Refleksje krawieckie nad systemem akademickim

krawiec

[źródło – http://www.galeria.lukow-historia.pl/index.php/Dokumenty/Wycinki-prasowe/lukow-mistrz-krawiecki]

Refleksje krawieckie nad systemem akademickim

Tomasz Rożek trafnie ocenia, że polskie uczelnie znajdują się na peryferiach światowych. (Światowe peryferie – Gość Niedzielny, 28 maja 2017 r.) i słusznie upatruje przyczyn tego stanu rzeczy w obecnym systemie akademickim.

Niby nic nowego, ale jednak to ważny głos w dyskusji przed Narodowym Kongresem Nauki. [https://nkn.gov.pl/]

Rożek pisze „ Zastępom miernot i leni bardziej odpowiada wypełnianie papierków i ciągłe załamywanie rąk nad niesprawnym systemem. Oczywiście ci, którzy chcą pracować, publikować i badać, wbrew ( a nie dzięki) systemowi będą działali. Nasz problem polega na tym, że ten system jest uszyty ( bo przecież sam się nie uszył) dla tych, którzy już dawno powinni być z niego wyeliminowani”.

I jest to święta prawda. Mamy taki system jakich mamy krawców, a niektórzy w swym fachu praktykują od lat, a nawet wieków. Lata mijają, rządy się zmieniają, a oni zawsze na posterunku krawieckim.

Najpierw niesprawny system regulują, a potem deregulują, czyli można rzec – szaty najpierw szyją a potem je prują, może wzorując się na Penelopie, ale niestety w złej sprawie – pozostają wierni mamonie a nie służbie dla Polski.

Rożek słusznie zauważa, że wielu z tych, dla których system akademicki jest szyty, dawno winni być z niego wyeliminowani, ale nie postuluje wyeliminowania takich krawców.

I tu jest zasadniczy niedosyt jego reformy systemowej.

Ja nie sądzę aby bez zmiany kadr krawieckich mogło dojść do pozytywnych zmian systemowych – dotychczasowi krawcy nie mają w tym żadnego interesu, tak jak Penelopa nie miała interesu w utkaniu szat dla swojego teścia zwodząc jedynie zalotników.

Polacy są też zwodzeni rzekomym szyciem należytego systemu akademickiego, który mimo szeroko zakrojonych prac krawieckich ciągle jest uszyty źle i fatalnie się prezentuje, nie tylko na pokazach mody (rankingi !).

Zresztą, czy na garbatym, albo kulawym, normalny garnitur może się dobrze prezentować ?

Zastępy miernot i leni przy deklarowanych/pozorowanych reformach systemu akademickiego nigdy nie zostali wyeliminowani, a nawet jest ich coraz więcej, bo takich się rekrutuje do systemu, aby jego beneficjenci czuli się bezpiecznie.

Największe lenie zresztą ulegają niejako multiplikacji obsadzając wiele etatów/stanowisk, a jak zaniedbują studentów i badania mogą liczyć na wsparcie decydentów [https://blogjw.wordpress.com/2017/04/18/profesor-fanatyk-zaniedbywania-studentow/], którzy jak diabeł święconej wody boją się pracowitych pasjonatów nauki i edukacji.

Tak było i w czasach PRL, kiedy tacy zagrażali przewodniej sile narodu, która w konfrontacji z pasjonatami traciła swoją siłę przewodnią i trzeba było ją ratować przez ich eliminowanie.

Systemowe eliminowanie pasjonatów nie ustało wraz z pozornym końcem PRLu – pozostało bez zmian, a nawet czasem z natężeniem w PRL-bis, zwanego dla zmyłki III RP.

Krawcy zostali ci sami i dokooptowali sobie czeladników wyświęcając najbardziej im poddanych na nowych mistrzów krawiectwa akademickiego.

Ci pracują nad ulepszaniem tego kiepskiego systemu, aby im było jeszcze lepiej.

