Przestroga przed orientacją Komitetu Bioetyki przy PAN

Józef Wieczorek

Przestroga przed orientacją Komitetu Bioetyki przy PAN

UWAGA: Herod akademicki na froncie walki z nienawiścią

Komitet Bioetyki przy Prezydium PAN w dnia 19 czerwca 2020 r. wystosował – ‚Apel w sprawie zwalczania mowy nienawiści i pogardy wobec osób identyfikujących się jako osoby homoseksualne, biseksualne lub transpłciowe’ , a to dlatego że „W ostatnich dniach, w związku z kampanią prezydencką, na temat osób należących do społeczności LGBT+ padło wiele krzywdzących słów.”

Skład Komitetu na kadencję 2019-2022 tworzy 34 naukowców, głównie profesorów z różnych ośrodków naukowych:

  1. dr n. hum. ANNA ALICHNIEWICZ, Uniwersytet Medyczny w Łodzi 

  2. MAREK BALICKI, Instytut Psychiatrii i Neurologii, Warszawa
  3. prof. dr hab. n. med. MARIA BARCIKOWSKA, Instytut Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej im. M. Mossakowskiego PAN, Warszawa
  4. prof. dr hab. n. biol. EWA BARTNIK, Uniwersytet Warszawski
  5. dr hab. n. prawn. MARIA BORATYŃSKA, Uniwersytet Warszawski
  6. dr n. hum. WERONIKA CHAŃSKA, Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum, Kraków
  7. prof. dr hab. n. hum. BARBARA CHYROWICZ, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
  8. dr hab. n. med. MAREK CZARKOWSKIWarszawski Uniwersytet Medyczny
  9. prof. dr hab. n. med. ZBIGNIEW CZERNICKI, Warszawski Uniwersytet Medyczny
  10. prof. dr habn. med. ANDRZEJ GÓRSKI (czł. rzecz. PAN), Warszawski Uniwersytet Medyczny
  11. dr hab. n. med. LUCJUSZ JAKUBOWSKI, Łodź
  12. dr n. med. JERZY JAROSZ, Hospicjum Onkologiczne św. Krzysztofa, Warszawa
  13. prof. dr hab. n. med. WIKTOR JĘDRZEJCZAK, Warszawski Uniwersytet Medyczny
  14. prof. dr hab. n. biol. MAŁGORZATA KOSSUT (czł. koresp. PAN), Instytut Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN, Warszawa
  15. prof. dr hab. n. med. ROMUALD KRAJEWSKI, Uniwersytet Rzeszowski, Centrum Onkologii – Instytut im. M. Skłodowskiej-Curie, Warszawa
  16. prof. dr hab. n. med. JANUSZ LIMON (czł. rzecz. PAN), Gdański Uniwersytet Medyczny
  17. prof. dr hab. n. hum. PAWEŁ ŁUKÓW, Uniwersytet Warszawski
  18. dr n. med. JANUSZ MEDER, Polska Unia Onkologii, Centrum Onkologii – Instytut im. M. Skłodowskiej-Curie, Warszawa
  19. prof. dr hab. n. hum. ALICJA PRZYŁUSKA-FISZER, Akademia Wychowania Fizycznego J. Piłsudskiego w Warszawie
  20. dr hab. n. społ. MAGDALENA RADKOWSKA-WALKOWICZUniwersytet Warszawski
  21. dr n. hum. JOANNA RÓŻYŃSKA, Uniwersytet Warszawski
  22. dr hab. n. med. MAGDALENA RUTKOWSKA, prof. IMiD, Instytut Matki i Dziecka, Warszawa
  23. sędzia w st. spocz. JERZY STĘPIEŃ, Sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, Uczelnia Łazarskiego, Warszawa
  24. prof. dr hab. n. biol. PIOTR STĘPIEŃ, Uniwersytet Warszawski; Instytut Biochemii i Biofizyki PAN, Warszawa
  25. dr hab. n. hum. ZBIGNIEW SZAWARSKI, prof. em. UW, Warszawa
  26. prof. dr habn. med.TOMASZ TROJANOWSKI (czł. rzecz. PAN), Uniwersytet Medyczny w Lublinie
  27. prof. dr hab. n. biol. PIOTR WĘGLEŃSKI (czł. rzecz. PAN), Uniwersytet Warszawski; Instytut Biochemii i Biofizyki PAN, Warszawa
  28. prof. dr hab. n. med. MARCIN WOJNARWarszawski Uniwersytet Medyczny
  29. prof. dr hab. n. med. SŁAWOMIR WOŁCZYŃSKI, Uniwersytet Medyczny w Białymstoku 
  30. prof. dr hab. n. prawn. MIROSŁAW WYRZYKOWSKI, Uniwersytet Warszawski
  31. prof. dr hab. n. wet. ROMUALD ZABIELSKI (czł. koresp. PAN), Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, Warszawa
  32. prof. dr hab. n. praw. JERZY ZAJADŁO, Uniwersytet Gdański 
  33. prof. dr hab. n. med. JACEK ZAREMBA (czł. koresp. PAN), Instytut Psychiatrii i Neurologii, Warszawa
  34. prof. dr habn. prawn. ELEONORA ZIELIŃSKA, Uniwersytet Warszawski 

