Gdy nawalają historycy

Gdy nawalają historycy

Wiosna już w pełni, ale ja dopiero zapoznałem się z książką „Przedwiośnie ‘68” Bohdana Urbankowskiego, poświęconą owianym marcową mgłą faktom i mitom roku 1968. W maju już mgły raczej ustępują, ale mity rozpowszechniane przez historyków, a także polityków, niekoniecznie. Trwają latami, jak te o wydarzeniach Marca ‘68. W jednym z felietonów podniosłem te kwestie, ale wybitny pisarz poświęcił im całą grubą książkę, niemal autobiograficzną, napisaną z pozycji uczestnika wydarzeń w ich warszawskim centrum.

Autor uznał, że gdy „nawalają historycy”, to wiedzę o rzeczywistym charakterze Marca trzeba oprzeć „na nieoficjalnej, często gorzkiej pamięci nielicznych jeszcze uczestników”. I taki charakter ma ta książka, subiektywna, ale za to rozprawiająca się z mitami (hagadami) tych wydarzeń. Autor uważa, że to najbardziej zakłamana część historii PRL od czasów jego instalacji.

W niemałym stopniu tę historią odkłamuje, obarczając winą historyków, którzy nie dotarli do uczestników Marca ’68 – tych wyrzucanych ze studiów, wcielanych karnie do wojska, latami inwigilowanych i pozbawianych pracy, a były ich tysiące.   

Zakłamanych historii czasów najnowszych mieliśmy więcej, a fale ich zakłamywania powracały w czasach III RP. Dokładnie taką samą opinię mam o historii czasów „jaruzelskich”, zakłamywanej przez znaczących nawet historyków, którzy nie docierali do świadków wydarzeń, a jeśli nawet dotarli, to nigdy te świadectwa – jeśli były niewygodne – nie ukazywały się w przestrzeni publicznej. Mimo, że na UJ od lat funkcjonuje projekt „Pamięć uniwersytetu”, z trwającego około 6 godzin wywiadu ze mną – w tym projekcie – nie ukazała się publicznie nawet jedna sekunda. Widocznie zaburzał oficjalną narrację i był sprzeczny z rezultatami badań historyków, którzy nieraz heroicznie walczą o to, aby czasem nie poznać tego co badają. I to im przynosi uznanie, awanse, etaty….  Gorzka pamięć jest źle widziana, stąd historycy chętniej bazują na pamięci beneficjentów, niż na pamięci ofiar, jakby zakładając, że ofiary są mniej wiarygodne.  

Marszałek Józef Piłsudski mawiał: „Historię swoją piszcie sami, bo inaczej napiszą ją za was inni i będzie źle”. Bohdan Urbankowski, znawca biografii Marszałka, postąpił zgodnie z jego naukami, napisał „Przedwiośnie” i jest lepiej, przynajmniej jeśli chodzi o znajomość wydarzeń marcowych.

Przed laty polemizowałem z wybitnym historykiem Januszem Tazbirem, który zarzucał IPN manipulowanie historią i był zwolennikiem zamknięcia teczek na lat 50. Argumentowałem: „To niezrozumiała metodyka. Oczywiście zgodnie z tą metodyką badacze po 50 latach będą mogli się zastanawiać czy tak rzeczywiście mogło być, ale niekoniecznie dowiedzą się jak rzeczywiście było. 50 – letnia luka w dostępie do źródeł może być luką nieodwracalną”. W geologii, zajmując się historią Ziemi, stosujemy znaną od czasów Charlesa Lyella (niemal 200 lat) zasadę „Teraźniejszość jest kluczem do poznania przeszłości” i ta zasada pozwala nam poznać setki milionów lat historii Ziemi. Postulowałem pod adresem historyków „A może by tak skorzystać z metodyki geologicznej? Teraźniejszości nie zamykamy na klucz, tylko wykorzystujemy ją jako klucz badawczy. Niestety w historii jest inaczej i ten kto ma klucz do faktów może historią dowolnie manipulować, stąd naukowcy historii nie traktują jako dziedzinę naukową, tylko raczej polityczną.”