Kilkanaście lat temu mistrzowie krawiectwa akademickiego (szefowie KRASP , jeden notowany jako „Zebu” w archiwach IPN) udali się do Wielkiego Mistrza Krawieckiego (TW „Alek”), aby im uszył takie szaty, w których by się dobrze czuli. Wielki Mistrz szaty uszył i było im dobrze. Gorzej z nauką uprawianą w Polsce.

Ponieważ gorset dla niej uszyty okazał się za ciasny, przystąpiono do poszerzania infrastruktury. Wybudowano wiele wspaniałych nieruchomości, wypełniono je rozmaitymi gadżetami, ale nauka nie ruszyła z kopyta, a nawet się cofnęła, bo nie ma tych co potrafią te gadżety obsługiwać i coś dla nauki z nich wycisnąć. Poza tym utrzymanie nieruchomości kosztuje, więc na naukę nadal nie ma pieniędzy.

Nowy minister- dobrej zmiany – ogłosił potrzebę zmian, tym razem podobno na serio. Uruchomiono trzy pracownie krawieckie, obdarzając je funduszami z kieszeni podatnika, aby zaprojektowały nowy system.[https://nkn.gov.pl/ustawa-2-0/] Przymiarka już nastąpiła, ale czy wyjdzie z tego innowacyjny garnitur, który by można wdrożyć ?

Minister ostatnio ujawnił – co nie było powszechnie wiadomo, mimo baz danych nauki [http://www.opi.org.pl/] – że w naszym systemie pracuje (a ściślej biorąc jest zatrudnionych, bo to nie jest to samo) 100 000 naukowców polskich, ale poza granicami takich, a raczej lepszych naukowców polskich jest ok. 35 000.[http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,414253,gowin-moim-marzeniem-jest-stworzenie-systemu-formacji-elit.html]

Mimo, że to potencjał intelektualny ogromny do uszycia nowego systemu nie został wykorzystany. Mimo moich postulatów [https://blogjw.wordpress.com/2016/03/22/o-udzial-polonii-akademickiej-w-naprawie-polskiego-systemu-akademickiego/] z polskiej diaspory akademickiej nie zorganizowano ani jednej pracowni krawieckiej ! To budzi obawy, że żaden z produktów pracowni krajowych może nie pasować dla naukowców obecnie ‚zagranicznych”, tak jak nie pasował dotychczasowy system, który ich wykluczył.

Minister dezinformuje [https://blogjw.wordpress.com/2017/05/21/moim-marzeniem-jest-poznanie-historii-i-mechanizmow-niszczenia-elit-w-prliii-rp/], że stan obecny to wynik ostatniej rzekomo czystki wśród polskich elit – czystki roku 1968. Zatem, gdybyśmy mieli takich elitarnych krawców jak Bauman, Wolińska czy Michnik (Stefan) to by oni nam uszyli system, jak należy ! Nic dodać, nic ująć.

Rzecz jasna nie otworzono ani jednej pracowni krawieckiej z naukowców krajowych, wykluczonych z systemu akademickiego, bo nie byli ani mierni, ani leniwi, jak jego twórcy i beneficjenci.

Zatem trudno być optymistą, aby zmiany systemowe przygotowane przez tych dla których obecny „ system jest uszyty ( bo przecież sam się nie uszył)” przeniosły nas z peryferii światowych do jego centrum.

Minister wzorem swoich poprzedników argumentuje, że warunkiem powodzenia reform jest zwiększenie środków [http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,414348,gowin-zwiekszenie-srodkow-warunkiem-powodzenia-reform-uczelni.html], czyli jak miernoty i lenie dostaną więcej, czyli jeśli im będzie lepiej, to i z nauką będzie lepiej.

Wyeliminowania z systemu tych, którzy już dawno winni być wyeliminowani, przyjęcia do systemu tych, którzy dawno już winni być przyjęci – nikt nie przewiduje, a tym bardziej minister.

Rzecze jasno [http://www.katowice.tvp.pl/26984916/17092016-jaroslaw-gowin ]– uczelnie winny się same oczyścić !

Otwarcia pralni nie przewiduje !

Mimo deklarowanych zmian, system przyjazny dla miernot i leni, chyba pozostanie bez zmian.

Oszukiwanie jest chwalebne ?

