Czy „Konstytucja dla nauki” poradzi sobie ze skandalem prof. Matczaka ?

zrzut ekranu - z Minęła 20 - 27 września 2018.PNG

[zrzut ekranu z Minęła 20 – 27 września 2018]

Czy „Konstytucja dla nauki” poradzi sobie ze skandalem prof. Matczaka ?

Prof. Marcin Matczak – prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego, wywołał skandal medialny swoim – niskiego lotu – dialogiem z blogerem Piotrem Wielguckim, który będzie brzemienny w skutki.[https://blogjw.wordpress.com/2018/09/28/o-skandalu-akademickim-w-tvp-info-minela-20/ ; http://niezalezna.pl/237983-w-glowie-sie-nie-miesci-profesor-prawa-chce-upokarzac-corke-blogera-bo-ten-ma-inne-poglady ; https://dorzeczy.pl/kraj/78488/Ten-wpis-zapamietacie-Mnie-zamurowalo-Skandaliczne-slowa-prof-Matczaka.html …..]

Profesor grożąc konsekwencjami córce blogera na studiach, gdzie ma swoich kolegów -prawników, niejako ujawnił swą przynależność do bolszewii akademickiej.

W demokratycznym państwie prawa dzieci nie mogą być represjonowane za grzechy swoich rodziców. No cóż, ale świat prawników ma swoje reguły, które stosowane jednocześnie w świecie akademickim, mogą być, a nawet są, katastrofalne w skutkach.

Po takim skandalu każdy kto funkcjonuje w przestrzeni publicznej, ma niewygodne dla innych, a dla prawników w szczególności poglądy – o co zresztą nie trudno- musi się liczyć z konsekwencjami, nie tylko dla siebie, ale i swoich bliskich, a dla dzieci przede wszystkim.

Poniekąd nawet dobrze się stało, że skandal ten dzięki internetowi został ujawniony i nagłośniony w mediach, nie tylko internetowych.

W gruncie rzeczy dla znających jako tako świat akademicki, taki skandal nie jest jednak szokiem, bo od dawna wiadomo jakie to obyczaje w tym środowisku panują.

Mam w tej materii swoje długotrwałe obserwacje, jak i informacje od osób funkcjonujących jeszcze w środowisku akademickim. Wielu zgłasza się z nimi do mnie jako że od lat monitoruję sprawy etyki i patologii akademickich, czego w systemie się nie robi i gdy nie ma się do kogo w takich sprawach zgłaszać.

ETYKA I PATOLOGIE POLSKIEGO ŚRODOWISKA AKADEMICKIEGO

http://nfaetyka.wordpress.com/; NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE – SPRAWY LUDZI NAUKI http://nfapat.wordpress.com/; MEDIATOR AKADEMICKI KONTRA MOBBINGhttp://nfamob.wordpress.com/

Ja nie mam mocy sprawczej w likwidacji patologii, ale ujawniać patologie mogę, choć to rodzi czasem konsekwencje niezbyt przyjemne.

Petenci też sobie zdają sprawę z możliwych konsekwencji [znanych jeszcze przed sprawą prof. Matczaka], przede wszystkim dla swoich dzieci i nieraz żadnego ujawniania bulwersujących spraw akademickich nie chcą. Stąd znajomość patologicznych zachowań w środowisku akademickim, a w szczególności na linii profesorowie [członkowie nadzwyczajnej kasty akademickiej] – masy akademickie jest znikoma.

Niestety niemal automatycznie posiadaczy tytułu/etatu profesora traktuje się jako autorytet moralny i intelektualny, choć tacy, tak naprawdę, w naszym systemie trafiają się nader rzadko i to niejako wbrew systemowi, w którym od lat ma miejsce negatywna selekcja kadr, w szczególności pod względem etycznym.

Taką selekcję, niestety z powodzeniem, stosowano w PRLu wykluczając ze środowiska akademickiego osoby nie spełniające standardów etycznych przewidzianych dla obywateli państwa komunistycznego. Jako wrogów ludu akademickiego -prowadzącego przykładnie żywot zgodny z etyką komunistyczną a przynajmniej dającego na taką etykę przyzwolenie – z uczelni wyganiano, aby nie wpływali negatywnie na młodzież akademicką, która zgodnie z założeniami przewodniej siły narodu winna być formowana w ramach etyki komunistycznej.

Uformowano zatem lud akademicki o pożądanych w systemie komunistycznym parametrach moralnych i te parametry moralne  przetrwały i po PRLu,  u sporej części świata akademickiego – po jego oczyszczeniu z elementu nie rokującego nadziei na dostosowanie się do patologicznych standardów akademickich.

Skandal prof. Matczaka wpisuje się w te standardy i nie ma pewności czy zostanie należycie rozwiązany zgodnie z zasadami etyki ogólnoludzkiej – tj. przykładnego karania poczynań nieludzkich.

