List otwarty do min. Jarosława Gowina w sprawie lustracji środowiska akademickiego

diably-akademickie

Kraków 7 września 2016 r.

Józef Wieczorek

30-069 Kraków

ul. Smoluchowskiego 4/1

Szanowny Pan

dr Jarosław Gowin

Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego

ul. Hoża 20, ul. Wspólna 1/3

00-529 Warszawa

List otwarty do min. Jarosława Gowina

w sprawie lustracji środowiska akademickiego

Gazeta Prawna (6 września 2016 r.) pod wiele mówiącym tytułem „Uczelnie nie muszą się bać ponownej lustracji kadry „ zamieściła informacje o reakcji MNiSW (wiceminister Aleksander Bobko) na postulat posła Jerzego Gosiewskiego dokonania lustracji środowiska akademickiego, które jak wiadomo do dnia dzisiejszego nie zostało należycie zlustrowane i dzielnie występowało przeciwko próbom lustracji sprzed ok. 10 lat. O lustrację tego środowisko apeluje także koło poselskie ‚Wolni i Solidarni’ Kornela Morawieckiego.(Apel Koła Poselskiego Wolni i Solidarni o przeprowadzenie lustracji środowiska akademickiegocentrumprasowe.pap.pl)

Niestety reakcja MNiSW jest przygnębiająca, jakkolwiek po odrzuceniu postulatu lustracji zapewne wielka radość zapanuje na uczelniach z początkiem nowego roku akademickiego, mimo że w wakacje nastroje akademickie były minorowe po ujawnieniu kolejnego światowego rankingu uczelni .

Wiceminister podaje, że podobno w 2006 r. uwzględniono rewizję kadry akademickiej wprowadzając obowiązek lustracyjny dla kadry kierowniczej wyższych uczelni. Niestety wiceminister nie podaje skutków tego bardzo ograniczonego uwzględnienia.

Czy kogokolwiek w wyniku tej rewizji odsunięto od edukacji w szkołach wyższych, aby kadra akademicka reprezentowała „najwyższe standardy etyczne” ?

Chciałbym przypomnieć , o czym piszę od lat w wielu moich tekstach ujawnianych publicznie

(Książki DROGI I BEZDROŻA NAUKI W POLSCE,Etyka i patologie polskiego środowiska akademickiego, KRYZYS UNIWERSYTETU, Mediator akademicki, Patologie akademickie po reformach, Patolologie akademickie pod lupą NFA dostępne w pdf na na stronie https://blogjw.wordpress.com/ gdzie również: Archiwum lustracyjne Tom A, Archiwum lustracyjne Tom B,Archiwum lustracyjne Tom C, Archiwum prasowe, Moje boje 1, Moje boje 2, Moje boje 3, Moje boje 4,Moje boje 5,Moje boje 6,Moje boje 7,Moje boje 8)

i przesyłanych także do ministerstwa, że obecne kadry akademickie formowane były w długotrwałym procesie negatywnej selekcji kadr, także pod kątem etycznym, stąd poziom etyczny tej kadry pozostaje wiele do życzenia i nie jest to poziom najwyższy, tylko niski, a czasem nawet poniżej poziomu.

Postulowałem dokonanie lustracji lustracji/weryfikacji środowiska akademickiego [ https://blogjw.wordpress.com/2016/08/20/potrzebna-lustracja-lustracji/] dokonywanej pod batutą utrwalaczy władzy ludowej (PZPR-SB) przez nomenklaturowe władze uczelni w czasie Wielkiej Czystki Akademickiej. Organizatorzy, jak i skutki tej czystki pozostają do tej pory nieznani ( znany mi przykład wzorcowej uczelni – UJ) i nie ma woli poznania tej akcji prowadzącej jasno do zapaści nauki i edukacji wyższej w III RP. Z przyczyn słabości intelektualnej, jak i moralnej uczelnie piszą swoje fałszywe historie i im bliżej końca PRL, tym bardziej zafałszowane ( przykład – osławione „Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego” do tej pory autonomicznie nie wycofane z obiegu edukacyjnego- https://blogjw.wordpress.com/2009/08/05/list-do-polskiej-akademii-umiejetnosci/).

Trudno wyprowadzić naukę/uczelnie z zapaści jak się nie ma wiedzy/nie ma chęci jej posiadania na temat istotnych przyczyn procesu dołowania/nurkowania do dna uczelni. [https://blogjw.wordpress.com/2016/08/18/polskich-uczelni-nurkowanie-do-dna/].