Tematy dnia.PNG

Oszukiwanie jest chwalebne ?

22 października zareagowałem tekstem” Nie nadaję się do korporacji oszukujących i oszukiwanych”[ https://blogjw.wordpress.com/2016/10/22/nie-nadaje-sie-do-korporacji-oszukujacych-i-oszukiwanych/] na jasną wypowiedź rektora UJ Wojciecha Nowaka na inaugurację nowego roku akademickiego o oszukiwaniu studentów na uczelni, na którą to wypowiedź nie było żadnego protestu.

Zinterpretowałem to jako widoczny ‚objaw ostatecznego już uformowania się korporacji oszukujących i oszukiwanych na drodze do uzyskiwania dyplomów i tytułów, która skutecznie wyparła korporację nauczających i nauczanych poszukujących razem prawdy’.

Zaszokowała mnie zatem wypowiedź ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina, który wyraził pełne uznanie dla tej deklaracji rektora UJ.

Podkreślił, że rektor miał odwagę powiedzieć to o czym mówią wszyscy na uczelniach, ale przed kamerą nikt tego nie powiedział. [TEMATY DNIA: 14 XI 2016 http://krakow.tvp.pl/27722227/14-xi-2016 ( od ok. 8 min.]

Takiego uznania zupełnie nie rozumiem. Nowy rektor UJ jest jednocześnie starym rektorem, który jak jasno z jego wypowiedzi wynikało należał do oszukujących studentów przez poprzednią kadencję (a może i wcześniej) i nic nie zrobił aby ten proceder powstrzymać.

Fakt, powiedział o tym na początku nowej kadencji, bo mimo, a może właśnie dlatego, że wcześniej o tym nie mówił i z tym procederem nie walczył – został demokratycznie wybrany na kolejną kadencję rektorską przez korporację oszukujących i oszukiwanych na drodze do uzyskiwania dyplomów i tytułów.

I za to jest otoczony podziwem/ uznaniem ?

Ja na to patrzę zupełnie inaczej. Nie bez przyczyny.

Gdyby to powiedział nowy rektor, który by zapowiedział likwidację procederu oszukiwania, przedstawił program naprawy, wyciągnął konsekwencje wobec oszukujących/aprobujących oszukiwanie – to co innego. Takiego rektora bym pochwalił.

W przypadku nowego/starego rektora UJ nie mam argumentów aby to czynić.

Dlaczego miałbym podziwiać rektora za odwagę skoro ja przed laty ( rok 2002 !) pisałem otwarcie ‚Mamy bubel edukacyjny, wielkie oszustwo edukacyjne dla zapewnienia zatrudnionym na uczelniach lepszego bytu.” [Reformy bez głowy-https://wobjw.wordpress.com/2010/01/03/reformy-bez-glowy/]

Nikt mnie za to nie podziwiał, ani nawet nie chciał dyskutować, ale wystarczyło to wziąć po uwagę i naprawić tak system, aby do oszustwa przez kolejne kilkanaście lat nie dochodziło.

Mnie z systemu wykluczono,  a wkluczono oszustwa/oszustów i mamy to co mamy, a odpowiedzialnych za ten stan rzeczy nadal się podziwia !

Minister nie bacząc na fakty stoi na gruncie samooczyszczenia się samopobrudzonego środowiska akademickiego i rezonu nie traci. [https://blogjw.wordpress.com/2016/10/08/samooczyszczanie-sie-zupelnie-nadzwyczajnych-kast-ludzi/].

Rektor UJ znalazł się rzecz jasna w składzie Rady Programowej Narodowego Kongresu Nauki [https://nkn.gov.pl/rada-programowa/] przygotowywanego na rok następny, który ma stanowić milowy krok na drodze naprawy systemu nauki i szkolnictwa wyższego. Kongres mają poprzedzać dyskusje nad naprawą systemu, ale tych dyskusji niemal nie ma, czego najlepszym dowodem jest dyskusja, a raczej jej brak https://nkn.gov.pl/forumdyskusyjne/nad pierwszą konferencją przed – kongresową .

