Marian Mordarski – żołnierz wyklęty, profesor uznany

okładka.jpg

Marian Mordarski – żołnierz wyklęty, profesor uznany

1 marca obchodzimy od 2011 r. Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych i można już mówić, że pamięć o najlepszych synach Polski jest stopniowo przywracana. Nie wszyscy się z tym godzą, stąd trwa walka o każdą nazwę ulicy, o patrona szkoły, o każdy pomnik, który by stanowił ich upamiętnienie.

Niektóre pomniki żołnierzy wyklętych są dewastowane i to zwykle w okolicy tego święta, a niektórzy przedstawiciele elit III RP powracają do nazewnictwa komunistycznego obdarzając patriotów mianem bandytów. No cóż, jak Jaś zbyt dobrze się nauczył, tego Jan nie jest w stanie się oduczyć.

System komunistyczny był systemem kłamstwa i gruntownie przyswojone w komunistycznej edukacji kłamstwa jakoś trzymają się głów, także w Polsce postkomunistycznej, jak widać mającej problemy z oderwaniem się od PRL-owskich korzeni.

Żołnierze podziemia niepodległościowego to byli na ogół ludzie młodzi, którzy w wolnej Polsce mieliby szanse na piękne życiorysy, ale w Polsce zniewolonej nie mogli dla siebie znaleźć miejsca, bo go dla nich nie przewidywano, jeśli nie akceptowali narzuconej władzy.

Ci, którzy ich zwalczali, w komunistycznej Polsce zrobili nieraz wielkie kariery, także akademickie, jak np. Zygmunt Bauman, który przez akademickich beneficjentów systemu był i jest akceptowany, a nawet gloryfikowany .

Profesor jawny, żołnierz podziemia – niekoniecznie

Spośród żołnierzy wyklętych, którzy przetrwali obławy, więzienia, tortury, tylko nieliczni osiągnęli sukces akademicki w komunistycznej Polsce, ale i do dziś nie są powszechnie znani. Przez lata, podobnie jak żołnierze AK, nie ujawniali swojej przeszłości.

Pracując na przełomie lat 70/80 na Uniwersytecie Jagiellońskim, nie wiedziałem, że dziekan [w latach 1975-81] mojego Wydziału Biologii i Nauk o Ziemi UJ, prof. Józef Surowiak, był żołnierzem 3. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej [Do dziś lubię naukę, wspomnienia prof. Józefa Surowiaka cz. I Pamięć Uniwersytetu, Archiwum UJ].https://www.youtube.com/watch?time_continue=6&v=QP2MrHVf35w ]

Dowiedziałem się o tym z artykułów prasowych, przypisujących mu odpowiedzialność za donos w 1948 r. na słynnego żołnierza wyklętego – „ Burego’ Kapitana Rajmunda Rajsa, którego był podkomendnym w Wileńskiej Brygadzie Armii Krajowej. [Ujawniamy ściśle tajny dokument bezpieki! Wiemy kto donosił na „Burego”! Warszawska Gazeta, 16 sierpień 2016] https://warszawskagazeta.pl/historia/item/4085-ujawniamy-scisle-tajny-dokument-bezpieki-wiemy-kto-donosil-na-burego

Profesor temu zaprzeczał, ale na liście występujących w obronie dobrego imienia kpt. „Burego” obarczanego zbrodniami podczas pacyfikowali wsi białostockich [ o ludności narodowości białoruskich] w 2016 r. nie występuje [Nasz Dziennik, 26 lutego 2016 r.] https://naszdziennik.pl/polska-kraj/152981,w-obronie-dobrego-imienia-kpt-burego.html

Świadkowie pamiętają

Niewielu wie o złożonych losach innego profesora – Mariana Mordarskiego, biologa, i to światowego formatu, który jako młodzieniec należał podczas okupacji niemieckiej do partyzantki akowskiej w Nawojowej [Sądecczyzna], a następnie do podziemia antykomunistycznego. Mimo tej działalności zdołał – po zmianie miejsca zamieszkania na Wrocław – ukończyć wyższe studia i osiągnąć wybitne rezultaty w pracy naukowej.

