Jeśli PZPR umarła wcześniej, to Uniwersytet Jagielloński jest skompromitowany

p

Jeśli PZPR umarła wcześniej,

to Uniwersytet Jagielloński jest skompromitowany

W krakowskim Dzienniku Polskim ukazała się rozmowa z prof. Andrzejem Chwalbą historykiem z UJ – pod tytułem „PZPR. W Krakowie nieboszczka umarła wcześniej” Rozmawiał Włodzimierz Knap , 31 stycznia 2017
Czytaj więcej: http://www.dziennikpolski24.pl/magazyny/a/pzpr-w-krakowie-nieboszczka-umarla-wczesniej,11746307/#komentarz-48269830

W tej rozmowie prof. Chwalba mówi „Ale, co ciekawe, partia w latach 80, inaczej niż w poprzednich dekadach, nie miała już władzy nad UJ. Uniwersytetem rządził rektor”

Chyba nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji takiej tezy. Jeśli by tak było, to jest jasne, że rektor UJ winien odpowiadać za ekscesy politycznych weryfikacji kadr (pod batutą SB i PZPR) lat 80-tych [ i nie tylko].

Jeszcze u schyłku PRLu [1986/87] MSW polecało usuwać niepokornych nauczycieli akademickich za negatywne oddziaływanie na młodzież akademicką i anonimowe komisje tak ich oskarżały, a rektor – usuwał. [np. https://lustronauki.wordpress.com/2009/04/17/list-w-sprawie-weryfikacji-kadr-akademickich/]

Do tej pory członkowie tych komisji nie są znani z imienia i nazwiska, a rektorzy/profesorowie twierdzą, że komisje nie były anonimowe ?! [ analfabeci ?]. A oceny pracowników zdaniem rektorów III RP były rutynowe ! Zatem sfingowane oskarżenia wobec niewygodnych dla systemu pracowników były rutynową działalnością władz UJ rządzących UJ – bo partia już nie rządziła ?!

Andrzej Chwalba, jak podaje Wikipedia, był w latach 1977–1981 członkiem PZPR – czyżby w ramach przekształcania UJ w Instytut Propagandowy Polskich Komunistów w ramach polityki komunistycznego rektora Mieczysława Karasia ? [Dziennik Wypadków – Karola Estreichera. T. V (1973-1977)].

Fakt ten został ujawniony przez media [m.in. http://www.rmf24.pl/fakty/news-profesor-chwalba-na-przymusowym-urlopie,nId,124126 ], kiedy w 1999 r. zgłoszono kandydaturę prof. Chwalby na Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej a kolegium IPN- zaakceptowało. Co prawda prof. Andrzej Chwalba nie wprowadził w błąd IPN, nie podając swej wcześniejszej przynależności do PZPR, bo nie było takiego wymogu, ale wybranie na prezesa IPN b. członka partii miałoby swą negatywną wymowę. Dobrze, że tak się nie stało.

Zatajenie -zgodne z prawem- przez Andrzeja Chwalbę swojej przynależności do PZPR spowodowało jednak wysłanie go przez rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego na półroczny przymusowy urlop. „ Franciszek Ziejka podjął taką decyzję po zapoznaniu się z opinią uczelnianej komisji etyki. Rektor Uniwersytetu uznał, że profesor Chwalba działał na szkodę uczelni. [[https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Chwalba]]

Warto przy okazji podkreślić, że do tej pory żaden rektor, nawet tak etyczny rektor jak Franciszek Ziejka, nie uznał, że Franciszek Ziejka jako KO „ Zebu” [ https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/08/franciszek-ziejka-rektor-ktory-ma-dowod-na-niewinnosc-w-swoim-rekopisie-znalezionym-w-garazu/] postępował nieetycznie i działał na szkodę uczelni, a komisja etyczna UJ nie przedstawiła swojej opinii w sprawie opracowań ‚historycznych’ pracowników UJ https://wobjw.wordpress.com/2010/07/05/komisje-etyczne-a-mobbing/ ]

Takla jest wybiórcza etyka rektorów i komisji etycznych UJ, po politycznych/etycznych weryfikacjach kadr uczelni pod koniec PRLu.

Andrzej Chwalba jest niemal moim rówieśnikiem i musiał przejść pozytywnie te weryfikacje kadr prowadzone pod batutą przewodniej siły narodu [ tej, która podobno już wcześniej umarła i nie rządziła ?!], no i potem się rozwinął, aż do pozycji profesora, gdy ja jestem od tamtego czasu persona non grata na UJ [ i nie tylko] i żaden z historyków UJ ( i nie tylko) za żadne skarby nie chce poznać dlaczego tak się stało i jak wyglądała Wielka Czystka Akademicka [ https://blogjw.wordpress.com/2016/12/03/wielka-czystka-pamieci-po-wielkiej-czystce-akademickiej/] prowadzona na polskich uczelniach, także na UJ – jak rozumiem wypowiedź Andrzeja Chwalby – autonomicznie przez władze UJ, bo partia już takiej władzy rzekomo już nie miała.

Zdumiewające! Ale dlaczego historyk, w końcu profesor, nie chciał się zapoznać z faktami ? Fakt, że jego koledzy po fachu prowadzili badania podobnie, aby nie poznać tego co badają ( np. https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/; https://blogjw.wordpress.com/2012/11/07/no-coz-czlonkiem-lozy-to-ja-nie-jestem/ i efekty tych badań są podobne. Ale co one mają wspólnego z prawdą ? Poradnik dla badających czasy PRL-u na odcinku akademickim napisałem https://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/

Skutków nie widać !

Trzeba mieć także na uwadze fakt, że prof. Aleksander Koj prowadzący z ramienia UJ weryfikację / czystkę roku 1986/87,  całkiem sobie o tym zapomniał i do końca życia nie zdołał sobie przypomnieć [https://blogjw.wordpress.com/2017/01/12/zasluzony-dla-wielkiej-czystki-akademickiej-spoczal-w-alei-zasluzonych/]

Trzeba także pamiętać, że pierwsza kadencja rektorska A. Koja nie liczyła się w III RP [rektor trzech kadencji ! – https://blogjw.wordpress.com/2014/12/03/zapomnienia-ob-rektora-uj-trzech-kadencji/ ) bo rektor w PRLu nie był suwerenny.

