Głos spod miecza na dziennikarzy

Głos spod miecza na dziennikarzy

Kurier WNET , sierpień 2019

Prywatny folwark rektora

W związku z patologiami na Uniwersytecie Technologiczno – Humanistycznym im. Kazimierza Pułaskiego w Radomiu ujawnianymi w mediach udzieliłem wypowiedzi zamieszczonej przez program7.pl  w materiale ” Kryptonim Ekłalizer czyli prywatny folwark rektora” [http://www.program7.pl/]  –” Patologia w nauce, patologia w wymiarze sprawiedliwości idą ze sobą w parze. Można to prześledzić na przykładzie “rozczulającej polityki prorodzinnej”*, jaką uprawia się na radomskim uniwersytecie. O nepotyzmie, nieprawidłowościach finansowych oraz mobbingu na Uniwersytecie Technologiczno-Humanistycznym w Radomiu pisały już różne media. Od 2013 roku wytoczono uczelni 40 spraw sądowych. Sprawy ciągną się latami. Wskaźniki pikują w dół, a politycy i ministerstwo podłącza kolejną kroplówkę z publicznych pieniędzy dla radomskiej uczelni.”

Od 50.37 min  moja wypowiedź o prywatnych folwarkach – uniwersytetach przymiotnikowych przekształconych w III RP z Wyższych Szkół Podstawowych

 

W obronie dziennikarzy – Konferencja Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

W obronie dziennikarzy

Konferencja
Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

Warszawa 12 czerwca 2019 r.

[dokumentacja: zdj. wideo – Józef Wieczorek]

[wersja wideo]

[wersja CMWP – z dobrym dźwiękiem]

 

Jolanta Hajdasz – Nowe media i stare problemy. Wolność słowa w krajach Trójmorza

Jacek Karolonek Miecz na dziennikarzy – relacja z konferencji „W obronie dziennikarzy. CMWP SDP 2017-2019”

http://cmwp.sdp.pl/wazne-i-ciekawe-dla-dziennikarzy-raport-o-wolnosci-mediow-w-krajach-inicjatywy-trojmorza-jest-juz-dostepny-na-stronie-cmwp-sdp-pl/ 

 

 

Sądowe grilowanie Józefa W. – obejrzyj zapis w: Program 7 

Sądowe grilowanie Józefa W. – obejrzyj zapis w: Program 7 

Opublikowany 27 maj 2019

Józef Wieczorek jest znanym w Krakowie dziennikarzem społecznym. Cztery lata trwa grilowanie Józefa W. przed sądami krakowskimi. Powodem kłopotów z sądami jest ujawnienie zapisu rozprawy sądowej Adama Słomki. Wprawdzie W. został uniewinniony w drugiej instancji, ale prokurator wniósł o kasację do Sądu Najwyższego…

Proces Józefa W. w czasach „dobrej zmiany”

zdj. 1 - Józef W. przed krakowskimi sądami - zdj. Elżbieta Serafin

Józef W. przed krakowskimi sądami – zdj. Elżbieta Serafin

Kasacja niewygodnego dziennikarza

czyli proces Józefa W.

Skazywanie niewinnych przez polskie sądy III RP, nawet na 25 lat pozbawienia wolności, jest faktem. Uniewinnianie przestępców, i to groźnych, jest tak częste, że nie zawsze bulwersuje opinię publiczną. Większe zainteresowanie budzi uniewinnianie sędziów, którzy kradną z „roztargnienia”. Nie bez przyczyny naprawa sądownictwa jest jednym z kluczowych problemów do zrealizowania przez rząd „dobrej zmiany”.

Grillowanie” sądowe za działalność pro publico bono

Od 4 lat jestem „grillowany” w krakowskich sądach za ujawnienie na platformie YouTube nagrania z rozprawy, która podobno miała być niejawna, ale ja o tym nie zostałem skutecznie poinformowany, a niejawny status rozprawy budził zdecydowany sprzeciw oskarżonego w trakcie kampanii wyborczej Adama Słomki, jako naruszający Konstytucję RP. Rozprawa przed Sądem Okręgowym w Krakowie sprzed 4 lat wpisywała się w kampanię wyborczą, ale doprowadziła do uniewinnienia Adama Słomki od absurdalnych zarzutów. To chyba miało pozostać tajemnicą, podczas gdy absurdalne oskarżenia były jawne!

Mimo, że nagranie przebiegu rozprawy odbyło się za wiedzą i zgodą sądu (po protestach!), prokuratura prowadziła dochodzenie, kto tego dokonał i kto film rozpowszechnia. Film od początku za wiedzą i przyzwoleniem prokuratury i kolejnych sądów był i jest dostępny w sieci, a ja jestem sądzony za ten „przestępczy” czyn. Co więcej, podczas jednej z rozpraw film był emitowany dla zainteresowanych na korytarzu sądowym, za wiedza i zgodą sądu!