Zetknąłem się niedawno z jego postacią podczas nagrywania wspomnień wiekowych już świadków historii działań podziemia niepodległościowego na Sądecczyźnie.

Żołnierze podziemia mieli, rzecz jasna, oparcie w miejscowej ludności, bo inaczej nie zdołaliby przetrwać w lasach. Schodzili z lasu do zagród wiejskich, stąd pozostali w pamięci nawet nastoletnich wówczas mieszkańców okolicznych wiosek.

Mariana Mordarskiego zapamiętała m. in. Michalina Opiło z Nowego Sącza, o czym wspomina podczas nagranej w 2018 r. rozmowy z Jerzym Basiagą, prezesem Fundacji Osądź mnie Boże im. ks. Władysława Gurgacza. Świadek spotkań z ks. Gurgaczem -Józef Wieczorek TV]. https://www.youtube.com/watch?v=qXYjW2WmZNs

Więcej informacji o Marianie Mordarskim ma kpt. Józef Stojek, po wojnie członek grupy Grot, podporządkowanej Józefowi Kurasiowi ps. Ogień, dowodzonej przez Mariana Mordarskiego, która ujawniła się w kwietniu 1947 r. Wspomnienia tego żołnierza wyklętego, więzionego w latach 1952-56, zamieściłem na moim kanale YouTube w materiale: Józef Stojek „Gryzoń” – żołnierz Niezłomny Sądecczyzny, 16 grudnia 2018 r. https://www.youtube.com/watch?v=1YDu3FGIm_U

Chyba najpełniej działania Mariana Mordarskiego w partyzantce opisał, opierając się na licznych dokumentach UB/SB – Maciej Korkuć z krakowskiego oddziału IPN, w trudno jednak dostępnej i mało spopularyzowanej książce „.. Masz synów w lasach, Polsko...” Nowy Sącz 2014 – w obszernym artykule Prof. dr hab. Marian Mordarski -Kadrowy bandyta z przeszłości, a także w monografii Niepodległościowe oddziały partyzanckie w Krakowskiem (1944–1947).

W walce z okupantem niemieckim i komunistycznym

Marian Mordarski, urodzony w 1927 r. w Nowym Sączu, podczas wojny ukończył w rodzinnym mieście szkołę podstawową i szkołę zawodową, jednocześnie pracując w warsztatach kolejowych. Jako szesnastolatek na początku 1944 r. związał się z niepodległościową konspiracją kierowaną w Nawojowej pod Nowym Sączem przez Józefa Stadnickiego ze znanej rodziny ziemiańskiej. Został żołnierzem AK, otrzymując pseudonim Orzeł. Poszukiwany przez gestapo, od połowy 1944 r. musiał przenieść się do lasu, działając w oddziale AK pod komendą Adama Czartoryskiego „ Szpaka”, a po ogłoszeniu akcji Burza znalazł się w IV batalionie 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK, działającym w Gorcach pod komendą Juliana Zapały „Lamparta”. Był uczestnikiem słynnej bitwy ochotnickiej. Po zajęciu Sądecczyzny przez Armię Czerwoną złożył broń w Nowym Targu i chciał wrócić do życia cywilnego, ale w Nowym Sączu NKWD starała się go pozyskać do współpracy dla zwalczania podziemia. Uniknął jej, uciekając znowu do lasu. Trafił do oddziału Jana Wąchały „Łazika”. Wziął udział w akcji likwidacyjnej w Limanowej gorliwego ubowca Tadeusza Lecyna, który osobiście zastrzelił sanitariuszkę Genowefę Kroczek [„ Lotte”] zwaną limanowską „Inką”. [- Dawid Golik, Niezłomna sanitariuszka „Lotte” , Dziennik Polski, 2017].

Po utworzeniu Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej i zapowiedziach amnestii, oddział Mordarskiego złożył broń, ale UB nie pozwoliła partyzantom prowadzić spokojnego życia cywilnego. Wielu z oddziału „Łazika”, także Marian Mordarski, starało się schronić na tzw. Ziemiach Odzyskanych, gdzie, w okresie zamieszania przy tworzeniu nowej władzy, byli AK-owcy obsadzali posterunki MO.

