Akademickie szlaki ku niepodległości

a

Akademickie szlaki ku niepodległości

Józef Wieczorek

W tym roku mija 100 lat od odzyskania niepodległości po 123 latach niewoli.

W ciągu tych 100 lat tylko okresowo ( II RP) byliśmy naprawdę niepodlegli, a od 30 lat funkcjonowania III RP po okupacji niemieckiej i komunistycznej też mówimy o odzyskaniu niepodległości, choć niestety z elementami podległości.

Jaką rolę na drodze do odzyskania niepodległości odegrały elity akademickie ?

Szlak geologiczny

6 sierpnia 1914 marsz do odzyskania niepodległości rozpoczęła Kadrówka – I Kompania Kadrowa w liczbie 144 żołnierzy – słuchaczy szkół oficerskich Strzelca i Polskich Drużyn Strzeleckich. Wielu z nich to studenci i absolwenci szkół wyższych, także zagranicznych.

Wśród legionistów nie brakowało artystów, inżynierów. Nie zbrakło także przedstawicieli mojej profesji w osobie Tadeusza Furgalskiego, który był studentem geologii UJ, a potem demonstratorem w Katedrze Geologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, wówczas przy ul. św. Anny 6, miejscu nie tylko naukowym, ale i patriotycznym. Katedrą kierował wtedy profesor Władysław Szajnocha, a pracował w niej także Wiktor Kuźniar, badający geologicznie Tatry, ale który zaangażował się także na szlaku ku niepodległości – po stronie Legionów. Po odniesionych ciężkich ranach pod Kraśnikiem z badań terenowych w Tatrach w wolnej już Polsce musiał zrezygnować. Tadeusz Furgalski w Katedrze Geologii UJ zetknął się także innymi geologami znanymi z postawy patriotycznej – jak Mieczysław Limanowski, Rudolf Zuber, czy Walery Goetel.

Gabinet Geologiczny UJ miał także swoje wcześniejsze tradycje. Tam w XIX wieku pracował słynny w świecie Ludwik Zejszner, choć z pochodzenia Niemiec ( Zeuschner) w 1833 r. był zdymisjonowany z szefa katedry mineralogii za posiadanie polskiej prasy niepodległościowej z okresu powstania listopadowego, a po kolejnych perypetiach powracał do Krakowa po Wiośnie Ludów, a następnie po powstaniu styczniowym. Został zamordowany w 1871 r. prawdopodobnie wskutek politycznych porachunków.

Był jednym z licznych geologów, którzy się zapisali godnie na szlaku ku niepodległości. Należeli do nich m. in.:

  • Stanisław Staszic, który był nie tylko ojcem, polskiej geologii, świadkiem utraty niepodległości przez Rzeczpospolitą , ale i wybitnym działaczem oświeceniowym i patriotycznym.

  • Tomasz Zan, który był nie tylko poetą i przyjacielem Adama Mickiewicza, ale i geologiem, asystentem Aleksandra von Humboldta, oraz jednym z założycieli Towarzystwa Filomatów i Związku Promienistych, prezesem Związku Filaretów, zesłańcem w Orenburgu, dziadkiem Kazimiery Iłłakowiczówny, sekretarki Józefa Piłsudskiego

  • Ignacy Domeyko, światowej sławy mineralog i geolog, zasłużony wielce dla poznania geologicznego Chile i rozwoju uniwersytetu w Santiago de Chile, wcześniej członek Towarzystwa Filomatów, przyjaciel Adama Mickiewicza, pierwowzór Żegoty z III części Dziadów, uczestnik Powstania Listopadowego. Żyjąc w Chile utrzymywał związki z krajem, wysłał zbiory minerałów do Polski, które przetrwały do czasów dzisiejszych – były m. in. przechowywane w Muzeum Geologicznym ING UJ przy Oleandrach .

  • Jan Czerski zesłany za udział w powstaniu styczniowym na Syberię, tam stał się wybitnym badaczem geologii Sajanów i brzegów Bajkału.