Co prawda prokuratur na rozprawie – dokumentowanej społecznie – oświadczył, że film nie ujawnił żadnej tajemnicy, nikomu nie zaszkodził, ja na nim nic nie zarobiłem (działam bowiem pro publico bono), ale skazać trzeba. Sąd podzielił ten pogląd i w pierwszej instancji zostałem skazany. Przestroga przed obywatelską działalnością dla dobra publicznego – oczywista! Nadmieniam, że z moich filmów sądy niejednokrotnie korzystały jako z materiałów dowodowych, nieraz ze skutkiem uniewinnienia niesłusznie oskarżanych. Zresztą bezpłatnie, czasem bez mojej wiedzy i zgody. Nieraz zabezpieczałem prawidłowy przebieg procesu sądowego, rejestrując go w ramach kontroli społecznej. Niejako w podziękowaniu, sądy rozpoczęły „grillowanie” niewygodnego dla nich dziennikarza. Tak się złożyło, że nie zgodzono się na przełożenie terminu „grillowania” ze względu na mój udział w pogrzebie Żołnierzy Wyklętych – Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” w Gdańsku, tak że na pierwszą rozprawę musiałem wracać nocą, bezpośrednio na salę sądową. Później z rozmaitych powodów przesuwano terminy kolejnych rozpraw, bo sąd – z jakichś przyczyn – nie miał mocy, aby je prowadzić.

Uniewinnienie niewinnego

Moja apelacja od wyroku skazującego mnie, jak podkreślałem, za działalność pro publico bono, była 3-krotnie odraczana, a i czwarty termin został przesunięty, co prawda tylko o jeden dzień – ze względu na zbyt duże zainteresowanie opinii publicznej. Mimo rozbudowy krakowskich gmachów sądowych w ostatnich latach, sąd na rozprawie 26 kwietnia 2018 r. nie był w stanie znaleźć większej sali, zdolnej pomieścić weteranów opozycji antykomunistycznej i media społecznościowe. Ostatecznie rozprawa odbyła się w godzinach rannych dnia następnego (27 kwietnia), co nieco zmniejszyło frekwencję zainteresowanych, ale przeniesienie rozprawy chyba dla jej wyniku było korzystne. Sąd miał dodatkowy czas na przemyślenie sprawy i ostatecznie podjął decyzję o uniewinnieniu niewinnego, co nie jest częstym zwyczajem polskich sądów.

Wydawało się, że wyrok uniewinniający winien ostudzić zapał skazywania opozycjonistów za niewinność, a szczególnie niezależnych dziennikarzy działających na rzecz dobra publicznego, w tym i samych sądów. Warto zauważyć, że „Sąd Okręgowy zważył, iż przedmiotowa sprawa nie była ani obszerna, ani skomplikowana pod względem faktycznym czy prawnym, dlatego też wyliczył należny prawomocnie uniewinnionemu zwrot kosztów obrony z wyboru według stawek minimalnych”.

A jednak kasacja

Prokuratura jednak wystąpiła o kasację wyroku uniewinniającego. Argumentowałem we wniosku o oddalenie skargi kasacyjnej: „Podnoszę też niestosowność argumentacji, która ma przemawiać za uwzględnieniem tej kasacji jako mającej szczególne znaczenie dla ochrony wymiaru sprawiedliwości przed naruszeniami ze strony chcących w sposób negatywny wpłynąć na społeczny odbiór sądów, nie mam bowiem wątpliwości, że przyjęcie kasacji wpłynie negatywnie na społeczny odbiór sądów, gdy ja jako obywatel społecznie działam na rzecz prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Taka argumentacja wskazuje na chęć całkowitego wyeliminowania kontroli społecznej działalności sądów, która to działalność przez niemałą część społeczeństwa nie jest odbierana pozytywnie i trudno się temu dziwić”.