Bez zgody partii nie mógł zostać rektorem. Partyjniacy w III RP byli u władzy na UJ nawet dłużej niż w PRLu ! [np. przypadek towarzysza – dyrektora mojego instytutu ING UJ – prof. Andrzeja Ślączki) i to przy zdecydowanym poparciu aktywistów Solidarności ! – bronili towarzysza, a nie tego kto zakładał w instytucie Solidarność ! I to nawet jest w papierach, choć to co najważniejsze, jest z papierów wyczyszczone i to na podstawie „prawa” roku 1983 ( na UJ chyba nie wiadomo, że wówczas był komunizm – nie ma takiego słowa w Dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego ! jak i słowa ‚stan wojenny’ lub powojenny, kiedy zaostrzano prawo wycofując z przestrzeni publicznej czołgi i wozy pancerne !- https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ]

Nic mi nie wiadomo, aby prof. Andrzej Chwalba,  czy jego koledzy – historycy, także opozycjoniści antykomunistyczni, protestowali przeciwko takiemu zakłamywaniu historii swojej uczelni, co jest ich obowiązkiem służbowym, nie mówiąc o moralnym, bo za poznawanie prawdy historycznej są opłacani z kieszeni podatnika !

Ja takie protesty/postulaty pisałem [ np. https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/, https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/wystapienie-do-prezesa-ipn-w-sprawie-opracowania-czarnej-ksiegi-komunizmu-w-nauce-i-edukacji/ ale rzecz jasna nikt mnie za chęć poznawania prawdy nie finansuje, a co najwyżej karze! Przy aprobacie także historyków !

Nasuwa się pytanie: I po co profesor-historyk [podobnie jak jego koledzy po fachu] takie dyrdymały pisze ? Co to ma wspólnego z rzeczywistością. ? Gdyby tak było jak pisze prof. Chwalba to postępowanie władz UJ lat 80-tych, jak i w III RP, należałoby ocenić za jeszcze bardziej kompromitujące niż można je obecnie oceniać na podstawie faktów.

W takiej wypowiedzi, jak ta w Dzienniku Polskim [wiem, że to nie tylko jedna, inni ‚historycy’, też tak się wypowiadają], partia zostaje wybielona, a władze UJ pogrążone odpowiedzialnością za ekscesy i

Jeśli PZPR umarła wcześniej, to Uniwersytet Jagielloński jest skompromitowany

Chętnie porozmawiam z każdym [ kontakt jozef.wieczorek@interria.pl] , także z profesorem Chwalbą, w oparciu o fakty.

Wielokrotnie taką chęć rozmów podnosiłem [także z prof. Andrzejem Chwalbą – członkiem Senatu UJ w 2004 r. –https://nfapat.wordpress.com/2008/08/23/jak-senat-uniwersytetu-jagiellonskiego-kieruje-sie-zasada-plus-ratio-quam-vis/ , podobnie jak zamiar prowadzenia rzetelnych badań historycznych – ale bez skutków [https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/polska-akademia-umiejetnosci-a-czarna-ksiega-komunizmu/].

Zachodzi pytanie: czy  to jest jeszcze uniwersytet ?

Reklamy

Bez kontry wobec ‚Rekontry’

b

Bez kontry wobec ‚Rekontry’

W końcówce przeszłego już roku w Warszawskiej [ 22-28 grudnia 2017 r] ukazał się tekst „Kasta krakowskich akademików apeluje”, publicysty tego tygodnika podpisującego się jako ‚Rekontra’ . Tekst jakoś przeszedł bez echa jak wynika z penetracji internetu. A szkoda. Tytuł jest zachęcający do refleksji a treść jeszcze bardziej.

Mnie tekst zainteresował, bo jakoś nawiązuje do tego co ja od lat piszę a autor używa podobnych określeń jak ‚akademicy’ (a nie chodzi tu o miejsca hotelowe dla studentów, tylko do gremiów akademickich) , czy „kasta” o czym niedawno pisałem w Nowym Państwie [ https://blogjw.wordpress.com/2017/11/04/nadzwyczajne-kasty-w-togach/ ] podkreślając zjawisko przenikania się dwóch nadzwyczajnych kast – sędziowskiej i akademickiej. I o tym też jest tekst  ‚Rekontry’ co mnie cieszy, bo pokazuje, że mój punkt widzenia jakby się rozszerzał.

Najpierw problem został skadrowany teleobiektywem, a teraz zaczynamy kadrować obiektywem szerokokątnym, a w takim kadrze znalazła się też pajęczyna oplatająca środowisko akademickie.

Choć mam temperament polemiczny kontry wobec ‚Rekontry’ nie będzie. Podzielam argumenty.

Kasta akademicka, także krakowska, podkreśla swą apolityczność, ale jak uznaje, że jej interesy lub kasty z niej zrodzonej są zagrożone zaraz miesza się do polityki. Apeluje do prezydenta, zresztą członka – choć wyrodnego- wspólnoty akademickiej UJ i jednocześnie prawniczej, aby zawetował ustawy sędziowskie, bo zagrażają demokracji.

Wśród apelowników jest dynastia Zollów, związanych z KODem. Na marszach i wiecach bryluje Zoll – młodszy, gdy starszy – obecna głowa dynastii podnosi, że idziemy drogą „ Od dyktatury do demokracji i z powrotem’ dając do zrozumienia, że w jego pojmowaniu rzeczy demokracja to już była a teraz trzeba się bronić przed powrotem do totalitaryzmu.

Całkiem sobie zapomniał jak to jako rzecznik praw obywatelskich bronił standardów prawa ‚jaruzelskiego’ pozwalającego utajniać niecne poczynania wobec wrogów systemu dyktatury [https://wobjw.wordpress.com/tag/pasja-akademicka/ ]. Tym samym zabezpieczał m. in. poczynania KO ‚Zebu’ – w III RP strażnika tajnych teczek UJ z lat 80-tych, a zarazem jego przełożonego jako rektora uczelni. Co to była za demokracja skoro rzecznik praw obywatelskich nie bronił praw obywateli tylko ich ciemiężców, którym podlegał ( demokratycznie ?).

W moim przekonaniu Zoll- starszy stał na straży bezprawia dyktatury komunistycznej, zamiast stać na straży Konstytucji III RP, której naruszanie zarzuca obecnemu prezydentowi.

Niestety chyba tylko ja taką postawę stawiałem pod pręgierzem opinii publicznej, więc nie bez powodu mnie stawia się pod pręgierzem wymiaru (nie)sprawiedliwości – bo naruszam żywotne interesy i to kast obu razem i to jednocześnie.

‚ Rekontra’ podnosi tez zjawisko pajęczyny akademickiej, którą kiedyś ilustrowałem a w ‚wywiadzie z chuliganem’ [https://www.youtube.com/watch?v=ZWncFiFp6VE ] spopularyzowano. Ja pominąłem w swym schemacie pajęczynę mieszkaniową, jako że afery mieszkaniowe z udziałem członkini tak kasty akademickiej, jak i prawniczej,  nie były jeszcze tak znane, a ja w sprawach mieszkaniowych zresztą nigdy nie byłem mocny. W czasach PRLu tułałem się przez lata nie mając szans, ani ochoty, aby wejść do mieszkań zasiedlanych przez kasty chowu komunistycznego.