Komitet w swym apelu przypomina: „….Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. [Art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji RP]

Komitet Bioetyki apeluje do wszystkich uczestników życia publicznego, w szczególności do polityków większości parlamentarnej oraz sympatyzujących z nimi dziennikarzy, o zaprzestanie wygłaszania i rozpowszechnia nienawistnych, pogardliwych i dehumanizujących komentarzy na temat osób identyfikujących się jako osoby homoseksualne, biseksualne lub transpłciowe (LGBT – lesbian, gay, bisexual, transgender/transsexual).”….

Komitet Bioetyki przypomina także, że:  „Orientacja seksualna nie jest produktem ideologicznej indoktrynacji ani kwestią mody lub swobodnego wyboru. Nie można się nią zarazić.

Nie można jej komuś zaszczepić w procesie wychowania czy edukacji. We współczesnej nauce dominuje przekonanie – oparte na wynikach badań naukowych – że orientacja seksualna człowieka jest wrodzona i determinowana przez czynniki biologiczne (genetyczne, hormonalne), psychologiczne i społeczne.

Skoro orientacja jest wrodzona i determinowana nie tylko przez czynniki biologiczne, ale także przez czynniki psychologiczne i społeczne ( jak pisze Komitet) to człowiek, który nie jest członkiem Komitetu może sądzić, że jak najbardziej taką orientację można zaszczepić w procesie wychowania i edukacji przez zastosowanie odpowiednich czynników społecznych i psychologicznych.

I chyba tak jest, bo tęczowym chodzi o opanowanie seksualizacji dzieci, ale Komitet tego nie objaśnia mniej wyedukowanym, więc ci mogą mieć wątpliwości, zarówno co do przyczyn orientacji, ale i do tego, czy Komitet rozumie to co pisze. Komitet winien objaśnić, a nie czyni tego, mimo że profesorowie mają obowiązek moralny i intelektualny, aby należycie objaśniać rzeczy mniej wyedukowanym w ich dziedzinie .

Ja 24 czerwca 2020 r. zwróciłem się e-mailem do Komitetu o merytoryczne objaśnienia, przekazując moje teksty dotyczące LGBT, które jak podejrzewam, mogą być przez Komitet uważane za mowę nienawiści, bo ja propagandy LGBT nie miłuję, choć sama orientacja seksualna kogokolwiek, o ile mi i bliskim nie zagraża, nie jest przedmiotem mojego zainteresowania.

Komitet ani słowem nie odniósł się do znanej nienawistnej deklaracji TęczUJów, że profesorowie i wykładowcy na uczelniach muszą się mieć na baczności, bo nawet niewinny żart może się dla nich źle skończyć …….[TęczUJe zdobyli UJ; Tęczowy Uniwersytet Jagielloński]  z czego można wnioskować, ze nienawiść szerzona przez organizacje LGBT nie jest przedmiotem zainteresowania Komitetu, być może uznającego, że jest ona wrodzona i nie można jej przeorientować na empatię w procesie wychowania czy edukacji.

Z wyraźnym brakiem empatii, graniczącym z nienawiścią do ludzi o odmiennej orientacji moralnej i intelektualnej, Komitet grozi:

  • Żadna organizacja polityczna i społeczna nie powinna tolerować w swoich szeregach osób posługujących się mową nienawiści i pogardy wobec kogokolwiek, w tym wobec osób identyfikujących się jako osoby homoseksualne, biseksualne lub transpłciowe.
  • Żadna uczelnia wyższa, placówka oświatowa i jednostka naukowa nie powinna współpracować z osobami posługującymi się mową nienawiści i pogardy wobec kogokolwiek, w tym wobec osób identyfikujących się jako osoby homoseksualne, biseksualne lub transpłciowe.
  • Żaden dziennikarz nie powinien publikować lub emitować treści, które mają postać mowy nienawiści i pogardy wobec kogokolwiek, w tym wobec osób identyfikujących się jako osoby homoseksualne, biseksualne lub transpłciowe. Osoby, które posługują się mową nienawiści, powinny ponieść odpowiednie konsekwencje prawne. „

Rzeczywiście wobec takiego radykalnego stanowiska Komitetu chyba nikt (spoza Komitetu) nie może czuć się bezpieczny.

