Akta Prezydenta Johna F. Kennedy’ego na drodze do odtajnienia, a akta Józefa Wieczorka -nie !

Skupieni wokół Zebu

Skupieni w przestrzeni publicznej wokół KO ‚Zebu”

[ b. rektor UJ Franciszek Ziejka – https://lustronauki.wordpress.com/2008/10/08/franciszek-ziejka-rektor-ktory-ma-dowod-na-niewinnosc-w-swoim-rekopisie-znalezionym-w-garazu/ ]

jednego ze strażników tajnych teczek UJ

Akta Prezydenta Johna F. Kennedy’ego na drodze do odtajnienia,

a akta Józefa Wieczorka -nie !

Konstytucja dla nauki” wzmacnia jeszcze bezprawie junty Jaruzelskiego !

Media [https://www.tvp.info/34559786/poznamy-prawde-o-smierci-kennedyego-trump-odtajnia-dokumenty] podają :

Prezydent Donald Trump zgodził się na ujawnienie kolejnej partii odtajnionych dokumentów związanych z zamachem na prezydenta Johna F. Kennedy’ego. Prezydent J.F. Kennedy został zastrzelony 22 listopada 1963 r. w Dallas w stanie Teksas.

Ustawa podpisana  26 października 1992 r. przez prezydenta George’a H. W. Busha przewidywała 25-letni okres objęcia niektórych dokumentów tajemnicą państwową, z prawem urzędującego prezydenta do przedłużenia tego okresu ze względu na żywotne interesy państwa. Prezydent Trump zdecydował się na ich ujawnienie..”

To krok w dobrym kierunku. Mija już ponad 50 lat od śmierci niewygodnego dla wielu prezydenta USA, a zagadka jego śmierci nie została dostatecznie wyjaśniona ze względu na żywotne interesy państwa.

W Polsce mamy także wiele takich tajemnic wagi państwowej, jak np. zagadka zbrodni na ks. Jerzym Popiełuszce, ale mamy także wiele niewyjaśnionych tajemnic mniejszej wagi, niemniej strzeżonych przed ujawnieniem, a może nawet bardziej.

Trudno żebym nie miał w tych sprawach żadnej refleksji, skoro moje papiery dokumentujące sprawę wygnania mnie z Uniwersytetu Jagiellońskiego przed 30 laty, a jak się okazuje po latach – dożywotniego, do tej pory są tajne !

Nie zostałem skazany na śmierć fizyczną (choć niektórzy jej się spodziewali), a tylko akademicką, to jednak dotkliwą dożywotnio i nie tylko dla mnie [https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/ ].

Podstawą utajnienia było ‚prawo’ r. 1983 czasów wojny jaruzelsko-polskiej na podstawie którego prowadzono działania operacyjne mające na celu oczyszczenie uczelni z elementu niewygodnego, nonkonformistycznego, stanowiącego zagrożenie dla socjalistycznej uczelni i wychowania młodzieży akademickiej w duchu podziwu, a przynajmniej akceptacji, dla najlepszego z systemów jaki zaprowadzili u nas okupanci komunistyczni.

Domagając się respektowania elementarnych, uniwersalnych zasad demokratycznych i etycznych w życiu uniwersytetu, protestując przeciwko deprawacji młodzieży akademickiej, domagając się przenoszenia w stan nieszkodliwości akademickich szkodników, często na etatach profesorskich, znalazłem się na ścieżce dyscyplinarnej,  a następnie zostałem wydalony z uniwersytetu podczas Wielkiej Czystki Akademickiej lat 19867/1987.

Nie było to wydalenie dyscyplinarne, bo ścieżka ta prowadziła do decydentów akademickich realizujących politykę partii i nakazy organów bezpieczeństwa.

Droga ta była zatem niebezpieczna i decydenci ochraniani przez silne służby wewnętrzne to niebezpieczeństwo zażegnali.

Zostałem oceniony negatywnie jako osoba nie rokująca nadziei na poprawę, bez podania uzasadnienia merytorycznego.

