Obniżanie emerytur pełniącym służbę na rzecz totalitarnego państwa – krok w dobrym kierunku, ale za krótki

emerytury

Obniżanie emerytur pełniącym służbę na rzecz totalitarnego państwa

krok w dobrym kierunku, ale za krótki

IPN [http://ipn.gov.pl/pl/dla-mediow/komunikaty/40996,Informacja-Archiwum-IPN-dotyczaca-tzw-ustawy-dezubekizacyjnej.html Informacja Archiwum IPN dotycząca tzw. ustawy dezubekizacyjnej ] potwierdził dotąd fakt pełnienia służby na rzecz totalitarnego państwa przez ok. 50 tysięcy byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL. Ci mogą mieć obniżone emerytury i renty na mocy tzw. ustawy dezubekizacyjnej. Poinformowano jednocześnie, że „w przypadku 109 497 osób, po kwerendzie przeprowadzonej w dostępnych i aktualizowanych pomocach ewidencyjnych Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, nie odnaleziono dokumentów osobowych” .

Rzeczpospolita za PAP podaje ponadto -” Ustawa dezubekizacyjna: ok. 50 tys. osób może mieć obniżone emerytury [http://www.rp.pl/Praca-emerytury-renty/307149979-Ustawa-dezubekizacyjna-ok-50-tys-osob-moze-miec-obnizone-emerytury.html#ap-1]

Przepisami ustawy ma być także objęta kadra naukowo-dydaktyczna, naukowa, naukowo-techniczna oraz słuchacze i studenci m.in. Centrum Wyszkolenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Legionowie, Wyższa Szkoła Oficerska MSW w Legionowie, Szkoła Chorążych Milicji Obywatelskiej w Warszawie, a także Wydział Pracy Operacyjnej w Ośrodku Doskonalenia Kadry Kierowniczej MSW w Łodzi.

Niestety nie ma mowy o kadrze naukowo-dydaktycznej, naukowej, naukowo-technicznej oraz słuchaczach i studentach innych jednostek naukowych i dydaktycznych, która w randze tajnego współpracownika (różnego rodzaju) czy jawnej, przewodniej siły narodu, służyła na rzecz totalitarnego państwa i niszczenia potencjału intelektualnego i moralnego zniewolonych obywateli PRLu. Zanik elit i luka pokoleniowa na uczelniach w III RP to głównie efekt tej służby.

Co więcej, ta kadra często nie jest znana z imienia i nazwiska, bo np. pod weryfikacjami kadr akademickich (pod batutą SB i PZPR) w latach 80-tych się nie podpisywała z imienia i nazwiska ! A co gorsze beneficjenci weryfikacji do tej pory za żadne skarby nie chcą ich poznać !

Na ogół nie ma ich także w opracowaniach IPN, który ma problemy z udokumentowaniem/oceną strat wojennych wojny jaruzelsko-polskiej. [ https://blogjw.wordpress.com/2017/06/24/kiedy-poznamy-straty-wojenne-wojny-jaruzelsko-polskiej/] poniesionych szczególnie na froncie akademickim.

Mimo, że „USTAWA z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu” mówi:

Mając na względzie: – zachowanie pamięci o ogromie ofiar, strat i szkód poniesionych przez Naród Polski w latach II wojny światowej i po jej zakończeniu, – patriotyczne tradycje zmagań Narodu Polskiego z okupantami, nazizmem i komunizmem, – czyny obywateli dokonywane na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego i w obronie wolności oraz godności ludzkiej, obowiązek ścigania zbrodni przeciwko pokojowi, ludzkości i zbrodni wojennych, – a także powinność zadośćuczynienia przez nasze państwo wszystkim pokrzywdzonym przez państwo łamiące prawa człowieka, jako wyraz naszego przekonania, że żadne bezprawne działania państwa przeciwko obywatelom nie mogą być chronione tajemnicą ani nie mogą ulec zapomnieniu – stanowi się, co następuje….

Rozdział 1 Przepisy ogólne Art. 1. Ustawa reguluje:

1) ewidencjonowanie, gromadzenie, przechowywanie, opracowywanie, zabezpieczenie, udostępnianie i publikowanie dokumentów organów bezpieczeństwa państwa, wytworzonych oraz gromadzonych od dnia 22 lipca 1944 r. do dnia 31 lipca 1990 r., a także organów bezpieczeństwa Trzeciej Rzeszy Niemieckiej i Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, dotyczących:

a) popełnionych na osobach narodowości polskiej lub obywatelach polskich innych narodowości w okresie od dnia 8 listopada 1917 r. do dnia 31 lipca 1990 r.: – zbrodni nazistowskich, – zbrodni komunistycznych, – innych przestępstw stanowiących zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne,

b) innych represji z motywów politycznych, jakich dopuścili się funkcjonariusze polskich organów ścigania lub wymiaru sprawiedliwości albo osoby działające na ich zlecenie, a ujawnionych w treści orzeczeń zapadłych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (Dz. U. z 2015 r. poz. 1583), …”

Np. nie ma chyba wątpliwości, że polityczne weryfikacje kadr akademickich lat 80-tych przeprowadzane były na zlecenie organów totalitarnego państwa w celu usunięcia osób niewygodnych, nie rokujących nadziei na konstruktywną budowę czy choćby wspieranie tego państwa a anonimowe do tej pory orzeczenia wobec osób wydalonych z uczelni do tej pory nie zostały uznane za nieważne, a zresztą są na ogół pomijane w badaniach historycznych, w tym w badaniach IPNu.