Co prawda minister Gowin zareagował na skandal [ https://wpolityce.pl/polityka/414114-nasz-news-interwencja-ministra-nauki-po-wpisie-matczaka#_=_ ] i ma się zwrócić do rektora UW aby ten rozważył skierowanie prof. Matczaka na ścieżkę dyscyplinarną, ale nie wiadomo czy rektor UW znajdzie takie drogowskazy aby nie pobłądzić..

Konstytucja dla nauki [http://konstytucjadlanauki.gov.pl/ ] nie wytyczyła jasnych kierunków do likwidacji, a przynajmniej ograniczenia patologii polskiego świata akademickiego.

Czy autonomiczne władze UW potrafią znaleźć właściwy kierunek ?

Warto przypomnieć, że przed kilku laty opinia publiczna została zbulwersowania kazirodczym blogowaniem, znanego profesora i to od etyki Jana Hartmana z Uniwersytetu Jagiellońskiego.[ https://dziennikpolski24.pl/rzecznik-dyscyplinarny-uj-zajmie-sie-profesorem-hartmanem/ar/3592513]

 Władze uczelni pod wpływem opinii publicznej skierowały sprawę na ścieżkę dyscyplinarną, ale prof. Hartman zdołał z niej zejść bez uszczerbku i nawet opinia publiczna/medialna nie podniosła larum. Widocznie uznano, że prof. Hartman swoim kazirodczym ( i nie tylko) blogowaniem nie wpływa negatywnie na młodzież akademicką ( i nie tylko) i dalej może tak wpływać jak dotąd.

Co innego ci co wykazują i walczą o inne wartości – można rzec – ‚ anty-hartmanowskie’.

Ci, na UJ, i nie tylko na UJ, stanowią element niepożądany, potencjalnie [ a nawet realnie] godzący w patologiczny system wartości obowiązujący na uczelniach od lat.

Jeśli sprawa prof. Matczaka zostanie rozwiązana tak jak sprawa prof. Hartmana, to takie uczelnie należałoby rozwiązać i uformować je na nowo wg zasad ogólnoludzkiej etyki.

Wojciech Cejrowski – znienawidzony przez lewactwo, stawia sprawę ostro: Wszyscy won ! tzn. wszyscy o takich standardach jakie zaprezentował prof. Matczak.

A jakich można się spodziewać reakcji obronnych środowiska ? – a kto by wtedy został na uczelniach ? Kto by uczył studentów etyki i nie tylko etyki ?

Jakby uczenie kogokolwiek/ czegokolwiek przez takich Matczaków było nadal pożądane !

Niestety dla wielu beneficjentów ‚etycznej ‚ [ wg wartości bolszewickich] selekcji kadr – nadal jest .

Ja w tej materii wysuwałem łagodniejsze postulaty – ale jeszcze w okresie stanu wojennego [ dla wyjaśnienia młodzieży – to taki epizod stopniowej liberalizacji systemu wg profesorii jagiellońskiej – https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/ ].

Otóż postulowałem przenoszenie na taką modłę etycznych akademików w stan nieszkodliwości, uznając, że dalsze działania takich „profesorów’ spowodują skutki katastrofalne.

Z przerażeniem – nie bez uzasadnienia – konstatowano: a kto by zatem został na uczelni ? Przyjęto zatem -trudną do obalenia – argumentację, że to ja szkodzę szkodnikom i to jest dla uczelni szkodliwe i to ja nie zostałem na uczelni ( i to do dziś) – tzn. przeniesiony w stan nieszkodliwości dla szkodników ! [ choć nie tak skutecznie jak oczekiwano !]. Skutki – jak widać !

Nie ma wątpliwości, że nie ja jeden zostałem tak potraktowany, ale nikt nie chce poznać prawdy, choć prawda ma moc wyzwalającą.

Zniewolone środowisko akademickie nie ma mocy się wyzwolić z patologicznych standardów, stąd takie sprawy jak prof. Hartmana czy prof. Matczaka są na porządku dziennym.

Jak obowiązująca od początku nowego roku akademickiego Konstytucja dla nauki poradzi sobie ze skandalem prof. Matczaka, będzie sygnałem jej wartości dla całego środowiska akademickiego i nie tylko akademickiego, bo całe nasze społeczeństwo pozostaje pod wpływem etyki i standardów akademickich.

Kto się przeciwstawi dalszemu ‚ matczateniu’ świata akademickiego ?

Jeśli prof. Matczak i jemu podobni nadal pozostaną autorytetami moralnymi – to czas umierać !

 Adam Macedoński i „Śpiewnik Praw Człowieka”

1a.jpg

W Centrum Edukacyjnym „Przystanek Historia” IPN w Krakowie 19 września 2018 r. odbył się specjalny pokaz  filmu „Śpiewnik Praw Człowieka”, z udziałem reżysera Leszka Staronia oraz bohaterów filmu – twórcy Międzynarodowego Studia Folksongu, Adama Macedońskiego oraz jednego z uczestników MSF, Aloszy Awdiejewa.