Podnosiłem ponadto: „należy zwrócić uwagę, że informacja w piśmie kasacyjnym (s. 6): Wbrew stanowisku Sądu Odwoławczego, nie powinna zostać pominięta tak eksponowana przez samego oskarżonego okoliczność, a to »wykonywany przez niego zawód dziennikarza« nie jest zgodna z prawdą i wprowadza w błąd. Ja natomiast nie wprowadzałem w błąd Sądu Okręgowego podczas rozprawy eksponowaniem wykonywania przeze mnie zawodu dziennikarza, bo takiego zawodu nie wykonuję. Sąd informowałem i niniejszym potwierdzam, że jestem dziennikarzem obywatelskim, społecznym, wykonującym swoje czynności pro publico bono i nie jest to źródło mojego utrzymania. Z tej działalności korzystają nieraz sądy (bez gratyfikacji), jako materiału dowodowego. Nieraz zabezpieczam (za zgodą sądu) prawidłowe funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości przez dokumentowanie rozpraw w sytuacji, gdy te toczą się bez rejestracji audio/wideo. Podnoszę zarazem, że w państwie prawa nie można jednak karać nawet zawodowego dziennikarza za skutki wynikające z nieprofesjonalnego, nieporadnego prowadzenia rozpraw przez zawodowych sędziów”.

Nic z tego. Skarga kasacyjna nie została oddalona, a termin rozprawy w Warszawie w Sądzie Najwyższym wyznaczono na 10 kwietnia 2019 r.; przypadkowo w kolejną rocznicę tragedii smoleńskiej.

zdj. 3 - Wejście do Sądu Najwyższego - zdj. J. Wieczorek.jpg

W Sądzie Najwyższym pod godłem Rzeczypospolitej Polskiej

Rozprawa kasacyjna odbyła się z udziałem publiczności i co warto zauważyć, w sali, w której wisiało Godło Rzeczypospolitej Polskiej.

Taki stan rzeczy, o czym zapewne nie wiedzą wszyscy obywatele RP, istnieje od niedawna, gdyż przez wiele lat w Sądzie Najwyższym, wbrew Konstytucji RP, która mówi:

Art. 28.

  1. Godłem Rzeczypospolitej Polskiej jest wizerunek orła białego w koronie w czerwonym polu.

4 Godło, barwy i hymn Rzeczypospolitej Polskiej podlegają ochronie prawnej,

rozprawy odbywały się w salach z umieszczonymi na ścianach jakimiś zielonymi ptaszyskami (zielone wrony?)

6 Porównanie godeł

i dopiero po przeprowadzeniu kontroli społecznej funkcjonowania Sądu Najwyższego, dokonanej przez grupę opozycjonistów antykomunistycznych (m.in. Zygmunt Miernik, Adam Słomka, Paweł Zdun), doszło do umieszczenia na salach rozpraw godła polskiego, zgodnie z obowiązującą Konstytucją.

zdj. 5- Sala rozpraw w Sądzie Najwyższym- zdj. J. Wieczorek.jpg

To jest jeden z przykładów, że na straży Konstytucji często stoją obywatele (nieraz w sądach karani!), a nie sędziowie, którzy na takiej straży stać powinni i za to są wynagradzani. To pokazuje, jak ważna jest kontrola społeczna władzy, także sądowniczej, aby Polska stała się państwem prawa.

Sąd Najwyższy przychylił się do mojej prośby o możliwość rejestracji audio i wideo rozprawy kasacyjnej, co należy podkreślić z uznaniem Niestety nagłośnienie sali rozpraw było kiepskie, co jest standardem w wielu sądach, skazujących następnie obywateli za to, że nie słyszeli tego, co sąd mówił! Mój proces, zwany nieraz zasadnie kafkowskim, jest obserwowany w sądach przez publiczność liczącą kilkanaście-kilkadziesiąt osób z opozycji antykomunistycznej, szczególnie z KPN-Niezłomni. Jest też monitorowany przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP i Stowarzyszenie Solidarni 2010.

Sąd prawa, a nie faktów

Sąd Najwyższy nie orzeka, czy ktoś był winny, czy niewinny, a jedynie bada zgodność wyroków z obowiązującym prawem. W tym przypadku podzielił opinię prokuratury i dopatrzył się naruszenia prawa w wyroku uniewinniającym – stąd skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia w Sądzie Okręgowym. Na podkreślenie zasługuje fakt przyznania przez SN zasadności kontroli społecznej władzy, w tym władzy Sądu Najwyższego. Sąd Najwyższy bezpośrednio jednak nie odniósł się do opinii prokuratury, określającej mnie jako osobę, która chce „w sposób negatywny wpłynąć na społeczny odbiór sądów”. Opinia prokuratury nie została poparta żadnymi dowodami i stanowi próbę naruszenia mojego dobrego imienia, co winno mieć konsekwencje prawne.

Gdyby sądy potrafiły się oczyścić z patologii, ujawnianych zresztą przez wielu dziennikarzy i działaczy społecznych, żylibyśmy rzeczywiście w państwie prawa. Póki co, takie państwo trzeba konsekwentnie budować, prowadząc społeczną kontrolę władzy sądowniczej, do czego staram się przyczynić, z widocznymi konsekwencjami.

