‚Blokady wojenne’ cz. 2 – czas wojny jaruzelsko-polskiej i pokojowej transformacji

Refleksje o metodach zakładania blokad akademickich

w czasie wojny i pokoju

cz. 2 czas wojny jaruzelsko-polskiej i pokojowej transformacji

Wojna putinowska ma wsparcie części środowiska akademickiego Rosji, tak jak wojna jaruzelsko-polska, mimo oporu na uczelniach, miała wsparcie części środowiska akademickiego, nawet spoza przewodniej siły narodu.

Ciekawe może być porównanie postawy świata akademickiego wobec wojny Jaruzelskiego z narodem polskim sprzed dziesiątków już lat, wojny bez porównania łagodniejszej niż ta Putina z narodem ukraińskim, ale mającej ogromnie negatywny wpływ także na domenę akademicką, o czym na ogół nie chce się mówić, ani pisać, ani badać należycie.

Wojna jaruzelsko-polska to była wojna o utrzymanie zniewolenia komunistycznego, w istocie rzeczy sowieckiego, nad narodem polskim, gdy wojna putinowska, to wojna o zniewolenie narodu ukraińskiego uważanego przez Rosjan za naród bratni/jeden ze szczepów narodu rosyjskiego.

Wojna putinowska ma wsparcie części środowiska akademickiego Rosji mimo pewnego oporu części akademików i studentów, tak jak wojna jaruzelsko-polska, mimo oporu na uczelniach, tak studentów, jak i pracowników, miała wsparcie części środowiska akademickiego, nie tylko tego związanego formalnie z przewodnią siłą narodu.

Wobec akademickich instytucji rosyjskich, a także wobec rosyjskich akademików popierających Putina, stosowane są rozmaite restrykcje, niewątpliwie dotkliwe dla rosyjskiej domeny akademickiej.  Odizolowanie od zewnętrznego świata dla rosyjskiej domeny akademickiej oznacza degradację. Protestujący przeciwko wojnie mogą jednak liczyć na wsparcie ze strony międzynarodowego środowiska akademickiego, podobnie jak naukowcy i studenci ukraińscy.

Podczas wojny jaruzelsko-polskiej akademicy popierający reżim Jaruzelskiego mogli liczyć na ułatwienia w karierze, swobodę wyjazdów zagranicznych, obejmowanie stanowisk decydenckich, gdy opozycyjnie nastawieni byli nieraz internowani, aresztowani, blokowani całkowicie lub przynajmniej okresowo w wyjazdach zagranicznych, szczególnie na długotrwałe wyjazdy do uczelni zachodnich. Dla opozycji, czy po prostu niewygodnych dla przewodniej siły narodu, stanowiska decydenckie nie były dostępne; byli marginalizowani, izolowani, poddawani szykanom, mobbingowi…  Przeprowadzano polityczne weryfikacje kadr akademickich po wprowadzeniu stanu wojennego, jak i kolejną, lepiej przygotowaną, także pod kątem prawnym, przed transformacją ustrojową. Pozwoliło to na wyeliminowanie z systemu akademickiego wielu wrogów przewodniej siły narodu i nierokujących nadziei na wychowywanie młodzieży w duchu socjalistycznym.

Negatywna propaganda na odcinku akademickim wobec wrogów systemu, przypomina propagandę putinowską wobec broniących swojej wolności Ukraińców. Z prawdą to nie miało nic wspólnego, ale przyzwolenie na haniebne poczynania było.

Blokowanie niewygodnych w domenie akademickiej rozciągało się także na czas pokojowej transformacji, gdyż partyjni beneficjenci przemian nadal pozostawali na stanowiskach decydenckich. Wielu z przyczyn pozamerytorycznych nie wróciło na uczelnie po wyeliminowaniu z naruszeniem cywilizowanego prawa. Nadal, mimo rozwiązania PZPR i SB, niewygodnym, stanowiącym zagrożenie dla nomenklatury blokowano wyjazdy naukowe, nawet krajowe i to czasem bardziej skutecznie niż w okresie wojennym. Ograniczano/uniemożliwiano dostęp do aparatury badawczej, do komputerów, zmuszając do realizacji dostaw obowiązkowych płodów intelektualnych.