3.jpg

Adam Macedoński to lwowianin,   opozycjonista, założyciel Instytutu Katyńskiego, artysta przez lata związany z „Przekrojem”, Kustosz Pamięci Narodowej, Honorowy Obywatel Miasta Krakowa ………

Wiele razy uwieczniłem go w moich fotoreportażach i na wideo  ( dostępne na YouTube)  zarówno w rozmowach, jak i śpiewającego z gitarą.

Fragmenty spotkania w IPN zarejestrowane na smartfonie także udostępniam:

4.jpg   Z bardzo ciekawego i bardzo dobrze zrobionego filmu  chciałbym przede wszystkim polecić pod uwagę jeden obraz – ujęty aparatem, który dla niezwykle konformistycznego   środowiska akademickiego  III RP [ pozostałego  po  wykluczeniu nonkonformistów w czasach komunistycznych ] winien stanowić ostrzeżenie, tym bardziej, że wielu już przeszło tą bardzo cienką granicę między konformizmem i zdradą.

Bardzo cienka granica.PNG

Relacja  IPN https://krakow.ipn.gov.pl/pl4/aktualnosci/57928,Pokaz-filmu-Spiewnik-Praw-Czlowieka-w-Krakowie.html 

także pod uwagę:

mój przyczynek do poszukiwania bardzo cienkich granic   https://blogjw.wordpress.com/2015/12/21/rozkodowanie-akademickiego-krakowa/

i do walki o prawa człowieka

https://blogjw.wordpress.com/2008/12/10/powszechna-deklaracja-praw-czlowieka-nie-za-bardzo-powszechna/

 

 

 

Polska flaga na polskie drogi ! Postulat obywatelski na 100-lecie odzyskania Niepodległości

flaga

Polska flaga na polskie drogi !

Postulat obywatelski na 100-lecie odzyskania Niepodległości:

Zobacz jak to wygląda w Czechach ! Wideo 5-6 maja 2018

Podczas krótkiego pobytu w Czechach na Uroczystości 73. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Holiszowie przez Brygadę Świętokrzyską Narodowych Sił Zbrojnych jechaliśmy od Cieszyna przez Brno-Pragę – Pilzno – Holiszów i z powrotem, mijając po drodze setki billboardów [obustronnych] rozmieszczonych wzdłuż drogi.

b

To piękna sprawa. Naprawdę robi wrażenie.

b2.PNG

Czy nie można by na 100 lecie odzyskania niepodległości wzdłuż ważniejszych polskich dróg, szczególnie na szlakach wiodących do odzyskania niepodległości poumieszczać billboardy z polską flagą ? A może także z wizerunkami Ojców Polskiej Niepodległości ?

Koszty by były, ale odzyskanie Niepodległości przed 100-laty kosztowało więcej. Niestety w III RP jakoś Niepodległość mało jest ceniona, także Polska Flaga.

W Święto Flagi 2 Maja w Krakowie pobity został rekord długości polskiej Flagi – piękna sprawa, [https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/05/02/najdluzsza-bialo-czerwona/ ]

0.jpg

ale jednocześnie wzdłuż Alei 3 Maja nie było żadnej flagi ! ( tak było i w ostatnich latach). Przygnębiający widok.

1.jpg

Na budynku Collegium Novum flaga była, ale słabo eksponowana -w towarzystwie flagi unijnej i uniwersyteckiej

2.jpg

– co jakoś przypominało parytety flagowe z czasów PRL, z którym utrzymano ciągłość prawną i mentalną.

Co więcej, nie tak dawno najstarszy polski uniwersytet gościł, i to w murach Audytorium Maximum, niejakiego Kubę Wojewódzkiego znanego z ekscesów wkładania polskiej flagi w psie kupy – ręce i nogi opadają.[ https://blogjw.wordpress.com/2018/03/12/nie-mam-kwalifikacji-na-etat-szambowego/] 

W Parku Jordana gdzie na 2-3 Maja każdego roku można podziwiać las polskich flag.

PJ.jpg

w drastycznym kontraście z przylegającą Al. 3-Maja z trudem udało się zainstalować maszt z polską flagą łopoczącą wśród Galerii Wielkich Polaków XX Wieku, która to galeria jest przedmiotem nieustannych ataków aktywistów anty-polskich, radnych Królewskiego Miasta Krakowa nie wyłączając.

Rozmieszczenie wzdłuż polskich dróg billboardów z polską flagą w roku 100- lecia odzyskania Niepodległości byłoby pięknym akcentem tej rocznicy i dowodem na to, że na terytorium Polski żyją jeszcze Polacy, którzy sobie odzyskanie Niepodległości cenią i chcieliby ją utrzymać na zawsze.

A jednak są oznaki dobrej zmiany ! Pomyślności w Nowym Roku !

1.jpg

A jednak są oznaki dobrej zmiany ! Pomyślności w Nowym Roku !

Jakoś tak okres Świąt Bożego Narodzenia kojarzy mi się z atakami sił nieludzkich. 31 lat temu dostałem przed Wigilią wyrok -jak się okazało dożywocia pozauniwersyteckiego- i mimo że o tym nieraz wspominałem – także kombatantom – nie uznawano tego za represję komunistyczną, choć dokonany przez anonimową, zorganizowaną grupę przestępczą realizującą program zbrojnego związku przestępczego.