  • Aleksander Czekanowski, także zesłaniec syberyjski po powstaniu styczniowym wybitny badacz geologii guberni Irkuckiej

Tadeusz Furgalski miał zatem znakomite wzorce patriotyczne – także ze swojej profesji – na drodze ku niepodległości.

Działał od 1912 roku w Związku Walki Czynnej, a następnie w Związku Strzeleckim. Wówczas przyjął pseudonim „Wyrwa”. Zdał egzamin oficerski Związku Strzeleckiego i prowadził zajęcia w szkole rekruckiej i podoficerskiej Związków. Jego dzienniki [TADEUSZ FURGALSKI WYRWA „DZIENNIKI 1913-1916 Wydawnictwo: Księgarnia Akademicka. Fundacja Dokumentacji Czynu Niepodległościowego, 2011] stanowią znakomity obraz życia młodego ‚akademika’ – geologa, zaangażowanego w działalność skierowaną ku odzyskaniu niepodległości. Czytając pamiętnik ma się wrażenie, że był ogarnięty ‚gorączką niepodległościową’.

30 VII 1914 roku został zmobilizowany do armii austriackiej. Po skutecznej reklamacji 8 VIII 1914 r. objął dowództwo IV baonu późniejszego 1.pp Legionów . Nie doczekał się jednak wolnej Polski. Poległ 7 lipca 1916 roku k. Maniewicz, w czasie bitwy pod Kostiuchnówką. Odznaczony Virtuti Militari 5 klasy, Krzyżem Niepodległości. Józef Piłsudski po Jego śmierci podkreślał – „Był jednym z najlepszych naszych oficerów”.

TF

Powroty dla Niepodległej

Po odzyskaniu niepodległości Polska była krajem biednym, jednak polscy naukowcy, którzy robili kariery na obczyźnie rezygnowali często z lepszych możliwości zagranicznych i wracali do ojczyzny, aby dla jej budowy wykorzystywać swoje kwalifikacje.

Nie bez przyczyny, mimo niezbyt wysokiego wykształcenia polskiego społeczeństwa, dużego analfabetyzmu i niewielkiej ilości szkół wyższych [tylko 5 uniwersytetów publicznych] mieliśmy w Polsce znakomitych uczonych, liczącą się w świecie szkołę matematyczną i filozoficzną, a także fachowców o ogromnym znaczeniu dla odbudowy gospodarczej II Rzeczpospolitej.

Niektórzy, jak Ignacy Mościcki – wybitny chemik (Ryga, Londyn, Szwajcaria)- wracali jeszcze przed odzyskaniem niepodległości, pracując na polskich uczelniach i wdrażając do gospodarki naukowe innowacje [zakłady Azotowe w Mościcach] angażując się zarazem w działalność polityczną. Ignacy Mościcki osiągnął urząd prezydenta, podobnie jak wcześniej Gabriel Narutowicz, który na zaproszenie polskiego rządu, przybył do kraju, gdzie aktywnie zaangażował się w odbudowę odrodzonego po rozbiorach państwa polskiego. Niestety ten powrót dla Narutowicza okazał się tragiczny.

W działaniach na rzecz odzyskania niepodległości i jej umacniania zaznaczył się inny profesor – Władysław Grabski, ekonomista i historyk z doświadczeniem zagranicznym (Francja, Niemcy, Rosja]. Wchodził w skład polskiej delegacji na konferencję wersalską, a w wolnej Polsce działał jako minister i wielokrotny premier, przede wszystkim na rzecz gospodarki i ratowania finansów, zwany ojcem polskiej złotówki.

Inni mieli szanse na znakomitą karierę poza granicami jak np. genialny matematyk Stefan Banach, któremu oferowano intratne stanowiska akademickie w USA, ale odrzucał je, argumentując, że nie ma takiej ilości zer na czeku -mu podstawionym do podpisania- aby opuścił Lwów.

Wśród naukowców o podobnych, patriotycznych postawach, nie brakowało także geologów.

