że Jacek Majchrowski, choć popierany przez frakcję antypolską, nie odgrywa w niej wiodącej roli, bo gra jednocześnie na kilku fortepianach. W Parku Jordana znajdującym się pod obstrzałem anty-Polaków nawet się frakcji antypolskiej przeciwstawił i pomniki Ojców Niepodległości staną tam gdzie frakcja antypolska widziała jeno drzewa.

Pod Wawelem natomiast nie stanie na 100-lecie pomnik AK, mimo że kamień węgielny stawiało kilku rektorów akademickiego Krakowa. Widać, że akademicki Kraków jest w niemocy nie tylko akademickiej, ale i dęby na tym kamieniu, ani na tym z Placu Inwalidów też nie wyrosną, bo takich innowacyjnych dębów, którymi by można obsadzić znienawidzone przez frakcję antypolską kamienie węgielne nie udało się wyhodować. Ale jeszcze nic straconego, nie takie innowacyjne rzeczy nasi akademicy robili.

W akademickim Krakowie jakoś nikt chyba nie wziął pod uwagę, że w tym mieście, i nie tylko tym, z profesorem to może wygrać jeno profesor, bo inni traktowani są jako margines, albo mięso wyborcze. Magister to tu już nic nie znaczy i nawet nie słychać, aby ktoś w Krakowie jak kiedyś mówił – pani magister, nawet w aptece. To już minęło.

W wyborach magister dyplomowany z profesorem i to prezydenckim nie ma żadnych szans. A Jacek Majchrowski to nie tylko profesor prezydencki, ale i wielofunkcyjny, wieloetatowy, a takich u nas szczególnie poważają. Jak ma funkcje i ma etaty, najlepiej wiele – to jest gość. Pracować nie musi, bo niby jak, jeśli nie ma zdolności do multilokacji ?

Ale o to nikt go nie zapytał w kampanii wyborczej. Skoro ma kilka etatów to ma prestiż, a nie jest to jakiś bezetatowy robol, margines społeczny !

Trzeba też pamiętać, że Kraków to jest miejsce magiczne, jak głosi znany krakowski portal Magiczny Kraków i tu dominuje nie nauka, lecz magia, z magikami na pozycjach profesorskich i zarazem prezydenckich.

I tak ma pozostać, mimo że wszystko płynie – czyli panta rhei jak głosił Heraklit, który nie przewidział, że w Krakowie będzie inaczej.

Refleksje powyborcze w krajobrazie krakowskim

W Krakowie A,D, 2018 w czasie wyborczym

Miejsce w sam raz na refleksje krakowskie

Refleksje powyborcze

w krajobrazie krakowskim

Wybory samorządowe jeszcze nie skończone, ale po ogłoszeniu dotychczasowych wyników refleksje same się nasuwają.

W skali kraju słusznie uważa się PiS za zwycięzcę, choć wielu kandydatów w dużych miastach poniosło dotkliwą porażkę. W Krakowie sprawa się jeszcze nie rozstrzygnęła kto zostanie prezydentem Krakowa, ale dystans między ‚odwiecznym’ prezydentem ( 4 kadencje, od 2002 roku ) Jackiem Majchrowskim 45,84 % a Małgorzatą Wassermann 31,88 %- jest duży  i małe są szanse, aby został odrobiony. Walczyć jednak trzeba, ale dobrze by było mieć platformę do skuteczniej walki.

W Sejmiku natomiast pełna wygrana PiS, który pod zdobyciu mandatów może rządzić samodzielnie. Niestety w Radzie Królewskiego Miasta Krakowa porażka PiS oczywista – mniej miejsc niż w radzie poprzedniej i bez szans na rządzenie.

Czy to zaskoczenie ? Niezupełnie.

PiS od początku wieku nie był w stanie wylansować/ przygotować odpowiedniego kandydata, który by mógł zagrozić Jackowi Majchrowskiemu.

Kolejni kandydaci, nieraz z ‚łapanki’, przegrywali bez szans a pajęczyna krakowska coraz silniej oplatała coraz szersze sfery życia krakowskiego.

W ramach kampanii przeciwko Majchrowskiemu podnoszono regularnie przed wyborami fakt dużych zarobków prezydenta, bo rzeczywiście takie one są i to na kilku etatach, choć nikt nie domagał się od niego okazania certyfikatu zdolności do bilokacji.