O pobycie Marian Mordarskiego w okolicach Kamiennej Góry [Czarnolesie, obecnie Czarny Bór] wspomina Jerzy Wójcik autor książki Oddział. Historia żołnierzy » Łazika « . Marian Mordarski wrócił niebawem do Nowego Sącza, aby kontynuować naukę w gimnazjum, ale zarazem działał w konspiracji pod dowództwem Stanisława Piszczka ‚Okrzei”- tworzącego oddział Grom, który zasłynął zburzeniem pomnika chwały Armii Czerwonej w Nowym Sączu. Jak ważny to był czyn, niech świadczy fakt, że odbudowany wkrótce pomnik przetrwał niemal 70 lat. Po rozbiciu podziemia niepodległościowego nie było w społeczeństwie Nowego Sącza mocy, aby go zburzyć. [Józef Wieczorek, Pomnikowa „dobra zmiana” w Nowym Sączu, „Kurier WNET,” październik 2018].

Jako członek Gromu Marian Mordarski wziął udział w likwidacji funkcjonariusza UB w Nowym Sączu Władysława Ogorzałka, a osobiście zlikwidował Zbigniewa Dostala, uważanego za funkcjonariusza Gestapo ma Wileńszczyźnie podczas okupacji niemieckiej, który -początkowo nierozpoznany- dostał się do oddziału Okrzei.

Po podziale oddziału Mordarski jako dowódca jego części trafił pod komendę Józefa Kurasia „ Ognia” i został mianowany dowódcą grupy Grot występując pod pseudonimem Ojciec, a następnie Śmiga. Wraz z oddziałem likwidował konfidentów niemieckich i UB, prowadził akcje rekwizycyjne. Jego grupa brała też udział w potyczce z żołnierzami na dworcu PKP w Nowym Sączu co dziś upamiętnia tablica odsłonięta w 2018 r. https://niezlomnym.wordpress.com/2018/12/09/sadeckim-zolnierzom-wykletym-niezlomnym/ 

Oddział zaprzestał działalności po śmierci „Ognia” 22 lutego 1947 r. a Marian Mordarski ujawnił się w kwietniu 1947 r. w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Sączu zdając tam broń wraz z grupą żołnierzy , w której był żyjący do dziś, represjonowany w czasach komunizmu, Józef Stojek ps. Gryzoń, [aresztowany w 1952 r. przez UB, więziony na Montelupich w Krakowie, Wiśniczu, Potulicach, przymusowo pracował w kopalni w Knurowie do roku 1956 r.].

Z partyzanta profesor

Mordarski ukończył kursy dla dorosłych w liceum przyrodniczym w Nowym Sączu i mimo przeszłości w podziemiu niepodległościowym, starał się o pracę w Starostwie Powiatowym. Lawirował w kontaktach z bezpieką, kierowaną na Sądecczyźnie przez Stanisława Wałacha, tak że formalnie nie został tajnym współpracownikiem UB i w sierpniu 1948 r. opuścił Nowy Sącz, najpierw starając się o przyjęcie na studia w Poznaniu, a następnie we Wrocławiu, gdzie dostał się na Wydział Przyrodniczy uniwersytetu, zapisując się do Związku Akademickiego Młodzieży Polskiej, podporządkowanego ZMP. Maciej Korkuć analizując dokumenty, wyklucza przynależność Mariana Mordarskiego do PZPR w latach pięćdziesiątych.

Jednak były partyzant nie przestał być obiektem zainteresowania UB, która liczyła na wykorzystanie go do współpracy.

Mordarski już na studiach został asystentem światowej sławy prof. Ludwika Hirszfelda [Urszula Glensk, Hirszfeldowie. Zrozumieć krew , Universitas 2018,], odkrywcy grup krwi, jednego z ojców immunologii.

Po ukończeniu studiów został doktorantem w Instytucie Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN, pozostając do końca 1957 r. w zainteresowaniu UB, a następnie SB, która nie zezwoliła na jego wyjazd do NRD.

Po obronie pracy doktorskiej przez M. Mordarskiego w 1958 r. SB zrezygnowała z prowadzenia obserwacji ze względu na brak działalności wrogiej dla Polski Ludowej oraz nieprzydatności do współpracy człowieka prowadzącego samotniczy tryb życia, skoncentrowanego na pracy naukowej.

