A może by tak innowacyjne tachografy dla akademików ?

Tachograf

[z Wikipedii]

A może by tak innowacyjne tachografy dla akademików ?

Jak niemal wszystkim wiadomo ze względu na bezpieczeństwo na drogach, wiele państw wprowadziło ograniczenia czasu pracy kierowców pewnych pojazdów. Kierowcy po prostu mnie mogą pracować 24 godzin na dobę. To byłoby niebezpieczne nie tylko dla kierowców, ale i dla innych obywateli. Dla określenia czasu pracy kierowcy stosowane są przyrządy zwane tachografami, które niejako stoją na straży prawa. Bardzo dobrze, że ograniczenie czasu pracy dla kierowców stosowane są również w Polsce.

Niestety do tej pory nie wprowadzono regulacji czasowych dla polskich akademików, szczególnie profesorów, z których wielu pracuje podobno ponad normę, niemal jak stachanowcy (kult pracy komunistycznej nadal się utrzymuje mimo rzekomego obalenia komunizmu) a nawet bardziej, bo zdaje się swoją pracą przekraczają 24 godzinny wymiar ziemskiej doby.

Rzecz jasna taka wyczerpująca praca prowadzi do ograniczenia funkcji intelektualnych organizmu i naraża studentów na niebezpieczeństwo przyswajania sobie rozmaitych dyrdymałów serwowanych przez wieloetatowych akademickich stachanowców, które ograniczają ich możliwości rozwoju intelektualnego i zabezpieczenia życiowego.

Jakieś formy ograniczenia czasowego dla etatowych akademików należałoby wprowadzić, skoro przekraczają w swym zapale akademickim zasięg czasowy doby ziemskiej.

Nie można wykluczyć, że niektórzy są kosmitami z Księżyca, czy innych planet, gdzie doba trwa znacznie dłużej niż 24 godziny i według tych standardów funkcjonują i na Ziemi, albo ta ich praca akademicka to jest fikcja nieziemska notowana na listach płac a nie mająca pokrycia w realu.

Bo jak inaczej interpretować zatrudnienie np. na dwóch etatach akademickich ( mimo wprowadzonych ograniczeń wieloetowości – nadal możliwe) i jednoczesne zatrudnienie pozaakademickie oraz posiadanie jeszcze znacznych rezerw czasowych na działania na różnych odcinkach życia ziemskiego ( np. w sądach, na ławach poselskich, w roli prezydentów miast, czy rozmaitych korporacji…..).

Zwykły ziemianin by temu nie podołał bez posiadania zdolności po multilokacji, ale pracodawcy w obecnym systemie takich certyfikatów jednak nie wymagają – takie są ustawy w tej materii pozostające bez zmian, mimo reform. Trudno się dziwić –skoro ustawy to ta nieziemska kasta przygotowuje sama dla siebie i wg takich standardów się ocenia i awansuje.

Kto tych standardów nie spełnia, a nie daj Boże kwestionuje, domaga się ich zmiany – kierowany jest do pracy rzeczywistej i to ponad wszelkie normy, obligowany do realizowania dostaw obowiązkowych dla fikcjonariuszy akademickich, negatywnie oceniany, nie awansowany albo wykluczany na wieki z tego fikcyjnego systemu.

W obecnym systemie tak jest, że jedni pracują a niekoniecznie zarabiają, a inni zarabiają – niekoniecznie pracując.

Taki system funkcjonował już w czasach komunistycznych, a w czasach tzw. post-komunistycznych jeszcze został udoskonalony i to przy akceptacji, a nawet wsparciu związkowym oraz opozycji – podobno antykomunistycznej.

Do tej pory wydano z kieszeni podatnika milion złotych na projekty zmian obecnych standardów akademickich, ale nie widać w tych projektach zerwania z tymi standardami dołującymi naukę i edukację wyższą ( a zatem i niższą) w Polsce.

Obecnie w Polsce jest ciąg na innowacje. Najwyższy czas aby ogłoszono konkurs na opracowanie innowacyjnych tachografów i wdrożenia ich w życie akademickie.

Pozoranctwo akademickie winno być przez takie tachografy zastopowane, fikcja naukowa i edukacyjna zlikwidowana, zarobki pozytywnie skojarzone z pracą rzeczywistą, a nie fikcyjną, czy z dostawami obowiązkowymi, które kiedyś już zrujnowały rolnictwo, tak jak nadal rujnują naukę i edukację w III RP.

Czy ministerstwo nauki ma nadal rację bytu i reformowania systemu akademickiego ?

Gowin

MNiSW

Czy ministerstwo nauki ma nadal rację bytu

i reformowania systemu akademickiego ?

