Przykazania habilitacyjne, czyli jak utrzymać spadek poziomu nauki w Polsce, za pomocą utrzymania habilitacji

drabina akademicka

Przykazania habilitacyjne, czyli jak utrzymać spadek poziomu nauki w Polsce,

za pomocą utrzymania habilitacji

z cyklu: 10 przykazań establishmentu akademickiego

pod lupą dysydenta akademickiego

W apelu o zmiany w planie reformy nauki ministra Gowina 145 polskich naukowców (krajowych, na ogół humanistycznych i społecznych) sformułowało 10 poprawek do ustawy absolutnie koniecznych, aby uczynić ‚Konstytucję dla nauki’ aktem prawnym możliwym do przyjęcia. https://blogjw.wordpress.com/2018/02/26/10-przykazan-establishmentu-akademickiego-pod-lupa-dysydenta-akademickiego/

Znamienne jest, że aż cztery z tych absolutnie koniecznych poprawek [zdaniem apelowników], rzec by można przykazań, których przestrzeganie będzie konieczne do zbawienia nauki w Polsce od ostatecznej zagłady, dotyczy tzw. habilitacji. Jest to u nas drugi -po doktoracie stopnień naukowy – nadal w Polsce niezbędny do uzyskania statusu członka nadzwyczajnej kasty akademickiej – rekrutującej/oceniającej/ awansującej ludzi nauki i co najważniejsze samo się kontrolującej.

A jakie są ‚przykazania’ habilitacyjne apelowników ?

Po czwarte, stanowczo sprzeciwiamy się faktycznemu zniesieniu habilitacji poprzez uchylenie obowiązku jej uzyskania.

Po piąte, niezbędna pozostaje rezygnacja z projektu udzielania habilitacji na podstawie grantu europejskiego.

Po siódme, niezbędne jest przywrócenie kolokwium habilitacyjnego, przynajmniej w naukach humanistycznych i społecznych.

Po dziewiąte, konieczne jest utrzymanie a zarazem zreformowanie Centralnej Komisji jako organu działającego w postępowaniach habilitacyjnych i przewodach profesorskich, gdyż tylko dzięki temu organowi można utrzymać rzetelność doboru recenzentów.

Apelownicy jakby nie brali pod uwagę , że wzrost ilości habilitowanych w ostatnich latach skorelowany pozytywnie ze spadkiem poziomu nauki i edukacji wyższej wskazuje kto za to odpowiada. Jesteśmy potęgą habilitacyjną i zarazem mizerią naukową.

A wielu obrońców habilitacji argumentuje, że ona trzyma poziom, więc trzeba ją utrzymać. Skoro mamy spadek poziomu nauki mimo ekspansji habilitacji, to chyba ona trzyma spadek poziomu, a nie o to winno chodzić rzeczywiście zatroskanym o los nauki w Polsce .

Habilitacja w świecie nauki jest już prawie nieznana, pozostała głównie w krajach bloku sowieckiego, stąd przez lata w III RP polscy naukowcy rozwijali turystykę habilitacyjną na trasach do krajów kompatybilnych z naszym systemem.

Posiadacze habilitacji (nie tylko pochodzących z turystyki) nie tylko bronili się i bronią się nadal przed przybyciem nieproszonych gości z polskiej diaspory akademickiej , którzy bez habilitacji zresztą nic by u nas nie znaczyli.

I teraz spora grupa -także mających status patriotów -walczy heroicznie o to aby było tak jak było !

Ten apel i te przykazania habilitacyjne w nim zawarte to jest też powtórka z historii. Kilkanaście lat temu też toczyła się dyskusja nad habilitacją i w końcu ją utrzymano aby ta trzymała poziom ! Z tym, że argumentowano: trzeba ją znieść, ale jeszcze nie teraz, trzeba się przygotować, może za 10 lat.