Zezwolono mu na wyjazdy do krajów socjalistycznych [ZSRR, Węgry], a po habilitacji w 1963 – także do krajów zachodnich .Od 1962 r. był redaktorem naczelnym czasopisma „Postępy Higieny i Medycyny Doświadczalnej”.

W 1970 r. został profesorem, w latach 1981-85 pełnił stanowisko wicedyrektora, a w latach 1986–99 dyrektora Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej im. L. Hirszfelda.

Był ceniony i lubiany przez swoich współpracowników i wychowanków. Jednym z nich jest Jolanta Zakrzewska-Czerwińska profesor na Uniwersytecie Wrocławskim.

Od 1991 r. był członkiem PAN. Aktywny naukowo, jest autorem wielu publikacji w czasopismach krajowych i zagranicznych z zakresu biologii i taksonomii promieniowców, biosyntezy antybiotyków i innych wtórnych metabolitów, mechanizmu działania antybiotyków na komórki bakteryjne i nowotworowe, immunomodulatorów i ich działania.

Był ceniony także przez międzynarodową wspólnotę naukową, o czym świadczy wybranie go na wiceprezydenta [I974-I98I], a następnie prezydenta Europejskiej Federacji Towarzystw Mikrobiologicznych [1985-1989]. Był też profesorem honorowym Instytutu Mikrobiologii Chińskiej Akademii Nauk i profesorem honorowym Uniwersytetu w Yunnan [Chiny].Zmarł w 2003. r.

Nie do końca znany

Ze wspomnień jego współpracowników wynika, że znany był jego udział w AK – podają, że za działalność w AK w 1945 r. był odznaczony Krzyżem Zasługi z Mieczami i odznaką Honorową I Pułku Strzelców Podhalańskich AK [Andrzej Trzebski], Pożegnanie Profesora Mariana Mordarskiego]. Nie wiedziano natomiast o jego działalności w powojennym w podziemiu antykomunistycznym, o której nie rozmawiał nawet z najbliższymi. Ta działalność została zbadana i opisana głównie w pracach Macieja Korkucia i Dawida Golika z krakowskiego IPN.

Kariera akademicka Mariana Mordarskiego wskazuje, że mimo przeszłości znanej SB, od końca lat 50-tych ubiegłego wieku nie był traktowany jako ‚element antysocjalistyczny’, gdyż wtedy nie miałby raczej szans na piastowanie stanowisk kierowniczych. Był nawet odznaczany – Medalem 30-lecia PRL [1974] i Złotym Krzyżem Zasługi [1984]. Dla lepszego poznania tego etapu życia Mariana Mordarskiego trzeba by zbadać archiwa Polskiej Akademii Nauk.

W latach 90-tych działał w organizacjach akowskich. 27 lutego 1991 r. napisał do towarzysza broni Józefa Stojka „ Dopiero wczoraj, zgodnie z tą ustawą [jw- mowa o Ustawie z dnia 24 stycznia 1991 r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego] bohaterowie walki z okupantem mogą żądać, a nie prosić. I to prosić najgorszych kolaborantów, czerpiących zyski z upodlenia i totalnego niszczenia najbardziej wartościowych ludzi. Wyrazem tego jest zapis w ustawie, że pracownicy i współpracownicy NKWD i UBP zostają wykluczeni ze społeczności kombatanckiej i już. Twoje papiery, czy też innych kolegów nie będą przez nich opiniowane, oceniane i rozważane. To, na pozór błahe stwierdzenie, umożliwia wielu ludziom zasłużonym w ruchu oporu uzyskanie bez upokorzenia przynależnych im praw. I to jest najważniejsze: prawa z tytułu walki zwycięskiej ,prowadzonej w warunkach skrajnie trudnych, często wbrew narastającej presji ludzi małej duszy, wbrew własnemu środowisku i z narażeniem najbliższych. To była cena, którą trzeba było zapłacić i mało wykazało dostatecznie dużo hartu…”

List Prof. Mordarskiego do Józefa Stojka z dnia 8 kwietnia 1992 r,. ukazuje jego solidarne zaangażowanie w pomoc towarzyszom broni w zmienionej sytuacji „ ….Przyszło mi do głowy, że najwyższy czas spróbować załatwić coś w sprawie „Bacy” . Ty byłeś z nim blisko w ciężkich latach i wiesz najlepiej, co należałoby zrobić. Nie myślę o czymś w rodzaju ‚rehabilitacji”, bo nawet nie wiem, czy miał jakiś wyrok sądowy. Od Ciebie wiem natomiast, że żył w tragicznych warunkach, praktycznie pozbawiony pracy i prześladowany na każdym kroku …”

Jego działania na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego zostały wyróżnione Krzyżem Armii Krajowej [1995] i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski [1995].