Ja temat podejmowałem, prezentowałem w wielu tekstach zebranych w kilkanaście już tomów dostępnych w internecie ( o czym ministerstwo informowałem) a kilka z nich także w formie „papierowej”, przekazywałem m. in. ministerstwu (dostępne w bibliotekach , także ministerstwa, także Sejmu) ale dyskusja na te niewygodne dla beneficjentów systemu i decydentów tematy – nie była prowadzona. Owszem byłem brutalnie atakowany za moje opinie na temat patologii środowiska akademickiego bazujące na wieloletnim monitoringu etyki i patologii, który prowadzę samojeden wobec braku zainteresowania środowiska poznaniem swego ciemniejszego oblicza.

Zdarza się, że rektorzy po przejściu na emeryturę potwierdzają moje opinie (zadowoleni, że teraz już mogą mówić prawdę, bo nic im nie grozi !), pomijając jednak swoje ‚zasługi’ dla tego stanu rzeczy.

Mój postulat zorganizowania Polskiego Ośrodka Monitoringu Patologii Akademickich (POMPA), [https://nfaetyka.wordpress.com/2010/03/13/postulat-organizacji-osrodka-monitoringu-patologii-akademickich/] , który być może zdołał by ‚wypompować’ choć trochę tych patologii – został zignorowany. Patologie mają się dobrze, a ja ‚awansowałem’ w III RP na głównego destabilizatora polskiego środowiska akademickiego stabilnego patologiami.

Widać jak słabe jest to środowisko skoro jeden – nic nie znaczący- obywatel, wyklęty już w czasie Wielkiej Czystki Akademickiej ze środowiska, z wilczym biletem ważnym nadal mimo upływu czasu i ‚reform’, może takie środowisko o rzekomo najwyższych kwalifikacjach zawodowych i etycznych – zdestabilizować !

Natomiast mimo zaangażowania wielkich sił i środków akademickich/decydenckich mnie zdestabilizować nie zdołano ! Jestem stabilny swoimi wartościami i standardami etycznymi stanowiącymi zagrożenie dla patologicznych uczelni. Komentarz chyba zbyteczny.

Haniebna postawa części środowiska akademickiego w czasach PRL, której środowisko za żadne skarby nie chce poznać, to tylko jedna z patologii, ale jej utajnianie powoduje, że środowisko jest w tej hańbie niejako zakorzenione i nie potrafi się z tej niewoli wyzwolić.

Lekceważące podejście do lustracji ( w szerszym, nie tylko prawnym znaczeniu) środowiska akademickiego nie wróży dobrze przyszłości nauki i edukacji w Polsce.

W Gazecie Prawnej podawane są wzajemnie sprzeczne informacje – o zapewnianiu przez resort studentom i doktorantom dostępu do kształcenia przez nauczycieli o najwyższych kwalifikacjach zawodowych …. i jednocześnie że ‚ polityka kadrowa uczelni pozostaje w zakresie ich autonomii i nie podlega kontroli lub ocenie ze strony ministerstwa’.

Jeśli polityka kadrowa nie jest w gestii ministerstwa to oczywiste jest pytanie – po co nam takie ministerstwo ?

Uczelnie wybudowały sobie wspaniałe nieruchomości (aby podwyższyć warunki pracy i edukacji) i ‚nurkują do dna’, bo naukę i edukację tworzą ludzie a nie mury ! Ale takie kadry niezdolne do uprawiania nauki na wysokim poziomie i formowania studentów na poziomie są zatrudniane na etatach przez beneficjentów Wielkiej Czystki Akademickiej ( i ich sukcesorów) -zatrudniane autonomicznie w ramach fikcyjnych, ustawianych na nich konkursów i dalej w takim trybie ‚wsobnym’, zamkniętym, patologicznym, awansujących.

Nauczycieli uczących myślenia krytycznego, nonkonformizmu naukowego usuwano (system kłamstwa przez takich był zagrożony) i nie było i nadal nie ma woli aby ich włączyć do systemu akademickiego nie znoszącego nadal krytyki merytorycznej i promującego zabójczy dla nauki konformizm.

Skoro tego ministerstwo nie kontroluje/nie chce kontrolować, mimo sygnałów obywatelskich, to takie ministerstwo nie jest potrzebne.

Potrzebna jest zatem kontrola i ocena obywatelska, bo to obywatele z podatków utrzymują obecny system akademicki.

Antylustracyjne argumenty ministerstwa przedstawione w/w tekście zdają się wskazywać, że ministerstwo utraciło kontakt z rzeczywistością.

Jeśli nadal ministerstwo ma istnieć to w swej akademickiej polityce historycznej niezbędnej aby stanąć w prawdzie i oprzeć naukę oraz edukację na podstawowych wartościach winno m.in. :

  • zobligować uczelnie do ujawnienia prawdziwych historii uczelni w czasach najnowszych

  • ujawnić przebieg, skutki, straty osobowe kadr akademickich, składy osobowe realizatorów Wielkiej Czystki Akademickiej poprzedzającej okres tzw. transformacji jednej z najważniejszych przyczyn dołowania nauki w III RP.

  • ujawnić tajnych i jawnych współpracowników systemu kłamstwa i wykluczyć ich z negatywnego oddziaływania na młodzież akademicką

  • ujawnić rekrutację kadr akademickich – ustawiane konkursy, ich komisje

  • ujawnić konkursy na projekty badawcze – ich ustawianie, rezultaty projektów

Skoro autonomicznie uczelnie/instytuty naukowe/organy nie są w stanie tego zrobić,

to ministerstwo winno działać na rzecz stworzenia takich ram prawnych, aby to było możliwe.

Z poważaniem

Józef Wieczorek

W reakcji na list otwarty akademików do min. Gowina

Lustracja

Obywatelski sprzeciw wobec

poziomu dyskusji naukowej w tradycji akademickiej PRL/III RP

w reakcji na list otwarty akademików do min. Gowina

Akademicy nader pasywni, jeśli chodzi o dyskusję nad koniecznymi reformami systemu akademickiego,nadal silnie zakorzenionego w systemie komunistycznym, wystosowali list otwarty do ministra MNiSW Jarosława Gowina po obejrzeniu w TVN Jego dyskusji z Moniką Olejnik. https://sites.google.com/site/slpnp2016/

list otwarty

W liście wyrażają swoje zaniepokojenie i podnoszą przykrość jaka ich spotkała po usłyszeniu słów Pana Ministra o związkach genealogicznych organizatorów demonstracji KODu.

Czemu minister ma się nie interesować tą dziedziną nauki – nie uzasadniają. Co więcej, jak rozumiem, wyrażają swój kategoryczny sprzeciw wobec wykorzystania osiągnięć tej nauki w debacie publicznej.

Podnoszą także, że tradycją akademicką jest odnoszenie się w dyskusji naukowej, światopoglądowej i politycznej do argumentów rozmówców.

Niestety nie było mi dane na przestrzeni lat, a nawet wieków, zapoznać się z tą tradycją – tak formułowaną. Poznałem całkiem odmienną tradycję, i to w różnych środowiskach akademickich, niemal całkowitego zaniku dyskusji naukowej, merytorycznego odnoszenia się do argumentów rozmówcy/prelegenta/autora pracy naukowej – publicystycznej a zastępowania debaty – chamskimi nieraz atakami personalnymi, naruszaniem godności osób o odmiennych poglądach, brakiem kultury i przede wszystkim przyzwoitości…..https://blogjw.wordpress.com/2014/09/22/bohaterowie-nie-zawsze-sa-odwazni/. Listu otwartego w sprawie tej tradycji jakoś nikt do nikogo nie sformułował, ani nie podpisał.

List do ministra Gowina natomiast podpisało już ponad 500 osób ze środowiska akademickiego, w tym tak powszechnie znane osoby w debacie publicznej jak Magdalena Środa, czy Jan Woleński. Jan Woleński był uczestnikiem przynajmniej jednej demonstracji KODeków, którzy w niezbyt dużej odległości od pana profesora, okładali mnie w ramach kulturalnej debaty – unijną flagą. Mimo ujawnienia tych aktów w sferze publicznej RozKODowanie akademickiego Krakowa https://blogjw.wordpress.com/2015/12/21/rozkodowanie-akademickiego-krakowa/ nie zauważyłem ani sprzeciwu, ani zaniepokojenia, wobec takich obywatelskich starań KODeków o naprawę Polski.

Z prof. Janem Woleńskim toczyłem też przed laty debatę publiczną na forum internetowym Tygodnika Powszechnego i nie była to z jego strony debata merytoryczna.

Zakończyłem ją fraszką ks. Jana Twardowskiego, czym też zakończę tą krótką wypowiedź, kierując ją do wszystkich sygnatariuszy listu otwartego do min. Jarosława Gowina, bo jest ona  i kulturalna i merytoryczna, a przede wszystkich godna tego, aby się nad nią pochylić.

Sondaż Pewien socjolog dostał się do nieba i z przyzwyczajenia zawodowego zaczął tam robić sondaże. W niebie było najwięcej tych, którzy słuchali dziecięcych kazań. Ci którzy słuchali doktorów, profesorów – siedzieli w czyścu, a dwóch w piekle. Ks. Jan Twardowski – Niecodziennik

Pozytywnie o reakcji rektora

Uniwersytet Medyczny w Poznaniu

Pozytywnie o reakcji rektora

(choć jedna jaskółka wiosny nie czyni)

 

Wczoraj upubliczniłem tekst: Chciałbym napisać coś pozytywnego o rektorach– https://blogjw.wordpress.com/2015/02/17/chcialbym-napisac-cos-pozytywnego-o-rektorach/

W post scriptum dodałem

Właśnie przed chwila otrzymałem List studentów w sprawie mobbingu na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, który upubliczniłem https://nfamob.wordpress.com/2015/02/16/list-studentow-w-sprawie-mobbingu-na-uniwersytecie-medycznym-w-poznaniu/ i czekam na zdecydowaną reakcję rektorów.

Mają jeszcze jedną szansę aby zachować się jak trzeba a ja miałbym szansę zrealizowania chęci napisania coś pozytywnego o rektorach”.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Koło godz. 22 wieczorem otrzymałem list:

—— Wiadomość oryginalna ——

Temat: UMP

Data: 2015-02-17 21:42

Nadawca: „Edmund GRZESKOWIAK” <grzesko@ump.edu.pl>

Adresat: jozef.wieczorek@interia.pl;

> Szanowny Panie Doktorze,

> Uprzejmie informuję, że na polecenie Pana prof. Jacka Wysockiego, Rektora UMP

> wdrożone zostało postępowanie wyjaśniające, dotyczące nieprawidłowości w

> Klinice Chirurgii Ogólnej i Naczyń UMP, o którego wynikach zostanie Pan

> poinformowany po jego zakończeniu.

> Z poważaniem

> Edmund Grześkowiak

>

> prof. dr hab. Edmund Grześkowiak

> Prorektor

> Uniwersytet Medyczny

> im. Karola Marcinkowskiego

> ul. Fredry 10

> 61-701 Poznań

> tel. 48.61.856258

xxxxxxxxxxxxxxxx

Jak widać mój tekst mający na celu skłonienie rektorów do działań jak trzeba – zadziałał pozytywnie. Trzeba jeszcze poczekać na wyniki, ale sam fakt natychmiastowej reakcji i to w godzinach zwykle ‚po pracy’ zasługuje na uznanie .

Wygląda na to, że znalazł się jeden rektor, o którym będę mógł napisać pozytywnie.

Niestety rektorzy UJ – wzorcowej uczelni ( i innych, z niej biorących wzory) tak pozytywnie nie reagują , a czasem reagują negatywnie ( przystępują do rozprawy ze zgłaszającym nieprawidłowości|) i mimo to prestiżu nie tracą – wręcz przeciwnie.

Warto mieć na uwadze, że ludzie lubią jak się pisze o nich pozytywnie – rzecz w tym, że jak się pisze/mówi pozytywnie, z uznaniem, z czołobitnością,  o tych co źle czynią , nie ma szans aby tacy zachowywali się jak trzeba.

Moja metoda, zupełnie odmienna, jednak czasem przynosi pozytywne rezultaty. Zachęcam do podejmowania podobnych prób. Jeśli nie wychowamy rektorów (i nie tylko) na przyzwoitych ludzi, jeśli będziemy wybierać/adorować ludzi nikczemnych, czy chociażby konformistów/oportunistów – nie ma szans na pozytywne zmiany.

Niby banał, a jednak zupełnie nie trafia do demokratycznej większości ( i to zdecydowanej), szczególnie akademickiej (choć nie tylko).