Pokrzywdzeni w wyniku tych zbrodni komunistycznych – bo jak to inaczej nazwać – którym nie przysługiwało odwoływanie się do sądów od fałszywych, sfingowanych oskarżeń/opinii, mimo skazywania ich, jak się nieraz po latach okazuje, na dożywotni niebyt na uczelniach [wilcze bilety !], nie funkcjonują w polskiej pamięci, także w pamięci beneficjentów tych czystek porażonych amnezją i zasłużonych dla zacierania śladów czystek.

Widać to najlepiej w opiniach nawet najwyższych hierarchów akademickich, którzy ostanie czystki w środowiskach akademickich wiążą z rokiem 1968 (sic !) [https://blogjw.wordpress.com/2017/03/05/nie-tylko-zabory-wojny-i-rok-1968/ ;https://blogjw.wordpress.com/2017/05/21/moim-marzeniem-jest-poznanie-historii-i-mechanizmow-niszczenia-elit-w-prliii-rp/ ] a potem zdaje się miała następować liberalizacja systemu, jak to interpretują najwięksi etatowi historycy III RP.

W opracowaniach historycznych, nie wyłączając także IPN [https://blogjw.wordpress.com/2017/07/11/smutne-refleksje-nad-polityka-historyczna/], popularyzowanych w przestrzeni publicznej można spotkać się z tezami, że mimo powszechnej inwigilacji środowiska akademickiego to środowisko przeszło przez okres komunizmu – bezstratnie ( przynajmniej w niektórych ośrodkach), co tylko może dawać wsparcie dla służb państwa totalitarnego w walce o zachowanie dotychczasowych przywilejów ( także emerytalnych) – bo skoro tak znakomicie ochronili uczelnie – powierzone im do ochrony obiekty – przed stratami, to przywileje im się należą – nieprawdaż ?

Otóż nieprawda, bo nie ochronili przed stratami i z pomocą formalnie nie będących na służbie, ale służącym służbom i państwu totalitarnemu doprowadzili do poważnego osłabienie intelektualnego i moralnego polskiego społeczeństwa, co jest widoczne w dniu dzisiejszym, a niezdolność/niechęć poznania krzywdzących i pokrzywdzonych w państwie totalitarnym ( szczególnie w ośrodkach elito-twórczych ) jest najlepszym tego przykładem. [https://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/]

Nie jest realizowana „powinność zadośćuczynienia przez nasze państwo wszystkim pokrzywdzonym przez państwo łamiące prawa człowieka, jako wyraz naszego przekonania, że żadne bezprawne działania państwa przeciwko obywatelom nie mogą być chronione tajemnicą ani nie mogą ulec zapomnieniu”

Ani zadośćuczynienia, ani uchylenia tajemnicy zbrodni bezprawnych weryfikacji – nie ma, a zapomnienie – jest !

P.S.

Moje opinie (setki tekstów) , w szerszym kontekście, przedstawiane są w kilkunastu jest tomikach dotyczących służby na rzecz totalitarnego państwa i innych patologii akademickich, upadkowi zasad moralnych, często w tej służbie zakorzenionych:

 

Czy rektor UJ trafi na ścieżkę dyscyplinarną ?

CN.jpg

Czy rektor UJ trafi na ścieżkę dyscyplinarną ?

Kraków, 24 listopada 2016 r.

Rzecznik Dyscyplinarny Uniwersytetu Jagiellońskiego

Uniwersytet Jagielloński

ul. Gołębia 24

Kraków 31 -007

Sprawa Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego

i patologii nauczycieli akademickich tej uczelni

Niniejszym zgłaszam do rozpatrzenia przez rzecznika UJ bulwersującej wypowiedzi Rektora UJ prof. dr hab. med. Wiesława Nowaka na inaugurację nowego roku akademickiego „ Przyjmując na studia młodych ludzi w takiej ilości jak teraz, my ich oszukujemy. Przyjmujemy ich tylko po to, aby dostać dofinansowanie z budżetu państwa”…”. Jak to inaczej nazwać jeśli nie oszustwem? Uczelnia przyjęła go tylko po to, aby dostać  pieniądze. Po nic więcej.” [ Rektor UJ: finansowanie polskiej nauki jest jak budżet Legii Warszawa [WYWIAD] http://krakow.onet.pl/rektor-uj-wojciech-nowak-o-finansowaniu-polskiej-nauki-wywiad/4w4fgp]

Jest to moim zdaniem wypowiedź dla uczelni szkodliwa i pokazująca zarazem nihilizm akademicki, bądź co bądź rektora już drugiej kadencji, a zatem odpowiedzialnego za oszukiwanie, o którym sam mówi.

Moje teksty na ten temat

[Uroczyste inauguracje kolejnego roku oszukiwania ?https://blogjw.wordpress.com/2016/10/07/uroczyste-inauguracje-kolejnego-roku-oszukiwania/

Nie nadaję się do korporacji oszukujących i oszukiwanych

https://blogjw.wordpress.com/2016/10/22/nie-nadaje-sie-do-korporacji-oszukujacych-i-oszukiwanych/

Oszukiwanie jest chwalebne ?

https://blogjw.wordpress.com/2016/11/19/oszukiwanie-jest-chwalebne/]

przekazywane rzecz jasna drogą e-mailową do Rektora UJ, pozostały bez odpowiedzi i bez refleksji, a moim zdaniem Rektor swoim postępowaniem naruszał dobre praktyki akademickie skoro w kierowanej przez niego uczelni dochodziło do oszukiwania studentów z korzyściami materialnymi dla uczelni i jej etatowych nauczycieli.

