PAN z kilkunastoletnim opóźnieniem idzie moimi i NFA śladami

PAN-NFA

PAN z kilkunastoletnim opóźnieniem idzie moimi i NFA śladami

Reforma Gowina – systemu akademickiego [https://nfajw.wordpress.com/2018/08/31/ustawa-z-dnia-20-lipca-2018-r-prawo-o-szkolnictwie-wyzszym-i-nauce-2/ ] chociaż niezadowalająca, spowodowała aktywizację wielu środowisk akademickich, zwykle ospałych, raczej skłaniających się do zachowania obecnego, choć niewydajnego i patologicznego status quo. Reforma nieco zmienia, choć nie zawsze tak jak trzeba i nie zawsze to co trzeba. Kiepskie fundamenty jednak pozostały. Zauważyli to wreszcie młodzi naukowcy zaniepokojeni swoją sytuacją.

Akademia Młodych Uczonych PAN przeprowadziła ostatnio, niewątpliwie spóźnione, „Konsultacje w sprawie problemów jednostek Polskiej Akademii Nauk” . [http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1227541,zarobki-profesorow-pan.html]

Raport akademii z konsultacji oraz rekomendacje na podstawie ankiety i debaty „Problemy instytutów i reforma PAN oczami młodych naukowców” został ujawniony [http://amu.pan.pl/images/amu_rekomendacje_25-07.pdfi daje wiele do myślenia, choć należy żałować, że tego myślenia zabrakło przed opracowaniem i uchwaleniem ustawy o nauce i szkolnictwie wyższym.

Rzecz jasna młodzi naukowcy zauważyli, że jedną z największych bolączek pracowników naukowych zatrudnionych w PAN są zarobki, ale nie jest to zauważenie nowatorskie. Zarobki naukowców, szczególnie młodych są niskie i to od lat, a nawet wieków i winny być wyższe, i to znacznie, ale kryteria wynagradzania też winny być wyższe, a przede wszystkim winny one dotyczyć efektów działalności naukowej a nie etatowego spoczywania w PANie, o czym mówiło się w PRLu i można mówić także w III RP.

Bardzo dobrze, że młodzi pracownicy PAN zauważyli i to w zdecydowanej większości wskazywali, że osiągnięcie wyróżniających się wyników naukowych nie wiąże się z widocznym zwiększeniem wynagrodzenia. Bo tak jest i to od dawna i nie było woli aby to zmienić.

Kto spoczął w PANie z tytułem profesora, nawet jak nic nie robił [bo spoczywał], nawet jak szkodził innym, wynagradzany był lepiej i to znacznie od aktywnych i to pozytywnie, więc stan obecny PANu jest niejako oczywistą konsekwencją tej trwającej od lat patologii.

Młodzi rekomendują „ Ocena pracowników naukowych powinna być dokonywana według zrozumiałych, precyzyjnie określonych i publicznie ogłoszonych kryteriów, promujących doskonałość naukową. Rekomendujemy znaczne zwiększenie zróżnicowania całkowitego wynagrodzenia w zależności od osiąganych wyników, wprowadzenie jawnego systemu premiowania jakości pracy oraz wyciągania konsekwencji za jej systematyczny brak, niezależnie od stanowiska. Corocznie aktualizowana zbiorcza lista publikacji oraz najważniejszych osiągnięć naukowych wszystkich pracowników naukowych powinna być łatwo dostępna z głównej strony internetowej każdego instytutu.”

Proste nieprawdaż ? Ileż tekstów w duchu tej rekomendacji napisałem ? Ileż to już lat upłynęło od podobnych postulatów Niezależnego Forum Akademickiego www.nfa.pl; http://nfa.pl/articles.php?topic=48 ? Gdyby te oczywiste, ale kiedyś ‚innowacyjne’ postulaty wdrożono w życie stan nauki w Polsce byłby całkiem inny i to pozytywnie inny.

No i fundamentalna sprawa patologicznej rekrutacji na etaty i stanowiska naukowe [https://blogjw.wordpress.com/2015/10/15/zapytanie-obywatelskie-dotyczace-ustawiania/ ] podnoszona przez laty przez Niezależne Forum Akademickie a przeze mnie osobiście (bez wsparcia) jeszcze w erze przed-internetowej.

Jeśli konkursy na stanowiska są ustawiane na konkretną osobę, to osoby zatrudniane na stanowiskach naukowych nie zawsze mają wysoki potencjał naukowy, a nieraz, a nawet często, wykazują tego potencjału niedostatek, stąd zwiększenie finansowania takich osób, i to za etaty, a nie za osiągnięcia, powoduje jedynie wzrost marnotrawstwa i tak skromnych środków na finansowanie nauki. Ustawiane konkursy na granty jeszcze tę sytuacje pogarszają, a trzeba pamiętać, że w latach 90-tych w czasach KBNu, to członkowie ‚jury’ takie konkursy wygrywali i to akceptowano z małymi wyjątkami takich jak ja zwanymi ‚oszołomami’ i ‚nieudacznikami’. [https://wobjw.wordpress.com/tag/komisja-wyborcza-kbn/]

Nie wszyscy tak to widzą,  a niestety wielu widzi to inaczej i tak np. „wielu badanych traktuje konkursy przeprowadzane pod konkretną osobę jako swoistą normę, która ma znamiona rzetelności”.