Tak to już jest, że etatowi antykomuniści uważają chyba, że komunizm był wszędzie, ale nie na uniwersytetach, więc tam represji komunistycznych nie było ! A jeśli byli partyjniacy, to oni selekcjonowali materiał ludzki pozytywnie i nikomu dobremu niczego złego nie zrobili. Taki niestety jest stan mentalny i moralny sporej części opozycjonistów [wobec prawdy ?].

Przed kilkunastu laty [ rok 2004] kiedy umieszczałem w przestrzeni publicznej nieco swoich opinii na temat tego co się działo i nadal dzieje na uniwersytetach i uruchomiłem Niezależne Forum Akademickie, rektorzy zatrwożeni rodzeniem się wolnej myśli próbowali ściąć mi głowę korzystając z gościnnych łamów najpopularniejszej wówczas, szczególnie na uniwersytetach gazety. [https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/ ]

Moja głowa jednak nie spadła, nadal trzyma się prosto, ale rektorzy i ich milusińscy, mimo że stoczyli się na samo dno, prestiżu wśród gawiedzi -nie tylko akademickiej – nie stracili !

Tym razem w roku 2017 r. na nic dobrego nie liczyłem, ale zmobilizowany przez prof. Mirosława Dakowskiego [legenda opozycji antykomunistycznej, tak w PRL jak i III RP – https://lustronauki.wordpress.com/2014/04/09/miroslaw-dakowski/] który mnie czyta i propaguje http://www.dakowski.pl/ [ tak, tak są jeszcze tacy profesorowie ! I znajdują na to czas ! ] przesłałem papiery do Urzędu Kombatantów, a ten nie wysłał siepaczy, aby skutecznie i ostatecznie ściąć mi głowę, lecz przysłał decyzję o przyznaniu mi statusu działacza opozycji antykomunistycznej.

Czy może być lepszy prezent pod choinkę, kiedy inni – także ci, z którymi od lat jestem solidarny – nawet na rozmowy na ten temat nie mieli czasu, nie mówiąc o mobilizacji ? Takie to mamy to krakowskie kombatanctwo. Kombatanci są – mobilizacji brak !

Dobrze, że chociaż nie zwierają szeregów przeciwko mnie, co czyniła niegdyś jagiellońska „solidarność’ [ z komunistami], abym czasem nie wrócił na uniwersytet, gdzie obecność, tak tajnych, jak i jawnych współpracowników komunistycznego systemu kłamstwa wcale im nie przeszkadzała i nie przeszkadza do dziś ! To ja im przeszkadzałem i przeszkadzam, mimo że – a może właśnie dlatego – jestem solidarny z krzywdzonymi. [ np. https://nfapat.wordpress.com/, https://nfamob.wordpress.com/category/poradnik-mobbingowy/]

I tak się dziwię, że do tej pory tacy solidarni z moimi prześladowcami, nie wystąpili aby nadać im status opozycji represjonowanej – przez takich jak ja.

W końcu na początku tzw. transformacji ustrojowej bronili towarzysza – dyrektora, który na początku stanu wojennego przebił nawet Jaruzelskiego ogłaszając, że nie ma już „Solidarności” i chyba za to ta ‚solidarność’ tak go polubiła [ nie musieli strajkować !] .

To ja – osobnik o niewłaściwym charakterze i psuj młodzieży akademickiej – miałem podobno represjonować ukochanych partyjniaków. Podobno w PRLu byłem kimś na kształt dyktatora ujotowskiej uczelni, który nomenklaturowych kierowników podobno zmieniał jak rękawiczki ! – oskarżającym nawet nie przeszkadzał fakt, że rękawiczek nie noszę, co paradoksalnie powodowało, że takie absurdalne oskarżenia były zgodne z prawdą i tylko one były!

Dziś niektórzy z tych solidarnościowych opozycjonistów chodzą w marszach, w obronie ‚demokracji’ przed takimi jak ja ‚faszystami’, ‚nacjonalistami’, co to jeszcze – o zgrozo – pro publico bono takie ekscesy i takich ‚patriotów’, ‚opozycjonistów’ dokumentują.

Nie bez przyczyny nadzwyczajna kasta sędziowska i jej kasta-matka – nadzwyczajna kasta akademicka nie zamierzają przestać mnie grillować, także w nadchodzącym roku. [ rozprawa apelacyjna od niesprawiedliwości – 1 lutego !]

Zobaczymy w Nowym Roku, czy represje wobec opozycji antykomunistycznej wreszcie się skończą, czy też komuniści będą nadal uznawani za represjonowanych, jak to nieraz nadal bywa, także wśród tzw. antykomunistów, a prawdę mówiąc Komunistycznej Partii Antykomunistów do tej pory nie zarejestrowanej, ale istniejącej w realu.

