Fatalna tendencja (10) prowadząca do kryzysu uniwersytetu

Kongres logo

Fatalna tendencja (10) – ‚zamiast kształtować myślenie studentów, wielostronne zainteresowania, wyobraźnię , kreatywność, innowacyjność, wrażliwość etyczną i estetyczną, dbałość o sprawy publiczne – dostarczamy wąskich zawodowych umiejętności dopasowanych do dzisiejszego, ale już nie jutrzejszego rynku pracy. Naszym produktem są pracownicy, a nie obywatele’…. czyli „Kryzys uniwersytetu w ujęciu polemicznym z Prof. Piotrem Sztompką

To święta prawda co pisze Prof. Sztompka (Po Kongresie Kultury Akademickiej NAUKA 2/2014 • 19-25 -PIOTR SZTOMPKA –http://www.portalwiedzy.pan.pl/images/2014/nauka/2_2014/N214-02-Sztompka.pdf)

Tak właśnie jest, jak ja to pisałem już przed laty i nawet mnie cieszy, że wybitny socjolog wreszcie po latach dostrzegł to samo. Ja za swoje spostrzeżenia i walkę z tymi fatalnymi tendencjami musiałem opuścić uniwersytet (już u schyłku PRL), ten sam, w którym prof. Sztompka oportunistycznie przetrwał tak długie lata. Teraz jest już na emeryturze, więc nic mu nie grozi, ale to ciekawe, że tej klasy uczony dopiero na emeryturze doszedł do takich samych wniosków jak takie zero jak ja (tak, tak mnie ‚oceniano’ aby zapobiec powrotowi na uniwersytet) na dość wczesnym odcinku drogi naukowej. To pokazuje jak w praktyce objawiają się skutki fatalnych tendencji prowadzących do kryzysu uniwersytetu.

Jasno też widać, że żadną miarą ja za te tendencje nie odpowiadam, choć podczas heroicznej walce o nieprzywrócenie mnie na uniwersytet argumentowano, że to ja jestem sprawcą złego funkcjonowania uczelni, stanowię dla niej zagrożenie, negatywnie wpływam na młodzież akademicką i moja wrażliwość etyczna jest nie do zaakceptowania. Widać po latach ( a dla mnie to było widoczne od razu), że to tak naprawdę były komplementy, jeszcze wzmocnione przed 10 laty oskarżeniami o destabilizowanie stabilnego patologiami środowiska akademickiego.

Jako odpowiedzialny za kształtowanie krytycznego, nonkonformistycznego myślenia studentów, kształtowania ich wielostronnego zainteresowania, wyobraźni , kreatywności, innowacyjności oraz wrażliwości etycznej a ponadto za dbanie o sprawy publiczne, dostarczanie studentom szerokich zawodowych umiejętności przydatnych na całe życie, nie miałem żadnych szans na utrzymanie się na ‚uniwersytecie na opak’ jakim był i w wyniku fatalnych tendencji profesury pozostał, a nawet się umocnił UJ.

Samokrytyka prof. P. Sztompki i jego środowiska nic nie zmieni, bo nie widać projektu wyjścia z tej zapaści. Sprawcy zapaści nijak się do tego nadają, a ci co stali się ofiarami walki z fatalnymi tendencjami prowadzącymi do zapaści – nadal są wykluczani, z pamięci i historii wymazywani.

Nikt ich nie ma zamiaru wkluczyć – ani rządzący, ani opozycja, niestety w swych fatalnych tendencjach bliska rządzących.

Po takiej środowiskowej krytyce jaką przedstawił prof. Sztompka należałoby się podać do dymisji. W końcu profesorowie jakiś honor winni mieć, ale ja już dawno zauważyłem, że jedni mają honor a drudzy profesurę i jakoś nader rzadko – jedno i drugie.

Fatalna tendencja (9) – zamiast wychowanków, których chcemy uformować na światłych obywateli……..

