Czego to [nie]uczą na Uniwersytecie Jagiellońskim [i nie tylko]

Bezpieczeństwo

Czego to [nie]uczą na Uniwersytecie Jagiellońskim [i nie tylko] 

Nie tak dawno znany portal wpolityce.pl zdumiał się ogromnie informacją studentki II roku wzorcowej polskiej uczelni, o tym co uczą na Uniwersytecie Jagiellońskim, na stosunkach międzynarodowych. Chodzi o lekturę obowiązkową dla I roku studiów II stopnia w postaci książki pod redakcją Ryszarda Zięby: „Bezpieczeństwo międzynarodowe w XXI wieku”; Warszawa 2018, co można znaleźć w syllabusach dla studentów UJ https://www.usosweb.uj.edu.pl/kontroler.php?_action=katalog2/przedmioty/pokazPrzedmiot&kod=WSM-INP-SDM-1 a co ujawniła na Twitterze studentka tej uczelni Agata Supińska.

Redaktorem książki jest profesor największej polskiej uczelni Uniwersytetu Warszawskiego, która konkuruje z UJ o bycie uczelnią najlepszą w Polsce, bo o bycie najstarszą rzecz jasna konkurować już nie może. Ta książka, jak można łatwo sprawdzić, figuruje również jako obowiązkowa w syllabusach UW https://usosweb.uw.edu.pl/kontroler.php?_action=actionx:katalog2/przedmioty/pokazPrzedmiot(prz_kod:2104-M-D1BEMI), więc przynajmniej jeśli chodzi o pierwszeństwo w tej kwestii, to jest remis, ale jednak ze wskazaniem na UW, bo w lekturze obowiązkowej na UW,  jest to jednak jedna z ośmiu pozycji, gdy na UJ, to jedna z dwóch pozycji, a zatem o większej sile obowiązkowego oddziaływania na studentów !

Jakie mają być efekty z przyswojenia sobie treści tego podręcznika ?

Na stronach UJ czytamy, że po tym, jak student zrozumie książkę, to i zrozumie podstawowe pojęcia z zakresu bezpieczeństwa międzynarodowego, zna podstawy metodologii badania bezpieczeństwa międzynarodowego, rozumie relacje pomiędzy bezpieczeństwem narodowym a międzynarodowym, rozumie pojęcie polityka bezpieczeństwa, zna genezę, charakter i funkcjonowanie instytucji bezpieczeństwa międzynarodowego, ma wiedzę z zakresu podstawowych problemów bezpieczeństwa międzynarodowego.

W reklamie wydawniczej książki „Bezpieczeństwo międzynarodowe w XXI wieku” czytamy natomiast: http://www.poltext.pl/b2308-bezpieczenstwo-miedzynarodowe-w-xxi-wieku.htm  Książka ma charakter podręcznika akademickiego i jest przeznaczona dla studentów stosunków międzynarodowych, politologii oraz europeistyki.

Poza studentami, zawarta w książce duża dawka wiedzy może być przydatna badaczom problematyki bezpieczeństwa międzynarodowego, dziennikarzom, pracownikom administracji rządowej oraz dyplomatom i politykom” co zapewne spowodowało o włączeniu jej do lektur obowiązkowych, tym bardziej, że redaktorem książki jest prof. dr hab. Ryszard Zięba kierownik Zakładu Historii i Teorii Stosunków Międzynarodowych w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, który odbył wiele staży zagranicznych m. in. w USA i Francji i jest ekspertem Polskiej Komisji Akredytacyjnej oraz przewodniczącym Kapituły Nagrody im. Profesora Józefa Kukułki za najlepszą rozprawę doktorską podejmującą teoretyczne aspekty stosunków międzynarodowych.

A jego zainteresowania badawcze obejmują bezpieczeństwo międzynarodowe, politykę zagraniczną i bezpieczeństwo Polski oraz państw Europy Środkowej i Wschodniej, politykę i bezpieczeństwo wielkich mocarstw oraz Unii Europejskiej, a także teorie bezpieczeństwa, polityki zagranicznej i stosunków międzynarodowych.