Poza prezydenturą od lat ma też etaty na UJ i w Akademii „Frycza”, którą kiedyś zakładał, a wcześniej był jeszcze na etacie kieleckim [ Akademia Świętokrzyska] . Fakt, że na tzw. biednych uczelniach zarabiał więcej niż na prezydenckim stolcu, ale też faktem jest, że mimo zaniedbywania studentów wzorcowa uczelnia – UJ wcale nie chciała mu mniej płacić.

Czysta patologia i to bardziej wzorcowej uczelni, niż Majchrowskiego, ale tego taktownie [dla wzorcowej, choć patologicznej uczelni] nie podnoszono [ może z moim wyjątkiem].

Co więcej nie podnoszono, że takich patologicznych prezydentów i profesorów w Polsce jest więcej, a do tej pory nie zmieniono prawa tak aby wieloetatowość / wielofunkcyjność nie była zgodna z prawem.

Również partia rządząca takiego prawa nie zmieniła, bo widocznie nie ma w tym interesu, choć interes publiczny jest z tego powodu nadszarpnięty i to nieraz znacznie..

Inne zarzuty wobec wiecznego i zarazem, wiekowego już prezydenta, to betonowanie Krakowa, oddawanie terenów zielonych deweloperom, zakorkowanie Krakowa i skazanie mieszkańców Krakowa na oddychanie smogiem.

Jak do tej pory to najskuteczniej ze smogiem walczy halny, na którego przyjście krakowianie czekają z utęsknieniem, aby nieco zaczerpnąć powietrza i chyba nie liczą zbytnio, aby którykolwiek kandydat, niezależnie od opcji politycznej, mógł ich wybawić od smogu.

Gdyby któryś z kandydatów miał władzę nad halnym, to by z Majchrowskim zapewne wygrał. Na Węgrzech halny podobno wywołał rewolucję roku 56 [korelacja czasowa w każdym razie jest ewidentna], ale w Krakowie na to się nie zanosi. Halny wieje a Majchrowski nadal panuje, nawet to mu sprzyja bo okresowo – traf, że w czasie wyborów- smog ustępuje.

Miejscy aktywiści w walce o zdrowie i dobre samopoczucie krakowian postulują aby w Krakowie zamiast pomników sadzić drzewa, ale tylko zamiast pomników patriotycznych, bo inne mogą być – bo nie są szkodliwe.

Kraków ukarany po 1946 roku [za niepokorne wyniki referendum 3 x tak]chyba jednak spokorniał a nawet wykształcił po latach swoistą krakowską frakcję antypolską, która ujawniła się w całej krasie w roku 100-lecia odzyskania niepodległości.

Przed wyborami wymyśliłem moim [i nie tylko moim] zdaniem dobry i zasadny slogan –

„Wyzwolić Kraków od anty-Polaków „

Niestety tego sloganu, który przedłożyłem jak zwykle pro publico bono nikt nie podjął. I skutki są widoczne. Mimo odzyskania niepodległości 100 lat temu, mimo zachowania się jak trzeba podczas instalacji systemu komunistycznego Kraków A.D. 2018 nie do końca jest niepodległy, a nawet widoczna jest jego podległość frakcji antypolskiej. Bohaterowie haniebnej Rady Królewskiego Miasta Krakowa z dnia 9 maja tego roku, którzy tam antypolsko błaznowali bez trudu znaleźli się także w nowej radzie – aby swe antypolskie igry kontynuować ?

Zamiast nagłaśniania publicznego, potępienia takich scen – wręcz milczenie, także obozu patriotycznego, który w walce o zmiany w Krakowie nie jest bez winy.

Obóz patriotyczny nie ma w Krakowie żadnej platformy do działania, nie ma prasy, bo gazety są niemieckie, a Czas Krakowski dawno już przeminął. Obóz nie ma nawet ani jednego portalu internetowego – swojej platformy komunikacji i prezentacji.

Nawet jak w Krakowie wiele się dzieje to niewiele o tym wiadomo. Czasem mam wrażenie, a niekiedy nawet pewność, że jak czegoś w Krakowie nie udokumentuję i w cyberprzestrzeni nie zaprezentuję, to nie wiadomo co się w mieście patriotycznego działo. A ja przecież nie mam ani większych możliwości, ani nawet wsparcia od tych, których wspieram i wszem i wobec prezentuję, tak po prostu pro publico bono.