Skoro jest status opozycjonisty antykomunistycznego to nie można tolerować książek/tekstów, szczególnie edukacyjnych, historycznych o dziejach najnowszych, w których takie słowo jak komunizm nie istnieje.

Takie teksty, takie fałszowanie historii winny być wyeliminowane z obiegu edukacyjnego, podobnie jak ich autorzy i patroni.

Dekomunizacja we właściwym znaczeniu musi obejmować przede wszystkim przestrzeń nauki i edukacji, tak personalną, jak i materialną – bez tego nigdy z komunizmu się nie wyzwolimy.

Chociaż oznaki dobrej zmiany są widoczne, to są one przesłaniane przez potężne jeszcze zło komunistyczne.

Żeby jakoś przeżyć trzeba mieć nadzieję na ostateczne pokonanie tego zła i jej wychodzić naprzeciw – krokiem godnym, zdecydowanym, z głową podniesioną, po przekazaniu podręcznych strusiówek do muzeów komunizmu.

Z nadzieją na ostateczne pokonanie komunizmu w Polsce, na zwycięstwo dobrej zmiany w Nowym Roku, żegnam Rok Stary, nie do końca taki zły.

Pomyślności w Nowym Roku !

Czy NAWĄ zdołają powrócić polscy naukowcy ?

NAWA PKiN.PNG

Czy NAWĄ zdołają powrócić polscy naukowcy ?

[ Nawą wenecką do Pałacu Nauki ?]

{http://www.polskacanada.com/jan-tomkowski-zaglowce-literatury-nawa-wenecka}

W polskiej stoczni akademickiej budowany jest nowy okręt przeznaczony do transportu polskich naukowców, którzy wyemigrowali za granicę i mających trudności z powrotem do kraju. [Wiceminister nauki: NAWA ułatwi polskim naukowcom powrót do kraju –http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,414971,wiceminister-nauki-nawa-ulatwi-polskim-naukowcom-powrot-do-kraju.html ]

Statek ma pływać pod flagą Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. [http://www.nauka.gov.pl/]

W pierwszej kolejności na pokład mają być zabierani młodzi naukowcy, którzy wyemigrowali po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Takich jest podobno 35 tysięcy, jak wyliczył minister nauki [http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,414253,gowin-moim-marzeniem-jest-stworzenie-systemu-formacji-elit.html] a tych wcześniejszych emigrantów też jest jeszcze wiele tysięcy.

Statek ten musiałby kursować wielokrotnie, bo nawet największy statek pasażerski na podkład zabiera 8 tysięcy pasażerów i 2 tysiące załogi http://archiwum.radiozet.pl/Rozrywka/O-tym-sie-mowi/Najwiekszy-statek-pasazerski-na-swiecie-Harmony-of-the-Seas-ZDJECIA-00019939

W informacjach ministerstwa nauki – armatora NAWY nie podaje się ilu pasażerów będzie mogło wejść jednorazowo na podkład, ale podobno kapitan (dyrektor NAWY) będzie miał pod sobą załogę liczącą 40-60 osób, więc chyba statek będzie wielokrotnie mniejszy od tego największego i będzie musiał pływać przez lata, aby przywieść do Polski tych co Polskę opuścili. Jedyne co jest w tym pozytywne, że nawet gdyby przy którymś kursie zatonął to straty będą wielokrotnie mniejsze niż przy Titanicu.

Na pokład mają być też zabierani wybitni naukowcy z całego świata.

Procedury wejścia na statek jeszcze nie zostały opracowane – te ogłoszone zostaną najwcześniej na przełomie roku lub na początku roku 2018 .

Czyli pierwsze zaokrętowanie chyba nastąpi w warunkach zimowych i trzeba brać uwagę, że statek może zderzyć się z górą lodową w warunkach globalnego ocieplenia lub utkwić na wodach skutych lodem w warunkach globalnego ochłodzenia. Te dwie przeciwstawne wersje są brane pod uwagę przez naukowców zagranicznych, więc nie wiadomo czy zaryzykują taką podróż, bo bez względu na to kto ma rację- zagrożenie jest !

Do podróży armator zachęca znaczącym wsparciem finansowym, aby się nie opierali przed wejściem na ryzykowny pokład. Za podróż naukowcy nie będą musieli płacić, a skoro zdobędą się na taką odwagą po osiągnięciu stałego lądu czekają ich nagrody pieniężne w Pałacu Nauki.

Niestety dla tych co są od lat na stałym – polskim lądzie, pieniędzy od lat podobno nie ma, a co więcej także od lat w Polsce, w praktyce akademickiej funkcjonują dostawy obowiązkowe [https://blogjw.wordpress.com/2016/08/19/obowiazkowe-dostawy-akademickie/], a ci którzy ich nie chcą realizować z systemu są wykluczani lub sami salwują się ucieczką także za granicę.