Jak uzasadniam w swoich tekstach publicystycznych mamy tu do czynienia z ostatecznym wyparciem korporacji nauczanych i nauczających poszukujących razem prawdy (tak był definiowany uniwersytet w statucie UJ do r. 2000), przez korporację  oszukujących i oszukiwanych na drodze do zdobywania dyplomów i tytułów z jaką mamy dziś do czynienia.

Jednocześnie zgłaszam również do rozpatrzenia przez Rzecznika Dyscyplinarnego sprawy bezczynności rektora na mój list z 1 marca 2016 r. przedłożony na dzienniku podawczym UJ [List otwarty wyklętego [30 lat poza murami uczelni]

https://blogjw.wordpress.com/2016/03/01/list-otwarty-wykletego/]

dotyczący historycznej perspektywy staczania się UJ na obecne pozycje. Jest to też historia działalności Rzecznika Dyscyplinarnego, jako że znaczna część materiałów dotyczących mojej osoby została zaaresztowana przez władze uczelni właśnie po działaniach Rzecznika Dyscyplinarnego i do dnia dzisiejszego nie odzyskała wolności ze względu na rzekome obowiązywanie w tej materii do tej pory prawa z roku 1983 stojącego niejako ponad Konstytucją III RP. [https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/

https://wobjw.wordpress.com/tag/tajne-teczki-uj/]

Z tych haniebnych poczynań kolejni rektorzy nie chcieli się rozliczyć, nie byli w stanie swych obowiązków wykonać, przy aprobacie środowiska akademickiego niezdolnego do samooczyszczenia się z samopobrudzenia w czasach PRL.

Co więcej nie zdołano do tej pory zidentyfikować ani członków komisji politycznej weryfikacji kadr akademickich z r. 1986, ani też znaczenia słowa ‚ anonim’ [ https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/], mimo że UJ posiada katedrę językoznawstwa ! Co więcej w historii UJ nie zdołano zidentyfikować stanu wojennego, a tym bardziej jego skutków, mimo ze UJ posiada Wydział Historii i wielu etatowych historyków !

Rozpowszechnianie do tej pory ‚ Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego’ z 2000 r. dzieła obowiązkowego dla konkursu wiedzy o UJ winno być zakazane, a winni wydawania takich bredni winni być dyscyplinarnie ukarani.

[Lustracja dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego

https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/

List do Polskiej Akademii Umiejętności w sprawie wycofania z obiegu edukacyjnego ‚Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego’

https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/]

Bardzo proszę o informację – czy i kiedy sprawa zostanie podjęta przez Rzecznika, a jeśli nie zostanie to proszę o informację – jaka instancja w polskim systemie akademickim może ją rozpatrzeć.

Z poważaniem

Józef Wieczorek

d/w

Rzecznik dyscyplinarny MNiSW

mail

Prelekcja wiedeńska o karierach naukowych i roli Polonii akademickiej

plakat-jw

Prelekcja wiedeńska o karierach naukowych i roli Polonii akademickiej

Wiedeń, Instytut Polski , 6 listopada 2016 r.

(wykład i dokumentacja – Józef Wieczorek)

1

4

5

3

List otwarty do min. Jarosława Gowina w sprawie lustracji środowiska akademickiego

diably-akademickie

Kraków 7 września 2016 r.

Józef Wieczorek

30-069 Kraków

ul. Smoluchowskiego 4/1

Szanowny Pan

dr Jarosław Gowin

Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego

ul. Hoża 20, ul. Wspólna 1/3

00-529 Warszawa

List otwarty do min. Jarosława Gowina

w sprawie lustracji środowiska akademickiego

Gazeta Prawna (6 września 2016 r.) pod wiele mówiącym tytułem „Uczelnie nie muszą się bać ponownej lustracji kadry „ zamieściła informacje o reakcji MNiSW (wiceminister Aleksander Bobko) na postulat posła Jerzego Gosiewskiego dokonania lustracji środowiska akademickiego, które jak wiadomo do dnia dzisiejszego nie zostało należycie zlustrowane i dzielnie występowało przeciwko próbom lustracji sprzed ok. 10 lat. O lustrację tego środowisko apeluje także koło poselskie ‚Wolni i Solidarni’ Kornela Morawieckiego.(Apel Koła Poselskiego Wolni i Solidarni o przeprowadzenie lustracji środowiska akademickiegocentrumprasowe.pap.pl)

Niestety reakcja MNiSW jest przygnębiająca, jakkolwiek po odrzuceniu postulatu lustracji zapewne wielka radość zapanuje na uczelniach z początkiem nowego roku akademickiego, mimo że w wakacje nastroje akademickie były minorowe po ujawnieniu kolejnego światowego rankingu uczelni .

Wiceminister podaje, że podobno w 2006 r. uwzględniono rewizję kadry akademickiej wprowadzając obowiązek lustracyjny dla kadry kierowniczej wyższych uczelni. Niestety wiceminister nie podaje skutków tego bardzo ograniczonego uwzględnienia.

Czy kogokolwiek w wyniku tej rewizji odsunięto od edukacji w szkołach wyższych, aby kadra akademicka reprezentowała „najwyższe standardy etyczne” ?

