Akademicki Kraków obalił filozofię Heraklita ?

z Wikipedii

Akademicki Kraków obalił filozofię Heraklita ?

Heraklit z Efezu, grecki filozof twierdził, że niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki” . Może tak było w starożytnym Efezie, ale nie w Krakowie, w 100 -lecie odzyskania Niepodległości. Tuż przed rocznicą 100 -lecia, Kraków w wyniku demokratycznych wyborów wstąpił niejako do tej samej rzeki – dotychczasowy prezydent prof. Jacek Majchrowski nie popłynął, a krakowianie obudzili się w mętnej wodzie,  jakby smogu nie wystarczyło. I jak tu żyć ?

Kraków najwcześniej z dużych miast wybił się na niepodległość a symboliczną rocznicę tego wydarzenia obchodziliśmy 31 października na Podgórzu, włączonym do Krakowa w 1915 r. i to mimo niechęci Podgórzan.

Dla Krakowa to połączenie okazało się zbawienne, bo 3 lata później, to właśnie z Podgórza przyszła wolność dla zniewolonego przez lata Krakowa.

Jacek Majchrowski brał oczywiście udział w tej uroczystości wyzwalającej uczucia patriotyczne, gdy kontrkandydatka – nie. Co więcej w spocie wyborczym prof. Majchrowski podkreślał swoje zasługi dla krzewienia niepodległej myśli, gdy inni na nutę patriotyczną milczeli. Może nut nie znają ?

Ja wymyśliłem slogan wyborczy – Wyzwolić Kraków od anty-Polaków – odnoszący się do porażającego nasilenia akcji antypolskich w Krakowie, ale został całkiem pominięty, także przez środowiska patriotyczne, niepodległościowe, które jakby nie miały nawet zamiaru brać udziału w akcji wyzwalania Krakowa od anty-Polaków.

Co się zatem dziwić, że mimo 100-lecia odzyskania niepodległości Kraków nadal jest podległy i opleciony zniewalającą pajęczyną. Fakt, że Jacek Majchrowski, choć popierany przez frakcję antypolską, nie odgrywa w niej wiodącej roli, bo gra jednocześnie na kilku fortepianach. W Parku Jordana znajdującym się pod obstrzałem anty-Polaków nawet się frakcji antypolskiej przeciwstawił i pomniki Ojców Niepodległości staną tam gdzie frakcja antypolska widziała jeno drzewa.

Pod Wawelem natomiast nie stanie na 100-lecie pomnik AK, mimo że kamień węgielny stawiało kilku rektorów akademickiego Krakowa. Widać, że akademicki Kraków jest w niemocy nie tylko akademickiej, ale i dęby na tym kamieniu, ani na tym z Placu Inwalidów też nie wyrosną, bo takich innowacyjnych dębów, którymi by można obsadzić znienawidzone przez frakcję antypolską kamienie węgielne nie udało się wyhodować. Ale jeszcze nic straconego, nie takie innowacyjne rzeczy nasi akademicy robili.

W akademickim Krakowie jakoś nikt chyba nie wziął pod uwagę, że w tym mieście, i nie tylko tym, z profesorem to może wygrać jeno profesor, bo inni traktowani są jako margines, albo mięso wyborcze. Magister to tu już nic nie znaczy i nawet nie słychać, aby ktoś w Krakowie jak kiedyś mówił – pani magister, nawet w aptece. To już minęło.

W wyborach magister dyplomowany z profesorem i to prezydenckim nie ma żadnych szans. A Jacek Majchrowski to nie tylko profesor prezydencki, ale i wielofunkcyjny, wieloetatowy, a takich u nas szczególnie poważają. Jak ma funkcje i ma etaty, najlepiej wiele – to jest gość. Pracować nie musi, bo niby jak, jeśli nie ma zdolności do multilokacji ?

Ale o to nikt go nie zapytał w kampanii wyborczej. Skoro ma kilka etatów to ma prestiż, a nie jest to jakiś bezetatowy robol, margines społeczny !

Trzeba też pamiętać, że Kraków to jest miejsce magiczne, jak głosi znany krakowski portal Magiczny Kraków i tu dominuje nie nauka, lecz magia, z magikami na pozycjach profesorskich i zarazem prezydenckich.

I tak ma pozostać, mimo że wszystko płynie – czyli panta rhei jak głosił Heraklit, który nie przewidział, że w Krakowie będzie inaczej.

Refleksje powyborcze w krajobrazie krakowskim

W Krakowie A,D, 2018 w czasie wyborczym

Miejsce w sam raz na refleksje krakowskie

Refleksje powyborcze

w krajobrazie krakowskim

Wybory samorządowe jeszcze nie skończone, ale po ogłoszeniu dotychczasowych wyników refleksje same się nasuwają.

W skali kraju słusznie uważa się PiS za zwycięzcę, choć wielu kandydatów w dużych miastach poniosło dotkliwą porażkę. W Krakowie sprawa się jeszcze nie rozstrzygnęła kto zostanie prezydentem Krakowa, ale dystans między ‚odwiecznym’ prezydentem ( 4 kadencje, od 2002 roku ) Jackiem Majchrowskim 45,84 % a Małgorzatą Wassermann 31,88 %- jest duży  i małe są szanse, aby został odrobiony. Walczyć jednak trzeba, ale dobrze by było mieć platformę do skuteczniej walki.