To ma swoją tradycję. W najważniejszej imprezie Wielkiego Jubileuszu UJ, w roku 2014, za kadencji rektora Wojciecha Nowaka, jaką był Kongres Kultury Akademickiej, żadnej otwartej dyskusji nie było i nie ma jej rezultatów – poza moją internetową broszurą https://jubileusz650uj.wordpress.com/2014/11/17/jozef-wieczorek-kryzys-uniwersytetu-w-ujeciu-polemicznym-z-prof-piotrem-sztompka/ pozostającą bez dyskusji !

Kultury akademickiej zatem brak ! Jest swoiste uznanie dla oszukiwania, dla pozoranctwa.

W tym roku 1 marca (czyli przed wyborami rektorskimi) złożyłem na dziennik podawczy UJ [ https://blogjw.wordpress.com/2016/03/01/list-otwarty-wykletego/ ] pismo do Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. dr hab. med. Wojciecha Nowaka „List otwarty wyklętego [30 lat poza murami uczelni] „  – pisząc „ Na podstawie art. 51 Konstytucji 3 RP domagam się po raz kolejny dostępu do materiałów UJ wytworzonych na mój temat przez organa kolegialne i komisje Uniwersytetu Jagiellońskiego podczas mojego zatrudnienia w UJ (akta osobowe, Senatu, Rady Wydziału BiNoZ, Instytutu Nauk Geologicznych UJ, akta POP PZPR….) a także po ustaniu zatrudnienia.

W szczególności domagam się dostępu do akt politycznej weryfikacji kadr UJ z roku 1986 r. i merytorycznego uzasadnienia postawionych mi sfingowanych zarzutów i negatywnej oceny mojej osoby oraz podania składu osobowego komisji wersyfikacyjnych, do dnia dzisiejszego mi nie znanego……….”

I co ? I nic. Żadnej reakcji.

Całkowita bezczynność rektora i brak jakiejkolwiek reakcji innych powiadomionych organów, w tym ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Ja uznania dla takiego postępowania nie mam. Może trzeba powiadomić organa prawne? – ale te są tworzone przez  zupełnie nadzwyczajną kastę ludzi w części pokrywającą się z akademicką nadzwyczajną kastą ludzi i skutki takich powiadomień są już mi znane.

Historia UJ w latach PRL to oszustwo, o czym pisałem wielokrotnie i zarazem bezskutecznie. np. https://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/, https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/ 

https://blogjw.wordpress.com/2013/02/12/kolejne-pytania-w-sprawie-jagiellonczyka/

Nikt nie podważył ani jednej mojego faktu, opinii – całkowite przemilczenie, tak jak i moja sprawa na UJ wpisana w Wielką Czystkę Akademicką https://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-jozefa-wieczorka/ , https://lustronauki.wordpress.com/2016/09/11/aby-ipn-sie-zmierzyl-z-przebiegiem-i-skutkami-wielkiej-czystki-akademickiej-postulaty-obywatela/ która nadal jest, ale jej nie ma, bo niewygodna pamięć jest skrupulatnie czyszczona, w ramach samooczyszczania się środowiska akademickiego !

Chciałbym napisać coś pozytywnego o rektorach

KRASP

Chciałbym napisać coś pozytywnego o rektorach

Polemiki nad zapaścią polskich uczelni, mimo ich ogromnego wzrostu, są coraz bardziej barwne. No cóż, na pierwszy rzut oka uczelnie kwitną – jest ich moc, żacy nadają koloryt miastom, w których rosną coraz to nowe nieruchomości akademickie. Stocznie upadły, wiele fabryk też, a uczelnie stały się największymi pracodawcami w wielu miastach, no i produkcja dyplomów, tytułów, idzie pełną parą. Powody do zadowolenia, radości wręcz, winny zatem być, a tu coraz większy smutek i szukanie winnego za stan polskiego szkolnictwa wyższego.

Ostatnio Pani Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego stwierdziła, że „Uniwersytet psuje się od rektora”. (http://wyborcza.pl/magazyn/1,143550,17368240,Uniwersytet_psuje_sie_od_rektora__Rozmowa_z_prof_.html).

