Mityczny związek

Czyżby istniał związek przyczynowy

między śmiercią studenta UJ – Stanisława Pyjasa

a śmiercią rektora UJ Mieczysława Karasia ?

W kwietniowym numerze Kuriera Wnet ukazał się list p. Jadwigi Wronicz ‚ O profesorze Karasiu’ w którym autorka broni dobrego imienia b. rektora UJ Mieczysława Karasia w niezbyt korzystnym świetle przedstawionego w pamiętniku prof. Karola Estreichera cytowanym przeze mnie w artykule ‚ Dezubeklizacja uczelni ‚ [ Kurier Wnet z marca 2018 r.] Rektor Karaś zdaniem Karola Estreichera usiłował zamienić Uniwersytet Jagielloński w Instytut Propagandowy Polskich Komunistów. Co moim zdaniem w niemałym stopniu się udało i skutki tego są odczuwalne do dnia dzisiejszego. [ UJ za rektora Mieczysława Karasia, czyli zamiana Uniwersytetu Jagiellońskiego w Instytut Propagandowy Polskich Komunistów. –https://lustronauki.wordpress.com/2009/11/14/uj-za-rektora-mieczyslawa-karasia/ ].

Z rektorem Karasiem miałem jedyny osobisty kontakt podczas milczącej wizyty rektora na okoliczność  ‚gospodarskiego’ posiedzenia Senatu UJ [1975 ?) w moim doktoranckim pokoju na Oleandrach 2 ( Instytut Nauk Geologicznych UJ).

Faktem jest jednak, że rektor Karaś podczas swojej kadencji pozbawił mnie miejsca w Nowym Żaczku ( akademik z miejscami dla doktorantów] czego nie odbierałem jako przejaw bezinteresownej życzliwości ze strony rektora – z której podobno rektor był znany w opinii p. Jadwigi Wronicz, lecz jako dotkliwą dla mnie decyzję administracyjną w końcowym okresie realizowania pracy doktorskiej. Nie wiem jak dla polonistów, ale dla geologów kawałek pokoju do mieszkania się przydaje. Wynajmowanie pokoju na mieście i to w Krakowie, to dla kieszeni doktoranta stanowiło poważny problem.

Moje – tj. młodego wówczas człowieka, dopiero zaczynającego pracę na UJ – widzenie sytuacji na UJ w połowie lat 70-tych ubiegłego wieku, było zbliżone do opisów w Dzienniku Wypadków prof. Karola Estreichera, człowieka wówczas wiekowego i doświadczonego.

Najbardziej mnie jednak zaintrygowała opinia czytelniczki, że między śmiercią Stanisława Pyjasa a śmiercią rektora UJ ( w wieku 53 lat) zachodzi związek przyczynowy.

Autorska listu twierdzi, że rektor M. Karaś okazał się życzliwy dla studentów – kolegów Pyjasa udostępniając im uniwersytecki autobus na pogrzeb zamordowanego kolegi, co spowodowało wezwanie do KC PZPR – po czym wkrótce zmarł w Rabce.

Czy ta sprawa była jakoś badana w licznych śledztwach na okoliczność śmierci Stanisława Pyjasa i zjawisk towarzyszących autorka listu nie pisze.

Sugeruje, że jakieś wydarzenia w KC PZPR na tle śmierci Pyjasa miały wpływ na jego przedwczesną śmierć.

Mieczysław Karaś zmarł nagle 10 sierpnia 1977, czyli jednak kilka miesięcy po śmierci Stanisława Pyjasa, ale kilka tygodni po tajemniczej śmierci Stanisława Pietraszki, który jako ostatni widział swojego przyjaciela Stanisława Pyjasa żywego i sporządził portret pamięciowy prawdopodobnego zabójcy i który według wszelkich poszlak został zamordowany. https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Pyjas

Ten postulowany przez czytelniczkę związek przyczynowy między śmiercią Mieczysława Karasia a śmiercią Stanisława Pyjasa raczej jest mityczny.

Corocznie w Krakowie 7 maja w kolejne rocznice śmierci Stanisława Pyjasa pod tablicą Jego pamięci, na ul. Szewskiej 7, odbywają się spotkania jego przyjaciół i opozycji antykomunistycznej, co w ostatnich latach dokumentuję, [ostatnie spotkanie – https://niezlomnym.wordpress.com/2018/05/07/41-rocznica-smierci-stanislawa-pyjasa/ale nikt rektora Mieczysława Karasia na tę okoliczność nie wspomina.

Ulica im Mieczysława Karasia ( obecnie Romana Ingardena) w Krakowie została zdekomunizowana już u zarania III RP, co chyba winno dawać nieco do myślenia w okresie trudnego procesu dekomunizacji przestrzeni publicznej po niemal 30-latach od medialnego obalenia komunizmu.

Reklamy

Niezłomni – wyklęci przez rektorów

[tablica na ul. Senackiej 3 w Krakowie- zdj. Józef Wieczorek]

Niezłomni – wyklęci przez rektorów

W marcu obchodziliśmy po raz kolejny Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, coraz częściej zwanych Niezłomnymi, jako że niezłomnie walczyli o Niepodległą Polskę po jej opanowaniu przez komunistów i dlatego przez nich zostali wyklęci.

Podziemna armia powraca ! – jak dziś śpiewają bardowie, choć nadal jeszcze wielu bohaterów walk o Wolną Polskę określa się mianem bandytów, tak jak ich nazywali komuniści. Mimo medialnego obalenia komunizmu, nie do końca ten zniesławiający wolnych Polaków system się skończył. Tkwi przede wszystkim w mentalności, ale i w prawie, bo III RP zachowała ciągłość z komunistycznym PRLem .