W Sejmiku natomiast pełna wygrana PiS, który pod zdobyciu mandatów może rządzić samodzielnie. Niestety w Radzie Królewskiego Miasta Krakowa porażka PiS oczywista – mniej miejsc niż w radzie poprzedniej i bez szans na rządzenie.

Czy to zaskoczenie ? Niezupełnie.

PiS od początku wieku nie był w stanie wylansować/ przygotować odpowiedniego kandydata, który by mógł zagrozić Jackowi Majchrowskiemu.

Kolejni kandydaci, nieraz z ‚łapanki’, przegrywali bez szans a pajęczyna krakowska coraz silniej oplatała coraz szersze sfery życia krakowskiego.

W ramach kampanii przeciwko Majchrowskiemu podnoszono regularnie przed wyborami fakt dużych zarobków prezydenta, bo rzeczywiście takie one są i to na kilku etatach, choć nikt nie domagał się od niego okazania certyfikatu zdolności do bilokacji.

Poza prezydenturą od lat ma też etaty na UJ i w Akademii „Frycza”, którą kiedyś zakładał, a wcześniej był jeszcze na etacie kieleckim [ Akademia Świętokrzyska] . Fakt, że na tzw. biednych uczelniach zarabiał więcej niż na prezydenckim stolcu, ale też faktem jest, że mimo zaniedbywania studentów wzorcowa uczelnia – UJ wcale nie chciała mu mniej płacić.

Czysta patologia i to bardziej wzorcowej uczelni, niż Majchrowskiego, ale tego taktownie [dla wzorcowej, choć patologicznej uczelni] nie podnoszono [ może z moim wyjątkiem].

Co więcej nie podnoszono, że takich patologicznych prezydentów i profesorów w Polsce jest więcej, a do tej pory nie zmieniono prawa tak aby wieloetatowość / wielofunkcyjność nie była zgodna z prawem.

Również partia rządząca takiego prawa nie zmieniła, bo widocznie nie ma w tym interesu, choć interes publiczny jest z tego powodu nadszarpnięty i to nieraz znacznie..

Inne zarzuty wobec wiecznego i zarazem, wiekowego już prezydenta, to betonowanie Krakowa, oddawanie terenów zielonych deweloperom, zakorkowanie Krakowa i skazanie mieszkańców Krakowa na oddychanie smogiem.

Jak do tej pory to najskuteczniej ze smogiem walczy halny, na którego przyjście krakowianie czekają z utęsknieniem, aby nieco zaczerpnąć powietrza i chyba nie liczą zbytnio, aby którykolwiek kandydat, niezależnie od opcji politycznej, mógł ich wybawić od smogu.

Gdyby któryś z kandydatów miał władzę nad halnym, to by z Majchrowskim zapewne wygrał. Na Węgrzech halny podobno wywołał rewolucję roku 56 [korelacja czasowa w każdym razie jest ewidentna], ale w Krakowie na to się nie zanosi. Halny wieje a Majchrowski nadal panuje, nawet to mu sprzyja bo okresowo – traf, że w czasie wyborów- smog ustępuje.

Miejscy aktywiści w walce o zdrowie i dobre samopoczucie krakowian postulują aby w Krakowie zamiast pomników sadzić drzewa, ale tylko zamiast pomników patriotycznych, bo inne mogą być – bo nie są szkodliwe.

Kraków ukarany po 1946 roku [za niepokorne wyniki referendum 3 x tak]chyba jednak spokorniał a nawet wykształcił po latach swoistą krakowską frakcję antypolską, która ujawniła się w całej krasie w roku 100-lecia odzyskania niepodległości.

Przed wyborami wymyśliłem moim [i nie tylko moim] zdaniem dobry i zasadny slogan –

„Wyzwolić Kraków od anty-Polaków „

Niestety tego sloganu, który przedłożyłem jak zwykle pro publico bono nikt nie podjął. I skutki są widoczne. Mimo odzyskania niepodległości 100 lat temu, mimo zachowania się jak trzeba podczas instalacji systemu komunistycznego Kraków A.D. 2018 nie do końca jest niepodległy, a nawet widoczna jest jego podległość frakcji antypolskiej. Bohaterowie haniebnej Rady Królewskiego Miasta Krakowa z dnia 9 maja tego roku, którzy tam antypolsko błaznowali bez trudu znaleźli się także w nowej radzie – aby swe antypolskie igry kontynuować ?

Zamiast nagłaśniania publicznego, potępienia takich scen – wręcz milczenie, także obozu patriotycznego, który w walce o zmiany w Krakowie nie jest bez winy.

Obóz patriotyczny nie ma w Krakowie żadnej platformy do działania, nie ma prasy, bo gazety są niemieckie, a Czas Krakowski dawno już przeminął. Obóz nie ma nawet ani jednego portalu internetowego – swojej platformy komunikacji i prezentacji.