‚Rekontra’ chyba jest dobrze w tej materii zorientowany pisząc, że rektor Koj mieszkał w tym samym mieszkaniu co Teodor Marchlewski – też rektor, tyle że czasów stalinowskich, który stał się jego teściem. Ja go – tzn. Koja- znałem jedynie na platformie wydziałowej, (Rada Wydziału BiNoZ) no i z Towarzystwa Przyrodników, gdzie nader często bywałem zapraszany także do dyskusji przez żonę Aleksandra z dynastii Kojów i jednocześnie córkę Teodora z dynastii Marchlewskich, o czym wtedy nie miałem nawet pojęcia.

Historia rzuciła nas na pozycje przeciwstawne.

Aleksander jeszcze w randze prorektora czyścił UJ z elementu wrogo nastawionego do przewodniej siły narodu, a ja jako ten element musiałem mury opuścić, aby były one czyste. I tą czystość zachowały do dnia dzisiejszego, jak wynika nie tylko z moich tekstów, ale także z tekstu ‚Rekontry’.

Dodać tylko należy, że tak rektor – teść Teodor, jak i rektor trzech kadencji – Aleksander spoczywają w Alei Zasłużonych, w końcu dla oczyszczenia uczelni z elementu niewłaściwego obaj się zasłużyli.

‚Rekontra’ przywołuje też Kazimierza Wykę przewodniczącego Klubu Demokratycznej Profesury UJ w czasach stalinowskich [także członka prezydium Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej w 1952 r.], kiedy profesorowie UJ, podobnie jak dziś, bronili demokracji przed faszystami.

Warto o tym pamiętać, że to już kiedyś było, choć o tym się nie pamięta i Kazimierz Wyka niedawno awansował nawet do Wielkiej Księgi Patriotów.

Może i Zollowie do takiej księgi też kiedyś trafią, gdy Koj przez jagiellońskich historyków uznany już został za pogromcę partyjniaków, mimo że – a może właśnie dlatego – ci za jego kadencji mieli się jeszcze lepiej niż przed medialnym obaleniem komunizmu.

Ja kontry wobec takich awansów już pisałem i dobrze by było aby i ‚Rekontra’ coś do tego dorzucił i mam nadzieję, że się tego doczekam.

Pseudonauka na „apolitycznym” UJ

CN UJ

Pseudonauka na „apolitycznym” UJ

podporządkowanym lewackim siłom politycznym

Określenie niewygodnej dla politycznych sił lewackich konferencji naukowej na UJ jako pseudonaukowej [https://blogjw.wordpress.com/2017/12/18/socjologia-jagiellonska-i-nie-tylko/ ]skłania do przypomnienia pseudonaukowych, politycznych, poczynań etatowych sił UJ

Pseudonaukowa, zdekomunizowana najnowsza historia UJ [ bez komunizmu i stanu wojennego !

Pseudonaukowe badania nad pokrzywdzonymi w PRL [ tylko wśród beneficjentów PRL, z pominięciem pokrzywdzonych ! – Efekt-agenci SB i tow. PZPR pokrzywdzonymi w PRL ! ]

Pseudonaukowe biogramy naukowców [zdekomunizowane !]

Pseudonaukowe badania nad ochroną uczelni przez SB w PRL

[ efekt- uczelnie rzekomo przeszły przez komunizm suchą nogą, jak Mojżesz przez Morze Czerwone]

Pseudonaukowe, anonimowe, weryfikacje kadr akademickich w czasach PRL i pseudonaukowa ich ochrona w czasach III RP

[ efekt – polityczne weryfikacje kadr interpretowane jako rutynowe poczynania na rzecz utrzymania UJ na poziomie, a że spadającym – to sprawa rutynowych represji przewodniej siły narodu ze strony warchołów akademickich [?] i braku pieniędzy [?] dla beneficjentów negatywnie wyselekcjonowanych przez przewodnią siłę narodu]

Pseudonaukowe spotkania/konferencje z takimi tuzami nauki polskiej jak Adam Michnik, Jan Tomasz Gross, bez możliwości dialogu

Pseudonaukowa działalność Jana Hartmana

To tylko kontynuacja takich pseudonaukowych poczynań jak:

łysenkizm

[https://lustronauki.wordpress.com/2009/03/24/teodor-marchlewski/ ]

kariera Juliana Harschina

https://lustronauki.wordpress.com/tag/julian-haraschin/

zamiana Uniwersytetu Jagiellońskiego w Instytut Propagandowy Polskich Ko­munistów za rektora Mieczysława Karasia

https://lustronauki.wordpress.com/tag/mieczyslaw-karas/

kariera Jerzego Trojana

[ https://wobjw.wordpress.com/2009/12/31/system-trojana-czyli-druga-strona-nauki-polskiej/]

…………………………………………………………………………………………

Proszę uzupełniać w komentarzach

Socjologia jagiellońska i nie tylko

Screen Shot 12-18-17 at 01.15 PM.PNG

Socjologia jagiellońska i nie tylko

Odwołanie przez Uniwersytet Jagielloński sesji naukowej z cyklu „Etyka w medycynie” pt. „Prawo dziecka do życia” pod wpływem argumentacji Partii Razem jakoby to była sesja pseudonaukowa poraziło część polskiego społeczeństwa, czego dowodem jest licznie podpisywana petycja do Ministra Nauki i Szkolnictwa wyższego z 15 grudnia tego roku.

[Powstrzymajmy cenzurę ideologiczną na uniwersytetach http://www.citizengo.org/pl/lf/131103-powstrzymajmy-cenzure-ideologiczna-na-uniwersytetach]

Ja też podpisałem i rozpowszechniłem, bo to dla mnie skandal i dowód na cenzurę oraz charakterystyczną dla postaw pseudonaukowych ignorancję władz wzorcowej polskiej uczelni objawiającą się nieznajomością faktów.

Ja na to odwołanie sesji zareagowałem natychmiast 13 grudnia tego roku [Apolityczny Uniwersytet Jagielloński razem z partią RAZEM [https://blogjw.wordpress.com/2017/12/13/apolityczny-uniwersytet-jagiellonski-razem-z-partia-razem/ i to przed śniadaniem, aby zabezpieczyć swój organizm przed reakcjami fizjologicznymi.

