Komisja od tytułów odeszła, system tytularny pozostał

Komisja od tytułów odeszła, system tytularny pozostał

Z końcem 2020 r. przestała istnieć Centralna Komisja do spraw stopni i tytułów (w skrócie CK) , która po transformacji ustrojowej zastąpiła Centralną Komisję Kwalifikacyjną. CKK kwalifikowała w ciągu kilkudziesięciu lat trwania PRL “inżynierów umysłów” – tych , którzy nadawali się do tworzenia najlepszego z systemów a przynajmniej tworzeniu nie przeszkadzali. Rzecz jasna nie była to komisja autonomiczna, lecz podporządkowana przewodniej sile narodu. Kandydatury na docentów/profesorów akceptowały, lub nie – KW (Komitety Wojewódzkie PZPR) a KC całkiem kandydatów mogła pogrzebać. W III RP komisja została skrócona w nazwie o jedno „K” i wyzwolona spod kurateli KC, ale była afiliowana przy premierze, czyli jednak jakby na uwięzi politycznej, choć o zmiennej orientacji.  

Efektem działań komisji było osiągnięcie przez Polskę iście imponującego przyrostu stopni naukowych doktora habilitowanego, niemal już nie znanego w świecie nauki poza państwami dawnego blogu wschodniego. Taki stan rzeczy powodował natężenie przygranicznego ruchu habilitacyjnego (kierunek Ukraina, Białoruś, potem Słowacja) w celu łatwiejszego pozyskiwania tych stopni, mrocznego nieraz pożądania.

Komisja podsuwała także pod długopis prezydentowi nader liczne kandydatury do tytułu profesora, zwanego zwyczajowo belwederskim, choć nominacje wręczano w pałacu namiestnikowskim.

Prezydent merytorycznie tych kandydatur nie oceniał, ale czasem opóźniał ich podpisywanie, a nawet – o zgrozo – nie podpisywał (przykład kandydatury Michała Bilewicza), niekoniecznie z powodu braku długopisu.

Nawet jak podsuwano prezydentowi kandydaturę jakiegoś oszusta, plagiatora, on nie miał mocy już podpisanej nominacji odwołać. Nie można się zatem dziwić, że wśród profesorów mamy tylu ludzi niegodnych, tym bardziej, że kodeks honorowy Boziewicza już u nas nie obowiązuje.

Przez te lata działalności komisji staliśmy się potęgą profesorską, ale pozostaliśmy nadal mizerią naukową, stąd o Noblu naukowym możemy jedynie marzyć. Jak dotąd marzenia się nie spełniły.

W 2019 r. w ramach wprowadzaniu w życie Konstytucji dla Nauki przeprowadzono wybory do nowego gremium – Rady Doskonałości Naukowej (RDN), która od 1 stycznia tego roku jest już całkiem samodzielnym bytem na polu doskonalenia naszych kadr akademickich. Może wreszcie staniemy się potęgą, skoro mamy tyle uczelni wyższych, taki poziom udyplomowienia młodego społeczeństwa, i tak doskonałych profesorów.

Może…..Ale wątpliwości są, i to uzasadnione, bo plagi akademickie wkroczyły bez przeszkód w nowy rok, a nawet się objawiły u członka Rady Doskonałości Naukowej (RDN), niezmordowanego blogera prof. dr hab. Bogusława Śliwerskiego. Ten z wielką pasją i konsekwencją walczy z akademikami, jego zdaniem – jako dotychczasowego członka CK ! – niegodnymi stopni i tytułów.

Profesor podsumował miniony rok , podkreślając niewłaściwą metodologię prac, wręcz pseudonaukowych, omówił działania naprawcze, taktownie pomijając moje „Plagi akademickie”. Ja charakteryzowałem patologie akademickie, przedstawiałem krytykę naszego systemu tytularnego i gremiów CK oraz RDN, mających twórczy udział w jego negatywnym funkcjonowaniu.

Co więcej, do ilustracji noworocznego tekstu profesor od doskonałości naukowej użył – bez jakiegokolwiek odniesienia autorskiego/źródłowego – mój poglądowy rysunek sprzed lat. Graficznie zobrazowałem na nim zmagania się akademików z pokonaniem ściany płaczu dla uzyskania niezbędnych w tym systemie stopni i tytułów.

Autor nawet nie zauważył, że rysunek dotyczy krytyki także jego działalności na drodze selekcjonowania akademików. Mamy zatem zarówno dokument pogwałcenia własności intelektualnej, ale i dokument wątpliwego intelektu demokratycznie wybranego spośród profesorów członka Rady Doskonałości Naukowej.

Jaka jestem zatem szansa, aby ta rada udoskonaliła intelektualnie naszych profesorów? Sam profesor zaczyna już wątpić w sens utrzymywania habilitacji, których poziom jest często nader kiepski, i to coraz bardziej, co świadczy o poziomie nie tylko ich autorów, ale i gremiów je zatwierdzających.

Należy żałować, że wraz z odejściem CK nie zrezygnowano z naszego rozbudowanego i nader egzotycznego systemu tytularnego. Czy zastąpienie jednej komisji, która nie dawała sobie rady z plagami akademickimi, komisją o innej nazwie, ale nadal bezradnej wobec plag spadających także na jej członków, poprawi nasz patologiczny, tytularny system?

Czy kiedykolwiek celem nauki uprawianej w Polsce będą wyniki badań a nie tytuły od jakości nauki jakby niezależne?

Tekst opublikowany w tygodniu Gazeta Polska 20 stycznia 2021 r.

[ Tygodnik Gazeta Polska poinformował ponadto : W sklepie „Gazety Polskiej” na www.sklepgazetapolska.pl lub pod numerem telefonu 722 111 655 mogą Państwo zamówić książkę „Plagi akademickie” autora niniejszej rubryki – Józefa Wieczorka]

Nonkonformistyczne partnerstwo dla wiedzy – zarządzanie

samopomoc akademicka


PARTNERSTWO DLA WIEDZY

Założenia zmian ustawy „Prawo o szkolnictwie wyższym”
i ustawy „O stopniach naukowych i tytule naukowym”.

wg Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Obecny system szkolnictwa wyższego w Polsce ma wiele wad, które czynią go niewystarczająco konkurencyjnym na europejskim rynku edukacyjnym. Biorąc pod uwagę zbliżający się głęboki niż demograficzny oraz reformy, które przeprowadzane są we wszystkich krajach Unii Europejskiej, Polska zacznie tracić najwybitniejszych maturzystów, którzy wyjeżdżać będą na studia do innych krajów Unii, a uczelnie polskie staną w obliczu żywiołowej likwidacji.

Argumentacja  jak najbardziej słuszna. Z tym , że  drenaż mózgów trwa już od dość dawna  a decydenci jedynie pozorowali reformy. Niestety w tym wstępie brak jest odniesienia do głównej przyczyny obecnej  zapaści w nauce i szkolnictwie wyższym jaka stanowi  generalna ciągłość z PRL i brak działań na rzecz  likwidacji luki pokoleniowej będącej rezultatem wielkiej czystki na uczelniach w latach 80-tych. Inne patologie akademickie  zdają się być pochodną takiej polityki kadrowej. (jw)

Aby przeciwdziałać tym zagrożeniom, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przygotowało projekt założeń reformy szkolnictwa wyższego. Założenia te stanowią pierwszy etap zmian, które doprowadzić mają do wywołania procesów zwiększonego konkurowania polskich uczelni nie tylko o liczbę studentów, ale także o jakość badań i dydaktyki.

Bez przywrócenia do systemu nauki i edukacji tych co osiągali w formowaniu nowych naukowców/ nauczycieli akademickich najlepsze  rezultaty trudno oczekiwać wzrostu poziomu badań i dydaktyki.  Negatywna  selekcja kadr zrobiła swoje i najwyższy czas przerwać ten zamknięty krąg. Widać, ze beneficjenci wielkiej czystki i ich klony nie dają sobie rady na ‚odcinku’ nauki i dydaktyki.   (jw)

Zmiany te otwierają też możliwości zrealizowania drugiego etapu reformy po przyjęciu strategii rozwoju szkolnictwa wyższego. Celem obu etapów reform jest doprowadzenie do tego, aby najlepsze polskie uczelnie osiągnęły miejsce w pierwszej dwudziestce w rankingach europejskich do 2020 roku oraz, aby nastąpiło zwiększenie liczby studentów z zagranicy studiujących w RP o 200%. Proponowane zmiany wprowadzają dywersyfikację sposobu finansowania uczelni tak, aby uruchomione mechanizmy motywowały je do konkurowania o poprawę jakości nauki i dydaktyki. Służyć temu mają również niezbędne na tym etapie zmiany w systemie zarządzania szkołami wyższymi, w modelu kariery akademickiej oraz w prawach i obowiązkach studentów.

Przedstawione propozycje w systemie zarządzania uczelniami zmierzają przede wszystkim do zwiększenia autonomii szkół wyższych w zakresie prowadzenia dydaktyki. Najlepsze uczelnie zostaną uwolnione od skomplikowanych centralnych procedur administracyjnych. Otrzymają pełną swobodę w zakresie tworzenia autorskich, innowacyjnych i interdyscyplinarnych kierunków studiów. Promocji najlepszych służyć będzie również silniejsze powiązanie finansowania z efektami działalności dydaktycznej i naukowej.

Wyłonione zostaną KNOW-y – Krajowe Naukowe Ośrodki Wiodące.
Będzie to pierwszy krok w kierunku stworzenia w Polsce uczelni flagowych wyróżniających się jakością badań naukowych i dydaktyki w skali Europy. Priorytetowo będą również jednak traktowane te uczelnie które poprzez integrację z regionalnym rynkiem pracy, środowiskiem gospodarczym oraz otoczeniem społecznym realizować będą zadania naukowo-badawcze specyficzne dla regionu. Jednym z instrumentów, który pozwoli na bardziej dynamiczną współpracę uczelni z otoczeniem społeczno-gospodarczym będzie wprowadzenie możliwości powołania rektora w drodze otwartego konkursu oraz zwiększenie jego kompetencji i zakresu odpowiedzialności.

Drugim elementem reformy jest kariera naukowa. Struktura wiekowa oraz sposób awansu w Polsce znacząco odbiegają od standardów światowych. Stan ten nie znajduje uzasadnienia w osiągnięciach naukowa takich jak publikacje, patenty, granty z instytucji zagranicznych: niski poziom powyższych wskaźników nie odzwierciedla polskiego potencjału naukowego. Punktem zwrotnym mogą okazać się proponowane mechanizmy mające na celu podniesienie poziomu doktoratów, uproszczenie i ukierunkowanie procedury habilitacyjnej na realne osiągnięcia naukowe oraz otwarcie uczelni na wybitnych naukowców z zagranicy.

Filarem reformy są również rozwiązania dotyczące studentów. Mają one na celu zniesienie barier szczególnie dla studentów pochodzących z rodzin mniej zamożnych, poprzez poszerzenie dostępności do bezpłatnych studiów, zwiększenie środków na pomoc materialną, uproszczenie procedur i ułatwienia w systemie poręczeń w zakresie przyznawania kredytów studenckich. Ochronę praw studenta zapewni wprowadzenie obowiązku powszechnych umów zawieranych pomiędzy studentem a uczelnią. Z drugiej strony specjalne granty i nagrody dla najlepszych studentów i doktorantów mają na celu stworzenie w polskich ośrodkach optymalnych warunków dla rozwoju wybitnych młodych naukowców. Efektywne mechanizmy łączące uczelnie z rynkiem pracy podniosą z kolei poziom przygotowania absolwentów do potrzeb pracodawców.

W kontekście przyjętego przez rząd w grudniu 2008 r. pakietu ustaw reformujących naukę proponowane rozwiązania są niezbędnym krokiem dla zapewnienia spójności systemu nauki i szkolnictwa wyższego oraz konieczności sprostaniu wymogom rosnącej konkurencji na rynku europejskim i światowym.

I. Nowy model zarządzania szkolnictwem wyższym

Proponowane zmiany zmierzają w kierunku stworzenia lepszych warunków funkcjonowa­nia szkół wyższych w Polsce. U podstaw proponowanych zmian leży przekona­nie, że potencjał tkwiący w polskich uczelniach powinien być pełniej wyko­rzystywany poprzez zwiększenie ich autonomii, uwzględnienie instrumentów zarządzania jakością oraz przez wzmocnienie powiązań uczelni z otoczeniem zewnętrznym.

Liczba szkół wyższych w Polsce wzrosła do 435, ale dużej liczbie szkół nie towa­rzyszy proces ich różnicowania się i specjalizacji. Świat instytucji akademickich jest nato­miast silnie zróżnicowany zarówno wertykalnie (instytucje lepsze i gorsze), jak i horyzontal­nie (realizo­wane misje). Dotychczasowa polityka wobec szkolnictwa wyższego w Polsce ma, po pierwsze, charakter zuniformizowany, w niewielkim stopniu uwzględniający potrzebę zróżnicowania insty­tucjonal­nego.

Po drugie, jest ona pasywna, to znaczy ukierunkowana na finansowanie procesualne, w niewielkim stopniu biorąca po uwagę efekty: badań, kształcenia oraz współpracy z otoczeniem społeczno – gospodarczym.

Wprowadzane zmiany zmierzają do odejścia od dotychczasowego zarządzania szkolnic­twem wyższym na poziomie krajowym oraz instytucjonalnym w kierunku zwiększenia autonomii uczelni o dużym potencjale naukowym i dydaktycznym oraz aktywnej (zadanio­wej) polityki rządu.

Zróżnicowanie polityki rządu wobec szkolnictwa wyższego będzie dokonane przez:

(a) zwiększenie autonomii uczelni w zakresie określania i realizacji misji uczelni (w tym: kształtowania oferty dydaktycznej oraz w zakresie podarowania zasobami materialnymi i niematerialnymi uczelni),

(b) zwrot w kierunku finansowania zadaniowego (promocja kultury zdobywania środków w drodze konkurencyjnej),

(c) zwiększenie nacisku na efekty działalności uczelni, a w szczególności jakość pro­wadzonych badań naukowych i dydaktyki oraz powiązanie uczelni z otoczeniem społeczno-gospodarczym.

Prezentowane założenia mają na celu:

  • projakościowe finansowanie szkół wyższych;

  • poprawę jakości kształcenia;

  • lepsze wykorzystanie potencjału badawczego i dydaktycznego polskich uczelni;

  • integrację uczelni z otoczeniem społeczno-gospodarczym – tworzenie regionów wiedzy;

  • stworzenie mechanizmu wyłaniania krajowych naukowych ośrodków wiodących;

  • umożliwienie zmian w ustroju uczelni publicznej;

  • optymalizację sposobu funkcjonowania organizacji przedstawicielskich i kontrolnych.

Projakościowe finansowanie szkół wyższych

  • Bardziej przejrzysta dotacja stacjonarna oraz statutowa będzie przeznaczona przede wszystkim na zachowanie ciągłości funkcjonowania uczelni. Polityka rozwojowa będzie finansowana w trybie konkursowym ze środków budżetu państwa oraz środków strukturalnych UE.

    Realne zwiekszenie autonomii uczelni  wymaga zwiększenia autonomicznej zdolności uczelni do zdobywania środków pozabudżetowych. W projekcie nie ma określonego pułapu finansowania budżetowego. Uczelnie zachodnie rzadko są finansowane   powyzej 30% z budżetu. O resztę muszą same zadbać. Gdyby w reformie określono stopniowe zmniejszanie dotacji budżetowej oraz stworzono warunki do pozabudżetowego finansowania uczelni to byłby krok do przodu. Uczelnie jakoś nie mają motywacji do zatrudniania naukowców którzy za małe pieniadze, albo i bez,  potrafią coś w nauce i dydaktyce zrobić. Wolą takich,  którzy są dobrze umocowani i są w stanie ściągnąć pieniądze dla uczelni nie zawsze wykorzystane na podniesienie poziomu nauki i dydaktyki.

  • Wzmocnienie zadaniowego charakteru dotacji stacjonarnej poprzez powiązanie jej z kształceniem studentów. Wysokość dotacji będzie uzależniona od liczby studentów oraz wskaźnika kosztochłonności studiowania. Wskaźnik kosztochłonności, zróżnicowany zależnie od kierunku studiów, będzie uwzględniał niezbędne koszty osobowe, bazę infrastrukturalną oraz koszty pośrednie. Ponadto dotacja uwzględni ocenę jakości dydaktyki dokonywaną przez PKA.

    To chyba słaby  argument i mało przejrzysty. PKA działa już wiele lat a dydaktyka akredytowana przez PKA leci na łeb na szyję. Jakość dydaktyki trzeba chyba inaczej mierzyć. Skoro najwyzej cenionych dydaktyków uczelnie wcale nie chcą więc chyba chyba dydaktyka na wysokim poziomie po prostu uczelniom przeszkadza ?

  • Wysokość dotacji statutowej będzie zależała od oceny parametrycznej dokonywanej przez KEJN.

  • Umożliwienie pokrywania kosztów przeprowadzania przewodów doktorskich osób spoza uczelni przez osoby fizyczne.

W bliższej i dalszej przyszłości szkolnictwo wyższe będzie miało bardzo istotny wpływ na rozwój społeczeństwa wiedzy, społeczeństwa twórczego i innowacyjnego, co bezpośrednio przełoży się na rozwój gospodarczy Kraju.

Tak powinno być,  ale trudno być optymistą. Skoro uczelnie są mało twórcze i innowacyjne,  to i społeczeństwa tego nie nauczą.

Finansowanie szkolnictwa wyższego i badań naukowych jest inwestycją w kapitał ludzki, inwestycją, która powinna mieć priorytet społeczny, bo ma wysoki, choć długoterminowy zwrot.

Chyba nie do końca tak jest skoro kapitał ludzki w szkolnictwie wyzszym jest marnotrawiony,  czy wręcz niszczony – autonomicznie !  szczególnie na uczelniach ‚flagowych’  bo te mają prestiż i mogą z kapitałem robić co chcą i tak dostaną największe dotacje.   Patologiczne zarządzanie  i niszczenie kapitału ludzkiego i warsztatow pracy winno skutkować obniżeniem/zaniechaniem finansowania takich uczelni   bez względu na to jaka flaga na nich powiewa.

Jak się szacuje, w krajach, gdzie nakłady na szkolnictwo i naukę są już wysokie, zwiększenie nakładów o 0,1% PKB prowadzi w dłuższej perspektywie, rzędu 20 – 30 lat do wzrostu PKB o ok. 1,5%.

Przy bardzo dużej liczbie studentów (liczba studentów w Polsce wzrosła z 403 tys. w roku akademickim 1990/1991 do 1.930 tys. w roku akademickim 2007/2008, co powszechnie uważa się za jedno z osiągnięć przemian ustrojowych zapoczątkowanych dwadzieścia lat temu) nakłady na jednego studenta były niskie (cztero–, trzykrotnie niższe niż w wiodących krajach europejskich) i malały, ponieważ szybciej rosła liczba studentów niż nakłady na szkolnictwo ogółem.

W Kraju osiągnęliśmy jeden z wyższych w świecie wskaźników skolaryzacji (ponad 50% w ujęciu brutto).

No i doskonale widać, ze nie ma żadnej pozytywnej korelacji między tym wskaźnikiem a innowacyjnością gospodarki. Liczba dyplomów nie przekłada się  nawet  na wielkość populacji zdolnej do rozumienia słowa pisanego.

Według prognoz demograficznych w najbliższej przyszłości (w okresie najbliższych kilkunastu lat) liczba osób w „wieku studenckim” będzie malała, a więc można przyjąć, że liczba studentów nie będzie rosła, co – przy utrzymaniu w najbliższej przyszłości dotychczasowej wysokości dotacji budżetowej na szkolnictwo wyższe – pozwoli zbliżyć się pod względem nakładów na studenta do średniej europejskiej.

Zmiany w sposobie finansowania szkolnictwa wyższego mając na celu:

  • silniejsze niż dotąd powiązanie finansowania z efektami działalności dydaktycznej
    i naukowej; obecne finansowanie jest bardziej nastawione na „wejście”, na zasoby, niż na „wyjście”, na efekty,

    Tak powinno być,  ale  jak to zostanie osiągniete ?

  • zmianę proporcji pomiędzy dotacją budżetową i środkami finansowymi zdobywa­nymi przez uczelnie w drodze konkurencyjnej (konkursowej); obecnie środki pozy­skiwane przez uczelnie w drodze konkursów stanowią relatywnie niewielki „doda­tek” do dotacji budżetowej.

    ………………………………………………………………………….