Nawet jak w Krakowie wiele się dzieje to niewiele o tym wiadomo. Czasem mam wrażenie, a niekiedy nawet pewność, że jak czegoś w Krakowie nie udokumentuję i w cyberprzestrzeni nie zaprezentuję, to nie wiadomo co się w mieście patriotycznego działo. A ja przecież nie mam ani większych możliwości, ani nawet wsparcia od tych, których wspieram i wszem i wobec prezentuję, tak po prostu pro publico bono.

Budowa i utrzymanie swojego patriotycznego medium wcale nie jest niemożliwa, tym bardziej, że i wielu ‚naszych’, to ludzie nie mniej zasobni w środki i funkcje od Majchrowskiego – gorzej jest jednak z zasobnością woli działań pro publico bono. Jak nie mają interesu własnego – to mają to gdzieś. I to ma przełożenie na krajobraz krakowski.

Nie jest to specyfika tylko Krakowa, ale w Krakowie to bije po oczach i wystarczy spojrzeć z refleksją na to co rejestruje kamera podczas aktywności patriotycznej aby to zauważyć.

Wielu patriotów jest znanych głównie z tego, że są witani na różnych uroczystościach, nawet jak na nich się nie pojawiają. Składa się im podziękowania jak zrobią coś służbowo a nawet jak nic nie zrobili, pomijając tych, którzy są i robią to co robią dla dobra wspólnego a nie własnego. Tym samym trudno się dziwić, ze do takich gremiów nie garną się ludzie nowi, młodzi, bo patriotyczne uroczystości zamieniają się w nudne i czasochłonne  reklamowanie wybranych, gdy przedmiot uroczystości spychany jest na daleki plan. Trudno się dziwić, że znanych głównie z tego, że są witani, potem nikt nie chce wybierać, bo jaka pewność, że coś potrafią zrobić dla dobra wspólnego ?

Krajobraz krakowski wymaga oczyszczenia nie tylko ze smogu, także z pajęczyny oplatającej Kraków w sposób mniej widzialny, choć skuteczny.

Wymaga wykorzystania na dobre potencjału intelektualnego miasta akademickiego, bo na złe ten potencjał jest już wykorzystywany, co widać w marszach/manifestacjach KODu , w tzw. obronie Konstytucji, której zresztą sami nie respektują.

Ale faktem jest też, że strona patriotyczna jakoś nie zabiega nawet o margines patriotycznie motywowanych akademików.

Jakoś te drogi się rozeszły, całkiem inaczej niż przed 100 laty.

Czy „Konstytucja dla nauki” poradzi sobie ze skandalem prof. Matczaka ?

zrzut ekranu - z Minęła 20 - 27 września 2018.PNG

[zrzut ekranu z Minęła 20 – 27 września 2018]

Czy „Konstytucja dla nauki” poradzi sobie ze skandalem prof. Matczaka ?

Prof. Marcin Matczak – prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego, wywołał skandal medialny swoim – niskiego lotu – dialogiem z blogerem Piotrem Wielguckim, który będzie brzemienny w skutki.[https://blogjw.wordpress.com/2018/09/28/o-skandalu-akademickim-w-tvp-info-minela-20/ ; http://niezalezna.pl/237983-w-glowie-sie-nie-miesci-profesor-prawa-chce-upokarzac-corke-blogera-bo-ten-ma-inne-poglady ; https://dorzeczy.pl/kraj/78488/Ten-wpis-zapamietacie-Mnie-zamurowalo-Skandaliczne-slowa-prof-Matczaka.html …..]

Profesor grożąc konsekwencjami córce blogera na studiach, gdzie ma swoich kolegów -prawników, niejako ujawnił swą przynależność do bolszewii akademickiej.

W demokratycznym państwie prawa dzieci nie mogą być represjonowane za grzechy swoich rodziców. No cóż, ale świat prawników ma swoje reguły, które stosowane jednocześnie w świecie akademickim, mogą być, a nawet są, katastrofalne w skutkach.

Po takim skandalu każdy kto funkcjonuje w przestrzeni publicznej, ma niewygodne dla innych, a dla prawników w szczególności poglądy – o co zresztą nie trudno- musi się liczyć z konsekwencjami, nie tylko dla siebie, ale i swoich bliskich, a dla dzieci przede wszystkim.

Poniekąd nawet dobrze się stało, że skandal ten dzięki internetowi został ujawniony i nagłośniony w mediach, nie tylko internetowych.

W gruncie rzeczy dla znających jako tako świat akademicki, taki skandal nie jest jednak szokiem, bo od dawna wiadomo jakie to obyczaje w tym środowisku panują.

Mam w tej materii swoje długotrwałe obserwacje, jak i informacje od osób funkcjonujących jeszcze w środowisku akademickim. Wielu zgłasza się z nimi do mnie jako że od lat monitoruję sprawy etyki i patologii akademickich, czego w systemie się nie robi i gdy nie ma się do kogo w takich sprawach zgłaszać.

ETYKA I PATOLOGIE POLSKIEGO ŚRODOWISKA AKADEMICKIEGO

http://nfaetyka.wordpress.com/; NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE – SPRAWY LUDZI NAUKI http://nfapat.wordpress.com/; MEDIATOR AKADEMICKI KONTRA MOBBINGhttp://nfamob.wordpress.com/

Ja nie mam mocy sprawczej w likwidacji patologii, ale ujawniać patologie mogę, choć to rodzi czasem konsekwencje niezbyt przyjemne.