Bohdan Urbankowski podważył tezę wygłoszoną przez min. Gowina o przerwaniu ciągłości nauki polskiej w wyniku czystek marcowych, co jest zgodne z moją opinią wyrażoną w niedawnym felietonie. Natomiast nie podzielam opinii znakomitego autora, że odmłodzenie kadry było korzystne dla wielu uczelni, instytutów i ożywiło ich działalność. Może i ożywiło, ale nie zawsze z korzyścią dla nauki. Autor nie podnosi zmiany strukturalnej na uczelniach,  jaką była likwidacja katedr, zajmowanych przez starą kadrę, która nie wyjeżdżała z Polski po wydarzeniach Marca. Tworzone na ich miejsce instytuty obsadzano nową kadrą, chowu ZMP, która dobierała asystentów według klucza politycznego. Moje wspomnienia: „A przynależnością do ZMS to się pan nie zhańbił?” Było to w Instytucie Geologicznym UW, a więc nie ideologicznym. Brakujący do asystentury 1% ideologiczny przeważył nad 99 % merytorycznymi, zaopiniowanymi przez starego profesora, lecz pozbawionego już katedry i wpływu. Negatywna selekcja kadr, kontynuowana w nowej szacie, przetrwała do końca PRL i weszła tryumfalnie do III RP, co zapewniają beneficjenci czystek „jaruzelskich” piszący także „historię” (mity, hagady) tamtych czasów.

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 12 maja 2021 r.

Podpisałem apel działaczy opozycji antykomunistycznej „Solidarności” w obronie pamięci o Janie Pawle II

[zdewastowana wystawa przed kurią krakowską – październik 2020]

x

Apel działaczy opozycji antykomunistycznej „Solidarności” w obronie pamięci o Janie Pawle II

My weterani opozycji antykomunistycznej i „Solidarności” piszemy ten list z sercem pękającym z żalu i ogarniętym zgrozą. W latach 80-tych XX w. kiedy sowieckie imperium trzymało w niewoli pół Europy i szykowało się do atomowej zagłady po to by zniewolić resztę wolnego świata, my – młodzi i pełni wiary w przyszłość, walczyliśmy o wolną Polskę, o wolność słowa, o wolność wyznawania każdej religii.

Komuniści prześladowali nas i nasze rodziny; wielu straciło pracę i środki do życia, wielu spędziło za kratami miesiące i lata, kilkadziesiąt osób zamordowano. Jeśli udało nam się wytrwać i doczekać Wolnej Polski, to tylko dzięki naszej świętej religii i serdecznej opiece, jaką otoczył nas Kościół katolicki kierowany przez męża opatrznościowego, dziś Świętego, papieża Jana Pawła II.

Najwyższy dostojnik Kościoła katolickiego a zarazem najpokorniejszy sługa Boży, najpiękniejszą polszczyzną przekazywał nam naukę Chrystusa. Słowami pełnymi miłości mówił do nas: „Codziennie się za was modlę, tam w Rzymie i gdziekolwiek jestem, codziennie się modlę za moją Ojczyznę i modlę się za ludzi pracy, i modlę się za to szczególne, wielkie dziedzictwo polskiej „Solidarności”. Modlę się za ludzi, którzy są związani z tym dziedzictwem, w szczególny sposób za tych, którym wypadało czy wypada ponosić ofiary z tego powodu”.

Kiedy 2 kwietnia 2005 roku odszedł do Domu Ojca, stawialiśmy na ulicach i placach tysiące zniczy, modliliśmy się za jego dusze i dziękowaliśmy Panu za dar jego posługi… że dane nam było słuchać nauk świadka Miłosierdzia i Dobroci Bożej. Serce nam się kraje, gdy widzimy jak tysiące zmanipulowanych przez wrogów Kościoła i Polski młodych ludzi wychodzi dziś na ulice po to tylko, by wykrzyczeć swoją nienawiść do Kościoła, znajdując satysfakcję w obrażaniu plugawymi słowami najlepszego syna Narodu Polskiego, Świętego Jana Pawła II.

Biorąc przykład z ludzi nauki, którzy wystąpili w obronie Papieża Polaka, my działacze opozycji antykomunistycznej i „Solidarności” również apelujemy o opamiętanie.

Żadne racje polityczne nie mogą burzyć fundamentów naszego narodowego trwania, nie wolno niszczyć korzeni z których wszyscy wyrastamy, nie wolno niszczyć naszej wspólnoty. Taki jest bowiem rzeczywisty skutek kłamliwych ataków na Kościół katolicki i na najszlachetniejszą postać w ponad tysiącletnich dziejach Polski.