No cóż, teza ta ma swoje podstawy – nie od dziś wiadomo, że ryba psuje się od głowy a głową uniwersytetu jest rektor. Rzecz w tym, że głową całego systemu nauki i edukacji wyższej w Polsce jest minister, więc teza, że ten system psuje się od ministra ma też swoje mocne uzasadnienie.

Zanim powstanie komisja do wykazania, która głowa jest bardziej zepsuta i ma bardziej negatywny wpływ na obecny stan polskich uczelni chciałbym przypomnieć, że rektorzy mieli szansę aby ten system zmienić. Niestety kilkanaście lat temu, zamiast samemu opracować solidne fundamenty systemu akademickiego, poszli do prezydenta – choć -nie -magistra, aby ich z tej roboty wybawił i zrobił przyjazną dla nich ustawę. Prezydent ustawę przygotował, rektorom zrobił dobrze, ale nauka jest w stanie – jak widać. Z głowami rektorów zatem zbyt dobrze nie jest.

Szef rektorów bardzo się jednak na Panią obruszył, popadł w smutek i zadumę

i stanowczo orzekł Nie ma alternatywy dla uniwersytetów! ‚ (https://forumakademickie.pl/aktualnosci/2015/2/11/2473/nie-ma-alternatywy-dla-uniwersytetow/)

Brawurowo zakwestionował samo stwierdzenie, że uniwersytet się psuje, postulując twórczo „I nie mówmy o psuciu (się) uniwersytetów! Raczej zróbmy wreszcie polski, ponad podziałami politycznymi, program rozwoju szkolnictwa wyższego i nauki ze stosownymi zobowiązaniami finansowymi każdego kolejnego rządu RP na rzecz jego realizacji.”

Bardzo pięknie – zatem rektor wrzucił bieg wsteczny szukając utraconego przez rektorów czasu i szansy na budowę należytego systemu akademickiego. No cóż. lepiej późno niż wcale. Zobaczymy jak tę budowę będą rektorzy realizować. Póki co optymizmu nie ma.

Rektor uważa, że uniwersytet nie jest w stanie agonalnym, ale zauważa, że są w jego funkcjonowaniu nieprawidłowości.

Jako osoba, która od lat stara się monitorować nieprawidłowości w funkcjonowaniu systemu akademickiego i zgłasza je lekarzom systemu, aby za leczenie się zabrali, ośmieliłem się ostatnio zwrócić do szefa rektorów następującym listem:

prof. zw. dr hab. Wiesław Banyś

Uniwersytet Śląski

KRASP

Szanowny Panie Rektorze,

W tekście Nie ma alternatywy dla uniwersytetów!  https://forumakademickie.pl/aktualnosci/2015/2/11/2473/nie-ma-alternatywy-dla-uniwersytetow/ pisze Pan m. in.” Trzeba zdecydowanie je wszystkie eliminować, nie ma najmniejszej wątpliwości, tam, gdzie się to ewentualnie zdarza, „ustawianie” konkursów, blokowanie zatrudniania młodych ludzi, ograniczenia mobilności, „grzecznościowe” czy „koleżeńskie” recenzje, nierzetelność badawcza, plagiaty, mobbing, etc. Mogę Państwa zapewnić, że rektorzy, jeśli takie przypadki mają miejsce i rektorzy o nich wiedzą – to na takie nieprawidłowości zdecydowanie reagują.

Ponieważ od lat monitoruję patologie akademickie bardzo bym prosił o podanie źródeł gdzie mógłbym się zapoznać z reakcjami rektorów na wyliczone przez Pana nieprawidłowości. W sprawach patologii zgłaszają się do mnie naukowcy z różnych ośrodków i podanie im takiej informacji o pozytywnych, anty-patologicznych działaniach rektorów byłoby bardzo wskazane.

W szczególności byłbym wdzięczny za informacje o reakcjach na przejawy mobbingu, gdyż w tych sprawach mam wiele zgłoszeń, z czego wnioskuję, że naukowcy nie mają się do kogo zwracać w tych przypadkach, a ja nie jestem im wskazać drogi do pozytywnych rozwiązań.