Konieczność narodowej pamięci

W Katedrze Wawelskiej abp. Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, w pięknej homilii poświęconej obchodom Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych mówił: Naszą pamięcią, pamięcią matki Kościoła chcemy ogarnąć tych, którzy dla Boga, dla ojczyzny, dla Polski dali najwyższe świadectwo cierpienia, życia, śmierci i nadziei.’ i ‚oddanie Żołnierzom Niezłomnym należnej czci jest naszym ważnym zadaniem. To właśnie jest zadanie dla nas na dzisiaj i na przyszłość. Konieczność narodowej pamięci o Żołnierzach Wyklętych’. 

Z okazji Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych odbyła się pierwsza wspólna pielgrzymka Żołnierzy Niezłomnych na Jasną Górę, gdzie metropolita gdański w homilii mówił: „Przywracamy dziś pamięć bohaterów, którzy u schyłku II Wojny Światowej, a szczególnie po jej zakończeniu, zostali zdradzeni i skazani na wymazanie z pamięci, a także i fizyczny niebyt, dlatego wrzucano ich do dołów śmierci, zamazywano nazwiska.” wspominając także o ks. Władysławie Gurgaczu, duchowym opiekunie oddziału leśnych w Sądeckim, w 1949 roku skazanym na śmierć i rozstrzelanym. W ostatnim słowie podczas rozprawy sądowej ks. Gurgacz oświadczył: „Moje czyny były zgodne z tym o czym myślą miliony Polaków, tych Polaków, o których obecnym losie zdecydowały bagnety NKWD”

Niestety nie wszyscy chcą przywracać pamięć o Żołnierzach Niezłomnych, nadal dla zbyt wielu Polaków pozostają wyklęci.

Pamięć o Ks. Gurgaczu kultywują głównie świeccy, działając na rzecz beatyfikacji tego Niezłomnego Kapelana Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej, o czym świadczą filmy, coroczne msze św. na Hali Łabowskiej w Beskidzie Sądeckim gromadzące coraz większe tłumy, uroczystości w Jabłonicy Polskiej tam gdzie ks. Gurgacz się urodził, i w Krakowie – tam gdzie ks. Gurgacz został zamordowany i pochowany, ale bez chrześcijańskiego pogrzebu.

Dobrze, że abp. Głódź o nim przypomniał na Jasnej Górze w pięknym kontekście. Może inni duchowni też się włączą do krzewienia kultu ks. Gurgacza. Czekamy też na ekshumację i na uroczysty, katolicki, narodowy pochówek Niezłomnego dla Boga i Ojczyzny.

Inka” lepiej rozumiała

Niestety negatywne, haniebne, zgodne z propagandą komunistyczną opinie o żołnierzach niepodległościowego powstania antykomunistycznego, wypowiadają nieraz obecne elity – w tym profesorowie, np. prof. Senyszyn, która nazwa ich bandytami i jakoś nie spotyka się to z należytą reakcją pozostałych członków środowiska akademickiego. A prokurator zalicza takie wypowiedzi do elementów „swoiście pojmowanej strategi politycznej”. Joanna Senyszyn‏ napisała na twitterze (maj 2015) ‚Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie mojej wypowiedzi o źołnierzach wyklętych, bo trudno ścigać za mówienie prawdy, nawet trudnej”.

Niestety po długich latach komunizmu takie elity nam pozostały. Zresztą i przy instalacji systemu komunistycznego w Polsce elity akademickie nie zawsze zachowywały się jak trzeba.

Po latach można powiedzieć, że niepełnoletnia jeszcze wiejska dziewczyna Danuta Siedzikówna „Inka” – dziś wręcz kultowa postać podziemia niepodległościowego – lepiej rozumiała w jakiej Polsce przyjdzie nam żyć , niż wielu akademików.

Haniebna rezolucja rektorów

W Krakowie 11 sierpnia 1947 r. rozpoczął się proces działaczy organizacji Wolność i Niezawisłość [WiN] i mikołajczykowskiego PSL.

‚Oskarżycielem był zastępca Naczelnego Prokuratora Wojskowego ppłk Stanisław Zarakowski. Grzmiał on pod adresem zgromadzonych na ławie oskarżonych pracowników nauki – wśród których byli m .in. znany biolog Eugeniusz Ralski, a także historycy Karol Buczek i Henryk Münch –dziś, gdy państwo chce ratować naukę polską i uniwersytety, nie będzie tolerować zdrajców, tych, którym daje chleb. Dla tych ludzi, którzy przedkładają szpiegostwo nad pracę[…], nie ma miejsca w społeczeństwie. [Przeciw czerwonej dyktaturze- red. Filip Musiał, Jarosław Szarek; Ośrodek Myśli Politycznej, Instytut Pamięci Narodowej, Kraków 2007].

Rektorzy krakowskich uczelni zamiast bronić swoich młodszych akademickich kolegów – solidarnie ich potępiali [!], tak, że prokurator miał mocne argumenty do ich skazywania ! Powoływał się na haniebną rezolucję rektorów !

Rezolucję podpisali m. in. F. Walter – Rektor UJ, Stanisław Skowron – Dziekan Wydziału Lekarskiego UJ, Walery Goetel – rektor Akademii Górniczej, Adam Krzyżanowski – rektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych .

Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego potępiał walkę zbrojną o przywrócenie niepodległości (posiedzenie senatu 6 II 1947 – zapis odezwy do Młodzieży Akademickiej zachowany w protokołach dostępnych w archiwum UJ, podpisany przez profesorów (dziekani. prodziekani, delegaci wydziałów) i rektora F. Waltera.

Odezwy Senatu nie podpisał jedynie dziekan prof. Stefan Schmidt, w trzy lata później pozbawiony katedry i usunięty z UJ ! [ „Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 18: 2002 R.Terlecki]

Przypomnijmy sylwetki wyklętych przez rektorów, aby zainspirować historyków do opracowania rzeczywistych historii uczelni oraz biogramów naukowców wyklętych przez rektorów pozostających w symbiotycznych związkach ze służbami komunistycznego państwa. Przypomnijmy i tych, którzy ich wyklinali.