26 listopada 2020 r

.Adam Borowski – działacz „Solidarności” i Solidarności Walczącej, więzień polityczny

Mirosława Łątkowska – działaczka Solidarności Walczącej, wydawca podziemny

Tadeusz Markiewicz – działacz Solidarności Walczącej, więzień polityczny, drukarz podziemny

Roman Bielański – działacz antykomunistyczny, więzień polityczny

Wacław Holewiński – działacz antykomunistyczny, więzień polityczny, wydawca podziemny

Krzysztof Wyszkowski – działacz antykomunistyczny i „Solidarności”, więzień polityczny

Antoni Macierewicz – działacz antykomunistyczny i „Solidarności”, więzień polityczny

Mirosław Chojecki – działacz antykomunistyczny, twórca niezależnego ruchu wydawniczego, więzień polityczny

Jerzy Langer – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Ewa Polańska-Wolak – działaczka „Solidarności” i Prymasowskiego Komitetu Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom

Czesław Nowak – działacz antykomunistyczny i „Solidarności”, więzień polityczny

Andrzej Michałowski – działacz antykomunistyczny i „Solidarności”, więzień polityczny

Tadeusz Stański – działacz antykomunistyczny, więzień polityczny

Andrzej Gelberg – działacz podziemia, organizator Programu 3 Radia „Solidarność”

Artur Adamski – działacz Solidarności Walczącej

Roman Zwiercan – działacz Solidarności Walczącej, więzień polityczny

Andrzej Kołodziej – działacz „Solidarności” i Solidarności Walczącej, więzień polityczny

Krzysztof Bąkowski – podziemny wydawca, więzień polityczny

Andrzej Osipów – działacz antykomunistyczny i „Solidarności”, więzień polityczny

Andrzej Rozpłochowski – działacz antykomunistyczny i „Solidarności”, więzień polityczny

Tomasz Olko – działacz antykomunistyczny i „Solidarności”, więzień polityczny

Stanisław Fudakowski – działacz antykomunistyczny i „Solidarności”, więzień polityczny

Andrzej Kołakowski – działacz antykomunistyczny, drukarz i kolporter wydawnictw podziemnych

Wojtek Borowik – działacz antykomunistyczny, więzień polityczny

Zofia Kwiatkowska-Dublaszewska – działaczka „Solidarności”, więzień polityczny

Janina Wehrstein – działaczka „Solidarności”, więzień polityczny

Tomasz Moszczak – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Emil Broniarek – działacz antykomunistyczny, drukarz, więzień polityczny

Przemysław Miśkiewicz – działacz podziemngo NZS

Jacek Mejsak – działacz Solidarności Walczacej

Tomasz Truskawa – działacz antykomunistycznego podziemia

Julita Bodzińska – działaczka „Solidarności”, kolporterka wydawnictw podziemnych

Małgorzata Chmielecka-Gumoś – działaczka antykomunistyczna, więzień polityczny

Adam Gajkowski – działacz „Solidarności”, drukarz podziemnych wydawnictw, więzień polityczny,

Tadeusz Bień – działacz „Solidarności”, członek Komisji Charytatywnej Episkopatu Polski przy kościele św. Brygidy

Grzegorz Maderski – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Zygmunt Błażek – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Jadwiga Chmielowska – działaczka Solidarności Walczącej,

Piotr Hlebowicz – działacz „Solidarności” RI, Wydziału Wschodniego Solidarności Walczącej

Mariusz Wilczyński – działacz Federacji Młodzieży Walczącej

Krzysztof Bydałek – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Lech Brzoza – działacz „Solidarności”, więzień polityczny Krystyna Łyszcz – działaczka podziemnej „Solidarności”

Krzysztof Gąsior – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Julian Filip – działacz podziemnej „Solidarności”

Paweł Glanert – działacz „Solidarności”

Mirosław Grabowski – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Tadeusz Zarembski – działacz „Solidarności”, drukarz podziemnych wydawnictw

Eugeniusz Szymecki – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Barbara Hejcz – działaczka „Solidarności”, więzień polityczny

Jarosław Raszewski – działacz podziemnej „Solidarności”

Krzysztof Kapica – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Anna Kołakowska – działaczka „Solidarności”, więzień polityczny