Otrzymałem od ministra nauki i szkolnictwa wyższego – Jarosława Gowina- odpowiedź na mój list z 24  maja 2017 r. [https://blogjw.wordpress.com/2017/05/26/wystapienie-do-ministra-jaroslawa-gowina/ ] odpowiedź o zdumiewającej treści, który nie mogłem pozostawić bez odpowiedzi i nie mogę się nie podzielić ogólnymi refleksjami w tej kwestii.

Jak się buduje dom trzeba go posadowić na właściwym fundamencie, aby się nie zawalił. Trzeba rozpoznać strukturę gruntu, warunki hydrogeologiczne, wybrać stosowny materiał na fundament, określić głębokość jego posadowienia  i dopiero wznosić na tym konstrukcję domu.

A tu się okazuje, że ministerstwo nie ma kompetencji do poznania fundamentu, na którym ma wznieść strukturę systemu akademickiego. (sic!)

Jak nie ma takich kompetencji, to struktury nie powinno wznosić,  a postarać się o kompetencje. Jeśli to nie jest możliwe, to takie ministerstwo nie ma sensu, co potwierdza fakt, że po niemal 30 już latach prób budowy struktury systemu akademickiego posadowionego na fundamencie komunistycznym do niczego one nie doprowadziły.

Co prawda wzniesiono moc nieruchomości akademickich, ale z tego może się utrzymują zarządzający nieruchomościami, ale nauka w Polsce nadal się utrzymać nie potrafi, marnotrawiąc kapitał ludzki i każdą ilość przeznaczanych na nią środków podatnika. Biedni podatnicy utrzymują kiepski system posadowiony na niewłaściwym fundamencie, który ciągle jest biedny, bez względu jakie jest jego zasilanie finansowe. 

LIST

Kraków, 19 lipca 2017 r.

Józef Wieczorek

ul. Smoluchowskiego 4/1

30-069 Kraków

Szanowny Pan

Jarosław Gowin

Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego

ul. Hoża 20, ul. Wspólna 1/3

00-529 Warszawa

Szanowny Panie Ministrze,

Bardzo dziękuję za reakcję na mój list – wystąpienie w sprawie powołania nadzwyczajnej komisji do poznania politycznych czystek akademickich w czasach wojny jaruzelsko-polskiej – z dnia 24 maja 2017 r.

Podkreślę, że list jest podpisany czytelnie imieniem i nazwiskiem Pana Ministra, co go odróżnia diametralnie od ‚ocen’ komisji weryfikacyjnej skazującej ( jak się po latach okazuje) na śmierć akademicką niewygodnych dla systemu komunistycznego nauczycieli akademickich, które przez członków komisji [może analfabetów ?] nie były tak podpisywane.

I te bezprawne działania do dnia dzisiejszego nie zostały unieważnione, a co więcej nie zostały zbadane i nie ma woli, aby tak się stało. Nie poznano imion i nazwisk członków komisji, analfabetów ?

I nic nie wiadomo czy nadal nie funkcjonują w systemie akademickim.

Nie ma też wykazu tych, którzy przez takich analfabetów (?) z systemu akademickiego zostali wyrejestrowani, czasem dożywotnio !

Nie znam pozytywnych poczynań ministrów, czy też beneficjentów akademickich tych czystek, aby te poczynania zostały unieważnione, sprawcy ukarani, ofiary przeproszone. Brak kompetencji ?

To tylko dowód zapaści prawnej i moralnej systemu/środowiska akademickiego, które nie ma mocy samoczyszczenia pozytywnego po wcześniejszym oczyszczeniu negatywnym.

Zdumiało mnie zatem stwierdzenie w piśmie Pana Ministra, że sprawa ta nie znajduje się w zakresie kompetencji Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, co prowokuje pytanie – to po co jest minister w polskim systemie akademickim ?

Nie we wszystkich krajach są ministerstwa nauki – a nauka jest, i uczelnie są, i mają się lepiej niż u nas.

W planowanej reformie systemu akademickiego nie przewiduje się zniesienia ministerstwa, mimo że obecnie, jak się okazuje, nie ma kompetencji do zajmowania się sprawami mającymi decydujący wpływ na stan nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce !

Nie da się pozytywnie zreformować żadnej dziedziny życia społecznego bez oparcia się na fundamencie prawdy, a system akademicki nie tylko winien być na takim fundamencie posadowiony, ale winien go budować i innych do formowanie takiego fundamentu przygotowywać.

Słusznie Pan zauważył, że mamy w Polsce deficyt elit [Gowin: moim marzeniem jest stworzenie systemu formacji elit 18.05.2017 – PAP Nauka w Polsce  http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,414253,gowin-moim-marzeniem-jest-stworzenie-systemu-formacji-elit.html], ale całkiem Pan pominął szczególnie ważną przyczynę tego deficytu jaką były czystki polityczne okresu wojny jaruzelsko-polskiej, kiedy podobnie jak w całym PRL dominowała negatywna selekcja kadr, tyle że ta selekcja u schyłku PRLu została zintensyfikowana.