Budowa i utrzymanie swojego patriotycznego medium wcale nie jest niemożliwa, tym bardziej, że i wielu ‚naszych’, to ludzie nie mniej zasobni w środki i funkcje od Majchrowskiego – gorzej jest jednak z zasobnością woli działań pro publico bono. Jak nie mają interesu własnego – to mają to gdzieś. I to ma przełożenie na krajobraz krakowski.

Nie jest to specyfika tylko Krakowa, ale w Krakowie to bije po oczach i wystarczy spojrzeć z refleksją na to co rejestruje kamera podczas aktywności patriotycznej aby to zauważyć.

Wielu patriotów jest znanych głównie z tego, że są witani na różnych uroczystościach, nawet jak na nich się nie pojawiają. Składa się im podziękowania jak zrobią coś służbowo a nawet jak nic nie zrobili, pomijając tych, którzy są i robią to co robią dla dobra wspólnego a nie własnego. Tym samym trudno się dziwić, ze do takich gremiów nie garną się ludzie nowi, młodzi, bo patriotyczne uroczystości zamieniają się w nudne i czasochłonne  reklamowanie wybranych, gdy przedmiot uroczystości spychany jest na daleki plan. Trudno się dziwić, że znanych głównie z tego, że są witani, potem nikt nie chce wybierać, bo jaka pewność, że coś potrafią zrobić dla dobra wspólnego ?

Krajobraz krakowski wymaga oczyszczenia nie tylko ze smogu, także z pajęczyny oplatającej Kraków w sposób mniej widzialny, choć skuteczny.

Wymaga wykorzystania na dobre potencjału intelektualnego miasta akademickiego, bo na złe ten potencjał jest już wykorzystywany, co widać w marszach/manifestacjach KODu , w tzw. obronie Konstytucji, której zresztą sami nie respektują.

Ale faktem jest też, że strona patriotyczna jakoś nie zabiega nawet o margines patriotycznie motywowanych akademików.

Jakoś te drogi się rozeszły, całkiem inaczej niż przed 100 laty.

    Pytanie POKiN i także moje do kandydatów na prezydenta Krakowa

Pomniki Kraków[zdj. Józef Wieczorek] 

 Pytanie POKiN do kandydatów na prezydenta Krakowa

W imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie uprzejmie proszę Państwa o udzielenie jednoznacznej odpowiedzi na poniższe pytanie.

Czy w razie zwycięstwa w wyborach zamierza Pan(i) doprowadzić do końca uchwaloną przez Radę Miasta Krakowa budowę pomników Armii Krajowej „Wstęga Pamięci” na bulwarze Czerwieńskim oraz „Tym, którzy stawiali opór komunizmowi w latach 1944-1956” na placu Inwalidów?

Będę wdzięczny za publiczną odpowiedź za pośrednictwem mediów.

rzecznik POKiN – dr Jerzy Bukowski

Majchrowski to nie wyjątek

Screen Shot 06-11-17 at 10.33 AM

Majchrowski to nie wyjątek,

czyli rzecz o standardach akademickich (i nie tylko) III RP

Zbliżają się wybory samorządowe więc rozpoczęto emisję swoistego serialu o zarobkach prezydenta miasta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego.[http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/a/prezydent-krakowa-wiecej-zarabia-na-uczelniach-niz-za-prace-dla-miasta,12162700/]

Ten serial emitowany jest tylko przed wyborami i to głównie na łamach krakowskiej prasy. [https://blogjw.wordpress.com/2014/06/23/sprawa-prof-jacka-majchrowskiego-prezydenta-krakowa-i-wykladowcy-uj-pod-lupa-medialna-i-moja/]

Majchrowski rządzi Krakowem już 4 kadencję, a jest obawa, że może wygrać i wybory na kadencję piątą, więc wznowiono serial, mimo że w najmniejszy sposób nie przeszkodził mu we wcześniejszych wyborach.

Widać, że odpowiedniego kandydata, który by w wyborach Majchrowskiemu mógłby zagrozić – nie ma i opozycja nie ma pomysłu jak takiego kandydata przygotować, aby lepsze wyparło gorsze.

Jak w poprzednich odcinkach serialu alarmuje się, że Majchrowski zarabia najlepiej spośród innych prezydentów miast, a ponadto zarabia więcej na uczelniach, niż w magistracie, mimo że jest już emerytem. To mu wcale nie przeszkadza, aby nadal zarabiać na prestiżowym UJ, który mu płaci, choć UJ podobno cierpi na brak pieniędzy jak niedawno oznajmił rektor UJ, zresztą lekarz, więc na cierpieniach/bolączkach/ chorobach winien się znać.