Chciałbym przypomnieć , o czym piszę od lat w wielu moich tekstach ujawnianych publicznie

(Książki DROGI I BEZDROŻA NAUKI W POLSCE,Etyka i patologie polskiego środowiska akademickiego, KRYZYS UNIWERSYTETU, Mediator akademicki, Patologie akademickie po reformach, Patolologie akademickie pod lupą NFA dostępne w pdf na na stronie https://blogjw.wordpress.com/ gdzie również: Archiwum lustracyjne Tom A, Archiwum lustracyjne Tom B,Archiwum lustracyjne Tom C, Archiwum prasowe, Moje boje 1, Moje boje 2, Moje boje 3, Moje boje 4,Moje boje 5,Moje boje 6,Moje boje 7,Moje boje 8)

i przesyłanych także do ministerstwa, że obecne kadry akademickie formowane były w długotrwałym procesie negatywnej selekcji kadr, także pod kątem etycznym, stąd poziom etyczny tej kadry pozostaje wiele do życzenia i nie jest to poziom najwyższy, tylko niski, a czasem nawet poniżej poziomu.

Postulowałem dokonanie lustracji lustracji/weryfikacji środowiska akademickiego [ https://blogjw.wordpress.com/2016/08/20/potrzebna-lustracja-lustracji/] dokonywanej pod batutą utrwalaczy władzy ludowej (PZPR-SB) przez nomenklaturowe władze uczelni w czasie Wielkiej Czystki Akademickiej. Organizatorzy, jak i skutki tej czystki pozostają do tej pory nieznani ( znany mi przykład wzorcowej uczelni – UJ) i nie ma woli poznania tej akcji prowadzącej jasno do zapaści nauki i edukacji wyższej w III RP. Z przyczyn słabości intelektualnej, jak i moralnej uczelnie piszą swoje fałszywe historie i im bliżej końca PRL, tym bardziej zafałszowane ( przykład – osławione „Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” do tej pory autonomicznie nie wycofane z obiegu edukacyjnego- https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/).

Trudno wyprowadzić naukę/uczelnie z zapaści jak się nie ma wiedzy/nie ma chęci jej posiadania na temat istotnych przyczyn procesu dołowania/nurkowania do dna uczelni. [https://blogjw.wordpress.com/2016/08/18/polskich-uczelni-nurkowanie-do-dna/].

Ja temat podejmowałem, prezentowałem w wielu tekstach zebranych w kilkanaście już tomów dostępnych w internecie ( o czym ministerstwo informowałem) a kilka z nich także w formie „papierowej”, przekazywałem m. in. ministerstwu (dostępne w bibliotekach , także ministerstwa, także Sejmu) ale dyskusja na te niewygodne dla beneficjentów systemu i decydentów tematy – nie była prowadzona. Owszem byłem brutalnie atakowany za moje opinie na temat patologii środowiska akademickiego bazujące na wieloletnim monitoringu etyki i patologii, który prowadzę samojeden wobec braku zainteresowania środowiska poznaniem swego ciemniejszego oblicza.

Zdarza się, że rektorzy po przejściu na emeryturę potwierdzają moje opinie (zadowoleni, że teraz już mogą mówić prawdę, bo nic im nie grozi !), pomijając jednak swoje ‚zasługi’ dla tego stanu rzeczy.

Mój postulat zorganizowania Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich (POMPA), [https://nfaetyka.wordpress.com/2010/03/13/postulat-organizacji-osrodka-monitoringu-patologii-akademickich/] , który być może zdołał by ‚wypompować’ choć trochę tych patologii – został zignorowany. Patologie mają się dobrze, a ja ‚awansowałem’ w III RP na głównego destabilizatora polskiego środowiska akademickiego stabilnego patologiami.

Widać jak słabe jest to środowisko skoro jeden – nic nie znaczący- obywatel, wyklęty już w czasie Wielkiej Czystki Akademickiej ze środowiska, z wilczym biletem ważnym nadal mimo upływu czasu i ‚reform’, może takie środowisko o rzekomo najwyższych kwalifikacjach zawodowych i etycznych – zdestabilizować !

Natomiast mimo zaangażowania wielkich sił i środków akademickich/decydenckich mnie zdestabilizować nie zdołano ! Jestem stabilny swoimi wartościami i standardami etycznymi stanowiącymi zagrożenie dla patologicznych uczelni. Komentarz chyba zbyteczny.

Haniebna postawa części środowiska akademickiego w czasach PRL, której środowisko za żadne skarby nie chce poznać, to tylko jedna z patologii, ale jej utajnianie powoduje, że środowisko jest w tej hańbie niejako zakorzenione i nie potrafi się z tej niewoli wyzwolić.

Lekceważące podejście do lustracji ( w szerszym, nie tylko prawnym znaczeniu) środowiska akademickiego nie wróży dobrze przyszłości nauki i edukacji w Polsce.

W Gazecie Prawnej podawane są wzajemnie sprzeczne informacje – o zapewnianiu przez resort studentom i doktorantom dostępu do kształcenia przez nauczycieli o najwyższych kwalifikacjach zawodowych …. i jednocześnie że ‚ polityka kadrowa uczelni pozostaje w zakresie ich autonomii i nie podlega kontroli lub ocenie ze strony ministerstwa’.

Jeśli polityka kadrowa nie jest w gestii ministerstwa to oczywiste jest pytanie – po co nam takie ministerstwo ?

Uczelnie wybudowały sobie wspaniałe nieruchomości (aby podwyższyć warunki pracy i edukacji) i ‚nurkują do dna’, bo naukę i edukację tworzą ludzie a nie mury ! Ale takie kadry niezdolne do uprawiania nauki na wysokim poziomie i formowania studentów na poziomie są zatrudniane na etatach przez beneficjentów Wielkiej Czystki Akademickiej ( i ich sukcesorów) -zatrudniane autonomicznie w ramach fikcyjnych, ustawianych na nich konkursów i dalej w takim trybie ‚wsobnym’, zamkniętym, patologicznym, awansujących.