Nie zostałem jednak tym odwołaniem porażony, bo postawy władz UJ podkreślających swą apolityczność a jednocześnie swym postępowaniem dowodzące swoje podporządkowanie rozmaitym gremiom politycznym, lewackim w szczególności, znam od zawsze i piszę o tym od lat, a nawet wieków [ m.in. https://blogjw.wordpress.com/, https://wobjw.wordpress.com/ ], co jednak nie spotkało się z żadną petycją, żadnym poparciem, a nawet żadną refleksją.

Tak postępujące władze UJ nie straciły prestiżu, swej siły przewodniej, wzorcowej, tak kiedyś, jak i dzisiaj, i tak w ślad za odwołaniem sesji na UJ poszło odwołanie wykładu pod naciskiem lewackim na uczelni wrocławskiej https://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,pod-naciskiem-lewicy-wroclawska-uczelnia-wyrzuca-ze-swoich-murow-eurosceptycznego-wykladowce,wia5-3277-37858.html .

I niby co to za zaskoczenie ? Ja piszę od lat o odwołaniu moich wykładów, seminariów itp. o wygnaniu mnie jak psa z jagiellońskiej wszechnicy [ w ramach kulturalnych wydarzeń wojny jaruzelsko-polskiej] , przy trzymaniu podobnego fasonu przez wszechnice pozostałe, i nikt palcem w bucie w tej sprawie nie ruszył, petycji nie napisał do nikogo, protestu nie zorganizował, mimo że lat już upłynęło trzydzieści, a rzecz działa się w czasach dyktatury komunistycznej, wdrażanej w życie w murach jagiellońskiej wszechnicy przez anonimową do dnia dzisiejszego grupę przestępczą, przy aprobacie/wsparciu nieanonimowych władz uczelni i licznej gawiedzi akademickiej !

Skoro na takie łajdactwo, wręcz bestialstwo, szkodliwe społecznie, było i jest przyzwolenie/a nawet uwielbienie, to czemu zdziwienie takim skandalem w gruncie rzeczy jednodniowym, jednosesyjnym ? Do ilu moich wykładów przez te lata nie dopuszczono,  skoro wówczas miałem ich ponad 100 rocznie i nikt przez 30 lat nie zaproponował aby może takie, czy inne wykłady prowadzić, ani na uczelni, ani w gremiach społecznościowych, opozycyjnych.

Na moje propozycje też nie było żadnej pozytywnej reakcji .

Ale to kwestia dla badań naukowych – historycznych, socjologicznych, psychologicznych, prawnych, o ile na takie ktoś się zdobędzie wyróżniając się spośród zalewu pseudonaukowego bełkotu wydostającego się z podręcznych strusiówek (głów odważnie pogrążonych w piaskownicach) .

W petycji, przeze mnie popieranej zasadniczo, są jednak sformułowania, których sam bym nie użył, jak np. argumentacja ‚Podczas sesji miało wystąpić siedmiu prelegentów, z których każdy posiada stopień naukowcy co najmniej doktora, trudno więc zgodzić się z zarzutem jej „nienaukowości”,’ którą uważam za nietrafną.

O tym czy sesja jest naukowa, czy nienaukowa, nie świadczy ilość utytułowanych prelegentów !

Na naukowych sesjach międzynarodowych w ogóle nie podaje się stopni naukowych prelegentów, choć standardy naukowe i to wysokie są dotrzymywane. Co więcej, wielokrotnie podawałem przykłady nienaukowości a właściwie pseudonaukowości, a nawet antynaukowości, w wykonaniu wysoce utytułowanych i to znacznie wyżej od doktora koryfeuszy nauki polskiej, także jagiellońskiej. Czemu nikt tego nie bierze pod uwagę ?

Ileż można argumentować, udowadniać, że stopnie i tytuły, szczególnie proweniencji komunistycznej, nijak się mają do naukowości, a często mają się jasno co do ideologii, mafijności, klikowości, korupcyjności, nepotyzmu, konformizmu i innych przypadłości akademickich w systemie zniewolenia, szczególnie mentalnego/ moralnego często występujących.

W petycji jest zawarta trafna argumentacja „Uniwersytety odgrywają niezwykle istotną rolę w kształtowaniu debaty publicznej. Powinny być miejscem dialogu i ścierania się różnych, racjonalnie uzasadnionych stanowisk. Nie można się zgodzić na odbieranie głosu jednej ze stron….”

Rzecz w tym, że jak przez te dziesiątki lat nie dopuszczano do dialogu, odbierano głos jednej ze stron, wykluczając/wyklinając tych co mówili innym i ludzkim głosem a przy tym naukowym, udokumentowanym faktami ! i nikt nie postulował aby tak nie było, i wszyscy się zgadzali aby tak pozostało na wieki, to taka argumentacja ma cechy jedynie personalne a nie systemowe i to jest jej słabość.

Skandal na UJ nie jest jakimś aktem wyjątkowym, jednorazowym, jest standardem od lat powtarzającym się z mniejszą lub większą siłą, ale o tych największych skandalach się milczy, zamiata pod dywan, a argumentujących i to naukowo za wypompowaniem tych patologii z systemu – się ucisza/wyklucza z dyskusji/ z przestrzeni publicznej, co zresztą dokumentuję także na moich nagraniach pro publico bono. Nie bez przyczyny stanowią one zagrożenie dla nadzwyczajnych kast – tak akademickiej, jak i sądowej i je miłujących.

W petycji jest też powołanie na odznaczenia prelegentów, aby obronić naukowość odwołanej sesji, co moim zdaniem nie jest argumentem trafnym, bo przecież np. przed laty w pseudonaukowej sesji na UJ z Janem Tomaszem Grossem, kawalerem znaczących orderów, brał udział i to wiodący, także inny kawaler wielu orderów, w tym Orła Białego, sam nadredaktor Adam Michnik i żadną miarą te ordery nie nadały tej sesji charakteru naukowego.

Jednym słowem odwołana sesja miała mieć charakter naukowy przez swą tematykę i kompetencje prelegentów, a nie przez tytuły i ordery jakie posiadali, a władze UJ jednoznacznie wykazały i to nie po raz pierwszy, że nie kierują się zasadą Plus ratio quam vis, na którą się często powołują, tylko siłowo, bez brania rozumu pod uwagę, wdrażają w życie pseudonaukowe argumenty lewackich partii, czy towarzyszy.

W jakże potrzebnej petycji czytamy ponadto: „Zwracamy się do Wicepremiera i Ministra Szkolnictwa Wyższego Jarosława Gowina, aby podjął działania przeciwko temu niebezpiecznemu trendowi.” gdy tymczasem, jak wiadomo, zgodnie z obecnym prawem uczelnie są w swych działaniach – nawet skandalicznych i haniebnych – autonomiczne i ministrowie zasłaniają się brakiem kompetencji przed podejmowaniem jakichkolwiek działań w takiej materii. [np.https://blogjw.wordpress.com/2017/07/25/czy-ministerstwo-nauki-ma-nadal-racje-bytu-i-reformowania-systemu-akademickiego/].