Petenci też sobie zdają sprawę z możliwych konsekwencji [znanych jeszcze przed sprawą prof. Matczaka], przede wszystkim dla swoich dzieci i nieraz żadnego ujawniania bulwersujących spraw akademickich nie chcą. Stąd znajomość patologicznych zachowań w środowisku akademickim, a w szczególności na linii profesorowie [członkowie nadzwyczajnej kasty akademickiej] – masy akademickie jest znikoma.

Niestety niemal automatycznie posiadaczy tytułu/etatu profesora traktuje się jako autorytet moralny i intelektualny, choć tacy, tak naprawdę, w naszym systemie trafiają się nader rzadko i to niejako wbrew systemowi, w którym od lat ma miejsce negatywna selekcja kadr, w szczególności pod względem etycznym.

Taką selekcję, niestety z powodzeniem, stosowano w PRLu wykluczając ze środowiska akademickiego osoby nie spełniające standardów etycznych przewidzianych dla obywateli państwa komunistycznego. Jako wrogów ludu akademickiego -prowadzącego przykładnie żywot zgodny z etyką komunistyczną a przynajmniej dającego na taką etykę przyzwolenie – z uczelni wyganiano, aby nie wpływali negatywnie na młodzież akademicką, która zgodnie z założeniami przewodniej siły narodu winna być formowana w ramach etyki komunistycznej.

Uformowano zatem lud akademicki o pożądanych w systemie komunistycznym parametrach moralnych i te parametry moralne  przetrwały i po PRLu,  u sporej części świata akademickiego – po jego oczyszczeniu z elementu nie rokującego nadziei na dostosowanie się do patologicznych standardów akademickich.

Skandal prof. Matczaka wpisuje się w te standardy i nie ma pewności czy zostanie należycie rozwiązany zgodnie z zasadami etyki ogólnoludzkiej – tj. przykładnego karania poczynań nieludzkich.

Co prawda minister Gowin zareagował na skandal [ https://wpolityce.pl/polityka/414114-nasz-news-interwencja-ministra-nauki-po-wpisie-matczaka#_=_ ] i ma się zwrócić do rektora UW aby ten rozważył skierowanie prof. Matczaka na ścieżkę dyscyplinarną, ale nie wiadomo czy rektor UW znajdzie takie drogowskazy aby nie pobłądzić..

Konstytucja dla nauki [http://konstytucjadlanauki.gov.pl/ ] nie wytyczyła jasnych kierunków do likwidacji, a przynajmniej ograniczenia patologii polskiego świata akademickiego.

Czy autonomiczne władze UW potrafią znaleźć właściwy kierunek ?

Warto przypomnieć, że przed kilku laty opinia publiczna została zbulwersowania kazirodczym blogowaniem, znanego profesora i to od etyki Jana Hartmana z Uniwersytetu Jagiellońskiego.[ https://dziennikpolski24.pl/rzecznik-dyscyplinarny-uj-zajmie-sie-profesorem-hartmanem/ar/3592513]

 Władze uczelni pod wpływem opinii publicznej skierowały sprawę na ścieżkę dyscyplinarną, ale prof. Hartman zdołał z niej zejść bez uszczerbku i nawet opinia publiczna/medialna nie podniosła larum. Widocznie uznano, że prof. Hartman swoim kazirodczym ( i nie tylko) blogowaniem nie wpływa negatywnie na młodzież akademicką ( i nie tylko) i dalej może tak wpływać jak dotąd.

Co innego ci co wykazują i walczą o inne wartości – można rzec – ‚ anty-hartmanowskie’.

Ci, na UJ, i nie tylko na UJ, stanowią element niepożądany, potencjalnie [ a nawet realnie] godzący w patologiczny system wartości obowiązujący na uczelniach od lat.

Jeśli sprawa prof. Matczaka zostanie rozwiązana tak jak sprawa prof. Hartmana, to takie uczelnie należałoby rozwiązać i uformować je na nowo wg zasad ogólnoludzkiej etyki.

Wojciech Cejrowski – znienawidzony przez lewactwo, stawia sprawę ostro: Wszyscy won ! tzn. wszyscy o takich standardach jakie zaprezentował prof. Matczak.

A jakich można się spodziewać reakcji obronnych środowiska ? – a kto by wtedy został na uczelniach ? Kto by uczył studentów etyki i nie tylko etyki ?

Jakby uczenie kogokolwiek/ czegokolwiek przez takich Matczaków było nadal pożądane !

Niestety dla wielu beneficjentów ‚etycznej ‚ [ wg wartości bolszewickich] selekcji kadr – nadal jest .

Ja w tej materii wysuwałem łagodniejsze postulaty – ale jeszcze w okresie stanu wojennego [ dla wyjaśnienia młodzieży – to taki epizod stopniowej liberalizacji systemu wg profesorii jagiellońskiej – https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ].