Niezłomni – wyklęci przez rektorów

Sądzeni i skazani w procesie krakowskim naukowcy to Eugeniusz Ralski, Henryk Munch, Karol Buczek, Karol Starmach, którzy figurują na tablicy poświęconej pamięci tego procesu na budynku dawnego Sądu Rejonowego przy ul. Senackiej 3.

Eugeniusz Ralski od 1934 doktor nauk rolniczych, podczas wojny był współorganizatorem tajnego nauczania na Wydziale Rolniczym UJ w Krakowie [ funkcja kierownicza Delegatury Rządu na Kraj], zaangażowanym w działalność niepodległościową w Związku Walki Zbrojnej. W 1944 r. został aresztowany i uwięziony w obozie koncentracyjnym w Krakowie-Płaszowie.

Po wojnie współtworzył sieci wywiadowczo-propagandowe na terenie tzw. Obszaru Południowego w ramach organizacji NIE i WiN.

Od lutego 1945 pracował na stanowisku adiunkta w Katedrze Uprawy Roślin UJ, gdzie uzyskał tytuł doktora habilitowanego a następnie profesora nadzwyczajnego na Uniwersytecie Wrocławskim. W sierpniu 1946 r. UB aresztował go z powodu nieujawnienia działalności w AK i WiN. W procesie krakowskim skazany na karę śmierci, którą Bolesław Bierut zmienił w drodze łaski na dożywotnie więzienie. W obronie Eugeniusza Ralskiego występowali profesorowie z WSR we Wrocławiu – Aleksander Tychowski, Bolesław Świętochowski [b. żołnierz AK], Sebastian Bac.

Więziony w Krakowie, na Montelupich, we Wronkach, w więzieniu mokotowskim w Warszawie, na wolność wyszedł w 1956 r. Pozostałą część kary zawieszono mu początkowo na dwa lata, a następnie anulowano. Po 56 r. pracował naukowo i został profesorem zwyczajnym na WSR.

Henryk Münch studiował od r. 1924 historię i geografię na UJ uzyskując doktorat w 1932 r. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. W czasie okupacji chronił zbiory archiwalne przed zniszczeniem lub wywiezieniem do III Rzeszy. Od 1941 r. działał w ZWZ-AK pod pseudonimem “Mnich”, a po wojnie związał się z WiN. Aresztowany, zasiadł na ławie oskarżonych wspólnie z działaczami II Zarządu Głównego i został skazany na 15 lat więzienia. Zwolniony w 1956 r. pracował w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa jako kustosz i kierownik działu naukowego. Był członkiem Komisji Urbanistyki i Architektury Oddziału PAN w Krakowie. Prowadził zajęcia z urbanistyki na archeologii w UJ .

Karol Buczek był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej. Studiował na UJ geografię i historię, doktorat uzyskał w 1928, habilitował się w 1936. Już w okresie międzywojennym był związany z ruchem ludowym. Podczas II wojny światowej działał w konspiracyjnym SL Roch. Po wojnie należał do Polskiego Stronnictwa Ludowego, w chwili aresztowania był redaktorem „Piasta” z nominacji Wincentego Witosa. Prokurator domagał się dla niego wyroku śmierci, sąd zasądził go na 15 lat więzienia. Zwolniono go w 1954 ze względu na gruźlicę. Po zawieszeniu kary został zastępcą profesora, a w lutym 1957 profesorem nadzwyczajnym w Instytucie Historii PAN. Jego nominację na profesora ‚belwederskiego’ w 1962 zablokował I sekretarz KC PZPR – Władysław Gomułka. Profesorem zwyczajnym został dopiero w 1972. Zrehabilitowany wyrokiem Sądu Najwyższego z 30 sierpnia 1989.

Karol Starmach w latach 1919-1920 brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Obronił doktorat, pracował naukowo jako botanik. Podczas okupacji niemieckiej aresztowany, był więziony w KL Sachsenhausen i Dachu. Po zwolnieniu organizował w Krakowie tajne nauczanie. Po wojnie pracował jako docent na UJ, był czynny w PSL, współpracował z E. Ralskim. W 1946 uwięziony i sądzony w procesie krakowskim, skazany na 5 lat. Więziono go we Wronkach i na Mokotowie w Warszawie. Na wolność wyszedł w 1950 r.. Od 1956 r. był profesorem UJ w Krakowie, a od 1969 członkiem PAN.

Kariera akademicka sądowego mordercy

Jednym z morderców sądowych lat stalinowskich był Julian Haraschin zwany krwawym Julkiem, który jako prokurator wojskowy wydał ok. 60 wyroków śmierci na niezłomnie walczących o Niepodległość. Ilu z nich mogło by tworzyć elity Wolnej Polski ?

Niestety elity PRLu w niemałym stopniu tworzyli mordercy sądowi.

Julian Haraschin po skończeniu kariery prokuratorskiej zaczął robić karierę akademicką na Wydziale Prawi Uniwersytetu Jagiellońskiego i to przy pomocy wybitnych naukowców. Nie tylko zdobywał tytuły naukowe, ale stworzył innowacyjne metody kończenia studiów i uzyskiwania dyplomów bez potrzeby trudzenia się studiowaniem. Gdyby nie wpadka na tle obyczajowym, może by został profesorem, a może i rektorem.

Był mordercą sądowym , jednak środowisko akademickie bynajmniej go nie usunęło ze swoich szeregów.

Jak to było możliwe, że wojskowy prokurator reżimu komunistycznego, który posyłał na śmierć polskich patriotów, robił następnie karierę ‚naukową’ na prestiżowym polskim uniwersytecie i do tej pory ten uniwersytet nie chce się z tej hańby rozliczyć ?

Najpełniej do tej pory tę rnroczną postać opisał nie historyk uczelni Juliana Haraschina – Uniwersytetu Jagiellońskiego , lecz publicysta, muzyk, Krystian Brodacki, w znakomitej książce Trzy twarze Juliana Haraschina.

Przez pryzmat tej twarzy widać i obecną twarz Uniwersytetu Jagiellońskiego, który nie chce znać ciemnych kart swojej najnowszej historii, nie tylko tej z okresu instalacji systemu komunistycznego, ale i z okresu jego konania. Eliminacja Niezłomnych zrobiła swoje.