Skutkiem tego mamy elity tworzone przez prymusów negatywnej selekcji (trafne określenie prof. Chodakiewicza – Prof. Chodakiewicz na doradcę ministra nauki !https://blogjw.wordpress.com/2017/07/08/prof-chodakiewicz-na-doradce-ministra-nauki/ ) niechętnych do poznania swej przeszłości, swoich korzeni i niechętnych do radykalnych zmian systemowych.

Mamy od lat reformy pozorowane, które negatywnie wyselekcjonowanym kadrom się podobają.

Poświęciłem tym sprawom dziesiątki tekstów, więc mogę do ich lektury zachęcać (tak jak w tekście z dnia 24 maja), bo nie sposób tej kwestii w szczegółowy sposób w krótkim liście przedstawić.

Ponieważ w odpowiedzi przytoczył Pan – uchylając się od jakiejkolwiek odpowiedzialności za poznanie istniejącego stanu rzeczy – zadania Instytutu Pamięci Narodowej [a nie zadania Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego] pragnę odpowiedzieć, że są one mi dobrze znane, jak i są mi znane osiągnięcia IPN na ‚froncie’ akademickim, ale trudno uznać osiągnięcia na tym froncie za wystarczające, a co gorsza można obserwować cofnięcie się tego frontu w ostatnich latach.

Pragnę podkreślić, że od lat wspierałem ten front, jako niezależny dysydent akademicki (bo w gruncie rzeczy taki mam status po wygnaniu mnie z uczelni w wyniku komunistycznych czystek końca PRLu) a przejawem tego wspierania jest m. in. serwis – „Lustracja i weryfikacja naukowców PRL https://lustronauki.wordpress.com/.

Rzecz w tym, że beneficjenci czystek w tym lustrze nauki nie chcą się przeglądać, a Minister Nauki jak się okazuje nie ma takiej kompetencji ?

Co do stwierdzenia, ‚że przedmiotowa sprawa byłaby interesującym tematem projektu badawczego ‚ i ‚jednak inicjatywa podjęcia takiego przedsięwzięcia, należy do historyków …” …pragnę zauważyć, że to ja taką inicjatywę podjąłem już na początku tego wieku. Prowadziłem rozmowy z IPN w Krakowie (uznano temat za b. interesujący, ale przedwczesny -‚jeszcze nie teraz’) a następnie w wystąpieniu do Prezesa IPN [Wystąpienie do Prezesa IPN w sprawie opracowania ‚CZARNEJ KSIĘGI KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI’ -https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/wystapienie-do-prezesa-ipn-w-sprawie-opracowania-czarnej-ksiegi-komunizmu-w-nauce-i-edukacji/ ]. Bez skutku.

Zgłaszałem projekt do KBN -pozytywnie oceniony, lecz bez finansowania – bo ja jestem jednostką jednoosobową, bez księgowego, a jednostka wieloosobowa z księgowym – PAU – do której się zwróciłem o objęcie formalną opieką – oczywiście odrzuciła projekt.[POLSKA AKADEMIA UMIEJĘTNOŚCI A CZARNA KSIĘGA KOMUNIZMU https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/polska-akademia-umiejetnosci-a-czarna-ksiega-komunizmu/].

Odrzucającym był znany profesor, b. prorektor UJ, historyk – Jerzy Wyrozumski, który właśnie już wcześniej, z ramienia UJ, w nader osobliwy sposób „badał”  te kwestie (poświęciłem mu kilka tekstów m. in. –POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORII https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii ;  Lista Wyrozumskiego’ – represjonowanych pracowników i studentów UJ w PRL–u. , https://lustronauki.wordpress.com/2008/11/09/lista-wyrozumskiego-represjonowanych-pracownikow-i-studentow-uj-w-prl%E2%80%93u/).

Niestety oryginał raportu z tych „badań” do tej pory nie został zdeponowany w archiwum UJ, co jest oczywistym dla mnie łamaniem prawa ! (ani rektorzy, ani minister, nie mają niestety kompetencji, aby przeciwdziałać łamaniu prawa na uczelniach, ani dbać o to aby badania finansowane z kieszeni podatnika były na poziomie i ich wyniki były dla podatnika dostępne).

W amoku antylustracyjnym wyniki tych ‚badań’ zostały opublikowane w Alma Mater [Jerzy Wyrozumski – POWRACAJĄCA FALA ROZRACHUNKU Z PRZESZŁOŚCIĄ, Alma Mater, Nr 69/2005 ] dzięki wsparciu Rektora UJ – prof. dr hab. Franciszka Ziejki, notowanego w materiałach SB jako K.O.” Zebu” i trudno się dziwić, że są przemilczane przez innych etatowych historyków, bo zasługują najwyżej na ocenę 2- niedostateczna ( jak wiadomo na szczeblu akademickim nie ma oceny – 1 czy 0).

Jakim cudem tacy ‚historycy’ zatrudniani są na etatach w polskich uczelniach, a nawet kierowani na front ‚zabezpieczenia’ poziomu naukowego uczelni, czy nawet w całym kraju – członkowie CK, czy rozmaitych komisji/instancji ? Podobnie jak ci mający status TW ?

W wystąpieniu domagałem się ‚wycofania z obiegu edukacyjnego „Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego” fałszujących najnowszą historię…’ co winno być w kompetencjach ministra/komisji ministerialnej, skoro władze uczelni takich kompetencji nie mają. Zaniechania w tej materii muszą obciążać rzecz jasna także ministra od nauki.

Moje wystąpienie nie dotyczyło tylko historii i jej fałszowania, ale fundamentów akademickich dnia dzisiejszego.

Każda budowla posadowiona na kiepskich fundamentach grozi zawaleniem !

I tak może być z pochylającym się coraz bardziej systemem akademickim, a to nie może być poza kompetencjami ministra nauki i szkolnictwa wyższego skoro taki minister jest !

Z poważaniem

Józef Wieczorek

Niepoprawnie o finansowaniu nauki

Niepoprawnie o finansowaniu nauki

rozmawiają w niepoprawneradio.pl

Józef Wieczorek i Robert Kościelny

Niepoprawny Magazyn Akademicki [17]

czerwiec 2017 r.

Kiedy uszczelnienie finansowania systemu akademickiego ?

rys

[może skorzystać z doświadczeń fachowców ? –http://rynny-bryza.pl/jak-sprawdzic-szczelnosc-rynien/]

Kiedy uszczelnienie finansowania systemu akademickiego ?

Uszczelnianie systemu podatkowego zaczyna przynosić wymierne efekty liczone w miliardach złotych. To właściwy kierunek polityki Morawieckiego, gdyż od dawno się mówiło i było to odczuwalne dla zwykłego podatnika, że system finansowy jest dziurawy.

Zabezpieczeniem dla reform Morawieckiego mają być reformy systemu akademickiego Gowina, co do skuteczności których można mieć wiele wątpliwości.

System finansowania nauki od lat oparty jest na projektach badawczych, ale spadająca pozycja nauki uprawianej w Polsce w porównaniu z nauką światową wskazuje, że z tym systemem jest coś nie tak. Widać to było już w latach 90-tych kiedy konkursy grantowe wygrywali nieraz członkowie konkursowych jury ! ( czy słyszał ktoś aby np. członkowie jury Konkursu Chopinowskiego startowali w konkursie ? ) lub ich pociechy/krewni/znajomi ‚królika’ a rezultaty badań realizowanych w tych projektach opłacanych z kieszeni podatnika zainteresowanemu podatnikowi nie były ujawniane. [https://wobjw.wordpress.com/2009/12/29/finansowanie-nauki-w-oczach-podatnika/ https://wobjw.wordpress.com/2010/01/03/cui-bono-spojrzenie-na-finansowanie-nauki/, https://wobjw.wordpress.com/2010/01/02/jawna-niejawnosc-dorobku-naukowego/]

Aby opłacać badania ujawniane, realizowane przez pasjonatów nauki wykluczonych z systemu, minister nie miał możliwości. [https://wobjw.wordpress.com/2009/12/29/dialog-z-ministrem-nauki/ ] Tym samym dla pasjonatów nauki sytuacja w III RP bywała gorsza niż sytuacja zesłańców syberyjskich, których badania na zesłaniu były wspomagane przez carów, co im się opłaciło np. w postaci niezłego rozpoznania geologii Syberii.

Carowie nauki polskiej nie widzieli takich interesów – finansowali swoich (nawet jak nic nie zrobili) a nie wykluczonych (nawet jak ci robili więcej od finansowanych !).

Skutki widoczne, ale milczenie wobec takiego stanu rzeczy trwa nadal.

Brak należytego monitoringu projektów badawczych prowadzi do pozoranctwa grantowego i poczynań korupcyjnych, które tylko z rzadka trafiają do prokuratury …

Zwycięzcy projektów bronią się nogami i rekami przed ujawnianiem tego co robią za pieniądze podatnika. Jeśli organizują np. konferencje dla zaprezentowania tego co robią nie zezwalają na ujawnianie tego co mówią, bo nie mogą słuchać tego co sami mówią i nie chcą aby inni to usłyszeli.

Polski podatnik nie ma szans na zapoznanie się z tym co tzw. naukowcy robią za jego pieniądze, choć bez trudu może się zapoznać np. z wynikami projektów amerykańskich na realizacje których nie zapłacił ani złamanego grosza !

USA ( i nie tylko) nie jest aż tak bogatym krajem aby finansowała projekty do szuflady ich realizatorów czy potrzebne tylko do uzyskania habilitacji lub profesury belwederskiej ( bo czegoś takiego nawet tam nie ma !).

Nagłaśniam to od lat i zero reakcji ze strony decydentów a także społeczności akademickiej, która chowa głowy w piasek, aby mieć jakieś szanse na sfinansowanie tego co chce zrobić, a co niekoniecznie będzie chciała ujawnić po otrzymaniu finansowania.[https://wobjw.wordpress.com/tag/finansowanie-nauki/]

Kto nie należy do nadzwyczajnej kasty akademickiej, a tym bardziej stanowi dla niej zagrożenie, bo w takich układach nie chce funkcjonować, a co gorsze je ujawnia czy przeciwko protestuje – nie ma szans w naszym systemie akademickim.

Jako zakała środowiskowa taki zostanie wykluczony/wyklęty na wieki i nikt nawet największe autorytety moralne i intelektualne nie zaprotestują zdając sobie sprawę , że w takim przypadku ich poziom moralny i intelektualny by został potępiony przez naczelników kasty oraz ich straże przyboczne i żadnego projektu/awansu/tytułu by już nie otrzymali.

Taki system działa perfekcyjnie, został zaprogramowany przy instalacji systemu komunistycznego i utrzymał się do dziś i jest ochraniany także ,a może nawet bardziej, przez środowiska zwane czasem antykomunistycznymi.

Monitoring finansowania systemu akademickiego i związanych z tym patologii nie istnieje w przestrzeni publicznej i nie przewiduje się instalacji takiego monitoringu, mimo przygotowań reformy systemu.

Nad zainstalowaniem proponowanej przeze mnie POMPy (Polski Ośrodek Monitoringu Patologii Akademickich-https://nfaetyka.wordpress.com/2010/03/13/postulat-organizacji-osrodka-monitoringu-patologii-akademickich/ ) nikt nie debatuje, mimo że podobno nigdy do tej pory takich szerokich debat nad systemem akademickim nie było.

Widać niechęć do zainstalowania POMPy jest powszechna i nie ma o czym gadać.

Gadacze kongresowi raczej zagadają się na śmierć, ale takiego tematu nie podejmą, aby ich z mównic nie zdjęli.

Jednak niepoprawne pytanie – Kiedy nastąpi uszczelnienie finansowania systemu akademickiego ? jest i będzie aktualne dopóki nie nastąpi odpowiedź.

Bez uszczelnienia nie powinno być zwiększenia finansowania, bo nic pożytecznego z tego nie będzie, a przykład z uszczelnieniem podatkowym jasno pokazuje, że tym sposobem sporo pieniędzy można utrzymać w systemie i przeznaczyć na cele społecznie pożyteczne.

Refleksje krawieckie nad systemem akademickim

krawiec

[źródło – http://www.galeria.lukow-historia.pl/index.php/Dokumenty/Wycinki-prasowe/lukow-mistrz-krawiecki]

Refleksje krawieckie nad systemem akademickim

Tomasz Rożek trafnie ocenia, że polskie uczelnie znajdują się na peryferiach światowych. (Światowe peryferie – Gość Niedzielny, 28 maja 2017 r.) i słusznie upatruje przyczyn tego stanu rzeczy w obecnym systemie akademickim.

Niby nic nowego, ale jednak to ważny głos w dyskusji przed Narodowym Kongresem Nauki. [https://nkn.gov.pl/]

Rożek pisze „ Zastępom miernot i leni bardziej odpowiada wypełnianie papierków i ciągłe załamywanie rąk nad niesprawnym systemem. Oczywiście ci, którzy chcą pracować, publikować i badać, wbrew ( a nie dzięki) systemowi będą działali. Nasz problem polega na tym, że ten system jest uszyty ( bo przecież sam się nie uszył) dla tych, którzy już dawno powinni być z niego wyeliminowani”.

I jest to święta prawda. Mamy taki system jakich mamy krawców, a niektórzy w swym fachu praktykują od lat, a nawet wieków. Lata mijają, rządy się zmieniają, a oni zawsze na posterunku krawieckim.

Najpierw niesprawny system regulują, a potem deregulują, czyli można rzec – szaty najpierw szyją a potem je prują, może wzorując się na Penelopie, ale niestety w złej sprawie – pozostają wierni mamonie a nie służbie dla Polski.

Rożek słusznie zauważa, że wielu z tych, dla których system akademicki jest szyty, dawno winni być z niego wyeliminowani, ale nie postuluje wyeliminowania takich krawców.

I tu jest zasadniczy niedosyt jego reformy systemowej.

Ja nie sądzę aby bez zmiany kadr krawieckich mogło dojść do pozytywnych zmian systemowych – dotychczasowi krawcy nie mają w tym żadnego interesu, tak jak Penelopa nie miała interesu w utkaniu szat dla swojego teścia zwodząc jedynie zalotników.

Polacy są też zwodzeni rzekomym szyciem należytego systemu akademickiego, który mimo szeroko zakrojonych prac krawieckich ciągle jest uszyty źle i fatalnie się prezentuje, nie tylko na pokazach mody (rankingi !).

Zresztą, czy na garbatym, albo kulawym, normalny garnitur może się dobrze prezentować ?

Zastępy miernot i leni przy deklarowanych/pozorowanych reformach systemu akademickiego nigdy nie zostali wyeliminowani, a nawet jest ich coraz więcej, bo takich się rekrutuje do systemu, aby jego beneficjenci czuli się bezpiecznie.

Największe lenie zresztą ulegają niejako multiplikacji obsadzając wiele etatów/stanowisk, a jak zaniedbują studentów i badania mogą liczyć na wsparcie decydentów [https://blogjw.wordpress.com/2017/04/18/profesor-fanatyk-zaniedbywania-studentow/], którzy jak diabeł święconej wody boją się pracowitych pasjonatów nauki i edukacji.

Tak było i w czasach PRL, kiedy tacy zagrażali przewodniej sile narodu, która w konfrontacji z pasjonatami traciła swoją siłę przewodnią i trzeba było ją ratować przez ich eliminowanie.

Systemowe eliminowanie pasjonatów nie ustało wraz z pozornym końcem PRLu – pozostało bez zmian, a nawet czasem z natężeniem w PRL-bis, zwanego dla zmyłki III RP.

Krawcy zostali ci sami i dokooptowali sobie czeladników wyświęcając najbardziej im poddanych na nowych mistrzów krawiectwa akademickiego.

Ci pracują nad ulepszaniem tego kiepskiego systemu, aby im było jeszcze lepiej.

Kilkanaście lat temu mistrzowie krawiectwa akademickiego (szefowie KRASP , jeden notowany jako „Zebu” w archiwach IPN) udali się do Wielkiego Mistrza Krawieckiego (TW „Alek”), aby im uszył takie szaty, w których by się dobrze czuli. Wielki Mistrz szaty uszył i było im dobrze. Gorzej z nauką uprawianą w Polsce.

Ponieważ gorset dla niej uszyty okazał się za ciasny, przystąpiono do poszerzania infrastruktury. Wybudowano wiele wspaniałych nieruchomości, wypełniono je rozmaitymi gadżetami, ale nauka nie ruszyła z kopyta, a nawet się cofnęła, bo nie ma tych co potrafią te gadżety obsługiwać i coś dla nauki z nich wycisnąć. Poza tym utrzymanie nieruchomości kosztuje, więc na naukę nadal nie ma pieniędzy.

Nowy minister- dobrej zmiany – ogłosił potrzebę zmian, tym razem podobno na serio. Uruchomiono trzy pracownie krawieckie, obdarzając je funduszami z kieszeni podatnika, aby zaprojektowały nowy system.[https://nkn.gov.pl/ustawa-2-0/] Przymiarka już nastąpiła, ale czy wyjdzie z tego innowacyjny garnitur, który by można wdrożyć ?

Minister ostatnio ujawnił – co nie było powszechnie wiadomo, mimo baz danych nauki [http://www.opi.org.pl/] – że w naszym systemie pracuje (a ściślej biorąc jest zatrudnionych, bo to nie jest to samo) 100 000 naukowców polskich, ale poza granicami takich, a raczej lepszych naukowców polskich jest ok. 35 000.[http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,414253,gowin-moim-marzeniem-jest-stworzenie-systemu-formacji-elit.html]

Mimo, że to potencjał intelektualny ogromny do uszycia nowego systemu nie został wykorzystany. Mimo moich postulatów [https://blogjw.wordpress.com/2016/03/22/o-udzial-polonii-akademickiej-w-naprawie-polskiego-systemu-akademickiego/] z polskiej diaspory akademickiej nie zorganizowano ani jednej pracowni krawieckiej ! To budzi obawy, że żaden z produktów pracowni krajowych może nie pasować dla naukowców obecnie ‚zagranicznych”, tak jak nie pasował dotychczasowy system, który ich wykluczył.

Minister dezinformuje [https://blogjw.wordpress.com/2017/05/21/moim-marzeniem-jest-poznanie-historii-i-mechanizmow-niszczenia-elit-w-prliii-rp/], że stan obecny to wynik ostatniej rzekomo czystki wśród polskich elit – czystki roku 1968. Zatem, gdybyśmy mieli takich elitarnych krawców jak Bauman, Wolińska czy Michnik (Stefan) to by oni nam uszyli system, jak należy ! Nic dodać, nic ująć.

Rzecz jasna nie otworzono ani jednej pracowni krawieckiej z naukowców krajowych, wykluczonych z systemu akademickiego, bo nie byli ani mierni, ani leniwi, jak jego twórcy i beneficjenci.

Zatem trudno być optymistą, aby zmiany systemowe przygotowane przez tych dla których obecny „ system jest uszyty ( bo przecież sam się nie uszył)” przeniosły nas z peryferii światowych do jego centrum.

Minister wzorem swoich poprzedników argumentuje, że warunkiem powodzenia reform jest zwiększenie środków [http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,414348,gowin-zwiekszenie-srodkow-warunkiem-powodzenia-reform-uczelni.html], czyli jak miernoty i lenie dostaną więcej, czyli jeśli im będzie lepiej, to i z nauką będzie lepiej.

Wyeliminowania z systemu tych, którzy już dawno winni być wyeliminowani, przyjęcia do systemu tych, którzy dawno już winni być przyjęci – nikt nie przewiduje, a tym bardziej minister.

Rzecze jasno [http://www.katowice.tvp.pl/26984916/17092016-jaroslaw-gowin ]– uczelnie winny się same oczyścić !

Otwarcia pralni nie przewiduje !

Mimo deklarowanych zmian, system przyjazny dla miernot i leni, chyba pozostanie bez zmian.

Niepoprawnie o niedoskonałości naukowej

Niepoprawnie o niedoskonałości naukowej

Niepoprawny Magazyn Akademicki [15]

Rozmawiają: Józef Wieczorek i Robert Kościelny

marzec 2017 r.

Głos w dyskusji nad naprawą systemu akademickiego w Polsce

przed Narodowym Kongresem Nauki

Prawda, rzetelność i transparentność – utracone wartości nauki w Polsce

prawda www

[źródło – http://pomazancowy.blogspot.com/2015/01/prawda-was-wyzwoli.html

♥ 

Prawda, rzetelność i transparentność

utracone wartości nauki w Polsce

Kornel Morawiecki na posiedzeniu Sejmu 22 marca 2017 r. [ Posiedzenie nr 38 w dniu 22-03-2017 (1. dzień obrad) http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/wypowiedz.xsp?posiedzenie=38&dzien=1&wyp=227&type=A&symbol=WYPOWIEDZ_POSLA&id=255 ] zwrócił się z apelem do posłów i naukowców, jako elity Polski, o poparcie dla idei ˝Nauki dla rozwoju˝.

Wyraził przy tym „głęboką nadzieję, że środowisko naukowe w trosce o dobro Polski uczyni wszystko, by krzewić ideę ˝Nauki dla rozwoju˝ przez działania na rzecz uczynienia wspólnoty akademickiej transparentną, uczciwą i kierującą się umiłowaniem prawdy”.

Nie ma jeszcze oznak aby ten apel trafił do środowiska akademickiego, ale można wątpić, czy po upływie kolejnych dni, czy tygodni, trafi do właściwych odbiorców.

Ja [https://blogjw.wordpress.com/] o transparentność, uczciwość i umiłowanie prawdy do środowiska akademickiego apeluję od lat, a nawet wieków, i jedynym skutkiem było wykluczenie/wyklęcie mnie z tego środowiska i to dożywotnio !

Rzecz jasna, głos Marszałka – Seniora Sejmu, to nie to samo co głos zwykłego obywatela, ale wątpliwość, czy zostanie usłyszany – pozostaje.

Marszałek postuluje „oparcie nauki na wartościach takich jak prawda, rzetelność i transparentność” i sam taki postulat wskazuje, że z tymi fundamentalnymi wartościami środowisko akademickie dawno się rozstało, co skutkuje niską pozycją nauki uprawianej w Polsce w nauce światowej i małego jej znaczenia w gospodarce Polski, nie mówiąc już o formowaniu elit na poziomie niezbędnym dla funkcjonowania dużego europejskiego państwa.

Można go uznać za bardzo ważny i zasadny głos w dyskusji nad naprawą nauki w Polsce przed Narodowym Kongresem Nauki [https://nkn.gov.pl/], ale faktem jest, że kolejne konferencje [https://nkn.gov.pl/#!/konferencje] przed tym kongresem nie przewidują podjęcia dyskusji nad tymi sprawami, moim zdaniem decydującymi dla możliwości naprawy systemu akademickiego.

W ujawnionych już propozycjach zmian ustaw akademickich nie widać zamiaru praktycznego wcielenia w życie takich wartości akademickich, które środowisko w ciągu ostatnich kilkudziesięciu już lat (w PRL-PRLbis) utraciło.

Marszałek zasadnie argumentuje „dążenie do prawdy to imperatyw każdego naukowca. Nie kariera, a pasja poznawcza jest motorem odkryć i wynalazków.”

Rzecz w tym, że pasjonatów z systemu akademickiego przez lata wykluczano, a dążenie do prawdy odrzucano jako przeszkodę w zastępowaniu korporacji nauczających i nauczanych poszukujących razem prawdy przez korporację oszukujących i oszukiwanych na drodze do uzyskania dyplomów i tytułów.

Zamiast eliminowania ‚ze środowiska osób, które naruszyły zasady etyczne w nauce lub dydaktyce’ eliminowano tych, którzy o przestrzeganie tych zasad walczyły, rzecz jasna rozumiejąc je całkiem inaczej niż decydenci akademiccy stojący na straży etyki komunistycznego państwa, która nadal obowiązuje w III RP – państwie na opak, które z systemem kłamstwa bynajmniej nie zerwało.

Tajni współpracownicy (częściowo ujawniani) i jawni współpracownicy (na ogól utajniani) systemu kłamstwa bynajmniej z systemu akademickiego nie zostali wykluczeni.

Przez całe lata III RP, podobnie jak w PRLu, nadal ‚pociągają sznurkami akademickimi’ (i nie tylko) formując nowych decydentów wg swoich antywartości akademickich, w których nie ma miejsca na prawdę, uczciwość, transparentność, i na tych, co o takie wartości walczą, zagrażając – solidarnemu wobec antywartości – środowisku.

W wywiadzie dla niezalezna.pl [Lustracja naukowców i sędziów jest konieczna – podkreśla Kornel Morawiecki http://niezalezna.pl/95927-lustracja-naukowcow-i-sedziow-jest-konieczna-podkresla-kornel-morawiecki] Kornel Morawiecki gorzko mówi „Niestety w Polsce są instytucje, gdzie niejawne zależności z czasów PRL-u są nadal żywe. To nie jest normalna sytuacja, ponieważ ci ludzie pilnują tylko swojego interesu. Nie widzą tego, że nauka jest konieczna i niezbędna dla rozwoju Polski.” i podnosi „ lustracja jest konieczna nie tylko w nauce, ale również wśród sędziów” co jest poglądem zasadnym i przeciwstawnym do opinii, że lustracja i dekomunizacja się zdezaktualizowały, czyli inaczej mówiąc – prawda się zdezaktualizowała. [https://blogjw.wordpress.com/2016/10/14/wybory-do-centralnej-komisji-do-spraw-stopnia-i-tytulu-bez-lustracji-i-dekomunizacji-systemu-akademickiego/ ].

I to jest problem środowiska akademickiego i nauki uprawianej w Polsce, w której bynajmniej nie chodzi o prawdę! A raczej o jej niepoznanie, szczególnie tej prawdy, która dotyczy samego środowiska – jego historii i teraźniejszości.

Co prawda ludzie nauki uformowani w katolickiej Polsce znają na ogół ewangeliczne słowa „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”, ale jednak niewygodnej prawdy nie chcą poznawać, wolą żyć w zniewoleniu.

Demokratyczna większość środowiska uniwersytetu wzorcowego dla innych uczelni wybiera rektora, który jawnie przyznaje – ‚oszukujemy’ , oraz ‚boję się myśleć’. [https://blogjw.wordpress.com/2017/03/21/misja-uczelni-jest-uczyc-ale-misjonarze-sa-wykleci/].

Widocznie taki rektor stanowi znakomitą polisę ubezpieczeniową dla braci akademickiej. Oszustom i niemyślącym z bojaźni nic w takiej uczelni nie grozi ! – raczej bać się winni ci, którzy są uczciwe i nie boją się myśleć, co jest imperatywem naukowców sensu stricto.

Niestety w polskim systemie akademickim transparentność, uczciwość i myślenie, szczególnie myślenie krytyczne, nie są akceptowane i nie widać oznak aby coś się w tej materii zmieniło.

Mimo to Marszałek wyraża głęboką nadzieję, że środowisko wróci do wartości. Ja niestety nie mam najmniejszej nawet nadziei, że to negatywnie wyselekcjonowane środowisko samo się nawróci na właściwą drogę.

Jak bardzo chciałbym się mylić !

Moje głosy  w tej materii:

Moje boje

Niepoprawny Magazyn Akademicki