Józef Wieczorek

Niezależne Forum Akademickie

Niestety jak do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi na mój list, co jest raczej standardem w moich kontaktach z rektorami.

Na listy obywateli zainteresowanych nieprawidłowościami akademickimi ministrowie na ogół reagują (fakt, rzadko tak jak by należało, ale jednak) , a rektorzy – nie !

Mimo najszczerszych chęci napisania czegoś pozytywnego o reakcjach rektorów na patologie akademickie nie mogę tego uczynić. Sami rektorzy nie dają mi żadnej szansy abym o ich pozytywnych uczynkach poinformował dość licznych czytelników mojej strefy wolnej myśli akademickiej – czyli NFA.

Moje liczne próby zainteresowania ich nieprawidłowościami w funkcjonowaniu ich uczelni zakończyły się niepowodzeniem. Nie mam zatem żadnych podstaw aby wierzyć w to co rektor pisze, a sam rektor żadnych faktów na potwierdzenie tego co pisze nie przytacza i nie chce mnie, ani moich akademickich ( i nie tylko) czytelników, o nich poinformować.

Jednak jest to argument, że uniwersytet jest w stanie agonalnym. Niemoc totalna.

Nie należy jednak sądzić, że w sporze minister-rektorzy jestem po stronie minister. Co to to nie.

Przypomnę, że poprzednią minister to ja obywatelsko zdymisjonowałem ( https://blogjw.wordpress.com/2013/11/15/spelniony-postulat-obywatelski-jest-jedno-wyjscie-podanie-sie-do-dymisji/), bo naukę reformowała pozornie i jak widać realnie – negatywnie. (https://blogjw.wordpress.com/2013/02/16/patologie-akademickie-po-reformach-jozef-wieczorek/)

Skoro uczelnie nie formują elit zdolnych do kierowania dużym europejskim krajem, to jest to szkodliwe dla kraju i trzeba zmienić radykalnie ten system, a jeśli rząd/minister tego nie robi/nie potrafi, to winien się podać do dymisji lub zostać przeniesiony przez obywateli w stan nieszkodliwości.

P.S.

Właśnie przed chwila otrzymałem List studentów w sprawie mobbingu na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, który upubliczniłem https://nfamob.wordpress.com/2015/02/16/list-studentow-w-sprawie-mobbingu-na-uniwersytecie-medycznym-w-poznaniu/ i czekam na zdecydowaną reakcję rektorów.

Mają jeszcze jedną szansę aby zachować się jak trzeba a ja miałbym szansę zrealizowania chęci napisania coś pozytywnego o rektorach

Czy decydenci akademiccy to niewłaściwi adresaci zapytań w imię prawdy ?

Generał w hołdzie Pileckiemu

Generał Jerzy  Biziewski składa hołd rtm. Witoldowi Pileckiemu

(25 maja 2013 r. –

Galeria Wielkich Polaków w patriotycznym Parku Jordana w Krakowie)

(por. tekst poniżej,  stanowiący reakcję na haniebne  zachowania

profesora wzorcowej dla innych uczelni)

Czy decydenci akademiccy to niewłaściwi adresaci zapytań w imię prawdy ?

Nauka jak wiemy zajmuje się poszukiwaniem prawdy, a poszukiwania realizują  liczni naukowcy zatrudniani na ogół na etatach  w bardzo już licznych uczelniach i instytutach naukowych.
Coraz częściej słyszymy jednak, że wielu naukowców z prawdą jest na bakier. Dotyczy to także naukowców uznanych, nominowanych przez prezydenta (taki u nas obyczaj) i stojących siłą rzeczy na straży prawdy.