Skoro taka nierzetelność jak ustawiane konkursy, czym winni się zajmować prokuratorzy, jest uważana za rzetelną normę to mamy obraz kompletnej degradacji polskiego środowiska akademickiego.

Całe szczęście, że wnioski Akademii Młodych Uczonych PAN po badaniach są jak należy , tzn. .Rekomendujemy wprowadzenie otwartych, rzetelnych i pisanych możliwie szeroko oraz ogłaszanych na forum międzynarodowym konkursów na wszystkie stanowiska naukowe, stanowiska kierowników zakładów i grup badawczych oraz stanowiska dyrektorów w jednostkach PAN.” „….Protokoły z przeprowadzonych konkursów wraz z informacjami o ocenach poszczególnych kandydatów powinny być jawne w zakresie dopuszczonym przez Ustawę o ochronie danych osobowych. W kwestii konkursów na dyrektorów jednostek PAN dodatkowo rekomendujemy ogłaszanie ich z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem na forum krajowym i międzynarodowym (ogłoszenie również w języku angielskim) oraz włączanie w komisje konkursowe członków zagranicznych PAN. Uważamy, że wybrany na dyrektora instytutu kandydat powinien być zobowiązany do publicznego udostępnienia koncepcji funkcjonowania instytutu, którą przedstawił w konkursie…”.

Czyli wypisz, wymaluj, to co rekomendowało przed kilkunastu laty Niezależne Forum Akademickie i czego nie wdrożono do systemu akademickiego, ale zmiana pokoleniowa spowodowała, że działania NFA [czyli oszołomów, frustratów, nieudaczników itp. jak nas nazywano] przynoszą po latach efekty.

Na razie w postaci należytego zauważenia problemu przez młodych, ale z nadzieją, że i decydenci w końcu to zauważą i zaczną wprowadzać w życie, bo inaczej zostaną zmieceni przez nową falę.

I jeszcze jeden powód do optymizmu :”Pracownicy naukowi PAN dostrzegają szereg problemów związanych z naruszaniem etyki zawodowej w ich instytutach. Najczęściej wskazywano na problemy związane z mobbingiem (nękaniem) w miejscu pracy (24%), nepotyzmem (16%), prowadzeniem nierzetelnych badań naukowych (15%) oraz przygotowywaniem nierzetelnych recenzji (12%) „ choć to dostrzeganie nie jest jak widać powszechne.

Młodzi powinni dostrzegać lepiej, nie tylko dlatego, że wzrok mają zwykle lepszy. Tym niemniej zauważają to czego decydenci nie chcą dostrzegać, stąd kompletne pomijanie w dyskusjach nad stanem i reformami nauki tych, którzy te patologie akademickie nagłaśniają od lat.

Podkreślić trzeba brak choćby jednej konferencji poświęconej patologiom akademickim w ramach prac nad ustawą o nauce i szkolnictwie wyższym !

Rolę mobbingu w destrukcji nauki w Polsce [ także w PAN – https://wobjw.wordpress.com/2009/12/31/mobbing-panowski/ ] podkreślałem co najmniej od początku wieku w przestrzeni publicznej [internetowej], prowadzę serwis Mobbing akademicki-mediator akademicki [https://nfamob.wordpress.com/], napisałem też książkę Mediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim – tak ‚ na papierze’ jak i dostępną za darmo w internecie https://blogjw.files.wordpress.com/2012/01/mediator-akademicki-jako-przeciwdziac582anie-mobbingowi-w-c59brodowisku-akademickim.pdf , nie tylko o zjawisku, ale i sposobach jego ograniczenia i dopiero teraz ten problem zaczyna być zauważany, choć dawno wykazywałem, że mobbing skuteczniej niż brak pieniędzy może paraliżować działalność naukową !

Fakt, że w ostatnich latach zaczęto wprowadzać w sektorze akademickim politykę antymobbingową, powoływać komisje antymobbingowe,  a także mediator do rozwiązywania problemów akademickich znalazł się także w zapisach ustawy o nauce i szkolnictwie wyższym.

I to jest pewien postęp, choć nie taki jaki winien być.

Podobnie rzecz ma się z nepotyzmem ( rozczulająca wręcz polityka pro-rodzinna prowadzona na wielu uczelniach), którego ze względu na brak mobilności nie da się łatwo wykorzenić – nawet jakby się chciało. Samymi zapisami ustawowymi tego nie da się zrobić, szczególnie jeśli zapisy nie są kompatybilne.