Na UJ organizowane są spotkania na temat reinkarnacji, gender w fizyce, spotkania z Kubą Wojewódzkim – znanym z wkładania polskiej flagi w psie odchody, ale nie z wyklętymi, bo niezłomnymi świadkami historii.

Wygląda na to, że prawda przestała być już przedmiotem zainteresowania ludzi współczesnego uniwersytetu.

P.S.

Tekst opublikowany w Kurierze WNET nr. 4/2018

Proszę o ujawnienie sprzeciwu [o ile był] Mirosława Hermaszewskiego wobec bezprawnego włączenia go w skład WRONy

P

Proszę o ujawnienie sprzeciwu [o ile był] Mirosława Hermaszewskiego

 wobec bezprawnego włączenia go w skład WRONy

Prezydent Andrzej Duda zawetował tzw ustawę degradacyjną [ Weto Prezydenta do tzw. ustawy degradacyjnej http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,938,weto-prezydenta-do-tzw-ustawy-degradacyjnej.htmlargumentując m.in.

Prezydent wyjaśnił m.in., że w skład Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego wchodzili nie tylko generałowie ale także podpułkownicy i pułkownicy – „ludzie wtedy jeszcze względnie młodzi”. – Jak przyznaje historyk z IPN dr Grzegorz Majchrzak, nie tylko pan gen. Hermaszewski został wpisany najprawdopodobniej do Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego bez swojej zgody. De facto był to rozkaz, który mu wydano by w tej Radzie uczestniczyć – mówił Andrzej Duda

Jeśli ppłk Mirosław Hermaszewski został wpisany do WRON bez jego zgody, to winien przeciwko takiemu łamaniu prawa wyrazić sprzeciw/ protestować ! Czy tak uczynił ?

Powszechna wiedza o WRON jest taka [https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojskowa_Rada_Ocalenia_Narodowego ] :

2006 roku członkowie WRON zostali oskarżeni przez Główną Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN o popełnienie zbrodni komunistycznej, polegającej na kierowaniu zorganizowanym związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym. W dniu 12 stycznia 2012 roku warszawski Sąd Okręgowy zgodził się z aktem oskarżenia, że stan wojenny przygotowano i wprowadzono niezgodnie z ówczesną konstytucją, a dokonała tego „grupa przestępcza o charakterze zbrojnym”, złożona z ludzi na najwyższych stanowiskach.

Zatem oczekuję ujawnienia, udokumentowania postawy płk. Mirosława Hermaszewskiego wobec bezprawnego włączenia go w skład WRON popełniającego zbrodnię komunistyczną, polegającą na kierowaniu zorganizowanym związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym.

Mirosław Hermaszewski w 1983 został wybrany na wiceprzewodniczącego Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. [ https://pl.wikipedia.org/wiki/Miros%C5%82aw_Hermaszewski] a w 1988 otrzymał nominację generalską.

Na stronie http://www.hermaszewski.com brak jakichkolwiek informacji w tej materii

Nigdy nie byłem w podobnej sytuacji jak Mirosław Hermaszewski, ale żyłem w czasach wojny jaruzelsko-polskiej i reagowałem na bezprawne poczynania tej junty i realizatorów ich bezprawia na gruncie akademickim m. in. poprzez sprzeciw wobec bezprawnego [samo] wybrania się towarzysza dyrektora [ prof. Andrzeja Ślączki] na przewodniczącego Rady polegający na rezygnacji z funkcji sekretarza i członka Rady Naukowej Instytutu Nauk Geologicznych UJ , a także poprzez organizację protestu przeciwko bezprawnemu wybieraniu „przedstawicieli” nauczycieli akademickich do Rady Wydziału BiNoZ UJ przez dziekana wydziału – prof. Halinę Krzanowską . W czasach jej kadencji realizowano polityczną Wielką Czystkę Akademicką, kiedy zostałem ‚nominowany’ przez anonimową [ do dnia dzisiejszego], zorganizowaną grupę przestępczą do wygnania z uczelni [ zniszczenia mojego warsztatu pracy] z wilczym biletem obowiązującym także w III RP ! [https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/]

Pan Prezydent uzasadnia swoją decyzję wobec ustawy degradacyjnej Nie mam co do tego żadnych wątpliwości, bo to jest po prostu pozbawienie kogoś kompletnie możliwości obrony. Nie mogę jako Prezydent się z tym zgodzić – zaznaczył.

Niestety, mimo że zostałem pozbawiony kompletnie możliwości obrony przed poczynaniami anonimowej [ do dnia dzisiejszego], zorganizowanej grupy przestępczej, żadnych wątpliwości wobec tego bezprawia ani prezydenci, ani inni decydenci, ani etatowi historycy – do tej pory nie przedstawili !

Bezprawnych wyroków do tej pory nie uchylono [  https://blogjw.wordpress.com/2018/03/25/kiedy-zostane-przeproszony-za-wypedzenie/ ],  mimo że podobno żyjemy w wolnej, niepodległej Polsce, w której nadal się broni członków WRON [ i nie tylko] .

P.S.

Warto zwrócić uwagę na zdjęcie WRONy w stanie wojennym, gdzie przy stole siedzi swobodnie [bez straży, więc przez nikogo nie przymuszany] ppłk. Mirosław Hermaszewski. Nie ma natomiast nigdzie zdjęcia ze stanu wojennego przy stole Rady Naukowej ING UJ z moją osobą, bo jej już nie było  – na znak protestu przestałem być członkiem Rady, ze skutkami w kolejnych latach. Mógłby ktoś zrobić zdjęcie z moją osobą  przed obliczem Rady fałszywie oskarżonego o niechęć do prowadzania zajęć ze studentami w Tatrach [ tam gdzie uformowałem kilku studentów na dobrym poziomie w ramach Koła Naukowego bez wynagrodzenia ! ].

