Bez kontry wobec ‚Rekontry’

b

Bez kontry wobec ‚Rekontry’

W końcówce przeszłego już roku w Warszawskiej [ 22-28 grudnia 2017 r] ukazał się tekst „Kasta krakowskich akademików apeluje”, publicysty tego tygodnika podpisującego się jako ‚Rekontra’ . Tekst jakoś przeszedł bez echa jak wynika z penetracji internetu. A szkoda. Tytuł jest zachęcający do refleksji a treść jeszcze bardziej.

Mnie tekst zainteresował, bo jakoś nawiązuje do tego co ja od lat piszę a autor używa podobnych określeń jak ‚akademicy’ (a nie chodzi tu o miejsca hotelowe dla studentów, tylko do gremiów akademickich) , czy „kasta” o czym niedawno pisałem w Nowym Państwie [ https://blogjw.wordpress.com/2017/11/04/nadzwyczajne-kasty-w-togach/ ] podkreślając zjawisko przenikania się dwóch nadzwyczajnych kast – sędziowskiej i akademickiej. I o tym też jest tekst  ‚Rekontry’ co mnie cieszy, bo pokazuje, że mój punkt widzenia jakby się rozszerzał.

Najpierw problem został skadrowany teleobiektywem, a teraz zaczynamy kadrować obiektywem szerokokątnym, a w takim kadrze znalazła się też pajęczyna oplatająca środowisko akademickie.

Choć mam temperament polemiczny kontry wobec ‚Rekontry’ nie będzie. Podzielam argumenty.

Kasta akademicka, także krakowska, podkreśla swą apolityczność, ale jak uznaje, że jej interesy lub kasty z niej zrodzonej są zagrożone zaraz miesza się do polityki. Apeluje do prezydenta, zresztą członka – choć wyrodnego- wspólnoty akademickiej UJ i jednocześnie prawniczej, aby zawetował ustawy sędziowskie, bo zagrażają demokracji.

Wśród apelowników jest dynastia Zollów, związanych z KODem. Na marszach i wiecach bryluje Zoll – młodszy, gdy starszy – obecna głowa dynastii podnosi, że idziemy drogą „ Od dyktatury do demokracji i z powrotem’ dając do zrozumienia, że w jego pojmowaniu rzeczy demokracja to już była a teraz trzeba się bronić przed powrotem do totalitaryzmu.

Całkiem sobie zapomniał jak to jako rzecznik praw obywatelskich bronił standardów prawa ‚jaruzelskiego’ pozwalającego utajniać niecne poczynania wobec wrogów systemu dyktatury [https://wobjw.wordpress.com/tag/pasja-akademicka/ ]. Tym samym zabezpieczał m. in. poczynania KO ‚Zebu’ – w III RP strażnika tajnych teczek UJ z lat 80-tych, a zarazem jego przełożonego jako rektora uczelni. Co to była za demokracja skoro rzecznik praw obywatelskich nie bronił praw obywateli tylko ich ciemiężców, którym podlegał ( demokratycznie ?).

W moim przekonaniu Zoll- starszy stał na straży bezprawia dyktatury komunistycznej, zamiast stać na straży Konstytucji III RP, której naruszanie zarzuca obecnemu prezydentowi.

Niestety chyba tylko ja taką postawę stawiałem pod pręgierzem opinii publicznej, więc nie bez powodu mnie stawia się pod pręgierzem wymiaru (nie)sprawiedliwości – bo naruszam żywotne interesy i to kast obu razem i to jednocześnie.

‚ Rekontra’ podnosi tez zjawisko pajęczyny akademickiej, którą kiedyś ilustrowałem a w ‚wywiadzie z chuliganem’ [https://www.youtube.com/watch?v=ZWncFiFp6VE ] spopularyzowano. Ja pominąłem w swym schemacie pajęczynę mieszkaniową, jako że afery mieszkaniowe z udziałem członkini tak kasty akademickiej, jak i prawniczej,  nie były jeszcze tak znane, a ja w sprawach mieszkaniowych zresztą nigdy nie byłem mocny. W czasach PRLu tułałem się przez lata nie mając szans, ani ochoty, aby wejść do mieszkań zasiedlanych przez kasty chowu komunistycznego.

‚Rekontra’ chyba jest dobrze w tej materii zorientowany pisząc, że rektor Koj mieszkał w tym samym mieszkaniu co Teodor Marchlewski – też rektor, tyle że czasów stalinowskich, który stał się jego teściem. Ja go – tzn. Koja- znałem jedynie na platformie wydziałowej, (Rada Wydziału BiNoZ) no i z Towarzystwa Przyrodników, gdzie nader często bywałem zapraszany także do dyskusji przez żonę Aleksandra z dynastii Kojów i jednocześnie córkę Teodora z dynastii Marchlewskich, o czym wtedy nie miałem nawet pojęcia.

Historia rzuciła nas na pozycje przeciwstawne.

Aleksander jeszcze w randze prorektora czyścił UJ z elementu wrogo nastawionego do przewodniej siły narodu, a ja jako ten element musiałem mury opuścić, aby były one czyste. I tą czystość zachowały do dnia dzisiejszego, jak wynika nie tylko z moich tekstów, ale także z tekstu ‚Rekontry’.