Zjawisko konieczności prowadzenia akademickiej działalności konspiracyjnej po transformacji ustrojowej zupełnie nie jest znane badaczom historii najnowszej i zarazem opinii publicznej.

Czy nie jest marnotrawstwem potencjału intelektualnego zakładanie blokady na naukowców, aby czasem czegoś w nauce nie zrobili, aby czegoś nie nauczyli młodych?  Skoro ktoś miał setki wykładów rocznie i wiele wystąpień publicznych, nawet w czasach jaruzelskich, a w czasach „wolnej” Polski, po transformacji – żadnego to powinno być uważane za skandal. A nie jest. Co więcej, nieraz mamy do czynienia z oczywistym bojkotem, niewygodnych dla beneficjentów transformacji i to bez potrzeby ogłaszania i bez „dziur” w bojkocie (jak to jest w przypadku bojkotu Rosji). Takich się nie zaprasza na spotkania, choćby napisali nie wiem ile książek, artykułów, nie podejmuje się merytorycznych dyskusji, na ogół nie cytuje (choć nieraz plagiatuje) tak, aby przemilczeć całkowicie i głosić wszem i wobec, że nie ma nikogo, aby coś napisał, powiedział, podyskutował ….

Tak się dzieje nie tylko na podwórku akademickim, ale i społecznym [pozaakademickim], bo taka antykultura [cancel culture] przenika do życia społecznego.    

Skutek tych patologii uwarunkowanych systemowo i psychologicznie [uciszanie mądrzejszych, a przynajmniej za takich uważanych, żeby to, co mówią, nie uraziło głupców] jest oczywisty – kryzys systemu nauki, brak elit, mimo ilościowego wzrostu pracowników nauki, a przede wszystkim uczelni z nazwy wyższych.

Zamiary poznania mechanizmów kształtowania kadr akademickich są objęte cenzurą prewencyjną. Mój postulat opracowania Czarnej księgi komunizmu w nauce i edukacji nie został podjęty. Co więcej, z zakłamanej historii najnowszej uczelni skasowano „komunizm” a także „stan wojenny”, jak i przewodnią siłę narodu (PZPR). O politycznych weryfikacjach kadr akademickich (niemal) nikt nie słyszał. Konkursy ustawiane na swoich znakomicie blokowały powroty do systemu akademickiego wyeliminowanych podczas weryfikacji, a także pracujących na uczelniach zagranicznych. O zniszczeniach infrastruktury badawczej, warsztatów pracy, bibliotek, likwidacji szkól naukowych nikt nie pisze/mówi. Skoro stanu wojennego nie było (tak wynika z historii uczelni) to i strat wojennych nie było, tak ludzkich, jak i materialnych – nieprawdaż?  Jeśli są prowadzone badania krzywd w okresie PRL, to są one ograniczone do akademickich beneficjentów, a losem ofiar nikt się nie interesuje i ich nie ujawnia. Rezultat takich „badań” i jest oczywisty – ofiar politycznych nie było.

Wykazuje się dziesiątki funkcjonariuszy SB i ich tajnych współpracowników, ochraniających (w żargonie esbeckim) tak obiekty akademickie, jak i kadry, ale podobno skutek takiej „ochrony” był taki, że podobno ofiar nie było (sic!). Trudno o lepsze uznanie dla ich ochroniarskiej pracy i trudno się dziwić, że tacy nadal pracują w systemie i nadal pociągają za akademickie sznurki. Ujawnianie prawdy nie wchodzi w rachubę.

Nie ujawnia się także jawnych współpracowników systemu zła (członków PZPR) i ich metod przewodzenia także w domenie akademickiej.

Konieczne są badania porównawcze nad skutkami blokad akademickich w warunkach wojny i pokoju (III RP) i zastosowania rzetelnej wiedzy w reformowaniu domeny akademickiej, mającej ogromny wpływ na funkcjonowanie państwa w XXI wieku.