Planowana reforma akademicka nie przewiduje zniesienia dostaw obowiązkowych, choć każdy jako tako wyedukowany Polak wie, że dostawy obowiązkowe w rolnictwie to rolnictwo rujnowały, tak że nawet komuniści w końcu je znieśli. W systemie akademickim mimo zmian takie dostawy obowiązują w praktyce do dnia dzisiejszego.

Armator na wypadek epidemii ubóstwa gromadzi natomiast zastrzyki ze środków finansowych, z programu operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój.

Czy taką determinacją uspokoi niezdecydowanych do zaokrętowanie na NAWĘ ?

Do tej pory żadne zastrzyki tego armatora nie zapobiegły ubóstwu na uczelniach – nawet jak naukowcy pobierają podwójną, wielokrotną dawkę, nadal czują się ubodzy.

Czy mało innowacyjni nasi akademicy zdołają przez rok wynaleźć taką szczepionkę, aby wdrożone zastrzyki okazały się skuteczne dla powracających?

Rektor wzorcowej dla innych uczelni, w końcu lekarz podkreśla, że jedyną bolączką uniwersytetu jest brak pieniędzy .[https://blogjw.wordpress.com/2017/05/15/jedyna-bolaczka-uniwersytetu-jagiellonskiego/]

I co ? Znalazła się szczepionka na tę chorobę ?

Armator NAWY podkreśla, że ‚nie bez znaczenia jest też fakt, że Polska jest dzisiaj krajem dość bezpiecznym..” A zatem co bardziej bojaźliwi będą się mogli schronić na naszym terytorium o ile przemogą w sobie strach przed podróżą NAWĄ.

Armator ponadto uspakaja jeszcze nie zdecydowanych, że uczelnie mają tworzyć „ jasno oznaczone miejsca, w których osoba, która została pokrzywdzona lub czuje się zagrożona, mogła się zgłosić po pomoc.”:

SOS ma zatem funkcjonować i na stałym lądzie.

Czy można w to wierzyć skoro do tej pory nie oznaczono takich miejsc, w których osoba, która została pokrzywdzona w PRLu, czy w III RP i nadal czuje się zagrożona, mogła się zgłosić po pomoc ?!

A to właśnie spowodowało ucieczkę z polskiego systemu akademickiego, czy to za granicę, czy do innych refugiów, w których do tej pory ukrywają się ci, którzy mają obowiązki polskie ! [https://blogjw.wordpress.com/2017/06/24/kiedy-poznamy-straty-wojenne-wojny-jaruzelsko-polskiej/]

Uchodźców akademickich ( nie ekonomicznych, lecz systemowych) nikt u nas nie chce przyjmować ! [https://blogjw.wordpress.com/2017/05/29/pamula-gowin-mazgula-i-uj/]

Nie ma takiego programu dla nauki w Polsce, której mogliby pomóc. Program NAWA chyba takich nie obejmuje ?

Armator podkreśla, że ma już załogę, która ma ‚sporo do powiedzenia na temat tego, jak prowadzić konkursy, jak administrować programami. Ludzie pracujący nad NAWĄ już teraz właściwie z tych kompetencji korzystają – odbyło się już kilka spotkań, na których miała miejsce właśnie ta wymiana doświadczeń.”.

Gadać widać gadają, ale jakie skutki tego gadania ?

Przed chwilą ( rano, 13 lipca 2017 r.) dostałem list od ministra i ten biadoli, że nie ma kompetencji, więc jak tu uwierzyć, że jego załoga – ma ?

W tak zorganizowane powroty trudno jest uwierzyć, ale ci którzy mają obowiązki polskie może zdeterminowani dla ojczyzny ratowania sami się rzucą przez morze ?

Fotografujesz – stanowisz zagrożenie dla siebie i dla innych

fot.jpg

Fotografujesz – stanowisz zagrożenie dla siebie i dla innych

Dziś niemal wszyscy fotografują, nie tylko na wakacjach. Niewielu zdaje sobie jednak sprawę, że fotografowanie to czynność niebezpieczna, stanowiąca zagrożenie nie tylko dla fotografującego, ale także dla innych.

Nie wierzycie ?

To zapoznajcie się z procesem fotografa z Nowego Sącza [http://www.dziennikpolski24.pl/region/a/nagana-za-zdjecia-z-rozbiorki-pomnika-czerwonoarmistow,10355126/ ], który wszedł na kupę kamieni i fotografował rozbiórkę pomnika chwały Armii Czerwonej. Te pomniki, jako relikt okresu komunistycznego, jako stemple sowieckiej okupacji, winny zniknąć z przestrzeni publicznej, więc ich znikanie to ciekawy motyw dla fotografów dokumentujących naszą rzeczywistość.

Ale jak się okazuje, w wolnym podobno kraju, fotografować tego co dla potomnych może stanowić dokument wybijania się Polski na niepodległość – NIELZJA!

Sąd Rejonowy w Nowym Sączu zasądził dla fotografa karę grzywny, najpierw 500 zl, a następnie karę zredukował do nagany, ale koszta procesu scedował jednak na fotografa. Sąd argumentował, że fotograf stanowił zagrożenie i dla siebie i dla otoczenia !