Powodem do niepokoju jest poziom naruszania zasad etyki zawodowej, szczególnie w związku z kwestią współautorstwa wyników naukowych’ co skłania młodych naukowców do rekomendowania szkoleń z etyki zawodowej, ‚obowiązkowych dla wszystkich pracowników PAN, szczególnie tych sprawujących funkcje kierownicze ‚. co w pełni należy popierać i rekomendować także dla uczelni, co zresztą czyniłem od lat i nadal czynię.

Kiedyś składałem propozycję wykładów z etyki akademickiej na UJ i nie tylko na UJ, a nawet dosadnie rekomendowałem rektorom UJ powołanie Instytutu Odchamiania Kadry Profesorskiej [ https://blogjw.wordpress.com/2013/10/12/uczelnie-na-froncie-walki-o-dobre-wychowanie/], ale oni w swej etyce – czytaj w jej zaprzeczeniu -byli solidarni, gdy solidarnych ze mną nie było, więc problem pozostał, a nawet się rozszerzył, ku hańbie środowiska akademickiego i zapaści nauki w Polsce

Jeszcze w PRLu Kabaret Dudek nawoływał : „Chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom https://blogjw.wordpress.com/2013/10/12/uczelnie-na-froncie-walki-o-dobre-wychowanie/

I co ? I nic. PRL się skończył, zaczął się PRL-bis – chamstwo pozostało, a siły i godności osobistej na uczelniach – ani na lekarstwo, więc niby kto może się mu przeciwstawić skutecznie ?

W patologiach tkwi wielka siła degradacji nauki w Polsce, co wykazuję w setkach tekstów umieszczanych na blogu [Blog akademickiego nonkonformisty – https://blogjw.wordpress.com/] , w 13 już tomach ‚Moich bojów‚ [dostępne w pdf na tym blogu], a także w monitoringu patologii przedstawianym w serwisach ETYKA I PATOLOGIE POLSKIEGO ŚRODOWISKA AKADEMICKIEGO – http://nfaetyka.wordpress.com/ , Mobbing akademickie – mediator akademicki – http://nfamob.wordpress.com/ gdzie zainteresowanych tematyką patologii akademickich odsyłam, podkreślając, że brak kultury pracy to poważna bolączka polskich instytucji naukowych, znacznie dotkliwsza od bolączki finansowej.

Samoregulacja środowiska akademickiego ?

uni

Samoregulacja środowiska akademickiego ?

Trwają prace nad nową ustawą o szkolnictwie wyższym, aby ta przeniosła polskie uczelnie z równi pochyłej po której się staczają, na drabinę prowadzącą na akademickie szczyty.

Niestety do tej pracy zostały wytypowane jedynie zespoły krajowych,[ https://nkn.gov.pl/] etatowych pracowników nauki – beneficjentów, rzecz jasna, tego patologicznego, staczającego się coraz bardziej w dół systemu akademickiego.

Czy dojdzie do jakiejś metamorfozy tych pracowników, aby opracowali ustawę, która dla nich nie mogłaby być przyjazna ?

Ja w to wątpię i od lat postulowałem i w życie wprowadzałem[ np. https://nfawww.wordpress.com/category/akcje-nfa/] zaangażowanie do takich działań polskiej diaspory akademickiej rozsianej po całym świecie, także na samym olimpie akademickim.

Niestety woli decydentów, aby taka filozofię wcielić w życie nie było i nie ma.

Spośród trzech zespołów pracujących nad założeniami nowej ustawy jedynie zespół Instytutu Allerhanda ( http://ustawa20.allerhand.pl/wp-content/uploads/2017/02/Reforma_nauki_i_akademii_w_Ustawie20_Instytut_Allerhanda.pdf) przedstawia propozycje radykalne, zmieniające zasadniczo obecny system.

Dość łatwo w ich założeniach można zauważyć też postulaty Niezależnego Forum Akademickiego sprzed lat kilkunastu [http://www.nfa.pl/articles.php?topic=48] jak. np. zniesienie habilitacji i profesory prezydenckiej, wieloetatowości, chowu wsobnego czy wymuszenia mobilności.

Udokumentowane przez NFA bariery dyskryminacyjne dla Polonii akademickiej są zresztą w tym projekcie cytowane, a walka z nimi w ustawie postulowana.

Przed kilkunastu laty, za moje działania na rzecz rzeczywistej naprawy systemu w tym kierunku, byłem atakowany przez wysoko postawionych decydentów nauki – dziś niektórzy zamierzają iść podobną drogą. Szkoda, że kilkanaście (co najmniej) lat zmarnowano.

Nie znaczy to jednak, że projekt Allerhanda jest znakomity i nie ma wad. Ma wady i to istotne i nad istotą jednej z nich nieco się pochyle. http://ustawa20.allerhand.pl/wp-content/uploads/2017/02/Reforma_nauki_i_akademii_w_Ustawie20_Instytut_Allerhanda.pdf

Rzecz dotyczy m. in. tzw. samoregulacji środowiskowej, sytuowanej w projekcie poza ustawą, ale obrazującej zdumiewającą filozofie autorów projektu.

Autorzy piszą s.20 –[Samoregulacja] Szereg kwestii dodatkowych powinno znaleźć się poza ustawą jako materia samoregulacji środowiskowej. Narzędziem takiej samoregulacji może być Kodeks Dobrych Praktyk Akademickich, stanowiący zbiór dobrych praktyk i standardów etycznych, którego treść byłaby ustalana (i periodycznie aktualizowana) przez przedstawicieli środowiska akademickiego oraz otoczenia społecznogospodarczego”.

No cóż, wielokrotnie pisałem o tym jaki mamy urodzaj na kodeksy i komisje etyczne [ np. https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/urodzaj-na-akademickie-kodeksy-etyczne/] i jak nisko spada poziom etyczny środowiska akademickiego, podobnie jak i autorów tych kodeksów, czy członków tych komisji. [https://blogjw.files.wordpress.com/2012/01/etyka-i-patologie-polskiego-c59brodowiska-akademickiego.pdf].

Przez jakiś czas w MNiSW szefem komisji Dobrych Praktyk Akademickich był prof. Jan Hartman, zarazem profesor od etyki na UJ. Poziom etyczny i złe praktyki przez tego profesora stosowane są dość powszechnie znane, ale to on stał na straży tych „dobrych praktyk” i musiałem stracić sporo czasu, aby zasiać przynajmniej wątpliwości u decydentów, czy te dobre praktyki nie są czasem złe.[https://blogjw.wordpress.com/2013/06/03/impresje-na-temat-niedobrych-praktyk-akademickich/]

W końcu chyba się udało i prof. Hartman przestał stać na straży tak rozumianych dobrych praktyk, a i zespół wkrótce też rozwiązano, ale i tak dobrych praktyk nie poprawiono, bo te, które ja proponowałem nikt nie chciał wprowadzić w życie.

Zresztą wcale się temu nie dziwię, bo beneficjenci tego patologicznego systemu musieliby być skierowani na zieloną trawkę, a oni wolą etaty i poznawanie na koszt podatnika egzotycznych krajów, gdzie czasem zielonej trawy nie ma, ale można się zrelaksować na drodze do rzekomego poznawania dobrych praktyk akademickich ( i nie tylko).

Zespół Allerhanda nie podał w swych założeniach czy/jak zamierza dokonać transformacji wstecznej – tzn. przekształcenia korporacji oszukujących i oszukiwanych, która się ukształtowała przez lata w systemie akademickim [https://blogjw.wordpress.com/2016/10/22/nie-nadaje-sie-do-korporacji-oszukujacych-i-oszukiwanych/], zastępując niezbyt już pożądaną przez postępowców korporację nauczanych i nauczających poszukujących razem prawdy.

Bez takiej transformacji, moim zdaniem, pozytywna reforma nie ma żadnych szans na realizację.

Czy obecna korporacja sama ma dokonać takiej samoregulacji ? Jest rzeczą jednak znaną, że postępowcy nie chcą wracać do przeszłości, a prawdy się boją bardziej, niż diabeł święconej wody – więc trudno takiej zmiany oczekiwać.

Trzeba mieć przy tym na uwadze, że sam Instytut Allerhanda też czasem nie nadąża za dobrymi praktykami [ https://blogjw.wordpress.com/2016/06/12/usmiercanie-dziennikarstwa-internetowego-w-interesie-publicznym/], więc nie zawsze może świecić dobrym przykładem.

Zatem można rzec, że samoregulacja środowiska akademickiego to nie jest dobry pomysł i nie da się go zrealizować pozytywnie. Potrzebne są siły zewnętrzne, aby opaczne środowisko akademickie skierować na właściwe tory, ustawić do pionu.

I to by było na tyle, dokonując samoregulacji indywidualnej, bo temat to tak obszerny, że na jego pełne omówienie miejsca na dysku by nie starczyło, ani czasu na antenie.

Żółwie tempo naprawiania (?) systemu nauki w Polsce

EKN

Żółwie tempo naprawiania (?) systemu nauki w Polsce

Ministerstwo Nauki po 10 latach od postulatu NFA rozpoczyna plan wdrażania na polskich uczelniach Europejskiej Karty Naukowca i Kodeksu postępowania przy rekrutacji pracowników naukowych ( http://ec.europa.eu/euraxess/pdf/brochure_rights/kina21620b8c_pl.pdf). No cóż lepiej późno niż wcale, ale 10 lat stracono !