Takie działania mogłyby natomiast podejmować środowiska akademickie, ale te negatywnie – tak pod względem intelektualnym, jak i przede wszystkim moralnym – wyselekcjonowane w systemie komunistycznym, wcale się do tego nie kwapią, a nawet podejmują działania popierające odwoływanie sesji naukowych, organizowanie pseudonaukowych, wyrzucanie akademików działających na rzecz cywilizowanych standardów naukowych i etycznych, które są dla tego zdemoralizowanego środowiska zagrożeniem.

Tym niemniej takie [choć winny być lepiej zredagowane] petycje mają sens i są potrzebne, tak jak potrzebna jest solidarność środowiska akademickiego i nie tylko, w działaniach na rzecz powrotu uniwersytetów do realizowania swych podstawowych naukowych i edukacyjnych funkcji.

Takiej solidarności jednak u nas nie ma, a na funkcje rektorów często są demokratycznie wybierani i po wyborze hołubieni ci, których na uniwersytetach w ogóle być nie powinno.

Nie sądzę aby po wdrożeniu w życie „Konstytucji dla nauki” coś się w tej materii zmieniło.

Mimo, że napisałem i rozpowszechniłem – także wśród decydentów, jak i opozycjonistów- dziesiątki a może i setki tekstów, nagrałem ileś tam godzin wyemitowanych wypowiedzi – nic nie drgnęło. Przy tworzeniu „Konstytucji” patologie wyrugowano z przestrzeni publicznej, podobnie jak je nagłośniających.

Mamy środowiskowe status quo, zainteresowanych tylko tym, aby zasadniczo było tak jak było i żeby beneficjenci patologicznego systemu mieli dożywotnie budżetowe utrzymanie a o wykluczonych żeby wszelki słuch zaginął.

Mimo zbliżających się Świąt nie mam już nadziei na zmianę tego stanu rzeczy, choć nie sądzę, aby tym razem zatrwożeni wolną myślą Herodowie wysłali po mnie swych siepaczy jak to drzewiej bywało. [Jasełka akademickie z rektorem UW w roli Heroda https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/].

Jakieś przejawy dobrej zmiany może jednak są.

Akta Prezydenta Johna F. Kennedy’ego na drodze do odtajnienia, a akta Józefa Wieczorka -nie !

Skupieni wokół Zebu

Skupieni w przestrzeni publicznej wokół KO ‚Zebu”

[ b. rektor UJ Franciszek Ziejka – https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/08/franciszek-ziejka-rektor-ktory-ma-dowod-na-niewinnosc-w-swoim-rekopisie-znalezionym-w-garazu/ ]

jednego ze strażników tajnych teczek UJ

Akta Prezydenta Johna F. Kennedy’ego na drodze do odtajnienia,

a akta Józefa Wieczorka -nie !

Konstytucja dla nauki” wzmacnia jeszcze bezprawie junty Jaruzelskiego !

Media [https://www.tvp.info/34559786/poznamy-prawde-o-smierci-kennedyego-trump-odtajnia-dokumenty] podają :

Prezydent Donald Trump zgodził się na ujawnienie kolejnej partii odtajnionych dokumentów związanych z zamachem na prezydenta Johna F. Kennedy’ego. Prezydent J.F. Kennedy został zastrzelony 22 listopada 1963 r. w Dallas w stanie Teksas.

Ustawa podpisana  26 października 1992 r. przez prezydenta George’a H. W. Busha przewidywała 25-letni okres objęcia niektórych dokumentów tajemnicą państwową, z prawem urzędującego prezydenta do przedłużenia tego okresu ze względu na żywotne interesy państwa. Prezydent Trump zdecydował się na ich ujawnienie..”

To krok w dobrym kierunku. Mija już ponad 50 lat od śmierci niewygodnego dla wielu prezydenta USA, a zagadka jego śmierci nie została dostatecznie wyjaśniona ze względu na żywotne interesy państwa.

W Polsce mamy także wiele takich tajemnic wagi państwowej, jak np. zagadka zbrodni na ks. Jerzym Popiełuszce, ale mamy także wiele niewyjaśnionych tajemnic mniejszej wagi, niemniej strzeżonych przed ujawnieniem, a może nawet bardziej.

Trudno żebym nie miał w tych sprawach żadnej refleksji, skoro moje papiery dokumentujące sprawę wygnania mnie z Uniwersytetu Jagiellońskiego przed 30 laty, a jak się okazuje po latach – dożywotniego, do tej pory są tajne !

Nie zostałem skazany na śmierć fizyczną (choć niektórzy jej się spodziewali), a tylko akademicką, to jednak dotkliwą dożywotnio i nie tylko dla mnie [https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/ ].

Podstawą utajnienia było ‚prawo’ r. 1983 czasów wojny jaruzelsko-polskiej na podstawie którego prowadzono działania operacyjne mające na celu oczyszczenie uczelni z elementu niewygodnego, nonkonformistycznego, stanowiącego zagrożenie dla socjalistycznej uczelni i wychowania młodzieży akademickiej w duchu podziwu, a przynajmniej akceptacji, dla najlepszego z systemów jaki zaprowadzili u nas okupanci komunistyczni.

Domagając się respektowania elementarnych, uniwersalnych zasad demokratycznych i etycznych w życiu uniwersytetu, protestując przeciwko deprawacji młodzieży akademickiej, domagając się przenoszenia w stan nieszkodliwości akademickich szkodników, często na etatach profesorskich, znalazłem się na ścieżce dyscyplinarnej,  a następnie zostałem wydalony z uniwersytetu podczas Wielkiej Czystki Akademickiej lat 19867/1987.

Nie było to wydalenie dyscyplinarne, bo ścieżka ta prowadziła do decydentów akademickich realizujących politykę partii i nakazy organów bezpieczeństwa.

Droga ta była zatem niebezpieczna i decydenci ochraniani przez silne służby wewnętrzne to niebezpieczeństwo zażegnali.

Zostałem oceniony negatywnie jako osoba nie rokująca nadziei na poprawę, bez podania uzasadnienia merytorycznego.

Kto oceniał ? Do tej pory nie wiadomo, bo komisja weryfikacyjna nie podpisała się imieniem i nazwiskiem,  a rektor tego bezprawnego dokumentu nie wrzucił do kosza, nie wyrzucił komisji na zbity pysk, lecz tak postąpił ze mną, oświadczając, że jestem ofiarą swego nonkonformizmu.