W 1988 Mirosław Hermaszewski zostaje generałem, a ja wówczas zostaję na uniwersyteckim ‚lodzie’, zdegradowany dożywotnio z funkcji wykładowcy uniwersyteckiego [ najwyżej ocenianego przez studentów], bez możliwości obrony !

 

Kupa wojewódzka miarą poziomu Uniwersytetu Jagiellońskiego – Nie mam kwalifikacji na etat szambowego

do Hansa Franka

Kupa wojewódzka miarą poziomu Uniwersytetu Jagiellońskiego

– Nie mam kwalifikacji na etat szambowego

 

W auli Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego odbyło się spotkanie z cyklu Forum Ujotum.
Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/region/wiadomosci-krakow/a/krakow-kuba-wojewodzki-na-forum-ujotum-uniwersytetu-jagiellonskiego-zdjecia,12997668/

Gościem był Kuba Wojewódzki znany z wkładania polskiej flagi w psie odchody, http://www.se.pl/wiadomosci/gwiazdy/przez-wojewodzkiego-i-flage-polski-w-psiej-kupie-zaplaca-pol-miliona-kary_200052.html  czym udokumentowano, że obecny poziom UJ sięga szamba.  

Pod refleksję:  po wygnaniu mnie jak psa z UJ 30 lat temu, do tej pory nie odbyło się na UJ ( ani na innej krakowskiej uczelni z UJ zrodzonej)  ani jedno spotkanie z wypędzonym – nawet w czasach ‚dobrej zmiany’.  Nie ten poziom !

Niektórzy się dziwią, że UJ mnie nie przyjmuje w czasach dobrej zmiany. Ta na UJ nie nastąpiła. Był wybór – albo kupa Wojewódzkiego albo zasady Wieczorka, ale te nadal stanowią zagrożenie dla uniwersytetu posadowionego w PRL/III RP na fundamencie wojewódzkiej kupy. I wybrano.

Wyrazy współczucia dla etatowych pracowników UJ 

Józef Wieczorek –

dysydent akademicki nie mający od lat kwalifikacji, ani intelektualnych, ani moralnych, aby żyć i pracować etatowo na poziomie szamba i takich kwalifikacji nie zamierza osiągnąć do końca życia

http://ujot.fm/forum-ujotum/
FORUM UJOTUM to organizowany przez UJOT FM cykl spotkań z ludźmi mediów. Swobodna dyskusja z gośćmi to także okazja do chwili oddechu i pogłębionej refleksji……….
jw – skąd ta skłonność do oddychania wyziewami szamba, przy braku refleksji nad psimi odchodami ?

xxxxxxxxxxxxxxxxx

strona profesora Mirosława Dakowskiego:

Kupa wojewódzka miarą poziomu Uniwersytetu Jagiellońskiego
http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=22494&Itemi… 

Reinkarnacja a rok 68

2

Reinkarnacja a rok 68

Reinkarnacja to według słownika PWN – «w większości wschodnich doktryn religijnych: wielokrotne odradzanie się człowieka po śmierci przez wstępowanie jego duszy w ciało innej istoty»

Zdumienie zatem człowieka ogarnia jak widzi cały Kraków obwieszony plakatami o wykładzie – 4 marca w Auditorium Maximum najstarszej polskiej uczelni – na temat reinkarnacji, co trudno nie uznać za promocję wschodnich doktryn religijnych na uczelni, bądź co bądź uważanej za naukową i finansowaną na działania naukowe.

Przestrzegając podobno wysokich standardów naukowych, ta jedna z najlepszych polskich uczelni, odwoływała np. wykłady na temat szkodliwości aborcji, a to ze względu na rzekomy brak odpowiednich standardów naukowych tej materii. A reinkarnacja ma chyba je spełniać, skoro jest tak reklamowana publicznie.

W Polsce problem reinkarnacji nie jest całkiem nieznany, a jeden z bardziej znanych dziennikarzy – Piotr Lisiewicz- przedstawiający się w przestrzeni publicznej jako żywe wcielenie Lenina, był nawet kilkanaście lat temu sądzony za to, że podobno umyślnie wprowadził w błąd funkcjonariusza policji, co do tożsamości własnej, podając, iż nazywa się Włodzimierz Iljicz Lenin, gdy faktycznie nazywa się Piotr Lisiewicz.

Na rozprawę w sądzie w Poznaniu starał się dostać wnoszony przez kolegów w szklanym sarkofagu, tłumacząc, że jest zmumifikowanym wodzem rewolucji. Ostatecznie sąd po kilku miesiącach rozprawiania się z jego wcześniejszym wcieleniem, nie skazał dziennikarza, gdyż ten posiadał dowód osobisty na nazwisko Piotr Lisiewicz, więc miał dokumentację swojego wcielenia.

Jak wiadomo człowiek u nas winien mieć duszę i dowód osobisty. Dusza może wstępować w kogoś innego- jak wierzą ci od reinkarnacji – ale dowód osobisty trzeba mieć przy sobie, aby uniknąć skazania..

Problem reinkarnacji to zatem nie tylko problem naukowy, ale i sądowy, co stanowi jeszcze jeden z argumentów na przenikanie się nadzwyczajnych kast ludzi – tej sądowej i tej akademickiej.

Tym razem – już niebawem – problem reinkarnacji zostanie zaatakowany podobno naukowo w murach szacownej uczelni.

Zobaczymy co z tego wyniknie ? Będzie sąd, czy nobilitacja wykładowcy ?

Ja myślę, że to drugie, bo przenikanie się w Krakowie kadr sądowych i akademickich jest wręcz znakomite.

Na 8 marca na UJ planowane są ponadto „Dni Gender w fizyce”, aby zwiększyć równość płci w fizyce, jakkolwiek informacje nie podają, w którym to wcieleniu.