Nauczycieli uczących myślenia krytycznego, nonkonformizmu naukowego usuwano (system kłamstwa przez takich był zagrożony) i nie było i nadal nie ma woli aby ich włączyć do systemu akademickiego nie znoszącego nadal krytyki merytorycznej i promującego zabójczy dla nauki konformizm.

Skoro tego ministerstwo nie kontroluje/nie chce kontrolować, mimo sygnałów obywatelskich, to takie ministerstwo nie jest potrzebne.

Potrzebna jest zatem kontrola i ocena obywatelska, bo to obywatele z podatków utrzymują obecny system akademicki.

Antylustracyjne argumenty ministerstwa przedstawione w/w tekście zdają się wskazywać, że ministerstwo utraciło kontakt z rzeczywistością.

Jeśli nadal ministerstwo ma istnieć to w swej akademickiej polityce historycznej niezbędnej aby stanąć w prawdzie i oprzeć naukę oraz edukację na podstawowych wartościach winno m.in. :

  • zobligować uczelnie do ujawnienia prawdziwych historii uczelni w czasach najnowszych

  • ujawnić przebieg, skutki, straty osobowe kadr akademickich, składy osobowe realizatorów Wielkiej Czystki Akademickiej poprzedzającej okres tzw. transformacji jednej z najważniejszych przyczyn dołowania nauki w III RP.

  • ujawnić tajnych i jawnych współpracowników systemu kłamstwa i wykluczyć ich z negatywnego oddziaływania na młodzież akademicką

  • ujawnić rekrutację kadr akademickich – ustawiane konkursy, ich komisje

  • ujawnić konkursy na projekty badawcze – ich ustawianie, rezultaty projektów

Skoro autonomicznie uczelnie/instytuty naukowe/organy nie są w stanie tego zrobić,

to ministerstwo winno działać na rzecz stworzenia takich ram prawnych, aby to było możliwe.

Z poważaniem

Józef Wieczorek

Potrzebna lustracja lustracji

związek zawodowy

Potrzebna lustracja lustracji

Wraca sprawa lustracji i to przez posła PiS – Jerzego Gosiewskiego [Zakaz pracy w szkole i na uczelni dla byłych esbeków?- http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/968424,lustracja-zakaz-pracy-w-szkole-dla-esbekow.html] , mimo że przed rokiem ze środowiska PiS wychodziły szokujące opinie o dezaktualizacji lustracji i dekomunizacji. [https://lustronauki.wordpress.com/2015/09/21/nie-dla-dezaktualizacji-lustracji-i-dekomunizacji/]. Czyli próba wkroczenia na drogę do dobrej zmiany ? Ale nie do końca.

Gosiewski argumentuje „ Koniecznie powinniśmy bronić młodych przed złymi wzorcami. Wskazane jest, by nie byli szkoleni czy uczeni przez osoby, które w przeszłości służyły złu i które na pewno nigdy nie będą przekazywać prawdy historycznej. Najbardziej niebezpieczne jest to, że byli pracownicy i współpracownicy służb bezpieczeństwa PRL przekazują złe wzorce postępowania – dodaje.”

W rozmowie z autorką tekstu w Gazecie Prawnej mówiłem m. in.” – Dotychczasowe działania lustracyjne nie przyniosły oczekiwanych efektów. Nie udało się oczyścić np. środowiska akademickiego. Nawet jeżeli komuś udowodniono współpracę z SB, to nie wyciągano wobec niego konsekwencji. Były nawet przypadki, że te osoby pełniły funkcję rektora – mówi Józef Wieczorek z Niezależnego Forum Akademickiego. – Lustracja jest potrzebna. Pytanie tylko, jakie tym razem przyniosłaby skutki. W mojej ocenie nie powinno jej się zawężać np. tylko do nauczycieli humanistów. Powinna objąć wszystkich – konkluduje.”

Mówiłem także o lustracji/weryfikacji środowiska akademickiego u schyłku PRL, tej która doprowadziła do Wielkiej Czystki Akademickiej.[https://lustronauki.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/]

Nad tą czystką rozciągnięto zasłonę i nie ma woli, żadnej opcji, aby poznać zakres, przebieg, skutki tej lustracji/weryfikacji kadr akademickich, co prowadzi do oczywistej konsekwencji nieznajomości przyczyn degradacji polskiej kadry akademickiej, polskiej szkoły (nie tylko wyższej) w III RP.

Mówi się o braku oczyszczenia kadr akademickich w III RP, a nie mówi się o oczyszczeniu kadr akademickich u schyłku PRLu ! I o charakterze tego politycznego oczyszczenia, realizowanego pod batutą SB-PZPR przez nomenklaturowe władze uczelni, oczyszczenia z elementu niewygodnego, wrogo, czy choćby krytycznie nastawionego do systemu komunistycznego, z elementu stanowiącego zagrożenie dla przewodniej siły narodu, i dla komunistycznego systemu wychowywania młodzieży akademickiej.

Nie bez przyczyny takich oskarżano o negatywny wpływ na młodzież, o niewłaściwą dla standardów komunistycznych – etykę (szczególnie jeśli protestowali przeciwko deprawacji młodzieży !), o niewłaściwy charakter – szczególnie jeśli mieli charakter niezłomny, zupełnie nieprzydatny do formowania ludzi złomnych, zniewolonych, którzy nie będą się ‚wychylać’.