Ja do dnia dzisiejszego uważam się za ofiarę działań tajnej, anonimowej, akademickiej, zorganizowanej grupy przestępczej oraz konformizmu i oportunizmu beneficjentów Wielkiej Czystki Akademickiej, którzy do tej pory nie odtajnili papierów w mojej sprawie wytworzonych  i nic nie zrobili aby tak się stało.

Jak rozumiem utajnienie ich nadal stanowi żywotny interes Uniwersytetu Jagiellońskiego i wzorujących się na swojej Matce Rodzicielce uczelni.

Widocznie te papiery nadal stanowią śmiertelne zagrożenie dla nadzwyczajnej kasty akademickiej a ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego nadal nie ma kompetencji, aby je odtajnić, zbadać, podobnie jak nie mają do tego właściwości, liczni utytułowani, etatowi profesorowie historii, badający tak najnowszą historię, aby czasem jej nie poznać.

Ja uznając się za osobę z właściwościami i kompetencjami zamierzałem te sprawy wyjaśnić, ale moje zapały szybko ostudzono, a żadnego wsparcia ze strony beneficjentów systemu – zasiedlających etaty, obsypywanych tytułami i zaszczytami, orderami, medalami itp – jak nie miałem, tak nie mam.

Nic nie wskazuje na to, że papiery kiedykolwiek zostaną odtajnione i zbadane.

Projekt tzw. „Konstytucji dla nauki” [ http://konstytucjadlanauki.gov.pl/content/uploads/2017/09/projekt-ustawy-prawo-o-szkolnictwie-wyzszym-i-nauce-16092017-v1.pdf ] przewiduje bowiem, że i obecne akademickie sprawy dyscyplinarne mają być utajniane [ Art. 299. Akta postępowania wyjaśniającego i dyscyplinarnego nie stanowią informacji publicznej i nie podlegają udostępnieniu w trybie ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe ] z czego wniosek , że obecne ministerstwo czerpie pełną garścią z doświadczeń i prawa stanu wojennego.

„Konstytucja dla nauki” wzmocni jeszcze bezprawie junty Jaruzelskiego.

Nie bez przyczyny” Konstytucja” spotyka się z aprobatą niemałej części decydentów akademickich. Odetchnęli z ulgą, bo ma być tak – jak było i nadal w systemie będzie panował dobry klimat dla tajnych, anonimowych, akademickich grup przestępczych, a te działające jeszcze w czasach Wielkiej Czystki Akademickiej – nigdy nie zostaną ujawnione.

Takie są żywotne interesy nadzwyczajnej kasty akademickiej, zresztą matki -rodzicielki nadzwyczajnej kasty sędziowskiej, wzorem swojej matki, także utajniającej swoje niecne poczynania.

Żywotnym interesem Polski jest,  aby zerwano ze spuścizną czasów komunistycznych, aby unieważniono haniebne bezprawie tych czasów, aby przeniesiono w stan nieszkodliwości tych,  którzy za tę hańbę odpowiadają i nadal kształtują, zanieczyszczają przestrzeń publiczną i zatruwają życie polskich obywateli, szczególnie tych patriotycznie nastawionych.

 

Bolszewia akademicka po 30 latach

bolszewia akademicka.PNG

Bolszewia akademicka po 30 latach

Dziś 30 września mija dokładnie 30 lat od ostatecznego wyrzucenia mnie z Uniwersytetu Jagiellońskiego metodami bolszewickimi. Ostatni dzień formalnej pracy etatowej spędziłem z geologami zagranicznymi w Tatrach, których geologia,  mnie, jak i moich gości zajmowała wówczas wielce. Kolejny dzień 1 października już jako ‚bezrobotny’ spędziłem z tymi geologami w rejonie Krzeszowic, gdzie przez wiele lat działałem geologicznie i psułem tam studentów, aby coś nich wyrosło.

Rzecz jasna sytuacja była zdumiewająca, bo wyrzucany z uczelni budzi zainteresowanie międzynarodowe, ma co innym z geologii zaprezentować, a etatowcy – beneficjenci bolszewickich czystek u schyłku PRLu – nie za bardzo.

Kiedy po kilkunastu latach spotkałem przypadkowo na sympozjum jednego z tych profesorów ten ujrzawszy mnie cofnął się z przerażeniem sądząc- jak potem wyjaśnił- że ma do czynienia z duchem.

No bo tak mnie ‚wycięto’, aby słuch o mnie zaginął. Tymczasem mimo wszystko przetrwałem, ale żeby dalej przetrwać, staram się nie wracać do szczegółów tej eksterminacji akademickiej, tym bardziej, że beneficjentów systemu to bynajmniej nie wzrusza.

Gdybym był równie dobry [ dla przewodniej siły narodu], równie bolszewicko etyczny i charakterologiczny jak oni, to przecież bym się ostał. Rzecz w tym, że ja do tej bolszewii całkiem się nie nadawałem, co bolszewicka, anonimowa do dnia dzisiejszego komisja weryfikacyjna-  podnosiła. Do dnia dzisiejszego nie mam zamiaru do tej bolszewii się nadawać.

Mimo tzw. upadku komunizmu mentalna bolszewia całkiem dobrze przetrwała, także wśród ‚naszych’ i po latach nadal mnie wyklucza z przestrzeni publicznej, nie tylko akademickiej, którą niemal całą swoim nędznym jestestwem zajmuje.

Gdyby nie powstała cyberprzestrzeń, której cząsteczkę zająłem, to pies z kulawą nogą by o mnie i mojej działalności się nie dowiedział i z niej nie skorzystał.

Badacze historyczni tego okresu w życiu akademickim nie chcą poznać za żadne skarby, więc szkoda słów.

Zasadnicze sprawy już przedstawiłem w internecie https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/ , poglądy i moje boje także. https://blogjw.wordpress.com/

Skoro nie ma zainteresowania, nie ma pytań do mnie , nie ma odpowiedzi na moje pytania, nie ma dyskusji, a jest chowanie głowy w piasek, to nie ma co n-ty raz tych spraw roztrząsać. Głowy pogrążone w piasku i tak nic nie zrozumieją, zresztą nawet nie usiłują. 

Poza tym fałszerzy historii mamy znakomitych, utytułowanych, autonomicznych wobec prawdy, więc i tak nie ma znaczenia co jest pisane, dokumentowane jak było, bo jak historia ma być inna niż była, to i taka będzie.

Mimo formalnego obalenia bolszewizmu, bolszewia – szczególnie akademicka – nadal ma się dobrze, a nawet lepiej, niż w czasach PRL. Jest w większości.

I to by było tyle na ten bolszewicki jubileusz.