Dodać tylko należy, że tak rektor – teść Teodor, jak i rektor trzech kadencji – Aleksander spoczywają w Alei Zasłużonych, w końcu dla oczyszczenia uczelni z elementu niewłaściwego obaj się zasłużyli.

‚Rekontra’ przywołuje też Kazimierza Wykę przewodniczącego Klubu Demokratycznej Profesury UJ w czasach stalinowskich [także członka prezydium Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej w 1952 r.], kiedy profesorowie UJ, podobnie jak dziś, bronili demokracji przed faszystami.

Warto o tym pamiętać, że to już kiedyś było, choć o tym się nie pamięta i Kazimierz Wyka niedawno awansował nawet do Wielkiej Księgi Patriotów.

Może i Zollowie do takiej księgi też kiedyś trafią, gdy Koj przez jagiellońskich historyków uznany już został za pogromcę partyjniaków, mimo że – a może właśnie dlatego – ci za jego kadencji mieli się jeszcze lepiej niż przed medialnym obaleniem komunizmu.

Ja kontry wobec takich awansów już pisałem i dobrze by było aby i ‚Rekontra’ coś do tego dorzucił i mam nadzieję, że się tego doczekam.

Reklamy

A może by tak innowacyjne tachografy dla akademików ?

Tachograf

[z Wikipedii]

A może by tak innowacyjne tachografy dla akademików ?

Jak niemal wszystkim wiadomo ze względu na bezpieczeństwo na drogach, wiele państw wprowadziło ograniczenia czasu pracy kierowców pewnych pojazdów. Kierowcy po prostu mnie mogą pracować 24 godzin na dobę. To byłoby niebezpieczne nie tylko dla kierowców, ale i dla innych obywateli. Dla określenia czasu pracy kierowcy stosowane są przyrządy zwane tachografami, które niejako stoją na straży prawa. Bardzo dobrze, że ograniczenie czasu pracy dla kierowców stosowane są również w Polsce.

Niestety do tej pory nie wprowadzono regulacji czasowych dla polskich akademików, szczególnie profesorów, z których wielu pracuje podobno ponad normę, niemal jak stachanowcy (kult pracy komunistycznej nadal się utrzymuje mimo rzekomego obalenia komunizmu) a nawet bardziej, bo zdaje się swoją pracą przekraczają 24 godzinny wymiar ziemskiej doby.

Rzecz jasna taka wyczerpująca praca prowadzi do ograniczenia funkcji intelektualnych organizmu i naraża studentów na niebezpieczeństwo przyswajania sobie rozmaitych dyrdymałów serwowanych przez wieloetatowych akademickich stachanowców, które ograniczają ich możliwości rozwoju intelektualnego i zabezpieczenia życiowego.

Jakieś formy ograniczenia czasowego dla etatowych akademików należałoby wprowadzić, skoro przekraczają w swym zapale akademickim zasięg czasowy doby ziemskiej.

Nie można wykluczyć, że niektórzy są kosmitami z Księżyca, czy innych planet, gdzie doba trwa znacznie dłużej niż 24 godziny i według tych standardów funkcjonują i na Ziemi, albo ta ich praca akademicka to jest fikcja nieziemska notowana na listach płac a nie mająca pokrycia w realu.

Bo jak inaczej interpretować zatrudnienie np. na dwóch etatach akademickich ( mimo wprowadzonych ograniczeń wieloetowości – nadal możliwe) i jednoczesne zatrudnienie pozaakademickie oraz posiadanie jeszcze znacznych rezerw czasowych na działania na różnych odcinkach życia ziemskiego ( np. w sądach, na ławach poselskich, w roli prezydentów miast, czy rozmaitych korporacji…..).

Zwykły ziemianin by temu nie podołał bez posiadania zdolności po multilokacji, ale pracodawcy w obecnym systemie takich certyfikatów jednak nie wymagają – takie są ustawy w tej materii pozostające bez zmian, mimo reform. Trudno się dziwić –skoro ustawy to ta nieziemska kasta przygotowuje sama dla siebie i wg takich standardów się ocenia i awansuje.

Kto tych standardów nie spełnia, a nie daj Boże kwestionuje, domaga się ich zmiany – kierowany jest do pracy rzeczywistej i to ponad wszelkie normy, obligowany do realizowania dostaw obowiązkowych dla fikcjonariuszy akademickich, negatywnie oceniany, nie awansowany albo wykluczany na wieki z tego fikcyjnego systemu.

W obecnym systemie tak jest, że jedni pracują a niekoniecznie zarabiają, a inni zarabiają – niekoniecznie pracując.

Taki system funkcjonował już w czasach komunistycznych, a w czasach tzw. post-komunistycznych jeszcze został udoskonalony i to przy akceptacji, a nawet wsparciu związkowym oraz opozycji – podobno antykomunistycznej.