Szczególne zagrożenie dla systemu stanowili ci, którzy uczyli myślenia krytycznego i nonkonformizmu naukowego. Tych usuwano dożywotnio, bo i dla III RP stanowili i stanowią zagrożenie.

Niestety do tej pory nie bada się strat kadr akademickich poniesionych w wyniku tej lustracji.

Nie ujawnia się składu komisji lustracyjnych/weryfikacyjnych. Nikt nie biadoli nad osłabieniem potencjału intelektualnego i moralnego w wyniku negatywnej lustracji kadr nie wykazujących ochoty ani do tajnej, ani do jawnej współpracy z systemem zła. Czy nie jest to schizofrenia ?

Czy nie jest potrzebna dogłębna lustracja tej bolszewickiej lustracji ?

Jeszcze raz podkreślam –  w wyniku tej lustracji/weryfikacji nie usuwano tych, którzy byli/ współpracowali z tajnymi/jawnymi współpracownikami systemu komunistycznego, tylko tych którzy nie byli/współpracować nie chcieli z budowniczymi systemu komunistycznego i do budowy tego systemu się nie nadawali ! Nie respektowali wartości/etyki na opak tego przestępczego (także dla nauki i edukacji) systemu.

Nie bez przyczyny organizatorzy/beneficjenci tej lustracji wymazują ją i jej ofiary z pamięci, z badań , z historii.

Pojęcie i praktykę lustracji sprowadzono do ujawniania współpracy tajnej ze służbami państwa komunistycznego. W ramach lustracji ujawnia się zatem, choć z oporami, tajnych współpracowników, co jest bardzo ważne, ale nie wystarczające.

Jawni współpracownicy na ogół są utajniani, mimo ze decydowali niemal o wszystkim !

Nie bada się szkód wyrządzonych przez nich nauce i edukacji w Polsce, zarządzanym, czy „ochranianym” obiektom, osobom. Niestety nie ma woli poznania.

Rzekome badania nad pokrzywdzeniem w PRL prowadzi się tylko wśród beneficjentów, którzy z sukcesem przeszli weryfikację, ale nie wśród poszkodowanych, którzy takiej politycznej, pozamerytorycznej weryfikacji – nie przeszli !

Tak naprawdę widać zatem wielką aprobatę, wielkie uznanie dla niemerytorycznych ocen i tajnych metod pracy, tajnych do dnia dzisiejszego komisji lustracyjnych/weryfikacyjnych. Jak ktoś przez taką weryfikację nie przeszedł widocznie się nie nadawał do budowy jedynie słusznego systemu – i jak tu zaprzeczać ?

System akademicki III RP budują ci, którzy te bolszewickie komisje tworzyli i ci którzy przez taką lustrację przeszli oraz przez nich formowani. Skutki – jak widać!

A jakie są wyniki takich badań nad działalności SB wobec uczelni ? Ano czasem takie, że – w rezultacie powszechnej inwigilacji uczelni podobno nikt nie został pokrzywdzony, nikogo nie wyrzucono !

Czyli co ? – „ochrona” uczelni przez aparat SB była taka znakomita? niezwykle pożyteczna ?

No to może likwidacja SB i PZPR spowodowała dopiero spadek poziomu uczelni ?

I takie bzdury są rozpowszechniane i akceptowane ! Nikt z pokrzywdzonymi i prezentującymi odmienne fakty i poglądy – nie chce rozmawiać ! Jak ktoś dostał akademicki „wilczy bilet”, akademickie dożywocie – to widocznie na to zasługiwał!

Jak nie wyrzucono żadnego tajnego, ani jawnego współpracownika systemu komunistycznego – to strat nie było ! ? A ci co nie chcieli być ani jawnymi, ani tajnymi współpracownikami – sami sobie są winni ! ?

Beneficjenci weryfikacji piszą fałszywe historie, w których ani słowa o systemie komunistycznym, czy o stanie wojennym i przeciwko temu nikt nie protestuje – niemal nikt, bo ja protestują i napisałem n-tą ilość tekstów i listów, ale nad nimi zapadła głucha i chyba złowroga cisza. [https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/].

Historykom, także tych z opcji patriotyczno-solidarnościowej, medialnie walczących podobno o poziom nauczania historii, jakby wcale nie przeszkadzało, że w ich instytutach pracują tajni i jawni współpracownicy systemu kłamstwa.

Co więcej nie przeszkadzają im także zafałszowane historie ich uczelni, nawet jak są zalecane do opanowania przez kandydatów na studia. Te fałszywe historii niekoniecznie piszą ci, którzy byli tajnymi czy jawnymi współpracownikami, więc nawet jakby takich współpracowników pousuwano ( co powinno jednak nastąpić), to i tak skutecznie nie obronimy młodych przed złymi wzorcami.

Zło akademickie znacznie wyszło poza zakres współpracy z systemem komunistycznym, bo było i jest opłacalne i wynagradzane, otoczone prestiżem.

Napisałem przed nie tak dawnymi laty Poradnik dla badających czasy PRL-u na odcinku akademickimhttps://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/ ale największe umysły akademickie nie podjęły nawet dyskusji, nie mówiąc o wdrożeniu w życie.

Jakie umysły – takie wdrożenie.

I to jest skutek tej bolszewickiej lustracji. Nie tylko tajni i jawni współpracownicy systemu kłamstwa fałszują historię !

Kiedy w Polsce nastąpi pozbawianie tytułów za komunistyczną przeszłość ( i teraźniejszość) ?

sierp i młot

Kiedy w Polsce nastąpi pozbawianie tytułów

za komunistyczną przeszłość (i teraźniejszość) ?