Pozostawił po sobie znaczący ślad w nauce, a także w pamięci zmagań o niepodległą Polskę. Jego losy pokazują, jakich synów miała Polska w lasach. Z nich tylko niektórzy mogli zrealizować, przynajmniej w części, swoje talenty.

Marian Mordarski jest sądeczaninem, który niewątpliwie dobrze zasłużył się Polsce i należy mu się szczególne upamiętnienie w przestrzeni publicznej Nowego Sącza.

Tekst opublikowany w Kurierze WNET – marzec 2019 r.

Józef Wieczorek: Niezłomny na drodze ku niepodległości. Ks. Władysław Gurgacz – dziś na drodze ku beatyfikacji. Kurier WNET nr 52/2018

z www

Józef Wieczorek

Niezłomny na drodze ku niepodległości. Ks. Władysław Gurgacz – dziś na drodze ku beatyfikacji

W sobotę 8 września na Hali Łabowskiej w Beskidzie Sądeckim odbyła się już po raz dwudziesty Msza Święta w intencji księdza kapelana Władysława Gurgacza TJ i Żołnierzy Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej. Msze „gurgaczowskie” odbywają się na Hali od 1998 r. z coraz większą liczbą uczestników – od kilkudziesięciu kiedyś, do setek (a nawet ok. 1000) dziś – mieszkańców Sądecczyzny, ale także przybyszów z odległych nawet stron.

Fot. J. Wieczorek

Kiedyś na Halę nie było łatwo dotrzeć, choć w ostatnich latach można na nią dojechać nawet autem, tyle że zaparkować jest coraz trudniej, bo takie tłumy zdążają na uroczystości. Można też dojść szlakami turystycznymi – czy to z Łabowej, z Krynicy, z Rytra czy Piwnicznej. To mniej więcej 2–4 godz. pielgrzymowania w pięknej scenerii Beskidu Sądeckiego – podejścia na wysokość 1061 m.

Ksiądz Władysław Gurgacz, kiedyś wyklęty przez komunistów, dziś otaczany jest czcią, kultem – i dlatego trudności terenowe na drodze na Halę Łabowską pokonują tak młodzi, jak i starsi. Na Hali można było spotkać także wiekowych, ostatnich kombatantów z Oddziału Żandarmeria, którego kapelanem był ks. Gurgacz. Liczne jest natomiast grono kapelanów sprawujących msze św. – w tym roku pod przewodnictwem bp. Szkodonia.

Uroczystości organizuje Fundacja „Osądź mnie Boże” im. ks. Władysława Gurgacza TJ, przy współpracy innych organizacji lokalnych, a także Instytutu Pamięci Narodowej, bo pamięć o ks. Gurgaczu winna być w narodzie zachowana nie tylko na Ziemi Sądeckiej.

Kim był ks. Władysław Gurgacz?

Msza św. na Hali Łabowskiej 2018 | Fot. J. Wieczorek

Władysław Gurgacz urodził się 2 kwietnia 1914 r. we wsi Jabłonica Polska. W 1931 r. wstąpił do Towarzystwa Jezusowego w Starej Wsi, a do matury kształcił się w Pińsku na Polesiu, wykazując dużą wrażliwość na okoliczną przyrodę, stąd zapewne polubił popularną w okresie przedwojennym piosenkę Polesia czar. Następnie studiował w krakowskim kolegium Towarzystwa Jezusowego, a przed wybuchem II wojny światowej w Wielki Piątek 1939 r. złożył na Jasnej Górze „Akt Całkowitej Ofiary” za Polskę znajdującą się w niebezpieczeństwie.