Widać fotografowanie może być kosztowne, choć wielu tak sobie po prostu pstryka i pstryka, nie bacząc na koszta, którymi mogą być obłożeni i to w trosce o ich i ich otoczenia bezpieczeństwo !

Faktem jest, że i ja mogłem stanąć przed tym sądem, bo w działaniach na rzecz likwidacji tego pomnika brałem udział, i działania dokumentowałem. [ np. https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/11/09/manifestacja-patriotyczna-w-nowym-saczu-przeciwko-pomnikom-armii-czerwonej/]

Udokumentowanie likwidacji takiego pomnika to była gratka dla fotoreportera.

Rzecz w tym, ze nie znalem dnia, ani godziny tej rozbiórki, więc do Nowego Sącza się nie wybrałem. Ani chybi na kupę kamieni też bym wszedł,  bo mam taki zawodowy, geologiczny nawyk – całe lata wchodziłem na kupy kamieni, nie tylko z aparatem, ale i z młotkiem, aby jak najlepiej udokumentować otoczenie dla poznania historii naszej ziemi niezbędne. Nawet mi do głowy nie przychodziło, że stanowię tym samym dla siebie i innych zagrożenie,  więc i na kupę nowosądeckich kamieni też bym z pewnością wszedł, a potem siedział na ławie oskarżonych oskarżony w trosce o moje bezpieczeństwo.

Trzeba mieć na uwadze, że w czasach dobrej zmiany sądy i stróże porządku publicznego na dobre się jeszcze nie zmieniły i nadal bronią przed wzmożeniem patriotycznym wszelkich pozostałości po czasach komunizmu.

Widocznie uważają, że skoro komunizm był, skoro była sowiecka okupacja, to dokumenty tego winny nadal się znajdować w przestrzeni publicznej a dokumentowanie ich znikania winno być zakazane, bo mogą widocznie zaszkodzić dobrosąsiedzkim stosunkom z naszymi okupantami, czy też z przewodnią siłą narodu, która ani myśli zrezygnować z przewodzenia i przez spolegliwe społeczeństwo do tej pory od przewodzenia nie została skutecznie odsunięta ( no może na niektórych frontach, ale na froncie sądowym, także i akademickim formującym zastępy nowych sędziów i także stróżów porządku publicznego – nie). Mimo zmian, w niektórych sferach pozostało tak jak było i nie wiadomo czy będzie inaczej.

Póki co miły bracie zanim sobie pstrykniesz to i owo, zanim wejdziesz na kupę kamieni, murek czy ławkę, aby lepiej wykadrować, pomyśl, że tym aktem sprowadzasz na siebie i innych zagrożenie, możesz godzić w poprawność polityczną albo korporacyjną, i możesz się znaleźć na ławie oskarżonych!

Dlaczego „Solidarność” nie poszła ich śladami ?

ślady

[ z Google]

Dlaczego „Solidarność” nie poszła ich śladami ?

Żyjemy w kraju do pewnego stopnia wolnym, ale nie solidarnym, mimo że formowanym w znacznej mierze przez „Solidarność”. Niestety niemała część elit Solidarności bardziej jest solidarna z komunistami, niż z członkami ruchu Solidarność, także tzw. legendy Solidarności, i dobrze na tym materialnie wyszli, choć twarz stracili.

Komuniści przez długie już lata III RP bynajmniej nie stracili wiele na znaczeniu, a wielu członków Solidarności straciło wiele, nie tylko na znaczeniu, ale i na poziomie życia. Wielu ledwie wiąże koniec z końcem – a Solidarności brak !

Lech Wałęsa, niewątpliwy beneficjent ruchu Solidarność,  zrobił karierę polityczną i także majątkową i naśmiewał się z innych, że są nieudacznikami i niczego się na Solidarności się nie dorobili, gdy on – tak ! Jest symbolem nie tylko zdrady ruchu Solidarnościowego, ale i symbolem tych, którzy nie potrafili i nie potrafią się zachować jak trzeba.

Nie jest jednak wyjątkiem, bo przykładów choć mniej drastycznych jest wiele.

Jedni z Solidarności wyjeżdżał tirami, inni w podartych gaciach, a czasem ledwie uchodzili z życiem. Pisze się zasadnie o skandalicznych dysproporcjach między emeryturami esbeków a kombatantów, ale tzw. „nasi” też czasem mają emerytury spore, a i poza tym wiele płatnych funkcji i etatów (setki tysięcy rocznie), ale zachować się jak trzeba – nie potrafią, to im się nie opłaca. Los tych z Solidarności , którzy są na goło, bez etatów, nawet jak pracują i to wiele, (bo u nas praca a zarobki to są zupełnie różne rzeczy, jakoś do siebie nie przystające) jest dla nich najwyżej obojętny .

Żyjemy w okresie post-komunistycznym, ale także w okresie post-solidarności, która została utracona w okresie post-historii, kiedy najnowszej historii niemal nikt nie chce znać i w okresie post-prawdy, która jest wyjątkowo znienawidzona.