Pewną wiedzę na ten temat mieli młodzi ludzie z okresu wojny jaruzelsko-polskiej, przestrzegający decydentów akademickich, że stosowane przez nich metody nie wprowadzą godnie nauki w XXI wiek.  Ale dla decydentów ta przestroga była zbyt niewygodna, aby ją wprowadzić w życie. Wkroczyli wraz z wyselekcjonowanymi przez nich kadrami w wiek XXI, pozostawiając godność i prawdę za progiem.

Chyba doszło do jakiegoś zbliżenia/przenikania się cywilizacyjnego, stąd cywilizacja łacińska w czystej postaci jest zagrożona. Czasy wojenne te zagrożenia uwidaczniają.

Tekst opublikowany na portalu ABC Niepodległość – https://abcniepodleglosc.pl/

czytaj także : Refleksje o metodach zakładania blokad akademickich w czasie wojny i pokoju cz. 1

Blog akademickiego nonkonformisty – Józefa Wieczorka (wordpress.com)

Refleksje o metodach zakładania blokad akademickich w czasie wojny i pokoju cz. 1

Refleksje o metodach zakładania blokad akademickich

w czasie wojny i pokoju cz. 1

Zbrodnicza agresja putinowskiej Rosji na Ukrainę spowodowała reakcję państw Zachodu, w tym rzecz jasna Polski. Takich reakcji Putin się chyba nie spodziewał, choć nie zawsze są tak skuteczne, jak można było oczekiwać. Bojkotowanie banków, ale z wyjątkiem tych służących do robienia interesów, bojkotowanie produktów rosyjskich, ale z wyjątkiem potrzebnej ropy i gazu, co dostarcza Rosji miliardy potrzebne na prowadzenie wojny, trudno witać z uznaniem. Tym niemniej bojkot jest dotkliwy.

Również świat akademicki nie pozostaje obojętny na agresję i organizacje międzynarodowe zrywają współpracę z organizacjami rosyjskimi i wspólne programy badawcze, bojkotują sympozja/konferencje naukowe planowane na terytorium Rosji i rosyjskich  naukowców na terytoriach poza-rosyjskich. Nawet domagają się dla zwolenników Putina blokady publikowania w periodykach naukowych. Jednym słowem –  wykluczenie/skasowanie z przestrzeni akademickiej.   No może z wyjątkiem tych naukowców, którzy przeciwstawiają się polityce Putina i mogą liczyć na wsparcie Zachodu.  Tacy też znajdują się jeszcze na terytorium Putina, choć grożą im za to represje.  Należy podkreślić silny protest antywojenny kilku tysięcy naukowców rosyjskich i to renomowanych, także członków rosyjskiej akademii nauk, co budzi uznanie. Represje za protesty spadły już na studentów  akademii medycznych, którym się zarzuca działania niegodne tego zawodu.

Natomiast Unia Rektorów Uczelni Rosyjskich [700  uczelni] poparła agresję Putina, powołując się na swój patriotyzm i obowiązki wobec ojczyzny oraz  konieczność należytego oddziaływania wychowawczego, co przypomina reakcje świata akademickiego z czasów stalinowskich,  a nawet późniejszych, co jest znane także z naszego polskiego podwórka chociażby z czasów wojny jaruzelsko-polskiej.

Polskie uczelnie i instytucje naukowe są solidarne z organizacjami międzynarodowymi i potępiają agresję, zrywają współpracę z partnerami rosyjskimi, choć nie ma danych o zrywaniu z pozostałościami komunistycznymi w polskiej domenie akademickiej – tak systemowymi, jak i reliktami komunizmu w przestrzeni akademickiej.