Warunek był jednak zasadniczy – musimy nauczyć się organizować konkursy. Jak się nauczymy to habilitacja nie będzie potrzebna. Minęło lat kilkanaście i polscy akademicy- zresztą habilitowani wzdłuż, wszerz i w poprzek – jakoś nie zdołali się nauczyć organizować konkursy stąd nadal są one ustawiane i to często na gorszych, ale swoich i nadal trzeba zachować habilitację aby ta trzymała poziom, choć jak widać go nie trzyma !

Drugi argument jaki wysuwano to plaga doktoratów na niskim poziomie, co było i jest faktem. Ale nie podkreślono, że tylko habilitowani mogli prowadzić doktoraty. Doktorzy nie byli zrzucani do Polski niczym amerykańska stonka w czasach zimnej wojny, tylko byli prowadzeni i zatwierdzani przez habilitowanych ! – więc odpowiedzialnych za ich poziom – za zatwierdzanie ich poziomu !

Plaga stonki – rzekomo z winy imperialistów amerykańskich – została opanowana, ale plaga kiepskich doktoratów a także plaga plagiatów ( także doktorskich, także habilitacyjnych] nadal trwa.

Widać, że habilitowani nie nauczyli się nie tylko organizowania konkursów, ale także prowadzenia i oceniania doktoratów i nie zdołali zapanować nad swoją i swoich podopiecznych nieuczciwością !

Jak Jaś nie zdoła się czegoś nauczyć w szkole – i to w ciągu krótkiego czasu – to dostaje dwóję, a czasem nie przechodzi do następnej klasy. Jak habilitowany Jan nie jest w stanie nauczyć się – i to przez długi czas – tak prostej rzeczy jak robienie konkursów, a nawet podpisywania się imieniem i nazwiskiem pod swoimi opiniami, których nie potrafi nawet uzasadnić, to dożywotnio ma zapewnione robotę akademicką i to na na stanowiskach decyzyjnych !

Bo taki jest ten polski system akademicki o utrzymanie którego tak zażarcie walczą jego beneficjenci, nie podając swoich, czy innych opracowań na temat podobno zbawiennej dla nauki roli habilitacji i nie racząc nawet tego objaśnić takim wątpiącym jak ja.

Teologiem nie jestem, ale wiem, że istnieje wiele dzieł/traktatów objaśniających 10 przykazań (razem i każdego z osobna) niezbędnych dla zbawienia człowieka.

Apelownicy formułują swoiste przykazania habilitacyjne – ich zdaniem niezbędne dla zbawienia nauki w Polsce, ale nie powołują się ani na jedno dzieło – choćby nawet habilitacyjne- traktujące o znaczeniu habilitacji w systemie nauki. Nie tłumaczą także jak to jest, że nagrody Nobla ( i nie tylko) otrzymują głównie „wieczni doktorzy”, a dożywotni habilitowani – nader rzadko.

Ja etatowcem nie jestem, wynagradzany za pracę nie jestem ( pracuję, ale nie jestem zatrudniony, a to się u nas nie liczy !) a wiele tomików na tematy akademickie, systemu tytularnego w Polsce napisałem i nawet je ujawniam publicznie do krytycznej analizy przez etatowych i utytułowanych akademików, ale nie mogę się doczekać merytorycznych opinii na ten temat.

Na podstawie mojej wiedzy ( nie mam wątpliwości, że skromnej, ale apelownicy nie chcą mi jej poszerzyć – więc to chyba ich wina !) mniemam, że habilitacja w polskim ‚tytularnym’ systemie akademickim jest szkodliwa:

  1. Była już w II RP, ale przy instalacji systemu komunistycznego w Polsce Włodzimierz Sokorski -komunistyczny politruk wojenny, kiedy front wojenny się skończył został skierowany na front akademicki i zapowiadał, że teraz będzie zarządzanie przez scentralizowaną habilitację i tak było przez lata komunizmu i tak pozostało po medialnym obaleniu komunizmu. Habilitacja była ( i jest) znakomitym narzędziem dyscyplinowania akademików. Niewygodni dla komunistów/karierowiczów/dla systemu komunistycznego mieli mierne szanse na habilitację i tak mimo zmian pozostało.