W serialu jak zwykle na temat patologii finansowych UJ ani słowa, choć trudno to nie nazwać inaczej niż patologią, bo jakoś pachnie korupcją polityczną.

Majchrowski nie jest bynajmniej wykładowcą niezbędnym na UJ, ani też zbytnio się do wykładania nie przykłada, co więcej studenci twierdzą, że często wykłady zaniedbuje, jak i ich samych. A UJ za te zaniedbywanie płaci i to obficie ! – bo 102 tys, rocznie, oprócz rzecz jasna emerytury – ok. 90 tys.

A ile Majchrowski ma tych zaniedbywanych wykładów w obowiązku ? , a podobno 3 godz tygodniowo !

No to co ja na to mogę powiedzieć jako niechciany wykładowca UJ ? Mogę powiedzieć, że jak to czytam, to czuję się milionerem, bo na UJ wykładałem dużo, dużo więcej niż Majchrowski, z tym że wykładów, ani studentów, nie zaniedbywałem, co było w czasach wojny jaruzelsko-polskiej i jest nadal źle widziane na UJ ( i nie tylko). Co więcej ich nie oszukiwałem, więc do korporacji oszukujących i oszukiwanych zastępujących na uczelni korporację poszukujących prawdy się nie nadawałem i nie rokowałem nadziei abym się kiedykolwiek nadawał. [https://blogjw.wordpress.com/2016/10/22/nie-nadaje-sie-do-korporacji-oszukujacych-i-oszukiwanych/]

Czyli kompletne zaprzeczenie Majchrowskiego, chyba dożywotniego wykładowcy UJ ( i nie tylko).

Gdyby mi tak płacili jak zaniedbującemu wykłady i studentów Majchrowskiemu to musiałbym zarabiać kilkakrotnie więcej, ale za moją pracę dostałem inną zapłatę i to dożywotnią – paszoł won z UJ ! Proszę nie psuć naszych studentów ucząc ich myślenia i to krytycznego ! Tak to obrazowo wyglądało.

Jasne, jak ktoś jest bezmyślny i bezkrytyczny, a przy tym konformistyczny, to ani nie pomyśli, a tym bardziej nie wyrazi sprzeciwu wobec patologii akademickich/korupcji politycznej/oszukiwania/degrengolady moralnej.

Widać to jak na dłoni, bo beneficjenci systemu, beneficjenci politycznej/etycznej/komunistycznej weryfikacji kadr akademickich milczą jak zaklęci. Tak wówczas, jak i obecnie. Chyba mają w tym interes. Chyba etatowy, chyba finansowy.

Jasne jest, że zgodnie z tym interesem akceptują takiego rektora i takiego Majchrowskiego i jemu podobnych, a Wieczorka – nie. [https://blogjw.wordpress.com/2014/06/24/majchrowski-i-inni-tak-wieczorek-i-jemu-podobni-nie/]

I to jest wartość, choć prawdę mówiąc – antywartość stała, trwająca od lat, a nawet wieków, nawet w czasach tzw. dobrej zmiany. Od czasów wojny jaruzelsko-polskiej na tym froncie nic się nie zmieniło.

Taka antywartość winna być objęta ostracyzmem i likwidacją na samym początku tzw. transformacji, a przynajmniej na samym początku dobrej zmiany. A tu mimo dobrej zmiany – wszystko po staremu.

Minister nauki zauważył co prawda, że czego jak czego, ale elit nam brakuje, bo były czystki, ale ostatnia z nich to podobno była w r. 68 ! i nikt oprócz mnie nie zaprotestował, nawet kombatanci wojny jaruzelsko – polskiej ! [https://blogjw.wordpress.com/2017/05/21/moim-marzeniem-jest-poznanie-historii-i-mechanizmow-niszczenia-elit-w-prliii-rp/]

Chyba po roku 68 historia się skończyła, wkroczyliśmy ponadto w okres post-prawdy, co etatowym historykom ( i nie tylko) chyba bardzo się podoba.