Jednocześnie – tak organizacje i instytucje zagraniczne, jak i polskie – oferują wsparcie dla ukraińskich studentów i pracowników nauki. Polskie uczelnie zapewniają kontynuację studiów, niektóre także w języku ukraińskim (przynajmniej na pierwszych latach) oraz kontynuację pracy dla naukowców bez obowiązujących u nas konkursów.  W tzw. specustawie   o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa [USTAWA z dnia 12 marca 2022 r.] czytamy [https://orka.sejm.gov.pl/proc9.nsf/ustawy/2069_u.htm]

Art. 46. Obywatel polski, który przybył na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej bezpośrednio z terytorium Ukrainy w okresie od dnia 24 lutego 2022 r. do dnia określonego w przepisach wydanych na podstawie art. 2 ust. 4, albo obywatel Ukrainy, którego pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest uznawany za legalny na podstawie art. 2 ust. 1, który oświadczy, że w dniu 24 lutego 2022 r. pracował jako nauczyciel akademicki w uczelni działającej na terytorium Ukrainy oraz posiada wymagany tytuł zawodowy, stopień naukowy, stopień w zakresie sztuki lub tytuł profesora i odpowiednie kwalifikacje do zajmowania danego stanowiska, może zostać zatrudniony w uczelni jako nauczyciel akademicki bez przeprowadzenia konkursu, o którym mowa w art. 119 ust. 1 ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.

Art. 47. Obywatel polski, który przybył na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej bezpośrednio z terytorium Ukrainy w okresie od dnia 24 lutego 2022 r. do dnia określonego w przepisach wydanych na podstawie art. 2 ust. 4, albo obywatel Ukrainy, którego pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest uznawany za legalny na podstawie art. 2 ust. 1, który oświadczy, że w dniu 24 lutego 2022 r. pracował w charakterze pracownika naukowego na terytorium Ukrainy oraz ma odpowiedni tytuł zawodowy, stopień naukowy, stopień w zakresie sztuki lub tytuł profesora i odpowiednie kwalifikacje do zajmowania danego stanowiska, może zostać zatrudniony w jednostkach naukowych oraz innych jednostkach organizacyjnych Polskiej Akademii Nauk bez przeprowadzenia konkursu, o którym mowa w art. 91 ust. 5 ustawy z dnia 30 kwietnia 2010 r. o Polskiej Akademii Nauk (Dz. U. z 2020 r. poz. 1796).

Art. 48. Obywatel polski, który przybył na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej bezpośrednio z terytorium Ukrainy w okresie od dnia 24 lutego 2022 r. do dnia określonego w przepisach wydanych na podstawie art. 2 ust. 4, albo obywatel Ukrainy, którego pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest uznawany za legalny na podstawie art. 2 ust. 1, który oświadczy, że w dniu 24 lutego 2022 r. pracował w charakterze pracownika naukowego na terytorium Ukrainy oraz ma odpowiedni tytuł zawodowy, stopień naukowy, stopień w zakresie sztuki lub tytuł profesora i odpowiednie kwalifikacje do zajmowania danego stanowiska, może zostać zatrudniony w instytucie bez przeprowadzenia konkursu, o którym mowa w art. 43 ust. 6 ustawy z dnia 30 kwietnia 2010 r. o instytutach badawczych (Dz. U. z 2022 r. poz. 498).

Art. 49. Obywatel polski, który przybył na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej bezpośrednio z terytorium Ukrainy w okresie od dnia 24 lutego 2022 r. do dnia określonego w przepisach wydanych na podstawie art. 2 ust. 4, albo obywatel Ukrainy, którego pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest uznawany za legalny na podstawie art. 2 ust. 1, który oświadczy, że w dniu 24 lutego 2022 r. spełniał wymogi kwalifikacyjne określone w przepisach wydanych na podstawie art. 48 ust. 2 ustawy z dnia 21 lutego 2019 r. o Sieci Badawczej Łukasiewicz (Dz. U. z 2020 r. poz. 2098) do zajmowania stanowisk, na których są zatrudniani pracownicy pionu badawczego Centrum Łukasiewicz i instytutów działających w ramach Sieci Badawczej Łukasiewicz, może zostać zatrudniony w Centrum Łukasiewicz lub instytucie działającym w ramach Sieci Badawczej Łukasiewicz na stanowisku, o którym mowa w art. 48 ust. 1 pkt 1 tej ustawy, bez przeprowadzenia konkursu, o którym mowa w art. 50 ust. 1 tej ustawy.

Takie zapisy, jakkolwiek uzasadnione wyjątkową wojenną sytuacją, chyba prowadzą do dyskryminacji w zatrudnianiu obywateli polskich pracujących na terenie Polski, zobligowanych do stawania w konkursach przy zatrudnianiu  i może być źródłem konfliktów, które należałoby likwidować a nie generować.

Niestety warto podkreślić, że zapisy w ustawach  akademickich o zatrudnianiu pracowników w polskim systemie akademickim na drodze konkursów same w sobie są co najmniej nieprecyzyjne, a nawet wprowadzają w błąd. Mowa jest bowiem o konkursach, gdy od lat w praktyce, w obyczajach akademickich są to w istocie rzeczy nader często pseudokonkursy, ustawiane na konkretnego, wcześniej wytypowanego kandydata i z warunkami konkursowymi skrojonymi na jego możliwości. O zakazie stosowania takich praktyk w ustawach nie ma mowy. Obligowanie kandydatów na pracowników akademickich do stawania w takich konkursach samo w sobie stanowi naruszanie praw – rzekomo równych wobec prawa – obywateli.

Trzeba mieć na uwadze, że jeśli konkurs akademicki jest np. ustawiony na żonę profesora, to nikt inny nie ma żadnych szans, aby wygrać taki konkurs, bo będzie gorzej spełniać warunki konkursu, szczególnie wtedy, gdy ma większe osiągnięcia naukowe czy edukacyjne [nie jest to uwaga abstrakcyjna, lecz udokumentowana!]. Ustawiania konkursów na ogół się u nas nie ściga prokuratorsko, ustawiaczy nie sadza się na ławach sądowych, lecz na wysokich stanowiskach akademickich. Należytych informacji o przebiegu konkursów się nie ujawnia.

Inaczej jest np. we Włoszech, gdzie takie poczynania ścigane są prawnie w ramach operacji Universita bandita”  a u nas ta w gruncie rzeczy działalność przestępcza, prowadząca do degradacji nauki, jest traktowana jako standard ! Rektorzy/dziekani odpowiedzialni za przeprowadzanie konkursów przed laty obiecywali, że muszą się nauczyć organizować rzetelne konkursy, aby zapewnić jakość pracowników i nauki, ale mimo upływu wielu już lat tej rzetelności/uczciwości się nie nauczyli i żadnych konsekwencji za brak rozwoju zawodowego/ludzkiego nie ponieśli.

Skoro można było uchwalić specustawę prowadzącą do zniesienia konieczności konkursów dla obywateli ukraińskich i polskich pracujących na Ukrainie, to jakie są przeszkody, aby znieść taką konieczność także dla obywateli polskich pracujących w Polsce? Czy nie ma takiej konieczności w sytuacji pogłębiającego się kryzysu nauki i edukacji w Polsce?

Polskie społeczeństwo zachowuje się wspaniale wobec kryzysu wojennego, wykazuje ogromną empatię wobec dotkniętych barbarzyńską wojną, ale ustawowe dyskryminowanie w Polsce obywateli polskich wobec ukraińskich może empatię zmniejszyć, a nawet prowadzić do szkodliwych – także dla domeny akademickiej – konfliktów.

Tekst opublikowany na portalu ABC NIEPODLEGŁOŚĆ

Kiedy poznamy straty wojenne wojny jaruzelsko – polskiej ?

na wojnie japońskiej.PNG

[tak było na wojnie rosyjsko-japońskiej – http://panoptykon-appendix.blogspot.com/2014/12/wojna-rosyjsko-japonska-opieka-nad.html]

http://www.formacjasgo.pl/portfolio-view/tccc-podstawowe-pojecia-i-procedury/  

Kiedy poznamy straty wojenne wojny jaruzelsko – polskiej ?

Wojna Jaruzelskiego z narodem polskim [http://lubimyczytac.pl/ksiazka/24471/wojna-polsko-jaruzelska ]jest faktem udokumentowanym m. in. dekretem o wprowadzeniu stanu wojennego i trwała nawet po formalnym zniesieniu stanu wojennego, kiedy zaostrzano prawo, które zastępowało w życiu opozycyjnych Polaków czołgi i transportery opancerzone.

Co prawda nie wszyscy historycy – beneficjenci tej wojny – są w stanie zidentyfikować ten stan, a może uznają go za nic nie znaczące wydarzenie, aby cokolwiek o nim pisać w historii (patrz słynne dzieło historyków jagiellońskich – Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego –https://blogjw.wordpress.com/tag/dzieje-uniwersytetu-jagiellonskiego/), ale jednak wojna taka była i jej konsekwencje trwają do dziś, a nawet wielu kombatantów tej wojny jest odznaczanych za swe działania. Były też ofiary śmiertelne tej wojny wyliczane kiedyś przed willą Jaruzelskiego w noc z 12/13 grudnia i nie tylko tam. [https://blogjw.wordpress.com/2010/12/13/noc-13-grudnia-2010-r-pod-willa-jaruzelskiego-w-warszawie/]

Prawo wprowadzone w tamtym okresie obowiązuje nieraz do dnia dzisiejszego, czasem z modyfikacjami, ale nie do końca ( słynne prawo prasowe z r. 1984 –http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024 – gdzie w jednym paragrafie jest mowa o zgodności z Konstytucją PRL, a w drugim o zgodności Konstytucją RP i Trybunałowi Konstytucyjnemu to nie przeszkadza ?!) czy prawo z r. 1983 stojące ponad Konstytucją III RP ! [http://www.nfa.pl/articles.php?id=37] (brak dostępu do postępowań dyscyplinarnych podczas tej wojny-https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/), czyli rzec można – front akademicki do tej pory nie został przełamany, mimo formalnego zakończenia wojny rozejmem (?) między stroną komunistyczną i wytypowaną przez nią stroną solidarnościową (czyli z solidarnymi wobec członków komunistycznej władzy, a nie z członkami „Solidarności”).

Czy w historii wojen miał miejsce podobny przypadek ?

Wszechstronnego opracowania strat poniesionych przez Polskę i Polaków w tej wojnie do tej pory nie ma, a z pewnością nie ma detalicznego opracowania takich strat poniesionych przez polskie elity w ramach czystek prowadzonych w strukturach akademickich, szczególnie na uczelniach.

Nie ma inwentaryzacji strat poniesionych w wyniku represji/restrykcji/niszczenia substancji akademickiej chroniącej się w refugiach poza uczelnianych, czy metodą stepping stone przemieszczającą się poza granice kraju ogarniętego wojną wyniszczającą potencjał intelektualny Polski.

Szacuje się, że w latach 80. Polskę opuściło łącznie około miliona ludzi, w dużej części młodych i wykształconych, Więc ‚akademików’ ówczesnych lub przyszłych mogło wśród nich być co najmniej wiele tysięcy ( wtedy w Polsce studiowało kilka % populacji, a ten procent wśród opuszczających Polskę był niewątpliwie większy, wśród moich magistrantów – ok. 20 %) .

W setkach tysięcy można natomiast liczyć tych, którzy w wyniku masowych czystek stracili pracę, zostali zdegradowani lub pozbawieni szansy na awans tylko dlatego, że należeli do „Solidarności”.http://wpolityce.pl/polityka/123624-krotki-bilans-stanu-wojennego-szacuje-sie-ze-w-latach-80-polske-opuscilo-lacznie-okolo-miliona-mlodych-ludzi

Podczas politycznej weryfikacji kadr akademickich po wprowadzeniu stanu wojennego czystka objęła 11 procent nauczycieli akademickich [(Wielka czystkaRzeczpospolita, 13.12.01,ŁUKASZ KAMIŃSKI ANDRZEJ KRAJEWSKI- https://lustronauki.wordpress.com/2008/11/03/wielka-czystka-na-uczelniach/]

Blisko 1500 osób zwolniono z pracy, pozostałym przedłużano umowy warunkowo na czas określony lub, w większości przypadków, przesuwano ze stanowisk naukowo-dydaktycznych na pomocnicze. Jak z rozbrajającą szczerością przyznawano w oficjalnym sprawozdaniu po zakończeniu akcji, służyło to „rozwiązaniu [stosunku pracy] bez konieczności przestrzegania ustawowych okresów zatrudnienia”.

Na podstawie odrębnych decyzji ministerstwa tylko do połowy lipca 1982 roku odwołano 24 rektorów, 51 prorektorów, 22 dziekanów i 30 prodziekanów. Jak zapowiadano w wewnętrznym sprawozdaniu PZPR, „liczby te ulegną zwiększeniu”. W sierpniu i wrześniu dokonano dalszych kilkunastu zmian.”

Ale im bliżej czasów współczesnych tym z poznaniem historii tej wojny gorzej, bo jakoś ta jest bardzo niewygodna dla beneficjentów tej wojny.

O politycznej weryfikacji kadr akademickich roku 1986/87, a więc przed nastaniem tzw. transformacji, wiemy znacznie mniej, mimo że oczyszczano wówczas pole przed transformacją, albo można rzec – rozkładano dywany pod nogi budowniczych III RP.

Podobnie jak w r. 1982 typowano naukowców „negatywnie oddziaływających wychowawczo na studentów” co jasno nawiązywało do czystek na uczelniach prowadzonych w okresie instalacji systemu komunistycznego. System się miał ku końcowi, ale metody oczyszczania systemu wypracowane na początku pozostały do końca.

Dla przykładu – sam rektor Uniwersytetu Adama Mickiewicza – Jacek Fisiak [https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/20/jacek-fisiak-profesor-anglistyki-i-ciemnej-strony-mocy/] ma na sumieniu ponad 80 pracowników naukowych, a po dokonaniu czystki został ministrem edukacji narodowej, więc to czyszczenie widocznie zostało docenione.

Biuletyn Wojenny” – podziemny miesięcznik „S” wyższych uczelni Poznania: „(…) czystka objęła członków S, partyjnych apostatów, którzy po stanie wojennym oddali legitymacje oraz wrogów osobistych (Fisiaka – red.), ale również pewną ilość ludzi neutralnych. Obecność tych ostatnich miała dowieść, iż czystka ma charakter merytoryczny. Argumentem przeciw jest jednak fakt zupełnie przypadkowego doboru ofiar czystki z grupy neutralnej”.

O tej czystce na Uniwersytecie Wrocławskim tak pisze prof. Zlat [https://lustronauki.wordpress.com/tag/mieczyslaw-zlat/ ] „Na następny rok zaplanowano tak zwaną akcję weryfikacyjną kadry akademickiej, pod pozorem oceny dorobku naukowego i aktywności na tym polu. Powstały nawet specjalne komitety, naszpikowane partyjnymi gorliwcami, których głównym celem w gruncie rzeczy była ocena tak zwanej postawy obywatelskiej.

Służyło to zamaskowaniu działań wymierzonych przeciw konkretnym osobom.”

Takie czystki były też na innych uczelniach, ale podobno nie było na UJ , gdzie podobno nie usunięto nikogo, bo chyba SB, wraz z rzeszą TW tak skutecznie ochroniła swój obiekt – UJ , że nikomu włos z głowy nie spadł !? [m.in. https://blogjw.wordpress.com/2012/11/07/no-coz-czlonkiem-lozy-to-ja-nie-jestem/ i tam cytowane w komentarzach]

Tak wynika z prac historyków, którzy opracowali innowacyjną metodologię wdrożoną do badań PRL polegającą na przeprowadzaniu badań nad represjami, ale tylko wśród beneficjentów PRL, którzy rzecz jasna jak to beneficjenci represjonowani nie byli, lecz co najmniej akceptowani, a czasem wyróżniani. [ https://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/ ] Ta spektakularna metodologia przyniosła zamierzony sukces psychologiczny i socjologiczny, a także historyczny, a UJ nadal jest uważany za kuźnię kadr historycznych wzorcową dla innych.