Tekst opublikowany w Kurierze WNET, maj 2019

Screen Shot 05-23-19 at 08.22 PM.PNG

Polityka historyczna Niemiec przegrywa w polskich sądach

Screen Shot 02-18-19 at 08.25 PM

Polityka historyczna Niemiec przegrywa w polskich sądach

Niemiecką politykę historyczną zakłamującą prawdę o historii najnowszej prezes Reduty Dobrego Imienia Maciej Świrski określił mianem ‚imperializmu kulturowego, który ma na celu zmianę świadomości świata na temat niemieckich zbrodni popełnionych w trakcie II wojny światowej.‚ W ramach tej polityki Niemcy starają się zrzucić z siebie odpowiedzialność za zbrodnie, przerzucając ją na tzw. nazistów – pozbawionych narodowości i działających na terenie obozów zagłady, zwanych nader często przez niemieckie media ‚polskimi obozami koncentracyjnymi’, co w odbiorze publicznym skutkuje współodpowiedzialnością Polaków za dokonane przez Niemców zbrodnie.

Żyjący do tej pory świadkowie, ofiary niemieckich zbrodni, zmuszeni są walczyć o prawdę przed polskimi, a także niemieckimi sądami. Z różnymi skutkami.

Karol Tendera kontra ZDF – w imię prawdy

Karol Tendera, 96 letni były więzień KL Auschwitz numer 1000430 i KL Birkenau,
od wielu lat prowadzi batalię z niemiecką publiczną telewizją ZDF, która na swojej stronie internetowej umieściła określenie „polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz” . Ofiara niemieckich zbrodni domaga się zakazania stronie pozwanej rozpowszechniania określeń „polski obóz zagłady” lub „polski obóz koncentracyjny”, a także przeprosin wraz z ogłoszeniem ich w prasie i na portalu.

Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił powództwo Karola Tendery, reprezentowanego przez Mec. Lecha Obarę. Sąd Apelacyjny zmienił jednak wyrok, nakazując stronie pozwanej przeprosić naród polski i Karola Tenderę. Ponieważ ZDF uchylała się od wykonania wyroku, sprawa trafiła pod Wyższy Sąd Krajowy w Koblencji, który przyznał rację Karolowi Tenderze. Według mec. Obary to postanowienie niemieckiego sądu jest przełomowe, gdyż otwiera Polsce możliwość dochodzenia prawdy historycznej na terenie Niemiec. Możliwość została otwarta, ale realizacja tej możliwości jeszcze nie. Po stronie ZDF stanął niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości, twierdząc, że wyrok sądu w Koblencji nie może być egzekwowany w Niemczech, bo naruszałby fundamentalne prawo wolności opinii oraz mediów.

Została więc złożona skarga do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego i można sądzić, że w końcu skarga Karola Tendery trafi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Karol Tendera walczy nie o zemstę, lecz w imię prawdy. W uznaniu zasług na tym polu 30 listopada 2017 r. w Centrum Edukacyjnym IPN „Przystanek Historia” dyrektor Krakowskiego Oddziału IPN wręczył Karolowi Tenderze nagrodę „Świadek Historii”.

 1 Karol Tendera świadkiem historii.jpg

Instytut Pamięci Narodowej w imię prawdy historycznej otworzył witrynę edukacyjną o niemieckich obozach na ziemiach okupowanej Polski w latach 1939- 1945 [ https://truthaboutcamps.eu/] zawierającą m. in. tworzoną bazę danych o SS-manach pełniących w KL Auschwitz I-III służbę wartowniczą, występując też do Interpolu o pomoc w odnalezieniu około 1600 esesmanów z załóg obozów koncentracyjnych, którzy mogą jeszcze żyć i nigdy nie zostali skazani.

Na portalu IPN informuje „ W okupowanej przez Niemców Polsce nie istniały i istnieć nie mogły „polskie” obozy zagłady, śmierci czy koncentracyjne. Obozy te tworzył niemiecki okupant w celu zrealizowania swej zbrodniczej polityki unicestwienia bądź zniewolenia ludzi różnych narodowości – również Polaków.”

Jest zdumiewające, że po tylu latach od zakończenia II wojny światowej, o tę elementarną prawdę ofiary zbrodni muszą walczyć przed sądami, i to nie zawsze z sukcesem.