NFA było pierwszą organizacją ( i to niezależną), która zwróciła uwagę na ten dokument i postulowała (6 dni po przyjęciu tego dokumentu przez Komisję Europejską !) aby zasadne zapisy tej karty wdrożyć do systemu nauki w Polsce.

Było to w czasie gdy Polska wstąpiła do UE, a system w Polsce był bardziej kompatybilny z systemem Białorusi, Ukrainy, Mołdawii a nawet Mongolii i Korei Północnej, niż z systemem Anglii, Francji, Włoch czy Holandii (https://wobjw.wordpress.com/2010/01/03/prof-dr-hab-dozywotni/).

Postulat wdrożenia Karty był rodzajem nacisku obywatelskiego na tworzących właśnie nową ustawę o szkolnictwie wyższym, aby poszli w kierunku systemu zachodniego (mimo jego wad), a nie wschodniego (post-sowieckiego). Niestety był to głos wołających na puszczy. Przeforsowano ustawę tzw. prezydencką, później nowelizowaną, ale jak wskazują jej rezultaty prowadzącą do kryzysu uniwersytetu i stawiającą nas na peryferiach Europy, mimo dużego potencjału intelektualnego Polaków.

Przypomnijmy główne tezy stanowiska NIEZALEŻNEGO FORUM AKADEMICKIEGO w sprawie projektu ustawy ‚Prawo o szkolnictwie wyższym’ w świetle ‚Europejskiej Karty Naukowca i Kodeksu Postępowania przy Zatrudnianiu Naukowców’.( http://www.nfa.pl/articles.php?id=73 z dnia 2005-03-19)

„ ….2.Projekt ustawy ‚Prawo o szkolnictwie wyższym’, nad którym obecnie pracuje sejmowa Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży jest niezgodny z filozofią oraz konkretnymi zapisami w/w Karty. W projekcie polskiej ustawy brak jest jednoznacznych zapisów odnoszących się do tak podstawowych spraw w funkcjonowaniu nauki i edukacji wyższej, takich jak:
jawność dorobku naukowego,
• przejrzystość kryteriów i rezultatów oceny nauczycieli akademickich i jednostek uczelnianych,
• rekrutacji nauczycieli akademickich na podstawie otwartych konkursów przy zachowaniu zasady równego traktowania kandydatów,
• przejrzystość zasad przydziału funduszy na badania i jawność rezultatów badań,
• obowiązek opracowania planów rozwoju zawodowego nauczycieli akademickich,
• stymulowanie odpowiednimi regulacjami prawnymi mobilności naukowców, która winna być doceniana przy zatrudnianiu i ocenie pracowników oraz przy przydzielaniu funduszy na badania,
• dostęp do procedur odwoławczych we wszystkich kwestiach związanych z zatrudnieniem i finansowaniem
• możliwość korzystania z pomocy niezależnego od władz mediatora akademickiego w rozwiązywaniu konfliktów….”

W imieniu Niezależnego Forum Akademickiego takie stanowisko podpisało wówczas 9 osób, w tym 5 pracujących poza granicami kraju ! Wielu popierało to stanowisko http://www.nfa.pl/articles.php?topic=32 , ale ze względu na obyczaje w polskim systemie akademickim (nadal zakorzenione w represyjnym systemie komunistycznym) swych opinii nie zamierzało ujawniać publicznie.

Karta niebawem została podpisana przez NFA ( http://www.nfa.pl/articles.php?topic=32 , http://ec.europa.eu/euraxess/index.cfm/rights/charterAndCode) a szerszą analizę zasadności wprowadzenia Karty w Polsce przedstawiłem w książce – Drogi i bezdroża nauki w Polsce (http://www.nfa.pl/skany/drogi.pdf), ale dopiero w tym roku MNiSW ogłosiło, że rozpoczyna plan wdrażania na polskich uczelniach Europejskiej Karty Naukowca i Kodeksu postępowania przy rekrutacji pracowników naukowych” (http://www.nauka.gov.pl/aktualnosci-ministerstwo/ministerstwo-nauki-rozpoczyna-plan-wdrazania-na-polskich-uczelniach-europejskiej-karty-naukowca-i-kodeksu-postepowania-przy-rekrutacji-pracownikow-naukowych.html),  

argumentując m. in. „Przyjazne środowisko pracy w świecie nauki jest kluczowe nie tylko, żeby przestrzegać reguł etycznych, ale też, by nie tracić talentów i promować doskonałość w nauce. Wdrożenie Karty i Kodeksu może pomóc uczelniom w przygotowaniu własnych strategii dotyczących standardów zatrudniania i rozwoju naukowego – mówi minister nauki. – Same zalecenia etyczne często okazują się niewystarczające, jeżeli pozostają na papierze i nie są skutecznie wdrażane – dodaje prof. Lena Kolarska-Bobińska”

Wiele czasu MNiSW potrzebowało, aby zauważyć te oczywistości, a uczelnie przez lata stanowią nieprzyjazne ( lub całkiem zamknięte) środowisko pracy, szczególnie dla nie-swoich i lepszych od posadowionych na etatach w wyniku ustawionych na nich konkursów.