Ryszard Kłos – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Kazimierz Kos – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Robert Krygier – działacz podziemnej „Solidarności”, kolporter wydawnictw podziemnych

Izabella Lipniewicz – działaczka „Solidarności”, więzień polityczny

Adrian Stankowski – działacz niezależnego PPS

Andrzej Malinowski – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Krzysztof Mazur – działacz podziemnej „Solidarności”

Aleksander Oczak – działacz podziemnej „Solidarności”

Edward Janus – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Antoni Bogdanowicz – działacz podziemnej „Solidarności”

Feliks Pieczka – działacz „Solidarności”, organizator pomocy dla represjonowanych

Romuald Plewa – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Andrzej Szatkowski – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Jan Skiba – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Cezary Godziuk – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Krzysztof Sosnowski – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Lucyna Jabłońska – działaczka podziemnej „Solidarności”

Marian Hoppa – działacz podziemnej „Solidarności”

Mieczysław Wędrowski – działacz podziemnej „Solidarności”

Adam Kalita – działacz NZS, więzień polityczny

Janusz Walentynowicz – więzień polityczny

Stefan Zawadzki – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Jan Hermanowicz – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Jan Zieliński – działacz podziemnej „Solidarności”

Nina Milewska – działaczka podziemnej „Solidarności”

Brunon Baranowski – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Krzysztof Łaszuk – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Władysław Kaudziński – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Jan Raczycki – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Andrzej Liberadzki – działacz podziemnej „Solidarności”

Jan Jakubowski – działacz podziemnej „Solidarności”

Edward Leszczyński – działacz „Solidarności”, organizator występów Teatru Domowego

Krzysztof Słomka – kolporter wydawnictw podziemnych

Karol Gwoździewicz – działacz Solidarności Walczącej i PPN

Ewa Stewart – dziaczka Solidarności Walczącej

Grzegorz Surdy – działacz antykomunistycznej opozycji, więzień polityczny

Tomasz Dolecki – działacz podziemia, wydawca, więzień polityczny

Agnieszka Bogucka – działaczka „Solidarności”

Cezary Kruk – działacz podziemnej „Solidarności”

Jan Wojciechowski – dzialacz podziemnej „Solidarności”

Tomasz Gugała – działacz podziemnego ruchu wydawniczego

Józef Wieczorek – działacz opozycji antykomunistycznej

Edward Bielawski – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Elżbieta Kwiatkowska-Wyrwisz – działaczka „Solidarności”, więzień polityczny

Tomasz Wójcik – działacz „Solidarności”, przewodniczący RKS Dolny Śląsk

Józef Zalas – działacz „Solidarności”, więzień polityczny

Henryk Niedźwiecki – działacz „Solidarności”

Kazimierz Michalczyk – Przedstawiciel Solidarności Walczącej w Berlinie Zachodnim

Magdalena Jęczmyk – działaczka antykomunistycznego podziemia

Lech Jęczmyk – działacz antykomunistycznego podziemia

Lech Dymarski – działacz antykomunistycznego podziemia, więzień polityczny

Andrzej Karczewski – działacz podziemnego ruchu wydawniczego

Zapomniana wielka czystka akademicka epoki ‚jaruzelskiej’

prl nie upadl

Andrzej Krauze przed laty tak zilustrował to co ostatnio napisałem.

Zapomniana wielka czystka akademicka

Minął rok, w którym rozpoczęto wdrażanie w życie innowacyjnej Konstytucji dla nauki. Nad ustawą debatowano wiele, ale nie podjęto nawet próby odpowiedzi na pytanie, skąd się wzięły obecne kadry akademickie, koncentrując się na tym, aby tym obecnym kadrom było lepiej, niż jest.

Nie ma żadnych dowodów, że te kadry są najlepsze, jakie możemy mieć – jakkolwiek tak się je traktuje nie tylko w ustawach, a wiele wskazuje na to, że te kadry są znacznie słabsze od polskich możliwości.

Nie bez przyczyny, skoro kadry akademickie przez lata komunizmu formowano w warunkach negatywnej selekcji kadr i ten sposób wiele się nie zmienił w III RP.

W PRL-u zarządzający nauką na wyższych szczeblach podlegali nomenklaturze, a na szczeblach niższych preferowano spolegliwych wobec systemu, eliminując tych, którzy stanowili zagrożenie – rzeczywiste, czy urojone – dla przewodniej siły narodu.