Otóż postulowałem przenoszenie na taką modłę etycznych akademików w stan nieszkodliwości, uznając, że dalsze działania takich „profesorów’ spowodują skutki katastrofalne.

Z przerażeniem – nie bez uzasadnienia – konstatowano: a kto by zatem został na uczelni ? Przyjęto zatem -trudną do obalenia – argumentację, że to ja szkodzę szkodnikom i to jest dla uczelni szkodliwe i to ja nie zostałem na uczelni ( i to do dziś) – tzn. przeniesiony w stan nieszkodliwości dla szkodników ! [ choć nie tak skutecznie jak oczekiwano !]. Skutki – jak widać !

Nie ma wątpliwości, że nie ja jeden zostałem tak potraktowany, ale nikt nie chce poznać prawdy, choć prawda ma moc wyzwalającą.

Zniewolone środowisko akademickie nie ma mocy się wyzwolić z patologicznych standardów, stąd takie sprawy jak prof. Hartmana czy prof. Matczaka są na porządku dziennym.

Jak obowiązująca od początku nowego roku akademickiego Konstytucja dla nauki poradzi sobie ze skandalem prof. Matczaka, będzie sygnałem jej wartości dla całego środowiska akademickiego i nie tylko akademickiego, bo całe nasze społeczeństwo pozostaje pod wpływem etyki i standardów akademickich.

Kto się przeciwstawi dalszemu ‚ matczateniu’ świata akademickiego ?

Jeśli prof. Matczak i jemu podobni nadal pozostaną autorytetami moralnymi – to czas umierać !

 Adam Macedoński i „Śpiewnik Praw Człowieka”

1a.jpg

W Centrum Edukacyjnym „Przystanek Historia” IPN w Krakowie 19 września 2018 r. odbył się specjalny pokaz  filmu „Śpiewnik Praw Człowieka”, z udziałem reżysera Leszka Staronia oraz bohaterów filmu – twórcy Międzynarodowego Studia Folksongu, Adama Macedońskiego oraz jednego z uczestników MSF, Aloszy Awdiejewa.

3.jpg

Adam Macedoński to lwowianin,   opozycjonista, założyciel Instytutu Katyńskiego, artysta przez lata związany z „Przekrojem”, Kustosz Pamięci Narodowej, Honorowy Obywatel Miasta Krakowa ………

Wiele razy uwieczniłem go w moich fotoreportażach i na wideo  ( dostępne na YouTube)  zarówno w rozmowach, jak i śpiewającego z gitarą.

Fragmenty spotkania w IPN zarejestrowane na smartfonie także udostępniam:

4.jpg   Z bardzo ciekawego i bardzo dobrze zrobionego filmu  chciałbym przede wszystkim polecić pod uwagę jeden obraz – ujęty aparatem, który dla niezwykle konformistycznego   środowiska akademickiego  III RP [ pozostałego  po  wykluczeniu nonkonformistów w czasach komunistycznych ] winien stanowić ostrzeżenie, tym bardziej, że wielu już przeszło tą bardzo cienką granicę między konformizmem i zdradą.

Bardzo cienka granica.PNG

Relacja  IPN https://krakow.ipn.gov.pl/pl4/aktualnosci/57928,Pokaz-filmu-Spiewnik-Praw-Czlowieka-w-Krakowie.html 

także pod uwagę:

mój przyczynek do poszukiwania bardzo cienkich granic   https://blogjw.wordpress.com/2015/12/21/rozkodowanie-akademickiego-krakowa/

i do walki o prawa człowieka

https://blogjw.wordpress.com/2008/12/10/powszechna-deklaracja-praw-czlowieka-nie-za-bardzo-powszechna/

 

 

 

Polska flaga na polskie drogi ! Postulat obywatelski na 100-lecie odzyskania Niepodległości

flaga

Polska flaga na polskie drogi !

Postulat obywatelski na 100-lecie odzyskania Niepodległości:

Zobacz jak to wygląda w Czechach ! Wideo 5-6 maja 2018

Podczas krótkiego pobytu w Czechach na Uroczystości 73. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Holiszowie przez Brygadę Świętokrzyską Narodowych Sił Zbrojnych jechaliśmy od Cieszyna przez Brno-Pragę – Pilzno – Holiszów i z powrotem, mijając po drodze setki billboardów [obustronnych] rozmieszczonych wzdłuż drogi.

b

To piękna sprawa. Naprawdę robi wrażenie.

b2.PNG

Czy nie można by na 100 lecie odzyskania niepodległości wzdłuż ważniejszych polskich dróg, szczególnie na szlakach wiodących do odzyskania niepodległości poumieszczać billboardy z polską flagą ? A może także z wizerunkami Ojców Polskiej Niepodległości ?

Koszty by były, ale odzyskanie Niepodległości przed 100-laty kosztowało więcej. Niestety w III RP jakoś Niepodległość mało jest ceniona, także Polska Flaga.

W Święto Flagi 2 Maja w Krakowie pobity został rekord długości polskiej Flagi – piękna sprawa, [https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/05/02/najdluzsza-bialo-czerwona/ ]

0.jpg

ale jednocześnie wzdłuż Alei 3 Maja nie było żadnej flagi ! ( tak było i w ostatnich latach). Przygnębiający widok.