Mamy więc do czynienia z książką profesora pierwszej wielkości, przynajmniej polskiej, znanej w świecie.

Jednak autor tekstu wpolityce.pl czytając fragmenty książki ujawnione przez studentkę Supińską odniósł wrażenie, „że to podręcznik dla komunistycznych politruków, którzy święcie wierzą w przyjaźń polsko-radziecką”.

Jeden z rozdziałów lektury dla studentów jest zatytułowany:Rosja jako główne zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski – historyczny kompleks we współczesnym wydaniu”.

Możemy przeczytać: „Polscy politycy bardzo często popadają w taki stan obsesji, przypisując Rosji wrogie intencje wobec sąsiadów (…). Historii przecież nie da się zmienić, a interpretacje czynione przez polityków nie służą normalizacji i układania sąsiedzkiej współpracy. (…)” oraz Traktowanie Rosji jako główne zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski nie jest tylko charakterystyczne dla programu i praktyki politycznej nacjonalistyczno-konserwatywnej partii PiS. Miało ono miejsce wcześniej, wydaniu innej partii prawicowej PO. Źródła tego tkwią nie tyle w ideologii narodowej(…), lecz w wyciąganiu niepełnych wniosków z obserwacji dokonującej się zmiany w systemie międzynarodowym, zwłaszcza w sąsiedztwie Polski. Polscy politycy i to nie tylko prawicowi, byli bardzo spolegliwi wobec polityki Stanów Zjednoczonych”

wpolityce.pl zatem pyta: „Komu zależy na jawnie prorosyjskiej i zwyczajnie nielogicznej oraz antynarodowej ideologii, która prezentowana jest studentom pod postacią lektury obowiązkowej?” określając redaktora książki rusofilem z UJ, co nie do końca jest słuszne bo jest to rusofilny profesor z UW.

Natomiast studentka na Twitterze zupełnie delikatnie i kulturalnie pyta się:”Czy naprawdę takiego spojrzenia na bezpieczeństwo Polski i jego zagrożenia mają uczyć się studenci?”

Do tej pory odpowiedzi na tak postawione pytanie nie zauważyłem. Widocznie profesorowie mają problem, co na to studentce odpowiedzieć ? jak jej spojrzeć w oczy ? spoglądając na tak postawiony problem bezpieczeństwa i zagrożenia Polski.

Widać jednak, że trzeźwość spojrzenia na te kwestie przez studentkę kontrastuje z brakiem trzeźwości profesorów, przynajmniej w tej materii. To nawet budzi pewien optymizm, ale czy będzie możliwe, aby obecnych profesorów zastąpiły w niedalekiej przyszłości takie studentki ? Bardzo mnie to interesuje.

Nie jestem zdumiony jednak lekturami obowiązkowymi dla studentów UJ, gdyż wielokrotnie, od wielu lat, podnosiłem kwestię lektury obowiązkowej dla kandydatów na studentów UJ książki „Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” [https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ której nikt nie chce wycofać z z lektury obowiązkowej, choć treści tam zawarte w dziejach najnowszych kompromitują uczonych UJ i nie tylko UJ, bo zwracałem się z petycją – do dnia dzisiejszego bezskuteczną – o wycofanie tej książki z obiegu edukacyjnego do komisji mającej w swych szeregach kilkudziesięciu utytułowanych historyków z różnych ośrodków. [https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/]

Nie wiadomo, dlaczego oni tak  chcą się kompromitować?

Niestety te moje boje, kierowane także do najwyższych władz akademickich, rektorów, ministrów, nie spowodowały jakiś działań ochronnych studentów/ kandydatów na studentów przed obowiązkowym przyswajaniem im tego, czego przyswajać nie powinni. Nikt nie był kompetentny, nawet do reakcji. Nikt nie zważał na zagrożenie, że czego Jaś się zbyt dobrze nauczy, to Jan nie zdoła się oduczyć.

I to by było na tyle, ale dla naszych wybitnych profesorów to i tak za dużo.