Kpt. Zbigniew Radłowski – Róbcie, co możecie, żeby obronić prawdę

Po pozytywnym dla strony polskiej wyroku sądu w sprawie serialu „ Nasze matki, nasi ojcowie” kpt. Zbigniew Radłowski – żołnierz AK, uczestnik Powstania Warszawskiego, więzień niemieckiego obozu KL Auschwitz – zwrócił się do wszystkich młodych Polaków słowami: „wszystko jest w waszych rękach i w waszych sercach. Róbcie, co możecie, żeby obronić prawdę, żebyście nie musieli wstydzić się i przepraszać za winy niepopełnione przez waszych ojców, dziadów czy pradziadów”.

2 Kapitan Radłowski

Ten 94 letni kombatant wraz ze Światowym Związkiem AK pozwał twórców serialu za naruszenie dóbr osobistych. Działania prawne przeciwko producentom serialu prowadziła krakowska kancelaria Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy.

Adwokat Monika Brzozowska-Pasieka na stronie kancelarii przytacza oświadczenie końcowe. Kpt. Zbigniewa Radłowskiego wygłoszone na rozprawie 14.12.2018 roku.

Wysoki Sądzie,

ze względu na stan zdrowia nie mogłem być osobiście obecny na rozprawach procesowych, nie mniej uważnie śledziłem ich przebieg. Myślę, że moi pełnomocnicy, powołani biegli i świadkowie bezspornie udowodnili, iż obraz AK pokazany w serialu jest niezgodny z fundamentalnymi i dobrze znanymi faktami historycznymi, że sekwencje serialu dotyczące AK zostały zrealizowane według najlepszych wzorów hitlerowskiej propagandy…..

Dla mnie – jak i dla milionów Polaków – jest jasne: żeby nas obarczyć niepopełnionymi przez nas zbrodniami. Żeby te wartości, które są najcenniejsze w narodzie polskim, a które reprezentowało AK, znowu wytarzać w błocie. Żeby tych wszystkich wspaniałych i odważnych polskich patriotów, którzy walczyli w szeregach AK jeszcze raz upokorzyć….”

Reduta Dobrego Imienia monitorująca i wspierająca przebieg procesu tak ocenia niemiecki serial „ cały serial w bardzo specyficzny, negatywny sposób pokazuje Armię Krajową i jej żołnierzy i to we wszystkich scenach, w których pojawia się „oddział AK”…. Oddział pokazany jako część Armii Krajowej sprawia wrażenie bandy rabunkowej utworzonej z kryminalistów, poubieranych w półcywilne, półwojskowe niby-mundury. Wszyscy członkowie tego oddziału zieją nienawiścią do Żydów. …..

3 -RDI 2016  Nasze matki.jpg

Po niemal trzech latach trwania procesu, przesłuchaniach świadków, odtworzeniu całego serialu na sali sądowej, zapadł jednak wyrok korzystny dla strony polskiej.

Kancelaria Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy tak informuje o wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie W piątek 28.12.2018 r. W krakowskim sądzie okręgowym zapadł precedensowy wyrok w sprawie przeciwko producentom serialu ‚Nasze Matki Nasi Ojcowie’. Sąd podzielił argumentację Powodów – kapitana Z. Radłowskiego oraz Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – którzy domagali się przeproszenia, zaniechania dalszych naruszeń oraz zadośćuczynienia. Sąd nakazał producentom serialu tj. Niemieckiej telewizji oraz firmie UFA- Fiction przeproszenie w polskiej telewizji, na kilku kanałach telewizji niemieckiej oraz na stronach internetowych producentów.

Wyrok zamieszczony jest na stronie tej kancelarii, a nagranie z ogłoszenia wyroku na moim kanale You Tube [Józef Wieczorek TV].

Proces był także dokumentowany przez niezależnych dziennikarzy [m. in. przeze mnie]. W rozprawach brała udział publiczność [kilkanaście do kilkudziesięciu osób], co ma znaczenie dla społecznej kontroli pracy sądów.

Wyrok w sprawie serialu nie jest prawomocny, a telewizja zapowiedziała odwołanie się od tego wyroku, jako że krakowski sąd podobno nie uwzględnił w należytym zakresie wolności twórczości artystycznej.

Sąd określił rzeczywiście, że wolność dowolnego fałszowania historii, naruszania dóbr osobistych ma swoje granice. Ten serial nie był filmem kategorii science fiction, lecz filmowym środek do realizacji określonej polityki historycznej, przeznaczonym dla młodego pokolenia Niemców, aby ci nie czuli wyrzutów z powodu czynów swoich matek i ojców.

Matka Krystiana Brodackiego zniesławiona

Z grupy procesów w ramach walki o prawdę historyczną, trzeba przypomnieć także proces Krystiana Brodackiego z polskojęzycznym portalem onet.pl kontrolowanym przez niemiecko-szwajcarski koncern Ringier Axel Springer Polska.

