Skąd się wzięły obecne kadry akademickie ?

Skąd się wzięły obecne kadry akademickie ?

W czasach PRL osoby obdarzone tytułem profesora cieszyły się największym prestiżem. Nie było tajemnicą, że tytuł ten był uwarunkowany politycznie, nadawany w Belwederze, przede wszystkim zwolennikom instalowanego systemu komunistycznego, z marginesem dla osób neutralnych – przynajmniej nie zagrażających jego instalacji (a przynajmniej za takich uważanych). W każdym razie bez akceptacji przewodniej siły narodu takiego tytułu nie można było dostać, a nawet na ogół nie można było zaliczyć niższych szczebli akademickich , czy uzyskać możliwości działań niezbędnych dla ich uzyskania ( warsztat pracy, wyjazdy zagraniczne, pozytywne opinie wyników pracy itp). 

Kadry akademickie uformowane w okresie II RP podlegały procesom oczyszczającym od samego początku Polski ludowej, aby nie wpływały negatywnie na młodzież akademicką, która miała budować nowy, postępowy ustrój. Do tej pory nie przeprowadzono badań nad rozmiarami tego czyszczenia, przytaczając co najwyżej losy niektórych wybitnych niepokornych i to głównie w okresie stalinowskim. Ci zwykle po kilku latach niebytu akademickiego wracali na uczelnie po odwilży roku 1956 r. Czystki r. 1968 miały przede wszystkim charakter antysemicki i system opuściło wielu naukowców ‚niewłaściwego’ pochodzenia, w tym także zasłużonych dla prowadzenia czystek akademickich okresu stalinowskiego. Bardziej negatywne znaczenie dla systemu akademickiego miała likwidacja katedr, w tym okresie w niemałym stopniu obsadzonych jeszcze przez starych profesorów ‚chowu’ przedwojennego, nie zawsze przychylnych nowemu systemowi i tworzenie instytutów obsadzanych przez młodych, formowanych już w czasach ZMP, z awansu głównie partyjnego/nomenklaturowego. 

Kolejne fale czystek miały miejsce w latach 80-tych (okres stanu wojennego i okres przed transformacją ustrojową – czyszczenie przedpola z ‚ekstremy’ dla działania konstruktywnego układu partyjno – solidarnościowego w III RP) o których pisze się najmniej, co nie musi dziwić, gdyż beneficjenci tych czystek, obecnie często u władzy akademickiej, nie są zainteresowani poznaniem/ujawnianiem tego mrocznego okresu w historii. Można też spotkać oceny beneficjentów, że czystki były per saldo dodatnie (nie bez powodu , skoro zlikwidowały niewygodną konkurencję). 

Taka sytuacja w nauce powodowała odpływ kadr o dużym potencjalne intelektualnym do sfery pozaakademickiej, a także do ośrodków zagranicznych (zarówno ukształtowanych już naukowców, jak i studentów) stąd u schyłku PRL kadry akademickie, szczególnie w naukach humanistycznych, nie reprezentowały zbyt wielkiej wartości międzynarodowej. 

W okresie PRL uformowano (co prawda nie bez oporów) zupełnie inną niż w II RP elitę akademicką – prawdziwych peerelczyków. Co prawda w mitologii akademickiej można słyszeć opinie, że uczelnie były bastionami oporu przed systemem komunistycznym (fakt, że przyczółki takiego oporu były), ale chyba bardziej prawdziwy obraz widoczny jest w dziejach uczelnianych, które zwykle nie obejmują lat 80-tych ( zwykłe kończą się na roku 1968 i przeskakują do lat 90-tych), a jeśli już to bez identyfikacji w nich stanu wojennego, czy wielkiej czystki akademickiej ( sztandarowe dzieło takiej ‚historiografii’ to Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego ).

Skąd ta niechęć do poznania polityki kadrowej, która uformowała obecne kadry ? Skoro byli w partii /współpracowali z partią/ z SB dla dobra kraju/nauki to czemu przebiegu/owoców tej pracy nie chcą ujawnić ? 