Cała nadzieja jeno w studentkach, ale kto z naszych intelektualistów i bohaterów odważy się takie studentki naśladować ?

Prawda w czasach pandemii

CMPrawda w czasach pandemii

Jak wyglądała nieautonomiczna historia UJ

w interwale 1945-89 ?

12 maja to tradycyjne święto najstarszej polskiej uczelni obchodzone w rocznicę założenia uczelni przez króla Kazimierza Wielkiego w 1364 roku. Jak podaje serwis UJ  to święto przypomina ‚656 lat imponującej historii krzewienia nauki w Polsce’, jakkolwiek z tekstu, zamieszczonego na tą okoliczność, nie wynika aby ta historia była zawsze imponująca. Co więcej po zapisaniu się w 1945 r. na studia na UJ Wisławy Szymborskiej przyszłej poetki i laureatki Nagrody Nobla. ‚zdawało się, że uniwersytet powoli będzie wracał do świetności, jednak w czasie PRL–u uczelnia utraciła swoją autonomię’.

Co spowodowało utratę autonomii i powstrzymało powrót uczelni do świetności – z tekstu się nie dowiemy. Fakt, że tekst krótki, ale nawet jedno zdanie coś w tej materii mogłoby objaśnić. Co prawda z historii opisywanej przez historyków IPN, a nawet tej, zamieszczanej w podręcznikach gimnazjalnych (fakt, że niezbyt świetnych, a nawet nadających się do wycofania) wynika, że po 1945 wprowadzano w Polsce komunizm, system kłamstwa i zniewolenia, także umysłowego, co musiało się odbić negatywnie na uniwersytecie powołanym do poszukiwania prawdy w warunkach wolności, przede wszystkim umysłowej.

Z tekstu na kolejne święto UJ tego się nie dowiemy, a nie ma nawet odniesienia do obszerniejszej książki o imponujących dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego. Gdyby jednak było odniesienie, do obowiązujących w przestrzeni publicznej i edukacyjnej, także dla młodzieży szkolnej, „Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego” [https://blogjw.wordpress.com/tag/dzieje-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ] ta zagadka też by nie została wyjaśniona. Tam nie ma bowiem ani słowa o komunizmie, o stanie zniewolenia umysłowego, a wzmożenie tego zniewolenia przez wprowadzenie stanu wojennego [o którym tam ani słowa] uznano autonomicznie za stopniową liberalizację systemu !

W tekście rocznicowym napisano, że „Po roku 1989 uniwersytet odzyskał całkowitą autonomię” nie podając jednak jak Uniwersytet autonomicznie ustosunkował się do tego, co się działo na uniwersytecie w czasach utraty autonomii. Poinformowano jedynie, że w czasach nieautonomicznych „ Zlikwidowane zostały wydziały lekarski, rolniczy, teologiczny, z których wyodrębniono nowe szkoły wyższe „a po 1989 r. „Otworzyły się nowe perspektywy i wraz z dynamicznym rozwojem nauki i zmieniającym się światem, uczelnia stała się różnorodna, nowoczesna….”

Zatem można odnieść wrażenie, że likwidacja tych wydziałów była jednak korzystna, skoro po ich likwidacji otworzyły się nowe perspektywy ?

O likwidacji różnych mniejszych jednostek uczelnianych, kierunków studiów, kierunków badań, czy też badaczy i ich warsztatów pracy w czasach nieautonomicznych, nie ma słowa, stąd przypuszczenie, że te likwidacje także otworzyły nowe perspektywy po 1989 r., z czym zresztą w okresie transformacji władze uczelni się nawet nie kryły, przynajmniej na poziomie zlikwidowanych badaczy, razem z warsztatami. Dlaczego zatem uczelnia nie kwitnie w czasach autonomii ?

Nie wyjaśniono co spowodowało, że uczelnia stała się nowoczesna.