8 Marca mnie się bardziej kojarzy z rokiem 68, od którego upływa już 50 lat. Rok dla mnie jest pamiętny, ale zauważyłem, że wielu znacznie młodszych, nawet tych co byli wówczas w pieluszkach, czy krótkich spodenkach, a także ci, których jeszcze w obecnym wcieleniu nie było nawet na świecie, ten rok znakomicie też pamiętają [ we wcieleniu poprzednim !?] , znacznie lepiej niż lata 80-te.

Z tą reinkarnacją zapewne jest coś zatem na rzeczy, stąd takie zainteresowanie także na uczelni, która i po roku 68 przeszła chyba reinkarnację, jak i wiele pozostałych.


Jak niedawno objaśniał min. Gowin, dokonujący reformy obecnego wcielenia uczelni, w tymże pamiętnym 68 roku doszło podobno do ostatniej – w ich dziejach – czystki na uczelniach, która mocno je osłabiła intelektualnie, stąd do dnia dzisiejszego nie są w stanie się pozbierać – w nowym wcieleniu.

Czystki te podobno wpłynęły negatywnie na poziom naszych elit, bo z uczelni odeszli tej miary intelektualiści co Zygmunt Bauman, a ze studiów relegowano samego Adama Michnika, który w nowym wcieleniu nie został nawet profesorem.

W kamasze powołano wielu ówczesnych studentów – warchołów, tym co Polska Ludowa się nie za bardzo podobała, ale o tym się nie mówi i nie pamięta, choć ostatnio skazano tych co brali w kamasze młodych ludzi w latach 80-tych.

Na uczelniach jednak o latach 80-tych niemal nikt nie pamięta, ani o stanie wojennym, ani o czystkach akademickich,  natomiast  historie uczelniane zwykle kończą się na roku 68, a potem przeskakują do czasów transformacji, czy może kolejnej reinkarnacji uczelni.

O wcieleniu akademickim między rokiem 68 a 89 zatem prawie nic nie wiemy i o dziwo brak jest wykładów na uniwersytetach w tej materii.

Zapewne z tych co by to mogli robić – całkiem uczelnie oczyszczono, a nawet najtężsi specjaliści od reinkarnacji to wcielenie akademickie skrupulatnie pomijają. Ani chybi z obawy, że żadne Auditorium, nawet Maximum, wtedy nie otworzy przed nimi swoich podwojów.

Jeśli PZPR umarła wcześniej, to Uniwersytet Jagielloński jest skompromitowany

p

Jeśli PZPR umarła wcześniej,

to Uniwersytet Jagielloński jest skompromitowany

W krakowskim Dzienniku Polskim ukazała się rozmowa z prof. Andrzejem Chwalbą historykiem z UJ – pod tytułem „PZPR. W Krakowie nieboszczka umarła wcześniej” Rozmawiał Włodzimierz Knap , 31 stycznia 2017
Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/magazyny/a/pzpr-w-krakowie-nieboszczka-umarla-wczesniej,11746307/#komentarz-48269830

W tej rozmowie prof. Chwalba mówi „Ale, co ciekawe, partia w latach 80, inaczej niż w poprzednich dekadach, nie miała już władzy nad UJ. Uniwersytetem rządził rektor”

Chyba nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji takiej tezy. Jeśli by tak było, to jest jasne, że rektor UJ winien odpowiadać za ekscesy politycznych weryfikacji kadr (pod batutą SB i PZPR) lat 80-tych [ i nie tylko].

Jeszcze u schyłku PRLu [1986/87] MSW polecało usuwać niepokornych nauczycieli akademickich za negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką i anonimowe komisje tak ich oskarżały, a rektor – usuwał. [np. https://lustronauki.wordpress.com/2009/04/17/list-w-sprawie-weryfikacji-kadr-akademickich/]

Do tej pory członkowie tych komisji nie są znani z imienia i nazwiska, a rektorzy/profesorowie twierdzą, że komisje nie były anonimowe ?! [ analfabeci ?]. A oceny pracowników zdaniem rektorów III RP były rutynowe ! Zatem sfingowane oskarżenia wobec niewygodnych dla systemu pracowników były rutynową działalnością władz UJ rządzących UJ – bo partia już nie rządziła ?!

Andrzej Chwalba, jak podaje Wikipedia, był w latach 1977–1981 członkiem PZPR – czyżby w ramach przekształcania UJ w Instytut Propagandowy Polskich Komunistów w ramach polityki komunistycznego rektora Mieczysława Karasia ? [Dziennik Wypadków – Karola Estreichera. T. V (1973-1977)].

Fakt ten został ujawniony przez media [m.in. http://www.rmf24.pl/fakty/news-profesor-chwalba-na-przymusowym-urlopie,nId,124126 ], kiedy w 1999 r. zgłoszono kandydaturę prof. Chwalby na Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej a kolegium IPN- zaakceptowało. Co prawda prof. Andrzej Chwalba nie wprowadził w błąd IPN, nie podając swej wcześniejszej przynależności do PZPR, bo nie było takiego wymogu, ale wybranie na prezesa IPN b. członka partii miałoby swą negatywną wymowę. Dobrze, że tak się nie stało.

Zatajenie -zgodne z prawem- przez Andrzeja Chwalbę swojej przynależności do PZPR spowodowało jednak wysłanie go przez rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego na półroczny przymusowy urlop. „ Franciszek Ziejka podjął taką decyzję po zapoznaniu się z opinią uczelnianej komisji etyki. Rektor Uniwersytetu uznał, że profesor Chwalba działał na szkodę uczelni. [[https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Chwalba]]

Warto przy okazji podkreślić, że do tej pory żaden rektor, nawet tak etyczny rektor jak Franciszek Ziejka, nie uznał, że Franciszek Ziejka jako KO „ Zebu” [ https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/08/franciszek-ziejka-rektor-ktory-ma-dowod-na-niewinnosc-w-swoim-rekopisie-znalezionym-w-garazu/] postępował nieetycznie i działał na szkodę uczelni, a komisja etyczna UJ nie przedstawiła swojej opinii w sprawie opracowań ‚historycznych’ pracowników UJ https://wobjw.wordpress.com/2010/07/05/komisje-etyczne-a-mobbing/ ]

Takla jest wybiórcza etyka rektorów i komisji etycznych UJ, po politycznych/etycznych weryfikacjach kadr uczelni pod koniec PRLu.