Ferdynand Rabowski, który studiował geologię w Lozannie i zaczął prowadzić badania geologiczne Alp szwajcarskich współpracując z jednym z najwybitniejszym geologów – Mauricem Lugeonem. Na wieść o odzyskaniu niepodległości, po znakomitym doktoracie, wrócił do Polski, mimo że miał propozycje kontynuowania badań w Szwajcarii. W Polsce stał się wybitnym badaczem geologii Tatr, gdzie wykorzystał swoje doświadczenia alpejskie.

Mieczysław Limanowski, także po studiach geologicznych w Lozannie, przebywał w Zakopanem, gdzie prowadził badania geologiczne, a był także nauczycielem Witkacego, który pod jego wpływem pierwsze rysunki poświęcił historii geologicznej Tatr (przed Kongresem Geologicznym w 1903 r.) o czym mało kto wie. Po epizodzie moskiewskim, gdzie był związany z teatrem i Juliuszem Osterwą, Limanowski wraca po odzyskaniu niepodległości do Polski i zajmuje się geologią, a także teatrem.

Rudolf Zuber wybitny, światowej sławy geolog pracujący na różnych kontynentach, badając szczególnie złoża ropy naftowej a także wód mineralnych [Krynica – woda Zuber !] brał udział jako ekspert od ropy w Konferencji pokojowej w Paryżu [1919].

Bez powrotów po 1989 r.

Inaczej wyglądała sytuacja po 89 r. po dziesiątkach lat zniewolenia niemieckiego, a następnie komunistycznego.

Likwidacja elit intelektualnych i naukowych przez okupanta niemieckiego oraz oczyszczanie w PRLu, szczególnie uczelni, z wrogo, niechętnie nastawionych do ustroju komunistycznego- zrobiły swoje.

W mediach ogłoszono, że 4 czerwca 1989 r. upadł komunizm, ale do dnia dzisiejszego mamy z nim problemy. Trudno zresztą uznać tę datę za ponowne odzyskanie niepodległości, choćby symbolicznie, bo nadal byliśmy przez lata umocowani prawnie i personalnie w systemie zniewolenia, z którym -mimo zmian- utrzymujemy ciągłość do dnia dzisiejszego, odrzucając ciągłość z II RP, z wszelkimi tego konsekwencjami.

Wprawdzie 4 czerwca Naród wypowiedział się za niepodległością, ale elity z tzw. opozycji konstruktywnej pozostały uległe władzom komunistycznym.

Do transformacji PRL w PRL-bis aktywnie włączyły się elity akademickie chowu i awansu komunistycznego, przy utrzymywaniu na marginesie, a nawet poza nim – dla (post)komunistów niewygodnych.

Na krakowskich Oleandrach, gdzie znajdował się wówczas Instytut Nauk Geologicznych UJ, spadkobierca pięknych tradycji niepodległościowych, geolodzy podlegli „przewodniej sile narodu” walczyli tylko o to, aby czasem nie wrócili na Oleandry naukowcy wygnani jeszcze przed transformacją, niewygodni im i niepodlegli wobec komunistycznej władzy. [nie dało się tam zauważyć „gorączki niepodległościowej”]

Po roku 1989 mało kto wracał do Polski, także z licznej diaspory akademickiej w krajach zachodnich, a wielu nadal wyjeżdżało i proces ten jeszcze się nasilił po wstąpieniu Polski do UE.

Nie miał kto odbudować gospodarki zniszczonej przez komunistów, bo środowiska patriotyczne nie miały elit zdolnych do zarządzania gospodarką. Zresztą na początku niewiele miały do powiedzenia, bo patriotyzm był ośmieszany, a dążenia do prawdziwej niepodległości zagłuszane przez elity ‚wybiórcze’. Historycy po latach dokumentują, że przy „okrągłym stole” wręcz manifestowano wrogie stanowisko do ruchu niepodległościowego.

Ster transformacji gospodarczej powierzono wykładowcy Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu-Leninizmu – Leszkowi Balcerowiczowi robiącego błyskawiczną, umocowaną politycznie akademicką karierę tytularną. Pozytywnie przeszedł ‚wielką czystkę akademicką’ lat osiemdziesiątych, habilitację robił lat 15, aby ją osiągnąć wnet po zdobyciu władzy politycznej i awansować zaraz na profesora.

Witold Kieżun, bohater Powstania Warszawskiego i więzień Gułagu, specjalista od zarządzania i znawca patologii okresu transformacji, w tym okresie pracował w Środkowej Afryce, jako ekspert ekonomiczny ONZ. Do Polski po 1989 r. nie wrócił. Czy w owym czasie zabrakło mu patriotyzmu tak znamiennego dla tych, co budowali odrodzoną Polskę po okresie zaborów, czy też jego powrót nie był mile widziany, jak wielu innych polskich fachowców przebywających wówczas poza granicami Polski ?

Jedno jest pewne, że wybór komunistycznego karierowicza L.B. umożliwił zaplanowaną patologiczną transformację, podczas której nie tworzono warunków do powrotu polskich elit akademickich rozproszonych po dobrych uczelniach zachodnich, a wznoszono wręcz bariery nie tylko środowiskowe, ale i prawne, aby ich do powrotu zniechęcać.

Utrzymano kompatybilność z systemem akademickim stworzonym w Polsce komunistycznej i w krajach obozu sowieckiego, stąd przez długie lata III RP był to system przyjazny dla naukowców formowanych w krajach bloku wschodniego, a nieprzyjazny dla tych z bloku zachodniego.

Jak wykazałem przed laty, Polak pracujący na Zachodzie, starając się z przyczyn patriotycznych (a nie finansowych) o posadę profesorską w Polsce, musiał zrzekać się obywatelstwa polskiego [!], bo nie miał habilitacji – casus dr Zbigniewa(Ben)Żylicza.

Tym samym ponad 1/3 potencjału akademickiego znajduje się poza granicami Polski, pracując na korzyść innych krajów, gdy w Polsce narzekamy na słabość/niedobór elit [stąd patologiczna wieloetatowość !]. Te elity, które są, na ogół na pierwszym miejscu stawiają dobro osobiste, kariery, a nie dobro wspólne, dobro Ojczyzny.

Poza szlakami

Po roku 1989 r. 11 listopada w Narodowe Święto Niepodległości, już legalne, nie tylko w Warszawie, organizowane są marsze patriotyczne o szczególnej wymowie w ostatnich latach. Staram się je dokumentować, przede wszystkim w Krakowie, na trasie z Wawelu na Plac Matejki. W marszach widać przedstawicieli wielu środowisk społeczeństwa polskiego, ale nie widać gremiów akademickich wyróżniających się togami i gronostajami przyodziewanymi na inne okoliczności.

Chyba nie jest to przypadek. Widocznie odzyskiwanie niepodległości po latach zniewolenia dla tych gremiów jest obojętne. W zasadniczej masie, nie licząc wyjątków, które potwierdzają jedynie regułę, te gremia nie wyzwoliły się ze zniewolenia komunistycznego, są nadal zniewolone i nieraz optują na rzecz podległości. Ich przedstawiciele są widoczni w przestrzeni publicznej, na wiecach i na czele marszów KODu, razem z zasłużonymi dla otumaniania Polaków.

Gremia akademickie nie chcą znać swojej najnowszej historii, niejako przyznając, że do procesu odzyskiwania niepodległości po 1989 r. chyba się nie przyczyniły zbytnio.

Wolą o tym nie pisać i nie chcą „grzebać się w przeszłości”, bo to by mogło przynieść zawstydzenie, chociaż większość chyba wstydu nie ma. Stąd nie ma protestów przeciwko takiej postawie elit akademickich.

Wielu przedstawicieli „nadzwyczajnej kasty akademickiej” utożsamia patriotyzm z faszyzmem, z naruszaniem zasad demokracji, którym rzecz jasna kasta akademicka nie podlega, bo ona – jak sama uważa- jest z natury arystokratyczna.

Potrzebne są naukowe, historyczne, socjologiczne opracowania akademickich szlaków ku niepodległości, zarówno tej sprzed 100 lat, jak i obecnej, dla lepszego poznania walki Polaków o wolność ( nie tylko swoją), ale nieraz zdradzanych przez własne elity funkcjonujące w oderwaniu od większości społeczeństwa. [poza szlakami wiodącymi ku niepodległości]

Tekst opublikowany w Kurierze WNET. Kurier Śląski – sierpień 2018 r.

Czy NAWĄ zdołają powrócić polscy naukowcy ?

NAWA PKiN.PNG

Czy NAWĄ zdołają powrócić polscy naukowcy ?

[ Nawą wenecką do Pałacu Nauki ?]

{http://www.polskacanada.com/jan-tomkowski-zaglowce-literatury-nawa-wenecka}

W polskiej stoczni akademickiej budowany jest nowy okręt przeznaczony do transportu polskich naukowców, którzy wyemigrowali za granicę i mających trudności z powrotem do kraju. [Wiceminister nauki: NAWA ułatwi polskim naukowcom powrót do kraju –http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,414971,wiceminister-nauki-nawa-ulatwi-polskim-naukowcom-powrot-do-kraju.html ]

Statek ma pływać pod flagą Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. [http://www.nauka.gov.pl/]

W pierwszej kolejności na pokład mają być zabierani młodzi naukowcy, którzy wyemigrowali po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Takich jest podobno 35 tysięcy, jak wyliczył minister nauki [http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,414253,gowin-moim-marzeniem-jest-stworzenie-systemu-formacji-elit.html] a tych wcześniejszych emigrantów też jest jeszcze wiele tysięcy.

Statek ten musiałby kursować wielokrotnie, bo nawet największy statek pasażerski na podkład zabiera 8 tysięcy pasażerów i 2 tysiące załogi http://archiwum.radiozet.pl/Rozrywka/O-tym-sie-mowi/Najwiekszy-statek-pasazerski-na-swiecie-Harmony-of-the-Seas-ZDJECIA-00019939

W informacjach ministerstwa nauki – armatora NAWY nie podaje się ilu pasażerów będzie mogło wejść jednorazowo na podkład, ale podobno kapitan (dyrektor NAWY) będzie miał pod sobą załogę liczącą 40-60 osób, więc chyba statek będzie wielokrotnie mniejszy od tego największego i będzie musiał pływać przez lata, aby przywieść do Polski tych co Polskę opuścili. Jedyne co jest w tym pozytywne, że nawet gdyby przy którymś kursie zatonął to straty będą wielokrotnie mniejsze niż przy Titanicu.

Na pokład mają być też zabierani wybitni naukowcy z całego świata.

Procedury wejścia na statek jeszcze nie zostały opracowane – te ogłoszone zostaną najwcześniej na przełomie roku lub na początku roku 2018 .

Czyli pierwsze zaokrętowanie chyba nastąpi w warunkach zimowych i trzeba brać uwagę, że statek może zderzyć się z górą lodową w warunkach globalnego ocieplenia lub utkwić na wodach skutych lodem w warunkach globalnego ochłodzenia. Te dwie przeciwstawne wersje są brane pod uwagę przez naukowców zagranicznych, więc nie wiadomo czy zaryzykują taką podróż, bo bez względu na to kto ma rację- zagrożenie jest !

Do podróży armator zachęca znaczącym wsparciem finansowym, aby się nie opierali przed wejściem na ryzykowny pokład. Za podróż naukowcy nie będą musieli płacić, a skoro zdobędą się na taką odwagą po osiągnięciu stałego lądu czekają ich nagrody pieniężne w Pałacu Nauki.

Niestety dla tych co są od lat na stałym – polskim lądzie, pieniędzy od lat podobno nie ma, a co więcej także od lat w Polsce, w praktyce akademickiej funkcjonują dostawy obowiązkowe [https://blogjw.wordpress.com/2016/08/19/obowiazkowe-dostawy-akademickie/], a ci którzy ich nie chcą realizować z systemu są wykluczani lub sami salwują się ucieczką także za granicę.

Planowana reforma akademicka nie przewiduje zniesienia dostaw obowiązkowych, choć każdy jako tako wyedukowany Polak wie, że dostawy obowiązkowe w rolnictwie to rolnictwo rujnowały, tak że nawet komuniści w końcu je znieśli. W systemie akademickim mimo zmian takie dostawy obowiązują w praktyce do dnia dzisiejszego.

Armator na wypadek epidemii ubóstwa gromadzi natomiast zastrzyki ze środków finansowych, z programu operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój.

Czy taką determinacją uspokoi niezdecydowanych do zaokrętowanie na NAWĘ ?

Do tej pory żadne zastrzyki tego armatora nie zapobiegły ubóstwu na uczelniach – nawet jak naukowcy pobierają podwójną, wielokrotną dawkę, nadal czują się ubodzy.

Czy mało innowacyjni nasi akademicy zdołają przez rok wynaleźć taką szczepionkę, aby wdrożone zastrzyki okazały się skuteczne dla powracających?

Rektor wzorcowej dla innych uczelni, w końcu lekarz podkreśla, że jedyną bolączką uniwersytetu jest brak pieniędzy .[https://blogjw.wordpress.com/2017/05/15/jedyna-bolaczka-uniwersytetu-jagiellonskiego/]

I co ? Znalazła się szczepionka na tę chorobę ?

Armator NAWY podkreśla, że ‚nie bez znaczenia jest też fakt, że Polska jest dzisiaj krajem dość bezpiecznym..” A zatem co bardziej bojaźliwi będą się mogli schronić na naszym terytorium o ile przemogą w sobie strach przed podróżą NAWĄ.

Armator ponadto uspakaja jeszcze nie zdecydowanych, że uczelnie mają tworzyć „ jasno oznaczone miejsca, w których osoba, która została pokrzywdzona lub czuje się zagrożona, mogła się zgłosić po pomoc.”:

SOS ma zatem funkcjonować i na stałym lądzie.

Czy można w to wierzyć skoro do tej pory nie oznaczono takich miejsc, w których osoba, która została pokrzywdzona w PRLu, czy w III RP i nadal czuje się zagrożona, mogła się zgłosić po pomoc ?!

A to właśnie spowodowało ucieczkę z polskiego systemu akademickiego, czy to za granicę, czy do innych refugiów, w których do tej pory ukrywają się ci, którzy mają obowiązki polskie ! [https://blogjw.wordpress.com/2017/06/24/kiedy-poznamy-straty-wojenne-wojny-jaruzelsko-polskiej/]

Uchodźców akademickich ( nie ekonomicznych, lecz systemowych) nikt u nas nie chce przyjmować ! [https://blogjw.wordpress.com/2017/05/29/pamula-gowin-mazgula-i-uj/]

Nie ma takiego programu dla nauki w Polsce, której mogliby pomóc. Program NAWA chyba takich nie obejmuje ?

Armator podkreśla, że ma już załogę, która ma ‚sporo do powiedzenia na temat tego, jak prowadzić konkursy, jak administrować programami. Ludzie pracujący nad NAWĄ już teraz właściwie z tych kompetencji korzystają – odbyło się już kilka spotkań, na których miała miejsce właśnie ta wymiana doświadczeń.”.

Gadać widać gadają, ale jakie skutki tego gadania ?

Przed chwilą ( rano, 13 lipca 2017 r.) dostałem list od ministra i ten biadoli, że nie ma kompetencji, więc jak tu uwierzyć, że jego załoga – ma ?

W tak zorganizowane powroty trudno jest uwierzyć, ale ci którzy mają obowiązki polskie może zdeterminowani dla ojczyzny ratowania sami się rzucą przez morze ?