Smutne refleksje nad polityką historyczną

Smutne refleksje nad polityką historyczną

Smutne refleksje nad polityką historyczną

Niemiecki podręcznik do historii przeznaczony na makulaturę

a „Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” – nie !

Reduta Dobrego Imienia odniosła kolejny międzynarodowy sukces na froncie walki z zakłamywaniem naszej historii w innych krajach.

RDI informuje 14 czerwca 2017 r. : http://rdi.org.pl/

‚Niemiecki podręcznik do historii przeznaczony na makulaturę!’

Podręcznik „Geschichte und Geschehen Oberstufe Klasse 11” został wycofany z dystrybucji, a jego ostatnie egzemplarze zostaną oddane na makulaturę. Wszystko z powodu sformułowania „polski obóz”. Reduta Dobrego Imienia otrzymała odpowiedź od niemieckiego wydawnictwa Ernst Klet.

Szkoły w Bawarii, które używają podręcznika „Geschichte und Geschehen Oberstufe Klasse 11” otrzymały propozycję wymianę strony zawierającej sformułowanie „polski obóz”. Pozostałe podręczniki znajdujące się w dystrybucji zostaną wycofane ze sprzedaży i przeznaczone na makulaturę. W swojej korespondencji Tilo Knoche, prezes wydawnictwa Ernst Klet zapewnia także, że jest w stałym kontakcie z ministerstwem kultury Bawarii odnośnie procedury zatwierdzenia zmian w podręczniku.

W związku z zaistniałą sytuacją, za którą wydawcy przepraszają, przygotowana została także dodatkowa lekcja do pobrania dla szkół. Poddaje ona krytycznej refleksji mylne sformułowanie „polski obóz” i wzywa uczniów do aktywnego zmierzenia się z problematycznymi, historycznie i rzeczowo fałszywym pojęciami.

– Podjęliśmy interwencję po tym jak Polak, ojciec nastoletniego chłopca przygotowującego się do matury zaalarmował społeczeństwo na Twitterze. Wezwaliśmy wydawnictwo do natychmiastowego wstrzymania dystrybucji podręcznika, wprowadzenia korekty/erraty do aktualnego wydania podręcznika oraz złożenia wniosku u stosownych władz oświatowych kraju związkowego Bawarii o zatwierdzenie wprowadzonej zmiany oraz przeprowadzenie akcji wymiany podręcznika – mówi Urszula Wójcik, rzecznik prasowy Reduty Dobrego Imienia.

Wyjaśnień domagała się także ambasada polska, zapowiadając jednocześnie kontrolę wszystkich podręczników do historii w Niemczech. „

Niestety nie widać takich sukcesów z zakłamywaniem naszej historii w podręcznikach, książkach, mediach, w serwisach internetowych – szczególnie akademickich. Zresztą niemal nikt z tym nie walczy

Od lat podnoszę takie kwestie przede wszystkim wobec historii uprawianej na UJ – uczelni wzorcowej dla innych, gdzie zarówno historia najnowsza UJ w dziele „Dzieje UJ ‚ jak i w serwisie internetowym jest zakłamana, a ponadto metodologia badań historycznych bardzo szwankuje co np. widać w artykułach/książkach dotyczących czasów PRL, badań nad represjami w okresie PRL – m.in.

POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORIIhttps://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/

Poradnik dla badających czasy PRL-u na odcinku akademickim – https://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/

Historia UJ w ujęciu profesora Stanisława Waltosia -i refleksje w tej kwestii – https://blogjw.wordpress.com/2010/06/14/historia-uj-w-ujeciu-profesora-stanislawa-waltosia/

No cóż, członkiem Loży to ja nie jestem. Kilkadziesiąt pytań w sprawie „Jagiellończyka” – https://blogjw.wordpress.com/2012/11/07/no-coz-czlonkiem-lozy-to-ja-nie-jestem/

Kolejne pytania w sprawie ‚Jagiellończyka’, czyli zdumienie dlaczego ‚badacze’ uznający Lesława Maleszkę za pokrzywdzonego w PRL mogą uchodzić za wiarygodnych w III RP – https://blogjw.wordpress.com/2013/02/12/kolejne-pytania-w-sprawie-jagiellonczyka/

Niestety żadna instancja [czy chociażby pojedynczy historyk] nie raczyła zareagować pozytywnie ( na ogól żadnej reakcji nie było) stąd zakłamywanie historii ma się nadal dobrze, nie tylko na UJ, ale i w instytucjach wzorujących się na najstarszej uczelni .

Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego” ( i nie tylko) nie oddano na makulaturę , nie opracowano erraty, nie zapowiedziano kontroli merytorycznej takich i podobnych książek, artykułów, serwisów internetowych, nie poddano krytycznej refleksji mylnych sformułowań. Czyli całkiem inaczej niż niemieckie instancje wobec niemieckich podręczników, w których choć jedno sformułowanie było fałszywe.

Po otrzymaniu informacji o sukcesie RDI zareagowałem refleksją krytyczną rozpowszechnioną e-mailowo wśród znajomych i instancji/instytucji, które jak sądziłem winny być zainteresowane działaniami na rzecz zaprzestania zakłamywania historii Polski:

Napisałem 19 czerwca 2017 r. :
„ A kiedy na makulaturę zostaną przeznaczone Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego, w których jest więcej niż jedno niewłaściwe sformułowanie [DZIEJE UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/, List do Polskiej Akademii Umiejętności w sprawie wycofania z obiegu edukacyjnego ‚Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego’ –https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/ 

i inne linki tam cytowane] ? Do tej pory ani z UJ, ani z ministerstwa odpowiedzi nie było !

Czemu nasi polityczni historycy tolerują takie książki szkodliwe społecznie ?

Józef Wieczorek”

Na te refleksje zareagował jedynie IPN ale w sposób zdumiewający:
IPN odp

na co zareagowałem uznając, że walka z zakłamywaniem historii należy do moich właściwości, do moich obowiązków służbowych – obywatela bez etatu, ale na służbie Polsce:

Dzień Dobry,

Dziękuję za reakcję ( pismo z dnia 26 czerwca 2017 r.) na moje refleksje dotyczące nieszczęsnych „Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego”, która niestety mnie zasmuciła.
Ja nie postulowałem wycofania tej książki ze sprzedaży [wiadomo mi, że od dawna nakład jest wyczerpany !] tylko o wycofanie z obiegu edukacyjnego, gdyż mimo zafałszowania najnowszej historii książka nadal w takim obiegu się znajduje i stanowi lekturę obowiązkową w konkursach wiedzy o UJ
ttp://www.konkurs.uj.edu.pl/wykaz-lektur], których zwycięzcy otrzymują indeks UJ na dowolne studia.