Przez ostatnie 10 lat, które upłynęły od daty ogłoszenia Karty i postulatu NFA, a także w latach wcześniejszych, m. in. rekrutowano nauczycieli akademickich głównie na podstawie faktycznie zamkniętych konkursów ustawianych na konkretnego kandydata na etat przy braku zachowaniu zasady równego traktowania kandydatów, przy braku dostępu do procedur odwoławczych w kwestiach związanych z zatrudnieniem i finansowaniem. Zupełnie nie stymulowano mobilności naukowców preferując chów wsobny stanowiący źródło wielu patologii akademickich i prowadzący do uwiądu nauki w Polsce.

Fatalne tendencje prowadzące do kryzysu uniwersytetu w Polsce zostały zauważone po latach także przez profesorów https://jubileusz650uj.wordpress.com/2014/11/17/jozef-wieczorek-kryzys-uniwersytetu-w-ujeciu-polemicznym-z-prof-piotrem-sztompka/ 

ale zwykle dopiero po przejściu na emeryturę, kiedy ich kariera naukowa dobiega końca. Należałoby się zapytać – czemu zrobili karierę w nauce skoro takich oczywistości nie byli w stanie/ w odwadze zauważyć i im zapobiec ?

Widać na szczyty akademickie w tym systemie wdrapują się osoby mierne intelektualnie, a przede wszystkim moralnie.

Czy MNiSW rzeczywiście wdroży w życie akademickie zasadne wytyczne Karty skoro przez tyle lat się ociągało ? Można mieć wątpliwości, tym bardziej, że beneficjenci dotychczasowego patologicznego systemu wcale się nie kwapią do zmian, a pozorowana polityka akademicka MNiSW nie budzi zaufania, nawet wśród zwolenników reformy systemu.

MNiSW od lat niby walczy z plagiatami – a jakoś nie widać aby plaga plagiatów się zmniejszała, niby walczy z wieloetatowością – a wieloetatowców mamy nadal moc, przy jednoczesnym bezrobociu lepszych od nich, niby walczy z nepotyzmem – a klany rodzinne nadal rządzą uczelniami, niby walczy o wysokie standardy edukacji wyższej – a ta jest coraz niższa.

Można mieć niemal pewność, że jak MNiSW nie podniesie swego poziomu, to i poziom nauki w Polsce się nie podniesie. Jak system jest upolityczniony i uzależniony od ministerstwa, to niemoc ministerstwa przekłada się na niemoc uczelni i mierne efekty ich działalności. Minister co prawda zauważa, że zalecenia ‚okazują się niewystarczające, jeżeli pozostają na papierze i nie są skutecznie wdrażane‚, ale czemu na to zauważenie MNiSW potrzebowało tak wiele czasu ? Przecież trzeźwo myślący ludzie, nawet bez wykształcenia wyższego ( a raczej przede wszystkim ci bez wykształcenia wyższego) zauważali to od zawsze. A takich ludzi (nawet z wyższym wykształceniem i doświadczeniem, których nieco jeszcze pozostało, choć zwykle poza systemem) ani ministerstwo, ani podlegające mu uczelnie z nazwy wyższe, nie zamierzają tolerować .

I jak tu można mieć zaufanie do ministerstwa ( i podlegających mu uczelni z nazwy wyższych), że wdroży w życie i to ze skutkiem pozytywnym – to co planuje ?

10 lat NFA

choinka 2014

http://www.nfa.pl/

 

NFA się rodzi – Moc truchleje!

 

NFA się rodzi – Moc truchleje!

 

Jakoś tak w okolicach Świąt Bożego Narodzenia dzieją się rzeczy niezwyczajne, a nawet takie, które określają nasze dalsze życie.

Ja, jeszcze w czasach PRL, u jego schyłku, gdy już zdychał, dostałem przed Wigilią wyrok na resztę życia – oskarżenie anonimowej (do dnia dzisiejszego) komisji akademickiej o psucie młodzieży, o niewłaściwą (dla systemu PRL) postawę obywatelską i etyczną. Ponieważ ‚cykuty’ nie zamierzałem wypić, bo psucie młodzieży to była moja pasja życia i uznałem to za wyróżnienie, docenienie mojej działalności – problem pozostał.

Po takiej transformacji jaka kilka lat później nastąpiła, jeszcze te oskarżenia zostały wzmocnione. System się bronił!

