Krzyk z Placu Inwalidów !

wystawa

Krzyk z Placu Inwalidów !

Plac Inwalidów w Krakowie to miejsce szczególne. Podczas okupacji niemieckiej na ul. Pomorskiej mieściła się katowania gestapo, a podczas okupacji sowieckiej, w sąsiednim budynku, przy samym placu, mieściła się katowania UB, o czym informują stosowne tablice.

4.jpg

Plac Inwalidów przez latach okupacji komunistycznej nosił nazwę Placu Wolności, która to nazwa zakłamywała historię, istotę rzeczy, bo na tym placu dokonywano zniewolenia Polaków stawiającym opór instalacji systemu komunistycznego w Polsce – systemu zniewolenia i zarazem systemu kłamstwa, więc nawet nic w tym dziwnego, że nazwa placu była kłamliwa.

Co więcej na Placu Inwalidów stał jakby dla naigrawania się z ofiar komunizmu – Pomnik Braterstwa, aż do roku 1991.

Dziś na tym miejscu stoi kamień węgielny pomnika „Tym, którzy stawiali opór komunizmowi w latach 1944-56” z tym, że pomnik miał stać, ale nie stoi, co jakby dokumentuje smutną rzeczywistość, że tak naprawdę z tym obaleniem komunizmu w III RP to jest jednak przesada.

2.jpg

We wrześniu 2018 r., tuż za kamieniem węgielnym ustawiono wystawę „Krzyk uwieczniony. Krakowianie przeciw systemom totalitarnym.’ przygotowaną przez Muzeum Historyczne Miasta Krakowa.

1.jpg

W opisie czytamy

obj

Wystawa jest czasowa, więc krzyk ofiar systemów totalitarnych będzie dostrzegany jedynie czasowo, nie dotrze do wszystkich, nawet tych, co będą po jakimś czasie przechodzić przez Plac Inwalidów. Uwiecznienie tego krzyku za pomocą tej wystawy jakkolwiek jest krokiem w dobrym kierunku to jednak niewystarczającym.

Na tym placu miał stanąć pomnik, który by zapewnił na wieki uwiecznienie krzyku katowanych i mordowanych w katowniach !

Przed laty powstał komitet budowy takiego pomnika, powstał jego projekt, ale pomnik nie powstał i Krakowianie u władzy [oby tę władzę musieli oddać po nadchodzących wyborach] do tej pory go nie chcą.

Z założycieli Komitetu do tej pory żyje tylko trzech – mjr Stanisław Szuro,

22

w czasach komunistycznych skazany na karę śmierci, ale zdołał jej uniknąć i do dnia dzisiejszego aktywnie działa na rzecz ostatecznej dekomunizacji Polski.

Informacje o Nim widnieją na wystawie .

3.jpg

Adam Macedoński

6.jpg

działacz podziemia niepodległościowego, założyciel Instytutu Katyńskiego, Kustosz Pamięci Narodowej i Honorowy Obywatel Miasta Krakowa, uczestnik akcji wymierzonej przeciwko Pomnikowi Braterstwa oraz

Andrzej Kostrzewski,

5.jpg

żołnierz AK, działacz WiN, wiceprezes Instytutu Katyńskiego.

Na Placu Inwalidów w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych od kilku lat spotykamy się przy kamieniu węgielnym pomnika i budynku d.UB[ https://niezlomniwparkujordana.wordpress.com/2017/03/01/w-narodowy-dzien-pamieci-zolnierzy-wykletych-przed-b-siedziba-ub-i-pomnikiem-ktory-mial-stac-a-nie-stoi/  ],  aby prawda o zbrodniach tam dokonanych nie została zapomniana i pomnik – który by uwiecznił krzyk ofiar-  o tym przypominał, nie tylko mieszkańcom Krakowa.

Niestety Miasto nie chce tam takiego pomnika, realizuje postulaty ‚aktywistów miejskich’, czy też Rady Dzielnicy V ( na terenie, której znajduje się Plac Inwalidów), aby zamiast pomników sadzić drzewa, najlepiej dęby.

Co prawda żołnierze podziemia niepodległościowego przysięgali na orła i na krzyż, a nie na dęby, a katolicy modlą się pod krzyżem,  a nie pod dębem ( bo to były zwyczaje pogańskie i kiedyś dąb wieńczył podobno Kopiec Krakusa), ale chyba o to chodzi, aby nastąpił powrót do takich obrządków.