Andrzej Chwalba jest niemal moim rówieśnikiem i musiał przejść pozytywnie te weryfikacje kadr prowadzone pod batutą przewodniej siły narodu [ tej, która podobno już wcześniej umarła i nie rządziła ?!], no i potem się rozwinął, aż do pozycji profesora, gdy ja jestem od tamtego czasu persona non grata na UJ [ i nie tylko] i żaden z historyków UJ ( i nie tylko) za żadne skarby nie chce poznać dlaczego tak się stało i jak wyglądała Wielka Czystka Akademicka [ https://blogjw.wordpress.com/2016/12/03/wielka-czystka-pamieci-po-wielkiej-czystce-akademickiej/] prowadzona na polskich uczelniach, także na UJ – jak rozumiem wypowiedź Andrzeja Chwalby – autonomicznie przez władze UJ, bo partia już takiej władzy rzekomo już nie miała.

Zdumiewające! Ale dlaczego historyk, w końcu profesor, nie chciał się zapoznać z faktami ? Fakt, że jego koledzy po fachu prowadzili badania podobnie, aby nie poznać tego co badają ( np. https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/; https://blogjw.wordpress.com/2012/11/07/no-coz-czlonkiem-lozy-to-ja-nie-jestem/ i efekty tych badań są podobne. Ale co one mają wspólnego z prawdą ? Poradnik dla badających czasy PRL-u na odcinku akademickim napisałem https://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/

Skutków nie widać !

Trzeba mieć także na uwadze fakt, że prof. Aleksander Koj prowadzący z ramienia UJ weryfikację / czystkę roku 1986/87,  całkiem sobie o tym zapomniał i do końca życia nie zdołał sobie przypomnieć [https://blogjw.wordpress.com/2017/01/12/zasluzony-dla-wielkiej-czystki-akademickiej-spoczal-w-alei-zasluzonych/]

Trzeba także pamiętać, że pierwsza kadencja rektorska A. Koja nie liczyła się w III RP [rektor trzech kadencji ! – https://blogjw.wordpress.com/2014/12/03/zapomnienia-ob-rektora-uj-trzech-kadencji/ ) bo rektor w PRLu nie był suwerenny.

Bez zgody partii nie mógł zostać rektorem. Partyjniacy w III RP byli u władzy na UJ nawet dłużej niż w PRLu ! [np. przypadek towarzysza – dyrektora mojego instytutu ING UJ – prof. Andrzeja Ślączki) i to przy zdecydowanym poparciu aktywistów Solidarności ! – bronili towarzysza, a nie tego kto zakładał w instytucie Solidarność ! I to nawet jest w papierach, choć to co najważniejsze, jest z papierów wyczyszczone i to na podstawie „prawa” roku 1983 ( na UJ chyba nie wiadomo, że wówczas był komunizm – nie ma takiego słowa w Dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego ! jak i słowa ‚stan wojenny’ lub powojenny, kiedy zaostrzano prawo wycofując z przestrzeni publicznej czołgi i wozy pancerne !- https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ]

Nic mi nie wiadomo, aby prof. Andrzej Chwalba,  czy jego koledzy – historycy, także opozycjoniści antykomunistyczni, protestowali przeciwko takiemu zakłamywaniu historii swojej uczelni, co jest ich obowiązkiem służbowym, nie mówiąc o moralnym, bo za poznawanie prawdy historycznej są opłacani z kieszeni podatnika !

Ja takie protesty/postulaty pisałem [ np. https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/, https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/wystapienie-do-prezesa-ipn-w-sprawie-opracowania-czarnej-ksiegi-komunizmu-w-nauce-i-edukacji/ ale rzecz jasna nikt mnie za chęć poznawania prawdy nie finansuje, a co najwyżej karze! Przy aprobacie także historyków !

Nasuwa się pytanie: I po co profesor-historyk [podobnie jak jego koledzy po fachu] takie dyrdymały pisze ? Co to ma wspólnego z rzeczywistością. ? Gdyby tak było jak pisze prof. Chwalba to postępowanie władz UJ lat 80-tych, jak i w III RP, należałoby ocenić za jeszcze bardziej kompromitujące niż można je obecnie oceniać na podstawie faktów.

W takiej wypowiedzi, jak ta w Dzienniku Polskim [wiem, że to nie tylko jedna, inni ‚historycy’, też tak się wypowiadają], partia zostaje wybielona, a władze UJ pogrążone odpowiedzialnością za ekscesy i

Jeśli PZPR umarła wcześniej, to Uniwersytet Jagielloński jest skompromitowany

Chętnie porozmawiam z każdym [ kontakt jozef.wieczorek@interria.pl] , także z profesorem Chwalbą, w oparciu o fakty.

Wielokrotnie taką chęć rozmów podnosiłem [także z prof. Andrzejem Chwalbą – członkiem Senatu UJ w 2004 r. –https://nfapat.wordpress.com/2008/08/23/jak-senat-uniwersytetu-jagiellonskiego-kieruje-sie-zasada-plus-ratio-quam-vis/ , podobnie jak zamiar prowadzenia rzetelnych badań historycznych – ale bez skutków [https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/polska-akademia-umiejetnosci-a-czarna-ksiega-komunizmu/].

Zachodzi pytanie: czy  to jest jeszcze uniwersytet ?

Bez kontry wobec ‚Rekontry’

b

Bez kontry wobec ‚Rekontry’

W końcówce przeszłego już roku w Warszawskiej [ 22-28 grudnia 2017 r] ukazał się tekst „Kasta krakowskich akademików apeluje”, publicysty tego tygodnika podpisującego się jako ‚Rekontra’ . Tekst jakoś przeszedł bez echa jak wynika z penetracji internetu. A szkoda. Tytuł jest zachęcający do refleksji a treść jeszcze bardziej.