Sprawa dotyczyła zdjęcia jako ilustracji tekstu o prostytucji kobiet podczas okupacji . opublikowanego 15 marca 2016 roku na stronie tego portalu.

4 -Krystian Brodacki rozprawa 7 grudnia 2017.jpg

Jedną z tych kobiet, prowadzonych na egzekucję w Palmirach, była rozpoznana na zdjęciu matka Krystiana Brodackiego – konspiratorka Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej, która została rozstrzelana przez Niemców w Palmirach wiosną 1940 r. Maria Brodacka pomagała w ucieczce żydowskiemu oficerowi PLAN i została wydana gestapo przez nianię jej 2,5-letniego syna Krystiana Brodackiego, który jako 2,5 letnie dziecko został sierotą.

Sprawa została wygrana i onet.pl musi przeprosić za zniesławienie matki Krystiana Brodackiego i naruszenie Jego dóbr osobistych.

Krystiana Brodackiego reprezentowała mecenas Monika Brzozowska-Pasieka, sprawę wspierała Reduta Dobrego Imienia, a proces był obserwowany przez środowiska patriotyczne i dokumentowany przez niezależnych dziennikarzy ( także przeze mnie).

Jaką politykę historyczną promuje wydawnictwo ZNAK ?

Niestety czasem można odnieść wrażenie, że niemiecka polityka historyczna mająca na celu podzielenie się współodpowiedzialnością za holocaust, cieszy się wsparciem niektórych wydawnictw polskich. Ostatnio w wydawnictwie „Znak” ukazała się książka Michała Wójcika -Treblinka ’43. Bunt w fabryce śmierci”, stanowiąca zbeletryzowaną rekonstrukcję buntu więźniów żydowskich, zwanego też powstaniem, w niemieckim obozie zagłady Treblinka II. Książka jest oparta na bogatej bibliografii [ źródła pisane, zeznania świadków, relacje, wspomnienia, dokumenty …] sprawnie, ciekawie napisana, jednakże wyraźnie tendencyjna, obarczająca Polaków – w tym AK, Delegaturę Rządu na Kraj – przynajmniej bezczynnością wobec zagłady, a nawet wobec uciekinierów z obozu. Np. na str. 253 autor pisze „ ….nie udało się znaleźć potwierdzenia „braterstwa broni” w dostępnych źródłach, to jeszcze okazało się , że „eskortowanie” uciekinierów odbywało się …za pieniądze. Czyli uciekinierzy wykupili u rybaków usługę promową „.

To, że za pomoc Żydom – obojętnie, czy za opłatą, czy bez – groziła w Polsce kara śmierci, autor ‚taktowanie’ nawet nie wspomina. Skoro uciekinierzy opłacali ratujących ich rybaków, to zasługa tych rybaków jest żadna – po prosty realizowali ‚usługę transportową [sic. !] Stosując podobną ‚logikę’, ukrywanie Żydów w okupowanej Polsce, za co Polakom groziła kara śmierci, można by nazywać wykupowaniem ‚usług hotelowych’ czy ‚agroturystycznych’, i to w nie najlepszych warunkach- mimo pobierania nieraz pieniędzy, a nie rezultatem heroicznej odwagi Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Niestety z należytymi reakcjami historyków na takie interpretacje relacji polsko-żydowskich, w okupowanej przez Niemców Polsce, przedstawianych w książkach polskich autorów, jeszcze się nie spotkałem.

Nie można być obojętnym wobec takich interpretacji, bo wtedy nasze szanse na odkłamywanie historii – fałszowanej przez naszych ciemiężców – będą znikome.

Nie można być obojętnym wobec pięknego testamentu Kpt. Zbigniewa Radłowskiego, który w pierwszej kolejności winien być realizowany przez polskich historyków.

Polityka historyczna polskich uczelni

Fakty dowodzą, że z polityką historyczną Niemiec, ewidentnym fałszowaniem przez nich własnej niezbyt odległej przeszłości, można walczyć przed polskimi sądami, nawet z pozytywnymi skutkami. Takie są fakty. Niestety nie mogę przytoczyć przykładów skutecznej walki, także przed polskimi sądami, z polityką historyczną polskich uczelni , które w ewidentny sposób zakłamują swoją historię. Przykłady takiej polityki historycznej opisałem w ostatnich numerach Kuriera WNET [Czy na terytorium Uniwersytetu Jagiellońskiego wprowadzono stan wojenny ? -grudzień 2018, Zapomniana wielka czystka akademicka – styczeń 2019 ].