Po agresji Sowietów na Polskę został aresztowany na krótko w Chyrowie, gdzie znalazł się w Kolegium Jezuitów, uciekając przed Niemcami, a następnie wrócił przez zieloną granicę do Starej Wsi (na teren okupacji niemieckiej). Tam ukończył studia teologiczne i został wyświęcony w 1942 r. w Częstochowie na kapłana.

Msza św. „gurgaczowska” na Hali Łabowskiej 2016 | Fot. J. Wieczorek

Pierwszą Mszę świętą odprawił w kościele parafialnym w Komborni, a kolejne 2 lata wojenne spędził w Warszawie w Kolegium Jezuitów. Po stwierdzonej chorobie poddał się wielomiesięcznej kuracji, spędzając kilka miesięcy w majątku Ludwiki i Adama Grabkowskich w Kamiennej k. Wiślicy, gdzie ukrywał się również światowej sławy profesor Ludwik Hirschfeld. Jeszcze przed końcem wojny 18 sierpnia 1944 r. złożył końcowy egzamin licencjacki w Starej Wsi.

Obraz namalowany przez ks. Gurgacza | Fot. J. Wieczorek

Opuszczenie Warszawy uratowało mu życie – uniknął masakry dokonanej przez Niemców w klasztorze jezuitów przy ulicy Rakowieckiej drugiego dnia powstania warszawskiego. Pod koniec wojny trafił do szpitala powiatowego w Gorlicach, już wyzwolonego od Niemców, gdzie pełnił funkcję kapelana. Dotąd w Gorlicach żyje ministrant ks. Gurgacza – obecnie lekarz Igor Szmigielski (wspomnienia na moim kanale YouTube).

Następnie ks. Gurgacz przebywał w Krynicy u Sióstr Służebniczek, gdzie głosił słynne kazania o wymowie patriotycznej, które ściągały uwagę licznych mieszkańców, a także Służby Bezpieczeństwa. Tam dwukrotnie dokonano zamachów na jego życie, na szczęście nieudanych. Zagrożony, wyjechał z Krynicy i zamieszkał początkowo we Wróbliku Królewskim k. Krosna, skąd pochodził poznany przez niego w Gorlicach por. AK Jan Matejak.

Grób ks. Władysława Gurgacza i Stefana Balińskiego na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie | Fot. J. Wieczorek

Po rozmowach ze Stanisławem Pióro, przywódcą Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowców (organizacja cywilna), podjął decyzję o przyłączeniu się do oddziału zbrojnego PPAN – „Żandarmerii”, aby otoczyć partyzantów opieką duchową. Przyjął pseudonim Sem, będący skrótem od łacińskiego wyrażenia Servus Mariae, czyli Sługa Marii (inicjałami SM podpisywał już wcześniej swoje obrazy – był utalentowanym malarzem). Wszedł jednak w konflikt z regułą Towarzystwa Jezusowego – nie podporządkował się prowincjałowi, od którego nie uzyskał zgody na przebywanie z w oddziale leśnym. Uznał jednak, że jego obowiązkiem jest opieka moralna nad oddziałem partyzantów, dla których odprawiał Msze święte, spowiadał, wygłaszał pogadanki o tematyce religijnej, moralnej i społecznej.

Obozowisko oddziału, ulokowane niedaleko Hali Łabowskiej, było trudne do wykrycia, ale wzmocnione obławy SB spowodowały konieczność rozdzielenia się oddziału i szukania możliwości przetrwania i opuszczenia kraju. Po jednej z akcji oddziału w Krakowie ks. Gurgacz został aresztowany 2 lipca 1949 na ul. Krótkiej – nie chciał opuścić swoich towarzyszy. Był przesłuchiwany na UB przy placu Inwalidów, gdzie do dziś nie może stanąć pomnik „Tym, co stawiali opór komunizmowi”. Sądzono go razem ze Stefanem Balickim, Stanisławem Szajną i Michałem Żakiem w procesie pokazowym, zwanym w komunistycznej prasie „procesem bandy ks. Gurgacza”, który miał na celu skompromitować nie tylko niezłomnego kapłana, ale cały Kościół.