Zdumienie może ogarnąć człowieka, że do tej pory nie rozwiązano innych od Komitetu organizacji, uczelni, jednostek naukowych, które nader często posługują mową nienawiści i pogardy wobec innych, w tym wobec tych o odmiennej orientacji moralnej i intelektualnej. Odnosi się wrażenie, że Komitet, podobnie jak  najrozmaitsze ciała akademickie, etyczne, interesuje tylko orientacja seksualna, gdy orientacje intelektualne i moralne ludzi, szerszenie nienawiści, naruszanie godności tych, którzy wykazują odmienną orientację tych ludzkich cech, w ogóle ich nie interesuje. Sprowadzenie niemal wszystkiego tylko do jednej sfery, która podobno jest wrodzona i niezmienna, jest wręcz dla wielu ludzi obraźliwe, poniżające, bo sprowadza ich do poziomu  bonobo[Szympans karłowaty wyróżniający się dominującą rolą interakcji seksualnych w kontaktach międzyosobniczych], mimo że z tym poziomem nic nie mają i nie chcą mieć nic wspólnego.

Poinformowałem Komitet, że w jego składzie znajduje się członek w randze profesora, a kiedyś rektora największej polskiej uczelni – Uniwersytetu Warszawskiego, który z wielką furią i nienawiścią, przerażony wieścią, że rodzi się wolna myśl akademicka o odmiennej od obowiązującej na etatach akademickich orientacji intelektualnej i moralnej, w postaci założonego przeze mnie Niezależnego Forum Akademickiego, na życzliwych mu łamach GieWu, po kilku dniach od ujawnienia tego faktu mrożącego krew w żyłach decydentów, przystąpił do akcji ścinania mi głowy. Rektor UW, a dziś członek Komitetu Prof. Piotr Węgleński wcielił się niejako w Heroda, bo rzecz się miała tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, w symbolicznym okresie jasełek, w tym przypadku akademickich. [Jasełka akademickie z rektorem UW w roli Heroda].

Fakt, że nie był to pierwszy jasełkowy atak, ale faktem jest, że żadna uczelnia, żadna organizacja, z powodu mojej odmiennej od obowiązującej na etatach akademickich orientacji intelektualnej i moralnej, nie toleruje mnie w swych szeregach – zresztą z wzajemnością. W końcu człowiek winien w życiu zachować twarz i zdolność patrzenia w lustro w postawie wyprostowanej. W przypadku przyjęcia orientacji „bonobiańskiej”, a wyrzeczenia się orientacji na uczciwość i prawdę,  taki stan rzeczy byłby niemożliwy.

Rzecz jasna, ani Komitet Bioetyki, ani inne, nader liczne i rozliczne komitety etyczne polskiego życia akademickiego, nie zabierają głosu wobec takiego stanu rzeczy. Komitet nie reaguje na mowę nienawiści i pogardy swojego członka, przypomina natomiast innym (zamiast sobie) zapis Konstytucji , „….Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. [Art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji RP].

Widać Komitet całkiem się pogubił, stracił orientację ?

Jest jednak pewne, że orientacja Komitetu nie spadła nam z nieba, jest niemal standardem w naszym zdezorientowanym środowisku akademickim. Może jest wrodzona i żadne wysiłki edukacyjne, tak intelektualne, jak i moralne, tej orientacji nie są w stanie zmienić.

Komitet nie objaśnił do tej pory jak to jest możliwe, że na front walki z (rzekomą) nienawiścią wysłał swoistego akademickiego Heroda – symbol nienawiści.

Czy po to, żeby tym co nie miłują nienawiści urządzał jasełka ? Czy nie jest tak, że Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni „ ?

Należy przestrzec nasze zdezorientowane społeczeństwo przed orientacją intelektualną i moralną Komitetu Bioetyki, który za swoje groźby wobec Bogu ducha winnych obywateli RP winien ponieść odpowiednie konsekwencje prawne.

Badacz mowy nienawiści ma profesorski problem

1

[zdj. z YouTube]

x

Badacz mowy nienawiści ma profesorski problem

 

Polskie środowisko akademickie zostało ostatnio postawione w stan gotowości bojowej, a to z powodu zbyt długiego oczekiwania na podpis prezydencki pod nominacją profesorską jednego z młodych badaczy – specjalisty od mowy nienawiści i pogardy.

Sytuacja jest kuriozalna, bo środowisko od lat walczące rzekomo o autonomię i apolityczność uniwersytetów, heroicznie broni dotychczasowego systemu tytularnego, obowiązującego, podobnie jak w czasach komunistycznych, w nauce polskiej. Zwieńczeniem karier akademickim w takim systemie jest profesura prezydencka, zwana popularnie belwederską, bo to w Belwederze w czasach PRLu ją wręczano, w warunkach upolitycznienia i autonomicznego decydowania KC [Komitetu Centralnego, poprzez mu podporządkowaną CKK] zastąpionego w III RP przez CK, przemianowaną ostatnio na RDN – Radę Doskonałości Naukowej.

Prestiż uwarunkowany politycznie

Mimo postępowych zastąpień istota systemu pozostała, upolitycznienie karier – także, a autonomii akademickiej w tej materii jak nie było, tak nie ma, bo środowisko jej nie chce – i to w ramach walki o autonomię [sic !].

Uczelnie mogą autonomicznie zatrudniać naukowców na motywach merytorycznych i to na stanowiskach profesora uczelnianego, ale takie stanowiska nie są prestiżowe i zwane niemal pogardliwie – podwórkowymi. Prestiż naukowy, w tym kuriozalnym systemie, daje dopiero tytuł uwarunkowany politycznie. Co prawda często jest to tylko prestiż lokalny, nie uwzględniany w rankingach światowych, ale ceniony przez polskie społeczeństwo, na ogół zupełnie się nie orientujące w tej tytułomanii, ale same tytułomanię gloryfikujące !

Czyli mamy sytuację zgoła schizofreniczną – środowisko chce mieć autonomię, ale nie chce z tej autonomii korzystać, chce być apolityczne, zdobywając prestiż uwarunkowany politycznie.

Chce się przy tym liczyć w świecie i to zachodnim, ale tworząc system osobliwy, ograniczony do bloku wschodniego, nie bacząc na to, że system ten nas dołuje od lat. A argumentem przeciwko zmianie systemu jest to, że ten system podobno trzyma u nas poziom nauki – poziom, który jest w zaniku i jest niemal niedostrzegalny w systemach monitoringu naukowego.

Od lat, ci którzy nie aprobują takiego systemu, przenoszą się to do innych krajów i co najmniej 1/3 potencjalnej elity polskiej znajduje się poza Polską, a u nas narzekamy na brak elit i trzymamy się systemu dla tworzenia elit szkodliwego.

Ostatnio w przestrzeni publicznej zaistniała sprawa profesury belwederskiej psychologa społecznego dr hab. Michała Bilewicza z Uniwersytetu Warszawskiego specjalizującego się w obszarach dyskryminacji i uprzedzeń.

Liczni naukowcy -psycholodzy [choć nie tylko] zorganizowali petycję [Petycja w sprawie nadania tytułu profesora dr hab. Michałowi Bilewiczowi – https://www.petycjeonline.com/petycja_w_sprawie_nadania_tytuu_profesora_dr_hab_michaowi_bilewiczowi ] w obronie dyskryminowanego ich zdaniem kolegi, do którego prezydent ich zdaniem jest uprzedzony. Mimo, że recenzenci Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych wniosek profesorski Michała Bilewicza oceniali jednoznacznie pozytywnie, prezydent jeszcze tego wniosku nie podpisał. Naukowcy zatem traktują prezydenta jako notariusza, który ma bez zastanowienia i zwłoki podpisywać to, co mu komisja do podpisania podsunie. Uważają przy tym, że zwlekanie z podpisem nominacji dla Michała Bilewicza jest „szkodą wyrządzoną na wizerunku Polski w oczach międzynarodowej społeczności uczonych, którą trudno będzie w przyszłości naprawić.”

Po co naukowcom potrzebny jest taki system, w którym awanse naukowe ma podpisywać bezrefleksyjnie prezydent ? – nie wiadomo. Prezydent wśród naukowców nie cieszy się zbytnim prestiżem, ale naukowiec ma mieć prestiż, dopiero po podpisaniu jego awansu przez prezydenta ? Zdumiewające – nieprawdaż ?