Niedawno cały świat obiegła wiadomość, że światowej sławy uczony, laureat Nobla – Konrad Lorenz, został pośmiertnie pozbawiony doktoratu za faszystowską przeszłość. Uczony ten po Anschlussie Austrii w 1938 roku złożył wniosek o przyjęcie do NSDAP, w którym napisał m. in., że „całe swe naukowe życie oddaje w służbę myśli narodowo-socjalistycznej.”[ http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Laureat-Nobla-Konrad-Lorenz-zostal-posmiertnie-pozbawiony-doktoratu-za-faszystowska-przeszlosc,wid,18052099,wiadomosc.html?ticaid=11629b]

Co prawda chodzi tu o doktorat honorowy, ale takie doktoraty w świecie nauki mają szczególną wartość, i niewątpliwe ludzie honoru pozbawieni nie powinni być takimi doktoratami obdarzani, a kiedy coś takiego miało miejsce -na skutek niewiedzy- po stwierdzeniu faktu o niedoborze honoru trzeba takie tytuły odbierać. I dobrze się stało, tym bardziej, że Konrad Lorenz to wielki autorytet naukowy.

Ciekawe, czy ten przypadek będzie miał jakikolwiek wpływ na dyskusję i działania na rzecz lustracji i dekomunizacji nauki w Polsce. Dobrze by było poznać tych, którzy swe naukowe życie oddali w służbę systemowi komunistycznemu, bądź co bądź słusznie określanemu jako system kłamstwa, gdy nauka – to służba prawdzie !

Sprzeczność oczywista i wydawałoby się naturalne, aby służących kłamstwu wykluczyć ze służby akademickiej, mającej polegać na poszukiwaniu prawdy, przenieść ich w stan nieszkodliwości i pozbawić tytułów. Pozostawanie takich na etatach/stanowiskach i to decydenckich, niewątpliwie nauce szkodzi, a przede wszystkim szkodzi formowaniu nowych kadr akademickich, bo to wpływa negatywnie na młodzież akademicką.

Rzecz jasna o przeprowadzeniu takiego procesu nie chcą słyszeć beneficjenci systemu kłamstwa, a pozostali w tej materii są spolegliwi, a nawet ich bronią !

Przez ponad 25 lat nie zdołano nawet ujawnić tych, co byli jawnymi współpracownikami systemu komunistycznego, a ujawnianie tajnych współpracowników idzie nader opornie i bez większych konsekwencji dla ujawnionych.

Nasz system akademicki aprobuje tych, którzy życie oddali w służbę systemowi komunistycznemu, a nie aprobuje tych, którzy oddać nie chcieli.

No cóż, trudno spojrzeć prawdzie w oczy, a odmieńców akademickich, i to antykomunistycznych, najlepiej wykluczyć z przestrzeni akademickiej/publicznej, aby swymi obliczami nie deprymowali beneficjentów systemu.

Co więcej pojawiają się głosy o dezaktualizacji lustracji i dekomunizacji, czyli o dezaktualizacji historii, dezaktualizacji prawdy. Zbudowany mozolnie system kłamstwa ma zatem pozostać na wieki ?!

Ale co z uczelniami/nauką ? Jak prawda się zdezaktualizowała, to po co utrzymywać obiekty/etaty przeznaczone do jej poszukiwania ? Oczywistej konsekwencji takiej postawy najtęższe głowy wyselekcjonowane w tym systemie nie są w stanie przewidzieć – więc czeka ich spadek z gałęzi, którą sami podcinają.

W dzisiejszym systemie prawnym nie grozi im jednak odebranie tytułów, bo te są dożywotnie, nawet jak zostały zdobyte na służbie w systemie kłamstwa.

Fanatyczne umiłowanie tytułów przez uformowane w schizofrenicznym systemie społeczeństwo i tak spowoduje, że upadli (z podciętej przez siebie gałęzi) akademicy nadal będą się cieszyć prestiżem i dominować w polskiej przestrzeni publicznej.

Mimo tego pesymistycznego kontekstu uważam, że trzeba działać na rzecz ograniczenia tej dominacji utytłanych – czego sobie i sobie podobnym życzę w Nowym Roku.

Errata do mojej pamięci uniwersytetu

ciemności UJ

Errata do mojej pamięci uniwersytetu

Zamieściłem w internecie kilka odcinków mojej rozmowy w projekcie Pamięć Uniwersytetu przeprowadzanej zapewne na wiosnę 2002 r. (niestety na moim dyktafonie była data r. 2010, ale niewątpliwie była to data niewłaściwa).

Materiał miał się ukazać na stronie UJ – http://www.archiwum.uj.edu.pl/projekty-auj/pamiec-uniwersytetu ale do tej pory nie ukazała się ani 1 minuta z tej rozmowy.

Ja mimo wszystko pamięć (mimo, że niedoskonałą) zachowałem – uniwersytet niewygodnej pamięci nie chce ujawnić, mimo że ma obowiązek poszukiwania prawdy i na to jest finansowany z kieszeni podatnika (również mojej).

Na stronie UJ umieszczono 25 rozmów z pracownikami UJ, także z tymi, o których wspominam w wielu moich tekstach i wypowiedziach i nieco wspominałem w mojej rozmowie dla zachowania Pamięci Uniwersytetu.

Niestety moja pamięć nie jest pożądana dla obrazu UJ, który pozostaje jednak obrazem fałszywym. Prawdziwego obrazu UJ widocznie nie chce przekazać potomnym,  abdykując niejako ze społecznej funkcji uniwersytetu.