Co prawda później była jeszcze wojna, był front ( nie tylko ideologiczny), ale na UJ ( i chyba na innych uczelniach) podobno jej nie było, tak jak nie było strat – tak znakomicie uczelnie były ochraniane przez SB, TW i PZPR ? [https://blogjw.wordpress.com/2016/08/20/potrzebna-lustracja-lustracji/]

A po zwycięskim ( dla nich) 4 czerwca beneficjenci tego ochraniania pozatrudniali się wielokrotnie i wyznaczają obowiązujące, mimo dobrej zmiany, standardy akademickie, z czego korzysta Majchrowski i całe rzesze mu podobnych.

Nieźle zarabiający prezydenci miast i inni funkcjonariusze państwowi szczególnie upodobali sobie dodatkowe zatrudnienie na biednych uczelniach, bo wtedy – o dziwo – ich uposażenia wyraźnie wzrastają. Widać z tego, że nie ma jak to być zatrudnionym na biednych uczelniach !

Ten pęd do zatrudniania się na biednych uczelniach dotyczy najróżniejszych funkcjonariuszy, niezależnie od opcji politycznej i deklaracji przedwyborczych. Jest to rzecz jasna zgodne z prawem, którego nikt nie chce zmienić, aby nie stracić intratnych dochodów, często za fikcyjną, ale prestiżową „pracę” – na biednych uczelniach.

Mimo fikcji – prestiżu na tym nie tracą – wręcz przeciwnie.

Trwają prace nad nową ustawą o nauce i szkolnictwie wyższym [http://www.nauka.gov.pl/ustawa20/] , ale nic nie wskazuje, że ta nowa ustawa zakaże tego procederu niedopuszczalnego pod względem moralnym, ale dopuszczalnego przez prawo stanowione przez zainteresowanych uczestniczących w tym procederze.

III RP posadowiona na fundamencie pozowanych zdjęć

plakat.PNG

[ z Archiwum Narodowego w Krakowie -www.ank.gov.pl]

III RP posadowiona na fundamencie pozowanych zdjęć

Minęła kolejna rocznica czerwcowych wyborów, które doprowadziły do instalacji III RP. Kto wygrał wybory ze strony solidarnościowej ? Ano ci co sobie zrobili pozowane zdjęcia z TW Bolkiem – wówczas niemal powszechnie poważanym Lechem Wałęsą.

Kto sobie pozowanego zdjęcia nie zrobił, nie wisiał na przedwyborczych plakatach – nie miał szans w wyborach i jego wpływ na budowę III RP był niemal żaden.

Kiedy niedługo potem, zwróciłem się do zwycięzcy z pozowanego zdjęcia o pomoc z dotarciem do moich teczek uniwersyteckich ( te dostępne kończyły się na wiośnie roku 1980 kończącego chyba historię i zaczynającego okres post-prawdy) ten zarzucił mi postawę roszczeniową i zagroził ‚załatwieniem’ mnie w Sejmie. Tak rozpoczęła się moja edukacja w zakresie natury III RP, której nie akceptuję, tak jak ona nie akceptuje mnie.

Od jakichś 10 lat wcielam się często w role fotoreportera i widzę chyba więcej niż inni.

Wielu chce, zapewne z przyzwyczajenia, czy może biorąc pod uwagę efekty wyborów 4 czerwca, abym im robił pozowane zdjęcia. Pomny skutków takich zdjęć – odmawiam. Pozowane zdjęcia nie pokazują prawdy, często ją fałszują,  a dobre zdjęcie winno pokazywać trochę prawdy, choć trochę duszy fotografowanego. Wolę zdjęcia niepozowane.

Zadowolenia z moich zasad jakoś nie widać.

Wielu się fotografuje na tle pomników bohaterów, zapewne aby ich odbierano także jako bohaterów, patriotów rzecz jasna, chociaż czasem na zdjęciach tych bohaterów nie widać, bo pozujący ich zakrywają – chcą być na pierwszym planie. Ale w życiu często jakoś bohaterskich postaw u nich  nie widać – widać jedynie substytut bohaterstwa w postaci zdjęcia na tle pomników bohaterów lub z pomnikami ( nieraz zasłoniętymi) w tle.

Mało znani fotografują się z dobrze znanymi (tak jak kiedyś kandydaci w wyborach 4 czerwca ) sądząc, że figurując razem na pozowanych zdjęciach staną się podobnie znani.

Wielu fotografuje się na tle krzyża, sądząc zapewne że będą uznawani za bardzo religijnych, choć zasadami etyki chrześcijańskiej zbytnio nie grzeszą.