Do tej pory wydano z kieszeni podatnika milion złotych na projekty zmian obecnych standardów akademickich, ale nie widać w tych projektach zerwania z tymi standardami dołującymi naukę i edukację wyższą ( a zatem i niższą) w Polsce.

Obecnie w Polsce jest ciąg na innowacje. Najwyższy czas aby ogłoszono konkurs na opracowanie innowacyjnych tachografów i wdrożenia ich w życie akademickie.

Pozoranctwo akademickie winno być przez takie tachografy zastopowane, fikcja naukowa i edukacyjna zlikwidowana, zarobki pozytywnie skojarzone z pracą rzeczywistą, a nie fikcyjną, czy z dostawami obowiązkowymi, które kiedyś już zrujnowały rolnictwo, tak jak nadal rujnują naukę i edukację w III RP.

Profesor – fanatyk zaniedbywania studentów ?

m

Profesor – fanatyk zaniedbywania studentów ?

Jacek Majchrowski wielofunkcyjny obywatel Krakowa,  od 15 lat prezydent Miasta Krakowa (obecnie w trakcie 4 kadencji) a od 45 lat związany umową z Uniwersytetem Jagiellońskim, a od roku 2000 także z Krakowską Akademią im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego skończył lat 70 i zgodnie z prawem przynajmniej na UJ winien przejść na emeryturę . Prasa podaje jednak, że Majchrowski chce uczyć dalej [http://www.dziennikpolski24.pl/region/a/na-prezydenta-krakowa-czeka-naukowa-emerytura-z-ktorej-nie-zamierza-skorzystac,11985426/ale nie wiadomo, czy jego chęci zostaną zaspokojone.

Nie wiadomo też, czy czasem Majchrowski nie zamierza startować na kadencję piątą prezydenta Krakowa – jeśli tego prawo nie zabroni.

Do tej pory uczelnia (UJ) nie chciała rezygnować z etatu prezydenta Krakowa, mimo że zaniedbywał studentów – opuszczał wykłady i to od lat, ignorował dyżury, niewielki z niego mieli pożytek studenci przygotowujący prace magisterskie. W roku 2013 UJ wypłacił mu 95 tys. zł , widocznie wysoko ceniąc jego zaniedbywanie studentów ! [http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3481311,prezydent-krakowa-nie-ma-czasu-dla-studentow,id,t.html].

Trudno się zatem dziwić, że mimo osiągnięcia wieku emerytalnego nadal chce studentów zaniedbywać, bo ok. 100 tys jednak nie jest do pogardzenia, choć – jak od lat słyszeliśmy – pensje profesorskie są głodowe i stąd nikt na poziomie na uczelni nie chce pracować.

To fakt, tym bardziej, że obecny poziom wyznaczają ci, którzy oszukują studentów i boją się myśleć, a nie każdy, a w szczególnie ktoś na jakimś poziomie, chce robić za durnia, za bezmyślnego z bojaźni, a oszukiwaniem się brzydzi. [https://blogjw.wordpress.com/2017/03/21/misja-uczelni-jest-uczyc-ale-misjonarze-sa-wykleci/]

Mimo kiepskich pensji na uczelniach ( jak u Majchrowskiego w 2013 r. prawie 100 tys na UJ, 185 tys. zł na Krakowskiej Akademii im. Frycza Modrzewskiego na Akademii) zdarzają się fanatycy uczenia studentów nawet po przejściu na emeryturę, nawet jeśli to formalne uczenie jest realnym zaniedbywaniem, bo 24 godz., na dobę nie da się pracować ( i to przez lata) nawet jak się jest profesorem.

Nadzwyczajna kasta akademicka z wynagrodzeń za pozoranctwo akademickie nie rezygnuje, bo przecież „Pecunia non olet’, a władze uczelni – przez tą kastę wybrane – bynajmniej pozorantom nie chcą zmniejszyć wynagrodzenia, mając na uwadze kolejne kadencje i po-kadencyjne umiejscowienie!

Ta sytuacja trwa od lat i to bez przeszkód, bez protestów, bo uczelnie z elementu niewygodnego – stanowiącego zagrożenie dla takiej formuły uczelni- same się oczyściły, usuwając na wieki / dożywotnio, tych którzy studentów nie zaniedbywali, wykłady i to ponad miarę – przeprowadzali, a studenci przygotowujący prace magisterskie mieli z nich wielki pożytek.

Tacy dla profesorów – szczególnie przewodniej siły narodu – stanowili zagrożenie, bo studentów nie oszukiwali i nie bali się myśleć, a co gorsza myślenia i to krytycznego studentów uczyli.

Takich na uczelniach nie można było tolerować, bo gdzie by naród zaprowadzili ?

Na kogo profesorowie zaniedbujący studentów by wychodzili ?

Władze uczelni wiedziały i wiedzą co robią ! Płacić trzeba i to dobrze wielofunkcyjnym, i to ‚pieszczącym’ wysokie funkcje, pozorantom, zaniedbującym studentów, oszukującym ich jak inni, bezmyślnym z bojaźni, bo ci stanowią gwarancje utrzymania się nadzwyczajnej kasty akademickiej na dalsze lata, a nawet wieki.