I tak jest od lat mimo moich licznych tekstów przesyłanych zarówno do władz UJ, jak i MNiSW czy PAU [https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/;https://blogjw.wordpress.com/2009/11/04/list-otwarty-do-prezesa-polskiej-akademii-umiejetnosci;https://blogjw.wordpress.com/2017/05/26/wystapienie-do-ministra-jaroslawa-gowina/] co wskazuje, że brak jest zainteresowania edukacją najnowszej historii Polski i uczelni fałszowaną w wielu książkach, nie tylko w podręcznikach dla gimnazjów i liceów, ale także w książkach i serwisach akademickich,w tym w „Dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego”.

Reagujemy na fałszowanie historii w książkach, w mediach zachodnich (jak w moim kilku zdaniowym piśmie zaznaczyłem), ale fałszowanie historii w polskich książkach szczególnie akademickich pozostaje bez reakcji. [https://blogjw.wordpress.com/2009/05/10/falszywa-historia-historykow-francuskich-i-niemieckich/].

A co będzie jak ci zagraniczni fałszerze zamiast fałszować historię ‚po swojemu’ zaczną cytować polskie książki, serwisy internetowe ?
Będą protesty, że je cytują choć są fałszywe ? ale nie podnosząc, że tymi fałszami nikt w Polsce się nie przejmował !?
Chyba taka polityka historyczna wymaga jakiegoś uporządkowania.

Chciałbym zwrócić uwagę, że w „Dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego” [https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/] nie ma nawet takich wyrażeń – jak „komunizm” czy „stan wojenny” . I co ? Reakcja na taki stan rzeczy jest poza właściwością IPN ? – bo IPN jak mnie pouczono w piśmie ( o czym wiem doskonale, bo od samego początku z IPN współpracuję, działam na rzecz obrony IPN np.https://lustronauki.wordpress.com/2010/05/02/oswiadczenie-w-sprawie-nowelizacji-ustawy-o-instytucie-pamieci-narodowej , lustracji itp.- w razie potrzeby mogę przygotować wykaz moich obywatelskich działań wspierających i popularyzujących IPN ) m. in. ściga zbrodnie komunistyczne i działa w zakresie edukacji publicznej.

Przecież to jest książka służąca do edukacji publicznej i to na akademickim poziomie z tym, że fałszywej ! Gdyby historia w niej opisana była prawdziwa to chyba IPN nie miałby racji bytu (!), bo skoro nie było komunizmu, to i ścigania zbrodni komunistycznych nie miałby w zakresie (!), nie byłoby podziemia antykomunistycznego, nie byłoby potrzeby upamiętniania i odznaczania kombatantów antykomunistycznych , także z okresu wojny jaruzelsko-polskiej , bo w tych dziejach UJ okres od 1956 do 1989 r. to rzekomo okres „stopniowej liberalizacji systemu” ( np. w postaci wprowadzenia stanu wojennego ! całkowicie pominiętego w tej „historii”).

Podkreślę, że Redaktor naukowy tego dzieła to: prof. dr hab. Jerzy Wyrozumski – ten sam, który był autorem tekstu POWRACAJĄCA FALA ROZRACHUNKU Z PRZESZŁOŚCIĄ’ dotyczącego wyników prac komisji senackiej, ‚mającej rozpoznać skalę represji i wyrządzonych krzywd pracownikom i studentom UJ w PRL–u’, który stanowi zakłamanie historii co podjąłem w tekście POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORII [https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/].

[2005-11-26 P.S. Redakcja Alma Mater do tej pory nie wyraziła zainteresowania opublikowaniem tego tekstu ( brak czasu!), natomiast redakcja Biuletynu IPN uznała przesłanie jej tego tekstu za nieporozumienie. Ja za nieporozumienie, a nawet za skandal uważam opublikowanie w ‚Alma Mater’ w 2005 r. tekstu Jerzego Wyrozumskiego ‚POWRACAJĄCA FALA ROZRACHUNKU Z PRZESZŁOŚCIĄ’ ]

„Dzieło” – Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego wychwalane było przez rektora UJ Franciszka Ziejkę, notowanego jako K.O. „ Zebu” [https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/08/franciszek-ziejka-rektor-ktory-ma-dowod-na-niewinnosc-w-swoim-rekopisie-znalezionym-w-garazu/
] „ ..lektura tej książki z całą pewnością przyniesie radość tym wszystkim Czytelnikom, którzy spragnieni są wiedzy o przeszłości i dniu dzisiejszym Matki Żywicielki szkolnictwa wyższego w Polsce.”

Widać, że politykę historyczną na UJ ( i nie tylko) kształtują w niemałym stopniu wybitni anty-lustratorzy i tajni współpracownicy a IPN ( i nie tylko) na to nie reaguje.

Zasmucony taką reakcją IPN musiałbym napisać sporą książeczkę na ten temat w szerszym kontekście, ale przynajmniej zwrócę uwagę na moje teksty zebrane w 3 tomikach Archiwum lustracyjne Tom A, Archiwum lustracyjne Tom B, Archiwum lustracyjne Tom C dostępne w pdf z mojej strony https://blogjw.wordpress.com/ dotyczące spraw pozostających jednak w zakresie działań IPN, tym bardziej, że dotyczą także książek wydawanych przez IPN a zawierających poważne niedociągnięcia metodologiczne (np. ”Jagiellończyk”).[np. https://blogjw.wordpress.com/2012/11/07/no-coz-czlonkiem-lozy-to-ja-nie-jestem/; https://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/].


Negatywne skutki książek zakłamujących najnowszą historię Polski dotykają także polityków i to od nauki [
https://blogjw.wordpress.com/2017/05/21/moim-marzeniem-jest-poznanie-historii-i-mechanizmow-niszczenia-elit-w-prliii-rp/ więc najwyższy czas aby je wziąć pod lupę .

Z poważaniem

Józef Wieczorek”

I smutek do tej pory mnie nie opuścił. Może ktoś jeszcze zareaguje na taki stan rzeczy. O polityce historycznej wiele się mówi, zajmujących się polityką historyczną jest wielu, więc i reakcji na zakłamywanie historii i to w polskiej przestrzeni publicznej i edukacyjnej winno być wiele.

Przemilczenie i przyzwolenie na zakłamywanie historii, szczególnie na poziomie akademickim, nie prowadzi do budowy należytych fundamentów Wolnej Polski.

Warto wziąć pod uwagę wypowiedź Zbigniewa Herberta: Wielkie nazwiska uprawdopodobniają największe idiotyzmy, gdyż tłum ma naiwną pewność, że wielcy ludzie bredzić nie mogą.

W pierwszej kolejności winniśmy walczyć z bredniami rozpowszechnianymi przez wielkie akademickie nazwiska.