Nielubiane, krytykowane (zwykle niemerytorycznie), lecz bardzo ważne opracowania historyków IPN bazują w znacznej mierze na aktach SB, gdy tymczasem poznanie dziejów akademickich PRL – dziejów symbiotycznych relacji PZPR- SB- nomenklaturowe władze uczelni wymaga poznania każdego z symbiontów z osobna i w skomplikowanych reakcjach wzajemnych. Nie można tego poznać bez znajomości akt PZPR ( bardzo rzadko badanych lub nie badanych wcale, mimo że część ocalała, wbrew informacjom historyków) i akt uczelnianych ( te są zwykle niedostępne, zresztą czyszczone i uzupełniane w III RP i najmniej wiarygodne, mimo że to uczelnie mają statutowy obowiązek poszukiwania i wytwarzania prawdy) oraz relacji świadków historii, szczególnie tych pokrzywdzonych, a nie tylko beneficjentów. Pojawiające się opracowania/wywiady z ludźmi nauki z tego okresu są zwykle ‚wybiórcze’, bez uwzględniania niewygodnych relacji niewygodnych/ wykluczonych z systemu osób, a uwzględniają często osoby cierpiące chronicznie na amnezję 

Wbrew mitologii akademickiej bliższy prawdy jest pogląd, że proces formowania nowej elity akademickiej w systemie komunistycznym udał się w dużej mierze, o czym świadczy postawa zdecydowanej większości ‚elit’ w III RP,  a także fakt, że akademiccy beneficjenci systemu komunistycznego stoją w awangardzie oporu przeciwko poznaniu swojej historii. I nie chodzi tylko o lustrację, dokumentowaną w teczkach kolaborację z systemem komunistycznym. Ta kolaboracja miała znaczenie szerszy zasięg niż mogą pokazać teczki wytworzone przez SB. Do tej pory nie ma wykazu uczelnianego aparatu PZPR ( i stronnictw siostrzanych), ani nomenklaturowych kadr akademickich, ani nawet badań nad opracowaniem takiego wykazu.

Beneficjenci systemu PRL nie mają w tym interesu, a od ponad 20 już lat reprodukują sobie podobnych, rekrutując ich na etaty w ramach fikcyjnych, ustawianych na konkretnego kandydata -konkursach. Nie trudno wykazać, że i zdobywanie kolejnych awansów/stopni/tytułów odbywa się nierzadko przy zabezpieczeniu towarzyskim.

Jednoczesny odpływ najlepszych kadr akademickich za granicę kraju/za granice systemu akademickiego powoduje, że na etatach akademickich pozostają nienajlepsi (wyjątki tylko potwierdzają regułę) . W rezultacie w III RP jedynie ‚margines’ akademicki zachowuje wysoki poziom intelektualny/moralny, gdy demokratyczna większość wykazuje poziom poniżej średniej krajowej. 

Dla akademickiej polityki kadrowej zasadnicza jest kwestia – czy prawa nabyte takich kadr winny być chronione, czy zawieszone na okres rzeczywistej transformacji akademickiej uczelni ? 

Czy ochrona takich kadr i ich działalności przed jakąkolwiek kontrolą, czy prestiż jaki nadal posiadają ‚prof’, bez względu na swój dorobek/na metody awansu, nie jest czasem gloryfikowaniem systemu PRL ? ( skoro ktoś został zatwierdzony przez PZPR i jej spadkobierców – to musi być najlepszy ! a wykluczony przez PZPR et cohortes – najgorszy ? ) 

Czy tradycyjna, fałszywie jednak pojmowana autonomia tak uformowanych (zakorzenionych w PRL) uczelni nie stanowi rzeczywistej bariery do rozwoju nauki i edukacji w Polsce ? 

Najwyższy czas aby na te i inne pytania znalazły odpowiedź te resztki kadr, które zachowały mimo wszystko jakiś etos akademicki.

Nasuwa się ponadto wiele tematów badawczych do poznania genezy obecnych kadr akademickich:

m.in.

  • Przyczyny i skutki braku odwilży na uczelniach po 1989 r. – porównanie z rokiem 1956.
  • Geneza luki pokoleniowej na uczelniach w III RP – jej uwarunkowania czystkami akademickimi lat 80-tych
  • Wieloetatowość akademickich beneficjentów systemu wobec bezetatowości wykluczonych w PRL i III RP
  • Heroiczny opór środowiska akademickiego przed powrotami ‚akademików’ ze sfery pozaakademickiej i z zagranicy
  • Badania nad systemem reprodukcji kadr akademickich w III RP na podobieństwo beneficjentów czystek w PRL
  • Cenzura prewencyjna i autocenzura w działalności naukowej i edukacyjnej naukowców w PRL i III RP.
  • Skutki długotrwałej rekrutacji kadr akademickich na drodze fikcyjnych konkursów, ustawianych na konkretnego kandydata, wybranego wcześniej do wygrania wg kryteriów genetyczno-towarzyskich, a nie merytorycznych
  • Badania socjologiczne/psychologiczne nad niechęcią środowiska akademickiego do rezygnacji z nepotyzmu – co wobec kiepskich/głodowych płac zapewne poprawiłoby sytuację rodzin akademickich,

Ciekawe, że do tej pory takie tematy nie były podejmowane, mimo nadania ogromnej ilości tytułów naukowych i wystawienia imponującej liczby dyplomów ukończenia szkół wyższych.