Kto oceniał ? Do tej pory nie wiadomo, bo komisja weryfikacyjna nie podpisała się imieniem i nazwiskiem,  a rektor tego bezprawnego dokumentu nie wrzucił do kosza, nie wyrzucił komisji na zbity pysk, lecz tak postąpił ze mną, oświadczając, że jestem ofiarą swego nonkonformizmu.

Ja do dnia dzisiejszego uważam się za ofiarę działań tajnej, anonimowej, akademickiej, zorganizowanej grupy przestępczej oraz konformizmu i oportunizmu beneficjentów Wielkiej Czystki Akademickiej, którzy do tej pory nie odtajnili papierów w mojej sprawie wytworzonych  i nic nie zrobili aby tak się stało.

Jak rozumiem utajnienie ich nadal stanowi żywotny interes Uniwersytetu Jagiellońskiego i wzorujących się na swojej Matce Rodzicielce uczelni.

Widocznie te papiery nadal stanowią śmiertelne zagrożenie dla nadzwyczajnej kasty akademickiej a ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego nadal nie ma kompetencji, aby je odtajnić, zbadać, podobnie jak nie mają do tego właściwości, liczni utytułowani, etatowi profesorowie historii, badający tak najnowszą historię, aby czasem jej nie poznać.

Ja uznając się za osobę z właściwościami i kompetencjami zamierzałem te sprawy wyjaśnić, ale moje zapały szybko ostudzono, a żadnego wsparcia ze strony beneficjentów systemu – zasiedlających etaty, obsypywanych tytułami i zaszczytami, orderami, medalami itp – jak nie miałem, tak nie mam.

Nic nie wskazuje na to, że papiery kiedykolwiek zostaną odtajnione i zbadane.

Projekt tzw. „Konstytucji dla nauki” [ http://konstytucjadlanauki.gov.pl/content/uploads/2017/09/projekt-ustawy-prawo-o-szkolnictwie-wyzszym-i-nauce-16092017-v1.pdf ] przewiduje bowiem, że i obecne akademickie sprawy dyscyplinarne mają być utajniane [ Art. 299. Akta postępowania wyjaśniającego i dyscyplinarnego nie stanowią informacji publicznej i nie podlegają udostępnieniu w trybie ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe ] z czego wniosek , że obecne ministerstwo czerpie pełną garścią z doświadczeń i prawa stanu wojennego.

„Konstytucja dla nauki” wzmocni jeszcze bezprawie junty Jaruzelskiego.

Nie bez przyczyny” Konstytucja” spotyka się z aprobatą niemałej części decydentów akademickich. Odetchnęli z ulgą, bo ma być tak – jak było i nadal w systemie będzie panował dobry klimat dla tajnych, anonimowych, akademickich grup przestępczych, a te działające jeszcze w czasach Wielkiej Czystki Akademickiej – nigdy nie zostaną ujawnione.

Takie są żywotne interesy nadzwyczajnej kasty akademickiej, zresztą matki -rodzicielki nadzwyczajnej kasty sędziowskiej, wzorem swojej matki, także utajniającej swoje niecne poczynania.

Żywotnym interesem Polski jest,  aby zerwano ze spuścizną czasów komunistycznych, aby unieważniono haniebne bezprawie tych czasów, aby przeniesiono w stan nieszkodliwości tych,  którzy za tę hańbę odpowiadają i nadal kształtują, zanieczyszczają przestrzeń publiczną i zatruwają życie polskich obywateli, szczególnie tych patriotycznie nastawionych.

 

Reklamy

Potrzebna lustracja lustracji

związek zawodowy

Potrzebna lustracja lustracji

Wraca sprawa lustracji i to przez posła PiS – Jerzego Gosiewskiego [Zakaz pracy w szkole i na uczelni dla byłych esbeków?- http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/968424,lustracja-zakaz-pracy-w-szkole-dla-esbekow.html] , mimo że przed rokiem ze środowiska PiS wychodziły szokujące opinie o dezaktualizacji lustracji i dekomunizacji. [https://lustronauki.wordpress.com/2015/09/21/nie-dla-dezaktualizacji-lustracji-i-dekomunizacji/]. Czyli próba wkroczenia na drogę do dobrej zmiany ? Ale nie do końca.

Gosiewski argumentuje „ Koniecznie powinniśmy bronić młodych przed złymi wzorcami. Wskazane jest, by nie byli szkoleni czy uczeni przez osoby, które w przeszłości służyły złu i które na pewno nigdy nie będą przekazywać prawdy historycznej. Najbardziej niebezpieczne jest to, że byli pracownicy i współpracownicy służb bezpieczeństwa PRL przekazują złe wzorce postępowania – dodaje.”

W rozmowie z autorką tekstu w Gazecie Prawnej mówiłem m. in.” – Dotychczasowe działania lustracyjne nie przyniosły oczekiwanych efektów. Nie udało się oczyścić np. środowiska akademickiego. Nawet jeżeli komuś udowodniono współpracę z SB, to nie wyciągano wobec niego konsekwencji. Były nawet przypadki, że te osoby pełniły funkcję rektora – mówi Józef Wieczorek z Niezależnego Forum Akademickiego. – Lustracja jest potrzebna. Pytanie tylko, jakie tym razem przyniosłaby skutki. W mojej ocenie nie powinno jej się zawężać np. tylko do nauczycieli humanistów. Powinna objąć wszystkich – konkluduje.”

Mówiłem także o lustracji/weryfikacji środowiska akademickiego u schyłku PRL, tej która doprowadziła do Wielkiej Czystki Akademickiej.[https://lustronauki.wordpress.com/tag/wielka-czystka-akademicka/]

Nad tą czystką rozciągnięto zasłonę i nie ma woli, żadnej opcji, aby poznać zakres, przebieg, skutki tej lustracji/weryfikacji kadr akademickich, co prowadzi do oczywistej konsekwencji nieznajomości przyczyn degradacji polskiej kadry akademickiej, polskiej szkoły (nie tylko wyższej) w III RP.

Mówi się o braku oczyszczenia kadr akademickich w III RP, a nie mówi się o oczyszczeniu kadr akademickich u schyłku PRLu ! I o charakterze tego politycznego oczyszczenia, realizowanego pod batutą SB-PZPR przez nomenklaturowe władze uczelni, oczyszczenia z elementu niewygodnego, wrogo, czy choćby krytycznie nastawionego do systemu komunistycznego, z elementu stanowiącego zagrożenie dla przewodniej siły narodu, i dla komunistycznego systemu wychowywania młodzieży akademickiej.

Nie bez przyczyny takich oskarżano o negatywny wpływ na młodzież, o niewłaściwą dla standardów komunistycznych – etykę (szczególnie jeśli protestowali przeciwko deprawacji młodzieży !), o niewłaściwy charakter – szczególnie jeśli mieli charakter niezłomny, zupełnie nieprzydatny do formowania ludzi złomnych, zniewolonych, którzy nie będą się ‚wychylać’.

Szczególne zagrożenie dla systemu stanowili ci, którzy uczyli myślenia krytycznego i nonkonformizmu naukowego. Tych usuwano dożywotnio, bo i dla III RP stanowili i stanowią zagrożenie.

Niestety do tej pory nie bada się strat kadr akademickich poniesionych w wyniku tej lustracji.

Nie ujawnia się składu komisji lustracyjnych/weryfikacyjnych. Nikt nie biadoli nad osłabieniem potencjału intelektualnego i moralnego w wyniku negatywnej lustracji kadr nie wykazujących ochoty ani do tajnej, ani do jawnej współpracy z systemem zła. Czy nie jest to schizofrenia ?

Czy nie jest potrzebna dogłębna lustracja tej bolszewickiej lustracji ?

Jeszcze raz podkreślam –  w wyniku tej lustracji/weryfikacji nie usuwano tych, którzy byli/ współpracowali z tajnymi/jawnymi współpracownikami systemu komunistycznego, tylko tych którzy nie byli/współpracować nie chcieli z budowniczymi systemu komunistycznego i do budowy tego systemu się nie nadawali ! Nie respektowali wartości/etyki na opak tego przestępczego (także dla nauki i edukacji) systemu.

Nie bez przyczyny organizatorzy/beneficjenci tej lustracji wymazują ją i jej ofiary z pamięci, z badań , z historii.