Czy spowodowała to transformacja zarazy czerwonej w tęczową i fakt, że ostatnio, a może i ostatecznie TęczUJe zdobyli UJ ? [ https://blogjw.wordpress.com/2020/03/11/teczuje-zdobyli-uj/ ]

Czy może wejście uniwersytetu w czas post prawdy ? [https://blogjw.wordpress.com/2018/01/05/uniwersytet-w-czasach-postprawdy/ ] – zaznaczony wyraźnie autonomicznym usunięciem ze statutu uczelni zapisu, że ‚Uniwersytet to wspólnota nauczanych i nauczających poszukujących wspólnie prawdy’, który figurował nawet w czasach nieautonomicznych, czasach mniej nowoczesnego zniewolenia umysłowego.

Mamy czas kolejnej zarazy, która dotknęła też UJ, i jakby nałożyła się na zarazę tęczową i pozostałości zarazy czerwonej. Nie wiemy, czy i jak ten czas zostanie ujęty autonomicznie w kolejnej, nowszej historii uniwersytetu ?

Jako czas nowych perspektyw, postępującego postępu, zwiększonej różnorodności rozmaitych prawd ? – bo zapewne w nowoczesnym uniwersytecie, po-pandemicznym, każdy będzie miał swoją prawdę, także prawdę o historii uniwersytetu, ale archiwa uczelni z czasów nieautonomicznych pozostaną zamknięte, a badania nad niewygodną prawdą zakazane. Na to się zanosi, bo te archiwa i ta prawda, traktowane są jako zaraźliwe wirusy i to funkcjonujące także poza okresami pandemicznymi.

Z okazji święta Uniwersytetu profesorowie jagiellońscy mają zwyczaj zjadać śniadanie. Śniadanie zjedzone na okoliczność jubileuszu 650 lecia założenia krakowskiej wszechnicy nasunęło wniosek o nieludzkim braku refleksji elity akademickiej. Pisałem: ‚Mimo, że na śniadaniu padły słowa‚…nieludzkie byłoby jednak pochłanianie wszystkich czekających na nas w pobliżu przysmaków bez jakiejkolwiek refleksji’ (wykład prof. Andrzeja Borowskiego) do tej pory nie ma danych aby po pochłonięciu wszystkich śniadaniowych przysmaków nastąpiła jakakolwiek profesorska refleksja ?! Brak jakiejkolwiek refleksji nad zachowaniem elit akademickich wobec systemu kłamstwa, systemu komunistycznego, niewątpliwie jest nieludzki. Nie sądzę też aby ci profesorowie przeżywali dramat nienasyconego niczym łaknienia i pragnienia prawdy, bo prawdy szczerze nienawidzą i nie chcą jej znać nie tylko w sytuacji biesiadnej, lecz raczej zawsze. https://jubileusz650uj.wordpress.com/2014/07/30/profesorowie-uj-zjedli-sniadanie/

Nic nie wskazuje, że na kolejne święto UJ, tym razem pandemiczne, nastąpi jakaś refleksja elity akademickiej.

Biblioteka Domowa w czasach zarazy

 

Taka Biblioteka Domowa to skarb szczególnie w czasach zarazy. Czytanie też jest zaraźliwe, ale wielu nabyło odporność i to jest tragedia ! Ja zarażony, od dziecka nałogowy, notoryczny czytelnik,  w czasach zarazy odrabiam zaległości. Kilka książek  już  połknąłem, kilka nowych nabyłem, ale niestety nie mam domu a tylko małe mieszkanie, w którym bym się  nie zmieścił, gdybym nadal miał te książki, które miałem. Wiele książek/odbitek naukowych chciałem przekazać  bibliotekom naukowym, ale obecni ‚uczeni’ wcale nie są zarażeni książkami. Taką nabyli odporność i ją przekazują kolejnym pokoleniom.

A przy tym – na naukę nie ma pieniędzy, więc nikt nie chce tego co jest za darmo, bo jakby tłumaczył swój argument: na naukę nie ma pieniędzy, więc nie wymagajcie abym coś w nauce zrobił !

Link do zrażenia się moim wirusem bibliotecznym  – Na naukę nie ma pieniędzy