Ogórki akademickie po kaszubsku

źródło
Ogórki można przyrządzać na różne sposoby. Z życiem akademickim najbardziej kojarzy się mizeria, wszechogarniająca środowisko akademickie, nie tylko w sezonie ogórkowym. Mizerne płace, mizerne rezultaty, mizerne perspektywy.
Cześć ‚akademików’ spędza sezon ogórkowy na Helu, który ma mizerną szerokość, ale nie wszystko jest tam mizerne. Np. w malej kaszubskiej wiosce Kuźnica, dzięki programowi operacyjnemu wspieranemu przez UE uruchomiono całkiem sympatyczny punkt Informacji Turystycznej z kilkoma stanowiskami komputerowymi, z dostępem do internetu – bezpłatnym itd. Wydawałoby się – prosta sprawa, każdy by to potrafił. Ale np. setki ‚akademików’ skupionych wokół NFA tego nie potrafią. Mimo możliwości otrzymania dotacji, mimo możliwości starań o otworzenie np. punktu informacyjnego dla popularyzacji Europejskiej Karty Naukowca w polskiej przestrzeni akademickiej – pies z kulawą nogą nie podjął mojej propozycji, aby coś w tym kierunku zadziałać. No cóż, takich rzeczy można oczekiwać od kaszubskiego rybaka, ale nie od uczonych nauki polskiej. Maszoperia góruje wyraźnie nad profesorią !
Ale co by było gdyby coś takiego sympatykom NFA dało się uruchomić, uzyskać lokal dla NFA, z możliwością jego promocji, robienia wystaw, z możliwością korzystania z komputerów do prezentowania tego co NFA robi.? Łatwo to sobie wyobrazić po tym jaki zgiełk zostal wywołany po otrzymaniu niewielkiego wsparcia na opracowanie broszury o EKN. Tylko zawiść i nienawiść mogą zmobilizować polskie środowisko akademickie, zdolne nad wyraz do destrukcyjnych działań operacyjnych a nader mizerne w pozytywnych działaniach konstruktywnych.

Na samym cyplu helskim w stacji morskiej hodowane są foki http://www.fokarium.pl
i prowadzony jest tam monitoring ich występowania, ich zachowania na morzu bałtyckim. Pracownicy apelują o pomoc do wszystkich, aby im w tym monitoringu pomagali i wspierali. Odzew jest. Zupełnie inaczej niż na NFA, gdzie np na apel o wzięcie udziału w ankiecie na jakiś temat akademicki jest tylko odpowiedź typu: Jak ktoś chce robić ankietę – to jego sprawa Niech sobie sam ją wypełni i opracuje. Jego robota – jego problem. Nas interesują tylko korzyści z jego roboty. Tumiwisizm i nihilizm jest wszechobecny i wszechakceptowalny. Tym się różni środowisko akademickie od środowiska kaszubskiego. Kompletna mizeria ! i to nie tylko ogórkowa. Daleko profesorii do maszoperii ! Trudno się dziwić, że profesoria na słowo wykształciuch reaguje tak jak zwykle reagują nożyce na uderzenie pięścią w stół.

(tekst archiwalny 17 sierpień 2007)

Ogórki akademickie (małosolne)

Byłem niedawno w Krynicy –
miejscu znanym z wielu powodów, także jako to, gdzie na wiosnę zebrali się Rektorzy KRASP, upiekli na ognisku barana (albo coś podobnego) i wydali głos antylustracyjny. Miało być też o dobrych praktykach, o nauce i gospodarce, bo na gospodarstwie Akademii Rolniczej rzecz miała miejsce. Niepowołanych nie wpuszczano, bo winni znać swoje miejsce, jak to zauważył jeden z aktywnych ‚sympatyków’ NFA. Dialog był wsobny, co odpowiada standardom polskiego życia akademickiego. Nie bez powodu jedna z rektorek udzieliła reprymendy Prezydentowi RP, że ten dialoguje nie z tymi co trzeba, bo trzeba słuchać tylko rektorów, skoro posilili się już pieczonym baranem, a nie jakiś głodnych słabeuszy, co to nie wiadomo czy na jakikolwiek posiłek ich stać.
Idąc sobie górą, lasem, napotkałem w lesie, na górce drwala i słów kilka zamieniliśmy. Okazało się, że te lasy to akademicko-rolnicze. A jakie wiązanki na gospodarowanie nimi rzucał drwal – tu nie przytoczę, bo i po co. Jeszcze by mnie ktoś o plagiat posądził. Zresztą i przed ćwierć wiekiem na temat gospodarowania gospodarstwami UJ pisała prasa i to wysokonakładowa – więc nic nowego. System akademicki na wszystkich frontach ocalał, mimo transformacji ustrojowej (ale nie akademickiej) i nie ma nadziei aby się zmienił, bo rektorzy tylko głoszą o antylustracji, a wszelkie głosy o głębokich reformach zagłuszają, tak jak Wolną Europę zagłuszano w czasach Gomułki, z czego chyba biorą wzór i natchnienie.
Jak tylko Kaczor Wielki ogłosił, że trzeba by uniwersytet nowego typu zbudować, spod terroru się wyzwolić, zaraz go za ciągoty komunistyczne zaczęli napastować.
Jak to może być, żeby w wolnym kraju nie było terroru ? żeby nie było jedynie słusznej władzy rektorskiej, sprawdzonej i w PRLu ? Jak to może być, żeby politycy tworzyli uniwersytety? Nie starczy, że taki jeden utworzył Kazimierz Wielki, aby mu ludzi światłych do rządzenia kształcił ? I co z tego obecnie zostało ? Tak nie może być! Politykom – ręce precz od uniwersytetów!
Co innego jeśli chodzi o powiększenie liczby wydziałów z uprawnieniami, tak aby np. Akademię przekształcić w Uniwersytet. To inna sprawa. Rektorzy wtedy zbierają się z politykami i radzą jakby tu jakichś profesorów zatrudnić aby to do pensum się liczyło, do akredytacji się przydało, do awansu akademii na uniwersytet wystarczyło. Wtedy rektorzy i politycy idą w parze, jakby na śmierć zakochanej i nie głoszą dyrdymałów o autonomii uczelni, o separacji nauki i polityki. Ale fakt, że mamy sezon ogórkowy, więc i ogórki akademickie smakują, chociaż małosolne.
(tekst archiwalny, 31 lipiec 2007)