Trzeba też pamiętać, że ok. 1/3 polskiego potencjału akademickiego znajduje się poza granicami kraju i dla nauki uprawianej w Polsce ten potencjał jest wykorzystywany w znikomym stopniu.

Pamięć o czystce akademickiej ’68

W roku 2018 minęło 50 lat od znamiennego roku 1968, kiedy z systemu akademickiego odeszło wielu naukowców pochodzenia żydowskiego. Ta pozamerytoryczna czystka jest nadal znana w przestrzeni publicznej i nawet eksponowana na wysokich szczeblach.

Skutkiem Marca 1968 r. było zerwanie ciągłości polskiej nauki- Marzec 1968 r. stał się pretekstem nie tylko do czystek antysemickich, ale również do uderzenia we wszystkich, którzy byli wierni tradycji niezależności akademickiej, dążenia do prawdy ponad podziałami ideologicznymi” – ocenił w rozmowie z PAP wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Z Polski wyemigrowały setki, o ile nie tysiące naukowców pochodzenia żydowskiego.”

A prezydent Andrzej Duda podczas obchodów 50. rocznicy Marca ’68 na Uniwersytecie Warszawskim powiedział: „Niektórzy mówią, że dzisiejsza Polska powinna przeprosić za tamten antysemicki akt dokonany przez ówczesne władze. Za to, że byli tacy Polacy, którzy się do tego wtedy przyłączyli. Za to, że wypędzono z Polski – bo tak trzeba to powiedzieć – paręnaście tysięcy ludzi.”

Fakt, że wielu naukowców i to utytułowanych, odeszło wówczas z polskich uczelni, ale wielu z nich na tych uczelniach nie powinno być zatrudnionych, ze względu na swoje poczynania u zarania instalacji systemu komunistycznego w Polsce, ze względu na współpracę z aparatem terroru (jak np. czołowe postaci tych ‚wypędzonych’ – Zygmunt Bauman czy Włodzimierz Brus], w tym udział w czystkach akademickich okresu stalinowskiego.

Ciekawe, że o tych wydarzeniach, o tej czystce roku 1968 ‚pamiętają’ ci, których jeszcze nie było na świecie lub chodzili wówczas, co najwyżej, w krótkich spodenkach.

Niepamięć o czystce akademickiej epoki ‚jaruzelskiej’

O czystkach późniejszych, które miały miejsce w epoce ‚jaruzelskiej’, jakoś się nie wspomina lub wspomina nader rzadko i oględnie. Nie podnosi się ich skutków dla degradacji systemu akademickiego, obniżenia poziomu nauki i edukacji w Polsce, jakby pamięć o tych czystkach dla dzisiejszego społeczeństwa, w szczególności dla społeczności akademickiego była niewygodna.

Wśród opozycji antykomunistycznej nieraz mówi się o braku oczyszczenia kadr akademickich u zarania III RP, ale niemal nie mówi się o oczyszczeniu kadr akademickich u schyłku PRLu !, pod batutą SB-PZPR, przez nomenklaturowe władze uczelni ! Oczyszczenia z elementu niewygodnego, wrogo, czy choćby krytycznie nastawionego do systemu komunistycznego, z elementu stanowiącego zagrożenie dla ‚przewodniej siły narodu’ i dla komunistycznego systemu wychowywania młodzieży akademickiej.

Nad tą czystką rozciągnięto zasłonę milczenia i nie ma woli, żadnej opcji, aby poznać zakres, przebieg i skutki.

Nie bada się strat wojennych na froncie akademickim podczas wojny jaruzelsko-polskiej. System opuściło wtedy wielokrotnie więcej ludzi nauki i studentów, niż w znamiennym roku ’68, i to tych, którzy nie mieli grzechów kolaboracji z systemem komunistycznym, tylko często stawiali opór antykomunistyczny.

W wyniku tej lustracji/weryfikacji nie usuwano tych, którzy byli/ współpracowali z tajnymi/jawnymi współpracownikami systemu komunistycznego, tylko tych, którzy nie byli/współpracować nie chcieli z budowniczymi systemu komunistycznego i do budowy tego systemu się nie nadawali ! Nie respektowali wartości/etyki na opak tego przestępczego (także dla nauki i edukacji) systemu.