 ♠

Lektura uzupełniająca ( i tam cytowane) :

 

List do Polskiej Akademii Umiejętności w sprawie wycofania z obiegu edukacyjnego ‘Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego’ https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/#comment-245

Czy Wikipedia stanowi zagrożenie dla edukacji ?

https://blogjw.wordpress.com/2012/01/23/czy-wikipedia-stanowi-zagrozenie-dla-edukacji/

Ujęcie mędrców jagiellońskich

https://blogjw.wordpress.com/2012/01/16/ujecie-medrcow-jagiellonskich/

UJ po wyrzuceniu z uczelni wykładowców najwyżej ocenianych przez studentów przekonuje studentów do wystawiania opinii wykładowcom

https://blogjw.wordpress.com/2012/01/14/uj-po-wyrzuceniu-z-uczelni-wykladowcow-najwyzej-ocenianych-przez-studentow-przekonuje-studentow-do-wystawiania-opinii-wykladowcom/

Na uczelniach strach i trwoga, czyli lekko nie jest

https://blogjw.wordpress.com/2011/12/28/na-uczelniach-strach-i-trwoga-czyli-lekko-nie-jest/ 

Ince” trzeba postawić pomnik, a rektorom – szklany nocnik, aby zobaczyli co zrobili

https://blogjw.wordpress.com/2011/08/27/%E2%80%9Eince%E2%80%9D-trzeba-postawic-pomnik/

Ile społeczeństwa Ików w społeczeństwie nauki polskiej

https://blogjw.wordpress.com/2008/11/16/ile-spoleczenstwa-ikow-w-spoleczenstwie-nauki-polskiej/

25 lat minęło

https://blogjw.wordpress.com/2011/12/05/25-lat-minelo/

Reklamy

Komentarzy 7

  1. „Dla akademickiej polityki kadrowej zasadnicza jest kwestia – czy prawa nabyte takich kadr [wyrosłych na gruncie Peerelu lub lewizny III RP- przyp. mój] winny być chronione, czy zawieszone na okres rzeczywistej transformacji akademickiej uczelni ? ”

    Tak, to jest sedno problemu. To pytanie politykom i decydentom powinien zadać każdy komu bliskie są wartości obywatelskie. Ale nie zada, bo sie boi. Historycy mówią, że październik 56 przełamał barierę strachu w społeczeństwie polskim . Naiwni, od października minęło ponad pół wieku, a gęsty, stalinowski, strach wciąż dominuje.

  2. Demokracja akademicka – błogosławieństwo czy przekleństwo?
    http://wojciech.pluskiewicz.pl/2012/02/demokracja-akademicka-bogosawienstwo.html
    W latach 1944-1989 pojęcie „demokracja akademicka” było całkowicie nieobecne w życiu polskich uczelni. Rządziła partia, decydujący głos mieli sekretarze uczelnianych organizacji partyjnych (a tacy ciągle są jeszcze wśród nas…) i wszechwładni oficerowie UB (SB). Świetnie pamiętam jak w budynku Dziekanatu w Zabrzu panoszył się nasz „wydziałowy” ubek, kapitan Obtułowicz; czuł się tam całkowicie swobodnie, a część kadry profesorskiej była z nim w bardzo zażyłych stosunkach. By w tych czasach uzyskać awans, zrobić habilitację lub zostać profesorem dla wielu porządnych ludzi, którzy nie chcieli ugiąć karku przed siłą aparatu władzy było to po prostu niemożliwe. Wiele osób szybko rezygnowało z tej drogi życiowej w niezgodzie na panujące w uczelniach zasady. Te czynniki, obok skandalicznie niskiego poziomu finansowania uczelni, legły u podstaw słabości polskiego szkolnictwa wyższego. Przez te lata marzeniem były realia przedwojenne, które utożsamiali niektórzy starsi profesorowie, wykształceni jeszcze przed wojną……..

  3. […] Dotychczasowe badania historyczne np. pomijają przebieg i rezultaty czystki akademickiej schyłku PRL i nie podejmują wyjaśnienia genezy akademickiej luki pokoleniowej, ani genezy deprawacji środowiska akademickiego, upadku etosu uniwersyteckiego, ani genezy ‘pseudoelit’ III RP, o czym coraz częściej się mówi ale w badaniach historycznych pomija. (Skąd się wzięły obecne kadry akademickie ? https://blogjw.wordpress.com/2012/02/09/skad-sie-wziel… […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: