We Włoszech – Wielka Czystka Akademicka, a w Polsce nadal Wielkie Umiłowanie Patologii

flagi

We Włoszech – Wielka Czystka Akademicka, a w Polsce nadal Wielkie Umiłowanie Patologii

Media włoskie [np. http://www.corriere.it/cronache/17_settembre_26/uomo-denuncia-firenze-inchiesta-arresti-professori-852e47ee-a22b-11e7-b0fb-3ce1a382cc56.shtml]

i nie tylko, bo także polskie [http://www.pch24.pl/italia-rzadza-klany-prawnicze–dziesiatki-wloskich-profesorow-aresztowanych-z-powodu-korupcji,54933,i.html?nom=1#ixzz4u5uNh0zq ] donoszą:Włoska policja w akcji zakrojonej na wielką skalę prowadzi śledztwo w sprawie korupcji i licznych nadużyć 59 prawników, specjalistów w zakresie prawa podatkowego. W sprawę korupcji, fałszowania wyników egzaminów na studia, wywierania presji na innych naukowców i uprzywilejowania mniej zdolnych członków rodzin prawniczych, zaangażowanych jest m.in. dwóch ministrów.”

To afera za sprawą naukowca włosko-angielskiego Philipa Laroma Jezzi z uniwersytetu we Florencji, który ujawnił korupcyjne praktyki przy konkursach na obsadzanie stanowisk na uczelniach, szczególnie wśród prawników. Rzucił on światło na powszechny nepotyzm na uczelniach włoskich, na których można awansować nie w oparciu o kryteria merytoryczne, ale genetyczno-towarzyskie. Taką politykę kadrową zapewniają „baronowie’ – szefowie wydziałów uniwersyteckich. Patologie obejmują także fałszowanie wyników egzaminów na studia czy powszechnych plagiatów.

Sprawa jest rozwojowa i dotychczas siedmiu naukowców z uniwersytetów w Rzymie, Neapolu, Bolonii, Sienie, Cassino, Foggii, Varese zostało aresztowanych za korupcję, a 22 pozbawiono stanowisk naukowych na okres 12 miesięcy.

Media społecznościowe ogłosiły profesora bohaterem, a przy tym domagają się oczyszczenia uczelni ze szkodników akademickich – czyli Wielkiej Czystki Akademickiej.

Nie jest to temat obcy w polskim środowisku akademickim, choć na ogół wstydliwie ukrywany, a ma jasne przełożenie na kiepski poziom polskich uczelni.

Na włoskich uczelniach wiele już zrobiono dla zmniejszenia tych powszechnych patologii i można zauważyć w rankingach światowych, że poziom włoskich uczelni znacznie się podniósł.

Wiele uczelni włoskich bije na głowę najlepsze polskie uczelnie i np. w szanghajskim rankingu najlepszą polską uczelnię – Uniwersytet Warszawski wyprzedza 11 uczelni włoskich ! [http://www.shanghairanking.com/ARWU2017.html]

Tym niemniej wieloletnie nawyki, szczególnie mafii akademicko-prawniczej, nie tak łatwo wykorzenić.

Dobrze jednak, że naukowca zdeterminowanego w walce z patologiami akademickim policja wsparła a nie postawiła przed sądami, jak to bywa w Polsce, gdzie to ujawniający prawdę są skazywani, wykluczani, a ‚ baronowie nauki’ trzymają się znakomicie na swoich posadach i „kręcą lody”.

Co prawda to Włochy są ojczyzną mafii, ale gdzie tam im do naszych „baronów”.

W Polsce powszechnie wiadomo i mówi się o tym jawnie, także wśród rektorów, że konkursy na obsadzanie stanowisk akademickich są ustawiane, nieraz na członków rodzin baronów akademickich. I ci wygrywają konkursy w cuglach, bez względu jaki poziom [ czy jego brak] reprezentują. Jako etatowcy następnie są obdarzani prestiżem społecznym, szczególnie jeśli w tym nepotycznym systemie szybko awansują i obdarzani są tytułami.

Mimo, że pozycja międzynarodowa polskich uczelni spada wraz ze wzrostem ilości tytułów, nadal tytuły , nawet te lipne, są w cenie. No cóż – któż by nie chciał być ‚baronem’ ?

O plagiatach czasem u nas się pisze w popularnej prasie, ale zwykle o plagiatach studenckich, rzadziej profesorskich, choć to profesorowie ponoszą odpowiedzialność nie tylko za swoje, ale i studenckie plagiaty. Tłumaczą się nieraz, że nie czytali – bo czasu nie mają !