1.jpg

Na budynku Collegium Novum flaga była, ale słabo eksponowana -w towarzystwie flagi unijnej i uniwersyteckiej

2.jpg

– co jakoś przypominało parytety flagowe z czasów PRL, z którym utrzymano ciągłość prawną i mentalną.

Co więcej, nie tak dawno najstarszy polski uniwersytet gościł, i to w murach Audytorium Maximum, niejakiego Kubę Wojewódzkiego znanego z ekscesów wkładania polskiej flagi w psie kupy – ręce i nogi opadają.[ https://blogjw.wordpress.com/2018/03/12/nie-mam-kwalifikacji-na-etat-szambowego/] 

W Parku Jordana gdzie na 2-3 Maja każdego roku można podziwiać las polskich flag.

PJ.jpg

w drastycznym kontraście z przylegającą Al. 3-Maja z trudem udało się zainstalować maszt z polską flagą łopoczącą wśród Galerii Wielkich Polaków XX Wieku, która to galeria jest przedmiotem nieustannych ataków aktywistów anty-polskich, radnych Królewskiego Miasta Krakowa nie wyłączając.

Rozmieszczenie wzdłuż polskich dróg billboardów z polską flagą w roku 100- lecia odzyskania Niepodległości byłoby pięknym akcentem tej rocznicy i dowodem na to, że na terytorium Polski żyją jeszcze Polacy, którzy sobie odzyskanie Niepodległości cenią i chcieliby ją utrzymać na zawsze.

A jednak są oznaki dobrej zmiany ! Pomyślności w Nowym Roku !

1.jpg

A jednak są oznaki dobrej zmiany ! Pomyślności w Nowym Roku !

Jakoś tak okres Świąt Bożego Narodzenia kojarzy mi się z atakami sił nieludzkich. 31 lat temu dostałem przed Wigilią wyrok -jak się okazało dożywocia pozauniwersyteckiego- i mimo że o tym nieraz wspominałem – także kombatantom – nie uznawano tego za represję komunistyczną, choć dokonany przez anonimową, zorganizowaną grupę przestępczą realizującą program zbrojnego związku przestępczego.

Tak to już jest, że etatowi antykomuniści uważają chyba, że komunizm był wszędzie, ale nie na uniwersytetach, więc tam represji komunistycznych nie było ! A jeśli byli partyjniacy, to oni selekcjonowali materiał ludzki pozytywnie i nikomu dobremu niczego złego nie zrobili. Taki niestety jest stan mentalny i moralny sporej części opozycjonistów [wobec prawdy ?].

Przed kilkunastu laty [ rok 2004] kiedy umieszczałem w przestrzeni publicznej nieco swoich opinii na temat tego co się działo i nadal dzieje na uniwersytetach i uruchomiłem Niezależne Forum Akademickie, rektorzy zatrwożeni rodzeniem się wolnej myśli próbowali ściąć mi głowę korzystając z gościnnych łamów najpopularniejszej wówczas, szczególnie na uniwersytetach gazety. [https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/ ]

Moja głowa jednak nie spadła, nadal trzyma się prosto, ale rektorzy i ich milusińscy, mimo że stoczyli się na samo dno, prestiżu wśród gawiedzi -nie tylko akademickiej – nie stracili !

Tym razem w roku 2017 r. na nic dobrego nie liczyłem, ale zmobilizowany przez prof. Mirosława Dakowskiego [legenda opozycji antykomunistycznej, tak w PRL jak i III RP – https://lustronauki.wordpress.com/2014/04/09/miroslaw-dakowski/] który mnie czyta i propaguje http://www.dakowski.pl/ [ tak, tak są jeszcze tacy profesorowie ! I znajdują na to czas ! ] przesłałem papiery do Urzędu Kombatantów, a ten nie wysłał siepaczy, aby skutecznie i ostatecznie ściąć mi głowę, lecz przysłał decyzję o przyznaniu mi statusu działacza opozycji antykomunistycznej.

Czy może być lepszy prezent pod choinkę, kiedy inni – także ci, z którymi od lat jestem solidarny – nawet na rozmowy na ten temat nie mieli czasu, nie mówiąc o mobilizacji ? Takie to mamy to krakowskie kombatanctwo. Kombatanci są – mobilizacji brak !

Dobrze, że chociaż nie zwierają szeregów przeciwko mnie, co czyniła niegdyś jagiellońska „solidarność’ [ z komunistami], abym czasem nie wrócił na uniwersytet, gdzie obecność, tak tajnych, jak i jawnych współpracowników komunistycznego systemu kłamstwa wcale im nie przeszkadzała i nie przeszkadza do dziś ! To ja im przeszkadzałem i przeszkadzam, mimo że – a może właśnie dlatego – jestem solidarny z krzywdzonymi. [ np. https://nfapat.wordpress.com/, https://nfamob.wordpress.com/category/poradnik-mobbingowy/]

I tak się dziwię, że do tej pory tacy solidarni z moimi prześladowcami, nie wystąpili aby nadać im status opozycji represjonowanej – przez takich jak ja.