Nie tak dawno środowiska patriotyczne ( i nie tylko)  poruszyły się ekscesami znanego profesora i to najstarszej polskiej uczelni,  który owładnięty nienawiścią do IPN  i polskich bohaterów, insynuował niegodne poczynania jednego z najgodniejszych Polaków – rotmistrza Witolda Pileckiego. Zbulwersowany tym zwróciłem się   do kilku decydentów akademickich z pytaniami w imię prawdy.
Zacytujmy mój list z 19 maja 2013 r. skierowany do:  Rektora UJ, Prezesa PAN, Prezesa PAU, Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ministerialnego Zespołu ds. Dobrych Praktyk Akademickich
„ Zapytania w imię prawdy
Czy prof. dr hab. Andrzej Stanisław Romanowski, o którym ostatnio jest głośno z powodu haniebnego i niekompetentnego ataku na bohatera naszej historii (rzekomo w imię prawdy) – rtm. Witolda Pileckiego ma kwalifikacje do noszenia tytułu/piastowania stanowiska profesora i czy otrzymywanie takiego tytułu/obejmowanie takich stanowisk przez osoby o takim ‚etosie’ akademickim nie kompromituje systemu nauki w Polsce ?
Czy prof. dr hab. Andrzej Stanisław Romanowski może być zasadnie zatrudniany i to ‚wieloetatowo’ na stanowisku profesora i w UJ, i w PAN ( jak wskazuje baza danych o ludziach nauki jest wieloetatowcem – prof. dr hab. Andrzej Stanisław Romanowski http://nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=59574&lang=pl   Zatrudnienie aktualne: profesor nadzwyczajny Uniwersytet Jagielloński; Wydział Polonistyki; Katedra Kultury Literackiej Pogranicza ,Instytut Historii im. Tadeusza Manteuffla PAN , Kierownik Uniwersytet Jagielloński; Wydział Polonistyki; Katedra Kultury Literackiej Pogranicza)  skoro nie daje sobie rady ze studiowaniem dość prostych prac i wyciąganiem zasadnych wniosków.
Czy wykazywana przez prof. – od dawna – nienawiść do IPN i lustracji i jak się ostatnio okazało (przynajmniej dla mnie) także do wybitnych bohaterów naszej historii jest zgodna z etosem akademickim i czy nie powoduje utraty zdolności do poznawania i zapisywania prawdy o wybitnych Polakach w redagowanym przez niego ‚naczelnie’ Polskim Słowniku Biograficznym (wydawanym wspólnie przez Polską Akademię Nauk i Polską Akademię Umiejętności).
Czy ten słownik nie jest narażony na skutki tej nienawiści ?
Czy prof. swoją postawą, w gruncie rzeczy jak rozumiem, antynaukową, antypatriotyczną, nie wpływa negatywnie na młodzież akademicką ? ( w końcu jest profesorem wzorcowej dla innych uczelni)
Czy fakt zatrudniania i funkcjonowania w polskim systemie nauki takich ‚profesorów’ nie jest skutkiem negatywnej selekcji kadr akademickich prowadzonej w PRL i kontynuowanej w III RP ?
Czy na poczynania Andrzeja Romanowskiego (i nie tylko) nie ma negatywnego wpływu  niechęć do rozliczenia się władz UJ, i nie tylko UJ, z haniebną postawą rektorów w okresie instalacji systemu komunistycznego wobec swoich kolegów z podziemia niepodległościowego ?
Czy na poczynania Andrzeja Romanowskiego (i nie tylko) nie ma negatywnego wpływu niechęć do rozliczenia się władz UJ, i nie tylko UJ, z haniebną postawą rektorów/profesorów w okresie Wielkiej Czystki Akademickiej schyłku PRL, kiedy doszło do negatywnego oczyszczenia środowiska akademickiego a pozytywne oczyszczenie w III RP nigdy nie nastąpiło ?
Czy to jest dobra praktyka akademicka ?
Z oczekiwaniem na merytoryczne odpowiedzi”.
Niestety mimo zakończenia już roku akademickiego   odpowiedzi od adresatów nie otrzymałem,  więc wyraziłem swoje obywatelskie zdanie w tej kwestii. (23 czerwca 2013 r.)
„Ponad  miesiąc temu zadałem pytania w imię prawdy.  Odpowiedzi do dnia dzisiejszego nie dostałem. Rozumiem, że pytania były za trudne. Kończy się już rok szkolny i akademicki,  więc chyba promocji być nie może,  szczególnie dla decydentów systemu akademickiego w Polsce.  
Ja wiem, że w polskim  systemie akademickim od dawna nie ma dyskusji merytorycznej, krytyka merytoryczna została skutecznie wytępiona, zdolność rozumienia słowa pisanego  można wykryć tylko u nielicznych beneficjentów   systemu, a  na merytoryczne odpowiedzi na  merytoryczne pytania  – nie ma co liczyć.
Może  moje pytania w gruncie rzeczy same sobą stanowią odpowiedź,  tyle że decydenci winni podejmować decyzje.  Skoro nie są w stanie,  to jest jedno wyjście – podanie się do dymisji  i zajęcie się tym co są w stanie robić.  Promocji na rok następny być nie może.”