Skoro takich zdjęć unikam, miłośnicy pozowania uważają mnie za cenzora, manipulatora, działającego na ich szkodę, choć umowy ze mną na takie, czy inne zdjęcia nie podpisywali. Uważają, że skoro ja fotografuję, to oni muszą mieć z tego satysfakcje i korzyści wizerunkowe. Przed wyborami (takimi czy innymi) taka postawa nad wyraz jest widoczna.

Fotografia to jednak ważny dokument i ma moc sprawczą o czym świadczą nie tylko wybory 4 czerwca 1989 r.

W tamtym roku zrobiłem wiele tysięcy zdjęć, różnej rzecz jasna jakości i wartości, ale największą moc sprawczą miało niezbyt dobrej jakości zdjęcia Zygmunta Miernika prowadzonego na rozprawę skutego kajdankami – także na nogach. Rozpowszechnienie tego zdjęcia, także wśród decydentów III RP spowodowało, że więcej już jego nogi nie były kajdankami skuwane. Mówię, że jednym zdjęciem zdjąłem Miernikowi kajdany z nóg.

Parę lat temu zrobiłem dokumentację pomników jordanowskich (w krakowskim Parku Jordana) będących w opłakanym stanie. Rozpowszechniłem, i ruszyła lawina medialno-decyzyjna. Po pół roku pomnikom przywrócono godne oblicze. Moc sprawcza fotografii była wielka.

Niektórzy zdjęcia wykorzystują jednak do autentycznych manipulacji czy fałszywych oskarżeń. Kilka lat temu zainspirowałem spotkanie, aby powołać w Krakowie Akademicki Klub Obywatelski im. Lecha Kaczyńskiego. Obecnym na spotkaniu zrobiłem zdjęcie, ale rzecz jasna na zdjęciu mnie nie było. Co było potem pominę milczeniem, ale po kilku latach, jeden z obecnych na spotkaniu i widoczny na zdjęciu oskarżył mnie o kłamstwa ogłaszając publiczne, że to nie ja inicjowałem założenie krakowskiego AKO, bo mnie przecież na zdjęciu nie ma. To że tam byłem i zdjęcie robiłem nie miało żadnego znaczenia. Ważny dowód w sprawie to to, że mnie na zdjęciu nie ma !

Widać, że zdjęcia rządzą światem, a nawet półświatkiem.

III RP, posadowiona na fundamencie pozowanych zdjęć, nie jest udanym projektem i żeby coś w tej materii zmienić warto robić zdjęcia dokumentalne, ale nie pozowane, bo wtedy więcej prawdy można pokazać i przyczynić się do zmian pozytywnych.

Wybory do Centralnej Komisji do spraw stopnia i tytułu bez lustracji i dekomunizacji systemu akademickiego

ck

Wybory do Centralnej Komisji do spraw stopnia i tytułu bez lustracji i dekomunizacji systemu akademickiego

Ogłoszono wybory do Centralnej Komisji do spraw stopnia i tytułu na kadencję 2017-2020 http://www.ck.gov.pl/articles/id/39.html oraz liste kandydatów na członków centralnej komisji http://www.ck.gov.pl/articles/newsId/27/id/39.html

W Polsce mamy akademicki system tytularny, w którym głównie chodzi o zdobywanie tytułów, mniej o wkład do nauki. Cały system jest tytularnie ustawiony jeśli chodzi o stanowiska, wynagrodzenia, zasiadanie, nominowanie, akredytowanie itp.

CK to komisja decydująca w praktyce o tym kto może a kto nie może rozdawać karty w systemie akademickim. Wybór rozdających jest zatem sprawą wagi podstawowej, państwowej rzec można.

Na liście kandydatów rzecz jasna beneficjenci tego tytularnego systemu, ustawionego jeszcze przez instalatorów systemu komunistycznego tak aby dało się zarządzać środowiskiem akademickie przez scentralizowaną habilitacje i belwederską profesure. Mimo zmian kosmetycznych twarz systemu pozostała taka sama – niezlustrowana, niezdekomunizowana. Beneficjenci systemu twierdzą, że sprawa sie zdezaktualizowała, ale na listach kandydatów do CK nie brakuje zdezaktualizowanych akademików.

Mamy bowiem takie kadry akademickie, jak i system akademicki, jaki demokratyczna większość chciała mieć, wiec i wybór członków Centralnej Komisji jest nieszczególny.

