Nie mogę być obojętny wobec obojętności

Nie mogę być obojętny wobec obojętności

Przed laty przeszliśmy przez piękny okres Solidarności, ale chyba niewiele  z tego zostało. Dziś solidarności międzyludzkiej – co kot napłakał.  Pogłębia się obojętność, zabieganie o własne interesy i przywileje. Furorę w ubiegłym roku zrobiły słowa Mariana Turskiego w KL Auschwitz „Nie bądź obojętny”, zdefiniowane jako jedenaste przykazanie, którego nieprzestrzeganie miało doprowadzić do Zagłady. Na dziesięć przykazań, których przestrzeganie zapobiegłoby Shoah, jakoś nikt nie zwrócił uwagi. W końcu mamy wojnę z religią i usuwanie jej z życia i przestrzeni publicznej, a z przestrzeni Kl Auschwitz w szczególności. Nie można na to być obojętnym, stąd marsze pamięci 14 sierpnia, w rocznicę śmierci św. Maksymiliana Kolbego. W końcu wykluczanie, dyskryminowanie chrześcijan, wymazywanie z pamięci Polaków – gdzie jak gdzie, ale w KL Auschwitz, założonym w celu ich eksterminacji, nie może pozostawiać nikogo obojętnym.

Marian Turski, w tym roku został laureatem Nagrody Nieobojętności przyznanej przez Oświęcimski Instytut Praw Człowieka, a następnie nagrody im ks. Stanisława Musiała przyznawanej osobom zasłużonym dla dialogu chrześcijańsko- i polsko-żydowskiego. Podnoszono jego przestrzeganie przed obojętnością „na najdrobniejsze przejawy zła”. Co prawda Marian Turski po wyjściu z obozów zagłady nie tylko nie przestrzegał przed ogromnym złem w postaci ludobójczej, czerwonej zarazy, jaka spadła na Polskę, ale brał nawet udział w instalacji i propagowaniu tego systemu zła. I to w czasie, gdy współwięźniowie KL Auschwitz, byli nieludzko torturowani i zabijani przez czerwonych zbrodniarzy. Tym niemniej w Auschwitz nawoływał do wierności jedenastemu przykazaniu, pomijając dziesięć przykazań boskich, w których zakaz nieobojętności, wykluczania, dyskryminacji znakomicie się mieści.  Dla wielu stał się autorytetem moralnym, a kto tego autorytetu nie podziela jest stygmatyzowany, w ramach wprowadzenia w życie jedenastego przykazania (sic!)

Jednym z fundatorów nagrody jest rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, w tym roku reprezentowany przez prof. Popiela, członka kapituły nagrody, który podkreślał nawoływania laureata „do porzucenia wygodnej postawy obojętności i nicnierobienia, braku reakcji na zło”.

Trzeba przypomnieć, że w tym roku rektorzy UJ (i nie tylko) nie byli obojętni na proaborcyjne strajki kobiet, prowadzące do holocaustu nienarodzonych i deklarowali dla nich wsparcie. Nie można być obojętnym wobec tego zła!

Zarówno obecny, jak i poprzedni rektorzy UJ nieraz zachowywali wygodną postawę obojętności wobec zła, a nawet je generowali. W czasie instalacji systemu komunistycznego wspierali prokuratorów skazujących ich kolegów z opozycji niepodległościowej. Byli obojętni na karierę akademicką na UJ byłego prokuratora wojskowego Juliana Haraschina, mającego na swym koncie 60 wyroków śmierci wobec walczących o wolną Polskę.

Czyli chyba jakieś podobieństwo z postawą Mariana Turskiego w tamtych czasach, co zbliża po latach.

Rektor UJ prof. Jacek Popiel, w laudacji tegorocznej nagrody, przypomniał o elitarnym gronie jej laureatów, wśród których znaleźli się do tej pory – jak podkreślał – „znamienite osobistości”. Wśród nich z UJ był prof. Jerzy Wyrozumski i trudno być obojętnym wobec zakłamywania najnowszej historii UJ, w czym ma swoje „zasługi”. Był przy tym całkiem obojętny, wobec losów nieobojętnych na zło „epoki Jaruzelskiej” na uczelni, która całkiem tę epokę wykreśliła ze swej historii, tak jak i jej ofiary. Nie był w tym odosobniony, gdyż taką wygodną, obojętną postawę, wykazywali wszyscy rektorzy UJ w czasach wolnej Polski. I nie tylko rektorzy, bo wśród laureatów nagrody jest też Zofia Radzikowska, nawet związana z Solidarnością, choć wcześniej z PZPR, wykazująca w czasach transformacji raczej solidarność z rzekomo obaloną komuną, obojętna wobec ekscesów politycznych czystek. Jest też prof. Jan Błoński, nieobojętny wobec represji duchowieństwa polskiego w czasach stalinowskich, bo zaangażowany w poparcie procesu kurii krakowskiej i autor „kamienia milowego” w kampanii oskarżania Polaków o odpowiedzialność za Holocaust.