Mnie tekst zainteresował, bo jakoś nawiązuje do tego co ja od lat piszę a autor używa podobnych określeń jak ‚akademicy’ (a nie chodzi tu o miejsca hotelowe dla studentów, tylko do gremiów akademickich) , czy „kasta” o czym niedawno pisałem w Nowym Państwie [ https://blogjw.wordpress.com/2017/11/04/nadzwyczajne-kasty-w-togach/ ] podkreślając zjawisko przenikania się dwóch nadzwyczajnych kast – sędziowskiej i akademickiej. I o tym też jest tekst  ‚Rekontry’ co mnie cieszy, bo pokazuje, że mój punkt widzenia jakby się rozszerzał.

Najpierw problem został skadrowany teleobiektywem, a teraz zaczynamy kadrować obiektywem szerokokątnym, a w takim kadrze znalazła się też pajęczyna oplatająca środowisko akademickie.

Choć mam temperament polemiczny kontry wobec ‚Rekontry’ nie będzie. Podzielam argumenty.

Kasta akademicka, także krakowska, podkreśla swą apolityczność, ale jak uznaje, że jej interesy lub kasty z niej zrodzonej są zagrożone zaraz miesza się do polityki. Apeluje do prezydenta, zresztą członka – choć wyrodnego- wspólnoty akademickiej UJ i jednocześnie prawniczej, aby zawetował ustawy sędziowskie, bo zagrażają demokracji.

Wśród apelowników jest dynastia Zollów, związanych z KODem. Na marszach i wiecach bryluje Zoll – młodszy, gdy starszy – obecna głowa dynastii podnosi, że idziemy drogą „ Od dyktatury do demokracji i z powrotem’ dając do zrozumienia, że w jego pojmowaniu rzeczy demokracja to już była a teraz trzeba się bronić przed powrotem do totalitaryzmu.

Całkiem sobie zapomniał jak to jako rzecznik praw obywatelskich bronił standardów prawa ‚jaruzelskiego’ pozwalającego utajniać niecne poczynania wobec wrogów systemu dyktatury [https://wobjw.wordpress.com/tag/pasja-akademicka/ ]. Tym samym zabezpieczał m. in. poczynania KO ‚Zebu’ – w III RP strażnika tajnych teczek UJ z lat 80-tych, a zarazem jego przełożonego jako rektora uczelni. Co to była za demokracja skoro rzecznik praw obywatelskich nie bronił praw obywateli tylko ich ciemiężców, którym podlegał ( demokratycznie ?).

W moim przekonaniu Zoll- starszy stał na straży bezprawia dyktatury komunistycznej, zamiast stać na straży Konstytucji III RP, której naruszanie zarzuca obecnemu prezydentowi.

Niestety chyba tylko ja taką postawę stawiałem pod pręgierzem opinii publicznej, więc nie bez powodu mnie stawia się pod pręgierzem wymiaru (nie)sprawiedliwości – bo naruszam żywotne interesy i to kast obu razem i to jednocześnie.

‚ Rekontra’ podnosi tez zjawisko pajęczyny akademickiej, którą kiedyś ilustrowałem a w ‚wywiadzie z chuliganem’ [https://www.youtube.com/watch?v=ZWncFiFp6VE ] spopularyzowano. Ja pominąłem w swym schemacie pajęczynę mieszkaniową, jako że afery mieszkaniowe z udziałem członkini tak kasty akademickiej, jak i prawniczej,  nie były jeszcze tak znane, a ja w sprawach mieszkaniowych zresztą nigdy nie byłem mocny. W czasach PRLu tułałem się przez lata nie mając szans, ani ochoty, aby wejść do mieszkań zasiedlanych przez kasty chowu komunistycznego.

‚Rekontra’ chyba jest dobrze w tej materii zorientowany pisząc, że rektor Koj mieszkał w tym samym mieszkaniu co Teodor Marchlewski – też rektor, tyle że czasów stalinowskich, który stał się jego teściem. Ja go – tzn. Koja- znałem jedynie na platformie wydziałowej, (Rada Wydziału BiNoZ) no i z Towarzystwa Przyrodników, gdzie nader często bywałem zapraszany także do dyskusji przez żonę Aleksandra z dynastii Kojów i jednocześnie córkę Teodora z dynastii Marchlewskich, o czym wtedy nie miałem nawet pojęcia.

Historia rzuciła nas na pozycje przeciwstawne.

Aleksander jeszcze w randze prorektora czyścił UJ z elementu wrogo nastawionego do przewodniej siły narodu, a ja jako ten element musiałem mury opuścić, aby były one czyste. I tą czystość zachowały do dnia dzisiejszego, jak wynika nie tylko z moich tekstów, ale także z tekstu ‚Rekontry’.

Dodać tylko należy, że tak rektor – teść Teodor, jak i rektor trzech kadencji – Aleksander spoczywają w Alei Zasłużonych, w końcu dla oczyszczenia uczelni z elementu niewłaściwego obaj się zasłużyli.

‚Rekontra’ przywołuje też Kazimierza Wykę przewodniczącego Klubu Demokratycznej Profesury UJ w czasach stalinowskich [także członka prezydium Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej w 1952 r.], kiedy profesorowie UJ, podobnie jak dziś, bronili demokracji przed faszystami.

Warto o tym pamiętać, że to już kiedyś było, choć o tym się nie pamięta i Kazimierz Wyka niedawno awansował nawet do Wielkiej Księgi Patriotów.

Może i Zollowie do takiej księgi też kiedyś trafią, gdy Koj przez jagiellońskich historyków uznany już został za pogromcę partyjniaków, mimo że – a może właśnie dlatego – ci za jego kadencji mieli się jeszcze lepiej niż przed medialnym obaleniem komunizmu.

Ja kontry wobec takich awansów już pisałem i dobrze by było aby i ‚Rekontra’ coś do tego dorzucił i mam nadzieję, że się tego doczekam.