Dzięki internetowi nie do końca jednak zostałem wymazany z pamięci uniwersytetu, mimo że po wykluczeniu/wyklęciu mnie z etatowej społeczności akademickiej, słuch o mnie (i mojej działalności) miał całkowicie zaginąć.

Społeczność ta uformowana w systemie kłamstwa boi się prawdy, jak przysłowiowy diabeł święconej wody. W ramach symbiotycznych poczynań PZPR-SB-nomenklaturowe władze uczelni pod koniec PRLu czyściły uniwersytet z tych, którzy uczyli myślenia i to krytycznego, głosili prawdę i jej nauczali, i tym samym zagrażali takiemu uniwersytetowi, i to zagrożenie bynajmniej nie ustąpiło w czasach III RP, w czasach internetu, a nawet się wzmogło.

Uniwersytet kiedyś był definiowany jako korporacja nauczanych i nauczających poszukujących wspólnie prawdy, ale z tej funkcji UJ abdykował. Etatowcy, pozostali na uczelni po Wielkiej Czystce Akademickiej, nie dawali sobie rady, ani z nauczanymi, ani z prawdą, więc prawdę i jej nosicieli (jako negatywnie wpływających na młodzież, jako osobników o niewłaściwej postawie etycznej i obywatelskiej, o niewłaściwym – bo niezłomnym charakterze) postanowili trzymać z dala od uczelni.

Napisano fałszywą historię UJ, z którą dyskutować nie można, nagrano/napisano wspomnienia wygodnych pracowników uczelni, aby niewygodną prawdę przykryć/przytłumić/anihilować.

Moje rozmowy z ekipą UJ tylko w znikomym stopniu dotyczyły mojej historii na UJ, a w większym stopniu dotyczyły patologii akademickich (nie tylko UJ), bo takie były zainteresowania rozmówcy.

Proponowałem poruszenie w rozmowie sprawy uczelnianej „Solidarności” w latach 80-tych, stanu wojennego, ale te tematy niestety jedynie przewijają się w tej rozmowie.

W gruncie rzeczy nie jest to moja pamięć o mojej pracy na UJ, ani o mechanizmach prowadzących do jej niszczenia w systemie komunistycznym, a tylko strzępy tej pamięci, która jest jeszcze całkiem niezła, a kontekst w świetle materiałów SB, PZPR i braku materiałów UJ ( te w głównej mierze niedostępne, aresztowane, modyfikowane) lepiej jest obecnie rozumiany, niż w czasie trwania tej historii.

Nie jest prawdą, że świadkowie historii UJ w czasach zniewolenia nie chcą, boją się nadal o niej mówić. Ja chcę mówić i nieco mówiłem (w zakresie zainteresowań rozmówcy) i wiele dokumentuję na swoich stronach internetowych, natomiast to strona uczelniana nie chce ujawniać tego,  co dla niej nadal jest niewygodne, co świadczy o niegodnych, a nawet haniebnych poczynaniach tzw. autorytetów moralnych i intelektualnych, tamtych i obecnych czasów.

Dla mnie ta pamięć jest nadal traumatyczna, bo to jest pamięć nie tylko o niszczeniu mojej pasji życiowej, ale też pamięć o degrengoladzie i deprawacji, w końcu także mojego, środowiska akademickiego – wzorcowego dla pozostałej, mniej wydedukowanej części społeczeństwa.

Kiedy 30 lat temu przeciwko deprawacji akademickiej protestowałem – znalazłem się na ścieżce dyscyplinarnej, a deprawatorzy (i z nimi zaprzyjaźnieni) na ścieżce awansowej. I nic się do tej pory nie zmieniło. Nie bez przyczyny jest tak jak jest.

Solidarność akademicka, którą na szczeblu instytutu współtworzyłem, w niemałym stopniu solidarnie trzymała z aparatem kłamstwa, a po roku 1989 to trzymanie przypominało trzymanie się dziecka maminej sukienki.

Teraz  głosi się dezaktualizację dekomunizacji i lustracji, bo środowisko nie ma odwagi aby spojrzeć prawdzie w lustro, ale ma odwagę domagania się większych finansów na głoszenie nieprawdy !

Jak już pisałem – skoro środowisko za żadne skarby nie chce poznać prawdy, to zwiększenie jego finansowania spowoduje jedynie, że skarb państwa całkiem opustoszeje, a prawdy i tak znać nie będziemy.

Dezaktualizacji lustracji i dekomunizacji środowiska akademickiego trzeba powiedzieć stanowcze NIE ! bo to by oznaczało dezaktualizację poznawania historii, poznawania prawdy i w konsekwencji zamykanie uniwersytetów ! (bo niby czemu miałyby funkcjonować,  skoro prawdy nie chcą znać ?)

Moja Pamięć Uniwersytetu (5) – Józef Wieczorek: Aktualia akademickie

Moja Pamięć Uniwersytetu (4) – Polityka kadrowa na tle patologii akademickich

Moja Pamięć Uniwersytetu (3) – Jubileusz UJ roku 2000 w kontekście patologii akademickich PRL/III RP

Moja Pamięć Uniwersytetu (2) – Moje lata 80-te na UJ

Cenzura na Gołębiej zastąpiła skutecznie cenzurę na Mysiej !

Cenzura na Gołębiej zastąpiła skutecznie cenzurę na Mysiej !

Moja Pamięć Uniwersytetu, aby oczyszczenie pamięci o uniwersytecie (UJ) nie było doskonałe