Jak widać moje zdanie było merytorycznie uzasadnione, w swej formie wyważone i wyrażające troskę  o stan akademicki. Niestety   dla decydentów  zdanie to okazało się nieistotne,  tak jakby decydenci akademiccy nie byli właściwymi adresatami zapytań w sprawie prawdy i  opinii obywateli zatroskanych o producentów  polskich elit.
Co prawda min. Barbara Kudrycka jakoś niedługo po tej ‘obywatelskiej dymisji’ ogłosiła, że chce odejść z rządu, ale ostatnio tą informację zdementowała.
Kilka dni temu otrzymałem natomiast  list ( z 12 lipca 2013 r.)  z  Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego,  podpisany przez wiceminister od dobrych praktyk – dr hab. Darię Lipińską – Nałęcz , w którym m.in. czytamy

opiniuje środowisko akademickie
Rzecz w tym, że  organy administracji rządowej w randze ministra nieraz wypowiadały się  ‘ocennie’,  ‘obronnie’,  co do różnych profesorów, nieraz o niechlubnej przeszłości np. prof. Z. Baumana, prof. A. Wolszczana, czy negatywnie o tych co promowali takich magistrów jak Paweł Zyzak.
Trzeba mieć także na uwadze, że kompetencje naukowe kandydatów do tytułów  oceniane są przez Centralną Komisję podlegającą premierowi,  a prezydent nadaje profesury, gdy natomiast środowisko akademickie nawet jakby chciało i to zasadnie,  to takiej profesury  nie może odebrać.
Argumentacja ministerialna wobec moich zapytań ma zatem  znamiona hipokryzji.
Niestety wybrani przez środowisko akademickie – Rektor UJ, Prezes PAN, Prezes PAU,   ani słowem nie skwitowali moich zapytań, mimo że powinni,  jak wynika z ministerialnego pisma. Zachowują się tak,  jakby byli niewłaściwymi adresatami zapytań w imię prawdy. Więc kto winien być właściwym adresatem ?
Nie znam też oficjalnych wypowiedzi samego środowiska akademickiego,  czyli elektorów  decydentów  akademickich – adresatów moich zapytań, w sprawie kompetencji naukowych profesora  nienawidzącego IPN i  polskich bohaterów,  a tworzącego Polski Słownik Biograficzny.  Widocznie jakie środowisko – tacy i wybierani przez środowisko decydenci. No cóż, długotrwała negatywna selekcja kadr akademickich  w PRL/III RP zrobiła swoje,  a nie ma kto otworzyć zamkniętego układu akademickiego, więc i nie ma do kogo zwracać się w imię prawdy.

List Pani Minister w sprawie reform w nauce

Opinię na pewno przekażę,  mimo że działam poza systemem nauki i szkolnictwa wyższego, jakkolwiek aktywnie wspierając  działania na rzecz jego zmiany,  gdyż obecny system jest wyjątkowo nieprzyjazny dla osób wykluczonych w okresie komunistycznym zgodnie z instrukcją NKWD Ściśle tajne Moskwa, 2.VI.1947r. K.AA/OC 113 INSTRUKCJA NK/003/47 „35. W szkolnictwie podstawowym, zawodowym, a w szczególności w szkołach średnich i wyższych doprowadzić do usunięcia nauczycieli cieszących się powszechnym autorytetem i uznaniem.”