Pojęcie i praktykę lustracji sprowadzono do ujawniania współpracy tajnej ze służbami państwa komunistycznego. W ramach lustracji ujawnia się zatem, choć z oporami, tajnych współpracowników, co jest bardzo ważne, ale nie wystarczające.

Jawni współpracownicy na ogół są utajniani, mimo ze decydowali niemal o wszystkim !

Nie bada się szkód wyrządzonych przez nich nauce i edukacji w Polsce, zarządzanym, czy „ochranianym” obiektom, osobom. Niestety nie ma woli poznania.

Rzekome badania nad pokrzywdzeniem w PRL prowadzi się tylko wśród beneficjentów, którzy z sukcesem przeszli weryfikację, ale nie wśród poszkodowanych, którzy takiej politycznej, pozamerytorycznej weryfikacji – nie przeszli !

Tak naprawdę widać zatem wielką aprobatę, wielkie uznanie dla niemerytorycznych ocen i tajnych metod pracy, tajnych do dnia dzisiejszego komisji lustracyjnych/weryfikacyjnych. Jak ktoś przez taką weryfikację nie przeszedł widocznie się nie nadawał do budowy jedynie słusznego systemu – i jak tu zaprzeczać ?

System akademicki III RP budują ci, którzy te bolszewickie komisje tworzyli i ci którzy przez taką lustrację przeszli oraz przez nich formowani. Skutki – jak widać!

A jakie są wyniki takich badań nad działalności SB wobec uczelni ? Ano czasem takie, że – w rezultacie powszechnej inwigilacji uczelni podobno nikt nie został pokrzywdzony, nikogo nie wyrzucono !

Czyli co ? – „ochrona” uczelni przez aparat SB była taka znakomita? niezwykle pożyteczna ?

No to może likwidacja SB i PZPR spowodowała dopiero spadek poziomu uczelni ?

I takie bzdury są rozpowszechniane i akceptowane ! Nikt z pokrzywdzonymi i prezentującymi odmienne fakty i poglądy – nie chce rozmawiać ! Jak ktoś dostał akademicki „wilczy bilet”, akademickie dożywocie – to widocznie na to zasługiwał!

Jak nie wyrzucono żadnego tajnego, ani jawnego współpracownika systemu komunistycznego – to strat nie było ! ? A ci co nie chcieli być ani jawnymi, ani tajnymi współpracownikami – sami sobie są winni ! ?

Beneficjenci weryfikacji piszą fałszywe historie, w których ani słowa o systemie komunistycznym, czy o stanie wojennym i przeciwko temu nikt nie protestuje – niemal nikt, bo ja protestują i napisałem n-tą ilość tekstów i listów, ale nad nimi zapadła głucha i chyba złowroga cisza. [https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/].

Historykom, także tych z opcji patriotyczno-solidarnościowej, medialnie walczących podobno o poziom nauczania historii, jakby wcale nie przeszkadzało, że w ich instytutach pracują tajni i jawni współpracownicy systemu kłamstwa.

Co więcej nie przeszkadzają im także zafałszowane historie ich uczelni, nawet jak są zalecane do opanowania przez kandydatów na studia. Te fałszywe historii niekoniecznie piszą ci, którzy byli tajnymi czy jawnymi współpracownikami, więc nawet jakby takich współpracowników pousuwano ( co powinno jednak nastąpić), to i tak skutecznie nie obronimy młodych przed złymi wzorcami.

Zło akademickie znacznie wyszło poza zakres współpracy z systemem komunistycznym, bo było i jest opłacalne i wynagradzane, otoczone prestiżem.

Napisałem przed nie tak dawnymi laty Poradnik dla badających czasy PRL-u na odcinku akademickimhttps://blogjw.wordpress.com/2013/02/10/poradnik-dla-badajacych-czasy-prl-u-na-odcinku-akademickim/ ale największe umysły akademickie nie podjęły nawet dyskusji, nie mówiąc o wdrożeniu w życie.

Jakie umysły – takie wdrożenie.

I to jest skutek tej bolszewickiej lustracji. Nie tylko tajni i jawni współpracownicy systemu kłamstwa fałszują historię !