Jedni zdołali wydostać się ze zniewolonej Polski, inni zostali zmuszeni do jej opuszczenia, inni znaleźli się poza systemem kształcenia na poziomie wyższym, aby nie wpływali na młodzież akademicką niezgodnie z principiami socjalistycznymi.

I nikt ich za to wypędzenie, nieraz dożywotnie, za zniszczenie warsztatów pracy – nie przeprasza ! Wilcze bilety im powydawane w PRL-u nadal bywają ważne, a badania tych haniebnych czystek są źle widziane.

Jeśli te kwestie się bada, to często metody i wyniki tych badań muszą budzić konsternację.

Bywa tak, że rzekome badania nad pokrzywdzeniem w PRL-u prowadzi się tylko wśród beneficjentów, którzy z sukcesem przeszli weryfikację, ale nie wśród poszkodowanych, którzy takiej politycznej, pozamerytorycznej weryfikacji – nie przeszli ! Przykładem są poczynania komisji senackiej UJ ,‚mającej rozpoznać skalę represji i wyrządzonych krzywd pracownikom i studentom UJ w PRL–u’ , które opisałem przed laty w tekście „Powracająca fala zakłamywania historii „ ( dostępny w archiwum Witryny Obywatelskiej Józefa Wieczorka).

Mimo, że Komisja Senacka UJ badania nad pokrzywdzonymi prowadziła to jednak dokumentów z jej „badań” brak !

Nie odpowiedziano nawet na stawiane pytaniedlaczego się nie zwrócił do pracowników usuniętych z uczelni skoro miał rozpoznać krzywdy, a usunięcie z uczelni należało do krzywd szczególnie dotkliwych. Pokrzywdzonych szczególnie należałoby szukać poza murami uczelni, poza listami płac, bo zwykle pokrzywdzeni żadnych płac już w UJ nie otrzymywali, nawet jak jeszcze pracowali naukowo

pismo z uj

 Ustawy „jaruzelskie”

Czystki akademickie lat 80-tych to efekt wdrażania w życie systemu prawnego, a właściwie bezprawnego, junty Jaruzelskiego -nielegalnego dekretu o stanie wojennym, wprowadzonego przez zorganizowaną grupę przestępczą o charakterze zbrojnym i ustaw wprowadzonych w stanie wojennym i powojennym, kiedy prawo jeszcze zaostrzano, co miało zastępować lukę bezpieczeństwa dla systemu totalitarnego, stworzoną po wycofaniu z ulic czołgów i transporterów opancerzonych.

Ustawa o szkolnictwie wyższym wprowadzona w 1982 r., przygotowana przy pewnym udziale sił solidarnościowych, ale wprowadzana w życie w warunkach terroru, bynajmniej nie uchroniła niepokornych kadr akademickich od strat. Usunięto wówczas ze stanowisk wielu rektorów, prorektorów, dziekanów pochodzących z wyborów roku 1981. Wielu młodszych pracowników pozbawiano etatów na uczelniach. Łukasz Kamiński w 2001 r [„Rzeczpospolita”] nazwał to wielką czystką, bo wnioski kadrowe” podjęto wobec 11 procent nauczycieli akademickich!

Ale ta czystka nie dała spodziewanych rezultatów dla ówczesnej junty, stąd konieczne było przygotowanie odpowiedniej nowelizacji prawa akademickiego, aby zapewnić ład i porządek na uczelniach, a przewodniej sile narodu – dominację w utrwalaniu systemu komunistycznego.

W aktach partyjnych [Źródło:AAN, PZPR, LYIII/185, b.p., mps. – w Spętana akademia tom 2 Polska Akademia Nauk w dokumentach władz PRL. Materiały partyjne 1950-1986 Pleskot Patryk, Rutkowski Tadeusz Paweł, Wydawnictwo: IPN 2012 ] czytamy „Strategicznie kluczowym problemem naszego systemu szkolnictwa wyższego i nauki jest przywrócenie wpływu partii i państwa na politykę kadrową w tych środowiskach w myśl postanowień XIII Plenum KC PZPR [z 1983 r.]. Niezbędny jest w tym zakresie kompleks przedsięwzięć legislacyjnych, organizacyjnych, politycznych i materialnych, które spowodują, że do zawodu nauczyciela akademickiego i pracownika nauki przychodzić będzie najzdolniejsza młodzież o zdecydowanych, prosocjalistycznych postawach, a niespełniających tych wymagań będą mogli być zwalniani….