Podczas procesu ks. Gurgacz mówił m.in.: „Myśmy walczyli o wolność…. Ci młodzi ludzie, których tutaj sądzicie, to nie bandyci, jak ich oszczerczo nazywacie, ale obrońcy ojczyzny! Każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę. Judica me Deus et discerne causam meam(Osądź mnie, Boże, i rozstrzygnij sprawę moją)”.

Skazany na śmierć, przetrzymywany w więzieniu na Montelupich, konsekwentnie odmawiał uznania władz komunistycznych i napisania prośby do Bieruta o ułaskawienie. Karę śmierci wykonano strzałem w tył głowy 14 września 1949 r. w święto Podwyższenia Krzyża Świętego.

Pochowany został potajemnie, bez katolickiego pogrzebu, w mogile razem ze Stefanem Balickim, jak wiadomo od jego współbraci. Spoczywa na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie przy ul. Prandoty. Po latach na grobie ustawiono krzyż brzozowy, zgodnie z życzeniem ks. Gurgacza przekazanym współwięźniom, a na tablicy umieszczono napis: ATTRITUS PRO DEO ET PATRIA – STARTY DLA BOGA I OJCZYZNY.

IPN planuje rychłą ekshumację ks. Władysława Gurgacza i ponowny, tym razem katolicki pochówek.

Pamięć o Niezłomnym Kapelanie

Popiersie ks. Gurgacza w krakowskim Parku Jordana | Fot. J. Wieczorek

Ks. Władysław Gurgacz został zrehabilitowany 20 lutego 1992 roku. Kapłan przez lata wyklęty przez komunistów, także zapomniany przez swój zakon, powrócił do pamięci. Napisano o nim liczne artykuły, broszury, a także książki (m.in. Danuta Suchorowska-Śliwińska, Postawcie mi krzyż brzozowy: prawda o ks. Władysławie Gurgaczu, Kraków, WAM, 1999; Dawid Golik, Filip Musiał, Władysław Gurgacz. Jezuita wyklęty, WAM 2014). Liczne teksty dostępne są w internecie, podobnie jak rejestracje wideo, także ze świadkami historii ks. Gurgacza oraz jego krewnymi (wiele z nich można znaleźć na moim kanale You Tube). Ostatnio trafił na ekrany kin fabularyzowany film dokumentalny Gurgacz. Kapelan Wyklętych w reżyserii Dariusza Walusiaka. Powstało kilka utworów muzycznych dedykowanych ks. Gurgaczowi, wykonywanych przy różnych uroczystościach poświęconych Żołnierzom Wyklętym, których jest coraz więcej.

Oprócz największej, corocznej uroczystej mszy św. na Hali Łabowskiej, odprawianej w pierwszą lub drugą sobotę września, 14 września spotykamy się corocznie przy grobie ks. Gurgacza i jego towarzyszy z PPAN na cm. Rakowickim (przy ul. Prandoty), a spotkanie poprzedza msza św. w Kościele Miłosierdzia Bożego. W Beskidzie Sądeckim odbywają się rajdy górskie śladami ks. Gurgacza i PPAN.

Tablica pamiątkowa w Jabłonicy Polskiej | Fot. J. Wieczorek

Ks. Gurgacz ma swój pomnik (popiersie autorstwa ks. Roberta Kruczka) w Galerii Wielkich Polaków XX Wieku w krakowskim Parku Jordana, odsłonięty podczas pięknej uroczystości w dniu 14 września 2014 r. Upamiętniono też miejsce mordu na ks. Gurgaczu na terenie więzienia Montelupich (zbiorcza tablica zamordowanych w więzieniu oraz krzyż w miejscu stracenia księdza). Tablice memoratywne znajdują się m. in. na Bursie w Nowym Sączu, na murze kościoła w Jabłonicy, gdzie ks. Gurgacz się urodził, we Wróbliku Królewskim, w kościele św. Antoniego w Krynicy, a IPN planuje upamiętnienie miejsca zbrodni sądowej na ks. Gurgaczu na ul. Senackiej 3. W Krakowie, Nowym Sączu i Krynicy jego imieniem nazwano ulice, ale najwcześniej, bo w 1957 roku, ulica im. ks. Władysława Gurgacza zaistniała (na krótko w Piotrkowie Trybunalskim i długo na ekranie) na potrzeby realizacji filmu „Ewa chce spać” (cenzura nie zauważyła?). Na Hali Łabowskiej znajduje się kamienny obelisk poświęcony ks. Gurgaczowi i żołnierzom PPAN poległym w walkach z UB i KBW w latach 1948–1949. W intencji beatyfikacji ks. Władysława Gurgacza odbywają się w Krakowie msze święte.