W końcu na początku tzw. transformacji ustrojowej bronili towarzysza – dyrektora, który na początku stanu wojennego przebił nawet Jaruzelskiego ogłaszając, że nie ma już „Solidarności” i chyba za to ta ‚solidarność’ tak go polubiła [ nie musieli strajkować !] .

To ja – osobnik o niewłaściwym charakterze i psuj młodzieży akademickiej – miałem podobno represjonować ukochanych partyjniaków. Podobno w PRLu byłem kimś na kształt dyktatora ujotowskiej uczelni, który nomenklaturowych kierowników podobno zmieniał jak rękawiczki ! – oskarżającym nawet nie przeszkadzał fakt, że rękawiczek nie noszę, co paradoksalnie powodowało, że takie absurdalne oskarżenia były zgodne z prawdą i tylko one były!

Dziś niektórzy z tych solidarnościowych opozycjonistów chodzą w marszach, w obronie ‚demokracji’ przed takimi jak ja ‚faszystami’, ‚nacjonalistami’, co to jeszcze – o zgrozo – pro publico bono takie ekscesy i takich ‚patriotów’, ‚opozycjonistów’ dokumentują.

Nie bez przyczyny nadzwyczajna kasta sędziowska i jej kasta-matka – nadzwyczajna kasta akademicka nie zamierzają przestać mnie grillować, także w nadchodzącym roku. [ rozprawa apelacyjna od niesprawiedliwości – 1 lutego !]

Zobaczymy w Nowym Roku, czy represje wobec opozycji antykomunistycznej wreszcie się skończą, czy też komuniści będą nadal uznawani za represjonowanych, jak to nieraz nadal bywa, także wśród tzw. antykomunistów, a prawdę mówiąc Komunistycznej Partii Antykomunistów do tej pory nie zarejestrowanej, ale istniejącej w realu.

Skoro jest status opozycjonisty antykomunistycznego to nie można tolerować książek/tekstów, szczególnie edukacyjnych, historycznych o dziejach najnowszych, w których takie słowo jak komunizm nie istnieje.

Takie teksty, takie fałszowanie historii winny być wyeliminowane z obiegu edukacyjnego, podobnie jak ich autorzy i patroni.

Dekomunizacja we właściwym znaczeniu musi obejmować przede wszystkim przestrzeń nauki i edukacji, tak personalną, jak i materialną – bez tego nigdy z komunizmu się nie wyzwolimy.

Chociaż oznaki dobrej zmiany są widoczne, to są one przesłaniane przez potężne jeszcze zło komunistyczne.

Żeby jakoś przeżyć trzeba mieć nadzieję na ostateczne pokonanie tego zła i jej wychodzić naprzeciw – krokiem godnym, zdecydowanym, z głową podniesioną, po przekazaniu podręcznych strusiówek do muzeów komunizmu.

Z nadzieją na ostateczne pokonanie komunizmu w Polsce, na zwycięstwo dobrej zmiany w Nowym Roku, żegnam Rok Stary, nie do końca taki zły.

Pomyślności w Nowym Roku !

Czy NAWĄ zdołają powrócić polscy naukowcy ?

NAWA PKiN.PNG

Czy NAWĄ zdołają powrócić polscy naukowcy ?

[ Nawą wenecką do Pałacu Nauki ?]

{http://www.polskacanada.com/jan-tomkowski-zaglowce-literatury-nawa-wenecka}

W polskiej stoczni akademickiej budowany jest nowy okręt przeznaczony do transportu polskich naukowców, którzy wyemigrowali za granicę i mających trudności z powrotem do kraju. [Wiceminister nauki: NAWA ułatwi polskim naukowcom powrót do kraju –http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,414971,wiceminister-nauki-nawa-ulatwi-polskim-naukowcom-powrot-do-kraju.html ]

Statek ma pływać pod flagą Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. [http://www.nauka.gov.pl/]

W pierwszej kolejności na pokład mają być zabierani młodzi naukowcy, którzy wyemigrowali po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Takich jest podobno 35 tysięcy, jak wyliczył minister nauki [http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,414253,gowin-moim-marzeniem-jest-stworzenie-systemu-formacji-elit.html] a tych wcześniejszych emigrantów też jest jeszcze wiele tysięcy.

Statek ten musiałby kursować wielokrotnie, bo nawet największy statek pasażerski na podkład zabiera 8 tysięcy pasażerów i 2 tysiące załogi http://archiwum.radiozet.pl/Rozrywka/O-tym-sie-mowi/Najwiekszy-statek-pasazerski-na-swiecie-Harmony-of-the-Seas-ZDJECIA-00019939

W informacjach ministerstwa nauki – armatora NAWY nie podaje się ilu pasażerów będzie mogło wejść jednorazowo na podkład, ale podobno kapitan (dyrektor NAWY) będzie miał pod sobą załogę liczącą 40-60 osób, więc chyba statek będzie wielokrotnie mniejszy od tego największego i będzie musiał pływać przez lata, aby przywieść do Polski tych co Polskę opuścili. Jedyne co jest w tym pozytywne, że nawet gdyby przy którymś kursie zatonął to straty będą wielokrotnie mniejsze niż przy Titanicu.