Przed 5 laty., tak po prostu w wigilię Wigilii, ataku dokonał Herod w randze rektora największej polskiej uczelni, który uderzył w ramach działań operacyjnych prowadzonych przeciwko mnie na okoliczność rodzenia się Niezależnego Forum Akademickiego. Jasne, że na samą zapowiedź narodzin Wolnej Myśli Akademickiej rządzących nauką starch ogarnął wielki. Nie czekając nawet na Nowy Rok rozpoczęto Jasełka Akademickie.

Miło było się zapoznać wkrótce z uzasadnieniem działań herodowych – podniesiono mnie do rangi Głównego Destablizatora Życia Akademickiego w Polsce ! Tak, tak. W PRL zarzucano mi stopniowo – destabilizowanie zakładu, potem instytutu, następnie wydziału, a w końcu uczelni. Po latach, mimo odejścia z pola widzenia, spotyka mnie taki AWANS! Całe życie akademickie w Polsce może się przeze mnie popsuć ?! (jakby nie było popsute ?)

Znowu na Wigilię wyróznienie ! I to tak jakby otrzymanie buławy marszałka – nieprawdaż. W końcu tu chodzi o pozycję czołową. Zdolną do zachwiania systemu. Potęga wielka.

Okazuje się , ze istnieje obawa, że cały system akademicki – tak pieczołowicie tworzony w Polsce Ludowej i przeniesiony bez zmian do III RP- może się załamać pod moim wpływem ! Widać jednak jaki to słaby system, mimo że tworzony przez tak liczne gremia rektorskie, z całą rzeszą polityków.

Niezależne słowo jak widać nadal ma taką moc, że –

Moc Truchleje.  

W Wigilię podobno i zwierzęta mówią ludzkim głosem. Rzecz w tym, że wielu ludzi, szczególnie akademickich, jakby całkiem się odczłowieczyło. Na ludzkie odruchy, nie tylko na ludzki głos, bynajmniej ich nie stać, nawet na Wigilię. I to jest wielki problem, niestety nie uwzględniany w planowanych reformach systemu.  

Jak uczłowieczyć kadry akademickie ?

Warto to pytanie sobie zadać

podczas rozmyślań świątecznych.

5 lat minęło

5 lat minęło

Mija 5 lat od momentu zajęcia swojego miejsca w cyberprzestrzeni przez  Niezależne Forum Akademickie.

Nie był to okres łatwy. Forum nie było pożądane przez decydentów akademickich, którzy do dnia dzisiejszego uważają, że to tylko oni są środowiskiem akademickim ( Patrz projekt strategii rozwoju szkolnictwa wyższego – projekt rektorski, zwany środowiskowym).

Ze środowiskiem akademickim – od nich niezależnym od samego początku rektorzy podjęli walkę (słynne jasełka akademickie) ale jak widać przegraną.

Mimo zaangażowania Herodów z najwyższej półki – porażka ewidentna. Widać, że zarówno do konstrukcji, jak i do destrukcji zbytnich kwalifikacji rektorzy nie mają. Partactwo roboty jak zwykle.

Trudno się temu dziwić, w końcu są to beneficjenci negatywnej selekcji kadr w czasach PRL jak i po-PRLowskich, kiedy heroicznie walczono o to aby wolna myśl tępiona przez komusze władze na uczelnie nie zdołała wrócić. I takie głównie ‚sukcesy’ na swoim podwórku autonomicznym rektorzy mają, ale na całe szczęście cyberprzestrzeń jest jak do tej pory poza ich zasięgiem.

Istnienie internetowego, niezależnego forum, to chyba jest jedyna różnica między światem akademickim PRL i obecnym, ale nie jest to zasługa polskich decydentów akademickich, a raczej ich bezradności.

Mimo braku środków, braku wsparcia (jego mikroskopijnych rozmiarów), mimo działania V kolumny – NFA trwa i rozwinęło się w całą strefę NFA, którą nie tak łatwo zdezintegrować mimo licznych działań operacyjnych.

NFA mogłoby odgrywać dużo większą rolę w życiu akademickim Polski, gdyby środowisko akademickie nie było tak zniewolone, tak konformistyczne, tak oportunistyczne, tak tumiwisiskie, jak jest. A jest takie, bo takie miało być w zamierzeniach władzy komuszej i to się jej w niemałym stopniu udało.

Mimo zmian w ciągu ostatnich 20 lat – środowisko akademickie pozostało na swoich pozycjach, okopało się według założeń strategicznych wypracowanych w PRL.

NFA dotyka problemów wrażliwych/drażliwych i samo jego istnienie drażni zarządzających nauką w Polsce. I to w szczególności tych szczebla podstawowego – uczelnianego, bo na górze nawet dało się zauważyć nie tylko zainteresowanie, ale i aprobowanie przynajmniej niektórych działań NFA.