Z  systemu komunistycznego tak naprawdę do tej pory to nie wyszliśmy i człowiek czasem się zastanawia – czy wielu z legendarnych działaczy Solidarności walczyło tak naprawdę o Polskę, czy głównie o polepszenie swojego bytu, który w siermiężnym PRL był marny. Obecne podziały mają chyba swe korzenie w tamtych latach i wiele tych podziałów można było już wtedy zauważyć i przełożyć na losy późniejsze.

Nie bez przyczyny młode pokolenie Polaków szuka swoich wzorców nie wśród elit Solidarnościowych, lecz wśród Żołnierzy Wyklętych, którzy w walce z komunistami byli niezłomni i potrafili się zachować jak trzeba.

Z Żołnierzy Wyklętych, tych którzy przeżyli okres eksterminacji, chyba nikt wielkiej kariery politycznej, a tym bardziej majątkowej w PRLu nie zrobił, ale dla odzyskania niepodległości i przekazania etosu wolnego Polaka wielu zrobiło wiele. Nadzieja w młodym pokoleniu, że z tych wzorców będzie korzystać.

Warto sięgnąć jednak i do dawniejszych przykładów Polaków walczących o uwolnienie Polski spod władzy zaborczej, którzy mimo klęsk powstańczych zrobili kariery zawodowe i dla Polaków – mniej może zaradnych, zrobili wiele, dzieląc się swoimi sukcesami. Przede wszystkim na względzie mieli wspólne dobro Polski i Polaków.

Przykładów jest wiele, ale podniosę tylko dwóch walczących o niepodległą Polskę, którzy po sukcesie zawodowym nie sprawili zawodu rodakom i byli z nimi solidarni starając się poprawić ich los.

Ignacy Łukasiewicz działacz niepodległościowy okresu powstania krakowskiego i także styczniowego, ale i innowacyjny wynalazca lampy naftowej i pionier przemysłu naftowego w Europie, który budował też szkoły i zakładał pierwsze w Europie instytucje ubezpieczeniowe.

Stanisław Brzozowski [ http://ignacylukasiewicz.pl/od-nafciarza-do-spolecznika/ ]przytacza słowa dobrze oddające jego filozofię działania: „to wielka sztuka być bogatym, a również i wielka odpowiedzialność”. „To ciężki obowiązek być bogatym i trudna sztuka, sto razy lepiej biedować mądrze, niż użyć grosza po głupiemu”

Szkoda że wśród działaczy Solidarności tak wielu korzysta z grosza po głupiemu, nie biorąc przykładu z Łukasiewicza, wielkiego patrioty, ale solidarnego z uciemiężonym społeczeństwem.

Erazm Jerzmanowski powstaniec styczniowy z oddziału Langiewicza, zmuszony do emigracji stał się „człowiekiem, który oświetlił Amerykę” robiąc fortunę na swoich innowacyjnych wynalazkach w dziedzinie gazownictwa wdrażanych w życie Ameryki.

Wspierał Polonię amerykańską, finansował działalność naukową, kulturalną i oświatową wśród emigracji a po powrocie do kraju ojczystego ją kontynuował. „Wyznawał zasadę nieudzielania bezpośredniej pomocy finansowej potrzebującym osobom, ale pomagał im w znalezieniu pracy, hojnie wspierał poszerzanie przez nie swoich umiejętności zawodowych.” [http://nowahistoria.interia.pl/drogi-do-wolnosci/news-erazm-jerzmanowski-polski-nobel-ktory-oswietlil-ameryke,nId,1359783#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome]

Jakoś trudno jest znaleźć wyznawców tej zasady w III RP wśród ‚Solidarnościowych’ beneficjentów tzw. transformacji ustrojowej, bardziej wiernych mamonie niż ideałom Solidarności.

Wzory prawdziwego patriotyzmu, prawdziwej solidarności są – naśladowców brak.

Pieniądze też były i to nasze, albo dla nas!

Do tej pory nie wiadomo co się stało z pomocą amerykańską (i nie tylko) dla polskiej Solidarności [Paweł Zyzak – Czy Ameryka obaliła komunizm w Polsce ? https://www.youtube.com/watch?v=VhOWJeENLk8&t=2s ], co się stało i z krajowymi składkami, także w czasie wojny jaruzelsko -polskiej.

Wydalani z pracy działacze Solidarności nieraz nie mieli żadnych dochodów i pies z kulawą nogą im nie przychodził z pomocą, bo Solidarność nieraz była solidarna z komuchami a nie z członkami Solidarności i do tej pory tak też nadal bywa.

Tych niechlubnych historii nikt nie chce poznać, i nie chce wdrożyć solidarności w życie naszego społeczeństwa, choć nie byłaby to żadna innowacja, bo innowatorów prawdziwej solidarności i prawdziwego patriotyzmu mieliśmy wielu, często obecnie zapomnianych.

Dlaczego ten piękny ruch Solidarności nie poszedł śladami solidarnych polskich patriotów ?