Podpisałem oświadczenie AKO w obliczu antypolskiej kampanii

AKO

Oświadczenie w obliczu antypolskiej kampanii prowadzonej w związku z nowelizacją ustawy o IPN

Członkowie i sympatycy Akademickich Klubów Obywatelskich im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu, Warszawie, Krakowie, Łodzi, Katowicach, Gdańsku, Lublinie i Toruniu – w sytuacji zmasowanej i zakłamanej nagonki ze strony polityków i  mass mediów  wymierzonej w Polskę i Polaków po uchwaleniu przez legalne polskie władze ustawodawcze i podpisaniu przez Prezydenta nowelizacji ustawy o IPN –  wyrażają pełne poparcie dla Rządu, Prezydenta RP oraz Polskiego Parlamentu.

Polska ma niezbywalne prawo do samostanowienia prawa oraz zgodnego z udokumentowanymi faktami historycznymi ukazywania dziejów naszego Państwa i Narodu oraz obrony swojego dobrego imienia. Rozumiemy przy tym prawdę jako zgodność poznania z rzeczywistością i sprzeciwiamy się fałszowaniu historii, narzucaniu niezgodnego z faktami kłamstwa historycznego jakoby Polacy i polskie państwo systemowo współuczestniczyli w Holokauście.

Uważamy, że władze Polski powinny twardo stać na gruncie prawdy i nie ulegać antypolskim środkom przekazu, politykom i ludziom złej woli, którym zależy na eskalacji sztucznego konfliktu.

Popieramy wszelkie działania władz RP, które zmierzają do kształtowania pozytywnego wizerunku Polski w świecie, zgodnie z prawdą historyczną i  wyzwaniami współczesności. Co więcej, uważamy, że władze polskie mają obowiązek kształtowania polskiej polityki historycznej.W dzisiejszej rzeczywistości i w obecnej sytuacji jest to polską racją stanu.

Apelujemy do całej polskiej opinii publicznej, aby w sprawie dobrego imienia Polski wypowiadała się jednym głosem. Ta sfera nie może być przedmiotem sporu politycznego, a zwłaszcza rozgrywanego na forum międzynarodowym.

Reklamy

Niepoprawnie o „Konstytucji dla nauki”

Józef Wieczorek, Robert Kościelny – Niepoprawnie o „Konstytucji dla nauki”

Niepoprawny Magazyn Akademicki [18]

 

Potrzebna szersza „debizantyzacja” systemu

Justynian

[ z wikipedii]

Potrzebna szersza „debizantyzacja” systemu

PAP podaje, że „w kierownictwie klubu PiS i w kierownictwie partii, trwają zaawansowane prace nad projektem ustawy – jak mówią politycy PiS – „debizantyzującym” Trybunał Konstytucyjny.” [http://wpolityce.pl/polityka/303427-koniec-z-przywilejami-dla-sedziow-tk-wedlug-nowego-projektu-nie-beda-otrzymywac-uposazenia-po-przejsciu-w-stan-spoczynku]

Jednym z przejawów debizantyzacji TK ma być pozbawianie możliwości dodatkowej pracy m.in. na wyższych uczelniach.

Nie bardzo wiadomo czemu sędziowie TK, zwykle profesorowie, zarabiający za pracę w TK ok. 20 tys. miesięcznie pracują jeszcze na uczelniach, gdzie podobno pensje są głodowe (ok. 10 tys. zł).

Dotychczas było i jest jeszcze tak: „ Każdy sędzia pracujący w Trybunale Konstytucyjnym ma prawo do zatrudnienia w pełnym wymiarze godzin na jednej uczelni wyższej, gdzie może wykonywać pracę naukowo-dydaktyczną, pod warunkiem, iż nie utrudnia mu to wywiązywania się ze swoich obowiązków w trybunale (art. 23 ust. 2 ustawy o TK). Nie powinien natomiast być zatrudniony na prywatnym uniwersytecie, na dwóch różnych uczelniach, ani w kancelarii prawnej. „ [http://superbiz.se.pl/opinie-biz/ile-zarabia-sedzia-w-trybunale-konstytucyjnym-ile-w-sadzie-raport_821405.html]

Np. Andrzej Rzepliński, to także profesor zwyczajny Uniwersytet Warszawski; Wydział Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji; Instytut Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji – Baza Danych http://nauka-polska.pl/ a dr hab.  Zbigniew  Grzegorz  Jędrzejewski  to profesor nadzwyczajny  Uniwersytet Warszawski; Wydział Prawa i Administracji; Instytut Prawa Karnego i jednocześnie

profesor nadzwyczajny  Wyższa Szkoła Administracji Publicznej w Ostrołęce; Wydział Administracji.

Takie aktualne miejsca pracy wykazuje baza danych o ludziach nauki, więc albo profesor Jędrzejewski z TK jest ponad prawem, albo baza jest nierzetelna, a profesor nie stoi mocno na straży rzetelności w systemie nauki.

Możliwość jednoczesnej pracy w pełnym wymiarze godzin na uczelni i pełnienie obowiązków w TK sugeruje, że albo praca na uczelni, albo w TK, nie jest zbyt absorbująca, choć wysoko płatna. Czas płynie jednakowo dla każdego, więc wieloetatowość uważana jest za patologię, tym bardziej, że występuje ona obok bezetatowości innych, czasem tych, którzy zbyt rzetelnie wypełniali swoje obowiązki za wielokrotnie mniejsze wynagrodzenie, czym powodowali niedopuszczalny kontrast akademicki – tak intelektualny, jak i moralny.

Sędziowie TK takimi kontrastami do tej pory się nie zajmowali, bo jak widać nie mieli w tym interesu.

Jako obywatel chciałbym jednak poznać zgodność takiej sytuacji z Konstytucją RP, ale nie wiem czy kiedykolwiek doczekam się należytej wykładni.

Nie mam wątpliwości, że sędziowie TK nie powinni mieć możliwości jednoczesnego zatrudnienia w pełnym wymiarze na uczelniach, choć moim zdaniem winni mieć możliwość, a może i obowiązek, prowadzenia pro publico bono ( bez dodatkowego wynagrodzenia) wykładów i seminariów dla podniesienia kultury prawnej społeczeństwa. Rzecz jasna sami wysoką kulturę prawną winni posiadać.

Nie jest do końca zrozumiałe dlaczego debizantyzacja ma obejmować tylko TK. Fakt, to gorący problem, ale pozbawienie możliwości dodatkowej pracy na wyższych uczelniach winno obejmować także inne stanowiska np. Rzecznika Praw Obywatelskich czy prezydentów miast.

Problem negatywnych skutków podległości Rzecznika Praw Obywatelskich wobec rektora go zatrudniającego na kolejnym etacie podnosiłem przed laty [ https://wobjw.wordpress.com/2009/12/30/pasja-akademicka-z-rzecznikiem-praw-obywatelskich-w-roli-pilata/ ] i alarmowałem o tym polityków/posłów – niestety bez skutku. Dlaczego TK nie zbadał konstytucyjności prawa umożliwiającego takie patologie ?

Może jednak dodatkowa praca na uczelniach (w pełnym wymiarze godzin) utrudnia profesorom- członkom TK wywiązywanie się ze swoich obowiązków. Może także z tego powodu do tej pory nie zniesiono sprzeczności z Konstytucją RP prawa prasowego z roku 1984 zgodnego natomiast z konstytucją Polski Ludowej.[ http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024]

Także prezydenci miast mogą pracować na uczelniach i to czasem nie tylko na jednej, a co więcej jak się ze swoich obowiązków uczelnianych nie wywiązują należycie, rektorzy nie chcą im nawet obniżyć wynagrodzeń ! Nie mówiąc o zwalnianiu. Czy to nie jest korupcja polityczna ? Trzeba mieć na uwadze, że ci sami rektorzy nie chcą zatrudniać na swoich uczelniach tych, którzy mieli wysokie oceny swojej działalności edukacyjnej za znacznie niższe wynagrodzenie, a nawet bez wynagrodzenia ! [https://blogjw.wordpress.com/2014/06/24/majchrowski-i-inni-tak-wieczorek-i-jemu-podobni-nie/].

Czemu nad tym procederem nie pracują posłowie PiS ?

Czy może dlatego, że przynajmniej niektórzy z nich, oprócz posłowania, pracują jeszcze na 2 etatach uczelnianych, nawet jak są na emeryturze. [np. Chytry chłop z Krakowa. – http://blogmedia24.pl/node/75541 ]

Jednym słowem debizantyzacja systemu winna obejmować szersze sektory naszej patologicznej rzeczywistości, aby dobra zmiana mogła nastąpić.

O udział Polonii Akademickiej w naprawie polskiego systemu akademickiego

Logo Niepoprawnego Magazynu Akademickiego

O udział Polonii Akademickiej w naprawie polskiego systemu akademickiego

Po ponad 10 latach funkcjonowania w szkolnictwie wyższym i nauce ustawy ‚prezydenckiej’ z 2005 r, wielokrotnie nowelizowanej, nowy rząd zamierza wreszcie zrobić z tym porządek i opracować nową ustawę.

Przekonano się wreszcie powszechnie, że bubla legislacyjnego z 2005 r. [ https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/ustawa-o-szkolnictwie-wyzszym-czy-kolejny-bubel-legislacyjny-jest-naprawde-pozadany/] tak naprawdę nie da się znowelizować, bo w praktyce i tak to systemu nauki nie naprawi, a często popsuje. [https://blogjw.wordpress.com/2013/02/16/patologie-akademickie-po-reformach-jozef-wieczorek/]

Nowemu ministrowi zależy aby „ w największym stopniu powstała ona w dialogu między Ministerstwem a społecznością akademicką oraz w wyniku wewnętrznej debaty w świecie polskich uczonych”. [https://www.nauka.gov.pl/ustawa20/]

Minister ogłosił konkurs na opracowanie założeń do nowej ustawy adresując go do środowiska akademickiego, które ma wyłonić „trzy zespoły eksperckie, których zadaniem będzie przygotowanie szczegółowych założeń do ustawy oraz przeprowadzenie wokół nich możliwie jak najszerszych konsultacji środowiskowych”.

Inicjatywa interesująca i godna poparcia oraz rozpowszechnienia w środowisku.

Ciekawe, jakie zespoły zostaną wyłonione i co one zaproponują, aby nauka uprawiana w Polsce była na wyższym ( i to o wiele wyższym) poziomie niż dotychczas.

Od 2005 r. poprawiła się i to znacznie infrastruktura polskich uczelni, zbudowano wiele wspaniałych nieruchomości, ale potencjał naukowy wcale się nie podniósł, a wiele wskazuje, że się obniża.

Ustawę z 2005 tworzyła społeczność rektorska skupiona wokół ówczesnego prezydenta A. Kwaśniewskiego a opozycyjny projekt ustawy przygotowany przez KSN ‚Solidarność’ w sejmie promował klub PiS. Niezależny czynnik społeczny opozycyjny wobec projektu ‚prezydenckiego’ ustawy stanowiło Niezależne Forum Akademickie [http://www.nfa.pl/], które założyłem, aby nadać formalne ramy dyskusji nad naprawą systemu akademickiego w Polsce.

Ustawy ‚prezydenckiej’ nie dało się powstrzymać, ale pomysły na zmianę kierunku reformowania nauki w przestrzeni publicznej zostały rozpowszechnione i rozszerzane jeszcze na etapie nowelizowania tej ustawy, bo do opracowania nowej nie doszło – nie było woli przede wszystkim krajowego środowiska akademickiego.

W działaniach na rzecz zmiany do tej pory obowiązującego akademickiego porządku wschodniego na zachodni sporą rolę jednak zaczęli odgrywać Polacy pracujący za granicami – zarówno ze starszego pokolenia, jak i młodzi doktoranci.

Postulaty NFA – radykalnych zmian – podpisywali głównie przedstawiciele Polonii akademickiej [https://nfawww.wordpress.com/category/akcje-nfa/] , gdy badacze krajowi byli w tych akcjach bardzo powściągliwi, nawet jak merytorycznie byli -za.

Niestety nie udało się utrzymać tej oddolnej aktywności reformatorskiej przez kolejne lata, ale akcje te pokazały, że bez Polaków pracujących naukowo za granicami kraju w Polsce raczej pozytywnych reform nie da się przeprowadzić.

Kolejne nowelizacje ustawy, bez zmiany systemu, bynajmniej nie spowodowały spodziewanego/potrzebnego powrotu polskich naukowców z zagranicy a nawet nie zahamowały odpływu młodych, zdolnych Polaków do ośrodków zagranicznych.

Tym samym polskie ośrodki akademickie kształcą kadry dla ośrodków zagranicznych a w Polsce mamy niedobór kadr akademickich i argument starszych /bardziej utytułowanych kadr dla zachowania sprzyjającej im patologicznej wieloetatowości.

Nasz system, jak i krajowe środowisko akademickie jest nieprzyjazne dla Polonii akademickiej, jak i dla polskich naukowców wyrejestrowanych z systemu podczas Wielkiej Czystki Akademickiej u schyłku PRLu. Po r. 1989 w systemie akademickim – odwilży nie było.

Podnoszenie przez etatowych akademików argumentów finansowych, jako przyczyny luk kadrowych, nie do końca jest zasadne. Patologie rekrutacji kadr akademickich, ich ocen i awansu naukowego mają tu większe znaczenie. Moim zdaniem utrzymywanie nadal w Polsce „systemu tytularnego” jest szkodliwe, a zastąpienie go „systemem dorobkowym” jest pożądane.

Przez wiele lat trwania III RP wprowadzono do systemu ‚turystów naukowych’, bo nasz system był / i nadal jest bardziej kompatybilny z systemami krajów post-komunistycznych niż krajów zachodnich w nauce wiele znaczących. Faktem jest, że jesteśmy np. potęgą habilitacyjną, ale mizerią naukową, stąd wniosek, że obecne habilitacje tak naprawdę niewiele wnoszą do nauki światowej.

Włączenie do prac nad nową ustawą Polonii akademickiej niewątpliwie pomogłoby stworzyć taką ustawę, która by dawała szanse na zmiany systemu w lepszych kierunku.

Zachęcenie – przez ministra – Polonii akademickiej do wzięcia udziału w konkursie na opracowanie założeń do ustawy mogłoby stanowić pożądany krok na drodze do reformowania systemu akademickiego w Polsce.

Nonkonformistyczne partnerstwo dla wiedzy – zarządzanie

samopomoc akademicka


PARTNERSTWO DLA WIEDZY

Założenia zmian ustawy „Prawo o szkolnictwie wyższym”
i ustawy „O stopniach naukowych i tytule naukowym”.

wg Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Obecny system szkolnictwa wyższego w Polsce ma wiele wad, które czynią go niewystarczająco konkurencyjnym na europejskim rynku edukacyjnym. Biorąc pod uwagę zbliżający się głęboki niż demograficzny oraz reformy, które przeprowadzane są we wszystkich krajach Unii Europejskiej, Polska zacznie tracić najwybitniejszych maturzystów, którzy wyjeżdżać będą na studia do innych krajów Unii, a uczelnie polskie staną w obliczu żywiołowej likwidacji.

Argumentacja  jak najbardziej słuszna. Z tym , że  drenaż mózgów trwa już od dość dawna  a decydenci jedynie pozorowali reformy. Niestety w tym wstępie brak jest odniesienia do głównej przyczyny obecnej  zapaści w nauce i szkolnictwie wyższym jaka stanowi  generalna ciągłość z PRL i brak działań na rzecz  likwidacji luki pokoleniowej będącej rezultatem wielkiej czystki na uczelniach w latach 80-tych. Inne patologie akademickie  zdają się być pochodną takiej polityki kadrowej. (jw)

Aby przeciwdziałać tym zagrożeniom, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przygotowało projekt założeń reformy szkolnictwa wyższego. Założenia te stanowią pierwszy etap zmian, które doprowadzić mają do wywołania procesów zwiększonego konkurowania polskich uczelni nie tylko o liczbę studentów, ale także o jakość badań i dydaktyki.

Bez przywrócenia do systemu nauki i edukacji tych co osiągali w formowaniu nowych naukowców/ nauczycieli akademickich najlepsze  rezultaty trudno oczekiwać wzrostu poziomu badań i dydaktyki.  Negatywna  selekcja kadr zrobiła swoje i najwyższy czas przerwać ten zamknięty krąg. Widać, ze beneficjenci wielkiej czystki i ich klony nie dają sobie rady na ‚odcinku’ nauki i dydaktyki.   (jw)

Zmiany te otwierają też możliwości zrealizowania drugiego etapu reformy po przyjęciu strategii rozwoju szkolnictwa wyższego. Celem obu etapów reform jest doprowadzenie do tego, aby najlepsze polskie uczelnie osiągnęły miejsce w pierwszej dwudziestce w rankingach europejskich do 2020 roku oraz, aby nastąpiło zwiększenie liczby studentów z zagranicy studiujących w RP o 200%. Proponowane zmiany wprowadzają dywersyfikację sposobu finansowania uczelni tak, aby uruchomione mechanizmy motywowały je do konkurowania o poprawę jakości nauki i dydaktyki. Służyć temu mają również niezbędne na tym etapie zmiany w systemie zarządzania szkołami wyższymi, w modelu kariery akademickiej oraz w prawach i obowiązkach studentów.

Przedstawione propozycje w systemie zarządzania uczelniami zmierzają przede wszystkim do zwiększenia autonomii szkół wyższych w zakresie prowadzenia dydaktyki. Najlepsze uczelnie zostaną uwolnione od skomplikowanych centralnych procedur administracyjnych. Otrzymają pełną swobodę w zakresie tworzenia autorskich, innowacyjnych i interdyscyplinarnych kierunków studiów. Promocji najlepszych służyć będzie również silniejsze powiązanie finansowania z efektami działalności dydaktycznej i naukowej.

Wyłonione zostaną KNOW-y – Krajowe Naukowe Ośrodki Wiodące.
Będzie to pierwszy krok w kierunku stworzenia w Polsce uczelni flagowych wyróżniających się jakością badań naukowych i dydaktyki w skali Europy. Priorytetowo będą również jednak traktowane te uczelnie które poprzez integrację z regionalnym rynkiem pracy, środowiskiem gospodarczym oraz otoczeniem społecznym realizować będą zadania naukowo-badawcze specyficzne dla regionu. Jednym z instrumentów, który pozwoli na bardziej dynamiczną współpracę uczelni z otoczeniem społeczno-gospodarczym będzie wprowadzenie możliwości powołania rektora w drodze otwartego konkursu oraz zwiększenie jego kompetencji i zakresu odpowiedzialności.

Drugim elementem reformy jest kariera naukowa. Struktura wiekowa oraz sposób awansu w Polsce znacząco odbiegają od standardów światowych. Stan ten nie znajduje uzasadnienia w osiągnięciach naukowa takich jak publikacje, patenty, granty z instytucji zagranicznych: niski poziom powyższych wskaźników nie odzwierciedla polskiego potencjału naukowego. Punktem zwrotnym mogą okazać się proponowane mechanizmy mające na celu podniesienie poziomu doktoratów, uproszczenie i ukierunkowanie procedury habilitacyjnej na realne osiągnięcia naukowe oraz otwarcie uczelni na wybitnych naukowców z zagranicy.

Filarem reformy są również rozwiązania dotyczące studentów. Mają one na celu zniesienie barier szczególnie dla studentów pochodzących z rodzin mniej zamożnych, poprzez poszerzenie dostępności do bezpłatnych studiów, zwiększenie środków na pomoc materialną, uproszczenie procedur i ułatwienia w systemie poręczeń w zakresie przyznawania kredytów studenckich. Ochronę praw studenta zapewni wprowadzenie obowiązku powszechnych umów zawieranych pomiędzy studentem a uczelnią. Z drugiej strony specjalne granty i nagrody dla najlepszych studentów i doktorantów mają na celu stworzenie w polskich ośrodkach optymalnych warunków dla rozwoju wybitnych młodych naukowców. Efektywne mechanizmy łączące uczelnie z rynkiem pracy podniosą z kolei poziom przygotowania absolwentów do potrzeb pracodawców.

W kontekście przyjętego przez rząd w grudniu 2008 r. pakietu ustaw reformujących naukę proponowane rozwiązania są niezbędnym krokiem dla zapewnienia spójności systemu nauki i szkolnictwa wyższego oraz konieczności sprostaniu wymogom rosnącej konkurencji na rynku europejskim i światowym.

I. Nowy model zarządzania szkolnictwem wyższym

Proponowane zmiany zmierzają w kierunku stworzenia lepszych warunków funkcjonowa­nia szkół wyższych w Polsce. U podstaw proponowanych zmian leży przekona­nie, że potencjał tkwiący w polskich uczelniach powinien być pełniej wyko­rzystywany poprzez zwiększenie ich autonomii, uwzględnienie instrumentów zarządzania jakością oraz przez wzmocnienie powiązań uczelni z otoczeniem zewnętrznym.

Liczba szkół wyższych w Polsce wzrosła do 435, ale dużej liczbie szkół nie towa­rzyszy proces ich różnicowania się i specjalizacji. Świat instytucji akademickich jest nato­miast silnie zróżnicowany zarówno wertykalnie (instytucje lepsze i gorsze), jak i horyzontal­nie (realizo­wane misje). Dotychczasowa polityka wobec szkolnictwa wyższego w Polsce ma, po pierwsze, charakter zuniformizowany, w niewielkim stopniu uwzględniający potrzebę zróżnicowania insty­tucjonal­nego.

Po drugie, jest ona pasywna, to znaczy ukierunkowana na finansowanie procesualne, w niewielkim stopniu biorąca po uwagę efekty: badań, kształcenia oraz współpracy z otoczeniem społeczno – gospodarczym.

Wprowadzane zmiany zmierzają do odejścia od dotychczasowego zarządzania szkolnic­twem wyższym na poziomie krajowym oraz instytucjonalnym w kierunku zwiększenia autonomii uczelni o dużym potencjale naukowym i dydaktycznym oraz aktywnej (zadanio­wej) polityki rządu.

Zróżnicowanie polityki rządu wobec szkolnictwa wyższego będzie dokonane przez:

(a) zwiększenie autonomii uczelni w zakresie określania i realizacji misji uczelni (w tym: kształtowania oferty dydaktycznej oraz w zakresie podarowania zasobami materialnymi i niematerialnymi uczelni),

(b) zwrot w kierunku finansowania zadaniowego (promocja kultury zdobywania środków w drodze konkurencyjnej),

(c) zwiększenie nacisku na efekty działalności uczelni, a w szczególności jakość pro­wadzonych badań naukowych i dydaktyki oraz powiązanie uczelni z otoczeniem społeczno-gospodarczym.

Prezentowane założenia mają na celu:

  • projakościowe finansowanie szkół wyższych;

  • poprawę jakości kształcenia;

  • lepsze wykorzystanie potencjału badawczego i dydaktycznego polskich uczelni;

  • integrację uczelni z otoczeniem społeczno-gospodarczym – tworzenie regionów wiedzy;

  • stworzenie mechanizmu wyłaniania krajowych naukowych ośrodków wiodących;

  • umożliwienie zmian w ustroju uczelni publicznej;

  • optymalizację sposobu funkcjonowania organizacji przedstawicielskich i kontrolnych.

Projakościowe finansowanie szkół wyższych

  • Bardziej przejrzysta dotacja stacjonarna oraz statutowa będzie przeznaczona przede wszystkim na zachowanie ciągłości funkcjonowania uczelni. Polityka rozwojowa będzie finansowana w trybie konkursowym ze środków budżetu państwa oraz środków strukturalnych UE.

    Realne zwiekszenie autonomii uczelni  wymaga zwiększenia autonomicznej zdolności uczelni do zdobywania środków pozabudżetowych. W projekcie nie ma określonego pułapu finansowania budżetowego. Uczelnie zachodnie rzadko są finansowane   powyzej 30% z budżetu. O resztę muszą same zadbać. Gdyby w reformie określono stopniowe zmniejszanie dotacji budżetowej oraz stworzono warunki do pozabudżetowego finansowania uczelni to byłby krok do przodu. Uczelnie jakoś nie mają motywacji do zatrudniania naukowców którzy za małe pieniadze, albo i bez,  potrafią coś w nauce i dydaktyce zrobić. Wolą takich,  którzy są dobrze umocowani i są w stanie ściągnąć pieniądze dla uczelni nie zawsze wykorzystane na podniesienie poziomu nauki i dydaktyki.

  • Wzmocnienie zadaniowego charakteru dotacji stacjonarnej poprzez powiązanie jej z kształceniem studentów. Wysokość dotacji będzie uzależniona od liczby studentów oraz wskaźnika kosztochłonności studiowania. Wskaźnik kosztochłonności, zróżnicowany zależnie od kierunku studiów, będzie uwzględniał niezbędne koszty osobowe, bazę infrastrukturalną oraz koszty pośrednie. Ponadto dotacja uwzględni ocenę jakości dydaktyki dokonywaną przez PKA.

    To chyba słaby  argument i mało przejrzysty. PKA działa już wiele lat a dydaktyka akredytowana przez PKA leci na łeb na szyję. Jakość dydaktyki trzeba chyba inaczej mierzyć. Skoro najwyzej cenionych dydaktyków uczelnie wcale nie chcą więc chyba chyba dydaktyka na wysokim poziomie po prostu uczelniom przeszkadza ?

  • Wysokość dotacji statutowej będzie zależała od oceny parametrycznej dokonywanej przez KEJN.

  • Umożliwienie pokrywania kosztów przeprowadzania przewodów doktorskich osób spoza uczelni przez osoby fizyczne.

W bliższej i dalszej przyszłości szkolnictwo wyższe będzie miało bardzo istotny wpływ na rozwój społeczeństwa wiedzy, społeczeństwa twórczego i innowacyjnego, co bezpośrednio przełoży się na rozwój gospodarczy Kraju.

Tak powinno być,  ale trudno być optymistą. Skoro uczelnie są mało twórcze i innowacyjne,  to i społeczeństwa tego nie nauczą.

Finansowanie szkolnictwa wyższego i badań naukowych jest inwestycją w kapitał ludzki, inwestycją, która powinna mieć priorytet społeczny, bo ma wysoki, choć długoterminowy zwrot.

Chyba nie do końca tak jest skoro kapitał ludzki w szkolnictwie wyzszym jest marnotrawiony,  czy wręcz niszczony – autonomicznie !  szczególnie na uczelniach ‚flagowych’  bo te mają prestiż i mogą z kapitałem robić co chcą i tak dostaną największe dotacje.   Patologiczne zarządzanie  i niszczenie kapitału ludzkiego i warsztatow pracy winno skutkować obniżeniem/zaniechaniem finansowania takich uczelni   bez względu na to jaka flaga na nich powiewa.

Jak się szacuje, w krajach, gdzie nakłady na szkolnictwo i naukę są już wysokie, zwiększenie nakładów o 0,1% PKB prowadzi w dłuższej perspektywie, rzędu 20 – 30 lat do wzrostu PKB o ok. 1,5%.

Przy bardzo dużej liczbie studentów (liczba studentów w Polsce wzrosła z 403 tys. w roku akademickim 1990/1991 do 1.930 tys. w roku akademickim 2007/2008, co powszechnie uważa się za jedno z osiągnięć przemian ustrojowych zapoczątkowanych dwadzieścia lat temu) nakłady na jednego studenta były niskie (cztero–, trzykrotnie niższe niż w wiodących krajach europejskich) i malały, ponieważ szybciej rosła liczba studentów niż nakłady na szkolnictwo ogółem.

W Kraju osiągnęliśmy jeden z wyższych w świecie wskaźników skolaryzacji (ponad 50% w ujęciu brutto).

No i doskonale widać, ze nie ma żadnej pozytywnej korelacji między tym wskaźnikiem a innowacyjnością gospodarki. Liczba dyplomów nie przekłada się  nawet  na wielkość populacji zdolnej do rozumienia słowa pisanego.

Według prognoz demograficznych w najbliższej przyszłości (w okresie najbliższych kilkunastu lat) liczba osób w „wieku studenckim” będzie malała, a więc można przyjąć, że liczba studentów nie będzie rosła, co – przy utrzymaniu w najbliższej przyszłości dotychczasowej wysokości dotacji budżetowej na szkolnictwo wyższe – pozwoli zbliżyć się pod względem nakładów na studenta do średniej europejskiej.

Zmiany w sposobie finansowania szkolnictwa wyższego mając na celu:

  • silniejsze niż dotąd powiązanie finansowania z efektami działalności dydaktycznej
    i naukowej; obecne finansowanie jest bardziej nastawione na „wejście”, na zasoby, niż na „wyjście”, na efekty,

    Tak powinno być,  ale  jak to zostanie osiągniete ?

  • zmianę proporcji pomiędzy dotacją budżetową i środkami finansowymi zdobywa­nymi przez uczelnie w drodze konkurencyjnej (konkursowej); obecnie środki pozy­skiwane przez uczelnie w drodze konkursów stanowią relatywnie niewielki „doda­tek” do dotacji budżetowej.

    ………………………………………………………………………….

KRASP jest rozbrajająca

reformy

KRASP jest rozbrajająca

Konferencja Rektorów KRASP, w reakcji na założenia reformy szkolnictwa wyższego,przygotowała swoje iście rozbrajające stanowisko, w którym czytamy:

krasp-1

Jak widać KRASP bardzo się przywiązała do ustawy prezydenckiej, zwanej też rektorską, która została wypracowana jakby na zamówienie – poprzedni prezydent miał zrobić taką ustawę aby rektorom było dobrze. I prezydent taką ustawę zrobił i rektorom jest dobrze !

Mniejsza o stan nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce, ważne aby korporacja rektorska miała to co chciała i chce nadal mieć.

Rektorzy lubią argumentować na wszelkie ruchy reformatorskie, że się im odbiera autonomię. O jaką autonomię chodzi ? Do robienia ruchów ? gdy oni chcą tkwić w bezruchu ?

Samo wypracowanie obecnej ustawy niewiele miało wspólnego z autonomią, której się środowisko łatwo pozbyło, byle tylko prezydent nie naruszał status quo.

Teraz środowisko ma możliwość ruchu, reforma jest otwarta, można zgłaszać propozycje, ulepszenia, krytykować, modyfikować i jak widać po założeniach ustawy, taka krytyka bywa uwzględniana, nawet jeśli ją zgłaszają szarzy obywatele.

Ale KRASP chyba nie ma nic do zaoferowania i jak widać nie wypracowała nawet strategii zmian nad czym miała pracować po zatwierdzeniu obecnej ustawy.

krasp-2

No to co KRASP robiła przez te lata poza ogniskiem w Krynicy (wiosna 2007) we własnym gronie, gdzie wydała głos antylustracyjny, a na głos strategiczny już się nie zdobyła przez kolejne lata ? Może obrona staus quo tak wyczerpała KRASP, że na strategię już nie starcza sił ?

A tu plany pozostawania w błogostanie jak widać są dalekosięzne. Czekamy do roku 2015 aby zobaczyć jakie są wyniki tego co od razu było wiadomo, że może przynieść tylko wynik negatywny i co widać gołym okiem, że przynosi.

Jak po roku 2015 KRASP zasiądzie do wypracownia strategii w oparciu o analizę wyników, na co zejdzie też trochę czasu, to może pod koniec wieku coś wykiełkuje. Tylko czy kogoś będą jeszcze interesowały żniwa z tych rektorskich zasiewów ?

Pamiętam, że w okresie kiedy gospodarował w PRL sam tow. Gierek na gospodarstwach rolnych UJ żniwa przed zimą się nie kończyły, jak pisała bodajże Polityka. Kraj był biedny, UJ też, więc niby dlaczego by zbierać to co się zasiało ?

Żniwa nikogo nie interesowały, a tylko zwiększenie nakładów na zasiewy, po których plonów jak nie było, tak nie ma.

I zdaje się o to chodzi, bo niektórzy, tym co dostają na zasiewy są w stanie nieźle się wyżywić i jeszcze plony od innych zakupić.