Kongres logo

Fatalna tendencja (9) – zamiast wychowanków, których chcemy uformować na światłych obywateli,

pojawiają się klienci, którym świadczymy usługi edukacyjne i dostarczamy świadectwo pracy zwane dyplomem,

czyli „Kryzys uniwersytetu w ujęciu polemicznym z Prof. Piotrem Sztompką

Prof. Sztompka (Po Kongresie Kultury Akademickiej NAUKA 2/2014 • 19-25 -PIOTR SZTOMPKA –http://www.portalwiedzy.pan.pl/images/2014/nauka/2_2014/N214-02-Sztompka.pdf) prawidłowo rozpoznał rolę dzisiejszego uniwersytetu choć określenie dyplomu świadectwem pracy chyba nie jest zasadne. Dyplom uniwersytetu nie zawsze ( a raczej chyba rzadko) świadczy o pracy bo często jest przyznawany dlatego aby profesorowie zdołali się utrzymać na uczelniach a ponadto często prace dyplomowe są kupowane/lub plagiatowane przez niezbyt pracowitych studentów. Uzyskanie dyplomu nie jest równoznaczne z uzyskaniem pracy tym bardziej, że wielu studentów do wykwalifikowanej pracy się nie nadaje. Takie są usługi edukacyjne profesorów i takie są ich rezultaty.

Profesorowie tak świadczą swojej usługi, tak znają swoich studentów i ich pracę, że nie są w stanie stwierdzić czy ich prace dyplomowe są samodzielne, czy kupione, czy splagiatowane. Dodatkowo uniwersytety zakupują programy antyplagiatowe aby ich w tym wyręczały, choć za bardzo nie mogą. W procesie edukacji najważniejszy jest człowiek – nauczyciel i po absolwentach widać jaki to poziom nauczyciele – profesorowie reprezentują. Sami zresztą nieraz plagiatują, czasem sami piszą na zamówienie prace dyplomowe itp…

Obniżanie poziomu prac dyplomowych to fatalna tendencja i skorelowana w czasie z obniżaniem poziomu prac doktorskich, habilitacyjnych, profesur. Widać, że pozostałość akademicka po Wielkiej Czystce Akademickiej u schyłku PRL po prostu nie daje sobie rady, a przyznać się do tego nie ma nawet zamiaru.

Profesorowie winni formować swych wychowanków na światłych obywateli, ale jak to zrobić jak samemu takim obywatelem się nie jest ?

Przez ćwierć wieku profesorowie -beneficjenci/organizatorzy Wielkiej Czystki Akademickiej nie chcieli przywrócić na uniwersytety tych, którzy sobie radę dawali, ani przyjąć tych, którzy poza tym fatalnym systemem za granicami się rozwinęli i mogliby po powrocie rozwinąć w Polsce formowanie wychowanków na należytym poziomie.

Gdy wybuchła niepodległość przed stu niemal laty do Polski profesorowie wracali z uniwersytetów we Wiedniu, Berlinie, Petersburgu, z Francji czy Szwajcarii, aby coś dla Polski zrobić, wychować młodszych na światłych obywateli II RP. No i wielu na takich obywateli wychowali.

W III RP jest inaczej. Profesorowie może by powracali, ale nikt ich u nas nie chce. Tworzy się bariery prawne, aby im się takie mrzonki odechciały. Kto jest Polakiem musi być udyplomowiony, utytułowany jak w Polsce, ale jak się rozwinął za granicami to takich fetyszy rzecz jasna nie posiada – więc w Polsce nie ma co szukać pracy, chyba że się wyrzeknie polskiego obywatelstwa http://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-zbigniewa-ben-zylicza/.

Mamy za to exodus, tak kandydatów na profesorów na uczelnie zagraniczne, jak i świeżo udyplomowionych absolwentów, aby na zmywakach w Anglii realizować marzenia o lepszym życiu i do Polski nigdy nie wrócić.

Profesorowie/rektorzy podróżują natomiast po Chińczyków, aby ich do Polski przyciągnąć, oferując im swoje usługi edukacyjne – ale z mizernymi rezultatami. Widać wiedza o mizerii tych usług przekracza nasze granice.

Dobrze, że prof. P. Sztompka zauważył tendencje staczania się uniwersytetu do poziomu zakładu usługowego. Szkoda, że socjologicznie nie zbadał tego procesu, jego przyczyn i ewentualnych możliwości jego powstrzymania.

Ja swoje obserwacje przedstawiałem, procesy patologiczne monitorowałem (http://nfaetyka.wordpress.com/ ), ale nie zauważyłem aby Prof. P. Sztompka, czy jego koledzy nad nimi się pochylili. Przemilczanie tych, którzy byli prekursorami w ujawnianiu patologii akademickich jest stałą fatalną tendencją profesorów prowadzących swoimi postawami do kryzysu uniwersytetu.