W 2008 r. prezydent RP Lech Kaczyński „Za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej” odznaczył pośmiertnie ks. Gurgacza Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W uzasadnieniu powiedział między innymi: Niech to odznaczenie stanie się znakiem hołdu, jaki w imieniu całego narodu składam temu wspaniałemu kapłanowi i jednemu z najlepszych synów Polski. Cześć jego pamięci!

Można obecnie mówić o kulcie ks. Władysława Gurgacza, który się szerzy szczególnie w ostatnich latach wraz z powrotem do świadomości społeczeństwa Żołnierzy Wyklętych, których ks. Gurgacz był kapelanem. Nie bez przyczyny ks. Gurgacz zwany jest Popiełuszką czasów stalinowskich, bo te postaci niepokornych, niezłomnych kapłanów są bardzo bliskie i obaj w ciężkich dla społeczeństwa czasach zachowali się jak trzeba.

Do Sejmu RP został złożony projekt o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci Kapłanów Niezłomnych, który ma przypadać na 19 października, począwszy od 2018 r. Jest ustanawiany w hołdzie prześladowanym księżom, niezłomnym obrońcom wiary chrześcijańskiej i niepodległej Polski. W uzasadnieniu projektu przywołano również postać ks. Władysława Gurgacza.

„Ks. Gurgacz dla nas jest świętym”

Grupa rekonstrukcji historycznej „Żandarmeria” i weterani na mszy na Hali Łabowskiej 2015 | Fot. J. Wieczorek

Kościół w Polsce od 2008 r. (Zebranie Plenarne Episkopatu Polski w dniach 17–18 czerwca 2008 r. w Katowicach) przygotowuje się do zbiorowego procesu beatyfikacyjnego ofiar komunizmu. Na ołtarze mają zostać wyniesieni katolicy, którzy w latach 1917–1989 zostali zamordowani z nienawiści do wiary przez prześladowców należących do reżimu komunistycznego. Postulator procesu ks. dr Zdzisław Jancewicz powiedział KAI w 2017 r. „Trzeba sprawdzić, czy istnieje kult prywatny lub chwała świętości takich osób. Należy zbadać kwestię męczeństwa: czy ktoś rzeczywiście poniósł śmierć za wiarę i Kościół. Może się okazać, że wiele z tych osób to patrioci, ale niekoniecznie spełniający kryteria, które mogą być podstawą do rozpoczęcia procesu”. Wśród ponad 80 kandydatów na ołtarze jest także ks. Władysław Gurgacz, którego patriotyzm nie ulega wątpliwości, podobnie jak śmierć poniesiona za wiarę i Kościół oraz istnienie jego kultu.

Jeden z ostatnich żyjących żołnierzy „Żandarmerii”, znający ks. Władysława Gurgacza – Zbigniew Obtułowicz ps. Sarat, major, żołnierz PPAN, prezes oddziału Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Nowym Sączu, w rozmowie 4 października 2017 r. (dostępna na moim kanale YouTube) w siedzibie AK w Nowym Sączu powiedział: „Ks. Gurgacz dla nas jest świętym”.

Czy takie będzie też stanowisko będzie postulatora procesu beatyfikacyjnego?

Artykuł Józefa Wieczorka pt. „Niezłomny na drodze ku niepodległości. Ks. Władysław Gurgacz – dziś na drodze ku beatyfikacji” znajduje się na s. 6 październikowego „Kuriera WNET” nr 52/2018, wnet.webbook.pl.

https://wnet.fm/kurier/starty-dla-boga-i-ojczyzny-ksiadz-wladyslaw-gurgacz-sj-jozef-wieczorek-wielkopolski-kurier-wnet-nr-52-2018/

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

1

Zbigniew Obtułowicz ps. Sarat, major, żołnierz PPAN