Skutki społeczne takiej polityki są niekorzystne, nie tylko dla polskiej rzeczywistości akademickiej. Samo środowisko akademickie nie ma mocy sprawczej, ani nawet chęci, aby tę politykę zmienić i budować system akademicki na mocnych fundamentach historycznych. Niestety niechęć do poznania nieodległej przeszłości jest na naszych uczelniach powszechnie znana i dokumentowana w opisywanych ich dziejach.

Na przełomie wieków podjąłem nawet próbę walki przed polskim sądem z zakłamywaniem najnowszej historii wzorcowej polskiej uczelni , ale bezskutecznie. Jedynym skutkiem był swoisty lincz na sali sądowej mojej osoby, osamotnionej w walce o prawdę. Środowisko akademickie nie zdobyło się choćby na wystawienie obserwatorów ze swojej strony, nie mówiąc o rejestrowaniu i ujawnianiu wydarzeń sądowych. Czyli było całkiem inaczej, niż w przypadku pozytywnie zakończonych [ przynajmniej na pewnym etapie] spraw dotyczących niemieckiej polityki historycznej.

Przesłanie Kapitana Zbigniewa Radłowskiego: „Róbcie, co możecie, żeby obronić prawdę” winno dotyczyć także polityki historycznej polskich uczelni, ale jest obawa, że na to przesłanie polskie uczelnie pozostaną głuche. Jakże chciałbym się mylić.

Tekst opublikowany w Kurierze WNET, luty 2019 r.

Screen Shot 02-07-19 at 07.00 PM.PNG

Screen Shot 02-19-19 at 06.55 AM

Screen Shot 02-19-19 at 06.56 AM

W Nowym Sączu stanie pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w miejscu pomnika wdzięczności Armii Czerwonej

0.jpg

W Nowym Sączu stanie pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego w miejscu pomnika wdzięczności Armii Czerwonej

Przygotowanie do budowy – moja dokumentacja z dnia 8 września 2018 r.

1
4.jpg

6.jpg
8

Informacja medialna:

Przy Al. Wolności rozpoczęto przygotowania do budowy pomnika marszałka Piłsudskiego, 7 września 2018 http://twojsacz.pl/przy-al-wolnosci-rozpoczeto-przygotowania-do-budowy-pomnika-marszalka-pilsudskiego/

Na przekazanej przez Miasto działce po usuniętym w 2015 roku pomniku „wdzięczności” Armii Czerwonej rozpoczęto budowę ścianki, mającej być tłem dla monumentu marszałka Józefa Piłsudskiego. Pomnik ma zostać odsłonięty już 11 listopada ale wciąż trwa zbiórka na jego budowę.

Społeczny Komitet Budowy Pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego w Nowym Sączu wciąż próbuje zebrać brakujące pieniądze. Urządza kwesty i koncerty, ustawił też w kilku miejscach w mieście skarbony. Nazwiska najbardziej zaangażowanych darczyńców mają znaleźć się na cokole pomnika Marszałka. – Planujemy również honorowanie sponsorów statuetkami będącymi miniaturowymi replikami pomnika, okolicznościowymi medalionami oraz kolekcjonerskimi pinsami (wpinkami do klapy marynarki). Nazwiska wszystkich osób wspierających finansowo budowę monumentu zostaną upamiętnione w historycznej publikacji wydanej z okazji odsłonięcia pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego w Nowym Sączu – zachęca Komitet.”

W miejscu, gdzie zobaczymy Marszałka na Kasztance, od 1945 roku stał pomnik „wdzięczności” Armii Czerwonej, zbudowany pod przymusem i na polecenie wojskowych władz radzieckich. Po przełomie w 1989 roku środowiska niepodległościowe i patriotyczne systematycznie domagały się likwidacji pomnika. Dopiero w 2013 roku podjęto decyzję o przeniesieniu prochów żołnierzy Armii Czerwonej spod pomnika przy al. Wolności na cmentarz komunalny i pochowaniu w kwaterze żołnierzy radzieckich. Ostatecznie, po kolejnych demonstracjach środowisk niepodległościowych i patriotycznych, w lipcu 2015 roku ekshumowano szczątki sześciu żołnierzy Armii Czerwonej pochowanych pod pomnikiem (w sierpniu pochowano ich w kwaterze żołnierzy radzieckich na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Rejtana). Dzień po ekshumacji rozpoczęto wyburzanie pomnika, który ostatecznie zniknął z krajobrazu Nowego Sącza 11 lipca 2015 roku. „

Informacje Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Józefa Piłsudskiego pod adresem http://snw.org.pl/spoleczny-komitet-budowy-pomnika-jozefa-pilsudskiego/

kontakt  sekretariat@snw.org.pl

Z tych informacji szczególnie interesująca jest ta o składzie członków honorowych Komitetu,  w którym widnieje nazwisko Prezydenta Miasta Ryszarda Nowaka wytrwale stojącego przez lata na straży pomnika chwały Armii Czerwonej o czym pisały media m.in.