Fakt, że praca ze studentami jest czasochłonna, a pobieranie wynagrodzenia za rzekomą pracę – przelewanego na ich konto – czasu nie zabiera. Poza tym jest przyjemniejsze, więc ten proceder trwa od lat. Studenci otrzymują dyplomy, profesorowie pieniądze – pełnia szczęścia.

Organy kontroli, prokuratura, nawet jak czasem reagują na te patologie, to zwykle tym reakcjom łeb się ukręca.

W ramach reformowania systemu akademickiego w Polsce podejmowane są próby likwidacji lipy akademickiej, ale w sposób nader osobliwy i tak np. pisanie prac licencjackich ma być zlikwidowane, co rzecz jasna zlikwiduje ich plagiatowanie/kupowanie, a jednocześnie pozwoli profesorom zachować dobre samopoczucie, bez ryzyka utraty wynagrodzenia.

To tylko niektóre przykłady systemowych patologii akademickich, których tak naprawdę w Polsce nikt nie chce zlikwidować, a przynajmniej ograniczyć. Środowisko akademickie nie ma w tym interesu, a ministerstwo nie chce robić czegokolwiek co by środowisku się nie podobało.

Skoro patologie się podobają – więc niech zostają. Zresztą i nieakademicka część społeczeństwa też jakby przeciwko temu nic nie ma, choć ze swojej kieszeni te patologie, pozoranctwo naukowe i edukacyjne – finansuje !

Ponad rok dyskutowano o naprawianiu systemu nauki w Polsce, ale problem patologii był tematem tabu, [https://nkn.gov.pl/].

Jak wpisuję na wyszukiwarce Google – „Patologie akademickie”, to na 10 pierwszych rekordów – 9 to moje teksty, a na ostatnim miejscu inny tekst, ale i ten spoza akademickich gremiów decydenckich.

Gdyby tak policja polska, na wzór policji włoskiej, współpracowała z tymi, którzy patologie akademickie ujawniają, walczą i to od wielu lat z degrengoladą akademicką, to może kierunek naprawiania systemu nauki w Polsce byłby inny.

Póki co jest dokładnie inaczej, a sądy przenikające się nawzajem ze środowiskiem akademickim, z którego się wywodzą i do którego w części należą, utrwalają jeno niecne procedery akademickie i walczą, autonomicznie rzecz jasna, aby nie ujrzały one światła dziennego.

Przed 30 już laty i w Polsce miała miejsce Wielka Czystka Akademicka, ale czyszczono wówczas środowisko nie z tych co się do nauki nie nadawali, tylko z tych którzy zagrażali przewodniej sile narodu w panującym systemie kłamstwa generującym pozostałe patologie.

Rzecz jasna beneficjenci tej czystki zaprzeczają jakoby coś takiego miało miejsce i nie zamierzają poznać historii, ani skutków tej Wielkiej Czystki Akademickiej prowadzącej do późniejszej degradacji nauki i edukacji w Polsce. Wykluczeni wówczas z systemu a walczący nadal z patologiami – nadal są wykluczani.

Wielkiej Czystki wśród patologicznej, nadzwyczajnej kasty akademickiej, istnych baronów akademickich, nikt nie zamierza przeprowadzić.

Tym samym umiłowanie patologii akademickich, a przynajmniej ich tolerowanie, skutecznie degraduje potencjał intelektualny Polaków.

Kiedy Polacy się obudzą i zaczną -zamiast wielbienia – domagać się przenoszenia w stan nieszkodliwości szkodzących nauce i edukacji ?

Post scriptum

Rozpoczął się nowy rok akademicki i co ? Biologia sama rozwiązuje problem lustracji ?

Kontakt operacyjny „Zebu” na wczorajszej inauguracji nowego roku akademickiego w otoczeniu akademickim

Screen Shot 10-02-17 at 06.43 AM.PNG

oraz w niezależnym ujęciu w jestestwie swoim

Screen Shot 10-02-17 at 06.45 AM.PNG

Franciszek Ziejka, rektor,  który ma dowód (?) na niewinność w swoim rękopisie znalezionym w garażu,  KO ‚Zebu’ 

Dobra zmiana w systemie akademickim musi rozbić stare układy

Nowi rektorzy ze starych układów. Konkursów na uczelniach nie ma

Dziennik Gazeta Prawna

tytuł

jw 1

jw2

Uczelniany układ zamknięty ma się znakomicie

Uczelniany układ zamknięty ma się znakomicie

Mimo upływu niemal ćwierć wieku od tzw, transformacji ustrojowej ustrój akademicki nadal pozostał zamknięty na transformacje i jest skansenem systemu komunistycznego. Układ okrągłostołowy miał znakomite przełożenie na układ akademicki stąd po roku 1989 r. odwilży na uczelniach nie było ! (Jak uniwersytet bronił się przed ochroną – https://blogjw.wordpress.com/2012/11/04/jak-uniwersytet-bronil-sie-przed-ochrona/)

III RP to okres prosperity akademickich beneficjentów systemu – symbiontów PZPR – SB – akademickiej nomenklatury.

Kryteria genetyczno-towarzyskie zdecydowanie dominują nad kryteriami merytorycznymi zarówno na etapie rekrutacji na studia, na etapie rekrutacji na etaty akademickie i na ścieżkach karier akademickich. Tak się składa, że taki system mimo licznych narzekań per saldo podoba się zarówno rządzącym, jak i opozycji. Opozycja ma przecież na uwadze, że jak jej przyjdzie rządzić to w takim systemie także będzie mieć genetyczno-towarzyskie profity.

Mimo licznych zmian rządowych system akademicki generalnie pozostaje bez zmian, a reformatorzy – dla zyskania niezbędnych procentów poparcia – myślą tylko (i w mediach to prezentują) jak by to zmieniać aby tylko wszystko zostało po staremu.

Od roku 2005 uczelnie działają w ramach ustawy o szkolnictwie wyższym tzw. ustawy prezydenckiej bo przygotowanej przez prezydenta-choć-nie-magistra na życzenie rektorów-choć-profesorów uczelni polskich.

Ten bubel legislacyjny przeciwko, któremu walczyłem i wiele pisałem destabilizując polskie środowisko akademickie miał być zreformowany i niby został, ale patologie pozostały, a nawet się nasiliły. Jedną z patologii akademickich (i nie tylko) był od dawna nepotyzm, co w ramach działalności Niezależnego Forum Akademickiego wielokrotnie podnosiłem (np. Gorący temat: Polskie uczelnie chorują na nepotyzm··http://www.nfa.pl/news.php?id=139, Na froncie walki z nepotyzmem akademickim – https://blogjw.wordpress.com/2012/07/29/na-froncie-walki-z-nepotyzmem-akademickim/

Głos ten dotarł do reformujących ustawę i zapisy antynepotyczne zostały do niej wstawione, ale bez skutku pozytywnego, bo nie zmieniono tego co nepotyzmowi sprzyja.

‚Chów wsobny’ ( Nomadyzm niemobilnych – http://forumakad.pl/archiwum/2004/12/17-za-nomadyzm_niemobilnych.htm ) mimo reform pozostał główną polityką kadrową uczelni, a kariery od studenta do rektora na tej samej uczelni najwyżej docenianą ścieżką rozwoju akademickiego. Uczelnie funkcjonują w systemie zamkniętym produkując obficie dyplomy i tytuły o dużej wartości dla kadry je generującej (rozliczanej od dyplomów i tytułów) ale bez większej wartości dla rozwoju kraju. To że jesteśmy potęgą tytularną, ale mizerią naukową , jakoś nikogo nie martwi – ani rządzących ani opozycję, stojącą twardo na gruncie utrzymania systemu tytularnego, no i nepotycznego.

Tak tak, jak zarządzono ustawy antyneopotyczne rozległ się lament opozycji nad niszczeniem nauki polskiej, która w wyniku tych ustaw tracić miała szanse na Nobla (przypadek Piotra i Marii Curie był koronnym argumentem). Co prawda mimo nepotyzmu funkcjonującego od lat, a nawet wieków, na polskich uczelniach Nobli nie dostaliśmy, ale nikomu to nie przeszkadzało, tak jak i to, że w wyniku stosowania kryteriów genetycznych wielu naukowców zostało w Polsce wyeliminowanych z nauki, o ile nie salwowali się ucieczką za granicę.

Ja krytykowałem nie same ustawy antynepotyczne (w końcu byłem jednym z ich inspiratorów) ale to, że są one pozorne, nieskuteczne, bo towarzyszą im ustawy sprzyjające nepotyzmowi. Nie da się zwalczyć nepotyzmu przez zapewnienie mu znakomitych warunków egzystencji.

Uczelniany układ zamknięty ma się znakomicie i bez jego otwarcia nic się zasadniczo nie zmieni co pisałem na początku tego wieku,System zamknięty i niereformowalny –http://wobjw.wordpress.com/2010/01/03/system-zamkniety-i-niereformowalny/a zapewne na jego końcu też ktoś to napisze, bo na zmiany rzeczywiste się nie zanosi – bez względu na to kto rządzi, czy będzie rządził.