Do najniezbędniejszych z nich należą: nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym, przejście na kontraktowe zatrudnienie niektórych grup nauczycieli akademickich, etatyzacja uczelni, bezwzględne przestrzeganie kryteriów naukowych i ideowo-politycznych doboru kandydatów na stażystów, asystentów i doktorantów…....Akademickie i naukowe organy samorządowe muszą podjąć ostrą walkę z występującymi zbyt często w tych środowiskach lekceważeniem i selektywnym traktowaniem obowiązków służbowych, niską efektywnością i jakością pracy naukowej, dydaktycznej, a zwłaszcza wychowawczej, nieprzestrzeganiem etyki pracownika nauki i nauczyciela akademickiego socjalistycznego państwa…..”

Zgodnie z tymi dyrektywami przygotowano nowelizację prawa akademickiego (rok 1985), aby dokonać przeglądu kadr akademickich, także pod batutą SB

z teczek  SB.PNG

Współdziałanie sił partyjnych, SB, ministerstwa i władz uczelnianych okazały się owocne.

O tej weryfikacji kadr można np. przeczytać na stronach Uniwersytetu Gdańskiego „Czystka na uczelniach. Pod koniec 1985 r. Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Benon Miśkiewicz podjął decyzje o zwolnieniu z kierowniczych funkcji w wyższych uczelniach około 40 osób, w tym sześciu rektorów. Minister skorzystał z uprawnień nadanych w znowelizowanej ustawie, że rektorów i dziekanów może zmienić w każdym czasie.

Największą czystkę przeprowadzono w Poznaniu, gdzie odwołano rektorów wszystkich uczelni oprócz Akademii Ekonomicznej, wszystkich prorektorów i dziekanów (z wyjątkiem jednego w UAM).

Wiązało się to z poznańskimi korzeniami ministra Miśkiewicza – po pierwsze chciał zapewnić swoim kolegom partyjne poparcie, a po drugie zapewne mścił się, że uczelnie w sposób demokratyczny wybrały nie tych, których partia sobie życzyła. Pracownicy UAM przesłali ministrowi Benonowi Miśkiewiczowi medal z jego podobizną i łacińską sentencją Vilem fieri auso , która w języku polskim oznacza: „Temu, który odważył się być podłym” z podpisem „Społeczność Akademicka”

Uniwersytet Jagielloński nie podaje takich informacji, bo badania profesorów nad pokrzywdzonymi, prowadzonymi tylko wśród beneficjentów systemu , takich pokrzywdzonych rzecz jasna nie wykazały. Widocznie dziesiątki zidentyfikowanych TW [ i setki nieujawnionych do tej pory w przestrzeni publicznej ‚jawnych współpracowników’ z PZPR] tak znakomicie ochraniały powierzony im obiekt, że rzekomo nikomu włos z głowy nie spadł ! A zatem w czasach jaruzelskich, czyli w czasie „stopniowej normalizacji systemu” [ w ujęciu profesorów UJ] – istne ‚dolce vita. [por. Kurier WNET, grudzień 2018 – Czy na terytorium Uniwersytetu Jagiellońskiego wprowadzono stan wojenny ?]

Jednakże prawdą jest, że i na UJ dokonywano w końcu 1986 r., politycznej weryfikacji kadr poprzez oceny pozamerytoryczne wystawiane przez anonimowe – do dnia dzisiejszego [!] gremia, bez podawania uzasadnienia, bez możliwości odwołania się do niezależnej instancji, bez możliwości zaskarżenia do sądu, a wśród ocen podkreślano negatywny wpływ na młodzież akademicką, negatywną postawę obywatelską, negatywną postawę etyczno-moralną czy niewłaściwość charakteru.

Niezłomni, nonkonformiści, nie mieli żadnych szans na pozostanie na uczelni i tak już pozostało, a beneficjenci czystek zadbali o niemal absolutną nieznajomość wielkiej czystki akademickiej schyłku PRLu.

[nieco więcej na ten temat można jednak przeczytać na mojej stronie Lustracja i weryfikacja naukowców PRLhttps://lustronauki.wordpress.com/]

Tekst opublikowany w Kurierze WNET – styczeń 2019