„Prezydent Nowego Sącza na straży pomnika Armii Czerwonej

Już w 1992 roku Rada Miasta Nowy Sącz przyjęła uchwałę nakazującą usunięcie pomnika Armii Czerwonej. Jednak od tamtego momentu żaden z prezydentów, w tym obecny Ryszard Nowak PiS, nie kwapił się do jego usunięcia. O usunięcie pomnika apelują kombatanci, w sprawę miał zaangażować się nawet wojewoda małopolski Jerzy Miller. Jednak bez zgody prezydenta pomnik nie może zostać usunięty. A prezydent zbiera pochwały za swoją postawę. Za troskę o sowiecki monument pochwalił go rosyjski konsul Iwan Ulitik.
http://www.pch24.pl/prezydent-nowego-sacza-na-strazy-pomnika-armii-czerwonej-,10699,i.html#ixzz5Qcd8CfbM ” 

Społeczny Komitet Budowy Pomnika Józefa Piłsudskiego http://snw.org.pl/spoleczny-komitet-budowy-pomnika-jozefa-pilsudskiego/ informuje „

  1. Członkiem honorowym może być osoba fizyczna bądź prawna, która poprzez swój autorytet może wnieść wybitny wkład w budowę pomnika.

uznając jak można sądzić, że broniąc pomnika Armii Czerwonej już wniósł wybitny wkład w budowę pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego .

Zdumiewające – nieprawdaż ?

W informacjach Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Józefa Piłsudskiego nie zauważyłem ani słowa o wkładzie kombatantów i środowisk patriotycznych – głównie ‚desantu’ śląsko-krakowskiego do przygotowania placu budowy pomnika Marszałka poprzez swe działania na rzecz likwidacji obelisku zniewolenia Nowego Sącza przez sowieckiego okupanta.

Bez tych działań pomnik chwały Armii Czerwonej stałby chyba do dnia dzisiejszego, jako dokument kompromitującej postawy władz Nowego Sącza, w tym członka honorowego budowy pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Media podają [http://twojsacz.pl/przy-al-wolnosci-rozpoczeto-przygotowania-do-budowy-pomnika-marszalka-pilsudskiego/ ]: „Nazwiska najbardziej zaangażowanych darczyńców mają znaleźć się na cokole pomnika Marszałka.” ale nie podają, czy na cokole znajdą się nazwiska tych, którzy działaniami na rzecz likwidacji pomnika hańby niejako przekazali szczególny dar ( trudny do przełożenia na złotówki) dla Nowego Sącza i powstającego pomnika. Widoczny brak wdzięczności . 

Jak mi wiadomo nikt z nas -działających na rzecz likwidacji pomnika chwały Armii Czerwonej- nie wszedł w skład Komitetu budowy pomnika Marszałka, choć niektórzy są rozpoznawalni, a przy tym noszą maciejówki.

Wielu z nas było ‚grillowanych’ latami przez nowosądeckie, a także krakowskie sądy, a grillowanie bynajmniej się nie skończyło [ https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/06/12/proces-o-rzekome-zastosowanie-broni-jadrowej/ ] i kolejne sesje wyznaczone są na 4-5 października w nowym już gmachu nowosądeckich sądów.

Zainteresowanie społeczności Nowego Sącza – znikome, a na niektórych sesjach – żadne, podobnie jak było z pomnikiem chwały Armii Czerwonej.

Gdyby nowosądeckie media, a w szczególności Społeczny Komitet Budowy Pomnika Józefa Piłsudskiego chciały poznać ‚prehistoryczne’ i nadal aktualne uwarunkowania społeczne budowy pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego to sporo materiału ( dziesiątki godzin nagrań wideo/audio, setki zdjęć ) można znaleźć m. in. w moich fotoreportażach np. https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/09/28/zapis-filmowy-manifestacji-patriotycznej-pod-pomnikiem-hanby-iii-rp-w-nowym-saczu/: Errata do przedmiotu debaty Krakowskiej Loży Historii Współczesnej IPN dotyczącej pomników wdzięczności Armii Czerwonej za zniewolenie Polski https://blogjw.wordpress.com/2015/12/18/3100/ ; https://wkrakowie2017.wordpress.com/tag/pomnik-armii-czerwonej/

i liczne tam linki , także w komentarzach.