Petycję podpisują i zagraniczni uczeni – podobno prestiżowi, zdaje się także ci, którym żaden prezydent nie podpisywał [bo nie musiał] nominacji profesorskiej. Skąd zatem oni mają prestiż ? I dlaczego uważają, że Bilewiczowi potrzebny jest podpis prezydenta, aby ten prestiż miał ? Autonomiczne środowisko naukowe, na drodze do poznawania prawdy samo winno decydować o awansach innych naukowców i brać odpowiedzialność za te awanse, nie zrzucając tej odpowiedzialności na polityka – prezydenta w roli notariusza.

Polacy tworem ideologicznym ?

Penetrując internet w poszukiwaniu informacji o podobno dyskryminowanym przez prezydenta naukowcu, ze zdumieniem dowiedziałem się, że będąc Polakiem nie jestem członkiem tego narodu, lecz jakimś tworem ideologicznym, bo jak zrozumieć słowa Bilewicza z Twittera „Nie oskarżam Polaków, tylko panoszącą się ideologię o nazwie Polacy” ? Czyli Polacy to nie naród, tylko jakiś twór ideologiczny, którego jestem jakimś komponentem. Gdyby tak ci naukowcy wytłumaczyli tę kwestię byłbym wdzięczny. W końcu, jako doskonali winni doskonalić mniej doskonałych, a nawet całkiem niedoskonałych, i to nie ideologicznie, lecz merytorycznie.

Przede wszystkim winni mi (i nie tylko mi) też wytłumaczyć, jak to się dzieje, że taki kandydat na profesora belwederskiego, nie wyrządza szkody na wizerunku Polski i Polaków, a prezydent kraju Polaków, nad nadaniem prestiżu takiej antypolskiej osobie, i to w Polsce, ma przechodzić bezrefleksyjnie i bez zwłoki prestiż nadawać.

Zajrzałem na blog jednego z profesorów od doskonalenia https://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2020/04/uprzedzenie-do-psychologa-badajacego.html i zauważyłem, że nie ma on uprzedzenia do psychologa badającego uprzedzenia i stawia przy tym pytanie „Czy pozamerytoryczne kryteria mają rzutować na dyskryminowanie uczonych?„ jakby sugerując, że jest po stronie merytorycznych wartości dorobku ‚dyskryminowanego’, a nawet poleca wykład kandydata do tytułu naukowego profesor, „o mowie pogardy”. https://www.youtube.com/watch?v=ZklC6-gAqVI

Rzecz jasna zapoznałem się z polecanym wykładem, który mi nieco rozjaśnił sprawę kandydata na profesora belwederskiego.

2

Wykład miał miejsce w auli uniwersytetu moich czasów studenckich i był prowadzony przez byłego rektora UW – rzecz jasna profesora belwederskiego – Piotra Węgleńskiego,

3

który zapisał się w mojej pamięci i w moim życiorysie, występując w roli Heroda [ https://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/], po tym jak oznajmiłem publicznie o rodzeniu się wolnej myśli akademickiej w postaci założonego przeze mnie Niezależnego Forum Akademickiego. Swoją mowę nienawiści i pogardy umieścił na gościnnych łamach Gazety Wyborczej, organu jak wiadomo od lat potępiającego swoiście pojmowaną mowę nienawiści i pogardy oraz walczącego z „tworem ideologicznym o nazwie Polacy”. Do moderowania wykładu kandydata na profesora belwederskiego o mowie pogardy/mowie nienawiści, zatem w sam raz się nadawał.

W swej przedmowie do wykładu kandydata na profesora belwederskiego, doskonały w mowie nienawiści i pogardy profesor belwederski całkiem pominął swoje osiągnięcia w tej materii.

W niemal 1,5 godz. trwającym wykładzie, kandydat na profesora belwederskiego prezentował wiele przykładów wyników badań ilościowych nad mową pogardy/nienawiści,

5

ale nie podał, czy w tej statystyce znalazła się mowa nienawiści/pogardy moderatora wykładu. Nie ma zatem pewności czy badania nie były wybiórcze, naruszające standardy badań naukowych. Podczas półgodzinnej dyskusji nikt – z dość licznych słuchaczy wykładu – nie odniósł się do zaprezentowanej metodologii badań kandydata.

Trzeba zaznaczyć, że moc tych badań analitycznych oparta była na wpisach na Twitterze czy Facebooku, czyli platformach – mediach społecznościowych, stojących na straży standardów wypowiedzi, piętnujących mowę nienawiści, ale w sposób nader osobliwy, usuwając np. wpisy propagujące życie i rodzinę, a zezwalające na gloryfikowanie ideologii gender/LGBT, czy na obrażanie narodu polskiego, traktowanego jako swoisty twór ideologiczny.

Jak przekonać Polaków o ich winie 

W cyberprzestrzeni, już całkiem bez polecania przez kogokolwiek, natrafiłem na ciekawy tekst ‚dyskryminowanego’ kandydata na profesora belwederskiego – (Nie)pamięć zbiorowa Polaków jako skuteczna regulacja emocji – z 2016 r. https://journals.openedition.org/td/1564 , w którym autor

przedstawia ‚model unikania awersyjnych emocji moralnych (winy, wstydu), oparty na teorii regulacji emocji Jamesa Grossa oraz wykorzystano przykład polskiej debaty o zbrodni w Jedwabnem jako ilustrację tego modelu’ ważny ‚do zrozumienia zjawiska (nie)pamięci zbiorowej w Polsce, a dokładniej defensywnych reakcji na nową wiedzę historyczną dotyczącą negatywnych zachowań członków własnego narodu’.

Na przykładzie sprawy Jedwabnego argumentuje, że ‚strategia selekcji sytuacji jest stosunkowo najskuteczniejszą metodą uniknięcia pojawienia się emocji wstydu bądź winy’ zaznaczając, że ‚w konfrontacji z historią Jedwabnego znajdziemy też wiele przykładów modyfikacji sytuacji – a zatem takiego jej ujęcia, w którym wiedza przestanie być zagrażająca. Próbą modyfikacji sytuacji były wszelkie zabiegi dyskredytujące kompetencje zawodowe autora Sąsiadów… ‚ przypominając przy tym ‚list Amerykańskiego Towarzystwa Historycznego (AHA), organizacji zrzeszającej 12 000 amerykańskich historyków, którzy wystąpili do polskiego rządu w obronie Jana Tomasza Grossa, podkreślając jego kompetencje historyczne – zareagowali na inną strategię regulacyjną, jaką są próby cenzurowania (przez działania polskiej prokuratury wobec historyka).’

Jak widać kandydat na profesora belwederskiego zastosował niemal pogardzaną przez siebie ‚strategię selekcji sytuacji’, jako metodę uniknięcia pojawienia się emocji wstydu bądź winy.

Selekcjonuje sytuacje obrazujące zbrodnie niemieckie wobec Żydów, zbrodnie Żydów wobec Polaków, Ukraińców wobec Polaków – i to ideologiczne, zapewne, aby uniknąć poczucia winy przez zbrodniarzy.

Pomija całkiem przykłady strategii regulacyjnych – cenzurowania badań historyków [i nie tylko] zmierzających do poznania prawdy, stawiając pytanie: ‚czy istnieje jakikolwiek sposób na przyswojenie sobie przez Polaków wiedzy o negatywnych wydarzeniach z historii ich narodu?’.

Widać, że motorem działalności badawczej kandydata na profesora belwederskiego, jest znalezienie sposobu na wpojenie Polakom – jako swoistej konstrukcji ideologicznej [?] – przekonania o ich winie, nawet za to, czego nie uczynili.

Apeluje, że ‚niezbędne jest takie prowadzenie debat historycznych, które koncentruje się na faktach’ i jest to apel zasadny, tyle że nie realizowany przez – bliskie kandydatowi na profesora belwederskiego – środowiska badaczy przejawiających jawny antypolonizm i działających poprzez ‚wyłączanie etyki troski i sprawiedliwości, a włączanie etyki lojalności i posłuszeństwa’ co całkiem wypacza rezultaty ich badań.

Niewątpliwie sprawa profesury belwederskiej Michała Bilewicza, metodologia jego badań i wnioskowań, postawa środowiska akademickiego wobec jego drogi awansowej i dróg innych badaczy, nawet dożywotnio pozbawionych awansów a pozostających pod pręgierzem mowy pogardy i nienawiści, postawa wobec autonomii nauki i modelu karier naukowych, to temat na niejedną debatę, skoncentrowaną na faktach, bez stosowania strategii selekcji sytuacji i bez włączania lojalności i posłuszeństwa wobec obecnego status quo.

P.S. Przy okazji wielkie dzięki dla profesora od doskonalenia mniej doskonałych i całkiem niedoskonałych, za polecenie wykładu moderowanego przez Heroda nauki polskiej – nie mam wątpliwości, że na drodze do doskonałości naukowej.