Prorektor Koj, który na UJ nadzorował weryfikacje pod auspicjami PZPR i SB, po czystce został rektorem i to nawet 3-krotnie, mimo że całkiem stracił pamięć [ https://lustronauki.wordpress.com/2009/09/30/aleksander-koj/] a uczelnia straciła (?) wszelkie dane o czystkach i jej ofiarach?! [ https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/. Zatem czystka została przeprowadzona w sposób wzorcowy, co nie na wszystkich uczelniach się udało.

Rzecz jasna na UJ tajni i jawni współpracownicy systemu komunistycznego przeszli czystki i transformacje bezstratnie i mogą tam „pozytywnie” wpływać na młodzież akademicką, natomiast ci, którzy ani tajnymi, ani jawnymi współpracownikami być nie chcieli, negatywnie wpływając na młodzież akademicką, wstępu na tą, jak i inne uczelnie – nie mają, ale rzecz jasna przez nadwornych historyków nie są oni identyfikowani wśród usuniętych z UJ bo takich podobno nie było – choć byli ( i nadal są !).

Żaden z historyków, nawet największego kalibru, nie odważył się poznać najnowszej historii UJ, ani zakwestionować bredników historycznych wydawanych przez swoich kolegów po fachu !

Taki to kaliber akademicki pozostał po czystkach z okresu wojny jaruzelsko-polskiej i do tej pory nie został wycofany z uzbrojenia akademickiego.

Z poznania strat wojny jaruzelsko-polskiej na froncie akademickim jakby zrezygnowali również kombatanci tej wojny. Co najwyżej protestują przeciwko fałszowaniu historii na szczeblach niższych, ale nie zważają na jej fałszowanie na szczeblach dowodzenia i formowania nowych zastępów historyków ( tych co piszą fałszywe podręczniki i wdrażają fałszywą historie do głów na szczeblach niższych) . Skutek takiej strategii łatwy jest do przewidzenia.

Badania IPN w tej materii jakby zamarły, jakkolwiek nigdy nie były intensywne i czasem obarczone grzechami, może dlatego że zbytnie dociekanie prawdy groziło wydaleniem z IPN – np. przypadek Pawła Warota.

Ja co prawda prowadzę od lat serwis Lustracja i weryfikacja naukowców PRL –https://lustronauki.wordpress.com/ nawet dość popularny ( setki wizyt dziennie, nawet jak tygodniami nie dodaje nowych postów), ale na ogół pomijany milczeniem przez etatowych badaczy. Bohaterowie tego lustra grozili mi losem P. Warota, ale mnie wydalić już nie ma z czego. Można jedynie czyścić pamięć, zacierać wszelkie ślady i nikt nie zaprotestuje. Wszyscy są za poznaniem i nauczaniem historii, ale tylko takiej wygodnej dla nich !

Mimo apeli o poznanie strat akademickich wojny polsko-jaruzelskiej nie zanosi się aby kiedykolwiek zostały poznane. https://blogjw.wordpress.com/2017/05/26/wystapienie-do-ministra-jaroslawa-gowina/

Nawet minister nauki, który zauważył zasadnie, że Polska cierpi na brak elit, nie zauważył tej czystki, odnosząc lukę elitarną/intelektualną do wcześniejszych czystek, z których ostatnia rzekomo miała mieć miejsce w r. 1968 !? [https://blogjw.wordpress.com/2017/05/21/moim-marzeniem-jest-poznanie-historii-i-mechanizmow-niszczenia-elit-w-prliii-rp/].

Tym niemniej, mimo braku podstaw do optymizmu, ponawiam pytanie –kiedy poznamy straty wojenne wojny jaruzelsko – polskiej ?

Może jednak znajdzie się ktoś na poziomie, kto na to pytanie odpowie i podejmie działania na rzecz poznania tych strat.

Na froncie, jak są ranni, należy się nimi zaopiekować, ale rannymi na froncie akademickim wojny polsko-jaruzelskiej nikt się zaopiekować nie chce [ inaczej niż na wojnie rosyjsko-japońskiej http://panoptykon-appendix.blogspot.com/2014/12/wojna-rosyjsko-japonska-opieka-nad.html]– wręcz przeciwnie, niektórzy chętnie takich dobijają !

W kraju podobno chrześcijańskim nie należy jednak o tym milczeć !