Na pokład mają być też zabierani wybitni naukowcy z całego świata.

Procedury wejścia na statek jeszcze nie zostały opracowane – te ogłoszone zostaną najwcześniej na przełomie roku lub na początku roku 2018 .

Czyli pierwsze zaokrętowanie chyba nastąpi w warunkach zimowych i trzeba brać uwagę, że statek może zderzyć się z górą lodową w warunkach globalnego ocieplenia lub utkwić na wodach skutych lodem w warunkach globalnego ochłodzenia. Te dwie przeciwstawne wersje są brane pod uwagę przez naukowców zagranicznych, więc nie wiadomo czy zaryzykują taką podróż, bo bez względu na to kto ma rację- zagrożenie jest !

Do podróży armator zachęca znaczącym wsparciem finansowym, aby się nie opierali przed wejściem na ryzykowny pokład. Za podróż naukowcy nie będą musieli płacić, a skoro zdobędą się na taką odwagą po osiągnięciu stałego lądu czekają ich nagrody pieniężne w Pałacu Nauki.

Niestety dla tych co są od lat na stałym – polskim lądzie, pieniędzy od lat podobno nie ma, a co więcej także od lat w Polsce, w praktyce akademickiej funkcjonują dostawy obowiązkowe [https://blogjw.wordpress.com/2016/08/19/obowiazkowe-dostawy-akademickie/], a ci którzy ich nie chcą realizować z systemu są wykluczani lub sami salwują się ucieczką także za granicę.

Planowana reforma akademicka nie przewiduje zniesienia dostaw obowiązkowych, choć każdy jako tako wyedukowany Polak wie, że dostawy obowiązkowe w rolnictwie to rolnictwo rujnowały, tak że nawet komuniści w końcu je znieśli. W systemie akademickim mimo zmian takie dostawy obowiązują w praktyce do dnia dzisiejszego.

Armator na wypadek epidemii ubóstwa gromadzi natomiast zastrzyki ze środków finansowych, z programu operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój.

Czy taką determinacją uspokoi niezdecydowanych do zaokrętowanie na NAWĘ ?

Do tej pory żadne zastrzyki tego armatora nie zapobiegły ubóstwu na uczelniach – nawet jak naukowcy pobierają podwójną, wielokrotną dawkę, nadal czują się ubodzy.

Czy mało innowacyjni nasi akademicy zdołają przez rok wynaleźć taką szczepionkę, aby wdrożone zastrzyki okazały się skuteczne dla powracających?

Rektor wzorcowej dla innych uczelni, w końcu lekarz podkreśla, że jedyną bolączką uniwersytetu jest brak pieniędzy .[https://blogjw.wordpress.com/2017/05/15/jedyna-bolaczka-uniwersytetu-jagiellonskiego/]

I co ? Znalazła się szczepionka na tę chorobę ?

Armator NAWY podkreśla, że ‚nie bez znaczenia jest też fakt, że Polska jest dzisiaj krajem dość bezpiecznym..” A zatem co bardziej bojaźliwi będą się mogli schronić na naszym terytorium o ile przemogą w sobie strach przed podróżą NAWĄ.

Armator ponadto uspakaja jeszcze nie zdecydowanych, że uczelnie mają tworzyć „ jasno oznaczone miejsca, w których osoba, która została pokrzywdzona lub czuje się zagrożona, mogła się zgłosić po pomoc.”:

SOS ma zatem funkcjonować i na stałym lądzie.

Czy można w to wierzyć skoro do tej pory nie oznaczono takich miejsc, w których osoba, która została pokrzywdzona w PRLu, czy w III RP i nadal czuje się zagrożona, mogła się zgłosić po pomoc ?!

A to właśnie spowodowało ucieczkę z polskiego systemu akademickiego, czy to za granicę, czy do innych refugiów, w których do tej pory ukrywają się ci, którzy mają obowiązki polskie ! [https://blogjw.wordpress.com/2017/06/24/kiedy-poznamy-straty-wojenne-wojny-jaruzelsko-polskiej/]

Uchodźców akademickich ( nie ekonomicznych, lecz systemowych) nikt u nas nie chce przyjmować ! [https://blogjw.wordpress.com/2017/05/29/pamula-gowin-mazgula-i-uj/]

Nie ma takiego programu dla nauki w Polsce, której mogliby pomóc. Program NAWA chyba takich nie obejmuje ?

Armator podkreśla, że ma już załogę, która ma ‚sporo do powiedzenia na temat tego, jak prowadzić konkursy, jak administrować programami. Ludzie pracujący nad NAWĄ już teraz właściwie z tych kompetencji korzystają – odbyło się już kilka spotkań, na których miała miejsce właśnie ta wymiana doświadczeń.”.

Gadać widać gadają, ale jakie skutki tego gadania ?

Przed chwilą ( rano, 13 lipca 2017 r.) dostałem list od ministra i ten biadoli, że nie ma kompetencji, więc jak tu uwierzyć, że jego załoga – ma ?

W tak zorganizowane powroty trudno jest uwierzyć, ale ci którzy mają obowiązki polskie może zdeterminowani dla ojczyzny ratowania sami się rzucą przez morze ?