Fatalna tendencja (8) – ciągle oczekuje się od nas natychmiastowych zastosowań praktycznych

Kongres logo

Fatalna tendencja (8) – ciągle oczekuje się od nas natychmiastowych zastosowań praktycznych

czyli „Kryzys uniwersytetu w ujęciu polemicznym z Prof. Piotrem Sztompką

Prof. Sztompka (Po Kongresie Kultury Akademickiej NAUKA 2/2014 • 19-25 -PIOTR SZTOMPKA –http://www.portalwiedzy.pan.pl/images/2014/nauka/2_2014/N214-02-Sztompka.pdf) słusznie zauważył, że nie ma nic bardziej praktycznego niż prawda, teoretyczne wyjaśnienie, traktując oczekiwania od naukowców natychmiastowych zastosowań praktycznych za 8 fatalną tendencję prowadzącą do kryzysu uniwersytetu.

Oczywiście uniwersytet to nie to samo co szkoła zawodowa i nie wszystko co tam się robi/czego tam się uczy winno mieć zastosowanie praktyczne i to natychmiastowe. Tym niemniej to co się robi na uniwersytecie/czego tam się uczy winno mieć jakąś wartość i to większą niż wartość makulatury. Niestety jak Pan profesor słusznie wcześniej zauważył (https://blogjw.wordpress.com/2014/11/04/fatalna-tendencja-5-malo-kogo-interesuje-czego-uczy-sie-studentow-i-co-wnosza-do-nauki-rozprawy-doktorskie-czy-habilitacyjne/) nikogo (niemal) nie interesuje to co zawierają prace dyplomowe, doktorskie, habilitacyjne i czego uczy się studentów.

Skutek jest taki, że na uniwersytecie produkuje się ogromne ilości makulatury nikomu do niczego, ani natychmiast, ani zapewne w przyszłości niepotrzebnej. Produkcja tej makulatury jest potrzebna tylko, i czasem wyłącznie, do zdobywania upragnionych dyplomów/tytułów, no i dla zbieraczy makulatury (http://www.nfa.pl/articles.php?id=5530

Produkcja jest finansochłonna, więc niewątpliwie jest to tendencja fatalna. Tak kosztownego sposobu utrzymywania zbieraczy makulatury chyba jeszcze nikt nie wymyślił teoretycznie i nie zastosował praktycznie.

Ja sam często na pytanie – z czego ty się utrzymujesz ? ( wielu wie, że nie mam etatu i jestem poza układem) odpowiadam: Będąc przekonany, że nie ma nic bardziej praktycznego niż prawda, żyję z wrzucania do kosza produktów profesorskich i za to czasem mi płacą ( fakt, że tym producentom makulatury znacznie więcej).

Zatrudnienie na uniwersytecie takich teoretyków i praktyków przyniosłoby uniwersytetowi wielkie korzyści, także finansowe, co dla uniwersytetów w fazie kryzysu, ciągle jak słyszymy stojących nad brzegiem przepaści, nie powinno być bez znaczenia.

Jednak nikt jeszcze teoretycznie nie wyjaśnił tego zjawiska, ani nie wprowadził do praktyki, mimo że wiele już lat takiego stanu rzeczy upłynęło.

Myślę, że przeszkodą jest prawda, bez której nie da się zastosować praktycznie i z sukcesem pozytywnym – czegokolwiek. A uniwersytet cierpi szczególnie na niedostatek prawdy, a szczerze mówiąc na nienawiść do prawdy. Taki mam obraz m.in. uniwersytetu Pana Profesora P. Sztompki (UJ) a Pan Profesor – wybitny socjolog, nie pokusił się o zbadanie socjologiczne tego zjawiska, tak pod względem teoretycznym, jak i praktycznym ( jeśli jednak się pokusił, to skutki tego pokuszenia chętnie bym, zamieścił na Niezależnym Forum Akademickim).

Jak wielką nienawiścią do prawdy kieruje się uniwersytet Pana Profesora wielokrotnie wykazywałem i dokumentowałem. Toż nawet na moim osobistym przykładzie (rzecz dla socjologa winna być smakowita) widać http://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/, że prawdę uniwersytet niszczy od lat, a nawet wieków, lub aresztuje ją w swoich archiwach niedostępnych na mocy prawa okołowojennego, a nieprawdę szerzy w licznych brednikach akademickich, także tych dla studentów przeznaczonych https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/,

Tak – „nie ma nic bardziej praktycznego niż prawda” więc jej niszczenie/unikanie/walczenie o jej niepoznanie (https://blogjw.wordpress.com/2013/03/25/jak-badacze-walcza-aby-nie-poznac-tego-co-badaja/) jest wyjątkowo fatalną tendencją uniwersytetu, szczególnie tego, który jest wzorcowy dla innych.