NFA mogłoby odgrywać dużo większą rolę w życiu akademickim, gdyby jego sympatycy  zdołali opuścić swoje podręczne strusiówki i otwarcie podjęli działania na rzecz zreformowania tego, co się zreformować nie chce. Ale jak widać lata spędzone z podręczną strusiówką zrobiły swoje i jej mieszkańcy nie mają siły aby głowy z piasku wydobyć, zobaczyć jaka jest rzeczywistość, usłyszeć to co jest na wolnej przestrzeni słyszalne. Doprawdy budzi podziw odwaga osobista chowających głowy w piasek.

Kto tego nie docenia – niech sam spróbuje ! Ja takiej odwagi nie mam, więc jestem skazany na życie z podniesioną głową, która jest narażona na kosy drużyn Herodów, maczugi wodzów plemion akademickich, no i agentów V kolumny.

Ile to może tak jeszcze trwać ? Trudno być prorokiem. Ja nadziei nie mam, żeby coś się w najbliższym czasie zmieniło. Zmieniły się pokolenia a to wszystko nadal trwa w strusiówkach, więc chyba tak pozostanie na wieki .

Nie sądzę abym dotrwał do 10 rocznicy NFA , dobrze abym jeszcze pociągnął rok, czy może dwa, i tylko cud może sprawić aby było inaczej.

5 lat to miła rocznica, ale kontekst sprawia, że nie ma się ochoty na zapalenie świec na jubileuszowym torcie, ani nawet na przyżądzanie tortu.
Co najwyżej trzeba się zadowolić toastem – lampką wina przed lustrem, bo inni, w tym także tzw. sympatycy NFA nawet w lustro nie chcą spojrzeć, bo trzeba by wyciągnąć głowę ze strusiówki ! .

I to by było na tyle, bo na więcej nie może być !

Czy polskie szkoły wyższe przetrwają do 2030 r. ?

IMG_6786

Czy polskie szkoły wyższe przetrwają do 2030 r. ?

Takie pytanie postawiłem na forum NFA – niestety bez odpowiedzi. Ja nie jestem pewien czy szkoły wyższe przetrwają realnie, jakkolwiek budynki z napisami ‚uniwersytet’ , ‚akademia’, ‚szkoła wyższa’ zapewne będą istnieć. Każdy widzi, jak wiele takich budynków w ostatnich latach powstało i jak wiele takich napisów na nich umieszczono. Sejm, jak łatwo sprawdzić, w ostatnich latach głównie pracował nad zmianami szyldów szkół i wiele szkół wyższych przezwano akademiami, a wiele akademii – uniwersytetami. To rzeczywiście imponująca praca, chociaż na świecie jakoś niedoceniona, bo naszych uczelni niemal nie ma na listach tych uczelni, które cokolwiek znaczą.

Uczelnie z nazwy wyższe jednak nie muszą być realnie wyższe od szkół formalnie niższych, tak jak profesor nie zawsze musi być mądrzejszy od maturzysty.

Na IV Kongresie Obywatelskim, jak słuchalem tegorocznej maturzystki i wieloletniego rektora,  odniosłem wrażenie, że maturzystka ma więcej w głowie. Jest jednak obawa czy zdoła tą głowę ocalić po przejściu przez dalsze etapy naszej edukacji.

Maturzystka sama twierdzi, że szkoła nic nie uczy, z wyjątkiem pisania i czytania w pierwszej klasie, ale jak szkoła niższa nie jest w stanie zaszkodzić mądrej głowie to jest nie najgorzej.

Niestety szkoły z nazwy wyższe mają większe możliwości oddziaływania i stosują bardziej wyrafinowane metody, przed którymi nie wszyscy potrafią się obronić. Niepoprawnych nadal wykluczają, odstawiają do magazynu, czy do piwnicy. Może w takich refugiach jednak szkoły wyższe przetrwają ? Ale czy ktoś przeforsuje taką ustawę aby te formy przetrwalnikowe przywrócić do życia akademickiego ?

Póki co mamy założenia jedynie nowelizacji ustawyktóra okazała się bublem przed czym przestrzegałem bezskutecznie przed pięciu laty.

np. Ustawa o szkolnictwie wyższym – czy kolejny bubel legislacyjny jest naprawdę pożądany?

Czy nowa ustawa o szkolnictwie wyższym da nam szanse na wyjście z czwartej ligi ?

Ustawa ta nie uchroniła szkolnictwa wyższego przed zapaścią, a jedynie wzmocniła pozoranctwo wyższe, które nie powinno przetrwać do roku 2030, ani nawet do 2010.

Dobre i to, że próbuje się coś zmienić. Jest w tej nowelizacji kilka zmian, które NFA proponowało, więc głos oddolny jest jednak słyszalny. Czy jednak nie zostanie zagłuszony podczas burzliwych debat decydentów ?

Dewizą IV Kongresu Obywatelskiego było ‚Razem wobec przyszłości’ ale środowisko akademickie jest tak zdezintegrowane, że chyba żadnej przyszłości nie widzi RAZEM, a jedynie osobno.