Jest też ks. Michał Czajkowski, TW „Jankowski”, spoza profesorów UJ, lecz uhonorowany nagrodą przez rektora UJ Wojciecha Nowaka, co udokumentowałem w swoim fotoreportażu w 2018 r. Laureat nie był   obojętny na poczynania UB/SB, z którymi to organami wiele lat współpracował, nieobojętny również na wynagrodzenia za współpracę.

Zatem grono nagrody jest rzeczywiście elitarne i nie można być wobec niego obojętnym.

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 24 marca 2021 r.

Nagroda dla TW ! W ramach dezubekizacji ?

wydarzenie

Nagroda dla TW ! W ramach dezubekizacji ?

Media przyniosły zdumiewającą wiadomość o tym, że w dniu 2 marca 2018 r. w krakowskiej uczelni Ignatianum zostanie wręczona nagroda ks. prof. Michałowi Czajkowskiemu, o którym od dawna wiadomo, że był tajnym współpracownikiem SB pod pseudonimem TW „Jankowski”. [TW komunistycznej SB laureatem nagrody przyznawanej „osobom zasłużonym dla dialogu chrześcijańsko- i polsko-żydowskiego http://prawy.pl/65565-tw-komunistycznej-sb-laureatem-nagrody-przyznawanej-osobom-zasluzonym-dla-dialogu-chrzescijansko-i-polsko-zydowskiego/

ks. prof. Michał Czajkowski znany był jako wybitny biblista i specjalista od dialogu polsko-żydowskiego, ale stwierdzono, że przez lata był jednocześnie świadomym i wynagradzanym przez SB kapusiem i donosił m. in. na ks Popiełuszkę i to do Adama Pietruszki ! Zerwał współpracę z SB po śmierci ks. Popiełuszki. [Andrzej Friszke,
Anna Karoń-Ostrowska,Zbigniew Nosowski, Tomasz Wiścicki –
T.w. „Jankowski” Historia współpracy- http://labo-old.wiez.pl/teksty.php?tw_jankowski_historia_wspolpracy]

Ujawnianie haniebnej roli ks. Czajkowskiego środowiska ‚postępowe’ określały jako cios w dialog polsko-żydowski i chrześcijańsko-żydowski, [SKAZANY BEZ SĄDU http://www.fzp.net.pl/opinie/skazany-bez-sadu ] nie biorąc pod uwagę jaki cios ks. Czajkowski zadał polskiemu Kościołowi.

Gdyby ks. Czajkowskiemu przyznano coś w rodzaju anty-nobla, jakąś anty-nagrodę za zasługi dla prowadzenia dialogu zdradziecko-esbeckiego, o katastrofalnych skutkach dla ludzi Kościoła, to by był jakiś pozytywny przejaw rozliczania się z ponurą, komunistyczną przeszłością. Mimo medialnego upadku komunizmu nic takiego jednak nie następuje. Zdrajców się nagradza, ofiary nierzadko karze.

Kto ks. Czajkowskiemu dał taką nagrodę, nobilitując niejako zdradę ? Ano kapituła pod przewodnictwem rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego profesoradoktorahabilitowanego Wiesława Nowaka. I serwis UJ jawnie o tym pisze [ Podano nazwiska laureatów Nagrody im. ks. Stanisława Musiała – http://www.uj.edu.pl/wiadomosci/-/journal_content/56_INSTANCE_d82lKZvhit4m/10172/138905015]

Katechetka Urszula Antosz-Rekucka i teolog ks. prof. Michał Czajkowski – to laureaci Nagrody im. ks. Stanisława Musiała za rok 2017, przyznawanej osobom zasłużonym dla dialogu chrześcijańsko- i polsko-żydowskiego. O wyborze nagrodzonych decyduje kapituła, której przewodniczy prof. Wojciech Nowak, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Uroczystość wręczenia nagród odbędzie się 2 marca w Akademii Ignatianum w Krakowie.

Nagrodę ustanowił w 2008 roku Klub Chrześcijan i Żydów „Przymierze”. Jej fundatorami są Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, Prezydent Miasta Krakowa i Gmina Wyznaniowa Żydowska w Krakowie...

Ks. prof. Michał Czajkowski to wybitny teolog, biblista, głęboko zaangażowany w działalność ekumeniczną, jeden z inicjatorów dialogu katolicko-żydowskiego w Polsce. Był współzałożycielem i współprzewodniczącym Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. W przeszłości zasiadał też w Komitecie Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem i Międzynarodowej Radzie Oświęcimskiej, był także członkiem władz Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów.

Osoby prowadzące dialog chrześcijańsko-żydowski w Polsce wiele zawdzięczają jego odważnej publicystyce….. Jak informuje Klub „Przymierze”, niewielu jest w Polsce księży, którzy z taką determinacją mówią o żydowskich korzeniach chrześcijaństwa i o tym, że antysemityzm jest grzechem.

A zatem nie ma tu ani słowa o dialogu ks. profesora Czajkowskiego z esbekami, o czym kto jak kto, ale inni profesorowie, szczególnie ci z wzorcowej polskiej uczelni, winni wiedzieć i jasno, jawnie się do tej kwestii ustosunkować.

W biogramie podnosi się determinację ks. profesora Czajkowskiego mówienia o grzechu antysemityzmu, całkowicie pomijając determinację grzesznych postępowań ks. profesora Czajkowskiego wobec bliźnich, w tym kapłanów.

Uniwersytet winien szukać prawdy, a jasno widać, że nie ma najmniejszego zamiaru .

Tak nisko się stoczył jak ks. profesor ks. Czajkowski i nie widać oznak aby z tego upadku miał zamiar się podnosić.

Profesorowie – etatowi poszukiwacze prawdy winni prowadzić badania nad odróżnianiem prawdy od kłamstwa, zła od dobra i mniej wykształconej części społeczeństwa wyniki tych badań przekazywać.

A jaki jest przekaz tej nagrody ?

Gdzie jest prawda uzasadniająca nagrodę ? Gdzie ją odszukać ?

Jeśli ktoś się zapozna z informacjami o poczynaniach ks. profesora Czajkowskiego w czasach komunizmu, to zapewne uzna, że zło jest nagradzane, a prawda jest utajniana aby tak się stało.

I ten proceder prowadzi, zabezpiecza i ujawnia uniwersytet, jego rektor, wybierany przecież w sposób demokratyczny.

Jakoś protestów przeciwko takiemu stanowi rzeczy nie słychać.

Nic dziwnego, przecież nie słychać też protestów przeciwko zatrudnianiu na tej uczelni ( podobnie jak i na innych) tajnych współpracowników SB, nawet jak zostali ujawnieni, nie mówiąc o jawnych współpracownikach systemu kłamstwa, którzy są na ogół utajniani ! [ https://lustronauki.wordpress.com/tag/uj/ ]

Ponadto na etatach historyków zatrudnia się bajkopisarzy, którzy zabezpieczają aby do społeczeństwa trafiały tylko dzieje bajeczne ich uczelni, a nie prawda historyczna, niekiedy bardzo bolesna.

W przygotowanej reformie nauki tzw. Konstytucji dla nauki są zapisy o dezubekizacji [https://blogjw.wordpress.com/2018/01/24/o-dezubekizacji-w-telewizji/ ]. Uznano w końcu, że nie godzi się aby współpracujący ze Służbą Bezpieczeństwa komunistycznego państwa byli akademickimi decydentami/doradcami w budowanym demokratycznym państwie prawa. Nie są to zapisy wystarczające, ale duch ustawy jest jednak taki aby współpracujących z SB eliminować w systemie akademickim a nie wyróżniać.

Nagroda dla TW ‚ Jankowskiego” jest sprzeczna z duchem ‚Konstytucji dla nauki’ i pokazuje jak w praktyce może ona funkcjonować. To środowisko akademickie, beneficjentów PRLu i III RP autonomicznie da sobie radę nie tylko z dezubekizacją.

Czy decydenci akademiccy to niewłaściwi adresaci zapytań w imię prawdy ?

Generał w hołdzie Pileckiemu

Generał Jerzy  Biziewski składa hołd rtm. Witoldowi Pileckiemu

(25 maja 2013 r. –

Galeria Wielkich Polaków w patriotycznym Parku Jordana w Krakowie)

(por. tekst poniżej,  stanowiący reakcję na haniebne  zachowania

profesora wzorcowej dla innych uczelni)

Czy decydenci akademiccy to niewłaściwi adresaci zapytań w imię prawdy ?

Nauka jak wiemy zajmuje się poszukiwaniem prawdy, a poszukiwania realizują  liczni naukowcy zatrudniani na ogół na etatach  w bardzo już licznych uczelniach i instytutach naukowych.
Coraz częściej słyszymy jednak, że wielu naukowców z prawdą jest na bakier. Dotyczy to także naukowców uznanych, nominowanych przez prezydenta (taki u nas obyczaj) i stojących siłą rzeczy na straży prawdy.

Nie tak dawno środowiska patriotyczne ( i nie tylko)  poruszyły się ekscesami znanego profesora i to najstarszej polskiej uczelni,  który owładnięty nienawiścią do IPN  i polskich bohaterów, insynuował niegodne poczynania jednego z najgodniejszych Polaków – rotmistrza Witolda Pileckiego. Zbulwersowany tym zwróciłem się   do kilku decydentów akademickich z pytaniami w imię prawdy.
Zacytujmy mój list z 19 maja 2013 r. skierowany do:  Rektora UJ, Prezesa PAN, Prezesa PAU, Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ministerialnego Zespołu ds. Dobrych Praktyk Akademickich
„ Zapytania w imię prawdy
Czy prof. dr hab. Andrzej Stanisław Romanowski, o którym ostatnio jest głośno z powodu haniebnego i niekompetentnego ataku na bohatera naszej historii (rzekomo w imię prawdy) – rtm. Witolda Pileckiego ma kwalifikacje do noszenia tytułu/piastowania stanowiska profesora i czy otrzymywanie takiego tytułu/obejmowanie takich stanowisk przez osoby o takim ‚etosie’ akademickim nie kompromituje systemu nauki w Polsce ?
Czy prof. dr hab. Andrzej Stanisław Romanowski może być zasadnie zatrudniany i to ‚wieloetatowo’ na stanowisku profesora i w UJ, i w PAN ( jak wskazuje baza danych o ludziach nauki jest wieloetatowcem – prof. dr hab. Andrzej Stanisław Romanowski http://nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=59574&lang=pl   Zatrudnienie aktualne: profesor nadzwyczajny Uniwersytet Jagielloński; Wydział Polonistyki; Katedra Kultury Literackiej Pogranicza ,Instytut Historii im. Tadeusza Manteuffla PAN , Kierownik Uniwersytet Jagielloński; Wydział Polonistyki; Katedra Kultury Literackiej Pogranicza)  skoro nie daje sobie rady ze studiowaniem dość prostych prac i wyciąganiem zasadnych wniosków.
Czy wykazywana przez prof. – od dawna – nienawiść do IPN i lustracji i jak się ostatnio okazało (przynajmniej dla mnie) także do wybitnych bohaterów naszej historii jest zgodna z etosem akademickim i czy nie powoduje utraty zdolności do poznawania i zapisywania prawdy o wybitnych Polakach w redagowanym przez niego ‚naczelnie’ Polskim Słowniku Biograficznym (wydawanym wspólnie przez Polską Akademię Nauk i Polską Akademię Umiejętności).
Czy ten słownik nie jest narażony na skutki tej nienawiści ?
Czy prof. swoją postawą, w gruncie rzeczy jak rozumiem, antynaukową, antypatriotyczną, nie wpływa negatywnie na młodzież akademicką ? ( w końcu jest profesorem wzorcowej dla innych uczelni)
Czy fakt zatrudniania i funkcjonowania w polskim systemie nauki takich ‚profesorów’ nie jest skutkiem negatywnej selekcji kadr akademickich prowadzonej w PRL i kontynuowanej w III RP ?
Czy na poczynania Andrzeja Romanowskiego (i nie tylko) nie ma negatywnego wpływu  niechęć do rozliczenia się władz UJ, i nie tylko UJ, z haniebną postawą rektorów w okresie instalacji systemu komunistycznego wobec swoich kolegów z podziemia niepodległościowego ?
Czy na poczynania Andrzeja Romanowskiego (i nie tylko) nie ma negatywnego wpływu niechęć do rozliczenia się władz UJ, i nie tylko UJ, z haniebną postawą rektorów/profesorów w okresie Wielkiej Czystki Akademickiej schyłku PRL, kiedy doszło do negatywnego oczyszczenia środowiska akademickiego a pozytywne oczyszczenie w III RP nigdy nie nastąpiło ?
Czy to jest dobra praktyka akademicka ?
Z oczekiwaniem na merytoryczne odpowiedzi”.
Niestety mimo zakończenia już roku akademickiego   odpowiedzi od adresatów nie otrzymałem,  więc wyraziłem swoje obywatelskie zdanie w tej kwestii. (23 czerwca 2013 r.)
„Ponad  miesiąc temu zadałem pytania w imię prawdy.  Odpowiedzi do dnia dzisiejszego nie dostałem. Rozumiem, że pytania były za trudne. Kończy się już rok szkolny i akademicki,  więc chyba promocji być nie może,  szczególnie dla decydentów systemu akademickiego w Polsce.  
Ja wiem, że w polskim  systemie akademickim od dawna nie ma dyskusji merytorycznej, krytyka merytoryczna została skutecznie wytępiona, zdolność rozumienia słowa pisanego  można wykryć tylko u nielicznych beneficjentów   systemu, a  na merytoryczne odpowiedzi na  merytoryczne pytania  – nie ma co liczyć.
Może  moje pytania w gruncie rzeczy same sobą stanowią odpowiedź,  tyle że decydenci winni podejmować decyzje.  Skoro nie są w stanie,  to jest jedno wyjście – podanie się do dymisji  i zajęcie się tym co są w stanie robić.  Promocji na rok następny być nie może.”

Jak widać moje zdanie było merytorycznie uzasadnione, w swej formie wyważone i wyrażające troskę  o stan akademicki. Niestety   dla decydentów  zdanie to okazało się nieistotne,  tak jakby decydenci akademiccy nie byli właściwymi adresatami zapytań w sprawie prawdy i  opinii obywateli zatroskanych o producentów  polskich elit.
Co prawda min. Barbara Kudrycka jakoś niedługo po tej ‘obywatelskiej dymisji’ ogłosiła, że chce odejść z rządu, ale ostatnio tą informację zdementowała.
Kilka dni temu otrzymałem natomiast  list ( z 12 lipca 2013 r.)  z  Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego,  podpisany przez wiceminister od dobrych praktyk – dr hab. Darię Lipińską – Nałęcz , w którym m.in. czytamy

opiniuje środowisko akademickie
Rzecz w tym, że  organy administracji rządowej w randze ministra nieraz wypowiadały się  ‘ocennie’,  ‘obronnie’,  co do różnych profesorów, nieraz o niechlubnej przeszłości np. prof. Z. Baumana, prof. A. Wolszczana, czy negatywnie o tych co promowali takich magistrów jak Paweł Zyzak.
Trzeba mieć także na uwadze, że kompetencje naukowe kandydatów do tytułów  oceniane są przez Centralną Komisję podlegającą premierowi,  a prezydent nadaje profesury, gdy natomiast środowisko akademickie nawet jakby chciało i to zasadnie,  to takiej profesury  nie może odebrać.
Argumentacja ministerialna wobec moich zapytań ma zatem  znamiona hipokryzji.
Niestety wybrani przez środowisko akademickie – Rektor UJ, Prezes PAN, Prezes PAU,   ani słowem nie skwitowali moich zapytań, mimo że powinni,  jak wynika z ministerialnego pisma. Zachowują się tak,  jakby byli niewłaściwymi adresatami zapytań w imię prawdy. Więc kto winien być właściwym adresatem ?
Nie znam też oficjalnych wypowiedzi samego środowiska akademickiego,  czyli elektorów  decydentów  akademickich – adresatów moich zapytań, w sprawie kompetencji naukowych profesora  nienawidzącego IPN i  polskich bohaterów,  a tworzącego Polski Słownik Biograficzny.  Widocznie jakie środowisko – tacy i wybierani przez środowisko decydenci. No cóż, długotrwała negatywna selekcja kadr akademickich  w PRL/III RP zrobiła swoje,  a nie ma kto otworzyć zamkniętego układu akademickiego, więc i nie ma do kogo zwracać się w imię prawdy.