Zdumiewające jest przy tym, że w pobliskim Parku Krakowskim wzdłuż najruchliwszych i najbardziej hałaśliwych ulic Krakowa – Alei Trzech Wieszczów i ul. Czarnowiejskiej jakoś nie zasadzono zielonego kordonu. [https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/06/09/wielkie-otwarcie-parku-krakowskiego-na-halas-i-smrod/]

Czy aby na pewno obsadzanie kamieni węgielnych dębami jest najlepszym środkiem do zwiększania zadrzewionych powierzchni  Krakowa ?

Na moje teksty [https://blogjw.wordpress.com/2018/08/30/protest-przeciwko-tym-co-stawiaja-opor-antykomunistycznym-pomnikom/;

plakat -Protest 1 września Plac Inwalidów

fotoreportaże -[ https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/09/01/protest-w-obronie-pomnika-tym-co-stawiali-opor-komunizmowi/ ] o sytuacji na Placu Inwalidów, które umieściłem w internecie, otrzymuję informacje ze strony ZiKiTu – instytucji, która odpowiada za realizację projektów zagospodarowania tego terenu, choć za niedługo ma przestać istnieć.

Ostatnio otrzymałem pismo od ZiKiTu stwierdzające, że zgodnie z wolą Rady Miasta Krakowa na Placu Inwalidów ma być posadzony długożyjący dąb i ustawione tablice pamięci,  a nie pomnik, ale bez gwarancji, że dąb będzie długo żył (bo niby kto by miał dać takie gwarancje, tym bardziej, że dęby mają specjalne uwarunkowania i nader często usychają) i czy naprawdę taki dąb będzie uwieczniał krzyk ofiar komunizmu.

ZiKiT  (1).PNG

ZiKiT (2)

Tych, którzy stawiali opór komunizmowi nikt o zdanie nie pytał !

Jestem od lat mieszkańcem V Dzielnicy i mnie także nikt nie pytał o zdanie, a podobno Rada Miasta Krakowa podejmowała swoją decyzję o zaniechaniu budowy pomnika w oparciu o zdanie mieszkańców Krakowa. Jak można rozumieć – tych mieszkańców, których chciała słuchać, aby mieć podkładkę pod swoją decyzję.

Kto miał inne zdanie, nawet nie był o to pytany ! Skuteczna metodologia badań za nasze pieniądze, mieszkańców płacących podatki w Krakowie.

Rada Dzielnicy V ma budżet na kontakty/konsultacje z mieszkańcami. Nigdy niczego ze mną nie konsultowano, o moje zdanie się nie pytano. Okresowo nawet byłem ‚zabanowany’ ( poczta elektroniczna) przez Radę, której moje zdanie o problemach Dzielnicy V nie proszony przekazywałem.

Obowiązywała zasada: inne zdanie – to nie jest zdanie i tego nie będziemy słuchać !

To znana metodologia wypracowana skutecznie na jagiellońskiej wszechnicy, której profesorowie badali niegdyś pokrzywdzonych w PRL pytając się o to tylko beneficjentów PRLu. Rzecz jasna wyszło, że pokrzywdzonych nie było !

UJ ma prestiż, a w szczególności profesorowie, więc i ta metodologia zyskuje uznanie.

Radni Miasta Krakowa zapewne wychowani na takich dziełach jak „ Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego”, w których nie ma nawet takiego słowa jak” komunizm”, odrzucili pomysł stawiania pomnika „Tym, którzy stawiali opór komunizmowi w latach 1944-56”, bo skoro komunizmu [?] nie było, to i takiego pomnika być nie może ! Edukacja – jak widać – jest w Krakowie na wysokim poziomie.

Z okowów systemu komunistycznego to myśmy się do końca nie wyzwolili.

O wolność trzeba walczyć ciągle, a szczególnie w 100-lecie Odzyskania Niepodległości, która jest zagrożona działaniami zgodnymi z duchem komunistycznym, antypolskim, co na terenie V Dzielnicy Krakowa [kiedyś zasiedlonej przez Niemców., później zasiedlonej przez komunistów] jest nader dobrze widoczne.

Niech z Placu Inwalidów, w roku 100-lecia odzyskania Niepodległości, roznosi się krzyk –

WYZWOLIĆ KRAKÓW od ANTYPOLAKÓW !

[https://www.polishclub.org/2018/07/20/na-100-lecie-niepodleglosci-trzeba-wyzwolic-krakow-od-anty-polakow/ ]

P.S. Jako mieszkaniec Krakowa po wystawie „Krzyk uwieczniony. Krakowianie przeciw systemom totalitarnym.’ chciałbym na Placu Inwalidów obejrzeć wystawę „Wyzwalanie Krakowa od anty-Polaków”.

Żenujące „uczczenie”Ryszarda Kuklińskiego w Krakowie

Żenujące uczczenie

Protest przeciwko tym co stawiają opór antykomunistycznym pomnikom

Od 1 listopada ZIKiT – ZARZĄD INFRASTRUKTURY KOMUNALNEJ I TRANSPORTU W KRAKOWIE przestaje istnieć, ale nim przestanie, postanowił na Placu Inwalidów posadzić dąb zamiast pomnika Tym co stawiali opór komunizmowi w latach 1944-1956

Do tej pory pomysłodawcy stawiania dębów zamiast pomników nie ujawnili jednak czy zdołali wyhodować takie odmiany dębów aby rosły na kamieniach węgielnych [https://blogjw.wordpress.com/2018/05/15/czy-deby-wyrosna-na-kamieniach-wegielnych/] a zatem ich pomysły winny przestać istnieć – razem z ZIKiT-em.

Aby tak się stało Społeczny Komitet Upamiętnienia Tych Co Stawiali Opór Komunizmowi w Latach 1944-1956″

1 września 2018 r.

o godz. 15

organizuje protest

na Placu Inwalidów przy kamieniu węgielnym pomnika

Nie bądź bierny !

plakat -Protest 1 września Plac Inwalidów

„Ince” trzeba postawić pomnik, a rektorom – szklany nocnik, aby zobaczyli co zrobili

Ince” trzeba postawić pomnik,

a rektorom – szklany nocnik,

aby zobaczyli co zrobili

Józef Wieczorek

(przyczynek do poznania postaw wobec instalowania i utrwalania komunizmu w Polsce)

Tablica w kościele mariackim w Gdańsku

65 lat temu – 28 sierpnia 1946 r. w Gdańsku została zamordowana Danuta Siedzikówna “Inka” , niespełna osiemnastoletnia sanitariuszka z oddziału ‚Łupaszki’. Ta zbrodnia pokazała prawdziwe oblicze wprowadzanej władzy ludowej, dla której ta niepełnoletnia jeszcze dziewczyna miała stanowić zagrożenie. Zamordowana została po ‚klastycznym’ dla ‚ żołnierzy wyklętych ‚ śledztwie i ‚procesie’, w którym prokurator pułkownik Wacław Krzyżanowski uznał ja za ‚wroga ludu’ .

Danuta Siedzikówna urodziła się na skraju Puszczy Białowieskiej (3 września 1928 ) w Guszczewinie koło Narewki, w rodzinie leśniczego, który po agresji sowieckiej na Polskę został wywieziony na Sybir i zmarł w Teheranie po opuszczeniu ZSRR z armią gen Andersa . Matka działała w Narewce, w siatce AK, ale w 1943 r. została rozstrzelana. Młodziutka Danusia, wraz ze swoją siostrą, kontynuowała działalność matki. Zaaresztowana przez UB w maju 1945 r. ucieka w drodze do Hajnówki i dostaje się do 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Pełni funkcję sanitariuszki. Zaaresztowana przez UB w lipcu 1946 r,. w Gdańsku – Wrzeszczu, przy ulicy Wróblewskiego 7, zostaje skazana 3 sierpnia i zamordowana na kilka dni przed swoimi urodzinami odmawiając przed śmiercią zwrócenia się do Bieruta z prośbą o ułaskawienie. ‚Zachowałam się jak trzeba’ – napisała przed śmiercią w grypsie więziennym do babci.

(Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba” Danuta Siedzikówna “Inka” 3 IX 1928 – 28 VIII 1946 – Piotr Szubarczyk, Biuro Edukacji Publicznej Gdańskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu , Gdynia, 2006 )

 Tak, “Inka” zachowała się jak trzeba wobec instalowania władzy komunistycznej w Polsce, zachowała się jak trzeba wobec zbrodniczego ‚prezydenta’ z NKWD.

Mimo bardzo młodego wieku, prosta dziewczyna, pochodzenia wiejskiego, ‚puszczańskiego’, rozumiała sytuację w jakiej znalazła się Polska po sowieckim ‚wyzwoleniu’ i czyniła to co uważała za konieczne, jak dziesiątki tysięcy żołnierzy niezłomnych, zwanych żołnierzami wyklętymi . Zachowywała się jak trzeba, choć bez szans na zwycięstwo. Innego wyjścia nie widziała.

Inka” zasługuje na to aby stanowić wzór dla młodzieży, wzór honoru i patriotyzmu, który nieraz prowadzi do ‚wyklęcia’, a nawet do śmierci. “Inka” zasługuje na pomnik, który stanie w przyszłym roku w Galerii Wielkich Polaków, w patriotycznym Parku im. Dr Henryka Jordana w Krakowie. Już wiadomo, że rzeźba będzie piękna, jak piękna była postawa “Inki”. Należą się podziękowania twórcy Galerii Wielkich Polaków – Kazimierzowi Cholewie, za wysiłki na rzecz uczczenia tej pięknej postaci.

W Parku Jordana w Krakowie

Znamienny jest los oprawców “Inki”, jak i akt sądowego zabójstwa, które oczywiście nie zachowały się. Prokurator pułkownik Wacław Krzyżanowski za haniebne „zasługi” otrzymał w PRL wiele odznaczeń, nagród, no i ‚zasłużoną’ emeryturę. Proces przeciwko Krzyżanowskiemu, już w III RP zakończył się uniewinnieniem stalinowskiego prokuratora. Widać jak silnie III RP zakorzeniona jest w systemie PRL..

Józef Bik – Bukar- Gawerski – naczelnik wydziału UB w Gdańsku podczas dokonywania mordu na „Ince” – został doceniony za zasługi dla utrwalania władzy ludowej i kilka dni po zbrodni, w dniu 18 urodzin “Inki” – awansował na oficera śledczego w MBP w Warszawie, a następnie otrzymał Srebrny i Złoty Krzyż Zasługi oraz Order Odrodzenia Polski. Z Polski wyjechał na fali po-marcowej emigracji 1968 r. do Szwecji, gdzie został odnaleziony po tym jak wystąpił do IPN o zaświadczenie o pracy w organach Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego aby dostać wyższą emeryturę.

A w Narewce patronem zespołu szkół jest Aleksander Wołkowycki, konfident NKWD i gestapo, który wydał matkę „Inki” zamordowaną przez gestapo w 1943 r. W Polsce Ludowej z bohaterskiej „Inki” zrobiono zbrodniarkę, a z kolaboranta zrobiono bohatera i ten stan podtrzymywany jest do dziś. Widać jaka jest zapaść edukacyjna w III RP – niestety nie tylko na szczeblu szkolnictwa ‚niższego’, ale także ‚wyższego’.

Do dziś niemal nieznana jest postawa w Polsce Ludowej bardziej wykształconych od “Inki” rektorów uczelni krakowskich (i nie tylko krakowskich), którzy winni stanowić wzór dla młodzieży, ale na to nie zasługiwali i nie zasługują.. Wielu rektorów i profesorów miało i ma nadal inną od „Inki” świadomość istoty Polski powojennej .

Już na pierwszych, po II wojnie, posiedzeniach Senatu UJ profesorowie z nadzieją przyjmowali nową Polskę – zniewolenie sowieckie i wprowadzenie systemu totalitarnego odbierając jako wyzwolenie i demokratyzację kraju. Bardzo wcześnie okazali wsparcie dla aparatu terroru i zbrodni – potępiając swoich kolegów – naukowców (Eugeniusza Ralskiego, Karola Buczka, Karola Starmacha, Henryk Müncha) sądzonych w procesie WiN w Krakowie w 1947 r.

 Tablica na ul. Senackiej 3 w Krakowie

24 sierpnia, podczas obrad Konferencji Rektorów Szkół Wyższych, Stanisław Kulczyński, rektor Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu, zgłosił projekt rezolucji potępiającej sądzonych w Krakowie uczonych:

Zebrani na konferencji rektorów uczestnicy wyrażają żal i oburzenie, że znalazły się w świecie naukowym jednostki, zasiadające na lawie oskarżonych w obecnym procesie krakowskim, które swą przestępczą działalnością w podziemiu, skierowaną przeciwko Narodowi i Państwu rzuciły cień na społeczność naukową polską. Zebrani wy rażą ją przekonanie, że cały świat nauki polskiej kategorycznie odgradza się od tego rodzaju działalności .

Podpisali ją rektorzy wielu szkół wyższych, w tym z Krakowa: R Walter – rektor UJ, Stanisław Skowron – dziekan Wydziału Lekarskiego UJ, a także Walery Goetel – rektor Akademii Górniczej, inż, Stella-Sawicki – prorektor Akademii Górniczej, Zygmunt Sarna -rektor Akademii Handlowej oraz Adam Krzyżanowski – dyrektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych

Na tę haniebną rezolucję w trakcie procesu powoływał się prokurator, żądając wysokich kar dla sądzonych pracowników Uniwersytetu.” (Ryszard Terlecki- Uniwersytet Jagielloński wobec procesu krakowskiego w 1947 roku Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 18: 2002).

 Ta postawa bynajmniej rektorom nie zaszkodziła w opinii środowiska akademickiego i w karierach akademickich.

Tą postawę rektorów można wręcz uznać za akt założycielski Polski akademickiej okresu PRL i także III RP. To nie był jakiś niefortunny epizod, to był początek degradacji elit akademickich, początek formowania się nowych kadr akademickich potrzebnych do formowania nowego człowieka w systemie komunistycznym.

Kadry akademickie selekcjonowane negatywnie w ramach symbiozy PZPR (wcześniej PPR) – SB (wcześniej UB) – nomenklaturowe władze uczelni, do dnia dzisiejszego w większości wykazują jakże odmienną postawę od „Inki’ . „Inka” mogła z dumą napisać – zachowałam się jak trzeba. Czegoś takiego rektorzy krakowscy (i nie tylko krakowscy) po procesie WiN ( i także po późniejszej kolaboracji z systemem komunistycznym) napisać zasadnie nie mogą.

 Podczas procesu zachowali się jak nie należy, haniebnie i często później ich zachowanie nie było takie jak trzeba. Powstało przymierze Towarzyszy Szmaciaków i Profesorów Szmaciaków funkcjonujące w PRL, i nawet po upadku PRL, co skutkuje degradacją ‚elit’ do dnia dzisiejszego .

Nie bez przyczyny zdecydowana większość środowiska akademickiego – beneficjentów systemu PRL i reprodukowane przez nich kadry w III RP – do tej pory nie chce poznać swej historii, ani się oczyścić. Większość protestowała przeciw lustracji, nie ma nic (lub prawie nic) przeciwko zatrudnianiu do dnia dzisiejszego kolaborantów systemu komunistycznego – tajnych i jawnych współpracowników. Nie rozliczono się do dnia dzisiejszego, ani z haniebną postawą wobec procesu WiN, ani z wielką czystką akademicką końca PRL. Nawet autorzy czystki są do dnia dzisiejszego anonimowi, a tysięcy ofiar tej czystki do tej pory nie ‚zinwentaryzowano’.

Komunistyczny system kłamstwa na uczelniach trzyma się dobrze, a ci którzy go destabilizowali i destabilizują na uczelnie nie mają szansy wrócić. Po roku 1989 odwilży na uczelniach nie było ! I o tym zadecydowały autonomiczne władze akademickie uformowane w systemie komunistycznym.

Nadal w III RP niedostatki honoru u ‚akademików’ nieraz zastępowano doktoratami i profesurami honorowymi. Standardową postawę kadr akademickich wyznacza nadal podręczna ‚strusiówka’, w której odważanie chowają głowę, aby jej nie narazić na szwank. Faktem jest, że próba życia z podniesioną głową w środowisku akademickim traktowana jest jak samobójstwo – taka głowa musi spaść. System akademicki wprowadzony w życie w Polsce Ludowej i utrzymujący się w III RP takich głów nie toleruje bo stanowią zagrożenie dla systemu. Akademiccy beneficjenci PRL nawet nie chcą zachować się jak trzeba i dobrze im z tym, a nawet uważają się za pokrzywdzonych, bo za mało im płacą np. za pisanie dzieł, w których nie zdołali zidentyfikować stanu wojennego, za formowanie młodzieży akademickiej swoim konformistycznym, oportunistycznym przykładem, za produkcję gówno prawdy (wg klasyfikacji prawd ks. prof. J. Tischnera) itp. tych co uczyli młodzież krytycznego myślenia., nonkonformizmu naukowego, elementarnej etyki – pousuwano z oskarżenia o negatywne oddziaływanie na młodzież, za niewłaściwą postawę obywatelską, za niewłaściwą etykę ( niezgodną z ‚etyką’ systemu komunistycznego). To co winno być wzorem dla młodych, było karane, potępiane od samego początku Polski Ludowej – nie tylko przez władze komunistyczne kraju, ale i przez kolaborujące z władzami ‚elity’ akademickie. Takie postawy są dziś usprawiedliwiane – przecież chodziło im o zachowanie substancji akademickiej. Rzecz w tym, że metoda walki o zachowanie substancji, przez jej unicestwienie, skutkować może tylko tym, że tej substancji później brakuje. Inną postawę, bliższą „Ince”, wykazuje jedynie margines akademicki. Po okresie PRL pozostała głównie akademicka, konformistyczna, egocentryczna, bezkrytyczna masa upadłościowa – rezultat polityki kadrowej wielu rektorów kolaborujących od samego początku z władzą ludową. Tym rektorom należy się też pomnik, ale raczej w postaci instalacji ze szklanym nocnikiem, aby zobaczyli co zrobili. i aby społeczeństwo mogło też się z tym zapoznać. Właściwym miejscem dla tego pomnika byłby niedawno otwarty Ogród profesorski obok Collegium Maius i Wydziału Historii UJ gdzie ‚pracują’ nadal ‚profesorowie’ piszący kłamliwe dzieje UJ.

 

Ogród profesorski

Ogród ten powstał w miejscu dawnego wychodka, gdzie umieszczone były latryny, więc i historycznie to miejsce byłoby najlepsze dla szklanego nocnika – pomnika haniebnych postaw i działań „elit” akademickich.

Takie dwa nowe pomniki w Krakowie mogłyby odegrać dużą rolę edukacyjną .

Pomnik „Inki’ walczącej z instalowaniem władzy ludowej stanowiłby wzorzec – jak trzeba się zachować.

Pomnik dla rektorów kolaborujących z instalującą komunizm władzą ludową – szklany nocnik – stanowiłby przestrogę jak nie należy się zachować.

Takiej wiedzy potrzebuje zagubione po okresie komunistycznym polskie społeczeństwo formowane do dziś przez (lumpen) elity akademickie.

 

Bibliografia: 

‚Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”

Danuta Siedzikowna “Inka” 3 IX 1928 – 28 VIII 1946 – Piotr Szubarczyk, Biuro Edukacji Publicznej Gdańskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu , Gdynia, 2006

 Patronka na trudne czasy Piotr Szubarczyk – Nasz Dziennik, 2009-03-11

Pamiętajmy o Ince – Piotr Szubarczyk, Nasz Dziennik , 27.08.2011

Polscy bohaterowie – Danuta Siedzikówna ps. Inka

FUNDACJA POLSKA SIĘ UPOMNIDanuta Siedzikówna  „INKA”


Zamordowanie „Inki” – Polskie Radio Historia, 03.08.2011

Nieznane oblicza Józefa GawerskiegoPiotr Szubarczyk IPN Gdańsk„Nasz Dziennik” 2007-01-27 

65 lat temu na karę śmierci skazano sanitariuszkę AK – Danutę Siedzikównę – PAP – Nauka w Polsce , 2011-08-03

Sowiecki agent straszy w Narewce Jacek Dytkowski

Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 23-24 lipca 2011, Nr 170 (4100)


PATRON SZKOŁY PODSTAWOWEJ – Aleksander Wołkowycki


Uniwersytet Jagielloński wobec procesu krakowskiego w 1947 roku – Ryszard TerleckiZeszyty Historyczne WiN-u”, nr 18: 2002

„Proces krakowski 11 VIII-10 IX 1947 r. Działacze WiN i PSL przed sądem komunistycznym” – Kraków, 6 września  2002 r.

Był wychodek, będzie Ogród Profesorski Małgorzata Skowrońska, Gazeta wyborcza Kraków, 05.08.2008

Haniebna postawa rektorów wobec naukowców z WiN-uJózef Wieczorek

Lustracja i weryfikacja naukowców PRL  Józef Wieczorek


Lustracja dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego Józef Wieczorek

List otwarty do Prezesa Polskiej Akademii Umiejętności Józef Wieczorek

 

List do Polskiej Akademii Umiejętności w sprawie wycofania z obiegu edukacyjnego ‘Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego’–  Józef Wieczorek

POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORII – Józef Wieczorek