Utrzymywaniem systemu tytularnego nie jestem zainteresowany, bo jak widać tytułów mamy moc, a nauka w Polsce nie ma mocy. Od dyskusji z szefem CK (Januszem Tazbirem) przed 20 laty zaczynałem działalność publicystyczną https://wobjw.wordpress.com/2012/01/21/dajemy-szanse-polemika-z-prof-januszem-tazbirem/

i tekst nadal jest aktualny, bo i system, jak i rekrutacja tych co decydują o tytułach i kadrach zasadniczo się nie zmieniły.

Wśród kandydatów do CK w mojej dziedzinie można wskazać tych, którzy byli zasłużeni dla systemu kłamstwa i utrzymania w mocy weryfikacji kadr prowadzonej pod batutą SB i PZPR podczas Wielkiej Czystki Akademickiej, więc i pole do formalnych karier w III RP mieli oczyszczone. Prostytucja moralna od dawna stanowiła znakomitą trampoline do kariery.

Dobrej zmiany w tym zakresie nie ma i zdaje się nikt z beneficjentów systemu nie chce jej mieć.

Rektor UJ na inauguracji nowego roku akademickiego jasno mówił – Oszukujemy ! https://blogjw.wordpress.com/2016/10/03/czy-prokuratura-z-urzedu-nie-powinna-wszczac-postepowania-wobec-oszustow/ i pies z kulawą ( a nawet zdrową) nogą tym się nie zainteresował (ja się zająłem, ale ja jestem jak pies z tego gremium wyrzucony, bo z oszustwami – szczególnie akademickimi – od lat, a nawet wieków walczący).

Fakt, że ujawnienie akademickich oszustw, przez rektora najstarszej i wzorcowej dla innych uczelni, to żadna rewelacja, żadna zmiana – tak było i jest.

Grzechy dotychczasowych członków CK winny być ustawowo kontrolowane. Widać, że są cieżkie, ale dobrej zmiany nie widać. Kiedyś za bzdury wypisywane przez członków CK i przyswajane sobie bezkrytycznie przez studentów stawiałem dwóje, postulowałem, aby szkodników przenosić w stan nieszkodliwości. W tym wieku domagałem się wycofania z obiegu edukacyjnego bredników pisanych/rekomendowanych przez pochodzących z wyboru wsobnego członków CK.

Bez skutku.

System kłamstwa tworzony z sukcesem przez dziesiątki lat przetrwał do dnia dzisiejszego po oczyszczeniu go z domagających się prawdy i zamknieciu przebiegu procesów oczyszczających w akademickim zbiorze zastrzeżonym. https://blogjw.wordpress.com/2016/10/10/akademicki-zbior-zastrzezony/

Protestów nie było i nie ma, powrotów – także. Tajne teczki nadal w ukryciu.

To, że do CK kandydują beneficjenci takiego systemu – rzecz oczywista i nie ma tu wiekszego znaczenia, czy na straży takiego systemu będzie stał X czy Y.

Oszukuje sie społeczeństwo, że lustracja i dekomunizacja się zdezaktualizowały, bo to było dawno i mamy nowe generacje.

Tych, którzy są ich ofiarami wśród kandydatów – brak, i przez lata robiono wszystko aby ich nie było, wiec po co rozdzierać szaty nad kandydatami ?!

Gdyby środowisko akademickiego chciało rzeczywiście naprawić system akademicki winno zbojkotować wybory do CK, o ile nie zostanie przedstawiony program dobrej zmiany systemowej, otwarcia systemu na nauke światową, a nie wsobną.

Przypomne, że ja bojkotowałem wybory do KBN w 1994 r. z powodu braku ‚ odpowiedniej ustawy zakazującej członkom zespołów KBN wygrywania konkursów na rozdział grantów. https://blogjw.wordpress.com/2016/08/15/poprawnosc-akademicka-moze-tylko-prowadzic-do-zapasci-nauki-w-polsce/.

Ja już przed latami, a nawet przed wiekami, działałem na rzecz dobrej zmiany w nauce, ale wsparcia nie miałem – wrecz przeciwnie miałem i mam do tej pory wykluczenie ! Natomiast do systemu wkluczeni są nadal ci, którzy za zapaść nauki i edukacji wyższej w Polsce odpowiadają i ten zapadający sie system podtrzymują także w ramach działań CK!

Niepoprawny Magazyn Akademicki [6] – Przed wyborami rektorów