  2. Dzięki turystyce habilitacyjnej do krajów kompatybilnych systemowo Polacy zdobyli wiele habilitacji, choć ich wykazu nie podają bazy ludzi nauki i nie wiadomo co istotnego wniosły do nauki [ dla przypomnienia polski system tytularny oparty na habilitacji był kompatybilny także w III RP z takimi potentatami naukowymi jak Ukraina, Białoruś, Mołdawia, Słowacja, Mongolia, Korea Północna, Libia, Kuba itd. …https://wobjw.wordpress.com/2010/01/03/prof-dr-hab-dozywotni/ )

  3. Z powodu braku habilitacji, mimo dużego potencjału intelektualnego, nieraz znacznie większego od zatrudnionych na etatach akademickich w Polsce, nie wracali przez lata polscy naukowcy z dobrych ośrodków naukowych. W końcu nawet profesor z Harvardu czy z Oxfordu mógłby być u nas zatrudniony co najwyżej na słabo płatnym etacie adiunkta, bez możliwości prowadzenia zespołów badawczych, gdy słabi hab/prof mogli i mogą to robić dożywotnio. Konieczność zrobienia habilitacji w warunkach systematycznej organizacji niepowodzenia zawodowego przez już utytułowanych ( nieraz utytłanych) skłaniała i skłania młodych aktywnych ludzi, pasjonatów do opuszczania systemu akademickiego, a nawet Polski

  4. ‚habilitantów’ niewygodnych dla establishmentu akademickiego, dla akademickiej pajęczyny załatwia się nieraz poza-merytorycznie [ https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-roberta-koscielnego/;https://blogjw.wordpress.com/2013/02/25/nieustajace-strapienie-problemami-dr-marka-migalskiego/; https://nfaetyka.wordpress.com/2015/07/14/gang-wyzszej-inteligencji/] ‚na telefon’ czy ‚e-maila’.

To tylko dla przykładu 4 kwestie. Resztę mogę przedstawić w obszernej dysertacji, o ile dostanę taką możliwość od decydentów, czy apelowników.

Sam wszystkiego za nich nie będę robić – tak jak kiedyś robiłem za habilitowanych – tym bardziej, że i tak robię nadal wiele, a oni – ani me, ani be, ani kukuryku !

Reklamy

Komentarze 2

  1. Wieczorku, Ty najpierw zrob te habilitacje – bedziesz wiarygodniejszym gojem krytykujacym. A tak to wygladasz na kolejna ofiare wlasnego imposybilizmu

  2. Polska powinna byc wpierw otwarta podobnie jak po 1918 na zagranice szczegolnia na osoby Polskiego pochodzenia w USA ktore skonczyly uczelnie jak Harvard czy Princeton lecz rzad USA utrudnia im osiedlenie i prace w USA po skonceniu studiow i wizy f1b. Nalezy zatrudniac na uczelniach jedynie absolwentow najlepszych uczelni na swiecie. NIekoniecznie Polakow. Tacy tez istnieja. Stosunek aplikantow na stanowisko Assistant Professor do miejsc w USA jak to latwo oszacowac z ilosci Graduate Students do faculty jest 300:1. i napewno znajda sie tacy ktorzy chca pracowac w gorszym kraju i za mniejsze pieniadze. I tak po uczelni USA sa lepsi. Tysiace osob Polskiego pochodzenia studiuje na lepszych uczelniach zagranicznych i podobnie jak po uzyskaniu Nieipodleglosci to one wpierw powinny byc zatrudniane na Polskich uniwersytetach nawet jesli nie mowia po Polsku. Polska to nie Niemcy i jezyk nauki nie ma znaczenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: