Tropy i kości

 

(fot. Krzysztof Fedorowicz)

Ostatnio mediami polskimi wstrzasnęły informacje o wielkim sukcesie polskich młodych naukowców, którzy znaleźli w Górach Swiętokszyskich w kamieniołomie ‚Zachelmie ‚ tropy zinterpretowane jako pozostawione przez dewońskiego tetrapoda,  a wyniki prac zostały przedstawione w prestiżowym czasopiśmie naukowym ‚Nature’.

W skład zespołu autorow weszli młodzi polscy paleontolodzy – odkrywcy śladów, geolodzy – badacze środowiska sedymentacji dewońskich utworów i wybitny paleontolog szwedzki – specjalista w tej dziedzinie.

Tetrapod trackways from the early Middle Devonian period of PolandNature463, 43-48 (7 January 2010)Grzegorz Niedźwiedzki1, Piotr Szrek2,3, Katarzyna Narkiewicz3, Marek Narkiewicz3 & Per E. Ahlberg4- Correspondence to: Per E. Ahlberg4 Correspondence and requests for materials should be addressed to P.E.A. (Email: per.ahlberg@ebc.uu.se).

Podczas wielkiego szumu medialnego w Polsce szwedzki współautor pracy został niemal pominięty. Inaczej niż w mediach zachodnich np. Scientists discover oldest footprints on Earth

Na marginesie tego odkrycia mam swoje refleksje. Tak się składa, że ponad 30 lat temu moi studenci (Instytut Nauk Geologicznych UJ) przypadkowo, w okresie praktyk letnich, znaleźli brekcje kostne w kamieniołomie Czatkowice pod Krakowem, które dalej pod moim kierunkiem (wówczas świeży dr) i zarówno intelektualnym, jak i fizycznym udziałem, były eksploatowane a wyniki geologiczne ( z wstępnymi informacjami paleontologicznymi) zostały wkrótce opublikowane. (.Kras i speleologia, vol.4 (XIII) p.32-40http://www.geo-jwieczorek.ans.pl/Czatkowice.htm)

Opracowanie paleontologiczne materiału kostnego to nie było zadanie dla naszego instytutu. Nie było takich specjalistów. Badacze kręgowców z Krakowa sugerowali mi przekazanie materiału badaczom niemieckim, ale zdecydowałem się na bliższy mi ośrodek warszawski ( z którego zresztą się wywodziłem). Po wielu wielu latach ‚z tej brekcji’ wyszło szereg prac paleontologicznych – w tym o najstarszej żabie. Nie jest to problem tak naukowo nośny jak ostatnie znaleziska, ale jednak znaczący.

Opis całego kontekstu i implikacji starczyłby na spory artykuł, a chyba i kilka, ale podam jedynie w kontekście do ostatniej wrzawy, że osoba-darczyńca,  czy dobroczyńca, jak kto woli, jakby całkowicie została z tego wyeliminowana. Przed kilku laty w National Geographic ukazała się notatka, że to wszystko zostało znalezione przez paleontologów warszawskich. Mojego sprostowania nie zamieszczono, bo autor notatki ( wybitny popularyzator paleontologii -już nieżyjący) twierdził, że podanie UJ rozszerzyłoby zbyt notatkę (jeśli PAN – to się zmieściło) a poza tem znalezienie brekcji, to nie to samo co opis gatunku. Oczywiście, ale to nie opisujący brekcję znaleźli i opisu by nie było gdyby brekcji nie było.

Pierwsze prace paleontologiczne otrzymałem od współautorki angielskiej, a sam nigdy do opracowań w ramach grantu nie zostałem włączony, chociaż uszczegółowiona geologia – po latach, by się przydała. Informacje o moim udziale w badaniach brekcji pojawiły się dopiero po interwencji nestorki polskich paleotologów – bo prosiłem o sprostowanie.

Oczywiście nie chodziło mi o sprawę opisu paleontologicznego, lecz o wkład podstawowy do odkrycia i kontekstu geologicznego.

Wczoraj stwierdzilem ze zdziwieniem, że bardziej prawidłowe informacje są w Wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Czatkobatrach co wskazuje, że ta społeczna encyklopedia czasem jest bardziej wiarygodna od naukowych publikacji ! ( nie bralem żadnego udziału w tworzeniu hasła – wczoraj go znalazłem).

Na stronach MNiSW przed chwilą natomiast znalazłem http://www.nauka.gov.pl/nauka/sukcesy-uczonych/sukcesy-uczonych/artykul/nieznany-gatunek-gadow-sprzed-240-mln-lat-znaleziono-w-czatkowicach/ale tam o mnie, ani moich studentach, ani słowa..

Z opisu znaleziska Zachełmiu odkrywcy (na marginesie swoich badań) nie zostali wyeliminowani – wręcz przeciwnie, ale w polskiej wrzawie medialnej został niemal całkowicie wyeliminowany szwedzki współautor publikacji, najbardziej kompetentny w sprawach paleontologii znaleziska.

Jak widać w nauce z każdego (niemal) można zrobić ‚Kopernika’ i każdego (niemal) całkiem wyeliminować.

Nie piszę tu aby umniejszać sukces Polaków (chwała im za wkład!) ale dobrze jest podawać rzeczy takimi jakimi są.

Ja po kilku latach i tak musialem opuścić uczelnię, bo miałem zły wpływ na młodzież akademicką (uformowanie wielu studentów na naukowców !), niewłaściwą dla systemu komunistycznego etykę, a także postawę obywatelską. Do dnia dzisiejszego nic się nie zmieniło, a nawet pogorszyło, bo komunizm bynajmniej nie upadł, lecz pozostał w sercach i umysłach większości akademickiej – beneficjentów PRL i ich klonów. Piece pamięci zainstalowane w PRL funkcjonują znakomicie do dnia dzisiejszego, zacierając ślady o istnieniu  niewygodnych dla ówczesnego i teraźniejszego środowiska akademickiego. I tylko internet niekiedy  zakłóca klarowny i porządany obraz fałszywej jednak rzeczywistości.